Profil użytkownika

Witam i zapraszam do zapoznania się z moimi tekstami :)

 

Profil – w lubimyczytać.pl http://www.lubimyczytac.pl/autor/165006/jaroslaw-lukasinski 

 

Publikacje:

“Pocałunek Człowieka bez Twarzy” - Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2017 http://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/71   i http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19377 

 

"Dziewczyna z perłą zamiast oka" – Nowa Fantastyka 10/2019 

https://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/102 i https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/23054  


komentarze: 2394, w dziale opowiadań: 1796, opowiadania: 1259

Ostatnie sto komentarzy

Całkiem ciekawa i dość niejednoznaczna baśń. Czytało się nieźle.

Tekst przyzwoity, choć raczej na dłużej w pamięci się nie zostanie. Historia prosta, ale nawet wciągająca, podążająca w kierunku, którego się nie spodziewałem. Całość, z uwagi na liczne odniesienia do rzeczy, których nie ma w opwiadaniu, wydała mi się częścią czegoś większego. Dwaj główni bohaterowie zlewali mi się w jednego, mało charakterystyczni, nad tym trzeba popracować w kolejnym tekście.

Szarcik ten natchnął mnie tak, że mam ochotę postawić sobie kilka kogucików na parapecie. Bardzo fajne :)

Dwa pierwsze rozdziały uważam za lepsze niż dwa kolejne. Może coś mi umknęło, ale czytając rozdziały I-III nie zorientowałem się, że akcja dzieje się w XIX wieku, może warto to bardziej zaakcentować? Gdy w rozdziale IV bohater wychodzi z domu, miałem wrażenie, że coś cofnęło go w czasie :) Jest w tej historii jakiś mroczny potencjał. Skupiasz się mocno na bohaterze, fabuły jest niewiele, więc, według mnie, albo przydałoby się to nieco skrócić, albo rozbudować fabułę.

Ciekawa wizja, bardzo nieprzyjemna, ale tekst broni się i zaciekawia.

Takie pytanie zadawałem sobie w siedząc samotnie w celi

Sędzia podniósł lekko wargę w górę

Nie powinniśmy kończyć wszystkiego na Was

 

Usterki.

Poza tym jak poprzednicy, nic nie zrozumiałem.

Tekst doceniam, bo ma sporo do zaoferowania, lecz strumienie świadomosci nigdy mi nie leżały. Jednak w porównaniu do kilku innych, które przeczytałem na tej stronie, wybija się jakością. Widzę też, że innym się podobało. Muszę więc stwiedzić, że to bardzo udany tekst zupełnie nie dla mnie :)

Opowiadanie na pewno porusza istotne tematy. Napisanie tekstu o takiej tematy w kenwencji sensacyjnej to ciekawy pomysł. Czytało się bez bólu, choć nie porawało. Brakuje trochę ciekawszego zarysowania postaci. Język na poziomie zdania dałoby się podszlifować.

Bardzo fajna tematyka. Jako dziecko oglądałem “Jumanji” i gry planszowe uważam za bardzo wdzięczny materiał. Opowiadanie mnie zaciekawiło i czytało się dobrze. Prologiem mnie oszukałeś, byłem pewien, że to scena z końca opowiadania. Fragmenty opisujące grę – dla mnie ok. Ładnie przedstawiony proces uzależnienia. W momencie, gdy pojawia się fantastyka, trochę wywraca to opowiadanie na drugą stronę i mocno zatrzymuje toczącą się do tej pory fabułę. Widać tę szwę pomiędzy dwami częściami opowiadania.

Rekord szybkości czytania pobity i numer zaliczony :)

 

Proza polska:

“Dziewczyna z perłą…” z wiadomych przyczyn wstrzymuję się od oceny.

“Jezioro” – klimatyczne. Mam słabość do opowiadań grozy, więc mi podeszło. Choć trochę zbyt niedopowiedziane.

“Wyspa ptaków” – niezłe. Fantastyki niewiele i tematyka dość często poruszana, ale wciągnęło, czytało się dobrze i nawet nieco poruszyło.

 

Proza zagraniczna:

“Pas wyobcowania” – strasznie mgliste. Nie przepadam za tekstami, które pozostawiają tak szerokie pole do interpretacji, że wyglądają, jakby sam autor nie był pewien, o czym pisze. Wschodni klimat gdzieś tam majaczył w tle, ale to za mało.

“Miny” – opowiadanie niewybijające się niczym specjalnym, ale dość przyjemnie się czytało. Wąsik była zdecydowanie najjaśniejszym punktem tekstu. Podobnie jak Starucha, zastanowiło mnie, że tyle amerykańskich tekstów wałkuje do znudzenia te same tematy. Nie mam nic przeciwko pokazywaniu miłości homoseksualnej, a globalne ocieplenie też mnie przeraża, ale czytać o tym w co drugim opowiadaniu? Może się przejeść.

 

Scenariusza RPG ocenić nie potrafię, bo się na tym nie znam.

 

Publicystyka, jak to publicystyka :) Podobał mi się tekst-laurka o Meekhanie, bo uwielbią tę sagę. W tekście o Tarantino czyha ogromny spoiler z “Dawno temu…”, co mnie bardzo wkurzyło. Nie wszyscy widzieli w kinie, zresztą w tych kinach był ledwo kilka tygodni temu…

Dobre. Stare gry Blizzarda wiecznie żywe i nie dziwię się, że nawet św. Piotra skusiło :)

Błędów bardzo, bardzo dużo jak na tak krótki tekst. Fabuła tak grubo ciosana, że zastanawiam się, czy miała być opowiedziana na poważnie czy dla żartu.

Mam nadzieję, że przynajmniej mniej więcej zrozumiałem, o czym jest ten tekst :) Bardzo malowniczo przedstawione.

Treść bardzo ciekawa, choć ta skrótowa narracja nie do końca do mnie przemówiła. Szkoda, że limit znaków taki bezwzględny.

Przeczytałem bez znajomości przedmowy i nie zorientowałem się, że to opowiadanie z lat 80. Widać wciąż aktualne. Jestem pod wrażeniem, że nie tylko opisałeś, co było, ale i to, co będzie. Bardzo fajna konstrukcja – przeplatanie cyklu relacji z fabułą skupioną na jednostce. Sama historia mocna i zapadająca w pamięć.

Dziękuję.

 

Gratuluję! Tym razem chyba poszło szybciej niż z “Czowiekiem bez twarzy”?

W przypadku “Dziewczyny…” czas od przyjęcia do publikacji był rzeczywiście krótszy, jeśli dobrze policzyłem o 4 miesiące. Ale i tak swoje to trwało. Taki już chyba urok dłuższych tekstów (ten ma 77 tys.), muszą swoje odczekać, te krótsze łatwiej dopasować do numeru.

Zwykle nie wspominam o publicystyce, bo jest tego za dużo, ale tym razem pochwalę – w ostatnich numerach dużo ciekawych artykułów.

Co do opowiadań – “Stacja Raj” znakomite, z niesamowitym klimatem i emocjami. Opowiadania Le Guin ominąłem, kiedyś może zacznę “Ziemiomorze” od początku, na razie nie chcę sobie spoilerować.

Co do prozy polskiej – “Bosior” niezły. “Endup roku” – rozumiem przesłanie, ale sam tekst średni. “Projekt dziecko” nieco przyjemniejszy, z umiarkowanie udanym twistem.

Tekst dość poprawny, ale trudno go nazwać porywającym. Bohaterowie mogliby być lepiej zarysowani. Wątek tajemniczego słowa i autorstwa kroniki ciekawy, podobnie odkrywanie przez bohatera, czym jest wojna, reszta natomiast to kolejne potyczki, które angażują czytelnika co najwyżej średnio, bo mało o tej wojnie wie.

Nieźle się czytało i wrażenia tekst pozostawił pozytywne, choć fabuła mogłaby być bardziej wyboista :)

Czytało się nieźle, dzieje się dużo i czytelnik nudzić się nie może. Nie czytałem innych opowiadań, a to jako wprowadzenie do uniwersum sprawdza się co najwyżej średnio – cały czas czułem, że to część większej całości, której nie znam.

Bardzo dobre, plastycznie opisane. Ale najlepsza jest puenta, zwłaszcza że w podobnych tekstach bardzo łatwo ją zepsuć. Tu wyszło oryginalnie i zaskakująco.

Trudno powiedzieć, który tekst był pierwszy. Wiem, że mające te 10-12 lat, pisałem kilkulinijkowe koszmarki na maszynie do pisania. Poszły do śmietnika i chyba dobrze. Za wiele też ich nie było.

Pierwszy tekst, który przeczytał ktoś poza mną, to fanfic serialu “Lost”. Rok chyba 2007. To był konkurs na forum, twórczość dowolna, można było rysować, pisać itd. Tekst nie był długi, jak go po latach odszukałem (jest do znalezienia w necie) to stwierdziłem, że bardzo słabo napisany, ale innym użytkownikom się podobał. Choć chyba nie wygrałem.

Pierwsze prawdziwe opowiadanie napisałem w 2012 roku (Przez dziurkę od klucza).

Bardzo lubię opowiadania dziejące się na morzu. Opisy bardzo piękne. Bohaterowie wyraziści. Fabuły w fabule może nie było za dużo, ale chyba dobrze przekazałaś tą historią to, co chciałaś przekazać. Tekst nie jest łatwy, a mimo to czyta się lekko. Podsumowując, podobało mi się.

Humor rzeczywiście nie najwyższych lotów, ale mi to akurat nie przeszkadza. Szkoda, że sama historia mało porywająca. Ogólnie czytało się bez bólu, choć mogło być lepiej.

Czytało się nie najgorzej, choć szału nie ma. Najciekawsze w tym tekście to próba rozgryzienia, czy gość naprawdę przybył z przyszłości, czy tylko robi sobie jaja. Sami bohaterowie dość bezbarwni, zwłaszcza, że jeden pretenduje do podróżnika w czasie. Poza tym – sam dialog. Można by go trochę uatrakcyjnić innego rodzaju scenami.

Również dzięki. Widzę, że szorcik przeżywa drugie życie. Miło.

Naprawdę dobre. Zaczynając od pomysłu (proste, ale świetnie), poprzez wykonanie (miejscami naprawdę zabawne, zwłaszcza scena ze zdjęciem dzieciaka) i na przekazie kończąc. Życzę powodzenia w konkursie, kimkolwiek jesteś.

Polskie opowiadanie na wysokim poziomie (i trochę zbliżone tematycznie). Mirabell pochwaliłem już w jej temacie. “Złota”, ciekawe, nawet zaskakujące, choć nie wiem, co myśleć o mocno otwartym zakończeniu (ale chyba bardziej na plus niż na minus). “Gloria tenebris” też dobre, widać świetny warsztat, wizja świata bardzo mocna.

“Renegata” na razie odpuściłem. Nie czytałem nic Carda, początek opowiadania mnie nie zachęcił.

Rzeczywiście, tak osobiste, że aż trudno mi ocenić. Pierwsza część opowiadania może trochę przeintelektualizowana, ale później jest już bardzo ładnie, a zakończenie poruszające.

Ładna metafora, szkoda że wykonanie pozostawia sporo do życzenia (przecinki!), a i fantastyki brak.

Przyjemny, lekki tekst. Może nie zapadnie w pamięci na dłużej, ale kilka chwil rozrywki mi dostarczył.

Tekst długi nie jest, ale mimo to da się w takiej objętości zmieścić trochę fabuły. Tu niestety jest z nią krucho. Obcy przybyli, ok, ale co w związku z tym? Brakuje jakiegoś zarysowania ciekawszej historii, bo dostajemy bardziej scenkę zamiast opowiadania, doprawioną mało interesującymi przemyśleniami. Pod względem językowym dałoby się dużo poprawić.

Gratulacje, Ocho. Dopisuję do długiej listy do przeczytania na kiedyś :)

09/2013 mówisz? Zacząłem czytać NF o 12/2013, więc miło było zapoznać się z tekstem po raz pierwszy. W sumie – nieźle. Jak na poruszane zagadnienia, całość jest zrozumiała. Dostrzegłem w tym tekście wciągające elementy i bardzo ładne zakończenie. Może i na kolana nie powaliło, ale nie żałuję czasu spędzonego nad tym tekstem.

Poprzedni numer dostałem koło piątego lipca, a ten już mam w swoich rękach. Poczta jest nieprzewidywalna :)

Niezłe opowiadania w tym numerze. Poza “Reputacją”, która mnie zanudziła po dwóch stronach, reszta trzyma poziom. “Sprzedawca gołębi” chyba najbardziej zapada w pamięć. “Małpa i dama” bardzo dobre. “Bohaterowie nie umierają nigdy” również dobre, choć fabuła aż do końca taka, jakiej czytelnik się spodziewa, przydałby się jakaś niespodzianka. “Marsjański obelisk” -ciekawe.

Bardzo ładnie napisany, obrazowy tekst. Fabuła do samodzielnej interpretacji w tym akurat tekście mi pasuje, a nie zawsze się to zdarza.

Niestety, również nie udało mi się przebrnąć przez to opowiadanie.

Opowiadanie jest krótką formą, dlatego naprawdę trzeba dobrze zrównoważyć w nim wiele rzeczy. Długie, ciągnące się bez końca opisy zniechęcają, w opowiadaniach powinny być precyzyjne (no chyba że ktoś ma pióro Lovecrafta) i nie przytłaczać fabuły. Innych usterek również sporo.

Może na razie spróbuj z czymś krótszym. Powinno być lepiej, a nawet jeśli nie będzie, to większość  czytelników dokończy lekturę :)

Bardzo dobry tekst, sto procent Szyszkowego Dziadka w Szyszkowym Dziadku. Fragment o mierzeniu nastroju w radianach mnie zachwycił. Zakończenie również w twoim stylu, można się było spodziewać czegoś podobnie pojechanego.

Cześć opisująca rozprawę podobała mi się bardziej od finału, jest po prostu bardziej wciągająca. Co prawda trochę gryzło mnie zachowanie prokuratora – czy powinien sobie pozwalać na takie osobiste docinki? Fajnie przedstawiłeś bohatera na początku – czytelnik mu kibicuje, choć nie ma ku temu podstaw, taka interesująca manipulacja. Co do końcówki – tu rozwiewa się wszelka sympatia. Bo co mu zrobił taki protokolant? Ocenienia i ocalenie niektórych na podstawie pojedynczych gestów jest dość kontrowersyjne – równie dobrze ten od posiłku może się okazać dużo gorszym człowiekiem od spopielonego protokolanta.

Skończyłem opowiadania tego numeru i dla mnie nie odstawały jakoś szczególnie na minus od tego, co zwykle czytam. “Baba Jagna” zrobiło na mnie największe wrażenie, “W stanie nieważkości”, dobre napisałem o nim więcej w temacie Tenszy. “Nieważkość” przyzwoite, jedynie “Gasząc motyle” mi nie podeszło.

W prozie zagranicznej gorzej. “Kahramana” jeszcze się broni (z tych irackich tekstów to pierwszy, który mi się spodobał). “Moje angielskie imię” wywołało w mnie mocno mieszane uczucia, a “Nie pozwę…” nie dokończyłem.

Ładna zmiana perspektywy pod koniec. Ale to co wcześniej, świat oczami szczura, średnio interesujące.

Opowiadanie zacząłeś od kilku enterów. Dalej jest nieciekawie. Dość chaotyczny dialog, z którego niewiele wynika tu i tam podlany niezrozumiałym surrealizmem.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia, do poprawy zapis dialogów, brakuje przecinków (np. przy wołaczach), brakuje wykrzykników i znaków zapytania.

Sama historia dość prosta, ale nawet wciągająca. Na plus to, że zachęciło mnie, więc sobie to i owo na temat poruszonego tematu przeczytałem. Na duży minus brak fantastyki.

Dobry tekst, bardzo w Twoim stylu, wali po pysku raz za razem. Ładnie poprowadzona narracja.

Bardzo interesujący tekst. Zrobił mi smaka na “Openmindera”, którego kiedyś, mam nadzieję, przeczytam.

Z dwóch zamieszczonych tu przez Ciebie opowiadań to podobało mi się mniej. Fabuła rozkręca się dopiero w samej końcówce, wcześniej mocno się dłuży. Językowo nie porywa. Bohaterowie trochę bez wyrazu.

Z dwóch zamieszczonych tu przez Ciebie opowiadań to podobało mi się bardziej. Doceniam próby zbudowania klimatu. Fabuła nie porywa, ale jednak trochę zaciekawia. Stylistykę traktuję jako ciekawy eksperyment.

„Czcigodne Bractwo Rękawiczników” oceniam najwyżej z opowiadań. Bardzo dobre fantasy, pokazujące w niezwykły sposób genezę czegoś, co można uznać za zło. "Cienie" i "Rudzik" dobre. Z tych dwóch "Cienie" czytało mi się lepiej, bo lżejsze (a czytałem na urlopie) i napisane z większym polotem. Ciekawie było przeczytać coś własnego od Jabłońskiego, bo do tej pory znałem go tylko z tłumaczeń (cenie bardzo za "Imię wiatru"). Pozostałe dwa teksty do mnie nie trafiły. "Ogrodnictwo" to opowiadanie z tych, od których najczęściej się odbijam (sam koncept przy minimalnej fabule i bohaterach). „O komecie muskającej Słońce" zaczyna się obiecująco, potem autor przedobrza, jak dla mnie poszło to wszystko w zbyt abstrakcyjnym kierunku.

Ciekawy pomysł, choć tekst chyba nieco za krótki i miejscami mocno uderzający w dobry smak. Za to scena starca w kąpieli na długo pozostaje w pamięci, niestety :/

Podobało mi się, ładnie zagrane na emocjach. Po początku spodziewałem się, że opowiadanie będzie ostro zakręcone i mocno niezrozumiałe, ale okazało się miło przyswajalne. Ciekawe nawiązania do mitu.

Skończyłem prozę zagraniczną i jest bardzo dobrze. “Modelka Crispina” (klimat, umiejętnie przedstawiona groza) i  “Zamówienie na steki” (pomysł i wartkość) – oba świetne. Jedynie “Konik z Dalarny”  mocno średni (rozpłynął się po jeszcze przyzwoitym początku).

Całkiem zabawne. Może i nazewnictwo trochę przesadzone, ale los łysych ujął mnie za serce, mocno ścisną i nie chciał puścić.

Trudny do oceny tekst. Z interpretacją takich opowiadań jest trochę jak z interpretacją snu – ciekawe obrazy, ale za cholerę trudno pojąć, co się właściwie zobaczyło.

Fabuła, w której możliwe są tylko dwa zakończenia raczej, nie zaskoczy czytelnika, bo czytelnik oba przeanalizuje przed końcem czytania. Motyw ze śmiercią nienowy. Zły zapis dialogów rzucał się w oczy. Mnóstwo też innych błędów. Niektóre opisy zdecydowanie zbyt szczegółowe.

Po prozie polskiej – jest nieźle.

“Garncarska igraszka” ciekawa i wciągająca. “Kota…” pochwaliłem już w temacie autora. “Nożem i widelcem”… tu mam mały problem. To tekst, w którym nie zauważyłem ani grama fantastki. Sam tekst dobry, choć cały czas czekałem na twist, który przemieni to opowiadanie w fantastykę.

Dlatego według mnie warto koniec konkursów ustalać nie ostatniego dnia miesiąca, ale gdzieś w połowie, by ludzie mieli czas przeczytać i nominować. Wiadomo, że pod sam koniec terminu wpada największa liczba prac i jeśli zsumuje się to z końcem miesiąca, to wiele tekstów przepada niezauważonych.

Przyjemny tekst. Fabuła dość prosta, ale zajmująca. Klimat Syberii udało Ci się oddać nie najgorzej. Przemyślenia cara w końcówce bardzo ciekawe. Ostatni akapit mógłby być trochę bardziej subtelny.

Całkiem niezłe. Choć nie rozumiem, dlaczego akurat Estonię to spotkało i dlaczego te dwa wielkie akapity w środku są tak wielkie, ale reszta wciąga i nawet zmusza do myślenia. Telewizor, młynek do kawy i dwa tostery podbiły moje serce.

Bardzo niepokojący tekst, ładnie oparty na grozie i klimacie. Wiele scen bardzo obrazowych. Narracja drugoosobowa nie należy do moich ulubionych, ale reszta zalet to nadrabia.

Gratulacje!

Przeczytałem poza kolejnością i nie żałuję, bo to dobry i przyjemny tekst jest. Oceniłbym wyżej niż “Panny dworskie” (i mam cichą nadzieję, że ten zapowiadany trzeci będzie jeszcze lepszy). Bardzo dobry język, ciekawa intryga i fajne nawiązania.

Fabuła dość ciekawa, nieźle skonstruowana, ze zwrotami akcji i zazębiającymi się wątkami. Językowo nie porywa, dialogi miejscami mało naturalne. Osadzenie akcji w ciekawym miejscu na plus.

No cóż, Nagrody Nobla to tym tekstem, Autorze, nie zdobędziesz.

Fabuła prosta jak budowa cepa

Fakt, ale i tak nie da się skrytykować, bo świetnie opowiadanie, pełne malowniczych krajobrazów i pięknych legend. Chciałbym kiedyś polecieć na Islandię wink

Uczyła się przecież od najlepszych – przede wszystkim od Littlefingera i Cersei, ale też od Ramseya i Tyriona. Wie, jak myślą dobrzy ludzie pokroju Jona czy swojego ojca; wie też, jak myślą ci najgorsi. Arya powiedziała, że Sansa jest najmądrzejszą osobą, jaką zna – na co pewnie wielu widzów parsknęło śmiechem. Ale moim zdaniem to taka strzelba Czechowa, nieco nieumiejętna, bo wbrew zasadzie “show, don’t tell”: nie pokazali wyjątkowej mądrości Sansy, tylko o niej powiedzieli. Sansa wyśmiała też Tyriona, który dotychczas uchodził za najinteligentniejszego. 

 

To ta sama Sansa, która w 6x09 strzeliła focha na brata kuzyna i nie powiedziała mu o nadciągającej armii z Doliny, przez co zginęło jakieś 10000000 poddanych (stosy trupów miały jakieś 5 metrów wysokości) Jona w Bitwie Bękartów? laugh

8x03 oglądało się świetni z wyłączonym mózgiem. Efektowny, fajne, ładnie nakręcone i emocjonujący. Ale jak człowiek zaczął analizować, to niestety mnóstwo minusów wychodzi na wierz. Gdyby Martin nie żył, to by się w grobie przewracał.

Trudno nie zauważyć, że od kiedy książki się skończyły, to twórcy mają duże trudności z napisaniem historii, która: a) wykorzystałaby potencjał postaci, b) była spójna i logiczna.  Najbardziej cieszy to, że serial nie zaspoileruje książek, bo nie wyobrażam sobie, by Martin poszedł na takie uproszenia.

 

Jeśli nawet w książkach będzie wielka bitwa Westeros vs Zima, to obstawiam, że będzie to nad Tridentem (sen Dany w “Nawałnicy mieczy”, w którym walczy nad Tridentem z “wojskami uzurpatora” w lodowych zbrojach), a zamiast Winterfell będzie Harenhall. To największy zamek w Siedmiu Królestwach zamek, jakby stworzony, żeby pomieścić wiele armii, i co ciekawe, jest w samym środku Westeros, więc wojska z różnych stron mogą się tam dostać bez teleportacji, a Trident leży nieco na północy, skąd powinny zaatakować umarli. W tej części historii, na północy zima powinna być już tak potężna, że nie pozwoli na żadne działania wojenne.

 

“Niedaleko” – opowiadanie z rodzaju tych, które świetnie się czyta, ale jednak rozczarowuje. Pole do interpretacji zdecydowanie zbyt szerokie. “Raz, dwa trzy…” przyzwoite. “Nowy świt” nie dla mnie.

Z prozy zagranicznej na duży plus “Droga Saro”, pozostałe dwa dość nużące.

Hmm… początek dość ciekawy z oryginalną postacią. Potem następuje nawarstwienie bardzo dziwnych wydarzeń i, szczerze mówiąc, zagubiłem się w tym tekście :( Więc ocenić nie dam rady.

Tenszo, czy ta skończona książka to ta, której początkowe rozdziały miałem okazję tu betować, czy coś innego?

Nowa Fantastyka