Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

W końcu nadrobiłem.

“Lunapark dziewiąty” – wspaniały, zmiótł resztę opowiadań.

A z tej reszty podobało mi się jeszcze “Leże…”, interesująca historia, a  i końcówka mnie zaskoczyła. “Siedem urodzin” miało interesujące elementy (opis tak dalekiej przyszłości to coś ciekawego), ale jednocześnie był to tekst, przynajmniej dla mnie, w dużej części niezrozumiały. Pozostałe trzy teksty nie przypadły mi do gustu.

Nie łapię, dlaczego początek jest napisany w drugiej osobie. Sam fragment trudno ocenić pod względem historii, nie mam pojęcia, co ma się z tego wykluć. Sporo usterek, poszukaj na forum poradników o zapisie dialogów.

 

Główny bohater ciekawie zarysowany i robi opowiadanie. Sama historia mogłaby być bardziej rozbudowana, ale i tak potrafi w miarę zainteresować.

Również prosiłbym o jakiś szerszy kontekst. Co właściwie zrobiła loża i co ma udowodnić ten screen?

Podobało mi się. Specyficzne i w treści i w stylu (te krótkie, wypluwane zdanie – opisy kolejnych czynności, robiły klimat), ale bardzo ciekawe.

„Okręt” już od bardzo dawna znajdował się w podróży. Była to jego pierwsza i ostatnia podróż. Został zbudowany tylko w celu odbycia tej jedynej podróży i tylko w jedną stronę.

 

Ależ nawałnica powtórzeń już na samym początku.

 

Przeszedł tak wiele w czasie jej trwania i teraz był w tak kiepskim stanie, że załoga od dawna już zastanawiała się czy wytrzyma aż do jej kresu.

 

Kolejne zdanie to istna łamigłówka jeśli chodzi o podmioty. 

Trochę tych błędów się w całym tekście nazbierało.

Zapis dialogów bardzo dziwny. Chyba nie tak wyglądają w książkach.

Sama historia dość prosta, ale plus za wysmarowanie twista w końcówce.

Ładny tekst, choć i mi wygląda on na fragment większej całości, która mogłaby być bardzo dobre. Sam broni się tak sobie.

Podobało mi się. Lubię historię tego typu, a na Twojej bawiłem się nieźle. Co prawda opowiadanie toczy się koleinami wyżłobionymi przez wiele podobnych horrorów i nie skręca ani na chwilę, ale jakoś to nie przeszkadza. Opisy obrazu wyszły bardzo dobrze, działały na wyobraźnie. Było kilka momentów, które bardziej trzymały w napięciu. Zakończenie pasuje, choć widziało się już wiele podobnych.

Ciekawa historia. Co prawda sposób, w jaki na początku starasz się wzbudzić emocje w czytelniku, jest dość ograny, ale działa. Potem wszystko dzieje się szybko, ale to lepiej, gdybyś zaczął się rozdrabniać, mogłoby to odstraszyć czytelnika. Zakończenie też ok.

Podobał mi się pokręcony klimat tego opowiadania. Mocno niedopowiedziane, ale pozostaje w pamięci.

też nie rozumiem, jak można nie wspierać ostatniego papierowego  fantastycznego czasopisma w tym kraju.

Uniknę odpowiedzi na to pytanie. Ale mam inne: czy “Fenix” przypadkiem nie jest papierowy? Albo “Fantom”? Albo “OkoLica Strachu”?

Źle się wyraziłem. Chodzi mi o czasopismo w normalnej dystrybucji, które kupię w kiosku. Takie, które sięga dalej niż do grupy zapaleńców-pasjonatów. Takie, które może wpaść w łapki gościowi, który fantastyką się nie interesuje.

 

Mógłbym prosić o tytuł?

Wszyscy jesteśmy całkowicie zdrowi – Daryl Gregory

Spoko, zgadzam się co do niektórych sugestii. Ale już nie chcę zbytnio ingerować w tekst. O ile literówki itp. poprawiłem, to reszta niech zostanie taka jak na papierze i niech każdy sobie oceni.

Bardzo smutna wiadomość. To w WS zadebiutowałem ledwo 5 numerów temu (mam nadzieję, że to nie moje opowiadanie dobiło ten format), więc wieczny szacunek. Co prawda ten “mój” był to pierwszy numer WS, który przeczytałem (wcześniej tylko NF), ale potem zabrałem się za prenumeratę i byłem zadowolony. To w WS znalazłem najlepsze opowiadanie ostatnich 2-3 lat (biorąc pod uwagę obie Fantastyki).

Upadek tego pisma sprawi, że wielu z nas straci szansę na publikację. Będzie też bardzo trudno opublikować dłuższe teksty, za długie do NF. Takie znajdowały sobie miejsce w WS.

Przyłączam się, do Mr. Marasa, też nie rozumiem, jak można nie wspierać ostatniego papierowego  fantastycznego czasopisma w tym kraju. To całe 7 zł miesięcznie. Treści jest dużo i są zróżnicowane. Naprawdę nie da się tam znaleźć nic ciekawego? Bo jak NF upadnie, to upadnie i portal i uderzy to w całą polską fantastykę. 

Blacktom,

 

Obóz rozbili na niewielkiej łące tuż obok płotu – dwa pomarańczowe namioty w świetle zachodzącego słońca przypominają żywy ogień.

– czyli łopotały na wietrze ?

Trochę na pewno. Ale głównie chodzi o kolor.

---------------------------------------

 

Czworo młodych ludzi siedzi wokół ogniska, trzymając się za dłonie, nieświadomych, że obserwuje ich Człowiek bez Twarzy.

– znowu informacja o trzymaniu się za dłonie.

Klamra kompozycyjna z pierwszym zdaniem. Całe opowiadanie również miało zakończyć się klamrą (Jachim i Aurelia trzymają się za ręce i nikt ich nie obserwuje), ale wypadło w redakcji.

---------------------------------------------

Jachim wynajmował pokój nieopodal uczelni, u pary starców, którzy pamiętali chyba jeszcze ostatnie kina.

– przecinek wydaje mi się zbędny…

Zawsze można to potraktować jako dopowiedzenie :)

 

-------------------------------------------

Naparła na wielkie, dwuskrzydłowe, drewniane drzwi. Otwarły się powoli. Wślizgnęła się do środka i zatrzasnęła je, znajdując w sobie jakąś nadludzką siłę.

– czyli normalnie latarnik to siłacz? Nie wiem, czy to celowe dramatyzowanie narratora i pokrętna logika wynika z tego, że opowieść zaprojektował bohater opowiadania, czy to Ty tworzysz taką narrację…

Hmm… jakie drzwi pasują do taniego slashera, drzwi, z którymi musi mocować się drobna kobieta, walcząca o życie? Lekkie czy ciężkie, które ledwo można zamknąć? :D

–-------------------------------------------------------------

Aurelia zaczęła biec. Potknęła się o stopień, w ostatniej chwili chwyciła poręczy. Jej bose stopy krwawiły. Obejrzała się i zobaczyła, że morderca jest tuż za nią. Wybiegła na okrągły, umieszczony pod laterną taras, gdzie czekali już Julia, Jachim i wskaźnik.

 

No, laterna. Coś nie tak?

 

--------------------------------------------------------------

– Mam bogatą wyobraźnię, ale nie mieści mi się w głowie, dlaczego ktoś znaczący miałby mieszać w mojej pracy dyplomowej.

– sugeruje, że ktoś nieznaczący już tak?

No, znaczący. Dysponujący odpowiednimi zdolnościami. Jak to wynikało z dialogu.

------------------------------------------------------------

Wciąż się nie ruszał, sparaliżowany ze strachu, w umyśle miał pustkę. Coś tu było podwójnie nie tak. Ta scena powinna wyglądać inaczej. W oryginale morderca odszedł, nim dziewczyna wyszła z namiotu. Fabuła właśnie wykoleiła się jak pociąg z retrospekcji Dominika.

– Fabuła właśnie wykoleiła się z retrospekcji Dominika jak pociąg z torów.

Fabuła właśnie wykoleiła się z retrospekcji Dominika?

 

---------------------------------------------------------

To była właśnie spluwa rodem z klasycznego slashera. Tak właśnie scharakteryzował ją Jachim, gdy jeszcze miał plan, by odegrała w historii większą rolę.

– to po kiego grzyba się zasłaniał wcześniej dziewczyną i skąd ten strach przed kulką w plecy?

Być może o tym zapomniał. Może bał się, że ten, kto ingerował w kod, zmienił również tę broń. A może po prostu wystraszył go widok wycelowanej w niego broni.

 

-----------------------------------------------------

 

Tak wyobrażał sobie stare strychy. Pełne kartonów, skrzyń i regałów z papierowymi, dawno zapomnianymi książkami. Było tu mnóstwo staroci – rozłożony na części rower, na którym nikt już nigdy nie pojedzie, niedziałająca lodówka, olbrzymi stary telewizor, który musiał ważyć chyba z dziesięć kilo, śmieszny komputer z wielką skrzynką i podobnym do telewizora monitorem. I oczywiście kołowrotek, zabytkowy, drewniany i złowieszczo piękny. Jachim nie potrafił sobie wyobrazić strychu bez takiego skarbu.

– czyli tego strychu nie zaprojektował?

Zaprojektował. Czemu myślisz, że nie?

 

---------------------------------------

W drodze zrzucił z siebie czarne szmaty. Pod spodem miał strój, w którym wkroczył do opowieści. Skrzywił się, zdając sobie sprawę, że przyjdzie mu spędzić resztę życia w głupkowatej koszulce z wielkim kwiatkiem. Może coś sobie potem uszyje, jeśli Dominik nie zniszczył kołowrotka.

– a co ma kołowrotek do szycia?

A kołowrotek nie służy do przędzenia włókien?

 

-----------------------------------------

– N.F. – oznajmiła. – Czego naprawdę nauczył cię wujek? Mordowania ludzi? Może wyobraziłeś sobie, że to tylko wirtualna opowieść. Skąd naprawdę znasz tę okolicę? Może…

– w jakich latach dzieje się opowieść? Nie ma komórek, czy więc pojecie wirtualnej rzeczywistości istnieje?

 

W latach 90. Pojęcie wirtualnej rzeczywistości już raczej wtedy istniało, technika komputerowa była całkiem rozwinięta.

 

 

Dzięki za przeczytanie i obszerny komentarz :)

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

NoWhereMan, również wielkie dzięki.

Dziękuję za komentarze.

 

Reg, wirtualna rzeczywistość to coś, co już się pojawia. Na razie jest dość prymitywna, bo w goglach słyszymy muzykę z głośników i oglądamy obraz z monitorów, które są po prostu bliżej oczu. Ale kiedyś może przejść do przełomu i informacje może będą przesyłane bezpośrednio do mózgu. Coś takiego jest w opowiadaniu. Bohater przebywa w sztucznie wykreowanej komputerowa rzeczywistości, choć nie fizycznie. Bodźce przekazywane do mózgu oszukują wszystkie zmysły.

Co do policjantów – masz rację, ale tu zawsze mogę powiedzieć, że błąd zrobił Jachim w swojej opowieści, a nie ja :P 

Aurelia spojrzała na wijące się ponad ich głowami schody → Stali tam w trójkę, Aurelia, Jachim i Julia, ona po prostu ich nie widziała

Potknęła się o stopień, w ostatniej chwili chwyciła poręczy. → W domyśle tu miało być “chwyciła się poręczy” z pominięciem “się” w celu uniknięcia powtórzenia.

Całkiem udany szort. Koniec wziął mnie z zaskoczenia, bo spodziewałem się dużo dłuższego tekstu (zgrałem go z samymi długimi, więc nie znałem długości). Ale w sumie ok.

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Szczerze mówiąc, pewnie sam bym głosował na NIE. Zgadzam się zwłaszcza, ze postacie wyszły mi tak sobie. 

 

Gdy szła po schodach, jej uszy zaatakował opis anatomiczno-geograficznych szczegółów wyglądu pewnej kobiety ‒ oczy miała jak pustynia, a usta niczym morze.

Dlaczego uszy, a nie oczy? To jakaś metafora?

Uszy, bo to piosenka.

 

Pomysł z potencjałem, ale opowiadanie czytało się ciężko. Za dużo wyjaśniania i objaśniania, dość statyczna fabuła. Choć były momenty, które zaciekawiły bardziej (kiedy pojawiały się jakieś konkrety w sprawie kosmitów).

Podejrzewam debiut. Opowiadanie, powiedzmy szczerze, nie zachwyca. Prościutka fabuła z rozwiązaniem, które nie ma prawa zadowolić czytelnika. Sporo niedoskonałości językowych. 

Ale pisz dalej, z każdym tekstem powinno być lepiej.

 

Opowiadanie ma dość ładny wydźwięk i ciekawe zakończenie. Cała reszta tekstu nieco zbyt powolna. Z Chopina, myślę, dałoby się zrobić ciekawszą postać.

Bardzo dobry tekst. Zakończenie mnie pasuje, jest bardzo satysfakcjonująco niesatysfakcjonujące. Ciekawe zarówno postacie, jak i enigmatyczny świat przedstawiony.

Po rewelacyjnym wydaniu specjalnym, numer zwykłej F wypadł dość blado pod względem opowiadań. Przyzwoity “Panzerfaust”. “Skały Kaukazu” też dało się przeczytać. “Wyrocznia” dość płaska i infantylna, ale i wciągająca. “Dno sumienia” i “Krocząca w ślad” mnie pokonały. Ze Strugackich czytałem tylko “Piknik…”, (który był świetny) więc pewnie nie zrozumiałem połowy tych tekstów, ale i druga połowa nie była porywająca.

Bardzo udany i sympatyczny szorcik. Zakończenie spadło na mnie dość niespodziewanie (podczas czytania zazwyczaj nie znam długości tekstów), więc gdyby tekst był dłuższy, zupełnie bym się nie pogniewał.

Jak opowiadała moja mama, kiedyś na wiosce już czterdziestoparoletnie kobiety chodziły w chustach i babcinych ciuchach, więc w oczach dziecka wydawały się bardzo stare. Dzisiejsi staruszkowie bardzo wymłodnieli, ale wydaje mi się, że 25 lat temu, na wiosce, kobieta w wieku 65 mogła uchodzić za staruszkę.

Jeśli się mylę, to już widzę te stada krwiożerczych sta… ludzi w dojrzałym wieku polujące na mnie po zmroku :) Aż mi przed oczami stanęło (autoreklama nie hańbi) moje pierwsze opublikowane tu opowiadanie Bimber mamy. Ciary.

Blacktom, None, Ocha, dzięki za odwiedziny.

 

Ile lat ma babcia, że nazywasz ją cały czas staruszką?

Osadziłem akcję w latach 90., a skoro babcia dobrze pamięta pierwszą połowę lat 40., to stawiam na sześćdziesiąt kilka. Ale precyzyjnego wieku postaci nie określałem, żeby mieć większą swobodę.

Wielokrotnie mi się to zdarzyło. Czytam na kindlu, zgrywam sobie wiele opowiadań jednocześnie (głównie dni dyżurów), dopiero potem czytam przez wiele dni, więc czasem mija tydzień albo i więcej pomiędzy zgraniem opowiadania a jego skomentowaniem. Jakoś bardzo mnie to nie oburza, usunął to usunął, jego prawo. Przynajmniej nie muszę wtedy myśleć na komentarzem :)

Daryl Gregory WSZYSCY JESTEŚMY CAŁKOWICIE ZDROWI  fenomenalny tekst, ścisła czołówka opowiadań, które przeczytałem w NF. Rozpisanie postaci i ich relacji. Świetna fabułą. Pomysły. Narracja.  Zaskoczenia. Długo można wymieniać.

Czasami trzeba się zatrzymać, żeby ruszyć naprzód” – zygfryd89, Mądrości ponadczasowe, portal NF, styczeń 2019. 

Dość mglista fabuła. Postacie grubo ciosane, sporo miejsca poświęcasz ich opisowi niczym z kartoteki. Pamiętaj, że zawsze lepiej, kiedy postacie same o sobie opowiadały czynami, myślami czy wypowiedzianymi słowami, niż żeby robił to narrator. Zawartość UFO rzeczywiście dość niska, choć to nie mnie oceniać.

Nie urzekło. Oparłeś cały tekst na postaci Lucjana, a ona, wbrew temu co sądził Jan, nie okazała się na tyle ciekawa, by ten tekst udźwignąć. 

Cobold, Regulatorzy, dzięki za opinie :)

Początkowo planowałem, że całe opowiadanie będzie oczami Darii, ale w pewnym momencie zaciąłem się z fabułą i w końcu wprowadzenie drugiego narratora pozwoliło mi ruszyć naprzód.

Bardzo dobry szort. Świetnie przedstawiony bardzo barwny świat i satysfakcjonujące zakończenie.

Całkiem przyjemna opowieść. Językowo przyzwoicie. Całość jest przemyślana i ma w sobie pewien urok, zwłaszcza ta “wiatrowa” mitologia. Zakończenia się domyśliłem. Pierwsza połowa dość długo się rozkręca. Średnio wyszły postacie, Wesma jeszcze ok, broni się (postacie odgrywające w fabule taką rolę jako ona nie potrzebują skomplikowanej osobowości), ale matka bardzo stereotypowa (niewiele o niej można powiedzieć, poza tym, że kocha córkę), badacz też dość nijaki.

Co do ilości UFO w UFO, to coś tam jest, może wystarczy, może nie. Na szczęście to nie ja oceniam.

Jako że tekst przypadł w mój dyżur, melduję, że zapoznałem się z kropeczkami laugh.

Przeczytałem dwa razy, raz przed komentarzami i drugi po. Pierwszym razem zrozumiałem i zinterpretowałem niewiele, drugi raz był nieco prostszy. Na pewno ciekawe i ładnie napisane. O bardziej rozbudowaną ocenę się nie pokuszę.

Chciałbym podziękować organizatorom, że wyznaczyli ostatni dzień konkursu na wtorek, nie na poniedziałek, kiedy mam dyżur. Dziś wpadło 17 ufoków.

Rybak, Katia, dziękuję za przeczytanie.

Zgodzę się z Twoim ostatnim zdaniem. Jeśli mam wybrać pomiędzy dziwacznym opowiadaniem silącym się na oryginalność a klasyczną historią, którą opowiedziano już sto razy, to wolę tę drugą.

Termin się zakończył i już koniec poprawek. To dobrze, nie będzie kusić :)

Nigdzie nie znalazłem takiej informacji.

Wejdź na swoje opowiadanie niezalogowany, to zobaczysz je tak, jak widzą inni.

Wizja na pewno z ciekawym klimatem. Moment, w którym ułożyłaś ze snów całość bardzo fajny, i szkoda, że był to tylko fragment całość, a reszta pozostała niejasna. To oczywiście tylko moje zdanie, ale gdybyś złożyła tak w całość wszystkie wątki i niejasności, byłby lepszy efekt wow.

Bardzo dobry szorcik. Wciągający, oryginalny, zapadający w pamięć, z niezłym zakończeniem.

Zgadzam się, że opowiadaniu przydałoby się żywsze tempo (skrócenie), zwłaszcza w pierwszej połowie. Zwrot akcji ze smokiem całkiem udany. W ogóle smok jako postać naprawdę dobra, Mira zdecydowanie mniej ciekawa, wiele było już podobnych było w podobnych historiach.

Dzięki za opinię i łapankę :)

O swoich faworytach wspominał nie będę, bo przeczytałem na razie niewiele konkursowych opowiadań (choć Twoje bardzo dobre), ale spróbuję to nadrobić.

Bardzo dobry tekst. Konkretne postacie. Opisy zaawansowanej fizyki niby skomplikowane, ale tak Ci to wyszło, że i tak łatwo się połapać, co i jak. Rosyjski klimat wylewa się cały czas. Napisane też porządnie, niezłe zakończenie.

Z FWS  udaje mi się jeszcze być na bieżąco. Z NF jest gorzej, co prawda czytam równolegle numer grudniowy, ale ominąłem październikowy i listopadowy, do których muszę wrócić.

Żeby nie offtopować, podobały mi się fragmenty z MMO w E.T.erze. Aż mi się przypominały dawne czasy wowa. Wyobraziłem sobie też przeciętnego 60-latka, który czyta ten tekst i próbuje zrozumieć co to jest agro czy buff  XD

Przeczytałem prozę polską.

Hrönir mocno nierówny, miał wciągające fragmenty, ale i dużo takich, które czytałem bez specjalnego zaangażowania. “E.T.er” i  “Cienie…” bardzo dobre.

Kajam sie za grudzień– składał się dla mnie ze zdecydowanie za krótkich dni :/ od stycznia obiecuję poprawę ;)

Podpisuję się pod tym :)

Jak zwykle przeczytałem mniej, niż bym chciał. Zaplątany w wielotomowce, głównie je cisnąłem.

Najpierw był “Dawca przysięgi” Sandersona cz. 1, potem “Zemsta najlepiej smakuje na zimno” Abercrombie‘go, dalej “Dawca przysięgi” cz. 2. Następnie władowałem się w kolejny cykl, połykając “Kłamstwa Locke’a Lamory” Lyncha.

Mając przed sobą premierę 5 część Meekhanu, powtórzyłem sobie całe “Opowieści z meekhańskiego pogranicza” i obecnie kończę “Każde martwe marzenie”. Do tego jestem gdzieś w połowie “Bohaterów” Abercrombie‘go.

Może było coś jeszcze, nie jestem pewien. W sumie wszystko, co przeczytałem, podobało mi się.

Oprócz tego NF i FWS (tę drugą zapronumerowałem po raz pierwszy) i opowiadania z portalu. 

Niezłe. Podobał mi się czas, w którym rozgrywa się opowiadanie, dało to ciekawe tło historyczno-polityczne. Historia dość wciągająca, wątek kowala najciekawszy.

Rzeczywiście, tekst lekki, sympatyczny, miejscami zabawny. Niezłe postacie, które nie pozwoliły na ani chwilę nudy. Zasługuje na bibliotekę.

Uniósł, podniósł, wzniósł – wkradły Ci się pleonazmy, nie trzeba pisać, że do góry.

“Plato” najlepszy tekst numeru, moim zdaniem. “Egzaminy” rzeczywiście wyglądają jak kierowane do młodych czytelników i na kolana nie powalają, ale mimo wszystko to opowiadanie z tych, które czyta się nie najgorzej i z jakimś tam zaciekawieniem. Reszta tekstów do mnie nie przemówiła. “Ciężcy” mnie zanudzili, “Oświecenie” okazało się obrzydliwe i o niczym, “Sen czerwia” miał potencjał, ale w wykonanie mnie nie przekonało. “Któremu jego gwiazda…” nie było złe, ale bardzo przeciętne i do zapomnienia.

Tekst sprawił mi całkiem zaskakująco sporo przyjemność, zwłaszcza biorąc pod uwagę dość prostą fabułę i kreację bohaterów. Za to scenografia podobała mi się bardzo, klimat niepewności i niebezpiecznej przygody udało Ci się uchwycić naprawdę nieźle. 

Dobry tekst, spodobało mi się, jak wielowymiarową postacią uczyniłaś bohatera. Napisane ładnie, fabuła dość absorbująca.

Tekst porusza interesujący temat, to na plus. Ubranie tego w fabułę wyszło ci już trochę słabiej, choć przeczytałem bez przykrości.

Dużo pracy przed Tobą, sporo usterek, ale jest też w tym tekście nie najgorszy pomysł, a i klimat mi się podobał. Oczywiście można by go przelać na papier lepiej, ale w Twojej głowie narodziło się coś ciekawego, a to już coś na początek. Na pewno można by się zastanowić nad zakończeniem, bo podobne są bardzo częste w podobnych tekstach. To że diabeł jest diabłem, wolałbym, żebyś zasugerował subtelniej niż kopytami.

Opowiadanie porusza ciekawe zagadnienie, to na pewno na plus. Na minus to, co wypisali poprzednicy – usterki, bloki tekstu, fabuła również nie porywa.

Szału tym razem opowiadania nie zrobiły. “Dwoje przy huśtawce…”, choć temat oklepany, było całkiem niezłe. Reszta to stany mocno średnie. “Horda” ładnie napisana, ale nie wciągnęła. “Grabieżnik” sprawnie napisany, choć dziwny eksperyment. “Żywy i zdrowy…” daje do myślenia, ale nie porywa. “Elfy…” – ładna wizja świata bez fabuły. “Z Themis…” początkowo bardzo interesujące, dość szybko się rozlazło.

Całkiem przyjemna lektura. Dobrze, że przeczytałem po poprawkach Starucha, bo choć na dole byłem tylko raz (no dobra, drugi raz na miedzi), to tłoczyli mi rożne rzeczy do głowy kilka semestrów i pewnie też bym się do czegoś przyczepił :)

Wspiąłem się z Tobą, Autorze, na szczyt, choć nie była to miła wędrówka. Bardzo złe wykonanie. Interpunkcja nie istnieje. Fabuła również znikoma, z banalnym zakończeniem.

Dobre opowiadanie. Ładnie napisane, wciągające i bardzo obrazowe. Świetny tytuł. Zakończenie nie zwaliło mnie z nóg, w sumie można się było tego spodziewać, ale pasuje.

Pomysł na plagę niezły, ale wykonanie – taka wyliczanka katastrof – niezbyt porywające. 

Niezłe. Podobały mi się te krótkie sceny rozciągnięte na wiele lat, ładnie rysujące bohaterkę. Puenta przyzwoita.

Nie było najgorzej, choć zgadzam się, ze tekst jest mocno przegadany, a w takiej liczbie znaków można by zmieścić o wiele więcej treści. 

“Klucz Arkynesa” zaczyna się nieszczególnie, ale rozkręca się ciekawie, a końcówka wcale nie wywołała we mnie facepalmu. “Martwy król” bardzo dobry, ładnie połączone wątki i również stanę w obronie rozdziału 10. “Kiedy jeśli nie teraz…” podobało mi się najbardziej z numeru. “Słońce moje…” również na duży plus. “Ciepło parowania…” odstaje na minus od reszty tekstów, jedno z tych opowiadań, które zaczynają się przyzwoicie, a końcówkę czytasz już bez żadnych emocji i z mały zainteresowaniem.

Bardzo przyjemna opowieść w ciekawym świecie. Główny bohater nieźle nakreślony, a reszta poszła już z górki. Zakończenie też pasuje.

Masz całkiem niezłe, zwariowane pomysły. Trochę szkoda, że opowiadanie przedstawia jedną scenę. bo te pomysły wydają się zawieszone w nieznanym czytelnikowi świecie. Ogólnie – czytało się nie najgorzej, zwłaszcza jak na debiut.

Podobało mi się. Dziwna gramatyka mi nie przeszkadzała. Świat przedstawiony bardzo ciekawy, historia w miarę wciąga, zakończenie rozczulające.

Przeczytane jak zawsze z wielki poślizgiem. “Baobab” i “Zerosi” nie wciągnęły. “Opowiadacz” całkiem niezłe”. “Szczur” i “Korespondent” wspólnie wygrywają dla mnie numer – dobre opowiadania. 

Jak na razie:

Dziedzictwo”, niezłe, na stałym poziomie Laisena, a przynajmniej na poziomie, który znam z jego opowiadań w NF. Początek naprawdę świetny, trochę szkoda że z czasem w opowiadaniu magia gra coraz większą rolę, bo to nie ona była tu najciekawsza.

Połowa nieba” mi nie podeszła. O ile “Lot pułkownika” Biedrzyckiego był niezły, to w tej kontynuacji autor przesadził z tym, co MC nazwał “bliskością astronautycznych realiów”. Kolejne etapy dokowania, uruchamiania kolejnych rzeczy itp. opisane tak dokładnie, że nudziły i przysłoniły fabułę. Za to realia w tle jak zawsze ciekawe.

Niebo w kwiatku koniczyny” dość poruszające. Podobało mi się, że jak został przedstawiony główny bohater. Motyw w rajami dość mglisty, ale i ciekawy.

Czytam dalej.

 

Edit: 

Doczytałem.

Pattaya to ty” – sympatyczny tekst,  z niezłą końcówką. Choć heist to za duże słowo na to parostronicowe opowiadanie o dość nieskomplikowanej intrydze.

Siedem lat…” – czyli opowieść o kosmicznej cywilizacji, niezbyt ciekawej zresztą.  Nie wciągnęło.

Pogodynka” wygrywa numer. Bardzo dobre, zwłaszcza emocjonująca końcówka.

Ciekawy pomysł na głównego bohatera, problem z dzieciakami jako początek fabuły też może być, ale nie zostało to wszystko rozwinięte w interesującym kierunku. Fabuła wyszła szczątkowa.

Zwykle nie lubię tekstów, z których nic nie pojmuję, ale ten mi się spodobał. Nastrojowy i dziwny na całego, żadnych półśrodków.

Czytało się przyjemnie, choć zgodzę się, że głupota bohatera nieco irytująca. Pytanie, czy ktoś tak nieprzystosowany do świata mógłby w nim przeżyć bez szwanku tyle lat? I dlaczego był niedostosowany, skoro żył na ulicy? Chyba że przyjąć, że urodził się półgłówkiem i rzeczywiście miał dużo szczęścia. Masz styl, który gładko wchodzi. Bohaterowie są jacyś. Świat już średnio oryginalny. Fabuła sunęła wolno i końcówka mogłaby bardziej zapadać w pamięć, mimo to cały czas byłem ciekawy, co stanie się dalej.

Sympatyczny tekst. Postacie kosmitów bardzo fajnie napisane. Wydaje mi się, ze ostatni fragment jest nieco zbyt pesymistyczny w porównaniu do wydźwięku całego tekstu.

Nowa Fantastyka