Profil użytkownika


komentarze: 6482, w dziale opowiadań: 4860, opowiadania: 1755

Ostatnie sto komentarzy

Dzięki za komentarz.

Jakiż to stary tekst… Rzuciłem okiem na skrót do tego magazynu “Histeria”, w którym opublikowano opowiadanie, bo jeszcze go mam, a tam jest wszystko dobrze. Tutaj poprawiłem, co trzeba i trochę podrasowałem, że tak powiem, ten stary tekst. Fakt, w ostatnim rozdziale pewien element należało podkreślić, więc go nieznacznie wyeksponowałem. Może ktoś jeszcze odwiedzi na tym portalu Harmena, chociaż to jednak wątpliwe.

Nie pamiętam, gdzie jest recenzja opowiadania, jak znajdę, wkleję.

No i wyszło tak, że w “Histerii” opublikowałem co najmniej jedenaście opowiadań. A niebawem będzie tuzin…

Pozdrawiam.

PS. Znalazłem, tak z ciekawości, bez problemów, łącznie z “ histeryczną” iulustracją. Oto ona:

“Przychodzi w życiu taki moment, gdy człowiek znajduje swój bar. Tak, Harmen znalazł swoje miejsce, w którym mógł obalić buteleczkę wódeczkowego specjału [s. 16]. W barze, w którym przebywał, jeden spośród trunków szczególnie okrył się sławą – czarna wódka, specyfik dający błogość i energię. Niestety, co ma wyższą wartość, ma też wyższą cenę, a czasy kryzysowe…

 

Bohater opowiadania jest przekonująco swojski. Pokazuje nam świat swoimi oczami, a my go rozumiemy. Prawie nie zauważamy, jak groteskowe obrazy mieszają się z normalnością, a może to, co otacza bohatera wcale nie jest normalne? Wątpliwości zaczynają się rodzić, gdy pojawi się nieznajomy mężczyzna, który bez wątpienia zna Harmena, ale ten jakoś nie potrafi sobie go przypomnieć. Opowiadanie genialnie stopniuje tajemnicę, powoli odkrywa przed nami świat pełen niepokojących elementów. Cały czas wyczekujemy kolejnej anomalii, strzępka jakiejś tajemnicy. Ten tekst jest jak plansza w grach eksploracyjnych, gdzie widzimy jedynie pewien mały fragment wokół bohatera, a dopiero gdy ruszymy na przód wyłania się przed nami cały świat. Dlatego "Czarna wódka" jest bardzo dobrym opowiadaniem, pełnym napięcia, tajemnicy i postapokaliptycznych motywów. Czytając mamy uczucie jakbyśmy byli tuż za ramieniem bohatera. 

Na koniec mała dygresja. Mam pewne podejrzenia, że może autor był kiedyś w restauracji Jacob Myers. Restauran on the river, gdzie mają czarną zastawę do serwowania dań. Chyba, że efekt został uzyskany jedynie po czarnej wódce. Przyznaję się, że trunku nigdy nie piłam, więc czekam na zaproszenie do zwiedzenia barku autora i potwierdzenia moich przypuszczeń :)”

Niestety, nie byłem.

“Histeria’ dobra rzecz… Bardzo wiele osób ją czyta. Co mi przypomniało, że dawno nic tam nie wysyłałem. 

Interesujący i dobrze napisany tekst.

Pozdrówka.smiley

Bardzo ciekawy drabble, tylko ten mistyk północy nieco mnie zdziwił. Ale to pewnie subiektywne odczucie, chyba jednak lepiej byłoby wymyślić inne określenia.

Jednakowoż to niewątpliwie kwestia gustu.

Pointa zaskakuje, i to mocno, chociaż jest całkowicie logiczna. 

Pozdrówka.

 

PS. Nie wiem, czy nie lepsza byłaby ostatnia zapora, ale dobry utwór to można poprawiać i poprawiać….

Bardzo dobry pomysł i dobre wykonanie. Gdyby tak jeszcze z lekka zasugerować, że idzie o latający dywan, byłoby znakomicie.

Świetny materiał na miniaturę.

Pozdrówka.

Stuwyrazowiec stary, ale nadal chyba jary… Dzięki za komentarz.

Pozdrówka.

Cóż, to się często zdarza, jedni czytelnicy tak, inni owak. Tutaj też to widać. To prawda, prawie nic w tym stuwyrazowcu się nie dzieje, ale to zamiar świadomy.

Znalazłem ilustrację, co prawda jest to bóg Słońca, ale układający się na spoczynek.

Dzięki za przeczytanie i komentarz.

Pozdrówka.

Ciekawy pomysł, i w sumie niezłe wykonanie. Końcówka – zaskakująca.

Trochę jest minusów. Tytuł chyba mógłby być nieco inny, mniej mówiący, może po prostu “Korytarz”? Jest nieco powtórzeń wyrazów, a poprawienie nie będzie łatwe, no bo musi być sto wyrazów… W ostatnim zdaniu trzeba uregulować podmiot. Kto je wypowiada – parasol?

Ale, jak na debiut drabblowy, bardzo dobrze.

Pozdrówka.

Publikacja “Zmierzchu” tutaj miała i tę korzyść, że wpadłem na pomysł rozwinięcia tekstu w miniaturę. Często tak robię, tak między innymi powstał “Dzień Gniewu”. Dawno nie wysyłałem tekstu do “Szortalu”, skupiając się na “Okolicy Strachu”, a pewnie byłoby warto podesłać im “ Władcę zmroki”… Możliwe, że przyjęliby.

Pozdrówka.

“Zmierzch” spełnił swoje zadanie… Jeżeli ma się pomysł, należy pisać i publikować.

Popieram Anet, osobna publikacja jak najbardziej wskazana. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi…

Miło, że ten stary już stuwyrazowiec podobał się.

Pozdrawiam.

 – ciekawe spostrzeżenie. Chyba przede wszystkim ten stuwyrazowiec jest po prostu

melancholijny, co w stusłówkach jest jednak dość rzadkie.

Dzięki za komentarze.

Pozdrówka.

Po prostu trzeba zacząć pisać… Oczywiście drabelki. Innego wyjścia nie ma.

Każdą historię, moim zdaniem, można opowiedzieć w stuwyrazowcu, a potem rozwinąć go w miniaturę albo dłuższe opowiadanie, dodając inne wątki.

Dal porównania zamieściłem bardzo starego stuwyrazowaca → https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/22442

Pozdrówka.

Na pewno.

Wbrew pozorom, drabelki pisze się łatwo, pod jednym wszakże warunkiem – trzeba mieć pomysł. Stuwyrazowiec alias stusłówko uczy dyscypliny i poprawia warsztat, bo każdy błąd, każde powtórzenie wyrazu widać jak na dłoni. Trzeba tylko pamiętać, żeby wraz z tytułem zmieścić się na przestrzeni mniejszej od połowy strony. Potem usuwanie nadmiaru wyrazów nie jest już takie trudne.

Warto spróbować, zachęcam. Fajna sprawa.

Pozdrówka.

Z tego, co pamiętam, wyrazu “Eden” użyłem tak od razu, bez zastanawiania się. Eden – świadomie i celowo napisany z dużej litery – oznacza bowiem nie tylko raj, ale dużo więcej, często ten wyraz jest używany jako oznaczenie krainy szczęśliwości, dostatku, radości… Coś bardzo konkretnego, może też cel marzeń i pragnień. Raj wydawał mi się trochę oklepany i mało tajemniczy.

Pozdrówka.

– dzięki za przeczytanie i komentarz. Ilustracja nadal trzyma fason…

Pozdrawiam.

Chyba pierwsze opowiadanie, które napisałem w konwencji westernu. Kojarzę, że ukazało się w e-booku, ale to było już dawno.

Ciekawe, cóż porabia Gwidon

Pozdrówka.

Która to powieść? Wydaje mi się, że chyba druga.

PS. A wystarczyło zerknąć w profil autorski… Już wiem, trzecia. Wspaniała sprawa!

Tak jak napisałem – kwestia literackiego gustu i sposobu pisania. Tyle tylko, że akurat pierwszy rozdział niespecjalnie mnie zaciekawił. Dla mnie ciekawie zrobiło się od trzeciego.

Pozdrówka świąteczne.

Wydaje mi się, że wszystko zależy do stylu… Osobiście do pierwszego rozdziału na koniec dopisałbym jedno, góra dwa zdania, od akapitu, w rodzaju: Seung-uk nie mógł nawet przypuszczać, że w kwiecie wieku wróci na to miejsce, z duszą skostniałą z przerażenia…

Oczywiście, takie zdanie albo zdania należy dopracować, ale czytelnik wie, że rozdział nie jest tylko opisowy, ma duże znaczenie dla dalszej fabuły, a informacja ogólna o duszy skostniałej z trwogi chyba pobudzi jego ciekawość.

Podobnie w pozostałych rozdziałach, oczywiście niekoniecznie wszystkich. 

Pozdróweczka.

Interesująca próba. Dwóch spraw nie zrozumiałem – do czego miały służyć cytryny i jaką rolę pełnił człowiek na cmentarzu przed pomnikiem Fieldinga?

Pozdrówka.

No i znakomicie…

Przeczytałem. Sympatyczne opowiadanie, tyle, że mocno się ciągnie. Przydałyby się skróty. Myślę, że śmiało można zdjąć jedną stronę, a to wyjdzie tekstowi na zdrowie.

Pozdrówka.

W 1939 r. Polska nie skapitulowała… Poszczególne oddziały i punkty oporu tak, ale Polska jako państwo nie.

A to trzeba wiedzieć.

Pozdrówka.

Przeczytałem do końca. Niewątpliwie dobry tekst, moim zdaniem wymaga jeszcze niewielkiego dopracowania, może nawet poszerzenia, ale na pewno jest biblioteczny, więc kliknąłem. 

Dopracowania chyba wymaga przez bardziej wyraziste zarysowanie osi narracji, a także pokazania przy końcu każdego rozdziału zajawki następnego. No, ale dobrze napisane opowiadania łatwo się tak z zewnątrz poprawia…

Chyba to jest materiał na powieść o fatum ludzkiego losu w ciekawej scenerii… 

Pozdrawiam.

Dobrze napisane opowiadanie, tylko że nieco się ciągnie… Pierwszy rozdział interesujący, ale w końcówce mnie rozczarował, bo brak mu zakończenia. No dobrze, chłopi starali się, trudzili, ale po co? Brak zajawki tajemnicy, tropu, a wcale nie musi być wyraziście podany. Drugi rozdział ciekawy, mocno zabawowy, ale na razie nijak wiąże się z pierwszym. W sumie opowieść dla opowieści.

Przeczytam całość i jeszcze wrócę, ale na razie opowiadanie specjalnie mnie nie uwiodło.

Pozdrówka..

 

Ciekawe, ale często spotykane – odbiór tekstu bywa bardzo różny. I tak też jest w przypadku tego opowiadania. Co nie zmienia faktu, że jest to więcej niż dobra opowieść.

Pozdrówka.

Ciekawy pomysł i dobre wykonanie. Oczywiście, że w tym opowiadaniu jest fantastyka, tak w tle, a jednak wyrazista. Myślący przedmiot jest silnym elementem fantastycznym.

Jedna uwaga – zdanie o podzielaniu tęsknoty. Chyba nie, bo tęsknotę trudno jednak podzielać. Ignorować, nie zwracać na nią uwagi, lekceważyć, nie zauważać, na pewno tak. Ale to chyba kwestia językowego smaku.

Pozdrawiam.

W pierwszej wersji opowiadanie kończyło się sceną powrotu do szalupy czasowej i spodziewanej walki z bandą Bannisterów. Było w tej wersji publikowane na starym portalu. Już nie pamiętam, kto wyraził opinię, że brakuje mu zakończenia, takiego wyrazistego. No więc dopisałem parę rozdziałów…

Chyba strzeliłem głupstwo, publikując tekst na ówczesnym nowym portalu, bo istniał jeszcze stary, a nowy dopiero raczkował. 

Dzięki za przeczytanie i uwagi, bo, być może, opowiadanie będzie miało drugie życie. Bardzo się przydadzą. Przejrzę dokładnie i poprawię.

Pozdrawiam.

PS. Literówki systematycznie usuwam, znalazłem jeszcze jedną, dużo pracy już nie zostało. W sumie, jak na taką objętość tekstu, było ich już niewiele.

Zrobione. To zdanie zastąpiłem innym, teraz jest jasne. Rozdział opowiadający o rozmowie z nadzorcą podzieliłem na dwie części.

Dzięki za przeczytanie i komentarz. Poprawiłem te dwa zdania. W sumie chyba dobre, klimatyczne opowiadanie, i rzeczywiście, raczej o samotności i potrzebie przyjaźni, chociaż na pewno jest w nim dużo tradycyjnego fantasy, ale znowuż – inaczej potraktowanego.

Teraz to pewnie wyciąłbym z dziesięć zdań, ale specjalnie nie przeszkadzają.

Pozdrawiam.

Nikogo z pierwszych komentatorów już nie ma, a szkoda. Anet, masz pw w skrzynce, bardzo stare. 

Pozdrówka.

Piotrze, to prawda, że jest to poważny problem. Zauważę tylko, że wymagałoby to rozbudowy opowieści, być może nawet w epos. Ale może warto spróbować, bowiem efekt może okazać się zaskakujący, naturalnie w sensie pozytywnym.., 

Pozdrówka.

Gratulacje, a “Histeria” to bardzo dobry magazyn jest. Nota bene, albo notabene, za jakiś miesiąc lub dwa tekst można byłoby opublikować na portalu. Z ilustracją publikacja?

Pozdrówka.

Opowiadań to publikują i publikują…. Ale przypomniał mi się gwidon. I tak wychodzi, że wydał książkę. Ale chyba nie taką, o jakiej kiedyś pisał.

Bardzo dobre opowiadania tworzył na emigracji zarobkowej w Anglii.

Pozdrówka.

Bardzo możliwe, że tak było. W sumie tekst doczekał się niewielu komentarzy, a szkoda. Ale teraz, tak nagle, z zaskoczenia… 

Pozdróweczka.

Ha, tekst ze starego portalu, i to z samych początków jego istnienia. W czasach, gdy tam się zarejestrowałem, Autorka już chyba nie publikowała.

Ciekawe, co się z nią teraz dzieje.

W wolnej chwili przeczytam.

Pozdrówka.

Wtedy chyba tak było, ale mentalność policjantów chyba jednak była podobna do dzisiejszej, tym bardzie, że Adam jednak przybywa z misją urzędową. Ale to była Francja, a poza tym jest to szczegół.

Ciekawy tekst, dobry pomysł. Jednakowoż trochę się ciągnie. Powiedziałbym, że jest trochę za dużo smaczków, a za mało dramatyzmu. I chyba brakuje, jako kontrapunktu, rysu posępności.

Ale napisany jest bardzo dobrze.

Pozdrówka.

Chyba za późno w tekście pada nazwisko Adama… Ponadto – czemu komisarz rozmawia z Adamem w kawiarni, a nie w komisariacie, prezydium policji? Dziwne.

Jeszcze wrócę.

Pozdrówka.

Nie, czym innym jest wysłanie mailem tekstu do znajomego/ych z prośbą o opinię i uwagi, a zupełnie czym innym zamieszczenie tekstu na zakładce do “betowania” i zebranie multum opinii. Niekiedy bywa tak, że tekst jest pisany praktycznie od nowa. Oczywiście, to autor miał pomysł, ale niech go sam realizuje, jeżeli jest to tekst konkursowy.

Bo tak to wychodzi po prostu maniana.

Pozdrówka.

Jeżeli idzie o tekst konkursowy, to nie. Oczywiście, inaczej przedstawia się sprawa, jeżeli idzie o tekst przed publikacją w sposób zwykły. Korekta i redakcja tekstu to wspomaganie, nieraz znaczne.

Przy konkursie taką możliwość wykluczyłbym. 

 Pozdrówka.

Można przy okazji zobaczyć, jak tę sprawę traktuje redakcja “Fantazmatów”. Opowiadanie dla Fantazmatów IV powinno mieścić się w limicie do stu tysięcy znaków, minimum dwadzieścia tysięcy. Tekst powyżej stu tysięcy dla redakcji jest już mikropowieścią, i dla takich tekstów przewiduje ona formę e-booka. I tak chyba jest, tekst powyżej stu tysięcy znaków to coś więcej od opowiadania. 

Pozdrówka.

Już chyba wszystkie redakcje oceniają teksty liczące maksimum 50 tysięcy znaków, a wiele poniżej  tej granicy. Minimum to tak z 7 tysięcy znaków, poniżej tej granicy mamy już miniatury.

Pozdrówka. 

– najnowsza “Okolica Strachu” niebawem ma się ukazać, ale, niestety, trzeba kupić. Lepiej, tak po prostu. wysłać im tekst, tylko trzeba pamiętać, że to magazyn grozy jest. Ale spektrum literackie mają szerokie. 

Pozdrówka.

 

Black­tomdzięki za komentarz. Napisałem ten tekst tak, a nie inaczej, bo taki miałem pomysł. Chyba, po prostu, kusiło mnie poszerzenie wcześniejszej, stuwyrazowej opowieści w coś nieco dłuższego. No i, według szortalowej terminologii, wyszedł był longar.

Pozdrawiam

Dzięki za nowe komentarze, przeczytałem je z uwagą. Ano, jak tak piszę, być może, w sposób przeintelektualizowany….

Odpowiedzi, przynajmniej pierwsza, Drakainie, trochę opóźnione, bo chyba portal coś tak zaniemógł był. Co się niekiedy zdarza, chociaż nie powinno.

Pozdrówka.

Stn  – nie wiem, czy warto. Praktycznie pod każdym publikowanym tutaj opowiadaniem jest sporo komentarzy, a przy wielu, mówiąc kolokwialnie, tyle, że głowa mała… Ale one są już historią. Pewnie kilka powinno dostać piórka, ale nie dostały. Zdarza  się.

Ale, jeżeli coś opublikujesz, chętnie skomentuję.

Pozdrówka. 

Stn, fakt, publikowania było sporo, a może nawet multum… Trochę mi się to już znudziło. Pewnie, jak skończę “Pieśń skowronka”, prześlę gdzieś to opowiadanie i dam sobie spokój. Może “Okolica Strachu” weźmie?

Ergo, nie będziesz musiał czytać moich tekstów. 

Dzięki za komentarze i poświęcony trud.

Pozdróweczka.

 

PS. Zbędne kropki zostały wykropkowane. Jeden z czasowników “odwrócić/odwrócić się” zmienił się w czasownik “przykuć”.

Ty­ra­elX  – uważam, że tak. “Szortal”, między innymi, specjalizuje się w publikowaniu stuwyrazowców. Na pewno ten tekst by przyjęli. Potem automatycznie następuje publikacja w “Szortalu na Wynos”. Dawniej jeszcze często zamieszczali ilustracje, ale nie wiem, jak jest teraz. Edycja tego drabbla na tym portalu byłaby ostatnią, trzecią czynnością, bo prawdą jest, że można uzyskać ma tej stronie sporo merytorycznych opinii.

A tak, jest już po herbatce.  Szkoda.

Pozdrówka.

Bardzo ciekawy stuwyrazowiec, sprawnie napisany, klimatyczny. Wydaje mi się, że ostatnie zdanie, podsumowujące całość, powinno być od akapitu. Ale to kwestia gustu literackiego.

Rzadko spotyka się tak interesujące podanie krótkiej bardzo, zamkniętej opowieści.

Brawo!

Pozdrówka.

Nalewkę chyba można pędzić, bo można pędzić likier, przynajmniej tak twierdzi Doroszewski.

Link → http://doroszewski.pwn.pl/haslo/p%C4%99dzi%C4%87/

Jeżeli likier, to pewnie też i nalewkę. Podobne alkohole.

Bralczyk zauważył niedawno, że język zaczynają teraz tworzyć nie językoznawcy, ale użytkownicy,, i podał nowe znaczenie wyrazu “dzban”. Epokowe odkrycie, jakby poprzednio było inaczej…

Pozdrówka.

Pamiętam ten tekst, początek i środek chyba taki sam, ale znacznie poszerzyłeś końcówkę. Udanie. W ogóle udany tekst, bez dłużyzn, klimatyczny i ciekawy, tym bardziej, że jednym z bohaterów jest troll.

Może opowiadanie nie jest rewelacją, ale temat znany i często wykorzystywany potraktowany bardzo nietypowo i ciekawie. Niewątpliwie tekst biblioteczny, więc kliknąłem.

Pozdrówka.

Trochę podobne do bardzo udanego konkursu “Mechy na strzechy”, z tym, że tutaj nie musi występować stosowna ilustracja. Może być coś w tyn stylu?

Pozdrówka.

Wydaje mi się, że rozmiar ilustracji jest taki, jaki powinien być. Wypośrodkowałbym jednak gwiazdki.

Początek trochę się ciągnie.

Pozdrówka.

 

Bo końcówka jest pośpieszna i tak trochę na byle zbyć. Z końcówki wynika, że za tą ścianą z malunkami istniał inny świat. Równoległy? Ponadto jest chyba tak, że zaginieni wracają, może na chwilę, no bo jak udało się im wydać książki? 

Gdyby tekst rozwinąć i dołączyć rozdział, wyjaśniający, choćby w przybliżeniu, zagadkę zniknięć, tekst byłby kompletny. 

Tak mi się wydaje.

Ilustracja do wykorzystania.

Pozdrówka.

 

Sympatyczne, nieźle się zaczęło, ale koniec nie zwieńczył dzieła.

Ale, w sumie, niezła wprawka literacka.

Pozdrówka.

Redakcji “Histerii” tytuł bardzo się podobał, i, jeżeli dobrze pamiętam, dali artykulik o nim na swojej stronie FB. Początkowo tekst miał nosić tytuł “Nowy spektakl”, ale tenże wydawał mi się nieco nijaki i mdły. No i nagle przyszedł mi na myśl obecny. 

Cieszę się, że ta zmiana fabuły, i to diametralna, podobała się. Powstała zupełnie inna opowieść, a to było moim celem.

Dzięki za komentarz i nominację.

Pozdrówka.

Chyba trochę za duży rozmiar ilustracji…

Też znam to opowiadanie. Ciekawe.Jeszcze wrócę.

Pozdrówka.

Prima sort tekst. Bardzo dobrze napisany, przemyślany, zamknięty. Trochę mnie zaskoczył wyraz “łapówka” i kilka innych, chyba zbyt współczesnych. Ale to w sumie drobiazgi. 

Kapitalny pomysł, wykorzystany do końca.

Chyba tekst piórkowy.

Pozdrówka.

Rzeczywiście, nazwa wsi może pochodzić od rośliny, bo istnieje wyraz jastrzębiec, ale z jastrzębiem zupełnie nie związany.

Link -> http://doroszewski.pwn.pl/haslo/jastrz%C4%99biec/

Jeszcze istnieje też chyba taki herb.

Wygląda jednak na to, że stworzyłem określenie dla samicy jastrzębia. Ciekawe.

Pozdrówka.

PS. Dobrze pamiętałem, istnieje taki herb → https://pl.wikipedia.org/wiki/Jastrz%C4%99biec_(herb_szlachecki)

Ładny wyraz jastrząbek w opisie. 

Jednak chyba istnieje wyraz jastrzębica, bo jest wieś Jastrzębice. Interesujące.

Spróbuj znaleźć mniejszy rozmiar tego klipu, wytnij obecny, w ustawieniu dla nowego s w9.

Pozdrówka.

 

 

Też tak sądzę, bo jastrzębicę word podkreśla na czerwono – bałwan! – ale szczurzycy już nie. Ciekawy wyraz, ładnie brzmi.

Jednakże Doroszewski szczurzycy nie podaje, co świadczy tylko o sprawie oczywistej – język się zmienia, przybywa nowych wyrazów, a niektóre odchodzą w zapomnienie. Dawno nie słyszałem tego okropnego germanizmu absmak…

Zmniejsz rozmiar ilustracji w komentarzu, chyba za duża

Pozdrówka.

PS. Przy okazji jedna z ilustracji z opowiadania, w którym występuje jastrzębica. Młoda, czyli chyba jastrzębiczka. Ilustracja nadal mi się podoba. No i niewielka.

 

 

Pewnie tak było, ale jednakowoż język się rozwija… Ściślej mówiąc, zmienia się. Użyłem tego wyrazu w bardziej aktualnym już znaczeniu, niewątpliwie szerszym. Nota bene – albo też notabene – kiedyś wymyśliłem wyraz “jastrzębica”. W tym tekście użyłem wyrazu szczurzyca. Może już istniał, a może nie.

Ale każdy ma własny literacki i językowy gust. 

Pozdrówka.

Niekoniecznie… Ciekawe, czy Lalkę ktoś w ogóle jeszcze czyta.

Bardzo ciekawy pomysł, dobre wykonanie, z pewnymi usterkami. Blisko siebie oskarżyciel i oskarżyciel. A obalił pół litra wprawiło mnie w zdumienie. Złote monety i współczesne obalenie pół litra? Hmm… Trochę za dużo przymiotników, a ze dwa zdania, jak dla mnie, mało zrozumiałe, ponadto pretensjonalne..

Ale pomysł, prowadzenie fabuły i narracja czynią tekst bibliotecznym. Pierwsze z opowiadań w rtm konkursie, które czytałem, z wyrazistym finałem, a opowieść domknięta. 

Więcej niż dobre.

Pozdrówka.

Może byłoby lepiej, gdyby bohater nosił nazwisko Geist… Duch, w języku niemieckim.

Jeszcze wrócę, bo początek robi wrażenie.

Pozdrówka.

Szkoda, bo to jest dość prosta i często stosowana konstrukcja czasownika. Skopać, spieprzyć, stworzyć, skończyć, spłodzić, spartolić etc.

Natomiast wyraz konwersja ma szereg znaczeń → https://sjp.pl/konwersja

Ciekawe, że Doroszewski podaje je dokładnie, ale w węższym zakresie. Cóż, znaczenie wyrazów rozszerza się. W słowie wstępnym użyłem tego rzeczownika w pierwszym znaczeniu podanym w linki, mającym już prawo językowego obywatelstwa: https://sjp.pl/konwersja

Po prostu ten tekst to przekształcenie, transformacja poprzedniej miniatury. Wypadało poinformować o tym czytelników. 

No pewnie, że jak ktoś czytał poprzedni tekst, to się diwie, na czym poległa ta transformacja. Konwersja.

Coś tak mam wrażenie, że w tych dwóch uwagach spatałaszyłaś sprawę.

Zobaczymy następne.

Pozdrówka.

Każdy odbiera tekst inaczej, jedni czytelnicy tak, inni owak. To się zdarza prawie zawsze.

Mnie trochę zaczyna dziwić pojmowanie na tej stronie zamkniętej, skończone opowieści, ale to niewątpliwie jest też kwestią gustu.

Pozdrówka.

Specjalnie dużo w tym opowiadaniu już się nie zdziała… Oczywiście, można jeszcze wprowadzić jakieś korekty, ale…

Ale limit słów bardzo ogranicza możliwości. Według mnie, jest za mały – 1500 wyrazów chyba byłoby akurat.

Raczej zastanowiłbym się nad zmianą tytułu, dopisaniem ostatniego rozdziału i wysłaniem tekstu albo do “Histerii”, albo do “Szortalu”, albo do “Okolicy Strachu”. Tytuł nasuwa się sam – “Dom na wzgórzu”. No i treść też.

Pozdrówka.

Ciekawy pomysł, niestety, nieskończony. Zabrakło finału.

Jeżeli w pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że pokój rozświetlał słaby blask, a potem bohater rozsuwa zasłony, to jest to niejaka sprzeczność… 

Te zdania mnie zdziwiły – Spod powiek uciekła pustka. Gdzieś w niebyt.

Poetycka fraza, niestety, jak  dla mnie, mało zrozumiała.

Tekst sprawnie napisany, ale sporo brakuje do zamkniętej, skończone opowieści. Szkoda.

Pozdrówka.

To prawda, że jeżeli ktoś czytał “Bezsilność”, początek może mu się dłużyć. W sumie pierwszy rozdział jest identyczny z tym w “Bezsilności”. To prawda, ale czytelnicy “Histerii” poprzedniej wersji nie musieli znać. I pewnie nie znali. A dla czytelnika nie znającego “Bezsilności” początek może być ciekawy. I mylący… 

Cóż, Eva się rozwija. Nadal kocha teatr, a niebawem zacznie kochać zabijanie ludzi, teraz i w przyszłości. Bardzo ludzkie, doprawdy… Tacy ludzie istnieli i nadal istnieją.

Eva jest wyjątkowa, co chyba zbyt słabo podkreśliłem. Ale, z drugiej strony, wyraźnie wynika to z tekstu. Zresztą, ona zdaje sobie w pewnym momencie sprawę ze swojej wyjątkowości. Dlatego wprowadziłem wyraz pramatka.

Robi się pyszna…

Dzięki za komentarz i nominację biblioteczną.

Pozdrówka.

Coś z magii w opowiadaniu na pewno też jest, jeżeli idzie o Dianę Foster, myślę, chociaż to słowo nigdzie nie pada, że ścigało ją jednak jakieś fatum… Była na szczycie, nagły upadek, a potem śmierć w prawie tych samych okolicznościach, co przy pierwszym wypadku. Rzadko to się zdarza, a jest jednak realistyczne.

Tarik wydaje się początkowo dobrodusznym emigrantem, uciekinierem, jakich wielu, ale jego dusza jest jednak mroczna. Żyje zemstą i dla zemsty. To akurat zdarza się często, ale taka mieszanka dobroci i zła już chyba nie.

Z przedstawienia obu postaci jestem zadowolony.

Pozdrówka noworoczne.

W sumie racja z tym zdaniem, bo przerąbać generalnie dotyczy siekiery, topora, berdysza albo halabardy… Rapierem, szpadą, szablą też można przerąbywać coś, ale to nie jest główne zadanie tych broni.

Zmieniłem na gładko rozszczepiła. Przeciąć byłoby najprostsze, ale parę wyrazów wcześniej jest cięcie, no więc wybrałem rozszczepił. Zastanawiałem się nad przeniesieniem nieco dalej passusu informującego o tożsamości bohaterki, ale jednak nie. Niespecjalnie zależało mi na skrywaniu, kim jest, a ponadto tekst był już czytany i komentowany, a więc zmiana wyrazu na inny jest możliwa, ale przemodelowanie opowieści już nie.

W “Bezsilności” ukrycie tożsamości bohaterki było konieczne, tutaj już nie tak bardzo, bo tekst nie e opiera się na zaskoczeniu… Wręcz przeciwnie.

Dzięki za komentarz.

Pozdrówka noworoczne.

Dzięki za komentarz i ocenę, mniemam, że wysoką. Zastanowię się nad sugerowanym zmianami. Przerąbała (klinga rapiera) chyba zostaje, bo ten czasownik jest bardziej dynamiczny i obrazowy.

Cóż, Eva kochała teatr, ale się rozwijała, zresztą dzięki niemu. A rozwój niesie różne skutki… Ponadto, tak jak kiedyś człowiek, rozwijała się wielorako. Z jej punktu widzenia, co zresztą podaję, zabicie nowego suflera jest logiczne. Człowiek niszczy szczur, może zniszczyć ją i jej potomstwo, którego chce, więc muszą mieć jakąś broń. No i wtedy, jako istota już myśląca, orientuje się, że w bardzo odległej perspektywie jej następcy mogą wygrać walkę z ludźmi. Czemu nie?

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dzięki za przeczytanie i komentarz. Możliwe, że masz rację z nieznacznym poszerzeniem opowieści o tło życia codziennego obu bohaterów, ale zależało mi na tym, żeby tekst był zwarty. I chyba jest. Skupiłem się na losach obu postaci i realia codzienności umieściłem w tle, ale one są. Poza tym, nie zwracałem uwagi na to, czy postacie są empatyczne. Są chyba po prostu prawdziwe, a na pewno realistyczne. Nawet Diana, nie mówiąc o Tariku.

Poza tym trochę gonił mnie czas, bo redakcje mają określony rytm pracy. Teraz już nic nie zmienię, bo tekst był w druku. Może dopisałbym tylko zdanie, że Tarik dlatego chce położyć na grobie Diany aniołka, pamiątkę po córeczce, bo uważa, że ten zaprowadzi wielką primabalerinę do Jovanki. Jedno zdanie.

Ciekawe, że recenzent na innym portalu stwierdził, że jest w tej opowieści silny element fantastyczny. To wózek inwalidzki wirujący w powietrzu… Wytęsknione marzenie bohaterki, ale Diana traktuje je realnie. Interesujące – jednak jakaś fantastyka w tej opowieści istnieje.

Początkowo miało to być opowiadanie obyczajowe, ale przemyślałem sprawę i dodałem postać Tarika, jego żony i córeczki.

Literówkę poprawiłem, dzięki za uwagę

Pozdrawiam.. 

Przecinek w tym zdaniu jest konieczny, i to w właśnie w tym miejscu,w którym go postawiłem, bo oddziela dwa człony zdania, a każde z imiesłowem. A po co które? W języku polskim szeroko stosowany jest podmiot domyślny, w przeciwieństwie od języka niemieckiego, i tutaj też. Nosi, co? – nazwisko – i wiadomo, że jeżeli wymawiane, to ze wzgardą. Co wymawiane? – nazwisko… Krótko i prosto.

Ale, z drugiej strony, dużo zależy od stylu pisania, to też prawda. 

Świadomie w komentarzu postawiłem sporo przecinków… Koniecznych.

Pozdrówka. Dzięki za nominację biblioteczną.

Dla mnie to jest krótkie opowiadanie – chyba najdłuższym, które napisałem, są “Listy kochanków”.

Lnk → https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/14454

Ale uwaga słuszna, zmieniłem klasyfikację tekstu.

Przecinki, składnia? Chyba nie…

Oczywiście, że tekst można skrócić. Tyle, że bardzo podobał mi się cytat z “Gargantui i Pantagruela” i z przyjemnością go zamieściłem. Ponadto zależało mi na w miarę dokładnym przedstawieniu postaci Evy. Ano, taki styl.

Dzięki za komentarz.

Pozdrówka.

 

Dla porównania ilustracja “histeryczna”.

Trochę dziwne stanowisko/opinia PWN, nie pierwsze zresztą. Wielkopański czy jednak wielko pański? No bo teraz nowo modny, a nie nowomodny. Cytuję zwrotkę z wiersza Słowackiego, zakończoną kropką, ale kropkę trzeba przenieść. No, ale Ordnung muss sein.

Jasne, że nie musiał już ślinić palca/palców. Ocierał nimi pot. Raczej proste.

Chyba została jedna literówka, bo coś ciężko ją znaleźć.

Dzięki za komentarze.

Przy okazji zaproszę do przedostatniego tekstu drukowanego w “Okolicy strachu”. Przedostatniego, bo w styczniu ukaże się kolejny, trzeci.

Link → https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20953

Pozdrówka nowo roczne albo też nowo roczne.

Chyba tak. Dotrzymałem obietnicy i skróciłem opowieść, liczy teraz – w mojej wersji – 998 słów. Z tytułem tysiąc słów, więc na wszystkie strony trzyma limit. A czy Autorka zaakceptuje tę wersję, to już inna sprawa.

W każdym bądź razie wymóg konkursowy zostałby spełniony. 

Zobaczymy, jak będzie decyzja.

Pozdrówka.

Nowa Fantastyka