Profil użytkownika

 

Jeśli chcesz, żebym przeczytał Twoje opowiadanie, daj znać w wiadomości prywatnej. 

 


komentarze: 2783, w dziale opowiadań: 2101, opowiadania: 1057

Ostatnie sto komentarzy

Bardzo dobry szort, ale na początek dwie, drobne uwagi.

Jedynie przez dziurawe, drewniane drzwi przedostawało się do środka nieco światła.

Wiedziała, że moje starania były daremne. Ja wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.

Myślę, że da się poprawić to powtórzenie.

 

Świetny, metaforyczny tekst. To, co podoba mi się najbardziej, to celowe i dobrze pomyślane “wprowadzenie w błąd czytelnika”. To znaczy zwodzisz go/mnie, wydawałoby się, normalnym wstępem. Ot bohaterka trafia do piwnicy, pewnie porwana, przetrzymywana przez kogoś, sama nie wie, co się dzieje.

I później pojawia się bestia, to pierwszy mały znak, że “coś jest nie tak”, nie opisujesz jej dokładnie, a po chwili dowiadujemy się, że bestia jest rozumna i łączy ją z “porwaną” jakaś więź. Tu już domyśliłem się, co to za bestia. Dlaczego tak późno? Przez niewielkie potknięcie z Twojej strony. Mianowicie piszesz:

Z ciemności wyskoczyła rozwścieczona bestia. Biegła w moją stronę, a jej ogromne łapska opadały ciężko na beton. Ujadała zapamiętale, tocząc pianę z pyska i szczerząc ostre zębiska.

Kiedy już wiemy, co to za bestia, to znaczy wewnętrzne “ja” bohaterki, jej cały strach, złość, przerażenie, wyobcowanie, zranienie (psychiczne) itd., to czytając powyższe, mógłbym pomyśleć, że bohaterka jest schizofreniczką, chorą psychicznie. A to dlatego, że bestia atakuje nagle, gwatownie, jak ataki u psychicznie chorych. A chyba nie tak chciałaś przedstawić bohaterkę. Dlatego osobiście wolałbym, gdyby bestia na początku skradała się, czaiła, zbliżała powoli. Takie “powolne wywnętrzanie się bestii”, u “normalnych” są bardziej częste i bardziej prawdopodobne, niż takie gwałtowne. Ale to tylko moje subiektywne odczucie.

Koncówką wszystko wyjaśniasz. Pojawia się ktoś, mężczyzna, który wyciągnął naszą bohaterkę znowu na świat, nie przestraszył się i nie dał odepchnąć, choć jak widać, bohaterka próbowała:

Ściągnął krępujące mnie kajdany i rzucił nimi o beton. Bestia wbijała ostre pazury w jego plecy, a on stał wyprostowany. Złapał mnie za rękę i poprowadził do wyjścia. Nareszcie byłam wolna. Nie patrzyłam się za siebie.

Kllimatycznie opisane. Cóż jednak, gdy “bestia” wróciła, i nasza bohaterka porzuciła swojego wyzwoliciela i znowu schowała w sobie. Smutne, ale częste i prawdziwe.

Bardzo lubię czytać takie rzeczy. Gdyby napisać, podobało się, to nie będzie najlepiej użyty zwrot, ale szort na pewno pobudził u mnie emocje.

Oby tak dalej.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziwny jest ten świat,

Gdzie jeszcze wciąż

Mieści się wiele zła.

I dziwne jest to,

że od tylu lat

Człowiekiem gardzi człowiek.

 

Dziwny ten świat,

świat ludzkich spraw,

Czasem aż wstyd przyznać się.

A jednak często jest,

że ktoś słowem złym

Zabija tak, jak nożem.

 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej

I mocno wierzę w to,

że ten świat

Nie zginie nigdy dzięki nim.

*

Songwriters: Marek Grabie / Piotr Grzegorz Halama / Czesław Niemen

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie podobało mi się, już jak Cobold “wskoczył” do biblioteki bodajże bez żadnego komentarza, ale Ciebie uważałem za chodzącego własnymi ścieżkami. Twardy i trudny był z Ciebie przeciwnik we wszelkich dyskusjach, ale tym jednym, jebanym klikiem straciłeś dla mnie swą niezależność. Kuźwa, że też akurat Ty.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie, nie szukam gównoburzy i nie zakrzyczysz mnie, Marasie, jak to często masz w zwyczaju.

Pytam raz jeszcze. Dlaczego świadomie kliknąłeś od razu, a nie zaczekałeś z klikem, jak napiszesz komentarz?

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Rozpętałeś kilka dni temu dyskusję o zbyt spontaniczne nominacje do piórek, która odbiła się szerokim echem na forum, pojawiły się też głosy o być może zbyt pochopne klikanie biblioteki. 

Jesteś w loży, nie zwykłym użykownikiem, jesteś władnym przy przyznawaniu piórek i jako takiemu zadaję pytanie. Dlaczego klikasz bez słowa uzasadnienia. Czy w kontekście ostatniej dyskusji moje pytanie nie jest zasadne?

Tak samo zresztą zrobił były członek loży. Zauważ, że nie wyrażam żadnej opinii, przytaczam tylko fakty i zadaję pytanie.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

A dlaczego kilknąłeś od razu? Zresztą tak, jak Fun. Domyślam się, że nie zrobiłeś tego bezmyślnie, tylko zupełnie świadomie i z konkretnego powodu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ok. Masz rację, to nie jest takie klasyczne fantasty, chciałem podkreślić, że u mnie bardziej leci w tym kierunku. Ja słabo dzielę fantastykę, tak naprawdę widzę SF, fantasy i mistycyzm/egzystencjalizm, do którego wrzuciłbym właśnie weird, surreal i psycho.

To ciekawe, w ogóle nie pomyślałem, żeby zajrzeć na stronę wydawcy.

Dla mnie weird to przede wszystkim trauma. Trauma opowiedziana “horrorem”, ale nie strasznym, tylko dziwnym. Napisałem w cudzysłowie, bo to dla mnie bardzo płynne i ciężko mi zdefiniować.

Jako ciekawostkę dodam, że dosyć podobnie widziałem wyniki konkursu. Sam dałbym zwycięstwo chyba Kam, na pewno w czołówce widziałbym Dziadka i Robota, ale także Sy i Edka. Jualari i Funa jeszcze nie czytałem.

A gdybym miał tak wszystko podsumować jednym zdaniem, to weird jest dla wrażliwców, a SF dla naukowców. Tak statystycznie.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wydaje mi się, że to zupełnie nie tak Drakaino. Napisałaś bardzo dobre opowiadanie, naprawdę, nie wiem czy najlepsze, mnie podobają się bardziej te z detektywem. Ale dla mnie to jest klasyczne fantasty, za to takie na poważnie, które postawiłbym na półce obok Abercrombie. To jest duży komplement z mojej strony. Do antologii Twojego opowiadania bym jednak nie dał, bo nie jest to dzisiejszy weird, jakim go widzę.

Gdy nie udało mi się w jednym czy drugim konkursie nic zwojować, zapytałem kogoś, kto wygrał, jak pisać. Dostałem odpowiedź, którą niestety zrozumiałem po czasie. Trzeba umieć wstrzelić się w gusta jury i pisać wyłącznie na temat. Niby oczywiste, ale…

Zrobiłaś klasyczny błąd, jaki robiłem ja, wiem, bo przegrałem niejeden konkurs. :) Swoje ulubione pisanie chciałaś przekuć na konkurs. Próbowałem i ja i za żadnym razem się nie udało. Powyższe jest świetnym, ale praktycznie typowo gatunkowym opowiadaniem Drakainy, które probowałaś napisać na konkurs.

Nie ma konkursu, gdzie wszyscy będą zadowoleni, i widzę po czasie, że głównie chodzi o niezrozumienie.

Słuchowisko 2018 – zależało mi przede wszystkim na przeboju, przeboju dla wszystkich. A literaci na forum źli, że nie wygrała grecka tragedia z gejami. Jak miałbym to “sprzedać” przeciętnemu słuchaczowi, który literaturę widzi, jak mija księgarnię idąc chodnikiem?

Sowy i skowronki – ten pięknie, polsko brzmiący konkurs wygrała mitologia. Toż dostałem takiego szału, że chciałem wywalić laptopa przez okno. Musiałem dać upust złości, inaczej bym się udusił. Co zapewne jeszcze do dzisiaj pamiętasz.

Ciężki dyżur – napisałem hard SF, zajrzałem do wszystkich opek i pomyślałem, mało SF, w końcu mam jakieś szanse. I co? U zatwardziałych fantascienców wygrało opko, które nie tylko brzytwie Lema, a w ogóle przed kozikiem by się nie obroniło. Ale teraz już nie dyskutuje, bo dotarło do mnie powyższe, które piszę Tobie.

Gdybym miał się wypowiedzieć o konkursie Kawki, to można się było ładnie wstrzelić. Bowiem Żongler dała wyraźnie sygnał. Wskazała moje “Gadające głowy” jako przykład. To już dużo. Dlatego też coś napisałem, ale dałem się ponieść naciskowi tłumu, który pod “Głowami” mocno kręcił, że nie rozumie i dodałem za dużo obyczajówki dla zrozumienia. Ostatecznie sam nie byłem zadowolony z opka. Tyle tylko, że po przeczytaniu kilkudziesięciu opowiadań, wiedziałem, że praktycznie nikt nie zwrócił uwagi na sygnał Żonglerki. Nie przeczytałem bowiem żadnego opowiadania, które sam zaliczyłbym do takiego dzisiejszego weird. Weird naszych czasów. 

Kiedyś Katia takie pisała, “Mea cupla” to był dopiero wierd jakich mało. Szkoda, że takich tekstów nie ma już na forum.

Nie wiem, czy mój wywód coś Ci pomoże. Widzę tylko, że stoicie na tak rozbieżnych biegunach, co jest weirdem, że trudno chyba będzie znaleźć wspólny język. Powtarzam, czytać warunki i znać gusta jury. Broń Boże próbować naciągać swoje pisanie do konkursu. Nigdy nic mi z tego nie wyszło. Myślę, że najbliżej do “sukcesu” byłem właśnie w Dyżurze, ale napisałem w końcu coś, czego na ogół nie piszę.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Mersejku, ale właśnie w pierwszej wypowiedzi napisałem, że problem prawdopodobnie leży po stronie autora i trudnością przyjęcia krytyki. :)

I czy to nie Ty pytałeś o oczekiwania komentującego? :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Reg, odpowiem Ci anegdotą.

Przyszedł uczeń do mistrza ze swoim dziełem. Mistrz popatrzył, pomyślał, znalazł mnóstwo błędów. Zastanowił się jeszcze dłuższą chwilę i w końcu powiedział:

– Słabe.

– Co?! Słabe? Sam jesteś słaby! I wszystko, co zrobiłeś jest gówno warte! W dupie mam twoją opinię.

I uczeń wyszedł.

Mistrz pokiwał głową i pomyślał “będzie jeszcze z niego wielki artysta”. ;)

 

A tak na poważnie, to jest z jednej strony prozaiczne, z drugiej bardzo trudne. Pomagać bezinteresownie i nie oczekiwać niczego w zamian. To brzmi zupełnie zwyczajnie, ale najczęściej tak nie jest. Gdzieś w głębi oczekujemy podziękowań, większych lub mniejszych. Czym większych, tym trudniej przełknąć nam brak podziękowań.

Szczęśliwi są ci, którzy w ogóle tego nie oczekują.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Anet, zróbmy więc tak, zastanów się nad odpowiedzią na swoje pytanie.

Serio to ja się powinnam zastanawiać (…) ?

A co się stanie, gdy się jednak zastanowisz? Czy ucierpi na tym Twoja duma? Będziesz musiała poświęcić zbyt dużo czasu na zastanawianie się? Nie będziesz wiedziała, co napisać?

Pytam całkiem serio, czy jeśli się zastanowisz, to coś się stanie?

 

Reg, z mojego doświadczenia wynika, że to się zdarza najczęściej u osób, które są na poczatku drogi z publikacją swoich tekstów. Zdarza się, że mają wcześniej zerowy feedback, albo tylko pozytywny od rodziny i znajomych. Takie zderzenie z rzeczywistością jest bolesne. Nikt z nas nie lubi się mylić, bo to znaczy, że w czymś jesteśmy “gorsi, czy słabsi”, i powoduje negatywne myślenie. Wyparcie jest jedną z najczęściej stosowanych metod obrony by pozostać w swojej strefie komfortu. Chciałaś pomóc, ktoś tej pomocy nie chciał przyjąć. Zdarza się. Oczywiście forma niesienia pomocy też jest ważna, ale zakładam tu pomoc neutralną, bez zaangażowania emocjonalnego.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Serio to ja się powinnam zastanawiać, czy autor się nie popłacze, jeśli napiszę, że musi popracować nad interpunkcją?

Siedzisz tu nie od dzisiaj, przychodzisz i palniesz rzecz, o której wiesz, że nie o to chodzi. Nie wiem tylko po co? Żeby znowu podkręcić atmosferę?

Oczywiście, że powinnaś się zastanawiać, czy to co piszesz nie urazi drugiej osoby, to fundamentalne zasady kultury, które już dawno zostały rozmyte w internecie, gdzie panuje egocentryczne nastawienie.

 

Nie chcesz usłyszeć, co ktoś myśli o Twoim tekście, to go nie zamieszczaj.

A tu się akurat zgadzamy. I powiem więcej, nie ma też przymusu siedzenia tutaj i uczestniczenia w czymkolwiek, ani starania się, by cokolwiek poprawić. To moje najlepsze spotrzeżenie z ostatnich dni.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobre podsumowanie, Mersejku. Dodałbym od siebie dwie rzeczy. Ktoś powiedział, że zastanawia się, jak ma komentować, żeby kogoś nie urazić, a to nie jest takie trudne – traktuj innych tak, jak sam chciałbyś/chciałałabyś być traktowany/a przez innych.

Zapomniałeś też o jednej ważnej rzeczy, anonimowości, jaką daje internet. Tu znają się osobiście niewielkie grupki osób, reszta rozpoznaje nicki i nigdy się nie widziała.

Dlatego:

Jeśli napiszesz komentarz, przeczytaj go i zastanów się, czy gdybyś siedział twarzą twarz z autorem, wśród grupki znajomych, czy też obcych ludzi, w parku, na wieczorku literackim, gdziekolwiek. Czy powiedziałbyś/powiedziała mu dokładnie słowo w słowo to samo, co napisałeś/napisałaś w internecie.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dlaczego to robisz? Dlaczego próbujesz buntować innych przeciwko mnie, posługując się swoimi dalej idącymi wnioskami? Dlaczego piszesz “ktoś”, Wilku, i obstawiasz się wszystkimi?

Miej jaja dyskutować ze mną bezpośrednio, jeśli już coś masz.

Nie podoba mi się ten sposób komentowania i co zrobisz? Co chcesz mi zasugerować tą wypowiedzią?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

A poza tym ja wiem, że od lat piszesz o komentarzach. Niemniej nowsza część użytkowników tego nie wie i zwróciłam jedynie uwagę na to, jakie możesz sprawiać wrażenie: że krytykujesz obecną lożę.

Tu mnie masz, zresztą zauważyłem, że dyskutują ze mną w większości osoby, do których nic nie mam. Konsternacja.

 

Nosorożcowość: odbijam piłeczkę: dlaczego Twoje nie ma być wyżej niż moje tak? To są teksty Marasa i dlaczego to Ty masz mu narzucać, jak pisać komentarze?

Może się do Ciebie zwracać, jak tylko chcesz. Pisałem co mi przeszkadza, i czego mam dosyć.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Drakaino.

Swoimi wypowiedziami sprawiasz chwilami wrażenie, jakbyś mówił “kurła kiedyś to było”,

Pisałem wyraźnie o komentarzach od lat, więc to Twoje, mylne wrażenie.

 

Podsumowując: to jest z jednej strony trochę tak, jakbyś miał pretensje do parlamentu, w którym większość ma  konserwatywna prawica, że nie przegłosowuje ustawy o małżeństwach homoseksualnych.

Rozmawiamy o konkretnym forum, konkretnej sprawie, Nie wiem, dlaczego przywołujesz parlament i homoseksualitsów? Mają coś wspólnego z naszym forum?

 

Piszesz też, że cobold wywalczył dodatkowe dni

Nic takiego nie pisałem.

 

A nosorożcowatość jest jedną z ich największych zalet.

Twoim zdaniem tak, moim nie, z jakiegoś konkretnego powodu Twoje tak miałoby stać dla mnie nad moim nie?

 

i tak zawsze będzie – jeśli w loży zasiadłaby piątka zatwardziałych weirdowców, to użytkownicy obecnie zbierający piórko za piórkiem nie mieliby szans,

To jest Twoje, czysto subiektywne przypuszczenie, a nie fakt. Poza tym, nigdzie nie pisałem o konkursie weridowskim, tylko całościowo.

 

Następnym razem, zamiast przeinaczać moje wypowiedzi po prostu napisz, co masz napisać, bez powoływanie się na nie.

 

Żongler przepraszam, rzeczywiście zapomniałem, ale myślałem, że to Wiktoria załatwiła  antologię.

 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zawsze starałem się bronić literatury i pisarzy. Jeśli wymagało to uwag w kierunku loży, robiłem to. Oczekiwanie, że o loży będzie się mówiło tylko dobrze, albo wcale, bo inaczej nikt w loży nie będzie chciał zasiadać jest niczym innym, jak budowaniem Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.

 

Mówię nie, wszystkim prześmiewczym lożańskim komentarzom, gdzie używa się ironicznych metafor, gdzie w otoczce elokwentnych słów żartuje się z tekstu i samego autora. Włazi się na niego z butami i w imię krytyki depcze jego godność, oczekując za to podziękowań.

Mówię nie, tym zblazowanym, kalkowym i tym samym od lat komentarzom, w których narzuca się własne, wąskie gusta, podkreślając za każdym razem, czego się w literaturze nie lubi, czego się nie ceni. Bo dobre jest tylko moje.

Mówię nie ciągłemu pisaniu, że się nie rozumie, jednego, drugiego i dziesiątego opowiadania i mimo tego niezrozumienia bez pardonu głosuje na NIE, bez chęci włożenia wysiłku, choć trochę podobnego do wysiłku i serca, jaki włożyła osoba w napisanie utworu.

Mówię nie poczuciu strachu przez lożą. Gdzie na początku komentarza choćby z małą uwagą w kierunku niej, trzeba napisać jak się ją szanuje i docenia, bo inaczej rzucą się na komentującego.

 

A jeśli już robię małe podsumowanie, to chciałem w tym miejscu podziękować, ale już personalnie, bo to się paru osobom po prostu należy.

 

Wilkowi, za myślenie o wszystkich, za wyciąganie nieznanych na światło dzienne, za dobrą robotę w Snach, za antologię i świetne konkursy.

Wiktorii, za najbardziej popularny konkurs od lat i dwie jeszcze lepiej zapowiadające się antologie.

Naz, dla której mógłbym skopiować komentarz powyższy, za taki sam konkurs, który był najlepszy przez długi czas i za taką samą świetną antologię.

Chrościsku, za świetną robotę przy antologii portalowej.

Doceniajcie ich, bo wiele wysiłku wkładają w waszą promocję.

 

Trzymajcie się, pisarze.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Staram się mówić generalnie, a nie personalnie. To zrozumiałe, że człowiek człowiekowi nierówny, tak samo jak komentarze lożańskie i lożanskie głosowania. Nie sądzę wszystkich jedną miarą, ale nie będę wskazywał palcami, inni robią to wystarczająco często. 

Po dawnych dyskusjach na temat loży dostałem szereg słów poparcia na priv, a na priv dlatego, że sporo osób nie chce tu dyskutować po prostu się bojąc, że zaraz zostanie zakrzyczana. Przecież na mój jeden komentarz zaraz pojawia się kilka. 

A wolno mi mieć własne zdanie, czy do cholery bez końca będziecie mnie zgarniać bym płynął z mainstreamem?

Cześć!

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Natomiast te dziewiętnaście osób, które nie chciało startować w ostatnich wyborach – w tym ja – dowodzi tylko tego, że nie miałeś wtedy racji i żadne przymusowe urlopy nie są potrzebne, bo ludzie dysponują własnymi rozumami i potrafią dobrowolnie odpuścić, kiedy mają dość.

Niczego nie dowodzi, to Ty próbujesz naginać stan rzeczy, dalej wskazując mnie palcem. Pięć osób z loży zrezygnowało, i je można liczyć, że chciały odpuścić lub urlopu, ale też nie można tego traktować, jako pewnik, reszta albo już była od przynajmniej roku albo kilku lat na “urlopie”, albo nie była w loży w ogóle. Pięć osób na dziewiętnaście i jaki to przypadek. Strasznie męczący musiał to być rok, bo w poprzednich latach zgłaszało się średnio kilka osób a tu jednego roku nagle dziewiętnaście. Więc nie przekonujesz mnie tym argumentem.

Dalej zaś jest już tylko Twój punkt widzenia i to jest ok. Możesz go mieć.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wiesz, Cieniu, krzywdzące są Twoje słowa względem reszty osób, która była nominowana. Prawdopodobnie nie przeczytałeś większości tych opowiadań, a bijasz brawo za piórka dla Szyszka i Funa, “bo wiadomo, że oni dobrze piszą”, a ich pewnie też nie czytałeś. To klepanie po plecach niczego dobrego nie przynosi, tym bardziej, gdy piórek ma być mało z samej zasady. Bo to tak rozumiem Twój entuzjazm.

To nie tak, że przyszedł znowu Darcon i wkłada kij, tam, gdzie jest dobrze. Nie było mnie prawie cały zeszły rok, wracam i co widzę? Dziewiętnaście osób nie chce startować do loży. Dziewietnaście. A podobno tylko ja widziałem problem i chciałem zburzyć porządek. I co, cała ta dziewiętnastka nie startowała ze względu na dużą ilość opowiadań do czytania? Dajcie spokój. 

Inny fakt, to samo głosowanie. Spojrzałem sobie i widzę, że prawie dwadzieścia głosów jest od osób w znikomym procencie udzielającym się na forum. Ot, uaktywniają się na głosowanie. I w tym roku znowu przyjdą i wybiorą po staremu.

W głosowaniach piórkowych loży widzę głosy według własnych gustów, u niektórych bardzo mocno i jednocześnie wąsko ukierunkowanych. A ostatecznie, to ma być wybór najlepszych opowiadań portalowych, najlepszych literacko, a nie najlepiej podobających się temu czy tamtej. Bo po latach, gdy ktoś przyjdzie na forum, to chce czytać najlepsze opka, a nie opowiadania ery tego i owego. 

Bodajże nikt nie napisał pod opowiadaniem Kam, że jest słabe literacko, chyba wszyscy chwalili jej umiejętności, że to świetnie napisany utwór. Więc gdzie jest głosowanie 8:0? Bo skoro widzę takie komentarze to i taki powinien być wynik.

Nie mam do nikogo z Was nic osobiście, wszystkich cenię, ale nie głosujcie na to, co Wam się najlepiej podoba, tylko na najlepsze utwory literackie. Tylko tyle i aż tyle. Spróbujcie oddzielić swoje gusta od oddawanego głosu. Zbudujecie bibliotekę piórek dla wszystkich od wszystkich, nie personalizujcie jej.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

E tam, sami sobie gratulujecie. Na razie widzę brawa głównie od byłych i obecnych członków Loży.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ale jaja… Wy nie tylko nie umiecie rozmawiać z użytkownikami, ale też sami ze sobą, nominację lożanina zdobywały w wielu przypadkach głos co najwyżej kolejnego, jednego lożanina, a zdarzyło się, że tylko jego.

Rozstrzeleni jesteście, jak galaktyki. Za chwilę łatwiej będzie zdobyć srebrne piórko, niż brązowe. :)

Wygodnie Wam tam, wysoko?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Po seansie czas na wstęp, uwaga, mogą być małe spojlery!

 

36, czyli

3 dowody na to, jak ciężko oprzeć się upływowi czasu i 

6 chwytów rodem z kina amerykańskiego we francuskim filmie.

 

Pierwszy,

samotny bohater, który nie rozmawia z nikim, ani z żoną, ani z najlepszym przyjacielem, twardziel, który nikogo nie prosi o pomoc.

Drugi,

antybohater, jego przeciwnik i odwrotność. Nielubiany, wykorzystujących innych tyran, stojący ponad prawem.

Trzy

razy ktoś przystawia komuś pistolet do głowy, przynajmniej w tych ważniejszych momentach. Nieodzowny argument w filmach walki dobrych i złych. Choć przystawiają tę broń najczęściej wszyscy. ;)

 

Może i są to dobre koncepty, ale słabo bronią się po czasie, tym bardziej, jeśli nie wnoszą nic nowego do kinematografii. I u mnie film nie obronił się po latach.

 

 

Pierwszy chwyt – niby nic nie znaczące sceny na początku filmu, które mają wiązać fabułę w całość na końcu. Gorzej, gdy są to dwie sceny i obie okazują się ważne, bo przestają być nieznaczące i jednocześnie pozostają mało zaskakujące.

Drugi chwyt – rozpierducha, musi być dużo strzałów i przynajmniej kilka karabinów, bez tego nie można mówić o “męskim kinie”.

Trzeci chwyt – kalejdoskop scen akcji i tempo fabuły na początku, do momentu tzw. pierwszego punktu kulminacyjnego, którym w tym przypadku jest konfrontacja z gangiem napadającym na furgonetki. Tempo powinno być tak duże, by widz nie mógł wyjść nawet do łazienki.

Czwarty chwyt – znany aktor, może być już z wolna upadającą gwiazdą, ale to nieważne, ważne że przyciągnie do kin. A niemało jest filmów, gdzie gwiazdy grały dosłownie epizody i pojawiały się na bilbordach promujących.

Piąty chwyt – śmierć kogoś bliskiego, najlepiej żony albo dziecka głównego bohatera, to go przecież odpowiednio zmotywuje. Co prawda tu gnie najlepszy przyjaciel, ale to była prawdziwa przyjaźń. A przepraszam, żona też ginie, tak na wszelki wypadek, żeby motywacja bohatera do zemsty była w pełni uzasadniona.

Szósty chwyt – bohater musi przebywać jakiś czas w odosobnieniu, by gorycz i poczucie straty wystarczająco mocno w nim narosło, a najlepiej, żeby dokonała się w nim przemiana, do tego stopnia, aż widz nie będzie mógł już się doczekać, kiedy bohater wróci i wszystkich rozwali. To sprawiedliwe.

 

Można więc uznać, że mimo szczerych chęci realizatorów, uznaję film za nieudany. Tylko czy na pewno? :) Muzyka jest niezła, i jest kilka dobrych, intymnych (nie cieleśnie) scen, mam na myśli takich, w których uczestniczą tylko dwie osoby, i sceny te zawierają całkiem udane dialogi. Są oszczędne, nie epatują emocjami, wulgaryzmami, niepotrzebnymi gestykulacjami. W ogóle film ma potencjał, ale czy na pewno? Czy te kilka scen ratuje film, by można o nim powiedzieć, że jest dobry? A może tych scen było więcej, albo nie było ich wcale, a film jest porażką i nie należy wiązać go z dobrym, francuskim kinem?

 

Zapraszam do dyskusji na discordzie, jak ogłoszono w programie, po 20.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

MrB, z tego co wiem, CDA jest już legalne, nawet można wykupić wersję premium, puszczają reklamy w czasie seansu, więc uznaję, że płacą co trzeba, i czerpią ze mnie korzyści, jako widza.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Hej, ktoś oglądał, będzie oglądał? Pisać jutro jakiś wstęp, czy przeszarżowałem z sensacją?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Jestem rozczarowany, Robocie, że Twoje opowiadanie przeszło bez większego echa, szkoda. To świetnie napisany tekst na granicy weirdu, oniryzmu i realizmu magicznego. Ale tu bryluje przede wszystkim fantastyka zakorzeniona w SF. 

Podobało mi się jak wprowadzasz czytelnika, praktycznie równocześnie z głównym bohaterem i jego matką do domu. Wszak oni znaleźli się tam chwilę przede mną. Dzięki temu czytając czułem się swobodnie, gdy poznawałem go razem z nimi. Przykładasz wagę do opisów pokoi i pięter, dzięki temu obraz pomieszczeń bogaty jest w szczegóły, które w łatwy sposób budują obraz miejsca. 

No i sami bohaterowie. Tajemniczy stryj, wycofana matka i chłopiec. Między innymi dzięki nim tak dobrze zbudowałeś nastrój. I choć nie jest on sielanką nawet na początku, to jednak wiarygodnie stworzyłeś nam obraz chłopca, trochę zagubionego, trochę przestraszonego, ale też nic nie sugerowało, że jest aż tak źle.

Błyskotliwie wykorzystałeś hasło konkursowe, chyba najlepiej wśród uczestników, których czytałem. Do samego końca nie połapałem się, o co chodzi. Świetnie operujesz słowem, ile podać, żeby nie zdradzić, a jednocześnie utrzymać czytelnika w ciekawości. Zamknięcie się w sobie bohatera, w instynktownej obronie przed traumą, która tak naprawdę przecież się nie udała, znakomicie pomyślane. 

Tu na forum tylko jedna osoba potrafiła budować taki klimat grozy i niepokoju, aż się zastanawiałem, czy czasami nie jesteś nim, czyli Countem. Przyślę go tutaj, bo bardzo chętnie poznam jego opinię o tym opowiadaniu.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ech, teraz widzę, że robię za duże skróty myślowe, gdy mam dużo do powiedzenia. Mój pierwszy wpis wygląda, jakby Przed wschodem słońca i El Autor w ogóle mi się nie podobały i kino studyjne to be. 

Jak się pracuje zdalnie, robi pilne rzeczy i jeszcze próbuje pisać na forum, to później tak to wygląda. :(

Dobrze, że ostatecznie udało mi się odpowiednio wysłowić. :) Miałabyś ubaw, Minuskuło, gdybyś widziała mnie, jak siedzę i drapię się po głowie, zastanawiając, dlaczego ze mną dyskutujesz, skoro się zgadzamy. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ale ja mam podobnie. :) Każdy film może być wartościowy, każdy, ale o tym decydują inni (krytycy, widzowie), a nie sam twórca i studio (duże, czy małe). Kino artystyczne – też się zgadzam. Miałem na myśli, że każdy może wydać książkę, jak i każdy może zrobić film, wkładając w to odpowiednie środki i wysiłek, ale to nie znaczy z automatu, że jest wartościowe. 

Ostatnio mam wrażenie, z tego wziął się cały mój wywód, że dużo osób uważa się za artystów, pisarzy, malarzy współczesnych, w ogóle ludzi sztuki, samemu sobie ten tytuł nadając. Bo coś robią. 

Nie wiem, czy bardziej nie zagmatwałem, ale już na tym poprzestanę. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Może nie do końca precyzyjnie się wyraziłem. Nie wartościuje kina, albo inaczej, tak, ale wartością jest liczba widzów. Oczywiście te z wielkimi budżetami powinny mieć większą liczbę widzów, by uznać to za dobry film (promocja, gwiazdy, wszystkro robi swoje ), ważny też jest gatunek i grupa docelowa. Ale artystyczny, czy niszowy też powinnien jakąś osiągnąć. Mam tutaj jak z książkami, każdy teraz może wydać książkę, czy to znaczy, że z tego powodu od razu jest wartościowa?

Oczywiście model producencki jest trudny, ale są reżyserowie, którzy kręcą to, co chcą, przynajmniej w dużej mierze. Inna sprawa, że oni potrafią też rozsądnie planować, samemu szukać “środka”, by się nie przepychać. Sztuką jest robić coś w zgodzie ze sobą, a jednocześnie na tym zarobić. Zarówno jeśli chodzi o filmy, jak i o książki. 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Według pierwszego warunku głosowania wygrał dramat, kryminał sensacyjny. Być może dobrze, bo pewnie niewielu z Was zdecydowałoby się na taki akurat film. A nie sugerujcie się zwiastunami. Bo często wybiera się do nich najbardziej gorące i widowiskowe sceny, by przyciągnąć ludzi do kin. 

Wybrałem ten film tylko z jednego powodu. Według mnie to ostatni film tak zwanego nurtu francuskiego kina policyjnego. Gdy byłem młody, oglądałem z ojcem móstwo filmów z Alainem Delonem, czy też Jeanem-Paulem Belmondo, którzy grali w złotej erze tego gatunku, a których część z Was, młodych, może w ogóle nie kojarzyć. Z nurtu tak zwanego kina męskiego, ale nie zniechęcajcie się panie. Bo z tym filmem stawiam Wam (wszystkim) zasadnicze pytanie.

 

Czy to kino na poważnie, czy sztampa? Czy można strzelać, rozwalać drzwi i jednocześnie nie wpaść w kanał filmów klasy B, C i D-na? Czy to jest dobre kino, czy tania sensacja dla tłumu? Czy w filmach nurtu francuskiego rzeczywiście tworzono role dramatyczne i czy aktorzy umieli stanąć na wysokości zadania?

 

Moja propozycja:

36 Quai des Orfèvres (2004), reż. Olivier Marchal.

 

Ps. Minuskuło, reszty nie zdradzam, w imię powiedzenia, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Poza tym, jak nasz klub przetrwa, może będzie jeszcze okazja. Powiem tylko, że powyższy to zdecydowanie najbardziej sensacyjny z moich propozycji, w ogóle.

Co do prawdziwych filmowców. Myślę, że to właśnie ci amatorscy filmowcy sami siebie nazywali/nazywają prawdziwymi filmowcami. Ba, każdy z nas może wyłożyć 10 tysięcy, nic, albo sprzedać dom, zadłużyć się i zrobić własny film, dokładnie taki, jak chce i powiedzieć “jestem prawdziwym filmowcem, nie ugiąłem się przed nikim”, tylko kto to obejrzy? Jeśli 40 osób, czy nawet 100, to gdzie tu prawdziwy filmowiec? Oczywiście nie piętnuje kina niszowego, ambitnego, które nie patrzy na zyski, ale wolę je nazywać kinem artystycznym, to tak. Każdy robi to, co chce i kupujesz to albo i nie. Ale prawdziwy filmowiec to ten, który ma nad sobą studio, pod sobą setkę osób, albo i więcej i potrafi przekonać ich do swojej wizji, zrobić to co chce, dobrze, a jednocześnie opłacalnie. I mieć jeszcze z tego przyjemność. ;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Jeszcze parę osób może wyrazić swoje zdanie. 

Wybranietz, Sonato, Arnubisie, Wisielecze, Ninedin?

 

Jak będzie zwycięzca, odpowiem Ci na resztę, Minuskuło.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ależ podzielone zdania.

Więc niech zwycięzca ma dwa głosy przewagi, miałbym czyste sumienie. Uda się? 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Miałem duży zgryz, co Wam zaproponować. Jak widziało się setki filmów to i dziesiątki tytułów można przytoczyć. Pomyślałem jednak, że nie jesteśmy jakimś pro klubem dyskusyjnym i nie będę szedł w filmy typu “ale o co chodzi, albo sam autor nie wiedział, co miał na myśli”. Dlatego zaproponuję coś, co spokojnie da się obejrzeć i zrobione jest przez prawdziwych filmowców. 

I nie to, żebym miał coś do propozycji Minuskuły czy Wybranietz, w ogóle dzięki dla tej drugiej. “El Autor” okazał się bardzo przyjemną produkcją i szczerze mówiąc identyfikowałem się z bohaterem w kilku miejscach.  Mówię w kilku, bo jajek nigdy na klawiaturę nie kładłem, a i do zabójstwa też nie namawiałem. ;) Ale to jednak kino, hm, studyjne. Czyli nie nastawione na zysk. A mając na myśli “prawdziwych filmowców”, mówię o ludziach, którzy chcą zrobić dobre kino, ale stoją za nimi wytwórnie i patrzą na ręce, bo na filmie wypadałoby zarobić. Czyli nikt z Was nie powinien się zmęczyć, a pogadać też powinno być o czym. Oczywiście, jak jest Darcon, to wiadomo, że będzie drama. ;)

Na początek jednak mały ranking, gdzie kto pierwszy , ten lepszy. :) Daję trzy propozycje pod głosowanie, trzy pierwsze głosy się liczą, jeśli po trzech nie wyłoni się zwycięzca, to zdecyduje czwarty głos itd. Oczywiście głosowanie bez tytułów, doza emocji dobrze Wam zrobi. :)

 

  1. Dramat, kryminał sensacyjny.
  2. Dramat społeczny.
  3. Dramat psychologiczny.

Tytuł podam po głosowaniu. I bardzo będę się starał uczestniczyć tym razem w dyskusji. 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Hm, rozumiem Twoją decyzję, ale nie do końca się zgadzam z tym, że w tekście nie ma prawdy. Po prostu ta prawda jest inna niż ta, którą Ty chcesz widzieć.

Dokładnie tak, Rosebelle. 

 

Natomiast u Ciebie, bohaterka jest całkowicie bierna. Piszesz, że taką chciałaś ją stworzyć, a ja nie rozumiem dlaczego.

A ja rozumiem, Irko. Wszystkie panie, które zasiadają w loży są typem silnych osobowości, takich, które w związkach to one noszą spodnie. Kobiety słabe, bierne, czy też bezwolne, które niekoniecznie takie muszą być, ale fabuła lub ich zachowanie to sugeruje, przyprawiają lożanki o młodości na tyle silne, że nie akceptują ich nawet w literaturze. 

Czytałem komentarze w podobnym tonie pod swoimi opowiadaniami. 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

(na pewno lepsza niż niedostatek opowiadań pod danym tagiem)

Widziałem to.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Bardzo dobre opowiadanie, wyróżnia się w konkursie obok kilku innych. Najbardziej podobała mi się dziwność samego bohatera z pełną naturalnością, z jaką go przedstawiłaś. Ten kontrast jest zdecydowanie na plus. 

Mam tylko jedną małą uwagę. Mleko z piersi jest ciepłe, nie gorące, takie pamiętam. ;) Chyba, że to zamierzone.

Nie nominuję betowanych opowiadań, przynajmniej bardzo rzadko to robię, ale nominację już masz, więc wielkiej straty nie ma. 

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zgadzam się, że klimatyczne. I dobrze napisane, no ale o tym to już w zasadzie nie powinienem pisać, jeśli coś staje się normą. Umiesz oddać ducha tamtych czasów. Mam tylko dwie uwagi, spotrzeżenia. 

Zdziwiłem się, że stanem zwykłego żołnierza zainteresował się pułkownik, ale mówił, że Rodrigo był przewodnikiem, więc to jakoś to wyjaśnia. Nie jestem tylko pewien, czy wcześniej jest ta informacja.

Być może ją przegapiłem, bo moja druga uwaga dotyczy długości, trochę dla mnie za długie i trochę skanowałem wzrokiem, przyznaje się. Zawsze miałem trudności żeby skupić się na długich opisach ciężkich stanów bohaterów, narkotycznych, chorobowych, itp. To znaczy takich, które przez większość czasu są constans lub zmieniają się bardzo powoli.

Ale sumarycznie to ciekawe opowiadanie.

 

Ps. Pod Ciężkim Dyżurem.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Sympatyczne. :) Dobrze mówi Fish, ja też się uśmiechnąłem nie raz i nie dwa. Fabuła wartka, pomysłowa, dialogi wiarygodne. Te wypowiadane przez ludzi bez emocji wyszły porządnie. Widać różnicę, a o to chodzi. Nie sztuka stworzyć świat, który jest inny, ale nie idzie za nim strona mentalna ludzi. Ile ja się naczytałem SF o innych światach, w których bohaterowie byli toczka w toczkę z obecnym społeczeństwem. 

Dobrze wykonana robota. Możesz być zadowolony. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ok. Rozumiem.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Bardzo fajne. :) I dialogi porządne. Płynne, naturalne w swej nienaturalności i błyskotliwe. Pokazałeś obsesję Grześka w ciekawy i zabawny sposób. I sama śmierć, gdy umierasz i spełniają się Twoje największe marzenia. :) Dobre, naprawdę dobre. :)

Debiutanci na forum, którzy wystartowali w tym konkursie, nadspodziewanie mile mnie zaskakują. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

W pierwszej chwili pomyślałem, że przyszedłeś się odegrać.

Żartuję oczywiście.

Jeśli chodzi o ekspozycję świata to jest okrojony, wiem. Trochę przez limit, trochę przez zaplanowaną fabułę. I rzeczywiście trafiłeś, miałem wszystko poukładane, włącznie z limitem, przekroczyłem raptem o dwieście znaków, ale to łatwo zgubiłem przy poprawkach. To chyba trzecie moje opowiadanie tu, na portalu o zabarwieniu onirycznym. W tym chciałem podzielić tekst “pół na pół” świata. Ot, taki zamysł. Dla równowagi.

Co do planów, to ciekawe, bo dosłownie na dniach rozmawiałem o tym z Katią. Doradza pisać w takich klimatach, podobno mi wychodzą. Czy jeden świat, czy inny w każdym opowiadaniu to już inna kwestia… Raczej nie mam trudności z ich tworzeniem.

Wspomniałem w tekście, że klinika była sekretna. Obie kobiety zdawały sobie sprawę z tego, że to nielegalne. A Paulina i Marek pochodzili z domu dziecka, więc nikomu nie trzeba było zostawiać żadnych wieści.

Dziękuję za komentarz.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ciężka sprawa, ale obyczajowa część opowiadania naprawdę mi się podobała. Całkiem sprawnie potrafisz pisać o relacjach międzyludzkich. Co prawda para jest stereotypowa, ale wyrazista i wzbudzająca uśmiech, niejednokrotnie. ;)

Naukowe wstawki mniej mnie pasjonowały, ale odpowiednio przerywają i dozują naszą parę, w końcu wszystkie sceny odbywają się w restauracji, więc bez przerywników człowiek szybko by się znudził.

Dobrze to zaplanowałaś.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Klimatyczne, podobało mi się. Powoli wprowadzasz bohaterów i faktyczny “stan rzeczy”, jeśli tak można powiedzieć. Ciekawi bohaterowie, różni, wyraziści, prawie każdemu dopisałaś choć krótką historię. To lubię, wtedy bohater nie jest tylko pustą twarzą.

Dobrze poprowadziłaś główną postać – Ewelinę. Przez to, że nie wierzy lub udaje, że nie wierzy, jest inna od reszty, wyróżnia się i jednocześnie świetnie pasuje na główną bohaterkę. Zastanawiałem się, jak to wszystko się skończy i finał spełnił moje oczekiwania. Jest klimatyczny, jak całe opowiadanie.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Tak, Wilku. Twój komentarz też był subiektywny, a ja pytałem na poważnie o podejście do wiary. Myślę, że różne na nią zapatrywania dadzą różne spojrzenia na to opowiadanie. Przynajmniej w części. Napisałem też, że to dobry realizm magiczny. Nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać. Chyba nie ma co dłużej ciągnąć dyskusji.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Czy ja piszę z niezrozumieniem, czy próbujesz mnie właśnie naciskać do swojej racji? A może to kwestia wiary i Twojego do niej podejścia?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Czy gdyby dostęp do każdego opowiadania na portalu był objęty paywallem, to czy nominowane opowiadanie można by polecić jakiejś grupie w ramach zbioru “w pierwszej kolejności coś z tego spisu”?

Oczywiście, że tak. Tagi: realizm magiczny, religia.

 

Realizm magiczny jest na forum w niedoborze, a tym bardziej dobry.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

To jest mega, Robocie. Powiedzieć, że bardzo mi się podobało, to stanowczo za mało. Jedno z lepszych opowiadań jakie czytałem w tym roku na portalu.

Udała Ci się trudna sztuka, napisać opowiadanie prawie bez dialogów, które łapie i trzyma od pierwszego akapitu. Wiedziałem, że dobrze robię, zaglądając do każdego konkursowego opowiadania chociaż na chwilę. Ależ pięknie uplotłeś krzywdę dziecka. I ten narastający niepokój, który początkowo z sielskiego klimatu przeradza się w koszmar. 

No, pięknie, po prostu pięknie.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Draka, tylko znowu nie mów, że:

Ja akurat nie miałam chrapki na bycie ostatnią, tylko myślałam, że będę XD Miałam zaczęte – tak po kilka akapitów zaledwie – dwa inne teksty, które się nie kleiły, w końcu porzuciłam oba i machnęłam inny w ostatniej chwili…

;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ha, Mersejk! Twoje opowiadanie zostawia mnie rozdartego, jak rzadko. :) I nie z dylematem, tylko podoba się i nie podoba się. Albo inaczej. Część z księdzem jest świetna. :) Kupiłeś mnie już dwoma pierwszymi zdaniami, ale część z detektywami jest dla mnie całkowicie zbędna, przyznaję też, że trochę ją skanowałem. No nie wciągnęła mnie, trochę przez ten monolog w dialogu. Ja nie bardzo lubię gadki wyjaśniające, wolę, jak coś się dzieje. A u Pawełka działo się. :) I to dużo.

Fajny fragment: )

– Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłam – rozpoczęła penitentka. – Obraziłam Boga swoimi grzechami.

– Mów zatem, sługa twój słucha – odpowiedział.

– Ja… ja… zabi… zabiłam męża.

Wreszcie ktoś normalny – pomyślał.

– Zabiłam go KOŁEM!

Nuż kurwa, chyba jednak nie. Ech… przebacz mi, Panie.

No część z Pawłem jest bombowa, do samego końca. :)

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, no, NaNa. :) To jest porządne opowiadanie. :) Bardzo dobrze napisane, mam na myśli warsztat jak i samą konwencję. Ładne zdania i klimat. Taki nieśpieszny, nostalgiczny i niepokojący.

Jedyny, ale mały, minus, to długość. Trochę za długie, sama czynność otwierania drzwi zajmuje chyba dwa akapity. Opowiadania bez dialogów to pewna trudność w ucieczce od monotonni. Ale ładny obrazek stworzyłaś, nie ma co. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Najlepsze jest ostatnie zdanie, Wilku, ale ogólnie szału nie ma. Może to mała ilość dialogów, może początek nie wciągnął, ciężko powiedzieć. Fajne są krótkie fragmenty, skrótowość dodaje opowieści tempa i to jest zdecydowanie na plus. Tylko to raczej wprawka, niż coś bardzo na poważnie. Tak mi się wydaje.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ja też dobrze rozumiem część uwag Ninedin, są logiczne, tak samo jak Twoje stanowisko.

Jestem z tych osób, która lubi niedopowiedzenia, czasami też w powodach. Z zarzutem klisz spotykam się często. Nie mam na ten temat jednoznacznego zdania. Opowiadanie po prostu musi mi się podobać, bez znaczenia jakimi środkami zostało napisane.

Jeszcze raz dziękuję za komentarz.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nisko się kłaniam, Aryo. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Obudziłeś we mnie stare emocje, Fishu, więc pozwolę sobie na mały wywód.

 

Wiem, czego Ci brakowało, ale też świadomie nie zamieściłem powodów. Bo i to było często komentowane. A z takiego powodu to nie można robić takich i takich rzeczy. Masz zresztą powyżej przykład komentarza Ninedin, właśnie w takim kontekście, a na który się powołujesz.

