Profil użytkownika

Moje publikacje:

“Płaszcz z foczej skóry” Silmaris 02/2018 – http://silmaris.pl/silmaris-22018/

“Skazany na półwieczność” Biały Kruk 06/2018 – http://magazyn.bialykruk.org/?fbclid=IwAR3ihUfXJMP6i8Wn7rdEpUmfJLnCuymNptavFjLuTot6UT_Yo1S3pCP38lE

 

Chwilowo nie mogę sobie pozwolić na betowanie tekstów, z wyjątkiem osób, które regularnie mnie wspomagały i wspomagają (większość znajomych). Dlatego wszystkich innych użytkowników proszę o nie wysyłanie mi zaproszeń. Zbyt duży natłok zajęć i spraw. 


komentarze: 1077, w dziale opowiadań: 864, opowiadania: 461

Ostatnie sto komentarzy

Silvo, dziękuję za lekturę. Interpunkcja jest od zawsze moją achillesową piętą i walczę z tym, ale wcale prawdopodobne, że nadal robię błędy. No, ta końcówka zdecydowanie zyskałaby na rozbudowaniu. Cieszę się, że ogólnie uważasz tekst za fajny. Jeszcze raz dziękuję za wizytę i miłe słowa. 

 

Anet – jak zawsze miło Cię widzieć. Dziękuję za lekturę i cieszę się, że się podobało :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No… Nie. Sam tag “Cyberpunk” i motyw “Cyberpunk: w służbie zła” nie określa w jakim świecie rozgrywa się akcja, bo: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cyberpunk to gatunek literacki, nie tylko gra RPG. Możesz nie lubić określenia fan fik, ale jeśli tworzysz coś w cudzym świecie, to tworzysz fan fik. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Rosso! Miło Cię znów widzieć, tym bardziej pod moim tekstem z tak miłymi słowami. Co więcej mogę powiedzieć prócz tego, że cieszę się, iż opowiadanie Ci się podobało :)

 

Wilku – a widzisz, każdy ma swoje ulubione zdanie. Jak Wisielec czytał to jego najbardziej chyba urzekło zdanie o odsysaniu mleka. Z tego, co widzę, to masz w sumie podobne przemyślenia, co dogsdumpling. Może faktycznie czegoś tu brakuje i jeśli zdecyduję się kiedyś rozbudować to opowiadanie, na pewno wezmę to pod uwagę, żeby to jakoś podbudować. Dzięki za wizytę, lekturę i sensowną krytykę :) Postaram się wyciągnąć wnioski. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Olciatko, dziękuję Ci bardzo za wizytę i cieszę się, że opowiadanie się spodobało! Fajnie zinterpretowałaś postać, bo faktycznie ona faktycznie do nikogo nie pasuje i jest wyalienowana. Robi to, co wydaje jej się słuszne, nie licząc się z nikim, bo z nikim się nie zgadza tak do końca. Obchodzi ją tylko los jej i przede wszystkim dzieciątka. 

Co do wybranego zdania, cieszę się, że przypadło Ci do gustu, też byłam z niego zadowolona.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Opowiadanie mi się podobało. Płynnie się czytało, historia była ciekawa, postaci wiarygodne. Jedyny zgrzyt taki, że… Zastanawiam się, czy nie powinieneś, autorze, dać tagu “fanfik”. Bo jakby nie patrzeć, świat, którym się posłużyłeś nie został stworzony przez Ciebie. Wydaje mi się, że w obliczu nadchodzącej premiery gry CDPR nikt nie uzna, że sam wymyśliłeś Night City, Pacificę i inne elementy świata przedstawionego (chociaż jeśli dobrze kojarzę test pochodzi z Blade Runnera?) ale jednak nie zaznaczając, że czerpałeś z istniejącego dzieła (nawet jeśli nie jest ono stricte literackie) ktoś mógłby zarzucić Ci plagiat. Sam tytuł też nie do końca mi się podobał. Wiem, że chciałeś nawiązać do PLiO, ale… Jakoś w ogóle mi to nie pasuje do tego, co dzieje się w tekście. Wydarzenia nie nawiązują za bardzo do wydarzeń z książki Martina (czy też serialu, bo nie wiem, do czego konkretnie chciałeś nawiązać), więc wydaje się nawiązaniem na siłę, takim, żeby było. 

Ogólnie jednak tekst jest fajny. Szkoda, że nie poszło w konkursie. Mi też nie poszło, ale może następnym razem się uda. :)

A! I wyrzuciłabym powtórzenie tytułu z tekstu. Na forum tytuł i tak widnieje nad opowiadaniem, więc powielenie go w tekście jest zbędne.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Hej, w takim razie, witaj na forum :) Mam nadzieję, że się tu odnajdziesz. Ogólnie wręcz uważa się, że jeśli ktoś poświęcił czas na wyłapanie błędów w Twoim tekście, to wypada nanieść poprawki. Dzięki temu też, kolejni użytkownicy nie będą powielać pracy poprzedniego komentatora i będą mieli większą przyjemność z lektury. Wyjątkiem są konkursy, w których zazwyczaj poprawki można nanosić wyłącznie do daty, która jest ostatecznym terminem nadsyłania prac. Potem już nie poprawiamy, bo jury będzie czytało i musi zostać tak, jak zostało opublikowane. Chociaż każdy konkurs ma swój indywidualny regulamin. 

Jeśli zaś chodzi o elementy fantastyczne – nie są obowiązkowe i nikt Cię z forum nie wyrzuci za ich brak, ale ponieważ to forum fantastyczne, czytelnicy fantastyki właśnie się spodziewają i Twój tekst może zostać gorzej odebrany przez jej brak. Chociaż zdarzało się, że opowiadania bez elementów fantastycznych zdobywały piórko (forumowe wyróżnienie), więc nie jest to żadna żelazna zasada. 

Co do mojego komentarza  – nie chodziło mi o to, że horror nie pasuje przez brak elementów fantastycznych, ale raczej dlatego, że to bardziej thriller psychologiczny. Opowiadanie nie zmroziło mi krwi w żyłach ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dziękuję bardzo, tsole! Za wizytę, czas poświęcony na lekturę, przemiły komentarz i ostatniego klika! Miód na moje serce :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Irko! Fajnie, że zajrzałaś :)

Co do głównej bohaterki – nie starałam się jej kreować na jakąś super duper dobrą osobę. Koniec końców nie ma też problemów z nielegalną działalnością. Faktycznie nie myśli o przyszłości dziecka, ale też musiała zgodzić się na to, by samo zostało zmodyfikowane, więc może i jemu będzie łatwiej, jeśli pozbędzie się ruchu oporu? 

Cieszę się, że wciągnęło i serdecznie dziękuję za kliczka :) Cieszy mnie! :D

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki, Adamie. To była moja pierwsza próba mierzenia się z cyberpunkiem, nie do końca są to moje klimaty, więc trochę poszłam po skojarzeniach, które najbardziej mam w głowie i skupiałam się na rzeczach, o których mówi się w kontekście przyszłości rozwoju technologii i tak dalej: wieżowce, w których będą całe dzielnice i miasta, modyfikacje genetyczne oraz fizyczne ciał, tego typu rzeczy. Nie liczyłam, że świat będzie oryginalny, ale chciałam by był wiarygodny, więc cieszę się, że to się powiodło. Co do bohaterki – też się cieszę. Gdzieś kiedyś, w jakimś komentarzu widziałam, że koniec końców opowiadanie spoczywa na barkach bohatera i czy przejmujemy się jego losem. Od tego momentu staram się właśnie wybierać takie sytuacje, w których są wysokie emocje (co nie zawsze podoba się wszystkim czytelnikom). Cieszę się, że udało mi się je oddać. Bardzo Ci dziękuję za wizytę i czas poświęcony na lekturę i komentarz do tekstu.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Pierożku! Dziękuję serdecznie za wizytę. 

Twoje wątpliwości są jak najbardziej zasadne. Przyznam szczerze, że nad częścią z nich się zastanawiałam, a inne nie przyszły mi do głowy. Założyłam na przykład, że jednak nawet jako nie-mod, kobieta ma pewną autonomię i może decydować o tym, co zrobią z płodem w jej łonie, ale Twoje spostrzeżenie jest jak najbardziej sensowne – dlaczego właściwie miałoby tak wyglądać. Jest tu faktycznie pewna sprzeczność. Co do jej pracy, to też się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że skoro robi to dobrze, a ma jakieś tam plecy w zarządzie, o których wspominam w tekście, to jest to jakoś uwiarygodnione. Z tym handlem nasionami, to cóż, robiła to na boku, a też nie wszyscy mają modyfikacje intelektu, więc tutaj wydaje mi się, że niekoniecznie musiała zostać przyłapana. Chociaż i tutaj w oryginalnym pomyśle miało to być rozbudowane i miała być przyłapana, miała być nawet jakaś tam scena walki, no ale po prostu w limicie się nie zmieściły takie rzeczy, więc zostały wycięte. Stąd wspomniany w przedmowie dalekosiężny plan ewentualnej rozbudowy tekstu ;) Natomiast wasze uwagi na pewno będą przydatne, jeśli kiedyś się na to zdecyduję. 

 

Cieszę się, że czytało się dobrze i dziękuję za zgłoszenie do biblioteki. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Pomysł na opowiadanie ciekawy. Bohaterowie rzeczywiście nie wzbudzają sympatii, może poza dziewczyną z sierocińca, którą można zrozumieć. Szkoda, że nie poprawiłaś pewnych błędów, zauważonych przez innych, bo na pewno czytałoby się lepiej, gdybyś je wyeliminowała. Zgadzam się, że tag horror niespecjalnie tu pasuje. Nie jestem też pewna, czy jest tu jakiś element fantastyczny. Na początku myślałam, że bohaterka powróciła z martwych, ale jednak okazuje się, że nie, więc też fantastyki tu specjalnie nie ma. Sama lektura jednak była całkiem przyjemna, czytało się płynnie, a fabuła była interesująca.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Miły szort, zabawny, z ciekawym pomysłem. Fajnie wplecione rozmaite nawiązania do układu słonecznego, przyjemnie się czytało. :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki, właśnie zbudowaniem świata w takim limicie znaków (12 tys znaków ze spacjami) było dla mnie dużym wyzwaniem, dlatego cieszę się, że to się udało. Niestety właśnie ucierpiała na tym fabuła i dlatego końcówka jest taka, jaka jest, pospieszona. Stąd pomysł na rozbudowanie tego bardziej. Na ten limit uznałam, że można trochę przymknąć oko i uznać, że skoro Seba i Zuza prowadzili razem nielegalną działalność, a on pomógł jej znaleźć prawnika, to miał na tyle zaufanie, żeby ją zabrać na spotkanie i przedstawić ludziom. Ufał jej i tyle. Ale ogólnie, masz rację. 

Do mechanicznego oka się nie odniosę, bo to kwestia skojarzeń. Wydaje mi się, że samo słowo “mechaniczny” nie implikuje działania na parę, ale może się mylę. 

Dzięki serdeczne za wizytę i cieszę się, że ogólnie uważasz opowiadanie za dobre. Miło mi się czyta te słowa. :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki Outta Sewer za komentarz i wizytę. Miło mi, że się podobało :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Hejka, miło, że wpadliście i dziękuję wam za głosy do biblioteki. 

Już się ustosunkuję do waszych komentarzy szybciutko:

“Kobieta miała prawo mieć chęć zostać buntowniczką.” → tu chyba moja wina. Zabrakło mi znaków, żeby to bardziej dosadnie wyłożyć. Ona nie została buntowniczką, tylko wtyką. Dlatego zapamiętywała nazwiska osób zaangażowanych. Chciała przehandlować ich w zamian za prawo do opieki nad dzieckiem i pozostawienia jej w spokoju. 

 

“Jeśli bohaterka jest taka radykalna w swoich przekonaniach, po co zadawała się z modem?” → znów, zabrakło miejsca. On nie był zmodyfikowany w momencie, kiedy się spotykali. Myślałam, że ten komentarz, że sprawił sobie oko wystarczy, ale no… Strasznie się męczyłam z limitem znaków w tym opowiadaniu. 

 

Jeszcze raz serdecznie wam dziękuję za odwiedziny. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“promyk nadziei namalował się na ustach Oktavii” → promyk nadziei na ustach to niezbyt fortunne sformułowanie.

 

“– Chyba trzeba rozbić obóz – pomyślała.” → myśli zapisujemy inaczej niż dialogi.

 

“ziemie” → ziemię

 

“odparł.” → to znaczy mniej więcej: “odpowiedział”, a przecież nikt do niego wcześniej nie mówił.

 

Błędów jest w tekście bardzo dużo. Przestałam je wyłapywać, bo za późno na to. W tekście są problemy z interpunkcją, są literówki, dziwne szyki zdania i bardzo niekonsekwentny styl. Momentami stylizujesz go na starodawny, na przykład używając słów: jeno, ale potem rzucasz słowami takimi jak “dziewczyna” czy “mam to gdzieś”. Średnio to gra. Opowieść sprawia wrażenie urwanej, niedokończonej. Nie wiemy, kim są siostry. Wiemy tylko, że napadli ich zbóje a one ich zabiły. Jak? Sceny walki są urwane i niewiele się z nich można dowiedzieć. 

Niestety opowiadanie mi się nie spodobało. Polecam skorzystać z poradników forumowych, które znajdziesz w Hydeparku oraz poczytać jakieś opowiadania z biblioteki lub odznaczone piórkiem – z lektury możesz sporo się nauczyć o tym, jak zbudować ciekawą historię, która trzyma napięcie i wciąga czytelnika. Przed Tobą długa droga, ale serdecznie Ci życzę powodzenia i żebyś się nie zniechęcał, choć będą chwile, gdy będzie to bardzo trudne (mówię z doświadczenia). 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Ekstra uściski dla Maskrola, rosebelle i Sonaty, dla których były to pierwsze nominacje do piórek. Obyście dalej pracowali nad swoimi opowiadaniami i dzielili się nimi z naszą społecznością :)” → to była moja druga nominacja, ale dzięki. 

Gratki dla zwycięzców i nominowanych. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki, Drakaino :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Tiaaaa, no więc… Cóż, nie zrozumiałyśmy się Wiki i to jest ok. Dzięki za komentarz i za organizację konkursu, bez którego ten tekst zapewne w ogóle by nie powstał. Żal mi, że się nie załapał, ale nadal go kocham, więc cieszę się, że się urodził.

Jeśli chodzi o końcówkę – jeżeli ta znikająca twarz nie zniknęła dlatego, że bohaterka była brzydka, to podejrzewam, że jej ostatnie słowa też nie do wyglądu zewnętrznego się odnoszą ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Gratulacje dla zwycięzców i wyróżnionych. Brawa!

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ech, ja niestety, po namyśle też poproszę o wolne na maj i czerwiec – koniec roku się zbliża i za dużo mam do ogarnięcia :(

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ja poczekam na wersję papierową, także proszę wrzucaj uaktualnienia. Gratuluję serdecznie. Mnie się okładka podoba, uważam, że jest. intrygująca. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No to ja też skomentuję, będziesz miał, Dawidzie, więcej powodów do radości ;)

 

Wydaje mi się, że widzę poprawę. Opowiadanie trochę bardziej trzyma się kupy niż Twoje inne próby, choć do ideału wciąż daleka droga. Przede wszystkim, wciąż jesteś na bakier z gramatyką i interpunkcją języka. W tym tekście nadal jest dużo bardzo podstawowych błędów. 

Sama historia? Faktycznie straszne to nie jest. Może trochę groteskowe. Postaci to nadal trochę takie papierowe ludki bez osobowości, mają jedną cechę i to w zasadzie wszystko, ale w tej materii jest trochę lepiej niż było. Brakuje tutaj jakichś emocji, a sprawy, które poruszasz są dość poważne. 

Wizja diabła z wzwodem podchodzącego do dyrektora – jak on w ogóle chodził i sięgnął tego człeka? Czy jego ramiona też sięgały podłogi?

Zachwytu mojego nie wzbudziłeś, ale zgadzam się z Texiciem, że jest lepiej niż było. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

LOL. (na większą elokwencję mnie dzisiaj nie stać, ale po co mam się wysilać, skoro poprzednie komentarze to czyste złoto). 

 

 

 

I feel violated. And tricked. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Thargone, dziękuję bardzo za wizytę, rozbudowany i przemyślany komentarz. Cieszę się, że styl się podobał, a że nie do końca się wszystko zgrało – cóż, może nie udało mi się tej miseczki skleić tak dobrze, jak mi się wydawało. Rozumiem decyzję i raz jeszcze dziękuję za opinię. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Uprzejma prośba o usunięcie konkursu Z(A)MIANA z grafiku dyżurnych :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Drakaino, dziękuję za wizytę i komentarz. 

Z tymi traumami to niestety tak jest, że często wszystko na raz. Zwłaszcza, jeśli źródłem traumy jest jedna osoba, od której nie można uciec. Takie rzeczy zmieniają człowieka na całe życie. 

 

W sumie z narracji w tym tekście byłam najbardziej dumna, więc cieszę się z każdego komentarza, który ją docenia. Dziękuję zatem i Tobie. Szkoda, że inne elementy tekstu nie do końca Ci się spodobały :)

Co do odejścia męża – już to trochę tłumaczyłam, a jeśli idzie o późne pojawienie się choroby – widziałam ją jako bardzo powolny proces, zwieńczony na sam koniec tym zniknięciem twarzy. Trochę tak jak przy gruźlicy, choruje się na długo przed tym, jak pojawia się kaszel z krwią. 

 

Jeszcze raz dzięki za odwiedziny i tych kilka miłych słów. Szkoda, że nie “pykło” tak do końca ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Nawet mi się podobało. Mam wrażenie, że niekiedy kulała tu interpunkcja (czy zagubione przecinki odnajdą drogę do domu?), ale sam pomysł ciekawy i przyzwoicie napisany. Wydaje mi się, że te nosorożce tutaj są nieprzypadkowe i bardzo cwanie wplątałeś je w tekst. Możliwe oczywiście, że to nadinterpretacja… Ale mimo wszystko ten potencjalny żart bardzo mnie ubawił :D W tytule usunęłabym wielkie litery “Sezon na nosorożce” będzie po polsku prawidłowym zapisem. Podoba mi się takie zagranie na temacie superbohaterów i super złoczyńców. Jedyne co, to końcówka jakoś tak rozczarowała wpisując się za bardzo w pewien stereotyp. Nie jestem w stanie odnieść się do wiarygodności opisanego procesu sądowego, bo się nie znam. Wyszło bardzo filmowo, co zaznaczyłeś, ale trochę nie wierzyłam w tego biernego sędziego. Niby rozumiem, że skoro miał na sali super-złoczyńcę, to nie widział sensu w zwracaniu mu uwagi, ale z drugiej strony, taka jego praca, więc nawet, gdyby to nie miało przynieść rezultatów, moim zdaniem powinien tym młotkiem chociaż zastukać ;) Ogólnie – zabawnie, pozytywnie, zadowolonam z tej krótkiej lektury, chociaż majtki nie spadły ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Irko, bardzo Ci dziękuję, że zechciałaś się tak obszernie wypowiedzieć, widzę, że to dla Ciebie równie ważne, co dla mnie, dlatego nie chciałabym, żebyśmy się tutaj kłóciły. Każdy ma prawo do swoich doświadczeń i przeżywania ich na swój sposób. Napisałaś bardzo dużo ciekawych i mądrych rzeczy o bardzo trudnym doświadczeniu. Nie zgodzę się tylko, że “jest gorzej niż myślę”. Naprawdę, nie sądzę by zakładanie, co wiem, a czego nie wiem o jakimś doświadczeniu na podstawie fikcyjnego tekstu było tutaj stosowne. Nawet z mojego komentarza nie sądzę, byś mogła zakładać, że nie wiem, o czym piszę. Zasadniczo myślę, że nasze poglądy rozbijają się o konkretną kwestię:

“Chorego nie da się położyć na stole operacyjnym i wyciąć depresji, jak wyrostka robaczkowego, nie da się rozbitego życia poskładać, jak złamanego nosa.” → dlatego moje opowiadanie jest fikcją, wyrazem pewnych rozważań i marzeń: co, gdyby? Dodatkowo, zakończenie jest pozostawione otwarte: kobieta została sama z tym, co dał jej lekarz. Nie ma już nikogo prócz siebie, na kim mogłaby się oprzeć i nie wiemy, jak z tego wybrnie. Skonstruowałam ją jako człowieka polegającego zawsze na innych, by na koniec zabrać jej to oparcie i pozwolić samej zacząć działać. Może jej się uda podjąć ten tytaniczny wysiłek, o którym piszesz, a może nie? Niewiadomo. Ja to zakończenie pisałam z założeniem pewnej “gorzko-słodkości”. Może to jest happy-end, bo dostrzegła, że jest piękna, a może implant jednak się nie przyjmie? Mam wrażenie, że czytasz tę rekonstrukcję jako zakończenie całego procesu. Może ja to źle napisałam i nie przekazałam tego, co chciałam, tak jak chciałam. To już wtedy mój błąd jako autora, że tego nie widać w tekście. Inni czytelnicy jednak, jak mi się wydawało, rozumieli, stąd moje zaskoczenie Twoim zarzutem i chęć “wybronienia się”. 

Tak czy inaczej, nie chciałam Cię urazić. Masz prawo uważać, że w tekście nie ma prawdy. Jak napisałam w poprzednim komentarzu: dla Ciebie może jej nie być. Ale to bardzo absolutne stwierdzenie, więc postanowiłam powiedzieć, jak ja to widzę, co chciałam przekazać, co ja widziałam i poniekąd czego doświadczyłam. W szczegóły się celowo nie zagłębiałam, bo szantażowanie czytelników emocjonalnie nie jest moim zamiarem. Może mi nie wychodzi i tak to odbieracie. Nie mam takich intencji, bardzo staram się odpowiadać wam w taki sposób, żebyście czuli, że szanuję wasze zdanie, choć pewne wasze słowa jakoś mnie dotykają, bo to jednak mój tekst, mój dzidziuś, który naprawdę nie zrodził się z nudy, pustki i ze stwierdzenia: “hurra, napiszę o czymś strasznym, wtedy ludzie na pewno docenią, napiszę o czymś o czym nie mam żadnego pojęcia bez najmniejszego przygotowania, bo jak będzie o trudnych emocjach to ludzie na pewno to kupią i tak wygram konkurs buahahaha. Nieważne jaka tam będzie ta bohaterka, nie muszę jej przemyśleć ani chwilki”. A jak mam wrażenie, że tak to odbieracie, że mówicie mi, że nie wiem o czym mówię… Cóż, wtedy muszę troszeczkę zawalczyć o siebie i swoją prawdę :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki Marasie za rozbudowany komentarz. Rozumiem, zarzut wobec metafory. Moim zdaniem doklejenie elementów i wypełnienie szczelin złotem nadal jest dobrym nawiązaniem do sztuki kintsugi, ale rozumiem, że zdaniem Twoim i Syfa miałoby to więcej sensu, gdyby zaniosła swoje ukruszone części do lekarza i on by je dokleił. Może wtedy porównanie faktycznie byłoby lepsze, ale inaczej się to zdecydowałam rozegrać i cóż, nie wszystkim to się spodobało. 

Co do tych porównań, nie odniosę się, to taka subiektywna rzecz, czy coś dobrze gra czy nie. Mi się nadal podoba to naturalistyczne porównanie, ale rozumiem, że nie musi podobać się wszystkim. 

Jeśli chodzi o te dalsze przeżycia, to są one faktycznie zarysowane w tekście bardzo subtelnie: rozczarowania miłosne, a potem niemożność zajścia w ciążę. Wszystko po kolei odbierające role, z którymi chciała się identyfikować. 

A jeśli chodzi o ojców. Zastanawiam się tylko, czy jest taka możliwość, że ci wredni, okrutni, pijani tatusiowie pojawiają się w opowiadaniach z innej przyczyny niż dlatego, że to dobry chwyt emocjonalny? Może ktoś z bliżej nieokreślonych powodów ma potrzebę, żeby o czymś takim napisać? I nawet jeśli pojawiało się tego dużo, to być może nie dlatego, że ludzie uważają, że jak zagrają na emocjach to zostaną poklepani po pleckach? Piszesz, że masz tego dość, może autorzy też? Tak tylko sobie rozważam, czy to jest opcja, która jest brana w ogóle pod uwagę :) Chodzi mi o to, że ostrożnie bym podchodziła do mówienia ludziom, że pisanie o traumie jest “nadużywane”, bo nigdy nie wiadomo, skąd to się w tym tekście wzięło, bo mogło nie tylko z wyobraźni, a też daleka jestem od twierdzenia,  że posiłkowanie się własnymi doświadczeniami, nawet w fantastyce, jest jakimś błędem. Pisarz koniec końców pisze o tym, co zna, zwłaszcza jeśli chodzi o warstwę emocjonalną. Tak mnie się zdaje. Oczywiście, ma prawo się to nie podobać, męczyć. Broń Boże nie chodzi mi o to, że jeśli tekst się nie podoba, ale porusza takie tematy, to trzeba go chwalić tylko dlatego, że może autor się dzieli czymś dla niego ważnym – nie można tak robić i nie należy tak zakładać. Chodzi mi o samo pisanie, że “za dużo tego”. Nad tym bym się troszkę zastanowiła mimo wszystko. 

Kojarzy mi się to z takim doświadczeniem ze szkoły aktorskiej. Kazali nam napisać monolog motywowany właśnie jakąś traumą: napisz rozmowę z kimś, kto Cię skrzywdził. Wielu z nas pisało właśnie o rodzicach. Ktoś miał ojca pijaka, ktoś czuł się porzucony, bo rodzice wyjechali za granicę i zostawili go z dziadkami. Potem mieliśmy te monologi wygłosić na egzaminie na zaliczenie. Ktoś usłyszał, jak jury się śmieje, że tylko mamy problemy z rodzicami.  Tak jakby to było jakieś mniejsze. Jakby w związku z tym, że brat nie umarł komuś na raka, albo nie został zgwałcony, nie można było mówić o traumie. A przecież wiele z naszych problemów w dorosłym życiu, problemów z poukładaniem sobie życia dorosłego bierze się właśnie z rodzicielskich błędów, o czym powie chyba każdy psycholog. Wiadomo, rodzic nie musi być idealny (wręcz rzadko jest, bo rodzice też ludzie), ale umniejszanie naszych doświadczeń takim komentarzem było bardzo przykre. Dlatego uważałabym z mówieniem “przestańcie już pisać o ojcach pijakach i pedofilach”. Powiedziałabym, że takich tekstów można zwyczajnie nie czytać, ale akurat w przypadku Twoim i Finkli – trafiliście tu przez nominację. Mogę jedynie przeprosić, że akurat o tym postanowiłam napisać. 

Dziękuję za głos, szkoda, że się nie udało. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Natomiast nikt nie polecił absolutnie niesamowitej serii książek GONE ZNIKNĘLI niejakiego Michaela Granta.” → mam szesnastoletniego ucznia i jemu się ta seria bardzo podobała. Zawsze mnie cieszy, jak nastolatkowie mi mówią, że lubią i czytają książki. Sama zastanawiam się czy na nią zerknąć, żeby móc ją z nim omówić, chociaż nie wiem, na ile będzie ją pamiętał. Jak macie jakieś pomysły, co mogłabym mu zarekomendować, to zamieniam się w słuch. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Można prosić o usunięcie “Mitologii” z grafiku? :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Tylko przecinek by się tam przydał chyba ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Sympatyczne, przewrotne, ładnie napisane, wprowadzające niepokój. Świetne ostatnie zdanie. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Hm, rozumiem Twoją decyzję, ale nie do końca się zgadzam z tym, że w tekście nie ma prawdy. Po prostu ta prawda jest inna niż ta, którą Ty chcesz widzieć. Może mamy różne doświadczenia. Moje doświadczenia z osobą w depresji (na przykład) są takie, że taka osoba nie jest w stanie sama się z sobą uporać. Bez specjalisty, nie ruszy do przodu. Bez zawiezienia jej siłą na leczenie – też nie, zwłaszcza, gdy jej się wydaje, że tego nie chce. Będzie się bronić przed leczeniem, mówić, że nie pójdzie do psychologa, bo nie umie rozmawiać z ludźmi. Potrafi cały dzień nie ruszyć się z kanapy. Odczuwać totalną bezsilność wobec losu, który wydaje jej się niezależny od jej własnych decyzji. To co się jej przytrafia nie jest skutkiem jej działań, ale działań sił zewnętrznych. Może jest to wizja nieprawdziwa, ale dla tej osoby – jak najbardziej. A przecież opowiadanie jest pisane z subiektywnej perspektywy. Nie wiem, czy to jest odczłowieczające. Mam nadzieję, że nie, bo dotyczy bardzo bliskiej mi osoby. Zresztą wreszcie ma dobre leki i radzi sobie lepiej. Nie mów mi jednak, że taka bezradność, bezsilność i poleganie na innych w naprawianiu siebie jest nieprawdziwe. W ogóle jestem przeciwna takiemu absolutyzmowi: “to jest nieprawda, a to prawda” i kropka. Wydaje mi się, że w kwestiach ludzkiej psychiki nie ma takich oczywistych odpowiedzi. To nie matma: 2+2=4; to coś, co dla każdego człowieka i z każdej perspektywy będzie wyglądać inaczej. Akceptuję oczywiście Twój głos, ale z jego uzasadnieniem nie mogę się zgodzić, także… Trudno :)

EDIT: A jeszcze pod innym kątem – czy nie uważasz, że bywa iż ludzi traktuje się przedmiotowo, a oni się na to godzą, bo im to pasuje? Czy tacy ludzie nie istnieją? Napisałaś, że wolałabyś być rzeźbiarzem niż miseczką – to Twoja prawda, ale nie jest to chyba prawda wszystkich?

Oczywiście dziękuję Ci za powtórną wizytę i komentarz około-piórkowy. Nie próbuję Cię przekonać do zmiany zdania, jedynie wykładam swój punkt widzenia na problem, który widziałaś w tekście. Może następnym razem nasze gusta i opinie bardziej się zbliżą :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ja bym wolała w sobotę, bo w sobotę mam o 8:00 rano zajęcia, więc piąteczek tak se

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ojej, dziękuję, Sonato – bardzo miłe słowa <3 

“Czy ten tytuł nawiązuje do tego, że poskładali, pozszywali życie bohaterki, ale ono i tak dalej jest rozsypane i widać pęknięcia, które już zawsze będą? “ → można to tak czytać :) Mnie chodziło o jakieś takie zobrazowanie wrażenia, które niekiedy miewałam w trudnych chwilach, że jak się człowiek rozbije, stłucze, połamie o jakieś trudne wydarzenie, to zawsze gubi jakąś małą cząstkę siebie, ale potem ostatecznie składa się z powrotem do kupy. To rozbicie nie musi być ostateczne, chyba, że taką podejmiemy decyzję. Blizny jednak zostają, ale mogą nas uczynić bogatszymi i piękniejszymi, jak naczynia posklejane techniką kintsugi. :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No, ale pierwszy raz dobiłam do takiej ilości komentarzy, to się raduję ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Eeee, nie, opowiadanie jest fikcyjne i jest odzwierciedleniem jakichś tam przemyśleń odnośnie tożsamości człowieka.  Niczego nim nie postuluję. 

