Profil użytkownika

Z ogromną przykrością obwieszczam, że, aż do odwołania, nie będę mogła przyjmować zaproszeń do betowania. :-(

 

Komunikat organizacyjny:

Autorzy publikujący opowiadania anonimowo, nie powinni spodziewać się moich łapanek. Autorzy fragmentów także nie powinni mieć nadmiernych oczekiwań.

 


komentarze: 18171, w dziale opowiadań: 16298, opowiadania: 9047

Ostatnie sto komentarzy

No cóż, Braterska przysięga niespecjalnie mi się spodobało. Sporo miejsca poświęcasz księciu Bolesławowi, jego ojcu i bratu, ale starannie ukryłeś postać mityczną. Ujawniasz ją dopiero w finale opowiadania, ale wtedy już nie ma wiele do powiedzenia.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

Mu­siał uczci­we przy­znać, że pierw­sze walki pod­czas tej wy­pra­wy na Mo­ra­wy pod­no­si­ły mu ad­re­na­li­nę w ży­łach… –> Mamy rok 1093 – skąd książę wiedział o adrenalinie?

 

Miecz drżał w rę­kach Bo­le­sła­wa, gdy zbli­żał się do szar­pią­ce­go się męż­czy­zny. –> Czy dobrze rozumiem, że to miecz zbliżał się do mężczyzny?

Może: Miecz drżał w rę­kach Bo­le­sła­wa, gdy książę podchodził do szar­pią­ce­go się męż­czy­zny.

 

kom­na­tę, któ­rej je­dy­nym jej man­ka­men­tem… –> Wystarczy: …kom­na­tę, któ­rej je­dy­nym man­ka­men­tem

 

Amor pa­triae no­stra lex– Dialog rozpoczyna półpauza, nie dywiz. 

 

ob­ser­wu­jąc po­tycz­kę z da­le­ka. Ksią­żę przy­pusz­czał, że na Mo­ra­wach wi­dział krwa­we po­tycz­ki… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

Wła­dy­sław Her­man sie­dział na za­im­pro­wi­zo­wa­nym pod­wyż­sze­niu, co miało su­ge­ro­wać po­zy­cję siły. Bo­le­sław sie­dział na zwy­kłem krze­śle… –> Jak wyżej. Literówka.

 

Na prze­ciw­ko pod­wyż­sze­nia usta­wi­li się… –> Naprze­ciw­ko pod­wyż­sze­nia usta­wi­li się

 

Po za tym, że je­stem twoim pier­wo­rod­nym? –> Poza tym, że je­stem twoim pier­wo­rod­nym?

 

Zbi­gniew sapną na te słowa… –> Zbi­gniew sapnął na te słowa

 

wład­ca może pod­jąć klu­czo­wą de­cy­zję, która może ozna­czać… –> Powtórzenie.

 

– To tajne spo­tka­nie, ksią­żę – po­wie­dział Romil. – Nie mo­głem ci o tym po­wie­dzieć wcze­śniej… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

bra­cia sta­nę­li na prze­ciw sie­bie. –> …bra­cia sta­nę­li naprze­ciw sie­bie.

 

Bo­le­sław spoj­rzał na swo­je­go na­uczy­cie­la, ten jed­nak nie wy­ra­ził swo­je­go zda­nia. –> Czy te zaimki są konieczne?

 

To fakt , ta wie­dza pły­ną­ca z prze­szło­ści. –> Zbędna spacja przed przecinkiem. Literówka.

 

mam spro­wa­dzić tutaj Zbi­gnie­wa i dać mu kie­szon­ko­we. –> To słowo nie ma racji bytu w tym opowiadaniu.

 

wie­dział, kto jest jego roz­mów­cą i że nie musi się oba­wiać, –> To zdanie powinna kończyć kropka, nie przecinek.

 

Też zro­bi­łem strasz­ną rzecz, ale teraz od­po­ku­to­wu­je. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, widzę że bohater poszedł na łatwiznę… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć niespecjalnie zajmują mnie sceny batalistyczne, z zainteresowaniem przeczytałam relację z wydarzeń pod Ignacewem. Bardzo obrazowo przedstawiłeś bitwę, a wzbogacenie relacji nagłym pojawieniem się olbrzyma o nadprzyrodzonych mocach sprawiło, że opis stał się jeszcze barwniejszy. Spodobał mi się też finał, sugerujący możliwość starcia legendarnych bohaterów obu stron. ;)

 

–Już czas! – za­wo­łał gło­śno. –> Brak spacji po półpauzie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trzasku, cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne, ale obawiam się, że zmiany w tekście wprowadziłeś za późno. Na stronie panuje zwyczaj, że po terminie zakończenia konkursu, aż do dnia ogłoszenia jego wyników, autorzy nie poprawiają opowiadań. W sobotę Drakaina przedłużyła czas na poprawki do końca niedzieli, ale dziś jest już poniedziałek… ;(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trzasku, spodobał mi się Twój pomysł na pojawienie się Apolla w Nowym Orleanie i sprowokowanie go, aby stanął do pojedynku z odwiecznym rywalem. Krwawy finał nieco zaskoczył, ale cóż, boska mściwość jest znana nie od dziś. ;)

Wykonanie, co stwierdzam z prawdziwą przykrością, skutecznie psuło przyjemność lektury. :(

 

Jazdę w cia­snym, za­tło­czo­nym tram­wa­ju trud­no za­li­czyć do grona przy­jem­nych czyn­no­ści. –> Nie wydaje mi się, aby czynności, tak przyjemne, jak i nieprzyjemne, występowały w gronach.

Proponuję: Jazdę w cia­snym, za­tło­czo­nym tram­wa­ju trud­no za­li­czyć do przyjemności.

 

wzrost pa­sa­że­ra sięga lekko ponad dwóch me­trów. –> …wzrost pa­sa­że­ra lekko przekraczał dwa me­try.

 

Bóg nie zwra­cał jed­nak w tej chwi­li uwagi na za­czep­ki za­lot­nic. –> Przecież nikt go nie zaczepiał. Chichotanie i zerkanie zza wachlarza to jeszcze nie zaczepka. Zalotami też bym tego nie nazwała.

 

Zbyt długo za­ba­wi­łem na Tek­sań­skich pust­ko­wiach… –> Zbyt długo za­ba­wi­łem na tek­sań­skich pust­ko­wiach

 

Tur­ko­czą­cy po­jazd po­ko­nał ko­lej­ny za­kręt. –> Tramwaj jest pojazdem szynowym, więc nie wydaje mi się, aby turkotał. Turkotać może pojazd jadący po bruku.

 

Pa­sa­że­ro­wie wle­pi­li się na­tych­miast w jego okno… –> Tramwaj miał jedno okno?

Pasażerowie mogli wlepić w okno wzrok, ale sami nie mogli się w nie wlepić.

 

by choć przez chwi­lę po­słu­chać zmon­to­wa­nej na­pręd­ce ka­pe­li… –> Skąd wiadomo, że kapela była zmontowana naprędce?

 

Mia­stem rzą­dzi Jazz. –> Dlaczego wielka litera?

 

ze sprze­daw­ca­mi aro­ma­tycz­nych pa­ró­wek w cie­ście, zwa­nych z ja­kie­goś po­wo­du hot-do­ga­mi. –> …ze sprze­daw­ca­mi aro­ma­tycz­nych pa­ró­wek w bułkach, zwa­nych z ja­kie­goś po­wo­du hot do­ga­mi.

Hot dog to parówka w bułce, nie parówka w cieście.

 

Idąc w stro­nę wy­twor­ne­go lo­ka­lu, bóg zdą­żył ura­to­wać spa­da­ją­ce­go z kel­ner­skiej tacy drin­ka… –> Skąd na ulicy kelner niosący tacę z drinkiem?

 

Młody mu­rzyn dął w trąb­kę… –> Młody Mu­rzyn dął w trąb­kę

 

wrę­czył vi­pow­ską wej­ściów­kę bi­le­te­ro­wi. –> …wrę­czył VIP-ow­ską wej­ściów­kę bi­le­te­ro­wi.

 

wy­so­ki­mi kie­lisz­ka­mi peł­ny­mi wina, whi­sky lub szam­pa­na. –> Whisky w wysokim kieliszku??? Niemożliwe!

 

odbił się od twar­dych ple­ców Apol­lo… –> …odbił się od twar­dych ple­ców Apol­la

 

Sze­ro­kie poły kur­ty­ny skry­wa­ją­cej scenę rozsunęły się… –> Kurtyna nie ma pół.

Proponuję: Sze­ro­ka kur­ty­na skry­wa­ją­ca scenę rozsunęła się

Za SJP PWN: poła «dolny fragment jednej z dwóch części ubioru rozpinającego się z przodu»

 

Kon­tra­bas roz­po­czął swój ba­so­wy śpiew. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

ko­bie­ty zrzu­ca­ły prze­szka­dza­ją­ce w pod­ska­ki­wa­niu ob­ca­sy. –> Mogły zrzucać buty na obcasach, ale nie obcasy.

 

by dziko wy­wi­jać pu­szy­stym sza­lem. –> Ten puszysty szal nazywa się boa.

 

Jeden z męż­czyzn gru­by­mi pa­lu­cha­mi wy­bi­jał rytm deski sceny. –> Rytmu nie wybija się w coś.

Proponuję: Jeden z męż­czyzn, waląc gru­by­mi pa­lu­cha­mi w deski sceny, wy­bi­jał rytm.

 

szklan­ka w dłoni Apol­lo pękła. –> …szklan­ka w dłoni Apol­la pękła.

 

jakby nagle zna­lazł się w środ­ku Lu­izjań­skich ba­gien… –> …jakby nagle zna­lazł się w środ­ku lu­izjań­skich ba­gien

 

Bar po­krył się plamą go­rzał­ki i ście­ka­ją­cej ze zra­nio­nych pal­ców krwi. –> Skąd gorzałka, skoro Apollo pił whisky?

 

– Wszyst­ko w po­rząd­ku? – bar­man prze­krzy­czał pa­nu­ją­cy wokół hałas. –> – Wszyst­ko w po­rząd­ku? – Bar­man prze­krzy­czał pa­nu­ją­cy wokół hałas.

Tu znajdziesz wskazówki, jak poprawnie zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Cie­kaw­scy No­wo­or­le­ań­czy­cy, któ­rzy nie mogli… –> Cie­kaw­scy no­wo­or­le­ań­czy­cy, któ­rzy nie mogli

 

za­glą­da­li do środ­ka przez za­pa­ro­wa­ne szyby. –> Żeby szyby klubu zaparowały, za zewnątrz musiałoby być zimno, a nie wydaje mi się, aby tak było, skoro w dzień panował upał – wszak panie w tramwaju miały wachlarze, no i przed chwilą zachodziło słońce.

 

Klar­net Apol­lo wsko­czył w im­pro­wi­za­cję Mar­sja­sza skry­te­go pod ludz­ką po­sta­cią w po­ło­wie taktu. –> Co to znaczy, że Marsjasz był skryty pod ludzka postacią w połowie taktu?

A może miało być: Klar­net Apolla w połowie taktu wsko­czył/ włączył się w im­pro­wi­za­cję Mar­sja­sza, skry­te­go pod ludz­ką po­sta­cią.

 

Mar­sjasz pod po­sta­cią mło­de­go mu­rzy­na… –> Mar­sjasz, pod po­sta­cią mło­de­go Mu­rzy­na

 

Ta noc przej­dzie do hi­sto­rii Jazzu. –> Ta noc przej­dzie do hi­sto­rii jazzu.

 

W lokau pod­nio­sła się wrza­wa. –> Literówka.

 

Jed­nak nie to mar­twi­ło bo­skie­go Apol­lo naj­bar­dziej. –> Jed­nak nie to mar­twi­ło bo­skie­go Apol­la naj­bar­dziej.

 

Chwy­cił się za krwa­wią­cy bark i usiadł na wy­so­kim ba­ro­wym stoł­ku. –> Może wystarczy: Chwy­cił się za krwa­wią­cy bark i usiadł na wy­so­kim stoł­ku.

 

Się­gnął po naj­lep­szą bu­tel­kę, jaką udało mu się wy­pa­trzeć. –> Po co mu była najlepsza butelka?

Proponuję: Się­gnął po bu­tel­kę najlepszej whisky, jaką zdołał wy­pa­trzeć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zajmująca opowieść o szczególnych losach Hanumana, którego dotychczas nie znałam. Sugestywnie przestawiłeś pojmanie bóstwa i okrutne traktowanie w niewoli.

Od momentu kiedy Hanuman odzyskał świadomość i w finale zaczął siać zniszczenie, naszło mnie nieodparte skojarzenie z King Kongiem. ;)

 

– A jeśli prze­czu­cia Was nie za­wo­dzą… –> – A jeśli prze­czu­cia was nie za­wo­dzą

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy wracamy się do kogoś listownie.

 

Earl­rid­ge wło­żył do ust fajkę i po­cią­gnął dym z cy­bu­cha. –> Przypuszczam, że miałeś na myśli główkę fajki, którą cybuch łączy z ustnikiem.

 

Ude­rze­nie po­tęż­nej łapy wy­rwa­ło go z otę­pie­nia. Rzu­ci­ło go na deski, nie­mal nie wy­ry­wa­jąc szczę­ki. –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Ude­rze­nie po­tęż­nej łapy wy­rwa­ło go z otę­pie­nia i rzu­ci­ło na deski, omal nie wy­ry­wa­jąc szczę­ki. Lub: Ude­rze­nie po­tęż­nej łapy wy­rwa­ło go z otę­pie­nia i rzu­ci­ło na deski, nie­mal wy­ry­wa­jąc szczę­kę.

 

Ar­chi­bald po­bladł: –> Dlaczego dwukropek?

 

Po­ża­ry zdą­ży­ły roz­sza­leć się w do­kach, nim Ha­nu­man nie za­nu­rzył swego ogrom­ne­go ogona w męt­nych wo­dach Ta­mi­zy… –> Po­ża­ry zdą­ży­ły roz­sza­leć się w do­kach, nim Ha­nu­man za­nu­rzył swój ogrom­ny ogon w męt­nych wo­dach Ta­mi­zy…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytało się dobrze, bo opowiadanie jest napisane bardzo porządnie, ale szczególnego wrażenia na mnie nie zrobiło.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rozumiem, że Marysia była młoda i ponętna, i tak mocno zawróciła w głowie staremu, że sparła go chuć przeokrutna, ale żeby aż pomylił kubki i wypił nie tę miksturę. No, ale skoro tak to sobie wymyśliłeś… Czytało się całkiem nieźle. ;)

 

– Okaże się, co nie? – Za­chi­cho­ta­ła. –> – Okaże się, co nie? – za­chi­cho­ta­ła.

 

grube to­misz­cze, opra­wio­ne czar­ną, po­marsz­czo­ną skórą. –> …grube to­misz­cze, opra­wio­ne w czar­ną, po­marsz­czo­ną skórę.

 

Na pewno ukrył by ją pan le­piej, praw­da. –> Na pewno ukryłby ją pan le­piej, praw­da.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć fragment jest dość obszerny, nie mogę powiedzieć, że wiele się z niego dowiedziałam – ot, poznałam samowolną i raczej niezbyt mądrą dziewczynę, a także jej brata, który, mimo zapewnień Autorki, wcale nie wydał mi się ani rozsądny ani, mądrzejszy od siostry. Mam też wrażenie, że podobną historyjkę, jako żywo przypominającą przygodę z gobelinem, już kiedyś czytałam – była napisana wierszem i nosiła tytuł Małpa w kąpieli.

Mam wrażenie, że historia gobelinu, który pod wpływem czaru zaczął latać, jest przeznaczona dla młodzieży i pewnie dlatego zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Wykonanie, co stwierdzam z prawdziwym smutkiem, pozostawia bardzo wiele do życzenia – jest tu sporo różnych błędów i usterek, trafiają się literówki i powtórzenia, zdarza się, że używasz słów niezgodnie z ich znaczeniem, nie zawsze poprawnie zapisujesz dialogi, niektóre zdania są złożone w sposób utrudniający ich zrozumienie, że o nie najlepszej interpunkcji nie wspomnę. :(

 

Była to jedna z kla­no­wych pa­mią­tek, która czasy swo­jej świet­no­ści miała już dawno za sobą. Go­be­lin przed­sta­wiał bli­żej nie­okre­ślo­ną scenę ba­ta­li­stycz­ną, już wieki temu wy­bla­kłą tak, że le­d­wie można było na nim od­róż­nić ry­ce­rzy od drzew i koni. Tka­ni­na miej­sca­mi była po­prze­cie­ra­na i po­strzę­pio­na, a spora jej część po­pla­mio­na zo­sta­ła czymś rdza­wym. Frigg lu­bi­ła sobie wy­obra­żać, że to krew, gdyż takie wy­ja­śnie­nie było o wiele bar­dziej awan­tur­ni­cze i cie­kaw­sze niż plamy, z dajmy na to, sosu do mięsa. Do­mnie­ma­na krwa­wa prze­szłość ro­do­we­go go­be­li­nu była jedną z jego nie­wie­lu zalet, gdyż poza tym był na wskroś… –> Byłoza.

 

na włó­cze­niu się po zamku i oko­licz­nym mia­stecz­ku Keld. –> Raczej: …na włó­cze­niu się po zamku i pobliskim mia­stecz­ku Keld.

 

Życie ide­al­ne, chcia­ło­by się rzecz… –> Literówka.

 

kiedy to ich matka, lady Ele­ono­ra, nie do­szła do wnio­sku… –> …kiedy to ich matka, lady Ele­ono­ra, do­szła do wnio­sku

 

Póki co wszyst­kie za­bie­gi ma­ją­ce na celu uczy­nie­nie z Frigg mło­dej, do­brze wy­cho­wa­nej damy… –> Póki co to niezbyt ładny potocyzm.

Mając piętnaście lat, Frigg była młoda; czy chciano uczynić ją jeszcze młodszą?

Proponuję: Niestety, wszyst­kie za­bie­gi ma­ją­ce na celu uczy­nie­nie z Frigg do­brze wy­cho­wa­nej damy

 

W ślad za go­be­li­nem z ra­mion Halla ze­sko­czy­ła także i Frigg… –> Zdanie sugeruje, że Hall miał na ramionach i gobelin, i Frigg.

 

– A gdzie my teraz tak wła­ści­wie idzie­my? –> – A dokąd my teraz tak wła­ści­wie idzie­my?

 

W końcu nie­co­dzien­nie wy­kra­da się kla­no­we pa­miąt­ki… –> W końcu nie­ co­dzien­nie wy­kra­da się kla­no­we pa­miąt­ki

Poznaj znaczenie słów niecodziennienie codziennie.

 

prze­ka­zy­wa­nia sobie po­le­ceń za po­mo­cą ge­stów i ci­chych szep­tów… –> Masło maślane. Szept jest cichy z definicji.

 

do­tar­li do po­ma­lo­wa­nych nie­bie­ską farbą po­dwój­nych drzwi. Frigg za­trzy­ma­ła się przed nimi i, wziąw­szy się pod boki, spoj­rza­ła na wrota… –> Podwójne drzwi w zamku, to chyba jeszcze nie wrota.

Proponuję w drugim zdaniu: …spoj­rza­ła na odrzwia

 

– Nie było mowy o żad­nej wieży! Czy ty wiesz jak cięż­ki jest ten go­be­lin Frigg? I ile stop­ni ma ta wieża? Sama go sobie tam wnoś, to prze­cież naj­wyż­sza wieża w zamku! – z na­bur­mu­szo­ną miną… –> – Nie było mowy o żad­nej wieży! Czy ty wiesz jak cięż­ki jest ten go­be­lin Frigg? I ile stop­ni ma ta wieża? Sama go sobie tam wnoś, to prze­cież naj­wyż­sza wieża w zamku! – Z na­bur­mu­szo­ną miną

Tu znajdziesz wskazówki, jak poprawnie zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

krzyk­nę­ła, wbie­ga­jąc na wieże po dwa stop­nie… –> Literówka.

 

Chwi­lę póź­niej na spi­ral­nych scho­dach… –> Powtarzasz informację. O tym, że schody są spiralne, dwukrotnie napisałaś już kilka zdań wcześniej.

 

świad­czą­ce o tym, że Hall pod­niósł go­be­lin z ziemi. –> Rzecz dzieje się w zamku, więc raczej: …świad­czą­ce o tym, że Hall pod­niósł go­be­lin z podłogi.

 

temat Za­ka­za­nej Wieży i za­gi­nio­ne­go maga. Frigg nie by­ła­by jed­nak sobą, gdyby owych za­ka­zów miała słu­chać. Nic nie dzia­ła­ło na jej wy­obraź­nię tak bar­dzo jak za­ka­za­nie jej cze­goś, i chyba by ją po­skrę­ca­ło w środ­ku, gdyby miała wieży… –> Czy to celowe powtórzenia?

 

za­kra­dła się do po­ko­ju och­mi­strzy­ni i wy­kra­dła stam­tąd klucz do wieży. –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …dostała się do po­ko­ju och­mi­strzy­ni i wy­kra­dła stam­tąd klucz do wieży.

 

Od elik­si­rów Frigg wo­la­ła póki co trzy­mać się z da­le­ka. –> Raczej: Od elik­si­rów Frigg wo­la­ła na razie trzy­mać się z da­le­ka.

 

Tuk jej jed­nak świad­kiem… –> Kim jest Tuk?

 

Z córką rzeź­ni­ka mu­sia­ła się zatem roz­pra­wić się w mniej… –> Dwa grzybki w barszczyku.

 

Za­ję­cia z ety­kie­ty było po­twor­nie nudne… –> Literówka.

 

Pewną re­kom­pen­sa­tą dla nie­po­wo­dzeń na polu magii… –> Pewną re­kom­pen­sa­tą za niepowodzenia na polu magii

Rekompensata jest za coś, nie dla czegoś.

 

Wszyst­kie wy­szy­wa­ły mi­ster­ne go­be­li­ny… –> Gobelin, jak sama wcześnie pisałaś, jest tkaniną, więc prababki i babki tkały gobeliny, nie wyszywały ich.

 

na­tra­fić a to na mi­ster­nie wy­szy­wa­ny go­be­lin… –> …na­tra­fić a to na mi­ster­nie utkany go­be­lin

 

pełno tam szczu­rów. Zresz­tą tam też… –> Powtórzenie.

 

póź­niej.– Mu­si­my wejść na dach. –> Brak spacji przed półpauzą.

 

Od dachu wieży dzie­li­ło ją pa­rę­na­ście cen­ty­me­trów… –> Skąd w Twoim świecie znano centymetry?

 

go­rzej bę­dzie się potem pod­cią­gnąć. –> …trudniej bę­dzie się potem pod­cią­gnąć.

 

po­wie­dział Hall pod­no­sząc się z ziemi… –> …po­wie­dział Hall pod­no­sząc się z podłogi

 

Kiedy Hall zna­lazł się już na górze po­da­ła mu go­be­lin, a na­stęp­nie z jego po­mo­cą rów­nież wgra­mo­li­ła się na dach. –> Czy dobrze rozumiem, że dziewczyna wgramoliła się na dach z pomocą gobelinu?

 

– Wiele ki­lo­me­trów za Czar­ci­mi Gó­ra­mi… –> Skąd w Twoim świecie znane są kilometry?

 

żad­ne­go mięsa! Ale trol­la? Żad­ne­go nigdy nie wi­dzia­ła… –> Powtórzenie.

 

zie­mie jej ojca wy­glą­da­ły ina­czej, niż kiedy oglą­da­ło je się z dołu. –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …zie­mie jej ojca wy­glą­da­ły ina­czej, niż kiedy patrzyło się na nie z dołu.

 

Nigdy się stąd nie wy­pro­wa­dzę – obie­ca­ła sobie. –> Tu dowiesz się, jak można zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Za­zna­jąc twoje le­ni­stwo mogę się za­ło­żyć, że ka­za­ła­byś się tu wno­sić któ­re­muś ze słu­żą­cych… –> Pewnie miało być: Zna­jąc twoje le­ni­stwo

 

Za­mach­nę­ła się pię­ścią, żeby przy­wa­lić Hal­lo­wi w nos i w końcu ze­trzeć ten głup­ko­wa­ty uśmie­szek z jego twa­rzy, nie­ste­ty w porę zro­bił unik. –> I to wszystko miało miejsce na, jak to wcześniej napisałaś, stromym daszku najwyższej wieży???

 

Frigg cza­so­wo po­sta­no­wi­ła za­nie­chać… –> Co to znaczy czasowo postanowić?

 

A teraz bierz się za roz­wi­ja­nie go­be­li­nu… –> A teraz bierz się do roz­wi­ja­nia go­be­li­nu

http://portalwiedzy.onet.pl/140056,,,,brac_sie_wziac_sie_do_czegos_brac_sie_wziac_sie_za_cos,haslo.html

 

Po­cze­ka­ła, aż Hall skoń­czy roz­wi­jać ma­te­riał go­be­li­nu… –> Gobelin nie ma materiału, gobelin jest materiałem/ tkaniną.

Proponuję: Po­cze­ka­ła, aż Hall skoń­czy roz­wi­jać go­be­li­n

 

Nie­ste­ty o żad­nej wy­go­dzie nie mogło być mowy, bo klep­ki dachu… –> Dach nie ma klepek. Dach mógł być pokryty dachówkami/ gontem.

 

wbi­ja­ją ci się w tyłek przez cien­ką tka­ni­nę go­be­li­nu. –> …wbi­ja­ją ci się w tyłek przez cien­ki go­be­li­n.

 

wszyst­ko się uda, po­wta­rza­ła sobie w duchu. Za­wsze się udaje, cza­sem, co praw­da, je­dy­nie o włos, ale osta­tecz­nie ze wszyst­kie­go za­wsze uda­wa­ło się… –> Czy to celowe powtórzenia?

 

se­kwen­cji ge­stów, jakie po­win­na wy­ko­nać. –> …se­kwen­cji ge­stów, które po­win­na wy­ko­nać.

 

Klep­ki dachu nadal wbi­ja­ły się jej w tyłek… –> Dach nadal nie ma klepek.

 

uniósł się parę cen­ty­me­trów ponad da­szek wieży. –> Na pewno parę centymetrów?

 

po­wie­dzia­ła dum­nie wy­pi­na­jąc pierś do przo­du. –> Czy istniała możliwość, aby wypięła pierś do tyłu?

Może wystarczy: …po­wie­dzia­ła, dum­nie wy­pi­na­jąc pierś.

 

Jego prze­ra­żo­ne krzy­ki po­nio­sły się… –> Obawiam się, że to nie krzyki były przerażone, a Hall.

Proponuję: Jego krzyki prze­ra­żenia po­nio­sły się

 

W dzie­dziń­cu trwał wła­śnie w naj­lep­sze jar­mark… –> Na dzie­dziń­cu, w najlepsze, trwał wła­śnie jar­mark

 

Go­be­lin z dwój­ką pa­sa­że­rów na grzbie­cie… –> Od kiedy gobelin ma grzbiet???

Może wystarczy: Go­be­lin z dwój­ką pa­sa­że­rów

 

a opa­słe­go wła­ście­la zmu­sił… –> Literówka.

 

to­czą­ce się we wszyst­kie stro­ny, ziem­nia­ki, ka­la­re­py i ar­bu­zy… –> Nie wiem gdzie i kiedy toczy się ta opowieść, ale skąd w Twoim świecie znano ziemniaki?

 

trze­ba było przy­znać, że ba­bi­szon… –> Dlaczego o handlarce piszesz babiszon?

 

kiedy go­be­lin w końcu rze­czo­ny na­miot opu­ścił, ten wy­glą­dał jakby mniej re­pre­zen­ta­tyw­nie… –> Co reprezentował namiot?

Chyba miało być: …ten wy­glą­dał jakby mniej re­pre­zen­ta­cyj­nie

Poznaj znaczenie słów reprezentatywnyreprezentacyjny.

 

siar­czy­ste prze­kleń­stwa ko­wa­la nio­sły się za nimi jesz­cze na długo po tym, jak po­now­nie za­czę­li wzbi­jać się w górę. –> …siar­czy­ste prze­kleń­stwa ko­wa­la nio­sły się za nimi jesz­cze długo po tym, gdy po­now­nie za­czę­li się wzbi­jać/ lecieć w górę.

Czy mogli wzbijać się w dół?

 

Z dwóch głow­nie po­wo­dów. –> Literówka.

 

Nadal znaj­do­wa­li się na grzbie­cie zbzi­ko­wa­ne­go go­be­li­nu… –> Gobelin nadal ma grzbiet???

Proponuję: Nadal znaj­do­wa­li się na zbzi­ko­wa­nym go­be­li­nie

 

i tam też na­ro­bi­my draki. –> Czy drakę można narobić?

 

zrzu­ca­jąc ich ze swo­je­go grzbie­tu Ostat­nim… –> Znowu ten nieszczęsny grzbiet!

Brak kropki na końcu zdania.

Proponuję: …zrzu­ca­jąc ich z siebie. Ostat­nim

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ogromnie się cieszę, że zdołałam pomóc. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

OK. Dziękuję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ninedin, kiedy Kinga spotyka Elę w Wiśle, dziewczynie z kieszeni krótkiej kurteczki wystają słuchawki, bo, jak mniemam, podczas biegania zapewne słuchała np. muzyki. Domyślam się, że z telefonu. Proponuję, aby bandzior, który napadł Elę, nie próbował wyrywać jej torebki, a raczej usiłował zabrać telefon. To chyba rozwiąże problem torebki. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Blacktomie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Blacktomie, skoro uważasz, że moja wizyta mogłaby być przydatna, zjawiłam się. ;)

Mitologii nordyckiej prawie nie znam, o Lokim wiem tyle że był. Jednakowoż opowiadanie czytało się całkiem nieźle, ale chyba nie do końca zrozumiałam, co w opisanej rzeczywistości robiły nysy, choćby i nowe, oraz Służba Bezpieczeństwa…

 

Mia­sto chce dobra jego miesz­kań­ców. –> Kim jest ten, którego dobra mieszkańców chce miasto?

Proponuję: Mia­sto chce dobra swoich miesz­kań­ców.

 

źre­ni­ce oczu cho­re­go na ze­spół downa. –> …źre­ni­ce oczu cho­re­go na ze­spół Downa.

 

po­sze­rza­jąc sobie wyj­ście, jakby były zro­bio­ne z cia­sta. –> Literówka.

 

Miaż­dżyć bil­l­bo­ar­do­wy­mi ekra­na­mi… –> Miaż­dżyć bil­­bo­r­do­wy­mi ekra­na­mi

Jak już spolszczasz, to konsekwentnie.

 

– W końcu do­pię­li­ście swego. – rzu­cił w prze­strzeń. –> Zbędna kropka po wypowiedzi.

 

Loki wy­buchł śmie­chem. –> Loki wy­buchnął śmie­chem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ninedin, moc serdeczności z okazji, jak mniemam, imienin. ;)

 

Zgaduję, że to kolejna opowieść z cyklu, z którego pochodziły Dzikie różyczki i musze powiedzieć, że Dwa księżyce podobają mi się znacznie bardziej. Opisałaś historię niezwykle tajemniczą i, zdawałoby się, niewytłumaczalną, ale skoro rzecz dzieje się w mieście, w którym działa dzielna i zaangażowana kuratorka do spraw OM, jasne było że cała sprawa zostanie wyjaśniona, a mgła rozwieje się.

Za duży atut uważam motywy odwołujące się do przeszłości, tudzież twórczości Mickiewicza, a także – jako że jedną z bohaterek była Lobelia dortmanna – przemycenie garści wiadomości botanicznych.

Wielka szkoda, że wykonanie pozostawia sporo do życzenia, bo, przynajmniej na razie, muszę wstrzymać się z klikiem do Biblioteki.

 

nie zga­dza­ła się wie­dzą, któ­rej na­by­ła w ciągu dwu­na­stu lat pracy. –> …nie zga­dza­ła się wie­dzą, któ­rą na­by­ła w ciągu dwu­na­stu lat pracy.

 

Ja byłem w pracy.. –> Albo kropka, albo wielokropek.

 

– W każdym razie, Magda poszła po te kwiaty. Ja byłem w pracy. W przerwie patrzę na telefon – kilkanaście nieodebranych połączeń. Oddzwoniłem: odebrała gosposia, prosiła, żebym jak najszybciej przyjechał, bo żona w złym stanie. Magda… ona ma pewne problemy ze sobą, rozumie pani. Jest pod dobrą opieką, ale czasami zdarzają się jej takie napady smutku, płaczu… – chrząknął. – Nie zawsze spowodowane czymś dla kogoś z zewnątrz zrozumiałym. –> Zrezygnowałabym z dodatkowych półpauz w dialogach, albowiem sprawiają, że, moim zdaniem, zapis staje się mniej czytelny.

Taki zapis pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie.

 

a jej współ­pra­cow­nik, pra­cu­ją­cy wy­łącz­nie no­ca­mi… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: …a jej współ­pra­cow­nik, dyżurujący wy­łącz­nie no­ca­mi

 

kil­ka­na­ście me­trów dzie­lą­ce ją od wej­ścia do bu­dyn­ku. –> …kil­ka­na­ście me­trów dzie­lą­cych ją od wej­ścia do bu­dyn­ku.

 

– Nie mam po­ję­cia. A w ogóle nie uważa pani, sze­fo­wo, że to ra­czej spra­wa dla po­li­cji? – pan Mirek pod­niósł wzrok znad ko­lej­nej cegły o folk­lo­rze. –> – Nie mam po­ję­cia. A w ogóle nie uważa pani, sze­fo­wo, że to ra­czej spra­wa dla po­li­cji? – Pan Mirek pod­niósł wzrok znad ko­lej­nej cegły o folk­lo­rze.

Zdarzają się  błędy w zapisie dialogów.

 

mo­gą­ce rzu­cić świa­tło bie­żą­ce wy­da­rze­nia… –> Pewnie miało być: …mo­gą­ce rzu­cić świa­tło na bie­żą­ce wy­da­rze­nia

 

Kinga się­gnę­ła po kubek, na­la­ła sobie kawy do lekko obi­te­go ku­becz­ka. –> Nie brzmi to najlepiej.

Może:  Kinga się­gnę­ła po kubek, na­la­ła sobie kawy do lekko obi­te­go naczynia.

 

Za­czą­łem czy­tać tro­chę wię­cej…. –> Po wielokropku nie stawia się kropki!

 

Prze­cież to wam­pi­ry. I tak nie za­re­agu­ją aż do wie­czo­ra – po­wie­dzia­ła trzeź­wo Kinga. –> Brak półpauzy rozpoczynającej wypowiedź.

 

Nie cze­ka­jąc na od­po­wiedź, po­pro­wa­dził ich ze sobą na taras. –> Czy mógł poprowadzić ich bez siebie?

 

po­wiedz­my, wczo­raj przed po­łu­dniem. . Już chyba… –> Zbędna kropka po kropce.

 

Córka bie­ga­ła nad rzeką, wcze­śnie rano. Świa­dek wi­dział wszyst­ko z da­le­ka, nie zdą­żył do­biec. Ela zo­sta­ła na­pad­nię­ta: facet pró­bo­wał jej wy­rwać to­reb­kę. –> Biegała z torebką?

 

Takie isto­ty ponoć po­tra­fią mieć wy­jąt­ko­wo zna­czą­cy wpływ na oto­cze­nie … –> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

na­bra­li nie­zna­nych ty­po­wym przed­sta­wi­cie­lom homo sa­piens sa­piens mocy… –> …na­bra­li nie­zna­nych ty­po­wym przed­sta­wi­cie­lom Homo sa­piens sa­piens mocy…

 

sta­ra­jąc się nie zwra­cać uwagi na rzekę, do­pó­ki jej uwagi nie przy­kuł… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: Starała się nie zauważać rzeki, dopóki jej uwagi nie przykuł

 

Potem wsta­ła i nie spo­glą­da­jąc w kie­run­ku wody, po­szła w kie­run­ku przy­stan­ku. –> Brzmi to fatalnie.

Może: Potem wsta­ła i nie spo­glą­da­jąc w kie­run­ku wody, po­szła ku przystankowi.

 

i za­bra­ła się na po­rząd­ko­wa­nie no­ta­tek ze spra­wy ogro­du Wi­śniew­skich. –> …i za­bra­ła się do po­rząd­ko­wa­nia no­ta­tek ze spra­wy ogro­du Wi­śniew­skich.

 

Kinga odło­ży­ła słu­chaw­kę i ob­rzu­ci­ła wzro­kiem biuro. Był w nim jak zwy­kle ba­ła­gan, ale trud­no, gość bę­dzie mu­siał jej wy­ba­czyć. –> Pewnie miało być: Był na nim jak zwy­kle ba­ła­gan

Nie podejrzewam, aby gość chciał zaglądać do szuflad biurka.

 

–Nie ma wąt­pli­wo­ści, co to jest… –> Brak spacji po półpauzie.

 

– Tak, lo­be­lia do­rtmm­ann­a jest ha­lu­cy­no­gen­na… –> – Tak, Lo­be­lia do­rtm­ann­a jest ha­lu­cy­no­gen­na

 

kon­ty­nu­ował tym­cza­sem Voigt,. –> Zbędny przecinek.

 

– Pro­szę ko­rzy­stać – po­wie­dzia­ła –> Brak kropki.

 

Kinga wy­sła­ła smsa do pana Mirka… –> …Kinga wy­sła­ła esemesa/ SMS-a do pana Mirka

 

Chwi­lę potem ona i Voigt wsie­dli w sa­mo­chód… –> Raczej: Chwi­lę potem ona i Voigt wsie­dli do samochodu

 

– O ile do­brze ro­zu­miem, o co cho­dzi w tej bal­la­dzie, – te kwia­ty… –> Przed półpauzą nie stawia się przecinka.

 

te kwia­ty nie są po pro­stu ro­śli­nami­ z ga­tun­ku lo­be­lia do­rt­man­na. –> …te kwia­ty nie są po pro­stu ro­śli­nami­ z ga­tun­ku Lo­be­lia do­rt­man­na.

 

jako… zaraz ,jak pan doktor… –> Zbędna spacja przed przecinkiem, brak spacji po przecinku.

 

jak pan dok­tor Voigt to nazwa w roz­mo­wie z nami przed chwi­lą? –> Literówka.

 

ze­bra­ła nad rzeką du­chow­nych ze wszyst­kich więk­szych związ­ków wy­zna­nio­wych –Na­stęp­nie zaś ka­za­ła im… –> Czy tu nie miało być: …ze­bra­ła nad rzeką du­chow­nych ze wszyst­kich więk­szych związ­ków wy­zna­nio­wych, na­stęp­nie zaś ka­za­ła im

 

i frag­men­ty bul­wa­rów nad Wisłą.. –> Jedna kropka wystarczy.

 

To, co mnie nie za­ata­ko­wa­ło, też, po­my­śla­ła… –> Wcześniej nie zapisywałaś myśli kursywą. Byłoby wskazane, aby w całym opowiadaniu zapis był jednolity.

 

i do­pie­ro bę­dzie prze…ki­cha­ne… –> Brak spacji po wielokropku.

 

za­sa­dzo­ne tutaj na pewno wię­cej niż dwa lata temu. –> Raczej: …za­sa­dzo­ne tutaj na pewno dawniej, niż dwa lata temu.

 

Moja córka nie żyje. Jak ona się na­zy­wa­ła? Ela. –> Moja córka nie żyje. Jak ona miała na imię? Ela.

Córka nazywała się Wiśniewska.

 

Poza tym pró­bo­wa­li to eg­zor­cy­zmo­wać, co nie chyba nie było do­brym po­my­słem. –> Dwa grzybki w barszczyku.

 

Nie przy­zna­ła się do tego ani panu Mir­ko­wi, ale czuła, jak zimne kro­ple potu spły­wa­ją jej po karku. –> Chyba miało być: Nie przy­zna­ła się do tego panu Mir­ko­wi

 

nie było już dymu i pło­mie­ni, tylko ko­ły­szą­ca się as­fo­de­lo­we łąki… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ester_, skoro w przedmowie napisałaś, że opowiadanie jest częścią większej całości, może powinnaś zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, mam nadzieję, że Twoje kolejne opowiadania okażą się ciekawsze i przeczytam je z zainteresowaniem. ;)

 

…bardzo dziękuję za wyłapanie wszystkich błędów. 

Bardzo proszę, Kadah, ale obawiam się, że coś tam jeszcze zostało, bo przy pierwszym czytaniu nie sposób wyłapać wszystkie błędy i usterki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Początek opowiadania, czyli mnie więcej jego jedna trzecia, to wielokrotne mielenie tych samych wiadomości, podczas gdy  sprawa nie posuwa się ani o krok. Natomiast dalsza część, opisująca rytuały i poczynania biorących udział w ceremonii, niewiele zmienia. Miałam wrażenie, że pojawienie się czarownicy sprawi, że akcja nabierze rumieńców, ale i ta nadzieja okazała się płonna. Choć trup ściele się gęsto, Wiedźmi dar okazał się dość nudny i do końca doczytałam go z obowiązku.

Zapowiadasz, Kadah, że to horror, a ja tu specjalnie horroru nie dostrzegłam – brakło mi niesamowitego nastroju, jaki cechuje porządne horrory, tajemnicy i stosownej grozy. Opis potwora wypełzającego z ciała martwej dziewczyny i jego późniejsze zaspokajanie głodu, choć krwawe, pozostaje dla mnie opisem potwora krwawo zaspokajającego głód. Taki horror, niestety, nie robi na mnie szczególnego wrażenia. :(

Wykonanie, delikatnie mówiąc, pozostawia bardzo wiele do życzenia.

 

ka­za­li przy­glą­dać się po­pi­som do­mo­ro­słych kul­ty­stów. –> Czy na pewno chodziło Ci o kultystów, czy aby nie myślałaś o okultystach?

Kultyści pojawiają się w opowiadaniu wielokrotnie.

 

Wy­star­czył rzut oka, by się prze­ko­nać, że człon­ko­wie ce­re­mo­nii… –> Wy­star­czył rzut oka, by się prze­ko­nać, że uczestnicy ce­re­mo­nii

 

Jeśli do­pi­sze im szczę­ście, nic im nie wyj­dzie… –> Czy oba zaimki są konieczne?

 

nie można mi za­ufać nawet na tyle, by po­zwo­lić mi pra­co­wać… –> Jak wyżej.

 

nim wresz­cie miał na­stą­pić punkt kul­mi­na­cyj­ny. –> …nim wresz­cie nastąpi punkt kul­mi­na­cyj­ny.

 

– Po pierw­sze – facet przy­cią­gnął mnie bar­dzo bli­sko. Stan­dar­do­wa tak­ty­ka za­stra­sza­ją­ca, dzię­ki za­sto­so­wa­niu czosn­ko­we­go odoru jesz­cze bar­dziej sku­tecz­na. – to ja de­cy­du­ję, kiedy koń­czy­my, nie ty. O ile do­brze pa­mię­tam, prze­wyż­szam cię rangą. –> – Po pierw­sze.Facet przy­cią­gnął mnie bar­dzo bli­sko. Stan­dar­do­wa tak­ty­ka za­stra­sza­ją­ca, dzię­ki za­sto­so­wa­niu czosn­ko­we­go odoru jesz­cze bar­dziej sku­tecz­na. – To ja de­cy­du­ję, kiedy koń­czy­my, nie ty. O ile do­brze pa­mię­tam, prze­wyż­szam cię rangą.

Tu znajdziesz wskazówki, jak poprawnie zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Mu­sie­li ją ukry­wać w fał­dach pseu­do-ha­bi­tów. –> Mu­sie­li ją ukry­wać w fał­dach pseu­doha­bi­tów.

 

Któ­re­go dzi­siaj? –> Któ­ry dzi­siaj?

 

We­dług ka­to­lic­kiej tra­dy­cji dzień dzie­więt­na­ste­go sierp­nia… –> We­dług ka­to­lic­kiej tra­dy­cji dzień dzie­więt­na­sty sierp­nia

 

Ist­niej kilka ma­gicz­nych efek­tów, które to umoż­li­wia­ją. –> Literówka.

 

– Nie mam po­ję­cia – Ro­bert wyjął gloc­ka z kie­sze­ni ma­ry­nar­ki. –> Brak kropki po wypowiedzi.

 

Widać było, że po­tra­fi po­słu­gi­wać się bro­nią… –> Po czym widać, że ktoś po­tra­fi po­słu­gi­wać się bro­nią?

 

Wy­star­czy, że spoj­rzę na ja­kieś ma­gicz­ne ustroj­stwo, a na­tych­miast za­pa­da mi głę­bo­ko w pa­mięć. –> W jaki sposób magiczne urządzenie zapada bohaterowi w pamięć?

 

Prze­ło­że­ni za­czę­li mi przy­dzie­lać za­da­nia w cha­rak­te­rze agen­ta te­re­no­we­go do­pie­ro wtedy… –> Co to znaczy, że zadania miały charakter agen­ta te­re­no­we­go?

A może miało być: Prze­ło­że­ni za­czę­li mi przy­dzie­lać za­da­nia przeznaczone dla agen­ta te­re­no­we­go do­pie­ro wtedy

 

Miała metr sześć­dzie­siąt, ogni­ście rude włosy i masę pie­gów. Za­glą­da­ła do środ­ka przez dziu­rę w murze. –> Skąd wiedział ile ma wzrostu, skoro stała za murem i zaglądała przez dziurę.

 

pod ko­niec życia po­sta­no­wił po­sta­wić na szali… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

Kre­resh ma­rzył ma­rzył tylko o tym, by tu wró­cić. –> Dwa grzybki w barszczyku.

 

– Widzę, że part­ne­ra bę­dzie cięż­ko prze­ko­nać. –> – Widzę, że part­ne­ra bę­dzie trudno prze­ko­nać.

 

Ale ten wła­śnie mo­ment mój mózg wy­brał na po­sta­wie­nie li­be­rum veta… –> …li­be­rum veto

 

nie miały prawa się tu zna­leść. –> …nie miały prawa się tu zna­leźć

 

Chwy­ci­łem wy­cią­gnię­tą dłoń Ro­ber­ta i ude­rzy­łem nią o kra­wędź wa­lą­cej się ścia­ny. Li­czy­łem, że uda mi się wy­trą­cić mu broń z dłoni, ale zbyt mocno za­ci­skał palce na rę­ko­je­ści. Ude­rzył mnie na odlew w na­sa­dę nosa. Nie udało mu się spra­wić, żebym pu­ścił jego drugą dłoń, ale cios był bar­dzo silny. Głowa od­sko­czy­ła mi do tyłu. Po­czu­łem, że z nosa za­czę­ła mi le­cieć krew. –> Powtórzenia. Nadmiar zaimków.

Miejscami nadużywasz zaimków.

 

tra­fi­łem na frag­ment pod­ło­ża, gdzie ukru­szo­ne frag­men­ty ce­gieł za­mie­ni­ły się w gli­nia­stą ka­łu­żę. –> Powtórzenie.

Czy pokruszone cegły, jeśli zmieszać je z wodą, będą gliniaste?

 

Mu­sia­łeś być cho­ler­nie uży­tecz­ny, skoro po­zwo­li­li ci zo­stać z jed­nym z człon­ków. –> Chyba miało być: Mu­sia­łeś być cho­ler­nie uży­tecz­ny, skoro po­zwo­li­li ci zo­stać jed­nym z człon­ków.

 

W krót­kim okre­sie czasu zda­rzy­ło się tyle… –> Masło maślane. Okres to czas.

Wystarczy: W krót­kim czasie zda­rzy­ło się tyle

 

moi ko­le­dzy zda­wa­li się mieć mo­no­pol na słusz­nośćrację. –> Słuszność i racja to synonimy, znaczą to samo.

 

Szczę­ki wi­sia­ły nisko, z ust to­czy­ły się stróż­ki śliny. –> Czy na pewno z ust toczyły się kobiety pilnujące śliny?

Poznaj znaczenie słów stróżkastrużka.

 

Przez nie­do­pię­tą szatę widać było ciu­chy, jakie nosił pod spodem. –> Przez nie­do­pię­tą szatę widać było ciu­chy, które nosił pod spodem.

 

Wy­tar­te je­an­sy i spra­ną ko­szul­kę… –> Wy­tar­te dżinsy i spra­ną ko­szul­kę

Używamy pisowni spolszczonej.

 

Na świe­cie nie ma już wy­star­cza­ja­cej magii… –> Literówka.

 

Może kie­dyś przy­po­mi­nał czło­wie­ka. Teraz wy­glą­dał ni­czym uoso­bie­nie głodu. Miał oczy tak puste, że przy­po­mi­na­ły nie­koń­czą­cy… –> Powtórzenie.

 

Ja­do­wi­cie zie­lo­ne nici roz­ja­rzy­ły się i zga­sły, ale zo­sta­wi­ły czar­ny po­ślad. –> Czy na pewno zostawiły poślad?

 

We­wnątrz znaj­do­wa­łem się tylko ja. Ona. Ciała ar­cy­ka­pła­na i Ro­ber­ta. –> Nie rozumiem – kto znajdował się wewnątrz?

 

żebyś mógł stać się prze­kaź­ni­kiem mocy, jaka jest w tym miej­scu. –> …żebyś mógł stać się prze­kaź­ni­kiem mocy, która jest w tym miej­scu.

 

Nie wiem, czy spra­wi­ło to szko­le­nia, magia czy wro­dzo­ny ta­lent… –> Literówka.

 

Chwi­la nie­uwa­gi sporo mnie kosz­to­wa­ła. Ar­cy­ka­płan wy­ko­rzy­stał chwi­lę spo­ko­ju by syk­nąć trzy słowa, a jeden z tych, któ­rzy do tej pory le­że­li w spo­ko­ju… –> Powtórzenia.

 

zła­pał mnie za nogi. Po­cią­gnął mnie ze sobą w ocean czar­nych szat. Ko­tło­wa­łem się wśród koń­czyn bi­ją­cych na oślep, wal­czą­cych o to, by za­trzy­mać mnie na ziemi. Ręce i nogi szar­pa­ły mnie, póki nie prze­sta­łem się ru­szać. Mia­łem kosz­mar­ne­go pecha, bo cała ta akcja to­czy­ła się w tym samym roz­mok­nię­tym, gli­nia­stym ba­gien­ku, które już raz o mało mnie nie uwię­zi­ło. –> Jeszcze jeden przykład nadmiar zaimków.

 

Jed­nak nie zdo­ła­łem zna­leźć ka­wa­łek twar­de­go grun­tu, by się pod­nieść. –> Jed­nak nie zdo­ła­łem zna­leźć ka­wa­łka twar­de­go grun­tu, by się pod­nieść.

 

A potem roz­legł się smród… –> Rozlega się to, co można usłyszeć, a smrodu usłyszeć się nie da.

Proponuję: A potem rozniósł się smród

 

Ar­cy­ka­płan za­re­ago­wał na śmierć tego, kogo przy­wo­łał… –> Ar­cy­ka­płan za­re­ago­wał na śmierć tego, którego przy­wo­łał

 

Nie wiele zo­sta­ło mu już z czło­wie­ka… –> Niewiele zo­sta­ło mu już z czło­wie­ka

 

miała ubra­nia prze­siąk­nię­te krwią… –> …miała ubra­nie prze­siąk­nię­te krwią

Ubrania wiszą w szafie, leżą na półkach i w szufladach. Odzież, którą mamy na sobie, to ubranie.

 

– Co to ? –> Zbędna spacja przed pytajnikiem.

 

Miała kurze stóp­ki wokół oczu i ust… –> Miała kurze łapki wokół oczu i ust

 

Byłem tak po­obi­ja­ny, że od­dy­cha­łem tru­dem… –> Chyba miało być: Byłem tak po­obi­ja­ny, że od­dy­cha­łem z tru­dem

 

To naj­lep­sza chwi­la, by zna­leść oświe­ce­nie. –> To naj­lep­sza chwi­la, by zna­leźć oświe­ce­nie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Windsorze, przedstawiłeś czterech bandziorów, z których jeden nawet nie ma imienia, zasadzających się przy drodze na samotnych podróżnych. I właśnie taki się trafił, jednakowoż do rabunku nie doszło, bo ów podróżny w jakiś nadprzyrodzony sposób położył bandytów trupem. Koniec.

Nie raczyłeś słowem wspomnieć, kim był nieznajomy, ani jakie moce sprawiły, że pokonał zbirów.

A szkoda, bo przeczytawszy Twój Napad, nijak nie umiem się domyślić, co miałeś nadzieję opowiedzieć.

Wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Nie chciałabym, brońcie bogowie, odwodzić Cię od dalszych prób literackich, ale sugeruję abyś je chwilowo zawiesił, a zyskany czas przeznaczył na poznanie zasad rządzących językiem polskim.

 

– Morda w kubeł oby­dwo­je! – ode­zwał się trze­ci głos – Zaraz was usły­szy i spie­przy nam albo straż za­wo­ła. Jesz­cze tego bra­ko­wa­ło. –> – Morda w kubeł obaj! – ode­zwał się trze­ci głos – zaraz was usły­szy i ucieknie nam albo straż za­wo­ła. Jesz­cze tego bra­ko­wa­ło.

Piszesz o mężczyznach, więc obaj. Obydwoje/ oboje to mężczyzna i kobieta.

Obawiam się, że bohaterowie tego szorta mogli nie wiedzieć, co znaczy spieprzyć.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Miała ona być nie­ja­kim spon­so­rem… –> To słowo, moim zdaniem, nie ma racji bytu w tym tekście.

Proponuję: Miała ona być nie­ja­ko fundatorem

 

ata­ko­wa­li sa­mot­nych wę­drow­nych po­przez strzał z kuszy wprost w konia, a ten, zrzu­ca­jąc jeźdź­ca na bruk, do­peł­niał zbrod­ni. –> Nie wydaje mi się, aby koń uczestniczył w zbrodni. Nie wydaje mi się także, aby jeźdźcy poruszali się zawsze po drogach brukowanych.

Proponuję: …ata­ko­wa­li sa­mot­nych wę­drow­nych strzałem z kuszy w konia, a ten zrzu­ca­ł jeźdź­ca.

 

a trze­ci, nie za­pa­mię­ta­ny nawet z imie­nia… –> …a trze­ci, nieza­pa­mię­ta­ny nawet z imie­nia

 

Świst strza­ły prze­bił spo­koj­ne po­wie­trze i bez­pow­rot­nie zabił ciszę, dyk­to­wa­ną tup­nię­cia­mi konia. –> Z kuszy strzela się bełtami, nie strzałami. Powietrza nie przebija się. Na czym polega spokój powietrza? W jaki sposób tupnięcia konia dyktują ciszę?

A może wystarczy: Świst bełtu przeszył po­wie­trze i nastała cisza.

 

Ale sam bełt nie zra­nił ani go, ani zwie­rzę­cia. –> Ale sam bełt nie zra­nił ani jego, ani zwie­rzę­cia.

 

To psia mać nie­moż­li­we. –> To, psiamać, nie­moż­li­we.

 

– Im­pro­wi­zu­je­my. –> Nie wydaje mi się, aby to słowo miało rację bytu w tym opowiadaniu.

 

Życie ci nie miłe? –> Życie ci niemiłe?

 

– A wam? – od­rzekł zimno. –Skoro zdanie kończy pytajnik, to raczej: – A wam? – zapytał zimno.

 

Prze­ma­wia­ją­cy ro­ze­śmiał się, ale jego kom­pa­nia nie za­wtó­ro­wa­ła mu w tym, co go nieco roz­zło­ści­ło. –> Czy wszystkie zaimki są konieczne? Miejscami nadużywasz zaimków.

Może wystarczy: Prze­ma­wia­ją­cy ro­ze­śmiał się, ale kom­pa­nia nie za­wtó­ro­wa­ła, co go nieco roz­zło­ści­ło.

 

Po­wie­trze za­wi­bro­wa­ło pra­wie nie za­uwa­żal­nie. –> Po­wie­trze za­wi­bro­wa­ło pra­wie nieza­uwa­żal­nie.

 

Jakiś nie­mra­wy się wy­da­je, może toć to chory na jakąś za­ra­zę. – po­wie­dział Po­strach.–> Toć znaczy przecież. Czy na pewno chciałeś użyć tego słowa?

Zbędna kropka po wypowiedzi.

Proponuję: Jakiś nie­mra­wy się wy­da­je, może jest chory na jakąś za­ra­zę – po­wie­dział Po­strach.

 

Łatwo co to zła­pać – dodał od sie­bie Zośka. –> Czy Zośka mógł dodać coś od kogoś?

Proponuję: Łatwo coś zła­pać – dodał Zośka.

 

żebym wbił ten szty­let naj­pierw ko­by­le, a potem tobie, co? –> Sztylet można wbić w kogoś/ coś, ale chyba nie komuś/ czemuś.

 

– Nie do­ty­kaj tego konia. – od­po­wie­dział spo­koj­nie… – Zbędna kropka po wypowiedzi.

 

– I miecz. – za­wa­hał się… –> – I miecz. – Za­wa­hał się

 

Na Zośkę przy­padł za­szczyt prze­szu­ka­nia go. –> Zośce przy­padł za­szczyt prze­szu­ka­nia go.

Zaszczyt może przypaść komuś, nie na kogoś.

 

Się­gnął za pa­zu­chę i wy­cią­gnął zzań brzę­czą­cy mie­szek. –> Pazucha jest rodzaju żeńskiego, więc: Się­gnął za pa­zu­chę i wy­cią­gnął zza niej brzę­czą­cy mie­szek.

Zań znaczy za niego.

 

po­ja­wił się w ręce rze­ko­mej ofia­ry na­pa­du… –> Raczej: …po­ja­wił się w ręce niedoszłej ofia­ry na­pa­du

 

Miecz prze­le­ciał przez niego na wylot.

Zośka po raz pierw­szy i ostat­ni spoj­rzał w jego oczy i zro­zu­miał jak duży błąd po­peł­ni­li. –> Czy dobrze rozumiem, że Zośka spojrzał w oczy miecza?

 

Czy­jaś bez­wład­na ręka po­to­czy­ła się po bruku… –> Raczej: Czy­jaś odcięta ręka po­to­czy­ła się po bruku

 

za­czął ucie­kać i krzy­czeć, ale nogi od­mó­wi­ły mu po­słu­szeń­stwa. Po­tknął się i upadł ude­rza­jąc po­ty­li­cą w przy­droż­ny ka­mień. –> Jeśli ktoś, uciekając, potknie się i przewróci, upadnie przed siebie twarzą do dołu i raczej nie ma szans, aby uderzyć się w potylicę, albowiem ta znajduje się z tyłu głowy.

 

Je­sień zbie­ra­ła swoje żniwa. –> Je­sień zbie­ra­ła swoje żniwo.

 

Po­kle­pał po­tul­nie klacz po szyi… –> Na czym polega potulne klepanie konia?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

(znam ko­bie­ty, które uwa­ża­ją zmarszcz­ki u męż­czyzn za sek­sow­ne)

No, to jeszcze zależy, Tyraelu, co się mężczyźnie marszczy… ;)

 

A dzień, owszem, był długi i bez zmarszczek. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

CM, cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Szarpanie masz jeszcze w trzech miejscach, tuż po tym które wskazałam:

– Spróbował szarpnąć raz jeszcze.

– Nie szarpał już, ale rzucał się.

– Szarpnął!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Black_cape, w przedmowie streściłaś opowiadanie. Czy warto je jeszcze czytać, skoro już wiem, co się wydarzy?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Serdecznie gratuluję! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dość osobliwe spojrzenia na Qu­et­zal­co­atla, który w nowych realiach początkowo przemyśliwuje, jak walczyć z nową rzeczywistości, potem poddaje się i zostaje neofitą, by na koniec stać się męczennikiem.

Niezły pomysł i takież wykonanie, czytało się całkiem dobrze. ;)

 

przez dłuż­szą chwi­lę bał się otwo­rzyć oczu. –> …przez dłuż­szą chwi­lę bał się otwo­rzyć oczy.

 

Po­czuł jak na­pię­te od stre­su mię­śnie… –> Obawiam się, że Qu­et­zal­co­atl nie znał tego pojęcia.

 

Qu­et­zal­co­atl szarp­nął raz i drugi. –> Co szarpnął?

A może miało być: Qu­et­zal­co­atl szarp­nął się raz i drugi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

…będę was wszystkich męczył, dopóki nie dostanę się do biblioteki i jeszcze dłużej. ;P 

Powiało grozą…

Ale jesteśmy dzielni i czekamy na Twoje kolejne razy. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

MaSkrolu, niech Ci przestanie być przykro – całkiem możliwe, że to moja powierzchowna znajomość mitologii egipskiej sprawiła, że nie wszystko pojęłam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że Thot nie miał łatwo, gdy postanowił pójść pod prąd woli najwyższego i wszystkich innych bóstw, to nie do końca rozumiem, co jego sprzeciw miał na celu, czego Thot chciał dowieść, co osiągnąć? Równie nieczytelne wydaje mi się też zakończenie opowiadania, nie bardzo wiem, co tam się wydarzyło.

Czytało się nieźle, ale mogło być lepiej, gdyby nie przeszkadzały liczne usterki.

 

– Zna pan Espe­ran­to? –> – Zna pan esperanto?

 

Thot w ostat­niej wbiegł do na­stęp­ne­go au­to­ka­ru. –> Pewnie miało być: Thot w ostat­niej chwili wbiegł do na­stęp­ne­go au­to­ka­ru.

 

Drzwi za­mknę­ły się zaraz za jego pla­ca­mi. –> Literówka.

 

Dy­go­tał, bu­zu­ją­ca krew nie­mal roz­ry­wa­ła mu żyły. Nie­od­par­ta sła­bość za­ata­ko­wa­ła jego ciało, czuł uścisk w gar­dle, jakby ugrzę­zła mu tam… –> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Dalej je­dziesz. Wciąż jest noc, uspo­kój się. –> Zgaduję, że to myśli Thota.

Tu dowiesz się, jak można zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Cię­gle je­steś dwa kroki przed nią. –> Literówka.

 

z twa­rzy za­czę­ły wpa­dać pióra… –> Literówka.

 

Zie­mia osu­wa­ła mu się spod jego ciała… –> Zbędne zaimki.

 

Jej moc peł­zła po śnie­gu, wspi­na­ła się po ubra­niach. –> Jej moc peł­zła po śnie­gu, wspi­na­ła się po ubra­niu.

Ubrania wiszą w szafie, leżą na półkach i w szufladach. Odzież, którą mamy na sobie to ubranie.

 

Cięż­ko było cię zna­leźć… –> Trudno było cię zna­leźć

 

Apo­phis przez ostat­nie sto lat sie­dział w trój­ką­cie ber­mudz­kim. –> …Apo­phis przez ostat­nie sto lat sie­dział w Trój­ką­cie Ber­mudz­kim.

 

– Skąd wiesz, że Apo­phis jest trój­ką­cie? –> – Skąd wiesz, że Apo­phis jest w Trój­ką­cie?

 

– Kie­dyś scho­dzi­łeś na jakiś czas i wszyst­ko było w po­rząd­ku – za­opo­no­wa­ła – Uczu­łeś Le­onar­da Da Vinci… –> Brak kropki po didaskaliach.

 

ale wy­star­cza­ją­co da­le­ko cy­wi­li­za­cji. –> Pewnie miało być: …ale wy­star­cza­ją­co da­le­ko od cy­wi­li­za­cji.

 

ludz­ka twarz prze­kształ­ci­ła się w głowę Ibisa. –> …ludz­ka twarz prze­kształ­ci­ła się w głowę ibisa.

 

– To wy pró­bu­je­cie uciec – od­parł – Do prze­szło­ści, która nigdy… –> Brak kropki po didaskaliach.

 

usu­wam tę cho­ro­bę, zanim opa­nu­ję in­nych bogów. –> Literówka.

 

wszyst­ko musi roz­strzy­gnąć tutaj. –> Chyba miało być: …wszyst­ko musi roz­strzy­gnąć się tutaj.

 

Ze­rwał się po­ry­wi­sty wiatr. Krzyk­nął, a skała pod nim pękła na dzie­siąt­ki ka­wał­ków. –> Czy dobrze rozumiem, że to porywisty wiatr krzyknął?

 

– Sam? Nie.Zwró­cił się do naj­wyż­sze­go z bogów. –> – Sam? Nie – zwró­cił się do naj­wyż­sze­go z bogów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trochę trwało, nim zorientowałam się, że opisujesz zdarzenia bliższe naszym czasom, niż tym, w których zazwyczaj dzieją się opowieści o królu Arturze i Merlinie, a mnóstwo wymienionych postaci dezorientowało mnie jeszcze bardziej. Jednak kiedy Twój zamysł stał się jasny, lektura także stała się łatwiejsza i mogłam już bez przeszkód oddać się śledzeniu nieśpiesznej opowieści, w której wszystko logicznie się ułożyło. ;)

 

– Za­dmij w róg, Or­lan­do! – Krzyk Ka­ro­la wy­rwał hra­bie­go z otę­pie­nia. –> – Za­dmij w róg, Or­lan­do! – krzyk Ka­ro­la wy­rwał hra­bie­go z otę­pie­nia.

 

– Ar­tu­rze! – Głos maga łamał się ze wzru­sze­nia. –> – Ar­tu­rze! – głos maga łamał się ze wzru­sze­nia.

 

a potem obej­rzał od stóp do głowy. –> …a potem obej­rzał od stóp do głów.

Od stóp do głów to związek frazeologiczny, czyli forma ustabilizowana, utrwalona zwyczajowo, której nie korygujemy, nie dostosowujemy do współczesnych norm językowych ani nie adaptujemy do aktualnych potrzeb piszącego/ mówiącego.

 

dla na­szych sprzy­mie­rzeń­ców. Jed­nak my mu­si­my sto­czyć naszą walkę tutaj… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

Lekko ku­le­jąc, do­czła­pał do izby Mer­li­na… –> Skoro lekko kulał, to raczej: Lekko ku­le­jąc, dokuśtykał do izby Mer­li­na

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie, Tsole, nie trwam w opozycji, raczej staram się trzeźwo oceniać realia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Powiedział dżentelmen. ;)

 

Nie, Tsole, nie uważam się za damę. Nie mam też wrażenia, by o moim poczuciu humoru można powiedzieć, że jest szlachetne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Tsole. Okazuje się, że bywa poczucie humoru i poczucie humoru. Najwidoczniej mnie cechuje ten drugi rodzaj. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I ja, Corrinnie, widzę Twoją przyszłość podobnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zaczęłam dzień Twoim drabblem i Twoim drabblem kończę. Pierwszy bardzo mi się podobał, a o drugim nie mogę powiedzieć nic innego. ;)

 

jakby był to stary kolega ze szkolnych lat. –> Raczej: …jakby to był dawny kolega ze szkolnych lat.

 

Twarz zaczynały zdobić pierwsze zmarszczki… –> Zmarszczki nie są ozdobą twarzy.

Proponuję: Twarz zaczynały znaczyć pierwsze zmarszczki…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Całkiem nieźle, Corrinnie. Szorcik króciutki, ale wielce treściwy i zasobny w istotne treści. Przeczytałam z przyjemnością i miło mi, że mogę go odesłać do Biblioteki. ;)

 

a wódz Buttu legł z dziu­rą w brzu­chu na ziemi. –> Czy dobrze rozumiem, że brzuch wodza był na ziemi?

Proponuję: …a wódz Buttu, z dziu­rą w brzu­chu, legł na ziemi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tsole, z Twojego komentarza dowiedziałam się, że przeczytałam humoreskę i to mnie trochę zdumiało, bo owszem, opowiadanie do poważnych i całkiem serio tworzonych nie należy, ale szczególnego humoru i czegoś naprawdę zabawnego to ja się tutaj nie dopatrzyłam. Owszem, czytało się nieźle, bo rzecz opisana lekko i z wigorem, ale poza romansem, który począł się w dość osobliwych okolicznościach, to ja tu raczej nic więcej nie dostrzegłam. ;)

 

pro­gra­my z tań­ca­mi ero­tycz­ny­mi, strip tease… –> …pro­gra­my z tań­ca­mi ero­tycz­ny­mi, striptizem

 

fa­ce­tów wzdy­cha­ją­cych za pięk­nem ko­bie­ce­go ciała… –> …fa­ce­tów wzdy­cha­ją­cych do pięk­na ko­bie­ce­go ciała

Wzdychałabym się raczej do kogoś/ czegoś. Za kimś/ czymś mogłabym tęsknić.

 

ba­lo­ny, które wy­glą­da­ły jak mon­stru­al­na guma do żucia. –> Guma do żucia może się kojarzyć z dmuchaniem balonów, ale nie wydaje mi się, aby balony przypominały gumę do żucia.

 

– Czło­wie­ku daj se na wstrzy­ma­nie, to tylko kom­pu­te­ro­wy pro­gram! – zgro­mi­łem się w my­ślach. –> Skoro w myślach, zapisz to jak myśl, nie jak dialog.

 

co zwia­sto­wa­ło, że jest już nie­źle ulul­ka­ny. –> Chyba miało być: …co zwia­sto­wa­ło, że jest już nie­źle ulul­a­ny.

 

Ożesz ty! – wy­mam­ro­tał Roni… –> Ożeż ty! – wy­mam­ro­tał Roni

 

– Racja! Idzie­my ale cicho–sza! –> – Racja! Idzie­my, ale cicho sza!

 

za­pa­ko­wa­li ko­le­gę do sa­mo­cho­du i od­je­cha­li. –> Nietrzeźwi?

 

W samym tylko ską­pym bi­ki­ni… –> Masło maślane. Bikini jest skąpe z definicji.

 

za­miast wy­ja­śnić co i jak, biorą się za ca­ło­wa­nie. –> …za­miast wy­ja­śnić co i jak, biorą się do ca­ło­wa­nia.

http://portalwiedzy.onet.pl/140056,,,,brac_sie_wziac_sie_do_czegos_brac_sie_wziac_sie_za_cos,haslo.html

 

Opa­tu­liw­szy dziew­czy­nę ma­ry­nar­ką, unio­słem ją po scho­dach… –> Raczej: Opa­tu­liw­szy dziew­czy­nę ma­ry­nar­ką, wnio­słem ją po scho­dach

 

potem ko­ry­tarz i zni­kłem w cze­lu­ściach mo­je­go miesz­ka­nia. –> …potem ko­ry­tarz i zni­knąłem w cze­lu­ściach mo­je­go miesz­ka­nia.

 

Po tym, co się chwi­lę potem do­wie­dzia­łem… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Po tym, czego się chwi­lę później do­wie­dzia­łem

 

– … cóż wpię­łam się w stre­am o na­zwie Ni­vri­ti… –> Zbędna spacja po wielokropku.

 

mamy spe­cjal­ne ma­szy­ny, trans–ge­ne­ra­to­ry. –> …mamy spe­cjal­ne ma­szy­ny, transge­ne­ra­to­ry.

 

– Zwy­kle apa­ra­tu­ra transge­ne­ra­to­rów… –> – Zwy­kle apa­ra­tu­ra transge­ne­ra­to­rów

 

za­im­po­no­wa­ła mi fi­ne­zją sko­ja­rzeń sma­ko­wo–za­pa­cho­wych. –> …za­im­po­no­wa­ła mi fi­ne­zją sko­ja­rzeń sma­ko­wo-za­pa­cho­wych.

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Harry, jeśli uważasz, że łapanka przyda się, to bardzo się cieszę. ;)

Nie mogę obiecać, że zjawię się ponownie, ale sugeruję abyś podzielił bloki tekstu na akapity. W ten sposób ułatwisz lekturę tym czytelnikom, którzy pewnie jeszcze się tu zjawią.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z trudem doczytałam do momentu, kiedy bohaterka wróciła ze snu i złapała dzierganego kota, a ponieważ cudze sny są czymś co nigdy nie zdoła mnie zainteresować, dodam tylko, że przeczytany fragment okazał się dla mnie straszliwie przegadany i tyleż nudny, co mało zrozumiały. Nie zdołał też zachęcić do poznania dalszego ciągu opowiadania.

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia – sporo tu różnych błędów, powtórzeń, literówek, nie zawsze poprawnie złożonych zdań. Interpunkcja mocno kuleje, a zwarte bloki tekstu dodatkowo utrudniały lekturę.

Zupełnie zbędna jest pusta przestrzeń pod opowiadaniem.

 

Na ple­cach czuję ukry­ty wzrok ca­łe­go świa­ta… –> Czy rzeczony wzrok na pewno był ukryty na plecach?

 

po skro­ni spły­wa pot nieba… –> Co to jest pot nieba?

 

nie­cne za­mia­ry znowu legną a głos za­milk­nie znowu… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

po­ja­wi się ko­lej­na oka­zja? Nie wiem już kogo słu­chać, ale jeśli nie zjawi się tutaj… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

męż­czy­znę, któ­re­go twarz, jakby nie­śmia­ła, ukry­wa się za pa­ra­wa­nem ty­sią­ca czar­nych liter… –> Skoro twarz mężczyzny skrywa parawan gazety, skąd obserwująca wie, że twarz jest jakby nieśmiała?

 

przej­dę na drugą stro­ną chod­ni­ka… –> Czy tu aby nie miało być: …przej­dę na drugą stronę ulicy

 

Pod­no­sząc się z ławki, jed­nej

z tych które przy­cią­ga­ją… –> Zbędny enter.

 

ławki, jed­nej z tych które przy­cią­ga­ją swoją barwą pta­sie od­cho­dy… –> Jestem przekonana, że ptakom jest wszystko jedno, jakiej barwy ławki obsrywają.

 

ga­ze­ta po­wo­li ujaw­nia rysy jego twa­rzy. –> W jaki sposób gazeta to robi?

 

Zanim przy­gląd­nę się nim w pełni… –> Zanim przy­gląd­nę się im w pełni

 

rzu­cam krót­kie spoj­rze­nie na naj­więk­szy pa­pie­ro­wy na­głó­wek… –> Jeśli to nagłówek w gazecie, nie jest on papierowy, a wydrukowany. Papierowa jest gazeta.

 

Ich zwy­cza­je, slo­gan, za­cho­wa­nie… –> Ich zwy­cza­je, slo­gany, za­cho­wa­nie

Chyba że bohaterka myślała o jednym sloganie.

 

wszyst­ko bu­du­je prze­paść mię­dzy nimi a Tobą… –> …wszyst­ko bu­du­je prze­paść mię­dzy nimi a tobą

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy wracamy się do kogoś listownie.

 

Pa­mię­tam do­brze każdy jeden mo­ment… –> Wystarczy: Pa­mię­tam do­brze każdy mo­ment

 

za­ta­mo­wać stru­mie­nie gorz­kich łez, są­czą­cych się… –> Nie bardzo to widzę – strumień jawi mi się jako wartki, a coś, co się sączy, cieknie raczej powoli i niezbyt obficie.

 

czy zo­stać obry­zga­ną przez ścia­nę brud­nej wody… –> …czy zo­stać obry­zga­na ścia­ną brud­nej wody

 

da­je­my się po­ko­ny­wać wła­snych lękom… –> …da­je­my się po­ko­ny­wać wła­snym lękom

 

gdyż owy pył nie chce się sprać… –> …gdyż ów pył nie chce się sprać

 

nawet ką­piel w mo­dli­twie nie po­tra­fi sobie z nim po­ra­dzić. –> Na czym polega kąpiel w modlitwie?

 

za­py­ta­łam się mojej to­wa­rzysz­ki : –> …za­py­ta­łam moją to­wa­rzysz­kę:

 

– Mó­wi­łam Ci że jak bę­dziesz się ru­szać… –> – Mó­wi­łam ci, że jak bę­dziesz się ru­szać

 

– Ech, chcesz wra­cać? Spodo­ba­ło mi się to miej­sce, ale jeśli mu­sisz spraw­dzić czy to coś z ze­wnątrz, po pro­stu po­wiedz. – czu­łam że drzem­ka nie­chęt­nie to zrobi, ale nie mo­głam zlek­ce­wa­żyć tego dziw­ne­go dźwię­ku. Prze­pro­szę ją przy ju­trzej­szym spo­tka­niu… –> – Ech, chcesz wra­cać? Spodo­ba­ło mi się to miej­sce, ale jeśli mu­sisz spraw­dzić czy to coś z ze­wnątrz, po pro­stu po­wiedz. – Czu­łam, że drzem­ka nie­chęt­nie to zrobi, ale nie mo­głam zlek­ce­wa­żyć tego dziw­ne­go dźwię­ku.

Prze­pro­szę ją przy ju­trzej­szym spo­tka­niu

Nie zawsze poprawnie zapisujesz dialogi. Może przyda się poradnik: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

że na pewno chce urwać ten sen. –> Literówka.

 

ile spada jabł­ko na zie­mie, od­ry­wa­ją­ce się ogon­kiem od oj­czy­stej ga­łę­zi… –> Literówka.

Jabłko jest przytwierdzone do gałęzi ogonkiem, ale ono ogonkiem się nie odrywa. Nie wydaje mi się też, aby gałąź mogła być ojczysta.

Proponuję: …ile spada na zie­mię jabł­ko, od­ry­wa­ją­ce od macierzystej ga­łę­zi

 

ubierz­cie się w te ko­szu­le na­stęp­nym razem!” rzu­ci­łam

w ostat­niej chwi­li… –> Zbędny enter.

 

pro­mie­nie czer­wo­ne­go świa­tła, wy­cho­dzą­ce z lamp­ki noc­nej oświe­tla­ją­cej pokój… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …pro­mie­nie czer­wo­ne­go świa­tła lamp­ki noc­nej, rozjaśniające pokój

 

ta­jem­ni­czy przy­bysz przy­bie­rze ludz­ką po­stać… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: …ta­jem­ni­czy gość przy­bie­rze ludz­ką po­stać

 

od dłuż­szej chwi­li wy­cze­ku­je na jego błąd. –> Literówka.

 

Miał w sobie coś z me­ta­licz­ne­go tonu, od­bi­ja­ją­cych się od drew­nia­nej pod­ło­gi kro­pel krwi… –> Skąd metaliczny ton w od­bi­ja­ją­cych się od drew­nia­nej pod­ło­gi kroplach krwi?

 

ko­mi­na wy­cho­dzą­ce­go od roz­grza­ne­go pieca hut­ni­cze­go. –> …ko­mi­na wy­cho­dzą­ce­go z roz­grza­ne­go pieca hut­ni­cze­go.

 

na­tych­mia­sto­wo wy­sko­czy­łam z łóżka. –> …na­tych­mia­st wy­sko­czy­łam z łóżka.

 

pró­bu­jąc nie udu­sić się od na­ci­sku, jakie wy­wie­ra­ły macki stwo­ra. –> …pró­bu­jąc nie udu­sić się od na­ci­sku, jaki wy­wie­ra­ły macki stwo­ra.

 

zo­sta­ło przed­sta­wio­ne dla mojej, i tak już do­sta­tecz­nie roz­szar­pa­nej świa­do­mo­ści… –> …zo­sta­ło przed­sta­wio­ne mojej, i tak już do­sta­tecz­nie roz­szar­pa­nej świa­do­mo­ści

 

Pierw­sza była eu­fo­ria szczę­ście to­wa­rzy­szą­ce nam pod­czas zda­rzeń które wy­cze­ku­je­my z nie­cier­pli­wo­ścią… –> Pierw­sza była eu­fo­ria, szczę­ście to­wa­rzy­szą­ce nam pod­czas zda­rzeń, których wy­cze­ku­je­my z nie­cier­pli­wo­ścią…

 

mia­łam chwi­lo­wą myśl aby spę­dzić resz­tę wiecz­no­ści w tej chwi­li… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

tylko dla tej chwi­li. Po kilku na­stęp­nych chwi­lach… –> Jak wyżej.

 

Nic oprócz tego ele­men­tu po­zo­sta­ło jed­nak takie samo… –> Chyba miało być: Nic, oprócz tego ele­men­tu, nie po­zo­sta­ło jed­nak takie same

 

ślad, nie ma­ją­cą się za­go­ić bli­znę w pa­mię­ci. –> …ślad, niema­ją­cą się za­go­ić ranę w pa­mię­ci.

Blizna to ślad po zagojeniu się rany.

 

i zda­ją­cy się być mniej świe­ży niż ten niż­szy. Su­ro­we wieże były wpra­wio­ne w ruch, i zda­wa­ły się krą­żyć wokół sie­bie, uczest­ni­czyć w tańcu, któ­re­go ruchy za­leż­ne były od wyż­sze­go stosu. Nie ro­zu­mia­łam już zu­peł­nie nic, to wszyst­ko zda­wa­ło się być… –> Nie brzmi to najlepiej, zwłaszcza że wdała się jeszcze lekka byłoza.

 

a kiedy ru­nę­ły już wszyst­kie, na­tych­mia­sto­wo zo­sta­ły za­ata­ko­wa­ne przez rój much… –> …a kiedy ru­nę­ły już wszyst­kie, na­tych­mia­st zo­sta­ły za­ata­ko­wa­ne przez rój much

 

– O czym mam nie za­po­mi­nać? – po­wie­dzia­łam… –> Raczej: – O czym mam nie za­po­mi­nać? – zapyta­łam

 

Ktoś obcy prze­mó­wił moim gar­dłem… –> Czy na pewno przemówił gardłem?

 

Nie szu­kaj w nich, szu­kaj we wnę­trzu.. –> Jeśli na końcu zdania miała być kropka, jest o jedną kropkę za dużo, a jeśli miał być wielokropek, brakuje jednej kropki. Wielokropek ma zawsze trzy kropki.

 

za­czę­ło prze­my­kać obok moich oczu w od­wró­co­nym tem­pie… –> Na czym polega odwrócenie tempa?

 

sto­jąc w je­dy­nym nie oświe­tlo­nym czer­wo­nym świa­tłem kącie… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: …sto­jąc w je­dy­nym nieoświe­tlo­nym czer­wo­ną lampką kącie

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, tak, zajmie się zawartością wiadra z właściwą sobie znajomością rzeczy. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie zawiedziesz, Realucu! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Poczekam, Wilku, poczekam. ;)

A nie omieszkaj onego wiaderka dekielkiem jakim szczelnie zawrzeć, żeby skradziony czas zeń nie wyciekał na próżno. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tłumoki. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy dobrze rozumiem, że w macie grawitacyjnej uczeni nie rozpoznali starego i jakże przydatnego latającego dywanu? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W takim razie, Wilku, niech Pani Wena będzie z Tobą. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zabrałam się do lektury Anomalii w konsorcjum strefy-jeden i niemal natychmiast, po błędach, zorientowałam się, że opowiadanie pod identycznym tytułem już czytałam, więc nie widzę powodu, aby po dwóch latach czytać je ponownie, zwłaszcza że ciągle występują w nim błędy, które wtedy wskazałam.

Autorze, przestałeś być Anonimowy, możesz się ujawnić.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Leniwy. I przestań się wstydzić, bo z babolami już się rozprawiłeś. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo rozumiem Chłopca i cieszę się, że ma mądrą Mamę. ;)

Rozumiem Chłopca tym bardziej, bo nieraz czytałam z zapałem książkę, która mnie bardzo zajęła, by jak najszybciej  dowiedzieć się, co dalej, a kiedy przeczytam ostatnią kropkę ostatniego zdania, robiło mi się smutno, że to już koniec. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pięknie opisałeś schyłek życia legendarnych postaci, którym przyszło zetknąć się z nową rzeczywistością. Wprowadziłeś do opowiadania sporą dawkę naturalnej w tych warunkach melancholii i tęsknoty za tym co było, nie brakło też dramatu odejścia jednego z bohaterów, ale potrafiłeś te wątki zrównoważyć odpowiednia porcją przedniego humoru i końcową szczyptą nadziei, że może coś jeszcze jest im pisane…

Przeczytałam z dużą satysfakcją i, mimo że w tekście trafiło się kilka usterek, kliknęłam. ;D

 

je­dy­ną eko­no­micz­nie słusz­ną opcją(cho­ciaż… –> Brak spacji przed nawiasem.

 

Artur brał wtedy sta­re­go skła­da­ka… –> Artur brał wtedy sta­ry skła­da­k

 

Sia­da­li więc we dwóch na ganku, czy słoń­ce, czy deszcz, w pla­sti­ko­wych krze­słach… –> …na pla­sti­ko­wych krze­słach

Siadamy w fotelu, ale na krześle.

 

Na sta­rość na­to­miast, lekko zdzi­wa­czał, zgo­lił brodę na kozią bród­kę… –> Na sta­rość na­to­miast, lekko zdzi­wa­czał, przystrzygł brodę na kozią bród­kę

Za SJP PWN: golić  «usuwać włosy lub zarost tuż przy skórze»

 

Obec­nie jed­nak, pi­ko­wał w dół i nie znał spo­so­bu… –> Masło maślane. Czy można pikować w górę?

Proponuję: Obec­nie jed­nak pi­ko­wał na łeb na szyję i nie znał spo­so­bu

 

nowy sa­mo­chód i nigdy nie wo­do­wa­ną łódkę. –> …nowy sa­mo­chód i nigdy niewo­do­wa­ną łódkę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie pytałem czy i jak czytasz znaki, tylko jak je stosujesz w myśleniu.

Zdaje mi się, że w moim myśleniu znaki występują podświadomie, ale są na pewno. Kiedy zastanawiam się, które warzywa kupić, pytam o to sobie, więc tam na pewno są pytajniki i mnóstwo przecinków. Czasem, kiedy mam jakieś wątpliwości i rozważam rzecz dłużej, pojawiają się wielokropki… A kiedy jestem już zdecydowana, myśli wieńczą kropki. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A Ty jak my­ślisz znaki in­ter­punk­cyj­ne) np. śred­nik czy cu­dzy­słów) :)

W ogóle nie myślę znaków, tak jak nie czytam ich w tekście. Jednakowoż one są i w myślach, i w czytanych zdaniach. Są jak sól w potrawie – niewidoczna, ale stanowi o jej smaku. I tak jak niedobór lub nadmiar soli może zniweczyć jakość dania, tak zlekceważona interpunkcja walnie przyczynia się do nie najlepszej jakości tekstu i potrafi mocno utrudnić lekturę.

 

Szacun za energię! Ja już ledwie człapię :(

Ja jeszcze nie człapię, staram się chodzić, choć znacznie wolniej niż kiedyś. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Tsole. Cieszę się, że udało mi się nie zawieść Twoich nadziei.

 

Za­rzu­casz mi my­śle­nie wiel­ki­mi li­te­ra­mi a z dru­giej stro­ny na­rze­kasz na brak in­ter­punk­cji w my­ślo­to­ku?

Owszem, narzekam na brak interpunkcji, bo to doskonale utrudnia lekturę, ale niczego Ci nie zarzucam – napisałam tylko, że wielkie litery były zagadką.

 

A Ty jak my­ślisz śred­nik czy cu­dzy­słów? :)

Nie rozumiem pytania. :(

 

Za­miesz­czam go tu cie­kaw re­ak­cji po­ko­le­nia, które tamte czasy zna tylko z opo­wie­ści.

No to będziesz musiał poczekać na opinie młodszych czytelników, bo ja dobrze pamiętam tamte czasy. Jestem Twoją rówieśniczką. ;)

 

Mo­żesz mi przed­sta­wić przy­naj­mniej jeden tekst trak­tu­ją­cy o sys­te­mie to­ta­li­tar­nym rów­no­waż­nym ko­mu­ni­stycz­ne­mu, ale zbu­do­wa­nym na mo­de­lu ustro­jo­wym opar­tym na wol­nym rynku?

Niestety, nie mogę, bo nie obciążam pamięci tekstami, których tematyka niezbyt mnie zajęła. :(

 

a nie zdzi­wi­ło Cię to, że Jo­na­than myśli po pol­sku?

Nie, bo całe opowiadanie jest napisane po polsku. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Tsole, obawiam się, że Twoje opowiadanie nie wytrzymało próby czasu. Pomysł, który był wart wyróżnienia trzydzieści pięć lat temu, teraz odebrałam jako mało odkrywczy i niezbyt zajmujący.

Wyjątkowo źle czytało się ustępy poświęcone myślom Jonatana Tendera – pozbawione interpunkcji okazały się osobliwym myślotokiem i byłam zmuszona czytać je po wielokroć, aby móc wyłowić jakiś sens. Nie bardzo wiem, co chciałeś osiągnąć, rezygnując z interpunkcji, bo nie wydaje mi się, że Twoim zamiarem było przedstawienie ciągu myśli wyzutych z jakichkolwiek emocji i uczuć, bowiem wtedy zagadką się staje, dlaczego bohater czasem myśli wielkimi literami?

Nie domyśliłam się, kim jest Karol – rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, więc nieco zdziwiło mnie polskie imię, które przewija się w myślach Jonatana.

 

– Masz, szczę­śliw­cze! Ko­ry­ta­rzem w lewo, potem scho­da­mi w dół i znowu w lewo. Kom­na­ta 114. –> Kom­na­ta sto czternaście.

Liczebniki zapisujemy słownie. Zwłaszcza w dialogach! Ten błąd pojawia się także w dalszej części opowiadania.

 

– T..tak… –> Brak spacji po wielokropku, który powinien mieć zawsze trzy kropki.

Efekt zająknięcia się można zapisać także w ten sposób: – T-tak

 

… za­czy­na się dzie­ci no pew­nie… –> Zbędna spacja po wielokropku.

 

– Dzie­ci…dzie­ci nie mogły przyjść… –> Brak spacji po wielokropku.

 

wa­run­ki eko­no­micz­nej opła­cal­no­ści eg­zy­sten­cji bied­ne dzie­ci.. –> Jeśli na końcu miała być kropka, jest o jedną kropkę za dużo, a jeśli wielokropek, brakuje jednej kropki.

 

– T…tak… –> Brak spacji po wielokropku.

 

gdy­byś nie ode­szła…do­brze… –> Brak spacji po wielokropku.

 

… mar­no­traw­stwo… cie­ka­we kto wpadł… –> Zbędna spacja po pierwszym wielokropku.

 

dzień i noc przez całe lata…ile… –> Brak spacji po wielokropku.

 

- or­ga­ni­zo­wa­nie im­prez spor­to­wych… –> Zamiast dywizu powinna być półpauza.

 

… wi­dzisz Lizo jacy ar­cha­icz­ni… –> Zbędna spacja po wielokropku.

 

…matko…mamo prze­cież ty pa­mię­ta­łaś–> Brak spacji przed wielokropkiem.

 

se­le­dy­no­wa ko­per­ta zło­to­czar­ne li­te­ry… –> …se­le­dy­no­wa ko­per­ta zło­to­-czar­ne li­te­ry…

 

( o ile Oby­wa­tel de­cy­du­je się na kre­ma­cję zwłok). –> Zbędna spacja po otwarciu nawiasu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wiem, Flapjacku, że wkradł się błąd. Musisz starać się pisać uważniej, a byłoby dobrze, gdybyś jeszcze czytał to, co napisałeś – taki np. Łosiot to ktoś zupełnie inny niż Łosioł. :(

 

Flapjacku, nie ma potrzeby dodawać kilku komentarzy w ciągu jednej minuty; można to wszystko napisać w jednym. Komentarze można edytować.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Realucu. Jestem przekonana, że Twoje kolejne opowiadania okażą się coraz lepsze pod każdym względem. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy Dziękuję za swoją opinię…

Flapjacku, nie przypuszczałam, że mamy podobne opinie o napisanych przez Ciebie Paprociach. Jednakowoż pozwolę sobie nadmienić, że zamieściłam moją opinię, Twojej nie znałam. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Flapjacku, może i miałeś pomysł na tytułowe Paprocie, jednak ich mariaż z maglownicą okazał się tak absurdalny, że nie udało mi się pojąć, co też miałeś nadzieję opowiedzieć.

Wykonanie, co stwierdzam ze smutkiem, pozostawia bardzo wiele do życzenia. :(

 

Odkąd się­ga­ła pa­mię­cią, od lat pysz­ni­ła się sta­rym ma­glem po­rzu­co­nym na stry­chu. –> Odkąd się­ga­ła pa­mię­cią, zawsze pysz­ni­ła się sta­rym ma­glem po­rzu­co­nym na stry­chu.

 

Nie­gdyś prze­ka­zy­wa­no go z domu do domu; roz­po­czę­to od głu­che­go nie­miec­kie­go żoł­nie­rza przez  le­ka­rzy, aż w końcu do­tarł w stro­ny ro­dzin­ne ko­bie­ty. –> Nie rozumiem tego zdania – co to znaczy, że magiel był przekazywany? Co rozpoczęto od głuchego żołnierza? Czy żołnierz był głuchy przez lekarzy?

 

pa­ją­ki, które w zimę cho­wa­ły się po ką­tach domu. –> …pa­ją­ki, które zimą cho­wa­ły się po ką­tach domu.

 

opady śnie­gu, prze­ga­nia­ły wsze­la­kie stwo­rze­nia w cie­płe domy. –> …opady śnie­gu prze­ga­nia­ły wsze­l­kie stwo­rze­nia do ciepłych domów.

 

stare lawn­boy’e do­ty­ka­ły ko­niusz­ka­mi pal­ców trzy­dziest­ki na karku… –> Nie wiem, co Autor chciał powiedzieć?

 

Dla­te­go ów ko­bie­ta miała powód… –> Dla­te­go owa ko­bie­ta miała powód

 

Ko­bie­ta chwy­ci­ła za mło­tek i jego obu­chem zdra­pa­ła grubą war­stwę farby.  –> Ko­bie­ta chwy­ci­ła mło­tek

Nie wydaje mi się, aby młotek nadawał się do zdrapywania farby z czegokolwiek.

 

kieł­ko­wa­ła zie­lo­no-list­na pa­proć. –> …kieł­ko­wa­ła zie­lo­nolist­na pa­proć.

Czy bywają paprocie o liściach innych niż zielone?

 

po­ły­sku­jąc z świa­tłem księ­ży­ca. –> …po­ły­sku­jąc w świetle księ­ży­ca.

 

Ten kolor był strasz­nie wy­ra­zi­sty, ale za­ra­zem de­li­kat­ny jak sa­ren­ka. –> Nijak nie potrafię sobie wyobrazić, jak kolor, jednocześnie wyrazisty i delikatny, może kojarzyć się z sarenką.

 

Po uda­nym za­bie­gu, ko­bie­ta ze­szła na dół ta­necz­nym kro­kiem wraz z igra­ją­cym na twa­rzy uśmie­chem. –> Czy to znaczy, że w innych okolicznościach kobieta i uśmiech schodzili oddzielnie?

 

Nie in­te­re­so­wa­ło jej, skąd w ma­szy­nie wy­ro­sła ro­śli­na… –> Nie in­te­re­so­wa­ło , dlaczego w ma­szy­nie wy­ro­sła ro­śli­na

 

na ma­szy­nie znów kwi­tły pa­pro­cie. –> Domyślam się, że kwitnące paprocie są elementem fantastycznym.

 

Ten sam jędr­ny kolor… –> Jędrny to inaczej twardy, sprężysty. Nie wydaje mi się, aby taki mógł być kolor.

Proponuję: Ten sam intensywny kolor

 

tra­fił do stud­ni, gdzie wraz z śnie­giem zmie­nił się w kupę złomu… –> Czy to znaczy, że śnieg też zmienił się w kupę złomu?

 

Mimo, że magla nie było, pa­pro­cie wciąż kwi­tły na stry­chu ko­bie­ty i kwit­ną do dziś. –> Kwitły, jak mniemam, fantastycznie.

 

Teraz roz­kła­da­ła się w stud­ni, pod war­stwą śnie­gu i pia­chu, ela­stycz­nie roz­ło­żo­ne­go na śred­ni­cy górki. –> Na czym polega ela­stycz­ne roz­ło­żenie śniegu i piachu na śred­ni­cy górki?

 

tak jak ko­bie­tę… –> …tak jak ko­bie­tę

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi, Saro, ale opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Czytałam je z trudem i nie bardzo potrafiłam dopatrzyć się jakiegoś logicznego związku pomiędzy kolejnymi fragmentami.

Twój komentarz trochę rozjaśnił sprawę, jednakowoż wolałabym dowiedzieć się tego wszystkiego z lektury, a nie z Twoich wyjaśnień.

Do nie najlepszego odbioru opowiadania z pewnością przyczyniło się też wykonanie, pozostawiające nieco do życzenia.

 

Po­zo­sta­li człon­ko­wie sie­dzie­li po obu stro­nach sali… –> Członkowie czego?

 

Kiedy sta­nę­ła obok gro­mo­wład­ne­go, ten wstał i prze­mó­wił. –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Kiedy zatrzymała się obok gro­mo­wład­ne­go, ten wstał i prze­mó­wił.

 

ski­nie­niem głowy po­dzię­ko­wa­ła to­wa­rzy­stwu. –> Coś się zaplątało między podziękowaniami i towarzystwem.

 

męż­czy­zna dzier­żą­cy in­stru­ment na kształt wio­sła. –> Czy dobrze rozumiem, że mężczyzna dzierżył instrument tak, jak zazwyczaj trzyma się wiosło?

A może miało być: …męż­czy­zna dzier­żą­cy in­stru­ment, przypominający kształtem wio­sło.

 

wpa­try­wa­ła się w dwu­pię­tro­wy bu­dy­nek zbu­do­wa­ny z czer­wo­nej cegły… –> Brzmi to fatalnie.

Proponuję: …wpa­try­wa­ła się w dwu­pię­tro­wy bu­dy­nek wzniesiony z czer­wo­nej cegły

 

Pod­par­ty na łok­ciach od­pa­lił skrę­ta. –> Raczej: Wspar­ty łok­ciami o parapet, od­pa­lił skrę­ta.

Podpierać można się czymś, nie na czymś.

 

Wy­pu­ścił bia­ło-sza­ry dym… –> Wy­pu­ścił bia­łosza­ry dym

Nie przypuszczam, aby dym był dwukolorowy.

 

– Hej! Lu­dzie! – za­wo­łał przez plecy do to­wa­rzy­szy. –> Naprawdę zawołał przez plecy???

 

– To za dużo jak na twoja głowę. –> Literówka.

 

Ma­na­ger wy­dzwa­niał co drugi dzień… –> Menadżer wy­dzwa­niał co drugi dzień

Używamy pisowni spolszczonej.

 

To be a rock and not to roll.” –> Kropkę stawiamy po zamknięciu cudzysłowu.

 

– Ja pier­do­le! Plant! –> Literówka.

 

drżąc całym cia­łem… –> Raczej: …drżąc na całym ciele

 

Ale ona, – pal­cem wska­zał na ulu­bie­ni­cę… –> Przed półpauzą nie stawia się przecinka.

 

Pro­mień śmier­ci prze­rwał po­wie­trze na pół… –> W jaki sposób można przerwać powietrze, w dodatku na pół?

 

wy­dar­te­go sprzed laty sza­lo­ne­mu na­ukow­co­wi. –> Literówka.

 

De­me­ter zaj­rza­ła jej w duszę, – czy chcesz… –> Zbędny przecinek przez półpauzą.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj Smutny Filologu!

Z całym szacunkiem dla Twoich przekonań, ale nie wydaje mi się, abyś była dziwolągiem. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Krótko i zwięźle opisałeś epizod z odległej przeszłości, zgrabnie przy tym wykorzystując postać Bolesława Chrobrego i jeszcze wplatając do całego zajścia Heraklesa.

Mimo kilku usterek czytało się całkiem nieźle. ;)

 

Mściwoj przebudził się z głośnym krzykiem. –> Masło maślane. Krzyk jest głośny z definicji.

 

– Nie bardzo, Panie, ale mogę… –> – Nie bardzo, panie, ale mogę

 

widząc, co zostało z jego orszaku, nie pozostało mu… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

jest już blisko. Ale co ma czynić, gdy już wróci… –> Jak wyżej.

 

bo wszystkie męki, jakie w życiu doświadczyłem… –> …bo wszystkie męki, jakich w życiu doświadczyłem

 

Nie ważne, czy to zazdrość o mężczyznę… –> Nieważne, czy to zazdrość o mężczyznę

 

– …To dobrze ci znana Oda. –> Skoro to dokończenie wypowiedzi, po wielokropku powinna być mała litera.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Harry, skoro twierdzisz, że przedmowa nie zdradza najistotniejszych spraw opowiadania, zostaw ją. Ale rozpatrz też możliwość, by zamiast drugiej części przedmowy dodać odpowiednie tagi, które, niczego nie zdradzając, dadzą czytelnikowi pojęcie o tym, czego może się spodziewać w opowiadaniu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Maćku, bardzo się cieszę, że sugestia przypadła Ci do gustu. Może to i jest wyzwanie, ale jestem przekonana, że na pewno mu podołasz.

Podziękowałeś bardzo ładnie i nie musiałeś się wcale “uniżać”, aby to wyrazić. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Harry, czy w przedmowie musiałeś streścić opowiadanie? Osobiście wolałabym dowiedzieć się wszystkiego z lektury, nie z wprowadzenia. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy A co sądzi pani o tekście?

Flapjacku, Na tej stronie nie ma ani pań, ani panów. Wszyscy jesteśmy ze sobą na ty.

No i wykaż nieco cierpliwości. Zaspokoję Twoją ciekawość, kiedy przeczytam tekst. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Byłoby wskazane, Asjevaldzie, abyś uczynił opowiadanie czytelniejszym i podzielił zwarte bloki tekstu na akapity.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Całe opowiadanie prezentuje się znacznie lepiej, no i poznałam historię od początku do zaskakującego końca.

Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że nadal panuje tu pewien chaos – nadal trudno się zorientować, czy narratorem jest Maciek czy Maciej.

A gdybyś tak we fragmentach dziejących się w czasie tamtego lata, oddał głos dzieciom i napisał je w czasie teraźniejszym? Łatwiej byłoby mi wyobrazić sobie, że uczestniczę w wyprawie, że nagle znalazłam się wśród tamtej gromadki. Chciałabym przeczytać dialogi napisane językiem bardziej chłopięcym, wierniej oddającym klimat tamtej przygody. Bez tych wszystkich poetyckich wtrąceń Macieja.

Maciejowi pozwól przemawiać jego charakterystycznym stylem w całej reszcie opowiadania. Niech będzie narratorem łączącym poszczególne sceny/ etapy wędrówki chłopców. Niech opisuje miejscowe widoki, niech wspomina, niech maluje słowami.

Nie chciałabym, brońcie bogowie, sugerować Ci, jak masz pisać i wcale nie twierdzę, że to jest dobry pomysł, ale może wart zastanowienia.  

 

Do­pó­ki nie masz w ręku mapy da­ne­go ob­sza­ru, ten – wy­da­je ci się pięk­niej­szy… –> Zbędna półpauza.

 

Moja fa­scy­na­cja mapą za­czę­ła się u za­ra­nia dzie­ciń­stwa, w za­mierz­chłej prze­szło­ści ra­cła­wic­kich pra­dzie­jów, któ­rych antyk przy­pa­da na pierw­szą po­ło­wę lat osiem­dzie­sią­tych ubie­głe­go wieku, zaś epoka brązu i że­la­za – na późne lata sie­dem­dzie­sią­te. Jako dzie­ci stu­dio­wa­li­śmy… –> Zaczynasz, pisząc o sobie i nagle przeradzasz się w kilkoro dzieci. Piszesz, że fascynacja zaczęła się u zarania dzieciństwa, więc chyba zbędne jest zaznaczenie, że studiowałeś mapy jako dziecko.

 

– Po­gódź­cie się – za­pro­po­no­wał roz­jem­ca po dłuż­szej chwi­li. –> Kto był rozjemcą? Zrozumiałam, że w tej scenie uczestniczą tylko bohater i kumpel.

 

Ro­śli­ny te do­star­cza­ły chru­stu, owo­ców… –> Raczej: Drzewa te do­star­cza­ły chru­stu, owo­ców

 

Peł­ni­ły także funk­cje ochron­ne przed czyn­ni­ka­mi at­mos­fe­rycz­ny­mi: wia­trem, desz­czem oraz śnie­giem. –> A może, by wyzbyć się urzędowości, może wystarczy: Chroniły też przed wia­trem, desz­czem oraz śnie­giem.

 

albo skom­bi­no­wał wiel­ka­noc­ną ter­kot­kę i wrony bym stra­szył… –> Byłam przekonana, że największe szkody na czereśniach czynią szpaki, nie wrony.

 

Każdy z brzdą­ców się go bał, w tym rów­nież ja. –> Brzdąc to małe dziecko. Owszem, chłopcy uczestniczący w wyprawie byli dziećmi, ale chyba nie na tyle małymi, by można ich nazwać brzdącami.

 

Już mia­łem się stle­nić… –> Co to znaczy?

 

Teraz wę­dro­wa­li­śmy w od­po­wied­nio dużym gro­nie: ja, Adaś, jego młod­szy brat, Tomuś – bo ina­czej go nie nazwę, jak wła­śnie Tomuś albo To­me­czek – oraz przy­jezd­ny z Kę­dzie­rzy­na-Koź­la Boguś. –> A co się stało z kumplem-przyjacielem na śmierć i życie, z którym Maciek rozpoczął wycieczkę?

 

Ci, co szli od sa­me­go po­cząt­ku pięli się nie­stru­dze­nie pod górę po stoku… –> Masło maślane. Czy mogli piąć się w dół stoku?

Może: Ci, co szli od sa­me­go po­cząt­ku, maszerowali/ podążali nie­stru­dze­nie pod górę po stoku

 

– Kuku, kaka – po­chy­lo­ny nad czar­ną dziu­rą… –> – Kuku, kakaPo­chy­lo­ny nad czar­ną dziu­rą

 

Wrona wziął pierw­szy łyk… –> Wrona wypił pierw­szy łyk

 

zdro­wo przy­ru­mie­nio­nej cegły, która była za­po­wie­dzią da­le­kich po­dró­ży, jakie od­by­łem już jako do­ro­sły. –> …zdro­wo przy­ru­mie­nio­nej cegły, będącej za­po­wie­dzią da­le­kich po­dró­ży, które od­by­łem już jako do­ro­sły.

 

Choć Be­skid Niski to to nie jest, to jed­nak być może gdzieś po dro­dze wpad­nie się na An­drze­ja Sta­siu­ka, tego pi­sa­rza, wia­do­mo. –> Wcześniej napisałeś: Ty­siąc dzie­więć­set osiem­dzie­sią­ty piąty – pięk­ne czasy, wspa­nia­ły rok uro­dzaj­ny. –> Czy w 1985 roku Andrzej Stasiuk był pisarzem, o którym mały Maciek mógł słyszeć?

 

– Kto pa­mię­tał, ten pa­mię­tał, kto wie­dział, to wie­dział, ja szcze­gó­łów nie zna­łem, więc za­mie­ni­łem się w słuch. –> Czyja to wypowiedź? A może tylko przyplątała się zbędna półpauza?

 

– Co to jest al­ko­ho­lik? – Prze­rwał mu bra­ci­szek. –> – Co to jest al­ko­ho­lik? – prze­rwał mu bra­ci­szek.

 

– Al­ko­ho­lik to jest… no ten… no po pro­stu pijak! – Try­snął wie­dzą… –> – Al­ko­ho­lik to jest… no ten… no po pro­stu pijak! – try­snął wie­dzą

 

– Fajna hi­sto­ria.Oce­ni­łem, nie kry­jąc za­chwy­tu. –> – Fajna hi­sto­ria – oce­ni­łem, nie kry­jąc za­chwy­tu.

 

mi­li­cjan­ci pe­ne­tro­wa­li – uwaga – czte­ry, aż czte­ry!, po­wia­ty… –> Po wykrzykniku nie stawia się przecinka.

 

Spro­wa­dzo­no nawet woj­sko, woj­sko oraz psy tro­pią­ce. –> Czy to celowe powtórzenie?

 

Wiecz­ne od­po­czy­wa­nie, Racz im dać Panie… –> Wiecz­ne od­po­czy­wa­nie, racz im dać Panie…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mój debiutancki szorcik! :)

Flapjacku123, czy to na pewno debiut? Przecież pierwszy tekst zamieściłeś w styczniu tego roku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Yantri, i PSNP. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na ko­niec mała zło­śli­wość wobec re­gu­la­to­rów. Mój po­lo­ni­sta w gim­na­zjum cza­sa­mi wspo­mi­nał o me­ta­fo­rach. Stąd nie­bie­sko­oki uśmiech: https://sjp.pl/metafora

Janiepowsinogo, zupełnie nie rozumiem dlaczego postanowiłeś wykazać się złośliwością, podczas kiedy ja chciałam się tylko upewnić, czy uśmiech na pewno miał oczy…

Domyślam się, bez złośliwości, że Twój nauczyciel w gimnazjum, mówiąc o metaforach/ przenośniach, nadmienił także, że ta figura stylistyczna występuje zazwyczaj w poezji, podczas gdy DiArt i Niebieskooki nawet prozy poetyckiej nie przypomina. Jednakowoż to Twoje opowiadanie i będzie napisana takimi słowami, które Ty uznasz za najwłaściwsze.

 

Polecam też: (pozwolę sobie pominąć link)

Nie pojmuję, Janiepowsinogo, dlaczego podajesz link reklamujący czarną parasolkę z czubem gotyckim, podczas gdy w opowiadaniu piszesz o parasolce z ostrzem? Nadal twierdzę, że parasolki nie mają ostrzy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Magdaland! Domyślam się, że Twoja Pani Wena także dorosła i obie zadbacie o właściwą jakość Twojej twórczości. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nic z tego, Maćku, nie spiszę, bo nie umiem. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Da się, bo zdarza się, że autorzy zamieszczają.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem, Tsole. Nie piszę i na stronie zamieszczam tylko komentarze. Sugeruję, abyś zadał to pytanie na shoutboksie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No tak, tak desperacki krok może przestawić resztę życia na zupełnie inne tory, a tu, jak się okazało, jeszcze rozjazd…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Widzę, że patrzysz w przyszłość z nadzieją i optymizmem. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cóż, Tsole, nie widzę sensu dalszej wymiany zdań, bo wszystko wskazuje na to, że każde z nas zostanie przy własnym poglądzie na sprawę, zwłaszcza że, jak się okazuje, wiesz lepiej ode mnie, jakie są moje wybory i czym wolałam się zająć, przystępując do lektury.

 

Do zobaczenia pod NIVRITI STREAM. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Lilianno! Mam nadzieję, że Twoja Pani Wena sprawi, że, oprócz felietonów, będziesz pisać także opowiadania. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak gwoli ści­sło­ści: opcja którą wy­bra­łem jest po­praw­na nie tylko wg pro­fe­sjo­nal­nej ko­rek­tor­ki, lecz także au­to­ra za­lin­ko­wa­nej przez Cie­bie po­ra­dy (Paweł Po­mia­nek, który zresz­tą po­wo­łu­je się na prof. Adama Wo­lań­skie­go z po­rad­ni ję­zy­ko­wej PWN).

Tsole, nie podważam poprawności Twoich zapisów. Obawiam się, że nie zrozumiałeś, czym się kierowałam, podając Ci rzeczony link. W tej sytuacji mogę tylko powtórzyć to, co już powiedziałam: Po­da­jąc link chcia­łam byś wie­dział, że myśli można za­pi­sy­wać róż­no­ra­ko. Twój zapis z cu­dzy­sło­wa­mi – wobec mnó­stwa in­nych słów i zdań w nie uję­tych – wydał mi się naj­mniej czy­tel­ny. Jed­na­ko­woż wybór spo­so­bu za­pi­sy­wa­nia myśli na­le­ży do Cie­bie.

 

…przy­pi­sy są nie tylko usłu­gą in­for­ma­cyj­ną, lecz także skład­ni­kiem stylu. Nie­trud­no za­uwa­żyć, że “Chmu­ra” jest sty­li­zo­wa­na na li­te­ra­tu­rę faktu. Zro­bio­ny pro­fe­sjo­nal­nie skrypt wy­kła­du ro­ił­by się od przy­pi­sów, liczb po­da­wa­nych cy­fra­mi a nie słow­nie, etc.

Tsole, rozumiem kierujące Tobą, autorem Chmury, powody, ale spróbuj przyjąć do wiadomości, że ja, prosta czytelniczka, zostałam zaproszona do wysłuchania wykładu. Nie przyszło mi do głowy, że zamiast tego dostanę skrypt pełen nieczytelnych dla kogoś, kto nie siedzi w temacie, zdań i pojęć. Profesor Jaskson mógł posługiwać się skryptem, ale słuchacze, w tym ja, spodziewałam się zrozumiale wygłoszonego wykładu. I nie wydaje mi się, aby wykładowca mógł wypowiadać liczby i daty inaczej niż słowami.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak dotąd, żaden z czy­tel­ni­ków (a było już ich sporo, choć nie tutaj) nie sy­gna­li­zo­wał nie­zro­zu­mie­nia tek­stu.

Komputer służy mi do pisania, zaglądania do słowników i odwiedzania strony NF. Wszelkie inne jego możliwości są dla mnie wiedzą tajemną i, jak już wspomniałam, chyba nigdy nie zdołam do końca pojąć, o czy traktują opowiadania podobne Twojemu.

 

Dzię­ki za link dzię­ki któ­re­mu upew­ni­łem się, że (wbrew Two­jej opi­nii) opcja formy za­pi­sy­wa­nia myśli, którą za­sto­so­wa­łem jest po­praw­na…

Tsole, jestem amatorką i nie śmiałabym podważać wskazówek profesjonalnej korektorki.

Podając link chciałam byś wiedział, że myśli można zapisywać różnorako. Twój zapis z cudzysłowami – wobec mnóstwa innych słów i zdań w nie ujętych – wydał mi się najmniej czytelny. Jednakowoż wybór sposobu zapisywania myśli należy do Ciebie.

 

A w ogóle da się tu zro­bić przy­pi­sy?

Da się.

Tylko czy one są na pewno niezbędne? Czy nie można napisać tekstu w sposób na tyle jasny, by czytelnik pojął treść i nie musiał zaglądać do przypisów?

 

Czy kompetencją można dysponować?

Moim zdaniem można. En­cy­klo­pe­dia po­da­je, że Kom­pe­ten­cja to po­łą­cze­nie trzech atry­bu­tów: wie­dzy, umie­jęt­no­ści i po­sta­wy. Zatem pe­wien ze­staw cech, któ­ry­mi można dys­po­no­wać lub nie.

A moim zdaniem kompetencje można mieć i można z nich korzystać, tak jak można mieć pewne umiejętności i korzystać z nabytej wiedzy, czy wykazać się określoną postawą.

Dysponowanie kompetencjami, wiedzą, umiejętnościami czy postawą, moim zdaniem, brzmi dość osobliwie.

Jednakowoż, Tsole, to jest Twoje opowiadanie i będzie napisane takimi słowami, które Ty uznasz na najlepsze.

 

Rozumiem, że mogę te poprawki do tekstu wprowadzić?

Dobrze rozumiesz, wprowadzanie poprawek jest ze wszech miar pożądane. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I ja zjawię się tutaj niebawem. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witam przybyłych już dawno i teraz – Adro, Bolly, Kamiln95 – niech Pani Wena będzie z Wami. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Spodobało mi się. Bo choć bohater przeżywa podwójny dramat rodzinny, to rzecz została opowiedziana niezwykle lekko, miejscami zabawnie, bez zbędnego wzbudzania współczucia.

A Baron Samedi, no cóż, Baron jest po prostu bardzo fajny! ;D

 

Po­ki­wał głową do mojej opo­wie­ści i swo­ich myśli… –> W jaki sposób można pokiwać głową do opowieści i myśli?

 

Się­gną­łem po kawę, by się ocu­cić, wy­pi­łem so­lid­ne­go łyka… –> …wy­pi­łem so­lid­ny łyk

 

Wy­sze­dłem do głów­nej sali… –> Raczej: W­sze­dłem do głów­nej sali… Lub: Wy­sze­dłem z głów­nej sali

 

Nie co dzień ba­wi­li się przy mu­zy­ce ser­wo­wa­nej przez gwiaz­dę. –> Muzyki się nie serwuje.

 

Wstał, wyjął zza po­mni­ka bu­tel­kę i po­cią­gnął so­lid­ne­go łyka. –> …i po­cią­gnął so­lid­ny łyk.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zastanawiam się, co skłoniło dziewczynę do samobójstwa i dlaczego, choć ją odratowano, umarła ta jej część, która kochała.

Czytało się całkiem nieźle. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Może gdyby opowiadanie było lepiej napisane, nie skupiałabym się na wyławianiu usterek i z większą uwagą mogłabym śledzić opisaną historię, a tak, no cóż… Zmęczył mnie nazbyt długi wykład profesora, zwłaszcza że niewiele z niego pojęłam. Podobnie ma się sprawa z naradą u prezydenta. Nie dotarło do mnie, jaki jest związek między anomaliami pogodowymi, a Chmurą, która chyba już na zawsze pozostanie dla mnie tworem tajemnym i niezrozumiałym.

W lekturze bardzo przeszkadzały mi liczne nawiasy i cudzysłowy, w większości przypadków, moim zdaniem, zupełnie zbędne, oraz nie najlepsza interpunkcja.

Mam nadzieję, Tsole, że Twoje przyszłe opowiadania okażą się ciekawsze i znacznie lepiej napisane.

 

wy­no­szą­cym do­kład­nie 5 m. –> …wy­no­szą­cym do­kład­nie pięć metrów.

Liczebniki zapisujemy słownie. Nie używamy symboli ani skrótów.

Ten błąd pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie; niektóre przypadki wypisałam.

 

Po prze­ana­li­zo­wa­niu kil­ku­na­stu po­ten­cjal­nych kon­sul­tan­tów, wybór padł… –> Raczej: Po prze­ana­li­zo­wa­niu kandydatur kil­ku­na­stu po­ten­cjal­nych kon­sul­tan­tów, wybór padł

 

Do­kład­nie za 10 dni mam wy­gło­sić… –> Do­kład­nie za dziesięć dni mam wy­gło­sić

Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach. Ten błąd pojawia się wielokrotnie w dalszej części opowiadania.

 

– Sza­now­ni Pań­stwo, witam ser­decz­nie! –> – Sza­now­ni pań­stwo, witam ser­decz­nie!

Formy grzecznościowe piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

Ten błąd pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie.

 

po­wie­dział prof. Allan White… –> …po­wie­dział profesor Allan White

Nie używamy skrótów.

Ten błąd pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie; niektóre przypadki wypisałam.

 

„Pro­fe­sor ma trud­ny orzech do zgry­zie­nia – po­my­ślał. – Jest mię­dzy mło­tem a ko­wa­dłem. –> „Pro­fe­sor ma trud­ny orzech do zgry­zie­nia – po­my­ślał.  Jest mię­dzy mło­tem a ko­wa­dłem.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

– Owe za­ka­zy nie ozna­czają, że za­nie­cha­no wszel­kich badań nad moż­li­wo­ścia­mi ste­ro­wa­nia po­go­dą. Przed dwoma laty rząd USA, na wnio­sek grupy na­ukow­ców zwią­za­nych z Ame­ry­kań­ską Na­ro­do­wą Służ­bą Oce­anicz­ną i Me­te­oro­lo­gicz­ną (NOAA – Na­tio­nal Oce­anic and At­mo­sphe­ric Ad­mi­ni­stra­tion, od­po­wied­nik pol­skie­go IMGW) , powołał do życia projekt „Zdalne Sterowanie Pogodą” (RWC – Remote Weather Control) , którego mam zaszczyt być konsultantem. –> Wyjaśnienia w nawiasie są, moim zdaniem, absolutnie zbędne – sprawiają, że wypowiedź staje się nieczytelna, no bo po co Amerykanom słuchającym wykładu pierwsza wiadomość o polskim IMGW, a potem druga, przekładająca z polskiego na ichni?

Po nawiasach są zbędne spacje przed przecinkami.

Ciekawi mnie też, jak profesor wypowiada nawiasy…

 

„Na razie mamy ele­men­tarz”  po­my­ślał Ful­ler, który tę wie­dzę miał „w małym pa­lusz­ku”. –>

„Na razie mamy ele­men­tarz” –  po­my­ślał Ful­ler, który tę wie­dzę miał w małym pa­lcu.

Frazeologizmów nie ujmujemy w cudzysłów.

 

„ty Ful­ler słu­chaj wy­kła­du, bo dasz plamy, jeśli pro­fe­sor zrobi ci mały spraw­dzian!” –> Literówka.

 

– … rząd zre­ali­zo­wał 3-let­ni pro­jekt… –> – …rząd zre­ali­zo­wał trzylet­ni pro­jekt

Zbędna spacja po wielokropku.

 

udało się zwięk­szyć licz­bę opa­dów na ob­sza­rze 10% po­wierzch­ni kraju. –> …udało się zwięk­szyć licz­bę opa­dów na ob­sza­rze dziesięciu procent po­wierzch­ni kraju.

 

star­szy je­go­mość z wy­dat­ną czar­ną brodą. –> Można mieć wydatny nos/ brzuch/ biust, ale nie bardzo wiem, na czym polega wydatność zarostu…

Może: …star­szy je­go­mość z obfitą/ długą/ pokaźną/ gęstą czar­ną brodą.

 

Wy­ni­ki badań były upu­blicz­nia­nie i sze­ro­ko ko­men­to­wa­ne… –> Literówka.

 

– „Ostro po­le­ciał pro­fe­so­rek – po­my­ślał Ful­ler. – Skoń­czył się ele­men­tarz”. –> „Ostro po­le­ciał pro­fe­so­rek – po­my­ślał Ful­ler. Skoń­czył się ele­men­tarz”.

Zapisu myśli nie poprzedza półpauza.

 

nie za­zdro­ścił słu­cha­czom o hu­ma­ni­stycz­nej pro­we­nien­cji. –> Na czym polega humanistyczna proweniencja?

 

– Oj, od­no­szę wra­że­nie, że część z Pań­stwa myśli teraz… –> – Oj, od­no­szę wra­że­nie, że część z pań­stwa myśli teraz

 

kon­cep­cja ta zna­ko­mi­cie tłu­ma­czy więk­szość tzw. zja­wisk… – …kon­cep­cja ta zna­ko­mi­cie tłu­ma­czy więk­szość tak zwanych zja­wisk

 

w ra­mach pro­jek­tu RWC po­wo­ła­no ze­spół Ze­spół ds. Pa­ra­nor­mal­nej Sy­ner­gii Świa­do­mo­ści… –> Dwa grzybki w barszczyku. Skrót.

 

Myśl tę kon­ty­nu­owa­li m.in. –> Myśl tę kon­ty­nu­owa­li między innymi

 

– W takim razie jaka jest rola mózgu? – znów po­de­rwał się dłu­go­wło­sy mło­dzian. –> Wcześniej o owym młodzianie napisałeś: …młody czło­wiek z bujną roz­wi­chrzo­ną czu­pry­ną… –> Obawiam się, że mając czuprynę, nie można jednocześnie być długowłosym.

 

– Na za­koń­cze­nie – i na po­twier­dze­nie wyżej po­wie­dzia­ne­go… –> Raczej: – Na za­koń­cze­nie – i na po­twier­dze­nie wcześniej po­wie­dzia­ne­go/ tego, co powiedziałem wcześniej

 

dzię­ku­ję Pań­stwu za uwagę… –> …dzię­ku­ję pań­stwu za uwagę

 

Pro­fe­sor skło­nił się szar­manc­ko że­gna­ny za­słu­żo­ny­mi bra­wa­mi. –> Czy profesor skłonił się

szarmancko, czy może szarmancko żegnały go brawa?

 

ocze­ki­wał go już prof. Jack­son. –> …ocze­ki­wał go już profesor Jack­son.

 

jest pan czło­wie­kiem „z bran­ży”, więc dys­po­nu­je kom­pe­ten­cją w tym te­ma­cie. –> Czy kompetencją można dysponować?

Cudzysłów, moim zdaniem zbędny.

 

– Je­stem abs­ty­nen­tem, ale jeśli ma pan Pepsi… –> – Je­stem abs­ty­nen­tem, ale jeśli ma pan pepsi

Nazwy napojów piszemy małą literą. http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

– Panie Pre­zy­den­cie, po­zwo­lę sobie przed­sta­wić gości… –> – Panie pre­zy­den­cie, po­zwo­lę sobie przed­sta­wić gości

Ten błąd pojawia się wielokrotnie w dalszej części opowiadania.

 

tu­dzież z ra­por­tem pro­fe­so­ra Jack­so­na do­ty­czą­ce­go za­gad­nień me­te­oin­ży­nie­rii… –> …tu­dzież z ra­por­tem pro­fe­so­ra Jack­so­na, do­ty­czą­cym za­gad­nień me­te­oin­ży­nie­rii

 

pra­wie nie­ogra­ni­czo­ne jest pole moż­li­wo­ści, jakie otwie­ra­ją się przed nami… –> …pra­wie nie­ogra­ni­czo­ne jest pole moż­li­wo­ści, które otwie­ra­ się przed nami… Lub: …pra­wie nie­ogra­ni­czo­ne są pola moż­li­wo­ści, które otwie­ra­ją się przed nami

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytało się całkiem nieźle, niestety, tylko do pewnego momentu. Kiedy doszłam do fragmentu o zrzutach jaźni, przestałam rozumieć o czym piszesz i tak mi już pozostało do końca opowiadania. :(

 

w moim wy­pad­ku cięż­ko mi po­skle­jać do kupy… –> …w moim wy­pad­ku trudno mi po­skle­jać do kupy

 

wszyst­kie ogra­ni­cze­nia,li­mi­ty i ba­rier­ki… –> Brak spacji po przecinku.

 

stan, który z czy­stym su­mie­niem moż­na­by okre­ślić… –> …stan, który z czy­stym su­mie­niem moż­na ­by okre­ślić

 

Cięż­ko o tym my­śleć… –> Trudno o tym my­śleć

 

Je­stem pełen po­dzi­wu dla kro­pot­ki­now­skiej wizji… –> Je­stem pełen po­dzi­wu dla Kro­pot­ki­now­skiej wizji

 

Sfru­sto­wa­ny i za­wie­dzio­ny oto­cze­niem… –> Literówka.

 

lęk ja­ski­niow­ca przed spoj­rze­niem w Słoń­ce. –> …lęk ja­ski­niow­ca przed spoj­rze­niem w słoń­ce.

 

Chyba byłem je­dy­nym go­ściem w oko­li­cy, które uznał… –> Literówka.

 

Chyba nawet za­przy­jaź­ni­li­śmy, co tu się zresz­tą dzi­wić… –> A może: Chyba nawet za­przy­jaź­ni­li­śmy się, co zresztą nie dziwi

 

mój sznyt oszu­sta w syn­te­tycz­nym klo­nie roz­bu­chał ponad wszel­kie ocze­ki­wa­nia. –> Co rozbuchał?

 

Nie­kie­dy świat zdaje się bar­dzo mały.Mój anioł stróż… –> Brak spacji po kropce.

 

Warto spleść razem wszyst­kie te funk­cje w jedną, aby opty­mal­no­ści stała się za­dość. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Drakaino, okazuje się, że bywają obsesje i obsesje. Twoja należy do jak najbardziej pozytywnych, wręcz godnych pozazdroszczenia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć podzielam zastrzeżenia wcześniej komentujących, to jednakowoż dołączam do grona czytelników zadowolonych z lektury. Podróż i doświadczenia Giovanniego okazały się interesującą baśnią, do której przemyciłaś mnóstwo mitów, ale też nie pozbawiłaś jej faktów.

Masz szczególny dar opisywania miejsc, w których toczy się opowieść i choć dotychczas były mi one obce, kilkakrotnie doznałam wrażenia, że je znam, że jest mi dane zobaczyć wszystko to, co widzi bohater.

Boleję jedynie, że nijak nie mogłam poczuć snujących się woni…

 

który miał go chro­nić za­rów­no przez złymi du­cha­mi… –> Literówka.

 

ale nikt się nie po­ja­wił na dro­dze. Chło­pak czuł nawet lek­kie roz­cza­ro­wa­nie, że nikt się… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

głos jedna uto­nął w gęst­nie­ją­cej mazi. –> Literówka.

 

zda­wał się nie do­strze­gać, wiły się po po­sadz­ce i roz­pły­wa­ły się w po­wie­trzu. –> Lekka siękoza.

 

od­ga­nia­na przez coś, co w niej żyło. Przez chwi­lę… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

wi­dział na targu w Aiac­ciu ry­ba­ków sprze­da­ją­cy koral… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale masz na myśli, Reg., swój rozum, z którego niekiedy, i to nawet dość często korzystam, czy też własny mój rozum, z którego osobiście tylko ja czerpię? ;-)

Maćku, z moich obserwacji wynika, że Twojemu rozumowi nic nie brakuje, jest absolutnie sprawny i możesz na nim polegać z pełną ufnością. ;)

 

Ciekaw jestem Waszej interpretacji szorta…

To trochę tak, jak za czasów mojej młodości, kiedy to pyszny domowy kompot przegrywał z zawartością niespełna ćwierćlitrowej buteleczki wypełnionej brązowym gazowanym napojem z orzeszków kola. No, ale napój był z Ameryki! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Owszem, Maćku, zaimki są, ale nie powiedziałabym, że jest ich rażący nadmiar. Jeśli jednak uważasz inaczej, zrób to, co Ci podpowiada rozum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Maćku, masz coraz lepsze pomysły. Drablujesz też coraz lepiej. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Opowiadanie zaintrygowało mnie od pierwszych zdań, ale kiedy zaczęłam się orientować, ku czemu rzecz zmierza, tak napięcie jak i ciekawość nieco opadły, no bo jeśli wszystko skończy się dobrze, będzie to czysta fantazja, a jeśli opowieść pozostanie wierna faktom, to wiadomo, jaki będzie finał. Na szczęście Gambit lankijski jest napisany w tak zajmujący sposób, że niebawem nastąpiło odrodzenie się ciekawości, a i uwaga napięła się ponownie. I tak już pozostało do końca.

Nie mam obiekcji, że Twoją inspiracją stały się świeże i dramatyczne wydarzenia, no bo co może uczynić twórca, kiedy spłynie na niego natchnienie, a Pani Wena powie: – Pisz! Pisz najlepiej jak umiesz!

 

Ludź­mi gra się dużo cię­żej niż pio­na­mi z pla­sti­ku. –> Ludź­mi gra się dużo trudniej niż pio­na­mi z pla­sti­ku.

 

Ale nawet on nie za­bi­je ośmiu ludzi na raz. –> Ale nawet on nie za­bi­je ośmiu ludzi naraz.

Zakładam, że nie chodzi o zabicie ośmiu ludzi jednym strzałem, a raczej o spowodowanie, by ośmiu ludzi zginęło niemal jednocześnie.

 

który sie­dzi na tyl­nym sie­dze­niu li­mu­zy­ny Mi­ni­stra Zdro­wia… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: …który zajmuje miejsce na tyl­nym sie­dze­niu li­mu­zy­ny Mi­ni­stra Zdro­wia… Lub: …który sie­dzi na tyl­nym fotelu li­mu­zy­ny Mi­ni­stra Zdro­wia

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, teraz wszystko jasne. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Grzelulukasie. I cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne.  

Tak, w dialogach dopuszcza się potocyzmy, wyrażenia gwarowe, zwroty niepoprawne, czy też charakterystyczne dla jakiegoś środowiska, ale w tym przypadku byłam przekonana, że mam do czynienia z wykładem, więc spodziewałam się, że będzie poprowadzony fachowo. Jeśli złotówka była celowa, niech zostanie.

 

…wy­cho­dzi na to, że słabo to opi­sa­łem.

Niekoniecznie, nie wykluczam, że to ja słabo czytałam i słabo rzecz pojęłam. Poczekaj na komentarze innych użytkowników.

 

 

Grzelulukasie, z komentarza wnoszę, że jesteś mężczyzną, ale w profilu stoi wyraźnie, że jesteś kobietą. A jak jest naprawdę? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Znany motyw, ale ujęty jakby na nowo, ładnie, ale też przewrotnie. Podoba mi się zakończenie. ;)

Wykonanie bardzo porządne, ale dobre wrażenie psuje nie najlepsza interpunkcja.

 

Tor­na­do ko­lej­nych za­mie­nio­nych w słowa myśli z nisz­czy­ciel­ką siłą… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tekst zdał mi się dość chaotyczny i cóż, niewiele zeń pojęłam. :(

 

Kur­cze, kto nalał ta­kie­go si­ka­cza… –> Literówka.

 

Czer­wo­ne li­te­ry wa­li­ły po mo­ni­to­rze

przy akom­pa­nia­men­cie elek­tro­nicz­ne­go ja­zgo­tu… –> Zbędny enter.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, historyjka o pani, która zobaczyła niebieskookiego pana i postanowiła bliżej go poznać, niestety, nie przypadła mi do gustu.

Wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia, by nie rzec, że w obecnym kształcie tekst niespecjalnie nadaje się do czytania.

 

Ko-la-pu-aa-cja! O-scia-ma! skan­do­wał tłum kłę­bią­cy się… –> Ko-la-pu-aa-cja! O-scia-ma!  skan­do­wał tłum, kłę­bią­cy się

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

hełmy z pla­sti­ko­wy­mi osło­na­mi 

i ton­fa­mi  za pasem. –> Zbędny enter. Ten błąd pojawia się w tekście wielokrotnie.

 

i ton­fa­mi za pasem. Z tych pałek nie było żad­ne­go po­żyt­ku, spo­czy­wa­ły sobie spo­koj­nie za pasem po­li­cjan­tów… –> Po co dublujesz informację?

Czy wszystkie pałki spoczywały za jednym pasem?

 

Nie­któ­rzy uczest­ni­cy wzo­rem sta­ro­żyt­nych mi­ste­riów… –> Uczestnicy czego?

 

nada­wa­li ton okrzy­kom, tu­pa­niu czy biciu bu­ta­mi w me­ta­lo­we ba­rier­ki. –> Czy dobrze rozumiem, że trzymali w rękach buty i bili nimi w barierki?

A może miało być: …nada­wa­li ton okrzy­kom, tu­pa­niu czy kopaniu w me­ta­lo­we ba­rier­ki.

 

czy unik­nąć ostrza pa­ra­sol­ki… –> Parasolki nie mają ostrzy.

 

No, teraz po­win­nam mieć już górki… –> Chyba miało być: No, teraz po­win­nam mieć już z górki

 

i znowu zo­ba­czy­ła ten nie­bie­sko­oki, kpią­cy uśmiech. –> Czy uśmiech na pewno miał oczy?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka