Profil użytkownika

Kręcą mnie słowiańskie, przedchrześcijańskie klimaty, ciemność i to, co z niej na nas patrzy.

Nie kręcą mnie space opery i przyznaję, że niektórzy klasycy mnie nie zachwycają...

 

 


komentarze: 1583, w dziale opowiadań: 770, opowiadania: 291

Ostatnie sto komentarzy

Przeczytałam wszystkie teksty. Przed nami ostatni etap, który rozpocznie się po 21 lipca, więc na razie nie możemy jeszcze otwarcie rozmawiać o konkretnych tytułach.

W obecnym, drugim etapie, czytałam dziewięć tekstów, ale swoją “jedynkę” dałam jedynie trzem. Ogólnie, wśród trzynastu tekstów, które doszły do drugiego etapu, widzę cztery bardzo dobre i dwa dobre. Jeden z tych dobrych ma świetny pomysł, ale potraktowany po łebkach i myślę, że fajnie by go było poszerzyć.

 

Jest też jeden, całkiem fajny tekst, w którym występuje bohater i jego zmora. Jeśli jest tutaj autor tego tekstu, to bardzo proszę, żeby się nie ujawniał, bo nie mam pojęcia, czy nie przyjdzie mi oceniać tekstu ponownie w trzecim etapie. Chciałabym jednak dać tej osobie znać, że ten motyw to jedna z głównych osi “Pokoju światów” Pawła Majki, wydanego zresztą przez GC. Drogi autorze, jeśli nie znasz tej książki, to po nią sięgnij. Być może będziesz chciał wtedy zmienić coś w swojej powieści ;)

 

Na koniec chciałam napisać, że przeważająca większość nadesłanych tekstów to fajne, ciekawe powieści. Ich poziom był tak wysoki, że gdzieś w połowie pierwszego etapu zadałam nawet pytanie orgom, czy ktoś te teksty dla nas już wstępnie przesiał :D Okazało się, że nie. Oczywiście są i słabsze, zdarzają się wtórne, albo koślawo napisane, ale są w mniejszości.

Natomiast czytając tak dużo na raz odkryłam, że już rozumiem, czemu to takie ważne, żeby wysyłać do wydawnictwa zadbane, wycackane teksty. Kiedy chwytasz piatą, dziesiątą, kolejną powieść i na kilku pierwszych stronach znajdujesz błędy językowe, albo trzykrotne powtórzenia, albo ucięte w pół zdania, albo masz poczucie, że schematy, patos i stereotypy zaraz cię przygniotą, to po prostu rezygnujesz, bo szkoda czasu a inne teksty czekają. Ten tekst i tak nie wygra. Może Wam się to wydawać okrutne, ale tak to działa. Starałam się czytać przynajmniej sto stron każdego tekstu, ale było kilka takich, na których poległam po kilkunastu. Przykro mi.

 

Bardzo jestem ciekawa, które powieści przejdą do kolejnego etapu. Bardzo się cieszę, że GC wyda aż pięć z nich. 

 

PS. Szkoda mi dwóch tekstów, które nie przeszły do drugiego etapu. Jeden z nich to “Już świta”, a drugi dostałam bez tytułu, ale występuje w nim Geralt z Olivii. Pozdrawiam ich autorów, jeśli tutaj są :)

https://www.martakrajewska.eu

Drodzy! Zostało mi do przeczytania jeszcze pięć tekstów. Każdemu mogę przydzielić na tym etapie tylko 0 albo 1, więc jest wóz albo przewóz, a to trudne zadanie.

Nie koszę za powtórzenia, błędy (nawet historyczne), które może poprawić redakcja, ale kilka z nich bardzo często się powtarza, więc:

– posoka to krew zwierzęca. Człowiek nie może krwawić posoką, a wszyscy kochają to słowo, bo jest takie dawne i bojowe i krwawe i łaaał :P Dobra, zbijam się, ale fakt jest taki, że posoka to krew zwierzęca.

– osławiony to nie znaczy sławny! Osławiony to “okryty złą sławą”, czyli “sławny Mieszko” to coś nieco innego niż “osławiony Mieszko” ;)

– istnieje różnica w znaczeniu “także” i “tak że” oraz “tak, że”. Nagminnie widzę “także” używane jako “więc” i to nie tylko w Waszych tekstach, ale też w postach i komentarzach na FB, nawet w tych pisanych przez ludzi związanych z literaturą, a wtedy mnie skręca. Każdy ma taki błąd, którego nie znosi i dla jednych to będzie “włanczać”, dla innych  “wziąść”. Dla mnie to “takżeizmy” ;)

A tutaj jest wytłumaczone, o co cho.

 

 

Za powyższe błędy też nie koszę tekstów, koszę za nudę albo rozczarowujące marnowanie potencjału pomysłu. Za to, co można uratować w procesie wydawniczym nie odrzucam.

Śmiesznostka – o tej posoce to ja się dowiedziałam tutaj, na portalu, kiedy bywałam tu bardzo często ;)

Trzymajcie się ciepło!

 

 

https://www.martakrajewska.eu

Dwóch moich faworytów z pierwszego rozdania przeszło dalej, ale przed mną dziewięć zupełnie nowych tekstów! 

My, jurorzy, drugi etap kończymy 21 lipca. 

 

Powodzenia! :D

https://www.martakrajewska.eu

Gdyby to były opowiadania, to jasne. ale 26 ksiązek tyo dla mnie rok czytania :D Tak że skoczy mi licznik w tej połowie roku! 

https://www.martakrajewska.eu

Oko jurorki spojrzało na ten wątek :P Dobrze, że nie spoilerujecie bardziej, ufff…

Powodzenia, mamy teraz sporo do czytania :O 

https://www.martakrajewska.eu

Ja wpadam tylko potwierdzić, że Jacek Łukawski rzecze prawdę od pierwszej do ostatniej litery i zgadzam się z wszystkimi jego wnioskami ;)

Klnę na trzeci tom, bo fabularnie musze skończyć to, co zaplanowałam mniej więcej tak, jak zaplanowałam daaawno temu. Kilka lepszych rozwiązań wpadło mi już do głowy ale w dwóch tomach jest kilka śladów i niestety tego już nie cofnę. Trza sie trzymać pierwszej wersji. Grr…

 

Klnę kiedy zerkam do “Idź i czekaj mrozów” albowiem warsztatowo byłam daleko od momentu, w którym jestem teraz. W mojej głowie ta książka jest spoko, ale potem zerkam do niej, czytam niektóre zdania i płaczę w deszczu ;)

 

Klnę też na objętość 600 tys każdego tomu kiedy przychodzi mi je redagować. Na milion procent po trylogii napisze solówkę i będzie ona miała max 500 tys ;D

 

Natomiast co fajnego jest w trylogiach (Jacek, zgodzisz się?) to to, że mamy tendencję do wiązania się emocjonalnie najbardziej właśnie z tymi pierwszymi światami. One są takie najbardziej nasze.

Miło wrócić, kiedy robię odskocznię ku innym projektom a potem znów wpadam do Wilczej Doliny i tam czeka Venda i DaWern i reszta. Wiem już teraz, że będzie mi ich kiedyś brakowało. 

https://www.martakrajewska.eu

Idź i czekaj mrozów ma 604tys.znakow, ale dzielenie tego przez strony nie sprawdza się. Są przecież ilustracje, oraz strony zupełnie puste między rozdziałami. Jest czwórka wydawnicza, czy jak się tam nazywają te strony na początku książki, z tytułem, spisem treści itp. Strona Idź ma około 1500 znaków. Ja planuję po trylogii zacząć pisać tak max na 500 tys znaków, bo teraz za dużo czytania w redakcji :-P

https://www.martakrajewska.eu

Wątek pokazuje funkcjonowanie zasady "bogowie istnieją dopóki wierzymy". Ma jeszcze jedną funkcję, osamotnia Vende na odpowiedni moment fabularny.

https://www.martakrajewska.eu

Jestem! :D

Wywołana przez kam_mod i za szturchnięciem śniącej niniejszym przybywam, chociaż sprawa jest tak indywidualna, że nie sądzę, żebym mogła komukolwiek cokolwiek doradzić.

Ja najpierw układam plan, dopiero potem piszę. Wydaje mi się, że jeśli nie będę wiedziała dokąd zmierzam, jak zamierzam historię skończyć, to fabuła mi się rozlezie, sceny będą zbyt długie, bezsensowne. Przeczytałam gdzies kiedyś, żeby przy pisaniu stosować bezwzględnie brzytwę Ockhama – zastanowić sie co ta scena, dialog, postać wnoszą do książki. Jeśli nie niosą wartości dodanej, są watą i nudą. Czasem wartością dodaną jest samo stworzenie nastroju, czasem ukazanie postaci z nieznanej dotąd strony, a czasem spowolnienie zbyt wartkiej akcji. To wystarczy. Ale jeśli nie, tniemy. U mnie się to dobrze sprawdza. Czyli plan znany z góry to u mnie podstawa. Oczywiście czasem punktem planu jest “i tu walka i pokonują pana X”. Nie mam pojęcia jak go pokonają, ale już wiem, że wszystko ma z wolna prowadzić nas ku tej scenie.

Poza tym ja lubię wiedzieć, jak zamierzam wyjaśnić tajemnicę, żeby móc zostawiać po drodze tropy (czasem umyślnie mylące, ale tropy). Przecież rozwiązywanie zagadki to jedna z czytelniczych przyjemności.

Znam autorów, którzy pisząc sami nie wiedzą dokąd zaprowadzi ich tekst i dla nich to jest część zabawy. Dla mnie przyjemnością jest snucie zagadki. A żeby to dobrze zrobić muszę sama znać odpowiedź.

https://www.martakrajewska.eu

Jacek, no własnie my sie nie zrozumieliśmy :)

Mówiłes o tym, żeby nie słuchac tych, którym ich własna wiedza i rady nie pozwoliły osiągnąć sukcesu w dziedzinie, która nas interesuje. Mówiłeś, że trzeba słuchać ludzi z dośwaidczeniem, autorów, redaktorów itd.

Ja wspomniałam w tym kontekście starą zasadę” radź się tych, którzy sobie radzą” a nie licz na siebie :) Czyli nie radź się w sprawie budownictwa pana Baryki, bo Ci wizje szklanych domów roztoczy i nic z tego. Po rady trzeba sięgac do ludzi, którym udaje się osiągać to, do czego my dążymy.

https://www.martakrajewska.eu

Jacku, to była bardzo dobra i przydatna prelka. Polecam wszystkim obejrzenie. Ja sama byłabym bardzo happy, gdyby mi ktoś to wszystko powiedział kilka lat temu, nie musiałabym się uczyć w ogniu walki ;)

Fajnie Was było wszystkich spotkać. Chętnie bym Was jeszcze raz uściskała :)

Najwspanialszą częścią konwentu zawsze są ludzie. Ci, których się spotyka i ci, którzy organizują imprezę, umożliwiając nam te spotkania. Sława im!

https://www.martakrajewska.eu

Bardzo dziękuję wszystkim za głosy i gratulacje.

To teraz widzimy się na Polconie i przejmujemy tę imprezę!

https://www.martakrajewska.eu

Dziękuję serdecznie wszystkim głosującym i gratuluję współnominowanym. Szczególnie zaś Ani, znanej w Dzikim Centrum (czyli Łodzi) jako Podwójna Cet ;p

 

(No dobrze, może nie jest znana pod takim pseudonimem. Ale powinna).

https://www.martakrajewska.eu

Puste niebo zaiste jest magiczne. Bardzo dużo dobrego słyszałam też o Zagrodzie zębów, ale jeszcze nie czytałam.

I bardzo dziękuję za nominację.

https://www.martakrajewska.eu

Według mnie zwycięzca w tym roku jest jeden – Radek Rak, bo książka dobra, a dodatkowo Polcon w Lublinie daje mu +500pkt ;) Słysze też dobre słowa o Wicie Szostaku, ale Zagrody Zębów nie czytałam.

https://www.martakrajewska.eu

Trudno przeczytać wszystko. Ale mam postanowienie, że z nominowanych przeczytam wszystkie nim zostanie przyznana nagroda. Przynajmniej spróbuję, bo jak nominują jakieś hard si-fi to mogę nie dać rady.

https://www.martakrajewska.eu

Ja w tym roku wreszcie więcej czytałam, więc może i stąd łatwiej mnie było zachwycić ????

https://www.martakrajewska.eu

Właśnie od kilku dni wyczekuję, kiedy uruchomią formularz, bo też chciałam zacząć ten wątek. Dzięki, Cet <3

Jest nas sporo na tej liście, no ale juz czytając temat “pochwal się” widzimy, że w 2016 roku po prostu rządziliśmy! Jest Cet – Anna Szumacher, jest Jacek Łukawski, Radek Rak.

 

Z tym reklamowaniem się mam zonka, bo jakoś widzę, że można jeździć po konwentach, spotkaniach, udzielać się i pchać gdzie się tylko da, ale jak tylko nadchodzą nominacje do Zajdli, to uuu, Panie kochany :D Nie wypada prosić o głosy, przecież szanujmy się, jesteśmy artystami ;p

 

A jednak zgłaszam nieśmiało, że na liście jest właśnie moje dzieciątko  “Idź i czekaj mrozów”.

 

Powiem tak, będę miała w tym roku problem, żeby wyłonić tylko po pięć tekstów w każdej z kategorii. To był dobry rok dla mojego czytelnictwa.

https://www.martakrajewska.eu

Uff… dzięki, Nevaz :)

 

Bardzo miło czytać te wszystkie komplementy. Epilog nie jest od czapy, o czym przekonasz się, mam nadzieję, czytając drugi tom :) Wszystko jest już podane na tacy, ale rzeczywiście ta scena dla jednych jest świetnym cliff hangerem, a dla innych czymś, co kończy książkę sceną z zupełnie innej beczki.

Mam nadzieję, że kiedy trylogia będzie skończona, z przyjemnością będzie można wrócić do niej raz jeszcze i dostrzec poukrywane elementy, zapowiadające przyszłe wydarzenia. Taki jest mój ambitny plan, a zobaczymy jak mi się uda wykonanie :)

Póki co walczę z “Zaszywam oczy wilkom” i bólem gardła :(

 

 

https://www.martakrajewska.eu

Nie no, zaraz, zaraz! Hola! Hola! :)

Jednostki miar są w tym momencie elementem stylizacji. Jak możemy nakazywać amerykańcom posługiwać się w tekście europejskimi miarami? W moim rozumieniu właśnie wtedy mielibyśmy do czynienia z potknięciem redaktorskim.

Na tej samej zasadzie pisząc tekst quasi-średniowieczny wystrzegamy sie wszelkich sekund, godzin itp, bo nie należą do tej stylizacji.

Inny przykład, już nie z miar, lecz sens ten sam. Sherlock nie może płacić za nowy saksofon zlotówkami tylko dlatego, żeby nam było socjalnie blisko :)

https://www.martakrajewska.eu

Dzięki za recenzję, Morgiano :)

Strasznie się zagłębiacie w swoich domysłach, a tymczasem takich dolin i wioseczek odciętych od świata było w dawnych czasach mnóstwo. Zapomnieliśmy już, jak bardzo samowystarczalni potrafią być ludzie, jeśli wiedzą jak. A dlaczego ludzie mieszkają w Suwałkach, skoro tam tak zimno, a na Hawajach byłoby i m cieplej? ;)

Nie no, zbijam się.

Bardzo się cieszę, że się podobało. Zmykam do pisania drugiej części, bo czas ją wreszcie kończyć ;)

https://www.martakrajewska.eu

Ja bym sie berserka nie czepiała. To postać tak zakorzeniona w kulturze, że tracenie znaków w czasie bitwy na dotłumaczanie byłoby zbyteczne. Poza tym wytracałao by pęd sceny. Chyba, żeby go wcisnąć w tej pierwszej scenie, ale raczej dla kolorytu niż wytłumaczenia. Bohater jest w sumie jeden i rozdrabnianie sie na opis berserka burzyłoby zamysł. O berserku sobie można inny tekst przeciez napisać ;)

Uzbrojenie na pierwszy rzut oka może sie zdawać nielogiczne, mało praktyczne, ale wiecie co? Berserkowie mają nielogiczność wpisaną w zakres obowiązków ;)

Technikaliów rzeczywiście jest trochę, literówki i słowa zmienione chyba przez autokorektę.

Zamysł końcówki sprytny, taki twist troche w stylu drabbla. Tak mi sie skojarzyło przynajmniej.

 

Generalnie ciekawe, w sumie chętnie przeczytałabym jeszcze jakies Twoje mierzenie się z quasi-średniowieczem, żeby wyrobic sobie konkretniejsze zdanie.

https://www.martakrajewska.eu

Ktoś powiedział “Idź i czekaj mrozów”? :D

Żartuję, śmiesznie się tak natknąć… ale do rzeczy!

Też czytam i młodzieżówki i książki dla dzieci z racji posiadania potomstwa. I chyba nawet teraz jakoś częściej je czytam niż kiedy sama miałam te 12-14 lat. W tamtych czasach jechałam horrory Phantom Pressu, Jacka Londona i Sagę o Ludziach Lodu. Generalnie nie wiem, gdzie byli moi rodzice kiedy czytałam Sabata :D I to, moi drodzy, wiele wyjaśnia, kiedy już przemyślałam jakie lektury ukształtowały mą psychikę…

Od Pottera, Zmierzchu odbiłam sie w pierwszych rozdziałach. Nie wiem, nie rozumiałam zachwytu nad dziełem. Za to filmy HP lubię. Zmierzchy nie. Oglądam i myślę: “najbardziej żenujące by było, gdyby teraz pojawil sie z nikąd”. I pojawia się. Tragiczny wątek romantyczny, a mówię to jako fanka romansów typu “niegrzeczny, tajemniczy mężczyzna sie zakochuje”. Margit Sandemo jednak robiła to o niebo lepiej. Ale może mężczyźni się zmienili, gusta kobiet też, więc z bestii o czarnym sercu bohaterowie męscy zmienili się w lalusiów lśniących w słońcu.

Te Igrzyska śmierdzi, tzn śmierci, fajnie pierwszy film wyszedł. Ale “Niezłomna”, czy “Złamana”, czy “Poparzona”, jak mawia jeden mój znajomy, lepsza :)

A Baśniobór słyszalam, że robi sie w którymś tomie tak straszny, że aż dziw, że to dla tak młodych czytelników. Serio? Czytał ktoś?

 

https://www.martakrajewska.eu

pustka miejskiego zaułka. Nie szukał go wzrokiem,

A nie zaułku?

Wygląda to również tak, że nie szukał wzrokiem zaułku w następnym zdaniu.

 

Pomysł na drabble fajny i nie przegadany, a tego w drabblach nie lubię ;)

https://www.martakrajewska.eu

Nie czytałam innych części, ale ta jest zabawna. Nawet dość zachwycająca w aspekcie słownictwa i barwności tego wszystkiego.

Nie wiem, czy dałabym radę przeczytać powieść pisaną taki trudnym językiem, ale ja ze wsi jestem, więc pewnie to dlatego ;)

Pozytywne zaskoczenie użytkownikiem Primem odnotowane.

https://www.martakrajewska.eu

A ja nie przeczuwałam końcówki, ale tak wolę. tylko jest błąd – NIKT nie zapomina o parawanie. Byłam przejazdem nad morzem. Widziałam. NIKT ;)

https://www.martakrajewska.eu

Obawiam się, że w Zakopanem w sezonie nie lepiej ;)

Fajne, kąśliwe, z pomysłem.

https://www.martakrajewska.eu

Lubię gdy drabble mają sens i podpowiadają całą resztę historii, mimo swej niewielkiej objętości. To się niestety nie zawsze udaje, a Tobie się udało. I wywołałaś uśmiech na mej zmęczonej bólem głowy twarzy (to chyba jest zdanie bez sensu, ale cóż, to przez ten ból…)

https://www.martakrajewska.eu

Upalne, a ja się upałami w tym roku nie nacieszyłam dostatecznie :(

Podoba mi się warstwa językotwórcza Twoich tekstów i wyobraźnia, której mój pragmatyczny umysł nie potrafi z siebie wykrzesać. Fajne.

https://www.martakrajewska.eu

Temat chyba bardziej do Hyde Parku, ale fajny w swej istocie. Też wolę małe konwenty, co zawsze podkreślam. Tam jest po prostu bliżej do autorów (mimo, że też mam tą nieśmiałośc, żeby podejść. No bo co powiedzieć? “Jestem twoją fanką :D” ?).

Medalikon był świetny właśnie pod względem tej atmosfery, na konkursie “Gimby nie znajo” uśmiałam się jak norka mimo, że nie znałam nikogo z uczestników. I autorów poznałam fajnych i ludzi ze stoisk. Fajnie było :) Kubek dostałam, to sobie w nim teraz kawę piję.

Duże konwenty to juz rzeczywiście targi. Byłam na Polconie i na Pyrkonie i szczerze mówiąc poznałam mniej ludzi i nie zobaczyłam żadnej prelekcji. Może nie walczyłam zbyt mocno o miejsce, to fakt.

https://www.martakrajewska.eu

W drugim tomie księżyca jest sporo, no bo epilog nam mówi, że mamy problem z czymś, co pełnie lubi… I teraz juz wiem dlaczego liczę skrupulatnie dni między pełniami, nawet obkminiam o której godzinie w jakim miesiącu mi wypadnie pełnia :) Trochę sie czasem zastanawiam po co, ale teraz już wiem, że Finkla. Kropka śmierci :p

 

https://www.martakrajewska.eu

Finklo – Masz rację! Własciwie przecież wiem, jak powstaje zaćmienie, nów itp, a jednak w ogóle mi to w głowei nie zaświatało. Coprawda skoro nó, to Venda tego księżyca nie widziała, więc przynajmniej tyle, że nie powiesiłam go ze słej stony na niebie, tylko bohaterka w złą strone się skłoniła ;)

To fajna uwaga, dzięki :)

I dzięki za recenzję i ocenę!

 

Jose – trafiają, mówisz? Będę to mieć na uwadze. Swego czasu ruiny mi ciągle przycupywały na skale ;) Bo to takie mroczne, łaaa… Będę się dyscyplinować, choć wydaje mi się, że każdy ma jakieś swoje ulubione wyrażenia i cholernie ciężko sie z nimi walczy, nie? Ale starać się trzeba.

https://www.martakrajewska.eu

primie, ale o co chodzi? Wątek zostal zalożony w porozumieniu z NF, która to ma partonat nad książką. Udzielałam się na forum zanim chrumkałeś tutaj Ty, dlatego moze nie pamietasz, a teraz tego nie robie i takie moje, użytkowinka, prawo. Wywyższania się w ogóle nie kumam. Gdzie? Kiedy? 

Nie musisz brać udziału w tym wątku. Zluzuj

https://www.martakrajewska.eu

Ocielenie to urodzenie każdego cielaka ;)

Jałówka jest jałówką nie do momentu zapłodnienia, tylko porodu, Finklo. Często operuje się terminem “cielna jałówka”, choć rozumiem Twój tok myślenia i w zasadzie jest logiczne, że po zapłodnieniu jałowa to ona pewnie nie jest ;)

 

Znalazłam ten fragment, bo sie wychowałam przy krowach i jakbym walnęła babola to chyba bym sie makaronem zbiczowała. Venda pomogła Stojanowi przy cieleniu jego jedynej jałówki. Pierwsze porody bywają ciężkie. Byłam przy cieleniu niejednej. Wątek uciekającej krowy jest podyktowany traumą ;) Ale do rzeczy, w moim rozumieniu to było jasne, że jałówka rodziła po raz pierwszy, dlatego nazwałam ja jałówką.  Dlatego poródbył trudny a Stojan wdzięczny. Ale może to rzeczywiście skrót dla wielu czytelników zbyt… krótki :) On też doskonale pokazuje, że to, co nas kłuje, czasem błędem nie jest.

Te oliwki i adrenalina zostały użyte przez narratora, nie przez bohatera.  Według mnie nie ma w tym błędu. Narrator nie jest zobowiązany do nieznania takich słów. Gdyby użyli ich bohaterowie w swoich wypowiedziach to byłby błąd. Notabene, kiedyś mieliśmy tu taki przypadek, że w opowaidaniu (moim? nie pamietam, ale pewnei tak) narrator użył w opisie postaci blond włosów. Zwrócono uwagę, że blond pochodzi z francuskiego… tak, można zmienić na jasne, ale w moim odczuciu jest to jednak daleko idące wyczulenie odbiorcy i wrażliwe oczy ;)

Staram się unikac oczywiście słów, które mogą razić współczesnością, ale chyba moje sito ma nieco większe oczka, niż części czytelników. Postaram się prze drugiej części, żeby te oczka w sicie zmniejszyć ;)

 

Kam_mod, to super, że przyjemnie Ci się czytało. Że pomimo dużej wiedzy nie zgrzytałaś zębami ;) Te momenty zawieszenia niewiary, mam nadzieję, nie popsuły zabawy.

 

Cenię sobie, że piszecie mi to wszystko :) Może czasem nie widać tego w moich wpisach, ale tak jest.

 

https://www.martakrajewska.eu

Cóż mam rzec, nie jestem od tłumaczenia wydawnictwa. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że z tego, co wiem, kiedy wydawali cienkie, zbite, nie napompowane książki z małą czcionką ludzie ponoć narzekali, że cienkie, że mała czcionka, że się niewygodnie czyta. A hasłem GC było przecież “książki pełne treści”, czyli własnie takie, nienapompowane :) Kiedy poszli za głosem czytelników okazuje się, że “Idź” jest za grube, za miękkie, za duża czcionka. Ja tam nie wiem, mi się milej trzyma w dłoniach “Idź” niż “Pokój światów”, przyjemniej się przerzuca strony, jest wygodniej. Ale ja nie jestem obiektywna ;p

Sam w sobie tekst ma ponad 600 tys znaków, więc nie wiem ile powinien zajmować stron. Z pewnością jednak nie jest to 300 tysi rozdmuchane do 520str.

Nawiasem mówiąc, po trylogii biorę się za coś cieńszego… Ileż można pisać jeden tom?! ;p

https://www.martakrajewska.eu

DJ – noooo, nareszcie ;) Bardzo się cieszę, że jednak się podobało. Z tym pompowaniem to nie wiem, książka ma w sumie ponad 600 tys. znaków, więc objętość jakaś tam jest, ale to chyba kwestia doświadczeń wydawnictwa.  Ja natomiast jestem bardzo ciekawa w którym to momencie DJ owi pociekła łza po skorupce.

 

Alex – dzięki za miłe słowa. Za opinię męskiej częśći klanu będę równie wdzięczna! a z Vendą musze sobie chyba porozmawiać, żeby sie ogarnęła, bo ludzie za nia nie przepadają ;) A serio, cieszę się, znów powtarzając, że choć Vendę i DaWerna lubie w szczególny sposób, to cieszę się zawsze najbardziej, gdy czytelnicy chwalą świat. Niektóre opisy sporo mnie kosztowały ;)

 

 

https://www.martakrajewska.eu

Oj, prawda. Wystarczy spojrzeć na fenomen Białczyńskiego.

Jeśli próbuje się pisać zgodnie ze stanem naszej wiedzy w którymś momencie można odnieść wrażenie zapętlenia. Od panteonu bóstw zaczynając, a na długości rękawa sukni wierzchniej kończąc, wszędzie ludzie sie kłócą a źródła milczą. To sprawia, że pisanie o tej kulturze jest bardzo trudne.

I był to również jeden z moich lęków przed wydaniem “Idź i czekaj mrozów”. Że przyjdą historycy/rekonstruktorzy/rodzimowiecy (wstaw dowolne) i rozpęta się burza :)

A przecież pisze tylko fantastykę. Strach pomyśleć co by było, gdybym sie pokusiła o powieść historyczną ;)

https://www.martakrajewska.eu

Werweno – dzięki wielkie. jacy Wy wszyscy nieczuli jesteście ;) Żartuję. Ta uczuciowość bohaterów jest skrajnie róznie przyjmowana przez czytelników. Obawiam się, że w drugiej części tez sporo jest wątków romantycznych.

 

DJ – być nie może ;p Fajnie, dzięki.

https://www.martakrajewska.eu

KPiach, dzięki za miłe słowo.  Nawet nie wiesz, jak było mi potrzebne dzisiejszego dnia :)

 

Drugi tom wciąz się pisze. Opornie.

https://www.martakrajewska.eu

O,widzę,że Dj konsekwentnie w klimacie patronatu NF. Tak trzymać. Już mi zgłoszono wcześniej tą różnicę w wieku Płomyk,ale to specjalnie było.Prezent dla czepialskich ;-) Prawda jest taka,że mała ma pięć lat, ale TO jest starsze ;-)

https://www.martakrajewska.eu

Dokładnie, to razem z Agata stworzyłyśmy podwaliny naszych obecnych światów.  Na obecnym etapie łączy nas nazw Góry Północy, Wilcza Dolina i rasa wilkarów. Słowiańszczyznę dodałam dużo później, Agata poszła w inne czasy. Ale tak, większość postaci to moi starzy znajomi ;)

Bardzo mi zawsze miło, gdy czytam, że komuś się podoba. I dzięki bemiczku za agitację w mojej sprawie ;*

https://www.martakrajewska.eu

Ja też nie widuję audiobooków w tej fantastycznej cenie do 13zł, o której pisałeś, Fiszu. Ale ja ze średniowiecza jestem, w audiobookach dopiero sie rozsmakowuję, głównie za sprawą Wojtka i jego pięknego czytania (nie tylko Idź i czekaj mrozów).

https://www.martakrajewska.eu

śniąca – polałaś mi serce miodkiem skapującym z ogórków ;) Ten przysmak zobaczyłam pierwszy raz w życiu niedawno, w ksiązce państwa Lisów “Kuchnia Słowian”. Też mnie zafrapował. Spróbowałam i wrzuciłam do powieści :)

Ale bemikowych pomidorów z cukrem muszę dopiero spróbować.

 

bemik, ocha, beryl, michal3, Jacek L. – dzięki za wszystkie słowa otuchy. Już mi lepiej. Chyba miałam ostatnio za dużo stresów w pracy, odrobinę w życiu prywatnym i gdy dołożyły się jeszcze opinie o książce, trochę się posypałam. Ale to chwilowe, już biorę się w garść. Także dzięki wam :) Kochani jesteście, po raz kolejny! Ech, jestem debiutantką, sporo jeszcze muszę się nauczyć. Wydawało mi się, że znoszenie krytyki mam już opanowane, ale wciąż jest pole do poprawy ;)

 

Staruchu – nie znam “Bogumiła Wiślanina”. Trafił do mojej kolejki “na po napisaniu drugiego tomu” ;)

 

 

 

 

https://www.martakrajewska.eu

Fiszu, bohaterów można lubić lub nie, ale to, o na czym najbardziej mi zależało w tej opowieści – kreacja świata takiego, jak go sobie wyobrażali nasi przodkowie –  zostało docenione przez ludzi, którzy się słowiańszczyzną zajmują. Rodzimowiercy chwalą, Sławosław.pl chwali, czytelnicy również w większości są zadowoleni, więc jeśli mężczyzna narzeka na romanse, a chwali świat, to jestem w stanie to zrozumieć i przełknąć bez bólu ;)

Być może udomowiony piesek jeszcze Cię zaskoczy. Być może nie. Drugi tom jest w znacznej mierze o Atrze, choć i Venda ma spore kłopoty, wynikające z umowy, którą zawarła.

Więcej nie powiem. Drugi tom wciąż się pisze ;)

https://www.martakrajewska.eu

Ale, że serio? Cała książka i cała jej wartość to te pierdoły?

Ojej… Ide sie z tym przespać. moja odpowiedź dizsiaj byłaby nieprofesjonalna ;)

 

PS. Opis gospody i to, dlaczego wygląda właśnie tak jest zawarty w książce. Jart przebudowal ja pod wpływam opowieści opiekuna o świecie za górami. W domniemaniu, roztoczone przed Jartem wizje i sprowadzenie sie opiekuna, czełowieka mądrego, światowego itp sprawily, że zobaczył przed oczyma duszy swojej nowe możliwości, nowych gości w dolinie itp. 

 

Co tam jeszcze jest frapującego? Czym płacili? A czym płacono na wsiach? Barter był, ewentualne piniążki tez pewnie jakieś tam istniały, ale nie opisywanie cennika karczemnego chyba nie jest błędem a jedynie aktem miłosierdzia nad czytelnikami. Gdybym opisała monetę i okazałaby się ona z dupy byłoby to błędem.

Butelka i kowal wyjasnieni. Kielichy? Jest jeden, rytualny. Srebro? Setki lat w górach, zapuszczali się do nich handlarze Patrz scena gdzie Jada opowiada,skąd ma material na sukineke na rusalia). Przez kilka stuleci serio udało im się zebrac kilka srebrnych rzeczy, szczególnie, że w takiej okolicy były naprawdę przydatne. Nie hasa tam zreszta ze srebrem byle kto, mają je trzy osoby.

W ogole generalnie co my wiemy o tej wsi? O gospodarce wilkarów? Gospodarce tego świata? Dlaczego zakładamy, że jest identyczna z naszą? W USA ludzie żreją na potęge kukurydze we wszystkim, w Ameryce Południowej maniok a u nas ziemniaki. Ten sam czas, ten sam świat, realia w szczegółach jakże inne.

Ja rozumiem obecną mode dopier… dociekliwości, doktoryzacji nad mechaniką świata choćby i tak głeboką, że zaistw niepotrzebną do niczego, ale na bogów, to wciąz jest fantastyka. gdybym chciała pisac ksiązki historycne, robiłabym to. Idź jest pisana dla przyjemności czytających. Choć w sumie, jak widać również dla przyjemności dopierdalaczy, bo i oni znajdą tu dowód na swą inteligencję. Widocznie takich właśnie dowodów do szczęścia brak :)

Błędy rozumiem, błedy by mnie wkurzały, gdybym je przepuściła. Ale to wszystko, to nie sa błedy i chyba własnie to drażni najbardziej.

 

mam wrażenie, że dzieje sie własnie powoli to straszne coś, kiedy jedna osoba palnie jakąś durnotę i inni podchwytują “a słusznie, własciwie pisała cos o butelkach…”. Very niszczące :/

 

https://www.martakrajewska.eu

Fiszu, o cenach i plikach to sie nie wypowiem, bo nie mam na nie wpływu. Natomiast ta mechanika świata, nad którą tak lubia się doktoryzowac niektórzy mężczyźni (bo to jakos głównie oni coś tam znajduja u mnie) sprawia, że ręce mi troszkę opadają. Butelka, stoi jak byk w tekscie, że była po miodzie i gliniana. Ale przecież i tak można się czepić, bo słowo butelka padło. Uuuu, czy aby na pewno tak można sobie użyć butelki jako wyrazu? Nie czytałem uważnie. A, doczepmy się!

Czasem serio mam wrażenie, że ludzie tak czytają.

Do tak dziwnych rzeczy sie czepiają, że… Ja sie poddaję. Naprawdę nie jestem w stanie przewidzieć w jakich meandrach zagubią się myśli wnikliwego czytelnika i nie będe wyjasniac każdej najmniejszej, najdrobniejszej kwestyjki, bo to jest po prostu głupie i psuje tekst.

Co dziwne ja wiem, gdzie mam nieścisłość. Jest ona tam z premedytacją, ale mimo to nikt, absolutnie nikt jej jeszcze nie zauważył :) Każdy idzie myślami tam, gdzie lubi. Ja wiem, że brak opisania czegokolwiek tak mało istotnego nie jest błędem. Wystarczy troche pomysleć, znac realia. A jak mi ktoś wytknie błąd merytoryczny, będe sie martwić.

Póki co tylko mi jakoś smutnawo, jak czytam takie opinie, bo to takie ewidentne czepialstwo jest. jakby ludzie sami sobie lubili psuć radość czytania. Pewnie po prostu czują się od tego mądrzejsi, że coś wytkną.

 

 

https://www.martakrajewska.eu

śniąca – człowiek się zagapił i już się łatwo mężowi nie wytłumaczy ;) A mamę pozdrów koniecznie. No i daj znać jak wam obu się podobało

 

vyzart – w wątkach romantycznych lubię dawać ludziom to, co sama lubię czytać. Oczywiście to wszystko są schematy, ale nieskromnie myślę sobie zawsze, że “Mrozy” są czymś więcej, niż tylko Tymi Wątkami. Ale ja nie wiem, nie jestem obiektywna ;)

Anachronizmy w tym przypadku są lepsze od zbytnio współczesnych wyrażeń, które w ustach narratora jeszcze przejdą, ale u bohaterów są już błędem. Mam wrażenie, że kilka pewnie przemknęło i tak, a ja na swoja obronę mogę tylko rzec, że się starałam ;)

I cieszę się bardzo, że koniec końców chyba bardziej się podobało, niż nie.

 

 

A przy okazji, naszła mnie taka refleksja. Uważam, że autor nie może sie wtrącać w spory i odpowiadać na każdy zarzut odnośnie jego twórczości, bo raz, że to niepoważne, dwa, że chyba szkodzi jeszcze bardziej. No ale powiem wam, że bywanie tutaj strasznie mnie przyzwyczaiło do dyskusji i teraz, gdy np. na lubimyczytać ktoś wrzuca posta z niską oceną a potem wali zarzutami, że w dolinie mają butelki, to tak czlowieka skręca, żeby wrzasnąć “gliniane! Przecież gliniane!” :D Skąd kowal ma żelazo, skoro nie ma kopalni? “No z darni rudy pozyskuje! O dymarkach świętokrzyskich poczytaj” I tak dalej… A tu trzeba siedzieć cicho. To trudne, jak się okazuje.  Bo człowiek się przyzwyczaił i teraz jakoś tak głupio, że musi udawać, że w ogóle nie czytał tej oceny i że jest jakimś odległym bytem zwanym autorem ;p

Fajny ten nasz portal, bo tu nie trzeba udawać ;)

https://www.martakrajewska.eu

O, naczelny ma jakąś babeczkę, którą może imponować? To pewnie nie taka zwykła, drożdżowa, tylko jakaś fikuśna ;)

 

<3

https://www.martakrajewska.eu

Badi – dzięęęęęęki, tkanie to sama przyjemność, tylko trzeba znaleźć czas :/

 

Fiszu – ano, mąż pytał nawet,czy ptaszki w paincie dodali, ale one na serio tam tak napitalały :) W ogóle piękna sceneria. A kiecki też mojego autorstwa, choć z zazdrością przyznaję, że Karolina w granatowej wygląda lepiej, niż osoba, na którą była szyta (JA!).

 

joseheim – to nie ja, to telewizja. Za długie materiały ponoć się nie oglądają :(

https://www.martakrajewska.eu

Dla tych, co wolą słuchać! Jest już w sieci audiobook Idziów, który fantastycznie czyta Wojtek Masiak.

Nie jestem pewna, czy mogę wrzucać linki, ale to sobie znajdziecie ;)

https://www.martakrajewska.eu

Wojtek, i tak zrobiłeś kawał fajnej roboty dla nas (mówię o nas, forumowiczach).

I świetnie, że czas się wypełnił nagraniami. Fantastycznie.

:)

https://www.martakrajewska.eu

A wiecie już, że Wojtek Czyta “Idź i czekaj mrozów”? Niedługo skończy i cały świat usłyszy, jaki piękny z nas duet wyszedł – głos i czucie Wojtka, zgrane z moim czuciem i pisaniem.

Ja juz podsłuchuję po fragmencie. Nie idzie przechwalić :)

https://www.martakrajewska.eu

Dzięki. Mam nadzieję, że nie podzielę losu “Wikingów” i nie zostanę pociachana ostrzem Twojej krytyki. A jeśli już, be gentle ;p

https://www.martakrajewska.eu

Dzięki, ryszardzie :)

Każdy z nas widzi tutaj te perełki. Może zabawnie byłoby zrobić ranking. Pewnie tych w czołówce podniósł by na duchu, być może jakieś wydawnictwo zwróciłoby uwagę, gdybyśmy dosadnie wskazali paluchem.

 

 

https://www.martakrajewska.eu

Ograniczyłam się do jednego opowiadania, krótkiego i chyba mniej znanego “Ostatnie złoty plon”. Stwierdziłam, że Zapach jest już zgrany jak stara płyta, a Wojtek rzeczywiście jest zawalony ;)

 

Oj, Wojtek, ale się wkopałeś ogłaszając się na naszym portalu ;D

https://www.martakrajewska.eu

Ależ to pięknie brzmi :D

A ciekawe jak byś sobie poradził z rytmem przestawnego szyku mojego Zapachu.

Napiszę na FB.

 

https://www.martakrajewska.eu

Zajdle… Ja to zamknę gębę w temacie ;)

Głos oddałam na Pyrkonie. Jakoś mi nawet umknęło, że też jestem na liście. Ale “CND” to nie jest moje ulubione opowiadanie ;)

https://www.martakrajewska.eu

Cieniu, podpowiedzże koleżance swoje nazwisko :)

 

Marta (ta to ostatnio ma szczęście! – Pewnie. Powszechnie wiadomo, że pisze teksty z zamkniętymi oczami. Nie ma mowy o ciężkiej pracy ;) beryl, coraz bliżej tego lania jesteś…

https://www.martakrajewska.eu

Nowa Fantastyka