Widzisz, portal NF to portal intelektualistów, a ja się z tym pogodziłem. Gdy wrzucam swoje teksty na inny, zdominowany przez poetów, nic nie muszę tłumaczyć, wszystko jest “oczywiste”, a ja jestem wręcz przerażony, jak łatwo niektórzy domyślają się moich intencji. Ale poeci od zawsze mieli inteligencję emocjonalną na wysokim poziomie.

Co do komentarza Ninedin, to rozumiem takie podejście, ale się z nim nie zgadzam. A mogę go przytoczyć właśnie jako przykład takiego intelektualnego podejścia.

Moja bohaterka wcale nie była na drodze, jak to ujęła Ninedin:

była drogą do kiczowatego samopoświęcenia

Paulina ma szereg wad, postępuje emocjonalnie, a takie postępowanie rzadko jest logiczne. Doskonale wyłapała sens jej postępowania Kasjopejatales, nic dodać nic ująć.

 

Uważam za nieuzasadnione drwienie sobie z głównych bohaterów, i tak w ogóle, ich ocenę “lubię lub nie lubię”, jako wpływającą na ocenę całego opowiadania.

Bohater musi tylko jedno, Fishu, być WIARYGODNY. Aż tyle i tylko tyle, nie ma znaczenia, czy go polubię czy nie, czy irytuje mnie jego postępowanie, czy jest fajne, tak długo, jak długo wydaje mi się prawdziwe, realne, możliwe do zaistnienia, bo to stanowi o udanym opowiadaniu. A nie osobiste preferencje, jak się powinno w tym życiu postępować.

Mój komentarz odnosi się tak generalnie do opowiadań, nie osobiście do Ciebie. Nie chciałbym, żebyś poczuł się zaatakowany lub urażony.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dzięki, Żonglerko.

 

Fishu.

Bo ja, jako czytelnik, tak naprawde nie widze, co spowodowało tak silne uczucie Pauliny do Marka. Dostaje tylko jakieś hasła, po których mogę domyślać się, że byli długo parą. Ale czy ona kochała go za kawę, którą przynosił rano do łóżka, za głupie żarty o piersiach, za to, że przytulał ją wieczorem i rano budziła się przytulona – no i chu chu nie wiem. Nie raczyłeś nam architektury tej więzi przedstawić.

Wszystko, o czym piszesz to część obyczajowa, którą musiałbym rozbudować. A wtedy zbiegłaby się tutaj inna grupa z Finklą na czele, że obyczajówka jest be.

Gdy się tak nie udzielałeś na forum, wrzuciłem tu kilka opowiadań z dłuższymi elementami obyczajowymi. Jakie tam były dyskusje… Włącznie z tym, czy to jest fantastyka, proszę pana, czy nie? A jeśli nie ma, to ja takich nie rozumiem, nie lubię i w ogóle, takie są gorsze. Bardzo zraziło mnie to do pisania w ogóle.

Wracając do tego konkretnego, dałem tyle elementów obyczajowych, ile w moim odczuciu stanowiło dobre połączenie z fantastycznym światem. Pogodziłem się już z tym, że wszystkich nie zadowolę.

Oczywiście żałuję, że nie przypasowało Ci, tak jak jest, ale może następnym razem będzie lepiej. Dziękuję w ogóle za komentarz i zauważenie pozytywnych fragmentów.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Spokojnie, Wiktorio, wejdzie, wejdzie, tylko w ostatniej minucie publikacji spodziewaj się przynajmniej kilku tekstów.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ja też.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Fajne. :) Dobrze napisane, sprawnie. Czytałem szybko i z przyjemnością. Dobre dialogi, a to w grotesce bardzo ważne, bo łatwo znudzić, albo zniesmaczyć. Zastanawiałem się, dokąd to prowadzi, bo w końcu dokądś powinno. :) I finał mnie nie rozczarował, a najlepsze jest ostatnie zdanie. :)

Wyszło Ci zabawne, makabryczne i groteskowe opowiadanie. Zupełnie jak na jakiś konkurs Kawki. ;)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nadal jestem pod wrażeniem opowiadania z konkursu Trójkąta, co prawda, ten jest zupełnie inny i trudno w ogóle je porównywać, ale tamto pamiętam, i prawdę mówiąc czytałem trochę przez jego pryzmat, z myślą “czy podołasz”. I powiem tak, początek mnie rozczarował, ale dalej było znacznie lepiej. Wyjaśniam dlaczego.

Pierwsze akapity brzmią zbyt zwyczajnie, i choć jest w nich groteska i absurd, to w pierwszej chwili, myślałem, że napisałaś to nieporadnie, a nie jako zamierzone. Niestety nie umiem powiedzieć dlaczego, musiałby na to spojrzeć ktoś z większym doświadczeniem w absurdzie. :) 

Dalej jest już znacznie lepiej, mniej więcej od pierwszego wyciągnięcia kolca. :) Złapałaś już rytm i błysk absurdu jest fajniejszy. Uśmiechałem się pod nosem przynajmniej kilkukrotnie. Ostatnie fragmenty i finał są najlepsze. Bohaterowie są fajni, może oprócz pielęgniarki, właśnie pielęgniarka nie ma żadnej akcji z absurdem na początku, to też może być jeden z powódów, o których mówiłem. Mogła na przykład wyciągnać pigułę wielkości butelki coli i zrobić ten zastrzyk, albo coś równie absurdalnego. ;)

Podsumowując, całościowo jestem zadowolony z lektury.

Kto wiem, może tylko ja widzę za mało absurdu w początku? Będę śledził komentarze innych, bo jestem ciekawy.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wymieniłbym chyba na pewnie, a tytuł, cóż, "Ślub maskowy".

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Bardzo obrazowe. Nostalgiczny, niepokojący klimat, pomysł taki, jakiego jeszcze nie czytałem i za to na pewno należą się plusy. Ładne metafory, w ogóle cała historia brzmi jak ze szklanej kuli, z pociągiem i śnieżkami w środku. Fajnie nawiązujesz do uzależnienia od smartfonów. To temat na czasie, dobrze ujęty. Nie potępiasz niepotrzebnym wrzaskiem, ale wyraźnie sugerujesz niepokojący trend.

Podobało mi się i choć zgadzam się z Hamburgerkiem, że tekst przydałoby się wygładzić, to masz punkt za dobrze ujęty temat.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ok, jest gdzie zobaczyć, więc będzie oglądany. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zgadzam się z Fiszem, to raczej scena, niż samodzielne opowiadanie, ale porządnie rozpisane studium bohatera. :) Czytałem z ciekawością. Hasło konkursowe wykorzystałeś raczej w standardowy sposób, nie zaskakuje specjalnie, ale zbudowałeś fajny klimat i dobrą otoczkę dla Jaśka. ;)

Podsumowując, podobało mi się.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

To brzmi sensownie, Mytrixie, ale napisałeś opowiadanie akcji, ogólnie rzecz biorąc. A w takich opowiadaniach rzeczy do domysłów powinno być trochę mniej. Mi zabrakło kilku zdań tu i ówdzie, żeby dojść do takich jednoznacznych wniosków.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

To co napisałaś teraz lepiej układa się w całość. To znaczy fabuła. Czyli film o życiu. Może to zabrzmi dziwnie, ale to jego mocna i słaba strona. Mocna, bo rzeczywiście czuć klimat normalnego życia, może nie dokument, ale coś w tym jest.

Z drugiej strony, no właśnie, przyjąłem sobie maksymę Feliksa Kresa i często ją powtarzam: ja nie chcę czytać ani oglądać nic o życiu, mam własne życie i nie chce oglądać cudzego.

Czytam beletrystykę i oglądam filmy żeby poznać niesamowite opowieści, ludzi postawionych przez ważnymi, fundamentalnymi, skrajnymi decyzjami, sytuacjami, splotami akcji. Po prostu przed trudnymi wyborami. Stąd tak bardzo lubię dramaty.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Skrzydełko, czy nóżka? Thx.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dzięki za ciekawostki, nie wiedziałem o podanych przez Ciebie faktach. To trochę zmienia postać rzeczy.

Wolałbym nie zaczynać bo generalnie, nie podobało mi się. :(

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

O rany, trzeba było wrzucić z godzinę wcześniej, teraz potrzebuję pół, żeby przeczytać i pół żeby się ustosunkować. :)

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Hej, Mytrixie. Wydaje mi się, że pisałeś już opowiadania z amerykańskim klimatem i tutaj też czuć taką nutę, która dobrze komponuje się z wymyśloną fabułą.

Wprowadzasz bohatera nieśpiesznie, z pewną tajemnicą i poczuciem zwolnienia czasu. W całym opowiadaniu to właśnie główny bohater jest najlepiej przedstawiony, mam na myśli wiarygodność, szkic, i charakter. Reszta postaci mniej mi się podobała. W moim odczuciu pokazałeś ich trochę zbyt stereotypowo, przez to walka z nimi nie wzbudza odpowiednio wysokich emocji. Dziewczynie też brakuje charakteru. Możliwe, że to przez zbyt typowe sytuacje, które przed nią stawiasz. Wiem, wiem. Zamieniający się w tytoń ludzie to nie jest typowa sytuacja. I tak, ta scena jest najciekawszym elementem opowiadania. Ładnie to wymyśliłeś. Bardziej szkoda, że dajesz na tacy wyjaśnienie, które jest sztucznie wklejone w opowiadanie. To taki fragment, gdzie Autor chce powiedzieć czytelnikowi o co chodzi, niż wynika on z samej fabuły. Jaki bowiem ma powód starzec, żeby powiedzieć to dziewczynie? Wszak zrobiłeś go małomównym, może niemową, człowiekiem skrytym. A on opowiada wszystko dziewczynie. Dałeś co prawda mały powód ku temu, że była podobna do jego zmarłej żony, ale żona zmarła dziesiątki lat temu, więc czy jego obecna “droga”, domyślam się, że znacznie cięższa niż poprzednie życie, pozwoliłaby na takie zwierzenia? Dodając to tego charakter, moim zdaniem nie. Stąd uwaga o wciśnięciu w opowiadanie wyjaśnienia.

To jest fajny tekst, Mytrixie, ale mógłbyś go trochę bardziej dopieścić. Głównie w warstwie charakterów postaci.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Co się dzieje… Myślałem, że przyjdę i będę mógł dowalić w pierwszym komentarzu, że znowu dla jajogłowych, że niszowe, i w ogóle popłynąłeś tak jak zwykle. Ale nie, bardzo mi się podobało.

Normalnie koniec świata.

No pięknie, Szyszkowy, pięknie pokazałeś alienację. Często powtarzam, że pisanie od serca przynosi najlepsze rezultaty, trzeba pisać, co gra w duszy, a nie grać to, co chcą usłyszeć inni. Nie przeładowałeś tekstu przemądrzałymi sformułowaniami, dałeś tyle, żeby zrozumieć problem, ale nie zalać człowieka ideami, mądrościami i intelektobełkotem.

Fajna para głównych bohaterów. Z wszystkimi przywarami, błędami, naiwnością i wiarą w… No, właśnie, w co? :) Myślę, że udało mi się załapać.

Właściwe nie mam uwag.

Dobra robota!

 

Ale długo się naczekałem od czasu Flamingów, całe lata będą.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

:)

 

Dzięki, Ando. Dobrze zauważyłaś, nie ma tej informacji o Marku, nie chciałem pisać o wszystkim. Cieszę się, że zakończenie Cię zaskoczyło.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję, Kasjopejatales, myślę, że z Twoją wrażliwością, to jedno słowo wystarczy.

Katio, nie o te opowiadanie mi chodziło. ;) Ale cieszę się, że wpadłaś. Z wiadomych względów będę bezwstydny i powiem, że wiedziałem, że Ci się spodoba.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zgłaszam, że obejrzałem.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobrze, Finklo, pierwsze lody przełamane. Teraz wpisz w wujku google słowo odleżyny, ale ostrzegam, trafisz na drastyczne rzeczy. Wtedy będziesz mogła obrać jakiś punkt cierpienia takich osób. A później pomyśl o bliskich, którzy opiekują się synami, córkami, mężami, żonami i tak dalej.

Zgadzamy się też co do drugiego. Tak, to poważna decyzja.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Finklo, dziękuję za docenienie fantastyki. Co do logiki, kiedyś odpowiedział na to MrB, ludzie na ogół nie postępują logicznie, a w szczególności gdy w grę wchodzą emocje.

Chciałem dopisać coś jeszcze, ale zawarł to w komentarzu Edek.

 

czytając to co się tam dzieje, przyszedł mi do głowy Beksiński

Cieszę się Edwardzie, może jeszcze to skomentuję, a na razie dziękuję Ci za komentarz i cieszę z takiego odbioru. Co do dziecka, pobudek i winy, chciałem zostawić trochę niedopowiedzeń.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuje Wam za lekturę. Jak to często bywa w przypadku moich obyczajowych opowiadań, zdania są podzielone, a jeśli miałbym sprecyzować, to zawsze chodzi o głównych bohaterów. Po kilku latach to już nie jest takie niespodziewane.

Dziewczyny, cieszę się bardzo z Waszego pozytywnego odbioru. Mówiłem to już kiedyś, ale piszę właśnie dla takich czytelników, jak Wy. :)

Fizyku, dziękuję za uwagi, część wprowadziłem. Może następnym razem spodoba się bardziej.

Ninedin, poświęcają się zawsze dobrzy ludzie, nie źli. I najczęściej inni ludzie nie rozumieją tego poświęcenia, o ile to nie jest poświecenie bohatera ratującego świat, chociaż czytelnik powinien je zrozumieć, i tu ubolewam, że nie trafiłem do Ciebie. Wracając do opowiadania, ci sami ludzie najczęściej mają poczucie winy, która wcale nie jest ich winą. Nie spodobała Ci się główna bohaterka, więc nie znalazłaś tego, co chciałem, żebyś znalazła. Ja też tak czasem mam. Najczęściej dzieje się tak, bo czegoś szukamy, a gdy nie znajdujemy, jesteśmy niezadowoleni.

Sam powtarzam, że beletrystyka powinna być o specyficznych wydarzeniach, szczególnych sytuacjach, przemianach, bo życie każdy ma swoje i nie chce czytać życia innych, ale paradoksalnie, takie właśnie piszę opowiadania obyczajowe. :) O zwykłych ludziach, którzy nie budzą emocji u wszystkich.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Moje gratulacje. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

6.Darcon, postaram się obejrzeć do niedzieli.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję Wam bardzo za wnikliwe uwagi. Każdy komentarz czytam często kilka razy, więc jeśli nawet nie odnoszę się do nich w szczegółach, to na pewno zapamiętuję. 

 

Ninedin, dziękuje za zachwyty.

Thargone, za treściwą obszerność. Małe spostrzeżenie, opko dwa razy dłuższe nie mogłoby być nominowane. ;)

Drakaino, za dostrzeżenie świeżości.

 

Przyznaję, to opowiadanie pisane z myślą o piórku. Chciałem się sprawdzić po powrocie. Co prawda zdawałem sobie sprawę, że fantasy to nie jest gatunek poszukiwany na forum, ale potraktowałem to jako dodatkowe wyzwanie. Często przecież powtarzam, że dzieło powinno bronić się same. :) Może innym razem.

 

Już teraz zapraszam Was do przeczytania mojego najnowszego opowiadania na konkurs kafko-weirdowski, premiera dzisiaj wieczorem, tylko na kanale Poczekalnia, w paśmie odkodowanym! ;)

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Fajne to jest. :) Pomysłowe i widać research. Przyłożyłeś się. Najlepsze są przywary Janka i lizanie. :) Wszystko domykasz takim lekko sarkastycznym humorem, który tutaj pasuje. Co mogę dodać? Jest zadowolenie z lektury. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję za obszerny komentarz, Ninedin. Jeśli chodzi o język, to się zgadza. Wiesz, nie czytałem zbyt dużo, to znaczy w porównaniu z osobami tu, na forum. Lubiłem lekcje z język polskiego, pisałem dobre streszczenia lektur, wypracowania, ale gramatyka to zawsze był mój słaby punkt.

Frapuje mnie trochę u wszystkich odbierana rola dziewczynki. Gdy myślałem nad opowiadaniem, chciałem zachować jak najbardziej tamte realia i doszedłem do wniosku, że dziecko w IX, X wieku naszej ery znaczyło jednostkowo bardzo niewiele, a obce, zupełnie nic. Stąd takie moje podejście.

Co do obyczajów, tak, chciałem mieć tego na tyle dużo, żeby “pachniało” północą. Zapomniałem tylko, że większość z Was będzie czytać to “na szybko” na laptopie lub telefonie, a nie siedząc w fotelu, z papierową książką i kubkiem gorącej herbaty. Widzę teraz sens trochę krótszej wersji.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wiesz, MaSkrolu, byłem tu przed Coboldem i musiałem dzisiaj sprawdzić, dlaczego nie przeczytałem całości, a skończyłem wcześniej gdzieś tutaj:

Powinienem chodzić na palcach, żeby ich nie obudzić? Nie. Nie będę cicho przed samym sobą, to znaczy przed nimi, ale przed sobą też. Bo oni są po części mną, albo ja po części jestem nimi?

A to dlatego, że w tym pierwszym fragmencie pojawia się sporo pytań, na które ja, jako czytelnik, nie znam odpowiedzi, a to z kolei mnie irytuje. Zabrakło mi sceny wprowadzającej, budującej miejsce, czegoś co pozwoli mi choć trochę się rozeznać. Bo lubię niedopowiedzenia, ale muszę widzieć obraz, a u Ciebie widziałem pytania.

Stosujesz trochę zbyt dużo krótkich zdań, ale to już odczucie czysto subiektywne. 

Już po przeczytaniu całości, rzeczywiście, to dobry tekst.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Skąd, na Boga, na wzgórzu trzystu klanunów? :) A, zapomniałem, że to konkurs Kafki. ;) Wędruję tak sobie po konkursowych opowiadaniach i zatrzymałem się na chwilę u Ciebie. 

Jest tu pomysł, choć osobiście wolałbym odrobinę więcej szaleństwa. Trafiło się na początku parę zgrzytów, zdań bez płynności:

Korneliusz wciągnął swojego gościa do środka kabiny za rękaw fioletowej kurtki.

Usunąłbym wytłuszczony fragment, tym bardziej, że później wracasz do stroju, w tym miejscu nic nie wnosi.

Wiele osób wskazało mi Ciebie, jako osobę kompetentną w tym temacie, która objaśni mi sens tych słów.

Tak samo, jak tutaj.

Masz tendencję do nadmiernego wyjaśniania/detalizowania.

Podoba mi się dialog starego klauna, ale (zawsze jest jakieś “ale” ;) ) jest zbyt długi. Treść jest dobra, oddałeś klimat prostego, nie mylić z prostackim, starego człowieka, tylko to wielki blok tekstu. Szkoda, że nie rozbiłeś go narracją albo zapytaniami Korneliusza na kilka krótszych wypowiedzi.

Sumarycznie, to całkiem niezły tekst. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

To, co uważasz za krytykę nią nie jest. Używasz bowiem często prześmiewczych określeń i metafor, budując konsekwentnie swój obraz Marasa Nosorożca, który wyraźnie do czegoś jest Ci potrzebny. Dostałem na forum niejeden krytyczny komentarz, ale po Twoim zostaje tylko niesmak.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

A widzisz, myślałem, że może gdzieś Ci umknęło. Co do wyobraźni, lubię czasem poruszać takie “niemożliwe” kwestie. Zazdroszczę tego dzieciom, one potrafią wymyślać takie rzeczy, których sam nigdy nie przełamałbym w sobie. Wiesz, pomyśleć, że w ogóle można. ;)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Co można odpowiedzieć na ten narzekający komentarz? Konstruktywny wszak przecież nie jest, nie ma w nim bowiem jednego zdania, w którym cokolwiek byś doradził. :)

Zadajesz na końcu kilka pytań, ale wcześniej sam na nie odpowiadasz, więc też pozbawiasz mnie tej możliwości. Ale jakąś odpowiedź dla Ciebie mam.

Napisz lepiej, Marasie. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję za komentarz. Zawsze cieszę się z pozytywnego odbioru opowiadania. 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję za wizytę, Reg, i za poprawki. Wieloryb był specyficzny, zmutowany przez rasę lepiej rozwiniętą, niż rasa Evo.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, no, Edwardzie. :) Porządne opowiadanie. Jest dziwnie, jest ciekawy świat i barwne opisy. Najlepsza jest jednak dynamiczna i spójna fabuła. Wszystko pędzi, ale z sensem. Finał też wykręciłeś niezły. Bohater, który zostanie, przepraszam, to domysły, może zostać panem świata. I nie bierze się z kapelusza. Właśnie o takim bohaterze pisałem pod opowiadaniem Master-of-Oriona, powinien tu zajrzeć.

Dobra robota.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wiktorio, coś się zapewne da, z naciskiem na coś. Według rankingu Wprost, dwudziesta osoba na liście najlepiej zarabiających pisarzy w Polsce “wyciągnęła” w zeszłym roku całe 134 tys. Zakłam więc, że z samego pisania jest w stanie wyżyć  w kraju kilkadziesiąt osób.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie tym razem, Syfie. Ja wiem, że fekalia to jakby Twój znak rozpoznawczy, w końcu nick zobowiązuje ;), ale nie wciągnęło mnie to gówno. :) Skanowałem wzrokiem, ale dotrwałem do końca. Jeśli miałbym wskazywać największą przyczynę nie wciągnięcia, to żartobliwy ton. Nie byłem po prostu ciekawy, ja to się skończy.

Pozdrawiam serdecznie.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie, Wilku. :) To tylko takie wrażenie. Wiem też, skąd te rozważania.

Tak, ma znaczenie, kto napisał nominowane opowiadanie, i ma znaczenie, że to jest moje. :) I tak będzie w przypadku kilkudziesięciu innych, czynnie udzielających się osób na forum. Ale ma to znaczenie także dla reszty członków Loży. I dla każdego te znaczenie jest inne. :)

Ma też znaczenie samo członkostwo w Loży, gdyż każde z Was zostało obdarzone zaufaniem kilkudziesięciu osób, i macie tego świadomość, jak i czujecie odpowiedzialność. Widać to w podziękowaniach po wyborach, jak i w samych komentarzach.

I całkiem na miejscu są Twoje rozważania, to znaczy, że się przejmujesz. :) Jeśli pomaga Ci szukanie w swojej opinii obiektywizmu, rób to. :)

Czy będzie miało dla mnie znaczenie, jak zagłosowałeś Ty i inni? Pewnie, że będzie. Zawsze ma. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wilku, nie ma obiektywnego wrażenia, czy też poziomu. Twoja opinia zawsze będzie subiektywna i ze względu na nią wybrano Cię do Loży. Tak więc głosuj śmiało. :)

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobre zdjęcia, właściwie nie ma takich, które by specjalnie raziły. Widać powtarzalność dobrych kadrów, światła i ekspozycji. Nic nie jest przepalone, a kolorystyka jest ładna i przyjemna dla oka, bez nadmiernego przesycenia. Zdjęcia nocne wyszły bardzo dobrze, a o to wcale nie jest łatwo. Ujęcia, które najbardziej mi się podobają:

– stare brązowe drzwi, bardzo ładnie skadrowane, i mimo różnych kontrastów (ciemne drzwi, jasne ściany), ekspozycja jest bez zarzutu;

– Meczet Juma, za światło;

– Zdobione złotem wnętrze mauzoleum – za piękny kadr;

 

Zawsze jednak można coś poprawić. ;)

Dysponowałem tylko print screenami, więc możliwości obróbki miałem ograniczone, ale może coś uda się podpowiedzieć.

 

Jeśli niebo jest tylko nieciekawym paskiem tła, warto wyciąć, dzięki temu kadr ma bliższą perspektywę i szybciej dostrzeżemy samotnego człowieka w białych szatach na drodze. Można też wtedy lekko zrównać cienie, by miasto było bardziej wyraźne.

Warto też poprawić trochę ekspozycję i zmniejszyć cienie, dzięki temu można uwypuklić piękno i misterność, w tym wypadku, wzoru na ścianie.

Tutaj oprócz zbyt dużego cienia, posypał się także balans bieli i zdjęcie jest zbyt niebieskie.

 

Tu też warto poprawić ekspozycję i cienie, poza tym nie możesz robić zdjęć z takimi miśkami w klapach w kadrze, bo tym właśnie różni się zdjęcia Janusza z wakacji od zdjęcia przemyślanego. ;)

 

Ogólnie, bardzo ładna relacja. Podobała mi się.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie planowałem tu zaglądać, z różnych względów, ale często sprawdzam, co napisała konkurencja w konkursie, poza tym rzucił mi się w oczy jakiś komentarz o poruszaniu trudnych tematów, więc jestem. Chciałem napisać komentarz dopiero za kilka dni, po głosowaniu piórkowym, ale szczerze mówiąc, dla mnie liczy się literatura, i mało mnie interesuje, kto i co sobie pomyśli.

Znakomity tekst, bardzo mi się podobało. I nie ze względu na obyczajowy charakter utworu, który oparty jest na dramacie i traumie, bo rzeczywiście ta tematyka jest mi bliska, tylko sposobu, w jaki ten dramat opisujesz.

Religia w beletrystyce ma dwie strony medalu. Z jednej strony przyciąga czytelnika, bo porusza ważki temat, z drugiej łatwo spalić treść jej epatowaniem. Świetnie z tego wybrnęłaś, religia jest, ale przestawiasz ją w sposób neutralny, to znaczy z tekstu bezpośrednio nie wynika, czy Autorka jest wierząca, czy też nie. Nie narzucasz mi, czytelnikowi, swoich deklaracji, a to niestety często ma miejsce. Czytam bowiem opinie, niby “zaszyte” w treści, a tak naprawdę wręcz krzyczące ateizmem lub bogobojnością autora/autorki. A to mnie odrzuca, podkreślałem już bowiem wielokrotnie, że czytając beletrystykę, nie interesuje mnie zupełnie opinia, wierzenia i zainteresowania autora, a jedynie historia, którą opowiada. 

Polecam Ci tutaj opowiadanie Łosiota “Jak Słońce”, nie jest tak dramatyczne, ale doszukuję się w nim podobnej neutralności.

Nie miałem też skojarzeń Węża z mężczyzną, brutalność i zło przedstawiasz bezosobowo i to kolejna rzecz, którą świetnie obrazujesz, ba, dokładasz symbolikę, wiążesz wszystko w całość, nic nie zostawiasz przypadkowi. Rozumiem jednak, że męskie skojarzenie może się pojawiać, dlatego pozbyłbym się z tekstu poniższego zdania:

Widzę coś między jego nogami, sztywne i wycelowane w mój brzuch.

Tym bardziej że nogi wcześniej w tekście nie występują, tak przynajmniej zapamiętałem.

Sam opis gwałtu to majstersztyk, wszystko zbalansowane, jest brutalność oprawcy, jest niewinność ofiary, są słowa, które “nie gwałcą” mego umysłu, ale silnie obrazują, bym poczuł ten dramat.

Jestem bardzo usatysfakcjonowany. Otrzymasz piórko, a moim zdaniem, będziesz też w dziesiątce roku.

Moje gratulacje.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zgadzam się z Wilkiem. :) Błyskotliwy jesteś, pisać umiesz, więc żalu nie ma. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Jak widzę, jestem w mniejszości, bowiem nie jestem zachwycony, nawet zadowolony. Niedopowiedzeń za dużo, albo inaczej, wiodąca wizja zbyt pokrętna, i nie wiem, co chciałeś mi, czytelnikowi, przekazać.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

MaSkrolu, chyba nie muszę ci mówić, że bez czytania to daleko nie zajdziesz w pisaniu :D

Ależ ja to wiem, czytam, czytam, tylko mam przestoje, gdy trafiam na klasykę i niewiele z tym zrobię.

Możliwe, że Was zaskoczę, ale czytanie nie jest najważniejsze. Nauczycie się pisać i prawdopodobnie powielać innych. Jeśli chcecie napisać coś dobrego, wyjątkowego, poszukujcie inspiracji w innych dziedzinach sztuki i życia. Polecam przede wszystkim malarstwo, muzykę, także film i przedstawienia teatralne. Ale przede wszystkim obserwujcie ludzi wokół siebie, a niewielu potrafi to robić. Każdy bowiem pisarz, każdy, jest w części intelektualnym ekshibicjonistą. Obnażamy nas umysł, chcąc skoncentrować spojrzenie na sobie, a z własnym “ja” przed sobą, trudniej jest zobaczyć innych. 

Paradoksalnie, na forum więcej nauczcie się czytając komentarze, niż same opowiadania.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nowa Fantastyka