- Opowiadanie: DW_R - Artysta

Artysta

Dobry wieczór. Przedstawiam ostatni z przygotowanych i w miarę zbetowanych tekstów, przynajmniej na razie. Dziękuje wilk-zimowemu za pomoc. Jestem bardzo ciekawy waszej opinii. Życzę miłej lektury.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Artysta

– Wróciłem! Przyniosłem kilka swoich rzeczy do pomocy. I jak, zdecydowałaś się? Pewnie chcesz wiedzieć dlaczego ty? Polecił ciebie mój znajomy, twierdził, że jesteś wyjątkowa i nie pomylił się. Powiedział również o rozwodzie, przykro mi. Nie martw się, weźmiesz udział w czymś wspaniałym. Nie płacz, takiej pięknej kobiecie nie wypada, wiem, że płaczesz ze szczęścia, ale mimo to widząc twoje brązowe, załzawione oczy, ciężko mi na sercu. To, co zaczynamy?

– Pracuj dobrze, nie przeszkadzam ci. Zauważyłem, że masz dużo swoich zdjęć, zastanawia mnie. Dlaczego zmieniłaś kolor włosów? Może chciałaś jakiejś odmiany? Moim skromnym zdaniem blond ci bardziej pasował.

Kap, kap, kap.

– Co tak kapie, słyszysz? O, znowu, nie drażni cię ten odgłos? Mnie owszem, nie chcę, żeby coś popsuło taką chwilę. No wiem, że to nasza chwila. No dobra, twoja, ale ty dajesz coś od siebie, ja daje coś od siebie i tworzymy arcydzieło. No nie mogę, sprawdzę, czy w kuchni nie kapie woda. Nie ruszaj się stąd, dobrze? Ja zaraz wracam, bądź grzeczna, przecież żartuję, wiem, że jesteś grzeczna… jak śpisz. Ale to, że mnie nie ma w pokoju, to nie znaczy, że nie widzę. Przecież prosiłem, żebyś się nie ruszała, dotyczyło to też opuszczania ręki, trzymaj ją przy sobie. O tak będzie dobrze. No to na czym to stanęło? Ach tak, masz rację, idę sprawdzić do kuchni.

– Jaka ładna, duża kuchnia. To niebieski kolor prawda? No to niebieskopodobny, tak lepiej? Przecież jestem mężczyzną, nie muszę znać wszystkich odcieni niebieskiego! No i co z tego, że jestem artystą, powiedziałem przecież, nie muszę znać nazw wszystkich odcieni. Jak coś jest ładne, to to wykorzystuję w swoich działach i to tyle na ten temat.

– Na lodówce masz zdjęcia swoich dzieci i ich prace, urocze. Córeczka chyba jest starsza, ile będzie miała, z pięć lat? A te drugie to chyba chłopiec, prawda? Wszystkie małe dzieci, tak do roku, no może dwóch, w ubrankach wyglądają tak samo. Dobrze, że wysłałaś je na kilka dni do babci, nie chciałbym, żeby nas przyłapały, jak będziemy robić coś niegrzecznego. Dobrze, już dobrze, tylko nie krzycz, rozumiem, że po rozwodzie, nie masz ochoty na takie żarty, ale wciąż trzymasz zdjęcia i rysunki, gdzie jesteście razem. Dobra, odkładam zdjęcie na miejsce, ej, ej teraz ty posuwasz się za daleko, nie jestem jakimś pieprzonym pedofilem! Nie kręcą mnie dzieci! Przepraszam, nie chciałem krzyczeć, ale to kapanie doprowadza mnie do szaleństwa, może jak coś zjem, to się trochę uspokoję.

– Co my tu mamy? Za dużo tego tu nie ma, żadnych warzyw, lody? Co one tutaj robią? Łe, już się trochę roztopiły, może wezmę sobie kawałek ciasta, wygląda apetycznie. Spokojnie, nie zjem ci całego i tak, umyję talerz, trzeba zacierać ślady, w której szufladzie masz sztućce? A zresztą, zjem tak.

– No więc to nie w kuchni tak kapie. Sprawdziłem zlew kilka razy, jest zupełnie suchy, a był przynajmniej, dopóki nie umyłem talerza i rąk po cieście.

– Może z łazienki dochodzi ten odgłos? Gdzie ona była? Och przepraszam, nie chciałem cię szturchnąć, byłoby źle, gdybyś rozlała atrament. Szkoda tak cennego surowca, specjalnie dla ciebie rozłożyłem tę folię w pokoju, żeby nie pochlapać niczego. Artystce przy pracy czasami zdarza się coś chlapnąć. Pytasz, do czego ten atrament? Tworzę arcydzieło! Pewnie już dawno bym skończył, gdyby nie ten przeklęty głos w mojej głowie. Jaki on jest uporczywy, nie daje mi się skupić na moim dziele. No nie patrz tak na mnie, tym martwym wzrokiem, przez to słyszę ten przeklęty głos wyraźniej „tak nie wolno, to jest złe”. Co on może wiedzieć? Ach, jak mam się go pozbyć! Przepraszam, znowu cię potrąciłem, na szczęście nie wylałaś nic, ale znowu głośniej kapie, gdzie była ta łazienka?

– Nie, tu jest sypialnia, pachnie kobiecością i samotnością. Ciekawe, po której stronie on spał? Teraz masz całe łózko tylko dla siebie. Do szafy nie będę ci zaglądał, ale łóżko mogłaś pościelić, specjalnie dla mnie. No w sumie nie wiedziałaś, że przyjdę i o to chodziło.

– Moment, przestało już, nie kapie. Jaka piękna cisza, ale co mówisz? Że już skończyłaś? No dobrze, przeleje atrament do moich pojemników. Zanim skrzepnie. Postarałaś się, dużo tego, dziękuje bardzo. Może kiedyś się odpłacę, lepiej już pójdę, nie chcemy chyba, żeby widziała nas jakaś sąsiadka. Co sobie wtedy ludzie o tobie pomyślą? Pa, pa, ja wychodzę, a ty wiś tu sobie tak spokojnie.

 

* * * * *

 

–Zero jeden zgłoś się dla dwa zero sześć, odbiór.

– Zgłaszam się.

– Centrala to powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa jednak nie było głupim kawałem. Znaleźliśmy ofiarę.

– Jakieś szczegóły?

– Kobieta po trzydziestce, skrępowane kończyny, powieszona za nogi. Prawdopodobnie rytualne ogolenie głowy i poderżnięcie gardła, możliwe, że to kolejna ofiara seryjnego mordercy.

– Przyjęłam, wysyłam koronera i dochodzeniówkę.

– Jeszcze jedno, trzeba powiadomić rodzinę.

Koniec

Komentarze

Bardzo bardzo fajne. Zmień tylko ten dialog

– Dwa zero sześc, odbiór.

– Centrala zgłasza się.

; powinien on brzmieć tak:

– Dziesięć zgłoś dla dwa zero sześć.

– Dwa zero sześc, zgłaszam.

– Dziesięć potwierdzam interwencję, mamy breloczka. 

 

Bardzo mi się podoba. Gratuluje.

Bez entuzjazmu – najpierw mało zrozumiały monolog, a w finale zgłoszenie na policję. Nie dostrzegłam horroru, nie zauważyłam fantastyki.

 

tylko nie krzycz, ro­zu­mię, że po roz­wo­dzie… –> …tylko nie krzycz, ro­zu­miem, że po roz­wo­dzie

 

Py­tasz się, do czego ten atra­ment? –> Py­tasz, do czego ten atra­ment?

 

No nie patrz się tak na mnie… –> No nie patrz tak na mnie

 

– Dwa zero sześc, od­biór. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“Prawdopodobnie rytualne ogolenie głowy i podcięcie gardła,” –  Chyba poderżnięcie gardła. Podcinać to można żyły na rękach.

 

Poza tym jestem na poziomie “no niech będzie”. Te dialogi mogą spokojnie robić za opisy takie z 1.osoby. Cały czas mam wrażenie, że taka rozmowa w realu brzmiałby strasznie. Ale…

Dalej pracuj nad tym stylem. Myślę, że da się go znacznie ulepszyć.

 

lol

Widać postęp, ale niestety dalej nie zachwyca. Głównie dlatego, że od początku łatwo się domyślić, o co chodzi, a fantastyki tutaj nie ma. Rozumiem, dlaczego zapisywałeś jako dialogi, ale jednocześnie przy braku odpowiedzi z drugiej strony, ten zapis mi nie do końca pasuje… Mimo to, jest okej. Popraw błędy, które zauważyła Reg, szczególnie to: “rozumię”, brrr. 

Wiesz co? Pisanie opowiadania samymi dialogami to cholernie trudna sztuka. By czytelnik czuł to wszystko, widział, a autor zachował wiarygodność i zbudował immersję, trzeba nie lada umiejętności. Ty ich raczej nie posiadasz, stąd zaleciłbym skupienie się na razie na normalniejszych tekstach. Póki Twoje umiejętności nie wzrosną, naturalnie.

Czytało się nielekko, szczególnie, że wypowiedzi wyszły dość nienaturalnie. Mam też wrażenie, że używasz zbyt dużo przecinków, a za mało kropek. Nie urodziłem się wczoraj – ludzie nie gadają tak, jak w Twoim tekście.

Zauważyłem, że masz dużo swoich zdjęć, zastanawia mnie. Dlaczego zmieniłaś kolor włosów?

No, kto tak mówi?

 

Pomysł nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, chyba nie wszystko zrozumiałem. “Twist” bez rewelacji.

 

Tyle ode mnie.

Dobrze, już dobrze, tylko nie krzycz, rozumię, że po rozwodzie, nie masz ochoty na takie żarty

On tak mówi, czy to literówka?

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Pomysł wcale niezły. Mógłbyś pomyśleć nad większym zawoalowaniem samej zbrodni. “a ty wiś tu sobie tak spokojnie” – może użyj metafory, która nie będzie tak jednoznaczna.

Masz sporo do poprawienia, ale mimo to doczytałem do końca i wrażenie jest ok.

Ok, błędy poprawione, dzięki za każdy komentarz.

 

CountPrimagen – Wiem, że moje umiejętności są słabe, ale przez pisanie tekstów się rozwijamy, a w takim wypadku nie pisanie, to jak cofanie się w rozwoju. Nie wiem, kiedy będę miał podobny pomysł, więc wykorzystałem co miałem i jak umiałem.

Nie ruszył mnie ten szort. Same dialogi to trudna sztuka, a tutaj raczej się nie przysłużyły do zrozumienia treści tekstu. Tak więc niestety tym razem mnie nic nie ruszyło.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jakiś czas temu czytałam tu identyczny pod względem formy tekst, więc w sumie mogłabym powtórzyć, co już napisałam tam. Nie lubię tego typu monologów. Nie przemawiają do mnie w żaden pozytywny sposób, a wręcz irytują. Czytając coś takiego mam wrażenie słuchania jednej strony rozmowy telefonicznej, co mi się kiedyś często zdarzało w autobusach. 

Jak wspomniał Count – tekst oparty na samych dialogach jest trudny, a zbudowany z takiego “mono-dialogu”, gdzie wypowiada się tylko jedna postać, jeszcze trudniejszy. Nie przypominam sobie ani jednego takiego przypadku, w którym byłabym w stanie wyobrazić sobie świat, akcję, bohaterów.A jeśli tekst nie budzi mojej wyobraźni, to bardzo szybko o nim zapomnę.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka