Profil użytkownika

Niech data mojej rejestracji nie zwiedzie Cię, gdyż... Nie jestem tu od wczoraj ;) 

A poniżej coś dla urozmaicenia w wersji audio: 

“Chłopiec z czerwonym latawcem”.

https://www.youtube.com/watch?v=pACY_x7LjoE&t=1s

“Wstydliwa kolekcja kauczuków”. 

https://www.youtube.com/watch?v=HEeHCepqTdw

I z tego co mi wiadomo, będzie tego znacznie więcej :) 

***

Jeśli przypadkiem znalazłeś się na tym profilu, a jesteś nowym użytkownikiem i być może tak się złożyło, że potrzebujesz pomocy przy tekście, korekcie, etc – Możesz pisać do mnie śmiało! :) 

 


komentarze: 305, w dziale opowiadań: 162, opowiadania: 78

Ostatnie sto komentarzy

Szanowna Administracjo, chciałbym oznajmić, iż… Dawać mnie do grafiku, dzień obojętny i lecimy z koksem.

Dzień doberek. No, dziwnie jak to u Ciebie ;) Całkiem, całkiem choć tekst pozostawia mały niedosyt z racji finału. Skoro narracja prowadzona w pierwszej osobie i w czasie przeszłym, sugeruje, że bohater jakoś uniknął najgorszego scenariusza. Ciekawe więc co tam się jeszcze mogło wydarzyć, ale koniec końców – i tak niezłe.

Anonimie, jeszcze nie skończyłem, ale jak kupię też formę papierową to można liczyć na autograf z dedykacja? Wiesz, cyfrową opcję już mam xD

Ananke, tak. Posługiwanie się telefonem może okazać się tutaj wyzwaniem! Psst, psst – albo jak klikasz np "ostatnio komentowane" i wciąż wyświetla ci się strona główna, bo precyzja zawiodła i udaje się za 3 razem. Biedna poczekalnia, ale lepiej późno niż wcale :p Sorrka za późną odpowiedź, gdyż dopiero wpadłem. Co do obrazka – nie na kartce, mimo że lubię rysować i lwią część swoich opowiadań oparłem na rysunkach. Więc wyznaję zasadę – najpierw obraz, później pisanie :P

Nie twierdzę, że wszystko na NF jest super. Pewnie przydałoby się bardziej podbudowywać młodych twórców, doceniać ich zapał i pomysły, z drugiej strony stymulować rozwój odowiednią dawką wyważonej i konstruktywnej krytyki. Tak byłoby idealnie ;)

BK

No, właśnie o to chodzi, więc się zgadzam. Idealnie nigdy nie będzie nigdzie, ale warto dążyć. I oczywiście wiadomo, że są tu ludziska, którzy przeczytają prawie że każdego – chwała im za to, wspomniałem o tej “grupce” właśnie w wątku. No i gitarka.

 

OlgierdGlista

 

Teraz jestem w dole – ciężko mi z aktywnością, mam też trochę wyrzutów sumienia (tylko trochę), że nie komentuję wszystkich nowych tekstów (w poczekalni), tylko te biblioteczne.

→ Żadnych wyrzutów :p 

Oczywiście ani ja ani 95% NF nie będzie w stanie czytać wszystkich nowych użytkowników. Wątek jak wspominałem służy do zachęty, aby pochylić się czasami nad nowym. Nawet od czasu do czasu. 

Przeczytałem Twoje przemyślenia. Każdy miał/ma/będzie miał różnie. Większość spostrzeżeń wystrzelałem już w wątku, który jest wspólny, więc za każdym razem nie będę się powtarzał, aby nie wyglądało to na bronienie jakichkolwiek racji, bo to jednak sporna, ale dyskusja. 

 

Vacter

Forum jest w porządku. Nowe osoby powinny rozumieć, że choć są na razie tylko gośćmi, to za moment również będą współtworzyć wrażenie na kolejnych użytkownikach.

→ A no jest w porządku, choć jak wszędzie zawsze da się coś ulepszyć. To nie jest też tak, że tylko skupiam się na nowych, w sumie to wręcz przeciwnie. Wątek skupił się na “straszyźnie”, aby zauważył czasami świeżaka/nowicjusza. Po namyśle nawet nie dzieliłbym ich na to, że są gośćmi. W sumie oprócz możliwości nominowania mogą komentować, publikować i pisać na SB, więc w sumie prawa takie same. 

Nowe osoby z jednej strony powinny rozumieć jak działa udzielanie się na wszelakich portalach, ale znam też osoby, które posiadają tylko NF i nie zakładali konta nigdzie indziej, stąd chciałem zwrócić na to uwagę, aby czasami nie myśleć o nowych, jako: nie odpisują na komentarze, usuwają teksty, nie udzielają się. 

Wspominałem też o tym, ale zatwierdzę to obrazkiem: 

 

#NieMojeAutorstwo – DeviantArt

 

Jak u siebie – najpierw opublikowałem, później zostałem ciepło przyjęty, później zacząłem angażować się na portalu. Czy tak powinno być? Można odwrócić sytuację i powiedzieć, że najpierw pokomentujesz, później do Ciebie wpadniemy – tak też można. Natomiast gdyby wtedy ludzie do mnie nie wpadli (Pozdro dla PożeraczkiBułek moja pierwsza komentatorko), to by mnie tu nie było. 

 

 

Ananke

 

Ja zarywałam nocki, żeby pisać komentarze, a mój mąż do tej pory śmieje się, że byłam „grubo uzależniona”. :D 

→ Zawsze tak jest. Jak ja odkryłem SB, to pisałem na nim cały dzień. Tak mi się ta funkcja spodobała. Później zaczęło mnie przerażać, ile tekstów wpada dziennie do poczekalni i ile można tu poczytać.

 

 

A to już:

#MOJEGOAUTORSTWA 

xD

Nie wiem czy padła tu taka propozycja, którą zapodam, ale nic. Otóż – strasznie dobrych filmów jest wiele, od klasyków jak Egzorcysta czy Psychoza po inne filmy z dawnych lat – A jak wiadomo stare to jare i bardzo doceniam ten klimat. Tutaj nie będę jednak narzekał, że kiedyś to były czasy a teraz nie ma czasów i wspomnę o czymś nowym. Otóż pierwsze dość oklepane i często wspominane – Czarownica. Ale dalej – Hereditary – film, który stwarza świetna atmosfere niepokoju od pierwszych scen, jak ta gdzie nieznajomy facet uśmiecha się do dziewczynki na pogrzebie babci. Od samego początku bez jakiś jumpscarow czuć grozę. Film dziwny, nie do końca jasny, straszący małymi rzeczami. Reżyser nie osiadł na laurach i powstało – Midsommar. Film może nie idealny, ale wyłamujący się ze sztampy. Scena w której uczestnicy muszą tańczyć do utraty tchu w dziwnym towarzystwie, aby wygrać nagrodę jest o wiele bardziej creepy niż Jasony czy inne Michaely Myersy tnące przypadkowych ludzi na ulicach. Zdecydowanie dobra polecajka z hasztagu – kiedyś było, dzisiaj nie ma.

Pisałem o tym na SB, ale zgodzę się z samym tytułem wątku. Sprawa prosta, nie karmić i tyle. Trolla łatwo rozpoznać, są różne definicje i troll trollowi nie równy, każdy robi to na swój sposób. Będą takie, które użyją ironii i takie co nie będą się pie…. w tańcu. Sprawa łatwa do rozpoznania, jeśli trochę siedzisz w internecie, no i z myślą tytułową wątku – nie karmić, ignorować. Znudzi mu się. Dyskusja z trollem nie ma sensu i nie zalecam odpowiedzi skłaniających do tego, że troll poczuje się doceniony i zmotywowany do swoich działań. Olać i tyle. Gdyby istniała możliwość usuwania komentarzy przez autora by tematu nawet nie było. I tak, nie jestem za cenzurowaniem krytyki (zresztą i tak mało kto posuwalby się tu do usuwania merytorycznych komentarzy), ale trolla? Wykopać i tyle, jak nie usuwaniem to lekceważeniem jego prowokacji, aby płakał w jaskini z powodu braku atencji.

No… nie ma lekko, kara dość sroga, może być, chociaż jak wiadomo – zazwyczaj druga część jest słabsza. Jako kontynuacja ujdzie, ale naszło mnie takie pytanie, nurtujące. Ach, mój ulubiony offtop dla zasięgów. Misio, słuchaj – ile zajmuje Ci napisanie drabbla? Przyznam się, że próbowałem w tym swych sił, ale limity to nie mój klimat. 

Zagwiazdkuję. 

 

 

W ramach reklamy podbijających komentarzy tego drabbla, uprzedzam, że zaraz wpadnę :P

No, przewidywalne, ale to nic, bo być może i dla niektórych życiowe. Pół offtopem a pol nie, przyznam się, że nie wyzywam się na swoim pomocniku, chociaż raz rozwaliłem innego o ścianę, ale to nie z powodu pisania, a grania. Fifa w internecie i bramka w doliczonym czasie gry potrafi zrobić swoje. Młodym się było. Memories, ach… RIP Pad.

Jak na tak krótką formę całkiem okej, a finał z papierem to faktycznie mógłby skończyć się różnie. Przyczepiłbym się tylko do tych rzeczy (z telefonu, więc chaotycznie). Otóż: 1) "-czeeeeć!" – tu raczej z dużej litery. 2) – "Bo Ci dupę skopię!", nie list to Ci z małej. 3) "Uważaj! – wrzasnęły butelka i zatoczyła się niebezpiecznie" – raczej wrzasnęła, bo jedna. Pozdro!

Twoje Vodoo Golodohu zadziałało. Walka była zacięta, była i sytuacja remisowa, ale później padła seria na Harmonijke. No nic. Trochę zdziwko jak akurat nie logowałem się na portal w tym decydującym czasie. Teraz ja stworzę Vodoo dla tych, co oddali przeciwne głosy, a dla tych co głosowali na mnie – możecie czuć się bezpieczni, mścić się nie będę i dziękuję :P Dobra, wpadłem na momento idę dalej urlopować i ten no… Gratsy Golodohu! I jak mawiają profesjonalni bokserzy – Na 10 pojedynków wygrałbyś jeden i to był właśnie ten wypadek przy pracy! Gratsy, gratsy! :D

Dzień doberek. Będzie z telefonu , więc chaos i bez łapanki. Hmmm, całkiem interesujący ten tekst. Fantastykę, raczej jej brak w tym przypadku mogę darować. Przemoc w rodzinie i losy bezdomnego człowieka, który jest obserwatorem. Czy kara była słuszna? Są różne szkoły. Nie zamierzam tu moralizować i pisać, że powinna zostać w to wmieszana policja i wszystko byłoby dobrze, bo jak zycie pokazuje, często gęsto z różnych powodów żona powie, że "uderzyła się o drzwi", a sąsiedztwo milczy, bo jak żyją to żyją, nie ma co się wtrącać. Czasami, gdy weźmie się sprawy w swoje ręce, może przynieść to lepszy skutek, brutalna prawda. Sam fakt, że tekst skłania do przemyśleń na ten temat, to dowód, że jest on interesujący. Motyw bezdomnosci, ta "parę monet, kaszanka i spać", plus krótki opis życia bohatera całkiem dobrze oddany, ale jednak dość wyjątkowy. Ciekawiej byłoby, gdybyś dorzucił tutaj też alkohol, który częściej towarzyszy osobom bezdomnym z różnych powodów, zapijanie myśli o sytuacji w jakiej się znajdują, czy chociażby w zimę by się ogrzać gorzałą. Później tworzy się błędne koło, gdy osoba chce coś zmienić, a w przytulkach wymagają trzeźwości. Rozumiem jednak, że był tu potrzebny jakiś kontrast między Królem, a bohaterem. Okej, rozgadałem się :) Finał wydawałby mi się jednak bardziej satysfakcjonujący, gdyby sytuacja w domu przypominała przeszłość bohatera, bo w takim wypadku… większość szukalaby dla siebie innej klatki. Ale to tylko rozważania, co by mi lepiej siadło. Tak czy siak, dla mnie – udana publikacja, poruszająca ważne tematy o których często się milczy.

Wnętrze wypełniały duże maszyny, posiadające różnego rodzaju kable,diody, wystające przełączniki i przekaźniki.

→ Tutaj brak spacji po przecinku. 

 

przekaźniki. cała gamma obwodów oraz tranzystorów,

→ Po kropie z dużej. 

 

a o przeznaczeniu ich wszystkich wiedzieli tylko dawni zarzadcy, co sami zarządzali tym przed laty.

→ zarządcy. 

 

Jednak urządzenia jakie tutaj dostrzegamy, dostarczyłyby bez problemu zasilanie do chociażby sześciu takich fabryk. – Oznajmił

→ oznajmił, z małej i bez kropy po “fabryk”. 

 

A z kąt wytrzaśniemy ten chip? – zapytał John.

→ A skąd wytrzaśniemy ten chip?

 

No.. udało się – oznajmił szczęśliwy.

→ Albo kropa, albo trzy, tu mamy dwie. 

 

Szukamy miejsca na chip, który powinien znajdować się przy święcącej na czerwono bądź pomarańczowo diodzie przy samej górze maszyny, wraz z Umiejscowionym napisem:

-> Niezbyt rozumiem czemu umiejscowiony jest z dużej. 

 

– U mnie też lipa! – oznajmiła Żywo Natascha.

→ Dlaczego z dużej? Znów nie łapię :p

 

 

Ty jeszcze przy wyjściu mówiłeś, że tak ciężko wszedł, że chyba tur by go nie wyciągnął. – Oznajmił zdezorientowany John.

→ oznajmił i bez kropy po wyciągnął. 

 

Tak sam z siebie by wyskoczył z gniazdka? – zapytał zdezorientowany Papkins.

→ Tutaj podobna sprawa co wyżej – znów zdezorientowany. Można by chociaż zamienić na przykład – zszokowany, zdziwiony, etc. 

 

 

W krótce z mroku wyłonił się wielki, masywny stwór o grubej i puszystej sierści, stąpając tak ciężko, iż powodował drżenie podłogi.

→ Wkrótce. 

 

– Ale jak kogoś złapię! – Podniósł masywną i włochatą łapę do góry,

-> Wiadomo, że do góry, raczej nie w dół, albo w boook :P

 

To z głowy zostanie miazga !!

→ Po miazga nadmierna spacja plus dwa wykrzykniki? Lepiej dla oka albo jeden albo trzy.

 

 

Nagle, robiąc jeszcze kilka kroków w przód, wskazał palcem  cienką metalową kratę w rogu ściany

→ brak kropy po “ściany”. 

 

– A gdzie ona prowadzi? – zapytała Niepewnie Natascha

→ zapytała niepewnie. 

 

– Aaaaaaa!! – dobiegł głos, który zjeżył im włosy . Był już blisko.

→ Dobiegł głos, który zjeżył im włosy. Był już blisko [nadmiarowa spacja przed kropką]

 

Pewnym ruchem dziewczyna wślizgnęła się do szybu.

→ Tu ewidentnie coś nie tak z szykiem, jak już: 

Dziewczyna pewnym ruchem wślizgnęła się do szybu…

Ale… 

Proponowałbym po prostu – Dziewczyna wślizgnęła się do szybu. 

Wystarczy. 

 

Rusz się! Szybko! lecz ten zamarł w bezruchu.

→ To chyba miał być dialog. 

– Rusz się! Szybko! 

Lecz ten zamarł w bezruchu. 

 

Oj, no mnóstwo w tym tekście technicznych usterek. Nie wyłapałem wszystkiego, ale wydaje mi się, że tworząc historię powinieneś podzielić się z nią na betaliście, aby wspólnie spróbować wyeliminować takie niedoskonałości. 

Sama historia, nie tyle co zła, choć dość powtarzalna. Strasznie drażniła mnie w tym tekście taka sztywność w dialogach, jak:

– Natasha właź! – nakazał podniesionym tonem John.

→ Tego jest mnóstwo. 

Nakazał John, powiedział zdezorientowany John, oznajmił John, etc, itd. 

 

Warto czasami zadbać o zamienniki. 

Mieliśmy ucieczkę przed stworem, zbyt wiele się koniec końców nie wydarzyło, ale w tym przypadku aby zainteresować historią, naprawdę trzeba troszkę pracy nad tekstem pod kątem techniczym. 

Jeśli byś potrzebował – możesz śmiało do mnie pisać w sprawie bety. Coś poradzimy :) 

Pozdro!

 

 

W przedmowie jest wzmianka o fragmencie. Easy, przeczytam. Tylko jak już o tym wspominasz, to jeśli to faktycznie fragment to wypadałoby zmienić "opowiadanie" na "fragment". A w sumie, masz "szort" co w ramach portalu też niezbyt się klasyfikuje. Survival horror w tagu, więc masz mnie jak w banku ;)

Raz Harmonijka, raz Kwiatuszek, ależ wymiana! Czy skończy się na punkty? Czy dojdzie do nokautu? Cóż za sensacyjna noc boksuuu!

Dzień doberek, pojedynkująca się kowbojko. Jak zwykle szczerze. Hmmm, z telefonu to na szybko. Bardzo, ale to bardzo zgadzam się (a to mi się niezbyt często zdarza :p) z opinią użytkownika powyżej. Technicznie jest solidnie, opisy całkiem niezłe, ale jak na prawie 15 tys znaków zdecydowanie brakło mi tu historii. Dla mnie przerost formy nad treścią, delikatnie męczyło mnie to opowiadanie :/ Na niektórych zdaniach wręcz się zatrzymywałem, zastanawiając się – co autorka ma na myśli. Odczytuję to opowiadanie, jako pisane "na wenie" ;) Ode mnie trója, tylko dlatego, że technicznie jest dobrze, fabuła – na minus. Podpisany pod krzkotem1988, Near-Deathu. A, i jeszcze mam taki pro tip. Moja ciekawska, kocia natura sprawiła, że dluga, długą chwilę po tym jak tekst wpadł na portal zerknalem na profile pojedynkujacych i… maska Anonimow opadła :P Zatem – przyszli pojedynkujący – dogadajcie się, aby w miarę w jakimś rownym czasie się podobnie zalogować, bo psujecie zabawę xD

Zan, jeśli ktoś nie zostawi tutaj głosu, a zostawił gwiazdkę, to ten który otrzymał wyższą notę pod opowiadaniem, zostaje zaliczony głos jako ten, jakby oddał go w tym wątku. Tak, aby już na siłę każdego tu nie targać, jakby ktoś przeoczył :) EDIT: TAK, NASZA WINA! :P

Pojedynki mają swoje ograniczenia. To jednak nie opowiadania tworzone w domowym zaciszu na spokojnie, a na polu bitwy. Nie ma dużo czasu na rozbudowanie fabuły, a już o dopracowaniu czy to u mnie czy u rywala nie wspominając :P Limity, limity i jeszcze raz limity. Ale no ten, ważne że wyrównany pojedynek, stąd jest ciekawiej. Więc bitwa między Anakinem i Obi Wanem wciąż trwa, hehe.

Jak mówiłem, tak jestem. 

Lubię się z Tobą droczyć, Rafał – powiedziała Marzena ciepłym głosem. Rafał uśmiechnął się.

→ Z tobą z małej. 

 

Kobieta zignorowała go i kontynuowała marsz w stronę budynku i postaci. Która także ruszyła naprzeciw parze. Kiedy Marzena przedstawiła się, postać stanęła w miejscu i otworzyła ramiona.

→ Tu bym znalazł jakiś zamiennik. 

 

– To Rafał – Marzena przedstawiła narzeczonego.

→ Brak kropy po “Rafał”. 

 

Zaskakująca była stosunkowo duża liczba drzwi.

Młodych poproszono do dużego pokoju, z którego były aż cztery wyjścia.

→ By lepiej brzmiało sugerowałbym “salon”.

 

Rafał omiótł to szybko wzrokiem, ale zaraz jego uwagę odwrócił to, że ktoś postawił na ogniu czajnik,

→ Jego uwagę odwróciło to…

 

W tym samym momencie, dosłownie w ułamku sekundy, jego lewą dłoń pochwyciła czyjaś ręka, która mocno zacisnęła się na Rafała nadgarstku, a gospodyni doskoczyła do Rafała i przytrzymała jego prawe ramię.

 

→ Często tak te Rafały obok siebie lądują. Proponowałbym zmianę, któregoś Rafała na – mężczyzna. 

W kolejnych zdaniach mamy tego jeszcze więcej. 

 

– Nie znamy zwyczajów. Proszę nam wybaczyć. Marzenie przekazano jedynie to, że jakieś dziecko pogryzło zwierzę i stąd te maski…

Postaci w pomieszczeniu spojrzały po sobie. Rafał był pewien, że gdyby zobaczył ich twarze, malowałoby się na nich zdziwienie. Co by oznaczało, że historia o pogryzieniu nie była prawdziwa.

→ O, fajna scena budująca pewne napięcie i tajemnicę co do tych masek. Na plus.

 

– Marcina Piątego zaatakował… – zaczął młody, którzy wcześniej przytrzymywał dłoń Rafała.

→ który.

 

– Gdzie jest wujek Antoni? – zapytał Marzena. Rafał rozpoznał ten ton głosu. Pomimo opanowanego tonu i pozornie spokojnej postawy kobieta była przejęta.

→ zapytała Marzena. 

 “Rafał rozpoznał ten ton głosu” – wyrzuciłbym. 

 

Dotknął ustami jej ust, a potem jego usta i język powoli zaczęły powoli przesuwać się po górnej wardze kobiety.

→ To zdanie nie brzmi dobrze. 

 

Wciąż żywe i przykre było dla mnie wspomnienie wczorajszej równie gwałtownej co nieprzyjemnej reakcji tubylców na próbę zdjęcia maski.

→ Hmmm, pogubiła się narracja. 

 

Pytanie, które dorosły odczytałby jako dociekanie, co indagowany wie na dany temat,

→ Nie rozumiem. Chodziło o pytanie, które dostały? 

– Dunkl – Marzena wymówiła tajemnicze słowo.

→ Po “Dunkl”, kropka. 

 

– Nie chciałbym, żeby wyszło na to, że się wymądrzam – zaczął ostrożnie Rafał – bo wiem, że wy, kobiety, jesteście, bywacie, dość drażliwe na tym punkcie.

→ Ajaj. Jakoś nie brzmi to poważnie co do sytuacji. Te “wy kobiety”. 

 

– Utknęliśmy – powiedział głucho. Czuł rozpacz.

Trochę sztywno. Rozpaczał, lub kompletnie usunąć. 

 

No to teraz opinia. Uczucia – mieszane. 

Początek jak wspomniałem bardzo wciągał. Jakiś “strażnik” w masce, historia o pożarze czy sama wioska. Później mamy dziwne, rodzinne spotkanie, na którym każdy posiada maskę. To fajny motyw. Opowiadanie kojarzyło mi się z filmem “Get out” połączonym ze względu na dziwność “Midsommar – w Biały dzień”. Tam mieli tylko troszkę inne tradycje :) 

Nie wiem czy do końca załapałem idee tytułowego Dunkl’a. Hmm, tragedia z chłopcem spowodowała, że od tamtego czasu rodzina zakładała te maski, a wcześniej nie? Albo raczej początkowo wspomniany pożar? Chyba coś w ten deseń, ale czuję, że gdzieś mnie zgubiłeś w lesie. 

To co mi się podoba to atmosfera “czegoś”, co jest nieuniknione i niby nie wyskakują w tym tekście demony na każdym kroku, a raczej jest względnie spokojnie, to czuć, że coś jest – nie halo. To dobry sposób na budowanie napięcia. 

Technicznie – niestety to najsłabszy element tekstu. Nie wyłapałem wszystkiego, ale trochę tego mamy. Na tym portalu mamy coś takiego jak “betalista”, gdzie autorzy pomagają sobie w korekcie tekstu – polecałbym skorzystać, sporo osób korzysta i pozwala to na eliminację błędu przed jego publikacją.

EDIT: Pierwszy komentarz o wizycie usunąłem, bo już wpadłem. 

Pozdro!

Myślę, że Vacter wybaczy mały offtop, iż koniec końców to reklama w zakładce “ostatnio komentowane” ;)

Ale jak już mnie wywołano, to bu! Jestem.

Wiedźmin zupełnie nie trafił w me gusta, a dziwne, bo lubię mitologię Słowiańską. Bardziej jednak wydaje mi się interesująca bez udziału Pana Geralta. Szczerze mnie nudzą Wiedźmińskie opowieści. To już wywód na kilka kartek A4, ale – nie podeszło. Nie uznaję autorytetów tylko dlatego, że mają status klasyka. Tak więc Pan Sapkowski niemiałby we mnie kibica. 

 Jak widzisz, różne te gusta. Dla mnie “Lalka”, to jedna z najlepszych lektur licealnych jakie czytałem i bardzo pomogła mi w maturze czy to pisemnej czy ustnej ;) I to też już pole na szeroką debatę argumentów, co do tej lektury. Ogólnie zawsze czytałem lektury bez streszczeń. Jakoś po prostu czytałem bez przymusu. Jedne były niezłe, drugie nie. Ale – Lalka, Mistrz i Małgorzata, Sklepy Cynamonowe, a nawet Charles Dickens z kultową opowieścią wigilijną (ta pozycja akurat z gimnazjum), ale… tymi pozycjami broniłem się na ustnej i to dość skutecznie :P EDIT: No i Pan Szekspir of course.

I ten wywód pasuje do tytułu Vactera! Tylko szalone polonistki zrozumieją!

 

 

 

Vacter, wychodź z tej piwnicy w końcu! 

Czy nikt nie rozumie, nieee. 

#PółOfftop.

Cierpienia młodego Wertera – może to niezbyt popularna opinia, ale zdecydowanie wolę tę pozycję niż Wiedźmina, którego zbiorki posiadałem, ale zawsze dawałem sobie spokój gdzieś w połowie zbioru i nudziły mnie jak cholera. Tak samo z grą – każdy zachwalał, a ja poprzestałem na 1/3, albo lepiej. 

Ja pamiętam jak w liceum moja polonistka mnie bardzo lubiła, mimo że nie byłem kujonem z pierwszej ławki i lubiłem sobie czasami powagarować, ale jako jedyny z klasy lubiłem “Lalkę”, więc miała z kim porozmawiać xD

#NiktMnieNieRozumie 

Dobra, dam piąteczkę.

Słabe śniadanko, z Misiową kawką, 

Gdzie odżywki białkowe połączone z owsianką? 

Misio coś kiepsko się do tematu zabiera,

Co za maniera! Czyżby on sknera? 

Szwedzki stół zafundujmy dla gości, 

Aby z świeżynki nie pozostały kości!

#BuuuKoala!

 

Dzień doberek. 

Łapanki nie robiłem, zresztą tekst jest całkiem przyzwoicie napisany –  za co pochwała. 

Brwi Głowackiego uniosły się wysoko w górę,

→ Ciekawe, jakby uniosły się w dół :P Albo wysoko w dół! 

 

Fabularnie niestety – może nie “lipnie”, ale bez fajerwerków. Bohaterowie ani na plus, ani na minus, po prostu całkiem komponujący się w odegrane role co do historii, ale przewidywalność fabuły dość bije po oczyskach. Już z samego początku wiadomo, że gdy dwójka bohaterów szykuje oszukany rytuał, seans przeobrazi się w coś przeciwnego. Tak więc delikatne rozczarowanie. Brakowało mi czegoś więcej. Tak do końca nie wiem czy przebieg rytuału miał być zabawny czy też nie, ale niestety tutaj było również dość typowo. Tekst krótki, więc mnie nie wymęczył w dodatku ze sprawnym wykonaniem, ale na długo to go nie zapamiętam. 

Pozdro!

Dzień doberek. No ukrywać nie będę, że niezbyt mi się podobało. Sama fabuła nie wciągnęła, raczej wręcz mimo niewielu znaków – ciągnęła się. Może to jest spowodowane też tym, iż trudno już skoncentrować moją uwagę w tematyce czarodziejów, o których czytało się dobre kilkanaście lat temu, dzisiaj – nie robią na mnie wrażenia ;) Technicznie jest okej, po prostu okej. Ani nie zachwyciło, ani nie odstraszyło, więc przez tekst szło się w miarę gładko. Piszę z telefonu, więc szerokiej lapanki nie zrobię, ale w dialogach bywały wpadki. * "– Droga Ravindro, oczywiście. Nie śmielibyśmy marnować twego drogocennego czasu – Erkliff skłonił się w jej stronę." – Brak kropy po "czasu". * "przekracza wasze uprawnienia, więc zwracacie się do Rady o tymczasowe ich rozszerzenie? – bezceremonialnie przerwała mu Ravindra." -> Bezceremonialnie z dużej. W "elementach gębowych" z małej, a bezceremonialnie takim nie jest. Napotkałem sie na kilka niezgrabności, ale z telefonu nie będę wprowadzał chaosu w komentarzu. To juz prędzej z laptopa. Pozdro!

"Ten akapit zajął mi – fakt faktem, pewnie na przestrzeni 10 lat (poprawiane 100 razy) – wiele godzin, może z dziesięć, albo i więcej… Tak więc nie, nie piszę tak całej książki. xDDD" – Przelatując wzrokiem na telefonie myślałem, że akapit zajął Ci 10 lat xD Skoro dalej jest inaczej, to optymistycznie. Wydawaj, wydawaj. Będzie czytane! :P

Ma być szczerze? Pewnie tak. No to przyznam, że nie znoszę wnoszenia takiej poetyckości, (że tak to nazwę) na siłę, tam gdzie nie trzeba. Tak samo miałaby się sprawa z wyłączaniem budzika w telefonie. Wystarczy napisać, że się wyłączyło, a nie rozpisywać się na ten temat w klimacie poezji na pół strony. To moje gusta. Czy bym czytał dalej? No, raczej tak, zakładając, że mam te książkę. Pierwsze zdania nie decydują o całokształcie, raczej bardziej zachęca jej zapowiedź, tytuł, tematyka, która mnie interesuje. Sam też piszę (szok), więc byłbym wyrozumiały dla pierwszych zdań. One są najtrudniejsze ;) A ja mam w zwyczaju trwać do końca. Gdy oglądam film, nawet największy gniot (tu nie chodzi akurat o ten pierwszy akapit jak coś), to oglądam do końca, aby później wyładować swoje emocje siarczysta jednynka na Filmwebie :P Tak więc podsumowując – czytałbym. EDIT: I powodzenia, of course!

Również przeczytałem oba i z pewnością nie mialbym najmniejszych wątpliwości, który wybrać. I oczywiście nie mowa tu o Golodohu xD

Szczerze Ci powiem, że w drugiej części mniej jest tych kolorów i dzięki temu lepiej czuć klimat.

→ Mhm, rozumiemy!

 

A co podziału chłopiec – piłka, dziewczynka – lalka, to jestem daleka od tego, bo sama byłam dzieckiem bawiącym się piłkami, autami, mieczami, figurkami DB i ogólnie właziłam na wszystkie drzewa w okolicy. Mojej córce planujemy z mężem dać do zabawy żołnierzyki, jak podrośnie. :D

 

→ Hehe. No proszę, bywa różnie. Ja tam TeamPiłka! A co do żołnierzyków – bojowe wychowanie, najsik. Ja mojej też będę kupował pewne rzeczy z DB i wcale nie będzie to narzucaniem ojcowskich zainteresowań xD

 

Nie chodzi o więcej szczegółów, ale o sposób ich przedstawienia, tak jak pisałam: wystarczyłoby podać 1-2 szczegóły, ale w trochę innej formie. :)

→ Możliwe. Moja głowa podpowiadała mi taki sposób. 

 

Na razie jak piszę krótkie formy, to sama sobie je komentuję i to tak ostro, że po własnej recenzji już mi się nie podoba. :D A tak to piszę książkę, może kiedyś uda się skończyć. :) Wiem, że Ty też, więc trzymam kciuki. :)

→ Ooo, to i ja też trzymam, super sprawa! :) Uda są dwa, albo się uda, albo nie uda, jednak intuicja podpowiada, że to pierwsze. 

 

Swoje teksty jakoś bardzo mi się nie podobają, jestem wymagająca, a od siebie dwa razy bardziej. Trochę jak Oskar, wciąż szukam tego idealnego tworu.

→ Nigdy nikogo tak nie przeklinam w myślach, jak siebie, wiec rozumiem! 

 

Z gadżetów to mam takie plus jeszcze kilka innych. :D

→ Cthulhu Święty! Zagięłaś autora :D Niezła kolekcja gadżetów, kłaniam się nisko. 

Pamiętam te breloczki – tam były naklejki, prawda? Karty? Coś pamiętam przez mgłę, jak miałem całe szafki poobklejane. Tak się mieniły w dodatku – nie wiem czy akurat do tego to było, ale coś mi świta, bo takie breloki też się miało. 

 

 

 

Anet, chociażby dla próby bez presji, bo to zabawa. Ja nie sprawdzam się w krotkich formach, nie piszę szortów, ale kto nie ryzykuje szampana nie pije, a zawsze powód, aby cokolwiek napisać i nie widzę w tym nic dziwnego.

Nie ma limitów :P Jak przegrasz to bierz przykład z przytoczonego Najmana i mów, że doznałaś kontuzji małego palca dłoni tuż przed walką i stąd porażka, bo ciężko się pisało. Vacter, ogólnie autorzy umawiają się na ten sam dzień, qby teksty były w miarę obok siebie, bo mało kto zacznie czytać nie widząc drugiego, a tak mają na świeżo dostęp do pojedynkujqcych. Ale walk, łooo, dzieje się.

OldGuard coś w stylu – tylko w kolejce się ustawcie, by nikt dwa razy wpier… nie dostał.

O, jeszcze się z Krokusem nie przywitałem oficjalnie! Witaj, witaj xD Ananke, reklamy dobra sprawa, ale nie ma lepszej niż kontrowersja :P I jak mawiał poeta, żeby życie miało smaczek, raz jest drama raz buziaczek. Także równowaga w galaktyce zostaje utrzymana i o to chodzi.

Golodohu fragmenty pisze, świat się kończy, jeszcze wierszy brakuje i jesteśmy w domu. Ale liczba specjalna!

Po "odparła Elka" brak kropy. A drabble – no, lepszy niż poprzedni xD

Gratsy dla medalistów i tych, co dzielnie walczyli w galaktycznym boju. 

Emlisien, nieźle – Wcielenie złoto, Planety srebro, najsik! 

Silver, tak, uważam, że można pisać o wszystkim. Jestem bardzo tolerancyjną osobą i nie mierzę człowieka miarą orientacji, kg czy kolorem skóry. Jednak odnosiłem się tylko do czarnego humoru. Skoro śmiejemy się z osób bialych i o różnej orientacji, nie widzę problemu, aby była zachowana równość dla wszystkich nawet w tym aspekcie :) Niekiedy to przechodzi po prostu w absurd. Jak z filmem Candyman, gdzie antagonista nie miał bialego koloru skóry i niektorzy oburzali się dawniej, że jeden na sto antagonistów nie był biały, to rasizm i demonizowanie. Absurd. A co do drabbla – dziwne, że czytam ich całkiem niemało i akurat w tym pada zarzut braku fantastyki, skoro w innych (dobrze odbieranych przez publikę) nikt o tym nie wspomni. Spotykałem się z opiniami użytkowników, którzy twierdzili, że akurat u drabbli można jej brak wybaczyć :P EDIT: Czuję, że autor drabbla łapie się za głowę na jaki temat to zeszło. Stereotypwy żart po prostu bez złych intencji. A zresztą, intencje… W fikcji literackiej możemy wszystko. Otóż, jeśli glowny bohater byłby przykladnym katolikiem to czy miałbym czuć się obrażony, że moje uxzucia z kultu Cthulhu zostały urazone? Do takich abstrakcji to zmierza.

Jak dla mnie nie ma w tym nic, z naciskiem na nic obraźliwego. Okej, może tekst nie kupuje mnie w 100%, ale takie myślenie kto by się obrazil czy nie to w takiej humorzastej formie (a humor to już sprawa indywidualna), to dla mnie trochę przesada. To jak z czarnym humorem, raczej nikt nie traktuje tego na poważnie. W takim wypadku groteskowe teksty o ludziach z nadwagą (Poe miał takie zabawne opowiadanie w tej tematyce) i wątpię, by kogoś to poruszyło, ale jakby się uprzeć to też zostałyby potraktowane, że może ktoś się obrazi, obruszy. Tak samo do religii czy orientacji. Zawsze uważam, że pisać można o wszystkim i nawet jeśli ktoś by miał z potencjalnym tekstem problem i go uraził, chociaż w tym wypadku trochę się dziwię:p PS. Gadam do siebie jak jestem sam w domu, albo ten… do kotów :P

Uuu, niezłe! A raczej – bardzo mi się podobało. Są koty jest zabawa. Hmmm, napisane bez zarzutu, czepiać się nie będę. Faktycznie śmierć podarowała młodemu ostatni prezent przed odejściem. Smutne i ładne jednocześnie. Ocenię gwiazdkami :)

Near-Death, serio? :D W sumie nie jest aż tak długi jak na moje możliwości

→ Hehe, no. Wierzę Ci na słowo!

 

Widzisz, mamy do czynienia z lalką w domku dla lalek, a skoro ona tam mieszka i wie, czym są róże, to zna je ze swojej rzeczywistości w domku… No bo jak inaczej?

→ Lalka w sumie ma problemy z pamięcią, co pokazuje jej przyszła reinkarnacja, ale rozumiem o co chodzi. 

