Profil użytkownika

Gospodyni:  Nalej panu drinka, kochanie. Pan Śmierć jest kosiarzem.
        Śmierć: Ponurym Kosiarzem.
        Gospodyni: och, Nic dziwnego, przy takiej pogodzie.


komentarze: 27, w dziale opowiadań: 1, opowiadania: 1

Ostatnie sto komentarzy

Specjalne podziękowania Robertowi Ziębinskiemu i NF za artykuł o Davidzie Bowie, uradował moje serce.  Bardzo mnie cieszy, że moje ukochane pismo czci także artystów sztuk pokrewnych. 

Ja też chciałam podziękować za spotkanie, bardzo się cieszę , że udało mi się poznać wycinek szacownego forumowego grona. Wybrałabym się na jakis konwent, bo mało mi rozmów i dywagacji fantastycznych. Pozdr :) 

Ponieważ przyczepiłam się nieco do Cienia z racji bliskości zamieszkania, to jestem w miarę spokojna , że mnie spotkanie nie ominie, ale czy ustalone jest miejsce i czas/godzina? A może wszyscy już się porozumieli telepatycznie, i tylko ja nie mam linka do mnemo-czata?

A ja nie wiem, dlaczego “Psota”. Żadnej psoty tam nie zauważyłam. Opowiadanie oczywiście czarny humor, nawet gore, ale w sumie wymowa tragiczna i najczarniejsza.

Przetłuszczona Broda… – bogowie, gdzie  mi do takiej fantazji imienniczej.. JA juz od miesięcy myślę nad imionami dla psów swoich schroniskowych i jakoś ciężko idzie. Mój nick jest od maila, który mam od lat kilkunastu, natomiast marzy mi się jakaś ..np ..”Kwantyfikowalna Niejednoznacznośc Pachnąca Lawendą” lub coś równie genialnego :) DziĘdobry nowym :D

PS. Nie , własnie stwierdziłam, że “..Niejednoznaczność..” jest słaba. Lepsza byłaby np. “Cichy bączek Panny Seymoor” :D

A ja nie piszę, tylko czytam, słucham, smakuję i komentuję :) Może być? Piszę jedynie po ścianach.

Żeby ci Scorpionsi byli np. Metallicą, Judas Priest czy Megadeth – to chętnie bym się pokiwała w Kraku .

Zakupiłam ten tom w formie audiobooka. Wiem, że rzecz nienowa, kilka lat temu czytałam “Siewcę wiatru” , bo nawet interesuje mnie fantastyka angelologiczna. Jednak zapomniałam juz, co mi sie nie podobało w cz pierwszej, a co powtórzyło się w niniejszym tomie. Otóż nie można mieć złudzeń – jest to zwykła, najzwyklejsza fantasy ubrana w lekki kubraczek ( bo nie płaszcz ) angelologii. Anioły są tu złe, głupie, puste, próżne, samolubne, upijają się w sztok, strzelają z karabinów tudzież innych obrzynów, jeżdżą na koniach, na motorach, politykują, klną. Niczym nie różnią sie od ludzi. Dokonują czynów wręcz okrutnych ( jak złożenie w ofierze jednej boskiej istoty w imię wątpliwych politycznych korzyści ). Są brudne knajpy, burdele, bijatyki na pięści, rubaszność.

Zapewne taki był zamiar autorki, jednak ja akurat nie tego oczekiwałam. Skrzydła owszem, mają, jednak nie wiadomo do czego, bo w obu częściach na palcach jednej ręki mogę policzyć, kiedy anioł podfrunął.  Oczywiście, jest dużo emocji, opis raju, i kilka innych fajnych rzeczy – jednak jak dla mnie – po prostu rozczarowanie. WIęcej nie popełnię tego błędu.

Aha – i opis mający zachęcić do książki, a powtarzany w każdej księgarni internetowej etc. – kompletnie chybiony. Kto to wymyślił??

A przepraszam, a gdzie jest ten “szortal”? Bo jakoś nie mogę namierzyć ….

5 marca – i Chinagirl zjedzie do Kraka, wpisuję zatem w kalendarzyk niemałżeński. Jest czas by Hepatilem zasilić wątrobę, może i cieplej już będzie, więc i bez barchanów się obejdzie ;)

Echhh, i temat zdechł. W innym wątku widzę, że namawiają się na Wrocek. Kurcze, daleko jakoś..  :(

JA niedawno skończyłam “Accelerando” Charlesa Strossa. Cholernie wymagające , z wizją rozwoju ludzkości tak daleką, że trudno wszystko ogarnąć – ale uwielbiam takie wizje. Ludzie jako cyfrowe porcje energii, równoległe kopiowanie siebie, oczywiście SI, etc.  POza tym – hołd dla tłumacza ( Wojciech M. Próchniewicz ), że tak przytoczę próbkę:

“Z zakłopotaniem powstrzymuje własny entuzjazm, wszczepki łapczywie konfiskują pływające wokół synaps nadmiarowe cząsteczki neuroprzekaźników, zanim odpali się wychwyt zwrotny.”

;) miodzio!!

Szkoda, że w forumowym formacie nie można dawać lajków :)

Hehe.. muchy :D i porosty ;)

A tu macie ciekawą recenzję Przebudzenia Mocy z portalu SW-extreme – wg mnie bardzo trafioną i merytoryczną( w moim komentarzu nie chciałam się rozpisywać, ale w 90 % zgadzam się z tą recenzją – oprópcz jak wspomniałam mojego ulubionego Kylo Rena ;)

 

http://sw-extreme.com/article,5016,dlaczego-nie-podobal-mi-sie-epizod-vii.html

 

ale oczywiście generalnie – świetny film i trza zobaczyć!

Dodam swoja opinię do dyskusji. Widziałam premierę i zapewne pójdę w ten week end jeszcze raz, by sobie utrwalić. Wychowałam się na starej trylogii, ale uważam, że JJ Abrams zrobił doskonałą robotę. Podszedł z szacunkiem do ortodoksyjnych fanów, lecz może mniej do logiki i oryginalności. PO kolei:

Piloci, efekty, realia, sceneria – superancko.

Chyba będę jedyną, którą usatysfakcjonowała postać Kylo Rena – łącznie z aktorem. Ja już tak mam, że podobają mi się freaki, o urodzie nieoczywistej, a jeśli ma dłuższe włosy, to oo.. hoho..;) . Facet jest wysoki, charakterystyczny, dobrze zagrał niepewność i wahanie – dla mnie jedna z NAJLEPSZYCH postaci tego filmu.

Rey – dobrze widzieć przesunięcie ciężaru na kobietę, dobra rola, świetna dziewczyna. Finn – kompletnie do mnie nie trafił.

Stara obsada – Lea – nieprzytomna ( często filmowali ją od tyłu ), Han – no coż.. czas ich nie oszczędził . Wookie – dlaczego nawet nei posiwiał?

Zarzuty: – Walka Rey z Kylo – przesada kompletna. I chociaż trzeba pamiętać, że Kylo już wtedy był ranny , to i tak powinien ją powalić trzema ruchami.

– wtórny scenariusz, potwierdzam też uwagi poprzedników, że wiele rzeczy toczy się za szybko ( np. niby przyjaźń Finna z pilotem )

– i moje sztandarowe pytanie ;) czym żywił się Luke na tych okruchach skalnych?. He?

Wspaniały program artystyczny ! Cień Burzy  – piszę się na wspólną jazdę :) Keep informing me . Padały terminy 16 czy 23 stycznia – lepiej 23 stycznia :)

Ja jestem z Bielska-Białej , więc mam niezbyt daleko. A co robicie na tych spotkaniach> ? Można jakoś dołączyć?

A wiesz bemik.. źle organizuję czas, zapominam. Tyle rzeczy na głowie, na wszystko brak czasu ( praca, wyjazdy i marnowanie czasu pomiędzy ). Ale komentuję NF. A dzisiaj jestem w żałobie głębokiej bo, Chinagirl to z Davida Bowie, który wziął i się zawinął na górę niespodziewanie. Prawdziwie kosmiczny Biały Książę ( że tylko wspomnę Króla Goblinów z LAbiryntu, Ziggiego Stardusta czy MAjora Toma ). JEstem zdruzgotana. Proszę, niech mnie ktoś pocieszy .

Dobry wieczór zacnemu gronu :) JAkiś czas temu już dołączyłam, bo wychowałam się na NF i mam potrzebę się grupować z podobnymi mnie. Prenumeruję NF wiele  lat , czytam i komentuję. Jestem z tych “twardych”, choć czytałam też Tolkiena, Kresa, Sapka …  Fantastyki bronię zawsze i wszędzie i szerzę kaganek oświaty wśród maluczkich umysłów .

O, cholera.. Straszne mam tyły, jeszcze zaległe numery, a tu takie peany styczniowego :) Ja połknęłam tylko Dukaja ( świetny, wymagający, merytoryczny ), oraz szorty – uwielbiam! Wreszcie brawo dla redaktora MC, że dał szansę “młodemu”. Orbita – jak zwykle – porzuciłam w 1/3 . Zbyt zwyczajne, brudne, beznamiętne. Po prostu nie po drodze mi z tym autorem.

Potwierdzam przedmówców – rzeczywiście lepszy numer. I – o dziwo – wreszcie FAjne opowiadanie w polskim dziale ( oczywiście przedwyborcza “Fikcja polityczna”, bo “Raskolników” ominęłam ) . Lepszy – bo twardszy, ja tez jestem z tych “twardych”. Poza tym świetna publicystyka, choć niektóre działy/artykuły pozostawiają niedosyt, no ale np. o ekranizacjach Marsa można pisac elaboraty . Peter Watts – mój bóg, szkoda, że szczęsliwie zajęty ;) Oraz serdeczne pozdrowienia za odważny i ciepły artykuł Roberta Ziębińskiego – Peppa rules ;) a psy wnoszą bezmiar szczęścia w moje życie także :))

Nie wiem, czy ktoś jeszcze tu zagląda i przeczyta, ale co tam.

Odpowiadam na pytanie szanownej redakcji o odbiór prozy polskiej w NF. Niestety jest tak, jak się spodziewałam: odkąd P. Michał Cetnarowski przejął dział widać zdecydowany skręt w stronę prozy trudnej. Powiem wprost: nie trafia do mnie większość opowiadan tu prezentowanych, są nieliczne tylko wyjątki. Redaktor wybiera teksty zawiłe, z akcją tam słabo, zazwyczaj ponure, wiele opisów, niezbyt wiele dialogów. Puenta jest często niezrozumiała, jak już dobrnę do końca, to nierzadko zastanawiam się – o szo chożiii.. I niestety mam wrażenie straty czasu.  P. Michał wybiera opowiadania takie, jakie sam pisze – nie przebrnęłam przez jego “Labirynty”.

Jestem wierną czytelniczką magazynu od wielu lat ( ponad 20-tu ). Prenumeruję, przeszłam wielu, wielu redaktorów.  Mam nieodparte wrażenie, że ostatnio dział polski od zagranicznego zaczyna dzielić przepaść jakościowa. I ona się powiększa .

Nowa Fantastyka