Profil użytkownika

Z ogromną przykrością obwieszczam, że, aż do odwołania, nie będę mogła przyjmować zaproszeń do betowania. :-(

 

Komunikat organizacyjny:

Autorzy publikujący opowiadania anonimowo, nie powinni spodziewać się moich łapanek. Autorzy fragmentów także nie powinni mieć nadmiernych oczekiwań.

 


komentarze: 20133, w dziale opowiadań: 18058, opowiadania: 9862

Ostatnie sto komentarzy

Radość Anonima jest moją radością. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Maćku, przywykłam już do braku fantastyki w Twoich opowiadaniach, więc historyjkę z udziałem babci sklerotyczki przyjmuję z zadowoleniem i z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli w stanie takim, jakim jest. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, do mnie szort jakoś nie trafił, a sprzątające ufoludki nie wywarły szczególnego wrażenia. Nic mnie też specjalnie nie rozbawiło.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.  

 

bliż­szy kon­takt z we­nu­sja­na­mi. ―> …bliż­szy kon­takt z We­nu­sja­na­mi.

 

W misji wzię­li udział: ame­ry­ka­nin John Par­ker, ja­poń­czyk o nie­wy­ma­wial­nym na­zwi­sku oraz polak Piotr Stę­pień. ―> W misji wzię­li udział: Ame­ry­ka­nin John Par­ker, Ja­poń­czyk o nie­wy­ma­wial­nym na­zwi­sku oraz Polak Piotr Stę­pień.

 

Fi­gu­rą przy­po­mi­na­ją­ce pie­ski Chi­hu­ahua… ―> Fi­gu­rą przy­po­mi­na­ją­ce pie­ski chi­hu­ahua

 

-Wi­taj­cie na Ziemi!- Jeden z ko­smi­tów zda­wał się spoj­rzeć przy­tom­niej, ale nadal nie zwra­cał na mnie szcze­gól­nej uwagi. Spró­bo­wa­łam jesz­cze raz ―>

Wi­taj­cie na Ziemi!

Jeden z ko­smi­tów zda­wał się spoj­rzeć przy­tom­niej, ale nadal nie zwra­cał na mnie szcze­gól­nej uwagi. Spró­bo­wa­łam jesz­cze raz.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Po zde­cy­do­wa­niu zbyt dłu­giej chwi­li… ―> Literówka.

 

Nie no, mo­że­cie tro­chę zo­stać wy­mam­ro­ta­łam pod nosem. ―> Nie no, mo­że­cie tro­chę zo­stać wy­mam­ro­ta­łam pod nosem.

 

Śnie­żek! Zwa­rio­wa­łeś, prze­cież to ja.” Wy­ra­zi­łam słusz­ne obu­rze­nie… ―> Śnie­żek! Zwa­rio­wa­łeś, prze­cież to ja – wy­ra­zi­łam słusz­ne obu­rze­nie

 

Z całym ba­ła­ga­nem uwi­nę­ły się kró­cej niż w pół minut. ―> Dwa grzybki w barszczyku. Literówka.

 

Także je­dy­ne co przy­szło z od­kry­cia… ―> Tak że je­dy­ne co przy­szło z od­kry­cia

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kolejna wyprawa w Sudety i jakże zajmujące podejście do tematu. Z właściwym sobie znawstwem, Anonimie, opisujesz wydarzenia z czasów dawno minionych i umiejętnie łączysz sprawy realne z baśniową magią, a tym samym pozwalasz czytelnikowi nie tylko poczuć klimat tamtych zajść, ale wręcz w nich uczestniczyć. ;)

 

– No – ode­zwał się jeden ze młod­szych. ―> – No – ode­zwał się jeden z młod­szych.

 

- Frie­drich Fre­iherr von der Trenck… ―> Zamiast dywizu powinna być półpauza.

 

Ciało zjawy zda­wa­ło się pło­nąć we­wnętrz­nym pło­mie­niem… ―> Nie brzmi to najlepiej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Słyszałam też o Masakrze fantastyki regulowanej korektą. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, Reg jest niezastąpiona, ale też nie wyłapała chyba wszystkiego.

Rosebelle, ależ jestem jak najbardziej do zastąpienia. I dodam jeszcze, że przy jednokrotnym czytaniu nie sposób dostrzec wszystkie błędy, usterki i inne potknięcia. Być może prawdziwym korektorom to się udaje, ale ja jestem prostą amatorką. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Myślę, Realucu, że bajeczka, która ileś lat leżała w szufladzie, nieco się zestarzała i przed publikacją przydałby jej się jakiś lifting. Gdybyś tę historyjkę nieco uwspółcześnił i nie jechał wyłącznie na komiksowych skojarzeniach, a Frankowi kazał przeżywać naprawdę ciekawe przygody, lektura byłaby znacznie przyjemniejsza. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bajka mocno mnie znużyła i nie znalazłam w niej nic szczególnie zajmującego, zapewne dlatego, że – jak się domyślam – jest przeznaczona dla dzieci znacznie młodszych od szesnastoletniego bohatera. Nie zdołałam przejąć się problemami Franka, bez entuzjazmu śledziłam jego wędrówkę, a wyzwania które napotykał, zdały mi się banalne. Wielka szkoda, że nie rzuciłeś Frankowi paru kłód pod nogi, może byłoby ciekawiej… Nie podoba mi się zakończenie – wyłożyłeś na ławę za dużo kawy.

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

 

Po­mi­ja­jąc szko­łę, do któ­rej mu­sia­łem cho­dzić przy­mu­so­wo… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

Nagle ktoś mocno szarp­nął za klam­kę. ―> Nagle ktoś mocno szarp­nął klam­kę.

 

Wy­sko­czy­łem przez okno. ―> …wy­sko­czy­łem przez okno.

 

– Fra­niu! Gdzie ty idziesz!? ―> – Fra­niu! Dokąd ty idziesz!?

 

Stopa jak się pa­trzy­ło. ―> Stopa jak się pa­trzy­.

 

Uj­rza­łem ją jak tylko nie­sio­na siar­czy­stym wia­trem… ―> Siarczysty może być mróz, o siarczystym wietrze nigdy nie słyszałam.

Może: Uj­rza­łem ją, jak tylko nie­sio­na porywistym wia­trem

 

usły­sza­łem za sobą gło­śny, chro­po­wa­ty od­dech. ―> Chyba miało być: …usły­sza­łem za sobą gło­śny, chrapliwy od­dech.

 

Wiel­ko­lud kro­czył za mną spo­koj­nym kro­kiem… ―> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Wiel­ko­lud podążał za mną spo­koj­nym kro­kiem

 

prócz prze­pa­sa­nych wiel­ką skó­rza­ną opa­ską bio­der. ―> Jak wyżej.

Proponuję: …prócz wiel­kiej skó­rza­nej opa­ski na bio­drach.

 

Z głowy spły­wa­ły prze­ni­kli­wie siwe, krę­co­ne włosy, się­ga­ją­ce mo­sięż­nych ra­mion. ―> Na czym polega przenikliwość siwizny? Co to znaczy, że ramiona były mosiężne?

 

kra­ina była za­la­na wiecz­nie zie­lo­ną trawą… ―> Czy trawa na pewno zalewa krainę?

Może: …krainę porastała wiecznie zielona trawa

 

a kra­inę za­la­ła wiecz­na zima. ―> Zima też chyba nie zalewa krain.

Proponuję: …a w krainie nastała wieczna zima.

 

Tylko ty mo­żesz wyjąć ostrze utkwio­ne na szczy­cie góry… ―> Raczej: Tylko ty mo­żesz wyjąć ostrze tkwiące na szczy­cie góry

 

na wf-ie mam dwóje… ―> …na WF-ie mam dwóje

 

w tym wła­śnie świe­cie w końcu nie czu­łem się obco. Że po­czu­łem się kimś waż­nym, zna­czą­cym, kimś, kto może coś zmie­nić. W końcu re­al­nie mo­głem cze­goś do­ko­nać. Mo­głem po­czuć się… ―> Powtórzenia.

 

Pierw­sze wy­zwa­nie na­po­tka­ło mnie już na po­cząt­ku drogi. ―> Pierw­sze wy­zwa­nie czekało mnie już na po­cząt­ku drogi.

 

W ten czas serce naj­moc­niej… ―> Wtenczas serce naj­moc­niej

 

Ale i tym razem wez­bra­łem reszt­ki od­wa­gi… ―> Ale i tym razem poczułem przypływ od­wa­gi

 

Jeśli nie teraz, to nigdy! – po­my­śla­łem i pią­łem się coraz to wyżej. ―> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Krą­ży­łem w te i we wte, szu­ka­jąc ja­kie­goś przej­ścia. ―> Krą­ży­łem w tę i we w tę, szu­ka­jąc ja­kie­goś przej­ścia.

 

Na każdą nie­nor­mal­ność, którą tak nie­na­wi­dzi­łem. ―> Na każdą nie­nor­mal­ność, której tak nie­na­wi­dzi­łem.

 

Wszyst­ko stało się nagle. ―> wszyst­ko stało się nagle.

 

uwal­nia­jąc wię­zio­ny przez wieki grzmot wol­no­ści. ―> Co to jest grzmot wolności?

 

Zie­lo­ne trawy za­la­ły wszyst­ko, do czego się­gał wzrok. ―> A może: Zie­lo­ne trawy pokryły krainę, jak okiem sięgnąć.

 

I z zu­peł­ną pew­no­ścią mogę rzec… ―> I z całą pew­no­ścią mogę rzec

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Anonimie, przeczytałam z największym trudem, bo choć opowiadasz historię dość prostą, robisz to w sposób straszliwie pogmatwany i dodatkowo krasisz ją masą różnych wtrąceń, które nie bardzo wiem czemu służą, bo chyba nie rozbawieniu czytelnika. Skutek jest taki, że opowiadanie zupełnie nie przypadło mi do gustu. Do takiego odbioru z pewnością przyczyniło się bardzo złe wykonanie. Czytanie i wyłapywanie błędów zmordowało mnie na tyle, że dość szybko odpuściłam łapankę i kalecząc sobie oczy z trudem dobrnęłam do końca, nie doznając przy tym żadnej satysfakcji z lektury. :(

 

do nada­nia nazw han­dlo­wych dla po­spo­li­tych leków po­kro­ju Ka­ta­re­xów, Za­to­xów czy Świ­nio­gry­pe­xów… ―> …do nada­nia nazw han­dlo­wych po­spo­li­tym lekom po­kro­ju ka­ta­re­xów, za­to­xów czy świ­nio­gry­pe­xów

 

(choć to znacz­ne nie­do­ce­nie­nie ich po­ten­cja­łu i na­iw­nym by­ło­by wziąć to za pew­nik). ―> (choć to znacz­ne nie­do­ce­nie­nie ich po­ten­cja­łu i na­iw­nością by­ło­by wziąć to za pew­nik).

 

wy­ku­pie­nia dro­gich sprzę­tów… ―> …­ku­pie­nia dro­giego sprzę­tu

 

30-let­ni Mar­cel był wła­śnie… ―> Trzydziestoletni Mar­cel był wła­śnie

Liczebniki zapisujemy słownie. Ten błąd pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie.

 

ze wzglę­du na nie­za­wod­ność sy­gna­łu WiFi… ―> …ze wzglę­du na nie­za­wod­ność sy­gna­łu wi-fi

 

Nie mniej jed­nak to nie nazwa… ―> Niemniej jed­nak to nie nazwa

 

a fry­zu­rę miał ob­cię­tą na krót­ko… ―> Można mieć krótko obcięte włosy, ale nie fryzurę.

 

to­reb­ki Mi­che­ala Korsa… ―> Literówka.

 

go­spo­dar­nie że­bra­jąc od każ­de­go… ―> …go­spo­dar­nie żebrząc od każ­de­go

 

Witajcie, jestem Marcel – przedstawił się niezwykle oryginalnie. ―> Witajcie, jestem Marcel – przedstawił się niezwykle oryginalnie.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Uwiel­biam Ara­bi­cę… ―> Uwiel­biam ara­bi­cę

 

Zresz­tą nie ważne. ―> Zresz­tą nieważne.

 

że nie­mal moż­na­by je po­my­lić… ―> …że nie­mal moż­na ­by je po­my­lić

 

ar­ty­kuł do­świad­czo­ne­go ma­ra­toń­czy­ka Grze­go­rza Prze­ku­py za­ty­tu­owa­ny… ―> …ar­ty­kuł do­świad­czo­ne­go ma­ra­toń­czy­ka Grze­go­rza Prze­ku­py, zaty­tuł­owa­ny

 

Lo­so­we spę­do­wi­sko ludzi pra­cu­ją­ce tak in­ten­syw­nie… ―> Lo­so­we spę­do­wi­sko ludzi pra­cu­ją­cych tak in­ten­syw­nie

 

albo na­ra­żar­li tak ob­fi­cie Wil­czą Ja­go­dą… ―> Literówka. Dlaczego wielkie litery?

 

Szwę­dasz się po szam­bach―>> Szwendasz się po szam­bach…

 

nie mniej jed­nak wy­glą­da­li… ―> …niemniej jed­nak wy­glą­da­li

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Lektura tekstu powstałego w transie jest może i zajmująca, ale chyba tylko dla kogoś, kto rzeczonego transu doświadczył i jako żywo przypomina mi opowieści napisane na podstawie snów, które, moim zdaniem, są interesujące tylko dla śniącego.

Alefie, nie mam pojęcia, co miałeś nadzieję opowiedzieć. :(  

 

Po­wo­li za­czą­łem wsu­wać przed­miot w miej­sce trze­cie­go. ―> Czego trzeciego?

 

Na­stęp­nie po­szli­śmy w stro­nę rzeki, pra­wie­nie ro­biąc przy­stan­ków. ―> Chyba miało być: Na­stęp­nie po­szli­śmy w stro­nę rzeki, pra­wie­nie nie ro­biąc przy­stan­ków.

 

każąc mi nawet sta­nąć na ru­chli­wej jezd­ni po­mi­mo trą­bie­nia.  ―> Co to znaczy, że jezdnia była ruchliwa pomimo trąbienia?

 

cho­ciaż Słoń­ce mil­cza­ło za chmu­ra­mi. ―> …cho­ciaż słoń­ce mil­cza­ło za chmu­ra­mi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mitologia nordycka nie należy do moich ulubionych, jednak opowiadania z Twojego cyklu czyta się całkiem przyjemnie. Nie przepadam za opisami walki, więc potyczka bohaterów z krasnalami okazała się dla mnie najmniej ciekawym fragmentem tej historii.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

wy­na­lazł wy­bu­cho­wy proch. Sama garść wy­star­czy­ła, by uszko­dzić skałę. ―> Skoro do uszkodzenia skały wystarczyła sama garść, to czemu służył wynaleziony proch? ;)

A może miało być: …wy­na­lazł wy­bu­cho­wy proch. Jedna garść wy­star­czy­ła, by uszko­dzić skałę.

 

Wy­mie­ni­li się spoj­rze­nia­mi. ―> Wy­mie­ni­li spoj­rze­nia­.

 

wy­pa­dła banda kar­łów-awan­tur­ni­ków z unie­sio­ną do góry bro­nią… ―> Masło maślane – czy mogli mieć broń uniesioną do dołu?

 

za­bi­cia jak naj­więk­szej ilo­ści kar­łów póty mieli prze­wa­gę. ―> …za­bi­cia jak naj­więk­szej liczby kar­łów, póki mieli prze­wa­gę.

 

Na oczach straż­ni­ka ko­zioł ro­ze­rwał koł­czu­gę… ―> Literówka.

 

kra­snal ude­rzył go osło­nię­ty w bok. ―> Dwa grzybki w barszczyku.

 

tar­czą mógł za­sło­nić się przed tylko jed­nym. Po­zo­sta­ło tylko usko­czyć… ―> Powtórzenie.

 

Tuż za sobą usły­szał krót­ki krzyk ago­nii. ―> Agonia krzyczała? ;)

Proponuję: Tuż za sobą usły­szał krót­ki krzyk konającego.

 

Przy całej nie­chę­ci do brata kwi Odyna… ―> Literówka.

 

Thor roz­pra­wiał się tymi, któ­rzy chcie­li do­łą­czyć do ataku. ―> Pewnie miało być: Thor roz­pra­wiał się z tymi, któ­rzy chcie­li do­łą­czyć do ataku.

 

Sigyn scho­dzi­ła po­wo­li ze wzgó­rza na chwiej­nych no­gach. ―> Czy dobrze rozumiem, że wzgórze miało chwiejne nogi? ;)

Proponuję: Sigyn, na chwiej­nych no­gach, powoli scho­dzi­ła ze wzgó­rza.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Neurologu.

Zlikwiduj jeszcze pustą przestrzeń przed tekstem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dawidzie, Przymusowa hibernacja, choć sprawia wrażenie szkolnego wypracowania, prezentuje się znacznie lepiej niż Twoje dotychczasowe prace. Mimo wszystko tekst wymaga dopracowania i mam nadzieję, że poświęcisz mu jeszcze choć trochę uwagi, zwłaszcza na interpunkcję.

 

jak np. skład pier­wiast­ków w po­wie­trzu. ―> …jak na przykład skład pier­wiast­ków w po­wie­trzu.

Nie używamy skrótów.

 

„Muszą być w innym bu­dyn­ku” – po­my­śla­ła ―> Brakuje kropki.

 

znaj­dę jakiś ma­mień i roz­wa­lę szybę” – postanowiła ―> Literówka. Brakuje kropki.

Winno być: …znaj­dę jakiś ka­mień i roz­wa­lę szybę” – postanowiła.

 

za­ro­śnię­tą drogę prze­le­cia­ła sarna. ―> Sarny nie latają.

Proponuję: …za­ro­śnię­tą drogą przebiegła sarna.

 

Mi­nę­ło kilka go­dzin jak do­szła do pierw­szych do­mostw. ―> Mi­nę­ło kilka go­dzin, nim do­szła do pierw­szych do­mostw.

 

ogar­nę­ła ją ogrom­na ra­dość. Uj­rza­ła la­ta­ją­cy obiekt. Był ogrom­ny. ―> Powtórzenie.

 

mi­ja­jąc po lewej i pra­wej kilka za­mknię­tych drzwi. ―> …mi­ja­jąc po lewej i pra­wej kilkoro za­mknię­tych drzwi.

 

Parę se­kund póź­niej za­czę­ła brać ją wiel­ka sen­ność. ―> Raczej: Parę se­kund póź­niej za­czę­ła ogarniać ją wiel­ka sen­ność.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie, Berylu, nie można nic wysłać.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tym razem zakończenie jest lepsze, ale ponowna lektura opowiadania zawierającego znane mi już treści okazała się dość nużąca.

Wykonanie nadal pozostawia sporo do życzenia.

Neurologu, zlikwiduj też pustą przestrzeń przed tekstem.

 

Roz­sta­wio­na wokół niego róż­no­ra­ka, spe­cja­li­stycz­na apa­ra­tu­ra po­mia­ro­wa, roz­sta­wio­na przez ama­to­rów… ―> Powtórzenie.

 

Sa­pe­rzy, spe­cja­li­ści od ska­żeń che­micz­nych, bio­lo­gicz­nych i an­ty­te­ro­ry­ści. ―> Literówka.

 

urwa­nym szyb­ko krzy­kiem / co cie­ka­we, bez echa/ ―> …urwa­nym szyb­ko krzy­kiem (co cie­ka­we, bez echa)

Ukośnik nie zastępuje nawiasu.

 

– Tato? Mama? – za­wo­ła­ła szu­ka­jąc wzro­kiem ro­dzi­ców w tłu­mie. ―> – Tato? Mamo? – za­wo­ła­ła, wzro­kiem szu­ka­jąc ro­dzi­ców w tłu­mie.

 

– Dziec­ko… Zuziu nie ru­szaj się! – Krzyk­nął roz­e­mo­cjo­no­wa­ny oj­ciec. ―> – Dziec­ko… Zuziu, nie ru­szaj się! – krzyk­nął roz­e­mo­cjo­no­wa­ny oj­ciec.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

– Mama?– Zuzia pod­nio­sła głowę. ―> Brak spacji po pytajniku.

 

bły­ska­ły w świe­tle lamp, oświe­tla­ją­cych trój­kąt. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

Elek­tro­nicz­ne ga­dge­ty, w tym wy­my­śle czuj­ki… ―> Elek­tro­nicz­ne ga­dże­ty, w tym wy­my­śle czuj­ki

Używamy pisowni spolszczonej.

 

By stać się nie­do­strze­gal­ny dla Obiek­tu jak…po­ma­rań­cza. ―> Brak spacji po wielokropku.

 

Umysł miał wiecz­nie nie­spo­koj­ny, nie­na­sy­co­ny wie­dzy… ―> Umysł miał wiecz­nie nie­spo­koj­ny, nie­na­sy­co­ny wie­dzą/ łaknący wie­dzy

 

wy­po­sa­żo­ne w jakiś trans­cen­den­ty moduł. ―> Literówka.

 

To­wa­rzy­szy­ło im kilku chło­pów i mło­dej ło­bu­ze­rii. ―> To­wa­rzy­szy­ło im kilku chło­pów i mło­da ło­bu­ze­ria.

 

Ubra­li kaski i hełmy… ―> W co ubrali kaski i hełmy???

Winno być: Ubra­li się w kaski i hełmy… Lub: Włożyli kaski i hełmy

 

opie­ra­jąc go ścia­nę trój­ką­ta… ―> Pewnie miało być: …opie­ra­jąc go o ścia­nę trój­ką­ta

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć początek opowiadania okazał się dla mnie mało zrozumiały, brnęłam dalej z nadzieją, że może w końcu coś do mnie trafi. Trochę trafiło i nawet miałam wrażenie, że zaczynam się orientować o co tu chodzi, ale kolejne wydarzenia skutecznie mąciły mi w głowie, nie pozwalając dociec na czym polegał problem Loyda Granta, nie do końca też rozumiem śnienie o przeszłości, nie wiem też, na czym polegał eksperyment dr Mileny i co z tego wszystkiego wyniknęło. Zakończenie dokonało reszty zniszczeń w moich myślach. :(

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

 

ol­brzym za­nu­rzył w niej pysk, wziął kilka łyków… ―> Łyków się nie bierze.

 

rów­ni­na prze­kształ­ca się w ka­łu­że, ja­kiej nikt do tej pory nie wi­dział. ―> Literówka.

 

oczy szczyp­nął piach… ―> Czy piach na pewno szczypie oczy?

 

Znowu ten pier­do­lo­ny kosz­mar, po­my­ślał męż­czy­zna, prze­cie­ra­jąc zro­szo­ne potem czoło. ―> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Do przo­du, to tyłu, w te i wewte… ―> Do przo­du, to tyłu, w tę i we w tę

 

– Zwróć­cie uwagę na słowa Pla­to­na, który rzekł „Rze­czy się stają, idee ist­nie­ją”. – go­dzi­nę póź­niej mówił do stu­den­tów… ―> – Zwróć­cie uwagę na słowa Pla­to­na, który rzekł „Rze­czy się stają, idee ist­nie­ją”. – Go­dzi­nę póź­niej mówił do stu­den­tów

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

naj­idio­tycz­niej­sza na świe­cie per­pe­tu­um mo­bi­le. ―> Perpetuum mobile jest rodzaju męskiego, więc: …naj­idio­tycz­niej­sze na świe­cie per­pe­tu­um mo­bi­le.

 

być może nawet od wy­kro­tu z łona… ―> Czy wykrot jest tu właściwym słowem?

Za SJP PWN: wykrot 1. «zagłębienie w ziemi wraz z korzeniami drzewa wywróconego przez wiatr» 2. «drzewo wyrwane z korzeniami przez wiatr»

 

pierw­sza i druga Wojna Świa­to­wa… ―> …pierw­sza i druga wojna świa­to­wa

 

Pro­fe­sor w pta­sim ge­ście prze­chy­li­ła głowę. ―> Gesty wykonuje się rękami, więc ptaki nie wykonują gestów.

 

zmar­twych­wsta­ły kos z Che­si­re… ―> Literówka.

 

Tłu­ma­cząc, za­ta­cza­ła ręką sze­ro­kie ku­rzy­ste pół­ko­la. ―> Co to są kurzyste półkola?

 

udał się na prze­past­ną salę ope­ra­cyj­ną. ―> …udał się do prze­past­nej sali ope­ra­cyj­nej.

 

za­bie­rze ją na po­dróż do Do­li­ny Mo­nu­men­tów… ―> …za­bie­rze ją w po­dróż do Do­li­ny Mo­nu­men­tów

 

za­ję­li swoje po­zy­cje. Głów­ny asy­stent zajął po­zy­cję za… ―> Czy to celowe powtórzenia?

 

rdzeń krę­go­wy oraz ota­cza­ją­ca go błonę… ―> Literówka.

 

ktoś się spy­tał, czy z pro­fe­so­rem wszyst­ko w po­rząd­ku. ―> …ktoś spy­tał, czy z pro­fe­so­rem wszyst­ko w po­rząd­ku.

 

– Wy­śni­łem ich życia… ―> – Wy­śni­łem ich życie

Życie nie ma liczby mnogiej.

 

– Mój drogi, wo­la­ła­bym cie nie smu­cić… ―> Literówka.

 

ka­pią­ce z dachu sąż­ni­ste kro­ple. ―> Czy krople mogą być sążniste?

 

drżą­cy­mi dłoń­mi roz­wi­nął zwój. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

w nie­świa­do­mo­ści ży­ją­ca pod dyk­tan­dem… ―> …w nie­świa­do­mo­ści ży­ją­ca pod dyk­tan­do

Robić coś pod czyjeś dyktando to związek frazeologiczny.

 

Gran­to­wi uści­snął dłoń Mi­le­nę bra­ter­sko uści­snął… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

gren­land­czyk wziął się za pa­rze­nie kawy. ―> …a Gren­land­czyk zabrał się do pa­rze­nia kawy.

 

Po­sta­wił kubki, chu­s­tecz­ką z kie­sze­ni nie­cier­pli­wym ge­stem prze­tarł spo­co­ne czoło. ―> Czy dobrze rozumiem, że miał chusteczkę z kieszeni?

Pewnie miało być: Po­sta­wił kubki, chu­s­tecz­ką wyjętą z kie­sze­ni nie­cier­pli­wym ge­stem prze­tarł spo­co­ne czoło.

 

Ob­li­cze Berg roz­włó­czył uśmiech; z ty­się­cy mi­lion zmarsz­czek. ―> Dlaczego tu jest średnik?

 

A wszyst­ko przez twoją pie­przo­ną górę. ―> A wszyst­ko przez twoją pie­przo­ną górę.

 

za­bie­ra­ły go w in­ter-ga­lak­tycz­ne po­dró­że… ―> …za­bie­ra­ły go w in­terga­lak­tycz­ne po­dró­że

 

ciało drży, serce ko­le­bie w pier­si… ―> Co serce kolebie w piersi?

Pewnie miało być: …ciało drży, serce ko­le­bie się w pier­si

 

Bez­czas dalej znaj­do­wał się załom. ―> Co to znaczy?

 

na strach i prze­ra­że­nie sie­ją­ce mózgu sza­leń­stwo. ―> Czy aby nie miało być: …na strach i prze­ra­że­nie sie­ją­ce w mózgu sza­leń­stwo.

 

wy­szep­tał, prze­cie­ra­jąc prze­szklo­ne od łez oczy. ―> Obawiam się, że oczy nie mogą być przeszklone.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dawidzie, byłoby miło z Twojej strony, gdybyś zechciał wyjustował tekst.

Usuń też kropkę z tytułu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W takim razie życzę powodzenia w pracy twórczej. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sufaceofthesunie, skoro aż Ci się chce napisać coś nowego, pisz! I wyzbądź się wątpliwości, bo pewnie są nieuzasadnione. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Paraduście, staram się czytać wszystkie opowiadania i na betowanie zwyczajnie nie wystarcza mi czasu. Dziękuję za zaufanie, ale, niestety, pewnie będę musiała odmówić.

No, chyba że coś się zmieni do czasu, kiedy skończysz opowiadanie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Paraduście, jeszcze raz dziękuje, że mogłam się przydać. ;)

No i niezmiernie się cieszę, że podpowiedziałam słowo, które nie chciało pojawić się w Twojej głowie.

Teraz czekam na zapowiedziane drugie opowiadanie. A że będzie brutalne, no cóż… przynajmniej nie będzie w nim tęczowych jednorożców. ;)

Pomyślałam jeszcze, że może zainteresować Cię ten wątek: http://www.fantastyka.pl/loza/17

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Miło mi, Paraduście, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Domyślałam się, że przynajmniej część powtórzeń jest celowa, wolałam się jednak upewnić, bo miejscami było ich całkiem sporo.

 

Cho­dzi­ło mi o to, że szep­nął nie uży­wa­jąc głosu, bez­gło­śnie. Może ‘sa­my­mi war­ga­mi’?

Nie można szeptać bezgłośnie, albowiem szept to bardzo cicha mowa.

Proponuję: Raz się żyje – poruszył bezgłośnie wargami

 

Tutaj cho­dzi­ło mi o to gwał­tow­ność czyn­no­ści. Hobbs był sko­ło­wa­ny i przede wszyst­kim wście­kły, i do­słow­nie wy­darł tego ban­dzio­ra z wozu.

Tyle że można coś wydrzeć człowiekowi, ale człowieka nie można wydrzeć znikąd.

A może: Chwy­cił męż­czy­znę za koł­nierz i wyszarpnął/ wywlókł na ze­wnątrz.

Za SJP PWN: wydrzećwydzierać  1. «szarpnięciem oddzielić coś od czegoś» 2. «zabrać coś komuś przemocą» 3. «zmusić kogoś, coś do oddania lub wyjawienia czegoś, zwykle podstępem» 4. «zniszczyć coś przez długotrwałe używanie»

 

Czy w/w uwagi sta­no­wią po­waż­ne błędy, czy jed­nak jest tutaj miej­sce na od­mien­ną in­ter­pre­ta­cję?

Nie, Paraduście, nie powiedziałabym, że to poważne błędy, raczej słowa/ zwroty użyte niezgodnie z ich znaczeniem.

 

Na­pi­sa­łaś, że część tu­ne­lo­wa była mało zro­zu­mia­ła. Czy mogła byś na­pi­sać dla­cze­go? Chęt­nie ulep­szył bym tę część, wy­kla­ro­wał.

Ze sporą doza nieufności podeszłam do sposobu przejścia Hobbsa z tunelu do przestrzeni z prysznicami, a to, co się tam działo, zdało mi się na tyle abstrakcyjne, że przestałam rozumieć, o co chodzi. Iluminacja przyszła dopiero w finale, kiedy cała rzecz okazała się snem. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Dawidzie, przykro mi to pisać, ale to jest kolejny tekst, który tu publikujesz i jego jakość, a właściwie brak jakiejkolwiek jakości, utwierdza mnie w przekonaniu, że trollujesz.

Nie wierzę też, wbrew Twoim zapewnieniom, że jakiekolwiek uwagi bierzesz do serca – wskazałam Ci palcem błędy i usterki w Najedzonym, ale nie raczyłeś ich poprawić. Szkoda, bo poprawiając własne błędy również się uczysz. Dostałeś też mnóstwo rad i wskazówek od innych użytkowników, ale nie widzę, abyś robił z nich dobry użytek. Żaden z Twoich tekstów nie jest lepszy od poprzedniego, ale cóż, wszak wiadomo, że bez pracy nie ma kołaczy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Opowieść zaczyna się całkiem zwyczajnie, ale im dalej w las, tym bardziej abstrakcyjną przybiera formę. No cóż, chłopcom nie można odmówić wyobraźni. ;)

Wykonanie, co stwierdzam ze smutkiem, jest bardzo złe. Wzięłam poprawkę na to, że historię opowiada chłopiec w wieku szkolnym, wiec wiele można mu wybaczyć, ale nie można nie zauważyć, że chyba wszystkie dialogi są źle zapisane, a zlekceważona interpunkcja doskonale utrudnia lekturę. Trafiają się też nie najlepiej złożone zdania, których znaczenia czasem trudno dociec.

Dlaczego słowa mamatata są napisane wielkimi literami?  

 

– Are­eek! – Za­wo­ła­ła po mnie Mama. ―> – Are­eek! – za­wo­ła­ła po mnie mama.

Formy grzecznościowe piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do mamy/ taty listownie.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-rmdialogow

 

któ­ry­mi cza­sem po­zwa­la nam się bawić,. ―> Zbędny przecinek przed kropką.

 

Było wcze­śnie rano, ale do­oko­ła było tak dużo drzew, że nie było jakoś bar­dzo jasno. Las wy­da­wał się być jakoś… ―> Byłoza.

 

– I co teraz? – Za­py­ta­łem ―> Brak kropki po didaskaliach, które powinny być napisane małą literą.

 

Po­krę­cił głową, po­ka­zu­jąc rę­ka­mi, że szyb­ciej jest wra­cać. ―> Co to znaczy?

 

W lesie by­li­śmy nie raz i nic się nam nie stało… ―> W lesie by­li­śmy nieraz i nic się nam nie stało

 

Po­szli­śmy wszy­scy razem na przód po dro­dze wymyślając… ―> Na przód czego poszli?

A może miało być: Po­szli­śmy wszy­scy razem naprzód, po dro­dze wymyślając

 

Ob­cho­dzi­my dziu­rę w dro­dze… ―> Ob­cho­dzi­my dziu­rę w dro­dze

Jednakowoż zdaję sobie sprawę, że chłopiec może mówić niepoprawnie.

 

Po­bie­gli­śmy lasem trzy­ma­jąc ka­ra­bi­ny– pa­ty­ki… ―> Po­bie­gli­śmy lasem, trzy­ma­jąc ka­ra­bi­ny-pa­ty­ki

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy. Bez spacji.

 

Po­wie­dział po czym wy­szedł na śro­dek drogi idąc z wiel­kim pa­ty­kiem za­wie­szo­nym na ra­mie­niu jak praw­dzi­wy bar­ba­rzyń­ca. ―> Czy jak prawdziwy barbarzyńca był patyk, czy może ramię?

Czy mógł wyjść, nie idąc?

A może miało być: …po­wie­dział, po czym, jak prawdziwy barbarzyńca z wiel­kim pa­ty­kiem opartym na ra­mie­niu, wy­szedł na śro­dek drogi.

 

– Mó­wi­łem, że je­ste­śmy stal­ke­ra­mi.– Kuba… ―> Brak spacji po kropce.

 

-Jak my­śli­cie… ―> Brak spacji po dywizie, zamiast którego powinna być półpauza.

 

śle­dze­nie za­czę­ło mnie nu­rzyć… ―> …śle­dze­nie za­czę­ło mnie nu­żyć

 

wszy­scy tro­chę okla­pli­śmy po tej od­po­wie­dzi. ―> Raczej: …wszy­scy tro­chę okla­pnęli­śmy po tej od­po­wie­dzi.

 

– Ja … prze­pra­szam… ―> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

mu­siał za­trzy­mać się jakiś czas temu, bo nagle Łu­kasz za­trzy­mał nas… ―> Powtórzenie.

 

wcią­gną mię­dzy krza­ki… ―> …wcią­gnął mię­dzy krza­ki

 

Po dłuż­szej chwi­li miał już roz­mia­ry do­ro­słe­go fa­ce­ta ale krztu­sił się coraz bar­dziej, wy­glą­da jakby nie mógł od­dy­chać a po kilku cią­gną­cych się w nie­skoń­czo­ność mi­nu­tach rzę­że­nia i in­nych okrop­nych dźwię­ków wy­da­wa­nych przez to coś. Na­stą­pi­ła cisza. ―> Po dłuż­szej chwi­li miał już roz­mia­ry do­ro­słe­go fa­ce­ta, ale krztu­sił się coraz bar­dziej. Wy­glą­dał jakby nie mógł od­dy­chać, a po kilku cią­gną­cych się w nie­skoń­czo­ność mi­nu­tach rzę­że­nia i in­nych okrop­nych dźwię­kach, wy­da­wa­nych przez to coś, na­stą­pi­ła cisza.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z powodów, o których wspomniała już Irka_Luz, początek czytałam z umiarkowanym zainteresowaniem, natomiast dalsza część, tunelowa, zdała  mi się tyleż nieprawdopodobna, co mało zrozumiała i znużyła jeszcze bardziej niż początek. Pewnie dlatego, że cała rzecz, jeśli dobrze zrozumiałam, okazała się snem, a opowiadań opartych na snach wyjątkowo nie trawię.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia – przeszkadzały mi powtórzenia, nie wiem czy zawsze celowe, miejscami nadużywasz zaimków, trafiają się też błędy i różne usterki, a interpunkcja mogłaby być lepsza.

 

Znów śnił o niej. Śnił o za­pa­chu jej ru­dych loków, o gład­kiej skó­rze jej ra­mion, o wpa­trzo­nych w niego zie­lo­nych oczach. ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

– Nie wiem i nie ob­cho­dzi mnie to. Tam­mie – po­my­ślał. ―> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

– Hobbs, do cho­le­ry ja­snej, co ty sobie wy­obra­żasz! – Huk­nął na przy­wi­ta­nie ka­pi­tan. ―> – Hobbs, do cho­le­ry ja­snej, co ty sobie wy­obra­żasz! – huk­nął na przy­wi­ta­nie ka­pi­tan.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

– Chwi­la! – uci­szył ka­pi­ta­na nie­dba­łym ge­stem ręki… ―> Masło maślane – gesty wykonuje się wyłącznie rękami.

Wystarczy: – Chwi­la! – Uci­szył ka­pi­ta­na nie­dba­łym ge­stem

 

lecz Hob­b­sa nie było już na hali wy­dzia­łu. ―> …lecz Hob­b­sa nie było już w hali wy­dzia­łu.

 

Wpadł do swo­je­go Chry­sle­ra i chwi­lę póź­niej… ―> Wpadł do swo­je­go chry­sle­ra i chwi­lę póź­niej

Nazwy pojazdów piszemy małą literą – ten błąd pojawia się wielokrotnie w dalszej części opowiadania.

http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

No, może poza swoją nie­za­wod­ną Be­ret­tą. ―> No, może poza swoją nie­za­wod­ną be­ret­tą.

Nazwy broni też piszemy małą literą – ten błąd pojawia się także w dalszej części opowiadania.

 

wy­ce­lo­wał i po­cią­gnął za spust. ―> …wy­ce­lo­wał i po­cią­gnął spust.

 

jego pięść zde­rzy­ła się z szczę­ką męż­czy­zny… ―> …jego pięść zde­rzy­ła się ze szczę­ką męż­czy­zny

 

widok wy­so­kie­go, przy­stoj­ne­go męż­czy­zny w kwie­cie wieku ucie­szy­ło go. ―> Literówka.

 

Wyj­rzał na ze­wnątrz – Czar­ny Ben­tley na­bie­rał już pręd­ko­ści… ―> Dlaczego wielka litera?

 

wy­ce­lo­wał w jedną z opon i po­cią­gnął za spust. ―> …wy­ce­lo­wał w jedną z opon i po­cią­gnął spust.

 

prze­żył w nim dzie­ciń­stwo, spę­dził w nim burz­li­wą mło­dość; znał je jak wła­sną kie­szeń, znał każdą ulicę, każdą alej­kę, każdy za­ułek. I każdy skrót. ―> Czy to celowe powtórzenia?

 

północnego tunelu. Innej drogi nie ma – tunel północny to jedyne wyjście z miasta w tamtym rejonie. Będzie chciał dostać się do tunelu, a stamtąd do…

Z tunelu północnego pojedzie w stronę…

Dokąd prowadził tunel północny?

Przez chwilę usiłował przywołać w myślach rozkład miejskiej mapy, zlokalizować w pamięci tunel, wyrysować na wyimaginowanym arkuszu jego trasę. Ale nie mógł – gdy tylko spróbował przypomnieć sobie, dokąd prowadzi tunel, jego umysł ogarniał dziwny bezwład. Zagryzł zęby, ścisnął mocniej kierownicę, skoncentrował się. Tunel, cholerny tunel, ten zasrany, zatęchły tunel… ―> Powtórzenia.

 

Hobbs za­klął i przy­spie­szył, mi­ja­jąc bra­wu­ro­wo wy­stra­szo­nych prze­chod­niów. ―> Czy dobrze rozumiem, że przechodnie byli brawurowo wystraszeni?

A może: Hobbs za­klął i przy­spie­szył, bra­wu­ro­wo mijając wy­stra­szo­nych prze­chod­niów.

 

Ura­to­wał go re­fleks. Jego oczy le­d­wie zdo­ła­ły oswo­ić się z pół­mro­kiem, gdy do­strzegł pę­dzą­cą ku sobie hałdę gruzu. Jego noga sama… ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Prócz zwały ce­gla­ne­go gruzu, jaki czo­po­wał uj­ście… ―> Zwał jest rodzaju męskiego, więc: Prócz zwału ce­gla­ne­go gruzu, który czo­po­wał uj­ście

 

Jakiś czas mam­ro­tał pod nosem, zło­rze­cząc na Bora, na pecha, na wła­sne dy­le­tanc­two… ―> Jakiś czas mam­ro­tał pod nosem, zło­rze­cząc Borowi, pechowi, własnemu dyletanctwu

Złorzeczyć można komuś/ czemuś, nie na kogoś/ coś.

 

wy­słu­gu­jąc się za­pal­nicz­ką… ―>…po­słu­gu­jąc się za­pal­nicz­ką

Poznaj znaczenie słowa wysługiwać się.

 

– Raz się żyje – szep­nął sa­my­mi usta­mi… ―> Czy istnieje możliwość, aby szeptać czymś więcej niż ustami?

 

po­ma­cał i ową kość, a gdy upew­nił się, że był cały, ro­zej­rzał się do­ko­ła. ―> …po­ma­cał i ową kość, a gdy upew­nił się, że jest cały, ro­zej­rzał się do­ko­ła.

 

dzie­ląc cały świat na dwie po­ło­wy. ―> Masło maślane – czy można podzielić coś na mniej lub więcej połów?

Proponuję: …dzie­ląc cały świat na połowy. Lub: …dzie­ląc cały świat na dwie części.

 

pół-świa­do­mie szu­ka­jąc dziu­ry… ―> …półświa­do­mie szu­ka­jąc dziu­ry

 

Od­po­wie­dzia­ła mu cisza.

Zer­k­nął na nią ukrad­kiem… ―> Zerknął na ciszę?

 

Chwy­cił męż­czy­znę za koł­nierz i wy­darł na ze­wnątrz. ―> Raczej: Chwy­cił męż­czy­znę za koł­nierz i wyciągnął na ze­wnątrz.

 

Jego ruchy były senne, me­cha­nicz­ne; jego wzrok… ―> Czy oba zaimki są konieczne?

 

rana jego głowy krwa­wi­ła. Skóra jego pulch­nej szyi… ―> Jak wyżej.

 

wdzie­rał się do we­wnątrz czasz­ki… ―> Raczej: …wdzie­rał się do wnętrza czasz­ki

 

Wresz­cie roz­po­znał młodą twarz przy­odzia­ne­go w le­kar­ski kitel pie­lę­gnia­rza. ―> Czy pielęgniarze noszą kitle lekarskie?

 

zzia­ja­ny, ubra­ny w zwy­czaj­ne ubra­nie. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

na twarz uko­cha­ną… ―> …na twarz uko­cha­ną

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Serdecznie gratuluję! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Postapokalipsa od początku wydała mi się mało wiarygodna, a w ojca nie uwierzyłam wcale. Papa nie pożerałby sam konserwy – nakarmiłby też dzieci, nawet odejmując sobie od ust. Twój bohater wydał mi się tak mało wiarygodny, że zdało mi się, iż jest zajęty raczej rodzaj gry, by nie rzec zabawy. Tragiczne wydarzenia kazały mi spojrzeć na zajście nieco inaczej, jednak finał, objawiając prawdę o „tacie”, pozostawił mnie całkiem zdegustowaną.

 

Zła­pał za MP7 i ru­szył przed sie­bie. ―> Zła­pał MP7 i ru­szył przed sie­bie.

 

Spoj­rzał na drzwi bez­piecz­ne­go po­ko­ju, o które się opie­ram. –> Literówka.

 

Otwór był wąski,ale na­tych­miast wy­peł­nił się krwią. –> Brak spacji po przecinku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

OK, Kruku, dziękuję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kruku123, grubo ponad jedenaście tysięcy znaków to już nie szort. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na OPOWIADANIE.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć opowiadanie zdało mi się dość przegadane i przeładowane mało istotnymi szczegółami, czytałam je z ciekawością, zaintrygowana niewytłumaczalnymi zdarzeniami, obserwowanymi przez bohatera. No i cały czas miałam zadzieję, że w końcu rzecz się wyjaśni. Niestety, opowieść dobiegła końca, pociąg zniknął, a ja pozostałam z niewiedzą i pewnie już się nie dowiem, dlaczego po pierwszym mieście znikały kolejne. Nigdy się też nie dowiem, jakie były dalsze losy bohatera. :(

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

Wma­wia­łem sobie prze­wi­dze­nie, dia­gno­zo­wa­łem… ―> Wma­wia­łem sobie przy­wi­dze­nie, dia­gno­zo­wa­łem

Poznaj znaczenie słów przewidzenieprzywidzenie.

 

Ad­re­sat­ka py­ta­nia, sym­pa­tycz­nie wy­glą­da­ją­ca stu­dent­ka pierw­sze­go roku… ―> Po czym się poznaje, że ktoś studiuje na pierwszym roku?

 

Co gor­sza, za­pa­mię­ta­ła póź­niej scenę… ―> Co gor­sza, za­pa­mię­ta­ła póź­niej scenę

 

W miej­scu, gdzie wcze­śniej stała miej­sco­wość na pół mi­lio­na ludzi… ―> W miej­scu, gdzie wcze­śniej była miej­sco­wość z półmilionem ludzi

 

z po­wo­du ich wiecz­ne­go re­mon­tu dwor­ca. ―> Czy tu aby nie miało być: …z po­wo­du wiecz­ne­go re­mon­tu ich dwor­ca.

 

pro­fe­so­ro­wie wresz­cie prze­sta­li nas tak bar­dzo ule­wać na ko­lo­kwiach… ―> Wiem, że można kogoś utrącić, ale pierwsze słyszę o ulewaniu.

Za SJP PWN: ulaćulewać 1. «wylać skądś trochę płynu» 2. «zrobić odlew z roztopionego metalu, wosku itp.»

 

wy­pro­wa­dził się z aka­de­mi­ka, nie mó­wiąc ni­cze­go. ―> Raczej: …wy­pro­wa­dził się z aka­de­mi­ka, nic nie mó­wiąc.

 

Nie on sam jeden. ―> Wystarczy: Nie on jeden.

 

Matka na­pi­sa­ła z ży­cze­nia­mi świą­tecz­ny­mi. ―> Co napisała z życzeniami?

A może miało być: Matka na­pi­sa­ła/ przysłała ży­cze­nia­ świą­tecz­ne. Lub: Matka przysłała esemesa z ży­cze­nia­mi świą­tecz­ny­mi.

 

aż do samej Jury Kra­kow­sko–Czę­sto­chow­skiej. ―> …aż do samej Jury Kra­kow­sko-Czę­sto­chow­skiej.

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy.

 

Nie po­wstrzy­my­wa­ny przez nic mróz zaczął… ―> Niepo­wstrzy­my­wa­ny przez nic, mróz zaczął

 

że nasza obec­na sy­tu­acja nie do­rów­nu­je nawet do pięt temu… ―> …że nasza obec­na sy­tu­acja nie dorasta nawet do pięt temu

Nie dorastać do pięt jest związkiem frazeologicznym, czyli formą ustabilizowaną, utrwaloną zwyczajowo, której nie korygujemy, nie dostosowujemy do współczesnych norm językowych ani nie adaptujemy do aktualnych potrzeb piszącego/ mówiącego.

 

w wieku mo­je­go sta­re­go do­sta­łem szlu­ga i po­sze­dłem za­pa­lić. Mróz nawet mi tak nie prze­szka­dzał. Lu­dzie spoj­rze­li na mnie krzy­wo, gdy wpu­ści­łem do ich cie­płe­go gniazd­ka falę chło­du, ale stra­ci­li mnie z oczu, gdy tylko za­mkną­łem za sobą drzwi. ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Na pewno bę­dzie­my stali jesz­cze przed przy­naj­mniej go­dzi­nę… ―> Literówka.

 

kto tutaj na­praw­dę był na­jeźdź­cą. Żyłem tutaj dłu­żej… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

zba­dam spra­wę oso­bi­ście? ―> …zba­dam spra­wę oso­bi­ście?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Krupico, wrzucanie trzech, czterech rozdziałów też będzie wrzucaniem fragmentów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dawidzie, codzienne dodawanie tekstów nie jest dobrym pomysłem, a codzienne dodawanie fatalnie napisanych tekstów, pełnych błędów i usterek, zakrawa na trollowanie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

 

Jak na opowiastkę okołoświąteczną, może być, jednak teraz, już sporo czasu po świętach, szorcik – choć traktuje o sprawach ponadczasowych – zdał mi się nieco przeterminowany.

Fajnie, że jest kot. ;)

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

Roz­par­łem się w wy­god­nym fo­te­lu i za­czą­łem excy­tu­ją­ce ocze­ki­wa­nie. ―> Raczej: Roz­par­łem się w wy­god­nym fo­te­lu i czekałem podekscytowany.

 

– To nie moż­li­we. ―> – To niemoż­li­we.

 

Za­mó­wie­nie jasne i pro­ste, ale widzę, że prze­ra­sta moż­li­wo­ści Mi­ko­ła­ja ―> Brak kropki na końcu zdania.

 

– Za­sad­ni­czo tak, ale – pod­niósł palec i zro­bił prze­mą­drza­łą minę – dam ci coś… ―> – Za­sad­ni­czo tak, alePod­niósł palec i zro­bił prze­mą­drza­łą minę. Dam ci coś

 

No, ale ja też bym coś chciał ta­kie­go bar­dziej ma­te­rial­ne­go, ta­ble­ta  czy Xboxa… ―> No, ale ja też bym coś chciał ta­kie­go bar­dziej ma­te­rial­ne­go, ta­ble­t czy xbox

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Xbox;13619.html

 

– Do­sta­łeś już coś lep­sze­go od XBoxa… ―> – Do­sta­łeś już coś lep­sze­go od xboxu/ xboksu

 

Kot w od­po­wie­dzi ziew­nął, ze­sko­czył z pufy… ―> Puf jest rodzaju męskiego, więc: Kot w od­po­wie­dzi ziew­nął, ze­sko­czył z pufa/ pufu

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jest taki katalog zasad. Jest ich dziesięć.

Dla kilku miliardów ludzi te dziesięć zasad to paradygmat aksjomatyczny postępowania.

Dla wielu ludzi może i tak, ale nie dla mnie. Poza tym obawiam się, że nie umiałabym poprawnie i w należytej kolejności wymienić przykazań dekalogu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Paragraf szósty znasz ;) pozostałe dziewięć pewnie też.

Mylisz się, Tesseanaorze, nie mam pojęcia, co masz na myśli. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Neurologu, cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Imię Irk potraktowałam tak jak imiona Kirk czy Mark, a te odmieniamy: Kirka Douglasa czy Marka Twaina.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałam. I to chyba wszystko do czego mogę się przyznać.

 

że naj­cen­niej­sza jest … sama świa­do­mość… ―> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

Ba­da­nia nad tzw. sztucz­ną in­te­li­gen­cją… ―> Nie używamy skrótów.

 

za­do­wa­la­ją­cych re­zul­ta­tów– za­wsze… ―> Brak spacji przed półpauzą.

 

Z po­zio­mu bytów oży­wio­nych– uza­leż­nio­nych… ―> Jak wyżej.

 

po­rów­nać do fal na oce­anie– niby… ―> Jak wyżej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Tesseanorze, nie wiem jaką historię opowiedział Ci kolega, ale z opowiadania nią zainspirowanego, nic nie zrozumiałam. :(

 

Pod po­wierzch­nią nie muszę być straż­ni­kiem – re­wol­we­row­cem… ―> Pod po­wierzch­nią nie muszę być straż­ni­kiem-re­wol­we­row­cem

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy; bez spacji.

 

Nie pierw­szy i nie po raz ostat­ni. ―> Nie pierw­szy i nie ostat­ni raz. Lub: Nie po raz pierw­szy i nie  ostat­ni.

 

Czy cze­ka­my aż jakiś straż­nik – re­wol­we­ro­wiec nas za­strze­li? ―> Czy cze­ka­my, aż jakiś straż­nik-re­wol­we­ro­wiec nas za­strze­li?

 

Świat na po­wierzch­ni to 99,99% na­sze­go… ―> Świat na po­wierzch­ni to 99,99 procent na­sze­go

Nie używamy symboli.

 

Lód chło­nął ich krew. ―> W jaki sposób lód chłonie krew?

 

Ja i moja wspól­nicz­ka a na prze­ciw nas, ci któ­rych wczo­raj za­strze­li­łem.  ―> Ja i moja wspól­nicz­ka,naprze­ciw nas ci, któ­rych wczo­raj za­strze­li­łem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chrościsko, pozwolę sobie jeszcze zwrócić Ci uwagę, że w całym opowiadaniu masz Oliv, ale w dwóch zdaniach przyplątała się Oliwia:

– Ha, więc nie pamiętasz! – stwierdza Oliwia.

Oliwia kilkoma sprawnymi ruchami

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I ja się cieszę, że uznałeś uwagi za przydatne i że dorzuciłeś kilka zdań uzasadniających warunki, w jakich bohaterom przyszło zmagać się z przeciwnościami. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi to mówić, Dawidzie, ale nie mam pojęcia, co miałeś nadzieję opowiedzieć. Tekścik jest króciutki, a sporo w nim błędów i usterek – tatuś się raczej spisał.

Nie zauważyłam tu ani fantastyki, ani horroru.

 

Po 40 mi­nu­tach po­si­łek był go­to­wy. ―> Po czterdziestu mi­nu­tach po­si­łek był go­to­wy.

Liczebniki zapisujemy słownie.

 

koszt po­sił­ku nie prze­kro­czy 200 zł. ―> …koszt po­sił­ku nie prze­kro­czy dwustu złotych.

Liczebniki zapisujemy słownie, nie używamy skrótów.

 

Spy­ta­no go ―> Brak dwukropka.

 

Pierw­sza jego myśl była: „czyli ja żyję, eg­ze­ku­cja mu­sia­ła być oszu­stwem”. ―> Tu znajdziesz wskazówki jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Po­sia­dał krót­kie włosy. ―> Miał krót­kie włosy.

 

I za­czął mon­to­wać sprzęt, który przy­niósł. Po chwi­li w po­ko­ju, nad głową ska­za­ne­go, zmon­to­wa­ny był… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

ogrom­ny męż­czy­zna wa­żą­cy 300 kg. ―> …ogrom­ny męż­czy­zna, wa­żą­cy trzysta kilogramów.

 

po­wie­dział do strasz­nie chu­de­go wa­żą­ce­go 40 kg męż­czy­zny… ―> …po­wie­dział do strasz­nie chu­de­go, wa­żą­ce­go czterdzieści kilogramów, męż­czy­zny:

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadzam się z wcześniej komentującymi, że wyczuwa się dominujący w opowiadaniu klimat morderczej wędrówki w nader niesprzyjających warunkach, czuje się zmęczenie maszerujących, ale też ich determinacje w dojściu do celu.

Szkoda, że z powodu licznych błędów i usterek nie mogę powiedzieć, że to była satysfakcjonująca lektura.

 

tu­byl­cy, o sza­ro-brą­zo­wej kar­na­cji skóry… ―> Masło maślane – karnacja to koloryt skóry.

Wystarczy: …tu­byl­cy, o sza­robrą­zo­wej kar­na­cji

 

tro­chę do­mo­wym spo­so­bem ro­bio­ny, za­po­mnia­ny lau­da­num. ―> O ile mi wiadomo, laudanum jest rodzaju nijakiego, więc: …tro­chę do­mo­wym spo­so­bem ro­bio­ne, za­po­mnia­ne lau­da­num.

 

Było nas dwu­dzie­stu ośmiu. ―> Nieco dalej piszesz: Po­ni­żej na­tkną­łem się na parę przy­tu­lo­nych. Ko­bie­tę i męż­czy­znę. ―> Skoro była z nimi kobieta, w pierwszym zdaniu winno być: Było nas dwadzie­ścioro ośmioro.

 

Po dwóch go­dzi­n mar­sz było nas 29… ―> Po dwóch go­dzi­n mar­sz było nas dwadzieścioro dziewięcioro

 

pil­nu­jąc gloc­ka, opium i bu­tel­kę lau­da­num. ―> …pil­nu­jąc gloc­ka, opium i bu­tel­ki lau­da­num.

 

ona była cu­krzy­kiem, on do­bie­gał sie­dem­dzie­siąt­ki i był po uda­rze. Było mi smut­no i jed­no­cze­śnie byłem z nich dumny… ―> Byłoza.

 

Coraz bar­dziej po­zo­sta­wa­li z tyłu lu­dzie star­si, bar­dziej cho­rzy… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

Zo­sta­ło nas 26. ―> Zo­sta­ło nas dwadzieścioro sześcioro.

Z dalszej treści wynika, że to grupa mężczyzn i kobiet.

 

Przy­kry­li­śmy go ka­mie­nia­mi i zo­sta­ło nas 25. ―> Przy­kry­li­śmy go ka­mie­nia­mi i zo­sta­ło nas dwadzieścioro pięcioro.

 

Gdy to­wa­rzy­szy­łem jed­ne­mu z nich przy od­cho­dze­niu, po­wie­dział – „ Warto było, dla tej wy­ciecz­ki”. ―> Wypowiedź dialogowa zapisujemy w nowym wierszu. Cudzysłów jest zbędny:

Gdy to­wa­rzy­szy­łem jed­ne­mu z nich przy od­cho­dze­niu, po­wie­dział:

– Warto było, dla tej wy­ciecz­ki.

 

Od­zy­skał pi­sto­let i reszt­kę opium, który zaraz się roz­szedł wśród or­to­pe­dycz­nych. ―> Opium jest rodzaju nijakiego, więc: Od­zy­skał pi­sto­let i reszt­kę opium, które zaraz się roz­eszło wśród or­to­pe­dycz­nych.

 

Część tego re­me­dium za­fun­do­wa­li sobie ren­ci­ści jako zna­leź­ne. ―> Raczej: Część tego re­me­dium zarekwirowali sobie ren­ci­ści, jako zna­leź­ne.

 

Irk szturch­nął mnie ge­sty­ku­lu­jąc i po­ka­zu­jąc mi coś w dali. ―> Czy oba zaimki są konieczne?

 

ru­szy­li­śmy dalej. Dalej było ła­twiej… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

Kiedy ścież­ka za­czę­ła biec w dół zro­bi­ło się wszyst­kim raź­niej. Zro­bi­li­śmy obóz… ―>

Nie brzmi to najlepiej.

 

Zo­sta­ło nas 19. ―> Zostało nas dziewiętnaścioro.

 

Ru­szy­li­śmy w dół. Potok w dole groź­nie tłukł się o skały. ―> Brzmi to nie najlepiej.

 

Wy­sła­łem przo­dem ren­ci­stów, Irk`a… ―> Wy­sła­łem przo­dem ren­ci­stów, Irka

Ten błąd pojawia się kilkakrotnie w dalszej części opowiadania.

 

– Możesz iść? – Zapytałem starszego pana. Gniew mnie rozsadzał. – Idź za mną i pilnuj małej.Poleciłem. ―> – Możesz iść? – zapytałem starszego pana. Gniew mnie rozsadzał. – Idź za mną i pilnuj małej – poleciłem.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Gdzieś z tyłu za mną sły­sza­łem groź­ny po­mruk… ―> Masło maślane – czy, skoro usłyszał pomruk za sobą, mogło to być przed nim?

 

Za­trzy­ma­łem się wpół kroku. ―> Za­trzy­ma­łem się w pół kroku.

 

I wresz­cie wy­cią­gnię­te ręce po dziew­czy­nę, wcią­ga­ją­ce mnie… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

W bez­piecz­nym miej­scu do­świad­cza­jąc z lę­kiem jej furię. ―> W bez­piecz­nym miej­scu, do­świad­cza­jąc z lę­kiem jej furii.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ano, nie da się ukryć, że zbyt zgrabnie to nie wyszło.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chyba miałeś pomysł na osobliwe wydarzenie we wsi Gór­ne Wier­chow­ce i początkowo nawet poczułam pewne zaciekawienie, jednak nijaki finał skutecznie wszystko zniweczył.

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

 

w nocy z ósme­go na dzie­wią­te­go stycz­nia. ―> …w nocy z ósme­go na dzie­wią­ty stycz­nia.

 

Do­pie­ro zni­ka­nie ludzi, pa­ra­fian, zwie­rząt przy­do­mo­wych… ―> Czy parafianie nie byli ludźmi?

 

W stre­fę wrzu­ca­no bez szwan­ku róże przed­mio­ty. ―> Szwank nie jest czymś, z czym można coś wrzucać.

Literówka.

 

pro­mie­nio­wa­nia elk­tro­ma­gne­tycz­ne­go. ―> Literówka.

 

By grzmiał w imię boga je­dy­ne­go… ―> By grzmiał w imię Boga Je­dy­ne­go

 

Obiekt nie­wzru­sze­nie stał ze stre­fą po­chła­nia­ją­cą… ―> Na czym polega stanie ze strefą?

 

– Tato? Mama? – Za­wo­ła­ła szu­ka­jąc wzro­kiem ro­dzi­ców w tłu­mie. ―> – Tato? Mamo? – za­wo­ła­ła, wzrokiem szu­ka­jąc ro­dzi­ców w tłu­mie.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

– Dziec­ko…Zuziu nie ru­szaj się! ―> Brak spacji po wielokropku. Ten błąd pojawia się jeszcze w dalszej części tekstu.

 

boję się.– Głos dziew­czyn­ki… ―> Brak spacji po kropce. Ten błąd pojawia się jeszcze w dalszej części tekstu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mnie także początkowo zdziwiło spartańskie wyposażenie stacji, że o nielicznej załodze nie wspomnę, ale myślę, Chrościsko, że takie okoliczności pozwoliły mi lepiej wczuć się w sytuację trojga bohaterów, zrozumieć ich dążenia i determinację w stworzeniu sobie warunków do przetrwania.

Niezmiernie podoba mi się też rola, jaką w tym zdarzeniu przewidziałeś dla Oppy, a jeszcze bardziej to, że łazik tu żyje, że jest czwartym członkiem załogi.

Bardzo satysfakcjonująca lektura. ;)

 

Naj­czę­ściej spo­ty­ka­my się w la­bo­ra­to­riom. ―> Literówka.

 

– Ale? – In­ży­nier jakby do­pie­ro teraz za­sko­czył – Gdzie ja będę pra­co­wał? ―> Brak kropki po didaskaliach.

 

ubie­ra­my się jak Sy­bi­ra­cy na zsył­kę. ―> …ubie­ra­my się jak sy­bi­ra­cy na zsył­kę.

Za SJP PWN: Sybirak (mieszkaniec Syberii) sybirak (więzień lub zesłaniec na Syberię)

 

Czer­wo­na­we brody wpierw po­kry­wa­ją się bia­łym na­lo­tem, a potem rosną. ―> Czy to biały nalot sprawiał, że brody rosły?

 

Łapię za spodnie i wkła­dam je na sie­bie. ―> Łapię spodnie i wkła­dam je na sie­bie.

 

Mru­żąc oczy, pod­no­si kącik ust w ge­ście trium­fu. ―> Gesty wykonuje się rękami, nie ustami.

Proponuję: Mru­żąc oczy, pod­no­si kącik ust w wyrazie trium­fu.

 

Przy­glą­dam się ry­sun­ko­wi, uno­szę brwi do góry. ―> Masło maślane – czy istniała możliwość, aby uniósł brwi do dołu?

Wystarczy: Przy­glą­dam się ry­sun­ko­wi, uno­szę brwi.

 

– No, to ro­zu­miem.Przy­ta­ku­je z apro­ba­tą. ―> – No, to ro­zu­miem – przy­ta­ku­je z apro­ba­tą.

 

Oli­wia kil­ko­ma spraw­ny­mi ru­cha­mi do­ry­so­wu­je mę­skie­go fal­lu­sa… ―> Czy bywają też fallusy żeńskie?

 

krzy­czy­my w nie­bo­gło­sy, razem… ―> …krzy­czy­my wnie­bo­gło­sy, razem

 

by pa­trzeć na życie w ja­snych bar­wach. ―> …by widzieć życie w ja­snych bar­wach.

 

lecz coś mnie przed tym wzbra­nia. ―> …lecz coś mnie przed tym powstrzymuje.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dawidiq150, nie odwodzę Cię od pisania, ale sugeruję abyś na razie zawiesił próby literackie, a zyskany czas przeznaczył na zaznajomienie się z zasadami, które rządzą językiem polskim. Zacznij od powtórzenia i przyswojenia wiedzy z zakresu szkoły podstawowej. I dużo, naprawdę dużo czytaj. Jeśli podejdziesz do sprawy poważnie, przypuszczam że może po jakimś roku lektura Twoich dzieł przestanie być bolesna.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Neurologu1#, dodawanie więcej niż jednego tekstu tego samego dnia, nie jest dobrym pomysłem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sonato, nie mam Ci czego wybaczać, bo nic się nie stało. :)

A ilu czytelników, tyle opinii o opowiadaniu – niektóre będą się pokrywać, inne okażą się krańcowo różne. I przykro mi, że w tym przypadku nie potrafię zachwycić się tekstem, który Ciebie urzekł. Pocieszające jest jednak to, że pojawi się tutaj jeszcze mnóstwo opowiadań i czytając je, przeżyjemy wiele wzruszeń. Jestem przekonana, Sonato, że wśród nich będą także Twoje dzieła. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sonato, możesz mi wierzyć albo nie, ale temu opowiadaniu poświęciłam stosowną ilość tak czasu, jak i należytej uwagi; nie czytałam w biegu. A że nie dostrzegłam głębi…

Nie możesz wymagać, żeby opowiadanie, które wywarło na Tobie tak wielkie wrażenie, było podobnie odebrane przeze mnie. Być może jest w nim głębia, która Ciebie zachwyciła, ale ja jej nie dostrzegłam.

Wzrusza mnie Twoja troska o losy opowiadania i pragnienie aby zostało wyróżnione piórkiem, ale weź pod uwagę, że nie ja decyduję o przyznaniu piórka – jest nas dziewięcioro.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zmordowało mnie to opowiadanie okrutnie. Być może dlatego, że nie zrozumiałam istoty opowieści o wielorybach. Nie wiem dlaczego bajka z dzieciństwa stała się nagle tak ważna, że Dawid odbył wędrówkę po górach, mimo że tego nie lubił, a kiedyś chodził po nich tylko dlatego, że zabierał go tam ojciec. No, czasem towarzyszyła im także matka.

Przyjmuję do wiadomości, że Dawid nie miał łatwego dzieciństwa, ale czy nikt mu nigdy nie wytłumaczył, czym to było spowodowane? Odnoszę wrażenie, że matka zupełnie go nie interesowała, skoro teraz, kiedy jest dorosły, nawet nie wie, na co chorowała/ choruje.

Zdaje mi się także, że największym problemem bohatera nie jest ani choroba i śmierć ojca, ani stan zdrowia matki, a tylko ciągłe rozpamiętywanie dzieciństwa.

No i wieloryby – przykro mi, ale naprawdę nie rozumiem ich obecności i roli w opowiadaniu. :(

 

Ale mo­głeś cho­ciaż pu­ścić smsa. ―> Ale mo­głeś cho­ciaż pu­ścić esemesa/ SMS-a.

 

Bryły błota za­to­czy­ły sze­ro­ki łuk… ―> Obawiam się, że błoto, z racji swej konsystencji, nie będzie tworzyło brył.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Finklo, zapytaj raczej, kim to Himilsbach nie był. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Himilsbacha czytałam, co prawda wieki temu i już nie pomnę co, ale szczególnie dobrze zapamiętałam Monidło. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trupiagłówko, nie zarzuciłam Ci błędnego zapisu myśli, a tylko podrzuciłam link do strony, na której można znaleźć przykłady różnych sposobów ich zapisywania. Nie ukrywam, że ten zastosowany przez Ciebie, uważam za najmniej czytelny. Jednakowoż to Twoje opowiadanie i wyłącznie od Ciebie zależy, w jaki sposób będzie napisane.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Maćku, i również pozdrawiam noworocznie. ;)

Sny, jak już wspomniałam, są zdecydowanie poza kręgiem moich zainteresowań, ale gdyby kiedyś przyszedł Ci do głowy pomysł na opowiadanie Porozmawiajmy o dupie Maryni, to czytałabym, oj, czytałabym. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Drobiazg. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@re­gu­la­to­rzy sama pi­szesz, ze nie gry­wasz w gry, nie znasz ich i dla­te­go wska­zu­jesz na błędy tak, gdzie ja tylko pod­kre­ślam i opi­su­ję ab­sur­dy gier, ro­biąc z tego tro­chę pa­stisz.

AdiBielo pps, zauważyłeś, że przyznałam się do nieznajomość gier i spraw z nimi związanych, więc dlaczego zarzucasz mi, że nie zorientowałam się, że opisujesz absurdy, a tekst jest pastiszem?

Pokaż choć jeden punkt w łapance, w którym zarzucam Ci popełnienie błędu. Co najwyżej wyrażam wątpliwość, czy aby dobrze odczytałam zdanie, czy dobrze rozumiem to, co napisałeś.

Owszem, wskazuję powtórzenia, nadmiar zaimków, literówki i zdania, co do których miałam wątpliwości, ale wyłącznie od Ciebie zależy, czy zechcesz skorzystać z tych uwag i coś poprawić, czy też pozostaniesz przy własnych sformułowaniach – to Twoje opowiadanie i wyłącznie od Ciebie zależy, jakimi słowami będzie napisane, to Ty odpowiadasz za jego kształt.

 

Przede wszyst­kim – ka­ftan z de­fi­ni­cji to strój względ­nie pełny – i Ta­li­la mogła spo­koj­nie mieć pod spodem gołe nogi i być za­kry­ta nawet do kolan.

Tyle że Ty użyłeś zdrobnienia KAFTANIK, a to sugeruje niewielkie rozmiary raczej kusego stroju, sięgającego, co najwyżej, do pępka, zwłaszcza że Marek mógł podziwiać Silne uda, jędr­ne po­ślad­ki, pła­ski, umię­śnio­ny brzuch… Jak mógłby to widzieć, gdyby kaftan zasłaniał dziewczynę po kolana?

Mylisz się też, twierdząc że kaftan jest z definicji strojem względnie pełnym, bo tak nie jest. I nie wmówisz mi, że skórzany kaftanik Talili był długą szatą wierzchnią, pochodzącą ze wschodnich krain.

Za SJP PWN: kaftan 1. «luźna kurtka używana jako ubranie robocze» 2. «ubranie wierzchnie z rękawami, sięgające poniżej pasa, będące częścią stroju ludowego» 3. «dawniej górna część ubioru męskiego, wkładana pod odzież wierzchnią» 4. «u ludów Wschodu: długa szata wierzchnia»

 

Bard Mie­ciu to na­wią­za­nie i tak się on przed­sta­wia, tak że nie mo­głem tu użyć formy wo­ła­cza, bo to ksyw­ka, która formy wo­ła­cza nie po­sia­da, bo jest nie­odmien­na.

Na pewno? A gdyby Marek postawił bardowi piwo, to napisałbyś: Marek postawił piwo Mieciu, czy raczej: Marek postawił piwo Mieciowi? A gdyby Marek wysłuchał pieśni barda, napisałbyś: Marek wysłuchał pieśni Mieciu, czy może: Marek wysłuchał pieśni Miecia? – że na tym poprzestanę.

Ksywki, tak jak imiona, można i należy odmieniać.

 

Do pozostałych zarzutów nie odniosę się, bo jak już wiesz, nie znam się na grach i pewnie już nigdy znać się nie będę. Po prostu przyjmuję do wiadomości to, co napisałeś na ich temat. Mogę natomiast przyrzec Ci, że jeśli w przyszłości zdarzy mi się przeczytać Twoją opowiadanie, na pewno nie pokuszę się o zrobienie łapanki.

No i życzę Ci sukcesów w dalszej pracy Twórczej.

 

edycja

AdiBielo pps, jeśli zmieniasz brzmienie komentarza, dodajesz nowe cytaty i podmieniasz autora, na którego się powołujesz, oczekiwałabym że dodasz też wzmiankę, że komentarz był edytowany.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dovio, mam wrażenie – nie wiem czy słuszne – że chyba jesteś dość niecierpliwy i kiedy tylko wpadnie Ci do głowy pomysł, natychmiast zapisujesz go i publikujesz, zamiast pozwolić pomysłowi dojrzeć i przerodzić się w pełnoprawne opowiadanie, które nie będzie przypominało wyliczanki zdarzeń – czasem naprawdę nie warto się śpieszyć.

Drugie spostrzeżenie każe mi przypuszczać, że postanowiłeś pisać horrory, a to nie jest prosta sprawa. Może byłoby lepiej, gdybyś na razie spróbował pisać „zwykłe opowiadania fantastyczne”, aby w ten sposób trenować/ poprawiać warsztat i nabywać niezbędnych umiejętności.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Szalenie zabawny szorcik, okraszony niebanalnym humorem. Spodobał mi się i pomysł, i wykonanie, a lektura okazała się prawdziwą przyjemnością. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ech, Maćku, jak lubię Twoje opowiastki, tak ta zupełnie, ale tak naprawdę zupełnie, nie przypadła mi do gustu. Pewnie dlatego, że cudze sny są ostatnią rzeczą, którą chciałabym poznać/ przeczytać.

Finał wprawił mnie w osłupienie.

 

pi­je­my winko, gadka, szmat­ka, a czas pły­nie. ―>…pi­je­my winko, gadka szmat­ka, a czas pły­nie.

 

a któ­rych zęby po­ły­sku­ją w bla­sku nowiu. ―> Księżyc w nowiu jest zwrócony ku Ziemi częścią nieoświetloną, więc nic nie może połyskiwać w jego plasku. :(

 

Cięż­ko wleźć do środ­ka… ―> Trudno/ Niełatwo wleźć do środ­ka

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak na mój gust, horroru tu tyle, co kot napłakał.

Nie nazwałabym Kobiety w czarnej sukni opowiadaniem, mam wrażenie, że przeczytałam krótką i raczej beznamiętną wyliczankę kolejnych dramatów, które wydarzyły się w pewnej rodzinie. I właśnie ten obojętny sposób opowiedzenie losów Moniki sprawił, że historia nie wywarła na mnie żadnego wrażenia.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

Mo­ni­ka po­krę­ci­ła głowa… ―> Literówka.

 

czar­ną suk­nie na­le­żą­ca do mamy, która zna­la­zła w sza­fie. ―> Literówki.

 

Spa­ko­wa­ła suk­nie do torby… ―> Literówka.

 

Mo­ni­ka stała z pętla na szyi… ―> Literówka.

 

w znisz­czo­nym miesz­ka­niu słu­żą­cym jako me­li­na dla róż­ne­go ro­dza­ju al­ko­ho­li­ków i nar­ko­ma­nów. ―> Raczej: …w znisz­czo­nym miesz­ka­niu, będącym me­li­ną okolicznych al­ko­ho­li­ków i nar­ko­ma­nów.

 

i za­bi­ła męż­czy­znę ucie­ka­jąc z domu. ―> Czy dobrze rozumiem, że dziewczyna uciekała z domu i jednocześnie zabijała wuja?

Proponuję: …i za­bi­ła męż­czy­znę, po czym ucie­kła z domu.

 

Chło­pak na­zy­wał się Adam… ―> Chło­pak miał na imię Adam

 

Ro­bi­ła wszyst­ko, by za­ro­bić na dział­kę. ―> Nie brzmi to najlepiej.

Może: Ro­bi­ła wszyst­ko, by zdobyć pieniądze na dział­kę.

 

Ubra­ła czar­ną suk­nie mamy i po­sta­no­wi­ła się zabić. ―> W co ubrała suknię? Sukien się nie ubiera!

Proponuję: Włożyła czar­ną suk­nie mamy i po­sta­no­wi­ła się zabić.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytałam z trudem i niewiele zrozumiałam. :(

Nie potrafię dociec, co sprawiło, że opowiadanie zostało zgłoszone na konkurs Trójkąt Sudecki Heroiczny, bo sama Ślęża to chyba trochę za mało. No, ale to już zmartwienie jurorów, nie moje.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

Wiara Do­mi­cja­na ob­ja­wia­ła się skó­rza­nym bu­kła­kiem na jego ko­la­nach. ―> Masło maślane – bukłak jest skórzany z definicji.

 

Naj­pew­niej dla­te­go zadał mu tamte py­ta­nie… ―> Naj­pew­niej dla­te­go zadał mu tamto py­ta­nie

 

Jego pierś za­pa­da­ła się, gdy na­bie­rał po­wie­trze, po­trzeb­ne do… ―> Jego pierś za­pa­da­ła się, gdy na­bie­rał po­wie­trza, po­trzeb­nego do

 

Praw­dzi­wych za­kon­ni­ków było trzech: jeden z siwą ten­su­rą, drugi z rudą, a trze­ci bez ten­su­ry oraz uszu. ―> Tonsura to wygolone kółko na czubku głowy. Zakonnicy mogli mieć włosy siwe i rude, ale nie wydaje mi się, aby mogły mieć je ich tonsury.

 

syk­nął opat, zwę­ża­jąc oczy. ―> Można oczy zmrużyć, ale jak można je zwęzić?

 

– Co jakiś czas każde go po­głę­bić. ―> Chyba miało być: – Co jakiś czas każę go po­głę­bić.

 

Rufin spo­strzegł, że u stóp Do­mi­cja­na leżą mar­twe listy. ―> Zabawna literówka. ;)

 

Sta­rał się nie za­plą­tać się w cier­nie… ―> Może: Usiłował nie za­plą­tać się w cier­nie

 

­wydo­był nóż, pra­wie nie roz­ciął sobie nim gar­dła. ―> …­wydo­był nóż, omal nie roz­ciął sobie nim gar­dła.

 

roz­bi­ja­ją­cych się na dro­bi­ny zmur­sza­łych ka­mie­ni… ―> Kamienie nie murszeją, murszeje drewno.

 

roz­cię­cia krzy­żo­wa­ły się mię­dzy sobą… ―> Chyba: …roz­cię­cia krzy­żo­wa­ły się ze sobą

 

Ude­rze­nie wy­bi­ło mu po­wie­trze z płuc, a te, któ­re­go za­czerp­nął… ―> …to, któ­re­go za­czerp­nął

 

wy­trzy­mał chlu­sta­ją­cą zie­mię. ―> Ziemia była zmarznięta, więc nie mogła chlustać.

 

Do­mi­cjan spoj­rzał na niego cięż­ki­mi ocza­mi. ―> Można mieć ciężkie powieki, ale nie wiem, kiedy ciężkie są oczy?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie umiem ocenić opowiadania, bo nigdy nie grałam w żadną grę i zupełnie się na nich nie znam. Natomiast nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to co przeczytałam, jest zaledwie fragmentem czegoś większego – brakuje mi opisania dalszych przygód Marka, dokończenia historii i wiadomości, czy Marek zarobił wspomniane na początku pieniądze.

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

 

nie było widać ani twa­rzy skry­tej w cie­niu kap­tu­ra, ani dłoni za­kry­tych przy­dłu­gi­mi rę­ka­wa­mi. ―> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …nie było widać ani twa­rzy skry­tej w cie­niu kap­tu­ra, ani dłoni schowanych w przydługich rękawach.

 

sko­ja­rzył, że ma coś ta­kie­go. I już miał ten pa­pier… ―> A może: …zobaczył, że ma coś ta­kie­go. I już chciał ten pa­pier

 

Była to ofer­ta za­rob­ku astro­no­micz­nej, jak na jego moż­li­wo­ści kwoty… ―> Była to ofer­ta za­rob­ku astro­no­micz­nej, jak na jego wyobrażenie, kwoty

 

także nie za­sta­na­wia­jąc się wiele ubrał się i wy­szedł… ―> …tak że nie myśląc wiele, ubrał się i wy­szedł

 

Miało ono zo­stać pod­łą­czo­ne do jego skro­ni i po­łą­czyć go z grą… ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

bez­po­śred­nim in­ter­fej­sem kom­pu­ter–mózg. ―> …bez­po­śred­nim in­ter­fej­sem kom­pu­ter – mózg.

 

Ru­szył w trym kie­run­ku. ―> Literówka.

 

wy­ku­wa ja­kieś wrota dla ja­kie­goś ta­jem­ni­cze­go wę­drow­ca, który cią­gle wspo­mi­na coś o bra­ciach.

Nagle bar­dziej po­czuł, niż usły­szał, czy za­uwa­żył jakiś ruch za swo­imi ple­ca­mi. Bar­dziej in­stynk­tow­nie, niż świa­do­mie… ―> Powtórzenia.

 

po­czuł na szyi zimny szty­let przy­mo­co­wa­ny rze­mie­nia­mi do przed­ra­mie­nia mło­dej ko­bie­ty. ―> W jaki sposób można poczuć, że szty­let był przy­mo­co­wa­ny rze­mie­nia­mi do przed­ra­mie­nia mło­dej ko­bie­ty?

 

sta­ra­jąc się ogar­nąć wzro­kiem cała syl­wet­kę sta­no­wią­cą prze­dłu­że­nie ręki ze szty­le­tem. ―> Czy sylwetka na pewno jest przedłużeniem ręki?

 

na sku­tek jej ataku, czym rze­czy­wi­ście mu za­im­po­no­wa­ła, pod­cho­dząc go tak… ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Ubra­na była w zie­lon­ka­wy, skó­rza­ny ka­fta­nik, bar­dzo mocno opi­na­ją­cy wy­spor­to­wa­ne ciało. Silne uda, jędr­ne po­ślad­ki, pła­ski, umię­śnio­ny brzuch i wy­ry­wa­ją­ce się wręcz na ze­wnątrz pełne i ide­al­nie krą­głe pier­si, choć za­kry­te bluz­ką ze skrom­nym koł­nie­rzy­kiem i bez de­kol­tu. ―> Czy to znaczy, że, poza kaftanikiem i bluzką, dziewczyna nie miała na sobie nic więcej i dlatego silne uda, jędr­ne po­ślad­ki i pła­ski umię­śnio­ny brzuch, były tak dobrze widoczne?

 

Cięż­ko jed­nak było nie sku­pić się… ―> Trudno jed­nak było nie sku­pić się…

 

wzrok Marka sku­pił się na zu­peł­nie innym ele­men­cie wy­glą­du dziew­czy­ny i nie mógł ani tego wzro­ku ode­rwać… ―> Czy poza tym wzrokiem, miał jeszcze tamten wzrok?

 

Nie mar­chew­ko­wo rude i nie po­pa­da­ją­ce w czer­wień… ―> Nie mar­chew­ko­worude i nie po­pa­da­ją­ce w czer­wień

 

zo­ba­czył ma­cha­ją­ce­go mu ły­se­go osił­ka… ―> …zo­ba­czył ma­cha­ją­ce­go do niego ły­se­go osił­ka

 

ręku ko­stu­ra utwo­rzył w po­wie­trzu ma­gicz­ny por­tal, który wska­zał ręką. ―> Powtórzenie.

Może: …który wska­zał dłonią.

 

Brat Ta­li­li nie­wie­le my­śląc wy­le­ciał na­prze­ciw be­stii… ―> Brat Talili miał skrzydła?

 

A wła­ści­wie wszyst­ko dzia­ło się tak jak zwy­kle, ale na sku­tek skoku ad­re­na­li­ny Marek wi­dział wszyst­ko w zwol­nio­nym tem­pie. ―> Powtórzenie.

 

I tym wła­śnie ku­rzem teraz krztu­sił się teraz smok. ―> Dwa grzybki w barszczyku.

 

pisał ja­kieś cyfry pa­ty­kiem po pia­sku i rzu­cał ja­ki­miś dziw­ny­mi… ―> Powtórzenie.

 

na wpół do sie­bie, a na wpół na głos wy­ję­czał… ―> Na czym polega jęczenie na wpół do siebie, a wpół na głos?

 

po­czu­łem za­gro­że­nie dla sie­bie i dla swo­jej dru­ży­ny… ―> …po­czu­łem za­gro­że­nie dla sie­bie i mojej dru­ży­ny… Lub: …poczułem, że ja i moja drużyna jesteśmy zagrożeni

 

jego miecz roz­bły­snął zło­tym świa­tłem i tym razem sam wzru­szył ra­mio­na­mi. ―> Czy dobrze rozumiem, że miecz miał ramiona, którymi sam wzruszył?

 

Znaj­do­wa­ło się tam ni mniej, ni wię­cej, jak cała masa… ―> Znaj­do­wa­ła się tam ni mniej, ni wię­cej, tylko cała masa

 

W nie­oświe­tlo­nej głębi na wy­so­kim tro­nie, skry­ty w cie­niu sie­dział jakiś czło­wiek. ―> Skoro nie był oświetlony, to zrozumiałe, że siedział w cieniu.

 

Zanim go jed­nak kto­kol­wiek za­uwa­żył, dał się sły­szeć jego głos… ―> Skoro nikt go nie zauważył, to skąd wiadomo, że to był jego głos?

 

– Witaj Marku, je­stem bard Mie­ciu… ―> – Witaj Marku, je­stem bard Mie­cio

Nikt nie przedstawia się ani w miejscowniku, ani w wołaczu.

 

tu wtar­gną­łeś w moje wło­ści. ―> …ty wtar­gną­łeś na moje wło­ści.

 

Rubin ar­cy­księ­cia.

– To się świet­nie skła­da, bo wła­śnie po ten ar­te­fakt przy­by­łem. ―> Czy rubiny są artefaktami, czy raczej wytworami natury?

 

Cześć z ma­szyn­ka­mi do wy­ci­ska­nia czosn­ku była ba­nal­nie pro­sta. ―> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ależ, Trupiagłówko, wcale nie wymagam od Ciebie, abyś przerabiała opowiadanie. Napisałam tylko, czego mi w nim brakło.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie mogę nie przyznać Ci racji. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tsole, myślę że to chyba naturalne, że Autor z większym uczuciem podejdzie do utworu, który napisał z potrzeby tworzenia, niż do tekstu, na kształt którego wpłynęło marudzenie ludu. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To miło, Tsole, że zamieściłeś przystępniejszą wersję dzieła. Owszem, czytało się znacznie lepiej. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi to pisać, RomantycznyStoiku, ale nie zrozumiałam opowiadania. Dziwne przypadki Weroniki okazały się na tyle dziwne, że nie mam pojęcia, co miałeś nadzieję opowiedzieć. Twoje wyjaśnienia w komentarzu, niestety, też nie pomogły. :(

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

W do­dat­ku Wera oszu­ku­je jak z nut… ―> Można łgać jak z nut, ale nie można oszukiwać jak z nut.

Powiedzenie: Łgać jak z nut jest związkiem frazeologicznym, czyli formą ustabilizowaną, utrwaloną zwyczajowo, której nie korygujemy, nie dostosowujemy do współczesnych norm językowych ani nie adaptujemy do aktualnych potrzeb piszącego/ mówiącego.

 

Ale nie dziwi cię to, że ota­cza się bar­dzo dużą licz­bą ludzi wokół sie­bie? ―> Wystarczy: Ale nie dziwi cię to, że ota­cza się bar­dzo dużą licz­bą ludzi?

 

ko­bie­ta praw­do­po­dob­nie wciąż wy­rzu­ca­ła swoje żale We­ro­ni­ce. ―> …ko­bie­ta praw­do­po­dob­nie wciąż żaliła się We­ro­ni­ce.

Wyrzucać komuś swoje żale to robić temu komuś wyrzuty.

 

Paweł spo­gląd­nął na mnie z uśmie­chem. ―> Raczej: Paweł spojrzał na mnie z uśmie­chem.

 

Nie mo­głem zro­zu­mieć dla­cze­go przez tak długi nie po­tra­fi­łem do­strzec… ―> Pewnie miało być: Nie mo­głem zro­zu­mieć, dla­cze­go przez tak długi czas nie po­tra­fi­łem do­strzec

 

Słoń­ce rzu­ca­ło miłe cie­pło. ―> …słoń­ce rzu­ca­ło miłe cie­pło.

 

– Chcia­łam cię prze­pro­sić za sy­tu­ację w barze. ―> – Chcia­łam cię prze­pro­sić za sy­tu­ację w barze.

 

– To dro­biazg – od­par­łem. – co nie zmie­nia faktu… ―> Albo usuń kropkę po didaskaliach, albo kolejną wypowiedź zacznij wielką literą.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Za­czą­łem ukła­dać sobie w gło­wie całą hi­sto­rię. ―> Za­czą­łem ukła­dać sobie w gło­wie całą hi­sto­rię.

 

Wstał i wy­gląd­nął za okno… ―> Wstał i wyjrzał przez okno

Aby wyjrzeć za okno, należy do niego podejść, otworzyć i wychylić się zeń.

 

Wy­obra­żał sobie pannę młodą, która ubie­ra białą suk­nie ślub­ną… ―> W co panna młoda ubiera suknię? Literówka.

Winno być: Wy­obra­żał sobie pannę młodą, która ubiera się w białą suk­nię ślub­ną

 

aby zając się swo­imi bie­żą­cy­mi pro­ble­ma­mi. ―> Literówka.

 

Tym zaj­mie­my się póź­niej, po­my­ślał. ―> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

na­rzu­cił na nią swój czar­ny płaszcz… ―> Zbędny zaimek – czy istniała możliwość, by wyszedł z domu w cudzym płaszczu?

 

jego nogi od­mó­wią mu po­słu­szeń­stwa i zsu­nie się na chod­nik. ―> Raczej: …a nogi od­mó­wią mu po­słu­szeń­stwa i osu­nie się na chod­nik.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

 

Moim celem był short, który łatwo się czyta i nie trzeba wszystkiego się domyślać.

Obawiam się, Gaperze97, że nie osiągnąłeś celu – szort, z powodu fatalnego wykonania, czyta się bardzo źle, a choć niczego nie trzeba się domyślać, niczym też nie porywa.

 

Już jako na­sto­lat­ka sku­pia­ła uwagę chłop­ców… ―> To słowo nie ma racji bytu w tym opowiadaniu, albowiem powstało w początkach lat sześćdziesiątych XX wieku.

 

ma­ją­tek, który star­czył by na kil­ka­set lat. ―> …ma­ją­tek, który wystar­czyłby na kil­ka­set lat.

 

Do­bie­gał on z sa­lo­nu, a do­kład­niej ze skrzy­ni scho­wa­nej pod ko­min­kiem. ―> Jak można schować coś pod kominkiem?

 

usły­sza­ła me­lo­die po­zy­tyw­ki… ―> Literówka.

 

skóra utrzy­my­wa­ła się je­dy­nie na chu­dych wy­sta­ją­cych ko­ściach. ―> A czy bywają kości tłuste?

 

Otóż nie, cze­kał na nią dużo gor­szy los… ―> Otóż nie, cze­kał dużo gor­szy los

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niestety, nie porwało.

Przeczytałam bez większej przykrości, ale i przyjemności nie zaznałam – ot, takie sobie kryminalne opowiadanie, w którym z policjantem współpracuje wampir.

Mam wrażenie, Trupiagłówko, że ta historia byłaby znacznie ciekawsza, gdyby nie była tak przegadana i nie kręciła się tylko wokół Rohickiego i jego spraw, tudzież służących, którzy raczej nic nie wnoszą do opowieści.  Wolałabym, abyś choć w zarysie przedstawiła tło wydarzeń i choćby kilkoro mieszkańców miasteczka, może paru ewentualnych podejrzanych… Chciałabym, abyś sprawiła, że czytelnik samodzielnie zechce dochodzić rozwiązania zagadki.

Zamiast tego dostałam mało satysfakcjonujące opowiadanie o wampirze, który węsząc, dochodzi po nitce do kłębka i, jeśli dobrze zrozumiałam, sam wymierza sprawiedliwość zabójcy, którego dane mi było poznać zaledwie kilkanaście zdań przed końcem.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

czy cien­kie brzę­cze­nie ko­ma­ra. ―> Raczej: …czy wysokie brzę­cze­nie ko­ma­ra.

 

Bie­gła w prawo, by potem zejść w dół na pod­mo­kłe łąki. ―> Masło maślane – czy można zejść w górę?

 

Do swądu pa­lą­ce­go się, wil­got­ne­go drew­na… ―> Do swędu pa­lą­ce­go się, wil­got­ne­go drew­na

 

trzy­ma­li kije z ry­zy­kow­nie na­bi­ty­mi na nich kieł­ba­ska­mi… ―> …trzy­ma­li kije z ry­zy­kow­nie na­bi­ty­mi na nie kieł­ba­ska­mi

 

bul­go­ta­mi wirów i fał­dów nurtu… ―>> …bul­go­ta­mi wirów i fał­d nurtu

 

Mógł­bym do nich po­dejść, a oni nawet by się nie zo­rien­to­wa­li, po­my­ślał. ―> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Co ja naj­lep­sze­go wy­czy­niam?, po­my­ślał. ―> Po pytajniku nie stawia się przecinka!

 

Wtedy, gdy był wpół pi­sa­ne­go wła­śnie zda­nia… ―> Wtedy, gdy był w pół pi­sa­ne­go wła­śnie zda­nia

 

Cięż­ko było od­róż­nić jedną od dru­giej… ―> Trudno było od­róż­nić jedną od dru­giej

 

Jeśli jej ro­dzi­ce, albo kto­kol­wiek się o tym dowie… Po­wi­nien od­pra­wić, ale za­pach jej krwi go omo­tał. ―> Czy wszystkie zaimki są niezbędne?

 

gdy ję­czą­cy głos wo­ka­li­sty z egzaltacją za­czął śpie­wać… ―> Śpiewał nie głos, a wokalista, więc raczej: …gdy wokalista z egzaltacją zaczął śpiewać jęczącym głosem

 

szu­ka­jąc miej­sca, gdzie mu­zy­ka nie bę­dzie tak uciąż­li­wa. Wresz­cie zna­lazł miej­sce, gdzie tak… ―> Powtórzenia.

 

Usiadł na krzy­wym ko­rze­niu, wra­sta­ja­cym w zie­mię… ―> Literówka.

 

silną nie­na­wiść lub złość na dziew­czy­nę. ―> …silną nie­na­wiść lub złość do dziewczyny.

Tak nienawiść jak i złość można czuć do kogoś, nie na kogoś.

 

wcze­śniej zda­rza­ły się gwał­tow­ne, nagłe zgony… ―>> Gwałtownynagły to synonimy.

 

mu­siał prze­cież spać, jeść i za­ra­biać pie­nią­dze, by pła­cić za krew. Nie mógł im prze­cież na­ka­zać… ―> Powtórzenie.

 

Kier­bedź znów pach­niał wil­got­ną zie­mią i mar­twym cia­łem. ―> Dlaczego znów? A kiedy Kierbedź pachniał tak wcześniej?

 

Za­ci­snął usta i trzy­mał dło­nie sztyw­no na opar­ciach fo­te­la… ―> A ile oparć miał fotel?

Pewnie miało być: Za­ci­snął usta i trzy­mał dło­nie sztyw­no na poręczach fo­te­la

Oparcie to ta część fotela, na której spoczywają plecy.

 

uda­wał, że ście­ra kurze z ramy ob­ra­zu. ―> …uda­wał, że ście­ra kurz z ramy ob­ra­zu.

Bo nie przypuszczam, że na ramie osiadło kilka różnych kurzy.

 

Prze­je­cha­li przez szare, na­wil­głe mia­sto, by grun­to­wą drogą, bie­gną­cą brze­giem do­li­ny, po­je­chać na wschód. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

tuż za dru­gim po­li­cyj­nym wozem.

Po dru­giej stro­nie drogi… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

czer­wie­niał po­li­cyj­ny pa­ra­wan. Stał przy nim młody po­li­cjant… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

Jego ulu­bio­na krew. Którą miał na­dzie­ję jesz­cze parę razy w życiu skosz­to­wać… ―> Jego ulu­bio­na krew, której miał na­dzie­ję jesz­cze parę razy w życiu skosz­to­wać

 

Czy dam?, po­my­ślał… ―> Przecinek po pytajniku jest zbędny.

 

wszedł za parawan. Pod czerwonym dachem leżało przykryte czarną folią ciało. ―> Skoro konstrukcja miała dach, nie była parawanem.

 

zanim ten wcią­gnął­by go z kie­sze­ni… ―> Literówka.

 

W tym miej­scu słoń­ce pa­li­ło mu skórę żywym ogniem, a chwa­sty wokół za­nie­dba­ne­go grobu wcze­pia­ły mu się w spodnie gar­ni­tu­ru. ―> Czy oba zaimki są konieczne?

 

jak nie jego kie­row­ca?, po­my­ślał Ro­hic­ki. ―> Przecinek po pytajniku jest zbędny.

 

Za­czął się naj­cięż­szy etap gło­dów­ki. ―> Za­czął się najtrudniejszy etap gło­dów­ki.

 

Do­brze znał już wszyst­kie swoje re­ak­cje, dzię­ki czemu mógł ko­ry­go­wać swoje od­ru­chy… ―> Czy oba zaimki są konieczne?

 

Ro­hic­ki tylko usiadł przy stole i z roz­ba­wio­ną sa­tys­fak­cją po­wie­dział… ―> To nie satysfakcja była rozbawiona, a Rohicki.

Proponuję: Ro­hic­ki tylko usiadł przy stole i, roz­ba­wio­ny, powiedział z sa­tys­fak­cją

 

Roz­sta­wił her­ba­tę i wszel­kie po­trzeb­ne od niej do­dat­ki na sto­li­ku, po czym zo­sta­wił ich sa­mych. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

zna­le­zio­no jego za­pi­ski, w któ­rych opi­sy­wał oba… ―> Brzmi to fatalnie.

 

nie za­uwa­żył w za­cho­wa­niu swo­je­go pra­cow­ni­ka ni­cze­go po­dej­rza­ne­go. Gdyby był uważ­niej­szy, może oca­lił­by córkę. Winił się, że na­stęp­ne­go dnia po jej za­bój­stwie, ni­cze­go nie za­uwa­żył… ―> Powtórzenia.

 

kiedy chwy­tał za nóż, po­zwa­lał sobie na furię… ―> …kiedy chwy­tał nóż, po­zwa­lał sobie na furię

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Masz rację, ale ja nie napisałem, że były nieznane, tylko że “sporo ludzi u nas nie wiedziało jeszcze co to puzzle”. Dziś np. to samo można by powiedzieć o słowie “router”.

Tsole, zawsze będą się pojawiać różne przedmioty/ zabawki/ gry/ urządzenia itp., dawniej nieznane i zawsze będzie trzeba trochę czasu, aby się rozpowszechniły i przestały być nowością. A w sprawie puzzli miałam na myśli to, że w opisanych przez Ciebie czasach, puzzle były już całkiem dobrze znane, choć nie upieram się, że wszystkim. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przebrnęłam przez Polowanie na jekana z największym trudem, a choć dostrzegłam tu coś, co można uznać za pewną historię, to zupełnie nie pojmuję, dlaczego rzecz została napisana w sposób tak osobliwie niepoprawny, tak utrudniający lekturę, że odechciewa się ją czytać.

Szkoda, że Autor do tej pory nie odezwał się, bo być może rzuciłby nieco światła na dzieło.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Neurologu1#, ponad siedemnaście tysięcy znaków to już nie szort. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na OPOWIADANIE.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, chyba już kiedyś wspomniałam, że nie przepadam za twórczością okolicznościową, a zaprezentowanemu dziełu okolicznościowości odmówić nie można. Bardzo żałuję, że Baltazar zrezygnował z interpunkcji, bo tym samym sprawił, że tekst stał się mało czytelny i jakoś nie przypadł mi do gustu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć czytałam Światłośmierć cztery miesiące temu, teraz chciałam poznać nową, pełną wersję. Jednak szybko odechciało mi się ponownej lektury, kiedy zauważyłam, że błędy i usterki, które wtedy wskazałam, nie zostały poprawione i można się o nie potykać także w tym opowiadaniu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadzam się ze wszystkimi pozytywnymi opiniami wcześniej komentujących, jako że moje odczucia pokrywają się z ich wrażeniami, i aby nie powielać tych samych komplementów, powiem tylko, że znakomicie się czytało! ;D

 

zo­sta­wia­jąc matkę z roz­dzia­wio­ną buzią. –> Buzie mają dzieci, więc raczej: …zo­sta­wia­jąc matkę z roz­dzia­wio­nymi ustami.

 

Jarek kop­nął wa­la­ją­cą się pusz­kę po Pepsi. –> Jarek kop­nął wa­la­ją­cą się pusz­kę po pepsi.

 

 

A 30 lat temu sporo ludzi u nas nie wiedziało jeszcze co to puzzle (stąd w tekście aluzja do policjantów).

Tsole, nie mogę się z tym zgodzić, trzydzieści lat temu puzzle były znane – Mistrz Wojciech Młynarski napisał Układankę w 1981 roku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Serdecznie gratuluję! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałam, ale nie mam pojęcia, ExperymentatorzeWielki, co miałeś nadzieję opowiedzieć. Nadmiar absurdu nie zastąpił braku fantastyki. :(

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia, np. zlekceważona interpunkcja mocno utrudnia lekturę, ale nie wskazałam żadnych błędów, bo skoro do tej pory nie poprawiłeś dialogów, uznałam że szkoda mojego czasu wypisywanie błędów i usterek, które zapewne do niczego Ci się nie przydadzą.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Notka w przedmowie jest nieco myląca – bo jakkolwiek tekst będzie hermetyczny, zwłaszcza dla nowych i niezorientowanych w rzeczy użytkowników, to podobieństwa do niektórych osób nie nazwałabym przypadkowym. ;)

Fantazopolis czytało się nieźle, ale jakiegoś szczególnego wrażenia opowiadanie na mnie nie zrobiło. Ot, taka sobie historyjka, do napisania której skłoniły Cię, Anonimie, Legendy portalu.

Zwróć uwagę na zapis dialogów.

 

– Teraz pój­dzie­my przed­sta­wić cię loży lor­dów. – po­wie­dział star­szy męż­czy­zna. –> Zbędna kropka po wypowiedzi.

 

– Wezmę ! –> – Wezmę !

 

– Zna­ko­mi­ty wybór! – skle­pi­karz pod­niósł ga­zet­kę i wrę­czył ma­ry­na­rzo­wi. –> – Zna­ko­mi­ty wybór! – Skle­pi­karz pod­niósł ga­zet­kę i wrę­czył ma­ry­na­rzo­wi.

 

A, nic ta­kie­go. – od­po­wie­dział znu­dzo­nym gło­sem… –> Zbędna kropka po wypowiedzi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wickedzie, nie potrafię odnieść się ani do Twojego wyobrażenia przyszłości, ani do zagadnień  zasygnalizowanych w tekście, albowiem sprawy te, choć nie całkiem mi obce, leżą zdecydowanie poza kręgiem moich zainteresowań.

Opowiadanie jest napisane porządnie, więc czytało się dobrze. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytała z trudem, albowiem opowiadanie jest straszliwie przegadane, a przez to nużące – nie mogłam pozbyć się wrażenia, że po wielokroć opisujesz poczynania i doznania Maryśki, a i Tomek, opowiadając o sobie, też ciągle mówił o wsi, siostrze i tych samych wydarzeniach z przeszłości. Choć bohater mnóstwo powiedział o sobie i trapiących go problemach, nie udało mi się dociec, co to za zło panoszyło się w Kiecku, ani skąd się wzięło. Zdaje mi się, że pani doktor też była bezradna wobec tego problemu. A dziadek, czy wiedział, co znajduje się w jego piwnicy, czy wiedział, dlaczego zniknęła jego żona?

Miałeś pomysł, Foskenie, ale mam wrażenie, że chyba nie udało Ci się w ciekawy sposób przełożyć go na zajmującą historię.

Wykonanie, co stwierdzam z ogromną przykrością, pozostawia bardzo wiele do życzenia. Poza wyłapanymi usterkami, wiele ich jeszcze w tekście pozostało, ale doszłam do wniosku, że skoro to monolog Tomasza, należy pozwolić mu mówić takimi słowami i zdaniami, jakie dla niego przewidziałeś.

 

– Dzień Dobry panie To­ma­szu. ―> Dlaczego wielka litera?

 

Jak re­flek­sje na­su­wa­ły się… ―> Jakie re­flek­sje na­su­wa­ły się

 

Nie rzad­ko za­sy­py­wa­ła ją przy tym… ―> Nierzad­ko za­sy­py­wa­ła ją przy tym

 

oj­czu­lek idzie na po­la­ne po krowy… ―> Literówka.

 

nie pa­trzy­ło się na to, czy są­siad usły­szy, że nie­wol­no… ―> …nie pa­trzy­ło się na to, czy są­siad usły­szy, że nie­ wol­no

 

li­cze­nie wszyst­kich po­bli­skich ka­łu­ży. ―> …li­cze­nie wszyst­kich po­bli­skich ka­łu­ż.

 

Tam­te­go razu zna­la­złem ją na ty­łach lasu… ―> Skąd wiadomo, gdzie las ma przód, a gdzie tył?

 

zbie­ra­ło się jajka, świ­nią rzu­ca­ło paszę… ―> Obawiam się, że świnią rzucić paszy się nie da. :(

Pewnie miało być: …zbie­ra­ło się jajka, świ­niom rzu­ca­ło paszę

 

a raz w ty­go­dniu cią­gni­kiem jeź­dzi­ło do mia­sta i wy­mie­nia­ło zboże na mleko czy masło… ―> Wcześniej napisałeś: …że oj­czu­lek idzie na po­la­ne po krowy… –> Skoro rodzice bohatera mieli krowy, to dlaczego wymieniali zboże na mleko i masło?

 

Nie, to nie praw­da. ―> Nie, to niepraw­da.

 

sku­ba­ło ba­żan­ty i wie­sza­ło je póź­niej na ha­kach… ―> …sku­ba­ło się ba­żan­ty i wie­sza­ło je póź­niej na ha­kach

 

a jak już były na tyle tłu­ściut­kie, żeby można było z nich zro­bić po­rząd­ny obiad… ―> Wystarczy: …a jak już były na tyle tłu­ściut­kie, żeby można z nich zro­bić po­rząd­ny obiad

 

albo ze w zimie… ―> Literówka.

 

abs­trak­cyj­ne wspo­mnie­nia w gło­wach przede wszyst­kich na­szych dziad­ków i babć. ―> …abs­trak­cyj­ne wspo­mnie­nia, w gło­wach przede wszyst­kim, na­szych dziad­ków i babć.

 

przy­no­si­li wie­czo­ra­mi w wor­kach małe ko­cię­ta, a póź­niej to­pi­li je w stud­niach czy rze­kach. ―> Obawiam się, że w studniach, z których czerpano wodę do picia, nikt niczego nie topił.

 

zda­rza­ło jej się usły­szeć zaraz przed samym za­śnię­ciem. ―> …zda­rza­ło jej się usły­szeć tuż przed za­śnię­ciem.

 

prze­rzu­ci mnie przez oborę do świń… ―> Świnie to raczej w chlewie, nie w oborze.

 

Prze­stro­ga ojca za­padł mi w pa­mięć na dobre. ―> Literówka.

 

Tym bar­dziej dla­te­go, że nie raz prze­cież wi­dzia­łem… ―> Tym bar­dziej dla­te­go, że nieraz prze­cież wi­dzia­łem

 

to za­pusz­cza­ła się w coraz dal­sze miej­sca od domu. ―> Raczej: …to za­pusz­cza­ła się coraz dal­ej od domu. Lub: …to za­pusz­cza­ła się w miejsca, położone coraz dalej od domu.

 

do­brze pa­mię­tam, te po­rą­ba­ne i dziw­ne hi­sto­rii, w któ­rych… ―> Literówka.

 

po­dob­no wy­re­cy­to­wa­ła jesz­cze ja­kieś dwa lub trzy fra­ze­sy w obcym ję­zy­ku… ―> Skoro w obcym języku, to skąd wiadomo, że to były frazesy?

A może miało być: …po­dob­no wy­re­cy­to­wa­ła jesz­cze ja­kieś dwie lub trzy fra­zy w obcym ję­zy­ku

 

to i zga­sło życie we wszyst­kich li­sach… ―> Dwa grzybki w barszczyku.

 

stara ba­bu­leń­ka […] a w każdą nie­dzie­lę go­tu­ję ob­fi­ty rosół… ―> Literówka.

Czy obfitość rosołu polegała na jego dużej ilości, czy może był to rosół treściwy, esencjonalny i tłusty?

 

prze­rzu­cać gnój na po­la­ną… ―> Pewnie miało być: …prze­rzu­cać gnój na po­la­nie

 

Ma­ryś­ka nie jedną trau­mę prze­ży­ła. ―> …Ma­ryś­ka niejedną trau­mę prze­ży­ła.

 

czę­sto słu­cha­łem jak z za­par­tym tchem opo­wia­da­ła o swo­ich po­dró­żach i tym co pod­czas nich spo­ty­ka­ła. ―> Obawiam się, że Maryśka, mając zaparty dech, niczego by nie opowiadała.

Pewnie miało być: …czę­sto słu­cha­łem z za­par­tym tchem, jak opo­wia­da­ła o swo­ich po­dró­żach o tym co pod­czas nich spo­ty­ka­ła.

 

mo­men­tu grozy nie raz za­czy­na­ła ska­kać wy­krzy­wia­jąc twarz… ―> …mo­men­tu grozy, nieraz za­czy­na­ła ska­kać, wy­krzy­wia­jąc twarz

 

zo­ba­czy­łem samo ży­ją­ce cie­nie. ―> …zo­ba­czy­łem samoży­ją­ce cie­nie.

 

cały czas grała jakaś stara cy­gań­ska przy­śpiew­ka. ―> Przyśpiewki nie grają. Graja muzycy na instrumentach.

Proponuję: …cały czas dźwięczała jakaś stara cy­gań­ska przy­śpiew­ka.

 

żeby pod żad­nym po­zo­rem tam nie przy­cho­dzić. ―> …żeby pod żad­nym po­zo­rem tam nie cho­dzić.

 

dzia­dek w dni za­gi­nię­cia babci zachowywał się… ―> …dzia­dek,dniu za­gi­nię­cia babci, zachowywał się

 

nawet co po nie­któ­rym po­wie­dział… ―> …nawet co ponie­któ­rym po­wie­dział

 

Cho­ciaż praw­dą też jest, że Le­szek od za­wsze był obec­ny… ―> Mówienie o dziadku per Leszek, nie jest dobrym pomysłem.

 

od­wie­dzał nas przy­no­sząc ze sobą te jego ró­ża­ne ba­becz­ki… ―> Raczej: …od­wie­dzał nas, przy­no­sząc te swoje ró­ża­ne ba­becz­ki

 

że trze­ba czasu do czasu napić się… ―> …że trze­ba od czasu do czasu napić się

 

z miej­sca prze­sko­czy­ły trzy me­tro­wą siat­kę… ―> …z miej­sca prze­sko­czy­ły trzyme­tro­wą siat­kę

 

Otóż zaraz przed śmier­cią ro­dzi­ców… ―> Otóż niedługo/ bezpośrednio przed śmier­cią ro­dzi­ców

 

pio­ru­ny wa­li­ły co chwi­lę, gdzie nie gdzie jesz­cze sły­chać było… ―>…pio­ru­ny wa­li­ły co chwi­lę, gdzieniegdzie jesz­cze sły­chać było

 

wie­dzia­łem jed­nak, że to nie praw­da. ―> …wie­dzia­łem jed­nak, że to niepraw­da.

 

że coś złe na­praw­dę mogło im się przy­da­rzyć. ―> …że coś złego na­praw­dę mogło im się przy­da­rzyć.

 

młody chło­pa­czek w mun­du­rze, że swoją part­ner­ką… ―> Masło maślane – chłopaczek jest młody z definicji. Literówka.

 

ina­czej prze­cież sam by do nich wy­biegł. ―> …ina­czej prze­cież sam bym do nich wy­biegł.

 

prze­świad­cze­niu o wła­sne bez­rad­no­ści… ―> Literówka.

 

Wiem, bo od­pro­wa­dza­łem ją wzro­kiem, tak samo jak wtedy ro­dzi­ców. ―> Wiem, bo od­pro­wa­dza­łem ją wzro­kiem, tak samo jak wcześniej ro­dzi­ców.

 

wi­dy­wa­li­śmy się już tylko w rocz­ni­cę śmier­ci na cmen­ta­rzu ro­dzi­ców. ―> …wi­dy­wa­li­śmy się już tylko na cmen­ta­rzu, w rocz­ni­cę śmier­ci rodziców.

 

o sio­strze, która po­dob­no jest cięż­ko cho­ro­ba. ―> Chyba miało być: …o sio­strze, która po­dob­no jest cięż­ko cho­ra.

 

Ma pan jakiś przy­ja­ciół? ―> Ma pan jakichś przy­ja­ciół?

 

Pój­dzie obej­rzeć do kina film… ―> Raczej: Pój­dzie do kina, obejrzeć film

 

Ostat­nio co raz czę­ściej myślę o na­szym dzie­ciń­stwie i o tym co każ­de­go z nas póź­niej spo­tka­ło.  ―> Ostat­nio coraz czę­ściej myślę o na­szym dzie­ciń­stwie i o tym, co każ­de­ z nas póź­niej spo­tka­ło.

 

W tym przed po­ko­ju na przy­kład mia­łem zbyt duży nos… ―> W tym w przedpo­ko­ju, na przy­kład, mia­łem zbyt duży nos

 

ma­ri­hu­ana, co to o niej książ­ki lecz­ni­ce piszą… ―> Literówka.

 

wyj­dzie i na dobre przy­le­gnie do kogoś… ―> Raczej: …wyj­dzie i na dobre przy­l­gnie do kogoś

 

raz ja, raz ono, raz ja, raz ono, raz ja … ―> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

Je­stem nie sobą. ―> Nie jestem sobą.

 

Już biorę przy­pi­sa­ną od pani ta­blet­kę… ―> Już biorę prze­pi­sa­ną przez panią ta­blet­kę

 

Mam tylko to radio, co stoi tutaj na biur­ku. ―> Mam tylko radio, które stoi tutaj na biur­ku.

 

co to pali czło­wie­ka od środ­ka byle by tylko chciał się do­wie­dzieć, byle chciał po­znać praw­dę. ―> Raczej: …co to pali czło­wie­ka od środ­ka, byleby tylko się do­wie­dzieć, byle po­znać praw­dę.

 

Ze­szła po schod­kach w dół i sta­nę­ła w progu… ―> Masło maślane – czy mogła zejść w górę?

Wystarczy: Ze­szła po schod­kach i sta­nę­ła w progu

 

psy za­czną za­cie­kłe uja­dać na pani widok… ―> Literówka.

 

Nie, nie chce pani wy­stra­szyć. ―> Literówka.

 

Te wszyst­kie prze­wi­dze­nia, ślady na dro­dze, bez­u­stan­nie uczu­cie śle­dze­nia… ―> Te wszyst­kie przy­wi­dze­nia, ślady na dro­dze, bez­u­stann­e uczu­cie śle­dze­nia

Poznaj różnicę między przewidzeniem, a przywidzeniem.

 

czy­ha­ją­ce na rogu cie­nie i roz­my­te twa­rzy. ―> Literówka.

 

A jak Pani pew­nie od razu się do­my­śli­ła… ―> Dlaczego wielka litera?

Formy grzecznościowe piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

Nie wy­tłu­ma­czył, dla­cze­go po­win­ni­śmy tego nie robić… ―> Nie wy­tłu­ma­czył, dla­cze­go nie po­win­ni­śmy tego robić

 

na­pra­wił w końcu rynnę przy wej­ście… ―> Literówka.

 

na­rą­bał tyle drze­wa na opał… ―> …na­rą­bał tyle dre­wna na opał

 

sto­do­łą, w któ­rej nie raz z dziad­kiem gry­wa­łem w karty… ―> …sto­do­łą, w któ­rej nieraz z dziad­kiem gry­wa­łem w karty

 

oraz le­zą­ce na półce spodnie… ―> Śliczna literówka. Aż chciałoby się popatrzeć na lezące spodnie. ;)

 

Bo na pewno jakiś ma­gicz­nych przed­mio­tów… ―> Bo na pewno jakichś ma­gicz­nych przed­mio­tów

 

Tata w końcu zszedł po schod­kach na dół. ―> Jeszcze jedno masło maślane.

 

co też wtedy po­wie­dział swo­je­mu oj­co­wi. ―> …co też wtedy po­wie­dział swo­je­mu oj­cu.

 

czar­na skrzy­nia le­żą­ca w kącie. ―> Raczej: …czar­na skrzy­nia, stojąca w kącie.

 

Na gór­nej kla­pie wid­nia­ło wy­żło­bio­ne… ―> Czy skrzynia miała również dolną klapę?

Proponuję: Na wieku wid­nia­ło wy­żło­bio­ne…

 

zna­la­zła mię­dzy in­ny­mi zga­szo­ne świecz­ni­ki… ―> Świeczników nie gasi się, bo się ich nie zapala. Zapalić można świeczki w świecznikach.

 

w tle znaj­dy­wa­ła się jesz­cze mała drew­nia­na chat­ka ogro­dzo­na do­oko­ła ja­kimś mie­dzia­nym dru­tem… ―> Skąd wiadomo, że drut był miedziany.

Proponuję: …w tle znaj­do­wa­ła się jesz­cze mała drew­nia­na chat­ka, ogro­dzo­na ja­kimś dru­tem

 

A w za­sa­dzie to tylko su­ge­stia ze tam to mo­gło­by być. ―> Literówka.

 

nie ma­ją­ce nawet i oczu… ―> …niema­ją­ce nawet oczu

 

Za­po­mnia­ła też głu­pia Ma­ryś­ka za­mknąć za sobą piw­ni­cy. ―> Za­po­mnia­ła też, głu­pia Ma­ryś­ka, za­mknąć za sobą piw­ni­cę.

 

po­sta­wio­ne w jakiś dziw­nych… ―> …po­sta­wio­ne w jakichś dziw­nych

 

Żyła z tą ta­jem­ni­cą aż do ze­szłe­go ty­go­dnia, ―> Zamiast przecinka na końcu zdania powinna być kropka.

 

Dwa dni póź­niej. ―> W śródtytułach nie stawia się kropki.

 

Przy­pi­sze panu ko­lej­ną dawkę leków… ―> Prze­pi­szę panu ko­lej­ną dawkę leków

 

który z jakiś nie­zna­nych po­wo­dów… ―> …który z jakichś nie­zna­nych po­wo­dów

 

rze­czy­wi­sto­ści zmie­ni się o trzy­sta sześć­dzie­siąt stop­ni w nowej od­sło­nie przy­po­mi­na­jąc bar­dziej wy­twór cho­re­go ar­ty­sty… ―> Obawiam się, że jeśli obróci się o trzysta sześćdziesiąt stopni, to wróci do punktu wyjścia i chyba nic się nie zmieni.

 

Krew ście­ka po przed­ra­mie­niu To­ma­sza na wy­ło­żo­ny zyg­za­ka­mi dywan. ―> Co to znaczy, że dywan jest wyłożony zygzakami?

 

Ko­bie­ta po pią­tej nie­udol­nej pró­bie we­zwa­nia przez te­le­fon po­mo­cy… ―> Pewnie miało być: Ko­bie­ta, po pią­tej nieudanej pró­bie we­zwa­nia przez te­le­fon po­mo­cy

 

wy­raź­nie pa­mię­ta­ła, że prze­krę­ca­ła zamek w drzwiach… ―> Zamka w drzwiach się nie przekręca. Można przekręcić klucz w zamku.

 

i prze­łknę­ła na raz ostat­nie dwie pa­styl­ki… ―> …i prze­łknę­ła naraz ostat­nie dwie pa­styl­ki

 

w po­bli­żu ewi­dent­nie niema ni­ko­go… ―> …w po­bli­żu ewi­dent­nie nie ma ni­ko­go

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Anonimie, bardzo się cieszę, że mogłam pomóc.

Przy okazji sugeruję oszczędzanie piersi, aby nie była za bardzo obita, bo stanie się nieestetyczna. ;)

Odesłałam opowiadanie do Biblioteki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nadeszła kolej na przeczytanie Piasków Patagonii, ale skoro Autorka – mimo zaglądania na stronę – nie poprawiła błędów i nie uczyniła nic, aby opowiadanie czytało się lepiej, a w dodatku nie odezwała się do nikogo z komentujących, to powstrzymam się od lektury dzieła. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak po prawdzie to chyba nigdy nie pojmę współczesnych ludzi, zasięgających porad uzdrowicieli, szamanów i innych osobników „obdarzonych mocą”. Ale z drugiej strony, ktoś w beznadziejnej sytuacji i mocno zdesperowany, pewnie będzie chwytać się brzytwy.

Twój bohater, zdaje się myśli w miarę trzeźwo, a jednak podejmuje wyzwanie. Osobliwe wyzwanie. Widać, że stracił wszelką nadzieję i dlatego znalazł się na szlaku, gdzie spotkał to, co niespotykane. A może to były tylko omamy… Ważne jednak jest, że kiedy dokonał niemożliwego, uwierzył w siebie, a i świat zaczął widzieć inaczej.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

Po­dwó­rze wy­glą­da­ło tak, jakby od co naj­mniej pół wieku nikt nie kiw­nął w nim pal­cem. ―>

nie kiw­nął na nim pal­cem.

 

Zdmuch­nął po­zo­sta­łe świe­ce i od­sło­nił za­sło­ny. ―> Brzmi to fatalnie, w dodatku zasłony nie były zasłonięte; zasłonięte były okna.

Proponuję: Zdmuch­nął po­zo­sta­łe świe­ce i odsunął za­sło­ny.

 

Go­spo­darz nadal się uśmie­chał, za nic mając znie­wa­gi rzu­ca­ne w jego stro­nę. ―> Zniewag nie rzuca się w czyjąś stronę; znieważa się kogoś.

Proponuję: Go­spo­darz nadal się uśmie­chał, za nic mając znie­wa­gi, którymi został obrzucony.

 

Za­miast ob­ra­zy dodał grzecz­nie: ―> Za­miast się obrazić, dodał grzecz­nie:

 

wy­ro­bi­sko nie­czyn­ne­go ka­mie­nio­ło­mu mar­mu­ry… ―> Literówka.

 

zwie­sił wzrok na czar­nej pro­te­zie. ―> Literówka.

 

mimo pa­nu­ją­cej ciszy, usły­szał krzyk żony… ―> Cisza przecież nie przeszkadza w usłyszeniu krzyku.

Zdaje mi się, że bardziej zaskakujące było to, że usłyszał krzyk nieżyjącej żony.

 

A dźwięk ten wy­peł­niał głowę Leona ko­lej­ny rok. Na­stęp­nie do głowy we­ssa­ły się… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

Lu­dzie prze­py­cha­li się przez salę w te i wewte… ―> Lu­dzie prze­py­cha­li się przez salę w  i we w tę

 

Zwal­czył chęć roz­wi­nię­cia śpi­wo­ru… ―> Zwal­czył chęć roz­wi­nię­cia śpi­wo­ra

 

i wy­szedł na roz­le­głą ko­pu­łę o pła­skim szczy­cie. ―> Kopuła jest z definicji zaokrąglona, więc nie może być płaska.

 

zrzu­cił ple­cak, wy­do­był mapę i za­czął stu­dio­wać. ―> …zrzu­cił ple­cak, wy­do­był mapę i za­czął stu­dio­wać.

 

wez­bra­ło mu się na wy­mio­ty. ―> …ze­bra­ło mu się na wy­mio­ty

 

i nie był wsta­nie jej prze­go­nić… ―> …i nie był w sta­nie jej prze­go­nić

 

Be­stia mach­nę­ła ogo­nem w ge­ście po­że­gna­nia i znik­nę­ła… ―> Gesty wykonuje się rękami, nie ogonem.

Proponuję: Be­stia mach­nę­ła ogo­nem na pożegnanie i znik­nę­ła

 

Ale to było w ten czas nie­istot­ne. ―> Ale to było wtenczas nie­istot­ne.

Ponieważ wtenczas nie jest tu właściwym słowem, proponuję: Ale to było teraz nie­istot­ne.

 

w ką­ci­kach oczu po­wtór­nie wez­bra­ły się łzy. ―> …w ką­ci­kach oczu po­wtór­nie wez­bra­ły łzy. Lub: …w ką­ci­kach oczu po­wtór­nie ze­bra­ły się łzy.

 

za­po­mi­na­jąc, dla­cze­go jest tam, gdzie jest. ―> …za­po­mi­na­jąc, dla­cze­go jest tu, gdzie jest.

 

Jakby zna­lazł się w nie­koń­czą­cym się śnie. ―> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Jakby trwał w nie­koń­czą­cym się śnie.

 

I wtedy też stra­cił przy­tom­ność. ―> I wtedy stra­cił przy­tom­ność.

 

Uty­ra­na w bło­cie pro­te­za. ―> Obawiam się, że proteza nie mogła być utyrana.

Pewnie miało być: Uty­tła­na w bło­cie pro­te­za.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hamburgerku_ago, bardzo proszę, i cieszę się, że uznałaś uwagi za przydatne. :)

Nie bardzo wiem, jak można szukać kwiatu paproci w grudniu, kiedy wszystkie paprocie dawno poschły i przysypał je śnieg. A śniegu to drzewiej potrafiło napadać tyle, że ho, ho!

Powstrzymaj się jeszcze od klęczenia na grochu – wszak napisałam, że za ubieranie sukienki grozi kara, a Ty jeszcze nie zostałaś na nią skazana. ;)

Powstrzymaj się też z poprawianiem tekstu – to będzie dozwolone dopiero po ogłoszeniu wyników konkursu.

Powodzenia w dalszej pracy twórczej. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Pippenie, i będzie mi miło, jeśli uwagi okażą się przydatne.

I owszem, w komentarzu wraziłam subiektywne zdanie.

 

…więc według mnie motyw, że to dorosły pisze list do Dziadka Mroza jest na miejscu :) .

A, jeśli wolno wiedzieć, na jaki adres Maciej wysłał list do Dziadka Mroza? Bo gdyby pisał do Świętego Mikołaja, to jeszcze bym zrozumiała – ten adres jest wszak powszechnie znany.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Deirdriu, jeśli nadal trwasz w zamiarze podjęcia dyżuru, zgłoś się do Beryla i ustalcie dzień. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka