Profil użytkownika


komentarze: 1144, w dziale opowiadań: 948, opowiadania: 335

Ostatnie sto komentarzy

Varg, dziękuję, naprawdę, przemiło z Twojej strony, ale mam duże wyrzuty sumienia…blush Właśnie kilka godzin temu w innym komentarzu wspomniałam, że moim zdaniem jeszcze nie zasługuję na takie wyróżnienia. blush Tyle czasu już poświeciłeś i tyle życzliwości okazałeś, wielkie dzięki.heartsmiley

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Hej, cała przyjemność po mojej stronie. :)

Tak, tekst powinien trafić do niejednego serca. :) Zły Pan to taki ogólnik, że rzeczywiście pojawia się na prawie każdym strychu. Także – dla dorosłych. :)

Zgadzam się, strychy dorosłych pękają zazwyczaj w szwach. 

Wulgaryzmów nie usuwaj ani nie zastępuj, bo mają wybrzmieć właśnie tak, jasne, a za uprzedzenie o nich dziękuję. :)

 

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

I naprawdę cieszę się, że tu jestem. Mam pokorę i dystans do mojej twórczości. Sporo się tu można nauczyć. To była dobra decyzja.

Mam dokładnie to samo. smiley

Pecunia non olet

Powiem szczerze, że biblioteka tutejsza oraz piórka nie są dla mnie na razie zbyt istotne i traktuję je nieco standardowo: są ludzie, którzy na nie zasługują, patrząc na całokształt ich tutejszego dorobku. Ja jestem ciągle nowa i niech tak pozostanie. Komentarze, opinie, wskazówki, uwagi, krytyka – te walory Portalu przemawiają dużo mocniej. Oczywiście, jest mi miło i jestem bardzo wdzięczna za każde tzw. polecenie, ale nadal w stosunku do siebie wyznaję zasadę, że “za wysokie progi…”. :) Biblioteka i piórka – to nie dla mnie. :)

Co do Twoich fragmentów, myślę, że za jakiś czas możesz połączyć je w jedną zgrabną całość (widzę, że na Portalu jest to często praktykowane) i wcale nie jest powiedziane, że nie trafią szybko do puli nagrodzonych, czego zresztą serdecznie Ci życzę. ;)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

“ bruce (komentarz z | 08.05.21, g. 14:43 )

Z technicznych:

z przodu przeszkleniu przez które widać było zionącą czernią przestrzeń kosmosu. – brak przecinka

Stalowe balkony opadały trzema, wielkimi stopniami ku środkowi mostka niczym trybuny wypełnione migocącymi błękitem konsolami i hologramami map obsługiwanych przez kilkudziesięciu załamanych ludzi. – brak przecinków

i dalej trzeba jeszcze na spokojnie przyjrzeć się całej interpunkcji; szczególnie – przed wyrażeniami ze słowem „który”

przez wykrzyknikami także masz wiele spacji 

W porównaniu do tego :

“ Agroeling | 08.05.21, g. 21:23

No i interpunkcja wyje. To ciekawe, bo zdania są ułożone w miarę poprawnie, a przecież gramatyka jest trudniejsza od interpunkcji. ”

Nie spodobało mi się tylko słowo “wyje”, nie chciałem robić zamieszania. Po prostu myślałem, że zamiast się chwalić wskażesz bezpośrednio przykładowe miejsce błędu/błędów.

Jestem po plastyku i podstawowej maturze z j. polskiego i dla mnie ważne są opisy miejsc, postaci i akcja oraz budowanie atmosfery. Nigdy nie wypierałem się robienia dużej ilości błędów i nieznajomości gramatyki oraz interpunkcji ale staram się to poprawiać, choć zwykle robię to na samym końcu, często nawet kilka dni lub więcej po napisaniu tekstu.

Swoje inne, prywatne sci-fi zamierzam pokazać komuś kto naprawi błędy za mnie (przed wydaniem), chyba że opanuję to sam a w tym potrzebna jest mi konstruktywna krytyka (z cytatami i screenami) . . . :)

Przepraszam jeśli wygląda to na paranoję, nie chcę się wyżalać i zwierzać ale … bycie obiektem znęcania się od podstawówki i ostatnie śmierci w rodzinie sprawiły, że nie czuję się zbyt dobrze i często reaguję trochę za szybko, ponieważ pisanie jest jedyną rzeczą, która mi pomaga :(

Także proszę tylko o jedno : Wskazuj błędy i nie wyj :)

Drogi Iluvatharze, jestem tu od niedawna i nadal jeszcze (oby jak najdłużej! laugh) zaliczam się do “grupy żółtodziobów”. Zauważyłam, zamieszczając moje teksty, że każdy komentujący stara się pomóc autorowi w stworzeniu opowiadania jak najlepszego pod kątem czytania i rozumienia. Czasem wypisywanie każdego błędu w każdym komentowanym opowiadaniu po prostu jest niemożliwe. Tak, jak wspomniałeś, oddając tekst do druku, musisz nastawić się na to, że będzie dokonana jego staranna korekta. Tam są osoby, zajmujące się tylko tym i odpowiedzialne jedynie za to. To prawda. 

Nie dziw się, że ktoś komentujący wyłapie więcej błędów językowych, ktoś inny zwróci uwagę na interpunkcję, a ktoś na brak logiki czy zapis dialogów. Tak tu jest. :) Nie dotyczy to tylko Ciebie, mnie także (i każdego autora), zapewniam. ;)

Bardzo dobrze, że zwracasz uwagę na prezentację miejsc i akcji, lecz bez poprawnego językowo ich zapisu czytelnicy nie będą chcieli czytać, wierz mi, mnie podobnie tutaj radzono i to są bardzo mądre wskazówki. :)

Przykro mi, że spotkało Cię tyle przykrości w przeszłości i na dodatek borykasz się teraz z nieszczęściem, spowodowanym śmierciami w rodzinie, i ja mam podobnie, więc doskonale Cię rozumiem. Pisz i czytaj teksty oraz – jeśli masz ochotę – zamieszczane pod nimi komentarze innych, to ogromnie pomaga w szlifowaniu własnego warsztatu i w oderwaniu się choć na moment od codzienności i żałoby. 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci powodzenia.

 

Pecunia non olet

laugh Serio? Nie wiedziałam. 

Myślałam, że omija się raczej teksty przydługie i na dodatek pełne błędów. :)

Myślę, że wiele komentarzy pojawi się już niebawem, ponieważ obrałeś dobrą taktykę, powoli i stopniowo zaznajamiając czytelnika z kolejnymi losami bohaterów. :)

Osobiście czuję się trochę, jakbym oglądała nowe odcinki serialu sensacyjnego, mogąc zawsze wrócić do poprzednich i następnych, a to wielki walor fragmentów. :)

 

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Oj, na szczęście przysłowie o uczeniu się przez całe życie sformułowano dawno temu i nie ma ono związku z żadnym politykiem. :)

Ja tylko usprawiedliwiam swoje słowa, nic poza tym. :) 

Co do nauczania dawniej, niestety, tak to jest, że pewne rzeczy się zdezaktualizowały i nic na to nie poradzimy. :)

 

Myślę, że zdecydowanie odchodzimy od tematu omawianego tu Twego opowiadania. :)

Z pewnością inni Komentujący zaciekawią nas kolejnymi walorami, jakie niewątpliwie znajdą. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Podoba mi się pomysł miejsca, bohaterowie i mieszkańcy Strychu Ani są świetnie dobrani i początkowo opowiadanie wydaje się klasyczną komedią. Niestety, jak w przysłowiu o lesie – im głębiej, tym więcej drzew, i tutaj, im więcej szczegółów podajesz, tym straszniejszą staje się ta z początku niewinna opowieść. I chociaż fantastyka jest tutaj mocno uwydatniona, na pierwszy plan wysuwa się wieloletnia tragedia dziecka. Dziecka z premedytacją i okrucieństwem krzywdzonego. Myślę, że każdy czytelnik zastanawia się, co (lub kto) znalazłoby się na jego strychu oraz od razu wpada na dołującą myśl, że każde dziecko ma taki swój prywatny strych i niestety na wielu z nich najwyższą półkę zajmują jego rodzice lub – ogólniej – krewni. 

Sprawa Łysego także nie napawa optymizmem, można się domyślić, że niekoniecznie jest on tam z powodu ojca. Do tego parokrotnie wspomniane się w opowiadaniu, że był on na wielu strychach. 

Niewyobrażalny żal w stosunku do bezbronnej, małej Ani (i w ogóle – każdego dziecka) mimowolnie pojawia się podczas lektury. 

 

Z technicznych trochę spraw trzeba by jeszcze poprawić. Podobnie dobrze by było, aby wcześnie zaznaczyć użycie wulgaryzmów, które – jak rozumiem – podkreślają przekazywane, niezwykle przykre i zarazem brutalne treści.

 

Mnie osobiście ciągle przypominał się “Forrest Gump” i bolesna historia jego przyjaciółki. 

 

Edit. A, i jeszcze tytuł. Mocno przykry. Wskazuje przekornie na pozytywny zakątek, jakąś bajkową “samotnię", w której dziecko lubi się bawić, a tymczasem dotyczy zupełnie innego aspektu. crying Mocny tytuł. Brawa! 

 

Pozdrawiam. :)

 

 

 

 

Pecunia non olet

bruce, ja się niczego nie uczę. Jak by to świadczyło o całej wcześniejszej pracy moich nauczycieli? Choćby z należnego im szacunku udaję, że wszystko umiem :)

Wiele w tym prawdy, choć nie tak dawno poruszyliśmy pozaforumową dyskusję o kwestiach imiesłowów, kiedy to sama polonistka, ucząca mnie przed laty w LO, potwierdziła, że obecne zasady ich zapisu są dalekie od tych, jakie kiedyś obowiązywały. Co do “mojej” historii, to już w ogóle nie ma o czym mówić – co źródło, to inny przekaz, ocena, a nawet data. :)

Dlatego też wychodzę z założenia, że człowiek uczy się całe życie. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Nikt nie jest bezbłędny, ja również muszę pracować nad moimi tekstami, zatem powodzenia i pisz dalej, bo masz świetne pomysły. smiley

Kiedyś było ich więcej, ale uznałem, że powinno być ich jak najmniej. Być może wciąż pozostawiłem ich zbyt dużo.

 

Co do wulgaryzmów, pocieszyłeś mnie mocno. laugh Serio mówiąc, zamieszczaj, ile chcesz, czasem tekst rzeczywiście bez nich jest uboższy i nie ma takiego charakteru, jaki zamierzał nadać mu autor; tylko dobrze by było o tym uprzedzić.

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Opowieść wciągająca niezwykłymi wydarzeniami oraz losami bohaterów, których przygody pozytywnie wpływają na odbiór całości. Prezentujesz je tak, że czytelnik czuje mimowolną sympatię, bacznie śledzi dalsze opisy, chętnie towarzyszy postaciom. Z pewnością mamy tu elementy fantastyki.

Dla mnie wielkim minusem jest nade wszystko nagromadzenie przekleństw i wulgaryzmów bez uprzedzenia w przedmowie. 

Błędów jest bardzo dużo. Myślę, że na spokojnie usterki te możesz sam wyłapać. Brak zakończeń wyrazów, brak postawienia myślników przy dialogach, wskutek czego są one odczytywane jako narracja, brak interpunkcji w wielu miejscach, niektóre wyrazy pisane oddzielnie Ty piszesz razem. (np.: “Jeden tuż nad rzeczką, z potężnym młyńskim kołem. Przednim dwie młynareczki…”). Wiele wyrazów nie jest odpowiednio odmienionych, np. występuje wyraz groze, zamiast grozę. Powinieneś, szczególnie zamieszczając tak długi tekst, najpierw parokrotnie samemu go przeczytać, wyłapując i poprawiając usterki, które w wielu miejscach utrudniają lekturę i zniechęcają do czytania.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia. :)

Pecunia non olet

Mnie także bardzo się podobało. Kojarzyłam część z nich. Dumą napawa fakt, że mamy w kraju tak doskonałych kompozytorów. Nieco zabrakło mi Krajewskiego, ale to takie moje lekkie odchylenie, wpojone mi przez Mamę, która go uwielbiała. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

marzy mi się kiedyś napisanie całego, długiego opowiadania, w konwencji takich wizji ;) .

Popieram! smileyyes

Pecunia non olet

Cała przyjemność po mojej stronie. :)

Co do zasad pisowni, sama ciągle uczę się ich i nadal niestety popełniam mnóstwo błędów.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Też bardzo bym chciała posiadać trochę wiedzy o sposobach szybkiego mnożenia zysków. :) 

“Sensacyjnych doniesień ciąg dalszy”. :)

Podobnie, jak poprzednio, interesująco opowiadasz o działaniach znanych już bohaterów, wciągając coraz bardziej czytelnika w opisywaną fabułę. :)

 

Z technicznych :

 Dowodem, ze – literówka

ajatollahów uczony, był w stanie przedstawić dokumenty – wydaje mi się, że przecinek jest tu zbędny

Cisowski natychmiast zapalił się do pomysłu pozyskania cennych informatora. – brak chyba jeszcze części zdania

, że w skutek ujawnienia dowodów – wskutek razem

Podszedł do półki pod telewizorem w której trzymał wszystko co mogło się przydać. – tu brak obu przecinków

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Tak, to kolejny klasyczny przykład zdania, w którym umiejscowienie przecinka odgrywa kluczową rolę. 

Pozdrawiam, Tarninosmiley

Pecunia non olet

Witaj, Finklo, dziękuję za komentarz, przykłady bardzo charakterystyczne dla owej reguły poprawnego zapisu przecinków; edytowałam zapis, bo pierwotnie rymowanka miała nieco inną treść.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Spokojnie, sama sobie przeczytaj opowiadanie i zobacz, co i gdzie tam wstawić lub usunąć. Ja setki razy spoglądam na moje teksty, a potem ze zdumieniem widzę, ile jeszcze błędów w nich znaleziono… Na tym polega nauka, muszę jeszcze sporo się nauczyć. :)

Pozdro! laugh

Pecunia non olet

Cześć, Andyql. Dziękuję za sympatyczny komentarz oraz zrozumienie. wink

 

Hej, Varg. smiley Fakt, zamęczałam Was podczas bety wieloma zmianami i nowymi wersjami, ciągle nie będąc pewną, czy w dostatecznym stopniu przekazałam wszystko tak, jak zamierzałam. Serdecznie raz jeszcze Wam dziękuję za cierpliwość, wspaniałą betę, wyrozumiałość oraz bardzo mądre wskazówki, udzielane mi wielokrotnie kosztem Waszego czasu i wypoczynku. heart

Zdaję sobie sprawę, że mam tendencję do tworzenia opowiadań, przedstawiających jedynie przysłowiowy czubek góry lodowej, większość treści umieszczając poza tekstem, w mojej wyobraźni, co nie ułatwia oczywiście odbioru Czytelnikom. blush Muszę nam tym pracować, skoro chcę, aby moje teksty czytano i rozumiano. :)

 

Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję za komentarze. heart

Pecunia non olet

Hej, GOCHAW. :)

Rzeczywiście, dodałaś wiele ważnych informacji, dzięki czemu fragment wydaje się bardziej zrozumiały, zachęca w jeszcze większym stopniu do lektury kolejnych części. :)

Dzięki za usunięcie wulgaryzmów, aczkolwiek nie trzeba było, bo ja tylko wspomniałam, że o nich nie uprzedziłaś, natomiast jeśli uważasz, że są niezbędne i podkreślają opisywane sytuacje, spokojnie możesz je wprowadzić i stosować. :)

Z technicznych, w wielu miejscach oczywiście, jak to ja, wprowadziłabym poprawki interpunkcyjne, ale sama nadal pracuję nad takimi usterkami w moich tekstach i nie wiem, czy się nie mylę. 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Jakichś nawiązań do SW nie wyłapałem, bo mało znam to uniwersum, ponieważ – Szok i niedowierzanie – szczerze go nie znoszę. Outta Sewer

Ja mam bardzo podobnie, znam tylko początki, z czasów, kiedy wręcz nie wypadało nie obejrzeć ówczesnych hitów kinowych. :)

Pecunia non olet

Nie ma za co, wieloletnia jazda autobusami do pracy skutecznie mnie uodporniła na tego typu sprawy w życiu codziennym, niestety. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Jeśli chodzi o te klimaty to moim ulubieńcem jest Jackie Chan  :D uwielbiam filmy z tym Chińczykiem.

Przyznam szczerze, że nie przepadam za nim zbytnio, choć oczywiście filmy z jego udziałem, takie, jak: “Wejście smoka” czy “Wściekłe pięści/Wściekła pięść” bardzo lubię. :) Uwiodła mnie jeszcze baśń fantasy “Zakazane królestwo”. 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

wrócę “na poważnie” na portal – czyli – jak przewiduję patrząc w kalendarz – za jakiś kwartał około.

 

 

Wracaj, Jimie, pełen zdrowia i nowej dawki energii. A tymczasem dbaj o siebie. Pozdrawiam. heart

Pecunia non olet

Jeśli można, zamieszczę kolejny skromny tekścik, tym razem nieco dając poszybować wyobraźni i dodając fantastyczne zakończenie znanego romansu. :)

 

– Mikołaj pewnie znowu każe mi deklamować wiersze! – poskarżyła się urocza jedenastoletnia dziewczynka, przekręcając główkę i spoglądając na guwernera Chopina. Zatrzepotała rzęsami i uśmiechnęła się.

– Dziś porozmawiamy o historii. Poznasz dzieje ojczyzny, Marysiu – powiedział dobrotliwie nauczyciel.

Wzruszona Maria uśmiechnęła się do tych wspomnień. Wracały teraz częściej, w miarę jak coraz więcej Polaków prosiło ją codziennie o wykorzystanie niespodziewanego zauroczenia, jakie nagle zawładnęło sercem kochliwego Korsykanina.

– Poproś, aby przywrócił Polskę.

– W twoich rękach losy całego narodu.

– Powiedz Napoleonowi, że kochasz go, ale i ojczyznę.

– Nie zapomnij o nas, nie zapomnij o Polakach.

Ciągle tylko ta Polska, i Polska… A ona kochała go miłością, o jakiej nigdy nawet marzyć nie śmiała. W dodatku miała dać mu pierworodnego, udowadniając ponad wszelką wątpliwość, że wielki Bonaparte nie jest bezpłodnym. Uszczęśliwiony władca całej Europy obiecał w przyszłości przekazać ich synowi tron połączonych unią personalną Francji i Polski! Na razie to on władał nimi niepodzielnie.

Cesarz był dla Marii kochankiem, ale i wybawcą. Związek z podstarzałym Walewskim ciążył jej ogromnie. Śmierć męża dała jej drogę ku upragnionej wolności, zwłaszcza że ukochany błyskawicznie przeprowadził rozwód z Józefiną i wziął w Warszawie ślub z Marią.

Maria Bonaparte – czyż to nie brzmiało wspaniale?  

 

 

Źródło ilustracji – Wikipedia. Portret Marii Walewskiej. 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

(Spogląda na nick i na avatar) Przypadek ? Nie sądzę ! xd

Oczywiście. laugh Jak wpisałam w wątku powitalnym, jestem absolutną fanką. Czasem awatar nieco inny, ale ten uwielbiam. heart

Pecunia non olet

Przepraszam, jeśli zachwiałam Twój komfort odbiorcy.

Oj, nie, spokojnie, aż tak to nie… 

To pole manewru oraz zapowiedź kontynuacji są doskonałą decyzją. 

Pozdrawiam ciepło. smileyheart

Pecunia non olet

Witaj.

Ja rzecz jasna tradycyjnie dopowiadałam sobie non stop podczas całego czytania, widziałam ciągle obrazy, przewijające się niczym klatki filmowe, w pamięci przywoływałam i “Dziecko Rosemary”, i “Trójkąt Bermudzki”, i “Jaskinię”, i “Witch Blair Project”, i wiele, wiele scen z innych filmów sensacyjnych bądź też horrorów. 

Jestem tekstem przestraszona, oczywiście odbieram go jako przerażający horror, trzymający w napięciu (szczególnie od momentu zażycia tabletki).

A pożar, identyfikacja ciał i wreszcie ta trzecia osoba to już w ogóle jest powalająca mieszanka. 

Dla mnie horror sf w czystej postaci. Krótki, a zatem jeszcze mniej wyjaśniający, ku radości czytelnika. 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Warto zaznaczyć w przedmowie, że występują tu wulgaryzmy. Jak na tak krótki fragment, jest ich sporo. Ja szczególnie mocno zwracam na nie uwagę. :)

Treść na pewno zaciekawia elementami fantastyki, jednak trzeba je jeszcze bardziej rozwinąć. Zakończenie fragmentu wprowadza oczywiście wiele niejasności i zagadkę oczekiwania z nurtującym pytaniem: co wydarzy się dalej? – on ją zabije? ona zabije jego? ona zabije ich? czy da sobie radę, będąc ranną? w jakim celu tam poszła? 

Pojawiają się i dalsze kwestie: skąd wisielcy? co to za polityka? czemu ona chce ją zmienić? czemu z nim mieszka, skoro on tak ją traktuje? czy rozpoczną rewolucję? itp. 

Jak rozumiem, w rozwinięciu czy też kontynuacji zamierzasz kwestie te poszerzyć, lecz zwróć uwagę na prowadzenie czytelnika po nowych treściach tak, aby zrozumiał każdy Twój przekaz. Ja także mam z tym spory problem i wiem, że to niełatwe. :)

 

Zerknij również na interpunkcję, bo np. w tych dwóch zdaniach widoczne przecinki są dla mnie niezrozumiałe:

Mayumi, błyskawicznie wyciągnęła z plecaka

Mayumi, już dawno temu zapomniała

 

Pozdrawiam, powodzenia, GOCHAW! :)

Pecunia non olet

Dogsdumpling, gratuluję. yes

Pecunia non olet

Witaj.

Link otrzymałam teraz i bardzo mnie to cieszy, bo wśród mnóstwa tekstów, zamieszczonych na tym Portalu, na pewno bym go nie znalazła.

Wspaniałe opowiadanie. Jestem zachwycona. 

Pozdrawiam serdecznie i gratuluję odwagi. :)

 

 

 

Pecunia non olet

Dawniej miałam manię nagrywania muzyki filmowej z telewizora na magnetofony kasetowe. Tym sposobem utrwaliłam parę niezłych kawałków z czołówek filmów z Bruce’em Lee. :)

Pecunia non olet

Witaj, dziękuję Ci bardzo, Regulatorzy, zerknę na pewno do tego tekstu. heartsmiley :padam:

Na razie wybrałam wersję z powrotem do przeszłości przy zapamiętaniu poprzednich wydarzeń przez główną bohaterkę, cos jak w pierwszym “Jumanji”. Zobaczymy, czy miałam rację.

 

PS Przeczytałam opowiadanie. Mocne. Doskonałe. Rozliczenia z przeszłością bywają bardzo trudne. 

Czasem odnoszę wrażenie, Regulatorzy, że masz rzadki dar postrzegania ludzi w ich myślach, przynajmniej mnie – na pewno. Bardzo Ci za to dziękuję, ten niepozorny link otworzył mi oczy na skomplikowane sprawy i dodał potrzebnej odwagi, aby napisać kilka słów, skrywanych latami głęboko w sercu. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)heart

Pecunia non olet

Dziękuję i wzajemnie, Regulatorzyheart

To imię jest mi szczególnie drogie – miał je Dziadek i Tata. smiley

Pecunia non olet

 potem pielgrzymowałem do pięknej Łodzi po worki części zamiennych na restaurację :D. Ostatni raz byłem chyba w 2016 roku. Piękne czasy i wspaniała organizacja tych imprez. 

Nasz proboszcz, zapalony motocyklista, co roku urządzał na pobliskiej Dorotce zjazd motocyklistów, takie “pielgrzymki” motocyklowe właśnie z okazji odpustu, genialna sprawa, przyjeżdżali z całego regionu. :) Myśmy piekły im ciasta i przynosiły do namiotów. Niestety, konserwator zabytków potem zabronił. Pielgrzymek w sensie. laugh

 

Regulatorzy, wspaniała strona, pozdrawiam także Męża. I ja wożona byłam w tamtych latach, bo mój Brat był fanem “motorów”. Pęd powietrza, jaki wtedy czuje się w płucach i na twarzy, jest nie do opisania! laugh

 

Pozdrawiam Was! heart

 

Pecunia non olet

Ech, Bruce, muszę powiedzieć, że Twoje niedomówienia i oczekiwanie, że czytelnik sam sobie dopowie to, czego nie napisałaś, nie wpływają korzystnie na odbiór opowiadania.

Wiem, wiem, muszę to zmieniać… blush

 

Myślisz? Napoiłaby? laugh (oczywiście mam przed oczami mnóstwo podobnych scen z różnych horrorów). blush

Na razie przyszła mi do głowy nieco inna wersja zakończenia. Może spróbuję pójść tą drogą.

 

Pozdrawiam serdecznie, Regulatorzy i dziękuję! heart

Pecunia non olet

Iluvathar, rzeczywiście jest w tym wiele racji. :)

Krokus, dziękuję i Tobie za sympatyczny komentarz; ja jeszcze melodii nigdy nie miałam, ale muszę o tym pomyśleć. :)

Outta Sewer, hej, dzięki za wpis i link; to prawda, są przeboje tak doskonałe, że przysłowiowy banan pojawia się przy nich na twarzy i wstawanie nie jest aż tak przerażające. :)

 

Pozdrawiam Was. heart

 

Pecunia non olet

Witam serdecznie, Regulatorzy.smiley

Dziękuję za komentarz oraz wskazówki, zaraz popoprawiam wszystko. heart

skończywszy lekturę nie bardzo wiem, co myśleć o opowiadaniu, więc zapytam – Bruce, co tam się wydarzyło?

laugh

Rozbroiłaś mnie. laughblush

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, ponieważ chciałam do końca pozostawić jako swego rodzaju niedomówienie ostateczny koniec opisywanych zdarzeń – doprowadziłam do sytuacji, w której los dał dziewczynie jeszcze jedną szansę, o którą prosiła, przekonana o nieuchronności pasma nieszczęść. Uznałam (idąc tu nieco za wskazówką nader niskiej oceny, wystawionej mi podczas bety/czyt.: dwója minuslaugh), że zakończenie, polegające na zamordowaniu dzieci tylko z powodu straty pieniędzy, to zbytnia przesada. smiley Jednak pozostawiłam czytelnikowi nieco miejsca na własne dopowiedzenie, bo w sumie sen może być… snem o innym śnie i wówczas do końca nie wiadomo, czy dziewczyna wygrała z klątwą, czy też nie. A może wcale tej klątwy nie było? 

Pewnie, jak to zwykle u mnie, niedostatecznie jasno to wyraziłam. blush

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

 

Pecunia non olet

Cześć, Finklo, dziękuję za wizytę. 

Niestety, potwierdzam Twoje ostatnie zdanie na moim własnym przykładzie. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

A, rozumiem, zatem super! smileyyes Czekam teraz na kontynuację. 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Zakończenie powalające. Niesie wprawdzie element nadziei, ale i smutek. Cała opowieść to wstrząsające przejścia bohatera, który odkrywa wreszcie swoje powołanie. Czytelnik musi wiele przeżyć, aby wraz z nim przebyć tę trudną drogę. 

Okupacja Warszawy (i – jak rozumiem – wygrana Rosjan w wojnie) oczywiście dodatkowo wstrząsająca. 

Brawa za Polskę. Doskonale oddałeś to, co ostatnio czyni się z tym wyrazem. 

 

Z technicznych sprawdź sobie interpunkcję oraz literówki, bo często są tu rzeczy do poprawy.

 

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

O, super, Silvo, wspaniale. Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Może Silva nie ma czasu?  Outta Sewer, zapodawaj Ty! smiley

Pecunia non olet

Witaj, MordercoBezSerca, cudny komentarz, ogromnie mnie cieszy, wielkie dzięki. Jeszcze sporo pracy przede mną, wiem, ale będę ją wykonywać konsekwentnie. Betujący naprawdę mega mi pomogli, przy okazji raz jeszcze bardzo Im dziękuję. smiley

Koniec tekstu pierwotnie był drastyczniejszy, to wpływ oglądanych w dzieciństwie krwawych horrorów. devillaugh

 

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Witaj.

Rzeczywiście, makabryczne opowiadanie. Zło wygrało. Miałeś świetny pomysł na fabułę, którą można dalej kontynuować. 

Interpunkcja wymaga jeszcze dopracowania.

Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam, że na początku napisałeś, iż tylko jeden z kapłanów był na pół aniołem, zaś potem pisałeś, że oni wszyscy. 

Pogubiłam się też nieco jeśli chodzi o tego staruszka z początku. Czy on potem jeszcze występował w tekście i odegrał jakąś ważną rolę? 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

To tylko moje sugestie, spojrzyj sam jeszcze na te sprawy, bo sama treść i pomysł – świetne! 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj

Mroczna, przesycona okrucieństwem opisywanych czasów historia o brutalnej walce o władzę, o spiskach, wreszcie o gorzkiej prawdzie starej, jak świat – że nigdy i nikomu nie warto ufać (tym bardziej – bliskim czy zaufanym ludziom). Wszystkie chwyty dozwolone, po trupach do celu – te gorzkie powiedzenia mimowolnie cisną się na usta podczas lektury i w pełni oddają klimat opisywanych, potwornych wydarzeń.

Akcja nad rzeką – fenomenalna! Rozmowa po niej, zdrada króla i jej konsekwencje – również.

Zakończenie mocno zaskakujące. Przypuszczałam, że jednak zemsta zmiennokształtnej dopełni się wedle jej zapowiedzi i to jeszcze za jego życia.

 

Z technicznych:

którą król wręczy mu w podziękowaniu za gościnę. – nie mam pewności, czy to nie miało być: wręczył

podniósł, prawie łamiąc mu przy tym karku.

doskonale dopasowaną, czarna suknię.

zapaskudził by spodnie

e już dawno temu. – rzekł Gabell

 

Pozdrawiam. :)

 

 

Pecunia non olet

Udało się znakomicie, zamierzenie wcieliłeś w życie z doskonałym efektem.

Podkreślam, że moje uwagi co do spraw technicznych to tylko moje własne domysły; sama nadal się uczę; możliwe, że się mylę, za co z góry przepraszam.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. :)

Pecunia non olet

Udało Ci się, scenka jest miła i przyjemna w odbiorze, bardzo naturalna – tak ją odbieram.

 

Pozdrawiam, dziękuję, wzajemnie. :)

Pecunia non olet

Witaj

Nieco dziwnym wydaje mi się wspomnienie, że zakazane są polowania, skoro główny bohater musiał przecież użyć broni w obronie własnej – był atakowany przez olbrzymiego niedźwiedzia.

 

Kurczę, potęgować grozę to Ty umiesz! Czytałam, jak zahipnotyzowana. Zmroziło mnie pierwsze wspomnienie o ranach gościa na boku, plecach i rękach. Niesamowita historia. Czyli tak wyglądało realne spotkanie „Satana” z Jezusem… Brawa za pomysł i opisy wrażeń głównego bohatera. I za sen. Świetna sprawa.

 

Z technicznych:

Każdy z nas, miał ochotę zapolować – wydaje mi się, że tu przecinek jest zbędny

a roztopiony ciepłym powietrzem śnieg, odbijał ukośnie – tu podobnie

W powietrzu przed zabudowaniami, unosił się mały – i tu

różne funkcje związane z tranzytem, z i na planetę – i tu

powiedział głosem, człowieka śmiertelnie zmęczonego – tu też

Na wszelki wypadek, wolałem przemilczeć – i tu

podobnie w innych miejscach, warto sobie przejrzeć cały tekst pod tym kątem

patrzył w moją stronę się uśmiechając.

Za oknem na czarny nieboskłonie

– Pomogę ci. – Powiedział – bez kropki i małą literą

Podobnie dalej, warto spojrzeć w link o zapisywaniu dialogów

skazany na samotność i musiałem uporania się ze wszystkimi problemami

 

Pozdrawiam.

 

 

 

Pecunia non olet

Witaj.

Żartobliwa scenka, opowiadająca o dość naturalnych odczuciach dziewczyny podczas podróży. 

Zerknij, proszę, na interpunkcję (np. przecinek w nawiasie zamiast poza nim na końcu zdania).

Podoba mi się wspomnienie walorów przyrody, szczególnie kwiatów polnych i przydrożnych, z których bukiety robiłam przez całe moje dzieciństwo.

 

Pozdrawiam ciepło. :)

Pecunia non olet

Powiem Ci, Iluvathar, że to świetny pomysł, lecz ja obawiam się, iż spałabym dalej, słuchając we śnie z błogą przyjemnością ulubionego przeboju. :)

 

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Moja Droga Black_cape, masz wspaniały styl i doskonale oddajesz klimat tego, co chcesz przekazać, czego serdecznie Ci gratuluję.

Pozdrawiam ciepło. :)

Pecunia non olet

Cześć, GOCHAW, dziękuję Ci bardzo za tak pozytywny komentarz i ciepłe słowa. 

Pozdrawiam także. :) 

heart

Pecunia non olet

Witaj ponownie, rozumiem, cóż, po prostu podaję Ci te same rady, których i mnie tu udzielano. Ja również nadal uczę się poprawności pisania. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Na razie jedynie część, potem wrócę z komentarzem doczytanego ciągu dalszego. :)

Tekst interesujący jeśli chodzi o fabułę i okoliczności powrotu syna, tajemniczych zgonów jego rodzeństwa oraz dziwnej przemiany ojca-króla po wpływem kapłanów.

Wracam po lekturze całości…

Mroczna, przerażająca historia królewskiej rodziny… I ta zbrodnia na samym końcu. Prawdę powiedziawszy, Tomas nie wydawał się być aż tak okrutnym. Robił to z zimną krwią, jakby przywykł do bycia takim. Przytłaczające jest to, jak szybko szczęście i sielanka bliskich sobie osób mogą zmienić się w pasmo klęsk, ciosów, udręk, morderstw, a także wzajemną niechęć i odrazę. 

 

Z technicznych:

dziewczyna ukłoniła. – wydaje mi się, że tak nie można napisać

Nie było w nim przedsionka, frontowe, pozłacane wrota prowadziły bezpośrednio do sali tronowej – nie jest jasnym, w czym nie było przedsionka

Po obu stronach, jakieś dziesięć metrów nad podłogą, znajdowała się galeria, skąd rodzina królewska obserwowała oficjalne uroczystości. Podtrzymywały je wysokie, kręte kolumny wykonane z jakiegoś błyszczącego minerału. – tu podobnie: CO podtrzymywały?

siedząca na nim osoba mogłaby się na nim położyć. – powtórzenie

Po drodze mijali kolejnych niewolników, którzy nieśli kolejne stoły – też

Po czym wstała, poprawiła zbroję, wyrównała kołczan, po czym ukłoniła się i wyszła. – też

Okazało się, że się bardzo pomylił – też

, otwarcie zignorował.

– Ponoć już trzech generałów otwarcie wypowiedziało…– też

I pod kątem takich powtórzeń warto sobie prześledzić cały tekst

cały czas będąc z ukłonie.

Oboje wiedzieli, – Obaj (rozmawiają dwaj mężczyźni)

Nieco mnie dziwi, że książę przed kąpielą nie potrzebował nikogo i – jak sam piszesz – z trudem próbował ogarnąć przydługie włosy, a potem nagle po kąpieli skorzystał z pomocy aż dwóch niewolników do podania ręcznika

niewolnicy rozkładali talarze i sztućce

Książe miał wielką ochotę,

Dzieci wykorzystały pierwszą lepszą okazję do wyrwania się spod opieki dzieci i ruszyły

 

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Gratuluję tutejszego debiutu. :)

Opowieść pełna drastycznych scen mordów, przerażających i trudnych do spokojnego przeczytania. Ciekawy pomysł wojny, zwaśnionych stron i przebiegu walk, na pewno zasługuje na kontynuację. Cierpienia głównej bohaterki – wręcz niewiarygodne. Wobec nich oraz ewidentnej zdrady przyjaciela, nieco zaskakującą wydała mi się jej końcowa rozmowa z tyranem oraz samo zakończenie i decyzja Mortifery.

 

Z technicznych:

z przodu przeszkleniu przez które widać było zionącą czernią przestrzeń kosmosu. – brak przecinka

Stalowe balkony opadały trzema, wielkimi stopniami ku środkowi mostka niczym trybuny wypełnione migocącymi błękitem konsolami i hologramami map obsługiwanych przez kilkudziesięciu załamanych ludzi. – brak przecinków

i dalej trzeba jeszcze na spokojnie przyjrzeć się całej interpunkcji; szczególnie – przed wyrażeniami ze słowem „który”

przez wykrzyknikami także masz wiele spacji

Wysiadła z promu wraz z dwoma gwardzistami w smukłych, srebrnobiałych pancer-zach i niebieskim pasie na ramionach. – tu niejasny podmiot, bo w poprzednim zdaniu była nim korona, a do tego dziwnie przedzieliło wyraz pancerzach

Po tych słowach zobaczyła jeszcze jak potężne ramiona z czarnego metalu chwyciły jej ręce wbijając jej w skórę igły, kręcąc wiertłami po czym straciła przytomność czując jak jej myśli opadają w otchłań. – za dużo JEJ

Poczuła jak jej ciało zaczyna się rozpadać, zupełnie jakby wyrywano jej kończyny i wbijano jej w mięśnie igły dokręcając śrubami jakieś blachy. Jej kości płonęły jak oblewane ciekłym metalem. – też

Była tylko ciemność. Na skraju umęczonej duszy tliło się tylko ostatnie wspomnienie – kolejne powtórzenie

jego własni poddani poddani chcieli go zrzucić z tronu – też

 jego własni poddani poddani chcieli go zrzucić z tronu, nawet za cenę swojego życia. Jego generał Harrot zdradził go i wykradł dane z jego komputerów wypuszczając wszystko do opinii publicznej. – też

miotał się chodząc w kółko wokół tronu. – tu chyba wystarczy tylko jedno określenie

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia. :)

Pecunia non olet

Witaj. 

Fenomenalne opowiadanie. Trzyma czytelnika w nieustannych nerwach i niepewności do samego końca. A, co akapit, to kolejne zaskoczenie. Genialna sprawa! Wszystko napisane z humorem, lekkością, delikatnie nawet. A przecież opowiada o makabrycznych rzeczach! BRAWA! smileyyes

Już teraz wiem, że wszystko, czego uczyłam na lekcjach historii, to zwykłe oszustwo – zaczynam pojmować, skąd tyle wojen, okrucieństwa i bezeceństw w dziejach. :) Już jest jasne, co czytywał sobie do poduszki każdy morderca i krwiopijca, każdy szaleniec czy sadysta, zmieniający w obłędzie losy świata. :)

Osobne brawa dla koloru moich ulubionych kwiatów. laugh

 

Z technicznych:

część zdań nie ma kropki

najpierw chciałem ją wyrzucić, ale coś mnie powstrzymywało. Jakaś niewidzialna siła nie pozwalała zwolnić uścisku, kiedy stanąłem przed zsypem na śmieci. Ukryłem go (wydaje mi się, że albo” ukryłem JĄ, albo: ukryłem podręcznik, bo ostatnio mowa była o książce)

czteroma miesiącami

Każda wolną chwile poświęcała

przerwała moje Wyznanie, rozpoczynając własne.

Może już wtedy coś ze mnie się zmieniło (nie wiem, czy to celowy zapis, czy miało być WE mnie),

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Twoja opowieść nie jest z rzędu podróżniczych czy przygodowych, choć – znając samą tematykę – można by tak przypuszczać. Ja odbieram ją jako wielką mowę oskarżycielską przeciwko Europejczykom. Przeciw ich chciwości, okrucieństwu, niewyobrażalnej żądzy zysku i mordu. Wprawdzie trudno spodziewać się czegoś innego po szeregach zazwyczaj zubożałych złodziejaszków i przestępców, w popłochu uciekających przed wymiarem sprawiedliwości, ale – czy to ich w jakikolwiek sposób tłumaczy? Epoka rozwoju myśli intelektualnej, nowych nauk i sztuk, niewiele miała wspólnego z wcielaniem w życie tak wzniosłych haseł. Europejczycy, podkreślający na każdym kroku swoją wyższość cywilizacyjną, runęli na zamorskie obszary, niczym jedna z plag, wykazując się przy tym arogancją, bezprawiem, sadyzmem oraz brakiem poszanowania dla kogokolwiek i czegokolwiek, co napotykali. To bardzo bolesna karta w historii świata. 

Tekst wzrusza każdym akapitem, przepełnionym łzami, boleścią, nieuchronnością klęski i zniszczenia tego niezwykłego świata, jego kultury, języka, duchów, obrzędów, wierzeń, wreszcie – samych ludzi… crying

Gratuluję Ci subtelności w przekazaniu istoty jakże przerażających treści. Walory opowiadania wzbogaca dodatkowo mnóstwo słów, sformułowań oraz imion, zaczerpniętych z kultury ludów Ameryki. 

 

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

Witaj, Alicello, dziękuję za tak miły komentarz oraz wskazówki; zaraz wszystko popoprawiam.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Emocje to siła, której nie można powtrzymać ani stłamsić. One zawsze zwyciężą. W tym tekście aż kipią. Zamknięcie oczu koi, to prawda, przynosi pewną ulgę, ale nie zdusi emocji. Ich nie zdusi nic. :) 

Pozdrawiam i ponownie gratuluję Ci wielkiej, wręcz bezgranicznej wrażliwości, co jest obecnie rzadkością. :)

Pecunia non olet

Pozwolę sobie jeszcze jedną skromną rymowankę zamieścić, bo dotyczy mojej ulubionej anegdoty  :):

 

Drobnostka

 

Skoro trzeba w wątku drubbla tu zamieścić,

sięgnąć bym dziś chciała do znanej powieści.

Anegdotą czasem ją zwą pokolenia,

podważając prawdę tego wydarzenia.

 

Sztab Napoleona, mnóstwo generałów,

Cesarz pokazuje bieg bitwy pomału,

wyjaśnia strategię, rozkazy wydaje,

już teraz zwycięzcą zebranym się zdaje.

 

Wyznacza zadania, każdemu wskazuje,

czego podczas boju odeń oczekuje.

Pyta o stan wojska, o armii morale,

nie jest wystraszony takim bojem wcale.

 

Wszak już wiele bitew stoczył z koalicją,

dowodząc odwagi na spółkę z ambicją.

W czasach Rewolucji rozpoczął karierę.

Plan zdobycia władzy był wręcz arcydziełem!

 

I teraz przed bojem skrupulatnie mierzy,

czy wróg nie dość silny i bać się należy

Anglików lub Rosjan, Belgów czy Prusaków,

kiedy ma przy boku oddanych Polaków.

 

Nad stołem rozprawia, mapy szuka wzrokiem,

nagle ją dostrzega swoim lewym okiem -

– jest na szafie w górze, Cesarz nie da rady,

bo – choć znany z męstwa, zmysłu i ogłady -

 

– niski wzrost jest znaną cechą tego władcy,

bywa więc przeszkodą w takiej sytuacji.

Wnet jeden z dowódców sam się ofiaruje

i pomoc w zdobyciu mapy proponuje:

 

Pozwól się wyręczyć, jestem większy, Panie!

I uśmiecha przy tym szczerze niesłychanie.

Cesarz dobrotliwie prostuje go zatem:

Nie większy, lecz wyższy, poproszę o mapę!

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Siemaszsmiley

@bruce – przekonałaś mnie :) Ale będę musiał to wpisać na liste rzeczy do obejrzenia, na której mam spore zaległości, więc pewnie w jakiejś przyszłości obejrzę.

O sobie nawet nie wspominam. blushWstyd! Moje zaległości są nie do odrobienia. blush

Co zaś tyczy się Twojego powyższego tekstu, naprawdę doskonały pomysł i do tego – co też ważne – idealnie wykonany! :)

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Hmm… Wykład o rymach i poezji? 

To ja już chyba zaczynam podejrzewać, kim jesteś, Anonimiewinklaugh

Pecunia non olet

Witaj. :)

Igraszki polecam gorąco. Mocne, dosadne, z plejadą aktorską. Co ciekawe, gra tam aż dwóch Kociniaków. :)

Kondrat, Rewiński i Gajos są diabłami. Delicje! :)

Pecunia non olet

Witaj, Iluzjo, miło mi bardzo; tekst jest bardzo skromnym, tym bardziej dziękuję za tak pozytywny komentarz.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Dziękuję, Monique.M, bardziej chciałam wyżyć się po codziennych porannych budzeniach, gdyż konkurencja konkursowa jest bardzo silna. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

O, przepraszam, to mi umknęło… 

Edit, teraz mam chwilkę, więc podziękuję serdecznie za tak miły komentarz.heart

W moim skromnym rymowańcu też przeżył, panował ten i ów, sporo jeszcze się działo, lecz limit mnie drastycznie wykończył i kazał pousuwać. :)

 

Pozdrawiam. ;)

 

Pecunia non olet

Kochany Bracie, wybacz,

kreślę dzisiaj te słowa,

byś mą zdradę zapomniał,

dobrodusznie darował.

 

Wiem, byłeś sam i jeden,

Europa Cię przeklęła,

niewdzięczna zapomniała

wszystkie Twe wielkie dzieła!

 

Elba przyjęła hojnie,

nadal byłeś cesarzem,

lecz ja myśleć musiałam

o dalszym biegu zdarzeń.

 

Tak, zawarłam ów układ -

– Austria poparła władzę.

Musiałam mieć Neapol!

Nic na to nie poradzę.

 

Nie przyjąłeś przegranej,

nie dałeś się pokonać.

A mi nadal tak ciąży

ta zdradziecka korona.

 

Joachim znów Cię poparł,

ja też byłam za Tobą,

lecz tylko wtedy, kiedy

miałeś wojska za sobą.

 

Potem Joachim zginął,

ja zostałam wygnana,

ze złością przyjąłeś, że

wyszłam za generała.

 

Bo szukałam miłości

i mężczyzny przy sobie.

Może Ty mi – i owszem,

ja – wyrzutów nie robię.

 

 

Byłam sama i biedna,

Europa wrzała wściekła!

Niejedna łza w tym czasie

po mej twarzy pociekła.

 

Nic nie mam na obronę,

w Twych oczach jestem szelmą.

Tak, Cesarzu Francuzów,

na moim oku bielmo!

 

Doczekałeś dziedzica,

na nic długie staranie,

mój syn nie dostał tronu

i Francji we władanie.

 

Teraz piszę do Ciebie

list, który mail’em prześlę.

Skorośmy nieśmiertelni,

nigdy nie jest za wcześnie,

 

by przeprosić Cię, Bracie,

i wyjaśnić powody,

starać się doprowadzić

do Bonapartych zgody.

 

Sercem otwartem, Karolina Bonaparte.

 

 

 

(ilustracja: portret Karoliny Bonaparte, siostry Napoleona I, Wikipedia)

 

Pecunia non olet

Nie chciałam tak od razu zarzucać skojarzeniami (a tych, jak wiadomo, mam zawsze w nadmiarze laugh), ale na studiach miałam koleżankę, nazywającą się Wolska, mieszkającą na dodatek na ulicy Wolskiej

Pecunia non olet

nie posądzałam Cię o “twoją starą” :)

Uff, kamień z serca. laugh

 

Pozdrawiam. :)heart

Pecunia non olet

Witaj.

Tekst jest pełen tajemnicy, nakazuje czytelnikowi szukać między wierszami rozwiązań miliona zagadek. W moim odczuciu ma przesłanie mocno przygnębiające i nie dające żadnej nadziei, skazujące na klęskę, upadek, kres. 

Początek jest zastanawiający i porusza ważną kwestię filozoficzną: co by się stało ze światem/ życiem/ludźmi, gdyby przepadły słowa? Uważam, że dość wyraźnie wyjaśniłeś w opowiadaniu, jakie mogą być tego konsekwencje.

 

Z technicznych spraw dostrzegłam:

jacyś zanajomi?

bogowie sie zbudzili,

konieć czasu?

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Rozumiem. :)

Podejrzewam jednak, że wielu terminów wojskowych oraz geograficzno-politycznych, jakie zawarłeś w tekście, przeciętny Polak by niestety nie zrozumiał. Nadal mamy mizerną wiedzę o tamtejszych konfliktach, ich podłożu, przebiegu, postaciach, konsekwencjach, znaczeniu. 

Pozdrawiam. :)

 

 

Pecunia non olet

Witaj.

Sporo sensacji; z pasją opowiadasz o wydarzeniach na Bliskim Wschodzie, dowodząc dużej znajomości tematu, spraw wojskowych oraz kwestii tamtejszych zatargów politycznych, czego szczerze Ci gratuluję. 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Hej, GOCHAW, jak wiesz, interpunkcja jest od zawsze również moją zmorą. :)

Pozdrawiam i dziękuję. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Nostalgicznie opisałaś to, co najważniejsze w tekście. Udało Ci się oddać klimat, a to niezmiernie trudne. Każdego z nas to czeka, każdy kiedyś musi zmierzyć się z tragedią śmierci najbliższej osoby. 

Przytulam Cię mocno. heart

Z technicznych – spojrzyj, proszę, na przecinki. 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

bruce

Dramatyzm zamierzony, choć w realnym świecie jest go znacznie więcej, tylko nie zawsze jest widoczny gołym okiem.

Zdaję sobie sprawę i to jest właśnie najtragiczniejsze… crying

Pozdrawiam. heart

Pecunia non olet

Witaj, Tarnino.

Nareszcie mam jakieś świetne gify przy moich skromnych tekstach! :)

 piła, leży

NIGDY nie dawaj przecinka między podmiot, a orzeczenie. Nigdy, przenigdy, nie.

Całkowicie się zgadzam, lecz to cytat z poradnika poprawnej pisowni z netu, gdzie zwracano szczególną uwagę na ten sam zapis, słowo w słowo, lecz użycie raz przecinka właśnie w tym miejscu, który to przecinek zburzył całą poprzednią treść. smiley Komentatorzy z audycji muzycznej sprzed tygodnia pewnie wiedzą, o jaki komentarz chodzi. :)

Może faktycznie podam to kursywą, wtedy będzie jaśniej, bo tego nie zrobiłam. 

Pozdrawiam i dziękuję. :)

Pecunia non olet

Witaj, Anonimie.

Piękny, acz bolesny, przejmujący i dołujący tekst… crying Przedmowa jeszcze potęguje takie odczucia po jego lekturze.

Rzeczywiście, wydaje się, że takie wyrażenia, jak honor, słowność, wiara, pewność, poręczenie zostały przez ludzi dawno zapomniane. Pawlak, rzucając parokrotnie w “Samych swoich”: “U mnie słowo droższe pieniędzy!” dziś pewnie uchodziłby za naiwnego głupca… 

Osobne gratulacje za niebanalną opowieść oraz rymy, dostosowane znakomicie do jej grozy. 

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Na razie tylko pokrótce, bo muszę sporo spraw załatwić, jak to rankiem bywa, ale powrócę, by rozwinąć.

Jak zawsze: doskonałe opisy, lekki język, plastyczność genialna, do tego delikatny humor i zaskoczenie. Wszystko zasługuje na pochwałę. :)

Pozdrawiam. :)

 

Ok, przybywam z obiecanym rozwinięciem:

Z kwiecistych sformułowań najbardziej przypadło mi do gustu: rzucić robotę w anioły!laugh

Sosnowiec też niczego sobie. :))

Oczywiście – jak to ja – miałam liczne skojarzenia z „Igraszkami z Diabłem”. :)

Nieustanne poprawianie języka bogini – rewelacja! :)) Prawie jak przez Szykulską w „Panu Samochodziku” (No to kotlet! Klops, papciu!). :)

Nawiązania do słynnego przeboju znanego polskiego tercetu nieegzotycznego – także doskonałe! :)

Archaniołowie wypożyczeni przez Boga Lucyferowi! Hahahaha! :D

Wysłanie nieszczęśnika pomiędzy umarłych dewotów i pseudoekspertów z telewizji śniadaniowych – cudo! :)

 

Z technicznych dostrzegłam:

mimo, że – bez przecinka,

raz jest przed oraz przecinek

Grupka łażących samopas potępieńców o azjatyckim rodowodzie nawet do niego podeszło i potraktowało jak punkt informacji.

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

I ja dziękuję za ciekawe wspomnienia. :)

A, rozumiem.

Jeśli taki był zamysł, wszystko ok. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj.

Wspomnienie w przedmowie Bolesława Zapomnianego jeszcze dodało kolorytu całemu tekstowi.

Opowiadanie jest wciągające, mocno zaciekawia fabułą oraz losami bohaterów i czytelnik mimowolnie ma ochotę na większą dawkę tych wiadomości. :)

Wygooglałam sobie tytuł i już kojarzę, skąd tak nietypowe brzmienie imion postaci. :)

 

Pozdrawiam. :)

 

 

Pecunia non olet

Hmmm…

Odnoszę wrażenie, że masz wiele zarzutów pod adresem rozmaitych ludzi, ale uważam, że całkiem niepotrzebnie. :)

Nikt nie twierdzi, że – jak to ująłeś – “prymityw jesteś”; co do nauki w szkołach, to oczywiście pewne tematy czy przedmioty można zastąpić innymi, lecz nie tu nam o tym rozprawiać, bo to Portal o Fantastyce; można stworzyć przecież propozycję nowego programu nauczania i swój autorski program zgłosić tam, gdzie należy. :)

Co do wspomnianego przez Ciebie opowiadania, nie wiem, o jakim piszesz, jestem tu krótko i oczywiście nie znam wszystkich tekstów. :) Edit – jak widzę z Twojego profilu, Ty także masz go od niedawna. :)

Nie ma sensu pisać o sobie złych rzeczy, nastoletni pisarze mają czasem sporo wszechstronnej wiedzy i mądrości, jak zresztą każdy z nas.

Życzę Ci powodzenia w dalszym pisaniu, samych pozytywnych myśli i pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Witaj.

Niezwykła opowieść. Straszna, przejmująca, okrutna!

Potrafisz doskonale przedstawiać w opisach zbrodnie, kaźnie, mordy, odczucia ofiar. Czytelnik dosłownie utożsamia się z mordowanymi. 

Horror wspaniały i przebogaty w niedopowiedzenia, w tajemnice, stopniowo odkrywane przed wstrząśniętym czytelnikiem. 

 

Edit: Umknęło mi, przepraszam (bo tak się skupiłam na samej treści…) , a przecież na osobne brawa zasługuje jeszcze niezwykle treściwy tytuł oraz opatrzenie opowiadania mottem. :)

 

Gratuluję Ci talentu. Jestem pod ogromnym wrażeniem. :)

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

Witaj.

Opowiadanie, połączone z przedmową, nastroiło mnie nader smutno. Przypomniałam sobie mimowolnie bolesną wieczorynkę animowaną sprzed lat, zatytułowaną “Dziadek” i próbującą w dość delikatny sposób pokazać dziecku nagłą zmianę świata po niespodziewanej śmierci ukochanej głowy rodu. 

W Twoim opowiadaniu dość zaskakujące są dla mnie pewne zwroty dzieci do dziadka i odwrotnie, które z pewnością nazwałabym co najmniej niegrzecznymi. 

Sama opowieść staruszka – wielce pouczająca, choć wymagająca jeszcze sporego dopracowania.

 

Pewne sprawy techniczne są do poprawy, jak choćby:

Tą o smoku

Dajmy razem początek nowemu rodu

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka