- publicystyka: Kto zagra Geralta w serialu Netflixa? Typy redakcji Nowej Fantastyki!

publicystyka:

artykuły

Kto zagra Geralta w serialu Netflixa? Typy redakcji Nowej Fantastyki!

Zapowiadana adaptacja cyklu Andrzeja Sapkowskiego od kilku tygodni budzi coraz gorętsze emocje wśród fanów nie tylko w Polsce. Redakcja Nowej Fantastyki także oddała się dyskusjom na temat i spekulacjom, kto powinien zagrać w Witcherze, a zwłaszcza – kogo chcielibyśmy zobaczyć w roli Geralta. Poniżej znajdziecie nasze typy! Jest to na ten moment myślenie życzeniowe, ale w końcu popuszczanie wodzy fantazji to nasze zadanie.

 

I nie, zdjecie Michała Ż. jest wyłącznie dla przyciągnięcia uwagi ;)

 

 

  • JeRzy, redaktor naczelny Nowej Fantastyki

Faworytem fanów wydaje się Mads Mikkelsen, jednak uważam, że jest trochę za stary do tej roli, biorąc pod uwagę, że serial powinien mieć kilka sezonów, a rola jest wymagająca fizycznie. Za ciekawą kandydaturę uważam Travisa Fimmela (Ragnar z serialu Wikingowie), ale w ostatnim czasie najmocniej kibicuję Nikolajowi Coster-Waldauowi, który w Grze o Tron pokazał bogaty warsztat aktorski, niezbędny do dobrego oddania złożoności natury Geralta. Krążące po internecie fotomontaże z tym aktorem przerobionym na Białego Wilka utwierdzają mnie w przekonaniu, że to dobry typ także wizualnie. Przewijającą się tu i ówdzie propozycję, aby Wiedźmina zagrał Idris Elba, z całym szacunkiem dla talentu tego aktora, traktuję jako czystą niedorzeczność.

 

 

  • Marcin Zwierzchowski, dział literatury zagranicznej Nowej Fantastyki

Mads Mikkelsen jest kandydatem niemalże idealnym: wizualnie pasuje na Geralta, aktorsko udźwignąłby tę rolę bez problemu, no i potrafi być zarówno bohaterem, jak i tym złym, a wiedźmin musi mieć w sobie coś z potwora. Jednocześnie jest to jednak kandydatura nierealna, jako że Netflix z pewnością będzie szukał kogoś młodszego.

    Odrzucam często przywoływanego Nikolaja Costera-Waldau, ponieważ jego aparycja i charyzma czyniłyby go lepszym Jaskrem niż Białym Wilkiem.

    Żeby wszystkich zaskoczyć, postawię na… Luke’a Gossa. Nie kojarzycie? Ano żadna z niego gwiazda. Ale pod wodzą Guillermo del Toro zabłysnął jako Nomak w Blade: Wieczny łowca II, a potem w Hellboyu 2: Złotej armii doskonale wcielił się w księcia Nuadę. I zwłaszcza ta druga rola to w zasadzie jego audition tape na Geralta – doskonały wojownik, wizualnie wyglądający jak wiedźmin po zażyciu eliksirów, będący jednocześnie bohaterem i potworem.

 

 

  • Michał Cetnarowski, dział literatury polskiej Nowej Fantastyki

Kiedy internetowy flejm próbował samozwańczo obsadzić w roli Wiedźmina Madsa Mikkelsena, szczerze kibicowałem – kto widział Valhala Rising czy Michaela Kohlhasa, wie, że aktor doskonale poradziłby sobie w roli Geralta. Niestety, nie sądzę, żeby były na to szanse – Mikkelsen przekroczył już pięćdziesiątkę, a ekipa Netfixa, jak sądzę, będzie raczej mierzyła w kogoś w okolicach trzydziestki-czterdziestki, tak żeby mógł udźwignąć więcej niż jeden-dwa sezony, jeśli tytuł zdobędzie popularność (za co trzymam kciuki). Może Mikkelsen mógłby zagrać Vesemira?

Z tego samego powodu na ekranie nie zobaczymy też raczej Gillian Anderson (mój typ na piękną, dojrzałą Yennę!) czy Tila Schweigera... Najpewniej producenci postawią na mało znaną, jeszcze nierozpoznawalną twarz, co miałbym za krok właściwy – Harrison Ford też zaczynał z Hanem Solo jako praktycznie no-name. Kluczem – jak przy Mikkelsenie – będzie filmowa charyzma; jeśli tej nie zabraknie, strzygi, mantikory i inne bestie w ludzkiej skórze powinny zacząć się obawiać – a widzowie mogą spać spokojnie

 

 

Przeglądając propozycje fanów, trudno oprzeć się wrażeniu, że wybierają oni serialowego Wiedźmina biorąc pod uwagę przeważnie wygląd aktora i jego ewentualne wcześniejsze role “z mieczem”. Jak udowadniał chociażby Christian Bale, wygląd dla filmu można zmienić, a walki się nauczyć, dlatego też ja skupiłabym się na człowieku, który najlepiej oddałby charakter Geralta. Stąd moja propozycja, żeby obsadzić w tej roli Toma Hardy’ego. Patrząc na jego dorobek filmowy i serialowy wydaje mi się, że udźwignąłby złożoność postaci Geralta: to subtelne połączenie gburowatego melancholika z maszyną do zabijania. Wystarczyłoby, żeby sięgnął do swoich poprzednich doświadczeń, jak chociażby ról Bane’a (Mroczny Rycerz), Rockatanskyego (Fury Road) czy Delaney’a (Tabu). Ponadto nie jest aktorem tak bardzo kojarzonym z jedną rolą jak chociażby Mikkelsen czy Coster-Waldau. Dlaczego więc nie dać mu szansy?

 

 

  • Tiszka, koordynator redakcji online

Michael Fassbender. Z jednej strony fizycznie pasuje do roli: nie jest “za śliczny”, jest w odpowiednim wieku do odgrywania Geralta, a przy tym fizycznie powinien sobie poradzić z kilkoma sezonami machania mieczem. Ma doświadczenie w kinie akcji (seria X-men, niedawny paskudny Assassin’s Creed), ale jest na tyle wszechstronny, żeby móc odegrać i poważniejsze momenty, których wymagałaby rola w Wiedźminie – przypomnijcie go sobie w filmach Bękartach wojnyMakbecie czy Steve Jobs. Problemem mogłyby być sceny, które moja znajoma określa jako brooding emo moments – jednak mimo to dałabym mu szansę. No i to nazwisko, które przyciągnie widza – z punktu widzenia działu marketingu byłby naprawdę niezłym wyborem.

 

 

Chciałoby się powiedzieć, patrząc na dostępne materiały i ogólnointernetowe dyskusje, że “tylko Idris Elba!”, ale dla mnie serialowy Luther mógłby zagrać każdego. Jeżeli już jednak trzeba wytypować jakiegoś aktora, pomijając przy tym persony niemożliwe i niezgodne z materiałem źródłowym, stawiałabym na Josha Hollowaya (Sawyer z Lost). Pasuje pod względem urody, bywał nawet przerabiany na wiedźmina przez fanów. Aktorem jest kojarzonym, ale nie na tyle znanym, by być poza zasięgiem twórców. Sprawdził już się w roli szorstkiego, przyciągającego kobiety melancholika z problemami i chętnie zobaczyłabym go w podobnej kreacji, tylko z mieczami na plecach i białą czupryną falującą na wietrze.

 

 

  • Osti, redakcja online

Obojętnie komu przyjdzie wcielić się w Białego Wilka, aktor i producent muszą być przygotowany na tsunami krytyki ze strony fanów Wiedźmina. Netflix ma trudny orzech do zgryzienia, ale może czeka nas pozytywne zaskoczenie?

 

Tak czy siak moim idealnym kandydatem do roli Geralta jest Karl Urban – aktor bardzo charakterystyczny oraz posiadający bogate portfolio. Główny bohater Wiedźmina jest dość skomplikowanym charakterem, który czasem z igrającego z patosem stróża prawości musi zamienić się w bestię zdolną do nieludzkich czynów. Urban pokazał już na ekranie i mrok (DreddKroniki Riddicka) i światło (Władca PierścieniDoom). Ciekawych i wielowymiarowych bohaterów wykreował także na potrzeby Thor: Ragnarock czy Red, ma już doświadczenie w machaniu mieczem (oprócz Władcy Pierścieni był jeszcze fatalny Tropiciel), więc i z Wiedźminem by sobie poradził.

 

 

Wybór odtwórcy roli serialowego Geralta będzie dla platformy Netflix niezwykle trudny. Należałoby uwzględnić nie tylko predyspozycje fizyczne aktora czy jego umiejętności odpowiedniego wczucia się w graną postać, ale też doświadczenie w scenach szermierczych. Osobiście postawiłbym na Manu Bennetta, który dał się poznać m.in. jako znakomity druid Allanon w Kronikach Shannary, bezwzględny Deathstroke w serialu Arrow czy chociażby pewny siebie gladiator Kriksos pojawiający się w Spartakusie: Krew i piach oraz prequelach i sequelach tej produkcji. Uwzględniając charakterystyczny klimat uniwersum stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego, to równie interesującym wyborem byliby: Richard Armitage (m.in. grający Thorina Dębową Tarczą w trylogii Hobbit), Taylor Kitsch (rola Johna Cartera w filmie poświęconym tej postaci czy Gambita z X-Men Geneza: Wolverine) czy John Barrowman (Malcolm Merlyn w Arrow, Kapitan Jack Harkness w Doktorze Who).

 

 

Wygląd aktora to tylko część sukcesu (resztę robi charakteryzacja taka, że kapcie spadają). Skoro Wiedźmina kręci Netflix i głównym odbiorcą będzie publiczność anglosaska, to strasznie ciekaw byłbym Gary’ego Oldmana lub Tima Rotha w tej roli – niestety wiek dyskwalifikuje ich na starcie (chociaż jeden z nich jako Vesemir… ;-) ). Wielokrotnie przywoływany Mads Mikkelsen wydaje się być stworzony wizualnie do roli, ale ja chętnie zobaczyłbym, czy Josh Hartnett (Ethan Chandler z Penny Dreadful) udźwignąłby rolę tragicznego zabójcy potworów – wydaje się wystarczająco przystojny, bym uwierzył w powodzenie Białego Wilka u kobiet, wystarczająco młody, by zagrać w kilku seriach i jednocześnie z wystarczającym potencjałem aktorskim, by od “bolesnego spojrzenia” przejść w kilka chwil do zimnego szału. Ma też za sobą pewną ilość ekranowych potknięć, co rodzi nadzieję, że teraz już wie, czego się wystrzegać.

 

 

Na razie jednak to tylko gdybanie i życzenia. Redakcja z ciekawością czeka na to, co ostatecznie zadecydują producenci – każda decyzja wywoła na pewno kontrowersje i różne reakcje. Jak sądzicie? :) 

 

Komentarze

Niektóre z powyższych propozycji są dla mnie szokujące, ale może wynikają z ograniczonej znajomości dokonań co poniektórych aktorów. O Mads Mikkelsen jako wiedźminie słyszałem od początku i od początku postrzegałem to jako poroniony pomysł. Pomijając aparycję i wiek, nie wydaje mi się, żeby był aktorem, który poradziłby sobie z rolą, chociaż umiejętności mu nie odbieram.

Chętnie zobaczyłbym Toma Hardego, ale to raczej wynika z sympatii do aktora i jego filmów niż obiektywnego spojrzenia na jego umiejętności. A jeśli te wziąć pod uwagę, to myślę, że Travis Fimmel mógłby się sprawdzić.

Tylko w zasadzie wszystko sprowadza się do tego, jak każdy z nas postrzega Geralta i czym byliśmy karmieni przez ostatnie lata (polski film/serial, seria gier i komiksów).

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Powiem tak: Spekulacje spekulacjami, ale moim zdaniem Netflix zaskoczy wszystkich i Geralta, Rzeźnika z Blaviken,  Zabójcę potworów z Rivii zagra ktoś nam całkiem obcy. Dlatego osobiście nie nastawiam się na żadnego z wyżej wymienionych aktorów.

Moim zdaniem są to spekulacje i nagonka na aktora, który mógłby potencjalnie wcielić się w rolę wiedźmina. Czytałem gdzieś ze twórcy serialu nie zdradzają kto zagra Geralta, ale prawdopodobnym jest, że będzie to ktoś nam całkiem obcy albo bardzo słabo znany.

Czas i przypływ nie czekają na nikogo, nawet na ciebie.

Zgodzę się, że Netflix zaskoczy. Nie sądzę, że będzie to ktoś bardzo znany.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Szczerze mówiąc mam w nosie, kto zagra Geralta, ale odnoszę wrażenie, że redaktorom się wydaje, że jak ktoś skończył pięćdziesiątkę, to stoi tuż nad swoim własnym grobem. :)

ocho, ja sądzę, że po prostu trafnie obstawiają typy stacji. Przynajmniej, jeśli chodzi o wiek. Też mi się wydaje, że Netflix będzie szukał kogoś w okolicach 30-40 lat. Bo zapewne na jednym sezonie się nie skończy, przy potencjalnej żyle złota.

 

Podobnie jak niektórzy typujący, też obstawiam, że Geralta zagra ktoś mało znany.

 

Ale chciałabym, żeby to był Tom Hardy :D

Albo Dan Stevens :D

 

Niech te biedne fanki Białego Wilka mają coś z życia, kurde, no!

(na przykład ja :P)

 

EDIT:

Nie...

NIEEE!

Zobaczcie, co krąży po sieci :D

 

I wszystko jasne?

 

Nowa Fantastyka