- Opowiadanie: Komes - Fantazja malarza

Fantazja malarza

‘/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Fantazja malarza

Izacki podał mu pędzel na zmianę. Jacek Bronikowski, herbu własnego, nanosił ostatnie poprawki na obraz. Pracowali od kilku godzin, w oknie zamkowej biblioteczki, z widokiem na dziedziniec. Bronikowski rozmazał kilka konturów, podkolorował tu i ówdzie, następnie spojrzał to na obraz, to na dziedziniec. Potem to na dziedziniec, to na obraz i powiedział:

– Nienawidzę dziadów i dziadostwa. Wszystkich tych podłych chamów, rabusiów, pijaczków zarzyganych zza karczmy. Dzieci swoje chrzczą, bez pojęcia o Bogu, co dobre, co złym jest. Niewolnictwem żyją, na niewolników chowają ich. Za kilka mieszków byle dukata matkę swoją mogą zabić, brata sprzedać, siostrę psom Ordy na jebanie wydać. Tfu!! Kiedyś nas już nie będzie, Izacki. Bardzo się z tego cieszę, powiem ci. Bo ich dzieci, wnuki,pra pra….dalej w setki lat. Wszyscy będą podłymi chamami, niewolnikami, dziadami.A Rzeczpospolitą zdradzą za byle rzucony ochłap. Za możliwość parobkowania u tych, co nam dzisiaj w polu nie mają stawać co. Bo się zesrają w galoty. Jak tamci!

Pokazał palcem dziedziniec. Na palcu tkwił dumnie pierścień złoty, z inskrypcją In vino veritas, in aqua sanitas. Na dziedzińcu, mniej dumnie, ze stryczkami założonymi na szyje, tkwili na beczkach pan Henryk Małowieyski i sługa jego Bartosik, który płakał ciągle, co doprowadzało wiarusów Bronikowskiego do szału. Trzaskali go rękawicami po pysku, a ten płakał dalej. Chcieli go wreszcie obwiesić, żeby nie płakał, ale pan Bronikowski wywijał pędzlem w oknie, ciągle zabraniając. Malował, malował…. Aż namalował. Wreszcie wychylił się z okna, pokazując na nich palcem.

– Słuchajże, panie Małowieyski!- przemówił miarowym, mocnym głosem– Miałem cię powiesić. Za złodziejstwo, kłamstwo, oraz to, że mi kochankę uwieść próbowałeś. Żebyś jeszcze okazał się mężczyzną lepszym ode mnie, ale ty jak sługa, jak dziad pospolity na kolanach biegałeś za nią. Co najgorsze zaś, próbowałeś w jej oczach zohydzić mnie, opluć wizerunek mój. Myślałeś,z takimi metodami, dobrymi dla zawszonych kundli, z ramion mi ja wytrącisz. Jesteś dziadem i parobkiem, panie Małowieyski! Żył będziesz, bo hańba lepiej ci posmakuje od śmierci…. Obraz namalowałem, będę sobie na niego spoglądał. Od czasu do czasu. A ty, jedź wolny! Daruje ci życie, bo jestem lepszy od ciebie.

Wiarusy zdjęli im stryczki, ściągnęli za wszarz z beczek po burgundzie, na których stali, czekając chwili ostatniej. A potem wywlekli za bramę, dali po kopie w dupę, rzucili o drogę kamienistą.

– Ja tak myślę, że pan jesteś urodzony hrabia malarz….– powiedział wolno Izacki, patrząc na schnący obraz i pana Bronikowskiego, opartego o okno, wpatrzonego w dal.

Bronikowski nie słuchał go. Myślał o kochance. Myślał o rzeczach pięknych. O podłych postanowił, chociaż na chwile zapomnieć.

Koniec

Komentarze

Komesie, ten hektar pustego pola w przedmowie, to co to jest?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jest tu całkiem fajny pomysł, choć coś czuję, że przydałaby się rozbudowa fabularna. Ale sam koncept zemsty na przeciwniku przypadł mi do gustu.

Technicznie do naprawy jest zapis dialogów w kilku miejscach. Plus powtórzenia. A specjaliści znajdą pewnie jeszcze coś. Ogółem dosyć sporo jak na tak krótki szort.

Podsumowując: fajny koncept zemsty, ale na tym skończył się pokaz fajerwerków.

 

Edytka: dołączam do pytania o dziwacznie pustą przedmowę. Czyżby to okno hrabiego, gdy ten już skończył malować? ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Pierwsze pytanie: gdzie tu jest fantastyka?

Drugie pytanie: WTF z tym pustym polem (powtarzam po przedmówcach)

Pierwsza uwaga: zły zapis: dialogów, brak spacji po przecinkach, powtórzenia…

Druga uwaga: Stylizacja na staropolszczyznę jest… Nieudana. Zdania wypowiadane przez hrabiego brzmią sztucznie i nienaturalnie. Jeśli interesuje Cię pisanie tekstów stylizowanych na starodawne, polecam gorąco lektury z tamtych czasów: “Kronikę” Galla Anonima lub Jakuba Wujka, “O Poprawie Rzeczpospolitej” Jana Andrzeja Morsztyna, “Światową Rozkosz” Hieronima Morsztyna, “Kazania” Piotra Skargi… Cokolwiek Mikołaja Reja. Nie wiem w jakim okresie jest osadzony ten tekst. Zaproponowałam teksty z okresu pomiędzy średniowieczem, a barokiem, a może celujesz w oświecenie… Tak, czy inaczej, w tej formie nie brzmi to dobrze. Jednocześnie, dlaczego hrabia mówi o chowaniu na niewolników? Taki był system, pańszczyzna. Wątpię, czy jakikolwiek pan z tamtych czasów lepiej urodzony, życzyłby sobie jakichkolwiek zmian i marzył o wyzwoleniu się chłopstwa spod swojego własnego buta… Czy może on mówi o pozostałych członkach szlachty? Ostatecznie to szlachta zdradziła Rzeczpospolitą (może przejawem fantastyki są jego zdolności profetyczne? To by mogło być nawet całkiem ciekawe opowiadanie). 

W każdym razie, tekst nie zachwyca, najeżony jest błędami, nie doszukałam się w nim fantastyki… Sam pomysł… Tutaj to troszkę za mało. Pracuj dalej, a na pewno kolejne teksty będą lepsze. 

Serdecznie pozdrawiam. 

A ja mówiłem, że ile kropek ma wielokropek?

Ot, taka sobie scenka, ani fantastyczna, ani dobrze napisana, więc i wrażenia specjalnego nie zrobiła.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wrzucaj tylu tekstów jednego dnia. Po co ten pośpiech? Spokojnie zapoznaj się z uwagami do jednego, popraw i wykorzystaj przy następnym.

Ja też nie widzę fantastyki. Ot, epizod z życia Twojego bohatera. Nawet nie cały.

Zaskakująco dużo literówek jak na tak krótki tekst.

Za kilka mieszków byle dukata matkę swoją mogą zabić, brata sprzedać, siostrę psom Ordy na jebanie wydać.

Jakoś nie pasuje mi to “jebanie” do stylizacji. Inne przekleństwa też nie bardzo, ale to wyjątkowo. Pohańbienie?

Babska logika rządzi!

Muszę głowę popiołem posypać, albowiem nie uznałem przedmowy za konieczną. Stąd hektar pola.  Pisząc kieruję się natchnieniem. Nie zawsze zliczam kropki w wielokropkach. Edycja nie pomaga– wtedy zwracam uwagę na inne rzeczy. Mam pomysł. Audiobooki czytane osobiście.Dzięki za krytyczne uwagi. 

Jest to kolejne fajne doświadczenie, bo tymi tekstami wielu ludzi się… zachwyciło. Chociaż podobne błędy mi wytknęli.

Nie chcesz pisać przedmowy, to nie pisz. Ale wykasuj to mnóstwo enterów.

Babska logika rządzi!

No i strzał w kolano jest. Pisząc kierujesz się natchnieniem? Fajnie. Edycja nie pomaga? Niefajnie. Słuchaj, jak komuś ma się chcieć czytać twój tekst, jeśli tobie nie chce się go nawet doprowadzić do ludzkiego stanu. Genialne toto nie jest, żeby czytelnik padł na kolana bez zawracania sobie głowy np czterokropkowym wielokropkiem:)

No ale przeczytałem. Jak żołnierze to wiarusy, jak beczka to po burgundzie, jak pierścień tkwił na palcu to dumnie itp. Nie lubię takich rzeczy. Wszystko jest tak śwarne i charakterne, że człowiek nabiera ochoty w ramach autosuperbohaterstwa wnieść sąsiadce zakupy na czwarte piętro. Bez windy. I tak zwyczajnie. Szurając nogami o tandetne lastryko.

O Bronikowskim już czytałem, nie do końca rozumiem zamysł podziału tekstu na tak krótkie fragmenty. Większość będzie oceniać daną część, którą przeczyta. Dostaniesz sporo, zapewne różnych opinii, nie wiem, czy to ci się przyda.

Ten fragment podoba mi się lepiej, niż poprzedni. Refleksja na temat dziadów i dziadostwa jest przekonywująca. Zbudowałeś pewien klimat, ale we fragmencie ;)

Cieszę się, że piszesz pod natchnieniem, będę cieszył się jeszcze bardziej, jak poprawisz kolejne teksty, gdy już minie ci natchnienie.

Scenka ciekawa. Filozofowanie i dylematy moralne nawet się pojawiły. Zjadło parę spacji. Można by to rozbudować w z pewnością interesującą opowieść, na razie niewiele można powiedzieć. Nadal należałoby wywalić te entery z pola przedmowy ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nowa Fantastyka
Patronujemy