Książka

| KOPIUJ

Recenzja:

joseheim

Uciesz oczy czytelników

{
Wracamy na kolejny rok do Wilczej Doliny, by poznać dalsze losy bohaterów „Idź i czekaj mrozów”.

Venda ubłagała Pana Lasu, aby ten przywrócił zza Sinych Wód jej ukochanego, ostatniego wilkara. Atra urodziła dziecko, które zostało porwane przez demony zamieszkujące Cmentarz Wyklętych. W noc pełni księżyca w dolinie rozbrzmiewa wycie wilkołaka. Z jakimi nowymi wyzwaniami będzie musiała zmierzyć się opiekunka, która postawiła własne uczucia ponad dobrem tych, których przysięgła ochraniać?

 

Mieszkańcy Wilczej Doliny nie mają lekko. Żyją w twardych, niesprzyjających warunkach, praca w obejściu jest niełatwa, zimy mroźne i długie, a na dodatek po zmroku każdego z nich może spotkać śmierć w nadnaturalnych okolicznościach. Od czego jednak mają opiekunkę? Tyle tylko, że Venda ma na głowie własne bardzo poważne kłopoty, które nie pozwalają jej się skupić na tym, co powinna robić. Jej bogowie, obrażeni tym, że zwróciła się do Pana Lasu, nie odpowiadają na jej modły. Sytuacji nie poprawia pojawienie się w dolinie trzech uzbrojonych po zęby mężczyzn, którzy utrzymują, że przybyli w celu odszukania legendarnego skarbu wilkarów. Wydaje się, że ich przybycie pokrywa się z czasem, kiedy po raz pierwszy usłyszano wilkołaka…

 

DaWern wrócił, spędza jednak podejrzanie dużo czasu z wiedźmą spod skały oraz Atrą. Sama Atra ucieka od niechcianego małżeństwa z Lusym, pochłonięta obsesyjną myślą o dziecku, które porwały demony, a którego Vendzie nie udaje się odszukać. No i ten wilkar, taki przystojny. Jeden z obcych mężczyzn przybyłych do doliny jest wielce łasy na kobiece wdzięki, na dodatek nie przywykł do słuchania odmów, drugi zaś robi słodkie oczy do Vendy. Nocami wśród pól i lasów oprócz wycia rozbrzmiewają tajemnicze dzwoneczki, a Pan Lasu nigdy nie jest daleko. Wreszcie pewnej nocy wilkołak uderza w samym środku wsi… Gdzie jest opiekunka, kiedy jest potrzebna?

 

„Zaszyj oczy wilkom” – jak zwykle bywa – ma tę przewagę nad pierwszym tomem cyklu, że wprowadzenie w realia i poznawanie bohaterów mamy już za sobą. Wiemy, że Venda i DaWern „kochają się że strach” i w drugiej części ich nader mdły romans nie jest aż tak wyeksponowany, chwała bogom, a już istniejący związek wypada bardziej naturalnie. Zdecydowanie rozwija się potencjał Atry, która wreszcie może zrobić coś więcej niż tylko rozłożyć nogi. Ponownie trochę miejsca zostaje poświęcone różnym rytuałom i zwyczajom, pojawia się garść magicznych istot, krowa Vendy ucieka z pastwiska, Alasa wieszczy, wiedźma rzuca uroki, trup ściele się gęsto… Aż za gęsto, prawdę mówiąc, bo w pewnym momencie zaczyna to być po prostu śmieszne. Jest ponadto kilka momentów, które wydają się być zanadto życzeniowe, podejrzanie dogodne dla fabuły, i to też zgrzyta. Przynajmniej jeden wątek, który zajmuje sporo miejsca, wygląda na zbędny, absolutnie niczego nie wprowadzający – możliwe jednak, że trzeci tom coś w tej kwestii wyjaśni (choć wątpię). Z drugiej strony Marta Krajewska całkiem dobrze radzi sobie z niełatwym zabiegiem, jakim jest podrzucanie czytelnikom fałszywych tropów, a to znacznie uprzyjemnia lekturę – krótko mówiąc, sowy nie zawsze są tym, czym się wydają.

 

Podsumowując, drugi tom uważam za bardziej udany od „Idź i czekaj mrozów”, które i tak było przecież dobre. Czyta się szybko i płynnie, mimo znacznej objętości książki. Wchodzimy w świat, który już znamy, a nawet jeśli wydał nam się przy pierwszym podejściu niezbyt ekscytujący, to w „Zaszyj oczy wilkom” okazuje się, że z pozoru z mało interesujących klocków można ułożyć bardzo ciekawe budowle. Uniwersum jest przemyślane i – choć nie wolne od wad – wiele elementów w nim ładnie ze sobą współgra. Jeśli ktoś zniechęcił się, uznając pierwszy tom za zbyt romansowy i zbyt „babski”, to powinien moim zdaniem dać drugiemu szansę. Bo dzieje się, cały czas coś się dzieje. Zrobiło się mroczniej i jakby chłodniej. Bo w końcu zima nadchodzi. A wraz z nią do Wilczej Doliny wrócą wilkarzy.

Komentarze

obserwuj

Dzięki za recenzję jose :) który wątek wydal ci sie zbędny?

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Królowa ;O Odebrałam całą tę akcję jako zapychacz miejsca, prawdę mówiąc...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wątek pokazuje funkcjonowanie zasady "bogowie istnieją dopóki wierzymy". Ma jeszcze jedną funkcję, osamotnia Vende na odpowiedni moment fabularny.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Okej, czyli nie ma tu nic więcej ;) No to jakby co, mnie się to nie spodobało. Wyszło tak na zasadzie życzeniowości. “Teraz Venda powinna być samotna, powinna zaprzyjaźnić się z Haldorem, to usuńmy DaWerna, co by tu zrobić”? Ale to oczywiście tylko moje zdanie ;) Dzięki za wyjaśnienie!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nic więcej? Ha, no dobra.

OK, to nie zgadzam się, ale akceptuję Twoje czytelnicze zdanie ;)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Nigdy nie zadowolisz nikogo w 100%. Ale to nie zmienia faktu, że napisałaś fajną książkę. To teraz poprosimy część trzecią ;)

 

Co do Królowej – mniej by mnie to zakłuło, gdyby Królowa była wspominana wcześniej, w “idź”. Ot tak, przelotnie. Bo tu wyskoczyła jak diabeł z pudełka i właśnie dlatego odebrałam to jako “wprowadźmy nowy wątek, by załatać dziurę fabularną”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przy okazji zapytam – powieść siostry ukazała się? Dość dawno temu awizowała jej wydanie. 

Pozdróweczka.

W dużej mierze zgadzam się z joseheim. Fragment z Królową też mi zgrzytnął. Może mniej mi przeszkadzało wrażenie, że to zapchaj dziura (choć pojawiła się taka myśl), a bardziej to, że w żadne sposób nie potrafiłem kupić tego, jak Venda domyśliła się, że Królowa uwięziła DaWerna. Dla mnie wyglądało to mniej więcej tak: Tu dzwoneczki, tam dzwoneczki, co prawda nie wiem co i gdzie dzwoni (i czy w ogóle dzwoni...), ale kopnę się na pobliską lodową górę.

Resztę uwag i marudzenia zostawię sobie na później, bo może będzie z tego recenzja. Najkrótsze podsumowanie: podobało mi się i czekam na III tom, natomiast cały czas nie potrafię się zdecydować, która z części bardziej mi przypadła do gustu.

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Ciekawa recenzja. Muszę koniecznie to przeczytać i sama ocenić

Życie to piękny teatr, niestety repertuar marny.

Nowa Fantastyka