- Opowiadanie: Czarek100 - @CZAT

@CZAT

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

@CZAT

ALEKS: Czy możesz mi powiedzieć skąd piszesz? – szybko wystukał pytanie. Jeszcze pół roku temu w ogóle nie potrafił pisać na klawiaturze. A dziś, zadziwiał sam siebie, biegłością w „klikaniu".

 

NIEZNAJOMA 10: Zadajesz to pytanie od kilku dni – odpowiedź w okienku „priva" pojawiła się dość szybko, niemal natychmiast. – Jesteś uparty. Po co ci wiedzieć gdzie mieszkam?

 

ALEKS: Chcę wiedzieć o tobie więcej. Może żyjemy obok siebie…… – starał się sprowokować temat.

 

NIEZNAJOMA 10: Masz nadzieję, że jesteśmy sąsiadami. Wątpię – skwitowała. – A może myślisz o spotkaniu?

 

Zdawało mu się przez ułamek sekundy, jakby kobieta czytała w jego myślach albo jej komputer znajdował się gdzieś obok za ścianą.

 

ALEKS: Może, a jeśli tak, czy to coś złego? – nie miał pewności czy robi dobrze, przyznając się do swoich marzeń.

 

NIEZNAJOMA 10: Dlaczego chcesz się spotkać? Masz ochotę zaciągnąć mnie do łóżka?

 

Karolina, tak nazywał nieznajomą z sieci w myślach, pomimo że, rozmawiali od ponad dwóch miesięcy nie znał jej imienia. Unikała rozmów na temat swoich personaliów. Za to chętnie podejmowała rozmowy o uczuciach, życiu doczesnym, przy tym stawała się coraz bardziej bezpośrednia, zuchwała. To ona prawie od samego początku narzucała tempo i kierunek wszystkich konwersacji. Pozwalał jej na to. Wręcz uwielbiał takie gierki: dominująca, pewna siebie. A jaka była w rzeczywistości?

 

ALEKS: Ty pierwsza powiedziałaś te słowo. Jeśli rozmawiamy o tym, to tak. Chcę spotkania.

 

NIEZNAJOMA 10: Ja nie chcę.

 

ALEKS: Dlaczego nie chcesz? _ tylko spotkanie. Żaden sex – podkreślił "tylko spotkanie", wyrażając swoją wolę. – Czy to dziwne? Wszyscy spotykają się, wcześniej czy później.

 

NIEZNAJOMA 10: Nie wystarczą rozmowy? Poznaliśmy się tutaj na czacie i niech tak pozostanie.

 

Rozmowy nie wystarczały. Będąc w średnim wieku. Po sześciu latach małżeństwa, przeżywał coś, co można było nazwać kryzysem małżeńskim. Miał wrażenie, jakby wszystko, co łączyło go żoną wypaliło się bezpowrotnie. Wokół nich pozostała tylko jałowa ziemia, skąd uczucia i doznania, jak ptaki uleciały w siną dal. Dni bez bliskiej osoby, noce z kimś, kogo nie można byłoby kochać, przytulić i rozmowy tylko na tematy zawodowe i przyziemne. Dlatego jako dwudziestodziewięciolatek chciał czegoś więcej. Miał ochotę zacząć wszystko na nowo, przeżyć przygodę, poczuć dreszcz czegoś niesamowitego, otrzymać zastrzyk adrenaliny.

 

ALEKS: Chciałbym cię zobaczyć. Tylko jeden raz – żebrał, prosił, tak mu się zdawało, ale stać go było na to wszystko.

 

NIEZNAJOMA 10: Przecież wiesz o mnie wszystko. Dlaczego chcesz spotkania?

 

Kłamała. Tak naprawdę, nie wiele wiedział o kobiecie, z którą klikał każdego dnia. Tylko uczucia, doznania, marzenia. Czasem zastanawiał, z kim naprawdę rozmawia. Czy faktycznie z młodą, szczupłą brunetką? Sam już nie widział. Może jest oszukiwany przez jakiegoś cwaniaka lub grupę czternastolatków, robiących sobie żarty z takich jak on.

 

Kim był w sieci, na czacie tak naprawdę? Podrywaczem, kimś szukającym złudzeń? Jego drugie " ja " buntowało się od pewnego czasu. Potrzebował namacalnych dowodów.

 

– Muszę ją zobaczyć, dotknąć, poczuć, usłyszeć – rzucił odruchowo, poprawiając myszkę.

 

Kobieta nie odpuszczała. Potok słów zalewał okno czatu.

 

NIEZNAJOMA 10: Chcesz zniszczyć to wszystko, co jest między nami? Co dojrzewało przez ostatnie tygodnie? A może, kiedy doszłoby do spotkania, nie zaakceptowalibyśmy siebie na wzajem. Wróciłbyś do domu i już nigdy nie napisałbyś niczego.

 

ALEKS: Tak wiem, prawie wszystko o tobie, ale chcę spotkania. Dłużej tak nie mogę.

 

 

 

NIEZNAJOMA 10: A jednak hormony. To one zwyciężają u ciebie – skwitowała.

 

ALEKS: Za kogo mnie uważasz?

 

NIEZNAJOMA 10: Za młodego mężczyznę, który ma potrzeby. Żona ci nie wystarcza, więc szukasz _ nie będę kończyć. Może popełniłam błąd.

 

ALEKS: Myślałem, że mogę powiedzieć wszystko w twojej obecności i jeszcze te oskarżenia.

 

NIEZNAJOMA 10: Powiedziałam o sobie wszystko. Nikt nie wie tak wiele o mnie jak ty. Nie możemy się spotkać. To jest niemożliwe.

 

ALEKS: Wczoraj napisałem, gdzie mieszkam, jak żyję, nawet znasz mój adres internetowy, numer telefonu – wstrzymał się przez chwilę. Po co pisał te wszystkie rzeczy? Teraz było juz za późno. – Liczyłem na odpowiedź z twojej strony. Nie wiem, ale mam wrażenie, że coś jest nie tak. Może oszukujesz mnie. Może nie jesteś tą osobą, za którą się podajesz. Zaufałem tobie – odczekał i dodał. – Zaczynam się czuć oszukany.

 

Czekał. Nic nie pojawiło się w oknie komunikatora. Tak jakby osoba, z którą rozmawiał jeszcze przed minutą, nigdy nie istniała. Jakby była tylko wytworem jego zmęczonej wyobraźni. Tylko słowa naniesione na srebrny ekran z podpisem NIEZNAJOMA 10 dawały jedyny znak istnienia tego kogoś. Może powiedział coś nie tak, o jedno słowo za dużo. Prosił, błagał, żeby ten ktoś po drugiej stronie wystukał, chociaż jedno, jedyne zdanie, dał jakiś znak.

 

Mijały minuty, które zamieniały się w eony. Zaczął wątpić w jej istnienie. Może odeszła i nigdy już nie napisze. Już miał odejść, żeby zrobić sobie kawę, gdy nagle pojawiła się wiadomość.

 

NIEZNAJOMA 10: Chyba miałeś rację. Byłam nie w porządku.

 

Mężczyznę zdziwił taki zwrot akcji.

 

ALEKS: Też tak uważam – przyznał rację swojej rozmówczyni, podbudowując siebie równocześnie.

 

NIEZNAJOMA 10: Nie zasługujesz na takie traktowanie. Dopiero teraz to zrozumiałam, ile dla mnie znaczysz. Wiele zmieniło się wokół mnie, od kiedy poznałam ciebie.

 

ALEKS: Do czego zmierzasz? – zapytał wprost, myląc klawisze z podniecenia, co sprawiło, że musiał poprawiać zdanie jeszcze raz.

 

NIEZNAJOMA 10: Nie zdawałam sobie sprawy, że można zacząć darzyć uczuciem kogoś takiego jak ty. Lubię ciemność. Dlatego teraz piszę w ciemności. Czasem się boję. Obawiam się innych. Tutaj jest ciemno i zimno. Ale ty… – zdania układały się w nielogiczny ciąg. – Przy tobie mam poczucie bezpieczeństwa, chociaż na chwilę.

 

Te ostatnie słowa zbiły go z tropu. O czym ona pisała?

 

ALEKS: Kim jestem dla ciebie?– zapytał wprost. Adrenalina zaczęła dawać o sobie znać. Kręcił się i wiercił na obrotowym krześle, obgryzając paznokcie.

 

NIEZNAJOMA 10: Przyjacielem. Mimo to nigdy nie spotkamy się. To jest nie możliwe.

 

Mężczyzna wokół słów pojawiających się w oknie „priva" wyczuł jakieś napięcie.

 

ALEKS: Boisz się KOGOŚ? MNIE? – zaznaczył słowa dużymi literami.

 

NIEZNAJOMA 10: Tak, boję, ale nie ciebie. Nie zrobiłbyś mi krzywdy. Boję się tego, co mnie otacza.

 

ALEKS: Czego? Powiedz, proszę. Bądź szczera. – pisząc, miał wrażenie, że chwycił byka za rogi i nie miał wcale ochoty go puści.

 

Teraz mam cię – pomyślał uszczęśliwiony. Podniecenie rosło z każdą sekundą. Sytuacja ruszyła z miejsca. Ona opowie o swoich prześladowcach, o fobiach, a on zaproponuje snów spotkanie, jako propozycja wsparcia. Oczami wyobraźni widział nie tylko romantyczną randkę w jakieś zacisznej kawiarni, ale także sceny łóżkowe, w których kochał się z seksowną nieznajomą z sieci.

 

NIEZNAJOMA 10: Jeśli napiszę, to co powinieneś o mnie naprawdę wiedzieć, to obawiam się, że stracę cię na zawsze. Być może nie będziesz chciał mnie znać. Uciekniesz. Przerazi cię to wszystko. wszystko.

 

Mężczyzna nie odpowiedział. Nie wiedział, co napisać. Czekał, a jego wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Przypomniał sobie słowa nieznajomej kobiety, które wypowiedziała przed chwilą – „lubię ciemność, obawiam się innych". To wystarczyło.

 

W myślach widział człowieka przykutego do łóżka szpitalnego śmiertelną chorobą, albo osobę niespełna rozumu, piszącą gdzieś na strychu w domu dla obłąkanych. Nie tego oczekiwał. Przerażało go to.

 

Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy zaczynał serwować w internecie, szukał kogoś, z kim mógłby tylko rozmawiać. Teraz oczekiwał czegoś więcej. W miarę jedzenia apetyt rósł. Nie wystarczały mu luźne konwersacje o wszystkim i niczym. Szukał i żądał wrażeń, jakich potrzebował mężczyzna w jego wieku; przygód, doznań cielesnych z inną kobietą.

 

Teraz już nie miał ochoty na igraszki, zaczynał się bać. Karolina ze swoją ciemnością wybiła mu je z głowy. Obawiał się jej, tej kobiety, tego kogoś nieznanego po drugiej stronie komputera.

 

Jednak na przekór wszystkiemu ona ciągnęła dalej rozmowę.

 

NIEZNAJOMA 10: Wiele razy zastanawiałam się, jak zareagujesz na słowa, które napiszę za chwilę. Jednak zrobię to i dowiesz się całej prawdy o mnie, a później zdecydujesz, co robić dalej.

 

ALEKS: Pisz. Chcę poznać prawdę – przeznaczenie podpowiedziało mu słowa.

 

Słyszał tykanie małego budzika stojącego na regale, krople wody kapiące z kuchennego kranu.

 

NIEZNAJOMA 10: To, co napiszę za chwilę nie będzie miłe, prawdopodobnie przeżyjesz szok. Nie uwierzysz, ale tak jest naprawdę.

 

Powinien coś napisać. Jednak, słowa na ekranie paraliżowały. Tajemnicza siła odmawiała posłuszeństwa dłoniom. Czekał.

 

NIEZNAJOMA 10: Ja nie żyję. Umarłam kilka lat temu.

 

ALEKS: Żartujesz. To jakiś żart – poprawił się w następnej linijce.

 

W pokoju nastała całkowita cisza.

 

NIEZNAJOMA 10: Nie mam ochoty na żarty. Ja nie żyję. Popełniłam samobójstwo.

 

Adrenalina tak szybko rozchodziła się po jego ciele, że aż prawie wstał.

 

ALEKS: Kim jesteś naprawdę?

 

NIEZNAJOMA 10: Twoim przyjacielem.

 

ALEKS: Jesteś? >Gdzie? – stukał w klawisze, myląc, co chwilę litery, a pojedyncze kropelki potu zaczęły pojawiać się na jego czole.

 

NIEZNAJOMA 10: Nie wiem dokładnie. Umierając myślałam, że to już koniec i niczego potem nie będzie, ale ciągle jestem. Potem czułam się bardzo samotna do czasu, aż zaczęłam rozmawiać z tobą.

 

Cisza stawała się denerwująca. Słyszał własne bicie serca. Patrzył w lśniący ekran i nie wierzył własnym oczom. Z kim naprawdę rozmawiał? Zaczął rozglądać się niepewnie. Czy to wszystko działo się naprawdę? To nie mogło być prawdą. W sieci można spotkać różnych ludzi: dziwaków i wariatów, podających się za całkiem inne osoby. Starał się myśleć racjonalnie. Nie mógł tracić głowy. Ta kobieta, ten ktoś albo jest niespełna rozumu, albo naigrywa się z niego. Nie może być duchem, kimś martwym. To nie możliwe. Nie wierzył w życie pozagrobowe. Nie chodził do kościoła. Skończył z tym kilka lat temu.

 

Najlepiej byłoby się rozłączyć, kończąc tą całą znajomość, maskaradę raz na zawsze. Tylko, co zrobi później? Zacząć szukać na nowo? I tyle wysiłku pójdzie na marne.

 

A może to wszystko to jakaś gra? Nieznajoma chce poddać go sprawdzianowi, a potem przyzna się do głupiego żartu. Może by zagrać w tę całą rozgrywkę i poczekać.

 

Otrząsnął się i przetarł oczy. Wstał i poszedł do kuchni, żeby zrobić sobie kawę, której nie pił już od godziny.

 

Teraz ona poczeka. Niech pozostanie w stanie niepewności. A potem wrócę i zdecyduję. – rozmyślał, czekając aż czajnik zacznie cicho gwizdać.

 

Wszedł do pokuju z filiżanką „małej czarnej". Siadając szybko spojrzał na okno komunikatora. Stawał się niecierpliwy. NIEZNAJOMA 10 nie dawała znaku życia. Czyżby sama wystraszyła się i zakończyła całą znajomość? Poczuł się niepewnie. Jednym pewnym ruchem wyłączył czat, skończył całą rozmowę. Wystarczy. Pojawił się komunikat "brak dostępu". Wszystko wróciło do normy. Grobowa cisza ustąpiła. Znów wróciło tykanie zegarka i kapanie kropel wody w kuchni.

 

Chwilę potem usłyszał melodyjny dźwięk domofonu dochodzący z przedpokoju. Katarzyna wracała do domu po ciężkim dniu w pracy. Mężczyzna zgasił okno czatu. Po czym wprowadził PC– ta w stan czuwania. Ekran z ściemniał, tak jakby nikt nie korzystał z urządzenia przez ostatnie kilka godzin. W tej samej chwili przypomniał sobie, że rano miał podlać kwiaty. Jednym susem skoczył do łazienki i sekundę potem podlewał zielone roślinki na parapetach okien.

 

Drzwi wejściowe otworzyły się, a w nich stanęła młoda długowłosa blondynka o przenikliwie błękitnych oczach, w których kilka lat temu szalenie się kochał.

 

Aleks wyprężył się, czekając, że teraz coś się wydarzy: pytania prowadzące, jak co dzień do awantury.

 

 

 

***

 

 

 

 

 

Następnego dnia jak zwykle wyskoczył z klatki schodowej. Poprzedni wieczór okazał się wcale nie taki zły. Katarzyna po powrocie zamieniła kilka zdawkowych słów, w kuchni zrobiła sobie kolację, którą zaniosła do sypialni. Zatrzasnęła za sobą z hukiem drzwi i przez resztę wieczoru nie wychodziła z pomieszczenia. Jeszce tylko o dwudziestej drugiej wyszła korzystając z łazienki, wróciła i położyła się spać. Do dwudziestej czwartej rozmyślał. Zastanawiał się nad tym, co powiedziała mu nieznajoma?

 

Wychodząc z bloku mieszkalnego nie zauważył białej kartki przyklejonej na ścianie korytarza na wprost windy. Nekrolog informował o śmierci jednego z sąsiadów spod czwórki. Minął drzwi wejściowe, na których ktoś przyczepił następne ogłoszenie o zgonie. Nie zwrócił na żaden z nich uwagi. Szedł przez podwórze, nie zatrzymując się nawet na chwilę. Na słupie, na drzewie, na oknie kiosku można było dojrzeć następne nekrologi. Nic nie widział, cieszył się nowym dniem, pracą, jaka go czeka.

 

Dochodząc do przystanku autobusowego minął kilkadziesiąt obwieszczeń rozwieszony tu i tam, na których kobiety, mężczyźni i dzieci zakończyli swoje życie. Nieznajoma starsza kobieta zapytała go czy może odstąpić jej bilet. Bezinteresownie podał jej mały kartonik, lekko muskając palcami jej dłoń. Mały chłopiec przed przyjazdem autobusu rzucił w jego kierunku czerwoną piłeczką. Spojrzał w dal. Pojazd linii pięćdziesiąt pięć właśnie nadjeżdżał. W ostatniej chwili złapał zabawkę, a następnie oddał ją dziecku, gładząc je po głowie. Wszedł do autobusu i udał się do centrum. Po piętnastu minutach wysiadł i skierował się w kierunku hotelu, gdzie pracował.

 

Kobieta, której sprzedał bilet na przystanku nie ruszała się z miejsca od pewnego czasu. Zimna i blada na twarzy siedziała nie ruchoma wewnątrz przystanku. Ktoś w końcu po trzydziestu minutach zorientował się, że jest martwa. Matka chłopca panicznie krzyczała, nie mogąc dobudzić synka w tramwaju. Ktoś zmierzył malcowi tętno. Dziecko nie żyło.

 

Aleks beztrosko zabierał się do pracy w recepcji. Na lobby na ekranie telewizora leciała nowa reklama filmu " Siewca śmierci".

 

 

Czarek Florczyk

Koniec

Komentarze

Kątem oka wyłapałem kilka zgrzytów w stylu:
Wychodząc z bloku mieszkalnego nie zauważył białej karki przyklejonej na ścianie korytarza na wprost windy. - literówka.
Za to chętnie podejmowała rozmowy o uczuciach, życiu doczesnym, przy tym stawała się coraz bardziej bezpośrednia, zuchwała. - bardziej pasuje "czym".
Otrząsnął się i przetarł oczy. Wstał i poszedł do kuchni, żeby zrobić sobie kawę, której nie pił już od godziny. - jak dla mnie to ten fragment wydaje się zbędny.

Co do całości, to czytało się bardzo szybko i przyjemnie, może inni powiedzą, że to żadna rewelacja, ale według mnie twoja twórczość zmierza w dobrym kierunku :) 

przyznam, że czytało mi się nieźle, do ostatniego akapitu. Albo kompletnie nie rozumiem tego zakończenia, albo jest ono nieprzystające do reszty. "Nieznajoma" wniknęła do mieszkania Aleksa i zaczęła uśmiercać jego rękoma? @@;

Autorze, ile masz lat? 13? Bo chyba tylko trzynastolatek byłby w stanie napsiać, że dwadzieścia dziewięć lat to średni wiek :|

Jestem zdecydowanie na nie. Pomysł może i jakiś był, ale został totalnie zamordowany przez kiepski warsztat i nieczytelny zapis. Pierwszy z brzegu przykład: 

Dochodząc do przystanku autobusowego minął kilkadziesiąt obwieszczeń rozwieszony tu i tam, na których kobiety, mężczyźni i dzieci zakończyli swoje życie.

Zdanie jest niechlujne (a literówek i błędów masz całkiem sporo, przejrzałeś chociaż ten tekst przed wklejeniem?), niegramatyczne i nielogiczne. I tak przez cały tekst. Do tego interpunkcję wstawiasz prawdopodobnie na chybił trafił. Bardzo, bardzo, bardzo dużo pracy przed Tobą.

Mnie to opowiadanie zaciekawiło, chociaż końcówka faktycznie nienajlepsza i mało zrozumiała.

Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy zaczynał serwować w internecie
Surfować.

Pomysł fajny, i powiedzieć inaczej nie mogę, bo coś podobnego ostatnio chodziło mi po głowie.
Wykonanie takie sobie, ale aż tak złej opinii jak Bella, to nie mam.

No i to zakończenie kompletnie bez sensu.

Kolejny kubeł zimnej wody. Co cię nie zabije to cię wzmocni. Któregoś dnia będę pisał dobrze.                              Pozdrawiam wszyskich i dziękuje za krytykę.

Mam wielkie kłopoty z interpunkcją, nie wiem co robic.

Co robić? Zakuwać do upojenia, do skutku.
Zakończenie bardzo dziwne. Jakieś oderwane, z innej bajki pożyczone...

Dziękuję AdamKB, tak zakuwać to najprostszy sposób. Zakończenie oderwane od całości, być może. To opowiadanie jest częścią większego utworu ( 240 stron), a zakończenie dopisałem kilka dni temu (niezbyt ciekawy pomysł przyznam się teraz). Uczymy się na błędach. Pozdrawiam

W mojej odpowiedzi nie było ironii.
Postaraj się o słownik interpunkcyjny. Bardzo obszerny wydało KWN. Po tysięcznym pierwszym sprawdzeniu, przecinek potrzebny czy zbędny, będziesz to pamiętał.

Twojej wiadomości nie odebrałem jako ironii.

Opowiadanie fajne, ale zakończenie również wydaje mi się nie zrozumiałe. Może wypadało by je zmienić? Daję 4. 

Dzięki za 4! Nie spodziewałem się, że jeszcze ktoś przeczyta @Czat. Tak, zakończenie do niczego, ale istnieje większy utwór, gdzie nie ma tego zakończenia.                                                                                                                         Pozdrw.

Nowa Fantastyka
Patronujemy