- publicystyka: Futro

publicystyka:

artykuły

Futro

Leżę sobie czasem leżeć na łóżku z nogami opartymi na ścianie i myślę. Intensywnie myślę, depcząc dookoła stopami, gdyż tak zazwyczaj myśli mi się najlepiej. I leżę tak aż do czasu, gdy zaczyna mi kapać mi na oczy krew z nosa i przesłaniać wszystko czerwoną mgłą, co mnie rozprasza. Wspominam...

Chciałam kiedyś być wampirem. Każdy chyba miał taki okres w życiu, że chciał być nietoperzem, xmenem, supermenem, nietoperzem, mężem matki, kapitanem bombą, invisible women lub po prostu nietoperzem. Ale co z wilkołakami? Ktoś chce nimi być? Myślałam nad tym ostatnio. Naprawdę. Nie, nie leczę się na nic. Nie, mam więcej niż 8 lat. Tak, sama korzystam z łazienki. Więc myślałam nad tym. Skąd w ogóle moim życiu wzięły się wilkołaki? Oczywiście pierwsza była "Wilczyca", do obejrzenia której zmusiła mnie moja matka, i która nomen omen miała obsesję na jej punkcie. Tak drąca mordę i wciśnięta w krzesło jako mały gówniarz po raz pierwszy zobaczyłam wilkołaka. Nie pokochałam ich tak jak zombie, w pewnien sposób nawet mnie odrzuciły, jednak zwrociły moją uwagę, co też jest ważne. Przyjrzyjmy się im bliżej.

 

I. Cool story bro

 

Wilkołaki. Od razu przed oczami staje nam istota z samego dnia piekła, dziki pół-człowiek pół-bestia z zakropioną pianą wilczą mordą, zarośnięty gęstą sierścią i z ogonem wystającym z tyłka, mający magiczną moc wędrowania z jednego stanu do drugiego-od człowiek do zwierzaka. Żywi się ludzkim mięsem, więc życie ma napięte raczej tylko nocą, gdy to poluje na samotnych wędrowców.

Skąd w popkulturze wzięły się wilkołaki? Jaką drogę przeszły od potwornego likantropa do pedałowatego Jacoba ze Zmierzchu? Dobrze, nalejmy sobie piwka i zacznijmy przebierać palcami w historii mitów i bujd.

Pierwszą wzmiankę o wilkołakach mamy już 2000 lat p.n.e. w epickim poemacie "Gilgamesh", potem zaś w "Odyseji" zasugerowane jest ich istnienie. Potem, Scytowie wierzyli, że plemię Neurów to wilkołaki. Przekonanie to opisał Herodot w swoich Dziejach. Co ciekawe Neurami byli...Słowanie! Dalej, Ósma ekloga Wergilusza opisuje po raz pierwszy świadomą zamianę w wilkołaka. Ciągle są to jednak tylko mgliste sugestie. Dopiero w mitologii słowiańskiej i germańskiej z wieków starożytnych pojawiają się poważniejsze zapiski, że człowiek może zmienić się w wilka, przy czym staje się groźny dla zwierząt domowych i współbraci, gdyż po bolesnej przemianie, nad którą nie panuje już jako wilk atakuje wszystko w potępieńczym, morderczym szale, świecąc czerwonymi gałami. Mit głosił ponadto, że wilkołakiem można stać się poprzez klątwę, pogryzienie przez innego wilkołaka lub natarcie się specjalną maścią. Nie chcemy wiedzieć z czego była owa maść zrobiona.

Kolejny mit, na tyle znany, że wielkie kino ukradło sobie jego nazwę aby ochrzcić nią swój odrobinę disneyowski film, to mit o Lykaonie. Niesławny król Arkadii Lykaon, a raczej sławny z powodu swego rozrywkowego trybu życia, powątpiewając w moc bogów zaprasza ich do siebie na ucztę. Aby wypróbować ich moce, obdziera ze skóry swojego syna, ciało rozczłonkowuje, z reszty zaś gotuje pożywną zupę. Ci oczywiście swoimi boskimi umysłami wyczuli, że to człowieczyna i jedzenia odmówili. Wyjątkiem była Demeter, która po stracie córki miała w dupie co je i zjadła kawałek z łopatki królewskiego syna. Wściekłość bogów za kłamstwo zaowocowała okrutną zemstą w formie przemienienia króla i reszty jego synów w wilki.

Istnieje druga wersja, swoją drogą znacznie ciekawsza, a mianowicie że w wilki niepokornych braci pozamieniał Dionizos, który nie miał nic przeciwko kanibalizmowi. Jego celem stało się ocalenie Lykaona i jego synów przed bogami, co oczywista udało się poprzez tarnsformację ich w wilki, ukrywając ich w ciałach tych zwierząt na jakiś czas. Od tamtej pory, raz na dziesięć lat ,niejako na cześć tego wydarzenia, pasterze z Arkadii podczas dzikich orgii Dionizosa gotowali jakieś dziecko na zupę aby pokazać wdzięczność za przemianę w te pomioty diabła. Potem wybrany mężczyzna musiał zjeść nieszczęsną zupę, a następnie przejść przez rzekę, gdzie przez dziesięć lat miał przyjemność żyć z wilkami, po czym wolno było powrócić mu do wioski. Rytuał ten miał na celu zabezpieczenie stad przed atakami wilków, przecież człowiek wśród wilków był i mógł je od wioski czy pastwisk odciągnąć. Magiczną moc zaś potrzebną do przemiany człowieka w wilka zapewniał fakt, że czynił to sam Dionizos , który w cudowny sposób odradzał się w ugotowanym dziecku. Wierzono, że każde dziecko które, zostanie żywcem obdarte ze skóry, rozczłonkowane i przyrządzone, staje się wymienionym bogiem pijaństwa. To wszystko zaś odnosi się do mitu o dzieciństwie Dionizosa którego zazdrosna Hera kazała zamordować, wysławszy do niego tytanów. Ci odarli go ze skóry, upiekli i zjedli.W porę pojawił się jednak Zeus, spalił tytanów piorunem , z popiołów zaś odtworzył winnego Boga. Traumatyczne miał dzieciństwo, nie ma co.