 

PS. Wooo! 100 komciów pod tekstem! :D

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“ze druga storna nawet przy szczerych chęciach może w którymś momencie doznać wypalenia.” → w tekście jak najbardziej są przesłanki, żeby to tak odczytywać. W mojej głowie tych czynników było kilka:

a) zanik tożsamości czytany dosłownie, jak można mówić o małżeństwie z kimś, kto przestał istnieć (brak twarzy, nawet jeśli nie jest jedynym wyznacznikiem tożsamości, to jednak na każdym dokumencie musimy mieć zdjęcie, a tutaj nie ma twarzy, z którą można by to zdjęcie uzgodnić)?

b) niespełnienie oczekiwań – mąż chciał dziecka, kobieta była bezpłodna

c) wyniszczenie psychiczne – ona go obciążała swoim własnym zagubieniem, oczekiwała, że “nada jej tożsamość,  określi ją”,  ale to niemożliwe, bo tylko ona sama może tego dokonać, poddając się terapii (rekonstrukcja twarzy). Nie wytrzymał. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Rosebelle, gdybym straciła pamięć i nie wiedziała kom jestem, mój mąż z pewnością nie odszedłby; przynajmniej on wiedziałabym kim jestem.” → na pewno? Mi się zawsze wydaje, że nawet nasi najbliżsi znają tylko pewien aspekt nas. Mąż zna mnie tylko jako “żonę”, wcześniej “dziewczynę” i “partnerkę”. Ale czy te osoby są mną? Czy tylko częścią większej całości? Poznał mnie, gdy miałam 26 lat. To jest całe 26 lat wcześniej, o których on nie ma najmniejszego pojęcia. Mogę mu opowiedzieć o tym, co się wtedy działo ze mną, kim mi się wydaje, że byłam, ale jakby zapytał mojej siostry lub babci, opowiedziałyby mu jeszcze o kimś innym. Właśnie z takich rozważań, które towarzyszą mi od dawna, zrodził się ten tekst.

 

No cóż, żaden tekst nie jest dla wszystkich. Cieszę się, że chociaż napisany porządnie. To w dużej mierze Twoja zasługa, jak sobie przypomnę moje pierwsze wrzutki tutaj i wielokilometrowe łapanki od Ciebie :) Może następnym opowiadaniem bardziej trafię w Twoje gusta :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ale tu nie chodzi o tożsamość w sensie prawnym. Chyba, że chodzi Ci o to zakończenie małżeństwa, ale to też taki rodzaj przenośni – jak można być z osobą, która nie wie, kim jest. To jest tekst o tym, jakby to było, gdyby nasze wewnętrzne poczucie zatracenia samego siebie przeniosło się do “rzeczywistości”. 

Ale w sumie poruszyliście ciekawą problematykę. Bo może dla bohaterki tekst utrata tożsamości przyjęła formę utraty twarzy, a może ktoś, kto utożsamia się z imieniem i nazwiskiem nagle straciłby te dane,  one by po prostu przepadły? Z tego można w ciekawy sposób rozbudować ten świat, o co kilku czytelników się dopraszało :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Reg, tutaj nic nie trzeba rozumieć, można sobie interpretować, bo tekst jest metaforyczny. Może się też taki tekst nie podobać czytelnikowi. Wilk Zimowy ma rację pisząc o tym, że twarz jest symbolem tożsamości. Taka fizyczna manifestacja zatracenia siebie. Ale jeśli rozebrać to rozumowo na części pierwsze i próbować “zrozumieć”, to może rzeczywiście nic tu nie ma sensu. 

Może powiesz mi, czym jest tożsamość osoby, skoro twarz jest niewystarczającym symbolem? Co byłoby lepszym?

 

“miałam tu wizję czyjegoś “olśniewającego” uśmiechu, prezentującego garnitur złotych zębów, wstawionych w miejsce prawdziwych” → no… ja miałam na pewno inną wizję, szkoda, że nie udało mi się jej przekazać. Ale skoro wyobraziłaś sobie coś takiego, to nie dziwi, że nie zrozumiałaś nawiązania do kintsugi. Aczkolwiek upierałabym się, że sam tytuł jest sygnałem, że efekt końcowy należałoby rozumieć inaczej niż wstawienie złotej protezy zębów.

Powtórzenie celowe. Z zaimkami faktycznie widzę problem, ale na razie nie będę nic zmieniać, bo jurorzy już oceniają. To samo z wytężaniem wspomnień.

Dziękuję za wizytę i komentarz. Szkoda, że nie przypasowało. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Deirdriu – O pokłonie i kłamstwie

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Miałaś świetny pomysł na to opowiadanie. Sieć intryg przenikająca przez różne warstwy rzeczywistości, akcja rozgrywająca się w różnych momentach historii, w przestrzeni duchowej i fizycznej – to wszystko super. Jak się spodziewasz zapewne, będzie też “ale”. 

Pierwsze “ale” jest takie, że przez takie nagromadzenie wątków z początku tekst czyta się ciężko. Mało co można zrozumieć. Ja do opowiadania podchodziłam chyba 4 razy i odbijałam się przez te pierwsze akapity, które trudno pojąć, a za ostatnim razem motywowała mnie nadzieja, że na końcu wszystko się wyjaśni. No i wyjaśniło się… Prawie wszystko. 

Świry już zwrócił uwagę, że trochę porzucasz wątek Józefa. Chociaż jedno zdanie o tym, że ifryt go zabił, albo że uciekł i zaginął – cokolwiek, co pozwoliłoby czytelnikowi dowiedzieć się, co się z nim ostatecznie stało, bo z początku tak prowadzisz narrację, że można odnieść wrażenie, iż jest on Twoim głównym bohaterem… A Ty go tak po prostu porzucasz ;) Wiem, że mocno cięłaś tekst, więc może wycięłaś po prostu odrobinkę za dużo? A może w ogóle sam pomysł był pomysłem na nieco dłuższą formę? Nie wiem, bo w gruncie rzeczy gdyby wyjaśnienie tajemnicy – kim jest podmiot mówiący w pierwszej osobie i jaki jest związek historii Józefa z królem Salomonem – miało trwać dłużej, mogłabyś nie utrzymać uwagi czytelników. No, ale nie wiem. 

Językowo można by jeszcze dopieścić to opowiadanie. Podam tutaj przykład, który bardzo mi się rzucił w oczy, może dlatego, że był all caps. 

“ONA DAŁA MOC SALOMONOWI NAD NAMI.” → ten szyk wydaje mi się bardzo nienaturalny i nawet jeśli miał być stylizacją mowy dżina, choć nie wydaje mi się, to dużo naturalniej akcent na to, co w zdaniu ważne rozkładałby się tak: “ona dała salomonowi moc nad nami”. Takie było moje wrażenie. 

Podsumowując jednak, tekst jest ciekawy – z pewnością koncepcyjnie – i jak już czytelnik się zaweźmie, że chce zrozumieć jak się te wszystkie wątki łączą, to w końcówce nagradzasz go fantastycznym połączeniem ich w jedną całość – chwała Ci. 

Doklikam do Biblioteki, bo imo tekst zasługuje na to, żeby tam trafić. Jest dobry, choć mógłby zostać dopieszczony jeszcze. Ale to po konkursie, w którym życzę Ci oczywiście – powodzenia!

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No, ja już wersję mobilną mam, ale źle się czyta na ekranie telefonu jednakowoż, oj źle.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Zanais – Miłość syreny

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ogólnie powiem tak: pomysł miałeś ciekawy i wykonałeś go dobrze, ale zastrzeżenie mam takie, że przy tej ilości ofiar śmiertelnych historia troszkę traci na wiarygodności. Chodzi mi o to, że w bajce Disneya syrenka musi poświęcić tylko coś swojego, więc można uwierzyć, że w imię miłości by się na to zdecydowała. W baśni Andersena podobnie, tylko ona musi cierpieć katusze. A tutaj bohaterka zapędza się w spiralę śmierci i z jednej strony ładnie przedstawiasz to, że skoro już zaczęła, to nie było odwrotu, ale z drugiej strony ta jej chęć bycia z Edwardem jest coraz mniej zrozumiała i wiarygodna? No, ale nie wiem, z drugiej strony jej rys psychologiczny jest dość sensowny – naiwna dziewczynka, przyzwyczajona do tego, że zawsze dostaje to, czego chce, której sytuacja stopniowo wymyka się spod kontroli. 

Podobało mi się też, że z Ulzy zrobiłeś bardziej złożoną postać. Chętnie bym przeczytała w ogóle takie opowiadanie z jej perspektywy. Nie mówię, że ten tekst jest zły, ale ta postać mnie zaciekawiła, więc jakbyś chciał dalej tak eksperymentować, to chętnie przeczytałabym właśnie opowiadanie z perspektywy Ulzy, bo jej motywacje nie są dla mnie do końca jasne. Dlaczego w ogóle pomaga syrence? Czy naprawdę sądzi, że dziewczyna pozwoli na zabicie własnego ojca?

Największe “ale” mam do samej końcówki, w której Edward akceptuje swoją przemianę i związuje się z Leirą. Syndrom sztokholmski? Nie mówię, że to nie jest możliwe, bo znów, ładnie wytłumaczyłeś, że syrenka go zmanipulowała, ale mnie się to po prostu wydało dziwne. Podsumowałeś to w zaledwie kilku zdaniach, więc nie mamy okazji, jako czytelnicy zobaczyć, co się z nim działo, jak w ogóle zaakceptował to, że nagle jest pół-rybą. Jak dla mnie taka trauma zrobiłaby z niego wrak, nie mężczyznę i liczyłam, że tu właśnie będzie taki twist, że Leira nie dostanie tego, czego chciała, bo po drodze ten człowiek został za bardzo zniszczony. Trochę jak motyw z wskrzeszeniem Khal Drogo w “Grze o Tron”. Natomiast, gdybyś miał wchodzić w całą te historię ze szczegółami to miałbyś pewnie kolejne 50k znaków i mini nowelę ;)

Jeśli chodzi o przestrzeń do cięć, to pewnie by się znalazło kilka zbędnych zdań, ale ogólnie cała narracja jest prowadzona poprawnie. Nie ma tutaj zbędnych scen, wszystko składa się w sensowną całość, a przestrzeń dla przemyśleń syrenki też musi być, żeby można było tę historię kupić. 

A z takich rzeczy, za które na pewno mogę tekst pochwalić to konsekwentne stosowanie “morskich” metafor i porównań i adekwatne przeinaczanie znanych wyrażeń. Taka stylistyka nie jest łatwa w utrzymaniu, a Tobie udało się przy niej pozostać, także brawo. 

Podsumowując, jest to wcale niezły retelling znanej Disneyowskiej baśni. Idę nominować do Biblioteki :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Morze było spokojne i płaskie” → wiem, co chciałeś tym “płaskie” przekazać, ale nie brzmi to najlepiej. Już szczególnie jako otwarcie akapitu. 

 

“Ostry niczym żądło płaszczki Głos poniósł się daleko.” → dlaczego “głos” wielką literą tutaj?

 

“Obok Cess pochwyciła bladego chłopaka o wystających oczach.” → słyszałam o wyłupiastych oczach, ale o wystających nie. 

 

“Gdyby tylko ją nie ścigała, gdyby odpłynęła i zostawiła Edwarda w spokoju…” → jej

 

“Krzyk Tiliana rozbrzmiał bólem.” → niezbyt dobrze to brzmi

 

“że jej marzenia były mdły i niedojrzałe.” → literówka

 

“– Przecież nic dla ciebie nie znaczy! – Dłonie Ulzy zacisnęły się w pięści. 

– Sama mówiłaś. Nie podoba mu się ani jak żyjesz, ani twoja fascynacja ludźmi! Pomyśl, co zrobi, gdy się dowie, że jednego z nich pokochałaś?” → nie rozumiem, dlaczego rozbiłeś wypowiedź Ulzy na dwa akapity, to bardzo mylące”

 

“Przemknęła niedaleko Ulzy. Macki wyciągnęły się, by ją pochwycić, żałosna próba, którą Leira z łatwością uniknęła.” → której

 

“Zrobisz, co ci każę, albo zabije Edwarda!”  → literówka

 

“Nocami, wśród lazurowych korytarzy i wyłożonych perłami salach, rozbrzmiewały krzyki i zawodzenia rannego trytona, o którym nikt nie wiedział, skąd przybył.” → niezbyt zgrabne to zdanie

 

Ogólnie mi się podobało, więc jak poprawisz błędy (przynajmniej te ewidentne, reszta rzeczy to tylko sugestie) chętnie nominuję do biblioteki. Chcę coś więcej powiedzieć o tym tekście, ale muszę sobie to jeszcze przemyśleć, więc wrócę pewnie jutro z bardziej rozbudowanym komentarzem odnośnie treści. 

 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Chodziło mi nie tyle o samo słowo migoty, co ich relację z węgorzami. O ile mi wiadomo, węgorze nie migoczą. 

 

“Zawsze tu przychodziły, aby porozmawiać w spokoju od zalotników, dworskich dostojników i, przede wszystkim, ojca.” → tutaj wygląda mi to na sklejenie dwóch konstrukcji “w spokoju” i “z dala od”. Nie dam głowy, że to błąd, ale moim zdaniem kiepsko wygląda. 

 

“Syreny westchnęły i natychmiast okrążyły najstarszą siostrę.

– Naprawdę?

– Kiedy?

– Jak smakował?

Szczebiotały jedna przez drugą. Marana uśmiechnęła się i westchnęła.” → powtórzenie

 

“To był młody rybak. Morderca ryb.” → brzmi dziwnie, skoro same przed chwilą mówiły o tym, że jedzą ryby. 

 

“Spojrzała w wystraszone oczka Atlynti.” → Atlyntii

 

“Co ten dureń znów chce ode mnie?” → może to stylizacja dialogowa, ale powinno być “czego”

 

Sorry, że tak w odcinkach, ale mam dość poszatkowany dzień dzisiaj i staram się zaglądać w przerwach między pracą. Tyle z drugiego podrozdziału. Na razie rozwija się ciekawie. Interesuje mnie, jak syrenka przekona siostry, żeby nie zjadły jej ukochanego. Fortel wydaje się mieć sporo luk, ale może jakoś z tego wybrnie? (krótko mówiąc, dobrze Ci idzie stawianie pytań, które wciągną czytelnika w lekturę. Zobaczymy, jaki będzie “pay-off”) :)

 

 

 

 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Właściwie zgadzam się z Mr. B – odkąd w przyznawaniu piórek nie uczestniczy redaktor (albo uczestniczy rzadko) normalnym jest, że jakość tekstów może pozostawiać jeszcze trochę do życzenia. Ilu z nas jest redaktorami? Ilu z nas faktycznie ma merytoryczną wiedzę, wedle której może ocenić, czy tekst przeszedłby przez brzytwę MC, Naz, Fenrira, czy jakiegokolwiek innego redaktora. Ja z funkcji redaktora w Fantazmatach zrezygnowałam właśnie dlatego, że ostatecznie nie czułam, że mam dość kompetencji, mimo licencjatu z filologii polskiej na profilu wydawniczym. Jesteśmy hobbystami, wyróżniamy teksty, które nam się dobrze czyta, które nam zapadają w pamięć, ale nie jesteśmy do końca w stanie zweryfikować, na ile te teksty byłyby dobrze odebrane poza portalem. Co nie zmienia faktu, że mimo tego, na forum nadal można się dużo nauczyć i dowiedzieć o dobrym pisaniu. A potem świat to weryfikuje i jeśli komuś się chce, to walczy dalej,  szuka innych sposobów nauki, których też nie brakuje. Nie róbmy z portalu miejsca, którym nie jest – nie jest to redakcja, więc trudno oczekiwać krytyki na podobnym poziomie, a przecież i tak jest nieźle w porównaniu z większością internetowych for poświęconych literaturze. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“rogami marlinów” → myślę, autorze, że chodziło Ci tutaj o narwale? Marliny wyglądają tak: https://images.app.goo.gl/D6aY8eyNaXqCnCcRA

 

“Nagle cały jej upór i odwaga wydały się głupie i dziecięcy.” → literówka, myślę zresztą, że tutaj prawidłowym słowem byłby “dziecinny” nie “dziecięcy”

 

“mgnieniach rozbłysków” → co to są mgnienia rozbłysków?

 

“Ich migoty pełzały po ciemnych ścianach” → ponownie, czym są migoty węgorzy?

 

“Ofiarowana koron wydawała się nagle taka zwyczajna.” → literówka

 

Na razie mam czas na tyle. Wrócę później z resztą łapanki i komentarzem. Na razie przeczytałam pierwszy segment i jest całkiem ciekawie, podoba mi się pomysł, zobaczymy, jak go rozwiniesz :)

 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Obawiam się, że jeszcze mniej rozumiem problem. Po pierwsze, jak dla mnie z tych komentarzy właśnie wynika dlaczego nominującym teksty się podobały i dlaczego uznali, że zasługują na nominację.  Szczerze przyznam, że mają więcej podanych powodów niż mój komentarz pod tekstem “Nakręcia głowy”, gdzie nie potrafiłam napisać wiele sensowności, bo faktycznie rozpływałam się z zachwytów i wyszły mi umiarkowanie składne “ochy i achy”. Po drugie, jak napisał Mersejk, by tekst dostał nominację podobne zdanie nadal musiało mieć kilka innych osób (dwie w przypadku dyżurnego i cztery w przypadku użytkownika niepełniącego żadnej funkcji na portalu). 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Finklo, chodziło mi o to, czy opowiadanie opublikowane w końcówce miesiąca (np. 29 kwietnia), a odkryte przez użytkownika 15 maja, powinno być zgłoszone w wątku kwietniowym czy majowym. W sensie sama nominacja. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Opka zgłaszane w przedłużce byłyby rozpatrywane w następnym miesiącu.” → zgłaszane też?

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“dla dużej grupy osób z portalu jedynym bodźcem motywującym (poza aspektem towarzyskim) pozostaje biblioteka.” → wydaje mi się, że to akurat jest mimo wszystko problemem indywidualnym tych osób, a niekoniecznie społeczności. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

W kilku momentach nawet się uśmiechnęłam, a to wielki sukces dla humoreski (jestem pod tym względem wybrednym odbiorcą). Najbardziej w tekście podobały mi się dialogi. Niekiedy miałam wrażenie, że do opowiadania wdziera się lekki chaos, ale na końcu wszystko zostało wyjaśnione, więc nie był to duży problem. Jedyne, do czego mam zastrzeżenie, to Anna trochę za długo pozostawała bierna, kiedy wilkołacy walczyli z diabłem. Takie ja miałam wrażenie przynajmniej – kiedy już podbiegła, to się zapytałam siebie wewnętrznie, czemuż tego wcześniej nie uczyniła. 

No, ale ogólnie bardzo fajnie, zakończenie też mi się podobało. Udany tekst. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Anet, ale właśnie po anonimy mało kto sięga, więc szanse małe. 

Ja uważam, że pomysł Ando wcale nie jest taki zły. Wilku, nie chodzi o to, że ktoś będzie pisał “pod piórko” tylko, że akurat uzna iż być może mu wyszło. Ale z tymi nadużyciami to faktycznie mógłby być problem, chociaż taki nadużywający byłby pewnie złapany raz i do końca stażu na portalu by żałował. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Literówka w tytule trochę straszy…

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Nie

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Też mi się wydaje, że jak ktoś chce, to jeśli nie zdąży w jednym miesiącu, zawsze może poczekać i wrzucić w następnym…

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Fajne wieści, zwłaszcza, że ostatnio mam sporo pomysłów na opka fantasy osadzone w powieściowym uniwersum… Tylko teraz wybrać taki temat, żeby się redakcji spodobał. Hm hm hm. Będzie nad czym główkować!

 

I w sumie tylko takie pytanie – rozumiem brak komentarzy, ale jakiekolwiek info zwrotne w stylu “nie, dziękuję” po drodze tak, czy dopiero przy ogłoszeniu wyników?

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Podoba mi się pomysł Cobolda cytowany przez Ninedin :)

 

Co się zaś tyczy biblioteki – mam wrażenie, że ostatnio dość często discordowe zabawy trafiają na portal i potem wysyła się te tekściki do biblioteki. Myślę, że dobrze byłoby zaniechać tego procederu, ponieważ większość tych discordowych zabaw, to właśnie tylko zabawy i wysyłanie ich do biblioteki portalowej faktycznie wpływa na umniejszenie wartości samej biblioteki. 

 

EDIT: przemyślenia na skutek rozmowy prywatnej, z osobą, która jeśli zechce to się ujawni i powie, co myśli :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

A propos jeszcze tych nominacji – Loża nominowała w tym miesiącu 8 tekstów, które pokrywają się z 5 nominacjami użytkowników. Użytkownicy zgłosili więc tylko jeszcze dodatkowe 3 teksty, których loża nie nominowała. Więc rzeczywiście pojawia się pytanie, o co ten szum.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

@ Asylum “martwi pochopność w klikaniu biblioteki; niepokoją nieprzemyślane nominacje i zmuszanie Loży do komentowania takiej liczby opek, ponieważ skończy się to brakiem komentarzy (i oni też chcą mieć czas na życie i pisanie); irytuje i jednocześnie smuci (od dłuższego czasu) ambicja i parcie do otrzymania Piórka za wszelką cenę zamiast dbania o jakość pisania.” → czyli problemem są użytkownicy? Problemem jest, że ludzie aktywnie uczestniczą w życiu forumowej społeczności i mają inne gusta? Bo naprawdę, tyleż razy padło, że nie chodzi o gusta, że chodzi o nieprzemyślane nominacje, ale już naprawdę nie mogę o tych nieprzemyślanych nominacjach – skąd ten wniosek? I dlaczego takie zarzuty padają wyłącznie pod kątem użytkowników, a lożanom zdarza się pisać o nominacji do piórka w pierwszym komentarzu pod tekstem, napisać, że wrócą z szerszym komentarzem i nominować tego samego dnia – to nie jest nieprzemyślana nominacja, bo jest od lożanina. Jak użytkownik zrobi to samo, to mu się zarzuca, że nie przemyślał. Może to jest ok, bo loża jednak ma szersze prawa niż zwykły użytkownik, ale nie wydaje mi się okej, że przy takim postępowaniu loży, użytkownikom zarzuca się “nieprzemyślane nominacje”, bo… dlaczego? Przy tym cały czas się zastanawiam, do jakich użytkowników uderzacie z tym zarzutem, bo specjalnie sprawdziłam część nominujących w tym miesiącu i nie znalazłam osoby, która by zaraz po pierwszym komentarzu dawała nominację. Większość daje sobie chwilę na przemyślenie właśnie – w większości przypadków kilka dni. Więc czy dlatego, że czyimś zdaniem te opowiadania są “niepiórkowe” znaczy, że użytkownicy o tym nie myślą? Naprawdę szczerze tego nie rozumiem i tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Przy czym osoby, które te zarzuty wysnuwają jeszcze nie skomentowały części nominowanych tekstów (a przynajmniej nie dały temu wyrazu w komentarzach) więc też wniosek o “nieprzemyślanych nominacjach” jest oparty wyłącznie na “tak mi się wydaje, bo coś za dużo tego”. 

 

Jedyne rozwiązanie tego, jakie widzę, to właśnie zarządzenie, że nominacji MUSI towarzyszyć rozbudowany i merytoryczny komentarz co, jak sądzę, wszystkim wyjdzie na dobre. 

 

A co do poziomu biblioteki – odbierzcie ludziom znowu prawo do nominowania, serio, jeśli poziom biblioteki jest za niski. Tylko potem niech się nikt nie dziwi, że zewsząd padają oskarżenia pod kątem portalu, że jest to kółko wzajemnej adoracji, w którym kilka wybranych osób ocenia pracę innych (te oskarżenia już padają, więc może nie ma się czym przejmować). 

Bardzo bym chciała się dowiedzieć, które to opowiadania trafiły do Biblioteki, choć nie powinny, ale wiem, że autorom byłoby pewnie przykro, więc jeśli ktoś ma takie przykłady, to może mi je podesłać w prywatnej wiadomości, żebym wiedziała, o czym mówicie i mogła się ustosunkować odpowiednio. Na chwilę obecną wygląda mi to na malkontenctwo z aktywności użytkowników i tego, że użytkownicy mają odmienne gusta od niektórych osób na forum. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Wtrącę się jeszcze z taką refleksją, że na palcach jednej ręki można policzyć użytkowników, którzy czytają na forum wszystko i są w stanie ocenić, które teksty w danym miesiącu są faktycznie na tyle dobre, by pomyśleć przy nich o piórku (i wiem, że piórko nie jest nagrodą za tekst miesiąca, ale interwał nominacji jest jednak miesięczny).” → ja nawet pamiętam taką sytuację z tekstem STN, który mi się bardzo podobał i chciałam go nominować, ale uznałam, że tego nie zrobię, bo za mało tekstów przeczytałam wtedy. Wówczas zachęcano mnie do zgłoszenia nominacji, bo właśnie nie chodzi o najlepszy tekst miesiąca, a najlepszy tekst w ogóle na portalu. Więc… Jak w końcu jest?

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Z tym, że po lub przed nominacją powinno się napisać obszerne uzasadnienie się zgadzam – to by mogło pomóc rozwiać wątpliwości oraz przydałoby się autorowi, który mógłby zobaczyć, co zdaniem tego konkretnego użytkownika dobrze zrobił. Zasadniczo zgadzam się z Rybą, że komentarze pod tekstami są tutaj najbardziej wartościowe, więc cokolwiek, co dodatkowo zmotywuje ludzi do pisania rozbudowanych komentarzy jest dobrym pomysłem. 

 

EDIT:

 

“Słuchajcie, ja mam jedną uwagę. Skoro obecne nazewnictwo tematów o piórkach jest naprawdę BARDZO mylące, to czemu nie zrobić JEDNEGO przypiętego tematu, bez adnotacji o miesiącu np. zatytułowanego po prostu “Najlepsze opowiadania”, “Nominacje do wyróżnień portalu” czy “Nominacje do brązowych piórek”? Przecież to byłoby o niebo czytelniejsze i z marszu mielibyśmy z głowy 1/3 nieporozumień.” → zgadzam się, myślałam o zaproponowaniu czegoś podobnego, ale to właśnie wtedy chyba automatycznie by przechodziło w ten tzw. system ciągły i trzeba by określić ile czasu ma loża na ustosunkowanie się do nominacji. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Rozumiem, dziękuję, że doprecyzowałeś i przepraszam, jeśli Cię uraziłam. Wiem, że czytasz wszystko i obszernie komentujesz i dlatego szczerze rozumiałabym, gdyby Ci się nie chciało ;) Stąd pewnie moje założenie.

Ale patrząc pod kątem chociażby publikacji antologii – uważam, że opowiadania fajne i dobrze napisane mogłyby też się w niej znaleźć. Chodzi mi o to, że w moim odczuciu większość tekstów piórkowych to teksty długie i ciężkie, brakuje trochę równowagi w tym, więc może wcale nie zaszkodzi jeśli wpadnie też kilka lżejszych opowiadań, które są “fajne i dobrze napisane”? Osobiście mogę się wypowiedzieć na temat doświadczenia jakim był plebiscyt na najlepsze opowiadanie roku. Nie byłam w stanie przeczytać wszystkich tych opowiadań w krótkim czasie, jaki mi pozostał, by oddać głos. Każde jedno, do którego się zabierałam było bardziej przytłaczające od poprzedniego. Możliwe, że samodzielnie stojąc to fantastyczne teksty, ale jakbym je miała czytać w antologii, to bym nie kupiła antologii, bo wyważenie też jest ważne. 

Jeśli chodzi o reakcję na wyniki Loży – cóż, ja miewam takie reakcje, ale się nimi nie dzielę, bo nie widzę w tym sensu? Na przykład jeśli chodzi o “Wargę” to serio byłam przekonana, że opowiadanie dostanie piórko, a nie dostało i chyba zdecydowana większość była na “nie”. Podobnie z tekstem Wicked G. No, ale jaki sens ma dziwowanie się i protesty po fakcie? Może więc ludzie nie reagują dlatego, że sądzą iż niewiele to da? (Mówię tylko za siebie i rozszerzam spekulacje na innych użytkowników, niewykluczone, że to Ty masz rację)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No, ale Marasie poziom warsztatowy i techniczny to jest jedyne, co można ocenić obiektywnie. “Efekt wow” jest czymś subiektywnym. Nie rozumiem, czemu Cię dziwi, że są rozbieżności między tym, co uważasz za wybitne, a co ja albo ktoś inny uważa za wybitne. 

 

“Uważam również, że często nominacje dostają opowiadania dobre i bardzo dobre, ale na tle miesiąca, a nie na tle całego portalu. Teksty po prostu fajne, lepsze od średniej miesięcznej. A nie takie jest założenie idei piórek, którymi mamy wyróżniać NAJLEPSZE OPOWIADANIA PORTALOWE a nie teksty miesiąca.” → w takim razie nazwa wątku jest bardzo myląca. 

 

“Obecnie panuje chyba przekonanie, że nominować można wszystko, co fajne, bo każdy ma inny gust. A odsiewem i tak się zajmie Loża. Otóż nie, to Wy jesteście również odpowiedzialni za to, jaki prestiż będą miały nasze piórka i jaki poziom literacki będzie reprezentowała coroczna antologia, która jest reklamą portalu na zewnątrz.” → szczerze mówiąc, nie mam takiego wrażenia, ponieważ nominacje loży są automatyczne i ostatecznie loża decyduje, więc jaki my mamy wpływ na prestiż piórka? Nie rozumiem tego kompletnie. Mam trochę wrażenie, jakby najbardziej we wszystkim przeszkadzało Ci to, że jako lożanin zobowiązany jesteś czytać teksty, które uważasz za mierne i chciałbyś w związku z tym, żeby podniesiono poprzeczkę, ale… Ja kompletnie nie rozumiem niektórych decyzji loży w kwestii najlepszych opowiadań, więc czym mam się kierować podnosząc poprzeczkę? I czym mają się kierować użytkownicy, którzy “za łatwo wpadają w zachwyt”?

 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ja się zgadzam z systemem opóźnienia nominacji również. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ja też chętnie spróbuję podsumować swoje przemyślenia. 

1. Uważam, że jeśli mielibyśmy z piórek zrobić coś przyznawanego nieregularnie, to za chwilę w ogóle by ich nie było – jak piórek srebrnych. Poza tym, wątek dokładnie nazywa się “Najlepsze opowiadanie miesiąca” więc nie ma się co dziwić, że tak ludzie do tego podchodzą. 

2. Uważam, że należałoby jasno określić, co właściwie ma symbolizować piórko (tutaj wątek ANDO) bo wydaje mi się, że ludzie to nadal inaczej rozumieją i w związku z tym różnie się podchodzi do kwestii nominacji. Dla mnie piórko jest wyróżnieniem społeczności forumowej dla dobrego tekstu. Tyle. Nie uważam, że to jest forumowy ekwiwalent Zajdla, że od lektury muszą komuś portki zlecieć. Bo kurczę, w tej chwili po przeczytaniu dobrego tekstu możemy go tylko wysłać do biblioteki, albo nominować do piórka. Wysłanie do biblioteki niewiele znaczy. Praktycznie wszystko, co ma sensowną fabułę i nie razi błędami tam prędzej czy później trafia. Więc jeśli tekst jest dobry, naprawdę dobry, to chcę go nominować do piórka. A za chwilę się dowiaduję, że to nie tak powinno działać, bo tylko wspaniałe teksty powinnam nominować. To co z tymi dobrymi? Czy taki autor nie zasługuje też na jakieś wyróżnienie? – Tutaj ciekawy pomysł ma Drakaina i fajnie by było, gdyby go rozwinęła. Zwłaszcza, że jest też wspomniany problem różnicy gustów.  Ja się mogę śmiało przyznać, że rzadko czytam opowiadania piórkowe, bo… Tylko niektóre mi się w ogóle podobają? A tymczasem jestem odsyłana do “opowiadań piórkowych”, żeby zobaczyć, jakie są standardy. No, standardy są takie, że gusta są różne i tyle.

3. Uważam, że problem z tym, w jaki sposób podchodzimy do piórka teraz – jako wybitnego opowiadania, które się wyróżnia na tle całej reszty, oznacza zasadniczo, że na forum amatorskim, amatorzy konkurują o nagrodę/wyróżnienie z profesjonalistami. Jaki sens ma jedno wyróżnienie dla wszystkich? Ponadto dochodzi fakt, że jak już ktoś się opierzy, to inaczej się podchodzi do każdego kolejnego tekstu danego twórcy – bo już czytając zakładamy, że to, co przeczytamy będzie dobre i już jest myśl, że może będzie piórkowe (nie jest to świadomy proces, ale podświadomy). Z kolei osoby, które zaczynały jako amatorzy i na forum szlifowały swój warsztat od, powiedzmy, zera – mają bardzo niewielkie szanse na otrzymanie piórka, bo zawsze czyta się te teksty bardziej krytycznie, szuka się starych błędów, “czegoś brakuje”, “nie ma wow”. 

4. Odnośnie samych nominacji. Jeśli nie zmienimy całego systemu to uważam, że nie powinno być zastrzeżeń do tego, co użytkownicy nominują. Każdy rozumie, że ma nominować opowiadanie, które uważa za świetne lub bardzo dobre. Jedyne co, to gusta mogą być różne. W tym miesiącu po prostu pojawiło się naprawdę dużo dobrych tekstów i WIADOMO, że nie wszyscy będziemy tak samo o nich myśleć. Padło kilka nominacji, z którymi się nie zgadzam, których wręcz nie pojmuję, ale co poradzę na to, że komuś podoba się coś innego w literaturze? Jeśli Loża obawia się, że nie zdąży wszystkiego przeczytać, to powinien zostać wydłużony termin, ze względu na te okoliczności i tyle. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Patryku, dziękuję Ci bardzo za wizytę! Cieszę się, że dobrze Ci się czytało i lektura pozostawiła Cię z przemyśleniami. 

Fajna interpretacja, chyba jedna z bliższych mojej własnej :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Wilku, nie martw się, akurat nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że mimo iż mieliśmy drobną sprzeczkę dzisiaj, to jednakowoż oboje tu jesteśmy po to, by czytać opowiadania i komentować je zgodnie z naszym sumieniem, a nie wyżywać się na czyimś tekście, z powodu jakichś niesnasek. Przynajmniej ja mam takie podejście i cieszę się, że do mnie zajrzałeś :)

 

Ogólnie, bardzo mnie cieszy, że podobała Ci się warstwa językowa tekstu – sama jestem z niej zadowolona i mimo widzieć, że nie jestem w tym osamotniona. 

 

Końcówka miała pozostać taka otwarta,  bo chciałam, żeby z jednej strony można było ją odczytać optymistycznie (i w sumie sama ku temu się skłaniam, bo w przeciwnym razie nie do końca pasuje kintsugi), a z drugiej strony, żeby była trochę niepokojąca. 

 

Co do alkoholu – masz słuszność :)

 

EDIT: czy dobrze rozumiem, że Twoja interpretacja jest taka, że ona była ofiarą męża? To bardzo ciekawe, chyba nikt jeszcze tego tak nie odczytał. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dzięki Wicked! Za odnalezienie zaginionych przecinków i miły komentarz. 

Cieszę się, że Ci się podobało :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ninedin – bo ja się ogólnie boję loży ;) Awww dzięki za to skądinąd <3 

 

Oidrin – dziękuję za wizytę i komentarz. Ja naprawdę postaram się coś jeszcze w tym świecie napisać! Postaram się xD

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ninedin, trochę się bałam czytać Twój komentarz, jak zobaczyłam, że go zostawiłaś, ale bardzo miło się zaskoczyłam!

To opowiadanie o świecie przedstawionym w “Kintsugi” może rzeczywiście powstanie, skoro taka jest wola ludu, ale cieszę się (nawet bardzo), że tekst Ci się spodobał. To dużo dla mnie znaczy! <3

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Verus – Stara narkomanka

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Mi się. Fajne opowiadanie, napisane lekkim i przystępnym językiem. Wymyśliłaś ciekawy świat i ciekawą problematykę. Doskonale rozumiem Twojego bohatera, bo sama bym oszalała, gdybym nie mogła spać. Dramat. 

Bohaterowie wiarygodni i wzbudzający sympatię. Podoba mi się jak przeplatasz ze sobą wątki żałoby i osamotnienia wiodącego do nałogu. Mądrze to rozegrałaś. 

Podsumowując, wszystko fajnie! Życzę powodzenia! :D

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Wilku, zastanawiałam się trochę nad tym, czy nominować to opowiadanie i w końcu się na to zdecydowałam, bo po prostu naprawdę szczerze mi się podobało i naprawdę szczerze uważam, że jest świetne. Ja też nie zgadzam się ze wszystkimi nominacjami do piórka. Nie będę wymieniać, o które teksty mi chodzi, ale czasem mam wrażenie, że niektóre teksty są nominowane (ba, nagradzane) ze względu na autora – niekoniecznie ze względu na jakość konkretnego tekstu. Nie wszczynam jednak debaty, bo rozumiem, że każdemu podoba się coś innego i nie widzę w tym sensu. 

Uważam, że opowiadanie Łosiota wyróżnia się świetną delikatnością prowadzenia wątku fantastycznego i znakomicie oddanym klimatem święta na Polskiej wsi – tak, uważam, że zasługuje na to, by chociaż je rozważyć, choć domyślam się, że większość loży będzie na “nie”. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Napisane dobrze, ale pomysł mnie nie zachwycił, mam wrażenie, że podobne motywy są już strasznie ograne i musiałoby to być naprawdę wybitnie zrealizowane, żeby mi zapadło w pamięć. Dobrym przykładem jest “Miecz obosieczny”, które Joseheim opublikowała w Fahrenheicie ;)

 

SPOILER ALERT:

 

Skoro w pomieszczeniu siedzą Bóg i szatan, to czym jest los? W sensie, o jakim “losie” można mówić? Czy Twoje opowiadanie obrazoburczo sugeruje, że Bóg nie jest wszechwiedzący i nie ma wszystkiego dokładnie zaplanowanego? 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Rozumiem i dzięki za opinię oraz dyskusję. Cieszę się, że ogólnie chyba tekst Ci się podobał i mam nadzieję napisać coś lepszego następnym razem :D Z tym, żeby przekazać to, co mam w głowie w taki sposób, by było to czytelne mam niejaki problem, więc postaram się to uwzględnić na przyszłość. Choć tutaj podczas bety padały właśnie opinie, że jednak tak jak jest, jest dobrze, więc chyba w tym przypadku może to być kwestią gustu? 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Z tymi wiadomościami bardziej chodziło o to, że ona nie miała wykształconych własnych zwyczajów, których by się trzymała: “Takie rytuały sprawiają, że jesteśmy sobą.”

 

Cóż, tak jak już chyba pisałam gdzieś wcześniej, pisałam tekst w taki sposób, żeby zostawić dużo miejsca na interpretację własną czytelników. Mogę Ci jednak wyjaśnić, jak ja to widziałam, jednocześnie zaznaczając, że żadna z innych czytelniczych interpretacji nie jest błędna: każdy może to czytać, jak chce, bo dlatego pozostawiłam tekst tak otwarty. 

Jeśli chodzi o zacytowany przez Ciebie fragment: jeśli osoba nie pamięta siebie, to jak można mówić o małżeństwie? Z kim? Zasadniczo w mojej głowie taki związek nie miał już racji bytu.

Później w tekście pojawia się też informacja o tym, że jako para starali się o dziecko, ale bohaterka nie mogła zajść w ciążę, co tylko pogłębiło jej zagubienie, jednocześnie unieszczęśliwiało męża,  który marzył o tym, by zostać ojcem. Ona szukała cały czas jakichś ról, przez które mogłaby się zdefiniować. Zatraciła tożsamość wymazując traumatyczne wspomnienia, potem starała się definiować przez rolę kochanki, żony, matki. Ta ostatnia rola wydała jej się jedyną solidną, ale niemożliwą do osiągnięcia i w końcu “pustka” zeżarła ją dostatecznie, bo w niczym nie mogła się odnaleźć.

Jeśli chodzi o przyczynę odejścia męża – warto pamiętać, że znamy tylko jej perspektywę, to jak ona widziała rzeczy, trudno powiedzieć w przypadku “zepsutej” osoby czy to widzenie było w jakikolwiek sposób obiektywne. Moim zdaniem on odszedł, bo z taką osobą nie da się tworzyć związku. Ona widziała siebie jako ciężar, czy on to tak widział? Być może.

No I właśnie po zabiegu, po kintsugi ona może dopiero zacząć widzieć piękno w swoich bliznach i spróbować się odbudować, ale do tego potrzeba przestrzeni, której w związku znów by nie miała, bo znów próbowałaby się wpasować w rolę, a ponieważ w pewien sposób przestała na pewien czas istnieć jako osoba, małżeństwa już nie było. 

 

W tekście nie ma ani grama obiektywizmu, bo nie miało go być. Jest pisany z perspektywy osoby tragicznie pochłoniętej samą sobą, a jednocześnie całkowicie w tym zatracającej siebie. Na podstawie tekstu czytelnik nie powinien móc ocenić męża i jego podejścia do sprawy, bo bohaterka tego po prostu nie uwzględnia i nie jest w stanie obiektywnie ocenić. 

 

Tak to mniej więcej widziałam. Może się to nie trzymać kupy, może nie ma tego dość w tekście. Każdy czytelnik lubi coś innego. Mi się podobały te niedopowiedzenia i otwartość, niektórym czytelnikom chyba też, ale rozumiem, jeśli ktoś woli, kiedy rzeczy w tekście są bardziej “kawa na ławę” przedstawione :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Świrybie, a przecież w tekście jest napisana przyczyna problemów w małżeństwie :)

 

Witam szanowne jury i dziękuję za lekturę. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Zaraz się z tego zrobi cała seria opowiadań, ale w sumie nie mam nic przeciwko, skoro deklarujecie, że byście chcieli przeczytać, to może napiszę :D EW. może będzie dwa w jednym, o małżu w społeczeństwie ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Świrybie, wybacz, że nie rozbudowałam wątku z mężem. Temat tego, dlaczego ich małżeństwo się rozpada był już omawiany przez innych użytkowników, mieli ciekawe interpretacje, ale informacje w tekście też są. Swoją drogą, mój mąż miał podobne zastrzeżenia, myślę nawet, że był lekko obrażony. ;)

 

“Dałaś mu tak malutko miejsca, a to jest fascynująco sprzeczna i realistyczna postać.” → no owszem, ale patrząc na tekst, gdzie byście widzieli więcej męża? We wspomnieniach? Nie będę już oczywiście zmieniać, ale jestem ciekawa, bo mnie się zdawało, że tam trudno byłoby go więcej wcisnąć. 

 

Za wyłapanie błędów serdecznie dziękuję, zaraz poprawię :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Trochę musiałam pogrzebać, ale znalazłam: https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci.onet.pl_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=23c2f569-e87f-4c8e-9deb-416252b4345b&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Mi też się podobało. Nie, żebym piała z zachwytu, ale tekst jest jednocześnie zabawny i poważny, tematyka na czasie, wykonanie poprawne. Nie ma się w zasadzie do czego przyczepić. Bardzo podobały mi się różne pomysły na leczenie choroby. Zakończenie jednocześnie uważam za fajne i rozczarowujące. Nie wiem nawet, jak to określić, ale ta zemsta wody wydała mi się najmniej oryginalnym aspektem tego opowiadania i chyba dlatego trochę się poczułam rozczarowana (ale nie jakoś dramatycznie). Ogólnie fajne. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Po lekturze interpretowałam ją podobnie jak Irka – problem Austina znakomicie skwitował kolega po fachu, który zwrócił mu uwagę, że zawsze doszukuje się winy u innych, a nigdy u siebie. Eksperymenty z maszyną tylko to dowiodły. 

Nie wiem dlaczego, zabierałam się za lekturę kilka razy i dopiero dzisiaj udało mi się ją dokończyć. Mam wrażenie, że początek jakoś mi nie leżał i przez to trudno mi było zacząć, ale potem już było bardzo fajnie. Dobrze płynęło mi się przez tekst. 

Ogólnie, fajne opowiadanie z ciekawym pomysłem i antybohaterem. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Hircus – Listopad

wilk-zimowy – To odmieni los ludzkości

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

No, powiem Ci, że ładnie poprawiłaś to opowiadanie. Dobrze mu zrobiło rozbicie na mniejsze części i zmiana kolejności wydarzeń. Teraz jest dużo bardziej przejrzyście i można zrozumieć, co chciałaś przekazać. 

Ja żadnych większych błędów nie wyłapałam po poprawkach, ale jak zajrzy reg, na pewno Ci ich jeszcze kilka wskaże. 

Mnie tekst się w tej formie podoba i oddam na niego biblioteczny głos. Ze swojej strony przepraszam, że nie byłam bardziej “czynną” betą, ale mam nadzieję, że mimo tego kilka moich uwag pomogło Ci poprawić tekst. 

Zgadzam się z obserwacją Dracona, że ładnie to teraz wygląda jak historia zaklęta w śnieżnej kuli. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Pierwsze zdania są wstępem. Napisanym w czasie teraźniejszym (a nie jak reszta tekstu w przeszłym) z punktu widzenia Pustelnika, do którego przyszli młody bohater (czyli sam Pustelnik) i Szymon, by go spalić. Wybudzony przez siebie i Szymona z letargu Pustelnik wspomina swoje życie przed śmiercią. Myślałem, że to jest łatwe do interpretacji. “ → no, nie wpadłabym na to bez Twojego wyjaśnienia. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Nie no, bez przesady, nie musisz zaraz tytułu zmieniać!

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

śniąca – reportaż o którym mówię opowiadał o społeczności LGBT, tytuł nawiązywał do wypowiedzi pewnych kościelnych hierarchów, którzy nazywali LGBT “tęczową zarazą”. Był to iście wstrząsający tekst. Nie pamiętam, kiedy ostatnio płakałam czytając artykuł, a ten doprowadził mnie do łez. Nie wiem, czy polecam, bo trudno coś takie polecać, ale… Cóż, stąd moje skojarzenie. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Hm, w tekście jest nadal całkiem sporo usterek, które wypadało by poprawić, ale sam pomysł na świat i magię bardzo mi się podobał. Tekst sprawdza się jako samodzielne opowiadanie, ale mam wrażenie, że mógłby też być częścią większej całości. Bohaterka przedstawiona wiarygodnie. Za to sposób, w jaki odzywał się do niej sługa wydał mi się nieco nienaturalny, bo z jednej strony piszesz o tym, że ci słudzy bardzo się swoich panów boją, a jednocześnie zaraz ten sługa bardzo śmiało sobie poczyna w rozmowie ze swoją stworzycielką. 

Ogólnie jednak podobało mi się, choć nieszczególnie poruszyło.

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Oczywiście słyszał o słynnych błyskotliwych, który zapisali się krwawymi zgłoskami na kartach historii jak Abażurowy Zamachowiec czy Lampowy Samobójca.” → którzy

 

Tak! Nie rozczarowałam się. Tekst wydał mi się doskonale dziwny i piękny. Pokochałam Twoje postaci, którym nie sposób było nie współczuć. Zbudowałeś piękny i tragicznie smutny świat. Znakomicie pokazałeś alienację i po mistrzowsku namalowałeś słowem niezwykłą rzeczywistość. Nie wiem, co jeszcze  prócz ochów i achów mogę napisać. Świetna robota. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Do mnie nie trafiło chyba z dwóch powodów: pierwszy – mam dość koronawirusa i związanych z nim tekstów, wierszyków, drabbli i w ogóle wszystkiego. To nie Twoja wina. Podejrzewam wręcz, że masz tego dziadostwa bardziej dość niż ja. Niemniej po prostu z tego powodu nie mogłam się tym tekstem cieszyć. 

Dwa – ten tytuł. Pomijając, że jest to tytuł znanej i znakomitej powieści, to był to też nie tak dawno tytuł reportażu, który bardzo mną wstrząsnął i chyba tego skojarzenia nie mogłam się wyzbyć czytając ten drabble i w porównaniu z horrorem przedstawionej w reportażu rzeczywistości, Twój tekst kompletnie mnie nie ruszył. 

Natomiast napisane jest sprawnie, w odbiorze przeszkadzały mi nie kwestie obiektywne, a stuprocentowo subiektywne, więc nie musisz się tym w ogóle przejmować. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Zgodnie z zapowiedzią wracam z komentarzem. 

Do mnie tekst nieszczególnie trafił. Pomysł na osadę, której nie można opuszczać bardzo kojarzył mi się z filmem “Osada”. Tutaj oczywiście zrealizowałeś to po swojemu. 

Mnie trochę przeszkadzało dokładnie to, co podobało się Ninedin – za dużo niedopowiedzeń, które mi się nie złożyły w jakąś spójną całość. Mamy tutaj wpakowane mnóstwo wątków – tajemnicza zaraza (z którą nie wiadomo, o co chodzi, ani skąd się bierze), tajemniczy szarzy ludzie plujący ciemną mazią, wioska w lesie i wioska poza lasem, zawieruszenia czasu demonstrowane wiekiem postaci oraz spotkaniem przez bohatera własnego ojca. Kończysz to wszystko w sposób otwarty. Ja rozumiem weird, jako świat,  w którym dzieją się niewyjaśnione rzeczy, ale Twoja realizacja tego wydała mi się chaotycznym misz-maszem, który pozostawił mnie na końcu bez satysfakcji, bo nawet nie wiedziałam, co się na końcu stało z bohaterem. 

Język też nie do końca mi się podobał. Stylistycznie niektóre zdania wydały mi się dziwne. Nie to, że niepoprawne, tylko po prostu nie trafiające w mój gust czytelniczy. Pierwszą taką rzeczą, na której się zawiesiłam, było to zdanie:

“Ubita droga, która długimi milami ciągnęła się przez ciemny bór z północy na południe, na wysokości wioski wiodła za wąskim pasem drzew.” → to zdanie jest wypakowane informacjami w taki sposób, że kompletnie nie potrafiłam sobie tej drogi wyobrazić. A potem dodajesz jeszcze dopowiedzenie, które dla mnie wygląda tak, jakby powinno w ogóle znaleźć się jeszcze w poprzednim zdaniu: “Równolegle do rzeki, na której brzegach rozpościerały się pola, pastwiska i osada.” – Podobny zabieg stosujesz w tym tekście więcej niż raz. Mnie się to osobiście nie podoba. 

Tym, co z pewnością działa na korzyść tego tekstu jest wiarygodna konstrukcja bohatera i ciekawe pomysły. Ja chyba wolałabym jednak, gdybyś wybrał jeden z nich i skupił się na przedstawieniu go w większych szczegółach. 

 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

“Zacząłem zastanawiać się nad swoją przyszłości i podobnie jak reszta hałastry zauważyłem w końcu istotny problem.” → zjedzone “ą”

 

Dokończę komentarz później, bo muszę zacząć lekcję. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Dołączam do grona osób zadowolonych z lektury. Naprawdę udana interpretacja hasła. Zgadzam się bardzo z tym, co napisał Chrościsko – bardzo absurdalne i bardzo Kafkowe. A ile w tym niezwykłych pomysłów! Ten jarmuż i pietruszka, te nagłe zmiany. Ta śpiewaczka operowa! Naprawdę wykreowałeś iście szalony świat, ale jednocześnie okiełznałeś go i wpakowałeś w ramy opowiadania mieszcząc się w limicie i prowadząc czytelnika do satysfakcjonującej puenty. Jedyne, co zastanawia, to czy uciekł wyłącznie bohater czy udało mu się jednak zmienić losy ludzkości? A nie, to przecież bez znaczenia. 

Super tekst. Życzę mu powodzenia w konkursie i zmaganiach o piórko, bo chyba ostatecznie doczekał się nominacji :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Nowa Fantastyka