- Opowiadanie: Unfall - Pobudka

Pobudka

Oceny

Pobudka

Piaski pustyni rozstępowały się wraz z unoszonymi powiekami, ukazując niebieskawą gładź ściany. Niestety – potworna suchość w ustach nie odeszła z sennym koszmarem. Podtrzymując opadającą głowę, uniósł się powoli, aby odnaleźć  szklankę z wodą. Zamiast niej, zobaczył siedzącego na nocnym stoliku kosmitę.

Obcy wyciągnął ku niemu dłoń. Wiesław poczuł, jak jego pierś zaczyna wibrować. Wysokie dźwięki nieznośnie świdrowały mu czaszkę.

– Nie zabijaj! – jęknął.

Przybysz zniknął. Mężczyzna po chwili pojął, że otrzymał esemesa. Wyjął telefon z kieszeni koszuli i odczytał – „cw, ctp”. Aparat zadźwięczał ponownie.

– Dostałeś wiadomość?

– Tak, ale… nie zrozumiałem – odparł.

– Oj, źle z tobą. Tłumaczę: "Cześć, Wiesiu! Co teraz pijesz?" 

Koniec

Komentarze

Dobre żeby się uśmiechnąć :) I o to chyba chodziło ;)

:):)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Che, che :)

Mee!

Zabawne, ale nie zaskakujące.

 

Podtrzymując odpadającą głowę… – Czy Wiesio tak się był urżnął, że podciął sobie głowę i ta dlatego odpadała? ;-)

 

Mężczyzna po chwili pojął, że otrzymał SMSa.Mężczyzna po chwili pojął, że otrzymał SMS-a.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

„Mężczyzna po chwili pojął, że otrzymał SMSa”.Mężczyzna po chwili pojął, że otrzymał SMS-a.

A nawet esemesa.

 

Nie komentuję do werdyktu :)

Cóż, uśmiechnąłem się. Co  więcej trzeba?

Niestety potworna suchość w ustach

Po "niestety" postawiłbym myślnik.

 

Tłumaczę – Cześć Wiesiu, co teraz pijesz?

Nie jestem pewien, ale wewnętrzny głos podpowiada mi taką formę tego zdania: 

 

" Tłumaczę: "Cześć, Wiesiu! Co teraz pijesz?" " – czyli przecinek po "cześć", wykrzyknik, oddzielający powitanie od pytania (choć niekoniecznie – ale moim zdaniem ładniej tak wygląda) oraz cudzysłów, zamykający ładną klamrą tłumaczenie (zaraz po dwukropku).

 

Bardzo przyjemny drabel.

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Ja myślę, że poszedłeś po linii najmniejszego oporu. Kiedy otwierałem tekst - znając autora -oczekiwałem czegoś ciekawszego. Wykonanie oczywiście bardzo dobre.

 

Edit: Dzięki za słuszną korektę.

Ja myślę, że poszedłeś po najmniejszej linii oporu

Po linii najmniejszego oporu!

Kozajunior – co ty tak wołasz tego Che Guevarrę? (albo tańczysz cha-cha/ czaczę?) ;)

 

Ha ha, he, hi hi, ho ho itd. piszemy przez "h", nie "ch". 

Och, ach – tutaj z kolei "ch".

Jeśli nic się nie zmieniło w tej kwestii od czasów mojej edukacji podstawowej i licealnej: wyjątkiem od zasady "ach, och" jest "eh", które piszemy przez samo "h". 

 

;)

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Masz rację poprawiając Kozę, ale o wyjątku "eh" nie słyszałem :)

http://sjp.pl/cha

----------------------

http://sjp.pl/che

 

Edit2: Edit: Podobnie mam w "Słowniku ortograficznym z zasadami gramatyki" wydawnictwa PWN: "cha! cha! cha!"

To ja już nie wiem, komu wierzyć :/

Mee!

Koza, proszę wyłącz to i znajdź poparcie w jakimś poważnym słowniku bądź poradni :)

 

EDIT: Poważnie, w PWN? To dziwne. Tak czy inaczej – cha cha raczej nie występuje często i razi w oczy ; )

Ten "EDIT" to już jest ze słownika. :)

Mee!

Naprawdę razi? A ja przez długi czas pisałem "ha, ha", "he, he" i na to zwrócono mi uwagę. Od tego czasu piszę "cha, cha", "che, che".

Mee!

Trochę średniawe

Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek

Oj, bo to drabel! Ni mniej, ni więcej – drabel!

 

Zabawny zresztą. :)

Dzięki za komentarze. 

Oczywiście chodziło o wywołanie uśmiechu i cieszę się, że w kilku przypadkach mi się to udało. Poza tym humor był, zdaje się, jednym z wymogów w konkursie. Miałem już nie pisać drabbli i szortów, ale Beryl sprowokował mnie tematem. :)

Regulatorzy, Tyraelu – dzięki za poprawki. W tak krótkim tekście lepiej by było, żeby nie było czego poprawiać. Głowa miała być odpadająca, bo tak miał ją odczuwać bohater drabbla, ale skoro to jest kontrowersyjne, to może być i opadająca, ta głowa, ze zmęczenia. ;)

Waranie, Elektroniczne Kiwi – takie akurat miałem skojarzenie, widząc to "cw, ctp". Młodzież teraz często używa różnych skrótów w esemesach, które ciężko człowiekowi rozszyfrować. Pomysł może nie najwyższych lotów, ale postanowiłem, że te lepsze będę wykorzystywał w dłuższych tekstach. Drabble i inne króciaki szybko i przyjemnie się czyta, ale potem odchodzą w odmęty archiwum, bez szans na dostanie się do biblioteki. 

Dzięki i pozdrawiam.

Drabel OK, można się uśmiechnąć.

 

Śmiech można zapisywać zarówno przez "ch", jak i przez "h" – tak notują najważniejsze słowniki PWN-u. Tych, którzy czytają dużo komiksów, może razić "che, che", a tych, którzy dużo klasyki – "he, he". Niektórzy (prof. Bralczyk zdaje się) uważają, że to pierwsze pasuje do głuchego śmiechu, drugie do dźwięcznego i głośnego. Za cholerę nie wiem czemu, bo staropolskie "h", czyli spółgłoska szczelinowa miękkopodniebienna dźwięczna (na którą niektórzy/profesor powołują się celem uzasadnienia) jest zupełnie nieśmiechowa. Bardziej kojarzy mi się z rzężeniem. Może gdyby uznać, że "h" oznacza dźwięk krtaniowy, którego używają w mowie tacy np. Anglicy, a także inne barbarzyńskie plemiona… Ale Polacy nie gęsi.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Z założenia żartobliwy i nie wgniata w podłogę. Wszystkie trzy drable konkursowe (włącznie z moim) mają te cechy wspólne.

jerohu, jeśli już zebrało nam się w tym wątku na poprawianie współkomentatorów, to wyraz "gęsi" nie jest rzeczownikiem i nie powinien kończyć tego powiedzonka-cytatu:)

Drabel sympatyczny, można się uśmiechnąć.

A słyszałam, że powiedzonko o języku można interpretować na dwa sposoby.

Babska logika rządzi!

Finkla, o? Tylko na dwa? ;-)

Tintinie. Ależ. Tym razem nie byłem na tyle bezczelny, aby krytykować lub poprawiać współkomentatorów. Chwilowo zabrakło mi zarozumiałości. Ja tylko profesora B. krytykuję ;-)

A czy to ważne, jaką częścią mowy są "gęsi"? Piszesz, że nie są rzeczownikiem – cóż, kto je tam wie. Tak niesforne ptactwo z pewnością może się wymykać prostej językowej regule. Jeden tylko Konrad mógł stado gęsi łatwo zatrzymać (okiem jak w sidle). Tak czy inaczej, wydaje mi się, że zastosowałem zrozumiały skrót myślowy. Może sprecyzujesz swoją wątpliwość?

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Chyba mi się najbardziej podoba z dotychczasowych :) Zabawny jest nie tylko żarcik, ale kontrast pomiędzy poważnym językiem a puentą. 

Podobało mi się.  Zabawny pomysł.

Nie odkładaj nig­dy do jut­ra te­go, co możesz wy­pić dzisiaj (JT)

jerohu, nie miałem na myśli Ciebie. Pozwoliłem sobie wypunktować błąd (czego nigdy dotąd nie robiłem) w Twoim poście zainspiowany klimatem niektórych komentarzy pod tym drablem. Absolutnie nie chciałbym Cię urazić, jeśli tak się stało – przepraszam.

Wracając do "gęsi": oryginalnie (tak słyszałem) chodziło o to, że Polacy nie mówią gęsim językiem – łaciną – a nie o to, że nie są gęsiami. Mówienie, że Polacy to nie gęsi jest wypaczeniem intencji autora wiersza. To podobny błąd jak niepoprawne rozumienie znanego hasła dotyczącego wojska: "żywią i bronią", gdzie "żywia" to zwyczajna "krew". Że już nie wspomnę o nieszczęsnym "zasypywaniu gruszek w popiele"…

 

Jeszcze raz – nie szukałem zaczepki.

 OK, rozumiem teraz, o co Ci chodziło z gęśmi, czy też gęsim, i nie doznałem żadnych urazów. Topora wojennego niestety nie zakopiemy. Nie został wykopany ;-) Możemy za to zasypać w popiele wspomniane gruszki, które nas żywią i bronią ;-)

 

PS. Moim zdaniem, jakakolwiek była intencja Reja, gdy pisał "gęsi", skrót-nawiązanie "Polacy nie gęsi" zachowuje sens. Powstaje tylko pytanie, czy jest sens narażać się na niepochlebne podejrzenia i próżne dyskusje ;-) Tintinie, dziękuję za zwrócenie uwagi. Czegoś się dowiedziałem :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Zabawne i bardzo życiowe, odnośnie tego koszmaru. Ale i tak najgorsza trauma, to kiedy w nocy cholernie chce się sikać, i we śnie próbujesz oddać mocz, a tu się nie da :(

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Ale i tak najgorsza trauma, to kiedy w nocy cholernie chce się sikać, i we śnie próbujesz oddać mocz, a tu się nie da :(

No i to chyba dobrze :P

Z jednej strony dobrze, fakt, ale jakie to jest irytujące…

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Tego rodzaju po wczorajsze koszmary oczywiście są mi nieznane :) a co za tym idzie bardzo trudno jest mi  identyfikować się z bohaterem.

O, Fasol, wróciłeś. Jak horror makabra?

michal3 – ciekawi mnie, czy przypadkiem wlepiłeś "dwóję", czy faktycznie uznajesz drabla za tak złego?

 

No i sorry za offtop ;)

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

To nie był przypadek. Czytając nawet się nie uśmiechnąłem. Drabbel w ogóle do mnie nie przemówił.

Work smart, not hard

No, o to chodzi michal3. Dwa, trzy zdania komentarza i ocena jasna :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jeszcze raz dziękuję za komentarze i za oceny. Wszystkie.

Nowa Fantastyka