- Opowiadanie: S. Leiss - Final countdown

Final countdown

Dziękuję regulatorzy za pomocną dłoń i cierpliwość anioła :-).

Na portalu pierwszy raz spotkałam się z drabble i uznałam, że  to świetne ćwiczenie. Postanowiłam  spróbować swoich sił, ale jak się wkrótce  okazało, nie jest to łatwe. Oto moja pierwsza próba.

Oceny

Final countdown

 

 

W mieście panował nieopisany rejwach. Krzyki, huki, rozbłyskujące kolorowe światła. Wszyscy mieszkańcy zebrali się na rynku i tylko jedna para staruszków postanowiła zostać w domu, by z balkonu oglądać niecodzienne wydarzenie.

– Pospiesz się! Zostały tylko dwie minuty! – Mężczyzna poprawił elegancki krawat. – W telewizji zaczęło się ostatnie odliczanie! – ponaglił.

– Już idę. – Kobieta, ubrana w wieczorową suknię, przyniosła dwie lampki szampana. Uśmiechnęła się ciepło.

– Za miniony rok! – powiedział mężczyzna i stuknął kieliszkiem w szampankę żony.

– Za wszystkie minione lata – odpowiedziała kobieta i z niezwykłą czułością pocałowała męża.

Na horyzoncie rozbłysła oślepiająca łuna, ale nie zdołała ich rozdzielić. Zrobiła to dopiero fala uderzeniowa.

 

Koniec

Komentarze

Na koniec nawet się uśmiechnąłem ; )

Fajne.

Dziękuję smiley

Ja się wcale nie uśmiechnąłem. Ale to chyba też dobrze.  Chyba trudniej sprawić drabblem, że człowiekowi robi się smutno niż go rozbawić. Jest tutaj coś, co mnie lekko wzruszyło. Udane sto słów.

Mi też się zrobiło smutno. Ale ładny drabelek.

Usuń tytuł. Jeden w zupełności wystarczy.

Babska logika rządzi!

Ja także, czytając, wzruszyłam się.

I cieszę się, że mogłam pomóc, choć w porządnie napisanym drabblu, niewiele było do roboty ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy– jeszcze raz dzięki!!!! :-)

Finkla– tytuł usunięty :-)

Klapaucjusz– dziękuję :-)

Dobre.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki jeroh! :-)

Bardzo mój klimat. Uwielbiam krótkie teksty, które mają mocny koniec.

Dziekujè Box! :-)

Już sam tytuł mi wystarczył, by znać puentę. Ale to nie wina tytułu, ani – było nie było – świetnego drabbla. To raczej ja mam jedną wielką masakrę pod kopułką.

A para z balkonu bardzo, ale to bardzo mocno skojarzyła mi się z państwem Strauss – sławetnym starszym małżeństwem z Titanica, które zdecydowało się zakończyć tę podróż wspólnie, w swoim łóżku, choć ona – imienia nie pamiętam – miała możliwość wsiąść do szalupy.

Nie wiem tylko, czy to słuszne skojarzenie?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu Burzy, nie myślałam o tej parze z Titanica, ale podoba mi się Twoje skojarzenie, w sumie moja idea była bardzo podobna. Dziękuję za odwiedziny i komentarze :-)

Mocne, dobre i jednocześnie – refleksyjne. :-)

Czarny humor to ja lubię.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję.smiley

Nie wiem, jak mi to umknęło. Bardzo dobry drabelek. Nie ma jak z klasą przywitać nowy początek.

Opowieść o ludziach szczęśliwych.

Wbrew wszelkim powierzchownym pozorom.

Brawo.

Dzięki AdamK. Jeśli katastrofa, to tylko z takim zakończeniem :-)

Z perspektywy tej dwójki staruszków zagłada atomowa nie budzi tak wielkich emocji. Pomysł i wykonanie – generalnie bardzo dobre. Wołałbym jednak parkę zakochanych na ławeczce w parku… To byłby szok!

Nowa Fantastyka