 

Przy okazj, fakt, że coś istnieje gdzieś indziej, nie ma znaczenia. Zawsze możesz zmienić też tam. Nie chodzi mi o to, że masz zmieniać, ale taki argument jest nietrafiony, bo tekst funkcjonuje jako osobna całość. ;) 

 

A, jeszcze ten bajkowy klimat… [Zabij mnie, znowu odpowiadam potokiem słów na Twoje trzy zdania xd]

→ Nie, nie mogę. Uwierz, że to zdanie jest ważne i to śmiertelnie! Lektorzy na innych kanałach też to czytali w taki sposób i w innym opowiadaniu nawiązującym do tego – też. Zabili to by mnie oni, gdybym napisał w tej sprawie :D 

Co do zabijania jeszcze – oj tam, gość w dom, Cthulhu w dom! 

 

Wiesz co jest charakterystyczne w wielu domkach dla lalek, jeśli nie w większości? Powiem Ci, że osobiście nie znam takiego, co nie jest otwarty. Jak są zamykane, to ścianami. 

→ Oh, my. Ja trafiłem na jakiś inny, odwiedzając znacznie młodszego brata. Nie pytaj czemu miał domek dla lalek, bo to inspiracja do tego opowiadania :D 

 

Ale zawsze można podyskutować o sposobie przedstawienia czegoś, w sensie: same niebieskie oczy i złote włosy nie tworzą piękności, tak samo jak same zgrabne nogi. ;) 

→ Mogłem dodać więcej szczegółów, chyba ktoś o tym też wspominał. Były nogi, błyszcząca twarz, długie złociste włosy – no, już tak wszystkiego chyba nie miałem potrzeby opisywać, – tak spekuluję z perspektywy czasu, hmmm… 

 

 Zawsze masz też moment :)

→ Ach, głupi ja! 

 

Ale jak to się ma do streszczeń? Streszczenia zawsze można pominąć, dać dialog albo scenę, choćby krótką.

→ Chciałem podać istotne informacje o wieku chłopca na szybko, by przejść wreszcie do tej chaty. Poszukiwanie wydawały mi się zbędne, nudne – jak wspominałem. Nie widzę nic złego w lekkim przeskipowaniu sceny, jeśli nie jest to na potęgę :P 

 

Jasne, nie jest łatwo poprawić opowiadanie na szybko. :) Dlatego życzę Ci powodzenia, bo klimat i pomysł ciekawy, więc warto byłoby spojrzeć na swój twór trochę innym okiem. Mi pomaga pisanie recenzji własnym tekstom. ;)

→ A! I wzajemnie. Takie rozważania sporo pomagają i skłaniają do refleksji, stąd Twój sposób komentowania na bieżąco jest bardzo fajny. Jak coś napiszesz, to pamiętaj – reckę z tą zupą cebulową od drabbla Misia dostaniesz! 

 

P.S. Zazdroszczę figurki Vegety. Ja mam mnóstwo gadżetów, ale takiego nie. :)

→ Vegeta akurat stoi na półce i nie zgadniesz – ma wymienne główki, buahahaha! #Oskar. 

Jak byłem mały zamawiałem figurki DB ze Stanów, bo wtedy mniej ich było i szło to z miesiąc. Teraz łatwiej dostępne, polecam, polecam. #KuszenieNaPustyni. 

Pochwal się swoimi tekstami i gadżetami :P 

O, jakoś tu trafiłem. Wiele zostało powiedziane, a od siebie dodam trzy grosze. Oczywiście, że jeśli się uprzeć wszystko możemy skrytykować na ostro. Ja cenię sobie komentarze i rozprawkowe na temat tekstu, głębszą analizę, jak i krótkie. Jest tylko jeden warunek, abym je cenił – musi odnosić się do tekstu, a czasami bywało różnie, ale nie będę wymieniał z imienia i nazwiska, bo szkoda czasu :) Na tle "komentator" razi mnie jednak słowo "subiektywne". Czy naprawdę za każdym razem, a najlepiej po każdym zdaniu mam pisać, że opinia z założenia taka jest? "Subiektywne" to chyba najczęściej padające słowo po "pozdro", bądź "hej" w komentarzach. Co do krytyki, niezbyt też mi SUBIEKTYWNIE podoba się, kiedy tekst przez komentatora zostaje poparty niby merytorycznymi komentarzami i łapanka, ale pozniej pada zdanie, że już nie mógł dalej brnąć w tekst, więc nie doczytał do końca. Jak się mówi A, wypada powiedzieć B i tym bardziej Z. Sam nie miałem takiej sytuacji, bo nie piszę jakoś bardzo długich tekstów, ale widywałem takie komentarze u innych i domyślam się, że może to zniechęcać.

Mi tyłka nie urwało i tekst przeczytałem z pokerową twarzą w niedzielny poranek na telefonie – z tej racji komentarz będzie dość krótki. Kompletnie nie wyczaiłem gdzie powinny wybrzmiewać te salwy śmiechu. Kompletnie. Cały tekst ma bardzo prostą fabułę i nic tu nie zaskakuje. Ot, młody pisarz posiada "zaczarowane" biurko, które przybliżyło go do sukcesu, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło, gwarancja się skończyła i tyle. Dla mnie to niezły tekst, ale tylko niezły, jakich wiele czytałem, stąd troszkę zdziwiły mnie te liczne noty, iż z tego powodu wpadłem. Technicznie muszę pochwalić, jest bardzo dobrze, ale pochwalę tylko w tym aspekcie, bo szczerze mówiąc, mimo iż tekst niezbyt długi, nieco mi się dłużył i już chciałem docisnąć do końca. Tak więc nie rozbawiło, fabularnie – po prostu okej i technicznie już wspomniałem. Pozdro!

Emlisien – całkiem całkiem :) Śpiączka ujęta w tylu znakach i w perspektywie – zacnie. Silver – U Ciebie też widać ten kontrast perspektywy. Ach, poeta ma trudno w życiu :P Niełatwy wybór. I to jest ćwiczenie, na spontanie, a nie! I to ja rozumiem! I cytując klasyka pod swoim opowiadaniem "Wolę przeczytać coś nowego niż wałkować starocie.". Tak, Finklo – ja też ;)

Dzień doberek. 

Ciekawa narracja, niby forma listu, ale czemu nie zapisana kursywą? Nie wiem, jakoś bardziej by mi to pasowało. Zwraca się niby do czytelnika, stąd wielkie litery, ale nie ma w tym konsekwencji: 

Twoi komisarze podróżują w takich samych sterowcach jak twój, zawsze w pobliżu. Niczego im w życiu nie brakuje, tak samo jak Tobie.

Sprawdź to. Wezwij sekretarza albo kogokolwiek z twojego haremu.

→ Raz z dużej raz z małej, jak leci. 

 

Hmmm, no jak wspominałem wcześniej – trudno mnie kupić zadanym tematem. 

Golodohu ( w mojej opinii) – motyw jaszczura niezły, ale w podanej formie takie po prostu średniawe. Daję remis, żaden tekst mi dupska nie urwał, ani nawet łba ;) 

Dzień doberek, hmmmm. 

No nie ukrywam, niezbyt moje gusta jeśli chodzi o tematykę, więc pod górkę mają obydwa teksty ;) 

Tutaj strzelam, że Radek. Technicznie wszystko cacy, jednak historia niezbyt mnie porwała. Choć ten Reptilianin i jego wężowate "sss" całkiem urocze :P Końcówka jednak taka, hmmm – dostał kulę w łeb i tyle. No – tyłka nie urwało, źle nie było, ale tekst pozostaje dla mnie obojętny. 

Sru-tu-tu-tu. 

Nie oburzam, tylko poruszyłem ważny aspekt. Tak po prostu bez spiny. Właśnie z takim nastawieniem "wklejania" burzy się idea ćwiczenia, a z tego co wiem wcześniej ludzie pisali pod temat. Ja wklejać nie zamierzam, po to jest wątek Alicelli "Skarbnica cytatów", a nie Tygodniowe Wyzwanie, a raczej Tygodniowe Wklejanie, jeśli dalej to tak pójdzie. Każdy ma prawo ustalić swoje warunki, ale wtedy nie wiem co to za ćwiczenie. Raczej plebiscyt na coś co było. Stąd odpuściłem. I tak, wciąż będę zachęcał do tego wątku, bo z założenia miał on skłaniać do kreatywności i prób :P I szczerze kibicuję takiemu, który zadany temat w taki sposób rozniesie i przejmie pałeczke. Bo inaczej to trochę jak w kwestii portalowych pojedynków. Wybiera temat gość co pół roku szlifował tekst i dawno miał go przygotowany, aby rywal miał dostosować się w dwa tygodnie – po prostu, słabizna dla mnie.

Broń Cthulhu! Niewinne duszyczki przybywacie! Do Dunwich pospieszajcie! Zastanawiałem się nad udziałem w tym miejscu po informacji o przedłużeniu, ale z takimi zasadami odpuszczam. Mówię, skoro mam pisać coś i poświęcać czas z "rywalem", który poświęcił na to 15 sekund, q ja godzinę czy dwie, to nie mój klimat. Ale zachęcam i tak. Silver napisze, może ktoś jeszcze, kto wie? To była uwaga, nie drama. Taka na przyszłość. Tak więc ten – polecam ten wątek dla piszacych, śmiało wpadać, nikt nie bedzie bił.

Jasne, Silver. Nie mam nic, że Finkla wkleiła swojego drabbelka, który był napisany kiedyś tam. Motywacja? Jak najbardziej. Tylko mam cichą nadzieję, że się nie okaże, że wygrywają teksty, które zostały podpasowane, a nie napisane pod temat. Sama nazwa wskazuje – ćwiczenie. Zwłaszcza, że tematyka jest tu dość ogólna jak jury samo przyznało. Więc i pewnie znalazłbym coś w swoich tekstach, co mógłbym tu wkleić, ale no. Inaczej rozumiałem zamysł ćwiczeń, gdzie wcześniej ludzie faktycznie pisali specjalnie pod temat, więc tego nie zrobię. Po prostu w takim wypadku nie uznałbym tekstu wcześniej napisanego jako kogoś kto może przejąć wątek, ale dla zachęty – jak najbardziej. EDIT: No właśnie Vacter, słowo "napisał" jest tu kluczem :) A wypowiadać się może każdy i uwierz, że nie motywuje mnie fakt, gdzie mogę siedzieć godzinę na pisaniu krótkiego opowiadania, skoro mogę przegrać z ctrl+c

No wiem, Finklo, że pytałaś. To uwaga do prowadzących – obecnych, przyszłych. Nie zamierzam mówić tu o odgrzewanych kotletach ;) Zapytałaś, dostałaś odpowiedź, więc bez ofensywy. Ale jednak to "cwiczenie" a nie kopiuj-wklej. O to mi tylko chodzi. Są i będą tu użytkownicy, którzy będą pisać pod zadany temat i mają konfrontować się z czymś co było? W takim wypadku to nie ćwiczenie. A idea jest taka, aby pisać pod temat, nie wklejać co pasuje, bo po co?

Podbijamy temat ;) I zaznaczam – wszystko jest kwestią jury i nic mi do tego, ale moim zdaniem (tak jakbym kiedyś wziął udział) nie powinno się przyjmować tekstów, które zostaly już kiedyś napisane i tylko pasują do koncepcji. Bo w takim wypadku "ćwiczenie" nie będzie żadnym cwiczeniem jak będzie się wklejać urywki/fragmenty ze swoich tekstów. Bo tak to wpadać będą ludziska, aby tylko zobaczyć czy ich fragment z opowiadania przypasuje się akurat w tematykę. Jeśli zadalabym temat np "o miłości", to chodzi, aby napisać coś w tematykę, a nie wyszukać coś co się napisało (a w takiej przytoczonej tematyce każdy znajdzie coś w swoim opowiadaniu). Inaczej inicjatywa traci swój sens.

Też uważam, że jeśli cwiczenie miałoby się zakończyć na jednym drabblu, który w sumie nie jest cwiczeniem ze wzgledu, że jak zostało nadmienione nie został on napisany pod cwiczenie, a gdzieś tam kiedyś – to lepiej termin przedłużyć, bo jednak chodzi o coś co jest pisane pod temat, a nie co do niego pasowało. W sensie, nie mam z tym problemu, nie mój cyrk… itd, tylko sugesta, ale jednak jedno zgłoszenie (chyba, że wena przed północą dopisze jak z Wcieleniem), no to trochę słabo, aby uznać werdykt.

2 osoby w jury zasiadły, jedno zgłoszenie w ich łapska wpadły. Już widzę te spory, kłótnie i debaty, do północnej, sierpniowej herbaty. Ekhm, nie śledzę zbytnio ćwiczeń, ale no ten, kibicuję, bo póki co nie porwało. EDIT: Nie wzywajcie Reg co do pierwszego zdania, bo innego pomysłu na rym nie miałem.

No! Tym razem dobre! 

Nie byłem w stanie wyznać moich uczuć do niej, chociaż wielokrotnie otwierałem usta.

→ Romantycznie! Tak jak lubię! 

Może to nie ząbek misia kłuł, a serduszko xD Dentystyki mają to do siebie, jak na Ciebie patrzą to niczym bazyliszek. 

 

Dzień doberek, Ananke. 

W takim razie mój komentarz też będzie pisany na bieżąco ;) 

Btw, to chyba najdłuższy komentarz jaki w życiu dostałem czy to na tym koncie czy na poprzednim.

 

Hm, skoro kwiaty przypominają przerośnięte róże, to czy nie przejrzyściej i z korzyścią dla tekstu byłoby napisać „mijając rzędy krwistoczerwonych, przerośniętych róż”? Fakt, że nie są to stricte róże, chyba nie ma szczególnego znaczenia.

→ Co? Pierwsze zdanie i już lanie? xD

Z góry chciałem nadać opowiadaniu “bajkowego” klimatu. Tego już nie zmienię, to zdanie pojawia się w opowiadaniu nawiązującym do tego. Jakoś mi wciąż pasuje do takiej formy.

 

. Po pierwsze, po co dodawać „za siebie”? Jak się odwracamy… to chyba nie za kogoś innego.

→ A no racja. Ogólnie zgadzam się z tą długą uwagą, w której występuje to zdanie, ale nie kopiuję wszystkiego, by mniej scrollować :) 

 

Dalej, fabularnie. Zobacz: bohaterka sobie idzie, mija kwiaty, okej. A czemu się odwraca? Jaki ma to sens? Ja tu czuję imperatyw. Odwraca się, żeby autor mógł opisać, że z tyłu był dom i nie czuła się tam szczęśliwa.

→ A być może po to, aby zobaczyć czy nie zostawiła uchylonych drzwi :P Odwróciła się to się odwróciła, co ja poradzę, tak chciała! 

 

Ale dobra, lećmy dalej: opisujesz mały, żółty domek o ciemnobrązowym daszku. Czy ten opis kojarzy Ci się z czymś bajkowym? Czy zwykły, żółty domek z brązowym dachem, to bajkowe miejsce? No nie. Okej, możesz stwierdzić, że to dom z prostych bajek, kreskówek, gdzie domki wyglądają zwyczajnie i nadal będą domkami z bajek. Ale to będzie naciągane.

→ Opisuję domek i charakterystyczne elementy, by później do tego nawiązać w pokoju Oskara. Nie chciałem też pójść w skrajność, że bohaterka mieszka w różowym domku, bądź zamku – bo to by nieco zdradziło o co tu chodzi. 

 

Dobra, czytam dalej, bo z krótkiego akapitu zrobiłam elaborat dłuższy niż niejeden short.

→ :D 

 

Czy to coś wnosi do opowiadania? No i czym jest ponadprzeciętna uroda? Dla każdego to coś innego, dlatego warto nie pisać ogólników.

→ Jak dla mnie wnosi. To, że ma dość wysokie mniemanie co do swej urody. Delikatnie narcystyczne, jak taka Barbie ;) 

 

Zgrabna blondynka o niebieskich oczach, złotych włosach to ponadprzeciętna uroda? No i lśniące oczy?

→ O gustach się nie dyskutuje! 

 

Fakt, że minęło kilka sekund nie różni się niczym od tego, że mija chwila. Polecam „chwilę”, bo nadaje dynamiki.

-> Zapewne chodziło o to, że ta “chwila” jest gdzieś w pobliżu linijek. Też wolę to określenie, ale daję sobie rękę uciąć, że dlatego tak to napisałem. A potem napiszesz “chwila” i będzie – oho! Powtórzenie! Ach, zawsze wiatr w oczy. 

 

Powtórzenia „się” gryzą w oczy. Dalej jest bardzo dużo tych „się”, polecam betomat albo ręczne wyłapywanie, nie wiem, w którym teamie jesteś.

→ A żadnych betomatów. Ja tam tradycjonalista. Na maszynie do pisania, a później na NF. 

No siękoza to dosć powszechna przypadłość pisarzy zawodowych czy amatorów hobbystów. Kajam się. 

 

Dialog mnie specjalnie nie porwał, choć wypowiedzi chłopca były napisane lekko, dobrze. Skoro zaczną szukać kota, to może wprowadzi to dynamikę do opowiadania, które na razie niczym się nie wyróżnia. Szkoda, że dalej znowu stosujesz streszczenie, nic by się nie stało, gdyby chłopiec zapytał o te poszukiwania. Jest topornie, brakuje klimatu, bohaterka nie porywa, świat miałki.

→ Ostre chili w tej opinii :P Widzisz, co do streszczenia – nie chciałem rozwlekać opowiadania, które miało mieć trochę creepypastową formę i przejść do domu. Zresztą, gdy okazuje się kim jest Niak Niuk, tym bardziej sobie to podarowałem, bo brakowałoby mi elementów grozy w tych poszukiwaniach. A z racji spokojnego początku, chciałem powoli budować napięcie/klimat. 

 

O, właśnie, miałam na to zwrócić uwagę. Naprawdę nie trzeba podawać kolorów wszystkich rzeczy, które opisujesz.

→ Zgoda, czasami z tym przesadzałem. Np z ramką, gdzie później jest opis znów w palecie kolorów zdjęcia. Kolory są ważne (zresztą też tak twierdzisz) i wciąż podtrzymuję to, ale no okej, czasami przegiąłem pałę. 

 

 Fotografia intryguje, jasne włosy kobiety, pokrewieństwo? Czy ona sama? Kim jest Oskar? Synem? Demonem? I co to za maska? Czytam dalej, jestem ciekawa, więc wciągnąłeś mnie do tego świata.

Sama gra w odkrywanie kart też ma w sobie niepokojący klimat, nakłanianie do picia herbaty, to zachowanie Oskara jest naprawdę straszne. Udało Ci się realistycznie oddać jego dziwne szaleństwo… albo nie wiem co…

→ Fotografia łączy się z urnami w kuchni :) Co do maski – to element symboliczny, wedle interpretacji. Ja myślałem o ludzkich “maskach”, “sztuczności” co do swoich tworów, czytaj laleczek. 

 

Ogólne wrażenie: początek siermiężny, prawie nic mi się nie podobało, od połowy naprawdę dobrze się czytało, historia wciągnęła. Poprawiłabym sporo na Twoim miejscu albo napisała ten początek jeszcze raz. ;) Bo klimat stworzyłeś rewelacyjny, Oskar potrafi przerazić, bohaterki okazujące się lalkami też dobrze wypadają w swoich scenach.

→ Dzięki wielkie Ananke za opinię i poświęcony czas. Początku przepisywać nie będę, ale jeszcze sobie przeczytam i pomyślę co tu zrobić, bo miałem też uwagi kilka komentarzy wyżej, ale to trochę wymaga czasu, wiec uwzględnię razem z powyższym. Znacznie trudniej się betuje siebie niż kogoś! 

No, nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz, więc cieszy, że koniec końców się spodobało :P 

Pozdro!

 

 

Dzień doberek!

EDIT: Doczytałem publikując komentarz, że to Twoje pierwsze w życiu opowiadanie – zatem naprawdę nieźle, zachęcam do dalszych publikacji :) 

No, zaczynasz tajemniczo, jakiś dom na cichej uliczce i niepokojące zjawiska, które w nim się dzieją, stuki puki i inne strachy – klasycznie, ale całkiem pasuje. 

Mamy tutaj pewną postać, którą widuje bohaterka i z początku nie do końca wiadomo czy to duch/widmo/halucynacje. Nieco dalej dowiadujemy się, że do złudzenia przypomina bohaterkę. Tutaj skojarzył mi się pewien film – “Oblicze mroku” – co prawda chodziło trochę o coś innego, bohaterka przygląda się w lustrze i ma kontakt z własnym odbiciem, które okazuje się być czymś bardziej “demonicznym”. Jakoś tak to opowiadanie mi klimatem przypomniało o tym filmie ;) 

Technicznie jest całkiem całkiem. Dość przyjemnie się przez tekst brnęło, bez większych trudów. 

Trochę mniej podobało mi się pójście w niewidzialność bohaterki. Uśmiechnęła myśl o kasie samoobsługowej i “duchu” dla innego gapia, który widzi jak batoniki same się kasują :P Nie wiem, na jego miejscu domagałbym się dojścia do monitoringu, nawet jakbym był na kacu. Później ta scena ze spodniami i za grubym tyłku – trochę napięcie zaczęło opadać. Całe szczęście jednak do niego wracasz. 

Creepy okazało się to, że ten “klon/byt” znajduje się w tym samym domu z bohaterką i po prostu z nią przebywa nie robiąc jej fizycznie czegoś złego – na plus. 

Końcówka to taka zamiana ról. Dopatrywałbym się tutaj całkiem fajnego psychologicznego motywu o zmianie osobowości i tym jakie korzyści/konsekwencje idą z tym w parze. Taka tylko luźna interpretacja, zwłaszcza po samej końcówce czy motywie z chłopakiem.

Podsumowując – feng shui trochę pretekstowe, bo chłop wszedł i wyszedł, zbytnio nie mam z tym problemu, bo się tym nie interesuję, ale jakby chłopa w tekście nie było i nie przestawił tam mebelka to nic by to w historii nie zmieniło, ale… historia koniec końców ciekawa i bywały fajne, klasyczne elementy grozy, które w opowiadanie się wpasowały. 

Wielkie dzięki za udział w konkursie!

Świenie, Bruce, dokładnie. Równowaga widzę zachowana! Popieram.

Mnie również do nich ciągnęło i będzie ciągnąć, jeśli wypełnię swoje zobowiązania konkursowe, betowane, portalowo-pojedynkowe i inne takie, więc nie jestem sam :) 

Jeszcze słyszałem, że ten wątek za dużo nie zwojuje, a jest przeciwnie. Jest zwrócenie uwagi o czym wspomniała Monique.M i wymiana wielu opinii i spostrzeżeń. Zauważyłem też, że jestem zapraszany na betę czy też o nią pytany od użytkowników, których nie miałem okazji kojarzyć. Tak więc przyjąłem, a co do kogoś kto ma wątpliwości i jest nowy i przypadkiem może to czyta, jak się wyświetla w komentarzach – śmiało, nigdy nie odmówię, tylko może się to rozciągnąć w czasie – więc jak na nim nie zależy, wiecie gdzie mnie szukać :P 

 

Sporo tego :) 

 

Kam

Dlaczego zakładamy, że początkujący portalowicze, który po pierwszym opowiadaniu zniknęli, przybyli na portal z celem zostania?

→ Tego już nie wiemy. Oczywiście będą takie przypadki, ale nie wydaje mi się, aby stanowiły one większość. Większość jednak chce się rozwijać i szuka swojego “miejsca na ziemi”, z którym jeśli chodzi o fach pisarski – jest trochę trudno. Zrobiłem risercz bez logowania – opowi i inne takie – marnie pod kątem merytoryki i samej ilości komentarzy. 

 

#Teraz ogólnie, do wszystkich:

Z dwa razy bodajże spotkałem się tutaj z opinią typu: Moja teza jest błędna.

Absolutnie nie jest. To nie jest tak, że ja miałem tutaj wszystkim udowodnić, że NIKT nie patrzy na nowego użytkownika. Ja mam rację z moimi przemyśleniami i obserwacją, jak i inni użytkownicy, którzy się tu wypowiadali. Bo jak czytałem Wasze powyższe doświadczenia – jest różnie. Więc tu nie chodzi o bronienie Częstochowy ;) Nie jest błędna też dlatego, że wcześniej przytaczano mi statystyki, których nie podważam bo to fakty. Faktem byłyby też mój zbiór statystyk w którym znalazłbym takie, w których frekwencja była bardzo niska. Jak widzicie – nie o to w tym chodzi i tu dochodzimy do tego co wreszcie użytkowniczka Monique zauważyła: 

Na koniec chciałam tylko napisać, że dla mnie ten wątek był założony, tylko by zwrócić uwagę na osoby nowe, nie jako nakaz.

→ Tak, Monique.M , cieszy mnie to, że to zauważyłaś, bo taka była moja intencja. Niektórzy odbierali to w sposób, który czasami mocno mnie dziwił. 

 

Skoro było dzielenie się doświadczeniami, dodam coś od siebie. 

Zakładając NearDeatha parę lat wstecz… ;) 

Na co liczyłem? Na uwagę. Co dostałem? 

Uwagę i dlatego dziś tutaj jestem. Nie skomentowałem żadnego opowiadania i zdziwił mnie pozytywny i dość liczne przybycie użytkowników. Gdybym nie dostał uwagi po pierwszym opowiadaniu – dziś by mnie tu nie było. Wspominałem o tym gdzieś wyżej, ale to dawno, więc: 

Po ciepłym przyjęciu zacząłem komentować teksty użytkowników, którzy do mnie przybyli – z ciekawości, nie wzajemna adoracja. Później takich co nie zaglądali, potem gaduł na SB, później nabrałem doświadczenia i zacząłem betować innych i jakoś to poszło. Nie każdy jest taki jak ja, ale z pewnością jest część osób z moim nastawieniem. Czy to coś złego? Absolutnie nie. Szukałem tylko odbioru kogoś spoza kręgu znajomych. Później się odwdzięczyłem. Dlatego nie jest niczym złym, że chciałem najpierw dostać uwagę, a później się nadto odwdzięczyć. Nie jest też niczym złym, że przychodzisz na portal i najpierw komentujesz, aby później wstawić tekst, aby ktoś do Ciebie przyszedł. ALE – nie powinno robić się z tego reguły. 

 

 

Dzień doberek. 

Drabbelkowy debiut całkiem, całkiem. Ciemna strona futrzastych i ta początkowa powaga :P

Ode mnie też piątka pójdzie. 

 

Asylum

Cóż, w takim razie każde z nas pozostanie przy swoim zdaniu.

→ To jest właśnie debata. Każdy tutaj może wypowiedzieć się na spokojnie i nie mam problemu z odmienną opinią. 

 

Jednak może, gwoli czystej ciekawości pogoogluj i powchodź na przynajmniej kilka portali literackich, na których ludzie zamieszczają opowiadania oraz przyjrzyj się tym miejscom, komentarzom, temu, w oparciu o co działają,

→ Nie mam zamiaru, bo skupiam się na NF. Co mnie konkurencja? :P Z tego co się orientuję według wszelakich opinii, frekwencja jest niższa niż tutaj, czy to pod względem starych/nowych, użytkowników. Nie zamierzam prowadzić dochodzenia, chodzi mi tylko i wyłącznie o to miejsce, aby delikatnie (bo wiem, że nie zdobędę Mount Everest tym wątkiem, ale delikatnie nakłonić do wiadomo czego). 

 

Krytyka, system oceniania, biblioteki, doskonale znam, Asylum. Nie jestem tu od wczoraj, wiele czytałem na wiele tematów. Jednak… co do nowoprzybyłych i tego wątku, to nie to było najważniejsze, a jak już wielokrotnie powtarzałem – zainteresowanie. Wbrew pozorom nie jestem “mamusią” nowych użytkowników. Nie chodzi mi by ich głaskać i mówić, że są najlepsi. Uwaga, nawet krytyczna, chęć wykazania pomocy, betą (jeśli się im o tym chociażby wspomni, bo nie mają o niej zielonego pojęcia), w kulturalny sposób podlinkowanie poradników. Ale właśnie (też wielokrotnie mówiłem) – zainteresowanie. 

Każdy ma swoje zdanie w tym temacie i cieszy więc taki odzew, bo nie chodzi o to, że mam kogoś tu do czegoś przekonać, albo ktoś mnie. 

#WAŻNE Tak więc jeszcze raz powtórzę – ten wątek jest NASZ, wszystkich, nie tylko mój. Starych i młodych. Jeśli ktoś chce, abym jakoś szczególnie się odniósł – proszę o oznaczenie mojego nicku. Bez tego również się odnoszę w miarę możliwości, ale by nie było, że olewam temat, bo nie olewam. Słucham, myślę, staram się angażować jak mogę, a gdy będę dyżurnym po uzyskaniu uprawnień – będę pomagał jeszcze bardziej ;) 

Pozdrówka, Asylum :D 

 

Asylum

Tak więc, czy siekałam cebulę, tarłam rzodkiewki, pomidory przez sitko przeciskałam, o Twoim to wątku, ND, dumałam.

→ Bardzo miło ;D 

 

Nowi użytkownicy zamieszczają swoje teksty na portalu w różnym celu, a o liczbę wyświetleń powinno martwić się wydawnictwo lub redakcja.

→ Zanim trafią do wydawnictwa przyda się właśnie zainteresowanie, aby był ten feedback. Stąd koło się toczy. 

 

Forum stoi moim zdaniem na starszych użytkownikach (dłuższy staż pisarski, komentatorski, doświadczenie zawodowe) i ich wartościowych komentarzach, ktore przyciągają nowe osoby i sprawiają, że zostają ponieważ chcą dostać feeback i podszkolić się w pisaniu. Dużo zasadniejszym pytaniem jest, co zrobić, żeby jak najwięcej osób z dłuższym stażem, dobrze piszących utrzymało się na forum, zamieszczało swoje opowiadania i udzielało komentarzy.

→ Absolutnie nie. Stare, jak to już nazwałem żartobliwie – konie, będą odchodzić, bądź zmniejszać swoją aktywność na portalu, jeśli zaczną wydawać książki, etc. Nie zatrzymasz ich tutaj i to nietrafne według mnie podejście. Skoro miejsca “starego konia” się zwolni, czas, aby przejął je ktoś inny, aby… Aby właśnie – szkolił się i doszedł do takiego poziomu, z którego w końcu albo opuści portal ze względu na sukcesy, albo po prostu zmniejszy aktywność z tego samego powodu. 

 

A, i może pilnuj wątku, w końcu jest Twoim. 

→ Mylisz się z czymś Asylum. Otóż to nie jest tylko mój wątek i nie będę wtrącał się do każdego komentarza, który wyraził inny pogląd niż mój. Nie dlatego, że jestem na to zły, bo ja się nie focham. Rozmawiam, zachęcam, wszystko jest we wpisie. To dyskusja. Jeśli jeden z drugim się zetrze i dyskutują między sobą, mam usilnie się wciskać między wódkę i zakąskę? Wszystko czytam, ale popatrz tylko na licznik komentarzy i powiedz, że mam nie spać, aby na wszystko się odnieść. Gwarantuję, jeśli ktoś oznaczy mnie nickiem – odpiszę. Ale ludzie zamieszczają tu też swoje opinie, a nie moim celem jest ich obalenie. 

Więc – nie martw się, pilnuję go. 

 

 

Dzień doberek. 

No, nie jestem zadowolony ;) 

Wiele poruszono przed moim przybyciem. Gość ma “żonko robota”, że tak to ujmę. Jak widać w pokoju nienaganny porządek. Gość bierze jeden zeszyt (wiem, męczono Cię już o to, ale to nie powód bym nie wspomniał) – i na tej podstawie chce reklamacji. Ta “żonka” siedzi razem z nimi, czy ten typ nie pomyślał, że może jeszcze nie zdążyła zabrać się za ten ostatni i wysnuł tak pochopny wniosek? Odczytuję bohatera jako niezłego creepa. Gdybyś celował w horror, mógłbym go zaplusować delikatnie pod tym względem, tak – nope. 

Dla mnie niezbyt. 

Na kominku leżały zeszyty z odrobionymi lekcjami.

→ To w końcu jak to było, nie wiedział czy odrobione, co pokazuje, że wziął losowy i był pusty? 

EDIT: Drabble w czasie przeszłym, więc to mi się gryzie. W teraźniejszym – jeszcze bym zrozumiał, że tak sobie myśli. Tak więc, ten… Jakbyś napisał o samych zeszytach to inna sprawa, tak – kompletnie mi to nie pasuje. 

Dzień doberek, złota medalistko!

No, wzięłaś sobie opis nad którym najdłużej myślałem, o czym świadczy jego długość ;) Bardzo cieszy, że motyw Instagrama nie potraktowałaś tylko do scenki, że bohaterka raz się na nim zalogowała, a portal społecznościowy grał tu niemałą rolę. Na plus! 

To co zaskoczyło to relacja bohaterki ze swoim przyjacielem, szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że będą polować na siebie wzajemnie. Scena w wannie bardzo thrillerowa. Ogólnie to opowiadanie ma taką thrillerową formę, jednak sprawnie połączony z motywem horroru – wiadomo, dziennik, pewny cyrograf i żądna rozgłosu i poklasku bohaterka. 

Co do wiarygodności historii – w czasach internetu, gdzie ludzie potrafią sprzedać się za parę złotych kompletnie nie zdziwiłoby mnie to, gdyby z takim motywem fantastycznym wpleść historię w dzisiejsze czasy. Zapewne sporo ludzi by się skusiło ;) Skoro jest Dark Web/ Deep Web – gdzie działo się sporo strasznych rzeczy, tutaj kompletnie mnie to więc nie dziwi. 

Końcówka jest rewelacyjna. Takie odwrócenie roli, gdyż nasza bohaterka stała się “ofiarą”, dzięki czemu zyskała światowy rozgłos i to w dość inny, niż początkowo zamierzała sposób. 

Alex miał rację. Zdjęcie komórką wystarczy. Moja zapłakana twarz, wtulona w białe pióra, mówi o przerażeniu i bólu.

→ A no właśnie świetne odwrócenie ;)

 

No nic, nam to opowiadanie strasznie się podobało, więc z mojej strony bez narzekania tym razem! 

Wielkie dzięki za udział w konkursie! Sława wymagała poświęceń.

mindemanifaj 

A na koniec pozwolę sobie zaznaczyć, że nie do końca nawet rozumiem, po co ten wątek (chociaż czytało się z zainteresowaniem)

→ Spieszę z odpowiedzią, skoro nie rozumiesz. Otóż wątek służy sprawie polepszenia odwiedzin u “nowych”, bądź po prostu zastanowienia się nad tym. Jak widać trochę osób wpadło, nawet jeśli ktoś ma też inne zdanie, a tu bywało różnie. Jeśli się o niczym nie mówi, to po co HydePark? Oczywiście, że wątek ma swoją rację bytu. Są tu poruszane kwestie od ich nazwnictwa, po pisaniu o nich na SB, o odwiedzinach, o dyżurnych w tej kwestii. 

 

Świeżynki przecież się pojawiają i nie wszystkie znikają.

→ Nie przekonuje mnie to stwierdzenie :) 

 

Co do ich nazewnictwa już wracając do tego tematu – “nowicjusz” “świeżak” – no nad tym bym tak nie rozmyślał specjalnie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Bezpośrednio nie zwracałem się do kogoś – “Hej, żółtodziobie/świeżyno” – ale myślę, że to już bardzo sprawa detaliczna. Każdy może mieć tu swój próg dystansu – ja nazywałem się sam żółtodziobem na początku uczestnictwa kiedyś, kiedyś na portalu. Kawał czasu ;)

 

EDIT: Ten wątek to już taki “straszny las” dla młodych użytkowników. Bo widząc też opinie przeciwne co do moich – to strach zabrać głos z myślą, że już nikt do nich (nowych) nie zajrzy jak powiedzą swoje zdanie :P Oczywiście, jeśli ktoś się zgodzi z wątkiem, wtedy to dla nich “straszny las”. Stąd rozumiem pewne rzeczy.

– Pani doktor. – Usłyszałam naganę w jego głosie. – Obiecała mi pani pomoc. Tak się nie godzi. Proszę otworzyć oczy, bo inaczej wyrwę je z pani oczodołów i nabiję na te długopisy, które tak często trzymała pani w ręce. Zostało mi coś z dziecka, wciąż uwielbiam lizaki.

Joker

“Terapia z deserem”

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/28702

→ Jak już poprawiony cytat to wrzucam, pisałem kiedyś o nim na SB, więc oddaję mu słuszne miejsce ;) 

Szaleństwo, groza, horror pełną gębą! Cudowne! 

Nawet o manipulacje – bo kto sprawdzi, czy poparły trzy, czy trzydzieści trzy osoby?

→ Napisałem, że parę. Zresztą, pod tym wątkiem też pojawiały się opinie podobne co do moich, więc nie mam powodu do żadnych manipulacji, to są fakty, bo temat okazał się popularny, więc nie dziwota. Wymieniać z nicku nie będę (bo to Priv tu czy discord), może i się odezwą sami. Zresztą – nie każdy chciał się narażać w fazie “konfliktowej”, gdzie ktoś mógł oberwać rykoszetem. Teraz już mamy spokój i skupialiśmy się na dyskusji, jak chociażby ANDO, która wyszła z jakąś inicjatywą i myślami co do pomysłów w tym temacie. Nie każdy pomysł mój czy jej musi spotkać się z uznaniem, jednak zawsze to cegiełka. 

Moje generalne stanowisko wobec uporczywie powtarzanego postulatu, żeby częściej zaglądać do Poczekalni, czytać i komentować teksty, żeby nowicjusze czuli się lepiej, jest następujące: metodami nakazowo-rozdzielczymi mało co daje się trwale osiągnąć. Dziwić się, że sporo osób nie przejawia żywego zainteresowania nowościami, też nie bardzo można.

→ Nic z rzeczy nakazowych. To temat do dyskusji i wyraziłeś swoje zdanie. To zwrócenie uwagi na temat zaklimatyzowania się na portalu. I jak widać wiele ciekawych opinii i propozycji padło. Z racji wcześniejszej burzy, otrzymałem parę wiadomości co do tej inicjatywy i były one przychylne. Jednak niektórzy z racji “awanturki” nie chcieli o tym głośno powiedzieć, to też normalne. 

 

I do uwag ANDO:  

– dbanie o równą krytykę wobec wszystkich, bez względu na awatar i dokonania.

Miejmy odwagę wytknąć błąd również znajomemu, dla jego dobra i rozwoju.

→ Zgadzam się w 100%. 

 

Dobrze że niefajne dyskusje na SB na temat nowych użytkowników są ucinane. 

→ Też mnie to cieszy. Ali też do tego nawiązywała.

 

– zmieniłabym tytuł poradnika dla nowych użytkowników, razi zwłaszcza określenie “żółtodzioby”. Przydałoby się krótkie wprowadzenie do podstawowych reguł portalu, istniejący poradnik mógłby funkcjonować jako rozszerzenie tej wiedzy. “Portal dla żółtodziobów” stanowi solidne opracowanie, wyczerpujące temat, ale nowym osobom trudno przebrnąć przez taką dawkę teorii.

→ To bardzo solidny poradnik, już bez względu na nazwę. Rozumiem go, jednak gdybym zaczynał to nie wiem czy bym przebrnął tak na teorii. Jak mówię – świetna sprawa, ale trochę tego jest :) 

 

– żeby uniknąć pouczania, można każdemu nowemu użytkownikowi polecać link do podstawowych reguł portalowych, w którym będą odwołania do szerszych opracowań i do porad warsztatowych, np. prawidłowego zapisywania dialogów i myśli. Mogę pomóc w opracowaniu takiego wprowadzenia i zlinkowaniu go z pozostałymi poradnikami.

→ I to jest myśl – jak widać wątek mimo różnic zdań, bo mamy swoje, może przynieść coś fajnego ;) 

Wiele grup na facebooku odradza korzystanie z tego forum.

Młody Pisarzu

Też miałem kontakt z ludźmi spoza Nowo Fantastycznej planety i wiem, że mają nas za buców i toksycznych chamów – tak, też się do nich zaliczam skoro tu jestem według nich, ale powody są różne. Jeśli ktoś przejedzie po Twoim tekście bez wazeliny to może być to również wytłumaczeniem takich opinii. 

EDIT: Tutaj akurat miałem na myśli, że nie popieram nagonki, tylko mówię o frustracji do NF. No tak, to nie Wattpad.

Na raty postaram się jakoś odnieść. 

ND, bardzo unikasz tego pytania o Twoje postulaty.

A może nie ma żadnej winy, a może to normalne, że ludzie nie są botami?

Na początku wątku padło pytanie o postulaty, wtedy je pominąłeś, jeśli później je dodałeś, to utonęły w dyskusji. Może czas, żebyś je przedstawił/podsumował/powtórzył, bo w zasadzie nie wiadomo o czym jest wątek, oprócz tego, że o tym, że Dyżurni nie istnieją, Loża zła, a statystykę odkładasz na bok.

→ No, chyba utonęły, Wilku ;) Oczywiście patrzysz na to, że Dyżurni nie istnieją, Loża zła, a statystka idzie w kij dmuchał. A nie spojrzysz na drugą stronę narracji, iż – Nowi to słabizna i nic nie komentujące buce, w dodatku nie odpowiadające na komentarze. Są dwie strony medalu, Wilku. Strasznie to wyolbrzymiłeś. Statystykę (za mojej kadencji dyżurnego) widziałem, tak więc możemy się przelicytowywać, ale nie o to w tym wszystkim chodzi.

 

KOD CTHULHU

 No, nie da się zrobić tego technicznie, można tylko rozmawiać. Mówiłem już wielokrotnie co można zrobić, ANDO również przytoczyła swoje pomysły. 

Z mojej strony wygląda to tak: 

Czytaj sobie ulubionych autorów, jeśli masz taką chęć użytkowniku, ale wpadnij czasem do nowego bez uprzedzeń. Nie z uporem maniaka, ale w miarę możliwości – choć odrobinę częściej – Bolly podawał na własnym przykładzie jego zniechęcenie się portalem – i to też jest cenny punkt widzenia. 

Nie wsadzaj wszystkich do jednego wora użytkowniku i nie siej plotek, że WSZYSCY nowi to nieodpowiadające na komentarze bufony, bądź z drugiej strony – komentujące tylko swoje teksty. Mimo wszystko wielokrotnie tutaj powielane takie zdania mogą komuś zakodować się w pamięć. 

Dyżurni – Otóż, jak Wilk wyolbrzymił (bo nigdzie nie powiedziałem, że nie istnieją, więc takie to odwracanie kota ogonem) – istnieją. Oczywiście, dzięki większej jej liczbie rośnie prawdopodobieństwo minimalnej uwagi dla “młodych”. Sam planuję do tego wrócić, gdy zgarnę uprawnienia. 

Pomoc poradnikowa – Nie uważam tego za coś złego. Wszystko zależy jak się do kogoś zwrócisz. Jeśli powiesz – “Łap, naucz się podstawowych zapisów dialogów, potem pisz” –  wtedy ktoś nie uznaje tego jako pomoc. Jeśli wykazuje się odrobinę empatii do “młodego” i napisze się to w nieco inny sposób, odbiór bywa inny. Ja czasami robiłem to przez Priv. I dostawałem za to podziękowania. 

Nie wszystko powiedziałem i będę się odnosił, ale to i tak długa wiadomość i będę wracał. Dużo słusznych myśli tutaj padło, nawet z osobami z którymi mniej w tym temacie się zgadzałem. 

Nikt tu nie twierdził, że młody ma mieć takie same statystyki jak ktoś bardziej “popularny”, jak to też zostało mi sugerowane. Nikt nie twierdził, że młody ma być chwalony – jak to też od paru osób padło. Oczywiście, dostałem statystykę pewnych opowiadań (już pomijając czy po wynikach czy przed) i tego nie lekceważyłem, bo były słuszne. Jednak ja również mogę zagłębić się w poczekalnie i znaleźć takie, które będą kontrą. Nie chodzi o licytację. 

 

 

 

"Zgadzam się. Zdarzyło mi się zgłaszać do biblioteki teksty, które mi się nie podobały, ale były dobrze napisane." -> Z tym akurat z ANDO bym się nie zgodził, raczej… inaczej. Bo to zależne od podejścia. Nie traktuję Biblioteki jak dyktando, a największy nacisk właśnie kładę na "podobało mi się". Jak wspominałem, wolę dobry pomysł z kilkoma błędami niż nudne jak flaki z olejem pomysły, które ktoś dzięki poprawności jezykowej wspieraną słownikami i programami podkreślającymi błędy, napisał.

ANDO, oczywiście w tym, aby wszystko było w jednym miejscu :) Na dniach powiem co mam jeszcze do napisania/podsumowania. Jednak często jestem pod telefonem, a jak już na laptopie to betuję teksty konkursowe, stąd niebawem tu wrócę!

Mindenamifaj – Dzień doberek, witamy, witamy. Nie ma się czego bać i stresować. Pisz śmiało! Czy to opowiadania, komentarze, czy na SB. Wal śmiało! Z dewizą Ananke zgadzam się w 100%. Kogo tu się bać, wal co ślina na klawiaturę przyniesie. Tak najlepiej.

Dzień doberek, Silver. Wiele już zostało powiedziane, więc będzie krótko, iż z fona. I tym razem jestem zgodny z większością komentarzy. Przekaz jest dosadny, smutny i prawdziwy. Nie jest to coś bardzo oryginalnego, bo brak pamięci o ludziach w podeszłym wieku to powszechne zjawisko często występujące czy to w książkach czy filmach, no i oczywiście w samym życiu. Jednak to mi akurat nie przeszkadza, bo takie teksty jak Twój mają trafne przesłanie. Tak, po samym wyjaśnieniu skrótu już wiadomo co się święci. Porównanie tego auta do śmieciarki jest dość mocne, co w tym przypadku pasuje do sceny. Końcówka – na plus.

Dzień doberek! 

Mi również przypadło do gustu. Krokus wspomniał o interpretacji nadopiekuńczych rodziców, co ja akurat odebrałem w taki sposób. Krótkie, fajne i przyjemne, więc na krótko. Jakby traktować dosłownie – w tekście mamy, że niezbyt długo potrafiliby go utrzymać w tajemnicy. No, ma swoje rozmiary więc sprawa oczywista. Takie odejście olbrzyma mimo czyhających niebezpieczeństw to też troska o ich byt, bo kiedy by prawda wyszła na jaw, rodzina byłaby w kłopotach. Co też mi się wiąże w pewną interpretację zaradności w realiach. 

 

Co do niedopowiedzeń – tak lubię i jak wspomniałem celowo je wprowadzałem. Ale po namyśle muszę Ci rację przyznać co do tematu urn. Że mówi o nich, mamy scenę z lustrem. Słabiej wybrzmiewa więc ta kwestia urn. Okej, tutaj zgoda. Oczywiście nie musieli odrazu lecieć do kuchni, ale scena sugeruje coś w temacie lustra. Przemyślałem i to akurat trafna uwaga.

M.G Zanadra 

 

Aaa…Te urny… Tak, później stało się to jasne, a zapomniałam dodać, że 11 lat i mieszka sam? Dziecko można zostawić samo w domu w wieku 12? – chyba. A tu nie dość, że rodzice nie żyją (co mogłoby zostać niezauważone), ale są w urnach, więc ktoś ich spalił, a dziecko zostawił samopas. Chyba, że mały ich spalił? Tu też miałam zagwostkę… 

→ 11 czy 12, co za różnica? Nie wiadomo czy akcja dzieje się w Polsce czy na kompletnie innej nieodkrytej planecie. Tutaj mamy do czynienia z pewnym oniryzmem, sennym koszmarem. Przy takim założeniu prędzej dziwiłbym się temu, dlaczego lalki potrafią chodzić, niż tym dlaczego zostawiono (?) chłopca w domu w wieku 11 lat. 

 

Nawiązanie do czego? Bo z tekstu nie wynika, że w urnach są rodzice. Jak Oskar idzie jej coś pokazać, to stają przy lustrze i ona się przegląda, a on pokazuje jej lalkę. Gdzie urny w tym? Nie rozumiem

→ Nawiązanie do rodziców, dwóch urn. Oskar o tym wspomina, ale nie musi to nadejść natychmiast, że mówi o tym i od razu mają biec do kuchni, bo są w jego pokoju. Tutaj zostawiłem otwarte zakończenie, aby nie do końca było jasne, jak zareaguje model brunetki. Wcześniej był odnośnik do zdjęcia, później do dwóch urn. I właśnie o to mi chodziło, aby tego do końca nie wyjaśniać. Bo być może w urnach są dziadkowie, a być może rodzice? Być może są w pracy, a być może na półce ;) Stąd nie nadawałem Oskarowi nadmiernej demoniczności. W sumie? Czy okazał się zły? Tylko się bawił, a rodziców zostawię na książkę :P 

Taki był zamiar, stąd zarzuty co do niedomkniętych wątków doskonale rozumiem i mogę się z tym poniekąd zgodzić. W tej jednak konwencji mi to pasowało, aby pozostawić czytelnika w niepewności. 

 

A co do lalkowosci, to można też użyć cech charakterystycznych dla Barbie. Może mówić, że ma długie nogi (co w tekście jest), nienaturalnie wąską talię, nie może przestać się uśmiechać, budzi się w pełnym makijażu, przy bardzo małej masie ciała ma wyraźnie zaznaczony biust – zamiast "jestem piękna".

→ Akurat “jestem piękna” nie padło w tekście z jej ust, prędzej z Oskara, tak wiem o co chodzi, ale musiałem skoro cytujesz :P 

Użyłem cech charakterystycznych – do nóg mi przyznałaś rację, jednak z początku mówi:

Chyba nie istnieje ktoś taki, kto nie zakochałby się w moich zgrabnych nogach, długich złocistych włosach czy w dużych lśniących niebieskich oczach.

→ Jednak nie mówi tylko, że jest hot sweet, hot sweet girl. Są jakieś konkrety. Później w scenie przy lustrze mówi o lśniącej twarzy. 

EDIT: I że nie może płakać i nigdy nie potrafiła!

 

Biblioteka:

– Nie wystarcza mi, że tekst jest napisany poprawnie. Wbrew pozorom mam do nich swoje wymagania, przez co wcześniej nie zgłaszałem ich na potęgę. Uważam, że jakiś poziom powinien być, bo jeśli wyróżnialibyśmy każdego to wyróżnienie znika w odmętach bram piekielnych. 

Czego oczekuję? Przede wszystkim dobrego pomysłu, ciekawych bohaterów, czegoś co po prostu wciąga – bez filozofii. Kiedyś spotkałem się na portalu z opinią… nie pamiętam kto to powiedział, ale coś w ten deseń – że zazdrościsz, że sam na to nie wpadłeś. I to jest trafne podsumowanie. Technicznie – musi być jakoś napisane, jednak zdecydowanie wolę ciekawy tekst z jakąś liczbą błędów, niż doskonale napisane nudy. 

 

Piórka:

Przestałem na to zwracać uwagę. Jak wspominałem w swoim wątku – często czytałem teksty piórkowe, które mniej mnie zaangażowały, niż te z drugiej strony poczekalni bez nominacji do biblioteki. Oczywiście są też rewelacyjne, tutaj na przykład poleciłbym Darcona w tej sprawie, więc nie wrzucam wszystkich do jednego wora. Nie uznaję autorytetu tekstowi, który ma nominację. Ale żebym musiał coś nominować na piórko – to samo co wyżej w kontekście biblioteki, tylko z większym efektem wow i większą zazdrością, a o to niełatwo ;) 

 

Dorwałem się wreszcie do laptopa, stąd wszystkim – dzień doberek! Och, długi komentarz będzie, ale mam do tego tendencję. Gdy pisałem maturę z polaka, bałem się, że mi miejsca na arkuszu nie starczy :P 

 

Gekikara

To prawda, że jest tu więcej pootwieranych wątków niż policjantów przed domem Kaczyńskiego, ale tekst nadal pozostawia bardzo dobre wrażenia.

→ Pierwsza część zdania bawi, druga cieszy :D 

Może coś w tym jest.

 

Mnie za to drażniły te opisy w narracji, zwłaszcza typu "byłam dziewczyną ponadprzeciętnej urody" – jakoś mi się takie stwierdzenia nie kleją z pierwszoosobowym narratorem, ale to może tylko moje subiektywne odczucia. 

→ Rozumiem. Kierowałem się takim “narcyzmem”, ze względu, że to bohaterka jest lalką. Taką Barbie, stąd jej urodę chciałem podkręcać ;) Przyjmuje uwagę. 

 

Wielkie dzięki za fajny odbiór i zwrócenie na to co przeszkadzało. 

Pozdro! 

 

Kronosie

 

Dziewczyny sprawiają wrażanie zakochanych w sobie. ;)

→ Mhm, tak jak Gekiemu odpisałem wyżej. Z racji, że bohaterka jest lalką… laleczka Barbie zapewne by też na siebie tak patrzyła :p 

 

Bohater szuka przyjaciela, a jednocześnie skutecznie odstrasza, co trochę zgrzyta.

→ Rozumiem, ale zwróć uwagę, że Oskar jest dzieckiem. On nie rozumie do końca tego co tworzy i w jaki sposób się zachowywać. Zauważ, że przy drugiej bohaterce, Oskar zachowuje się nieco inaczej. Uczy się na błędach. To ekscentryczny i osamotniony chłopiec, który nie pojmuje natury tego jak ma przyciągnąć do siebie swoje laleczki. Jak Barbarian przytoczył: 

Fajne uzasadnienie lalkowatości bohaterek/bohaterki (?) i tego, że chłopak jest jedynie dzieckiem i nie do końca rozumie zasady rządzące jego światem.

→ O to mi właśnie chodziło :)

 

Tekst z dobrze budowanym klimatem. Oprócz początku, przez który nieco się prześlizgiwałem wzrokiem, opowiadanie wciągnęło mnie. Podobały mi się obrazy/ rekwizyty, którymi budowałeś nastój grozy: gra w karty, kot maskotka, czerwony latawiec, lalki itd. Te elementy nieźle zagrały i osteteczny efekt zrobił na mnie wrażenie!

→ To bardzo cieszy, że wciągnęło. Właśnie takimi rekwizytami dziecięcymi chciałem stworzyć horror, w którym nie poleje się ani kropelka krwi. 

Bardzo dziękuję za wizytę i pozdrawiam! 

 

M.G Zanadra 

Parę rzeczy więcej wymieniłaś, stąd komentarz do Ciebie będzie dłuższy: 

Brakowało mi wcześniej informacji, że złotowłosa, np. nie pije herbaty, bo nie może podnieść filiżanki, bo ma za małe ucho lub tam coś innego… To byłoby odniesienie do późniejszych sklejonych palców.

→ Rozbita filiżanka właśnie miała odniesienie do tych palców. Wcześniej miałem scenę, którą wyciąłem zdając sobie sprawę o tych palcach, że przygląda się ona w podręcznym lustereczku idąc sobie na początku tą alejką. 

 

Nie ujął mnie fragment “ale jestem piękna”, ale to już było powiedziane.

→ Zaznaczałem tym lalkowatość bohaterki – jak wyżej wspomniałem, Barbie zapewne też by o sobie tak mówiła. W końcu w lalce co jest najważniejsze? Wygląd. 

 

Brakowało mi informacji, że chłopiec zaprosił drugą kobietę do siebie, niby wszystko wiadomo, a jednak, jakoś zabrakło mi tego jednego “spotkałam go podczas spaceru i poprosił mnie o odprowadzenie do domu, czy coś tam…”

→ Dalszej części nie kopiuję, aby za dużo miejsca nie zabierać, ale rozumiem tę uwagę. 

 

Dlaczego w domu jest taki porządek i po co jest to podkreślane? Nie wyłapałam.

→ O! To taka mała rzecz, ale dla mnie podkreślająca Oskara. Otóż chłopiec jest małym perfekcjonistą, co łączy się do perfekcyjnie wyglądających laleczek. Starannie zaścielone łóżko, nienaganny porządek, czyste kafelki w kuchni – Oskar dąży do perfekcji w każdym calu. Chciałem też wyróżnić się tym, że w horrorze nie musi to być zabita dechami chata z pajęczynami i samymi pająkami. Jest czyściutko! 

 

Byłam pewna, że ciała pod łóżkiem to rodzice chłopca… Myślałam też, że może żyją i wejdą do pokoju Oskara i nie powiedzą ani słowa o siedzącej obok kobiecie. Co byłoby dziwne i zastanawiające. Później okazałoby się właśnie, że to lalka…

→ Rodzice Oskara są w kuchni na półce :) Urny. Stąd najpierw zapodałem informację o zdjęciu na półce, a później urny na regale. W końcowej scenie Oskar odpowiada na pytanie bohaterki “Co na to Twoi rodzice?”, chłopiec mówi, że musi jej coś pokazać. Takie nawiązanie. 

 

Podzieliłam się z tobą moimi przemyśleniami, nie po to, żeby powiedzieć, że było coś źle albo, że zrobiłabym to lepiej, tylko żeby pokazać, że mnie tekst zastanowił, a to chyba dobre? Mam taką nadzieję ;)

→ Bardzo dobrze, że się dzielisz. Każdy ma swój punkt widzenia i cieszy mnie to, tym bardziej, że się podobało i nawet przesłuchałaś. Wielkie dziękuję, to dla mnie ważne, jak dla każdego autora.

 

Co do skojarzeń z Omenem – Mhm, jednak Oskar czasami tam trochę weselszy był :P 

PS: Co do osłuchu… Oskar w wieku 6? lat już jest po mutacji… To trochę raziło, ale klimat super ;)

→ Oskar ma 11 lat, ale fakt na mutację nieco za wcześnie, hehe. Marcin robił co mógł, swojego basu nie sposób zmniejszyć. Ale i tak sobie chłop poradził! 

 

Do wszystkich: 

Cieszy każda uwaga i każdemu dziękuję. Częstą uwagą były jakieś niedopowiedzenia w kwestii wątków. Pod pewnymi względami mogę się zgodzić i też nie, bo to już kwestia odbioru. Jednak wstawiłem to opowiadanie, aby też otrzymać jakieś wskazówki, bo Oskar jest bohaterem książki (wspominałem na SB, ale i wspomnę tutaj), którą piszę – może coś wyjdzie, może nie – czas pokaże, więc na luzie ją piszę bez ogromnych nadziei, bo nie mam jeszcze 1/3 nawet. Więc… nie zawiodłem się na Was! 

 

 

 

Dzień doberek, Roger. Dzięki za opinię. Pisanie dla pisania, się nie zgodzę. Otóż niedopowiedzenia zostały wprowadzane celowo. Ale no rozumiem, że oczekiwałeś trochę czegoś innego. Lubię w tekście możliwość interpretacji i tajemnicę, zwlaszcza w horrorach. Ale no, nie mam problemu z innym zdaniem i punktem widzenia. Również wielkie pozdro!

Dzień doberek, Barber! 

 

Niezła psychodela, umiesz stworzyć klimat odosobnienia, który czytelnikowi wkrada się do ducha i napełnia niepewnością i lękiem. I dobrze, takie mają być horrory, a pisane straszydło jest znacznie większym wyzwaniem, niż film czy gra.

→ Na tym mi właśnie zależało, więc cieszy, że doceniasz. Tak, filmy i gry mają więcej środków do straszenia od muzyki po jump scary etc. :) 

 

Fajne uzasadnienie lalkowatości bohaterek/bohaterki (?) i tego, że chłopak jest jedynie dzieckiem i nie do końca rozumie zasady rządzące jego światem.

→ Dokładnie. To świat Oskara, który jest “Bogiem” tych laleczek, jednak nie do końca pojmuje ich naturę, tego co stworzył. Laleczka jest poniekąd tym samym istnieniem, z zanikami pamięci przy kolejnych Wcieleniach ;) Jej kolejne losy to pewna – reinkarnacja. 

 

Dzięki za miłą wizytę! 

Pooozdro! 

 

Rodzi się i rodzi. Teraz mnie taka myśl naszła, że to będzie pierwsze opowiadanie (w sumie szort, ufff), które napiszę ręcznie w zeszycie, a później przepiszę. Dlaczego? Nie mam pojęcia xD Po prostu chcę sobie gdzieś pojechać w naturę, a że laptok mój to potrzymie z dwie godziny na baterii to nawet mi się go brać nie chce. To już nawet nie oldschool, by maszyną do pisania. To już coś więcej. Ale w jednym miałem rację, Golodohu. Będziesz bity tylko prawą ręką!

Najsik, zapewne. Twój wierny czytelnik zawsze szczery i czekający na następne!

Co do pytania. Drabble to drabble. Z założenia ma prostą budowę na co pozwala ilość znaków i nie trzeba tutaj jakoś mocno główkować. Twoje drabble Misiu bywały lekkie i przyjemne. Ten jest dla mnie po prostu jakoś inaczej napisany. I mocno nie siadł. Umówmy się, ile drabble potrzebuje uwagi? 20 sekund, 15? Bez przesady. Odrobinę od powyższych użytkowników dostałeś, ja czytałem dwa razy, Mlody Pisarz podobnie. Nie ma uwagi? Po prostu tym razem cytując Młodego – "ciężko napisane". EDIT: Tak więc w tym przypadku to nie głebia interpretacji sprawiła, że ktoś nie załapał a wykonanie. Bo wcześniej się nie potykałem na Twoich drabbelkach ;)

Początek jest "Opowiem wam o moim początku na portalu" i narracja się zmienia w jakiś dziwaczny sposób. Średnio tym razem, dezorientacja jak na tak krótki tekst. EDIT: Okej, na szybko z telefonu, za drugim razem teraz załapałem o co z tym chodziło. Wrażenia jednak podtrzymuję. Cebula lepsza, niż to dziwadełko xD

W tym drugim zdaniu już zostało nadmienione co do sięgania. Ale kto sięgnął po laptopa? Z telefonu piszę, więc – "W lutym zeszłego roku po śniadaniu sięgnął po laptop, by zajrzeć na…" Czy nie miało być Miś? Albo sięgnąłem? A co do sympatii, nie jesteśmy zupą pomidorową, aby każdy nas lubił ;)

Haha, Silver w punkt, aż smiechłem :D Tylko o ile pamiętam w tej wiadomości ta "Pani z Rosji" chciała jeszcze moje zdjęcia. Gorzej jakby chciała też zdjęcia tego królestwa! Ale i tak nie mogę na myśl, że ktoś mógł podsyłać. Nowy temat na netflix. Skoro bywali "oszuści z tindera", co laski wysyłały kasę jakiemuś randomowemu gościowi, a potem płakały, że to oszust, to tym bardziej nie zdziwi mnie, że ludzie nabierają się na postaci z powyższego drabbla czy "Rosjanki". To jest hit sezonu xD

M.G Zanadra – w takim razie nawet nie wiesz, że straciłaś szansę życia. Z nową szansą na dobry byt. W moim przypadku ten ktoś był dość sprytny. Nie dał fotki takiej instagramowej modelki z photoshopem, a taki naturalny selfiak. Ja wtedy sobie myślę, czy znalazły się takie simpy co odpisywały i wpłaciły, bo im większa liczba maili tym prawdopodobienstwo rośnie, haha, beka. Zapewne się trafiły.

Nowa Fantastyka