Profil użytkownika


komentarze: 254, w dziale opowiadań: 231, opowiadania: 96

Ostatnie sto komentarzy

Okej, czyli jedyne dwa opowiadania, których nie przeczytałem od Ciebie. Te same, które rano dodałem do kolejki :p

Książkę zacząłem jakiś czas temu i niestety przerwałem. Pamiętam, że świat bardzo mi się podobał. Widocznie to znak, abym do czytania wreszcie powrócił…

Dzięki ;)

Hej ośmiornica :)

Dużo plusów:

– Pierwsza scena naprawdę robi dobrą robotę. Zarysowanie bohaterki. Chemia między bohaterami.

– Teoretyczne rozważania czym jest magia: łał, aż chciało się czytać dalej, bez wytchnienia.

– Przejście do głowy pijaka, aby zrozumieć trochę jego motywy: też dało bardzo dużo moim zdaniem.

To największe plusy, generalnie wykonanie itp. naprawdę dobry tekst.

 

Jedyne co mi się nie zgrało to długość opowiadania. Myślę, że tacy bohaterowie w dłuższym i bardziej kameralnym otoczeniu, naprawdę dobrze by się sprawdzili. Z tego co wyczytałem, tekst jest na konkurs… więc rozumiem :)

Jak kiedykolwiek będziesz chciała rozwinąć ten świat i bohaterów, to bardzo chętnie przeczytam.

 

Pozdrawiam ;)

Hej, ośmiornica

Bardzo fajny tekst. Szczególnie podobały mi się dwa elementy:

– Kreacja głównej bohaterki

– Mroczna scena w podziemnym garażu

 

Też jeden mniejszy minus: druga scena, w pracy, wydaje się zbędna. Jest chyba tylko do kreacji bohaterki.

 

Od początku do końca było ciekawie. Twist nie zaskakiwał, ale był potrzebny właśnie taki jakim go napisałaś.

Pozdrawiam ;)

Jak dla mnie abstrakcja!

 

Hej, fanthomas. Abstrakcja nie znaczy, że źle. Miło i szybko się czytało. Ciekawy pomysł, spoko wykonanie. Żałuję tylko, że całość nie była bardziej zawiła i “kryminalna” ;)

Pozdrawiam

Hej, dawidiq150

Przeczytałem. Zawsze podobały mi się Twoje pomysły. Tutaj też. Szczególnie sam początek ma tak duży potencjał, że chciałem czytać dalej.

Muszę się równocześnie zgodzić z innymi czytelnikami. Dobrze byłoby mieć tutaj jakiegoś bohatera i więcej emocji. Właśnie na początku wydawało się, że tak będzie. Spróbuj trochę poeksperymentować z pisaniem i skupić się więcej na bohaterach.

 

Pozdrawiam

PapierowyMorderca, nie ma sprawy :) Cieszę się, że mój komentarz okazał się przydatny.

 

Nie wiedziałam, że póki termin otwarty, to mogę tekst edytować. Myślałam, że jak już wrzucę, to koniec, poszło w świat i takie ma zostać. Ale skoro można, to jasne, popracuję nad nim jeszcze! Czy powinnam w takim razie w edycji zaznaczyć póki co kopię roboczą? Cholerka, nie orientuję się jeszcze w technikaliach…

Hmmm, na pewno możesz potknięcia językowe edytować, dodawać przecinki itp. Jest to wręcz mile widziane. Nie wiem natomiast, czy możesz zmienić na kopię roboczą i cofnąć publikację. Najlepiej zapytać na shoutbox.

Spróbuję znaleźć coś znaleźć na ten temat – ale to dziś wieczorem, bo na szybko nic mi się nie udało.

Jak jesteś nowa to ten link może się okazać dla Ciebie przydatnym. Jest tu zbiór przydatnych, portalowych rzeczy.

 

 

Swoją drogą: witamy na portalu :)

Pozdrawiam i powodzenia w dalszym pisaniu!

Hej, PapierowyMorderca

 

Najpierw zacznę od małej łapanki:

Stojąca na parapecie leżała rozbita na podłodze. → brakuje informacji co się rozbiło.

Kiedy już czułem, że ledwo kilka oddechów dzieli mnie od niosącej ukojenie nicości, za oknem rozdarły się koty. → trochę jakby rozdarły się na pół :) Dziwnie mi to brzmi

Wracając zajrzałem do pubu. Musiałem się napić, bo po wizycie u rodziny Jamesa byłem naprawdę przybity. Okazało się, że wpadł do komnaty, której wejście skrywało się w podłodze. –> trochę mi uciekło na początku “kto” wpadł do komnaty. Da się to z tekstu wyczytać, ale zablokowałem się na chwilę i straciłem płynność czytania.

Niestety, po dwóch dobach strop nie wytrzymał pod naporem ekipy ratunkowej. → dwie doby i go nie wyciągnęli? Może coś więcej? Bo brzmi to trochę nierealnie. Może warunki pogodowe się pogorszyły, nie mieli liny tak długiej i czekali na wsparcie, które nie dotarło przez burzę piaskową?

ale na niektórych zachowało się na tyle malowania, że szybko zidentyfikowałem je jako skarabeusze. → zachowało się malowania? Może zachowały się malunki? Dziwnie mi to brzmi ale czepiam się :)

Spełniony i niepocieszony, że u boku nie mam swojego największego przyjaciela, ukochanego Jamesa.

James boczył się na mnie, ale też o mnie dbał.

To są dwa dowody na to, że bohater jest gejem. Faceci raczej nie mają takich przemyśleń. Byłem pewien po tym “ukochanym”, że historia będzie inna.

 

Opróżniłem flaszkę niemal do połowy i zabrałem się za uważniejsze oględziny mumii. –> Może niech lepiej łyka pociągnie dużego? Pół flaszki takim tempem – to kończy się źle :)

 

Na interpunkcji znam się słabo, ale nic mi się w oczy nie rzuciło (pewnie kolejni czytelnicy powiedzą coś więcej).

 

Podsumowanie:

Trochę mnie zastanawiało, dlaczego nie otworzy wreszcie tej skrzyni. Niby coś go odciągało, ale umierałbym z ciekawością. Swoją drogą, jak on to przewiózł? Kocią mumię do kraju? Tym bardziej powinien sprawdzić, czy przewozi coś co można przewozić.

Jak się czytało? Bardzo dobrze, ciekawiło mnie co jest w skrzyni i przeczytałem wszystko za jednym zamachem, bez większych potknięć. Brakowało mi trochę więcej wytłumaczenia: co, jak i dlaczego? Może gdzieś w tekście, ktoś powinien wspomnieć o tej bogini, żeby potem czytelnik wiedział kto to. Ja sobie wygooglałem ;)

 

P.S. Nie rozumiem dlaczego w opowiadaniu jest tag science-fiction?

P.P.S. Jeżeli tekst nie jest skończony, a jest kilka dni do terminu, to śmiało edytuj :)

 

Hej, dworski.

Ten tekst, mimo problemów interpunkcyjnych, podobał mi się bardziej. Czytałem z zainteresowaniem co się stanie. Niestety, dotarłem do końca i nic z tego nie zrozumiałem.

Skoro był wypadek przy zjeździe to znaczy, że w momencie, gdy jadą tą ciemną drogą, byli już martwi? Nie do końca jest to dla mnie jasne. Pomysł fajny, brakuje jaśniejszego zakończenia, bo przez chwilę zastanawiałem się, czy to w ogóle fantastyka :)

 

Jeszcze jedno: miałem wrażenie, że ich historia miłosna wyglądała tak: (1) on nie jest w moim typie (2) pierwsza randka i kobieta już dostawia jego nazwisko do swojego imienia. Jak dla mnie to trochę za szybko.

 

Pozdrawiam i powodzenia przy dalszym pisaniu ;)

Hej, dworski.

Koncepcja i umysł mordercy – ciekawe.

 

Jest też sporo potknięć. Głównie myślę o interpunkcji.

Dodam jeszcze: "żniwiarz ludzi" ,"nocny rzeźnik" brzmią trochę dziwnie, zbyt pompatycznie.

 

Pewnie zastanawiacie się – czemu żniwiarzem? Odpowiedź jest prosta. Gdy już wybrałem swoją ofiarę – nie ważne czy to była kobieta czy mężczyzna – uwielbiałem na początku zadawać im małe, płytkie rany.

 

To może lepiej inna nazwa? “Szpila” albo “Akupunkturzysta” – śmieję się, ale jak napisałeś “odpowiedź jest prosta” to spodziewałem się czegoś innego.

 

Działaj dalej, pisz, czytaj i wrzucaj na betę. Napisanie tekstu to część drogi, drugą częścią jest dobra beta, przy której możesz nauczyć się naprawdę dużo.

Pozdrawiam i powodzenia w kolejnych testach

Hej, BasementKey.

Teksty o takiej tematyce dla bezpieczeństwa omijam z daleka.

Zachęciło mnie piórko i powiem Ci, że tekst spodobał mi się bardzo. Napisane ze smakiem – nie czuję, żeby tekst demonizował ludzi religijnych. Uważam, że jest w nim mądrość/przesłanie. Świetny pomysł.

 

Pozdrawiam

Hej, Gekikara.

Wydaje mi się, że to drugi Twój tekst, z którym miałem przyjemność się zapoznać. Stanowczo muszę sięgnąć po więcej :)

Bardzo podobał mi się “status” ich związku, nawiązanie do mechaniki kwantowej… i kota – pomysłowo.

 

Już wiem, dlaczego tamto coś chciało nas zabić – Szczurek mylił się co do tego, wcale nie chodzi o wykasowanie rozrastających się odnóg rzeczywistości. To dlatego, że byliśmy o krok od odkrycia, jak rodzą się bogowie.

Generalnie całość była ciekawa, ale cytowany fragment był dla mnie efektem “wow”. Satysfakcjonujące, dobre zakończenie.

 

Pozdrawiam

Hej, Zanais

Straszne i…. potwornie wciągające. Czapki z głów.

Nie wiem co innego mógłbym napisać. Wszystko na tyle obrazowo napisane, że powodowało obrzydzenie.

Hej AmyBlack

 

Wybrałam złą porę na czytanie tego dobrego opowiadania :P 

Nocną porę? ;)

 

Cieszę się, że określasz to jako “dobre opowiadanie”… dziękuję :)

 

Hej, Anoia,

Tak, zdarza mu się mówić normalnie, zwłaszcza przy ostatniej scenie:

“– To zrobię dopiero wtedy, gdy sama mnie poprosi. O ile dasz radę upilnować współbraci, żeby nikt jej nie utopił, nie udusił i nie”

Tak, książkowe “Pamiętniki” są… jakie są. Serialowe są naprawdę dobre (i lepsze i gorsze). Dlatego napisałem, że to nie minus :)

 

Pozdrawiam ;)

Hej, przybyłem z mega promocji :)

Przeczytałem. Są plusy dodatnie i plusy ujemne.

 

Plusy ujemne:

– Ciężko mi się czytało. Miałem wrażenie, że szyk zdań jest zaburzony, część zdań powinna być rozbita… no i braki przecinkowe.

– Dialogi trochę dziwne. Bohaterzy powtarzają swoje imiona po parę razy, w jednej wypowiedzi.

– Tak naprawdę, mam wrażenie, że nie zrozumiałem tekstu wcale :(

 

Plusy dodatnie:

– Wydaje mi się, że świat ma potencjał i jest ciekawy.

– Opisy wydają się spoko, to jest mocniejsza strona.

 

Jak popracujesz nad stylem, to będzie można coś więcej powiedzieć. Działaj dalej, pozdrawiam :)

Dziś się dowiedziałem. Na pewno coś napiszę.

 

Według mnie taki wyjątkowo ogólny temat przewodni służy temu, by zachęcić jak najwięcej potencjalnych uczestników do wzięcia udziału.

Oczywiście. Widać, że chcieli jak najszerzej iść. Samo pójście w sci-fi już ograniczyło sporo.

Ojej! Do tyłu z komentarzami jestem.

Na początek zaznaczę, że widzę dużo, które trzeba wprowadzić. Będzie trochę przebudowania, jeszcze tego nie zrobiłem. Urlopuję się. Wydrukowałem skończone teksty i poprawki robię długopisem :)

 

Hej, AmonRa

No właśnie tak sobie pomyślałem, że nikt o zdrowych zmysłach nie puszczałby wiadomości w barze karaoke i mocno to naciągane…

No, ta scena będzie do przebudowania. Dobry pomysł z uberem, ale zastanawiam się, czy raczej nie pójdę w stronę smartphona i przeglądania newsów. Może uniknę dodawania kolejnych scen. Do zastanowienia :)

 

Dobrze, tutaj może źle zinterpretowałem wydarzenia, dlatego uwagę wycofuję. Jeśli nikt inny prócz mnie nie miał z tym problemu to znaczy, że przekazałeś wszystko jak należy ;)

Z tego co widziałem, zdania były podzielone. Jak nabiorę dystansu do tekstu, to pomyślę o tej kwestii. Zmieniać już raczej nie będę, skupię się raczej na tym żeby kolejny teksty był lepszy.

 

Nie użyłbym słowa “rozczarowująca”, bo lekturą czuję się całkiem usatysfakcjonowany. Bardziej określiłbym to jako “niedosyt” :P Sam stwierdziłeś, że nie lubisz wyjaśniać wszystkiego, przez co ja jako czytelnik czuję, że zostałem pozostawiony z historią niedopowiedzianą. Z niewyjaśnianiem wszystkiego trzeba postępować ostrożnie!

W takim razie dziękuję :) Cieszy mnie to. Co do niedosytu, zastanawiam się, czy nie dać tej postaci jeszcze jedną szansę w innym opowiadaniu (Lunie). Ale to na razie tylko luźne myśli, kilka osób o tym mi już wspomniało.

 

Dziękuję, miłego weekendu (nadchodzącego) ;)

 

Hej, Ananke.

Tym razem, biorąc pod uwagę rodzaj opowiadania, od razu muszę zaznaczyć, że po przeczytaniu całości, musiałam dodać w nawiasach kilka wyjaśnień dotyczących mojego punktu widzenia. Nie miałam pojęcia, że tak wiele się zmieni, wybacz. :D

W takim razie mój komentarz nie będzie na bieżąco, żeby się nie odnosić do rzeczy, które doczytałaś :)

 

Jest bar, dym, tłok, wiadomości z tv. Można wczuć się w klimat. Dalej jest tak trochę… Hm, sama nie wiem. David z jednej strony twierdzi, że uwielbia spędzać czas z przyjaciółmi, a z drugiej to kumple wyciągają go do miejsc…

Nie pomyślałem o tym. Niby lubi spędzać z nimi czas, ale tak naprawdę, spędzają czas osobno, w tej samej knajpie. Jest to proste do wyjaśnienia, ale nie zrobiłem tego. Dzięki :)

 

Ta wzmianka o trudnym dzieciństwie też mi się gryzie. Taka wrzucona na siłę: miałem trudne dzieciństwo, więc szukam stałego partnera. I nic za tym za bardzo nie idzie, w sensie z zachowania bohatera. 

Nie wiem czy wycofałaś zarzut, też względem tego fragmentu czy nie? Uważasz wciąż, że to jego dzieciństwo było dodane na siłę?

 

Moment w nocy, wprowadzenie elementu grozy – umiejętne, czuje się tak, jakbym oglądała film. Opisy są dokładne, cienie tańczą na ścianach, dziewczyna jak z horroru.

:) Dziękuję.

 

W poprzednim zdaniu mówi normalnie, więc tu też przydałby się niezaburzony szyk. ;) Bo jak czytam na głos, to brzmi to nienaturalnie.

Ok, do poprawki.

 

Chyba że taki był zamysł: David jest tylko pionkiem w grze.

To prawda, taką mam już przypadłość. Ale walczę z tym. Staram się wszystkich nie uśmiercać i dawać im szansę :)

 

Przeczytałam całość i muszę tu dodać teraz osobny komentarz: Hm, no to element, który mi się tak podobał, jednak został obalony xd. A ja się cieszyłam, że mamy bohatera-gnojka…

No cóż… niestety. Bohater gnojek, na pewno jeszcze gdzieś się pojawi u mnie :)

 

Zakończenie z punktu widzenia Luny wprowadza świeżość, która była tu potrzebna. Ale czy zmienia zdanie o całości tekstu? U mnie nie. Bo na początku mamy sporo fragmentów z Davidem, który szlaja się po spelunach i dopiero w domu przypomina sobie, że niby ma narzeczoną. Tylko nigdy nie mówiłby o niej kolegom? To jak rozmawiają?

Ciesze się, że jest świeżość. Niestety, on o niej nie mówił, dlatego, że jak był daleko, to o niej nie pamiętał. Taki mechanizm, dzięki któremu np. jeżeli Luna wciela się w zmarłego członka rodziny, to ta osoba nie zacznie paplać na lewo i prawo, że ktoś ożył. Mam wrażenie, że niedostatecznie to wytłumaczyłem. To jest do zastanowienia.

 

W teorii taka przewrotność jest świetna, ale w praktyce trzeba naprawdę pokombinować jak to rozegrać w tekście, żeby ta końcówka uderzała z całą mocą. I żeby początek nie był tak oderwany od reszty. Z drugiej strony to tylko krótkie opowiadanie i myślę, że mimo wszystko ten pomysł był bardzo dobry i ciekawie było dać się nabrać. :)

Rozumiem. Jest to trochę oderwane od reszty. Już kilka osób o tym wspomniało. Pewnie zastanowię się nad tym, ale ten tekst już zostanie w formie jakiej jest. Nie mam pomysłu na razie jak to zmienić.

 

Co do Luny – intrygująca ta zmora, co się karmi ludzkim nieszczęściem, lubię takie motywy, mocno wybrzmiewa to w tekście. Wiesz, gdybyś pisał dalej, to chętnie poczytam Twój tekst o zmorze, jej działaniu i wpływie na psychikę. ;)

Dziękuję. Mam wrażenie, że wiele osób wspomina o tej postaci. Mam różne pomysły i poważnie zastanawiam się nad stworzeniem kolejnego opowiadania z Luną w roli głównej. Na razie mam zbyt dużo obaw, że obedrze ją to z tajemniczości i wyjdzie słabo. Jak w wielu horrorach, gdy już wiemy co to za potwór i widzimy go w całości razem z jego ograniczeniami, przestaje być tak straszny.

 

Dziękuję za wszelkie uwagi. Będę zastanawiał się nad zmianami, które jestem w stanie wykonać.

Pozdrawiam :)

 

Hej, Tarnina

Widzę, że wyłapałaś bardzo dużo usterek. Dziś niestety nie dam rady ich poprawić, zrobię to dopiero jak będę miał stały dostęp do komputera. Dziękuję :)

jakby zupełnie nie zależało im na utargu

Czasem tak właśnie bywa :)

 

I w ciągu kilku godzin zdołali zrobić sekcję, czy został zamordowany metodą, której skutków pożar by nie ukrył, np. przez dekapitację maczetą? To by wskazywało na przypadkowe zaprószenie ognia…

Chodzi o morderstwo, które jest ciężko ukryć zwykłym spaleniem mieszkania. Tym bardziej jeżeli straż zadziałała szybko.

 

Kurka, telewizyjne, ale wyraźnie takie ma być, więc…

Właśnie tak :)

 

 uniósł delikatnie drinka

… co to znaczy? https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842860

Dzięki :)

 

Co Ty z tym "dostrzegł", to klub nocny, nie pałac elfów.

Nie rozumiem? :)

 

C.t: wiedział, że rozumie większość terminów, którymi się posługiwał, a nie tylko przytakuje. Za idealna. Za bardzo ciągnie do szyi. Wampirzyca jak nic, dam całą paczkę precelków :)

Hehe :)

 

 Trzeba było… no wiesz… doprowadzić sprawy do końca.

Ludzie tak mówią?

Niestety tak :)

 

To nie jest błąd, tylko uwaga co do bohatera – ma równie instrumentalne podejście do kobiet, co kumple. Tylko inne oczekiwania.

To prawda – częściowo.

 

Kto tak mówi? Trochę lepiej. Cały dialog dość sztuczny – tak ma być?

Racja. Trochę lepiej, będzie lepiej.

 

To ciemnym, czy oświetlonym? A jeśli trochę oświetlonym, to trochę oświetlonym, nie?

Tak, trochę oświetlonym.

 

"Delikatnie" wyegzorcyzmuj na wieki. I nie tłumacz mi, że był zaniepokojony czymś wyraźnie niepokojącym. Naprawdę sama rozumiem.

:)

 

Brała paracetamol i witaminę C – na depresję? Hę?

Jeżeli nie była u lekarza to brała cokolwiek. Rozumiem o co Ci chodzi.

 

W tym momencie nie wytrzymałam i zajrzałam na koniec. A tam tłumaczysz jak krowie na rowie, że wampirzycą była Luna, pozbawiając tekst reszty horrowości.

Niestety :(

 

 Niestety, mój brak oryginalności, wynikał z braku oczytania :p

Nie dąż do oryginalności za wszelką cenę, staraj się po prostu pisać jak najlepiej. Oryginalność sama przyjdzie :) albo nie, ale przynajmniej nie będzie wydumania.

Jest to coś z czym się pogodziłem. Piszę dalej historię, którą mam w głowie i tyle :) Nie przejmuję się, że powstało coś wcześniej i będzie z czymś porównywane.

 

Hej, dziękuję za tak wyczerpujący komentarz. Tak jak wspomniałem na początku. Będę poprawiał to sukcesywnie. Widziałem dużo przydatnych linków w komentarzu, wszystko przeczytam, a babole poprawię.

Dziękuję serdecznie

Pozdrawiam

 

Hej, Golodh

Dostałem od kogoś polecenie tego konkretnie tekstu… no to jestem :)

 

Zauważyłem tylko, że trochę mi się przytyło. Dziwne, bo starałem się trzymać trzech tysięcy kalorii, ale to chyba kwestia tutejszego jedzenia. Jak to na wsi, pewnie pływa w tłuszczu. Wrócę do diety i ćwiczeń, ale dopiero po powrocie. Zostajemy tydzień dłużej.

To co mi się rzuciło w oczy. Trzy tysiące to on powinien jeść jak ćwiczy. Chyba, że taki Pudzian z niego albo gigant :) Jeżeli trzyma się kalorii, to swoją drogą typ jedzenie nie powinien mieć aż takiego znaczenia.

 

Opowiadanie bardzo szybko i przyjemnie się czytało. Co prawda, nie jestem w stanie określić, czy zakończenie jest zaskakujące – bo znałem je zanim zacząłem czytać tekst :) – dlatego tu jestem.

Dobrze pokazałeś głównego bohatera, aż chciałem krzyknąć: “dobrze mu tak!”

 

Pozdrawiam

Hej, AmonRa :)

Przeczytałem i spieszę donieść, że w opowiadaniu odnalazłem plusy dodatnie i plusy ujemne. 

Dodatnie czy ujemne – nieważne! Ważne jest, że są to plusy. Chciałem odpowiedzieć na Twój komentarz, jak już zrobię poprawki z łapanki, ale zrobię to dopiero za parę dni. Oczywiście wszystkie poprawki rozumiem i wszystkie wprowadzę. Śliskiemu i cienkiemu papierowi, trzeba odebrać nadzieję.

Śliski, cienki papier wydawał się tak realny, choć miał nadzieję, że

 

Wracając do początku, cieszy mnie to, że zwróciłeś uwagę na plusy dodatnie, takie jak: kreacja bohatera, czy napięcie. Przejdźmy do tych ujemnych :)

 

Pierwsza scena jest trochę nielogiczna.

Rozumem o co chodzi. Ta scena była dodana na sam koniec i tak sam stwierdziłeś, była po prostu potrzebna do historii. Można to było zrobić lepiej i myślę, że małymi zmianami, jestem w stanie ją trochę “ulogicznić”. Dziękuję.

 

Zastanawiam się też, skoro ta wredna zjawa karmiła Davida fałszywymi wspomnieniami, a on w trakcie wyjść na miasto walczył z wyrzutami sumienia, dlaczego nie zwierzył się kolegom? Mógł opowiedzieć, że w domu czeka na niego dziewczyna, nie chce być nie fair w stosunku do niej, a im od razu zapaliłaby się czerwona lampka :P Nie znalazłem wyjaśnienia w tekście. 

To mnie zaskoczyło. W moim zamyśle, chodziło o to, że on ma te fałszywe wspomnienia tylko wtedy, kiedy Luna jest blisko. Nie miał wyrzutów sumienia, gdy był z kumplami, czy na mieście. Wyrzuty sumienia, zawsze pojawiały się np. w windzie blisko mieszkania. Jak w dalszej odległości, to zastanawiał się skąd te luki pamięci i co to za koszmary mu się śnią. “Najgorsze było to, że z wczorajszej nocy pamiętał jedynie dręczące go koszmary. A może to przeziębienie i stres mieszają mu w głowie?”

 

No i końcówka trochę rozczarowująca. Nie dowiadujemy się do końca, kim była istota mordująca Davida, wiemy tylko, że chciała się nim pożywić i pewnie wyruszy poszukać kolejnej ofiary. Czuję niedosyt. 

Ogólnie nie jest źle, ale myślę, że gdybyś popracował nad opowiadaniem trochę dłużej, mogłoby być naprawdę dobrze!

 

Przykro mi, że końcówka była dla Ciebie rozczarowująca. Nie miałem w planie tłumaczyć jakim stworem tak naprawdę jest Luna, wydawało mi się to lepszym rozwiązaniem. Nie lubię wyjaśniać wszystkiego.

Wyciągnę wnioski z Twojego komentarza i spróbuję poprawić tekst w ciągu kilku dni.

 

Pozdrawiam :)

 

 

DHBW

No… zgadzam się z Tobą. Spodziewaj się niespodziewanego :)

 

Piotr. W. K.

Szkoda, że tytuł nie zachęca tak mocno. No, ale jest niezwykle trafny, cieszę się, że to zauważyłeś.

Hej DHBW :)

 

Dobrze napisane, niestety nie zachwyciła mnie fabuła – a to ze względu na, hm, znikomą oryginalność. :( Niecałe trzy godnie temu czytałam to opowiadanie Golodha

Niestety, mój brak oryginalności, wynikał z braku oczytania :p. Nadrobię ten tekst, jestem ciekaw go bardzo.

 

Niestety, praktycznie od momentu, gdy pojawiła się Luna, tak jakoś czułam, że to będzie Luna. :( xD

Powiem szczerze, wydawało mi się, że zakończenie jest zbyt nieprzewidywalne i przez to całość trochę traci :) Pomyślę nad tym. Czy myślisz, że Twój odbiór tekstu może różnić się od innych osób, ze względu na to, że czytałaś ostatnio opowiadanie Golodha?

 

Ale jak mówisz, że biblioteka zasłużona, to cieszę się i dziękuję serdecznie. Dziękuję też za przecinkowanie… już poprawiłem.

Pozdrawiam :)

 

Hej Piotr. W. K.

Dziękuję za miły komentarz, cieszę się że tak dobrze wypowiadasz się o moim tekście.

 

Czułem że powinienem go bardziej potępiać, ale jednak myślałem sobie w trakcie “no w sumie tak, nie zachowuje się dobrze, ale nie zdradził”.

No, David sobie grabił, ale wymówki też miał dobre i sensowne :)

 

Fajnie grasz psychiką, sugerując że koszmar rozgrywa się w głowie, podobnie jak ktoś wyżej myślałem, że może taka będzie puenta. Końcówka mnie zaskoczyła, jakaś taka nagła była, ale w sumie fajny twist i zakończenie.

Super, dziękuję Ci serdecznie, po tym komentarzu widzę, że odebrałeś tekst, tak jak chciałem żeby został odebrany w momencie, gdy zacząłem go pisać. Miło mi bardzo :)

Pozdrawiam

Otóż to, Serwerze! LAW jest potężną bronią w walce ze złem. Przerabia ludzi na pomidorową rosół…

Oj, trochę mnie nie było, już odpisuję…

 

wilk-zimowy

Porównania, zwroty pozwalające się wczuć w daną scenę, jakieś proste elementy tła, które sprawią, że przedstawiony świat będzie żył. To są takie drobiazgi, które gdy jest ich dużo, niepotrzebnie spowalniają fabułę, ale gdy po prostu przemyca się je w mniejszych dawkach, nadają wymiarów światu z tekstu.

Dziękuję. Teraz wiem dokładniej nad czym mogę popracować.

 

Pewnie liczysz tylko zgłoszenia z biblioteki

No nic :) Tekst się dostał, dziękuję! :)

 

I uprzedzając drugie pytanie – u mnie co prawda plakietka Loży jeszcze jest, ale to pozostałość po zeszłym roku. W tym roku nie ma mnie w Loży, plakietka została póki co z przyczyn technicznych, ale działam według procedur “zwykłych użytkowników”, bo nie wypada inaczej :)

Logiczne wytłumaczenie :) Dziękuję i bunkruję się, żeby poprawiać kolejne opowiadanie.

 

 

 

Dziękuję serdecznie za sympatyczny komentarz, Anet :)

Pozdrawiam

Dziękuję Ci serdecznie! Cieszę się, że ten tekst Ci się podobował.

Słusznie, law zawsze zwycięży! Nawet jak przegra :)

Hej, Gruszel.

Lekko, dowcipnie, kosmicznie, bajkowo. Bardzo fajne opowiadanie.

Nie starczyłoby mi odwagi, żeby wylecieć w kosmos za kotem, który, jak mogło się okazać: znajdowałby się tylko w mojej głowie ;P

 

Błędów nie zauważyłem. Podczas czytania, bardzo dobrze się bawiłem :)

Pozdrawiam

Hej YoungGuard.

 

Albert Mikołaj leżał na twardym łóżku na prawym boku i nie spał. Przewracał się z boku na bok, bo nie mógł spać.

To był ten moment, gdy już wiedziałem: przeczytam to jednym tchem, bez wiercenia się z boku na bok! Podobało mi się bardzo.

 

Gdzie tym razem? Tego dowiecie się z kolejnej części, która przeniesie nas w zupełnie nowe rejony. Jeszcze te przygody nie są na pisane wiec możecie proponować swoje propozycje.  

Nie czytałem, czy ktoś już o tym wspominał:

Może bohater cały czas jednak myśli o Cleo? Może powinien przenieść się do momentu, gdy wynalazł wehikuł i zapobiec jego powstaniu?

Przecież to jedyne logiczne rozwiązanie :) Jak zejdzie się z Cleo to wejdzie do życia rutyna. Jak nigdy do niej nie sięgnie, to ciągle będzie mógł żyć marzeniami…

 

Pozdrawiam

Ło! Krzkot1988, powiem Ci, że odkopywanie tych opowiadań sprawia mi dużo radości.

Bardzo dosłowne podejście do tematu. Podobuje mnie się to bardzo! Chałwa i sława przed Tobą ;)

Pozdrawiam

Hej Wilku-zimowy,

Twój komentarz bardzo mnie ucieszył. Skoro to nie Twój klimat, a jednak tekst uważasz za dobry i wart przeczytania, tym lepiej!

 

Widać tez potencjał – jeśli kiedyś pójdziesz w opisy bardziej pod budowę wyobrażenia scen lub wczuwania się w nie, to taka kompozycja historii – prostej przecież – może z tym świetnie współgrać.

Bo właśnie proste, ale dobrze ułożone historie po dodaniu odpowiedniego pobudzacza emocji potrafią wjechać na psychę równo.

Czy mógłbyś mi poradzić jakieś opowiadanie, które uważasz za dobre pod tym kątem? Czy może “Ta druga ona” pasuje do tego idealnie? Swoją drogą, serdecznie dziękuję za polecenie.

 

Później ponownie myślałem, że znam zakończenie. Tym razem myśląc, że Katherina i Luna to jedna osoba lub że jedna pochłonęła drugą. Znów zmyliłeś czujność, gdy się okazało, że w ogóle historii z Luną nie było, że to tylko projekcja z jednego tygodnia.

To też sztuka podsunąć domysły, a potem wyprowadzić inną narrację bez wrażenia “wyciągania z pudełka”.

Bardzo podoba mi się to jak odczytałeś to opowiadanie. Swoją drogą, Katherina miała być Luną w pewnym momencie. Finalnie stwierdziłem, że nie będę dodawał nic na ten temat.

 

Dziękuję za łapanki. Już wprowadziłem poprawki.

 

Na koniec: całkiem nieźle poszło z tytułem – a to często zaniedbywany element opowiadań.

Jestem bardzo zadowolony z tytułu. Jego podwójne znaczenie bardzo do mnie przemówiło. Miło mi, że zwróciłeś na to uwagę.

 

Swoją drogą, zauważyłem, że nie tylko poleciłeś mi tekst “Ta druga ona” do przeczytania, ale też poleciłeś mój tekst do biblioteki. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

 

PS. Coś źle liczę. Mam cztery głosy przyznane, ale czwarty to powinien być dopiero z Twoim. Dziwna sprawa…

Hej Anoia,

Ciekawy tekst. Przypomina mi czasy, gdy grałem w Wiedźmina :) – to oczywiście na plus. Przypomina też Pamiętniki Wampirów – to też nie jest minus ;)

 

Tekst jest długi, zdążył mnie zmęczyć po drodze, ale warto było. Ciekawie przedstawiony antagonista – szczególnie na samym początku.

 

Jest też trochę błędów i rzeczy, które mi przeszkadzały:

– Wampir seplenił tak, że każde zdanie czytałem parę razy, zanim udało mi się go zrozumieć.

– A potem, magicznie, przestał seplenić :)

 

Ciekawy tekst, pozdrawiam :)

Hej, GreasySmooth

Na tekst natrafiłem gdzieś indziej, ale to tutaj przychodzę z krótkim komentarzem ;)

 

Takie bardziej klimatyczne, a mniej horrorowe teksty, podobają mi się bardzo. Twoje opowiadanie wpisuje się właśnie w te ramy. Jest coś tajemniczego, dzieje się, ale flaki nie leżą na podłodze. Do końca nie wiadomo o co chodzi… fajnie :)

Twój tekst umilił mi czas.

Pozdrawiam

Hej Młody pisarzu,

Bardzo ucieszył mnie komentarz od Ciebie. Po pierwsze, odkopujesz moje wcześniejsze opowiadanie, po drugie, komentujesz w taki sposób, że mogę z tego wyciągnąć bardzo dużo wskazówek:)

Największym mankamentem tego tekstu jest brak postaci i emocji. W dłuższej perspektywie, cieszę się, że ten bezosobowy eksperyment przeprowadziłem na “Wybrańcach” bo dzięki nim powstało kolejne opowiadanie z założeniem wykreowania fajniejszych postaci. Więc nic w przyrodzie nie ginie :)

Dziękuję Ci serdecznie za te wszystkie uwagi, cieszę się, że ten tekst przypadł Ci do gustu.

 

Klik do biblioteki? Tym bardziej dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze. Już biorę się za odpowiadanie:

 

Łosiot

Siemanko, dzięki za przeczytanie i za łapankę. Patrząc na “całokształt” komentarzy, widzę że opowiadanie było zbyt zaskakujące. Nie do końca było wiadomo o co chodzi z tą morderczą Luną. “Wyskoczyła z szafy” – jak sam to określiłeś.

Swoją drogą, chyba gubi mnie trochę chęć zaskoczenia czytelnika za wszelką cenę.

 

czekałem na coś głębszego, niż po prostu wyskakujący z szafy bliżej niezidentyfikowany potwór. Chyba, że czegoś nie złapałem?

Wydaje mi się, że zostawiłem zbyt mało informacji w tekście, żeby nakierować czytelnika na rozwiązanie. Niby była scena w barze i oglądanie informacji o zbrodni. Były też informacje o tym, że David ma problemy z pamięcią – to miało sugerować, że w momencie, gdy wychodzi z mieszkania, zupełnie nie wie kim jest Luna. Bo to tylko jakaś przybłęda, która wysysała z niego soki wieczorami i karmiła fałszywymi wspomnieniami.

No nic :) Każdy tekst na fantastyce daje mi kolejne przemyślenia.

 

Niestety, wymagana jest natychmiastowa pomoc przyjacielska. → czy sądzisz, że tak jest bardziej naturalnie?

zmęczone oczy, które zdawały się omijać klientów, w tym Davida → Już nie ma wzroku, zostały tylko oczy. Mam nadzieję, że tak jest sensownie :)

Dziękuję Ci również za klik :)

 

 

regulatorzy

Oj, regulatorzy, jak Ty coś znajdziesz…. :) Dziękuję za łapankę. Oczywiście 99% procent tego co zaznaczyłaś, nie było planowane.

Zmiany już wprowadzone. Szkoda, że opowiadanie Cię rozczarowało na koniec – raz na wozie, raz pod wozem. Trzymam się tego, że początek był intrygujący.

 

Zaznaczę zmianę, którą zrobiłem, i której nie zrobiłem:

Mężczyzna odsunął się od niej z odrazą, lecz zaraz się zreflektował. Zapalił lampkę nocną, aby upewnić się, czy aby wciąż nie śni, a kobieta w łóżku to na pewno jego Luna. → mam nadzieję, że tak jest lepiej.

 

Obecnie działało to równie dobrze. Pojawiało się pytanie, pojawiała się potrzeba, aby odwrócić wzrok i akurat po coś sięgnąć. –> w tych zdaniach “się” występowało cztery razy. Tylko te dwa były planowane. To jest ten 1% :)

Dziękuję!

 

Hej, AdamKB.

Skoro jesteś tu już trzeci raz, to wezmę to za dobrą monetę :)

Z jednej strony rozumiem co masz na myśli, pisząc “łażenie po barach wydaje się słabo osadzone w fabule” z drugiej strony wydawało mi się, że właśnie takie to powinno być. Miało być zaskakujące, oderwane od rzeczywistości, bo dla niego była to druga rzeczywistość. O pierwszej zapominał od razu po wyjściu z mieszkania.

Dziękuję Ci za komentarz, muszę go dobrze przemyśleć. Cieszy mnie to, że finalne sceny uważasz za plus.

 

Hej, kronos.maximus.

Zacznę od końca: dzięki za klik! A wracając do początku: dziękuję za pomoc w poprawianiu tego tekstu :)

Chyba miałem nadzieję, że Luna okaże się bestią, ale szukającą zemsty za zdradę – wówczas historia miałaby swój morał: chłopak został ukarany za zdradę. Wybrałeś bardziej zaskakujące rozwiązanie, które również ma swoje uzasadnienie, ale w którym chłopak okazuje się tylko bezwolną zabawką bestii.

No, generalnie taka opcja też mi się bardzo podobała.

 

Chciałbym przeczytać jakiś kolejny “odcinek” z tą postacią, może tym razem udjącą siostrę, albo matkę? Mógłby to być nawet szort. Stworzyłeś ciekawą postać i dobrze byłoby wycisnąć z niej jeszcze więcej. Ale to tylko moje życzenie.

Również, chętnie przymierzyłbym się do takiego tekstu. Luna wydaje mi się fajną postacią i mogłoby wyjść ciekawie – o ile będę miał dobry pomysł. Na razie pomysłów jest dużo… za dużo. Muszę złapać coś bez krwi i flaków. Coś zupełnie innego :)

Dziękuję serdecznie za miły komentarz :)

Hej, silver_advent.

Lubię teksty, które zahaczają o political fiction. Genialny pomysł, wręcz zazdroszczę :)

 

Łapankowo:

Przed domem stał wóz,

Raczej przed klatką, bo doczytałem, że to blok.

 

– Nie rozumiem[kropka] – Bezradnie rozłożyłem ręce. – Nigdy nie słyszałem tego skrótu.

 

Dodatkowo wkradły się jakieś entery zbędne w tekście ;) Na początku i na końcu.

Naprawdę ciekawy tekst, pozdrawiam.

Hej, Młody pisarzu.

Przyjemnie się czytało. Lubię takie teksty z przesłaniem: wielki plus :)

 

popędziłem w stronę lasu[…]

– Straciłem dom, nie mam już gdzie się podziać. Odkąd nie drukują książek

Swoją drogą, starzec powiedział, że nie ma gdzie mieszkać, a wydawało mi się to śmieszne. Jak nie drukują książek to nie ścinają drzew. To tylko moja myśl w trakcie pytania, a nie wytykanie błędu :)

 

– Wyczytałem coś w twoim sercu. Wiem, że możesz zostać pisarzem. – Nie tego się spodziewałem. – Możesz uratować wielu ludzi.

Do jednego staruszka należy dialog, a do bohatera przemyślenia w jego trakcie. Nie lubię takich zapisów bo są trochę mylące.

 

Byłeś nie tylko miłośnikiem książek, ale przede wszystkim ratownikiem ludzi. 

“ratownikiem ludzi” brzmi trochę sucho. Jak się czyta “ratownik” to zazwyczaj zakładam, że ludzi. Może raczej:

Byłeś nie tylko miłośnikiem książek, ale przede wszystkim ratowałeś ludzi.

To tylko sugestie, tekst jest fajny.

Pozdrawiam

 

 

 

Dziękuję. Tego mi było trzeba.

Tak krótki tekst, a przykuwa uwagę i wywołuje uśmiech :)

Hej, Gruszel!

Fajnie to wyszło. Na początku spodziewałem się, że ktoś z pasażerów, mała dziewczynka, zacznie wróżyć i przeniesiemy się dalej w historię.

Dobrze się czytało, całość klimatycznie napisana. Moim zdaniem, koniec tekstu nastąpił w idealnym momencie.

Pozdrawiam

Hej, ośmiornica :)

Dobrze Cię tu widzieć. Jak pomyślę jak bardzo ten tekst różnił się od pierwotnej wersji, to… tym bardziej cieszę się, że mnie wsparłaś przy becie. Dziękuję :)

 

EDIT: Dziękuję za klik!

Hej, Near-Death :)

Super opowiadanie. To nie pierwsze z takim klimatem (czytałem jeszcze kauczuk). Na pewno będę śledził kolejne Twoje teksty.

Złego słowa o opowiadaniu nie powiem. Błędów nie widziałem. Czytało się świetnie.

Pozdrawiam

 

EDIT: Dodam coś więcej, bo planuję klik. Podobają mi się zawsze Twoje dialogi, z każdym zdaniem mam niedosyt i chciałbym więcej. Czasem zastanawiam się “o czym on tak naprawdę mówi?” Ta tajemniczość, ciągnięta do samego końca, kojarzy mi się z niektórymi opowiadaniami Kinga.

Dodanie do tego klimatu bajkowego wyszło ciekawie :)

Hej Finkla

Przede wszystkim dziękuję za przeczytanie. Cieszę się, że dobrze się czytało.

Dziękuję za czepialstwo, każdy czep to dla mnie nauka. Na pewno zapoznanie się w karczmie to jest coś, czego bym nie zrobił :) Przy kolejnej próbie ogarnięcia wielu postaci, na pewno nie wrzucę ich wszystkich na raz.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Dziękuję CzarnyŚniegu

Cieszę się, że los Godfrizza nie był Ci obojętny. Twój komentarz o epickości tego dzieła, skłania mnie kontynuowania literackiej podróży. Tak wielu bohaterów, czeka wszakaże na opowiedzenie ich historii.

Pozdrawiam ;)

Hej Caern

Jedyne co zauważyłem z łapanki to: “Aktywność mogło aktywować”, ale ktoś mnie uprzedził.

 

Oj! Wciągnęło mnie zupełnie! Sztos! Rzeczywiście długie, ale nie czuje się tego zupełnie. Relacje między załogą, docinki, żarty… wszystko pięknie się trzymało. Żartów mogłoby być jeszcze więcej, ale wiadomo: nie było im do śmiechu.

Dla mnie sposób narracji też budził wątpliwość. Niesłusznie jednak – Wszystko pięknie dopracowane.

Jedyny mankament: chciałbym czytać dalej! :)

 

Dla osób, które zjadą do sekcji komentarzy, żeby zobaczyć czy warto: WARTO!

 

Pozdrawiam i klikam

Cześć,

Bardzo chętnie, przyjmę wszelką pomoc.

 

Tytuł: Wykorzystaj. Porzuć. Powtórz.

Tagi: miłość, choroba, koszmar, zdrada

Gatunek: Horror

Opis: Koszmary, zdrada, szukanie miłości. Młody chłopak szuka szczęścia w miłości. Co na to jego dziewczyna?

Długość: ok 24 500. Zakończone, ale jestem otwarty na zmiany.

Hej Gruszel,

Choć fantastyki mało, to jednak tekst fantastyczny.

 

Naprawdę zgrabnie napisane. Nie wiedziałem zupełnie, gdzie mnie ten tekst zaprowadzi a tu takie coś :/ Smutne przesłanie.

Pozdrawiam

Hej BasementKey,

Igranie z czasem? Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw, ale kurczę: można było się spodziewać takiego rozwiązania. Podobało mi się bardzo, czytało się płynnie, bez zbędnych wywodów. Po prostu płynąłem z tekstem i czekałem co będzie dalej.

 

P.S. Pomyślałem, że to dziwne: bohater postanawia ich zabić – tak po prostu, a przecież od zabijania problemy się zaczęły. Mogło się to skończyć jeszcze gorzej.

 

Pozdrawiam

 

 

Hej drakaina

Bardzo ciekawe, choć jak dla mnie skomplikowane. Czasem nie do końca wiedziałem o co chodzi a niektóre akapity czytałem kilkukrotnie.

Co nie zmienia faktu, że opowiadanie jest naprawdę dobre, świat bogaty i ciekawy.

Pozdrawiam

Hej HollyHell91,

Przyjemnie się czytało, zabawne. Cieszę się, że mogłem to przeczytać i umilić sobie czas ;)

Pozdrawiam

Hej BarbarianCataphract

Bardzo wciągnął mnie ten tekst. Ten cały mistycyzm, odniesienia biblijne – miodzio. To, co właśnie mnie wciągnęło, to ta gigantyczna tajemnica, po której odkryciu nasz świat już nigdy nie będzie taki sam. Uwielbiam takie tematy, a Ty dawkowałeś odpowiednio informacje i wrzucałeś kolejne smaczki.

 

Błędów nie zauważyłem.

Od samej końcówki chciałem jeszcze więcej. Chciałem coś, przez co będę zbierał szczękę z podłogi przez tydzień. Niestety tutaj trochę się zawiodłem. Było ciekawie, ale jednak oczekiwania z każdym kolejnym zdaniem miałem coraz więcej.

 

Jednakże: czapki z głowy. Lubię to :)

Pozdrawiam

Hej kronos.maximus

Ciekawe. Zdecydowanie warte przeczytania. Zgubiłem się w jednym miejscu, ale tak właśnie miało być – wszystko się finalnie wyjaśniło.

Pozdrawiam

Cieszy mnie to bardzo Misiu. Jeżeli uśmiechnąłeś się, to moje zadanie zostało wykonane.

Dziękuję za to, że zostawiłeś po sobie ślad w tym opowiadaniu :)

 

Pozdrawiam

DHBW

Hej! Cieszę się, że udało mi się tym tekstem Ciebie rozbawić :)

 

Ale w przypadku tego opka również uważam, że jest trochę przesadzone. Za dużo szyderstwa, za mało prawdziwej, rzetelnej grafomanii. xD

To prawda. Taką miałem właśnie wizję grafomanii ;) Chciałem napisać coś mniej szyderczego, ale nie wyrobię się już :(

Wsiąknąłem w czytanie ostatnio, aż się pisać nie chce…

 

Gotfryd89, tffu, poprawka Zygfryd89*

Tak, ten bulion chciałem przygotować z bogactwa składników. Cieszę się, że to dostrzegłeś, i zasmakowałeś się w nim :)

 

Pozdrawiam :)

Hej Aimbush

Powiem Ci, że od Twojego komentarza to stanął mi dech w piersiach. Cieszę się, że nawet na moment się nie uspokoiłaś. Ja generalnie to nie lubię jak ktoś mi mówi: uspokój się!

 

Pozdrawiam ;)

krzkot1410 dzięki, masz rację – nawroty najgorsze! Co Ty robisz? Dlaczego nawracasz do mojego arcydziała! :o

 

regulgilatorze masz rację, sam to rękodziełałem. Nie będę już dziękował – dziękuję! ;)

 

Pozdrawiam i ciskam mocno :)

Bejbarjanie, Captratchanie!

Tru story: Twe epickie story przeczytałem już kilka dni temu.

Dalsza część story: wielowątkowość i wielopłaszczyznowość fabuły, kazała mi zamknąć się w bunkrze i zastanowić nad życiem, zanim napiszę komentarz.

 

No i przemyślałem: też chciałbym naumieć się fikoły, co by robić fikoły. Ale nie ranne, bo od krwi mdleję.

Iście przepełniona smrodem bandytów histeria.

Bravissimo!

 

Na czasie – bo krótkie

Rze tel nie – *wpisać tu potem coś śmiesznego, jak już skończę komentarz pisać.

 

Brawo, Luzik Irka

Najbardziej podobała mi się kobieta i jej szminka. Najmniej: nie powiem bo PUźniej To czkawką mI się odbije… No.

Tym tekstem trafiłaś w pup… punkt.

 

Pozdrawiam

Hej regulgilatorze :)

Dziękuję, że doceniłaś wszystkie elementy życiorysu Gotfryda, nawet niepisane.

Cieszę się, że nawroty akcji Ci się podobały, mam nadzieję, że nawrót brata Gotfryda, Brutusa również? Żaden nawrót nie mógł jednak uciszyć strzelby Czechowa ani przerwać prawdziwej miłości.

 

Jak to mówią u nas w Hiri: jak życie daje Ci Gotfryda, zrób z niego bulion.

Podpisano

~Ramo z Hiri

Wiesz, zauważyłem, że paradoksalnie mało jest tekstów ze szczęśliwym zakończeniem, albo chociaż słodko-gorzkim. Jest taka tendencja do zabijania i znęcania się nad bohaterami. :P

Jakoś to pasuje do krótkiej formy – postaram się nie nadużywać :)

 

Jasne, rozumiem, tylko dzielenie się takimi szczegółami z nieznajomymi (możliwe podstawione wtyki władz/armii) to taki strzał w stopę i aż chciałoby się to wykorzystać.

Dzięki, tu zrobiłem małą zmianę – bohater już nie opowiada tak otwarcie: “zawód wymaga”.

 

Jest taka fajna zasada pisarska – nie komentuj tego, co napisałeś. Myślę, że warto analizować teksty pod tym kątem, bo przykładowo, jeśli bohater ma twarz ukrytą w dłoniach i płacze, to nie trzeba (a wręcz nie można) napisać, że jest smutny, prawda? Często odpowiednie niedoprecyzowanie powoduje w czytelniku napięcie i zaangażowanie w tekst.

Znam tę zasadę od niedawna, często nie stosuję. Zrobię analizę pod tym kątem dla nowych tekstów.

 

Spójrz na ten losowo wyciągnięty fragment.

.[..]

A teraz, jakbym ja go przerobił:

Dzięki, masz rację. Przerobiłem ten fragment i widzę dużą różnicę – przeczytałem na głos, za Twoją radą.

 

Cieszę się, że chociaż tak mogłem pomóc. ;)

Serdeczne dzięki, wprowadziłem kilka poprawek w tekście – myślę, że jest lepiej, ale dogłębną analizę to zrobię tych nowych tekstów, bo mam już dwa opowiadania do korekty.

 

Pozdrawiam

Hej BarbarianCataphract

Dziękuję Ci serdecznie! Cieszą mnie komentarze od Ciebie :) Wreszcie dostanę się do mistycznej biblioteki!

Pozdrawiam

Hej Irka :)

Cieszę się, że rwący ocean fabuły porwał Cię niczym wicher konia kopyto. Chłopy i baby? Większa o mniejszość… tu kurczę bulion się liczy… i byk i Czechow :)

Cieszę się, że finisz fajny, bo jakby nie zachwycał, to musiałbym jednak tłumaczyć, że zachwyca i . <-kropka

 

Dziękuję :)

Łośośu!

Przecie to było piękne :O Mimo, że nazwałeś mnie pacanem.

Dobry hapi end, interesujący rozwój rzeczów co się dział przed hapi endem. Na narratora dopiski łapałem się za każdym razem.

Ale zaraz? Skąd on się rzucił? O co chodzi? – pyta pacan [czyt. Ramshiri]

I zagadka się rozwiązała. Więc jest i tajemnica kryminalna – lubię kryminały. W kryminale spędziłem najlepsze lata.

 

C.S: Przez pół tekstu zastanawiałem się czemu on się nazywa “Cholernie” :)

Pozdro600

Hej, :o dziękuję za pozytywne komentarze pod moim arcydziełem :)

 

Łośośu

Nie było moim zamiarem zabijać Cię z pantałyku, ale skoro już tak leżysz, to cieszę się, że spróbowałeś bulionu.

Swoją drogą: czytałem już sporo tekstów, między innymi Twój… z komentarzem przylecę, marszem albo przyjadę samochodem na rowerze, gdy tylko gwiazdy drogę mi wskażo…

 

Klapkusie

Hehe… też przecie hapi end musi być. Bohater zawsze znajdzie w sobie siłę w ostatku sił, nie ma bata. Spioł mięśnie to i się zmateriałował :) Dziękuję serdecznie, cieszę się, że mój bezbłędny tekst do Ciebie trafił… taka jak i ja do Ciebie trafię jak coś wrzucisz ;)

 

A’Cellilio

Ja nie się popisuję! Ale to tylko 5 procent moich możliwości. Bo ja autor jestem, natychnienie przylezie i arcydzieło jedno za drugim powstaje… no może jednak trochę… zaraz! To znaczy, że popisuję! Dniami i nocami se pisuję :o

Dziękuję, właśnie chciałem, żeby postacie były tak głębokie jak pochwa Godfryda co w nią Czechowa wsadził. Doceniłaś również moje opisy i dziękuję Ci za to, co widzę, to i piszę, a patrzę dużo, a i otoczenie mnie otacza – tak ten majsztersztek powstał.

 

Chylę czoła przed czytnikami, i obiecuję zajrzeć do Waszych arcydzieł :)

Tylu czytników! Łał, dziękuję, że tak rzucacie oczodołami na mój tekścik :)

 

Miś

Misiu, misiu, rybko Ty moja najjaśniejsza :o Otóż to! Dziękuję, miłość powoduje śmierć złych ludziów, dlatego musiało być szczęśliwice :)

 

O!TenServer

Rumienię się rumieńcami! Weź przestań! Albo nie… mów dalej :)

Gdy tylko potknąłem się o pomysł szczelby Czechowa, od razu wiedziałem, że ten tekst będzie misiem na miarę moich możliwości (bez obrazy rybko najjaśniejsza).

Zmiernie się cieszę, że ten mój zlepek słów i niepoprawnie postawionych przecinków Ci się podobuje.

że była hyba przeklenta, bo szczelała z takim chukiem dziwnym, takim nie pifpaf, albo bum, tylko jeb

Twoja historia o strzelbie co kochała również mi zmroziła tlen w płucach.

 

NirDet

Masz rację. Poczułem w tym zdaniu mądrość spływającą z Twojej potylicy. Rację rzeczesz. Rzyciowa porada.

 

Ośmiorniczka

Jak czytałem Twoją opinię to również mi tech się zatrzasnął w ciele. Uciekł z piskiem, dopiero jak doczytałem do finiszu. Tak, całe szczęście nasz rycerz był bezpochwowy, bo mogłoby być ogniowo.

Dziękuję serdecznie, że zaglądnęłaś i że ta poruszająca histeria miłości Ci się podobuje.

 

Pozdrawiam i ciskam jak zawsze :)

No, dobrze że zachowałeś happy end. 

Uwaga, tajemnica: prawie go ubiłem, ale kurczaczki, upiekło mu się finalnie bo przecie prawdziwa miłość jest prawdziwa i wszystko zwycięży, nawet przegotowany rosół.

 

oh, you touch my tra la la…

IDont Get It Dont Understand GIF – IDontGetIt DontGetIt DontUnderstand – Discover & Share GIFs | Dont understand, Funny texts, Gif

 

 

Poza tym – o co Ci chodzi, Ramshiri? Myślisz, że zacwaniaczysz pisząc poprawnie dialogi i zrobisz mi konkurencję? 

O wielki NiruDetu, czuwający nad moją zgniłą duszą, przepraszam! Zhańbiłem się!

Na swoje usprawiedliwienie powiem: regulatorzy mający czuwanie nad tym łez padołem, kazali mi dialogi zawsze poprawiać – i to wszyscy regulatorzy. W krew jak coś się dostanie to wypłowić ciężko.

 

Podsumowując więc wszystkie aspekty kwintesencji tematu, dochodzę do fundamentalnej konkluzji – dobre, ale musisz się jeszcze wiele nauczyć. 

 

Podsumowując więc, dziękuję i poprawę obiecuję :)

Pozdrawiam i ciskam mocno. ← tu przemyciłem kropkę nienawiści na sam koniec końców :)

 

Hej ANDO :)

Wiedziałam, że bez strzelby Czechowa nie ma prawdziwej sztuki.

Właśnie z taką myślą, powiesiłem ją na ścianie celi opowiadania! – dziękuję, że ją dostrzegłaś i doceniłaś. Cieszę się niezmiennie, że ta historia, pięknej i prawdziwej miłości poruszyła Cię do głębin :)

 

kronusie.maksimusie

Dziękuję, dziękuję. Będę pisał i na pewno nie zamieszkam opublikować :)

Cześć Sagitt.

Dziękuję za przybycie. Również zacznę od pozytywów: dziękuję :) Cieszy mnie, że doceniłeś świat i bohaterów.

 

ale antagoniście moim zdaniem poszło zbyt łatwo.

Powiem Ci, ostatnio nad tym myślałem. Niekoniecznie nad tym opowiadaniem, ale nad wszystkim co napisałem i co mam zamiar napisać. Prawie wszystkie teksty kończą się śmiercią bohaterów albo ich szaleństwem. Z kilkudziesięciu pomysłów, które chcę zrealizować w przyszłości: 90% – ta sama sytuacja. Tak jak zauważyłeś: nawet nie daję im szansy, bo zły kontroluje wszystko od początku do końca.

Twój komentarz przelał szalę goryczy, przerabiam tekst, który miał się wkrótce ukazać. Muszę przemyśleć dobrze kolejne opowiadania i dopisać, chociażby jakieś małe światełko w tunelu, które doda dreszczyku. Tu niestety już nie będę kombinował i zmieniał.

 

Dlaczego podróżowali razem? Przy ognisku wyglądają, jakby nie rozmawiali wcześniej zbyt wiele, a potem dzielą się swoimi historiami. W grupie nieznajomych nie sądzę, by takie rzeczy się działy, a szczególnie w takim zakazanym miejscu.

Moim zamysłem było łączenie grup nieznajomych i pojedynczych osobników, żeby mieli większe szanse na przeżycie. Za mało wgłębiłem się w ten temat. Rzeczywiście bohater nie chciał mówić za dużo, ale powiedział wystarczająco, żeby było wiadomo o co chodzi.

 

Innym elementem jest to, że zbyt doprecyzowujesz. Zaznaczasz i wspominasz sprawy, które albo wynikają z tekstu albo zdążyłem coś przeczytać, a nie zdążyłem zapomnieć, a czytam o tym znowu.

Nie zauważyłem tego wcześniej, rzeczywiście byłem trochę zbyt nadgorliwy. Zastanowię się i utnę trochę tekstu, żeby nie było takiego wrażenia.

 

To była grupa twardych facetów na wyprawie, który by im „kochaniował”? ;P

Racja – do zmiany, dzięki :)

 

Gontur po raz kolejny poprawił sobie wąs i rozejrzał się po twarzach pozostałych. – Nie boję się bestii. To one powinny się mnie bać. Przecież to ja na nie poluję. Prawda?

Jest silny. Prawda? Ale na pewno? Czy to sposób przedstawienia silnej postaci? Silne postacie wiedzą, nie pytają. 

Chyba w tym miejscu mi nie wyszło. Moim zamysłem było pokazanie Gontura jako kogoś, kto kreuje się na super-łowcę, ale sam boi się swojej zwierzyny. Te słowa padły zaraz po tym, gdy było wspomnienie “każdy zginie najgorszą śmiercią, taką której się obawia”. Gontur w ten sposób pokazał, że rzeczywiście przerażają go potworki z bagien i wcale nie jest taki mocny.

 

Trochę przeszkadzają mi krótkie zdania, bo wolę, gdy opowieść płynie, a w dynamicznych momentach zdania są krótkie, aby ten dynamizm poczuć.

Dziękuję, cieszy mnie jak pewne opinie się powtarzają. Ostatnio usłyszałem, że muszę nad tym popracować i już działam. Ciężko mi jeszcze wyczuć momenty, gdzie te zdania powinny płynąć. Jeszcze do niedawna robiłem dwa słowa, kropka, dwa słowa, kropka, w miejscach gdzie należało zdanie właśnie rozwlec. To też kwestia tego, że słabo umiem w przecinki i ciągle się ich obawiam :)

[Segment sponsorowany: podziękowania dla osób, które uczestniczyły w becie!]

 

Nie mniej, całkiem dobrze mi się czytało Twój tekst, przez niego wpadłem na jeden bagienny pomysł (tylko pomysł, nie mam na niego całej fabuły; to raczej rzecz oderwana od wszystkich dotychczasowych notatek).

W takim razie będę śledził Twoje teksty i czekał na błotną przygodę :)

 

Błędy były, jak zaznaczyłem powyżej, a jednocześnie nie miałem poczucia “byle do końca”, raczej czekałem, co się wydarzy i jak się historia zakończy. 

Dziękuję, zastanowię się nad tymi błędami i poprawię jak tylko będę mógł.

Słowem zakończenia: dziękuję Ci za ten długi komentarz i wytknięcie kilku istotnych spraw. Będę nad tym pracował.

Pozdrawiam serdecznie

Dziękuję serdecznie wszystkim czytnikom, przyszedliście, przeczytaliście – w moich oczodołach jesteście zwycięzcami! Moimi bohateryma :)

 

BejberianKatrapt, dziękuję za miłe słowa, których nie zrozumiałem. I za te które zrozumiałem to też [dziękuję].

Miło mi, że przyrównałeś mnie do Ramenu, który jest tak naprawdę fensi nazwą na nasz szlachetny, rycerski rosół – tyle, że bez dodatków.

 

ksz-kot1988 Dziękuję za tak absurdalnie piękny komentarz, gdy go zobaczyłem to aż wypiąłem dumnie piersi.

Tak, Godek wypiął piersi. Chciałem dodać nutkę erotyzmu tej scenie i myślę, że wyszło mi to wybornie! Przecież jestem artystą co się natycha i pod wpływem tego natychania pisze.

 

Brutus zamienił swego brata z kurczaka.

Niestety tu widocznie przymnąłem oczodół na krótką minisekundę i klikłem źle. Aczkolwiek…

Podobna zagwozdka. Czy to literówka i miało być “w kurczaka”, czy też przemycona zostaje tu szokująca informacja, że Gotfryd nie był prawdziwym bratem Brutusa, a jedynie przyszywanym sierotą po jednym z niedzielnych obiadów?

Twoje wyjaśnienie tłist płotu samo mnie zaskoczyło i bardzo mnie ono się podoba. Mogłoby się okazać, że jest jego matką…

 

kronusie.maksimusie Cieszę się, że jesteś bo gdyby Cię nie było, to byłbyś nieobecny – a tu proszę!

Lubił też jeździć samochodem na rowerze…

Podoba mi się! Podnoża absurdu jeszcze nie wyczerpane, może użyłbym tego specjalnego pojazdu jako środek komunikacyjny dla przyszłego grafomańskiego kryminału, który piszę – tyle, że jeszcze nie zacząłem i nie wiem czy zacznę, ale mam zamiar skończyć.

 

Do zobaczenia za parę dni pod Waszymi arcydziełami.

Pozdrawiam i ciskam mocno ;)

Hejo NearDeath

Ooo! Takie historie masz? Z wypiekami na twarzy czytał ja :o

Podziwiam bohatera, od dawna nie miałem się z kim utożsamiać a tu proszę! Taki Alwarez Huarez Mendoza Suarez.

 

Łapałem jak młody pelikan.

 

Zanim niefantastycznie zapukałem <śmiech szatana> do drzwi, policzyłem do trzystu.

Dreszcz przeszył moje kości, kiedy seksowna sąsiadka położyła się na łóżku. 

‒ To dołączysz do mnie? 

‒ A może bym ci coś przeczytał? ‒ chwyciłem za kieszeń w telefonie. 

Śmiechłem śmiechem pięknym, czystym, niewymuszonym.

Dziękuję Ci za to – pozdrawiam :)

Dziękuję NearDeath, ten doberek stał się właśnie lepszy dzięki komentarzowi od Ciebie… i jeszcze klik do biblioteki? Dziękuję! :)

Obawiałem się, że po przejściu na drugą stronę, już nikt się tu nie odezwie z opinią.

 

Dzięki za wyłapanie błędu – poprawione.

Później podzielili między siebie przydatne rzeczy nieboszczyka… 

→ To nie błąd ale rozbawiło mnie. 

Ładnie ujęta wspominka o gościu, który tej nocy poszedł się nieco rozerwać ;) 

Nawet o tym nie pomyślałem. Rzeczywiście xD

 

Cieszę się, że doceniłeś klimat, bohaterów i końcowy płot tłist. Tak, schemat trochę oklepany. Może następnym razem będzie oryginalniej, bo pomysłów multum.

Czytałem już Twojego szorta, ale z komentarzem miałem zamiar wrócić na koniec dnia. W pracy można czytać, ale komentowanie zostawiam na później ;)

 

P.S. Może mój komentarz jest trochę dziwny, ale naczytałem się grafomani i sam właśnie skończyłem swoje arcydzieło w tym konkursie.

 

Do usłyszenia u Ciebie – wkrótce.

Hej Gruszel

Jakbym słyszał myśli jakiejś nastolatki wyciągniętej z Pamiętników Wampirów :)

Dobra parodia gimbazowych tekstów z wattpad.

 

Ciekawe cytaty:

I teraz jesteśmy w moim luksusowym apartamencie, gdzie porywam kobiety co były szarymi myszkami

Harry zdjął garsonkę a Shiroe spodnie, a ja, dalej z głową na jego kolanach, nie wiedziałam co zrobić.

I nie wiedziałam kto wygra, chociaż myślałam że Shiroe bo to jego apartament, więc Harry powinien przegrać z kredensem.

…oraz wiele wiele innych :)

Pozdrawiam

Łał, same arcydzieła powstają teraz :)

Hej Luken,

 

Pierwsza scena: niespodziewana i zabawna. Co ciekawsze elementy:

 

Gdy upadał przeleciały mu przed oczami najpiękniejsze chwile życia.

Upadał krótko.

Z ciemnego kąta wyszedł… Rick Molart!

– Rick Molart! – krzyknął John.

– Tak, Rick Molart – powiedział Rick Molart.

Świetne powtórzenie.

Na szczęście więzy, które sporządziła Marta była równie wiotkie jak więzy, które ich kiedyś łączyły.

Moim zdaniem: im dalej tym lepiej :) Dobrze dawkowany humor.

Pozdrawiam

Hej ANDO

Słodki ten kryminał co jest romansem.

Chciałbym wskazać coś co mi się podobało najbardziej, ale… tyle tego było.

 

namierzył go w kuchni, która była zlokalizowana w salonie

weszli do przedpokoju całą dwójką.

Arnold we dwie sekundy związał kajdankami mordercę

 

oraz wiele wiele innych. Lista byłaby tak opasła jak śmiertelna ofiara niedoszłego morderstwa.

Dziękuję za lekturę. Pozdrawiam :)

Nie mogę przegapić tego konkursu. Spróbuję coś przygotować :)

HollyHell91

Może niekoniecznie bohaterów jest za dużo, może po prostu bardziej zaakcentować ich odmienność? Dla mnie wszyscy byli na tyle podobni, że trochę się zlewali.

Pamiętaj, że moje komentarze to moja opinia i warto wyciągnąć średnią. Pozdrawiam :)

Hej GeckoRage

 

(tekst pisany jako początek książki, napiszcie proszę czy waszym zdaniem warto kontynuować)

Rzeczywiście widać, że jest to zaledwie początek. Kontynuować zawsze jest warto. Nauczysz się dużo, wszystko przyjdzie z czasem. Czy książka będzie dobra? – na to odpowiedzi nie mam. Za mały skrawek, żeby cokolwiek stwierdzić. Mogę powiedzieć tylko, że wszystko działało się trochę za szybko jak na początek książki, ale to może subiektywna opinia. Brakowało mi trochę opisów i czegoś więcej o świecie/bohaterach/szamanach.

 

Mała łapanka

po czym odpowiadał zaleceniami

jak syn naszego derewala zmarł we lesie – drwala?

– Alaneo! – powiedział w przestrzeń, a spojrzenia wszystkich zwróciły się na młodą dziewczynę.(+)Dwóch mężczyzn się w tobie kochało, a ty wybrać nie umiałaś. – to bardziej wygląda mi na dwa zdania.

– Zabiłeś go? – Twarz miała bladą jak ściana. 

Warto popracować nad zapisem dialogów. Miałem wrażenie, że nie wszędzie jest dobrze.

 

Ja bym dla ciebie wszystko zrobił! Byłem dla ciebie zawsze, dawałem z siebie wszystko. Wodziłaś mnie, kusiłaś, zawsze był ktoś inny. – powtórzenia

Potwór to był, rozkochał cię podstępnie, ale pijak to był i brutal. A ja bym o ciebie zadbał! – powtórzenia

– Znasz się na zołach? – ziołach?

 

Czytało się ciekawie i płynnie. Podobało mi się. Jest niedosyt, no ale wiadomo – jest to tylko fragment historii.

Pozdrawiam

 

 

Hej HollyHell91

Przeczytałem i jestem trochę zmieszany. Co do łapanek – nie wypowiem się, bo nie jestem w tym dobry.

 

Najważniejszy plus: ciekawa historia i bardzo podobało mi się osadzenie jej w skandynawskim klimacie. Nie ma co się tu rozpisywać: podobało mi się :)

 

Najważniejszy minus: początek bardzo mnie wymęczył. Nie wiedziałem czy doczytam to do końca. Zrobiłem sobie krótką przerwę, akurat w miejscu, gdzie zaczynało być ciekawie – czyli bohater sam w mrocznym lesie. Mam wrażenie, że wprowadzenie mogłoby być bardziej przy okazji jakiś wydarzeń, zamiast samych rozmyślań rozpisanych w jednym miejscu.

Trochę też zgubiłem się przy tych imionach, miałem wrażenie, że bohaterów jest dużo.

 

Pozdrawiam

 

Hej dawidiq150

Trochę zalegało mi to opowiadanie w kolejce. No, ale jestem :)

 

Może sama fabuła mnie nie powaliła i inne Twoje pomysły/opowiadania, pod tym względem podobały mi się bardziej, ale to jest zdecydowanie lepiej napisane. Gratulacje :)

Miło mi się ten tekst czytało, pozdrawiam :)

Hej Nir

Ciekawa wizja, ciekawe opowiadanie. Zgrabnie napisane – dobrze się czytało :)

 

Oczywiście dziwi fakt, że w pośpiechu zabierali resztki Ziemi, ale nie “zgrali” paru zdjęć i ebooków. Bez takiej wiedzy, ciężko jest odbudować świat.

 

Pozdrawiam

Hej NearDeath,

To opowiadanie było u mnie w kolejce już od bardzo dawna. Wreszcie się zebrałem i mega mi się podobało. Budowanie powoli napięcia, dziwne dialogi, niepokój. Swoją drogą, dla mnie tekst mógłby zakończyć się na podróży z chłopcem. Ta część, podobała mi się najbardziej – wsiąknąłem zupełnie.

 

Podsumowując: super opowiadanie, dobrze spędzony czas.

Pozdrawiam :)

Hej kronos.maximus

Dziękuję za przeczytanie. Cieszy mnie, że bohaterowie są mocną stroną.

 

Dwa razy powiedziane, że oprawcy pozwalają niektórym przechodzić przez bagna, żeby całkowicie nie zniechęcić. Wystarczyło to powiedzieć tylko raz, na samym końcu, miałoby mocniejszą wymowę.

Masz rację. Poprawię to.

 

Śledzeę zbiega.

Chyba, że to celowa stylizacja mowy Budnessa.

Tak, tutaj to jest kwestia naszego wyedukowanego wojownika.

 

Trudno było mi się rozeznać kto ugrzązł w ruchomych piaskach, a kto stał obok niego: Budness, Ifse czy Wibell?

Okej. Do poprawy.

 

 

Dziękuję kronos.maximus wszystko co wytknąłeś poprawię to maksymalnie do jutra. Ostatnio mam straszny młyn.

Miło mi, że do mnie zajrzałeś :) Pozdrawiam serdecznie.

 

 

Hej OldGuard

Uwielbiam takie opowiadania – tematyka bardzo mi odpowiada. Dobrze się czytało, bardzo satysfakcjonujący tekst.

Jedynie wyglądało mi na to, że bohaterzy też są ludźmi – z Ziemi. Taki kosmita byłby jak dziecko, każda rzecz byłaby dla niego nowa i inna. Tak jak napisał fmsduval, użycie “Japonia” zamiast jakiś “własnych kosmicznych słówek”. Hełm strażacki – ta sama sytuacja. Trochę brakowało mi informacji np. bohater studiował o nich lub: “o! To wybuch byłby tak silny jak w Japonii, czytałem o tym na XYZ. Ludzie kiedyś zbrojnie wystąpili i nazwali to wojną światową. Hehe, jeszcze wojny międzyplanetarnej nie widzieli”.

 

Podsumowując: świetny tekst, podobał mi się bardzo.

Pozdrawiam

Hej O_Rety

Ciekawy tekst, dobrze się czytało. Spodziewałem się właśnie jakiegoś postapo w związku z wojskiem. Dopiero teraz z komentarzach wyczytałem, że fantastyki nie będzie.

Mimo wszystko, ciekawy szort.

Pozdrawiam

Pisz dalej :) Przepisywanie starych tekstów po publikacji jest czymś czego unikam. Pewnie masz dużo innych pomysłów, nie pozwól im kisić się w szufladzie…

 

P.S. Masz cholernie seksowny awatar.

Dziękuję ;)

Cześć krar85!

Dziękuję za miły komentarz i wytknięcie kilku spraw. Dziękuję również za klik! Idąc tak dalej, może wreszcie uda mi się dostać do biblioteki :)

 

Odniosę się do Twojej łapanki.

Tag poprawiłem – oczywiście masz rację.

Zmieniłem też z “bagnami” na “przez bagna”.

 

Kto to mówi? Błąd ma wskazywać na Budnessa?

Dodałem “zapytał Budness”. Tak, błąd miał na niego wskazywać.

 

Człowiek idąc pieszo przez bagna wziął ze sobą samotrzaski zdolne zatrzymać niedźwiedzia!? Jedna taka pułapka to kilka kilo waży…

Przedstawię Ci moją logikę: po pierwsze nie pomyślałem o dokładnej wadze tych przedmiotów. Założyłem jednak, że łowca z tego żyje. Chce złapać dużo stworów. Łazi z pułapkami i jedzeniem parę dni, nie myje się, ciuchów nie zmienia – generalnie nie ma dużo pakunkowych potrzeb. Masz jednak rację, tak dużo tego jest, że ledwo to taszczy :)

 

może lepiej szczątki Gonura, bo obecna forma sugeruje nieco, że go zjedli.

O kurcze pieczone, masz rację! Zmieniam czym prędzej :)

 

Jeszcze raz dziękuję :)

 

Ciekawy szort, daje do myślenia. Podobał mi się.

Tylko zapis dialogów trochę mnie wstrzymywał przed osiągnięciem płynności.

Pozdrawiam.

Hej Vergil

Bardzo podobał mi się ten tekst. Nie patrzę na kwestie techniczne bo na tym się nie znam :)

Przemówiła do mnie wizja świata, która częściowo mogłaby się sprawdzić. Oczywiście tylko częściowo (całe szczęście).

 

Myślę, że bohater powinien raczej sfingować śmierć i obserwować wszystko z ukrycia – bardziej realistycznie, ale tekst mógłby na tym stracić.

Pozdrawiam

Hej DHBW

Jestem rozdarty. Z jednej strony, ciekawy pomysł i brawa za to. Z drugiej: zgadzam się regulatorzy co do wyliczanki i braku “opowiadania w opowiadaniu”. Było tego stanowczo za dużo. Spodziewałem się jakiegoś twistu np. że mu wytną złote serce albo… cokolwiek.

 

Niemniej jednak cieszę się, że tu zajrzałem i przeczytałem.

 

Mam nadzieję, że się spodoba – i że choć raz drgną Wam kąciki ust. ;)

Drgnęły :) Pozdrawiam

Hej Gruszel,

Zbierałem się, zbierałem i… żałuję, że dopiero teraz przeczytałem, bo podobało mi się bardzo :)

Stylizacja jak najbardziej na plus – choć widziałem, że zdania były podzielone.

Takie klimaty słowiańskie zawsze mi przeszkadzają i unikam ich jak mogę, ale w Twoim opowiadaniu wyszło to fajnie. Przeczytałem jednym tchem, zastanawiając się co się stanie dalej.

Pozdrawiam

Hej regulatorzy.

Łał! Dziękuję za tak miły komentarz. Cieszę się bardzo i czym prędzej wracam do pisania :)

której potomkowie pochodzili z okolicznych wsi.

Tak, przodkowie. Wpadka.

Słowa, których znaczenie mam sobie sprawdzić: już sprawdzam. Przyznaję się do niewiedzy :)

 

…gdyby nie wykonanie, które tę satysfakcję mocno przytłumiło.

Rozumiem. Dziękuję za łapankę. Już wszystko poprawiłem. Było tego sporo.

Klik do biblioteki? Może wreszcie mi się uda – dzięki serdeczne :)

 

 

Cześć sooskiller

Pierwsze opowiadanie na portalu? Gratulacje! :)

 

Przeczytałem. Smutna historia, miałem nadzieję dowiedzieć się coś więcej o samym wybuchu, ale to co znalazł bohater w gabinecie też trochę ciekawość zaspokoiło – choć spodziewałem takiego rozwoju akcji.

Zastanawiałem się też, co się stało, że nagle wszystko runęło (bunkier)?

Jak to się stało, że aż sześć miesięcy szli?

No nic, pisz dalej. Po tym opowiadaniu mam lekki niedosyt.

 

Łapanka:

Przez chwilę obserwowałem, jak zielonkawy płyn rozpływa się w moich naczyniach krwionośnych.

Nie wiem jak mógł obserwować swoje naczynia krwionośne :) Jeżeli świecił przez skórę to można to jakoś inaczej napisać.

 

Wiem, że zawsze kiedy się do niego przytulał myślał o naszych rodzicach, Teresie i Martinowi Tammermann…

 Nie zbliżaj się! – usłyszałem. – Kim jesteś i

Nie spotykam się z takim zapisem za bardzo. Wydaje mi się, że powinna być duża litera “U” ale pewnie ktoś bardziej obeznany odezwie się wkrótce .

 

Więcej nie wypisuję, bo słaby jestem w wyłapywaniu takich rzeczy. Na pewno jest tego więcej. Warto korzystać z bety na portalu. Mi to pomaga.

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/11534

 

Pozdrawiam

 

 

 

Hej Outta Sewer

Straszne, okropne, obrzydliwe, brutalne, ciekawe. Nie żałuję :)

Absolutnie się zgadzam: ciekawie wykreowany świat. Lubię czytać takie rzeczy, chodź to już było dla mnie na samej granicy.

Pozdrawiam

 

Hej GregMaj

Spodziewałem się tam jakiejś krwiożerczej bestii. Tekst jak do horroru:

Widział swój cel pod jedną z gałęzi i nagle usłyszał:

– Chodź tutaj piesku, podam ci piłeczkę.

A tu proszę :) Fajna bajeczka. Szybko i przyjemnie się czytało.

Pozdrawiam

Hej dawidiq150

Jak zawsze, dobrze się czytało. Fajna, krótka historia.

 

Oczywiście dodam swoje parę groszy:

– Wiem, że mordercy w Polsce wychodzą na przepustkach, ale warto to jakoś usprawiedliwić w opowiadaniu. Morderstwo w afekcie, plus dobre sprawowanie. A jak piszesz “zabił i wyszedł na przepustkę” to ja zrobiłem wielkie oczy.

– Miłość wszystko zwycięży, ale w tekście sci-fi, spodziewałem się jakiegoś biologicznego wytłumaczenia tego fenomenu.

 

Pozdrawiam

Hej Gruszel.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Ciągle przechowuję pliki z pierwszych draftów i przed poprawkami od Was… ale czytać nikomu nie pozwolę :p

Co do humoru, to chętnie wrócę do komedii, jak tylko skończę pisać te smuty i horrory, które są w drodze.

Dziękuję za miłe słowa i za klika :)

Pozdrawiam

 

P.S. Muszę sobie zrobić przerwę i wreszcie poczytać nowości od innych…

Dziękuję BarbarianCataphract. Na ten moment nie wiem co i jak… ale na pewno nad tym pomyślę i wyciągnę wnioski. Mam czasem tendencję to robienia opisów przyrody i stawiania kropek co trzy słowa :)

Pozdrawiam ;)

Hej,

Zaczynając od łapanki: dziękuję, już zmieniłem :)

 

Przede wszystkim, dziękuję za komentarz. Cieszę się, że Twoje odczucia co do tego opowiadania są pozytywne. Duża ilość prostych zdań: chodzi Ci o krótkie zdania, które utrudniały czytanie opisów, czy raczej zakres użytego słownictwa?

Pozdrawiam! :)

Nowa Fantastyka