Książka

| KOPIUJ

Recenzja:

joseheim

Para uleciała

{
Jak napisać złą książkę
i zrazić do siebie czytelników?

Nie zwykłam pisać recenzji ani dzielić się odczuciami co do książek, bo w końcu literatura rzecz subiektywna. Jednemu się coś spodoba, innemu nie. Jednak “Para w ruch” wzbudziła we mnie na tyle silne emocje, że odczułam potrzebę dać temu wyraz. Bo tak bardzo, och jak bardzo mi żal... Ale do rzeczy.

 

Długo czekałam na nową odsłonę "Świata Dysku". Długo i z utęsknieniem, ponieważ Pratchetta pokochałam już jako nastolatka, miłością wielką i bezwarunkową. Czasy się jednak zmieniają, a miłość nagle zaczęła stawiać warunki – na przykład warunek odnajdywania przyjemności w lekturze książek jednego z ulubionych autorów. Tymczasem Pratchett smutno mnie zaskoczył. Zaskoczył mnie już wcześniej przy co nowszych książkach spoza serii "Świat Dysku", ale składałam to na karb tego, że może w innych światach mój mistrz po prostu nie odnajduje się tak dobrze. Teraz zaś sięgnęłam po "Parę" i odkryłam, że nawet największy czarodziej może zapomnieć, czym jest magia.

 

„Para w ruch” jest... poprawna. Napisana porządnie, bo trudno się czegoś innego spodziewać po pisarzu mającym na koncie kilkadziesiąt powieści. Wszystkie fabularne części składowe, niezbędne do stworzenia dobrej literatury, ma na miejscu. Tyle tylko, że te składniki zmieszane w jedną potrawę dają zamiast prawdziwej uczty w restauracji wczorajsze zeschnięte kanapki.

 

Moist stracił na sprężystości, Vetinari sflaczał. Na niektóre postacie wręcz się patrzy, jakby były kimś zupełnie obcym. Niby znasz nazwisko, ale nie rozpoznajesz osoby, która jest nim określana – np. Sam Vimes, który wprawdzie pokazuje się tylko kilka razy, ale jest ledwie cieniem dawnego siebie. Inni znani nam już bohaterowie (poza Adorą Belle, która pozostała sobą, szkoda, że jest jej tak mało) oraz ci całkiem nowo wprowadzeni (może poza, miejscami, Dickiem Simnelem) są po prostu nijacy.

 

Po namyśle stwierdzam, że chyba wprowadzenie kolei Żelaznej do Świata Dysku nie było dobrym pomysłem. Kolej tam po prostu nie pasuje, odstaje, stanowi poważny dysonans z ogólnie przyjętą wizją rzeczywistości – a może to jednak tylko kwestia tego, jak została wprowadzona? Do tego wątek krasnoludzi wydaje się być doczepiony na siłę, jakby Pratchett wiedział, że sama kolej nie wystarczy, ale nie miał pojęcia, czym zapchać puste miejsce. Z braku laku dodał też garść goblinów, których nachalna emancypacja również przeszkadza.

Nie wspominając już o (POWAŻNY SPOILER) wątku dolnego króla, wydającym się kiepskim i niepotrzebnym remakiem Potwornego Regimentu, który sam w sobie był przecież kiepską książką (/POWAŻNY SPOILER).

 

Inna sprawą jest konstrukcja fabuły. Po raz pierwszy u Pratchetta odnosiłam wrażenie, że idzie na skróty, ścina rogi, pomija pewne sceny i przeskakuje o kilka dni/tygodni naprzód, byleby jak najszybciej dotrzeć do wymęczonego końca. (LEKKI SPOILER) Choćby budowa linii do Quirmu – zaczyna się, a potem nagle tory już są gotowe. Do Uberwaldu – tak samo, ledwo zaczynają budować, bo Vetinari kazał pod groźbą kociaków, a tu nagle szast prast, okazuje się, że właściwie to już jesteśmy przy jej końcu (/LEKKI SPOILER).

Zdaję sobie przy tym sprawę z tego, że budowa kolei żelaznej to ogromne i potwornie czasochłonne przedsięwzięcie, ale Pratchett nigdy dotąd nie stosował zabiegu typu "trzy miesiące później". Zawsze wszystko rozgrywał tak, że śledziliśmy poczynania bohaterów cały czas, nie odczuwało się „przerw w dostawie akcji” nawet gdy np. towarzyszyliśmy Vimesowi w dalekiej wyprawie do Uberwaldu. A tu nie dość, że to już nie są tak naprawdę nasi bohaterowie, to jeszcze nie można się wczuć w ich losy.

 

Podsumowując – nie polecam tej książki. Jeśli nie jesteście zagorzałymi fanami, którzy muszą przeczytać każde słowo spływające spod pióra mistrza, a tylko szukacie dobrej lektury na urlop, oszczędźcie sobie rozczarowania. W tej książce nie ma magii. I nie mówię o grubych magach z gałkami na czubkach lasek, tylko o tym czymś, co sprawia, że po dotarciu do ostatniej strony człowiek wie, że właśnie skończył czytać dobrą książkę.

 

Rozpisałam się, bowiem "Para w Ruch" wywołała we mnie wiele szczerego żalu i stanowi dla mnie zwiastun końca pewnej epoki. A może ta epoka już dobiegła końca?

Komentarze

obserwuj

Oj, ja właśnie tę książkę dostałem, ale jak tak się sprawy mają... a sama recenzja bardzo przyjemna. :-) Jak zrobię skrypt, to wrzucę na stronę główną, bo recenzji na razie nie da rady.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Wiesz, inni czytelnicy mogą mieć zupełnie inne odczucia, kto wie, może tylko mnie tu czegoś zabrakło? Ciekawa jestem w sumie opinii innych użytkowników, mam nadzieję, że ktoś jeszcze doda coś od siebie ; )

 

Cieszę się, że recenzja przypadła Ci do gustu – nie mam kompletnie doświadczenia w pisaniu podobnych rzeczy, ale wygląda na to, że po prostu trzeba mieć coś do powiedzenia na dany temat. Jakbym miała napisać o książce, która nie zrobiła na mnie wrażenia, pewnie wyszłaby jakaś straszna sieczka ; P

 

Anyway, recenzji nie widać w profilu użytkownika – czy taki jest zamysł, czy kiedyś się to zmieni? (jak pojawi się dział Publicystyka?)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dział Publicystyka to zupełnie inna bajka. Recenzje... dodam do profilu, to akurat dużo czasu nie powinno zająć.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Rozumiem ; )

 

Z innej beczki: Jak wchodzę do działu “Książki”, to tam, gdzie na górze w ruchomym pasku pokazują się ostatnie recenzje, nadal przy mojej nie ma obrazka i rok wydania jest 0 ; P Jak się wchodzi w recenzję, jest ok, ale w Książkach – z jakiegoś powodu nie...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ech, czyli nie warto? :( Szkoda. Chyba choroba Pratchetta powoli daje o sobie znać :-(

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No właśnie też zaczynam się martwić, że to choroba sprawia, że zapomina, co i jak pisać... Moim zdaniem nie warto. Ale każdy musi przekonać się sam ; ) Nawet nie wiem, co inni piszą na różnych portalach i w czasopismach...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Oj, aż tak słabo? Pamiętam, jak czytałem Pratchetta, to mi się gęba śmiała zawsze. Szkoda. Co prawda i tak już od prawie roku darowałem sobie cały “Świat Dysku”, bo za bardzo czułem wpływ stylu Pratchetta na tym, co ja piszę, ale kiedyś do tego wrócę. Przykro. Nic, tylko życzyć facetowi trochę zdrowia więcej.

Mee!

Poprawione. :-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Super, dzięki!

 

Oj, Kózko, nie rezygnuj z czytania bardzo dobrych książek – raz na jakiś czas, nie za często, sięgnij po Świat Dysku, bo naprawdę warto ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nowa Fantastyka