Profil użytkownika

"Owce bowiem są głupie i trzeba je pędzić, natomiast kozy są inteligentne i trzeba je prowadzić"


komentarze: 2179, w dziale opowiadań: 968, opowiadania: 309

Ostatnie sto komentarzy

Hej, Panie Cieniu, w mojej okolicy wietrznie, choć na burzę się nie zapowiada :-)

Bardzo Ci dziękuję za tak długaśną opinię. Myślę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę z istnienia paradoksów, o których napisałeś. Ja sam po prostu namalowałem urywek świata – bez tła. Ale to już chyba mój taki klops, że to budowanie świata kompletnie mi nie idzie. Jestem chyba po prostu zbyt niecierpliwy ;-)

 

War!

Mee!

Tak, coś takiego. Matematycy pewnie mnie zaszlachtują, ale mnie się podoba pojęcie “gra prawdopodobieństw”, chociaż nie wiem, czy ma jakiś matematyczny sens :-) pamiętam jedno wystąpienie jakiegoś “młodego naukowca” (no dobra, był młodszy ode mnie chyba albo moim rówieśnikiem), który stworzył gierkę/program – planszę, na której kropki pojawiały się i znikały, co chyba w pewnym sensie miało obrazować właśnie dobór naturalny. Miałem ten obraz przed oczami, pisząc tekst.

NoWhereManie, świadom jestem tych naiwności. Niemniej zadowolony jestem z tego opka, bo pisałem go z dużą przyjemnością, chociaż pod koniec sprawił mi nieco kłopotów. Swoją drogą, czy Twój nick nawiązuje w jakiś sposób do angielskiego tytułu “Nigdziebądź” Gaimana?

Mee!

Wyobrażałem sobie, że ktoś mógłby po prostu nie zdążyć “kliknąć”. Taki trochę dobór naturalny?

Mee!

Prawdopodobnie zakończenie pozwala, ale wena, czas i limit nie pozwoliły :-)

Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym, ponieważ nie jestem pewny, czy aby na pewno bym sobie z tym poradził. Tym bardziej, że wymagałoby to ode mnie researchu, na co potrzeba trochę czasu…

Ale być może w najbliższym czasie skończę jedno dłuższe opowiadanie, dlatego gdybyście znali jakiegoś biologa/genetyka/lekarza z NF, to dajcie mi na niego namiary :-P

Mee!

Dziękuję za przeczytanie, Wickedzie!

Wybaczcie, że to tak długo trwało. To, co uznałem za potrzebne, poprawiłem. A nuż widelec jeszcze ktoś tu zajrzy :-)

Mee!

Hej! 

Jestem po przerwie (niesamowitej!) i dziękuję Wam za przeczytanie opowiadania! Jutro postaram się uwzględnić proponowane zmiany (dziś nie kontaktuję – spałem tylko jedną godzinę…). Co do fragmentu, faktycznie, szkoda, bo tekst trochę zaginie. Ale bardzo spieszyłem się ze wszystkim i niestety – diabeł się ucieszył!

Pozdrówka?

Mee!

Szczerze mówiąc, po przeczytaniu tekstu pozostałem niewzruszony; przez jego większą część nic się nie działo, suspensem tego nazwać nie można, a końcówka, gdzie wszystko nagle się skończyło i wszystko zostało wyłożone na tacy, nie zachwyciła.

Mee!

Pomysłowe wykorzystanie przysłowia, a zakończenie nieco mnie zaskoczyło – szukałem innych sposobów rozwiązania problemu! Kto by pomyślał, że wszystko ma rozwiązywać przypadek… Urzekł mnie również humor, co na plus :-)

Mee!

Opowiadanie spodobało mi się, mimo smutnego nastroju, w który potrafiłem wczuć się bardzo dobrze, tym bardziej w okresie, gdy czytałem tekst. Klimat był nieco “ciemny” (nie mroczny), gęsty… Ale zakończenie przewidywalne, jednak, jak sądzę, nie ono było głównym celem tekstu.

Mee!

Bardzo interesujący pomysł, choć prawdopodobnie w rzeczywistości niemożliwy do wdrożenia; może i dobrze… straszne myśleć o swoim życiu jak o jednej wielkiej nadgodzinie… W opku znalazło się klika błędów, ale jako że wolałem czytać płynnie, potem ich nie odnotowałem :-) <uśmiecha się głupio>

Mee!

Trudno mi zbyt wiele napisać o tym tekście. Z jednej strony bardzo płynnie się go czytało. Opisy również mnie wciągały. Sam pomysł – bardzo interesujący. Być może rację ma Fish, pisząc, że maltretowanie zwierzaków wydaje się być mocniejsze (bardziej “odczuwalne”), niż zdejmowanie uroków…

Mee!

Opowiadanie nie urzekło mnie swoją brutalnością i, w niektórych miejscach, wulgarnym słownictwem. Mimo wszystko podobało mi się słowotwórstwo, a także wykorzystanie fachowego języka – jak sądzę: fachowego. A jeśli tak mi się tylko zdało, to plus za stworzenie klimatu fachowości ;-)

Mee!

Mam problem z tym tekstem; niestety nie znam się na fizyce, dlatego nie mogę ocenić, czy takie zjawisko faktycznie mogłoby mieć miejsce; ale zastanawiające jest, dlaczego na przykład Eva nie doświadczała „zmiennej perspektywy czasu”? A może doświadczała? W takim razie jednak ukazałbym to w jakiś sposób w tekście; inaczej wydaje się to być niekonsekwencją; mimo wszystko przez opowieść szło się płynnie.

Mee!

Podobał mi się klimat stworzony w pierwszej części opowiadania – potem jakoś tak… za normalnie toczyło się wszystko. Cały pomysł na tekst, który jest dobrze napisany, również, niemniej, ogólnie, opowiadanie nie zwaliło mnie z nóg.

Wolę Twoje sf. Wciąż pamiętam, jak matematyk miał porozumieć się z kosmitą. Byłem jakiś czas temu na obozie naukowym, przypadek sprawił, że trafiłem na warsztaty matematyczne – ekstremalna teoria grafów. Nie znałem nawet nie-ekstremalnej. Czy możliwe, bym czuł się jak ten kosmita?

Mee!

Pamiętam, jak sam chciałem napisać tekst z nieco podobnym konceptem.

Bałem się, w którą stronę pomknie końcówka; choć spodziewałem się innej, więc: nieco mnie zaskoczyłeś, tekst jednak nie zostanie w mojej pamięci na dłużej.

Mee!

Podobało mi się wykorzystanie komizmu postaci, choć styl przywodził mi na myśl opowieść o pewnym Mistrzu – Haxerlinie (bodajże autora z NF?). Muszę przyznać, że w jego wykonaniu teksty śmieszyły mnie bardziej, tutaj – jakby trochę przesadzony humor niekiedy. W każdym razie opowiadanie nie zwaliło z nóg.

Mee!

Wydaje mi się, że pomysł można by wykorzystać na krótki film – albo serial? – z lokajem w roli głównej. Podobał mi się, nawet bardzo, choć czytało się miejscami trudno (męczyły mnie niekiedy dłuższe akapity – ale to leniwość mojego pokolenia najpewniej). Jednak zakończenie dla mnie było zaskoczeniem – tak skupiłem się na postaciach podejrzanych, że nie pomyślałem o jednej, przecież całkiem oczywistej…

Mee!

Mnie spodobał się pomysł – wydaje mi się, że potrafiłeś wstawić go w ramy klimatu, który naprawdę potrafiłem odczuć. Może to z powodu mieszkania z dziadkami, których starość nie uchodzi mojej uwadze, ale potrafiłem zrozumieć, wczuć się w bohatera. Być może końcówka faktycznie mogłaby być bardziej przemyślana – tj. aby nie było zastanawiania komentatorów – jednak, może to źle, ale wybaczam autorowi!

I mnie, odwrotnie jak PsychoRybce, spodobał się i humor, i ilość wykorzystanych porzekadeł :-)

Mee!

Ach, faktycznie. Skupiłem się na innym punkcie regulaminu i masz, tyle z czytania ze zrozumieniem ^^

Mee!

Czy liczą się tylko artykuły ze strony Świata Nauki czy też te z gazety? (Wtedy by się chyba trochę rozszerzało pole manewru o nieco starsze numery.)

Mee!

Dziękuję. Chętnie zmarnuję pięć minut, aby poznać trochę świata ;-)

Mee!

Kompletnie nie wiem, kim są BKŚ-y. Dziękuję za przeczytanie, Marcinie albo Robercie, albo Jedno i Drugie :-)

Mee!

Banshee, bardzo dziękuję. Nawet się nie spodziewałem, że to wszystko tak się zgrywa…

Żartuję. Wszystko było zaplanowane ;-) Ale zaciekawiłeś mnie z tym krótkometrażowym filmem. Aż tak filmowo to-to wygląda? Hmm.

Grucho, jeśli idzie o astrofizykę, cóż, kiedyś moje zainteresowanie było większe tym tematem, ale już od dłuższego czasu sprowadziłem się nieco na Ziemię i zaglądam w głąb ludzkiego umysłu (mózgu). Niemniej także Kosmos jest dla mnie fascynującym miejscem – ale po prostu chcąc pogodzić wszystkie pasje, niektóre muszą, ech!, zejść na dalszy plan… 

Majciu, klops nie jestem, bo Klops jest tylko jeden, choć się do tego nie przyzna. I nie wiem, gdzieś Ty te dłużyzny dostrzegła. Wszystko wyliczyłem i wymyśliłem co do centymetra akapitów!

I naprawdę, nie musisz Kochanym Użytkownikom wskazywać takich oczywistości… Wszyscy tutaj widzą, jaki to ze mnie wrażliwy i rozpoetyzowany chłopiec… Prawda???

 

Jeszcze raz dziękuję Wam za przeczytanie i ciepłe słowa :-)

Mee!

Człowiek próbuje się różnych rzeczy :-) Dziękuję, Ryszardzie, za miłe słowa. No i za klepnięcie do Biblioteki!

Pozdrawiam!

Mee!

Prawdopodobnie masz rację. Dziękuję za przeczytanie, śniąca :-) 

Mee!

Bellatrix, vargu, Mistrzu – bardzo Wam dziękuję za przeczytanie :-)

Mee!

I dziewczęta ;-)

Nie wiem, Finklo. Nie wiem, co by oni do końca zrobili. Ale czuję – tak, w tej mojej logice jest też miejsce na pewne uczucia – że i mój scenariusz mógłby być może w połowie prawdopodobny. Ale! Skończmy to! Tekst sam powinien się bronić. Jeśli nie może, to lipa! Trzeba się z pokorą ukorzyć :-)

Mee!

Hmm… Na Marsa wysyła prywatna firma, no nie? Mówię o Mars One. To może jest sprawa ważniejsza niż zdobycie Marsa, ale… hm. 

Mee!

Ach, jak za przeczytanie, to się cieszę :-)

Zgodziłbym się z Katastrofem, że wśród kilku miliardów chętnych rzeczywiście by nie zabrakło… Ale trudno rzec. Wielu idiotów jest na tym świecie, hihi…

Mee!

Wyczuwam pewien sarkazm albo ironię, jak zwykle nie rozróżniam… ;-)

Prawda. Choć, muszę przyznać, to wyszło w praniu, a nie przed pomyśleniem pomysłu. Ale to pewnie małe usprawiedliwienie, w które nikt nie uwierzy, hehe…

Mee!

To był celowy zabieg.

Mm, niby autor nie powinien się tłumaczyć, ale… Ja też miałem wątpliwości co do potrzeby ludzi na pokładzie. Tylko że pomyślałem sobie, że fakt – statki bezzałogowe też istnieją (mogłyby sobie radzić same, a i być może dałoby się nimi sterować z odległości). Ale brakowało mi tego elementu ludzkiego, tzn. tego, że pozostawiono by to jednak bez opieki, bez nieustannie kontrolującego oka, żywego oka. Być może to było głupie myślenie, pewnie tak, ale tak, pisząc, czułem.

Kto wie, może każdy autor piszący o samobójczych misjach tak czuł? ;-)

Niemniej dziękuję, Finklo, za przeczytanie :-)

 

edit: O, pojawiłeś się, Brackenie, w momencie pisania przeze mnie komentarza. Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie i ocenę!

Mee!

Bardzo dziękuję, Rogerze, za ciepłe słowa i klepnięcie do Biblioteki. Miło mi.

 

Pozdrowionka, heh…

Mee!

Tak sądziłem, ale zobaczę, co powiedzą inni :-) Nie wiem, jak oceniać tę szóstkę w ocenach, Katastrofie, ale jeśli jest naprawdę za przeczytane opowiadanie, to dziękuję ;-)

Mee!

A dziękuję… Och tak, przydałoby się w końcu coś napisać nowego, ech…

Mee!

Jeśli będzie odpowiednio umotywowany, to kto wie…

Mee!

No właśnie, Fisz, ja myślę, że tak wszyscy, złośliwcy!, zrobią, hłe, hłe…

Mee!

Byłeś chyba wtedy jednym z nielicznych. ;)

Tekst krótki, więc i szybko się czyta. Dziękuję!

Mee!

Dziękuję, Iluzjo, za miłe słowa, i Tobie, Corcoranie, za Bibliotekę. :)

Mee!

Dziękuję, Zygfrydzie, za komentarz i klepnięcie w Bibliotekę. :)

Mee!

Książka… dobra. Jak zaznaczyłem, solidne cztery. Trochę przeraziła mnie całkiem prawdopodobna – choć nie wiem, czy również z naukowego punktu widzenia – myśl. I tak się utwierdziłem w przekonaniu, że jednak nie chcę być po ziemsku nieśmiertelny.

Mee!

Emelkali, Twa wredota weszła na wyżyny. ;) Ale z niektórymi uwagami się zgadzam. Ale bardzo dziękuję za pkt.

Elanarze, najzabawniejsze jest to, że w życiu przeczytałem dwa horrory Orbitowskiego, a King dwa lata kisi się na półce. I wcale mnie do tego gatunku nie ciągnie, ale pomysły takie wchodzą do głowy. Staram się od tego odejść.

I Ryszardowi dziękuję raz jeszcze.

Mee!

Bardzo dziękuję za przeczytanie, Regulatorzy i Ryszardzie. Brr, jak widzę listę błędów, to aż  dreszcze przechodzą po karku. To uczy cierpliwości. :) I dziękuję za klepnięcie Biblioteki, Cieniu.

Mee!

3 punkty – “Jeden”  Nancy Kress

2 punkty – “Fantastyka w kryzysie” Robert Ziębiński

1 punkt – kurka, może wstępniak JeRzego? :) Nie no, podoba mi się, że Tomek Miecznikowski przybliża te wszystkie, nieznane mi wcześniej nazwiska. Tak więc punkt dla niego.

Mee!

Zgadzam się ze Sfunem. Kompan na pewno byłby ze mnie zacny!

Za niedługo Polcon w Poznaniu będzie, na ten przykład.

Mee!

Polecam kioski i saloniki prasowe. :) Można zamówić  prenumeratę, jeśli takowych kiosków nie ma tam, gdzie mieszkasz.

Mee!

Taki ciekawy numer, a w Koninie “NF” ni ma. :/

Mee!

Ta opowieść nadawałaby się na film, choć chyba bardzo długi. Bardzo mi się podobała ta opowieść, bardziej niż “Święty Wrocław”. Może dlatego, że sam jeszcze jestem nastolatkiem? Choć u mnie w szkole głowy nikt nikomu do toalety nie wkłada. :)

Teraz czekam na “Inną duszę”. To była, mam nadzieję, jedynie wprawka przed najlepszym daniem. 

Mee!

Końcówka, mimo że nie dynamiczna, bez szybszej akcji, to rozłożyła mnie na łopatki konceptem.

Mee!

Także bardzo dobra część serii. Mam wrażenie, że spokojniejsza od poprzedniczek – a mimo to i tak bardzo niepokojąca i poruszająca. Super. Świetne fantasy.

Mee!

Dobrze napisany, mam wrażenie, tekścik/scenka z udanie stworzonym klimatem. Podobało mi się. Także miałem skojarzenia z “Więźniem labiryntu”, ale to prawda, że jednak tekst wzbudził we mnie większe emocje. :)

Mee!

Przeczytałem tekst Prochockiego i podobało mi się – być może poprzednie opowiadanie (jego, w starszym numerze NF, a także poprzednie z “Nowych Perspektyw”) było lepsze, jednak jestem usatysfakcjonowany. Biorę się za kolejne!

Mee!

Ostatnio przeczytałem “Mów  mu, Panie” Gordona Dicksona i muszę przyznać, że bardzo dobre, ze świetną puentą. Polecam. :)

Mee!

Trenuję, gdyby przypadkiem w przyszłości zdarzyło się, że musiałbym to robić już profesjonalnie. ;)

Fatalne gafy poprawiłem, i tego kruszona też!

Mee!

Dziękuję, Kwia… Kwiza… Kwisatz Haderach. :)

W wolnej (wolniejszej) chwili zabiorę się za Regulatorskie wypominki i zapewne przeczytam tekst. Postaram się jeszcze dzisiaj, maksymalnie do piątku.

Pozdrawiam,

Mee!

Tutaj nie mam. Na maila jak już. Za to polecam swoje dwa teksty, które są na stronie. Są o wiele lepsze od tamtego, napisanego prawie dwa lata temu. :)

Mee!

Powiem Ci, FInklo, że nie miałem żadnych problemów, podobnych temu chłopakowi z obrazka wyżej. :)

Mee!

Heh, no tak, Regulatorzy. Prawda. O nich nie pomyślałem. Pozwolę sobie złożyć to na karb zmęczenia. :)

Mee!

Przeczytałem. :)

Nie znam się na Japonii, więc odniosę się tylko do samej historii. Cóż, chyba mnie nie porwała. Kilka scenek, które niestety nie wywarły na mnie większego wrażenia. I też przeszkadza mi ten policeman, który strzela do świadka. A czy grubasy żyją w Japonii… Nie wiem. :)

Było też trochę błędów związanych z interpunkcją. Zdaje mi się, że imiesłowy przysłówkowe oddziela się przecinkiem. Tego w Twoim tekście czasem mi brakowało.

Pozdrawiam,

 

Mee!

Nie, nie, tu chodzi o argumentację. Jeśli już bierzesz się za obronę tekstu, poszukaj naprawdę lepszych odpowiedzi. Albo może coś jest nie tak z tekstem? Zbyt podobny do klimatów japońskich? To spróbuj nad nim popracować, tak żeby nie było to widoczne.

Jutro przeczytam, się wypowiem.

Dobranoc :)

Mee!

Tego typu zdania – argumenty – mam wrażenie, nie cieszą się popularnością na tym portalu. ;)

Mee!

Unchained, usuń jak najszybciej ostatnie zdanie z ostatniego komentarza. Zanim kto zobaczy. :P

Mee!

Przyjemny tekst, do uśmiechnięcia. Przypomniał mi o moim starawym opowiadanku o tamtym świecie.

Pozdrawiam,

Mee!

Mam wrażenie, że ten komentarz nie powinien znaleźć się w recenzjach, ale, no właśnie, tam, gdzie jego miejsce – w komentarzu. :)

Mee!

A mnie ujęła Le Guin i jej “Ci, co odchodzą z Omelas”. Choć nie wiem, czy to najlepsze. Mało jeszcze opowiadań przeczytałem. Ale to było świetne i pierwsze się na język-palce rzuciło.

Mee!

Zastanawiam się, co źle robię, że nie widzę swojego tekstu na betaliście, hm…

Ogłaszam więc tutaj na wszelki wypadek, że gdyby znalazły się dwie osoby chętne pobetowania, ja jeszcze chętniej wyślę tekst. (około 45 000 znaków).

Mee!

Minęły trzy miesiące od rozpoczęcia projektu “Nowe perspektywy” i właśnie przeczytałem wszystkie trzy teksty. Mam wrażenie, że każdy kolejne opowiadanie było lepsze od poprzednika z wcześniejszego miesiąca – być może dlatego, że “Wojna Wasyla Kovalenko”  poprzez tematykę najbliższą nam obecnie, przez co łatwiej przyswajalną, “Ostatni pierdziel na świecie” dzięki  melancholii, którą ostatnio lubię, a jak dla mnie, w opowiadaniu było jej sporo, i na końcu “Tasiemiec” – prawdopodobnie przez swoje całkowite odjechanie i pokręcenie od realnego świata nie do końca do mnie trafiające.

Piszę zbiorowo, przepraszam, później postaram się dopisać coś także pod poprzednimi numerami. Tutaj chciałem tylko podsumować, ocenić kwartał “Nowych perspektyw”. I pochwalić opowiadanie Szymona Skoczka, bo dzięki dobrej historii i świetnie zarysowanemu tłu naprawdę mnie poruszył. A przecież na co dzień słucham o tym wszystkim w telewizji.

Punktów jeszcze nie daję, bo pozostały mi trzy teksty i pół publicystyki.

Mee!

Nowa Fantastyka