Profil użytkownika


komentarze: 3, w dziale opowiadań: 3, opowiadania: 1

Ostatnie sto komentarzy

KOLEJNA PORCJA POPRAWEK I WYJAŚNIEŃ:

  1. "W różnych częściach warsztatu pracowano nad różnymi rzeczami" – Miałem na myśli, że całe laboratorium poświęcono do badań nad puddingiem (miałem na uwadze to, o czym wspominasz – że Edison miał cały kompleks budynków do dyspozycji), ale na jednym stanowisku próbowano go wykorzystać jako napęd, w innym sprawdzano, co jeszcze da się z kosmicznego statku wydusić itp.
  1. filc->tweed, 

    fragment o świeceniu kosmicznego złomu zmienione tak, by nie trzeba było mi czytać w myślach, 

    Marsh gramoląc się z posłania już nie wciąga brzucha (bo po co? – tak, wiem, sam do siebie kieruję to pytanie), 

  1. wskazane literówki i powtórzenia
  1. Mowa Tehawanki. Od teraz mówi poprawnie gramatycznie, jedynie z typowym dla mieszkańców tych okolic akcentem (czyli jednak to nie ten po Oxfordzie) ;)

 

Zmiany fabularne:

Zrezygnowałem z „magicznego” mnożenia się puddingu, przez co cel kolejnej podróży w interior i stawka ostatecznego spotkania dwóch naukowców uległy zmianie. Marsh ma za zadanie zdobyć więcej puddingu, a Cope zamierza go w tym ubiec.

Żeby jakoś wyraźniej spuentować opowieść, końcowa eksplozja grzebie znaleziska (puddingowe instalacje) uniemożliwiając stworzenie przez Edisona kolejnych projektów.

 

Inne:

Przez dychotomicznie podzieloną brodę rozumiałem rozgałęzienie na dwie części (po prostu), w ten sposób używa się tego terminu przy opisie np. pędów roślin lub unaczynienia liści, ale może przekombinowałem – zmienia na rozgałęzioną brodę

Jeśli nie odnoszę się tu w szczegółach do jakiejś uwagi, tzn. że poprawiłem byka najprościej jak się da (np. drapanie się po postępującej łysinie – drapanie po głowie)

„Nie jestem geologiem, ale ostańce chyba polegają na tym, że są odporniejsze na wietrzenie od tego, co dookoła, więc jaskiń być w nich nie powinno. Nie?

Potwierdzam (co zresztą gdzieś później w tekście się pojawia), ale jak za chwilę się dowiadujemy nie jest to naturalna jaskinia. Z tego samego powodu Marsh im się przygląda (choć zdanie przemodelowałem)

skamieniałości dawno wymarłych stworzeń. Żywe nie kamienieją… -> ale mogą to być skamieniałości neogeńskie (stosunkowo nie dawne) albo mezozoiczne, paleozoiczne (setki milionów lat)

 szeptał przypominając. Szeptał, przypominając. Czy to jest zgodne z jego charakterem, czy potrzebujesz tego jako ekspozycji? -> szepcze bo gada do siebie, nie komentuje bierzących wydarzeń. Dzięki czemu dowiadujemy się, jak zaczął się konflikt

 Wkrótce pochodnia okazała się zbędna. Korytarz jaskini rozszerzał się przy końcu drogi, tworząc obszerną komnatę. Komnaty same z siebie nie świecą. Mało obrazowy opis. -> świeciła sterta kosmicznego złomu (kolejne zdanie)

To wehikuł przybyszów spoza Ziemi. Wtedy modne były dinozaury, nie kosmici. Kosmici weszli w modę gdzieś w Międzywojniu, o ile wiem. -> OK. Ale paleontolodzy raczej nie uznają mechanicznego złomu za pozostałości dinozaurów, prawda?

 Marsha bardziej interesowało co innego. Czyli? -> czyli to, co będzie z tego miał, a nie to co jest. Tu jest to domyślne (tzn. miało być ;)) – w rozmowie z Edisonem jest już pokazane wprost

były wyłożone To nie jest właściwe słowo. -> Stoły, stołki i półki regałów uginały się pod ciężarem odkrytych w tajemniczej jaskini szczątków oraz powstałych na ich bazie prototypami nowych maszyn.

Pudding to perpetuum mobile. Zaraz. Tematem konkursu była technologia ekstrapolowana z tego, co Ziemianie mieli w jakimś momencie historii, nie "UFO dało nam Wi-Fi". Szanowna komisjo? -> Jedyne co mam na swoją obronę to miks tych dwóch wersji -> tzn. pudding umożliwi rozwój tamtejszej technologii, co opisałem w rozmowie Marsha i Edisona (lekko zmienionej obecnie) – gdzie wynalazca wspomina turbiny napędzane puddingiem. Jest to zatem rozwój tamtejszej technologii, ale w oparciu o odkrycie pozaziemskie

11. odpowiednio poprowadzić przepływ cieczy. Dziwnie to brzmi. -> pozwoliłem sobie zostawić.

 12. połączyć z moimi wcześniejszymi patentami. Rozmokną. -> Dobre. Słusznie. Zmienione.

13. zaprosił Marsha do jednego z laboratoryjnych stanowisk. Za moich chemicznych czasów mówiło się "stoły laboratoryjne". -> mebel nie istotny, chodziło o to, że w różnych miejscach warsztatu pracowano nad różnymi rzeczami

14.  Obok znajdowały się różnokształtne naczynia powiązane ze sobą siecią rurek lub wspólnym dnem. Primo: powtarzasz bardzo rzucające się w oczy słowo "znajdowały się". To niedobrze. Secundo, nie widzę tej instalacji. Podejrzewam, że sam M.C.Escher by jej nie zobaczył.

 odkorkował probówkę Fiolka i probówka to nie to samo.

 o znacznie większej objętości Nie wydaje mi się, żebyś potrzebował o tym zapewniać.

 odłożyć na stojak na pobliskim regale Chodził tak daleko?

 zwiększa swoją objętość aż wypełni Zwiększa swoją objętość, aż wypełni. A masę? Bo tu wychodzimy poza prawa fizyki.

 Nie wiemy czym… Nie wiemy, czym jest ta ciecz, ani w jaki sposób.

 samoczynnie zwiększa się jej ilość, -> TO WSZYSTKO WYLECIAŁO PO ZMIANACH FABULARNYCH

15. Proszę zaufać Tehawanka. Tehawanka tak mówić ze wzgląd na turystów. Normalnie wykładać literatura na Harvardzie. -> nic mi o tym nie wiadomo ;)

 16. przeszklony piecyk Kombiwar? -> nowy projekt Edisona, jak wszystko działające na puddingu

 Nazajutrz, Marsh, korzystając z prowadzonych notatek odnalazł drogę

17. W przeciwieństwie do takiego niezdecydowanego terenu? Zbocze nie było strome, jednak od wyrastającej na końcu kuesty dzieliło ich jeszcze kilka kilometrów.

A jak to się wyklucza? -> w przeciwieństwie do terenu, który posiada wywłaszczenia i spadki. To drugie poprawiam.

18.  Autoskłady nieco ich spowalniały, ale cel pojawiający się w zasięgu wzroku uspokajał. Nie wiem, o co Ci chodzi. -> składy doczepione do bicyklów były ciężkie i nie pozwalały „przygazować”. Ale rozdzieliłem zdania bo to z uspokojeniem nie ma związku faktyznie.

 19. To brzmi, jakby chodziło o dwa różne rodzaje skał.  które otaczały ich podczas wędrówki Otaczały ich skały? Zresztą – jechali, nie wędrowali. -> to są dwa rodzaje skał. I skały otaczały ich cały czas – byli na pustyni, a co tam niby jest dookoła? Skały to nie tylko „skałki”, ostańce czy góry, ale piach w podłożu też (skała osadowa luźna)

 20.  nad przysypaną piachem stertą dynamitu I nie zauważył tego? Poza tym, dynamit wsadza się w dziury wywiercone w skale. O ile chodzi o to, żeby rozsadzić tę skałę, a nie posłać parę ton piachu w niebo. -> zmieniłem. Spróbowałem profesora trochę wytłumaczyć

20.  Różowy płyn spotęgował siłę wybuchu nitrogliceryny. Zdanie z raportu policyjnego. Na miejscu wyglądałoby to jakoś, a to jest zupełnie wyprane z konkretu. Wniosek, nie obserwacja. -> dodałem obserwacje

 21.  niczym pędząca do brzegu fala tsunami Ta metafora ma chyba dodać dynamiki, ale jest w tym nieskuteczna. -> Przemyślę…

22.  bicykle osiągnęły prędkość wystarczającą do ucieczki z miejsca eksplozji. Beznamiętne i raportowe. -> też przemyślę, na razie zostawiam, bo nie do końca się zgadzam

23. OGÓLNE UWAGI – Przyjmuję, zgadzam się, że opublikowałem za szybko, nie odleżało. Typowy błąd. Co do stylu (raportowości, opisów) – wezmę pod uwagę, ale oczywiście nie zmienię stylu na 90% opisów (zakładam, że też tego nie oczekujesz) – aczkolwiek to już w dużej mierze kwestia gustu. Plus. Niedawno czytałem jeden z tych poradników „jak pisać” i może za mocno się zasugerowałem tym, żeby z opisami nie przesadzać, tylko „lecieć z fabułą” ;)

Pozdrawiam

Dziękuję za komentarze. Błędy poprawie, pomyśle też jak rozwinac historię, żeby nie była historyjka wyrwana z jakiejś nieznanej całości. Postaram.sie też poprawić tekst tak, żeby naprawić pozostałe wspomniane usterki. (Po wszystkim zedytuje komentarz i odniosę się do wszystkich uwag – Zakładam, że to i tak już poza konkursem, bo tekst już przeczytany, ale i tak postaram się go dopracować).

Nowa Fantastyka