Profil użytkownika

“Leave, O leave me to my sorrows;

Here I'll sit and fade away,

Till I'm nothing but a spirit,

And I lose this form of clay.”


komentarze: 201, w dziale opowiadań: 171, opowiadania: 73

Ostatnie sto komentarzy

Omedetō! Takie przez perfekcyjnie okrągłe “O”. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Mnie z kolei najbardziej ujęło to zdanie:

Przeszłość stawała się przyszłością, a teraźniejszość upodobniła się do ślimaka o głowie barana.

 

Bardzo niepokojące opowiadanie, z pewnością zapadające w pamięć. Świetnie działa na wyobraźnię różnymi wrażeniami zmysłowymi – przede wszystkim ciekawym doborem barw, ale i dźwiękami, zapachami, fakturami. Ten tekst naprawdę się czuje. Takie “przeciążenie bodźcami” ciekawie też kontrastuje (a czasami współgra) z opisaną przez Ciebie rzeczywistością, nieprzyjazną i sterylną.

To taki typ opowiadania, które raczej sygnalizuje niż wyjaśnia, co z fabularnego punktu widzenia może pozostawiać pewien niedosyt. Tekst dużo zyskuje natomiast, kiedy czyta się go jako pewną wizję świata czy człowieka. Albo kiedy po prostu się go przeżywa.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Podpisuję się pod poprzednimi komentarzami. Tekst oszczędny w słowach, trzymający w napięciu, działający na wyobraźnię niedomówieniami i plastycznymi opisami.

Również interpretuję scenę jako widmo wydarzenia z przeszłości. A to pozornie szczęśliwe zakończenie wizji jako sugestię, że duch dziewczyny nie pamięta swojej śmierci, jest uwięziony we wspomnieniu ostatnich chwil.

Szort bardzo dobry jako samodzielny tekst, a i z potencjałem na dłuższą opowieść.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dōmo arigatō, Irko! Bardzo się cieszę, że Ci się podobało. No i naprawdę mi miło, że wróciłaś do tekstu po pierwszej lekturze, a powtórna też Cię nie rozczarowała.

Pozdrawiam! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cóż, chyba niewiele więcej mogę dodać do dyskusji – jak zwykle szalenie udany miks absurdu, matematyki i czarnego humoru. Ten ostatni może tym razem nieco bardziej typowy niż na przykład w “Robaczywym mieście” (chyba głównie przez mocno memiczną postać Lidii :P), chociaż przyznaję, że ujął mnie motyw z mierzeniem nastroju w radianach. Za to najbardziej podobała mi się ludolfina (będę musiała przeczytać “Lampiarnię”) i zakończenie – to już zupełny odjazd, coś pięknego. :D

W zasadzie nie mam zastrzeżeń, może tyle, że przy takim zagęszczeniu pomysłów i żartów było blisko pewnego przesytu; ale z drugiej strony budzi zachwyt, z jaką lekkością i swobodą tworzysz z tych wszystkich składników opowiadanie.

Niniejszym życzę opierzenia.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Toż to już jakaś owadokalipsa. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hej, Szyszkowy! Dzięki za przeprowadzenie obserwacji schizmaka niezidentyfikowanego. ;) Z uwagami odnośnie zakończenia trudno się nie zgodzić, z perspektywy czasu faktycznie przydałoby mu się rozwinięcie (chociaż myślę, że raczej w kierunku domknięcia wątków niż zwrotu akcji). Cieszę się, że mimo to opowiadanie się podobało, a nastrój i opisy przekonały.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pięknie dziękuję, kam_mod!

Jestem ogromnie wdzięczna za taki sygnał, że to pisanie idzie w dobrym kierunku, chociaż pewnie jeszcze sporo przede mną. Też się tutaj dużo od Was uczę. :) Z tymi miejscami to nie mam do końca pewności, jak się rozłożyły, wydaje mi się, że pierwsze przypadło Staruchowi; zresztą w ogóle fajnie, że tyle opowiadań zostało wyróżnionych w konkursie. Co do tekstu, cieszę się, że fabularnie wszystko zagrało i podróż z Inanną przyniosła tyle pozytywnych wrażeń. Jeszcze raz dzięki za bardzo motywujący komentarz. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dzięki, Szyszkowy! Miło Cię tutaj widzieć, zwłaszcza że bardzo lubię i cenię Twoją twórczość. :)

Cieszę się, że zamysł się sprawdził – interesują mnie takie połączenia racjonalnego z irracjonalnym, ale zawsze jest ryzyko, że skojarzenie będzie zbyt odległe. Wcześniej też mniej polegałam na twistach, więc fajnie, że tutaj wyszło z dawkowaniem informacji.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Stuk, puk.

Opowiadanie przeczytałam już jakiś czas temu, ale nie byłam pewna, czy nie zniknie z forum po premierze antologii. Jako że nie zniknęło, zostawię też coś od siebie. ;)

Moje wrażenia są bardzo podobne jak przy poprzednich tekstach – podziwiam wysoki poziom warsztatu, błyskotliwą, humorystyczną narrację i umiejętnie dozowany absurd (dla mnie zestaw tagów jak najbardziej zachęcający!). Fajnie eksponujesz w opowiadaniach takie charakterystyczne, łatwo zapamiętywalne elementy – w tym przypadku krzesła. :P Odniosłam wrażenie, że tutaj kompozycja była swobodniejsza, ale z drugiej strony dość obszerny format stał się dzięki temu bardziej przystępny, a wszystko ostatecznie połączyło się w całość.

Nawiązując do dyskusji, generalnie zgodziłabym się z Naz; zwykle też wolę, jeśli filozofia jest wkomponowana w opowiadanie w taki sposób, że tekst naturalnie funkcjonuje według jej zasad, nawet jeśli ona sama nie jest bezpośrednio wspomniana. Natomiast u Ciebie zupełnie nie przeszkadza mi swego rodzaju żonglerka różnymi koncepcjami, bo działa to w taki charakterystyczny, autorski sposób. Biorę też pod uwagę całą tę otoczkę absurdu.

Na koniec plus za nienachalną i zarazem nieprzypadkową intertekstualność opowiadania.

Gratuluję! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Chciałam Ci znaleźć jakiś ładny w ramach podziękowania i rekompensaty za zawracanie głowy. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Oo, bardzo dziękuję, teraz wszystko jasne. Poprawione. :3

 

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tenszo, bardzo mi miło, że zajrzałaś! Cieszę się, że się podobało. :3

 

Odnośnie dyskusji – w warstwie mitologicznej starałam się obniżyć próg wejścia, dlatego na początku jest najwięcej tych nawiązań do “Zejścia Inanny do świata podziemnego”. Z warstwą naukową może być pewien problem, bo musiałabym wtedy wcześniej wprowadzić twist (a wolałabym tego uniknąć); ale jeszcze się nad tym pogłowię do końca miesiąca. :P

 

Tarnino, o, jeśli jeszcze jesteś, to od razu zapytam, co byś ewentualnie proponowała zamiast tych fragmentów (bo nie mogę niczego wymyślić :c):

wszystkie odłamały się w jednym momencie

Jeśli nie pokona drogi wystarczająco szybko, nigdy nie dotrze do celu.

Na tablicach z me zapisane było wszystko.

dopóki w jej oczach nie rozbłysły te same ogniki

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pewnie, zgadzam się; myślę, że tutaj też opowiadanie pomimo usterek w ogólnym rozrachunku wyróżnia się na plus. Ale na pewno tekst skorzystałby na zaproponowanej przez Ciebie korekcie. Tak że również zachęcam do wprowadzenia poprawek. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cześć, reg! Jeśli o mnie chodzi, myślę, że opowiadanie zasługuje na klika ze względu na fabułę, stworzony nastrój, warstwę emocjonalną i ogólny poziom narracji. Oczywiście dobrze byłoby, gdyby maggotsinside poprawił w wolnej chwili wskazane przez Ciebie błędy, żeby tekst czytało się płynniej.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Gratulacje dla autorów i ekipy Fantazmatów!

Miałam już okazję wcześniej przeczytać “Dzwoneczka i Klub Solipsystów”, jestem bardzo ciekawa pozostałych opowiadań. Odliczam do 18:00. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

No, mnie się bardzo podobało. Interesujące ujęcie tematyki konkursowej, mit ze współczesnym twistem, z muzyką na pierwszym planie, ale i w pewnym sensie technologią w tle. Rzeczywiście dominują tutaj dłuższe opisy, ale w moim odczuciu się nie dłużą, bardzo dobrze się je czyta; może ewentualnie trochę podreperowałabym kompozycję (na przykład za sugestią Irki_Luz).

Świetne zakończenie – Marsjasz przegrywa i wygrywa, triumfuje i nowoczesność, i uniwersalna wartość muzyki.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Jestem zaszczycona, redaktorze JeRzy!

Dziękuję za wszystkie miłe słowa na temat opowiadania. Rzeczywiście, niuanse mitologii i lotu kosmicznego mogą być problematyczne bez dodatkowych wyjaśnień. Na wczesnym etapie pisania myślałam zresztą nawet o tym, żeby o odrzuceniu kolejnych stopni rakiety informowały postacie z centrum kontroli lotów, ale wtedy uznałam, że takie wstawki byłyby zbyt bezpośrednie. W każdym razie na pewno wezmę to pod uwagę przy poprawkach, może jeszcze uda mi się wpleść te informacje w narrację.

Pozdrawiam!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Świetnie się czytało. Podobał mi się zwłaszcza oryginalny, solidnie wykreowany setting; miałam poczucie, że ten świat żyje i można w nim spokojnie osadzić inne historie. Dobrym zabiegiem było tutaj na przykład wplecenie w akcję święta (Nocy Wróżb). Łatwo też sobie to wszystko zwizualizować, bo szczegółowo opisujesz każdą scenę.

Fabuła porządnie skonstruowana i poprowadzona, tempo narracji odpowiednie dla wartkiej akcji opowieści. Niezły twist pod koniec; może tylko to ostatnie zdanie wydało mi się trochę przerysowane (jak na przyjętą konwencję).

Większych błędów nie zarejestrowałam, a przy ciekawych realiach i wciągającej fabule nie odczułam niedoboru fantastyki. Ode mnie klik. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Faktycznie, można by pokombinować z nazwą, która nawiązuje jednocześnie do fantasy i sf. Hmm, na przykład Cyfrowe skrzydła?

Papierowy portal też ładny. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Moje propozycje:

 

Fantastyczny pióropusz – lekka wariacja na temat tytułu Anet (który też jest jak najbardziej w porządku);

Łapacz snów – nieco bardziej odległe skojarzenie, ale mamy i portal (dla snów), i pióra;

Po drugiej stronie portalu – tutaj bardziej za sugestią Minuskuły, z akcentem na portal.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dziękuję i również gratuluję! :)

Spostrzeżenia wezmę pod uwagę i prawdopodobnie do końca czerwca dodam kilka zdań (w wątku przeniesienia świadomości do wirtualu prawie na pewno, ale tutaj też jeszcze się zastanowię).

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dziękuję, zaraz przekażę Inannie. :)

Gratulacje dla wszystkich nominowanych, a zwłaszcza ninedin za pierwsze piórko (ale i podwójną nominację!) oraz syfa za piórko do obszernego pióropusza. Bardzo miło było znaleźć się też w zacnym towarzystwie Artura, Merlina i Hadesa. Oklaski w takt rymów dla aryi – mam nadzieję, że będę miała okazję wkrótce nadrobić tekst.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Oj, gdzie tam “niewielką”, to naprawdę solidne, kompletne opowiadanie, a do tego bliskie mi pod względem tematyki i jej ujęcia. Na pewno zachęciło mnie też do przeczytania innych Twoich tekstów. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo przyjemny szort, nakreślony z dużym wdziękiem – chętnie obejrzałabym go w formie krótkometrażowej animacji. Oprócz retellingu mitu o Pigmalionie mamy tu motyw uniezależniania się dzieła od twórcy; tekst ożywa wraz z bohaterką, prowadząc do ciekawego zakończenia.

Fajna gra słów w tytule, “-line” z jednej strony jako linia, a z drugiej jako końcówka imienia żeńskiego.

Podoba mi się narracja i metaforyka, chociaż znalazło się trochę błędów składniowych i interpunkcyjnych; warto byłoby wprowadzić poprawki za sugestiami reg i Tarniny. Niemniej masz mojego klika. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ukłony, Naz!

 

Lubię postać Isztar (najbliższa wychodząca moja książka nosi ją jako główną bohaterkę)

O, dobrze wiedzieć, wielkie dzięki za informację! W takim razie będę czekać na nowe szczegóły.

 

Jeśli chodzi o uwagi na temat zapisu, to chyba już rozumiem, o który fragment Ci chodzi – te dwie ostatnie kwestie w dialogu Inanny i Ninszubur. Rzeczywiście, mogę tutaj dodać didaskalia w odpowiedzi Ninszubur.

Bardzo się cieszę, że opowiadanie zrobiło na Tobie takie dobre wrażenie. Wszystkie Twoje uwagi są dla mnie cenne i budujące, a przede wszystkim zawsze miło usłyszeć, że tekst zapada w pamięć.

Pozdrawiam! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ukłony, thargone! Dzięki wielkie za recenzję. :)

Rozumiem wątpliwości co do oceniania krótkich form. Tutaj charakter tekstu podyktowała po części zwarta kompozycja, po części wymagania konkursowe (chociaż mnie osobiście też bliższy jest zwięzły, skondensowany format). Oczywiście zdaję się na Ciebie, jeśli chodzi o ostateczną ocenę.

Jeśli chodzi o opuszczenie Uruk i późniejszą (nieudaną) próbę odzyskania władzy, to opisuję tutaj dwa osobne wydarzenia. Próba wyjścia z zapomnienia ma miejsce już po odkryciach archeologicznych z XIX wieku, po stuleciach błąkania się po świecie. Możliwe, że przez niedopowiedzenia połączyło się to w jeden wątek. Z kolei zgadzam się, że wątek przeniesienia świadomości może pozostawiać niedosyt i jest jeszcze do rozwinięcia.

Pozdrawiam! :)

 

Edit: O, dzięki, że jeszcze tu wpadłeś i rozwinąłeś komentarz, przeczytałam z przyjemnością. Ja często mam obawy, czy nie popadam w egzaltację, więc dobrze, że z zewnątrz wygląda to lepiej. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo mi miło, Łosiocie! :)

Przejrzałam jeszcze raz tekst i myślę, że to kwestia tego, ile w danej scenie mamy takich przejść; na przykład w ostatniej scenie jest ich sporo, więc trochę się to miesza. A dla zaakcentowania pewnych momentów czy zwrotów do czytelnika zabieg sam w sobie wydaje się w porządku.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pomysł na program ciekawy, bo to dobry punkt wyjścia do satyry społecznej czy rozważań o tożsamości. Podoba mi się też rozwinięcie go w kierunku rosnącego obłędu wśród uczestników. Zdecydowanie najmocniej działa tu ostatnia scena z Kate; późniejszy twist ze Steve'em już jednak przez to trochę mniej, ale też wydaje się odpowiednie, żeby żadna z bliżej znanych nam postaci nie była ostatecznie androidem.

Moim zdaniem do przemyślenia jeszcze użycie czasów, bo trochę skaczesz między przeszłym a teraźniejszym. W tym przypadku chyba teraźniejszy miałby większą siłę oddziaływania, ale to już wedle preferencji. Dobrze byłoby też ujednolicić pisownię SMS-ów/esemesów (jakoś mi się rzuciło w oczy, bo Kate często to powtarza :P).

Czasami brakuje przecinka oddzielającego wołacz:

Dzięki, Kate, jeszcze na koniec[-,] coś do widzów?

sorry, Steve, nie miej mi za złe, jeśli to oglądasz

Wysyłajcie esemeski, panie i panowie!

a te twoje tanie chwyty, Nick, to sobie możesz schować

Hej, Carol, jak dzisiejsza kolacja?

 

Plus za zabieg z bezpośrednim zwracaniem się do czytelnika, bardzo pasuje do tej całej otoczki reality show.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

O, odłożenie w czasie bardziej mnie przekonuje. Wtedy mamy też otwarte zakończenie i możemy sobie dopowiedzieć resztę. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Piękny tekst. :)

Szamańskie klimaty są mi bliskie, więc Twoją opowieść przeczytałam z przyjemnością. Tekst bardzo solidnie poparty wiedzą na temat szamanizmu, co widać w dokładności opisów inicjacji i transu; dobrze to wszystko odtworzone. Fabuła jest poprowadzona niespiesznie, z wyczuciem i dbałością o szczegóły, dzięki czemu nastrój i emocje mają okazję odpowiednio wybrzmieć. Bardzo płynnie przemieszczasz się też w dalszej części między kolejnymi wizjami. Na pewno najbardziej zapadnie mi w pamięć scena we wnętrzu wieloryba.

Uwag miałabym w zasadzie niewiele, czasem coś mi nie zagrało składniowo albo interpunkcyjnie, zdarzały się literówki w imionach postaci.

 

Tuż nad jego głową pojawił się szum skrzydeł

pojawił się → rozległ się

 

oczy pełne były poczucia humoru

To bym jakoś przeformułowała (np. w oczach błyszczały wesołe iskierki).

 

Dobrze pamiętał moment, gdy wiele lat temu samodzielnie wykonał instrument. Było to ostatnie zadanie, jakie otrzymał od swojej nauczycielki.

przecinki

 

Opowiadanie na pewno biblioteczne, toteż klikam. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Uniwersum jest mi znane, więc łatwo było mi się odnaleźć w tej historii.

Przede wszystkim opowiadanie podejmuje bardzo ciekawy temat, stawiając pytania o granice między mózgiem, umysłem i systemem. Fajnym smaczkiem jest też bliższe zapoznanie czytelnika z unikalnymi właściwościami kolejnego mecha.

Mimo że akcja rozgrywa się w jednym miejscu, widać między wierszami bogate tło historii – podział świata na Wschód i Zachód, poziom technologii, realia panujące na uniwersytecie. W samym opowiadaniu te poszczególne elementy nabierają znaczenia, bo to one wszystkie razem przyczyniają się do sytuacji Melchiora (choć oczywiście nie bez jego udziału). A wracając do akcji, długość tekstu wydaje się optymalna dla takiego pojedynczego epizodu.

Mocne, przerażające, transcendentne zakończenie.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dziękuję, Hrabio! :)

Cieszę się, że tak pozytywnie oceniasz poszczególne elementy opowiadania – zwłaszcza treść pierwszych segmentów już po poznaniu twistu (i sam twist oczywiście). A szczególnie budujące jest dla mnie to, że tekst zadziałał też w Twoim odczuciu jako całość i zapadł Ci w pamięć.

Pozdrawiam! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Do lektury zachęcił mnie piękny język i melancholijny nastrój opowiadania. Na pewno więc trafiłeś w mój gust, jeśli chodzi o styl narracji. Ładnie snujesz swoją opowieść, operując różnymi porównaniami i metaforami. Te poszczególne obrazy literackie są w moim odczuciu najmocniejszą stroną tekstu. Na przykład:

Po niebie błąkało się słońce, szare chmury, rozprute od dołu, szukały gór, na których mogłyby zawisnąć niczym poszarpana chorągiew.

Szliśmy w całkowitym milczeniu – mogłoby się zdawać, że to nie kwiaty kwitną, lecz cisza, że to nie maki pachną, lecz cisza, że to nie czerwone płatki karmi słońce i deszcz, lecz ciszę.

Koncepcja Makowego Wzgórza do mnie przemawia, jest poruszająca i zarazem charakterystyczna, zapamiętywalna. Jej tło nakreślasz wyczerpująco, chociaż trochę zabrakło mi związku z postacią narratora. Oczywiście w pewnym stopniu można się go domyślić, ale to historia czarodzieja z wieży wysuwa się na pierwszy plan. Rozmowy bohaterów sugerują też, że narrator dopiero dowiaduje się, jaką moc ma Wzgórze, więc ponownie pojawia się pytanie o jego motywację.

 

Kilka sformułowań, które mnie zatrzymały:

żadna ciemność nie zagrała na wąskiej strunie ust dźwięku

Lepszy byłby szyk “nie zagrała dźwięku”; trochę też mi się nie łączy ciemność z dźwiękiem (chyba że chodziłoby na przykład o płacz).

 

porośnięte rudą brodą i kwiatami brody satyrów

brodą – brody

 

Pojawiło się trochę błędów interpunkcyjnych, często nie było też dla mnie jasne, czy czytam dialogi, czy myśli postaci. Ogólne wrażenia jednak pozytywne i z chęcią przeczytałabym Twój kolejny tekst.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Witam ponownie jurorkę drakainę! :)

Bardzo sobie cenię Twoją opinię, więc jestem wdzięczna za taką ocenę i recenzję. Tak jak pisałam w odpowiedzi na komentarz MrBrightside, mniej skupiałam się na tej warstwie emocjonalnej, miała ją tutaj naturalnie budować relacja między Inanną i Ninszubur; ale dobrze, że można to też zinterpretować na plus.

Swoją drogą cieszę się też, że zamysł jakoś nie naginał zasad konkursu, bo jednak trochę się zastanawiałam, czy sf zmieści się w wymaganiach. ;)

Pozdrawiam!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Witam kolejnego znamienitego gościa! :)

MrBrightside, dziękuję za docenienie zamysłu i uwagi na przyszłość. Miło, że wspomniałeś też o drugim “twiście”. Hmm, z tymi emocjami to szukałam pewnej równowagi, żeby z drugiej strony nie zrobiło się zbyt sentymentalnie (bo czasem może za bardzo mnie ponieść :P). Za to fajnie, że zwróciłeś uwagę na ten aspekt opowiadania, bo dla mnie był nieco transparentny i jednak mniej się na nim skupiałam.

Pozdrawiam! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

O, witam ponownie moich pierwszych komentujących! ;)

 

Leniwcu, dziękuję! Zdaję sobie sprawę, że ten początek może trochę wprawiać w konsternację, tutaj najlepiej czytać da capo. :P

 

Staruchu, spasiba! Oj, już sama nominacja jest niezwykle budująca, a i współnominowani przygotowali świetne teksty. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia, trzymam dalej kciuki za Twoje opowiadanie. I również dziękuję. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Omedetō! Świetnie, że tyle opowiadań zostało wyróżnionych, trzymam kciuki za wszystkich. Ukłony dla jurorek i Fenrirra!

 

Finklo, wilku-zimowy, dziękuję. ;__;

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Imponujący tekst. I chociaż nie jest to do końca “moja” konwencja, myślę, że poprowadziłeś ją w dobrym kierunku i w pełni wykorzystałeś jej potencjał. Opowiadanie bazuje na bardzo ciekawym zamyśle przebudzenia legendarnych bohaterów, dla których konsekwentnie rozbudowujesz osobną płaszczyznę, równoległą do tej, na której rozgrywają się faktycznie działania wojenne. Stylizacja językowa i niespieszne tempo narracji budują odpowiedni nastrój. Mnogość szczegółów i odniesień robi wrażenie i tworzy bogate tło dla wydarzeń – do tego duża część jest zawarta w dialogach, nie opisach, dzięki czemu wypadają naturalniej.

Bardzo satysfakcjonująca lektura, moim zdaniem warta wyróżnienia (czy to konkursowego, czy portalowego).

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Reg, miło, że tutaj wróciłaś i się nie rozczarowałaś. Tak, w tym opowiadaniu trochę eksperymentowałam, więc w dużej mierze zdawałam się na odbiór. Fajnie, że jednak wyszło. Za korektę też dziękuję. :3

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Niedługo będziemy mieć cały zestaw zdrobnień dla Coatla. ;)

 

Marudzenie mile widziane, w końcu po to też wrzucam teksty. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cześć, piszesz bardzo ciekawe, merytoryczne komentarze, więc też chciałam do Ciebie zajrzeć i tak trafiłam tutaj. ;)

Bardzo dobry szort. Podoba mi się, że zdecydowałaś się na pisanie z nietypowej perspektywy, lubię też zabieg ze zwodzeniem czytelnika. Ładnie ożywiasz narrację emocjami i melancholijnym nastrojem – trochę kojarzył mi się z filmami Wong Kar-waia, zwłaszcza zakończenie.

Parę drobiazgów mnie zatrzymało, ale ogólnie bardzo przyjemna lektura, można płynąć z tekstem.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Widzę, że zostałam zaszczycona wizytą samego Quetzalcoatla. ;)

Ależ mi posłodziłeś, CM-ie. To dla mnie naprawdę ogromny komplement, że nie tylko poświęciłeś czas opowiadaniom, ale też podjąłeś się szczegółowej analizy. Bardzo sobie cenię Twój komentarz, bo dobrze werbalizuje różne przemyślenia czy wątpliwości, które gdzieś tam mi chodzą po głowie, pozwala im się przyjrzeć z dystansu.

Oczywiście każdy tutaj ma własną formułę, ale jako osoba względnie początkująca cieszę się, że w tekstach zaznaczają się już takie rozpoznawalne elementy. Z tą efektownością pewnie trzeba będzie pomyśleć, bo w końcu równie ważne jest, żeby utrzymać uwagę czytelnika. Ale miło mi, że mimo to doceniasz strukturę i formułę tekstów.

Ciekawe, że to “Schizma” podobała Ci się najbardziej. Dziękuję. :) Co do zakończenia – na pewno coś w tym jest, bo wiele osób miało tutaj niedosyt. Na forum tekst już raczej zostanie w obecnej postaci, ale może jeszcze przejdzie jakiś update.

Pozdrawiam!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dōmo arigatō, redaktorze malakhu!

Cieszę się, że długość wydała Ci się optymalna. Skojarzenia z “Westworld” miał też master-of-orion i na pewno mniej lub bardziej świadoma inspiracja tutaj była, ale raczej jedna z wielu niż ta główna (czyli sama japońska robotyka). Dziękuję za bardzo budujące słowa. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Niniejszym przybywam.

Najmocniejszą stroną opowiadania jest zamysł. Wątek Hekate i Led Zeppelin, któremu poświęcasz najwięcej uwagi, jest właściwie punktem wyjścia, bo w zakończeniu sugerujesz, że powrót bogów będzie miał większy zasięg (i większe konsekwencje); to ciekawe nawiązanie do różnych zjawisk czy tendencji nabierających popkulturowej popularności.

Mimo takiej interpretacji nie chcę marginalizować wątku Led Zeppelin, bo tę część opowiadania czytało mi się najlepiej. Ładnie wkomponowałaś działania Hekate w proces powstawania Stairway to Heaven (i prawdopodobnie Black Dog). ;) Aż by się chciało poznać więcej takich szczegółów o działaniach pozostałych bogów (zwłaszcza Zeusa), ale oczywiście rozumiem, że wpłynął na to limit i wybór jednej głównej postaci.

Mam trochę mieszane odczucia co do wstępu, do bogów olimpijskich pasowałaby w tej sytuacji jakaś kłótnia, różnice zdań; tutaj wszystko przebiega dość gładko. Wydawał mi się też nieco przydługi w stosunku do głównej części tekstu.

Poza tym czasami coś mi zgrzytnęło interpunkcyjnie, ale za zamysł i sprawnie poprowadzony wątek główny należy się klik. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Draconis, bardzo dziękuję! Od razu cieplej na sercu po takim komentarzu. :)

Cieszę się, że udało mi się uzyskać taki efekt, jaki opisałaś, i że przekonała Cię stopniowa zmiana konwencji.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Miło mi to słyszeć. :)

Ogólnie z tą końcówką od początku celowałam bardziej w gorzkie tony niż widowiskowość, ale rozumiem, że może pozostać pewien niedosyt co do wątku Ayewy i kultystów.

 

Btw, do zobaczenia wkrótce pod “Hekate trivia”. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cześć, Saro, miło mi, że tutaj też zajrzałaś! :)

Bardzo się cieszę, że Ci się podobało, zwłaszcza że to moje pierwsze opowiadanie na portalu. Sporo osób miało podobne odczucia co do zakończenia (nawet w międzyczasie zaczęłam je rozbudowywać, ale na forum chyba musi na razie zostać w niezmienionej postaci), ale mam nadzieję, że ta ostatnia scena też na swój sposób “działa”.

Pozdrawiam również! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dobry tekst z głębszym przesłaniem w warstwie symbolicznej; udana interpretacja tematu konkursu.

Kompozycja solidna i przejrzysta – najpierw budowanie nastroju w prologu, dalej dwutorowe prowadzenie narracji, uwypuklające kontrasty między punktem widzenia Hanumana i Anglików, wreszcie nieoczywiste zakończenie z wymownym twistem. Przemawia do mnie takie ujęcie tematyki kolonializmu i rola Hanumana w tej historii.

Czasami coś mi zazgrzytało składniowo i interpunkcyjnie, a dość długie zdania w moim odczuciu spowalniały niektóre bardziej dynamiczne sceny, ale ogólnie lektura satysfakcjonująca. Opowiadanie na pewno zapadnie mi na dłużej w pamięć.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Zaczęło się bardzo lekko, komediowo-przygodowo; nieźle tu zaskoczyłaś zmianą tonu w zakończeniu. Ogólnie opowiadanie zdaje się być podzielone na trzy główne części, a do każdej miałabym nieco inne uwagi.

Pierwsza część skupia się na Hermesie, a konkretnie tej bardziej beztroskiej stronie jego charakteru. Przedstawienie postaci jest wplecione w akcję, bez przeładowania ekspozycją, dzięki czemu wypada przekonująco. Dalej budujesz relację między Hermesem i Zofią. Do tego wątku mam nieco mieszane uczucia; nie wiem do końca, jak to ująć, z jednej strony wydaje mi się, że trochę spowalnia akcję, a z drugiej, że ich znajomość rozwija się zbyt szybko, może zbyt “normalnie”  (chociaż nie odczułam, by była ckliwa czy przesłodzona). Podobał mi się natomiast wybór, przed którym postawiłaś bohaterkę. A najbardziej przemówiła do mnie trzecia część, czyli dramatyczne zakończenie podszyte refleksją; tutaj tekst zyskuje dodatkową głębię.

W niektórych scenach brakowało mi dodatkowych informacji (np. co robił Hermes przez ostatnie dwieście lat, jak wyglądała rozmowa Hermesa z taksówkarzem), a w innych chętniej widziałabym niedopowiedzenia (np. przemyślenia Hermesa o Zofii). Mimo to całość czytało mi się całkiem płynnie, a zakończenie mnie zaskoczyło i poruszyło.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wow, mocny tekst. Aż mnie ciarki przeszły.

Przemawia do mnie taka interpretacja tematu konkursu. Ludzie uwięzieni w odgrywanym przez siebie micie; albo odwrotnie, rodzinna tragedia wpisana w mit. Do tego sam mit jako swego rodzaju mechanizm obronny dla bohaterów, łączący ich z czasami dzieciństwa. Dużo treści udało Ci się zawrzeć w stosunkowo krótkim formacie.

Kompozycja jasna i przejrzysta, z nawiązującym do prologu ponurym zakończeniem. Wyrazy uznania za subtelność narracji, umiejętne dawkowanie informacji i budowanie grozy niedopowiedzeniami. Można się zastanawiać, która wersja wydarzeń pojawiła się w ostatniej książce Fedry.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Witam jurorkę drakainę. :)

 

Giant mushy friend XD

It’s the quenchiest!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo ciekawy tekst!

Szczególnie spodobało mi się podkręcanie absurdu przez luźne potraktowanie formy – burzenie czwartej ściany, zmiany stylizacji językowej (rozbawiła mnie wizja przełożona na zadanie zamknięte :P), ale i bez tego opowiadanie jest warsztatowo na wysokim poziomie, więc lektura satysfakcjonuje. Lekka i przyjemna narracja zręcznie prowadzi przez fabułę, a jednocześnie wyczuwa się wiszącą w powietrzu groźbę (w ostatniej scenie zmaterializowaną w postaci symbolicznego tygrysa).

Fajnym smaczkiem są dialogi Kristi i Niry, przezabawnie zaznaczasz, że dla obu postaci polski jest obcym językiem i że trafiły do tej rzeczywistości z innego kręgu kulturowego.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

El Lobo Muymalo, rozumiem, dzięki za wyjaśnienie! :) Oczywiście odbiór stylu to kwestia subiektywna, ale będę zwracać większą uwagę na ewentualną monotonię narracji.

 

CM-ie, o matko, jak miło, no i dziękuję za poświęcenie czasu na komentarz! Na pewno dość ścisła kompozycja oparta na micie i jednowątkowa fabuła (i krótki format :P) sprzyjały uporządkowaniu tekstu. A jeśli chodzi o zamysł, to po prostu chciałam spróbować przenieść mit na inną (współczesną) płaszczyznę, zachowując jednocześnie ten “nadludzki” status Inanny.

 

Tarnino,

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tarnino, dzięki za korektę i miłe słowa! Tutaj już nie mogę wprowadzić poprawek, ale uwagi zawsze przydatne. Tak, akurat w tym tekście bez pewnej doniosłości by się nie obyło.

A tutaj gif dla Ciebie, przesyłam na Ziemię prosto z Nostromo:

 

 

El Lobo Muymalo, dzięki za odwiedziny! Rozumiem, że masz na myśli styl w połączeniu z kompozycją? Za to cieszę się, że zwróciłeś uwagę na relację między postaciami.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hmm, osobiście pozostawiłabym wątek nawrócenia samym wyznawcom, ale tak, pomysł jest sam w sobie ciekawy, a w obrębie tekstu/konwencji przekonująco opisany.

 

CM-ie, bardzo dziękuję. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Łosiocie, NoWhereManie, bardzo dziękuję za budujące komentarze! Dobrze i od Was słyszeć, że struktura opowiadania działa. :)

 

Łosiocie, w opowiadaniu już nie mogę tego doprecyzować, ale kopia zapasowa jest sprzed startu; nowa Inanna nie ma świadomości poprzedniej misji.

 

NoWhereManie, tak, w ogóle najbardziej ryzykowne było potraktowanie treści mitu jako punktu wyjścia, więc dobrze, że całość się sprawdziła; w opisie wolałam jednak przytoczyć mit dla osób nieznających tej historii. Dziękuję za klika! ;)

 

Edit: Zdaje się, że pojawiły się niejasności co do pisowni “ki-gal”. Też miałam tutaj pewne wątpliwości, bo zapis miejsca z małej litery wydawał mi się dość nieintuicyjny, ale ostatecznie pokierowałam się źródłami (książkowymi); stąd też mała litera i kursywa (oprócz opisu, którego (chyba?) nie dało się sformatować).

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Przepiękna proza poetycka, jak zwykle jestem pod wrażeniem.

Doskonale wykreowana atmosfera obłędu, zacieranie granic między rzeczywistością, szaleństwem i mitem. Wyrazy uznania za warsztat, błyskotliwą narrację i organiczny styl, o którym już wcześniej wspominałam. Niektóre cytaty można by oprawić w ramki:

 

Ale póki co nie mamy żadnych nowych mitów. Będziesz musiał dzielić jeden z Eneaszem.

Nie podobało mi się to, że nie żyję. Ale jeszcze bardziej nie podobało mi się, że jest to historia Eneasza, nie moja.

 

Przekonuje mnie też umiejscowienie akcji na oddziale psychiatrycznym i poszczególne obrazy literackie nawiązujące do mitów. Trochę tylko szkoda, że tak krótko, bo czytało się świetnie.

 

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

CM-ie, gdzie jest Ciapek? Domagam się Ciapka! ;)

Zamysł ciekawy, bo zarysowujesz podwójny konflikt – najpierw mamy konfrontację z nową religią, a później z dawnymi wyznawcami; interesująco przedstawiłeś zmieniający się status bóstwa. Poza tym tekst dobrze sprawdza się na głębszym poziomie, jako swego rodzaju metafora. Podobnie jak Finkla mam mimo wszystko pewien problem, żeby sobie zracjonalizować nawrócenie Quetzalcoatla, chociaż z drugiej strony wyraźnie widać drogę, która do tego prowadzi, więc tak obiektywnie w obrębie tekstu jest to opisane przekonująco.

Narrację prowadzisz inteligentnie, znowu nieco z przymrużeniem oka, choć przyznaję, że w tym tekście trochę potykałam się na tych jednozdaniowych akapitach. W poprzednim opowiadaniu współgrało to z komizmem, ale tutaj czasami czuje się dysonans. Niemniej ogólnie czyta się dobrze.

 

Btw, widzę, że avatar z Muminkiem dobrze się sprawuje. <3

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

No, wreszcie tu dotarłam. Wstyd byłoby nie znać Twojej twórczości, a lektura jeszcze bardziej utwierdza w tym przekonaniu. Komentarz może niewiele wniesie już do dyskusji, ale mimo wszystko chciałabym zostawić tutaj coś od siebie.

Opowiadanie w okolicach górnego limitu, ale ani przez moment się tego nie odczuwa dzięki błyskotliwej narracji, dynamicznej akcji, inteligentnym dialogom. Połączenie motywu pętli czasowej z szachową metaforyką doskonale przemyślane i zrealizowane. Nie zgodziłabym się z zarzutami dotyczącymi kreacji bohaterów, bo ta “hollywoodzka” wyrazistość pasuje zarówno do konwencji, jak i do POV-a Javiera. Ten drugi zresztą świetnie budujesz mieszanką spojrzenia dziecka i spojrzenia geniusza.

Jeśli chodzi o kontrowersje, to w ogóle trudny temat i można by długo dyskutować o tym, czy i gdzie powinno się stawiać granice. Podobnie przy poruszaniu takich tematów jak II wojna światowa, kolonializm; nawet pisanie o odległych kulturach może utwierdzać pewne stereotypy. W tym konkretnym przypadku osobiście skłaniałabym się bardziej ku zainscenizowaniu fikcyjnych realiów z aluzjami do rzeczywistych wydarzeń, ale o złe intencje Cię na pewno nie podejrzewam – zawarte w zakończeniu (i nie tylko) przesłanie opowiadania jest wyraźne.

Gratuluję podium i piórka!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dziękuję za kolejne ciepłe słowa! <3

 

aryo, dziękuję za przybycie z Westeros! Cieszę się, że zabiegi stylistyczno-fabularne przekonały Cię mimo przyjętej przeze mnie konwencji.

 

yantri, miło Cię widzieć! Smutno, ale mam nadzieję, że zakończenie daje już bardziej pozytywną perspektywę na przyszłość.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

dogsdumpling, dzięki za wizytę! Bardzo się cieszę, że przekonały Cię opisy z trzech pierwszych segmentów; tam stylizacja była zamierzona, dopiero dalej miała się z tego wyłaniać bardziej “przyziemna” narracja. Ale tak, prawdopodobnie miejscami wdarło się trochę za dużo patosu. Twoja interpretacja jak najbardziej trafna, dzięki za podzielenie się przemyśleniami.

 

Asylum, fajnie, że wpadłaś i że się podobało. ;) Tak, w konkursie co opowiadanie, to inna postać, chociaż tutaj skupiłam się na tym konkretnym przytoczonym micie, więc mam nadzieję, że podpowiedzi ze wstępu w miarę pomogły. Dzięki za miłe słowa!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Matko, ale się smutno zrobiło, przydałby się thargone z Muminkami. W zastępstwie załączam tutaj wszystkim antydepresyjnego Totoro:

 

 

Na pewno też twórczość tutaj to dobry krok w stronę samorealizacji, jeśli mogę coś dodać do dyskusji.

Wracając do tematu, widzę, że znowu mamy połów, nawet sum się znalazł, tykwy wprawdzie nie ma, ale nic to. Warsztatowo ponownie bardzo dobrze, choć nieco inaczej, jak już zauważył mr.maras. Mnie osobiście bardziej podobał się styl “Aliażu” i “Połowu”, bo bardziej zwracał na siebie uwagę, chociaż tutaj czyta się nadzwyczaj płynnie, widać wyrobiony warsztat, spostrzegawczość i dbałość o szczegóły.

Zderzenie legendy z rzeczywistością przygnębiające, acz udane, nastrój porządnie zbudowany; fajnie, że nie ograniczyłeś się do postaci Artura (i w ogóle do postaci, bo mamy też Camelot chociażby). Tylko Merlina szkoda.

Powodzenia w konkursie!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo pomysłowy tekst i bardzo w moim guście, bo łączenie mitologii z technologią. ;)

Wizja przemyślana, oparta na dobrze dobranych powiązaniach; Styks jako firewall, memy z kotami, śmieszne filmiki z Cerberem, obol w postaci bitcoina, no i oczywiście dusze zreinkarnowane jako boty. Konsekwentnie budujesz swój wirtualny Hades, praktycznie co zdanie, to kolejny smaczek. A wszystko sensownie umotywowane rozszerzeniem boskich wpływów. Jednocześnie tekst jest swego rodzaju satyrą społeczną, tutaj na uwagę zasługuje zwłaszcza kwestia (bez)krytycznego przyjmowania informacji (nad którymi zresztą pod koniec obejmuje kontrolę Hades). Bardzo to wszystko na czasie.

Przyjąłeś opisowy sposób narracji, więc oczywiście emocjonalnie opowiadanie jest dość stonowane, odczuwa się pewien dystans, chociaż z drugiej strony mamy mocny akcent na zakończenie. Ale nawet jeśli ta immersja jest mniejsza, to myślę, że udało Ci się przekazać to, co zamierzałeś.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Czego się nie robi dla twista. :P

Na pewno konkursowy limit też działa tu na korzyść, bo czytelnik nie zdąży się jeszcze zniechęcić przy takim krótkim formacie. W innym przypadku ryzyko byłoby większe. ;) A opis wolałam wstawić tak czy inaczej, pod kątem osób niezaznajomionych z mitem.

Trigunowi się przyjrzę, zwłaszcza że długość serii całkiem przystępna.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

 

Już jestem, już jestem! :) Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze, podczas pisania towarzyszyły mi różne wątpliwości, a tu taki pozytywny odbiór. Aż nie wiem, co powiedzieć. Ale spróbuję. :P

 

SaraWinter,

Wielkie dzięki za ciepłe słowa! Oczywiście dokładnie taki był zamysł, żeby uśpić czujność czytelnika (nieprzypadkowy zresztą, bo opowiadanie miało tracić kolejne szaty i ozdoby tak jak Inanna). Też się postaram wkrótce do Ciebie zajrzeć. ;)

 

Finklo,

Miło Cię znowu widzieć, wielkie dzięki za kolejną wizytę! Tak, właśnie takie połączenia lubię najbardziej, a zwłaszcza ostatnio mi siedzą w głowie. I wreszcie się udało trochę tych twistów wprowadzić. :P

Ale żeby aż do piórka? Dziękuję. ;__;

 

Anet,

Fajnie, że wpadłaś, bardzo mi miło! Ha, sama podczas pisania miałam podobne obawy. ;) Cieszę się, że i Ciebie przekonało połączenie mitologii z technologią.

 

coboldzie,

Witam kolejnego znamienitego gościa! Dziękuję za budujące słowa i klika; przede wszystkim dobrze słyszeć, że tym razem jest lepiej z komunikatywnością. Pozostałe uwagi też bardzo sobie cenię. :)

 

mr.maras,

Byłam ciekawa (i trochę się obawiałam :P) Twojego komentarza, bo widziałam, że piszesz bardzo merytorycznie i krytycznie zarazem. Ale chyba trochę mi się upiekło. ;) Rzeczywiście można byłoby rozwinąć wątek przeniesienia świadomości Inanny do wirtualu i pomyślę nad tym jeszcze do jutra (korzystając z tego, że drakaina przedłużyła deadline na poprawki), chociaż pewnie wiele tutaj już nie zdziałam ze względu na dość ścisłą kompozycję tekstu. Nisha Bauer to po prostu nazwisko, które Ninszubur przyjmuje na potrzeby funkcjonowania we współczesnym świecie; ten wątek już raczej zostawię tak, jak jest. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za klika i nominację takoż.

 

Irka_Luz,

Wielkie dzięki za takie docenienie opowiadania. Super, że wpadłaś tutaj aż z Marsa, też się postaram do Ciebie zajrzeć. ;)

 

leniwy2,

Powitać, miło Cię znowu widzieć. ;) Tak, pierwsza uwaga słuszna, wyjaśnienie tych zawiłości dopełniłoby konwencji sf. Zastanowię się jeszcze, ale raczej będą to drobne wstawki, żeby za bardzo nie zaburzać kompozycji. Hmm, na pewno opowiadanie by sporo straciło, gdyby od razu zapowiedzieć, o czym traktuje, ale ciężko mi powiedzieć, jaki byłby odbiór. Ewentualnie pozostałby wtedy jeszcze twist z przeniesieniem umysłu. Dzięki za uwagi o warsztacie i strukturze zdań. Też miałam przeczucie, że w opowiadaniach może być za dużo patosu, czasem staram się go równoważyć groteską albo szeroko pojętą dziwnością. W jakimś stopniu to na pewno integralna część stylu, ale może wraz z doświadczeniem wyewoluuje w coś jeszcze innego. Fajnie, że mimo wszystko tak doceniasz opowiadanie.

To teraz będę musiała obejrzeć Triguna. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Nani? :o

 

Gratulacje dla Żonglerki i Wiktora! I dziękuję wszystkim za nominacje, miło było się znaleźć w tak zacnym gronie.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Świetny, solidny tekst, lektura była prawdziwą przyjemnością. Szczególnie ujęła mnie warstwa językowa – bardzo plastyczne opisy, narracja poprowadzona inteligentnie i z pomysłem. Do mnie akurat bardzo przemawia taka barwność stylu. Akcja toczy się niespiesznie, a dialogi ładnie budują melancholijny klimat.

Sama historia w gruncie rzeczy prosta, odwieczny konflikt dobra i zła z Graalem w tle, ale opowiedziana z dużym wyczuciem. Dzięki przemyślanemu osadzeniu w realiach dobrze wpisuje się w tematykę konkursu.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to ewentualnie do otwierającego cytatu, który dla większej przejrzystości mógłby zostać jednak przytoczony po polsku. Ale ostatecznie aż tak to też nie przeszkadza, więc to już Twój wybór.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dziękuję, wilku zimowy. Przyznam, że to dla mnie też ogromna ulga, bo jakkolwiek ten pomysł od początku mi się podobał, nie wiedziałam, czy realizacja wypadnie przekonująco. Cieszę się, że Ciebie przekonała.

I tak, zgadza się, aktualnie bardzo mnie interesuje łączenie tematyki religii/duchowości z science fiction. Możliwe, że pojawi się jeszcze parę tego typu tekstów. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Zacznę może od tego, że widzę tu pewną poprawę w porównaniu z wcześniejszym tekstem (a przynajmniej jego wczesną wersją, bo chyba też ją później poprawiałeś); to opowiadanie czytało mi się już dużo płynniej.

Limit konkursowy niski, a dzieje się sporo. Tutaj na pewno plus za takie “przygodowe” prowadzenie akcji, wprowadzanie różnych postaci, miejsc i wątków. Mnie osobiście bardziej zaciekawiła druga, poważniejsza część (ten kontrast bogów i najniższych kast). Rzeczywiście uderza tu pewna rozbieżność z częścią komediową, więc jeśli mogłabym coś doradzić, to właśnie więcej powiązań między poszczególnymi scenami, więcej sygnalizowania późniejszych wydarzeń. Wtedy tekst lepiej wybrzmi jako całość.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Witam jurorkę ninedin. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

MrBrightside, jestem bardzo wdzięczna za kolejne miłe słowa i profesjonalne uwagi. Ze słowniczkami będę na przyszłość uważać. ;)

Rzeczywiście w dużej mierze postawiłam na japońskość, ale na pewno zależało mi też na tej warstwie filozoficznej – i tutaj się zawiera ten sens obu historii, który może nie być do końca jasny. Na swoją obronę mam tyle, że starałam się zostawiać w tekście wskazówki, jak cytat otwierający, koan o Seijo czy paralele między robotami. Ale oczywiście rozumiem, zamysł to jedno, a komunikatywność i odbiór – drugie.

Dōmo arigatō za wizytę!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tak, tam wbrew pozorom będzie jeszcze parę twistów po drodze. Streściłam tylko oryginalny mit, na którym bazuję. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hmm. A mnie się wydaje, że zestawienie nawet antypatycznych postaci nie musi świadczyć o słabości samego opowiadania. Kontrast pokazuje, że takie skrajne postawy (w tym przypadku) są jałowe i ostatecznie doprowadzają do czegoś złego. Jednocześnie obie postacie są tutaj przedstawione jako pokrzywdzone, co pozwala w jakimś stopniu im współczuć albo przynajmniej wskazuje tę krzywdę jako to, co napędza późniejsze uprzedzenia.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bienvenue, drakaino. Quel honneur. :)

Komentarz jest jak najbardziej wyczerpujący i na pewno da mi sporo do myślenia. Z zastrzeżeniami dotyczącymi nadmiaru dekoracji ciężko polemizować, bo taki po części był zamysł, więc przyjmuję do wiadomości, że można tu odczuć przesyt (podobne były wrażenia NoWhereMana).

Tematu nazw programów rzeczywiście nie rozwinęłam, tutaj na swoją obronę mam tylko tyle, że we wstępie przytoczone są tytuły sztuk; jest też trochę wskazówek w samej treści opowiadania, ale te faktycznie mogły być niejasne. Z rodzajami duchów też chyba za bardzo zdałam się na domyślność, więc teraz zdaję się na odbiór.

A jeśli chodzi o zen – Droga nie jest trudna, wszak codzienny umysł jest Drogą. :)

Dōmo arigatō za wizytę!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cóż, nie sposób się nie zgodzić. Tyrellów wymieniłam głównie dlatego, że intrygi z ich udziałem miały w sobie najwięcej subtelności, z której obecnie zostało tyle, co widać. Chociaż taki Littlefinger też się nie popisał w ostatnich sezonach, więc pewnie sama obecność niewiele by tu zmieniła.

Dostaliśmy za to wzmiankę o bezimiennym księciu Dorne. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dōmo arigatō, Hrabio! :)

Filozofowania i poetyzowania nigdy za wiele, ale oczywiście cieszę się, że przesyt nie był odczuwalny.

Narracja w scenach Yoshiego miała być taka bardziej statyczna, kontemplacyjna, po części dla kontrastu z Tae, niemniej dzięki za uwagi, zawsze więcej do przemyślenia na przyszłość.

Pozdrawiam kolejnego miłośnika Kraju Kwitnącej Wiśni!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ale ładne to intro. <3

Ogólnie bardzo podobały mi się wszystkie te “morskie” metafory przewijające się przez tekst. Bardzo udany zabieg, w ten sposób w całym opowiadaniu czuje się obecność Afrodyty.

Przyznam, że powiązanie między Erynią i Afrodytą stało się jasne dopiero po przeczytaniu dyskusji. Rzeczywiście zmienia to wydźwięk opowiadania, zakończenie nie jest już tak idylliczne. Ciekawe, czy Adonis połączył fakty…

Postacie ze swoimi przeżyciami i namiętnościami całkiem dobrze sportretowane, chociaż Adonis wydawał mi się trochę bierny. Ale cała otoczka pokazu mody jak najbardziej pasuje.

Trochę można by też rozbudować to ziemskie tło, że tak powtórzę za NoWhereManem. Za to jeszcze raz doceniam tło “morskie”. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

To zna­czy – dla mnie on aku­rat jest dość jed­no­znacz­nie an­ty­pa­tycz­ny, w pew­nym sen­sie budzi współ­czu­cie jako przy­pad­ko­wa ofia­ra an­tycz­nej ze­msty, ale w całej sy­tu­acji głów­nym po­krzyw­dzo­nym wydaje się ra­czej dziec­ko. Wątek Medei to nieco inna spra­wa, bo re­pre­zen­tu­je bar­dziej glo­bal­nie walkę o prawa ko­biet, tutaj już krzyw­da nie jest wy­łącz­nie jed­nost­ko­wa. Ogól­nie cho­dzi­ło mi o to, że przez mocne skon­tra­sto­wa­nie po­sta­ci opo­wia­da­nie jako ca­łość ma bar­dziej obiek­tyw­ny wy­dźwięk.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo wyraziste ujęcie tematyki społecznej, nie tylko ze względu na warstwę językową, ale też skontrastowanie dwóch bardzo różnych postaci. À propos języka, slang w prologu i epilogu mi nie zgrzytał, był adekwatny do sytuacji. Z kolei kontrast wprowadza pewien obiektywizm i pozwala na własną interpretację. Postać Tomka raczej nie wzbudza sympatii, chociaż w gruncie rzeczy cała sytuacja mocno patologiczna. Ciekawa rola Medei na przestrzeni dziejów, w kontekście feminizmu i kształtowania historii.

Mimo wszystko opowiadanie pozostawia pewien niedosyt, wątek Medei mógłby mieć bardziej rozwinięte retrospekcje na wzór tej pierwszej ze starożytności.

Warsztatowo bezbłędnie, samo się czyta. :)

Edit: Też nie miałam w tym przypadku odczucia, że opowiadanie jest humorystyczne, tutaj mam wrażenia podobne jak u Asylum.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tak się złożyło, że to drugie opowiadanie Twojego autorstwa, jakie miałam przyjemność przeczytać, i znowu rosyjskie klimaty. ;) Cieszę się, bo bardzo swobodnie się w nich poruszasz i dobrze współgra z Twoim gawędziarskim stylem.

Wybrałeś ciekawe wydarzenie historyczne, tekst jest w nim mocno osadzony. W opowiadaniu na pierwszy plan wyłania się Pietrow, ale ogólnie kreacja postaci Kory mnie przekonuje – z jednej strony jako paralela Nadii i z drugiej jako opiekunka umarłych (w tym wypadku konkretnie ofiar wojny, do której na szczęście nie doszło).

Większych zastrzeżeń nie mam, chociaż może rozwinęłabym trochę rozmowę Pietrowa z Nadią o magnetofonie, żeby późniejsze nawiązanie było bardziej wiarygodne.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Przybywam z nieco spóźnionym komentarzem z bety:

Ciekawy wybór postaci – dla mnie było to pierwsze spotkanie z Baronem Samedi, ale bardzo satysfakcjonujące, bo stworzyłaś wyrazistą kreację. Uśmiałam się z tego zbiorowego przeprawiania dusz na drugą stronę. ;)

Samo opowiadanie ma przyjemny klimat czarnej komedii i przejrzyście poprowadzoną fabułę. Świetnie się czyta.

I ten epilog też ładny, jak rozwiewający się dym.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

To ja jeszcze dorzucę komentarz z bety. :)

Przekonała mnie kreacja bohaterki, na przestrzeni tekstu wyłaniają się różne cechy jej charakteru – jest dumna, opiekuńcza, groźna. Zakończenie jest nieoczekiwane, a zarazem dyskretnie zasugerowane na początku opowiadania. Podoba mi się stopniowe przejście od początkowej dezorientacji Bastet do tego mocnego akcentu na koniec, a scena z szarą kotką to dobry przedsmak prawdziwego objawienia mocy bogini.

 

None wspomniał, że opowiadanie łączy dwie osobne historie i myślę, że to ciekawe spostrzeżenie, chociaż w moim odczuciu ostatecznie wychodzi tekstowi na dobre. Ja to widzę w ten sposób, że wątek bogini zagubionej we współczesnym świecie niejako odwraca uwagę czytelnika, a gdzieś między wierszami narasta jej frustracja, która znajduje ujście w zakończeniu drugiego wątku.

 

Btw, pięknego dostałaś Muminka od thargone. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dōmo arigatō, coboldzie! :)

Bardzo doceniam miłe słowa na temat fabuły i wszelkie uwagi dotyczące kompozycji. Cieszę się, że także w Twoim odczuciu udało się oddać nastrój Japonii.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Mnie w tych ostatnich sezonach najbardziej brakuje Tyrellów.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Of all the gin joints… :P

Też dziwne, że w pobliżu nikogo nie było albo że nikt się później o tym nie dowiedział.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ta scena z Bronnem była strasznie absurdalna. Przeteleportował się ze stolicy, jak gdyby nigdy nic wszedł sobie do Winterfell, pogroził namiestnikowi królowej (!), po czym tak po prostu wyszedł…?

 

Na plus tyle, że po nazbyt epickiej pierwszej połowie sezonu mamy powrót do rozgrywek politycznych (mniejsza, że kolejność chyba powinna być odwrotna), ale naprawdę mogło to wyglądać dużo lepiej. Teoretycznie to zagubienie Daenerys w Westeros jak najbardziej ma sens, śmierć kolejnych smoków jest wymowna i symboliczna, gorzej że odhaczają kolejne punkty wątku na szybko i zagraniami typu “flota Eurona znów zaskoczyła drogowców zwiadowców”. A przecież wystarczyłoby wysłać Aryę solo do Przystani.

Wątek Jaimego w zasadzie w porządku, mam nadzieję, że nie zginie w jakiś przypadkowy sposób przed konfrontacją z Cersei. No i Brienne szkoda.

A Bran dalej siedzi i duma.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

ninedin,

Dōmo arigatō za wizytę i miłe słowa! Twoje opowiadanie mam już w kolejce. :)

 

rybaku,

Również dōmo arigatō za odwiedziny i komplement, choć trochę szkoda, że dostał mi się niejako kosztem innych opowiadań; ale cieszę się, że lektura była udana!

 

kam_mod,

Dōmo arigatō, ja z kolei przeczytałam z przyjemnością komentarz jurorski. Cieszę się, że pojawiło się określenie “ascetyczna”, bo w końcu opowiadanie nawiązujące do zen powinno taki aspekt zawierać.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Anet,

Ja tylko ładnie podziękowałam. :P

 

Finklo,

Dōmo arigatō za komentarz, bardzo się cieszę. Świetnie się bawiłam podczas konkursu. :D

Dudniące kroki (słuszna uwaga) zostały w międzyczasie poprawione za radą Asylum. Mistrz pewnie by się załamał, gdyby Yoshi mu tam jeszcze w butach chodził.

Ha, pewnie i mnie wiele niuansów umknęło, wszak to nadal zachodnia perspektywa. Ale cieszę się, że różnorodnymi odniesieniami udało się te wschodnie realia zaprezentować.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wymagający tekst, wysoki próg wejścia.

Opowiadanie napisane z rozmachem, przede wszystkim widać ogromną kreatywność w zakresie worldbuildingu. Nie wiem, czy to pojedynczy tekst, czy wycinek większego uniwersum, niemniej tak czy inaczej mamy tu mocną, przekonującą wizję przyszłości; nie tylko rozwój technologii (dobry motyw z antytelefonem), ale i tło historyczne, polityczne, neologizmy też robią swoje. W tego typu opowiadaniu ciężko byłoby się obyć bez ekspozycji, więc mimo wszystko nie miałam poczucia infodumpu.

Czynnika ludzkiego przy większym formacie też by mi pewnie brakowało, a i w tej postaci tekst na pewno by na nim skorzystał, ale w ogólnym rozrachunku rozgrywki polityczne doprawione filozofią wystarczająco dobrze się sprawdzają.

Warsztatowo bardzo solidnie, tak że czyta się z przyjemnością.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Nowa Fantastyka