I na koniec wisienka na torcie, coś bardziej Europejskiego, czyli legenda o Pangei, dzikim raju pełnym zwierząt, gdzie Ojciec Wilk i Matka Luna, połączyli się w kłębach gorącej miłości a z ich cudownego, boskiego związku powstały pierwsze wilkołaki. Nie były jednak już tak łagodne jak rodziece, skaziły je pierwsze złe uczucia jak zazdrość i gniew. Z czasem Ojciec Wilk zaczął słabnąć. Dzieci to wykorzystały i zabiły go aby przejąć całkowitą władzę nad rajem. Skowyt Ojca usłyszała cała Pangea, a Matka Luna w rozpaczy po stracie męża przeklnęła swoje dzieci i zniszczyła raj. Wilkołaki stały się na zawsze potępionymi duszami zależnymi od księżyca, który mógł zadawać im cierpienie w czasie przemiany do woli.

 

II. Plaga wilkołaków zalewa świat.

 

Czas mijał, nastało średniowiecze, czas potwórów i potrójnej siły bajdurzeń i legend. Mit wilkołaka powrócił w XII w, czyli wtedy gdy konia dosiada Wielka Inkwizycja. Obok czarownic i diabłów wilkołaki stały się potworami numer 1. Większość podań pochodzi jednak z wieku XVI i XVII, i to na tym się skoncentrujemy. Wiek XVI stał się wiekiem dziesiątek procesów o wilkołactwo. Zaczęto też wierzyć, co zawdzięczamy kościołowi, że wilkołakiem można stać się po zawarciu paktu z diabłem, nie tylko w wyniku klątwy czy ukąszenia jak sądzono wczesniej. Nomen omen wtedy zresztą chyba wszystko można było załatwić poprzez pakt z diabłem. OMEN, CO ZA SUCHAR. Dobra, dobra, już koniec. Procesy domniemanych wilkołaków stały się więc popularne. Jednym ze słynniejszych był proces Gilles'a Garniera, który w roku 1573 zamordował kilkoro dzieci w okolicach burgundzkiego Dole. Złapany na gorącym uczynku zeznawał potem wśród morza łez, że zawarł pakt z diabłem, który to pokazał mu jak za pomocą magicznego pasa ma zmienić się w wilka. Mimo, że magicznego pasa nie znaleziono, nie przeszkodziło to sędziom i ławnikom z zachwytem spalić Gilles'a na stosie. Bardzo ciekawym był też proces krawca z Chalons z 1598 r., który to miał zwabiać do swojego zakładu dzieci i zjadać je lub porywać wprost z lasu. Za dowód posłużyła skrzynia z zakładu pełna ludzkich kości. Proces obfitował podobno w tak wiele okropności, że zaraz po nim kazano spalić wszystkie akta.

Jednak najbardziej znanym przypadkiem stał się wilkołak z Gévaudan. Miasto terroryzowało ponoc zwierzę wilkopodobne, o wielkości dorodnej krowy, które w szale potrafiło pozabijać dziesiątki ludzi. W Forét de Merçoire niedaleko Langogne miał zaatakować po raz pierwszy, na ofiarę wbrał sobie młodą kobietę. Niewiasta przeżyła, opisała więc bestię ze szczegółami. Nastąpił czas wielkich polowań, jednak dopiero na polecenia króla Ludwika pan Antoine'a de Beauterne 21 września, rozpoczął prawdziwe polowanie na bestię w Béal Ravine. Postrzelono wtedy coś, co okazało się później długim na 6 stóp wilkiem. Ludzi jednak dalej coś zabijało. 19.06. 1767 r. miejscowy szlachcic Chastel zarządził znów wielkie łowy, w których wzięło udział ponad 300 osób. Szlachcic postrzelił zwierzę. Czym wreszcie była bestia? Do dziś niestety nie wiadomo. Ciało zachowało się w bardzo złym stanie. Opinie oscylują wśród lwa, tyrgrysa, hieny pasiastej i...potwora. Przypadek ten do dziś spędza sen z powiem kryptozoologów.

Kolejne wzmianki o wilkopodobnym potworze, mniej lub bardziej dokładne, roztrzelone są już po Europie i co ciekawe prawie tylko po Europie. O tym jednak za chwilę. W wilki zmieniali się Bereskowie u wikingów w 900 r.n.e., gdy w morderczym szale zatracali wszystkie ludzkie cechy. Chodziło tu oczywiście tylko o przebierankę w skórę wilka i zapuszczenie odpowiedznio potarganej bordy, jednakowoż ludziom trzęsły się portki i wilkołaki do kronik tam wtargnęły. Wśród Irlandczyków krąży legenda, o księdzu, który w lesie postkał wilka mówiącego ludzkim głosem proszącego o namaszcenie umierającej żony. Według słów wilka na jego rodzinę był rzucony czar, przez który na siedem lat banicji w wilczej skórze skazani są jedna kobieta i jeden mężczyzna. Gdy ksiądz nie uwierzył wilk rozciął brzuch partnerki, w środku zaś była prawdziwa kobieta. Dalej? W Niemczech w wilka przemienia się pewna kobieta, aby łapać owce dla swoich gości, w Klein-Krams w wilka zmieniał się ojciec wraz z gromadką swoich dzieci, Skandynawia i pętający się tam wilczy płaszcz, który po zaczarowaniu przez czarnoksieżnika zmienia człowieka na 10 dni w wilkołaka. Znaleźli go dwaj nieszczęśnicy, Sigmunt i Sinjoth,którzy chcieli schronić się w leśnej chacie. Przemarźnięci zabrali skóry wilków dwóm śpiącym meżczyznom, po czym tuż po ich założeniu przemienili się potwory. Przerażeni tym co ich spotkało zaczęli napadać na ludzi, pogryźli nawet siebie nawzajem. Skóry odpadły po 10 dniach, zaraz oczywiście je spalono. Francja. Myśliwy rani ogromnego wilka w lesie odrąbując mu jedną łapę, ktorą zabiera sobie na pamiątkę. Gdy wraca do domu zdumiony odkrywa, że łapa zmieniła się w kobiecą rekę z pierścieniem identycznym jak pierścien małżonki, zaś w łózku swojej żony znajduje ranną ukochaną z krwawiącym kikutem dłoni. W Devonshire wilkołaki spotykały się na cmentarzach jako czarne psy i węszyły tam w poszukiawniu jedzenia, w Hethfield straszy białowłosy myśliwy ze zgrają wilkołaków uwiązanych jak psy, w Szkocji rozbójnik wraz z córką po przemianie w wilkołaki pożerają dzieci. I wreszcie piękne podanie Chorwackie o wilczycy z młyna. Wierzono w pewnej wsi w Chorwacji, że młyn nawiedza nocą wilczyca. Pewnego razu spać tam miał młody żołnierz, gdyż zabrało w mieście miejsca do spania. Przy okazji chciał zaobserwować czy te ludzkie gadanie to prawda. Gdy tylko wszedł i ukrył się na górze do środka wszedł wilk, stanąwszy na tylnich nogach powiedział "skóro, opadnij", po czym zmienił się w piękną kobietę. Żołnierz zakradł się i przybił magiczną skórę wilka do młyńskiego koła. Podszedł potem do kobiety i urzeczony jej pięknem poprosił ją o rękę. Z ich związku narodziło się 2 synów. Matka zataiła prawdę o swojej wilczej naturze. Jednak ojciec powiedzał chłopcom kim jest ich matka i zdradził tajemnicę, gdzie znajduje się magiczna skóra. Synowie od razu pobiegli do kobiety ,mówiąc" Wiemy kim jesteś! Jesteś wilkiem! I wiemy gdzie jest twoja skóra!", po czym powiedzieli gdzie jest magiczny wilczy płaszcz. Ona gorąco im podziękowała, mówiąc "Ocaliliście mi życie!", narzuciła na siebie skórę przemieniając się w wilka i uciekła. Nigdy już nie wróciła do rodziny.

Bylibyśmy ignorantami, gdybyśmy zignorowali opowieści ze świata. W Ameryce północnej również istaniały wilkołaki. Wśród opowieści indiańskich dominowały te, gdzie pokazywano małżeństwo człowieka i zwierzęcia, będącego często drugim człowiekim uwięzionym w skórze bestii, który raz na jakiś czas mógł wracać do ludzkiej postaci. Indianie kanadyjscy zaś wierzyli, że wojownicy mogą w określonym celu przemieniać się w zwierzęta i nocą przewracali skórę na lewą stronę by już jako wilki zabijać kolonizujących ich chrześcijan. Kolonizatorzy z kolei wierzyli, że wilka zmienia się za karę, gdy przez 7 lat nie uczestniczy się we mszy. Tylko ksiadz mógł zdjąć klątwę. Potem już cała seria-ludzie wilki z plemiona Nootka, i legenda gdzie wilki z szacunku dla jednego z wojowniczych braci -Ha– Sassa, nauczyły go swych tańców i zaklęć. Albo wiedźmy z plemiona Navaho, które przebierały się w skórę wilków, zmieniając się tym samym w wilkołaki aby plądrować groby w poszukiwaniu soczystych resztek.

I wreszcie wilkołaki w Polsce. Czy były? Czy i tu biegały? Oczywiście, że tak. Wilkołaki istniały bowiem we wszystkich kulturach łowieckich. W Polsce początko za wilkołaka uważano po prostu człowieka zmienionego wilka, nie tylko pozbawionego części ludzkich cech mściwego potwora. Ten wątek wierzeń ukształtował się w naszej kulturze w okresie XVI-XVIII w. Z tego czasu pochodzą różne opowieści ludowe o zamienianiu ludzi w wilki, a nie w półpotwory, jak np. sprawa pewnego chłopa, który dwa razy do roku uciekał do lasu z wilkami by przeżyć w pełni swój okres przeobrażenia. Zmieniał się w zwierzę i żył z watahą przez jakiś czas, po czym wracał do świata ludzi. Początkowo wierzono, że nie potrzeba żadnej klątwy, człowiek po prostu rodził się z predyspozycjami do samoistnego zmieniania się w wilka. Potem zaś doszło piętno chrześcijańske, czyli dusza w ramach kary za grzechy zmienia się w krwiożerczego, potępionego wilka. Niestety nie było na naszych terenach żadnej, większej, rzucjącej się w oczy historii o tych bestiach, nie byliśmy tak wymyślni jak współbracia z Europy. Pojawiają się tylko ogólne opowieści, luźno przekazywane z ust do ust. W naszej kulturze dość mało wymyślnie wilkołakami przeważnie okazywali się owczarze z Podhala. Wyjątek stanowiła może jedna historia gdzieś znad Bugaju, która przedstawiała się tak:

"Był w okolicy taki czarownik, którego kiedyś nie zaproszono na organizowane w tej wsi wesele. Czarownik bardzo się tym zdenerwował i kiedy weselnicy powracali z kościoła, wyszedł na drogę, wypowiedział kilka niezrozumiałych słów i całe wesele zamieniło się w wilkołaki. Nie zmienił ich na zawsze, a tylko na rok. Po upływie roku wszyscy weselnicy powrócili z lasu w ludzkiej postaci, tylko skórę na dłoniach mieli stwardniałą i pełno było na niej odcisków. Wydarzenie to miało miejsce bardzo dawno i opowiadał mi je dziadek, gdy miałem 16 lat".

"Raz do Grabówki przyszli ludzie aż zza Buga i szukali stada wilków, bo było to całe wesele zamienione w wilkołaki. Ludzie ci stali się wilkami i poszli w las, dlatego ich szukano. Takie zamienione wilki chodzą całym stadem i nie można go rozbić. Wesele to zamienił w wilki czarownik z zemsty, że nie poproszono go na ucztę. O wydarzeniu tym opowiadała moja matka, iż było ono bardzo dawno".

 

III. Wilkołaki – mała geneza

 

Skoro przejrzeliśmy z grubsza legendy o naszych psopodobnych potworach, przejdźmy do praktyki. Przede wszystkim są dwie drogi likantropii– wilkołakiem można się narodzić lub się nim dopiero stać. Może to być wynik własnej ,nieprzymuszonej woli lub w wyniku klątwy. Co do narodzenia się wilkołakiem chyba tłumaczyć nie trzeba, jak to tatuś wilkołak poznał się z mamusią-człowiekim, bądź odrotnie, tworząc ogniem swoej miłości demoniczne szczenię. Co ciekawe dziecka nigdy nie mogły mieć dwa wilkołaki, zawsze musiał uczestniczyć w tym człowiek. Z kolei np. żyjąc w Rumunii, gdy urodzimy się jako 7 syn, lub jako 9 dziecko tych samych rodziców stajemy się automatycznie wilkołakiem. Wierzy się do dziś, że żyją rody będące od pokoleń wilkołakami, które na kolejnych członków przekazują swoją chęć do smętnego wycia do księżyca i rozrywania niemowląt na strzępy, jak np. ród Wölsungów ze Skandynawii, który wilkołactwa dorobił się na początku swego założenia przez klątwę. Przyjżyjmy się bliżej problemowi stania się wilkołakiem. Jest na to podobno aż 27 sposobów, pozwólcie jednak, że wymienię najważniejsze.

 

1.Wilkołactwo wywołane za pomocą magii, ale nie zależne od przemienianego.

a) klątwa, urok– ktoś kto nas nienawidzi i wbija nam dzidę w plecy rzucając na nas paskudną klatwę. Zmusza nas ona do czasowego lub stałego pozostania w formie zwierzęcej, w tym przypadku wilka,

b)kara za grzechy– pogląd narodził się w pełnej krwii czarownic, chrześcijańskiej Europie. Twierdzono, że za szczególnie ciężkie grzechy dusza trafia z powrotem na ziemie jako zwierzę, doszczętnie złe i szkodzące innym,

c) kara boska– również zawdzięczamy to kościołowi. Człowiek za złe postępki możempozostać przemieniony w wilka, wszystko następuje jednak za życia,

d) niedopilnowanie ceremonii chrztu– o to już zaczyna być interesujęce. Gdy rodzice chrzestni nie dopilnują naszej biednej duszyczki na chrzcie, rozszczepia się ona na dwie odzdzielne dusze. Jedna to dobra– chrześcijańska, druga to ta zła,pogańska -odpowiadająca za okres przemiany w wilka,

e) urodzenie się jako wilkołak– jeśli choć jedno z naszych rodziców lubi wyć nocą do księżyca, ma ogon i rozrywa czasem innych na strzępy, możemy mieć pewność, że wirus wilkołactwa przeniesie się na nas.

2. Wilkołactwo wywołane za pomocą magi, jednak już zgodne z wolą przemienianego:

a) zawarcie paktu z diabłem– zainteresowany, najlepiej bezbożnik parający się czarną magią, może podpisać z diabłem umowę by otrzymać umiejętność zmieniania się w wilka,

b) wilczy pas– może przemienić w wilka każdego, kto o odpowiedniej porze nocy, w asyście odpowiednich zaklęć zacznie się nim okładać,

c)zjedzenie wilczego mięsa lub mózgu,

d) spożycie wilczej jagody,

e)wilcza skóra– wystarczy, że znajdziemy wilczą skórę, oczywiście lekko magiczną. Mogła ona przemienić nas również na stałe lub czasowo,

f) według legend rosyjskich są jeszcze dwa ciekawe sposoby na zwilkołaczenie osoby spoza grona zainteresowanych, czyli nie pogryzionej: przekroczenie pięciu wbitych w ziemie kołków, które oznaczają łapy i ogon. Trzeba cały czas uważać aby nikt tych kołków nie wyrwał gdy się przemienimy, bo zostaniemy na zawsze z wilczą stopą lub ,o zgrozo, ogonem! Drugi sposób wymaga kondycji, odrobiny zachwiania równowagi psychicznej i wolnego wieczoru w leśnej głuszy. Najpierw musimy znaleźć siedem podobnych drzew rosnących w równym rzędzie. Potem obiegamy pierwsze dookoła, zaklinając cały czas diabła i jego sługi by nam wilczej postaci udostępniły na trochę. Wtedy to, przy pierwszym drzewie, powinniśmy otrzymać zamiast dłoni i stóp wilcze łapy. Dalej kontynuujemy zabiegi wokół drzewa drugiego, by całe nasze końcówki pozamieniać w wilcze. Następnie czynimy to samo używając reszty drzew, uzyskując wilczy zad, brzuch, plecy, kark i w końcu głowę. I już. Proste, prawda?

3. Pogryzienie

Trzecia i ostatnia grupa wilkołacza to pogryzieni przez inne wilkołaki, czyli likanie. Od wilkołaka zarażamy się poprzez kontakt bezpośredni, czyli pogryzienie, trasfuzję krwii likana lub wszepienie jakiegoś fragmentu jego ciała lub tkanki. Oczywiście pierwotnie, w bardzo wczesnych podaniach uznawano tylko pogryzienie czy podrapanie przez bestię, jednak teraz doszła do tego cała gama zaraźliości. Zarazić można się również poprzez wszelkie kontakty ze śliną czy jakimikolwiek wydzielinami wilkołaka. Nie, nie wiem czy jak wilkołak na nas nasika to też się liczy.

 

IV. Drogie Bravo, jak następuje przemiana w wilkołaka?

 

Jak człowiek zmienia się w bestię? Och Drogie Bravo, jak człowiek staje się wilkołakiem? Oczywiście pierwsza przemiana, ta po zakażeniu/ugryzieniu/klątwie/upłynięciu magicznie odpowiedniego czasu od narodzin następuje tylko podczas pełni księzyca. Najlepiej w odludnym miejscu, na końcu lasu, skraju cmentarza czy na jakiejś mrocznej górze. Wszystko odbywa się przeważnie nocą. Co ciekawe, podobno tylko przy pierwszej przemianie musi być to pełnia, potem zależy to już tylko od wilkołaka. Zazwyczaj przemieniający się osobnik musi być w wieku dorosłym, jest to jednak dość dowolnie rozumiany wiek dorosły. Przed pierwszą przemianą zmienia się widzenie przemienianego, może zacząć widzieć świat duchów, wyostrzają się wszystkie zmysły.

Sama przemiana wygląda dość widowiskowo. Przyszły wilkołak, według wierzeń angielskich, rzuca się z łózka do studni, najlepiej i najbardziej malowniczo– przez okno, po czym, już po zanużeniu w wodzie, wyrasta mu sierść, pazury, twarz zmienia się w pysk, stawy skokowe przekręcają się w drugą stronę. Pierwsza przemiana jest niezwykle bolesna i powoduje ogromne cierpienie.

Oczywiści są inne, mniej poetyckie obrzędy towarzyszące przemianie, na przykład tarzanie się na golasa po ziemi aż do przybrania wilczej postaci, która wyłazi z nas poprzez wilczy pysk, który otwiera się coraz szerzej aż do przewrócenia się na lewą stronę. Albo przeskoczenie przez rzekę po 3-krotnym okręceniu się dookoła własnej osi, można również wskoczyć na świeżo ścięty pień drzewa i zeskoczyć z artystycznym kozłem do tyłu. Oczywiście cały czas trzeba się okładać rzemieniem z wisielca, wilczej skóry lub jakąkolwiek dostępną opaską z trup.

 

V. Utrudnijmy sobie życie, czyli formy wilkołaka.

 

Wilkołaki przybierają różne formy. Dlaczego są ważne? Zauważmy , że w każdej legendzie wilkołak wyglada inaczej. Raz to zarośnięty kłakami człowiek, raz zwykły wilk, potem zaraz wilk na dwóch nogach czytający gazetę. Pokwalifikujmy to sobie. Poza tym, gdy kiedyś na jakimś opuszczonym cmentarzu zaatakuje nas wilkostwór wypada chyba żebyśmy wiedzieli w jakiej jest fazie, prawda?

Znane są dwie formy wilkołaków: antropomorficzne i zoomorficzne.

FORMY ANTROPOMORFICZNE:

1.Homid.

Czyli wilkołak gdy jest człowiekim. Forma ludzka. Najsłabsza fizycznie forma, nie odróżniająca się niczym od reszty społeczeństwa, jednak jakiś wytrawny van Helsing zauważy:

-nadmiernie owłosione ciało

-zrośnięte brwi

-zaczerwienione spojówki

-ostre, zaczerwienione paznokcie.

W tym stanie świadomość jest całkowicie zachowana, wilkołak kontroluje swoje zachowanie.

2. Glabro.

Forma znana jako "potworny człowiek". Wstępny krok do przemiany, jest już widoczna zmiana kształtu fizycznego. Glabro cechują następujęce cechy:

– powiększenie rozmiarów ciała i wzrost muskulatury,

– pojawienie się dużego owłosienia na całym ciele, mogącego pokrywać ciało w całości,

– przekształcenie lub upodobnienie paznokci do pazurów,

– zaostrzenie i powiększenie zębów,

– zmiana koloru tęczówek oczu i/lub źrenic,

– deformacja rysów twarzy na podobieństwo zwierzęcych.

Ludzka świadomość jeszcze u glabro walczy, jednak bardzo już na nią wpływają cechy zwierzęce. Włącza się instynkt łowcy.

3. Crinos

Czyli wilkolud. Ulubiona forma wszelkich filmowców i horrowców, jako i również najpopularniejsza forma naszych wyobrażeń o tej bestii. Crinos chodzi na dwóch łapach, jest już jednak całkowicie zezwierzęcony. Charakterystyczne cechy wyglądu to:

-widoczne ludzkie cechy anatomii,

-ludzki tors,

-chodzenie na dwóch tylnich łapach, choć aby rozwinąć prędkość może wykorzystywać wszystkie cztery,

-po pięć palców przy kończynach przednich jak i tylnich.

Wraz z dalszymi przemianami zatraceniu ulega ludzka świadomość na rzecz zwierzęcej, korzysta jednak podświadomie z doświadczeń i wiedzy praktycznej zdobytej jako człowiek. Następuje róznież utrata mozliwości mowy.

Przejdźmy teraz do form zoomorficznych, czyli zwierzęcych.

1. Hispo.

Potworny wilk. Postać pośrednia między uochanym przez nas wilkoludem a pełnym wilkiem. Znaki szczególne to:

-postawa czworonożna

-silne, przypominające jeszcze ludzkie kończyny, zwłaszcza tylnie.

-forma ta jest już szybsza niż Crinos

2. Lupus.

Forma pełna, doskonała czyli po prostu wielki wilk. Nie różni się tak wiele od zwykłego wilka, poza posiadaniem ponoć ludzkich oczu. Świadków na to jednak jest niewielu. Nie każdy wilkołak musi przyjąć tę formę.

Ciekawe jest to, że przemiana może zatrzymać się na wcześniejszych etapach i na nich pozostać. Z drugiej zaś strony szczególnie zaawansowane osobniki mogą skokowo przemieniać się w dowolną postać, przeskakując kolejne poziomy. Wszystko zależy od stopnia penetracji organzimu przez wirusa wilkołactwa, od doświadczeń życiowych danego osobnika, wieku.

 

VI. Jak poznać wilkołaka za dnia gdy łazi sobie bezkarnie po świecie jako człowiek?

 

Po czym poznać wilkołaka, gdy zrzuca sierść na rzecz puchówki od channel? Skąd mam wiedzieć czy mój sąsiad przypadkiem nie jest wstrętną, nocną bestią? I tu nas nie zawiedziono, podano cały spis cech wilkołaczych. Co tego, że w ograniczonym, nirtolerancyjnym i mordujacym wszystko bezmyślnie średniowieczu? Czytajcie więc uważnie:

-Całe ciało porasta owłosienie gęstsze niż u innych ludzi,

-zrośnięte brwi!,

-mają inny ,bardziej zwierzęcy kształt kłów,

-mają bardziej spiczaste uszy.

-ich środkowy palec i wskazujący sa prawie równej długości,

-mają dość zwierzęcy, intensywny zapach,

-boją się srebra i poświęconej ziemi,

-żyją w odosobnieniu,

-parają się w jakikolwiek sposób czarną magią

– i perełka O. Kolberga :"Wilkołak daje się rozpoznać po krótkim ogonku, a raczej kosmyku włosia, który ma popod krzyżem kości pacierzowej, jak i po strasznej zemście, jaką wywiera na ludzi, którzy go obrazili i podrażnili, dusząc ich bydło. (...) Pod Hohensteinem posądzają o wilkołactwo ludzi mających na głowie dwie przedziałki włosów; mogą oni wielkie we wsi zrządzać szkody, a nawet i do pożerania ciała ludzkiego nie mają wstrętu. Ludzie tacy winę tegoż, iż w wilkołaków przemieniać się są znagleni, przypisują kumom, którzy podczas chrztu o podobnych myśleli istotach".

Tak więc twój zarośnięty kolega z szerokimi brawiami to wilkołak. Przykro nam.

 

VII. Likantropia

 

Byłabym ograniczonym burakiem jakbym pominęła linaktropię rozumianą jako chorobę psychiczną, która kiedyś była na prawdę popularna. Co było jej przyczyną? Pewien zakonnik, dokładniej Robert Burton w 1621 r. opublikował pracę "Anatomia melancholii". Opisywał tam, że do wilczego obłędu doprowdzić nas może wszystko– od złej diety, poprzez "złe powietrze", bezsenność, brak ruchu a także...miłość. W dzisiejszych czasach każdy mógłby zostać likantropem. Co do leczenia tej choroby sprawa przedstawia się jeszcze ciekawiej. Mamy jeden ciekawy przypis: "(...) Wielu lekarzy wierzyło, że nadmierna melancholia prowadzić może do obłędu, halucynacji i złudzeń. Pewien doktor rekomendował leczenie osób cierpiących na likantropię za pomocą kąpieli, leków przeczyszczających, puszczania krwi oraz odpowiedniej diety, a nawet, w celu uzyskania pewnej równowagi i uspokojenia, wcierania w nozdrza opium. (...) **"

 

VIII. Mord

 

Co mamy jednak zrobić jak w ciemnym kącie, późną nocą, na skaraju odludnego odludzia na plecy skoczy nam zdyszany wilkołak? Mamy dwie podstawowe opcje– po prostu umrzeć w mękach i wrzaskach lub się bronić. Znanych jest kilka mniej i bardziej spektakularnych sposobów na zabicie bestii:

1. Ulubione– wbić w klatę, najlepiej prosto w serce, coś ostrego zrobionego ze srebra. Co ciekawe początkowo według legend srebro jedynie podrażniało wilkołaki. Dopiero potem nabrało mocy.

2.Trzasnąć go w pysk jemiołą. Nie wiem skąd ludzie biorą te sposoby...

3. Złapanie wilkołaka za gardło i wlanie mu tam wywaru z tojadu.

4. Spalenie wilkołaka. Sądzę jednak, że ten sposób zabije każdego, więc pamietajcie! Podpalić zawsze dobrze!

5. Sposób wymyślony przez internautów– dowolna bazuka wymierzona w jego krzywy pysk.

VII. Podsumowując.

Natłok informacji o wilkołakach w pierwszej chwili przeraża. Dopiero potem zdajemy sobie sprawę, co on oznacza. Wilkołaki istniały wszędzie i od zawsze. W Europie jako zły duch opętywał wilk, w Afryce lew, w Indiach tygrys. Zawsze, w każdej kulturze, mogło opętać nas to czego się baliśmy. Zwierzęcy instynkt pozwalał opętanemu na mordowanie bez zastanowienia, dopełnienie zemsty na wrogu. Zwierzęca maska otwierała wszystkie zakazane drogi. Nie napiszę o wilkołakach w kinie, bo ich wizerunek został kompletnie zamordowany, przebrany i przeinaczony. Wilkołaki ogłupiono robiąc z nich wielkie, śmierdzące psy. Pominięto całą kulturowość powiązaną z wilkołakami, wybiórczo dobierając sobie wygodne dla danej sytuacji elementy legend z całego świata, mieszając je i łącząc dowolnie. Kierują nimi głównie rządze, "zew krwii" i niepochamowana chęć mordu, oczywiście nieukierunkowana i bezsensowna. Maszynki do mielenia mięsa i zabijania. Osobiście nie podobają mi się wilkołaki filmowo-książkowe.

Czasem jednak, z nogami opartymi o ścianę, zastanawiam się czy ciekawie było by być wilkołakiem. Trudno by mi było zapewne kręcić się po ulicy w stanie zwilkołacenia. "O pani kochana, ależ dziś pani łydki obrosły, włosy jak rododendrony! To pewnie te dni co Ale nie denerwuje się pani tak. Ależ no dobrze...NO DOBRZE PRZEPRASZAM NIE WIDAĆ FUTRA I OGONA! JA PIERD*Ę, NIE ODRYWAJ MI GŁOWY JAPIERDOLĘRATUJCIEEEENIEEEEEeee!!". Tak ,właśnie, omnomcomnomc.

Po za tym pierścionki. Wilkołaki na pewno ich nie noszą, a ja je ubóstwiam. Wyobraźcie sobie, że wracacie nocą podpici z baru, w nastroju sunąco-posuwisto-chmielowo-wódkowym (mi nietrudno to sobie wyobrazić) i nagle z rowu koło figurki świętejmatkiboskiejczęstochowskiej wyskakuje na was umięśniony wilkołak i JEBS! w bebech, flaki latają dookoła jak czerwone serpentyny, jak miesiączkowe konfetti! I w chwili ostatniego oddechu, gdy wasze powieki zastygają w prawdziwym bezruchu, gdy piach opada na pierś, zauważacie sygnet z koralowym, jakże modnym w tym sezonie, oczkiem! I co? No co? Śmiejecie się.Gdybym kogoś mordowała nie chciałabym aby ofiara śmiała się ze mnie. I rytualny rozpierdol szlag trafia.

Straciłabym też swój delikatny, mglisty, pudrowo-różowy magnetyzm,który tak kochają we mnie lesbijki na rzecz zimnego,zwierzęcego sexxu i możliwości biegania z gołym tyłkiem all day. Byłabym równocześnie taka seksowna i odpychająca. Wiecie-psi jęzor ale cycki na wierzchu.

Tak więc nie wiem czy chciałabym wilkołakiem. Czy umiałabym porzucić życie wśród ludzi na rzecz psiego ogona ale i nadludzkiej siły? I wreszcie CZY JA NIE MAM PRAWDZIWYCH PROBLEMÓW?!

Komentarze

Co to jest? -.-'

Pomyłka działów?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Cholercia, właśnie chyba nie. Po pierwszym wrażeniu ["ynteligentne": yyyyyy... że what?], troszkę się w tekst wgryzłam i opowiadanie to to nie jest. Dlatego też ponawiam moje pytanie, które teraz kieruję bezpośrednio do Autorki i liczę na odpowiedź, bo autentycznie jestem ciekawa: co to jest?

TO JESTEM JA, DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ :>

Czuję się rozdarta pomiędzy:

"Uwaga, nie karmić trolla"

a

"Co Ty ćpasz i jakie są namiary na Twojego dealera? Sesja jest, przyda się"

;P

Żart, oczywiście.

Droga Antono, to moj pierwszy tekst tu i trochę na oślep wysłałam go gdzie mi się akurat udało, bo za Chiny ludowe nie wiem jak tu się publikuje. I działy? Jakie działu? Och tak proziaczne, że mozna by materac tym wypchać :) Nie wiem czy słowa "pomyłka" oddadzą to co się stało. Mimo wszystko jestem wyjątkowo zadowolona, że zaistniałam tu i teraz :) A tekst to ...wilkołak w pigułce. Och tak.

Skoro ten tekst tak zadziałała po przeczytaniu bloga wywiezli by cię do pokoju z gąbki :D Ale cóz, niezbadane są wykroki boskie. Powiedziałam wykroki? Tak ! Muahahahahah

Najbardziej chyba lubię koniec, omnomnomnomn :) Czy chwalenie swojego tekstu to jak robienie samemu sobie...wiecie...

Jeżeli jest to opowiadanie lub innego-rodzaju-tekst-artystyczny-którego-nazwać-nie-umiem, a nie artykuł/recenzja, to - z łaski swojej - wywal to stąd i wrzuć - jak Pan Bóg przykazał - w dział nazwany - och, jak oryginalnie, wręcz zaszyfrowano jego nazwę - OPOWIADANIA.

Czy to publicystyka, czy opowiadanie - nieważne. Taka masa błędów i niedoróbek, że ha. Pierwsze zdanie i od razu bęc: Leżę sobie czasem leżeć na łóżku z nogami opartymi na ścianie i myślę.

Chyba nawet tego nie przeczytałaś, droga Kasiak, przed wklejeniem! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

E, tam. Szkoda Twojego czasu, bemik. Mojego, zresztą, też. Przecież to troll paskudny... Przestańmy go karmić, bo urośnie i co wtedy?

Kasiak, z mojego punktu widzenia wygląda to tak: zebrałaś do kupy pokaźną porcję informacji o wilkołakach z najróżniejszych kultur, tradycji, wierzeń i źródeł popkulturowych, podlałaś sosem czystej grafomanii, wrzuciłaś do miksera i nawet pokrywki nie nałożyłaś na niego, tylko włączyłaś tak, że to wszystko się rozbryzgało na czytelników. Z tego, co da się wyłapać, temat Cię mocno interesuje i masz dużą wiedzę na jego temat - za to należą się wyrazy uznania.  Jeśli chodzi o formę, jest ona całkowicie nieznośna. To się w takim wykonaniu nie nadaje do pokazania ludziom. Narzuć sobie dyscyplinę w pisaniu, nadaj swojej wiedzy spójną, ogarniętą formę, a może jakoś ją fajnie wykorzystasz.

Kasiak, czytnij to:"Leżę sobie czasem leżeć na łóżku z nogami opartymi na ścianie i myślę. Intensywnie myślę, depcząc dookoła stopami, gdyż tak zazwyczaj myśli mi się najlepiej. I leżę tak aż do czasu, gdy zaczyna mi kapać mi na oczy krew z nosa i przesłaniać wszystko czerwoną mgłą, co mnie rozprasza. Wspominam..."
Mi wystarczyło; wisisz mi minutę życia.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Mi się podobało. Ale mam siano zamiast mózgu, więc wiesz. Tekst przydałoby się poprawić, gdy nawet ja zauważam literówki, to znaczy, że jest źle. Początek i końcówka są luźne, a środek poważniejszy, przez co nie wiadomo jak odbierać to co zrobiłaś. Mogłabyś całość przepchnąć albo na poważną stronę albo na humorystyczną. Czasu czytania nie uważam za zmarnowany, ciekawych rzeczy się dowiedziałam.

Wykonanie grafomańskie, ale za sam temat i ilość zawartych w tekście informacji duży plus.

Pomieszanie internetowych mądrosci, wiedzy filmowej i kilku słabych kasiązek. Rodział FORMY ANTROPOMORFICZNE - nic odkrywczego, wilkołacze formy i ich nazewnictwo i zostało żywcem zerżnięte z RPG Wilkołak:Apokalipsa. No i forma publikacji...

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Kurcze a djowi się podobało.

Co prawda ilość błędów styl/gram/ort miażdżąca ale to można poprawić.

Na minus też spora ilość schematycznie podanych encyklopedycznie informacji (tak, crinos i inne są z World of darkness)

No i chaos - jeśli z chaosu zrodził się wrzechświat to mniej więcej takiego :)

 

Na plus - duża ilość infomacji, odpowiadająda djowi luźna forma nastoletniego, przedmenstruacyjnego felietonu :) i kilka dowcipnych smaczków (omncomncomnc)

 

1. Poprawić, zredagować, zedytować, żeby było czytelne - wysłać djowi to podmieni i pisać kolejne.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ja tam zawsze chciałem być wilkołakiem... akurat jestem dość kudłaty, więc by się zgadzało ;)

Lubię Cię Dj właśnie za takie komentarze:)

Przeczytałem całośc.Gdyby nie błędy i niechlujnośc;) powiedziałbym że bardzo dobry tekst.Masz talent Kasiaku do nienadętej publicystyki i tak trzymaj, ale na krawca z Chalons! PIlnuj błędów i rób korektę przed publikacją.

Czyli nie pisz do Czasu fantastyki, bo tam tylko nadęta publicystyka ;)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Właśnie pisze tekst o Hieronimie Boshu i kosmitach...muszę go odpoweidnio nadąć i chyba do Was wyślę :)

Nie zapomnij rozliczyć się z przeszłością...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Hej, ja też jestem Kasiak:-)

I lubię wilkołaki!

Nowa Fantastyka