- Opowiadanie: Serwatus92 - Maćkowe bajeczki

Maćkowe bajeczki

Zbiór bajek napisanych przeze mnie w czasach szkolnych. Wszystko w zakresie szeroko pojętej fantastyki. Rodzaj zaznaczony jako wiersz, gdyż najbliżej bajek, a opcji “inne” tutaj brak :)

Dyżurni:

brak

Oceny

Maćkowe bajeczki

Nieprzeciętne elfy

Raz trzy elfy piwo piły

i co chwila się krzywiły.

Wtem krasnolud, idąc drogą,

śmiał się z nich, że pić nie mogą.

Na to elfy kufle w dłonie,

każdy szybko piwo chłonie!

Na dzień drugi elfy te,

toporkom przyglądały się.

Wtem krasnolud, idąc drogą

śmiał się z nich, że ciąć nie mogą.

Na to elfy broń chwyciły

i się palców pozbawiły.

Te trzy elfy na dzień trzeci,

patrzyły jak orzeł leci.

Wtem krasnolud, idąc drogą,

śmiał się z nich, że tak nie mogą.

Na to elfy, nad przepaścią stając,

skończyły swój żywot, w przepaść tą spadając.

 

Zamienił stryjek

 

W całkiem spokojnym lesie, wiatr niesie takie słowa:

"Trzeba trochę wilków ubić, bo od ich wycia boli głowa."

Ale jak? Wszystkie wystrzelać? Ktoś je po cichu otruje?

Na pokojowego nobla to raczej nie zasługuje.

 

Toczyły się więc dyskusje długie i zażarte:

"Jak wilczyce ich nie zechcą, wygramy to przed startem!"

Wtem głos jakiś krzyknie: "Proste – depilacja!"

Na łysych nie polecą, więc odzew był "Racja!".

 

Żadnemu z wilków się to nie spodobało,

lecz stado przystało na to – bo cóż zrobić miało.

Jeden wilk tylko warczy, że z futrem jedność tworzy

i gdy widzi gdzieś nożyczki, potwornie się sroży.

 

Myśliwi tak tej sytuacji nie zostawili,

za wilcze futra snajperkę kupili.

W końcu jeden z nich, w krzaczastej konspiracji,

precyzyjnej i szybkiej dokonał kastracji.

Tak oto wilk uparty otoczył się przypałem,

warcząc aż do śmierci: "toć inne wyjście miałem".

 

Strzeż się!

 

Skandal w "Szkole Czarodzieja"!

W którejś klasie mają geja!

A że nie wiadomo kto to,

zapewnić ochronę trzeba klejnotom.

 

"Podobno go", mówią studenci,

"długa broda bardzo kręci".

A plotkarz golibroda, uczeń fryzjera

z myśli o zysku swe ręce zaciera.

 

Nie było już zielarstwa, wbrew rannych szlochaniu.

Nikt nie chce kusić losu, nawet przy schylaniu.

I każdy każdego, z ukosa wzrokiem mierzy,

"ten jak na mnie patrzy, dziwnie zęby szczerzy!"

 

A gej nasz nie myśli polować na kolegów.

Daleko mu przecie, do "gwałtownych" zabiegów.

W związku był już tydzień z golibrodą tutejszym,

który wiedział jak zarobić, gdy jest się mądrzejszym.

Problemy duchowe

 

Duch w zamczysku lamentuje:

„O ja biedny! Prześwituję!”

Wtem głos jakiś rzecze cicho:

„Nie masz wcale aż tak licho.”

Upiór zaś rozpacza dalej.

„Dziewki mnie nie widzą wcale!

Cóż, żem młody jest i cudny,

skoro dla nich stwór ułudny!”

Głos dalej pociesza zjawę:

„Życie za to masz ciekawe!

Nie przejmujesz się ścianami,

latać umiesz pod chmurami!

Kiedy zechcesz, ujrzysz wszystko.

Masz przepiękne widowisko!”

Duch na argumenty ślepy:

„Każdy ma ode mnie lepiej!

Powiedz prędko, czy ja kłamię?

Mów! Bo zaraz się załamię!”

Lecz rozmówca zjawy milczy.

Duch wzrok w niego wlepia wilczy.

Dostrzegł człeka półżywego,

czarną strzałą przeszytego.

Krwawił mocno ze swej rany,

z życiem niemal pożegnany.

Upiór wtedy groźnie rzecze:

„Znam ja sztuczki twe, człowiecze!

Nic powiedzieć mi nie możesz,

bo wiesz, że to ja mam gorzej!”

 

Oblicza nauki

 

Hen, daleko, w akademii

krasnal uczy się alchemii.

Miesza proszki, liście suche

z płynem, co grozi wybuchem.

A to wszystko tylko po to,

by mieć piwo albo złoto.

 

Tam znajdziecie też pisarza,

co nad prozą się rozmarza.

Uczy się on ortografii,

gdyż „fzhut” zaboleć potrafi.

A to wszystko tylko po to,

by piórem walczyć z ciemnotą.

 

Tam znajdziecie orka nawet,

który wiedzie życie klawe.

Nic nie uczy się na co dzień,

za to z wódką żyje w zgodzie.

A to wszystko tylko po to,

by po szkole być idiotą.

 

 

Wynalazca

 

Nagła była to wizyta.

Stał taki i baby pyta:

„Zechce Pani coś dziś kroić?

Tak? Niech Pani się nie boi!

Mam wihajster Aurioka,

nie nachlapie krwią do oka!

Tutaj, gdzie guzik różowy,

jabłka obierać gotowy.

On zaś tu, po naciśnięciu,

rozetnie skórę prosięciu.

A jak coś ostrzejsze trzeba,

jest guzik w kolorze nieba.

Pani wciśnie, on kompletnie,

wręcz najtwardsze kości przetnie!

To najnowsza myśl techniczna

i to wcale nie magiczna.

Cenna jak z jedwabiu szaty,

a chcę tylko trzy dukaty!”

Niewiasta drzwi zatrzasnęła,

w czoło dłonią się pacnęła.

Innowacja? Toć mój boże,

jest coś, co się zowie “noże".

Koniec

Komentarze

Odnoszę wrażenie, Servatusie, że już wiesz, iż Maćkowe bajeczki były pomyłką i powinieneś je traktować w kategorii tego, co się zdarzyło, choć nie powinno. Mam wrażenie, że stać Cię na o wiele więcej.

Jednocześnie muszę wyznać, że strasznie mi przykro, kiedy znajduję tekst, pod którym nie ma żadnego komentarza. Nawet jednej literki. Smutek wielki. :-(

Servatusie, zapomnijmy o przeszłości. Mam nadzieję, że teraz tworzysz teksty, które ja i inni, będziemy czytać z przyjemnością. Udowodnij, że potrafisz fajnie pisać. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ta bajeczka o geju w akademii nawet mi się spodobała. Pozostałe raczej nie.

Niekiedy rytm siada. I nie lubię rymów częstochowskich.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka