Profil użytkownika

Z ogromną przykrością obwieszczam, że, aż do odwołania, nie będę mogła przyjmować zaproszeń do betowania. :-(

 

Komunikat organizacyjny:

Autorzy publikujący opowiadania anonimowo, nie powinni spodziewać się moich łapanek. Autorzy fragmentów także nie powinni mieć nadmiernych oczekiwań.

 


komentarze: 18601, w dziale opowiadań: 16693, opowiadania: 9240

Ostatnie sto komentarzy

“Mentio” jest bardzo krótkim opowiadaniem wprowadzającym do późniejszych historii, może nawet odważyłabym się go nazwać prologiem. Od razu ostrzegam, tekst niczego nie wyjaśnia, a wręcz przeciwnie, pozostawia pytania bez odpowiedzi…

Yuuki, ponieważ, jak sama piszesz, tekst nie jest skończonym opowiadaniem, bądź uprzejma zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Popraw też zapis dialogów – tu znajdziesz wskazówki: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, tytuł odzwierciedla faktyczny stan rzeczy i na pewno nie jest reklamą opowiadania.

W szorcie nie znalazłam nic śmiesznego, jedynie garść błędów i usterek, a to, niestety, wcale nie jest zabawne. :(

 

– Słu­chaj, nie wy­glą­dasz za do­brze – Mi­ko­łaj przyj­rzał się ko­le­dze z tro­ską. –> Brak kropki po wypowiedzi.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Nie­opo­dal ce­le­bry­ta ju­tu­ber w ró­żo­wym swe­ter­ku… –> Nie­opo­dal ce­le­bry­ta-you­tu­ber w ró­żo­wym swe­ter­ku

 

a nawet, tak!, roz­wi­ja… –> Po wykrzykniku nie stawia się przecinka.

 

Mi­ko­łaj nie znał się na czy­tel­nic­twie… –> Co to znaczy znać się lub nie znać się na czytelnictwie?

 

hu­ma­no­id spraw­nie za­czął stu­kać w ekran swo­imi me­ta­lo­wy­mi pal­ca­mi… –> Zbędny zaimek. Czy istniała możliwość, by stukał cudzymi palcami?

 

Robot po­krę­cił swoją kwa­dra­to­wą głową. –> Jak wyżej.

 

„Ostat­ni sta­tek opu­ścił Zie­mię w po­szu­ki­wa­niu no­we­go domu. Byli Zie­mia­nie… –> Dlaczego byli? Choć opuścili Ziemię, nie przestali być Ziemianami. Czy jeśli Polak wyjedzie do Australii, przestanie być Polakiem?

 

sa­mot­ne siew­ki dmu­chaw­ca za­gu­bio­ne we wszech­świe­cie… „ –> Zbędna spacja przed zamknięciem cudzysłowu. Cudzysłów zamykający powinien znajdować się na górze.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Marasie, równie dobrze może to być ktoś zupełnie nowy, ktoś, kogo jeszcze nie znamy, choć rozumiem, że wszędzie spodziewasz się ducha Marinera… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, niestety, nie może się podobać opowiadanie napisane tak jak Ciekaw czasy. I chociaż widać tu zalążek pomysłu, masa błędów i usterek różnego kalibru nie pozwala mu zaistnieć.

 Zachodzę w głowę i naprawdę nie wiem, jak można było PolskaGdańsk napisać małymi literami???

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie porwało, ale jakoś dało się przeczytać, mimo mnóstwa technicznych/ naukowych terminów.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, Anonimie, i proszę wybrykiwać częściej. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Anonimie, nie masz za co przepraszać, bo się Tobie całkiem fajnie wybryknęło. Widać jednak, że pisane w pośpiechu, bo w szorcie trafiają ustereczki. ;)

 

w nocy spuchł mu duży pa­luch u nogi. –> Masło maślane – paluch, ten u nogi, jest duży z definicji.

 

wia­dra, w któ­rym sprzą­tacz­ka płu­kła mopy. –> Literówka.

 

Sło­wiań­ski klap­nął tył­kiem w sto­łek, za­miast w pod­ło­gę. –> Raczej: …Sło­wiań­ski klap­nął tył­kiem na sto­łek, za­miast na pod­ło­gę.

 

– Pan z tobą, bło­go­sła­wio­naś… – szep­ta­ła sprzą­tacz­ka. –> – Pan z Tobą, bło­go­sła­wio­naś… – szep­ta­ła sprzą­tacz­ka.

 

– O żesz, w mordę… –> – O żeż, w mordę

 

Hlokk zerknęła na stojący na środku korytarza ceber… –> Raczej: Hlokk zerknęła na stojący na środku korytarza kubeł

Ceber jest drewniany.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Początek – jakieś pięć tysięcy znaków opisujących powód, dla którego powstało opowiadanie – znużył mnie okrutnie i tak po prawdzie niewiele zeń zrozumiałam. Kolejne akapity okazały się tyleż przegadane, co nudne i niczym nie zdołały zainteresować. A kiedy doszłam do fragmentu: Zdaję sobie sprawę, że to, o czym napiszę dalej część z was może uznać – nawet jak na ten portal – za coś wyjątkowo nieprawdopodobnego i odrealnionego, a także, o ile jeszcze do tego nie doszło, zniechęcić do dalszego czytania. Nie martwcie się. Nie będziecie w tych ewentualnych refleksjach sami. – odetchnęłam, poczułam się usprawiedliwiona i szybciutko doczytałam do końca, nic już nie usiłując rozumieć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rozumiem, Yaro, że z chwilą opublikowania opowiadania jego los przestał Cię interesować – o czym świadczy brak jakiegokolwiek Twojego komentarza – ograniczę się więc tylko do uwagi, że tekst jest napisany bardzo, bardzo źle, skutkiem czego czyta się fatalnie.

Brakło mi fantastyki – omamy nietrzeźwego Janka są, niestety, ledwie jej namiastką.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak jak zaintrygowało mnie spotkanie z obcym statkiem i wzbudziło ciekawość, co z tego wyniknie, tak zdegustował wątek uczuciowy. Część opowiadania – od sceny uwodzenia jednego pana w celu, jak było do przewidzenia, uwolnienia pana drugiego, skutkiem czego doszło do tragicznej w skutkach walki samców – zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie jest to oczywiście całość tego opowiadania ,a jedynie jego fragment ponieważ jest ono trochę przydługie. Jakbyście chcieli więcej to dajcie znać.

W takim razie, Wiedzminie75, skoro to nie jest skończone opowiadanie, bądź uprzejmy zmienić oznaczenia na FRAGMENT.

Przyjrzyj się zapisowi dialogów – tu znajdziesz stosowny poradnik: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow. I zwróć uwagę na liczebniki, które powinny być zapisane słownie.

Wiedzminie75, za­pre­zen­to­wa­łeś fragment za­wie­ra­ją­cy dość długie, zwar­te bloki, a taki tekst czyta się na­praw­dę źle. Bądź uprzej­my po­dzie­lić te ściany na mniej­sze aka­pi­ty, co znacz­nie uła­twi lek­tu­rę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, tym razem jestem zmuszona przyłączyć się do grona czytelników nie w pełni usatysfakcjonowanych lekturą. Brakło mi rozwinięcia wątków o kolejnych Deszczach – bo same wzmianki, że co kilka dni padał inny, to dla mnie trochę za mało. Długi opis podróży nad morze okazał się tyleż zajmujący, co nieco nużący i dał się czytać bez przykrości, ale i bez szczególnego zachwytu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie bardzo wiem, Crevie, co miałeś nadzieję opowiedzieć, prezentując Przyjaciela.

Nie wyjaśniasz, dlaczego Owca przyczepił się do dziewczynki. Nie bardzo widzę związek wstępu o Szkocji z późniejszymi wydarzeniami. Przez życie bohaterki przeleciałeś po łebkach, koncentrując się wyłącznie na jej kontaktach z Owcą, a to, moim zdaniem, stanowczo za mało, aby opowiadanie mogło czymkolwiek zainteresować.

Opowiadanie jest napisane fatalnie. Bardzo źle czyta się tekst pełen błędów, usterek, źle złożonych zdań, w którym na dodatek zlekceważono interpunkcję. Wypisałam niektóre nieprawidłowości, ale jest ich znacznie więcej – poprawienia wymaga niemal każde zdanie.

 

Bell miesz­ka­ła w małej wio­sce gdzieś na wscho­dzie pol­ski. –> Crevie, bój się bogów! Jak mogłeś to napisać???

Po tym zdaniu miałam ochotę dać sobie spokój z Przyjacielem.

 

ucie­ka­jąc od zgieł­ku mia­sta, kor­po­ra­cyj­nych tar­ge­tów i pa­no­szą­cych się po uli­cach uchodź­ców. –> Rozumiem ucieczkę od miejskiego zgiełku, ale nie wiem czym są korporacyjne targety, przed którymi trzeba uciekać. Od kiedy na naszych ulicach panosza się uchodźcy?

 

Jeden sklep spo­żyw­czy, jeden mały ko­ściół i soł­tys z wiecz­nie czer­wo­nym nosem we troje zdra­dza­li czego można się było spo­dzie­wać po lo­kal­nej spo­łecz­no­ści. –> Od kiedy o sklepie, kościele i sołtysie mówi się ich troje?

W jaki sposób sklep, kościół i sołtys świadczą o lokalnej społeczności?

 

w wa­ka­cje roku przy­szłe­go na świat przy­szła mała czar­no­wło­sa dziew­czyn­ka. Jesz­cze zanim Bell przy­szła na świat… –> Powtórzenia.

 

że Bell ma przy­ja­cie­la. Przy­ja­cie­la który to­wa­rzy­szył jej odkąd po­ja­wi­ła się w Za­pi­szu. Przy­ja­ciel nie zdą­żył… –> Powtórzenia.

 

Bell nie pa­mię­ta­ła kiedy spo­tka­ła go po raz pierw­szy. Miała zresz­tą 9 lat, nie pa­mię­ta­ła jaki jest dzień ty­go­dnia a pierw­sze spo­tka­nie z kim­kol­wiek nigdy nie za­pa­da w pa­mięć na tyle, żeby miało je za­pa­mię­tać… –> Powtórzenia.

Miała zresz­tą dziewięć lat… – Liczebniki zapisujemy słownie.

 

raz w wieku 9 lat i potem w wieku lat 11. –> …raz w wieku dziewięciu lat i potem w wieku lat jedenastu.

 

i usia­dła w kon­cie po­ko­ju… –> …i usia­dła w ką­cie po­ko­ju

Sprawdź, jaka jest różnica między kontemkątem.

 

spo­glą­da­jąc ukrad­kiem na bab­cie. –> Literówka.

 

– Dziw­na re­ak­cja na mo­je­go przy­ja­cie­la – po­my­śla­ła dziew­czyn­ka… –> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

spo­glą­dał na bab­cię wil­got­nym wzro­kiem. –> W jaki sposób wzrok staje się wilgotny?

 

jego cię­ża­rów­ka wy­lą­do­wa­ła na drze­wie miaż­dżąc mu mied­ni­cę. –> Czy dobrze rozumiem, że ciężarówka zmiażdżyła drzewu miednicę?

 

W po­bli­żu nie było ni­ko­go a pisk dziew­czy­ny nie po­ma­gał w ni­czym. Na szczę­ście Owca mu­siał być w po­bli­żu. –> Powtórzenia.

 

Chwy­cił dziew­czy­nę za ramie… –> Literówka.

 

Wzię­ła łyk po czym po­my­śla­ła… –> Wypiła łyk, po czym po­my­śla­ła

Łyków się nie bierze.

 

chcia­ła­by zo­ba­czyć Owce i z nim po­roz­ma­wiać. –> Literówka.

 

Usia­dło koło niej w ciszy. –> Piszesz o demonie, a ten jest rodzaju męskiego, więc: Usia­dł koło niej w ciszy.

 

– Tak, wtedy Cię za­bi­ję. Umrzesz tutaj a ja za­bio­rę Twoją duszę… –> – Tak, wtedy cię za­bi­ję. Umrzesz tutaj a ja za­bio­rę twoją duszę

Zaimki piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

Demon wstał i bez słowa skie­ro­wał się w kie­run­ku stawu. –> Brzmi ro fatalnie.

 

po­stać jej przy­ja­cie­la. Wi­dzia­ła też swo­je­go part­ne­ra trzy­ma­ją­ce­go za dłoń i ca­łu­ją­ce­go w czoło. Czuła za­pach kwia­tów, sły­sza­ła dźwięk stru­my­ka i czuła jakby jej stopy do­ty­ka­ły mo­krej trawy. Naj­sil­niej jed­nak czuła jego dłoń na swo­jejjego usta na swo­ich. –> Nadmiar zaimków.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem, czy to z racji długości opowiadania, czy może z powodu pewnych rozwlekłości tekstu, miałam nieodparte wrażenie, że ta historia toczyła się dość ospale, rzekłabym nawet, że w dziwnie zwolnionym tempie. Nie odebrało mi to jednak przyjemności czytania i możliwości docenienia specyficznego klimatu utworu.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Crevie, prawie dwanaście tysięcy znaków to już nie szort. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na OPOWIADANIE.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak zwykle zaczęłam lekturę pełna oczekiwań i dobrych nadziei. Z zainteresowaniem czytałam do śmierci Śliwki i zemsty chłopców, a potem, niestety, zaczęło być pod górkę. Gdzieś na tym coraz bardziej stromym zboczu zaczęłam się gubić i choć miałam wrażenie, że wiem o czym czytam, to było ono na tyle nikłe, że kiedy dotarłam na szczyt, sumienie nie pozwala mi powiedzieć, że zrozumiałam opowiadanie.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rozumiem, okazja to zaiste wyjątkowa i Twoje Epitafium Księżycowe jest bardzo dobrym sposobem na jej upamiętnienie.

Ponieważ doskonale pamiętam opowiadanie przeczytane w kwietniu, powtórzę, że z przyjemnością poznałam Twoją wersję doniosłego wydarzenia sprzed półwiecza, wzbogaconą opisami wypadków, choć fikcyjnych, to znakomicie komponujących się z tym, co miało miejsce naprawdę. No i w bardzo wiarygodny sposób przybliżyłeś postaci uczestników pierwszej wyprawy na Księżyc.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przemku, czym to Epitafium Księżycowe różni się od tego, które czytałam na początku kwietnia tego roku?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z tego opowiadania sam nie jestem dumny.

I słusznie Kolodzieju. Opowiadanie jest bowiem tak kuriozalne – zarówno jeśli chodzi o treść, jak i wykonanie – że nie dziwi mnie Twoje o nim zdanie.

Dziejącą się współcześnie historię, pomijam, że zupełnie niewiarygodną, opisałeś słowami i zwrotami z zupełnie innej epoki, dzięki czemu uzyskałeś efekt zaiste komiczny – Kolodzieju, dziś młodzi ludzie nie używają w rozmowie takich słów, jak: przeto, wszelako, rychły, spółkować, folgować, z lubością, zdrożny, charłak, , chędożyć, chyżo, podówczas, zeń, acz, że na tym poprzestanę.

Wykonanie jest bardzo, bardzo złe.

 

je­chał ze swoją na­rze­czo­ną do ro­dzi­ców, chciał ją bo­wiem z nimi wresz­cie za­po­znać. –> …je­chał z na­rze­czo­ną do ro­dzi­ców, chciał ją bo­wiem im przedstawić.

Zbędny zaimek. Czy wiózłby do rodziców cudzą narzeczoną?

 

Był to jeden z tych mo­men­tów w życiu czło­wie­ka, kiedy jedna przy­jem­na… –> Powtórzenie.

 

ewi­dent­nie dobrą mo­ral­nie uko­cha­ną… –> Na czym polega ewidentne dobro moralne ukochanej?

 

tak za­wsze jest bo­wiem z wszyst­kim… –> …tak za­wsze jest bo­wiem ze wszyst­kim

 

zdą­żył wszak­że zlu­stro­wać całą jej uro­dzi­wą fi­zjo­no­mię, po­nęt­ne kształ­ty ciała, drob­ną, pra­wie dziew­czę­cą bu­do­wę kost­ną… –> Miał rentgen w oczach?

 

Sły­szał też o ko­ka­inie, a że był co­kol­wiek bo­ga­ty… –> Chyba miało być: Sły­szał też o ko­ka­inie, a że był dość bo­ga­ty

 

Nagle przy­po­mniał sobie o bra­cie bliź­nia­ku… –> Czy dobrze rozumiem, że Steve zapomniał, że ma brata???

 

oj­ciec wpraw­dzie wy­szedł na spo­tka­nie sy­no­wi i jego uko­cha­nej… –> …oj­ciec wpraw­dzie wy­szedł na spo­tka­nie sy­na i jego uko­cha­nej

 

po­przez wszyst­kie rzu­ca­ne do sie­bie na­wza­jem zło­śli­we uwagi… –> …po­przez wszyst­kie rzu­ca­ne sobie na­wza­jem zło­śli­we uwagi

 

nie tyle z po­wo­du wy­rzą­dzo­nych prze­zeń krzywd, któ­rych pod­ów­czas miało sta­wać się za­dość… –> …nie tyle z po­wo­du wy­rzą­dzo­nych prze­zeń krzywd, któ­rym wtedy miało sta­ć się za­dość

 

za­cho­wa­nie tegoż wy­da­wa­ło się wzor­co­we… –> …jego za­cho­wa­nie wy­da­wa­ło się wzor­o­we

 

kiedy fi­nal­nie od­bę­dzie się ten cały ślub? –> Co to znaczy, że ślub ma się odbyć finalnie?

 

po­je­chał do bra­ta-che­mi­ka, ażeby uń na mo­ment za­go­ścić… –> Brzmi to koszmarnie. Lepiej będzie: …po­je­chał do bra­ta-che­mi­ka

Wiemy, po co do niego pojechał, i na pewno nie po to, aby u niego zagościć.

 

Steve nic nie po­wie­dział o nim jego na­rze­czo­nej… –> …Steve nic nie po­wie­dział o nim swojej na­rze­czo­nej

 

nie ro­bi­li tego, choć zu­peł­nie nie zda­wa­li sobie z tego spra­wy, ich ro­dzi­ce… –> …nie zro­bi­li tego

 

– Za ty­dzień mam ślub.

– Wiem, prze­cież wy­sła­łeś mi za­pro­sze­nie. –> Z tego, co napisałeś wcześniej, zorientowałam się, że matka nie znała daty śluby, więc nie rozumiem, dlaczego Steve wysłał zaproszenie do brata, o którym nie pamiętał, a pominął rodziców.

 

– Chcesz wia­gry? –> – Chcesz via­grę?

 

– Prze­cie wła­śnie mówię, że NIE JE­STEM im­po­ten­tem!  –> Dlaczego wielkie litery?

 

a gdy już się za­bio­rą za mi­ło­sne swa­wo­le… –> …a gdy już się za­bio­rą do mi­ło­snych swa­wo­li

 

by za­ła­twić jakiś in­te­res. –> …by za­ła­twić z nim jakiś in­te­res.

 

– Chcesz może obej­rzeć film? Mam na blue rayu piątą część Ava­ta­ra w 3D. Steve uznał to za dobry po­mysł na spę­dze­nie wie­czo­ru nie z po­wo­du z sym­pa­tii wobec brata, lecz planu, który wła­śnie uło­żył w gło­wie. –> Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach. Narrację po wypowiedzi dialogowej zapisujemy od nowego wiersza.

– Chcesz może obej­rzeć film? Mam na blu-rayu piątą część Ava­ta­ra w trzy D.

Steve uznał to za dobry po­mysł na spę­dze­nie wie­czo­ru, nie z po­wo­du z sym­pa­tii do brata, lecz planu, który wła­śnie uło­żył w gło­wie.

 

Char­les się ubrał, napił się wody…–> A może: Char­les włożył kurtkę, napił się wody

 

a chyba nie za­my­ka go sobie nie­ustan­nie, skoro miesz­ka sam”. –> …a chyba nie za­my­ka go nie­ustan­nie, skoro miesz­ka sam”.

 

Nie po­my­lił się: pra­cow­nia che­micz­na była otwar­ta… –> Zamiast dwukropka powinien być przecinek.

 

za­uwa­żył, że krwa­wił mu pa­zno­kieć. –> Paznokcie nie krwawią.

 

Po­ma­cał prze­to kilka swo­ich trzo­no­wych zębów… –> Zbędny zaimek. Czy macałby cudze zęby?

 

czy u każdy, kto zażył ten izo­mer, gnił żyw­cem? –> Literówka.

 

u nie­któ­rych ludzi ob­ja­wy usta­wa­ły po nie­ca­łej dobie, nie­któ­rym po kilu… –> Literówka.

 

Na razie.– Odło­żył słu­chaw­kę. –> Brak spacji przed półpauzą.

Czy nie powinno być: Na rzazie. – Odłożył telefon.

 

Za­dzwo­nił wo na­rze­czo­nej po zmro­ku, czyli, jako iż było lat, bar­dzo późno. –> Literówka.

 

ode­zwa­ła się po dłuż­szym mo­men­cie. –> …ode­zwa­ła się po dłuższej chwili.

Moment nie może być dłuższy, albowiem jest bardzo krótki z definicji.

 

– Pro­szę cię, nie mów za­gad­ka­mi! – Nie złość się na mnie, je­że­li nie zo­ba­czy­my się przez jakiś czas. Pa! –> Nową wypowiedź dialogową zapisujemy od nowego wiersza:

– Pro­szę cię, nie mów za­gad­ka­mi!

– Nie złość się na mnie, je­że­li nie zo­ba­czy­my się przez jakiś czas. Pa!

 

Leżał je­dy­nie na swo­jej ka­na­pie… –> Zbędny zaimek.

 

„Wy­bit­ny »Czarnobyl« z 2019 roku, o lu­dziach GNI­JĄ­CYCH ŻYW­CEM od pro­mie­nio­wa­nia… –> Dlaczego wielkie litery?

 

stop­nio­wo za­mia­nie się w mon­strum… –> Literówki.

 

– Gdzieś ty był przez ten cały czas, ko­cha­nie

– Byłem za­ję­ty.

– Zanim co? – do­py­ty­wa­li się oboje. –> Coś się tutaj pokićkało. Jacy oboje, skoro ojciec wcale się nie pokazał?

 

matka za­py­ta­ła się, gdzie idzie. –> …matka za­py­ta­ła, dokąd idzie?

 

zda­rzy­ło się coś oso­bli­we­go: jego dłoń wy­gię­ła się jakoś oso­bli­wie… –> Brzmi to fatalnie.

 

potem się po­ło­żył, trzę­sąc całym cia­łem… –> …potem się po­ło­żył, drżąc na całym ciele

 

za­dzwo­nił ostat­ni raz do ro­dzi­ców, ode­bra­li mu wszak­że nie oni, lecz jego na­rze­czo­na. –> Co odebrała mu narzeczona?

 

Padł na zie­mię ze zmę­cze­nia. Leżał tak na zim­nej, ka­mien­nej pod­ło­dze… –> Jak to możliwe, że padł na ziemię, a leżał na podłodze?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cie­szę się, że zde­cy­do­wa­łem się tutaj za­mie­ścić opo­wia­da­nie i bar­dzo dzię­ku­ję za uwagi i po­świę­ce­nie chwi­li swo­je­go czasu :) 

Bardzo proszę. I cieszę się Twoją radością. ;D

 

Za­chę­ci­łaś mnie do na­nie­sie­nia po­pra­wek, cho­ciaż “nie­chlu­jem” i tak pew­nie zo­sta­nę ;)

Niezmierni mi miło, że Cię zachęciłam, a co do przyszłości i tego kim przewidujesz zostać… cóż, wszystko zależy od Ciebie. ;)

 

Jeśli zwiększy to prawdopodobieństwo przeczytania przez Ciebie tekstu jeszcze raz…

Nie wykluczam takiej możliwości, ale teksty zakwalifikowane do ponownego czytania wędrują na koniec kolejki, w która w tej chwili liczy 408 pozycji… :(

 

Odniosłem wrażenie, że poza “niechlujstwem”, to sam temat nie podszedł i może z tego powodu opowiadanie było dodatkowo trudniejsze do zrozumienia. 

Istotnie. Historie dotyczące psychiatrii i spraw z nią związanych, niestety, nie należą do moich ulubionych i nie budzą we mnie szczególnego zainteresowania.

 

Z pewnością masz rację. Jest to moje pierwsze opowiadanie, w dodatku pisane na szybko i po prostu jeszcze trudno mi wyczuć co może sprawić kłopot, a co zwiększy szansę zrozumienia.

W takim razie sugeruję abyś, kiedy skończysz opowiadanie, powstrzymał się przed wrzuceniem go na stronę. Odłóż je na dwa, trzy tygodnie i ponownie przeczytaj. Powinieneś wtedy dostrzec przynajmniej część błędów i usterek, łatwiej też będzie zauważyć, czy wszystko jest napisane tak jak chciałeś. Po tym zabiegu znowu odłóż tekst na kolejna dwa, trzy tygodnie i powtórz zabieg.

Dobrze jest także poprosić kogoś, choć trochę obeznanego z językiem polskim, aby przeczytał opowiadanie. I lepiej niech to nie będzie nikt z rodziny, ani ktoś zaprzyjaźniony, bo bliscy z reguły chwalą i prawie zawsze uważają, że jest super.

Jeśli nie masz nikogo takiego, pozostaje betalista. Jednak nim zechcesz zaprosić kogoś do betowania, postaraj się przeczytać i skomentować przynajmniej kilka cudzych opowiadań – może tych z Biblioteki, może nagrodzonych Piórkami, a może te najnowsze… Wybór należy do Ciebie. To, mam wrażenie, pomoże Ci zorientować się, z kim chciałbyś ulepszyć swoje dzieło, pozwoli także innym poznać Cię jako aktywnego użytkownika.

No i zajrzyj do tego wątku: http://www.fantastyka.pl/loza/17

 

…jednak jeśli chcę przekazać różne wrażenia, to naturalnie pomyślałem o różnej długości wielokropka. Przykładowo, “……” kojarzyłoby mi się z czymś w rodzaju “brak mi słów, wyjdź”…

No cóż, wielokropek, jak już wspomniałam, ma zawsze trzy kropki. Nie dwie, nie sześć, nie osiem, a tylko i wyłącznie trzy. Zaproponowaną przez Ciebie wypowiedź można wyrazić słowami – będzie ona absolutnie czytelna i nie ma potrzeby zastępowania jej szeregiem kropek, albowiem za chwilę jakiś inny eksperymentator uzna, że może zamiast Twoich kropki lepsze będą ciurkiem stawiane dywizy lub półpauzy, bo lepiej kojarzą się z ujemnym wrażeniem, które chciałeś wyrazić.

I nie, nie wydaje mi się, aby sztuka opowiadania cokolwiek straciła, jeśli pozostaniemy przy dotychczasowych sposobach wrażania myśli na pomocą słów i już istniejących znaków i norm.

 

Myślę, że zdajesz sobie sprawę z tego co napisałem, jednak ze względu na doświadczenie wybrałaś traktowanie niechlujnych opowiadań z góry jako niezajmujące, bo w istocie przekonałaś się, że większość niechlujnych taka jest.

I tu się mylisz. Traktuję wszystkie opowiadania jednakowo i moje, jak je nazwałeś, doświadczenie, nie pozwala mi na traktowanie żadnego „z góry”. Nie przypuszczam też, abyś mógł cokolwiek wiedzieć o moich przekonaniach względem niechlujnych opowiadań.

 

…z tego co widzę jesteś tutaj poważanym jednoosobowym organem opiniotwórczym i Twoja opinia może przekreślić osobę przykładowo zdolną, acz niewprawioną w zasady lub je naginającą.

Znów się mylisz. Na tej stronie nie ma czegoś takiego, jak jednoosobowy organ opiniotwórczy, więc nie możesz sugerować, że ja czymś takim jestem. Ot, czytam, komentuję i robię łapanki. Nic więcej. Moja opinia nie może ani nikogo skreślić, ani nikomu pomóc, bo nie wydaję żadnych opinii. Powtórzę – na tej stronie nie dzieje się nic, o czym można powiedzieć, że zaistniało na mocy jednoosobowej decyzji.

 

…coś mi mówi, że wiele początkujących “niechlujnych” autorów zostało na początku skreślonych przez strażników do Ciebie podobnych i nie wydaje mi się, by nie została ominięta w ten sposób jakaś “perełka”. Podobnie ze strażnikami czytającymi treść, do której nie są przyzwyczajeni bądź nie przepadają za poruszanymi w niej tematami.

Na tej stronie nie ma nikogo, o kim mógłbyś powiedzieć, że jest strażnikiem, skreślającym początkujących autorów, bądź nieprzyzwyczajonym do pewnych treści.

 

Mam nadzieję, że szybko poznasz zasady działania strony i niebawem nie będzie miała ona przed Tobą żadnych tajemnic. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, MiloszuD123!

Skoro jesteś wielkim fanem fantastyki, a przy tym próbujesz pisać, dobrze trafiłeś. Mam nadzieję, że nie każesz nam zbyt długo czekać na swoje opowiadanie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A przynajmniej spróbuj. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wiel­ko­dusz­ność ko­ja­rzy mi się z aniel­sko­ścią, stąd au­re­ola (aniel­skość jest pierw­szym sy­no­ni­mem wiel­ko­dusz­no­ści z pierw­sze­go słow­ni­ka z go­ogle).

Przykro mi, EmRoZz, Twoje wyjaśnienia nie przekonały mnie. Nadal nie widzę związku aureoli z wielkodusznością.

Za SJP PWN: aureola  1. «świetlisty krąg otaczający na obrazach i rzeźbach głowy świętych» 2. «uznanie otaczające kogoś» 3. «świetlista obwódka otaczająca niektóre przedmioty będące źródłem światła»

wielkoduszny «odznaczający się wielkimi zaletami ducha, szlachetnością, wyrozumiałością; też: świadczący o czyjejś szlachetności, wyrozumiałości»

anielski  1. «odnoszący się do anioła» 2. «dobry i łagodny» 3. «ogromny, niezwykły»

 

Wy­ja­śnie­nie w na­wia­sie, bo li­te­ry “au­re­ola” nie wcho­dzą w skład słowa “ha­lo­pe­ri­dol”. W tek­ście jest wy­ja­śnie­nie.

Wyjaśnia w tekście zaśmiecają go. Tekst, moim zdaniem, powinien być napisany na tyle jasno, żeby czytelnik nie musiał potykać się o wtręty, dodatkowe objaśnienia i przypisy. Wiedz też, że w miarę rozgarnięty czytelnik umie poradzić sobie z trudnym słowem czy nieznanym dotąd pojęciem.

Jeśli napisałeś coś, co w Twoim mniemaniu może sprawić kłopot czytelnikom, zmień to i napisz tak, aby rzecz była  czytelna i zrozumiała bez dodatkowych tłumaczeń i podpowiedzi.

 

Tak, za­pi­su­je­my, jed­nak ja na­pi­sa­łem nazwę han­dlo­wą, która może po­kry­wać się z nazwą sub­stan­cji czyn­nej i po­win­na być wtedy pi­sa­na z wiel­kiej li­te­ry.

Pozwolę się sobie z Tobą nie zgodzić i zacytuję opinię Rady Języka Polskiego: Nie są tym samym ani nazwami własnymi, ani nazwami handlowymi nazwy produktów, usług itp., używane bez protestów w obrocie prawnym w Rzeczypospolitej Polskiej przez różne (także konkurujące za sobą) podmioty w odniesieniu do takich samych lub podobnych produktów, usług itp.

http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=93:definicje-poj-nazwa-wasnaq-nazwa-handlowaq&catid=45&Itemid=55

 

Ech, tak, tylko że gdy czy­tam w opo­wia­da­niu “two­jej” z małej li­te­ry, to dla mnie wy­glą­da nie­chluj­nie, bo zwy­kłem zwra­cać się do kogoś za każ­dym razem z wiel­kiej. Chyba się nie prze­sta­wię, nie­ste­ty.

Więc za każdym razem będziesz robił błąd, bo to nie jest sprawa ani Twoich przyzwyczajeń, ani Twojej estetyki, a zasada obowiązująca w języku polskim. Powtórzę – zaimki i formy grzecznościowe piszemy wielka literą wtedy, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. W ten sposób wyrażamy szacunek dla tej osoby.

Czy nie masz wrażenia, że Twoje niczym nie uzasadnione przyzwyczajenie może doprowadzić do absurdu? Spróbuj wyobrazić sobie, że w opowiadaniu umieszczasz scenę kłótni np. kiboli/ meneli/ przekupek/ sąsiadów, pełną najczęściej używanych wulgaryzmów, ale z zaimkami napisanymi wielkimi literami. Czy nie uważasz, że kuriozalne byłoby zdanie: – Cholera, ja Ci pokażę, Ty kurwo! – że na tym przykładzie poprzestanę.

 

Widzę, że pi­sa­nie nie­któ­rych słów z wiel­kich liter jest źle po­strze­ga­ne. Hmm. Po pro­stu za­zna­czam w ten spo­sób czy­tel­ni­ko­wi, że te słowa są ważne, klu­czo­we. Czy to źle?

EmRoZz, powtórzę – czytelnik nie jest idiotą, czytelnik sam potrafi zorientować się w znaczeniu słów i nie jest do tego potrzebne ich podkreślania, wytłuszczanie ani pisanie wielką literą. Jeśli czytelnik nie zrozumie, znaczyć to będzie, że Autor nie podołał zadaniu.

 

Ca­ro­li­ne nie kryła za­że­no­wa­nia, co wy­ra­zi­ła krót­kim po­stę­ki­wa­niem. – Od kiedy za­że­no­wa­nie wy­ra­ża się po­stę­ki­wa­niem?

Jeśli na­pi­sał­bym, że ko­le­ga się po­si­kał z po­wo­du swę­dzą­ce­go ucha, też uzna­ła­byś to za pra­wi­dło­wość? :)

A jak to się ma do zadanego przeze mnie pytania i dlaczego uważasz, że uznałam to za prawidłowość?

Napisałeś: Ca­ro­li­ne nie kryła za­że­no­wa­nia, co wy­ra­zi­ła krót­kim po­stę­ki­wa­niem. – a ja, ponieważ pierwszy raz w życiu spotkałam się z przypadkiem zażenowania objawiającego się postękiwaniem, zadałam pytanie: Od kiedy za­że­no­wa­nie wy­ra­ża się po­stę­ki­wa­niem?

Za SJP PWN: postękiwać  1. «stękać niezbyt głośno, z przerwami» 2. «o byku łosia, jelenia: wydawać głos wabiący samice w czasie rui» stęknięcie pot. «odgłos wydawany z bólu lub przy wysiłku fizycznym» zażenowanie «uczucie wstydu i zakłopotania»

 

Za wszyst­kie po­zo­sta­łe uwagi ser­decz­nie dzię­ku­ję, cho­ciaż to głów­nie li­te­rów­ki. Od­no­szę wra­że­nie, że za fak­tycz­ne nie­chluj­stwo uzna­łaś wła­śnie te li­te­rów­ki, spa­cje, myśl­ni­ki, krop­ki, wiel­kie li­te­ry itd.

Dla Ciebie to może tylko literówki, ale dla czytelnika stanowią one istotną przeszkodę. Świadczą też o tym, że piszący nie przeczytał dzieła przed jego opublikowaniem, a tym samym lekceważy czytelników.

I owszem, tak jak słusznie wnioskujesz, wła­śnie te li­te­rów­ki, spa­cje, myśl­ni­ki, krop­ki, wiel­kie li­te­ry itd., uznałam za najwyższego stopnia niechlujstwo, choć dopuściłam też możliwość, że Autor w niedostatecznej mierze opanował zasady obowiązujące w języku polskim.

Rozległa pustka ziejąca pod Twoim postem, także jest objawem niechlujstwa.

 

Może warto prze­czy­tać opo­wia­da­nie jesz­cze raz, a bę­dzie bar­dziej zro­zu­mia­łe i być może wtedy (bo jak ina­czej?) uda się w nim zna­leźć coś, co Cię za­in­te­re­su­je? :)

Nie, EmRoZz. Raz już brnęłam przez Pewnego razu w szpitalu psychiatrycznym i dopóki Twoje opowiadanie nie zostanie poprawione, dopóki będą w nim straszyć wszystkie wytknięte błędy i usterki, dopóki zaimki i formy grzecznościowe będą napisane wielkimi literami, a liczebniki cyframi i liczbami, dopóki nie poprawisz interpunkcji, niestety, nie ma najmniejszych szans, abym dobrowolnie podjęła trud ponownej lektury Twojego dzieła.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi to pisać, EmRoZz, ale przez Twoje opowiadanie brnęłam z największym trudem i nic z niego nie zrozumiałam. Być może ktoś obeznany z tematem znajdzie tu coś zajmującego – mnie się nie udało znaleźć nic, poza masą błędów i usterek, albowiem opowiadanie jest napisane bardzo źle, wręcz niechlujnie.

 

myl­nie ro­zu­mia­nym jako au­re­ola (z ang. halo), czyli atry­but ko­ja­rzą­cy się z osobą wiel­ko­dusz­ną… –> Od kiedy to aureola kojarzy się z osobą wielkoduszną?

Czemu służy wtrącenie w nawiasie?

 

– Tom, skończ z tym Ha­lo­pe­ri­do­lem. –> – Tom, skończ z tym ha­lo­pe­ri­do­lem.

Nazwy leków zapisujemy małą literą. Ten błąd pojawia się w tekście kilka razy.

 http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

na które z Two­jej winy skar­żą się pa­cjen­ci. –> …na które z two­jej winy skar­żą się pa­cjen­ci.

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się w tekście bardzo wiele razy.

 

wy­ję­cie pa­cjen­to­wi z oka ciała obcego.Proszę… –> Brak spacji po kropce. Ten błąd pojawia się w tekście wielokrotnie.

 

zapas Ha­lo­pe­ri­do­lu skoń­czył się dni temu. –> …zapas ha­lo­pe­ri­do­lu skoń­czył się dwa dni temu.

Liczebniki zapisujemy słownie. Ten błąd pojawia się w tekście kilkakrotnie.

 

Tak, wiem –stu­dia mu­sia­ły… –> Brak spacji po półpauzie.

 

Smart-watch wy­świe­tlał uśmiech­nię­tą twarz… –> Smartwatch wy­świe­tlał uśmiech­nię­tą twarz

 

– Dzię­ku­ję Panno Jones… –> – Dzię­ku­ję panno Jones

Formy grzecznościowe piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się w tekście bardzo wiele razy.

 

oka­za­łej wiel­ko­ści ciem­no-zie­lo­ny ver­de­lit… –> …oka­za­łej wiel­ko­ści ciem­nozie­lo­ny ver­de­lit

 

Z da­le­ka było widać smu­kłe ciało, ubra­ne w od­cie­nie sza­ro­ści i duże, po­ły­sku­ją­ce zie­lo­ne oczy. –> Skoro ciało było ubrane, to nie mogło być widoczne. Obawiam się, że z daleka chyba nie można dojrzeć koloru oczu.

 

zaj­mie się do­kład­ną ob­ser­wa­cją.. –> Brak jednej kropki w wielokropku. Wielokropek ma zawsze trzy kropki. Ten błąd pojawia się w tekście wielokrotnie.

 

Je­stem psy­chia­trą, na­zy­wam się dok­tor Tomas Barns… –> Nikt nie nazywa się doktor.

Proponuję: Dok­tor Tomas Barns, je­stem psy­chia­trą.

 

do­sta­ła­bym chyba za­wa­łu…Żadne… –> Brak spacji po wielokropku.

 

Tom, jakby na chwi­lę wy­my­ka­jąc się uro­ko­wi Hani… –> Dlaczego nagle zdrobnienie imienia pacjentki?

 

jed­nak Kli­ni­ka, która zaj­mo­wa­ła się… –> Dlaczego wielka litera?

 

– Prze­pra­szam Haniu, jeśli mogę się tak do Cie­bie zwra­cać. –> To chyba nie jest profesjonalne zachowanie lekarza.

 

Jak Pan do­sko­na­le wie, Twór Siat­ko­wa­ty to… –> Dlaczego wielkie litery? Ten błąd pojawia się w tekście wielokrotnie.

 

je­ste­śmy za­ko­cha­ni, – na twa­rzy… –> Przed półpauzą nie stawia się przecinka.

 

Pod­świa­do­mość, Nie­świa­do­mość. –> Dlaczego wielkie litery?

 

do­ko­na­no wielu prze­ło­mo­wych od­kryć ! –> Zbędna spacja przed wykrzyknikiem. Ten błąd pojawia się kilkakrotnie także w dalszej części tekstu.

 

wy­ko­rzy­stu­je­my je­dy­nie 10% moż­li­wo­ści mózgu.. –> …wy­ko­rzy­stu­je­my je­dy­nie dziesięć procent moż­li­wo­ści mózgu

Liczebniki zapisujemy słownie, nie używamy symboli. Ten błąd pojawia się także w dalszej części tekstu.

 

– To na­pra­aw­dę in­te­re­su­ją­ce… –> Literówka.

 

Ca­ro­li­ne nie kryła za­że­no­wa­nia, co wy­ra­zi­ła krót­kim po­stę­ki­wa­niem. – Od kiedy zażenowanie wyraża się postękiwaniem?

 

ale i tych pod­świa­do­mych…i to… –> Brak spacji po wielokropku.

 

W tej chwi­li Hania i Tom byli na­chy­le­ni w swoim kie­run­ku… –> A jaki to był ich kierunek?

A może miało być: W tej chwi­li Hania i Tom byli na­chy­le­ni ku sobie

 

–… że można od­czy­ty­wać naj­głęb­sze pra­gnie­nia ludzi. –> Brak spacji po półpauzie, zbędna spacja po wielokropku.

 

wy­rzu­co­ny gdzieś w od­da­li sa­mo­lo­tu. –> Co to znaczy być wyrzuconym w oddali samolotu?

 

Cho­ciaż.. te czy­ta­nie w my­ślach… –> Cho­ciaż… to czy­ta­nie w my­ślach

 

prze­su­nął lekko ku górze skó­rza­ny kaj­dan spo­czy­wa­ją­cy na… –> …prze­su­nął lekko ku górze skó­rza­ne kaj­dany spo­czy­wa­ją­ce na

Kajdany nie mają liczby mnogiej.

 

– Do­brze, że cho­ciaż za­pa­li­ła świa­tło – Po­my­ślał. –> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Wszyst­ko wokół sta­wa­ło się nie­wy­raź­ne, barwy sta­wa­ły się… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

jedak nie czuł się wy­star­cza­ją­co silny… –> Literówka.

 

jakby coś cięż­kie­go spa­dło na zie­mię. –> Rzecz dzieje się w pomieszczeniu, więc: …jakby coś cięż­kie­go spa­dło na podłogę.

 

…chyba tez by się przy­da­ło… –> Literówka.

 

Ja w tym cza­sie przy­ku­ję ją do łózka. –> Literówka.

 

Bez­wied­nie spo­czy­wa­ją­ce na ziemi ciało ofia­ry… –> Chyba miało być: Bez­wład­nie spo­czy­wa­ją­ce na podłodze ciało ofia­ry

 

za­ci­sną jedną dło­nią nos… –> …za­ci­snął jedną dło­nią nos

 

Re­la­cja aler­gicz­na na Tio­pen­tal. –> Tu chyba miało być: Re­ak­cja aler­gicz­na na tio­pen­tal.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Anonimie, tym razem wulgaryzmy uważam za uzasadnione, ba, wręcz konieczne – gdyby ich nie było, opowiadanie straciłoby sens.

Skoro babole poprawione, mogę kliknąć. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oczywiście, to była wina trójstronna: dziewczyny, nieziemsko podnieconego bohatera i kosmicznego przypadku, który steruje losami naszej planetki ;)

Nie inaczej, DooShku, nie inaczej. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy to jest śmieszne?

Tak, Anonimie, to jest śmieszne. I dodam jeszcze, że kokiet z Ciebie, bo jestem pewna, że przecież dobrze wiesz, że napisałeś fajne opowiadanie. ;D

 

wiatr nie śmiał za­sze­le­ścić li­ścia­mi drzew. –> …wiatr nie śmiał za­sze­le­ścić li­ść­mi drzew.

 

Wresz­cie czknął gło­śno i rzekł:. –> Po dwukropku nie stawia się kropki.

 

Przyj­dzie do pracy pół przy­tom­na… –> Przyj­dzie do pracy półprzy­tom­na

 

Oczy­wi­ścia ani Kasia… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sonato, wybacz szczerość – nie lubię czytać fragmentów. Po prostu szkoda mi czasu na niedokończone teksty, podczas gdy tyle jest dzieł skończonych i porządnie napisanych.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałam prolog i część oznaczoną jedynką, i cóż, nie jest dobrze. :(

Przede wszystkim nie wiem ani o kim, ani o czym czytam. Przebolałabym jeszcze prolog, bo domyślam się, że to, co w nim opisałaś, będzie mieć chyba znaczenie w dalszym ciągu opowieści, jednak kolejny fragment mocno zniechęcił mnie do lektury. Głównie dlatego, że nie lubię czytać i nie mieć pojęcia o czym czytam – nie wiem gdzie i kiedy rzecz się dzieje, nie wiem kim są Opozycjoniści ani dlaczego zasadzili się na króla. Postaci wymienione z imion też nic dla mnie nie znaczą. Potyczka Opozycjonistów z żołnierzami i czarownicami również nie wywarła żadnego wrażenia.

Może spróbowałabym się przemóc i doczytać tekst do końca, ale cóż, fatalne wykonanie mocno zniechęca do brnięcia przez kolejne zdania. Lekturę utrudniają źle zapisane dialogi, nie zawsze poprawnie zbudowane zdania, nadmiar zaimków, powtórzenia i błędy, że o nie najlepszej interpunkcji nie wspomnę.

Byłoby lepiej, Sonato, gdybyś zamiast niewiele mówiącego fragmentu powieści, zamieściła krótkie, skończone opowiadanie. Taki tekst łatwiej ocenić i łatwiej wskazać w nim usterki.

 

słu­żył w kró­lew­skiej armii, uraz koń­czy­ny za­ro­bił na jed­nej z wojen. –> Urazów się nie zarabia.

Proponuję: …słu­żył w kró­lew­skiej armii, a urazu nabawił się na jed­nej z wojen.

 

Miesz­kał w gó­rach na dość dużej wy­so­ko­ści, na zu­peł­nym od­lu­dziu… –> Może: Miesz­kał w gó­rach, dość wy­so­ko­, na zu­peł­nym od­lu­dziu

 

 -Być może to mój ostat­ni po­ra­nek – po­wie­dział sam do sie­bie. –> Brak spacji po dywizie, zamiast którego powinna być półpauza. Ten błąd popełniasz w całym opowiadaniu.

Zbędny zaimek. 

Być może to mój ostat­ni po­ra­nek – po­wie­dział do sie­bie.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

z któ­re­go roz­ta­czał się widok na nie­mal cały świat. Kie­dyś czę­sto się tam za­pusz­czał. 

 -Umrzeć tam, to by było coś – szep­nął z roz­ma­rzo­ną miną. 

Miej­sce znaj­do­wa­ło się dość da­le­ko, w do­dat­ku nie był pe­wien, czy pa­mię­ta jesz­cze drogę do niego. Mimo to Orm dźwi­gnął się z łóżka z go­rą­cym po­sta­no­wie­niem, że dzi­siaj je od­naj­dzie. Umył się, ubrał i po szyb­kim śnia­da­niu za­brał swoją laskę i wy­szedł. Mi­nę­ło po­łu­dnie, a on nie zna­lazł się nawet w po­bli­żu swo­je­go celu. Po­ru­szał się bar­dzo wolno, uty­ka­jąc, w do­dat­ku miał wra­że­nie, że za­błą­dził. Wy­da­wa­ło mu się, że do­brze idzie, ale oka­za­ło się, że pa­mięć go za­wio­dła, nie był w sta­nie przy­po­mnieć sobie drogi i zna­lazł się w zu­peł­nie innym miej­scu, niż chciał. Do­tarł do skrzy­żo­wa­nia ście­żek i oparł się cięż­ko na lasce.

-Wy­da­je mi się, że teraz muszę iść tędy… –> Siękoza. Proponuję:

z któ­re­go widać było nie­mal cały świat. Kie­dyś czę­sto się tam za­pusz­czał. 

Umrzeć tam, to by było coś – szep­nął z roz­ma­rzo­ną miną. 

Miej­sce znaj­do­wa­ło się dość da­le­ko, w do­dat­ku nie był pe­wien, czy pa­mię­ta jesz­cze drogę do niego. Mimo to Orm wstał z łóżka z go­rą­cym po­sta­no­wie­niem, że dzi­siaj je od­naj­dzie. Umył się, ubrał i po szyb­kim śnia­da­niu za­brał laskę i wy­szedł. Mi­nę­ło po­łu­dnie, a on nie dotarł nawet w po­bli­że celu. Szedł bar­dzo wolno, uty­ka­jąc, w do­dat­ku miał wra­że­nie, że za­błą­dził. Wy­da­wa­ło mu się, że do­brze idzie, ale uznał, że pa­mięć go za­wio­dła, nie był w sta­nie przy­po­mnieć sobie drogi i trafił w zu­peł­nie inne miej­sce, niż chciał. Do­tarł do skrzy­żo­wa­nia ście­żek i oparł się cięż­ko na lasce.

Teraz chyba muszę iść tędy

 

To moja ostat­nia szan­sa, jeśli tam tego nie bę­dzie, to będę mu­siał umrzeć w lesie, bo nie dam rady już dalej iść, po­my­ślał. –> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Ostat­kiem sił do­wlókł się za za­kręt i jęk­nął z roz­cza­ro­wa­niem. –> Raczej: Ostat­kiem sił do­wlókł się za za­kręt i jęk­nął roz­cza­ro­wa­ny.

 

Okrop­nie chcia­ło mu się pić… –> Raczej: Bardzo chcia­ło mu się pić

 

Nie za­szko­dzi jed­nak, jeśli uczy­ni sobie ostat­nią przy­jem­ność i za­nu­rzy się w go­rą­cej wo­dzie, zdjął więc ubra­nie i wszedł nago do sta­wi­ku. –Zrobiłabym z tego dwa zdania. Kilkakrotnie używasz określenia stawik, więc może gdzieś użyć określenia sadzawka/ jeziorko?

Nie za­szko­dzi jed­nak, jeśli uczy­ni sobie ostat­nią przy­jem­ność i za­nu­rzy się w go­rą­cej wo­dzie. Zdjął więc ubra­nie i wszedł nago do sadzawki.

 

-Halo? Jest tam kto? –> Raczej: – Hej! Jest tam kto?

 

wzru­szył ra­mio­na­mi i się ubrał. Po­my­li­łem się… –> Może: …wzru­szył ra­mio­na­mi i przywdział ubranie. Po­my­li­łem się

 

Chwi­lę przed le­śnym gąsz­czem roz­wi­dlał się na czte­ry stro­ny świa­ta. –> Gościniec nie rozwidla się w czasie.

Proponuję: Tuż przed le­śnym gąsz­czem roz­wi­dlał się na czte­ry stro­ny świa­ta.

 

Jej na­elek­try­zo­wa­ne, ró­żo­we włosy cze­pia­ły się kory. –> Obawiam się, że to słowo nie ma racji bytu w tym opowiadaniu.

 

Pod nimi prze­cho­dzi­li ni­cze­go nie świa­do­mi wę­drow­cy. –> Pod nimi prze­cho­dzi­li ni­cze­go nieświa­do­mi wę­drow­cy.

 

Z od­da­li znowu do­biegł stu­kot, tym razem wielu kopyt. Sły­chać było także koła wozów to­czą­cych się po bło­cie. –> Skoro na drodze było błoto, to końskie kopyta chyba nie stukały…

 

Zza za­krę­tu wy­ło­nił się jeden, potem drugi, za nim jesz­cze trze­ci, a za nimi jesz­cze pięć na­stęp­nych. –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: Zza za­krę­tu wy­ło­nił się wóz, potem drugi i trze­ci, a za nimi jesz­cze pięć na­stęp­nych.

 

Kiedy wozy zna­la­zły się na wy­so­ko­ści drzew, na któ­rych sie­dzie­li… –> Raczej: Kiedy wozy zna­la­zły się między drzewami, na któ­rych sie­dzie­li

 

W trój­kę ze­sko­czy­li. W tej samej chwi­li na zie­mię sko­czy­li także inni Opo­zy­cjo­ni­ści… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Ze­sko­czy­li w trójkę, a chwilę po nich na zie­mi znaleźli się także inni Opo­zy­cjo­ni­ści

 

Dwie z za­kap­tu­rzo­nych po­sta­ci od­rzu­ci­ły kap­tu­ry, uka­zu­jąc bujne włosy. –> Nie brzmi to najlepiej, zwłaszcza że wcześniej już napisałaś, że uczestnicy tej kawalkady byli zakapturzeni.

A może wystarczy: Dwie po­sta­ci od­rzu­ci­ły kap­tu­ry, uka­zu­jąc bujne włosy.

 

Wrza­snął wście­kle i się za nie zła­pał… –> Wrza­snął wście­kle i zła­pał się za nie

 

Wtedy trzy za­kap­tu­rzo­ne po­sta­cie ota­cza­ją­ce króla od­rzu­ci­ły kap­tu­ry. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

grupa zbli­ża­ją­cych się od tyłu Opo­zy­cjo­ni­stów się po­wyw­ra­ca­ła. – A może: …grupa Opozycjonistów nadchodzących od tyłu, po­wyw­ra­ca­ła się.

 

któ­re­go zwa­li­ły z konia. W końcu Lovi wy­trą­ci­ła mu miecz z ręki i wy­ko­nu­jąc wdzięcz­ny pi­ru­et, kop­nia­kiem po­wa­li­ła go na zie­mię. Sta­nę­ła nad nimmie­czem w ręku… –> Powtórzenia. Czy wszystkie zaimki są konieczne?

Czym objawia się wdzięczność piruetu?

 

jed­nak prze­łknę­ła mocno ślinę… –> Na czym polega moc przełykania?

 

wie­dzia­ła, gdzie się schy­lić, gdzie sko­czyć, gdzie coś omi­nąć. –> A może: …wie­dzia­ła kiedy się schy­lić, gdzie sko­czyć, jak coś omi­nąć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tsole, lepiej nie zdradzaj, o czym być może napiszesz, bo się odanonimujesz. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Po pierwszym skłonie dysk mi wyskoczył!

To może coś o dysku… Tylko miej na uwadze, że Świat Dysku już powstał. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rozumiem, że to deklaracja udziału w konkursie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę, DooShku. Cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

co to konkursu Finkli – ja okropny sztywniak jestem a tam ma być fun :(

Tsole, proszę natychmiast pozbyć się hamujących Cie usztywniaczy, wykonać ze dwa skłony, a natychmiast poczujesz stosowny luz i należytą elastyczność. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Sonato! ;)

Właśnie zaczęłam lekturę tekstu, który wrzuciłaś wczoraj. Wykaż nieco cierpliwości – niebawem będzie komentarz.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tsole, jak zwykle bardzo się cieszę, że mogłam pomóc. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc. ;)

Jednakowoż, Evvilu, nad interpunkcją musisz popracować osobiście.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyznam, EvviluTwinie, że teraz rola Kocura jest jaśniejsza, a sposób w jaki wszystko opisałeś, znacznie czytelniejszy.

Poniżej łapanka usterek, których nie dostrzegłam podczas pierwszej lektury, a także tych, które pojawiły się w tej wersji opowiadania.

Mam wrażenie, że może zainteresować Cię ten wątek: http://www.fantastyka.pl/loza/17

 

Dzia­dek i jego ka­po­ka… –> Chyba miało być: Dzia­dek i jego ka­po­ta

Bo nie przypuszczam, aby w garażu Dziadek władał kapok. ;)

 

Po za­koń­czo­nym po­sił­ku Kocur wró­cił z po­wro­tem na maskę zwró­cił się ocza­mi do Dziad­ka… –> Masło maślane; czy można wrócić i nie być z powrotem? Powtórzenie.

Proponuję: Po za­koń­czo­nym po­sił­ku Kocur wró­cił na maskę skierował wzrok na Dziad­ka

 

Przy­cho­dził do nasna ob­ser­wo­wał a ja się tro­chę się Ko­cu­ra i jego ostrych szpo­nów oba­wia­łem. –> Dwa razy po dwa grzybki w barszczyku.

Proponuję: Przy­cho­dził do nas i ob­ser­wo­wał, a ja oba­wia­łem się tro­chę Ko­cu­ra i jego ostrych szpo­nów.

 

Kocur ze­sko­czył z szaf­ki na dach Tau­nu­sa. –> Kocur ze­sko­czył z szaf­ki na dach tau­nu­sa.

 

Zna­cząc po­dusz­ka­mi ko­cich łap na za­ku­rzo­nym dachu po­dej­rza­nie geo­me­trycz­ny run zaj­rzał do środ­ka. –> Zna­cząc po­dusz­ka­mi ko­cich łap na za­ku­rzo­nym dachu po­dej­rza­nie geo­me­trycz­ne runy, zaj­rzał do środ­ka.

 

Jego wzrok spo­tkał się z wzro­kiem Dziad­ka. –> Jego wzrok spo­tkał się ze wzro­kiem Dziad­ka.

 

Dzia­dek od­wró­ciw­szy się do mnie z ła­god­nym uśmie­chem rzekł – Zo­stań tu. –> Wypowiedź dialogową zapisujemy od nowego wiersza:

Dzia­dek, od­wró­ciw­szy się do mnie z ła­god­nym uśmie­chem, rzekł:

– Zo­stań tu.

 

I od tam­tej pory stali się z Ko­cu­rem nie­roz­łącz­ni. Je­sie­nią, gdy noce stały się chłod­ne… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję w pierwszym zdaniu: I od tam­tej pory byli z Ko­cu­rem nie­roz­łącz­ni.

 

Wy­stra­szo­ny po­bie­głem z po­wro­tem do łóżka i ukry­łem pod koł­drą. –> Wy­stra­szo­ny po­bie­głem z po­wro­tem do łóżka i ukry­łem się pod koł­drą.

 

Kocur na­to­miast wsko­czył na łózko i usiadł w moich no­gach pa­trząc mi uważ­nie w oczy swo­imi błysz­czą­cy­mi w ciem­no­ści śle­pia­mi. –> Kocur mógł usiąść w nogach łóżka, ale chyba nie w nogach chłopca. Literówka. Zbędny zaimek – czy Kocur patrzyłby cudzymi ślepiami?

Proponuję: Kocur na­to­miast wsko­czył na łóżko i usiadł w jego no­gach, pa­trząc mi uważ­nie w oczy  błysz­czą­cy­mi w ciem­no­ści śle­pia­mi.

 

koń­czy­ły w spo­sób ty­po­wy dla ludzi do­ro­słych. Nie były to nie­koń­czą­ce się li­ba­cje… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …koń­czy­ły się w spo­sób ty­po­wy dla ludzi do­ro­słych. Nie były to wielogodzinne li­ba­cje

 

spę­dza­nia czasu nad kie­lisz­kiem wódki, prze­peł­nio­ne dys­ku­sja­mi nad ostat­ni­mi… –> Powtórzenie.

Proponuję: …spę­dza­nia czasu przy kie­lisz­ku wódki, prze­peł­nio­ne dys­ku­sja­mi nad ostat­ni­mi

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I co, pewnie to jeszcze wina dziewczyny?

Skoro już ją zobaczył, a ona z pewnością go słyszała, to dlaczego pędził tak, że nie zdołał zahamować? Ech, mężczyźni… ;)

Wykonanie mogłoby być nieco lepsze.

 

na kilku mię­dzy­na­ro­do­wych lot­ni­skach…. –> Po wielokropku nie stawia się kropki.

 

Co spra­wi­ło, ze prze­ży­łem? –> Literówka.

 

To mogła być pol­ska wódka wy­pi­ta w nad­mia­rze w dniu in­fek­cji, może wro­dzo­na od­por­ność,  to mogły być kon­ser­wan­ty… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

mia­łem do dys­po­zy­cji cały świat– bez ludzi. –> Brak spacji przed półpauzą.

 

pod­pa­lać cy­ga­ra zwit­ka­mi bez­u­ży­tecz­nych bank­no­tów… –> Cygara się chyba zapala, a nie podpala.

 

Jeź­dzi­łem sobie po Eu­ro­pie zwie­dza­łem cie­ka­we miej­sca, jed­nym sło­wem spra­wia­łem sobie przy­jem­no­ści… –> Czy oba zaimki są konieczne?

 

Nie spo­sób opi­sać mo­je­go pod­nie­ce­nia– sa­mo­chód… –> Brak spacji przed półpauzą.

 

Było już sporo po 12. –> Było już sporo po dwunastej.

Liczebniki zapisujemy słownie.

 

zo­ba­czy­łem wy­bie­ga­ją­cą z za bu­dyn­ku… –> …zo­ba­czy­łem wy­bie­ga­ją­cą zza bu­dyn­ku

 

roz­wia­ne blond włosy , nie­zły biust… –> Zbędna spacja przed przecinkiem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałam.

I to wszystko, do czego mogę się przyznać. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziecko potrafi!

Co tu dużo mówić, Tsole, opowiedziałeś historię o sprawach poważnych, ale napisaną tak przystępnie i z humorem, że nawet ja nie miałam problemu z jej zrozumieniem. ;)

 

Szar­ski zer­k­nął na cy­fer­blat swej nie­za­wod­nej Cer­ti­ny… –> Szar­ski zer­k­nął na cy­fer­blat swej nie­za­wod­nej cer­ti­ny

http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

Usiadł za kie­row­ni­cą swego zde­ze­lo­wa­ne­go Golfa. –> Usiadł za kie­row­ni­cą swego zde­ze­lo­wa­ne­go golfa.

 

– Wiesz co, Tato? –> – Wiesz co, tato?

Formy grzecznościowe piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

Olga we­szła do ja­dal­ni z pół­mi­skiem dy­mią­cych grza­nek. –> Rozumiem, że grzanki spaliły się i dlatego dymiły, ale nie rozumiem, dlaczego Olga przyniosła je do jadalni? ;)

A może: Olga we­szła do ja­dal­ni z pół­mi­skiem gorących grza­nek.

 

wy­peł­nia tylko tę, no… tę…, to, w czym mama robi babkę! –> Po wielokropku nie stawia się przecinka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No to wnoszę poprawkę, Anonimie – świstanie bata i krwistoczerwone plecy, rozbawiły mnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z jakich powodów dłuższe opowiadania (te powyżej 100 tys. znaków) nie mogą zostać nominowane do piórka?

Tak ustaliła Loża. Dawno. Obecnie wymagana długość opowiadania to 80000 znaków. Teksty dłuższe to już nie opowiadania, a raczej mikropowieści.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli coś jest zbyt suche, to zawsze może zostać podlane… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cóż, Arturze, przeczytałam trzy niewielkie teksty, będące wprowadzeniem do dalszego ciągu Twojej historii, ale żadnego z nich nie nazwałabym opowiadaniem. Są ledwie zalążkiem pomysłu, opisem pewnych zajść, jednak nawet razem wzięte, też nie tworzą opowiadania.

Przeczytałam bez przykrości, bo teksty są krótkie, ale obawiam się, że przez tak napisane dłuższe dzieło raczej bym nie przebrnęła.

Byłoby miło z Twojej strony, gdybyś zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

 

 

Stworzenie Świata

 

Śmierć ufor­mo­wa­ła cała rasę, gdzie każda nowa dusza róż­ni­ła się czymś od po­zo­sta­łych. –> Śmierć ufor­mo­wa­ła cała rasę, której każda nowa dusza róż­ni­ła się czymś od po­zo­sta­łych.

Rasa nie jest miejscem.

 

tak aby z dwoj­ga róż­nych dusz po­wsta­ła zu­peł­nie nowa. –> Dusza jest rodzaju żeńskiego, więc: …tak aby z dwu róż­nych dusz po­wsta­ła zu­peł­nie nowa.

 

Chcąc jed­nak uchro­nić ich przed pust­ką po­pro­si­ła Stwór­cę… –> Tu też mówisz o duszach, więc: Chcąc jed­nak uchro­nić je przed pust­ką, po­pro­si­ła Stwór­cę

 

 

Pierw­szy Roz­łam

 

aby ten wy­cią­gnął lek­cję z swo­ich po­chop­nych czy­nów. –> …aby ten wy­cią­gnął lek­cję ze swo­ich po­chop­nych czy­nów.

 

Mło­dzian przy­jął karę w po­ko­rze i za­brał się za mo­zol­ną pracę, nad którą miał spra­wo­wać pie­czę aż do śmier­ci swego ciała. –> Nie wydaje mi się, aby można sprawować pieczę nad pracą.

Proponuję: Mło­dzian przy­jął karę w po­ko­rze i za­brał się do mozolnej pracy, którą miał się parać aż do śmier­ci swego ciała.

 

 

Łzy Za­po­mnia­nych Matek

 

Dra­co­num byli bez­sil­ni, wi­dząc jak ich dzie­ło mor­du­je się o bo­gac­two wy­krzy­ku­jąc przy tym ich imię. –> Jakoś nie bardzo umiem sobie wyobrazić, jak dzieło morduje się o bogactwo.

Może: …Dra­co­num byli bez­sil­ni, wi­dząc jak stworzeni przez nich mor­du­ją się o bo­gac­two, wy­krzy­ku­jąc przy tym ich imię.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie lubię opowieści o cudzych snach, ale przez Właściwą interpretację przebrnęłam w miarę bezboleśnie, z tym że jakoś nic nie wzbudziło we mnie szczególnej chęci roześmiania się – ani pościg za złodziejem ciżem, ani wizyta w łożu księżnej, ani świstanie bata.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

Oczy­wi­ście w celu za­cho­wa­nia dys­kre­cji sta­wiał się u niej… –> Wizyta miała nastąpić dopiero wieczorem, więc: Oczy­wi­ście w celu za­cho­wa­nia dys­kre­cji miał sta­wić się u niej

 

lub prze­jaw ty­po­wej dla na­sto­lat­ków głu­po­ty. –> To słowo, jako że pojawiło się dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku, w tym opowiadaniu nie ma racji bytu.

 

Zrzą­dzam prze­szu­ka­nie kon­wik­tu. –> Pewnie miało być” – Zarzą­dzam prze­szu­ka­nie kon­wik­tu.

 

za­czął go prze­wle­kać przez szluw­ki w por­t­kach. –> …za­czął go prze­wle­kać przez szlufki w por­t­kach.

 

Ten jed­nak dalej pró­bo­wał wy­rwać się i dalej ucie­kać. –> Powtórzenie.

 

aż ko­man­dor schwy­tał zło­dzie­ja za ręce. –> Raczej: …aż ko­man­dor chwy­cił zło­dzie­ja za ręce.

 

za­miast spo­dzie­wa­nej prysz­cza­tej twa­rzy na­sto­lat­ka był koci pysz­czek. –> To nie mógł być nastolatek.

 

a plecy zro­bią się krwi­sto-czer­wo­ne. –> …a plecy zro­bią się krwi­stoczer­wo­ne.

 

Skru­pu­lat­nie od­li­czo­no, setne świst­nię­cie. –> Skru­pu­lat­nie od­li­czo­no, setne świśnię­cie.

 

Plecy me miały być krwi­sto-czer­wo­ne… –> Plecy me miały być krwi­stoczer­wo­ne

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Całkiem smaczny szort, gustownie przyprawiony hasłem, które wszystko tłumaczy. ;)

 

od­po­wiedz mi na jedno, osta­tat­nie py­ta­nie. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, nie bardzo wiem, co wydarzyło się w przedziale i jaki wpływ na przerwanie pętli miały słowa wilkołaka… :(

Tak po prawdzie, to bardziej interesuje mnie, dlaczego podróżni w rzeczoną pętlę wpadli.

 

– Nie wiem, czy to kogoś za­in­te­re­su­je, ale po raz trze­ci mi­nę­li­śmy tę samą sto­do­łę -

oznaj­mi­ła w za­krze­płej ciszy. –> Po wypowiedzi, zamiast dywizu, powinna być półpauza.

 

Zła­paw­szy się za czoło, za­czął ener­gicz­nie ma­so­wać, ły­pa­jąc jed­no­cze­śnie jed­nym okiem… –> Zła­paw­szy się za czoło, za­czął je ener­gicz­nie ma­so­wać, ły­piąc jed­no­cze­śnie jed­nym okiem

 

Miał cięż­ki ak­cent. –> Po czym poznaje się wagę akcentu?

 

Zer­k­nę­ła nie­uf­nie za okno. –> Zer­k­nę­ła nie­uf­nie przez okno.

By zerknąć za okno, trzeba je najpierw otworzyć, a potem wychylić się zeń.

 

– Na­tu­ra to nie tania dziw­ka, którą można ob­ra­cać, jak się chce. – Wyż­szy z cza­ro­dzie­jów ob­ró­cił się po­wo­li… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

– A skoro pierw­szy wy­ko­nam za­klę­cie…

– Nie wy­ko­nasz, bo ja też skoń­czy­łem… –> Mam wrażenie, że zaklęcia wypowiada się, nie wykonuje.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pomysł może i był, ale został zamordowany wykonaniem w dodatku nic się tu kupy nie trzyma.

Rozumiem, że dziewczyna była chora, ale czy matka o niczym nie wiedziała? Czy dziewczyna nigdy nie patrzyła w inne lustra? Czy z ktoś taki jak bohaterka może normalnie pracować i nie zwrócić na siebie uwagi? Czy w firmie, w której pracowała, w łazienkach/ toaletach nie było luster? A może choroba objawiła się nagle i niespodziewanie, i nikt o niej nie wiedział?

W opowiadaniu nie dostrzegłam choćby odrobiny fantastyki, no chyba że uznam za nią topienie szkła i srebra w trzystu stopniach.

Wykonanie bardzo złe – jest tu wiele błędów i usterek, trafiają się literówki i nie zawsze poprawnie złożone zdania, źle zapisane dialogi, że o nie najlepszej interpunkcji nie wspomnę.

Sugeruję, Krupico, abyś – nim przystąpisz do kolejnej próby literackiej – przypomniała sobie i przyswoiła podstawowe zasady obowiązujące w języku polskim.

 

Zwie­rzę­ta pa­trzą, jed­nak nie znają osob­ni­ka, który na nich spo­glą­da. –> Zwierzę jest rodzaju nijakiego, więc: Zwie­rzę­ta pa­trzą, jed­nak nie znają osob­ni­ka, który na nie spo­glą­da.

 

Na gło­wie rosły jej włosy. Ko­lo­ru kawy. –> Czy wzrost włosów był zauważalny?

Proponuję: Miała włosy koloru kawy.

 

Mie­li­ła ner­wo­wo pal­ca­mi. –> Co mieliła?

Pewnie miało być: Ner­wo­wo kręciła młynka pal­ca­mi.

 

A może to ja mie­li­łam ner­wo­wo pal­ca­mi? –> Jak wyżej.

 

Prze­sta­li­śmy. Rów­no­cze­śnie. –> Piszesz o kobietach, więc: Prze­sta­łyśmy. Rów­no­cze­śnie.

 

– Kim je­steś? – Po­no­wi­łam py­ta­nie – Czego szu­kasz w moim domu? –> – Kim je­steś? – po­no­wi­łam py­ta­nie – czego szu­kasz w moim domu?

Po raz trzeci podaję Ci link do wątku, dzięki któremu już dawno powinnaś opanować poprawne zapisywanie dialogów. Mam nadzieję, że w końcu się uda.

 

Po­wsta­łam i ode­szłam od lu­stra. –> Raczej: Wsta­łam i ode­szłam od lu­stra.

 

– Mów jak cię zabić – Wark­nę­łam. Odkąd od­kry­łam jej ist­nie­nie, nie ob­cho­dzi­ło mnie nic poza nią.–> Bohaterka zadaje pytanie, więc konieczny jest pytajnik. Didaskalia i narrację zapisujemy oddzielnie. Winno być:

– Mów, jak cię zabić?wark­nę­łam.

Odkąd od­kry­łam jej ist­nie­nie, nie ob­cho­dzi­ło mnie nic poza nią.

 

Wy­ce­lo­wa­łam w nią pal­cem… –> Wy­ce­lo­wa­łam w nią pal­ec

 

Cze­ka­łam na od­po­wiedź, jed­nak ta mil­cza­ła. –> Niedobra odpowiedź!

Proponuję: Cze­ka­łam na od­po­wiedź, jed­nak na próżno.

 

Szkło roz­pierz­chło się po pa­ne­lach. –> Obawiam się, że stłuczone szkło nie rozpierzcha się.

Proponuję: Szkło rozsypało się na pa­ne­lach.

 

Sprząt­nę­łam ba­ła­gan nie mając po­ję­cia, co po­wie­dzieć matce, gdy zo­rien­tu­ję się, że bra­ku­ję lu­stra w sa­lo­nie. –> Literówki.

Kompletnie nie pojmuję, dlaczego dziewczyna musi się tłumaczyć, że stłukła lustro.

 

Otwo­rzy­łam pie­kar­nik, wy­su­nę­łam bla­chę do pie­cze­nia i wy­sy­pa­łam na nią szkło. Pod­krę­ci­łam piec na mak­si­mum. Trzy­sta stop­ni.

Lu­stro nieco stra­ci­ło swój kształt. Po dwu­dzie­stu mi­nu­tach wy­cią­gnę­łam papkę… –Zgadzam się z Gromnickiem – trzysta stopni to za mało, aby ze szkła zrobiła się papka.

 

wy­cią­gnę­łam papkę z pie­kar­ni­ka i wy­szłam z nią na ogród. –> …wy­cią­gnę­łam papkę z pie­kar­ni­ka i wy­szłam z nią do ogrodu.

 

i wla­łam do niego stop sre­bra. –> Gdzie i kiedy bohaterka topiła srebro i w jaki sposób uzyskała jego stop?

 

Bez lu­stra wy­da­wa­ło się być tu pusto. –> Wystarczy: Bez lu­stra wy­da­wa­ło się tu pusto.

 

Zu­peł­nie jakby paląc go… –> Piszesz o lustrze, które jest rodzaju nijakiego, więc: Zu­peł­nie jakby paląc je

Ponadto przypominam, że lustro wcale nie zostało spalone.

 

– Na orze­chow­skąWy­du­ka­łam je­dy­nie zaj­mu­jąc miej­sce pa­sa­że­ra. –> – Na Orze­chow­skąwy­du­ka­łam je­dy­nie, zaj­mu­jąc miej­sce pa­sa­że­ra.

Krupico! Bój się bogów! Czy nazwę ulicy, przy której mieszkasz, też piszesz małą literą?

 

Wy­glą­da­łam za szybę, uświa­da­mia­jąc sobie… –> Wy­glą­da­łam przez szybę, uświa­da­mia­jąc sobie…

By spojrzeć za szybę, trzeba tę szybę opuścić i wychylić się przez okno.

 

– Mam panią za­wieźć w ja­kieś kon­kret­ne miej­sce czy po pro­stu na orze­chow­ską? –> – Mam panią za­wieźć w ja­kieś kon­kret­ne miej­sce, czy po pro­stu na Orze­chow­ską?

 

" Pola. Masz dzień na wy­ja­śnie­nie tego, co stało się z lu­strem." –> Zbędna spacja po otworzeniu cudzysłowu. Kropkę stawiamy po zamknięciu cudzysłowu.

Czy matka nie wie, że lustra czasem się tłuką?

 

Mu­sia­łam znisz­czyć jej każdą esen­cję w tym domu. –> Czyją esencję? Ile było tych esencji?

 

Zbie­głam na par­ter, wprost do ła­zien­ki. Po­de­szłam pod zlew. To nad nim wi­sia­ło… –> Zbie­głam na par­ter, wprost do ła­zien­ki. Po­de­szłam do umywalki. To nad nią wi­sia­ło

Z tego co wiem, zlew jest w kuchni, w łazienkach montuje się umywalki.

 

Ru­szy­łam orze­chow­ską w stro­nę prze­ciw­ną od lasu. –> Jakie znaczenie ma to, że las, o którym czytelnik nie ma pojęcia, był po przeciwnej stronie?

Ruszyłam Orzechowską

 

Skie­ro­wa­ła mnie na skrzy­żo­wa­nie… –> Kim była ta, która skierowała bohaterkę na skrzyżowanie?

 

Woda od ulewy pły­nę­ła w przy­śpie­szo­nym tem­pie. –> Domyślam się, że chodzi o to, że: W czasie ulewy rzeka przybrała i teraz płynęła żwawszym nurtem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo proszę.

Mam nadzieję, że podcinając fragmenty, nie podetniesz skrzydeł Snuffowi. ;)

PS – no to Ci kliknę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, tym razem postawiłeś Snuffa w sytuacji, o jakiej nie marzył, a jednak umiał się w niej znaleźć. Czytałoby się to całkiem nieźle, gdyby nie nużące opisy szczegółów pobytu w Mieście Słońca, traktujące o kolacjach, balach i przywdziewanych na te okoliczności stosownych strojach i biżuterii. W ogóle opisy życia w mieście bogaczy skojarzyły mi się z plotkarskimi wiadomościami w kolorowych pisemkach, które zdarza mi się widzieć u fryzjera.

Clou ostatniego balu zaskoczyło, nie zaskoczył jednak Snuff, bo jak zwykle wziął sprawy w swoje ręce, a przygotowana intryga obróciła się przeciw jej organizatorom. ;)

Rybaku, mam nieodparte wrażenie, że ta opowieść była pisana chyba w pośpiechu i pewnie dlatego wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

mam za­szczyt za­pro­sić W.Sz.P. Ka­pi­ta­na Wiel­kiej Że­glu­gi Ga­lak­tycz­nej O.Snuffa… –> …mam za­szczyt za­pro­sić W. Sz. P. Ka­pi­ta­na Wiel­kiej Że­glu­gi Ga­lak­tycz­nej O. Snuffa

 

z cen­tral­ne­go mar­sjań­skie­ Portu im K.S.Robinsona… –> …z cen­tral­ne­go mar­sjań­skie­ Portu im K. S. Robinsona

 

– Fakt, co innego patrzeć na to w holoprzekazach, a co innegona żywo – mruknąłem w odpowiedzi. –> Unikaj dodatkowych półpauz w dialogach. Sprawiają, że zapis jest mniej czytelny.

 

ni­czym nie skrę­po­wa­nej re­kre­acji… –> …ni­czym nieskrę­po­wa­nej re­kre­acji

 

kon­fe­de­rac­kie­go re­wol­we­ru LeMat… –> …kon­fe­de­rac­kie­go re­wol­we­ru Le Mat

 

Ania od­czu­ła to chyba po­dob­nie, bo po­czu­łem jak… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

po­czu­łem jak jej dłoń kur­czo­wo ści­ska po­da­ne jej ramię.

– Nie bój się, mała – szep­ną­łem jej do ucha… –> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

i do­tych­czas nie zna­nych wład­ców… –> …i do­tych­czas niezna­nych wład­ców

 

do­padł nas nie znany mi zu­peł­nie czło­wie­czek… –> …do­padł nas nieznany mi zu­peł­nie czło­wie­czek

 

– Sza­now­na pani Snuff, drogi panie Snuff! – jesz­cze do nas cał­kiem nie do­tarł, a już pra­wie krzy­czał. –> – Sza­now­na pani Snuff, drogi panie Snuff! – Jesz­cze do nas cał­kiem nie do­tarł, a już pra­wie krzy­czał.

http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

wszy­scy już się gro­ma­dzą!– i po­cią­gnął nas za sobą… –> …wszy­scy już się gro­ma­dzą! – I po­cią­gnął nas za sobą

 

Ak­tu­al­nie był nim nie­ja­ki F.B.Acon… –> Ak­tu­al­nie był nim nie­ja­ki F. B. Acon

Ten błąd pojawia się jeszcze kilkakrotnie w dalszej części opowiadania.

 

naj­więk­sza ak­tu­al­nie diva opery… –> …naj­więk­sza ak­tu­al­nie diwa operowa

 

licz­by: 900… 899…898…897… –> Zapisałabym to raczej: …licz­by: 900, 899, 898, 897

Uwaga dotyczy także odliczania w dalszym ciągu opowiadania.

 

wrza­sną­łem tylko ile sił w gar­dle: – Lu­dzie, tego nie da się ani stąd wy­wieźć, ani wy­łą­czyć bez do­stę­pu do kodów! Nie wy­wa­li­my tego w prze­strzeń od ręki, bo za cięż­kie. Kto żyw, na lą­do­wi­sko! Ratuj się, kto w Boga wie­rzy!!! I z miej­sca dałem przy­kład… –> Winno być:

wrza­sną­łem tylko ile sił w gar­dle:

– Lu­dzie, tego nie da się ani stąd wy­wieźć, ani wy­łą­czyć bez do­stę­pu do kodów! Nie wy­wa­li­my tego w prze­strzeń od ręki, bo za cięż­kie. Kto żyw, na lą­do­wi­sko! Ratuj się, kto w Boga wie­rzy!!!

I z miej­sca dałem przy­kład

 

nie­któ­rzy sia­da­li na pod­ło­gę… –> …nie­któ­rzy sia­da­li na pod­ło­dze

 

Lecz tuż potem prze­niósł spoj­rze­nie tuż za moje plecy. –> Powtórzenie.

 

alej­ka piąta, numer ka­ta­lo­go­wy 666c. –> Skoro to wypowiedź, to raczej: …alej­ka piąta, numer ka­ta­lo­go­wy sześćset sześćdziesiąt sześć c.

 

tuż pod od­li­cza­ją­cym ko­lej­ne cyfry do nie­uchron­ne­go końca Ko­lo­nii i nas wszyst­kich (99…98…97…96…) –> Czy aby na pewno cyfry, a nie liczby?

 

skok ku ko­ry­ta­rzo­wi wio­dą­ce­mu ku lą­do­wi­sku. –> Powtórzenie.

 

mo­je­go Le­Ma­ta i od­wio­dłem kurek. –> …mo­je­go le­ ma­ta i od­wio­dłem kurek.

http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

wy­ro­ko­wi śmier­ci: 21….20..….19………….. –> Przypuszczam, że chciałeś pokazać, jak wyglądało zwolnione odliczanie, ale cóż, w naszym języku nie ma takich znaków, a wielokropek ma zawsze trzy kropki.

 

Od­pią­łem z pier­si swego czar­ne­go kar­na­wa­ło­we­go przy­bra­nia od­zna­kę sze­ry­fa… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gratuluję! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem, co będzie w przyszłości, ale nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek doszło do tego, żeby dywiz rozpoczynał dialogi – choć wielu piszących już to robi i wygląda to okropnie – ani żeby zaczęto używać półpauzy w połączeniach: flaga biało-czerwona, czy zdjęcie czarno-białe.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Fillifie!

Czy aby na pewno masz na myśli betonowanie, a nie betowanie;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Półpauza i dywiz to dwa różne znaki, różnego przeznaczenia. Nie można stosować ich zamiennie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wódeczką, mam nadzieję, mógł się delektować nadal, tyle że w samotności… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Irko. ;)

Z jednej strony rozjaśniłaś mi sprawę i teraz rozumiem, skąd to nagłe Dziadka polowanie na muchy, ale z drugiej strony, skoro mieliśmy do czynienia z Warginem, to zachowywał się nietypowo, bo przecież był miły dla Dziadka a nawet chyba mu pomagał.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczna opowiastka oparta na dziecięcych wspomnieniach narratora, opisująca dość tajemniczą sprawę z przeszłości. Czytałam z pewnym zaciekawieniem, bo zaintrygowało mnie niespodziewane pojawienie się Kocura, a także jego ewentualny udział w samonaprawieniu się aparatu zapłonowego. Niestety, ten wątek nie został rozwinięty, więc z przykrością stwierdzam, że w opowiadaniu było tyle fantastyki, co kot napłakał.

Wykonanie, co stwierdzam z prawdziwą przykrością, pozostawia wiele do życzenia. Najbardziej przeszkadzały nie zawsze poprawnie złożone zdania, literówki, powtórzenia i zlekceważona interpunkcja.

 

Kocur wy­prę­żył grzbiet. Był pięk­ny. –> Co było piękne – Kocur czy grzbiet?

 

Dziad­ko­we maj­ster­ko­wa­nie przy Tau­nu­sie. A Tau­nus Dziad­ka to był skarb. Stary Ford, któ­re­go… –> Dziad­ko­we maj­ster­ko­wa­nie przy tau­nu­sie. A tau­nus Dziad­ka to był skarb. Stary ford, któ­re­go

Nazwy samochodów zapisujemy małą literą. Ten błąd pojawia się kilkakrotnie.

 http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

Tak samo po­ko­cha­łem cały ten Garaż… –> Dlaczego wielka litera?

 

bu­tel­ka­mi z pły­nem róż­nej kon­sy­sten­cji… –> W wielu butelkach było zapewne wiele płynów, więc: …bu­tel­ka­mi z pły­nami róż­nej kon­sy­sten­cji

 

konsystencji, barwy i prze­zna­cze­nia. Garaż jak warsz­tat współ­cze­sne­go al­che­mi­ka, bar­wią­cy wspo­mnie­nia na od­cień sepii. –> Nie brzmi to najlepiej. Może w drugim zdaniu: Garaż, jak warsz­tat współ­cze­sne­go al­che­mi­ka, nadający wspo­mnie­niom od­cień sepii.

 

Po­cząt­ko­wo nie­rów­na a z każdą chwi­lą coraz bar­dziej har­mo­nicz­na praca za­wo­rów oznaj­mi­ły nam że Tau­nus zbu­dził się do życia. –> Po­cząt­ko­wo nie­rów­na, a z każdą chwi­lą coraz bar­dziej har­mo­nijna praca za­wo­rów oznaj­mi­ła nam, że Tau­nus zbu­dził się do życia.

Sprawdź znaczenie słów: harmonicznyharmonijny.

 

Dzia­dek uśmiech­nął się i po­wo­lut­ku wy­to­czył autem z ga­ra­żu. –> Dzia­dek uśmiech­nął się i po­wo­lut­ku wy­to­czył auto z ga­ra­żu. Lub: Dzia­dek, z uśmiechem, po­wo­lut­ku wy­to­czył się autem z ga­ra­żu.

 

Je­sie­nią, gdy nocy stały się chłod­ne a dni wy­raź­nie krót­sze Kocur za­miesz­kał w na­szym miesz­ka­niu. –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Je­sie­nią, gdy noce stały się chłod­ne, a dni wy­raź­nie krót­sze, Kocur wprowadził się do naszego mieszkania.

 

kuch­nii Dziad­ko­we­go miesz­ka­nia… –> Literówka.

 

Przez prze­szklo­ne mlecz­ne drzwi… –> Zdaje mi się, że mleczna była szyba, nie drzwi.

Proponuję: Przez prze­szklo­ne mlecz­ną szybą drzwi

 

Uchy­li­łem drzwi i zo­ba­czy­łem jak Dzia­dek po­chy­la się nad sie­dzą­cym na krze­śle Ko­cu­rem tłu­ma­cząc mu coś z wy­raź­nym oży­wie­niem. Kocur na­to­miast wy­raź­nie za­afe­ro­wa­ny Dziad­ko­wym gło­sem pa­trzył na niego mocą swo­ich ja­skra­wych oczu. –> Powtórzenie. Czy dobrze rozumiem, że Kocur, zaaferowany głosem, patrzył na głos?

Czy Kocur na pewno patrzył mocą oczu, a nie oczami? Czy mógł patrzeć cudzymi oczami?

Proponuję: Uchy­li­łem drzwi i zo­ba­czy­łem jak Dzia­dek po­chy­la się nad sie­dzą­cym na krze­śle Ko­cu­rem, tłu­ma­cząc mu coś z wielkim oży­wie­niem. Kocur na­to­miast, wyraźnie za­afe­ro­wa­ny słowami Dziad­ka, pa­trzył na niego ja­skra­wymi oczami.

 

kocur wsko­czył w moje nogi. –> Raczej: …a Kocur wskoczył na moje nogi. Lub: …a Kocur wskoczył w nogi łóżka.

 

Oboje po­de­rwa­li się i wró­ci­li do kuch­ni. –> Piszesz o Dziadku i Kocurze, więc: Obaj po­de­rwa­li się i wró­ci­li do kuch­ni.

Oboje to mężczyzna i kobieta.

 

każ­de­go piąt­ku koń­czy­ły się ty­po­wym dla ludzi do­ro­słych spo­sób. –> …każ­de­go piąt­ku koń­czy­ły się w ty­po­wy dla ludzi do­ro­słych spo­sób.

 

Z cza­sem za­cho­wa­nia Dziad­ka za­czę­ły sta­wać się… –> Z cza­sem za­cho­wa­nie Dziad­ka za­czę­ło sta­wać się

 

Tau­nus opu­ścił garaż i stał pod gołym nie­bem bo cały garaż za­czę­ły wy­peł­niać… –> Powtórzenie.

Proponuję: Tau­nus opu­ścił garaż i stał pod gołym nie­bem, bo cały pomieszczenie za­czę­ły wy­peł­niać

 

że ma­szy­na to roz­wią­że raz i na za­wsze… –> …że ma­szy­na ta roz­wią­że raz na za­wsze

 

Much, któ­rych nigdy nie wi­dzia­łem w ta­kiej ilo­ści aby uwa­żał je za ja­ki­kol­wiek pro­blem. –> Much, któ­rych nigdy nie wi­dzia­łem w ta­kiej ilo­ści, aby uwa­żać/ abym uważał je za ja­ki­kol­wiek pro­blem.

 

ma­szy­ny usta­wio­nej na samym środ­ku po­dwó­rza w na­szej ka­mie­ni­cy. –> Czy podwórze mieściło się w kamienicy?

Proponuję: …ma­szy­ny, usta­wio­nej na samym środ­ku po­dwó­rza na­szej ka­mie­ni­cy.

 

Szyb­kim kro­kiem zszedł po klat­ce scho­do­wej wy­raź­nie za­afe­ro­wa­ny i pod­biegł do ma­szy­ny… –> Nie przypuszczałam, że można zejść po klatce schodowej i zawsze schodziłam po schodach… Skoro Dziadek rzucił kabel z piętra, to chyba jasne, że musiał potem zejść na podwórze.

Wnuczek był na podwórku – skąd wiedział, że Dziadek schodził szybkim krokiem, w dodatku zaaferowany?

Proponuję: Zaraz potem wyszedł i, wy­raź­nie za­afe­ro­wa­ny, pod­biegł do ma­szy­ny

 

Są­sie­dzi wy­chy­li­li się z okien i w wy­raź­nym roz­ba­wie­niu… –> Są­sie­dzi wy­chy­li­li się z okien i z wy­raź­nym roz­ba­wie­niem

 

Ma­szy­na do dziś stoi w ru­mo­wi­sku za ga­ra­ża­mi… –> Ma­szy­na do dziś stoi na ru­mo­wi­sku za ga­ra­ża­mi

 

W tamto po­po­łu­dnie gdy Dzia­dek pod­łą­czał ma­szy­nę Kocur rzu­cił mu tylko za­do­wo­lo­ne cie­płe spoj­rze­nie ze swo­ich ja­skra­wych ślepi… –> W tamto po­po­łu­dnie, gdy Dzia­dek pod­łą­czał ma­szy­nę, Kocur rzu­cił mu tylko za­do­wo­lo­ne, cie­płe spoj­rze­nie swo­ich ja­skra­wych ślepi

 

Dzia­dek spoj­rzał na mnie spod zmarsz­czo­ne­go czoła. –> Można patrzeć spod brwi, ale chyba nie spod czoła.

Proponuję: Dzia­dek spoj­rzał na mnie, marszcząc przy tym czoło.

 

– Z kim Dziad­ku? – byłem wy­raź­nie zdzi­wio­ny… –> – Z kim Dziad­ku? – Byłem wy­raź­nie zdzi­wio­ny

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Dzia­dek do­pa­lił pa­pie­ro­sa. Zga­sił go w po­piel­nicz­ce i po­chło­nął się w lek­tu­rze nie­do­czy­ta­nej od rana ga­ze­ty. –> Dzia­dek do­pa­lił pa­pie­ro­sa, zga­sił go w po­piel­nicz­ce i zagłębił się w lek­tu­rze nie­do­czy­ta­nej od rana ga­ze­ty.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kam, zrozumiałam, że Oni byli perfidnym wymysłem Krzysia, który w ten sposób, w wiadomym celu, przywiązał Marysię do Chatki i uzależnił od siebie.

Namawiam też do lektury innych opowiadań Surfaceofthesuna – naprawdę warto!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Arturze, nie przypuszczam, aby tak długi fragment nowego Autora doczekał się wielu czytelników. Obawiam się, że mało kto zechce poświęcić czas na lekturę ledwie części nie wiadomo jak długiej powieści, nie mając w dodatku pewności, czy kiedykolwiek doczyta ją do końca. Zważ też, że trafiłeś na stronę, na której użytkownicy prezentują swoje opowiadania, nie książki.

Wiedz też, że fragmenty nie mogą trafić do Biblioteki, nie mieszczą się także w Grafiku Dyżurnych, więc nikt nie ma obowiązku czytania ich.

Byłoby zdecydowanie lepiej, gdybyś, zamiast prologu i pierwszego rozdziału powieści, zamieścił tu opowiadanie – może jakiś fragment Twojej powieści byłby materiałem na opowiedzenie niedługiej, skończonej historii.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

" Murzynka" – nie powinno być z dużej – ale to pierdoła 

Mylisz się, Jarasznikosie, Murzynka jest napisana poprawnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Uwierzyłam w Nich. Wiedziałam, że z Marysią jest coś nie tak i domyślałam się, co jest powodem jej przywiązania do Szczęścia, o pojawieniu się którego nic nie napisałeś. Krzyś zastanawiał, a Zmierzchnica intrygowała…

A potem, jak to zwykle w Twoich opowiadaniach, nastąpił finał i układanka okazała się kompletna.

Musze napisać to znowu – szalenie satysfakcjonująca lektura!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie mogę powiedzieć, że opowiadanie spodobało mi się, bo niewiele z niego zrozumiałam. Podejrzewam jedynie, że bohater zmaga się czasem, ale chyba mało skutecznie.

Wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia – przeszkadzają błędy, literówki, czasem mało czytelne sformułowania, że o źle zapisanych dialogach i nie najlepszej interpunkcji nie wspomnę.

 

Z da­le­ka wy­glą­da­ło jakby w sta­cję wbito długą na kil­ka­dzie­siąt ki­lo­me­trów igłę, a na jej czub­ku znaj­do­wa­ła się oso­bli­wa głów­ka. –> Co tak wyglądało?

 

Syn­te­tycz­ny ma­te­riał nie uzy­ska­ła żad­nej prze­my­sło­wej nazwy z uwagi na cenę. –> Jaki jest związek między nazwą i ceną materiału?

 

Ashan wkro­czył do Ko­mo­ry En­tro­pij­nej… –> Dlaczego wielkie litery?

 

uczy­ni­ło homo sa­piens ga­tun­kiem… –> …uczy­ni­ło Homo sa­piens ga­tun­kiem…

 

w jed­nym punk­cie o dłu­go­ści planc­ka. –> …w jed­nym punk­cie o dłu­go­ści Planc­ka.

 

Waj­cha mu­sia­ła być zro­bio­na z syn­te­tycz­nej ma­te­rii, a  oszczę­dza­no na każ­dym kroku. –> … oszczę­dza­no na każ­dym kroku.

 

– Cho­le­ra, moje ciało za­bu­rzy eks­pe­ry­ment – z ust nie wy­do­był się dźwięk… –> – Cho­le­ra, moje ciało za­bu­rzy eks­pe­ry­ment.ust nie wy­do­był się dźwięk

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Czym Ty je­steś? –> Czym ty je­steś?

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się kilkakrotnie w dalszej części opowiadania.

 

zdzie­lić wła­sną ha­lu­cy­na­cje w twarz. –> Literówka.

 

zło­ży­ła po­ca­łu­nek na jego usta. –> …zło­ży­ła po­ca­łu­nek na jego ustach.

 

Głowa kłę­bi­ła się od po­my­słów… –> Chciałabym zobaczyć kłębiąca się głowę.

Pewnie miało być: W głowie kłę­bi­ło się od po­my­słów

 

Przed chwi­lą zła­pał jedną sub­a­to­mo­wą czą­stecz­kę i scho­wa­ła ją głę­bo­ko w de­kol­cie. –> Literówka.

 

– Dziw­ne, pró­bo­wa­łeś tego trzy mi­lio­ny razy temu… –> Co to znaczy trzy miliony razy temu?

 

– Pod­da­je się. Wy­gra­łaś. –> Literówka.

 

To było miło spę­dzo­ny czas. –> Literówka.

 

Nie­istot­nie jak wolno wy­pa­la­ły swoje pa­li­wo… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

osta­tecz­nie sta­wał się bia­łym kar­łem. Czas mijał nie­ubła­ga­nie. Ko­smos sta­wał się… –> Powtórzenie.

 

Ko­smos sta­wał się coraz zim­niej­szych Pro­mie­nio­wa­nie na­zwa­ne… –> Brak kropki na końcu zdania.

 

– Że­gnaj Ashan. –> – Że­gnaj Ashanie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No tak, Rinosie, kiedyś lubiłeś pisać i pewnie dzięki temu powstała świetna opowieść o Panu Misiu. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kolejna historia opowiedziana w charakterystyczny dla Ciebie sposób.

Jak zwykle już na wstępie oferujesz coś, co zaciekawia i wciąga. Zgłębiając treść natykam się na fragmenty które stopniowo sugerują kierunek, w którym toczy się opowiadanie, a jednak i tym razem finał okazał się wcale nie taki oczywisty.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W takim razie cieszę się jeszcze bardziej, że uważasz uwagi za potrzebne i przydatne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zadziwiające, jak doskonale budujesz klimat. Przedstawiasz kolejne sceny, opisujesz sytuacje, a te przenikają się wzajemnie, stwarzając nastrój grozy i oczekiwania, zaś w finale okazuje się, że każda informacja była istotna.

Szalenie satysfakcjonująca lektura.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak kiedyś zacznę na swoim stukaniu w klawiaturę zarabiać, będzie to w dużej mierze Twoja zasługa ;D

Nie przesadzaj, Maszkytny, cieszę się, że mogę pomóc, ale Twoje sukcesy będą wyłącznie Twoimi sukcesami. Ja za Ciebie niczego nie napiszę, więc i zasługi będziesz mógł przypisać wyłącznie sobie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fragment ogranicza się do przedstawienia bohaterki, krótkiego opisu zdarzenia, które miało miejsce w jej pracowni, a następnie wizyty Mairny w świątyni.

Bardzo złe, wręcz niechlujne wykonanie, niestety, nie zachęca do poznania ewentualnego dalszego ciągu. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Początek dłuższej historii.

Elle, skoro w przedmowie napisałaś, że to początek dłuższej historii, bądź uprzejma zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

ukła­da­ny przez niego sche­mat po­stę­po­wa­nia, nie miał­ny sensu. –> Literówka.

 

– Nie­ste­ty, to znowu my je­ste­śmy ska­za­ni na po­wol­ną śmierć, a oni jak zwy­kle trium­fu­ją. – po­wie­dzia­ła… –> Zbędna kropka po wypowiedzi. Nadal nie zawsze poprawnie zapisujesz dialogi.

 

pod­czas trans­por­tu do pod­wod­nych me­tro­po­li. –> …pod­czas trans­por­tu do pod­wod­nych me­tro­po­lii.

 

– Tech­no­lo­gia wy­ko­rzy­sty­wa­na dwie­ście lat temu jest w prak­ty­ce bez­u­ży­tecz­na. Jacyś na­ukow­cy sta­ra­ją się bez­wa­run­ko­wo sko­rzy­stać… –> Nie brzmi to najlepiej.

 

sko­rzy­stać, z krą­żą­cych wokół pla­ne­ty sa­te­lit, aby robić zdję­cia. –> Satelita jest rodzaju męskiego, więc: …sko­rzy­stać, z krą­żą­cych wokół pla­ne­ty sa­te­litów, aby robić zdję­cia.

 

Na ze­wnątrz ich okrę­tu, ru­bi­no­we słoń­ce po­wo­li kryło się za ho­ry­zon­tem. –> Zbędne dopowiedzenie – czy słońce mogło kryć się wewnątrz okrętu?

 

Nasze dzie­ci miesz­ka­ją­ce na wy­spach oraz ato­lach… –> Atole to też wyspy.

 

a nasze aku­mu­la­to­ry fur­czą od ener­gi. –> …a nasze aku­mu­la­to­ry fur­czą od ener­gii.

 

– … trzy­dzie­ści pięć, zie­lo­ny atol akwe­nu po­łu­dnio­we­go. –Zbędna spacja po wielokropku.

 

Twój zna­jo­my wska­zał przy­ci­ski… –> Twój, czyli czyj znajomy?

 

Stan na­szych ko­lo­ni pro­du­ku­ją­cych żyw­ność… –> Stan na­szych ko­lo­nii pro­du­ku­ją­cych żyw­ność

 

Tu kończę łapankę, Anonimie, bo utwierdziłam się w przekonaniu, że wciąż popełniasz błędy, które w innych opowiadaniach pokazywałam Ci palcem.

Opowiadanie, tak jak poprzednie Twojego autorstwa, niestety, nie zdołało mnie zaciekawić. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W takim razie cierpliwie poczekam na efekty Twoich pomysłów. ;)

 

Dziadku, wybacz offtop.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

x_misiu_x, w jakim celu streściłaś książkę, której fragment publikujesz. Po co mam czytać coś, co w pewien sposób zostało już opowiedziane?

Obawiam się, że tak długi fragment nowej Autorki nie doczeka się zbyt wielu czytelników. Mało kto zechce poświęcić czas na lekturę zaledwie części, nie mając w dodatku pewności, że kiedykolwiek doczeka się dalszego ciągu. Fragmenty nie mieszczą się nawet w Grafiku Dyżurnych.

Byłoby zdecydowanie lepiej, gdybyś zamiast obszernego fragmentu zaprezentowała niedługie, skończone opowiadanie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Aż mi się odechciewa pisać gdy widzę ten poziom :D

Marcu, czyżbyś miał zamiar mnie rozczarować?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak myślałam, dlatego Ci ich nie skąpię. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Domyślam się, że naukowiec odkrył jakąś teorię, której wolałby nie odkrywać, ale nie pojmuję dlaczego postanowił zostać menelem…

Szort, zwłaszcza początek, jest napisany osobliwymi, mało zrozumiałymi zdaniami. Brakło mi fantastyki, no chyba że jest nią nagłe gęstnienie brwi i filiżanka wylewająca kawę.

 

Spo­wol­nia­łe nagle palce spo­wi­nął dym z pa­pie­ro­sa. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

Ramię unio­sło przed­ra­mię, przed­ra­mię unio­sło dłoń… –> Czy to celowe powtórzenia?

 

Ob­le­ka­ją­cą cia­sno ciszę ro­ze­dr­gał nie­ar­ty­ku­ło­wa­ny po­mruk… –> Co oblekała cisza? Na czym polega rozedrganie ciszy?

 

Brwi zgęst­nia­ły. –> ???

 

Ręce wy­prę­ży­ły się na biur­ku, koń­cząc się za­ci­śnię­ty­mi pię­ścia­mi .Chwi­la… –> Ręce same się skończyły?

Zbędna spacja przed kropką, brak spacji po kropce.

 

Jesz­cze tylko fi­li­żan­ka roz­le­wa­ją­ca czar­ną, gęstą kawę. –> Jak filiżanka może rozlać kawę?

 

– Czas wyjść – po­my­ślał. –> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

re­fe­ra­tu, który cał­kem nie­daw­no wy­gło­sił… –> Literówka.

 

wy­blak­nie hi­po­te­za, którą sfor­mu­ło­wał i urze­czy­wist­nia się od dwu­dzie­stu sze­ściu go­dzin. –> Chyba miało być: …wy­blak­nie hi­po­te­za, którą sfor­mu­ło­wał i która urze­czy­wist­nia się od dwu­dzie­stu sze­ściu go­dzin.

 

koń­czą­ce­go się sło­wa­mi „ i wtedy wyjdą”. –> Zbędna spacja po otwarciu cudzysłowu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O! Bardzo łady rysunek. Rozumiem, że kiedy młotek wprawi się w ruch, główka pracuje. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale, jakby na którymś z twoich zrobił się wakat, to count me in! ;]

Nie omieszkam. ;)

 

Wedle słownika “napotkać kogoś lub znaleźć coś” – w przypadku obrazu mi to pasuje.

Maszkytny, to Twoje opowiadanie i wyłącznie od Ciebie zależy, jakimi słowami będzie napisane.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadzam się z Tsole, że masz wyobraźnię godną pozazdroszczenia, ale cóż, obawiam się, że nie wszystko zrozumiałam. Być może coś mi umknęło, ale nie wiem, na czym polegał eksperyment i dlaczego Elżbieta przetrwała. Owszem, była wzmianka o jej chorobie w dzieciństwie, ale jakoś nie dopatrzyłam się związku z późniejszymi wydarzeniami. Zastanawiam się też, dlaczego przez kilka miesięcy wszystko wszędzie pozostawało takie jak w dniu, kiedy zaczął się eksperyment, a potem nagle zaczęto wzniecać pożary? No i nie ukrywam, że zastanawia mnie zdanie z przedmowy: Takie nieszczególnie ambitne opowiadanko rozrywkowe. – bo za nic w świecie nie mogę pojąć, co rozrywkowego było w opowiadaniu…

 

Tym razem na ja­skra­wo żółto. –> Tym razem na ja­skra­wożółto.

 

a kiedy już wró­ci­łam na Zie­mię… –> …a kiedy już wró­ci­łam na zie­mię

 

Sza­fra­no­wy robot ob­ró­cił się wokół wła­snej osi i za­brał za sprzą­ta­nie pod­ło­gi. –> Sza­fra­no­wy robot wykonał obrót wokół wła­snej osi i za­brał się do sprzątania pod­ło­gi.

 

był śro­dek dnia i Słoń­ce za­mro­zi­ło się… –> …był śro­dek dnia i słoń­ce za­mro­zi­ło się

 

jakby ktoś po­ciął ją gru­bym nożem. –> Jak wygląda gruby nóż?

 

Mecha zbli­żył do mo­je­go czoła coś… –> Literówka.

 

Mecha wy­cią­gnął łap­sko… –> Literowka.

 

pseu­do szkla­nej pro­bów­ce ol­brzy­mie. –> …pseu­doszkla­nej pro­bów­ce-ol­brzy­mie.

 

Pro­jekt, no zgad­nij kogo? –> Pro­jekt, no zgad­nij czyj?

 

me­ta­lo­we pudło… a’ la skó­rza­ne krze­sło ob­ro­to­we… –> …me­ta­lo­we pudło… à la

skó­rza­ne krze­sło ob­ro­to­we

 

Po­twór z pi­sto­lem. –> Chyba miało być: Po­twór z pi­sto­letem.

 

od nie­speł­nio­nych pseu­do na­ukow­ców… –> …od nie­speł­nio­nych pseu­dona­ukow­ców

 

zło­żył na nim szyb­ki po­ca­łu­nek i od­wró­cił w stro­nę in­tru­zów. –> …zło­żył na nim szyb­ki po­ca­łu­nek i od­wró­cił się w stro­nę in­tru­zów.

 

Pchnę­łam dło­nią pla­sti­ko­wosz­kla­ne skrzy­dło i wyj­rza­łam. –> Pchnę­łam dło­nią pla­sti­ko­wo-sz­kla­ne skrzy­dło i wyj­rza­łam.

 

za­czę­łam wy­obra­żać sobie po­kry­te lo­dow­cem K2… –> Literówka.

 

Kop­nę­łam pseu­do szkla­ne drzwi… –> Kop­nę­łam pseu­doszkla­ne drzwi

 

po­ko­na­łam szkla­no­pla­sti­ko­we stop­nie… –> …po­ko­na­łam szkla­no­-pla­sti­ko­we stop­nie

 

Do moich do­bie­ga­ło nie­przy­jem­ne chro­bo­ta­nie… –> Pewnie miało być: Do moich uszu do­bie­ga­ło nie­przy­jem­ne chro­bo­ta­nie

 

Zdaję sobie, że nie masz emo­cji… –> A tutaj chyba: Zdaję sobie sprawę, że nie masz emo­cji

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To eksperyment i żart.

No cóż, eksperyment jakoś nieszczególnie przypadł mi do gustu, a jako żart to już zupełnie się nie sprawdził i niczym nie rozbawił. :(

Rzecz zdała mi się straszliwie rozwleczona i okrutnie przegadana, a przedstawienie całego zajścia – choć mniemam, że to zabieg celowy – w sposób tak karykaturalnie podniosły, pełen ustawicznych wzmianek i podkreśleń, z jak wysoka kulturą mam do czynienia, że kilkakrotnie miałam ochotę przerwać lekturę. Jednak doczytałam do końca, a finał, co tu dużo mówić, bardzo mnie rozczarował, tak bardzo okazał się błahy i oczywisty.

Szkoda, że przyjęcie nie skończyło się wielce kulturalną i szalenie estetyczną orgietką… ;)

 

– To – uniósł bu­tel­kę w górę, tak, by wszy­scy wi­dzie­li – jest naj­lep­szy al­ko­hol… –> – ToUniósł bu­tel­kę w górę, tak, by wszy­scy wi­dzie­li.jest naj­lep­szy al­ko­hol

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

wy­szedł z po­stu­la­tem dla wszyst­kich. –> …wy­szedł z po­stu­la­tem do wszyst­kich.

 

a to dzię­ki ob­ra­zo­wi, któ­re­go uświad­czył przy stole. –> W jaki sposób można uświadczyć obraz przy stole?

Proponuję: …a to dzię­ki ob­ra­zo­wi, któ­ry ujrzał przy stole.

 

widok, któ­re­go uświad­czył… –> …widok, któ­re­go doświad­czył

Poznaj znaczenie słów uświadczyćdoświadczyć.

 

Odło­ży­li na­czy­nia na stół… –> Odstawili na­czy­nia na stół

Z odłożonych szklanek mogłyby wyciec bladożółte niedopitki.

 

Za­do­wo­le­niom nie było końca. –> Za­do­wo­le­niu nie było końca.

Zadowolenie nie występuje w liczbie mnogiej.

 

co wy­ni­ka­ło samo przez się… –>…co rozumiało się samo przez się… Lub: …co wy­ni­ka­ło samo z siebie

 

Trud­no było usku­tecz­nić spo­tka­nie to­wa­rzy­skie, nawet na tak gór­no­lot­nym po­zio­mie… –> Nie powiedziałabym o poziomie spotkania, że jest górnolotne.

Za SJP PWN: górnolotny «o stylu wypowiedzi: przesadnie wzniosły»

 

Nie ważne, jak wiel­kie jed­nost­ki… –> Nieważne, jak wiel­kie jed­nost­ki

 

z sa­me­go faktu ce­chu­ją­ce­go je­ste­stwa gości. –> …z sa­me­go faktu ce­chu­ją­ce­go je­ste­stwo gości.

Jestestwo nie występuje w liczbie mnogiej.

 

ale też rów­no­ści, którą go­spo­darz przy­siągł bro­nić… –> …ale też rów­no­ści, której go­spo­darz przy­siągł bro­nić

 

Go­spo­darz nie­ma­ło się na­mę­czył wzmo­żo­nym wy­sił­kiem in­te­lek­tu­al­nym, tro­chę już nad­wą­tlo­nym spo­ży­tym al­ko­ho­lem, by zna­leźć roz­wią­za­nie za­sta­ne­go pro­ble­mu. –> Ze zdania wynika, że to wysiłek gospodarza był nadwątlony.

Proponuję: Go­spo­darz dość się już zmęczył wysilając intelekt, tro­chę już nad­wą­tlo­ny spo­ży­tym al­ko­ho­lem, by zna­leźć roz­wią­za­nie zaistniałego pro­ble­mu.

 

Nie jest prze­cież ta­jem­ni­cą, że dużo cię­żej po­łą­czyć coś, co już pękło, niż za­dzia­łać pre­wen­cyj­nie i nad­cho­dzą­ce pęk­nię­cie unie­moż­li­wić. –> Nie jest prze­cież ta­jem­ni­cą, że dużo trudniej po­łą­czyć coś, co już pękło, niż za­dzia­łać pre­wen­cyj­nie i ewentualne pęk­nię­cie unie­moż­li­wić.

Pęknięcia nie nadchodzą.

 

– Po­zwól­cie, że w tak szczo­drym to­wa­rzy­stwie tego wie­czo­ra… –> Na czym polegała szczodrość towarzystwa?

 

Nikt nie śmiał za­prze­czyć, że przed­sta­wio­na im fajka wodna… –> Raczej: Nikt nie śmiał za­prze­czyć, że zaprezentowana im fajka wodna… Lub: Nikt nie śmiał za­prze­czyć, że postawiona przed nimi fajka wodna

 

po czym ode­zwał się w tymi słowy: –> …po czym ode­zwał się tymi słowy: Albo: …po czym ode­zwał się w te słowa:

 

– Po­zwól­cie, że jesz­cze raz za­sło­nię się pra­wem go­spo­da­rza i za­pro­po­nu­ję wam… –> Raczej: – Po­zwól­cie, że jesz­cze raz, korzystając z prawa go­spo­da­rza, za­pro­po­nu­ję wam

 

ce­chu­ją­cych się wy­so­ką opi­nią wśród ze­bra­nych. –> Opinia nie bywa wysoka.

Proponuję: …ce­chu­ją­cych się znakomitą/ świetną/ doskonałą opi­nią wśród ze­bra­nych.

 

Nie było ni­ko­go, kto nie usły­szał­by cha­rak­te­ry­stycz­ne­go dźwię­ku, który po­dob­nej czyn­no­ści to­wa­rzy­szył. –> Czynności podobnej do czego?

 

od razu za­kła­da­ją­ce po­zba­wio­ną kul­tu­ry nie­dy­skre­cję spro­wa­dzo­ne­go do po­rząd­ku męż­czy­zny… –> Na czym polegała niedyskrecja mężczyzny?

 

że nie ważne jak pięk­na by­ła­by rów­ność… –> …że nieważne jak pięk­na by­ła­by rów­ność

 

Choć po­cząt­ko­wo krę­ci­li gło­wa­mi i za­bie­ra­li dla sie­bie dużo czasu na pod­ję­cie de­cy­zji… –> Choć po­cząt­ko­wo krę­ci­li gło­wa­mi i potrzebowali dużo czasu na pod­ję­cie de­cy­zji

 

od razu od­pa­lił po­kaź­ne­go, zwi­ja­ne­go pa­pie­ro­sa… –> …od razu zapa­lił po­kaź­ne­go, zwi­ja­ne­go pa­pie­ro­sa

 

a ci pa­li­li z niej ko­lej­no… –> …a ci pa­li­li ko­lej­no

 

nie ważne jak bar­dzo by się sta­rał. –> …nieważne jak bar­dzo by się sta­rał.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Marcu, nie czynię Ci zarzutu, że wykorzystałeś dowcip. Napisałam tylko, że szort mnie nie rozbawił. Na pocieszenie dodam, że mam dość specyficzne poczucie humoru i niełatwo mnie rozśmieszyć.

 

Będę w takim razie pisał tak długo aż na­zwiesz mnie gra­fo­ma­nem lub prze­czy­tam w końcu że mój tekst ci się spodo­bał heh.

Podoba mi się Twoja deklaracja. ;)

 

W po­przed­nim opo­wia­da­niu zwró­co­no mi uwagę że pi­sze­my słowa spo­lsz­czo­ne. Teraz od­wrot­nie … to jak to jest ? 0_o

A znalazłeś w SJP PWN słowo sote? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Opowiedziałeś stary dowcip, przebrawszy go w kostium fantasy, a ponieważ znam ten żart (w wersji z góralem) od niepamiętnych czasów, szort, niestety, nie rozbawił mnie. :(

Wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia.

 

Ów han­dla­rzem był gnom… –> Owym han­dla­rzem był gnom

 

co na­praw­dę wcho­dzi­ło w skład ustroj­stwa. –> Coś, co jest przeznaczone do spożycia, choćby i dla trolli, nie jest ustrojstwem.

 

czy zjeść elfa bar­dziej sote… –> …czy zjeść elfa bar­dziej sauté

 

pod­czas pro­ce­su opie­ka­nia eks łucz­ni­ka. –> …pod­czas pro­ce­su opie­ka­nia eksłucz­ni­ka.

 

chro­ni­ła go słom­ko­wa pa­ra­sol­ka za­ku­pio­ne­go rok temu… –> Parasolka jest rodzaju żeńskiego, więc: …chro­ni­ła go słom­ko­wa pa­ra­sol­ka, za­ku­pio­na rok temu

 

Za­no­sił się nawet z za­mia­rem na­pi­sa­nia wła­snej książ­ki, lecz brak mu było wiary w wła­sne siły. –> No­sił się nawet z za­mia­rem na­pi­sa­nia książ­ki, lecz brak mu było wiary we wła­sne siły.

Poznaj znaczenie słowa zanosić się.

Powtórzenie.

 

tak by mąż ob­wi­niał żona i od­wrot­nie. –> To znaczy tak, aby żon obwiniał męża?

 

Zre­zy­gno­wa­ny Troll opu­ścił… –> Dlaczego wielka litera?

 

in­tru­zem z przed kilku go­dzin. –> …in­tru­zem sprzed kilku go­dzin.

 

nad­sta­wił uszy i słu­chał. –> …nad­sta­wił uszu i słu­chał.

 

– Na­stęp­nie kon­ty­nu­ujesz eks­pan­sje. –> Literówka.

 

chwi­lę po­my­ślał i po­le­cił po­dejść cho­chli­ko­wi ru­chem dłoni. –> Jak wygląda podejście chochlika ruchem dłoni?

A może miało być: …chwi­lę po­my­ślał i ruchem dłoni po­le­cił chochlikowi po­dejść.

 

Musze przy­znać że plan dobry. –> Literówka.

 

Co po wszyst­kim ? –> Zbędna spacja przed pytajnikiem. Ten błąd pojawia się także w kolejnych zdaniach.

 

przy­pra­wa do Cho­chli­ków… –> Dlaczego wielka litera?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie, Anonimie, nie ma nic złego w skeczu, a jeszcze bardziej nie ma nic złego w niezłym skeczu. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dość zabawny szorcik, tyle że nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przeczytałam skecz.

 

aku­rat na­peł­nia­nia tu­szem wiecz­ne pióro. –> A nie atramentem?

 

Sta­ni­sław wy­ko­nał po­le­ce­nia i za­cie­ka­wie­niem przy­glą­dał się kre­atu­rze. –> Sta­ni­sław wy­ko­nał po­le­ce­nia i z za­cie­ka­wie­niem przy­glą­dał się kre­atu­rze.

 

Wy­my­śli­li po­śred­ni­ków, psia mać. –> Wy­my­śli­li po­śred­ni­ków, psiamać.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wbiło mnie w podłogę.

Znakomicie piszesz o okropnych sprawach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mimo kilkakrotnego i na kilka sposobów przeczytania Dobroczyńcy, nie pojęłam, niestety, o czym jest ten szort. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Doznałam miłego zaskoczenia, bo opowiadanie okazało się nie mieć w sobie nic z sennych fantasmagorii i onirycznych wynurzeń, nawet jeśli zostało snem zainspirowane. ;)

Brakło mi natomiast szerszego tła tej opowieści – chciałabym bliżej poznać świat, w którym rzecz się dzieje, wiedzieć więcej tak o łowcach jak i o czarodziejach. Łowcy, jak rozumiem zajmują się tropieniem czarodziejów, a jak wygląda codzienne życie tych drugich? Czy poza dwoma poznanymi społecznościami są jeszcze w tym świecie jakieś inne? Jakie są ich wzajemne relacje?

Zmierzchnica trupia główka sprawia wrażenie zaledwie fragmentu, a urwane zakończenie pozostawia spory niedosyt.

 

…gdy w tym samym ruchu wy­trą­cił jej kubek… –> …gdy tym samym ruchem wy­trą­cił jej kubek

 

od­py­cha­ła wszyst­kich, wobec któ­rych zo­sta­ła wy­ko­rzy­sta­na. –> Co to znaczy, zostać wykorzystaną wobec kogoś?

 

Chcia­ła przede wszyst­kim uciec. O szko­dach po­my­śli póź­niej, kiedy bę­dzie po wszyst­kim. –> Powtórzenie.

 

Nie ważne, co wcho­dzi do skle­pu. –> Nieważne, co wcho­dzi do skle­pu.

 

Ważne, by nie były to nie­opła­co­ne książ­ki. –> Ważne, by nie były to nie­zapła­co­ne książ­ki.

 

Pró­bo­wa­ła grać na czas. Dzie­sięć minut od czasu roz­mo­wy… –> Powtórzenie.

 

do osią­gnię­cia tych wszyst­kich celów uży­wa­nie kłamstw i na­gi­na­cie rze­czy­wi­stość… –> Literówka.

 

– Nigdy nie zro­bi­łam któ­rej­kol­wiek z rze­czy, które wy­mie­ni­łeś. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

Dla­cze­go nie krzy­czysz?, prze­mknę­ło jej przez głowę. Po­win­naś krzy­czeć. –> Po pytajniku nie stawia się przecinka. Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

nie­odmien­nie sku­lo­na na drew­nia­nej klep­ce. –> Jednej klepce, czy może: …nie­odmien­nie sku­lo­na na drew­nia­nych klepkach.

 

Sa­me­go więź­nia po­zo­sta­wio­no bez wię­zówpo­ko­ju peł­nym przed­mio­tów, które, przy odro­bi­nie wy­obraź­ni, mogły po­słu­żyć za broń. Wnę­trza po­ko­ju nie do­sto­so­wa­no do prze­trzy­my­wa­nia więź­nia… –> Powtórzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Surfaceofthesunie, kolejne Twoje opowiadanie, którego lektura okazała się prawdziwą przyjemnością. Doskonale oddałeś klimat zabaw i przemyśleń Wiktora, znakomicie wybrzmiały jego rozmowy z dziadkiem. Dało się wyczuć woń truskawek…

Finał, choć podskórnie spodziewałam się czegoś podobnego, zaskoczył.

Cieszę się, że przede mną jeszcze kilka Twoich tekstów. ;)

Nie robię łapanek w tekstach sprzed mojej ery, ale nie mogłam się powstrzymać przed wytknięciem zdania: W końcu ubrał buty, kurt­kę i po­szedł… –> W co ubrał buty i kurtkę???

Masz szczęście, że to stare opowiadanie, bo pewnie wyznaczyłabym Ci trzygodzinną karę klęczenia na grochu, w kącie, z twarzą zwróconą ku ścianie i rękami w górze!

Mam nadzieję, że dzisiaj już wiesz, że butów i kurtek nie ubiera się.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Clevish!

Mam nadzieję, że niebawem poznamy Twoją twórczość. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z góry przepraszam za literówki, błędy, etc., jednak doszedłem do wniosku, że zanim będę szlifował formę, to chcę usłyszeć opinię na temat treści…

No cóż, taka zapowiedź może tylko odstraszyć potencjalnych czytelników. Obawiam się, Marcusie69, że dopóki twoje dzieło będzie napisane w sposób utrudniający lekturę, raczej nie możesz się spodziewać porządnej opinii na temat treści…

Zastanawiam się dlaczego, skoro wiesz, że w tekście są literówki i błędy, nie usunąłeś ich, nie postarałeś się, aby czytelnik nie musiał potykać się na nich.

Dodam jeszcze, że fragmenty, zwłaszcza tak długie, nie są chętnie czytane. Nikt nie lubi poświęcać czasu na lekturę czegoś, czego nigdy nie pozna w całości. Sugeruję, abyś zaprezentował raczej krótkie skończone opowiadanie – łatwiej wtedy ocenić tekst, łatwiej też wskazać ewentualne niedoskonałości.

Po pobieżnym przejrzeniu tekstu mogę powiedzieć, że nie zawsze poprawnie zapisujesz dialogi i myśli, interpunkcja pozostawia wiele do życzenia, zaś zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Mam też wrażenie, że nadużywasz wielkich liter.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow, a tu, jak zapisywać myśli: http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Opowiadanie z zakończeniem otwartym, ponieważ zostało napisane na podstawie snu, a sny mają to do siebie, że kończą się za wcześnie.

Nie chcę przesądzać sprawy, bo tekstu jeszcze nie przeczytałam i może Zmierzchnica trupia główka okaże się chlubnym wyjątkiem, ale z doświadczenia wiem, że sny, jako tworzywo opowiadania, mają to do siebie, że są interesujące przeważnie tylko dla śniącej/ śniącego.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka