Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 06/24

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

 

Joanna Usowicz

ŚWIATY PEŁNE MAGII I TAJEMNICY

 

Przygotujcie się na podróż do fantastycznych magicznych krain, wysoko rozwiniętych technologii i niebanalnych przygód, gdzie niejednokrotnie marzenia (lub najgorsze koszmary) stają się rzeczywistością. Mam nadzieję, że moja lista polecanych serii da Wam przedsmak tego, co możecie odnaleźć w japońskich serialach animowanych.

 

Małgorzata Samela

MAGIC KNIGHT RAYEARTH

 

Motyw bohatera eksplorującego alternatywną rzeczywistość przewija się w wielu dziełach japońskiej popkultury. Wśród najciekawszych pozycji opowiadających o tego rodzaju wędrówkach często wymienia się „Magic Knight Rayearth”.

 

MACIEJ BYŁ NIE Z TEGO ŚWIATA

wspomina Jola Parowska

 

Bardzo lubiłam tryb życia męża. Był taki niezależny i artystyczny. Długie rozmowy z pisarzami, czas gdy z jego pomysłów rodziły się konkrety. Maciek rzeczywiście wszystko przeżywał całym sobą. Chodził po domu i cieszył się. Mówił z uśmiechem: Jest dobrze, jest dobrze.

 

OTAKU NAD WISŁĄ

rozmowa z dr Pawłem Dybałą z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego ‒ badaczem popkultury japońskiej oraz tłumacz mang w wydawnictwie JP Fantastica.

 

Ponadto w numerze:

‒ opowiadania m.in. Philipa Maddena i Johna Chu;

konkurs na opowiadanie fantastyczne;

‒ kolejne spotkanie z Lilem i Putem;

‒ promocja prenumeraty;

‒ felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

Komentarze

obserwuj

Ciepło. W końcu!

I w tak pięknych okolicznościach przyrody skończyłem lekturę czerwcowego numeru NF.

 

A w niej po polsku tylko jedno opowiadanie. Dłuuuugie.

„Na skraju deszczu” Marcina Bartosza Łukasiewicza – zjeżyłem się już po przeczytaniu pierwszego zdania: „najwięcej burz w Polsce jest latem”. Mam na podorędziu jeszcze kilka takich prawd objawionych: najwięcej drzew rośnie w lasach; najczęściej śnieg pada zimą; itd. itp.

I to jest właśnie największy minus tego opowiadania – pisanie dla pisania. Bo dużo znaków lepiej wygląda niż mniej? Zdaje się, że i Autor dostrzega ten problem, bo pisze tak: „(…) nie jest tak, że sobie nabijam puste przebiegi erudycją. To znaczy trochę tak, skoro ktoś słucha i jest ciekawy, to należy go trochę pomęczyć”. Nie da się ukryć, wymęczyłem się. A szkoda, bo pomysł może i nienowy, ale wykonanie całkiem ciekawe. I gdyby wycisnąć wodę z tego tekstu, czytałbym z przyjemnością. A tak?

Oprócz wodospadu słów do minusów zaliczyłbym kreację główniej bohaterki. Według mojej wiedzy żadna kobieta urodzona w latach 30-tych XX wieku nie używa(ła) tak olbrzymiej ilości wulgaryzmów. Kwestia wychowania. No i nadmiar wulgaryzmów to drugi minus. Zdarzają się błędy rzeczowe i logiczne, ale da się przeżyć.

I gdyby tylko nie ten potop liter…

W każdym razie, Autorowi raz udało się mnie złapać i pomęczyć. Kolejne jego teksty będę omijał szerokim łukiem, albo poproszę kogoś o streszczenie.

 

A zza granic (wielu granic).

„Grubb i rzeźbiony kot” Philipa Maddena – impresja fantasy. Tu akurat mam odwrotnie niż z tekstem polskim. Bo nic się tu nie wyjaśnia, ten tekst tylko koniuszek rogu, za którym być może chowa się nosorożec. A może nie?

„Przywrócić serce miłości” Johna Chu – niby fantastyka, a tak naprawdę opowiadanie o diasporze i desperackich próbach zachowania dziedzictwa kulturowego. Czy się uda? Wątpię.

„Zakład drukarski Malotibala” Mimi Mondal – jak wcześniejsze opowiadanie to egzotyczne Chiny, tak to – nie mniej egzotyczne Indie. I właśnie sama scenografia to atut tego tekstu, bo fabuła mocno nienowatorska, że tak to delikatnie ujmę.

„Ruchy robaczkowe” Vajry Chandrasekera – Literatura. Przez duże L. Nie rozumiem. Nie lubię. Po książkę, której ten tekst jest pierwszym rozdziałem, nie sięgnę na pewno.

„Sala operacyjna” Izumi Kyoki – też Literatura. Ale tym razem do poczytania. Też nie zrozumiałem, mam tylko niejasne przypuszczenia. Ale jak w przypadku opowiadania z Indii, tekst ratuje scenografia.

Podsumowując – brawa dla Redakcji za szersze sięgnięcie po kręgi kulturowe inne niż anglosaski czy rosyjski bądź ukraiński.

 

Publicystyka.

No cóż…

Z zainteresowaniem przeczytałem jedynie wywiad z panią Parowską i stałe pozycje: felietony i recenzje.

Natomiast temat „chińskich bajek” jest dla mnie obcy i chyba za późno, abym się na nie nawrócił. Nie mam zresztą takiej potrzeby.

Czyli większość publicystyki przeczytałem bez zainteresowania.

 

Literówek – 10.

Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.

NA SKRAJU DESZCZU Marcin Bartosz Łukasiewicz:

 

Mam problem z tym opowiadaniem. Początkowo myślałem, że to jakaś rozdmuchana humoreska, bo każdy kolejny akapit przypominał mi kabaretowy skecz. Ale, po przeczytaniu całości, uważam że taka kwalifikacja byłaby bardzo krzywdząca. Trudno jednoznacznie zdefiniować to opowiadanie. Jest ono trochę takie jak to często w życiu bywa, czyli: śmiech przez łzy. Osobiście te „smutniejsze” fragmenty oceniam o wiele lepiej niż te „zabawne”. Ogólnie ten wszędobylski sarkazm bohaterki mnie nie bawił. Dla mnie to było zbyt nachalne, wymuszone, a w końcu i męczące. Wolałbym aby Autor opowiedział tę historię bez humoru, czyli – prawdziwą, smutną, gorzką, pełną wyrzutów. Bo to jest kawał porządnej fabuły!!! Tylko cierpi ona na nieodpowiednim podejściu do niej. Ja jestem prosty chłop i lubię gdy trudny tekst jest w kolorze sepii, bez żadnych tam jakiś cukierków, czy lizaków. Niech forma odpowiada treści.

Jak wspomniałem fabuła ma tutaj bardzo fajny, porządny fundament, do tego mamy tutaj bardzo ciekawe moralne wyzwanie związane z marzeniem bohaterki. To daje do myślenia. A ja cenię każdy tekst, który skłania mnie do refleksji. Morał na finał można było przedstawić prościej i bardziej jednoznacznie. Ogólnie: na plus.

 

GRUBB I RZEŹBIONY KOT Philip Madden:

 

Ot scenka. Takie wprawki to setkami wrzucane są tutaj na portalu. Nie rozumiem dlaczego to opowiadanie znalazło się w magazynie.

 

PRZYWRÓCIĆ SERCE MIŁOŚCI John Chu:

 

Bardzo dobre. Przemyślane, spokojne, a jednak mocne opowiadanie. I ta cudowna dwuznaczność tytułu. Podobało mi się!

 

ZAKŁAD DRUKARSKI MALOTIBALA Mimi Mondal:

 

Początkowo myślałem, że to pójdzie w zupełnie inną stronę, ale nie jestem rozczarowany. Przeczytałem bez bólu. Pięknie napisany finał.

 

RUCHY ROBACZKOWE Vajra Chandrasekera:

 

To jest cholernie alegoryczny tekst. I tak jak bohater gubiący się w interpretacjach Serialu i Dokumentu, tak czytelnik gubi się w całości. Ale to jest dobre – zamierzone i umyślne. To jest jeden z tych tekstów, który stawia na interpretację. Każdy czytelnik może wyciągnąć z niego coś innego. A mądrości w tym tekście jest sporo. To wręcz jest jedna wielka przypowieść. Początek może zniechęcić, ale warto przeczytać całość. Naprawdę warto.

 

SALA OPERACYJNA Izumi Kyoka:

 

Fabuła może nie powala, ale przeczytałem z zaciekawieniem.

 

Trzy sprawy ekstra:

– wspaniały, wzruszający wywiad z panią Jolą Parowską

– konkurs literacki. Wspaniała wiadomość. Sam chciałbym coś napisać…

– mam wrażenie, ze Marcin Kułakowski trochę zmienił styl. Ta kreska jakby jakaś grubsza?

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

PUBLICYSTYKA

 

Zacznę jak zwykle od chwalenia sekcji Orbitowskiego i Oli Klęczar.

Otaku nad Wisłą” – o, dużo ciekawych uwag i spostrzeżeń. Fajny punkt widzenia, kilka ciekawostek. Sam sposób prowadzenia wywiadu tez na plus.

“Światy pełne magii i tajemnic” – temat ciekawy, choć trochę nie ogarniam klucza, według którego zebrano tytuły – niekoniecznie dla kogoś “wchodzącego” w anime, niekoniecznie dla już siedzącego w temacie. Tym niemniej kilka tytułów wynotowałem do sprawdzenia, więc tekst przydatny i fajnie, ze jest. Plus jedno inne spostrzeżenie, ale tym się podzieliłem już gdzie indziej.

 

OPOWIADA NIALSKIE

 

“Na skraju deszczu” – dobre! Naprawde dobre. I to mimo długości. Z jajem, dbrdobre wyważenie humoru ze zgryźliwością, no dobra lektura!

 

OPOWIADANIA ZAGRANICZNE

 

“Grubb i rzeźbiony ot” – dobry warsztat, dobry pomysł postaci, dobry pomysł scenariusza i tylko spoiwa między tymi elementami brakło.

“Przywrócić serce miłości” – a tu ciekawa sytuacja. W pierwszej chwili wzruszyłem ramionami, a chwilę potem zaczęło do mnie docierać kilka warstw tego opowiadania i… robi wrażenie, daje do myślenia. Lingwistyka kryje naprawdę dużo potencjału, na różne sposoby.

“Zakład drukarski Malotibala” – fajne, taka przyjemna lektura na odprężenie.

“Ruchy robaczkowe” – odpadłem, wcześniej się pogubiwszy. Choć z tego, co słyszałem, w tym opowiadaniu jest podobno sporo nawiązań bardziej lokalnych ze Sri Lanki, więc może nie wyłapałem jakiegoś kontekstu.

“Sala operacyjna” – rozumiem, czemu 100 lat temu ten tekst mógł robić większe wrażenie niż dziś. Dziś jest może w nim jakaś pogodność, może styl się oparł próbie czasu, ale… nie robi specjalnego wrażenia.

 

KOMIKS

 

Śię udał epizod, oj udał się :D

 

Nowa Fantastyka