Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

Ja jeszcze w ramach nadrabiania tekstów konkursowych. ;)

Opowiadanie z potencjałem, chociaż moim zdaniem nie do końca wykorzystanym. Najlepiej wypada ostatnia scena dzięki swojej intertekstualności i wciągająco poprowadzonemu dialogowi. I takich scen chciałabym widzieć tutaj więcej.

Zaintrygowało mnie uniwersum opowiadania (rzeczywistość przeplatająca się z VR, wpływ UFO na podziały społeczne), natomiast miałabym zastrzeżenia do sposobu, w jaki zostało przedstawione. We wstępie dostajemy zbyt dużo informacji, kiedy jeszcze niewiele się dzieje – tekst na pewno wiele by skorzystał, gdyby wpleść to całe tło fabularne w akcję czy dialogi.

Nie jestem pewna, czy do końca zrozumiałam zamysł. Dużo tutaj znaków zapytania. Przede wszystkim jest dla mnie niejasne, czy towarzyszka narratora faktycznie dokonała wyboru, skoro wezwanie było z góry narzucone; chyba że miał to być kontrast dla postawy narratora, który symbolicznie wybiera obie pigułki, albo swego rodzaju metafora jej przejścia do innego świata.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cieszę się, że w końcu nadrobiłam to opowiadanie. Przepiękny tekst.

Przede wszystkim to bardzo liryczna proza. Ten tekst naprawdę żyje, meandruje, wciąga dynamicznym rytmem i sugestywną, plastyczną narracją. Fragmenty retrospekcji są umiejętnie wplecione w fabułę, płynnie łączą się też różne rejestry językowe i style wypowiedzi.

Na uwagę zasługuje humanistyczna wymowa opowiadania – historia Nabaty porusza, a afrykańska poetyka nie jest w żadnym wypadku czysto dekoracyjna, ale pełni ważną funkcję.

Zabrakło mi trochę więcej szczegółów na temat obcych. Ich główną motywacją jest przetrwanie, ale znamy tylko jego biologiczny wymiar, a ich tożsamość pozostaje niewiadomą. To niekoniecznie wada, bo wszystko zależy od zamysłu, chociaż można by podsunąć tutaj parę (nawet sprzecznych) tropów.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ciekawe podejście do tematyki konkursowej – z teoriami osnutymi wokół obrazu jako punktem wyjścia.

Dzięki doskonałemu warsztatowi lektura opowiadania była prawdziwą przyjemnością. Świetnie wyszło prowadzenie dwóch linii czasowych, zwłaszcza paralele między postaciami (i genealogiczne, i charakterologiczne) i obrazy językowe spajające oba wątki (dosłowne spalenie na stosie – metaforyczne “spalenie” kariery, latające spodki na wysokości odbitych w ekranie oczu). Bardzo podobała mi się też narracja z punktu widzenia malarza, jego postrzeganie poszczególnych scen w planach i liniach perspektywy. Bohaterowie wyraziście zarysowani, akcja trzymała w napięciu.

Nie zrozumiałam tylko, dlaczego malarz miał zostać skazany na wygnanie – w końcu Fra Gaetano został zdemaskowany.

Gratuluję wyróżnienia w konkursie!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

No, tagi bez wątpienia intrygujące. :P

Dużo jest tu ciekawych pomysłów i rozwiązań – od bardzo falloutowego intro z farmerem i zmutowanym psem, przez szczegółową cyberpunkową wizję świata, po nietypowo i przewrotnie zakończone śledztwo. Sprytne podejście do konkursowego UFO – zwłaszcza w uniwersum, w którym podróże międzyplanetarne są na porządku dziennym. Podobały mi się też takie smaczki jak człowiek witruwiański z psią głową czy lampa porównana do krążka sera. <3

Wątek futurystycznego romansu miał potencjał, jednak w pewnym momencie za bardzo zdominował tekst. W moim odczuciu rozwijał się zbyt szybko i jednostronnie – zabrakło mi tu bardziej czynnego udziału panny Magnum, jej inicjatywy i perspektywy.

W opowiadaniu pojawiło się trochę błędów językowych, które wprawdzie nieco utrudniały lekturę, ale nie przysłoniły inteligentnie prowadzonej narracji.

Gratuluję wyróżnienia w konkursie!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Kolejny smakowity kąsek weird w konkursie. Cieszę się, że pojawiły się tu takie teksty, bo konwencja bardzo sprzyja potęgowaniu obcości UFO.

Przede wszystkim muszę pochwalić nienaganny warsztat, świadomy dobór słownictwa i rejestru językowego; wyraźnie widać, że cały ten obłęd masz pod kontrolą. Od początku uderza skontrastowanie go z pozornym ładem – mamy tu konkretne, zamknięte miejsce akcji (miasto) oraz spotkania podlegające regulaminowi i dyktujące uczestnikom określoną formę wypowiedzi (konfesję). Jednocześnie narrator odnosi się z nieufnością do takich pojęć jak “rodzina”, “prawdziwe życie” czy “społeczeństwo”, odbierając czytelnikowi punkt oparcia. Wszystko jest tutaj bardzo sugestywne, zawieszone w jakimś limbo między życiem a śmiercią, pół kroku od piekła. Można by powiedzieć, że poszczególne elementy fabuły są jak te “anomalie”, które czytelnik musi badać z niejasnym tylko przeczuciem ich przyczyn.

Gratuluję podium!

 

PS

Usłyszałem swój śmiech.

Za pierwszym razem przeczytałam 'śmiech' jako 'uśmiech' i dosłownie usłyszałam, jak podczas przemiany usta narratora wyginają się w takim skrzypiącym uśmiechu. Trochę mnie rozczarowało, że to jednak śmiech. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Świetny tekst, Kadah! Sprawnie podrzucasz kolejne okruchy informacji, dzięki czemu historia trzyma w napięciu. Podobało mi się wyważone prowadzenie fabuły, stopniowe rozbudowywanie uniwersum i narracja głównej bohaterki. Poszczególne elementy świata są nienachalnie wkomponowane w przebieg akcji. Mimo dość szybkiego rozwiązania śledztwa (myślę tu o samej scenie konfrontacji, nie całości opowiadania) lektura jest satysfakcjonująca, nie pozostawia niedosytu.

Jedyne, co czego mogłabym mieć pewne zastrzeżenia, to styl, który wydał mi się nieco zbyt “przezroczysty” i momentami trochę statyczny. Kluczowe sceny mają jednak bardzo dobry flow, a to najważniejsze.

Gratuluję podium!

 

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dziękuję i Tobie, Wicked G! ;)

Cieszę się, że to, co najistotniejsze, było wystarczająco czytelne, a uwagi biorę sobie do serca. Chociaż akurat do poetyzowania wypowiedzi mam dużą słabość. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wow, Naz, nawet nie wiem, co powiedzieć. Nie spodziewałam się takiego wyróżnienia, a tutaj jeszcze Twoja ogromnie budująca ocena.

Bardzo, bardzo dziękuję i cieszę się, że tak pozytywnie oceniasz “Schizmę”. Dla takich komentarzy warto siedzieć po nocach w rytualnym transie i doszlifowywać tekst. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Gratuluję wszystkim autorom!

Znamy się już z Weritą, trzmielami z Obrazy, burundukiem z Arzamasu, Imperium i fobikiem plamistym, a lekturę opowiadań Kadah, lk, cobolda i Shawarkara100 muszę jak najszybciej nadrobić. :)

Dziękuję też jury za zorganizowanie tak inspirującego konkursu i wszystkim czytelnikom “Schizmy” za cenne uwagi!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

O, to bardzo mi miło, zapraszam w wolnej chwili. Też mam jeszcze trochę tekstów z UFO do nadrobienia (nie mówiąc już o pozakonkursowych), a i do Twojej kolekcji pewnie zajrzę, jeśli można się spodziewać podobnych historii. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pomysłowa wariacja na temat konfliktu nauki i religii. Wraz z konwencją science fantasy fajnie wpisuje się w konkurs.

Na uwagę zasługuje z pewnością kreacja uniwersum – dzięki imionom postaci wszystko jest mocno zakorzenione w konkretnych ideach i światopoglądach, a zarazem słowotwórstwo wprowadza powiew świeżości. Konflikt między zwolennikami eteru i wyznawcami Wieloboga świetnie rozpisany na relacje i interakcje między poszczególnymi bohaterami.

Moim zdaniem przydałoby się nieco więcej ekspozycji. Zwłaszcza Sigma intryguje swoją obcością, a ostatecznie została dość skąpo opisana. Myślę, że sceny przeprawy trochę na tym straciły.

Ogólnie bardzo ciekawa powiastka filozoficzna z dozą fantastyki. Takie teksty lubię! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Przy moim trybie pisania to pewnie mało prawdopodobne. :P

Dzięki za szybką odpowiedź, Finklo!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ciekawy konkurs. Pomysł już kiełkuje, może coś z niego wyrośnie.

Trochę mnie niepokoi zasada “każde państwo jeden raz”. Dla pewności – rozumiem, że jeśli na przykład za dwa tygodnie na betaliście pojawi się inne opowiadanie z “moim” krajem, to nadal mogę startować, o ile tylko opublikuję do 7 kwietnia?

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Zacny wybór realiów historyczno-kulturowych, sy. ;)

Ponownie fantastycznie wprowadzasz w opisywany świat barwną i precyzyjną narracją; forma pięknie współgra z treścią. Bardzo doceniam wnikliwy risercz, który widać nawet w najdrobniejszych szczegółach (odpowiednie dla realiów sformułowania, cytaty wplecione w myśli i dialogi). Wynalazki ciekawie wykorzystane w sprawnie poprowadzonej fabule.

Właściwie ciężko się tu do czegoś przyczepić. Zastanawiałam się nad przewijającym się w dyskusji tematem postaci; jeśli o mnie chodzi, to pogłębiłabym nie tyle portrety poszczególnych bohaterów, co relacje między nimi. A tak indywidualnie najlepiej moim zdaniem wypadają Wu Zetian i Li Zhong, z kolei trochę niewyraźnie zarysowują się Gaozong i Fusheng.

Bardzo udany tekst. Chętnie dałabym klika, gdybym mogła! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Solidny kawał porządnego cyberpunku. Dużym atutem opowiadania jest na pewno szczegółowo przedstawione uniwersum, które tworzy przekonujące i bogate tło dla fabuły. Z drugiej strony tych poszczególnych części składowych jest może zbyt wiele i pewnie lepiej sprawdziłyby się przy większym formacie. Zwłaszcza scena w The RussianMindState trochę za bardzo spowalnia akcję. Kreacja bohatera bazuje co prawda na znajomym typie cynicznego policjanta po przejściach, ale dzięki temu na plus wyróżnia się pogłębienie relacji rodzinnych. Mocny, przejmujący wątek. Podobała mi się też postać Changa i jego nieoczywista rola w historii.

Tekst sprawny warsztatowo, styl narracji dobrze oddaje stan głównego bohatera. Oryginalny, przyciągający tytuł.

Uśmiechnęłam się przy “pracownikach InfoDumpu”. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Świetnie napisane opowiadanie – oszczędna, wyważona narracja, plastyczne opisy oddziałujące na zmysły, stopniowe odsłanianie kart. Praktycznie żadnych zbędnych informacji, a przy tym pozostawienie paru niedopowiedzeń. Subtelnie zbudowana atmosfera dziwności i niepokoju, która intryguje i trzyma w napięciu.

Wydaje mi się, że warto byłoby jeszcze trochę rozwinąć wątek rodzinny – chętnie dowiedziałabym się kilku dodatkowych szczegółów. Ale ogólnie bardzo podoba mi się, że stawiasz nacisk raczej na pytania niż odpowiedzi.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wymagające opowiadanie. Niewątpliwą zaletą jest bogactwo treści – mamy tu oczywiście konkursowy motyw UFO, kolektywny umysł, zaburzenia psychiczne, terapię w wirtualnej rzeczywistości, w to wszystko wplecione cyberpunkowe rozważania o naturze myśli i wspomnień, no i przewijające się przez kolejne sceny ćmy. Świetnie zbudowana chłodna, niepokojąca atmosfera i zatarcie granic między poszczególnymi rzeczywistościami.

Z tego ostatniego wynika pewna chaotyczność narracji. Być może celowa, ale w moim odczuciu tekst można by nieco bardziej uporządkować (albo zróżnicować) w obrębie poszczególnych segmentów.

Pomysłowo zinterpretowany temat konkursu. Takie połączenie na pewno zapada w pamięć.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Aha, bo myślałam, że taką sugestią była wzmianka o dendrytach. Ale może dla dobra narratora lepiej mu nie podsuwać podobnych pomysłów. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

I znowu jestem pod wrażeniem. Sprytnie odwróciłeś uwagę kalafiorem, przez co nawet się nie spodziewałam, że opowiadanie aż tak fraktalnie się rozrośnie. Świetna końcowa sugestia (o ile to już nie nadinterpretacja :P), że wszystkiemu winna podobnie fraktalna struktura neuronów. Nie ma ucieczki przed kalafiorem.

Po przeczytaniu przyszło mi do głowy, że być może bardziej odpowiednim tytułem byłaby ‘Apeirofobia’, ale po namyśle stwierdzam, że całkiem zręcznie uniknąłeś spoilera. Zresztą jako nawiązanie do Uroborosa jest jak najbardziej na miejscu.

Pozdrawiam! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dziękuję, Darconie! :)

Cieszę się, że przekonała Cię atmosfera opowiadania. Rzeczywiście celowałam raczej w odległą przeszłość, ale przede wszystkim chodziło mi o taki mistyczny i zarazem zamknięty obraz świata, który z pozoru wydaje się niezmienny i niepodlegający kwestionowaniu. Uwagi na temat zakończenia też są dla mnie bardzo ważne, bo rzeczywiście pozostało nieco na takim symbolicznym poziomie. W pewnym sensie tak miało to wyglądać, bo chciałam głównie zarysować poszczególne postawy i nowe odłamy wierzeń, które wyodrębniły się pod wpływem UFO. To jest właśnie to, co dzieje się pod koniec – każda z trzech grup wybiera własną ścieżkę (dawni bogowie, nowi bogowie, kult przodków). Niemniej zgadzam się, że ostatnie sceny prawdopodobnie powinny mieć bardziej ekspresyjny i szczegółowy charakter.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dobre! Ujęła mnie już przewrotna intertekstualność wstępu. A estetyczna obsesja profesora to ciekawe odwrócenie konceptu takiego na przykład opowiadania z asymptotą, gdzie z kolei tekstowi literackiemu została narzucona matematyczna organizacja.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Zaglądam ponownie. ;) Ten szort też przyjemny, humorystycznie i błyskotliwie napisany (z wyróżnieniem dla “szpitali ontologicznych” i “nie wiedział, że nic nie wie”). Może tylko trochę szkoda, że to jednak szort – fajnie byłoby pociągnąć rozterki Kuby jeszcze przez kilka scenek, coby bardziej wyczerpać temat. Nieco rekompensuje to jednak sprytny twist w zakończeniu.

Ogólnie bardzo mi odpowiada Twój styl i tematy, jakie się u Ciebie przewijają. Po przeczytaniu “Robaczywego miasta” nie było to jeszcze do końca oczywiste, ale teraz rozumiem, co i jak, i podoba mi się taki kierunek. Świetnie poruszasz się w tej konwencji przemyślanego, uporządkowanego (rygorystycznie wręcz) absurdu.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dziękuję za wizytę i bardzo cenny komentarz, sy! Zakończenie najpewniej w najbliższym czasie wzbogacę o dodatkową scenę (lub kilka). Jeśli chodzi o postacie – prawdopodobnie za bardzo skupiłam się na ukazaniu przekroju postaw, które miały reprezentować, i stąd to eksponowanie konkretnych bohaterów w konkretnych momentach fabuły. Dzięki, że to zasygnalizowałaś.

 

Pozdrawiam! ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Znakomity warsztat i świetny gawędziarski styl, dzięki którym opowiadanie czyta się płynnie i z ciekawością; rosyjskie klimaty prekrasno oddane. W komentarzach mignęło mi Twoje wyjaśnienie o dodatkowej funkcji opisów tajgi – również doceniam. Momentami miałam trochę poczucie infodumpu w wątku naukowym, ale prawdopodobnie ciężko byłoby go uniknąć, zresztą poza tym tenże wątek jest interesująco pomyślany.

Zakończenie samo w sobie mocne, katartyczne, mimo że skręca w zupełnie innym (choć w gruncie rzeczy zrozumiałym i uzasadnionym) kierunku. Udany epilog pogłębiający znaczenie relacji narrator – Lichodiejew.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo dziękuję, Anet. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo ładne, przemyślane opowiadanie. Na początku (i nie tylko) uwagę przykuwają postacie nakreślone z pewną dozą turpizmu, w dalszej części intrygują precyzyjne opisy wykorzystujące specjalistyczną terminologię, a stopniowo wszystko łączy się w całość pod znakiem relacji między sztuką a życiem.

Zakończenie interpretuję nieco bardziej pesymistycznie niż sy, ale rzeczywiście mamy tu pewną dowolność i myślę, że opuściłeś kurtynę w idealnym momencie. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Zacny tekst, Łosiocie. Na początku myślałam, że to kreacja obcych będzie najważniejszym elementem fantastycznym i główną atrakcją opowiadania, ale szybko przeszedłeś w mocne tony apokaliptyczne i ostateczne. Do mnie akurat bardzo przemówiło uderzenie tematu od strony transcendentnej zamiast ludzkiej/jednostkowej, bo dodaje to wagi i wzniosłości opisywanym wydarzeniom (a to przecież koniec świata!). Pozytywnych wrażeń dopełnia piękny, poetycki język.

Momentami trochę ciężko mi się czytało ze względu na interpunkcję – w wielu miejscach pojawiają się niepotrzebne przecinki oddzielające okoliczniki (np. “W ciemności i zimnie pasa skalistych okruchów[,] pojawiło się światło i ciepło.“; “Według obliczeń Systemu[,] przybrały kurs na najważniejszą z nich.”) – to chyba z angielskiego. :P

Chętnie dałabym klika, gdybym mogła. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Marcin_Maksymilian, Iluzja, bardzo dziękuję za ciepłe słowa i cieszę się, że dobrze Wam się czytało. Doceniam konstruktywną krytykę – teraz lepiej widzę, jakie są mocniejsze i słabsze strony opowiadania. Chętnie jeszcze pokombinuję z zakończeniem, jeśli będzie taka możliwość.

 

Dziękuję też za klika! ;) Jestem tu jeszcze nowa, więc tym bardziej czuję się mile zaskoczona takim wyróżnieniem.

 

P.S. Zajrzałam na Twój profil użytkownika. Planescape: Torment <3 <3 <3

Pozdrawiam Cię, dzierżąca miecz! Niech cień Pani zawsze Cię omija. <3

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Siwa, dzięki za wyjaśnienie. Od siebie jeszcze tylko sprostuję, że za puentę całego opowiadania uznałam końcowy dialog Ofu i Uxu – opisy ziemskich zwyczajów odebrałam raczej jako ciekawy sposób narracji, a ostatni fragment jako swoisty epilog. Mam nadzieję, że to już nieco bliżej Twojego oryginalnego zamysłu. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hej, Łosiot, bardzo mi miło! :) Dziękuję za kolejne cenne uwagi.

Jeszcze krótko o wspomnianym w tym i wcześniejszych komentarzach zakończeniu – ogólnie przede wszystkim zależało mi na ukazaniu różnych postaw wobec nieznanego i stawiałam na ich stopniowy rozwój, stąd być może ten niedobór zwrotów akcji. Ostatnia scena miała też raczej oscylować bliżej absurdu niż dramatu. Ale oczywiście wszelkie tego typu spostrzeżenia są dla mnie ważne i na pewno na przyszłość wezmę je pod uwagę.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hej, regulatorzy. :)

Cieszę się, że się podobało – bardzo dziękuję za miłe słowa, uwagi i klika. To dla mnie naprawdę motywujące. :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cześć, sy. :)

 

Tak, właśnie ta precyzja, szczegółowość i obrazowość opisów bardzo sprzyja budowaniu nastroju. To na pewno duży atut opowiadania (i ogólnie stylu).

Miło mi, że masz w planach “Schizmę”, oczywiście zapraszam w wolnej chwili. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Kolejny świetny pomysł na opowiadanie (i znowu bardzo zachęcający początek). Podobało mi się odwrócenie proporcji i ukazanie snu jako tej normalnej dla bohaterów rzeczywistości, a jednocześnie zbudowanie pewnego zawieszenia między snem a jawą – z jednej strony mamy opowieści o hibernacji, a z drugiej niedowierzającą teściowi Monikę. A wszystko ładnie wkomponowane w szerszy motyw kolonizacji kosmosu. Fajnie udało Ci się zmieścić taką intensywną koncepcję w bardzo niewielkim objętościowo tekście.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo nastrojowe, melancholijne opowiadanie, zaakcentowane poruszającym dramatem. Ładnie zarysowujesz codzienność i zwyczaje rybackiej wioski plastycznymi i zarazem precyzyjnymi opisami, dzięki którym łatwo wczuć się w historię. Zakończenie odpowiednie – mocne, a tak nienachalnie podane. Podobnie jak Finkla mam trochę mieszane uczucia co do UFO, niemniej pomysł sam w sobie ciekawy i adekwatny do realiów. Coś tam mi też czasem nie zagrało składniowo lub interpunkcyjnie, ale ogólnie tekst bardzo, bardzo na plus.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Opowiadanie ładnie napisane, czyta się dobrze, płynnie, raczej bez zgrzytów (rzuciło mi się w oczy parę błędów interpunkcyjnych); oparcie narracji na niedomówieniach też jest bardzo fajnym zamysłem. Osobiście wolałabym, żeby te zgadywanki pociągnąć do samego końca i nie zdradzać, że Ziemia jest Ziemią, zwłaszcza że otrzymujemy ku temu wystarczająco wiele wskazówek.

Nazwy i imiona mi się podobały. Chętnie dowiedziałabym się nieco więcej o zwyczajach mieszkańców F’Rejquejio, tak dla kontrastu z Taquun. Też zastanawiałam się nad takim większym twistem, ale chyba niezupełnie by pasował do kontemplacyjnego nastroju opowiadania. Może lepiej byłoby pójść całkowicie w stronę kontemplacji i wtedy ewentualnie podkręcić różnice poglądów Ofu i Uxu/Rady.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tak sobie tutaj zajrzałam, zachęcona lekturą robaczków, i nie zawiodłam się. Bardzo przyjemny szort, taki w duchu Raymonda Queneau. I to romantyczne doświadczenie nieskończoności trwające jakieś pięć minut, chyba. :D Cudo. Na pewno jeszcze Cię odwiedzę.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cudna koncepcja pokręconego mini-uniwersum, świetnie ukazane, jak wszechobecność robaków zniekształca i kształtuje różne sfery działalności. Zgadzam się, że zamknięta kompozycja ładnie kontrastuje z tym całym obłędem. Mocne zakończenie. Nazwy robaczków też przepiękne. Ogólnie opowiadanie bardzo w moim guście, szybko się w nim odnalazłam. Może tylko motyw UFO trochę niewyraźnie zaakcentowany, no ale w odbiorze to nie przeszkadza.

 

Specjalne wyróżnienie dla tego fragmentu:

Przyglądał się twarzom przechodniów, starając się ich zdiagnozować na odległość. Wielu wbijało wtedy wzrok w ziemię, zapewne pod wpływem fobika plamistego bądź lęczka wyolbrzymionego. Niektórzy mieli grymas wyraźnie wskazujący na obecność smuteczka pospolitego. Ale takich widywał i w Arszowie. Mało kto udaje się ze smuteczkiem pospolitym na odrobaczanie.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Mnie tam bardzo odpowiada ta konwencja satyry (z nutą goryczy); oczywiście nadal mówię tu z perspektywy wyłapania tylko kilku nawiązań. Elementy komiczne to chyba po prostu kwestia lekkości stylu, ciętych dialogów i paru innych zabiegów, jak przedstawienie działań politycznych czy właśnie przewrotny epilog.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wszystkich pewnie nie wyłapię, więc ciężko mi powiedzieć, na ile zmieniłoby to wydźwięk tekstu – na razie nadal skłaniałabym się ku wersji satyrycznej (zresztą też jedno drugiego nie wyklucza). Ale przyjmuję do wiadomości, że nie służyły tylko podkreśleniu niechęci Andrzeja do wojskowych.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Właściwie wychwyciłam nawiązania tylko w wątku osobistym, więc nie odebrałam tego w ten sposób. Pewnie w takim razie trochę mi umknęło.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Przezabawny za sprawą języka oczywiście. Fabularnie – wiadomo – dzieje się niewesoło, ale podajesz to w taki lekki, humorystyczny i nieco przerysowany sposób, że o wiele łatwiej to przyswoić. W sumie epilog też wprowadza nieco dystansu, bo zmienia perspektywę. Ale nie powiedziałabym, że to wada, bo to wszystko do siebie pasuje.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Hmm. Myślę, że tak czy inaczej znalazłoby się zastosowanie dla bardziej płaskich naczyń, które można by podciągnąć pod “talerz” (choćby jako tace czy podstawki). Może najbezpieczniej byłoby to przeformułować na “płytę/kamień do pieczenia” albo coś podobnego? W każdym razie dzięki za czujność.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tekst przede wszystkim świetny warsztatowo, bardzo lekki, naturalny i przezabawny, a przy tym mocno zagęszczony treściowo. Może wątek polityczny zainteresował mnie bardziej niż obyczajowy, ale ten drugi z punktu widzenia całości opowiadania jak najbardziej spełnia swoje zadanie – mamy tu zręczne potęgowanie skali konfliktów, od poziomu osobistego aż do kosmicznego. ;) Bardzo przyjemnie się czytało. Dodatkowy plus za śródtytuły.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Super, dzięki za cynk! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

@Ospały Leniwiec

Tak, tak, chodziło mi o to, jak to wygląda po ogłoszeniu wyników. Na razie nic nie ruszam. :P

 

@Finkla

Dzięki za wizytę i miłe słowa! Po katastrofie wyodrębniają się stopniowo trzy frakcje, a pod koniec wioskę opuszczają ci, którzy uznali UFO za posłańca od bogów (z Ayewą jako nową szamanką). Wódz z najbliższym otoczeniem wraca w tamte okolice gdzieś między jednym polowaniem a drugim i ocenia całą sytuację czysto pragmatycznie. Hm, rzeczywiście rozróżnienie między takimi pełnoprawnymi kultystami i otoczeniem wodza może być niejasne, dzięki za uwagę.

Z tym talerzem chodziło mi po prostu o płaskie naczynie, niekoniecznie rytualne.

 

Dziękuję też Wam wszystkim za punkty do biblioteki! :)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cała przyjemność po mojej stronie! Faktycznie, to o wiele dłużej, ale jak tu zajrzałam, to od razu pomyślałam o filmie. ;) Na razie nie miałam jeszcze okazji obejrzeć, niemniej mam w planach i czekam, aż znowu się ujawni gdzieś w mojej okolicy.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo udany, intrygujący tekst. Sposób narracji do mnie przemówił, od razu angażuje w historię i subtelnie buduje warstwę emocjonalną, która z kolei ciekawie kontrastuje z faktycznymi wydarzeniami. Język i narracja wciągnęły mnie na tyle, że z przyjemnością składałam kolejne okruchy informacji i nie miałam poczucia infodumpu. Najbardziej spodobał mi się wątek zabaw i tego, co się za nimi kryło; cieszę się, że został wkomponowany w opowiadanie.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Z takich niedawno ukończonych gorąco polecam The Talos Principle. Tytuł sprzed kilku lat, od strony gameplayu gra logiczna,  a fabularnie bardzo dobre sci-fi w otoczce religijno-mitologicznej, podejmujące tematykę m.in. sztucznej inteligencji, ewolucji i przemijania.

 

Nie polecam natomiast DLC Road to Gehenna, w porównaniu do podstawki strasznie ubogie fabularnie (chociaż zamysł jest niezły). Widać, że twórcy postawili tutaj głównie na mechanikę samą w sobie.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Rzeczywiście, stylistycznie brzmi to trochę niezgrabnie (chociaż dla mnie nadal poprawniej). Myślałam nawet o tym, żeby w ogóle pozbyć się zaimka i zrobić z tej końcówki osobne zdanie (“Wypluł z ust plastikową otoczkę po środku wybudzającym i ruszył delikatnie szyją. Całe ciało przeszył ból.”), ale nie chciałam już mieszać. W każdym razie ostatecznie zrobisz z tym, co będziesz uważał, no i to naprawdę drobiazg. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pierwszy fragment od razu przyciągnął moją uwagę. Zestawienie opisów procesów chemicznych i poetyki “Pieśni nad Pieśniami” to zdecydowanie najbarwniejszy element opowiadania, jestem pod wrażeniem i nie mogę się napodziwiać.

Wątek naukowy intensywny, trudny, wymagający merytorycznie, ale zbudowany na tyle przejrzyście i precyzyjnie, że wciąga. Rozwinięcie wątku “Pieśni…” w części “ziemskiej” podane z wyczuciem, podobało mi się.

Wydaje mi się, że niektóre dialogi przez zapis (wcześniej wspomniała o tym joseheim) zrobiły się trochę przyciężkie stylistycznie. Dobrym zabiegiem byłoby też skrócenie części zdań opisujących wypowiedzi (albo przeniesienie ich bezpośrednio przed wypowiedź) dla uzyskania większego dynamizmu.

Wybacz, że jeszcze odgrzebię temat zakończenia, ale przyszło mi do głowy, że kompozycyjnie najbardziej optymalną opcją mogłaby być scena w kosmosie. Gdyby trzymać się wersji z wypadkiem Mirka (bez epilogu), podkreśliłoby to, że to właśnie tam pozostała tajemnica Perydota i Chondruli. No, ale oczywiście wtedy zakończenie miałoby wymowę mocno pesymistyczną, a chyba nie taka była intencja.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Świetne! Płynny rytm tekstu (także dzięki “stukaniu”, które przy okazji sprawnie łączy obie części), oszczędna narracja odpowiednia dla krótkiej formy. Twist z Sue jak najbardziej udany.

 

Parę (bardzo) drobnych uwag:

Wypluł z ust plastikową otoczkę po środku wybudzającym, ruszył delikatnie szyją, a wtedy całe ciało przeszył mu ból.

Zmieniłabym końcówkę na “całe jego ciało przeszył ból”. Tamta konstrukcja bardziej pasowałaby, gdyby mowa była o jednej części ciała.

 

Tym razem coś poszło jednak nie tak.

Przemieściłabym gdzieś “jednak”, np. po “tym razem”.

 

Ogólnie podobało mi się. Aż się zastanawiam, czy to samodzielna historia, czy część czegoś większego.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

„Metropolis” z muzyką na żywo – przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Film oczywiście na współczesne standardy już mocno przyciężki w odbiorze, ale nadal imponuje rozmachem wizji; szczególnie ekspresyjnie wykorzystuje symbolikę religijną/mitologiczną, uwielbiam takie motywy w sci-fi.

 

„Black Mirror: Bandersnatch” też widziałam i jednak nie jestem do końca przekonana. Mam wrażenie, że trochę utonął w różnego rodzaju nawiązaniach i mrugnięciach okiem do widza, a nie stworzył własnej, przekonującej historii (co moim zdaniem udało się np. odcinkowi „USS: Callister”). Podczas seansu w sumie dobrze się bawiłam, wypróbowałam chyba większość opcji, ale ostatecznie odcinek jakoś nie zapadł mi w pamięć. Z drugiej strony fajnie, że jednak pokusili się o taki eksperyment, dzięki temu formuła serialu ciągle ewoluuje.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Bardzo oryginalna interpretacja tematu konkursu – a przy okazji na czasie, bo zgrana z niedawną premierą „Władcy Paryża”. ;) To moje pierwsze zetknięcie z Twoją twórczością, więc nie mogę wypowiedzieć się w szerszym kontekście uniwersum, ale czyta się świetnie dzięki błyskotliwej narracji i dialogom. Odpowiednie dawkowanie informacji ładnie buduje napięcie przy stonowanym, wyważonym prowadzeniu fabuły; dużo lekkości wprowadza też postać Duranda. Mocno doceniam wiedzę historyczną i swobodne poruszanie się w realiach.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dzięki! Takie słowa są naprawdę motywujące, a uwagi bardzo mi pomogą na przyszłość.

 

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak wygląda sprawa z takimi drobnymi poprawkami (typu spójniki, literówki), można je jeszcze wprowadzać po zakończeniu konkursu?

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Dzięki za bardzo miłe słowa i uważną lekturę! :) Rzeczywiście ‘gruz’ to w tym kontekście trochę niefortunne określenie, a i ze ‘strukturami’ można by pokombinować. Cieszę się, że mimo paru zastrzeżeń w ogólnym rozrachunku wrażenia są jednak pozytywne.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Cześć wszystkim! Na forum przygnał mnie konkurs „UFO” i szalenie twórcza atmosfera Waszej społeczności. Mam nadzieję odwiedzić tu wiele fantastycznych światów, a przy okazji podszkolić swój warsztat. Moje klimaty to Daleki Wschód, dystopia i surrealizm/groteska; lubię historie eksperymentalne, filozofujące i przepoetyzowane.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Nowa Fantastyka