Profil użytkownika


komentarze: 3502, w dziale opowiadań: 2245, opowiadania: 667

Ostatnie sto komentarzy

Taaak. :-) tytuł się zgadza, a Autorkę wygooglałam. xd

W Twoją dłoń przekazuję pałeczkę.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Autora i tytuł, poproszę. :-)

 

„Czarodziej nie żyje. Pogrzeb w poniedziałek. Nie wiem, co robić.

Dodo

Peter Kid usiadł na skrzyni w ciasnym przedpokoju, ukrył twarz w dłoniach. Czuł na skórze woń świeżego drewna. Najmilszy zapach świata, który, tym razem, nie przyniósł ukojenia.

Biel upuszczonej chwilę wcześniej kartki przeświecała przez szczeliny między palcami. Obok, pulsując jaskrawym różem, leżała koperta z dziecięcej papeterii.

Wiszący nad głową mężczyzny zegar tykał. W głębi domu rozległ się dzwonek telefonu, po kilkunastu powtórzeniach umilkł.

Zegar tykał…”

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Olciatko, piękny szort. Skarżę o kilka musowo. :-)

Spodobał mi się i poruszył. Jest alegorią, a o czym nie napiszę, aby nie spoilerować. Napisany w prosty sposób, bez ozdobników i ułatwień w postaci odniesień do „masowych” zaburzeń. Lubię takie pisanie, lekkie jak piórko i ciężkie gatunkowo, nie silenie się na „literackość”.

Zaczęłam czytać raczej nieuważnie, prześlizgując się po słowach, ale zatrzymały mnie one i historia.

Dobra robota. :-)

 

Edytka: przy wstawianiu  przeczytałam jeszcze komentarz NWMa i słowo o przymiotnikach. Nie mam zdania w tym momencie, moim zdaniem nie szalejesz z nimi, ale pewnie łatwiej byłoby przyjrzeć się temu w dłuższym tekście.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Coż to może być? xd 

Czy to aby nie Strugaccy i „Żuk w mrowisku”?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wyprzedził mnie CM. :-( Też zaklikałabym. :-) 

Opowiadanie ciekawe i bardzo szybko je przeczytałam. Wydaje mi się, że wpłynęły na to dwie rzeczy dobrze wybrane sceny do tej historii oraz nie przesadzanie z liczbą słów. Pisałaś tak, że mogłam wyobrazić sobie akcję, to było trochę jak film, lekki thriller. Na plus też szybkość następujących po sobie zdarzeń. 

Zapomniałam o najważniejszym – interesujący pomysł i jego rozwiązanie. Doceniam je.

 

Z czepialstwa: nie do końca pasowało mi obsadzenie Świętego Grala w roli, którą jemu przeznaczyłaś oraz trochę inaczej opisywałbym hakowanie, może sięgnęłabym w większym stopniu po żargon, ale z drugiej strony wtedy tekst stałby się hermetyczny, więc… nie wiadomo.

Dobrze, że Lancelot pozostał rycerskim.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Anonimie. :-)

Nie przejmij się za bardzo, gdyż jak rozumiem to eksperyment, więc ryzykowałeś z formą, treścią i chciałeś autentycznej reakcji na tekst. Szkoda, że nie odpisałeś na żaden z komentarzy. 

Lubię eksperymenty i lubię też performance, aczkolwiek ciągle nie za bardzo widzę go w pisaniu. Dlaczego – nie będę się na ten temat rozpisywała, gdyż też nie odpowiadasz, więc jak rozumiem nie chcesz wejść w dialog.

 

Moja reakcja na eksperyment.

Zabawne, ale Twoja przedmowa mnie zjeżyła, tzn. uruchomiła nieufność:

– Po co słuchawki?

– Linki są/mogą być szkodliwe!

– Zaufanie a’vista? jeśli jesteś anonimowy?

 

Sam tekst. Części pisane są przegadane i zimne, choć pozornie na takie nie wyglądają, co więcej mogą stać za nimi silne uczucia, ale znikają. Jedynie imię Druzhok coś znaczy, może znaczyć. Przerzucanie się na interaktywność sprawiło mi kłopot. Linki odpalały się od razu bądź nie, poza tym nic specjalnie nowego nie wnosiły do opka. Zresztą z każdym interaktywnym tekstem tak mam, że nie za wiele wnosi, jedynie obrazy na mnie działają, wspierając litery. Jeśli muzyka to dźwięk przed albo po, wiesz – słowo potrafi być muzyką. Zagłuszasz je.

 

Zauważone drobiazgi:

,Nie pamiętasz Druzhoka?,(-,) pytają moje sny.

usuń przecinek, jest niepotrzebny po znaku zapytania.

,Po co miałem to robić, przeczołgiwać się dalej? 

miałbym?

 

Eksperyment ciekawy, mi niestety nie podszedł.

pozdrowienia ;-)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Przykro, smutno, bardzo.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Selmirze. :-)

I ja dziękuję Ci za odpowiedź. Zastanawiam się zawsze, jak to będzie, czy Autor odpisze? Jak zareaguje. 

Nie pisz Pani, “nie paniujemy i panujemy sobie tutaj”, tykamy siebie bezwzględnie.  :-)

Fajnie, że zmieniłeś tytuł i dobrze, że sam wybrałeś. 

Ha, to karczmy były trzy, ciężko się domyśleć, ale dwie wyłapałam, więc dobra nasza, ale że trzy miasta? Nie widać tego, ale zwalmy to na bohaterkę, biegnącą z wiatrem. To “gone” w nawiasie skojarzyło mi się z “Gone with the wind” – naturalnie.

Że nie zwróciłeś uwagi – jasne i spox, uczymy się pisać, nikt nie jest doskonały, a i dobrych niewielu. Pisz kolejne. Pisanie jest ciekawe i stanowi dobrą szkołę okiełznywania swoich myśli (to pewnie już bardziej moje). To, co mnie zafrapowało w Twoim tekście to wczucie się w bohaterkę i choć sformułowania były niekiedy niezgrabne, przegadane, ona w opowiadaniu zaistniała, a dla mnie bez bohatera literatura nie istnieje.

pzd srd :-)

a

 

Edytka: o jednym jeszcze zapomniałam Ci napisać. Poczekaj na komentarze innych, lepiej znają się na fantasy (nie mają moich uprzedzeń) i uważnie wczytuj się – to zderzenie z czytelnikiem oraz poprawiaj  przytaczane konstrukcje (literówki), poprawianie sprawi, że zapamiętasz. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, dziękuję, Użytkownicy. :-) Nie działał, muszą jednak edytować linki u siebie, inaczej coś się rozjeżdża.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ładne te Twoje zegary, Ninedin. Odmierzają czas nawet bogom. Nostalgia, a z Hefajstosa dobry bóg , współczujący. Przypomniała mi się ostatnia scena z Nostalgii Tarkowskiego, gdy bohater chronił płomień świecy, a ona gasła; ochraniał ją dłonią, potem połą płaszcza, a ona gasła. Życie streszczone w dwunastu minutach.

Nostalghia_final scene

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

E, bo ja najpierw film widziałam wink

Trafione, zatopione, oddaję Ci pałeczkę Funie. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kadr z filmu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Czy to nie opowiadanie Etgara Kereta z “Siedem dobrych lat” ? Sprawdzę, które.

 

Edytka: “Duże dziecko”.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Spodobało mi się Twoje opowiadanie. Dla mnie ma charakter przypowieści. Jest trochę chropowate, co pasuje mi opowiadania. Czytało mi się dobrze.

Smutne, bo przecież chłopiec nie wiedział, że nie wolno sprzedawać swoich snów, chciał dobrze, a zapłacił za to swoim życiem i odrzuceniem przez najbliższych. W innej warstwie, gdyby nie przywiązywać się do losów tego konkretnego Tamira, może być też ostrzeżeniem, historią o sprzedawaniu, oddawaniu, o rezygnacji ze swoich marzeń.

Smok jest zmyślnym, przewrotnym stworzeniem, obdarza szczęściem w sposób przypadkowy. Naznacza, napisałaś. Czy można uciec przez przeznaczeniem? Przesłanie bajki podpowiada nam, że tak, że aktywność, czyli niejako “złapanie byka za rogi”, jak zrobiła to matka kolegi, popłaca. Podsuwa nam również inne rozwiązanie, pomimo przeciwności możemy sami zapracować na swoje szczęście, choć czasami zdaje nam się to bardzo niesprawiedliwe. Jedni mają z górki, a inni ciągle się na nią wspinają. 

Ładna opowieść. Też skarżę do biblioteki. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jaki piękny tekst, o zimnie, o nocy, o dziewczynie i… kimś jeszcze. :-) Fajnie napisany. Wszystko zdaje się takie rzeczywiste, prawdziwe. Mięsisty tekst. Nie udziwniasz, nie wymyślasz, lecz łączysz fikcję/wyobrażenia z realnością. 

Bardzo naturalnie napisany, poprawnie, nic bym nie wykreśliła, żadnego nadmiaru. Po prostu opowieść o pewnym zdarzeniu.

Lubię zimno, opisałaś nad wyraz plastycznie. :-)

Idę skarżyć do biblio, pozostając w nadziei, że użytkownicy zaliczą komentarz.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Było dziwnie, było groteskowo. Bardzo ciekawy tekst. Bardzo podobało misię. Dobrze napisane, poza tym. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wchodzi, Pliszko-Czajko, a czy gust plebejski – nie wiem, dla mnie bardzo duży skrót i niedopracowane. Nie będę pamiętała po przeczytaniu, choć wspomnienie Auschwitz wstrząsająca, ale skrót i zapomnienie,  są po prostu lepsze odniesienia, choć cenię refleksję.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Anonimie. :-)

Puk, puk.

– Kto tam i czego tu szuka?

– Piątkowa dyżurna dotarła i wprasza się na herbatkę? Można?

– Proszę, proszę. Podgrzeję w mikrofalówce, bo stoi już drugi dzień.

– Kto późno przychodzi, sam sobie szkodzi. Tekst przygotowany?

– Pewnie! Leży obok filiżanki.

Wyciągnęła okulary i…

 

Uwaga natury organizacyjnej: wstaw na drugi raz jakiś tag/tagi, jeśli zaznaczasz kategorię „inne”. Pomoże to w zainteresowaniu czytelnika, trochę go przygotuje, w każdym razie ja wolałabym.

 

Opowiadanie.

Nie jest najlepiej. W tekście jest sporo kolokwializmów i operujesz skrótem (słowa, wyrażenia). Pojawiają się w narracji i atrybucjach dialogowych, ale czepiałabym się też ich (tym razem) również w wypowiedziach, ponieważ charakter dialogu i sytuacja nie uzasadniają ich użycia. Mamy do czynienia z relacją zawodową, w dodatku rodzajem wizytacji/kontroli/sprzedaży (nie wiadomo, ponieważ mieszasz, jakkbyś nie mógł się zdecydować). Na zdrowy rozum przewodnikowi powinno zależeć na nie urażaniu przybysza. Chyba, że chciałeś przedstawić postać arogancką, sfrustrowaną, działającą wbrew interesowi swojego pracodawcy, lecz na to nie wygląda, niejako “kolibie się” się od jednej cechy charakteru do drugiej w poszczególnych wypowiedziach. Z kolei wizytator też nie wchodzi w swoją skórę, jest nijaki.

Innymi słowy powinieneś popracować nad bardziej literackim zapisem swoich pomysłów i próbą pokazania swoich postaci również w wypowiedziach. Jeśli sprzedawca-przewodnik jest szczurowaty i płaski, niechże się tak zachowuje i mówi, jeśli wizytator-kupiec ma być wyniosły, niech przejawia się to w jego zachowaniu, emocjach, słowach. Całe opowiadanie zbudowałeś na pomyśle i relacji pomiędzy tymi postaciami, więc wymagają dobrego opisania, a nie po łebkach. Jest mdło.

Wypisałam kilka przykładów niezgrabności, są wyboldowane:

zapewnił szef zmiany, obrany na tymczasowego przewodnika po przybytku

sprasowana sylwetka pasowała do sieci klaustrofobicznych korytarzy odciętych od światła

Do „sprasowanej” czepiać się nie będę (lubię metafory), lecz światło w bazie przecież jest, bo być musi – w końcu to wizytówka, a dalej (logika i wyobrażana przestrzeń) jest „prysznic mdławego światła”, ”mdłe światło”

szczurzą twarz przyozdobił uśmieszek wyższości.

Jaka jest szczurza twarz? Oceniasz, nadajesz etykietę, możesz, lecz bądź potem konsekwentny, musi się płaszczyć, a nie triumfować, jak w końcówce. Chyba że zniuansujesz. 

przytaknął wizytator, wciskając palec za kołnierzyk białej koszuli

Rzucona uwaga

To przykład, lecz poruszasz się w świecie jakby rewolwerowców. Western? Mamy „rzucona, rzucił, strzelał”.

przed nimi warowały kolejne drzwi

dookoła rozbrzmiewały echa pojękiwań, szlochów i krzyków

– Taki mamy tu porządek rzeczy.

Oficjel kiwnął łysiejącą czaszką.

Rozumiem, poinformowano mnie.

– Strażnik zbada zawartość pańskiego nesesera. Odgórne wymogi placówki.

Powtórzenie, wiemy już to. W dialogach zdarza się, że powtarzasz informacje. Czemu?

Betonowa podłoga tłumiła odgłos chodu, lecz pantofle oficjela wybijały rytm podeszwą. 

Niestety, no way. Jeśli tłumi, to dlaczego przestała?

Twarz wizytatora przybrała wyraz czystego zaskoczenia

Usuń „czyste”

 

Drugą sprawa jest dynamika. Powtórzenia: idą i idą, prócz kontroli nic się nie dzieje, a i kontrola podobna do lotniskowej. Przestrzeń też niezbyt interesująca, ponieważ opisana powierzchownie. 

 

Trzecią sprawą są zamienniki na postaci. Nadajesz im wiele imion, nazw. Popatrz:

X: szef zmiany, kierownik, przewodnik, gospodarz, kierownik zmiany, szczurkowaty

Y: oficjel, interesant, wizytator, kurator, inspektor, 

Lepiej byłoby zdecydować się – moim zdaniem – na jedno określenie, mniej restrykcyjnie pewnie dwa, no trzy – góra, zwłaszcza że opko ma 12k. Pod koniec używasz już tylko dwóch: przewodnik i oficjel, jakby Ci się wyklarowało, i tak jest lepiej. Z nazwą oficjel – dyskutowałabym, tj. zastanowiłabym się jak go określać, z charakteru wypowiedzi mogłaby wypłynąć reszta.

 

Kolejną sprawą, którą poruszę, będzie fabuła, historia, którą chciałeś opowiedzieć. Mamy biuro podróży sprzedające wymarzone wakacje w wirtualu (nie będę spoilerować, acz i tu pomysł wydaje mi się niedopracowany, jest przebłyskiem zaledwie). Nie jest to szczególnie nowe i oryginalne, ale ok, to tylko ramy, lecz ludzie, relacja i sytuacja też nie zaskakuje, zaciekawia. Ot, sprzedawanie produktu z pewną straszliwą myślą na temat rzeczywistości.

Jest sporo literówek i trochę brakuje przecinków. Nadużywasz średnika, czy zawsze jest potrzebny?

 

Podsumowując. Nie wiem, jak wiele czytasz, ale przydałoby się czytanie opowieści i powieści, może też zapisywanie swoich myśli, rodzaj dziennika, aby się rozpisać, aby spróbować potrenować zamianę refleksji i przeżyć w słowa. Po drugie rekomenduję czytanie na forum opowiadań innych osób, najlepiej piórkowych i przyglądanie się sobie: co mi się podoba, co nie i dlaczego, czytanie komentarzy pod opkami też nie byłoby od rzeczy.

 

– Dziękuję za herbatkę. I do zobaczenia, a pierwsze koty za płoty.

– Eh, niepotrzebnie wpuściłem.

– Bywa, lecz uszy do góry, ponoć na początku robi się szybkie postępy, jeśli przed kolejną próbą poćwiczymy.

 

pozdrawiam serdecznie :-)

piątkowa asylum komentująca w niedzielę

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Selmirze. :-)

No proszę, mój ulubiony gatunek – fantasy. Pobawmy się w zgaduj-zgadulę rozszyfrowując tagi. Cóż opko może zawierać? 

Będzie o wiedźmie, tytuł treść przenosi, i uciekającej, czyli ściganej przez tych złych. Na pewno akcja w karczmie i opoje plus bójka, bez nich rzecz nie może się obejść. W tej karczmie ich dużo na nią jedną. Oni uzbrojeni, ona bezbronna. Będzie miotać błyskawice/kule, może polegnie, a może nie. Zabije wielu, ale ktoś pozostanie. Miłość, też być powinna, w końcu to prawie 40k. 

Hmm, co z tym elfem? Stawiam, że będzie wiotki i szlachetny, ale zginie. Chyba przyjaciel, elfy rzadko są zływrogie. Jeśli inaczej, znaczy że łamiesz konwencję, czyli dobrze. A krasnolud – musi być przyjacielem, jeszcze nie słyszałam/czytałam o krasnoludzkim oprawcy innych stworzeń.

Ona, naturalnie: piękna, młoda i rącza (ten bieg). Cóż tu jeszcze można przewidzieć? A naturalnie włosy falujące i piersi, może tym razem będą też nogi i pośladki? Goniący czarodziej będzie miał kaprawe oczy i szpetność wypisaną na twarzy. Czy będzie miał muskuły, na pewno i zapewne miecz. Jak opiszesz jego towarzyszy, na pewno postawni, duzi (bo ona wątła i delikatna, dysproporcja musi być). Hmm, oni to przedstawiciele władzy, która jest bezwzględna, mroczna, prześladująca.

I wreszcie smok, moja ulubiona postać. Każdy mi się spodoba, aby go było jak najwięcej. :-)

 

Ok, powyższej zapisany wywód to żarty, ale nie do końca, gdyż dobrą fantasy w gruncie rzeczy bardzo bardzo trudno napisać. Dlaczego? Bo wszystko już było, bo historie powielają się w milionach odsłon, bo większość piszących uważa, że strasznie łatwe i zrobią to o niebo lepiej od Autorów książek – tych już przeczytanych, gier – przegranych itd, itp. 

Zupełnie na poważnie, nie przepadam za fantasy, gdyż liczba słów pozbawionych treści w tych opowieściach przygniata mnie jak lawina błotna. Bohaterowie pozbawieni są osobowości, dekoracje wciąż te same, podobnie przygody, relacje płaskie. Zastanawiam się, co sprawia, że tak pokochaliśmy magię, moce, dlaczego uciekamy w bezbarwne, umarłe światy, w których cudowne właściwości postaci pozwalają im wygrywać, umierać, powstawać na nowo. Wiwat brak rzeczywistości, może rzeczywistość i przyszłość są za trudne i nie sposób ich opisać. Jesteśmy jak dzieci, niemowlęta sięgające po świat, który powinien im służyć, a tego nie robi.

Dobrze, dość tego „filozofowania”. Czytam jako piątkowa dyżurna i niniejszym wyrzucam wszystkie swoje uprzedzenia do kosza na śmieci.

 

W trakcie czytania:

Nie rozwlekaj, czyli już na początku opisujesz w kilkunastu, no większej liczbie zdań, kondycję wiedźmy ukrywającej się za skrzynią. Fajnie, że zwracasz uwagę na fizyczność tego stanu i węch, lecz powtarzasz, nadużywasz określników. Przyjrzyj się, co mógłbyś wykreślić bez szkody dla tekstu, wiedzy czytelnika, fabuły, wyjaśnień. Mniej, znaczy więcej.

Moje subiektywne (mało radykalne) usunięcia wyglądałyby następująco, wyboldowane:

Uciekała. Jak zwykle. Przez ostatnie sześć lat nie robiła niczego innego.

Przykucnąwszy za stertą skrzyń, wstrzymała oddech. Serce łomotało jej szaleńczo w piersi, gdy skulona czekała, aż prześladowcy zaczną się oddalać. Dopiero kiedy stukot żołnierskich buciorów zupełnie ucichł, osunęła się bezwładnie na ziemię, łapczywie wciągając powietrze w płuca. Prawie się udusiła, gdy jej nozdrza przeszył odór miejsca, do którego trafiła. Krztusząc się i plując żółcią, przewróciła się na bok i złapała za szyję.

Minęła dłuższa chwila, nim zdołała w końcu normalnie odetchnąć. Przez następne kilka minut po prostu leżała z zamkniętymi oczami, po opadnięciu emocji na nowo czując okropną suchość w gardle i szarpiący wnętrzności głód. Zmęczone ciało drżało lekko w śmierdzącym błocie, a świadomość dziewczyny powoli zaczęła odpływać.

Zacisnęła zęby, z trudem zwalczając ogarniające ją otępienie. Jeszcze nie mogła stracić przytomności. Wrogowie wciąż byli zbyt blisko. Musiała się ukryć. Musiała przeżyć.

Po kilku próbach udało jej się podnieść. Oparta plecami o ścianę budynku, powiodła dookoła wzrokiem. Źródłem straszliwego fetoru okazała się być wielka dziura z odpadkami, spełniająca najwyraźniej także funkcję latryny. Czym prędzej odwróciła od niej wzrok. Choć na samą myśl o jedzeniu robiło jej się teraz niedobrze, znalezienie pożywienia było niemal równie ważne jak sama ucieczka. Od dwóch dni nie miała niczego w ustach, a nawet wcześniejsze posiłki trudno było nazwać obfitymi. Zwróciwszy twarz w stronę wyjścia z zaułka, ruszyła przed siebie chwiejnym krokiem.

 

Po przeczytaniu.

Nie jest źle. Zaskoczyłeś mnie! Elf jest jej przeciwnikiem, czyli dobrze. Fajnie, że wplotłeś jedną scenę z przeszłości. W gruncie rzeczy to ona oraz wymiana z karczmarzem mnie zainteresowała, oraz zakończenie (pomysł), bo choć nienowe jest ciekawe. Poprawność zapisu (interpunkcja, moim zdaniem dobrze, ale na mnie nie polegaj ponieważ nie jestem tu alfą i omegą, raczej marnym pytajnikiem spoza zbioru, tj. ciągle się tego uczę i sprawdzam). 

Wracając jednak do historii i tego jak została opowiedziana. Tu – moim zdaniem – jest słabo. Dla mnie to w zasadzie szkic do napisania tej opowieści na nowo. Dlaczego? Tekst opierasz na grze pomiędzy postaciami: Ona, Elf, Krasnolud (scena retrospekcji jest wątkiem pobocznym). W związku z tym te postaci powinny być mocno zbudowane. O ile mogę odpuścić Krasnoluda, to niestety nie główną parę.

Bohaterka jest w biegu. Przedstawiasz ją przez tę jedną tylko cechę i umieszczasz w podobnych sytuacjach, dyktując podobne zachowania, odczucia. Zaczynasz od pierwszej sceny, w której Ona: jest jej słabo, serce łomocze w piersiach, mdleje, zasypia i jest otępiała. Przy spotkaniu z opryszkiem też: czuje jak serce łomocze jej dziko o żebra; przeklina sen (znowu zasnęła); czuje dojmujący ból w trzewiach (tam latryna i odór, tu – ból, swoją drogą co masz na myśli z tymi trzewiami); nie ma energii; znowu wspomnienie o posiłku; walczy z osłabiającymi ją zmęczeniem i rozpaczą; wreszcie z wysiłkiem robi kolejny krok. Przy następnej scenie z krasnoludem znowu mamy zmęczenie, bezwładne legnięcie na łóżku, gwałtowne przebudzenie, dzikość. Co można byłoby z tym zrobić – nie powielać. Na plus, że sięgasz po inny zmysł niż wzrok.

Przeciwnik – tu jest gorzej, ponieważ przedstawiasz go niekonsekwentnie. Jest żądny zemsty, władczy, bezwzględny, a jednocześnie grzeczny i łaskawy – rozmowa z opryszkiem (uwolnienie). Dodatkowo zastanowiła mnie końcówka rozmowy z opryszkiem, były dwie karczmy (?), bo pierwszą kazał spalić, tuż po rozmowie z nim?

 

Kolejną sprawą jest nadmiar wyjaśnień. Nie ufasz czytelnikowi, za każdym razem tłumaczysz zachowanie bohaterki oraz jej przeciwnika, nie pozwalasz, abym się domyśliła, kim i jacy są. Sprawia to wrażenie streszczenia i jest mało literackie. Myślałam sobie – no, Autor czuwa. Przez to jest tyle słów.

Bardzo dokładnie określasz czas: nawet, po czym, jednocześnie, później, momentalnie. Dużo tego.

Zwróć uwagę na słowa współczesne, na przykład „ewidentnie”, „typek”, „nieszczególnie ją interesowała”, „normalnie odetchnąć”, „oceniając efekt”. Może również na stylizację, bo powierzchowna: „ukontentowaniem”, „nigdym”. Zdecydowanie odpuściłabym oba rodzaje.

 

Podsumowując. Zainteresowałeś mnie, lecz spróbuj mniej wyjaśniać, budować sceny, z których czytelnik wyprowadzałby wnioski i towarzyszył postaciom oraz pomyśl o przeciwniku, aby był kimś, a nie wahającą się mimozą. Dodatkowo zupełnie brakuje tutaj światotwórstwa, czyli dekoracji, a zdaje się, że w fantasy to ważne. 

 

pozdrawiam serdecznie :-)

piątkowa asylum komentująca w niedzielę

 

PS. Odnośnie tytułu mogłoby być – nie musi wiązać się z treścią, lecz podkreślać coś ważnego – na przykład: “Pochodzenie”, “Ucieczka”, “Dobre stare czasy”, “Obława”, “Zaszczuta”, “Ucieczka jest ratunkiem”, “Bieg po życie” i wiele innych. wink

PS2. Co złego, nie ja. wink

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Byłoby wspaniale. xd

Obserwowałam Wasz pojedynek na piosenki z daleka i koniec końców sama już nie wiedziałam komu kibicować. wink 

Z wielką chęcią spakowałbym graty do tobołka i raz dwa znowu wyruszyła ze swojego rozpadającego się zamczyska do karczmy na Skraj Świata, bo u mnie nudy na pudy. Jak to się mówi?  “Stara bida”.  :-) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wstępu jak napisałam długiego nie będzie. Film obejrzałam na dużym ekranie sporo lat temu. Powtórzyłam teraz, a wiedząc już czego się spodziewać, mogłam zwracać uwagę na detale, przypomnieć sobie burzę w trakcie i po seansach, potem recenzje, opinie.

Co padało?:

„O czym to jest? kontra Fenomenalny pomysł! Efektowna bzdura kontra Rewelacja! Geniusz to czy hochsztapler?”

„Przyznam, że chwilami nie wiedziałem, czy bić brawo czy wyjść z sali (…)”

„Nie znam twórczości tego gościa w ogóle i chyba nie będę miała odwagi sięgnąć po kolejne jego dzieła”.

„Co do szympansów… to co, myślisz, że facet z nimi mieszkał naprawdę?”

 

Jakie były moje pierwsze reakcje – zachwyt, wściekłość i konsternacja.

Jakie były/są Wasze? Co Carax proponuje? Przeszłość czy teraźniejszość? A może po prostu nic i tyle.

„Moteur!” – na planie filmowym we Francji oznacza: "akcja!".

 

Zapraszam (klasycznie) do dyskusji na discordzie po godz. 20, w niedzielę (31.05.2020).

Jeśli ktoś chce się podzielić wrażeniami/opinią tutaj, też zapraszam. :-)

 

srd pzd

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dajcie znać, czy obejrzycie/będzie Wam się chciało obejrzeć film, żebym wiedziała, czy skrobnąć ze dwa zdania wstępu (krótkiego)?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

xd, było super!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Może masz i rację, Algirze! Najważniejsze jest, aby opowiedzieć pewną historię. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zgodnie z dekretem miłościwie nam panującej Minuskuły wrzucam kolejny tytuł:

„Holy Motors”, reżyser i scenariusz – Léos Carax. Występują: Denis Lavant, a ze znanych nazwisk: Eva Mendes, Kylie Minogue i kobieta-guma.

Czas: 1.50h, znaczy długi.

Dostępność w legalu: vod.pl (7.90pln); cineman.pl (niestety w pakiecie, ale obecnie tydzień dostępu na próbę, bez przymuszania potem do kontynuacji -0pln).

Premiera: styczeń 2013, po trzynastu latach ciszy Carax nakręcił kolejny film. Wcześniejsze: „Chłopiec spotyka dziewczynę”, „Zła krew” i „Kochankowie z Pont-Neuf”.

O swoim filmie mówił tak: „…To prosty film. Pokazywałem go dzieciom i nie miały problemu z jego zrozumieniem. Facet wsiada do samochodu i jedzie do pracy. A potem do kolejnej. To naprawdę nie jest zbyt skomplikowane. (…) W ogóle nie lubię mówić, a o kinie w szczególności. Nie potrzebuję tego, inni ludzie też nie. Konferencje prasowe, spotkania z publicznością – to wszystko wydaje mi się nierealne. I tak zazwyczaj nie znam odpowiedzi na pytania, które ludzie mi zadają. (…) Tylko kiedy kręcę filmy, czuję, że oddycham. (…)”.

Kino zdecydowanie europejskie.

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, Wisielcu! Gratulacje. :DDD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wszyscy zniknęli. Bywa. znaczy czekamy.

Jakby co, mam już wybrany film, ale musielibyście obejrzeć do końca, a 1h i 50, więc prawie dwie godziny. Może widzieliście, nie wiem. Z drugiej strony może zapodałby Wisielec?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Kelin i Pliszko-Czajko. :-) Kawa, herbata i woda na stole. Rozgoście się, porozglądajcie i piszcie! 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmm, Ajzan, moje zdanie – w trakcie akcji, absolutnie nie ma czasu na wąchanie fiołków, chyba że będziesz dawała jakieś flash backi, czyli skończysz porządnie jedną scenę, druga, wrócisz. Musi być na to uzasadnienie. Chęć wyjaśnienia nie wydaje mi się wystarczająca.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja też się przyłączam, Ninedin. Daj nam coś na ruszt. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A ja w przeciwieństwie do Wilka (hi, hi) bardzo lubię metafory, gryzło mnie na początku nagromadzenie porównań (ale to subiektywne). Smok jest świetny to i zakończenie super – metaforyczne? :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

I ja pozdrawiam. Bądź ostrożna z moimi sugestiami, aby nie wylać dziecka z kąpielą, tj. zmieniaj pod warunkiem, że Tobie też będzie to pasowało. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, CharliseEileen. :-)

Przedstawiać już się nie muszę, bo komentowałam Hirpi Solani i ringu bokserski. :-)

Tym razem szort fantasy. Zdecydowanie na plus bohaterka, że jest złośliwą lecz i pomocną staruszką. Połączenie nie jest jednoznaczne, co mi się spodobało. Fabuła, w zasadzie jej nie ma, gdyż przedstawiasz jedną scenkę, w której poznajemy bohaterkę. 

Wyraźnie widać budowanie klimatu, dbanie o plastyczność opisu. Moim zdaniem jest próbą udaną, chociaż mogło by być jeszcze lepiej. Na plus też, poprawność zapisu.

CE, biorąc pod uwagę mój komentarz, zważ go, gdyż w przypadku fantasy jestem bardzo wymagająca, dużo w nim mojej subiektywności i preferencji.

 

Zatrzymania:

 

*dużo tego piękna, zamierania przyrody

W fantasy zawsze mamy noc, jest pięknie, świerszcze i sowy wydają odgłosy, a wszystko zamiera kiedy rozpoczyna się akcja. Spróbowałabym powalczyć z mniejszą oczywistością albo przynajmniej zróżnicować rytm. Na przykład skróciłabym poniższe zdanie usuwając wyboldowane.

Sowa zamknęła swe przenikliwe oczy i również zamarła w oczekiwaniu na przybysza, który zjawić miał się lada moment.

 

*zastanawiałabym się nad liczbą koniecznych przymiotników

Jeśli któryś wydawałby mi się niepotrzebny – usuwałabym. Za niepotrzebny uważałabym taki, który nic lub niewiele wnosi do rozumienia tekstu lub zbudowania wizji miejsca, osoby. Na przykład nie wiem, czy ważne jest że polana była niewielka i co oznaczają niebieskie malowania. W kolejnym zdaniu usunęłabym „do cna”.

Jednym słowem (no, dwoma :D) – kierowałabym się ekonomią tekstu. Czaruje się odpowiednim słowem, a nie ich liczbą. Taki jest mój pogląd.

 

*zdania opisujące jeden element wielokrotnie złożone

Różnicowałabym ich długość i nie pisała wszystkiego po przecinku oraz również przemyślałabym sprawę, czy wszystko musi być krzywe, powybijane, suche, zagrzybione itd. Nagromadzenie tylu określeń dziwi i burzy nastrój.

Jednym słowem wybierałabym te elementy, które są/będą mi potrzebne.

Czasami miałam odnosiłam wrażenie wyliczanki: opis chatki, ganku i miotły, kobiety i jej ręki. Podobnie zresztą prowadzisz narrację: opisujesz niejako po kolei zarówno otoczenie, jak i zachowania staruszki, pozbawiając tym samym czytelnika zaskoczenia.

 

*logika

Czytelnik jest bystrym kotem i zapamiętuje, więc jeśli piszesz o:

– ubiorze staruszki

‚okutana ciasno w gęstwiny wyplecionych z szuwar chust i chropowatego mchu

,przez kraj szaty

,zamiotła liścianą spódnicą oplątaną badylami i pędami bluszczy

,podciągnęła fałdy mchowej spódnicy

,wrzuciła w mchowy fartuch 

To już nie wiedziałam co i jak wygląda.

– piszesz, że sowa uniosła powiekę, gdy usłyszała „szybkie, drobne kroczki”, w kolejnym zdaniu „postać kroczyła”

– szpule

Tu też miałam zatrzymanie, bo jeśli wrzuciła w fartuch szpule i opuściła chatę, to dlaczego gospodyni domu znalazła je potem koło kołowrotka? Sprawdziłam szybko liczbę – zrobiła pięćdziesiąt, gospodyni znalazła pięćdziesiąt, czyli co wrzuciła sobie w fartuch?

 

*ostatnia rzecz to zamienniki na bohatera lub główne postaci

Używasz ich wielu – kobiecina, babuleńka, intruzka, starucha, staruszka. Są niepotrzebne i przy dłuższym tekście i większej liczbie postaci mogłyby zmylać czytelnika.

 

serdecznie pozdrawiam :-)

piątkowa asylum komentująca w niedzielę

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Uaa! Naz. 

A teraz, ponieważ chcę nominować do piórka, choć wolno będzie mi to zrobić dopiero za dwa dni, muszę zadbać o komentarz, aby go zaliczono. Trudne, gdyż jednocześnie nie chcę zaspoilerować i wymądrzać się za bardzo na temat tekstu z poziomu krytyka, gdyż nim nie jestem. Trochę się niepokoję, czy przypadkiem pocałunkiem śmierci nie obdarzam, gdyż ostatnio zgłaszane przeze mnie opki, niestety, dość często przepadają w głosowaniach. Z drugiej strony czekać nie mogę, czas po temu (zgłoszenie) najwyższy z uwagi na zbliżający się koniec miesiąca.

 

Dobrze, może tak. Narracja w obszernych fragmentach jest naprawdę niezła, wyśmienitej próby. We współczesnym polskim weirdzie rzadko można spotkać opowiadanie pisane z taką autorską świadomością i konkretną fabułą. Obmyślone punkty postoju w tekście zostały wybrane tak, aby czytelnika nie zalał/znużył ciąg świadomości bohaterki. Przeżycia – relacja nie jest pustym kolorowaniem dziwnością, lecz została silnie osadzona w adekwatnie spreparowanych doświadczeniach. 

Muszę powtórzyć – napisane z pełną świadomością Autora, a takie lubię i nie chodzi mi tu o jakieś, broń panie Boże, podobieństwo autora i bohaterki, bo takie rzeczy od razu skreślam. Doświadczenia są zanurzone w rzecyzwistości, o co w weirdzie wyjątkowo trudno. Łatwiej o frazesy, wyrażenia i dyrdymały. Tu, mamy do czynienia z prawdziwą przetwarzaną przez bohatera rzeczywistością. W pewnym aspekcie nasuwa mi się porównanie z opowiadaniem Funa na konkurs weirdowy. 

Dodatkowo zaskakujesz zakończeniem, jest tak inne, nietypowe, a przynajmniej rysujące taką możliwość.

Ok, chyba wystarczy.

 

Teraz kilka słów od siebie. Bardzo misię ta narracja i tak, miałaś rację, nie ma tu dręczenia zwierząt, a jeśli już kogoś, jest nim człowiek, a przez kogo i co, zachęcam do przeczytania tych, którzy jeszcze tego nie zrobili. Sorry, że dotarłam dopiero teraz, ale goni mnie czas (pewnie każdego), jednak wiedziałam, że muszę zajrzeć przed końcem miesiąca, choćby nie wiem co, więc odłożyłam dyżurne opki i przyszłam. Z początku myślałam, że skręcisz w trochę inną stronę, pewnie mnie cholernie by to interesowało. Jednak po namyśle sądzę, że dobrze się stało tak, jak jest. Miałabym trochę czepialstwa, ale daruję sobie, bo niepotrzebne w tym momencie.

 

Ze swoich opowiadań żadnego nie polecam.

Dzięki za zamieszczenie i gratuluję opka! :-)

PS. Jeszcze jedno, książek niestety jeszcze nie czytałam. Natomiast zajawka była dobra, co wiesz.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Aaa. Ciekawe. Bardzo zajmująco poprowadziłaś historię przez dialogi. To jest trudne, powtórzę za Mytrixem, a Ty świetnie to robisz, bo wciąga, bo naturalne, bo w napięciu czekam jako czytelnik na kolejny, a dalej napiszę już o swoich odczuciach.

Po przeczytaniu, moje pierwsze, w zasadzie techniczne, odczucie było, ale eleganckie pisanie. W dodatku zestawienie wulgaryzmów dziewczynki, jej zła (takiego bezosobowego, neutralnego, bez emocjonalnego harmidru) z estetycznym, minimalistycznym zapisem robi wrażenie.

Fabularnie najbardziej zainteresowała mnie kwestia słów, nazywania. Co się stanie, stałoby, gdyby otrzymywała odpowiedzi na swoje pytania? Czy świat, rzeczy można „uwięzić”, okiełznać przez poznanie imienia? Hmm, można też byłoby pomyśleć o zatrzymaniu kobiety w grzechu, o uczynieniu jej nieśmiertelną. Gdyby pociągnąć dalej, czy dzieje się tak przez słowa? Czy one to robią? Czy przez miłość, pytanie czyją i do kogo? Tu język węża staje się rozdwojony: on, ona, dzieci. Co jest prawdziwe, a co buduje pułapkę, w gruncie rzeczy, dla obojga? Na boku zostawiam kwestię zła, jest ono tutaj niematerialne, w tle, jakby wiązało się z nieuchronnością i skazaniem na wieczne powtarzanie.

Jak widzisz pytań zrodziło mi się wiele.

Odnośnie imienia, ktore pada na końcu nie mam wyraźnego poglądu, bardziej wątpliwości zbliżone do zdania Mytrixa, gdyż ujednoznacznia tekst (imię naturalnie, a nie opinia Mytrixa :D). Z drugiej strony musiałaś dać wyjaśnienie, a to było najkrótsze i pokazuje motywy Gii, są inne,  niż te zapamiętane z lekcji religii.

Idę skarżyć do biblio. Twoje opowiadania są takie, że pozostają w pamięci. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Odgrzebany wątek o muzyce, a niech tam, też się wypowiem i szybko nadmieniam, że całego wątku przeczytałam tylko bieżące wpisy <disclaimer>.

Moim zdaniem pokoleniowo jarać się nie będzie czym, choć w poszczególnych pąklach tak, więc  nie nazwałabym tego doświadczeniem pokolenia. Połączenia moim zdaniem, jeszcze jako takie są na poziomie wczesnych nastolatków (mniej więcej), potem doświadczenia rozjeżdżają się na pąkle, tj. grupy w swoich bańkach. Dla mnie współczesność to twórczo i oryginalnie przerabiany mix wcześniejszy (z dwudziestego wieku) wsparty technologią. Mix muzyczny, tematyczny, wizualny.

 

Odniosę się też do @Japkiewicz, bo ciekawy komentarz

Choćby kulturowa retencja, wpływ na rozwój sztuki, oryginalność podejścia do tematu, porwanie serc odbiorców, podtrzymująca się świeżość. Nie, nie da się tego skwantyfikować, można tylko określać mniej lub bardziej subiektywnie. 

A ta retencja to duża czy mała przy niekwantyfikowalnym poziomie immersji w poszczególnych niepołączonych pąklach.

Na jaką sztukę wpływa: malarstwo, rzeźba, koncepcja pojmowania i rozumienia sztuki, coś się zmieniło, jeśli chodzi o post post modernizm, jakieś nowe idee czy odkurzamy stare?

Teraz muzyka nie łączy aż tak całego pokolenia nie dlatego, że jest w jakikolwiek sposób gorsza, ale dlatego, że jest bardziej zróżnicowana, bardziej dostępna i łatwiej jest wyrobić sobie własny gust

Zróżnicowanie muzyki i jej dostępność nie przekłada się automatycznie na łatwość wyrobienia sobie zdania i gustu. IMHO raczej to utrudnia i zamyka, bo zniechęca. Po co czegoś szukać jeśli mam, to co lubię, sięgam po to, co znam. Gusta kształtują pąkle, a na samodzielną pracę przy grzebaniu i słuchaniu potrzeba czasu, o kosztach nie wspomnę.

Gust kształtuje się wprost proporcjonalnie do liczby spędzonych godzin, obcowania z muzyką, podobnie zresztą jest z literaturą i innymi rzeczami.

Dodatkową barierą jest silnie promowany indywidualizm, który staje w kolizji ze wspólnotą pokolenia oraz, o czym coraz częściej się wspomina, „kapitał kulturowy wyraźnie rozwarstwiający się, przynajmniej od dwóch dekad.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Super, heart

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@Bolly, ja będę Ciebie czytała, jeśli coś zamieścisz, a jak w piątek to już bezwarunkowo. :-) Odpuśćmy spory z przeszłości. Ja nie chcę się spierać dla samego sporu, racji, dochodzić, analizować.  Daj tekst, to skomentuję, co myślę. Czy komentarz będzie mądry, czy “bez sensu” – nie wiem. Jestem jaka jestem. Trochę czytam, jeśli mogę to sf, jeśli inne – też.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Verus, jeżeli pozwolisz i ja napiszę, co mi w duszy zagrało po Twoim wpisie.

nieszczere komentarze nie mają absolutnie żadnego sensu, więc takich nie zamieszczam

team :-)

sprawia mu to frajdę, to powinien dalej próbować to robić, próbować się rozwijać. Nie chcę podcinać mu skrzydeł. Bardzo mnie ciekawi, co myślicie o takim podejściu.

Ja na tak, bo wiedza to potęga, a język jest kluczem. :-)

nigdy nie zakładam, że ktoś chciał zrobić mi krzywdę czy wyrządzić przykrość.

Też team. :-)

 

I jeszcze dwa zdania.

Dyskusja na temat weirdu jest niewiarygodnie ciekawa!

A pojedynki literackie, bardzo lubię. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

katia72, “Jęzory wiecznie liżą moje ciało”

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/24421

Katiu, jestem niepoprawną funką Twoich opowiadań, każde mi się podoba, a kiedy wkroczyłaś w dzisiaj – też. Jeśli tego nie chcesz, zaprzestanę tego procederu.

CM, Że bę­dzie ko­lo­ro­wo

funthsystem,  Siej kwia­ty, zbie­raj ogień

Za koncepcję smoka, nic nie poradzę na to, beznadziejna miłość!

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Będę dalej, Marseyku pisała osobiście, co dla mnie oznacza nieteoretycznie (czyli, nie w rozumieniu – jak powinno być w utopii, bo broń boże nie w w nauce, gdyż tam wolę rozważania), lecz po prostu z serca, myśli i tej praktyki, którą mam. Jak zamąciłam, powiedzcie.

Podzielam Twoje zdanie, bowiem i ja chciałabym czynić środowisko przyjaźniejszym, co nie oznacza: „głaskającym po głowie”, nie pozwalającym wyrażać myśli w swoim formacie, temperamencie, osobowości. Dla mnie dużą wartością jest kontakt z wyrazistymi osobami, które mają dużą wiedzę; przemyślenia, które potrafią przedstawić; są odważne, ale potrafią się też przyznać do pomyłki, błędu; potrafią przeciwstawić się większości. Odpowiedzą na zadane pytanie, nie deprecjonując tzw. „szybkim strzałem” odbiorcy, ale wyjaśnieniem, krótki acz konkretnym. 

I tu wejdę – na chwilę – na poziom teoretyzowania, gdyż nie przyglądałam się pod tym kątem komentarzom (swoim i innych), wchodzę tu osobiście, a resztę odrzucam, bezwzględnie. Pozostając tylko i wyłącznie w obrębie warstwy komunikacyjnej i nie psychologizując, najbardziej zjadliwe są, ogólnie rzecz biorąc, następujące kategorie: argumenty ad personam (wnioskujące o osobie, jesteś… trata tata, mniej lub bardziej zawoalowane); wybiórczo przytaczane fakty (tu czasem, bez złej woli, ponieważ pamięć ludzka jest zawodna; choć jeśli odbywa się jakaś gra to nawet fakty można prezentować z konotacją ujemną, wystarczy tendencyjny wybór i jedno słowo nieneutralne); uderzanie w „czuły punkt” odbiorcy (jeśli go znamy, niestety jest to stosunkowo łatwe, jako ludzie to wyczuwamy, zmysłem, cholera wie jakim); jechanie po wszystkim, czyli nie uwzględnianie „pojemności” odbiorcy. 

Tu anegdotka typowa, jak myślę. Pamiętam swoją pierwszą jazdę samochodem, uczył mnie mąż, pierwsza i ostatnia to była lekcja, a wszystkie błędy z powyżej wymienionych kategorii wystąpiły, a z ostatniej w całej okazałości. Miałam ni mniej, ni więcej, prowadzić jak on po tysiącach przejechanych km. Ja, cóż, miast gazu wciskałam przy biegu hamulec, a ponieważ jestem tylko częściowo standardowo zlateralizowana, to kiedy mówił w lewo, ja skręcałam w prawo – chodnik, potem zaczęłam już machać ręką (przypomnienie prawa-lewa) i puszczałam kierownicę – w odpowiedzi krzyk. Do katastrofy doszło, kiedy przyjechał wesprzeć mnie na egzaminie na prawo jazdy, a było to drugie podejście, naturalnie dotarł w chwili, kiedy zaczynałam egzamin praktyczny i zaczęłam wyjazd z parkingu na trasę. Cóż, zajechał mi drogę (szybko), z nerwów zhamowałam zbyt gwałtownie i przekręciłam kluczyk, zgasł mi silnik. Naturalnie nie mogłam odpalić ponownie. Instruktor orzekł, że nnie udzieliłam pierwszeństwa i nie mam naturalnych odruchów, po czym kazał wysiąść z auta. Egzamin oblałam.

Odruchy akurat miałam naturalne – IMHO, a poza tym skupiona byłam na wyjeżdżaniu. Przyjaciel – hamerykanin pocieszał mnie trzy dni: „Ty mi czasami nie wpadaj w kompleksy i cały ten freudyzm, ot zdarzenie. Opłać kolejny egzamin praktyczny i zdawaj”.

Za trzecim razem udało się. I choć niedługo potem zdarzało mi się kręcić w kółko po moście Poniatowskiego w W-wie bądź jeździć zaplanowaną, utartą trasą, ale teraz chyba sobie radzę, normalnie, dobrze. Pisanie jest umiejętnością, kolejna półka to literatura (wyższa sztuka jazdy), też dostępna, lecz warsztat konieczny. Tak myślę. 

 

No tak, od tematu, Merseyku, odeszłam daleko za góry. Wracając, chyba bardzo nie lubię czystej erystyki, a jeśli jest jeszcze zabarwiona oceną negatywną zatrzymuję się i dumam, na ile zależy mi na sprawie. Jeśli tak, nie mam wyboru, bo sądzę, że w ważnych dla siebie sprawach trzeba zabierać głos i każdy się liczy. Czasami podziwiam wymiany zdań pomiędzy pisarzami, pisarzami i krytykami, krytykami, i wszystkimi z odbiorcami. Lubię kiedy zdanie spotyka się ze zdaniem, idea z ideą, przekonanie z przekonaniem. To jest wyjątkowe.

Znowu odeszłam w dygresję, więc powracając, przy tak dużej zbiorowości (NF), charakterach, motywacjach, intencjach przyjazność – TAK, jest możliwa i pożadana, ciągle jeszcze tak uważam (ten optymizm przy zwyczajowym pesymizmie). Przy czym, od razu zaznaczę, że w mojej ocenie NF jest niezwykłym portalem pod tym względem na plus. 

Kłopot zazwyczaj pojawia się przy różnicy zdań, wtedy najsilniej dudnią rozmowy nazywane „dramami, shitstormami, gównoburzami”. Zgodziłabym się z @Sagittem, że odcięcie części komunikacji (niewerbalna) jest ważne i wiele by zmieniło, ale chyba nie tylko to. Nie będę się rozwodziła nad możliwymi przyczynami/hipotezami, ponieważ nie to jest tematem Twojego wątku.

Jeśli chodzi o wyrażanie opinii – jestem za wyjaśnianiem sporu, gdy zaistnieje i obie strony mają czas (nie zawsze tak jest, ponieważ obcujemy wirtualnie) i gadaniem na różne tematy, tęsknię za SB o jedzeniu, głupotkach, bo po prostu też to lubię robić, cieszyć się, wymieniać, pleść trzy-po trzy też – bardzo. Uff, a co jeśli idzie na noże. Pojedynki na pióra? albo zwyczajnie tłumaczyć i być dokładnym i “nie dowalać”, ważyć słowa, ale dociekać. Spór jest ważny i dyskusja (choć czasem wiele nas to kosztuje, ale jeśli istotne, to tak), w niej jest życie i poglądy, jesteśmy różni i to jest cholernie ciekawe, kto wie, czy nie jedynie najbardziej interesujące. Wszystkie najlepsze rozwiązania historycznie (zbiorowe) były wypracowywane w poszukiwaniu konsensusu.

Może pisząc ten komentarz, Merseyku, jątrzę, nie wiem. Nie mam takiej intencji. Chcę rozmawiać, uczyć się, przestawać z ludźmi, których polubiłam, choć znam tylko wirtualnie, z tekstów i komentarzy. Naiwne? Wiedźma lub diabeł w szaty mistrza przebrany sączy mi jad do ucha, zatruwa myśli. Odpowiadam jej:  “I tak, i nie. Zobaczymy”.

Dla mnie życie jest w ruchu. Hmm, dziwne, ale się z tym zgadzam, choć czasem niewygodne.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, DD :-),  czas oczekiwania nie będzie miał znaczenia.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Też ciekawam nowego, Fizyku. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, jaka szkoda DD, czyli nie wstawię już w dzień Twojego dyżuru, ale rozumiem czas i pewnie pisanie. Pisz.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Po co w takim razie w ogóle czytasz fantasy, skoro najwyraźniej za nim nie przepadasz? Nie lepiej czytać coś, co się lubi?

Bolly, jestem piątkową dyżurną, a decydując się na wzięcie dyżuru (świadomie) wiedziałam, że będą wpadały opowiadania z różnych nurtów, nie tylko moich ulubionych i nie będę mogła już przebierać. Zaznaczam swoje preferencje tylko na piątkowym dyżurze, a żeby było łatwiej rozpoznać, a ponieważ komentarz wstawiam niekoniecznie w piątek, podpisuję się jako piątkowa asylum i wtedy pojawia się taki dopisek.

Co więcej, powiem Ci, że komentowanie fantasy jest dla mnie „niezłą jazdą” i nauką.

 

 A na mankietach śnieżnobiałej wykrochmalonej koszuli z bursztynowymi spinkami, napiszę że w życiu też nie zawsze robię to, co lubię najbardziej, choć staram się, jak mogę, aby drugiego było w wystarczającej ilości. Czasami, na przykład: bardzo chciałabym docisnąć pedał gazu badź pohałasować, przekręcając na chwilę gałkę kolumn, ale przepisy/rozsądek, a w drugim przypadku sąsiedzi i domownicy. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, @Finklo Twoje opko też było. @yantri dobrą robotę zrobiłaś! też próbowałam, ale mi ręce opadły.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Gratki Jacku_L i wybranietz! Super.:DDD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

#Bailout i stn. Tak w skrócie, rozpisywać się nie będę, przed chwilą pod krytyką zaliczyłam długaśny komt.

Chociaż nie, jedno podkreślę, różnorodność i tu #lk, mamy prawo do własnej opinii, stylu komentarza oraz naprawdę tym Piórkiem bym się tak nie przejmowała.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oba podrzucone linki są ciekawe, zajrzyj. Jeden jeszcze się toczył, kiedy pierwszy raz zalogowałam się na NF, a drugi jest z ubiegłego roku. Każdy ważny. Pomimo zabierania głosu i w jednym, i w drugim wątku, sądzę że temat będzie okresowo powracał z uwagi na nowych użyszkodników, ale może również ze wzgędu na prostą konstatację, że nasze poglądy ewoluują, inaczej rozkładamy akcenty, coś staje się klarowniejsze przez doświadczenia i upływ czasu.

 

O teorii, co powinno się, a co nie, ględzić nie będę. Spróbuję po prostu napisać, jak to było ze mną, komentarzami na portalu i jak obecnie nad nimi pracuję.

Zanim jednak to zrobię, napiszę że szeroko uśmiechnęłam się widząc kto, co, do kogo… itd, bliskie mi jest takie porządkowanie rzeczywistości, znaczy robię podobnie.  A kiedy przeczytałam jak wymieniasz składnia, fleksja, konstrukcja zdań – błędny szyk i zobaczyłam, że zabrakło mi tylko interpunkcji to parsknęłam śmiechem. Wiesz, ja ciągle sprawdzam (zdaje się, że sprawa beznadziejna i do Świętego Antoniego przyjdzie mi wznosić modły, bez nadziei, dodam :D), co zawiera się w czym i co dokładnie znaczy; wyjątki przyprawiają o ból głowy i zapamiętać ich nie potrafię, bo nie zawsze zdają mi się logiczne (na rozum, chwilę to pojmuję, gdyż język jest tworem naturalnym i jak każdy taki wymyka się matematyce); niekiedy zmiana szyku zdania, konstrukcji procentuje, jest po prostu lepsza, co naturalnie nie oznacza, że należy łamać (oczywiste).

Sprawdziłam, czy komentowałam jakieś Twoje opko, będąc ciekawa i tekstu, i komentarza. Wydawało mi się, że tak, lecz nie wiem, gdyż jest tylko jeden tekst, na konkurs, a  strasznie trudno, jak wiesz, dokopać się do swoich komentarzy, zresztą i tak na osobistym koncie zachowywana jest tylko ich część. Mój folder na lapku też stał się trudny do nawigowania (szybkiego przekopania).

Zdaje się, że proporcje mojego komentarza będą: wstęp – 50%, rozwinięcie 40%, zakończenie 10%. Liche, znaczy niezbalansowane.

 

Początek. 

Kiedy „weszłam” na NF zderzyłam się ze społecznością. Zawsze tak jest, miłość o pierwszego wejrzenia, poznawanie reguł i swojej (indywidualnej) na nie reakcji. W czym się zakochałam – w dowcipnych, ciętych komentarzach, w zabawach słownych. Dla mnie coś, w czym uczestniczę musi dawać fun, a nie traumę, ale swoją pracę muszę też wykonać, czyli dać się poznać i poznawać innych, oraz utrzymać aktywność, gdyż epizody są tylko nimi i niczym więcej – odchodzą w przeszłość. 

Zderzyłam się po raz pierwszy z odbiorem czytelników zupełnie mnie nie znających. Powtarzały się komentarze: niezrozumiałe, niejasne oraz interpunkcja. Na pierwsze niewiele mogłam od razu poradzić, za to na drugie – tak. No i wpadłam jak śliwka w kompot w poradniki, reguły i czasami poprawiałam dwukrotnie to samo, zresztą i do tej pory się to zdarza. Jedna osoba mówiła to, więc leciałam przez cały tekst z wielokropkiem, druga ciut inaczej, zatem od nowa. Najgorzej było przy tym moim najdłuższym. Zaczęłam czytać komentarze do innych tekstów, wypracowując, niejako na nowo, dla siebie, własne skróty (interpunkcyjne), próbując złapać ogólną zasadę, bo wyjątki postanowiłam sobie odpuścić (nie za dużo na raz). I na nie może kiedyś przyjdzie kolej. Odnośnie konstrukcji zdań, poprawnej bądź nie, zachowuję dystans, ponieważ dotyka kwestii stylu. Czasem owszem – ewidentnie coś źle brzmi, ale nie zawsze. Podobnie jest ze znaczeniem słów, metaforami/porównaniami. 

 

Teraz.

Mierzę się z pisaniem komentarzy jako piątkowa dyżurna. To również pewna cezura i odpowiedzialność. Nie mogę już pisać odlecianych komentarzy (bawić się nimi, bo czasami jest to pierwszy kontakt użytkownika z portalem), lecz konkretne. Próbuję. Czytam opko, zaznaczam interpunkcję, swoje zatrzymania, więc subiektywne. Potem zastanawiam się, co mnie zachwyciło, a co zraziło jako czytelnika. Kolejny krok wiąże się z wyborem. Usuwam wszystkie uwagi interpunkcyjne, których nie jestem pewna oraz decyduję, co z tych moich „ansów” (znaczy zatrzymań) jest najważniejsze, wybija się na plan pierwszy. Jeśli Autor napisze, na co chce, aby czytający zwrócili uwagę, staram się do tego dostosować. Jak widzisz, Twoim i moim sposobem próbuję ugryźć to przez format. I jeszcze jedno, kiedy wymyśliłam sobie tę strukturę, obawiałam się (ciągle jeszcze niepokój czai się), że skąd ja, zwykły czytelnik i osoba próbująca zapisywać swoje myśli czy światy będę miała pomysły na komentarze merytoryczne, przecież się nie znam. Okazało się, że mam jakieś myśli po przeczytaniu kolejnych tekstów. Naturalnie, są to opinie odbiorcy, pojedynczego, lecz jedynie na nich mogę się opierać. 

 

Zakończenie.

Na portalu przewijają się różne dylematy dotyczące komentarzy. Pierwszy – głaskać po głowie czy  „marasować”. Gdybym miała opowiedzieć się w tym dwuwymiarowym zakresie, wybrałabym  „marasowanie” tekstu. Dlaczego? bo Autor zderzy się z obojętnością na rynku, niekiedy nawet z niechęcią i musi wypracować sobie sposoby reagowania/dystansu. Natomiast, myślę że jest i trzecie wyjście, moje ulubione. Odnosząc się do nauki, forum zdecydowanie opowiadam się za dowcipem, finezją, literackością w komentarzach, czyli szukaniem innej drogi, przecież żyjemy w świecie trójwymiarowym, a każdą górę można obejść, jeśli celem jest dojście do miasta położonego za nią. Tę trzecią drogę najbardziej lubię i ona autentycznie sprawia (mi) frajdę, bo i kontakt z drugim człowiekiem/czytelnikiem/żywą osobą, i uczenie się, i kontakt z rzeczywistością.

Druga rzecz to szczerość czytelnika i przyjęte założenia. Każdy z nas ma ulubione wątki, tematy, kategorie, formy. Ja nie jestem dobrym odbiorcą fantasy, zdaje mi się wtórna, łatwo kopiowalna, co powtarzam, zdaje się, że już do znudzenia, w tych swoich wstępach, lecz wydaje mi się ważne, aby  Autor wiedział z jakich pozycji wyruszam czytać jego opko.

Trzecia kwestia to rozmowa. Bardzo mi się spodobało, że chcesz abstrahować od piórek i innych dyskusji, w tym wątku, że ma być konkret, kawa na ławę. Jasne, że musi być konstruktywnie.

Wreszcie ostatnia – trzeba pogodzić się z różnorodnością osób komentujących. Nie jest to próbka specjalnie dobrana, może i bardziej krytyczna, może rozmijająca się z gustami/trendami rynku, i w tym sensie niemiarodajna, ale w zamian za to kontakt z żywymi ludźmi i ich reakcjami, czytelnikami. W związku z tym trzeba koniecznie pozwolić na ekspresję ich osobowości, bo znikną, a tego się najbardziej obawiam, że osoby mające swoje zdanie rozpłyną się we mgle. Ludzie nie są spod jednej sztancy i to jest IMHO dużą wartością.

Ups, jeszcze będzie druga ostatnia, coś liczyć nie umiem. Bardzo ważne jest dla mnie to, co powtarza @reg, że Autor ma ostatnie zdanie i decyduje o ostatecznym kształcie tekstu.

 

srd

a

PS. Fajne (copyrajty za Anet), że podniosłeś temat.

PS2. Post długaśny post, ale chciałam napisać go w sposób osobisty.

PS3. Twoje opko z kawki wrzucam do trzeciej, najbardziej priorytetowej kolejki. Kurcze, nie nadążam z czytaniem. To musiałaby być praca na cały etat, a nie z doskoku.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Makabra, wszystkie opki są ściągnięte.

Martwi mnie, że proceder jest taki łatwy, a gdyby nie Miva, nawet byśmy o tym nie wiedzieli.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmm, Fizyku, a tu z kolei sprzeciwię się, Maras nie podważał rozsądku portalowiczów, raczej  apelował o chłodniejszy umysł i rozwagę przy nominacjach, a przynajmniej podjęcie próby uzasadnienia, czemu najlepsze. 

Eh, wiem, Coboldzie, pamiętam, gdyż właśnie to była moja największa wątpliwość (nierozstrzygnięta do dnia dzisiejszego), czy wszystkie, czy tylko te nienominowane. Może dlatego, że mi zdarza się zmienić opinię po czasie, nie za często, ale jednak, zwłaszcza kiedy doskwiera brak czasu i gonię (nie wydzielę sobie wystarczającej szufladki czasowej).

 

A tak w ogóle, to dałabym Piórka wszystkim, którym na tym zależy, aby nas nie absorbowało nadmiernie. I niestety wiem, że niemożliwe, więc żart, może nieśmieszny.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, Fenrirze!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Darconie, ja z mainstreamem raczej nie płynę, chyba już zdążyłeś zauważyćwink, a przynajmniej czasem tak, czasem nie (ale może zbyt optymistycznie widzę tę sprawę:D, że niby jestem taka układna). Lożowanie nie wydaje mi się łatwe, raczej “garb na plecach”, czas, odpowiedzialność i pro-bono. 

Odnośnie werdyktów czytających – wywinę się od zdania, bo jeszcze go nie mam. Przychylam się – sama popularność to za mało, lecz jednocześnie uważam, że nie można jej ignorować, czyli i tak, i nie, znaczy zależy. Wyjście z tego dylematu widzę jedno, wybraliśmy Lożę, zaufaliśmy i niech nam miłościwie panuje. Dbajmy też o nią, jej kondycję, aby głosowała zgodnie z sobą, przekonaniem, wiedzą i preferencjami. 

Marzyłabym o tym, aby wprowadzić do regulaminu propozycję Cobolda o dwóch tygodniach na początku każdego roku na zgłaszanie opowiadań z ubiegłego, tych, o których po roku myślimy inaczej. Może taki zabieg zniwelowałby lukę, niewątpliwie istniejącą, przegapienia tekstów, które zostały nam w pamięci, a z jakichś względów nie załapały się na Piórko i “leżą nam na wątrobie”. Może i Loży byłoby łatwiej wtedy decydować, tego naturalnie nie wiem.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Okropne, i wspaniale,  Mivo, że o tym napisałaś i zawiadomiłaś autorkę! 

Też jestem zła, że trafiło na piękne opko Katii, zresztą byłabym równie zła, gdyby na każde inne opko trafiło. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Skojarzyło się, @Wilku, ale o wszystkim pisać nie sposób. wink

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No wiedziałam, że jeśli zamieszczę wyimki z piątkowej nocy to weźmiesz je pod uwagę. Miałeś nie brać! Pamiętasz. :-)

Są takie elementy, które muszą się “wykształcić”, ewoluować w oparciu o kolejne teksty, wnioski i opinie.

I to, panie, mnie martwi. Wolałabym jak ze światłem. Pstryk – już jest, pstryk – ciemność. ;-)

Jeśli w ogóle ten tekst jest wart rozważenia

Jest, bo ciekawy efekt osiągnąłeś przy określonych środkach. Świadome pisanie, w tym słowa, wyrażenia. Przekaz.

“Bajkę na “Z(A)MIANĘ” napiszesz

Nie wiem, chcę. Pomysł mam, nawet taki zachęcający do pisania, ale podobnie było przy weird i mitologiach. Ten weirdowski nawet powstał, lecz wymaga jeszcze pracy, podobnie z mitologiami. Muszę trochę odpuścić swoje krytykanctwo, bo bardzo stopuje, a i więcej na brzuchu leżeć, aby kręgosłup wrócił do naturalnych kształtów. To mnie zawsze fascynowało, że wystarczy pięć-dziesięć minut dziennie, aby kosteczki się ułożyły w sobie właściwe "s".

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Gratulacje dla Piórkowiczów. :-)

Dla mnie rozstrzelenie gustów w Loży jest ok. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mnie tymi wołami ciągną, tak mają, a ja w końcu skapnęłam się, że warto. :-) Przypadek, los.

Typowe prace Freuda są ciężkie i hermetyczne, Jung – podobnie. Musiałoby by być coś współczesnego, podumam, a kiedy znajdę, podeślę link, najpewniej będzie związany z kulturą, pojmowaną szeroko.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

„Zmierzchu bogów” nie znam. O czym to? 

Viscontiego, jednego z moich ukochanych reżyserów. O nazizmie, więc, nie do końca i początku o tym. Pewnie tytuł zaważył. :-)  Filmów jak Ty, za wiele nie oglądam, chyba że mnie za łeb wyciągną, ale niektóre robią wrażenie i zostają.

 Jeśli dobrze pamiętam, Jung urodził się w Szwajcarii i mieszkał tam przed śmiercią

Tak, wszystko się zgadza, tak było. :DDD i miał swoje grono zwolenników. Jung jest w ogóle ok i jego niektóre intuicje, podobnie jak Freud. Część należy odstawić do lamusa, ale niektóre żyją. Od razu dodam, że nie jestem zwolennikiem  determinizmu dziecięcej alkowy, to tak nie działa, przynajmniej tak myślę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Gratki dla Wszystkich:-). Dla podiumowiczów, tych z rozszerzonej antologii, wyróżnionych, i każdego, który napisał w konwencji weird.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmm, jeśli piszesz, że słowo zostało użyte dwa razy to chyba tak powinno być, a tylko jedno z nich było. Scysję mamy, gdyż jestem dokładna i jeśli trzy przykłady, choć jest jeden, to się burzę. Ale, ale… gust jest gustem, resentyment też nim jest, więc uznaję, lecz nie lubię nakładek. 

Proszę nie pisz, że reaguje zaczepno-obronnie, ponieważ ja tylko sprawdzam, i niej napiszę, że  fakty , bo i do nich zaczynam mieć dystans. Co do odbióru opka – jasne, może być subiektywny, ale nie lubię budowania gór/ideologii.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Katiu, NIE, NIE, NIE.

Proszę, chrzań konkursowe laury.  Życie i odczuwanie jest ważniejsze.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, i Ciebie Jasna Strono, przepraszam za wtrącenie się. 

Kwalifikujmy do Korony, lepsze przecież są miazmaty lovcraftowskie, przecie oryginalne, co nie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

 O, fajnie,  że podałaś. Super. Wiem, a raczej dowiedziałam się tego, co piszesz, ale regulacje   prawne dopuszczają, co byśmy o tym nie sądzili. Gadałam z prawnikiem, co prawda chwilę, ale potwierdził. Nie ma regresu lub jest słaby. Ból, wiem, ale znaczącej liczbie osób i tak nie będzie na tym zależeć, jeśli nie będzie dialogu/dyskusji. Chyba zaczynam podejrzewać, że nic poza nami się nie stanie, lecz wymaga to wzrostu świadomości wielu i jeszcze kilku innych rzeczy.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmm, nie powstrzymam się, i przebacz mi GaPo, jeśli będziesz mógł, tę wstawkę.

Wiktorze, akcja jest chaotyczna? Nie ma odzwierciedlenia hasła? Ciekawostka. Kwiatki  lovcraftowskie?

Słowa: plugawy, obmierzły, abominacja. Czy czytałyśmy to samo opko? 

Plugawy – 2, tak, ale w jakiej odległości. Czytałaś Lovcrafta i inne weird.

Obmierzły – 0

Abominacja (o, na to jestem uczulona) – 0

Hmm, słowa i gusty, może lepiej predylekcją uzasadniać i nie ubierać w kożuchy. Eh.

 

Przepitarszam, GaPo, naprawdę, że się tak zaangażowałam, ale krew mnie zalewa – zawsze, na potok słów, uzasadnień, nie płynących z serca, odczuwania, lecących po technikaliach. Bardzo jestem ciekawam, uzasadnień stn i Żongler.

 

щ(゚Д゚щ)

a

 

Edytka: Może dlatego, ta literatura w Polsce leży i kwiczy.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Chicago jest miastem, które ogromnie lubię, w ogóle Hamerykę z tamtych lat. Miasta amerykańskie poznaje po kolorach: Detroit zawsze niebieskie, Chicago – białe, Waszyngton – żółty, Pittsburgh – czarny, naturalnie, Boston – zielony itd. Dlaczego lubię, przez szerokie bulwary i wrotki oraz pierwszy spektakl fajerwerków, oglądany przy okazji jakiejś konwencji, na szczęście nie było wtedy upałów, bo ochrzciłabym je pewnie „czerwonym”.

Bardzo byłam ciekawa, jak połączysz bóstwa z tym miejscem. 

Dobrze oddałaś klimat tego czasu i miasta. Zachowania dziewczyny na zewnątrz, w hotelu, bezpośredność zagadywania. Klimaty hamerykańskie. :-)

Połączenie bóstwa, miejsca i czasu bardzo dobre. Oj, Katiu, pisz! O ludzkich sprawach prawisz, namiętnościach, pomyłkach i historii, która  odtwarza się, jak zacinająca się płyta.

Podobało misię! Coś tam można byłoby wygładzić, ale nie dbam o to. Wchodzę w Twoje opowieści jak w masło.

W biblio już jesteś, nie zdążyłam, ale z niczym ostatnio nie docieram na czas. Spóźniony listosz ze mnie. Nominuję do piórka, każde Twoje opko jest tego warte! Muszę poczekać dwa dni.

Tu, dodatkowo, sprobowałaś napisać coś innego, współczesnego, nie w światach nieznanych, lecz znajomych. 

Przyjaznej nocy, dobrego dnia i srd :-)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

.Tekst przesłaniem/problemem/zakawyczką stoi. Akcja rozgrywa się w jednym miejscu, w zasadzie tylko przez dialogi, pięknie i zręcznie poprowadzona, pokazuje dylematy herosów i bogów. Dobra opowieść!

Jużeś w biblio, więc nie zdążyłam.  Z tymi bogami, dla mnie, jak zwykle erudycyjnie, lecz choć łapałam coś piąte przez dziesiąte i czasami sprawdzałam, nie zawsze było to potrzebne. Luk w wykształceniu widzę, że mam bez liku, a Wy się tak sprawnie poruszacie, że zazdraszczam. :DDD

Wiesz, jakoś dziwnie mi się skojarzyło z filmem „Zmierzch bogów”, a przecież nie wprost z treścią, sama nie rozumiem dlaczego, czyżby przez sam tytuł?

Humoru – zero, a nawet sporo na minusie. Postaci skrojone w sam raz na tę długość tekstu. Naturalnie zainteresowali mnie szwajcarscy jungiści, ale Towarzystwo powstało w latach pięćdziesiątych, ma tam headquarters i choć inni też tam swoje wpływy mieli (ci Szwajcarzy są bardzo specyficzni), to latami wykładał, więc ze wszech miar okejka.

Podobało mi się. 

Dobrze, umiejętnie wybierasz momenty pokazania bohatera, a jednocześnie ciekawiłaby mnie  kolejna ucieczka, poznawanie nowych żon i budowanie na zgliszczach.

#teamCM w kwestii naturalności wplecenia losów herosa z drugą strona jabłka.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Eksperymentalny tekst. Kiedy przeczytałam pierwszy raz (nocny piątek) kręciłam nosem na nadmiar… co mi tam, napiszę, jaki tuman piachu wzbił się, zawirował i powoli opadał. Poniżej, skrót z pamięci, co mi się tam kołowało:

„…Wydaje mi się CMie, że wajcha wychyliła się za bardzo w drugą stronę.

Za i przeciw

*Podobało się zdecydowanie: koncept, chór, podsumowanie wierszem (dobry jest), gwiazdki – lubię je w Twoim wydaniu.

Nie podobało, bo znieczulało: każda wypowiedź wysycona celnym (pojedynczo sformułowaniem), bo przez ich nagromadzenie nie potrafiłam za nimi nadążyć; unikanie przez Ciebie zaimków, na początku zwłaszcza (dam przykład), powtarzanie imienia, nazwiska bohaterki nie jest potrzebne, gdy wiadomo że ona. No i te dekoracje, dajże czasem trochę tego, co dookoła…”

 

Tak było wczoraj. Dzisiaj (sobota) przeczytałam ponownie i odniosłam wrażenie, jakbym wczoraj dotarła jedynie do pokoju proboszcza, cóż wina wczorajszego dnia. Odszedł i zapomnijmy już o nim.

Bardzo ciekawy tekst, zróżnicowany. Cholernie gorzki i celny. Szalony korowód, do którego dołączyłam i tańczę, idąc w nim, ciele prowadzone na rzeź. Kurcze, jak to zrobiłeś – satyryczny weird, Prachett w naszej realności, uśmiech zamiera, w momencie, gdy wargi już, już zaczynają się unosić. I wiesz, co dziwne, ale polubiłam panią Żakiet. Masz Ty cierpliwość do niej, a dla niej zrozumienie. :-)

Zastanawiam się nad skalą przerysowania i budowaniem w ten sposób opowieści. Nie umiem doradzić, zresztą warto podążać swoją ścieżką. Niewątpliwie tekst jest ciekawy przez formę, zapis i treść. Oryginalny i do zapamiętania, bez wątpienia.

Biblio – konieczne, więc skarżę, ale czy ktoś mnie nie uprzedzi, wiadomix, że możliwe. ;-)

Czy nominacja do piórka, muszę się zastanowić i przeczytać jeszcze raz, za dwa dni, bo zmienna jestem, jakby mi ktoś gen mimetyczny zaszczepił.

Odnośnie poprawności i takich tam innych, fachowiec ze mnie żaden, jednak ośmielę się napisać, że bardzo dobrze. 

 

Zauważone drobiazgi:

* we wstępie chyba za bardzo poszatkowałeś, wrzucając kolejne zdania do osobnych linijek. Przyjrzyj się temu z łaski swojej.

* Halinkę zmieniłabym na Bożenkę, albo inaczej, żeby imiona nie były zbyt podobne. Po co zwiększać nachylenie stoku dla biegacza-czytacza.

Helena zrobiła krok naprzód(+,) czując jak odwaga wystawia ją do wiatru.

Może?

wierzący potrafi przegadać mszę(+,) nie wypowiadając jednego słowa.

– Lepiej! – odparła pani Gienia z euforią(+,) jakiej nie zapewnia najmocniejsza nalewka.

jw

Z mroku wyłoniła się biała poświata(+,) w której pani Żakiet rozpoznała grubego 

„Rośnie liczba osób(+,) pod którymi zarwał się sedes. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Uuu, dobry, Darconie, klasyka! Już po, nie widziałam przedtem.

Uff, sprawa z cda teraz jest trudniejsza. Kilka lat temu podzieliłabym Twoje zdanie, Minu. W tej chwili, zmienili swój model biznesowy (wiem – eufemizm) i deklarują, że odprowadzają „tantiemy” do dystrybutorów, producentów (rozumiem, że tamci też do Autorów). Prawnie sytuacja jest, wygląda – czysta, choć może być inaczej. Bardzo to wszystko jest jest nieprzejrzyste.

Darco ma rację z wersją Premium, ale kto ich tam wie, co robią, podobnie zresztą myślę o innych strumieniach, też Netflixsie. Nie mamy dostępu do danych finansowych, ale zgoda, że większa organizacja pewnie lepiej musi pilnować regulacji, choć praw autorskich już niekoniecznie. Brakuje mi zaufania, zdecydowanie, ponieważ reguły tego świata premiują, co innego.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Łobejrzę jutro, film namierzony. Pisz! :-)

Jakby dało radę godzinę ustawić póżniej niż na 19, byłoby bosko.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wstawiłeś w mój dzień. :DDD

Ależ mnie ciekawość zżerała, chrupała jak korniki drewno w niektórych antykwariatach. Wytrzymałam. Jeszcze nie przeczytałam, ale nocą sygnał silniejszy, więc czym prędzej się zalogowałam, aby napisać kilka słów. 

Do usłyszenia pod tekstem. :-)

 

Edytka: Napisałam o muzyce, ale uznałam, że spojleruję, więc czym prędzej – usunęłam. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jeśli tekst o Drakuli głupi, to go lepiej nie „wrzucaj”. 

Edytka: Źle odczytałam „wrzucę” zamiast „wyrzucę”

 

 

W takim razie pisz, tak jak wolisz, to ważne, aby było Ci łatwiej, a nie trudniej. Komentowanie jednak bym polecała, bo i nauka (doświadczenie, jak Ty odbierasz opki innych, kształtowanie umiejętności patrzenia na teksty),  więcej komentarzy (wylądowałeś na planecie Wzajemności) oraz jeszcze raz nauka (sztuki pisania, zapisu, itd itp).

jeszcze piątkowa:-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Arturze Tojza. :-)

Czemu żeś taki stary tekst wstawił, nie rozumiem. Dla mnie to lata świetlne. I jeszcze piszesz, że masz wiele w lapku. Chyba najbardziej zdziwiło mnie, nie to że masz i zamieszczasz, lecz podkreślasz tę informację, jednak mniejsza z tym.

Nie za długie i nie fragment fantasy, więc – radość, acz nie wybuchowa jeszcze, bo tag superhero, a z nimi to nigdy nie wiadomo, jacy będą.

 

Po przeczytaniu.

Pomysł jest, ale z pewnością fantastyki w nim nie ma, niestety. To portal fantastyczny i dobrze, aby elementy fantastyki były obecne. Nawet śladowe,  jednak nie znalazłam ich w Twoim tekście. Szkoda. 

Jeśli chodzi o pisanie, jeszcze bardziej podkręciłabym pierwszą część (w sensie uprościła, nie chcę pisać bardziej konkretnie, żeby nie zaspojlerować, mam nadzieję że zrozumiesz, o co mi chodzi).

Poprawność – poziom so-so. Najbardziej trzeba popracować nad słownictwem (bogatsze) i zdaniami, aby były mniej podobne jedno do drugiego (długość, rytm).

Fabuła – jest.

 

Zatrzymania rożnego rodzaju.

gdy dnie stawały się coraz krótsze, a powietrze zimniejsze i pachnące deszczem oraz zwiędłymi liśćmi. 

Dni – literówka; powtórzenie – wiemy już, że padało i deszcz był zimny.

Zaczęły uderzać w niego wściekle, chcąc za wszelką cenę strącić swą zwierzynę na bok, 

Dwa samochody na raz zaczęły uderzać (o kleszczach piszesz później)?

Drugie wyboldowane – trochę niezgrabne sformułowanie – strącić, raczej zepchnąć

Jednak młodzian nie należał do łatwych zdobyczy, zręcznie odpierał ich ataki, odrzucając od siebie swych prześladowców.

Hmm, ciekawe jak odpierał i odrzucał?

Kierowca kabrioletu wcisnął hamulec, akurat w momencie gdy obaj mężczyźni otworzyli ogień. Łowcy ostrzelali się nawzajem

Hmm, filmowe, więc ok, ale cholernie trudne, żeby się tak zgrało, bo zakładamy że pędzili, ale ok.

jeden z samochodów wpadł w poślizg i stanął wzdłuż drogi

Jeśli wpadł w poślizg (deszcz), nie stanąłby jak wryty wzdłuż drogi, chyba? Wiem, że może być skrót i nierealne, ale…

z impetem uderzył w przeciwnika. Samochód odrzucony siłą uderzenia przekoziołkował się dwa razy i ostatecznie spoczął na mokrym chodniku.

Powtórzenie – uderzenie, kilka zdań wyżej też było. Slowo spoczął, poza tym bardzo to dogodne dla naszego kierowcy, że oba samochody elegancko wylądowały po bokach drogi, z drugiej strony plus za logikę. :-)

Przeładował karabin, wepchnął do kieszeni skórzanej kurtki,(-,) trzy zapasowe magazynki

Chyba bez przecinka?

„Królowa mórz” czekała tam(+,) gdzie miała. 

Tu, dołożyć przecinek, są dwa czasowniki (orzeczenia).

sprawdził dokładnie(+,) czy wszystko jest na swoim miejscu, 

Tu jw.

Lubił broń o wiele bardziej, gdyż jak dotąd nigdy go nie zawiodła. 

Literówka. Zastanawiałam się też, dlaczego wolał nową, a nie wysłużoną.

Jeden poszedł, pytanie polegało na tym(+,) ilu zostało. 

Pociski rozpruły w drzazgi,(-,) kadłub jachtu, za którym się schował

Tu, przecinek wydaje mi się niepotrzebny?

Harry podbiegł do brata, pomógł mu wstać i oprawszy go o siebie, 

Literówka

 

Podsumowując, pisz, ale może weryfikuj te sprzed lat. Mam wrażenie, że to wprawka. Spróbuj napisać coś nowego na trwające konkursy (Mitologie inaczej, Z(a)miana, Granice nieskończoności, w tym ostatnim – teksty bardzo krótkie).

Jeśli chcesz zagościć na dłużej, spróbuj pokomentować opowiadania innych osób, będzie łatwiej z komentarzami pod Twoimi i sporo się nauczysz. wink

 

pozdrawiam serdecznie :-)

piątkowa asylum

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć, Koimeodo. :-) Kawę lubię, książki też, zdjęcia robię słabe (tylko z telefonu), deszcz też wolę od upału. Poza tym  – witaj:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O smokach trochę boję się czytać, bo jeśli smok będzie nie ten, który być powinien, to co?

Jednak w końcu postanowiłam zaryzykować, zakryję oczy dłońmi jak przy ciuciubabce i rozchylając palce raz po raz – tak będę oszukiwać – przeczytać. Cóż w końcu szkodzi komu szkodzi podglądanie. 

 

Dobre opko! Fajny smok! Zakończenie misię! Podobało mi się, że używasz prostych słów i zdań. Dla mnie opowiadasz o dorastaniu do życia i słodkim dzieciństwie. 

 

Z zatrzymań.

Za dużo tych metafor/porównań na początku. Osłabiają. Naturalnie, połóż na karb mojego subiektywizmu. Dla mnie porównania, metafory muszą być naprawdę wstrząsające i bliskie życia, nawet w obrębie realizmu magicznego, aby miały rację bytu.

Iii, blisko te drzewa musiały stać, korona przy koronie, bo było plucie pestkami na małą odległość, daleko nie polecą.

Trochę to chlanie na początku, niepotrzebne. Wuj w ogóle jest mało charakterystyczny, a główna figura, przynajmniej dla bohatera

Niekiedy streszczasz, chcąc pokazać linię czasu i zmieścić życie w pigułce opka.

 

Smoki są zachłanne. Czym był jego skarb? Wyjaśniasz na końcu, czym się żywił, skąd więc fenomen tego chłopca? Nie tłumaczysz. Tu jest jakaś załamka. Dlaczego on się uchował? ponieważ był daleko? Hmm, pisanie dobre, tak czy tak. :-)

Czereśnie są the best, podobnie jak plucie pestkami i polana, dalej nie piszę, gdyż wpadnę w spojlerowanie.

W biblio już jesteś, więc zastanowię się tylko nad zgłoszeniem do piórka.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Fajne, lecz może trochę za długie dla mnie. Jest tu droga, ale niewiele się dzieje. Nie wiemy po co, dlaczego i trudno się też tego domyślić. Stosunkowo dużo jest też streszczania losów Percego.

Właściwie nie bardzo rozumiem, o co mu chodziło, bo motyw dopiero zyskał na końcu. Kiedy myślę sobie o IWŚ to był ogromny, okrutny dramat i dziwię się, że tego nie wspomina, że nie ma koszmarów, że wspomina Paryż i dziewczynę. Jeśli był Kanadyjczykiem zapewne brał udział w bitwa pod Passchendaele (trzecia bitwa pod Ypres). Straty niewiarygodne, warunki tak podłe (bagno i ulewy). W walce o ten skrawek, front przesunął się ledwie o dziesięć kilometrów, zginęło prawie pół miliona żołnierzy alianckich i ćwierć miliona Niemców.

Może niepotrzebnie o tym wspominam, ale duże wrażenie zrobił na mnie film 1917, a wcześniej, kilka lat temu jeszcze książka Beigebedera o moim ulubionym pisarzu Salingerze (Oona i Salinger) i zamieszczone w niej przebitki z tej straszliwej wojny, Właściwie to one spowodowały, że zaczęłam szperać i czytać o tamtym czasie i miejscu.

 

Wracając jednak do opka, jest – moim zdaniem – bardzo dobrze napisane, i dialogi, i narracja, tylko jakby nie widzę związku pomiędzy błąkaniem się Percego: rozmowy z kierowcą ciężarówki, Rybakiem, a głównym wątkiem. Te rozmowy są jakby pretekstowe.

 

Skarżę do biblio, bo zdecydowanie tego warte! Fajnie piszesz. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Gratulacje dla Was, chłopaki! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Pokibicuję.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Może i koty będą miały coś do powiedzenia :-)

 

Bardziej myślałam o akwareli Paula Klee Angelus Novus, czyli figurze Anioła Historii.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

tu miłosierdzie i solidarność jako mechanizm napędowy dziejów, tam walka jako mechanizm napędowy dziejów.

Wolę, chyba systemowe rozwiązania, bo więcej gwarantują, mimo wszystko, bo utarty jest konsensus. Jak wiesz, dla mnie to pozytywne słowo. Nie wierzę w indywidualizm połączony z ideą, w dodatku bez przykładu, przynajmniej tych, którzy moim zdaniem powinni, bo szerzą. Słowa. I nawet myślę, że popełniane w dobrej wierze, jak nowożeńcy przysięgający sobie miłość na wieki, które w tym momencie są prawdziwe, bezsprzecznie, a potem życie przygniata, wybory, interesy. Dlatego myślę o minimum i bezpieczeństwie, o ile to jeszcze możliwe. Przyznam się, sądzę, że nie. 

Historię, naszej atomówki znam stosunkowo dobrze. Ojciec mój ją budował, w części oprzyrządowania elektrycznego. Byłam za, bo wspinał się na palce, aby było ok. Co było potem, pominę milczeniem.

Kłopot dla nie z tą ewolucją jest taki, że się cofa i  czuję, że to naturalne. 

heart

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie, maluśkie nieposłuszeństwo portalowe dozwolone. wink Tylko zdąż, albo daj mi znaka to Ci będę przypominajki wysyłać, co pięć minut (co minutę byłby za duży stres obopólny)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale żeś tego naprodukował. No, no, uff, czytania na całe pięć minut ze zrozumieniem. wink

 

Edytka. Oszacowałam pochopnie. Dziesięć minut.

Edytka 2. Za to dogłębnie wyjaśnione. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale super, że wstawiłaś. Zakolejkowałam. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A właśnie, że nie, bo obawiając się odpowiedzi Ninedin, wybrałam jedną. Hi, hi, śniąca. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Będę czytała baśnie, sprawdzając motyw. :-)

Wzajemnie, katiu. :-)

PS. Chodzi o wieczór, naturalnie. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

ManeTakelFares, tu wchodzimy już w gusty, intuicję i Bóg wi co. Nie pokażę tutaj, lepiej przeczytam, jakieś Twoje opko. 

Styl jest – dla mnie – cholernie trudną sprawą, czasem niektóre metafory pozornie nielogiczne punktują; czasami inny szyk, mniej poprawny i po kolei jest lepszy. Nie wiem. Jestem totalnym amatorem, z naciskiem na totalnym i nawet nie przeczytałam kanonu. Na wielu rzeczach się nie rozumiem, czytam sercem i tym rozumem, który posiadam. Tak mnie nauczono, i szczęścia w tym dużo było oraz przypadku. W wielu kwestiach mogę nie mieć racji.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka