Profil użytkownika

Lubię postapo, steampunk i urban fantasy. Chętnie pobetuję opowiadania utrzymane w takich klimatach ;)

Mogę też pomóc przy merytorycznych kwestiach związanych z muzyką, koncertami i graniem na instrumentach.

 

Poza portalem moje teksty można znaleźć:

Często piszę przy muzyce w tle i sam nagrałem album, który można sobie puścić przy tworzeniu, czytaniu, graniu w planszówki i tak dalej – chętnych zapraszam do słuchania: https://youtu.be/4fGJGEGtH1E ;)


komentarze: 425, w dziale opowiadań: 389, opowiadania: 110

Ostatnie sto komentarzy

Hej!

To pierwsze Twoje opowiadanie, które czytam. Przyznam szczerze, że przyszedłem tu po zobaczeniu wyników TŚ ;) Byłem ciekawy tekstów, które wygrały, szczególnie, że wcześniej miałem okazję dobrze się bawić przy lekturze świetnych opowiadań bez nagród lub z wyróżnieniami. Dlatego poprzeczka moich oczekiwań była zawieszona dość wysoko (co jest nieco nieuczciwe, bo może zaburzyć samo czytanie, ale po prostu tak było). No i powiem tak: nie tylko się udało, jest jeszcze lepiej ;)

Jest to przepiękny tekst, wyjątkowo plastyczny i obrazowy. Podejrzewam, że było sporo takich głosów; z braku czasu przeklikałem komentarze, więc pewnie powtórzę to, co pisali już inni. Rzadko się zdarza, żebym podczas czytania miał dosłownie obrazy i kolory w głowie, ale Twoja wizja spowodowała, że wszystko pojawiało się w moich myślach w bardzo naturalny sposób. Miałem też bardzo mocne wrażenie immersyjności, udało Ci się sprawić, że dosłownie zatopiłem się w świecie, który stworzyłaś. I to nadal nie jest największa z zalet opowiadania ;)

Przyznam, że odczuwałem emocje razem z bohaterką. Udało Ci się opisać jej uczucia oraz myśli tak dobrze, że idealnie trafiła do mnie Twoja wrażliwość. Wydaje mi się, że wyżej przy przewijaniu mignęły mi jakieś czepy o brak (czy też niedostatek) fabuły. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tymi opiniami – emocje, uczucia i przeżycia wewnętrzne Vilo mogą robić za wspaniałą historię.

Obawiam się, że mój zasób słów na dalsze opisy tego, jak bardzo mi się podobało, nieco się wyczerpał. Mam nadzieję, że napiszesz jeszcze coś podobnego. Jest już po terminie, a ja nadal waham się, co dokładnie powoduje, że tekst jest piórkowy. Tu nie mam jednak wątpliwości, że takie opowiadania powinny być nagradzane.

Siem. Nie jestem pewien, czy masz świadomość, ale nadal wykraczasz delikatnie poza limit. Japkiewicz zwrócił Ci już na to uwagę i wydaje mi się, że całość przycinałeś, jednak nadal jest nieco ponad sto znaków za dużo. Być może w Wordzie/Libre/Pages/cotammasz jest w porządku, ale kierujemy się licznikiem portalowym. Jest obok daty. Podrzucam skrina.

Edit: niestety niezależnie od tego, co zrobię, skrin nie chce się dodać. No nic, liczę na Twoją spostrzegawczość ;)

 

 

 

 

 

 

Ciężko wymagać, żeby w konkursie Dobrze Być Złym jury stało po stronie dobra :>

moreteciusa

 

 

Dobra, żeby potem nie było, że nie mam poczucia humoru i straszę ludzi. O ile pamiętam, to ja chciałem nawet limit typu 28k, więc sprawa jest przemyślana. Na pewno nie będziemy też zmieniać limitu już w trakcie trwania konkursu, bo pojawiły się pierwsze zgłoszenia i byłoby to wobec nich nie w porządku.

Szczerze mówiąc, to zastanawiałem się nad tym, czy nie załapać się na ten konkurs, jeszcze podczas pisania tego tekstu, ale ostatecznie zakończenie, które uznałem za najbardziej odpowiednie dla niego, niestety nie spełnia warunków, więc może następnym razem :) (chodzi o implikację sugerowaną przez wstęp do tekstu) .

Jasna sprawa, dzięki za wyklarowanie. Powodzenia w dalszym pisaniu :)

Blue Öyster Cult – (don't fear) The Reaper

Dobrze, zapraszam do zadawania ;)

W życiu bym się nie domyśliła, że to to O.o

Jak jeszcze sprawdzisz top5 najlepiej sprzedających się albumów w historii i zobaczysz tam Meat Loafa, to dopiero jest dziwne :P (chociaż akurat ta piosenka jest z kontynuacji).

 

Anyway, zostajemy w muzycznych klimatach:

Cyk.

Tekst odleżał tydzień w mojej pamięci i z tej perspektywy widzę, że wszystkie zmiany są na plus. Na pewno jest to dość specyficzne opowiadanie, nie dla każdego. Na pewno łupnie osoby, które mają podobną wrażliwość ;) Podoba mi się bardzo to inne, świeże podejście do postapo!

O kurde. Podobało mi się!

Dzięki piękne ;) Domyślam się, że Twoje to pierwsze? Jeszcze nie czytałem wszystkich, bo wolę na Kindlu, ale w tym tygodniu zdecydowanie to nadrobię ;)

 

Anyway, tak się spieszyłem z napisaniem, że mnie pominięto, że zapomniałem o gratulacjach >.< Także gratuluję wszystkim współautorkom i współautorom oraz Naz! Bardzo miło być w takim towarzystwie ;)

Ostatnie moje, A u Lema… ;)

Gratulacje dla całej siódemki portalowej (autorzy plus Magda). Biorąc pod uwagę, że opowiadań osiem, sześciu autorów stąd, to w sumie prawie antologia portalowa :)

Wydaje mi się, że mnie nie wliczyłaś, także siódemka autorów stąd ;)

Pomysł jest świetny! Cieszę się, że postanowiłeś znowu napisać coś z Ken Lin, bo jest tu zdecydowanie materiał na kolejne opowieści ;)

kajam się :( przeszłam przez tekst jeszcze raz i faktycznie nadal znalazłam błędy (mimo, że czytałam go już wiele razy).

To jest normalna sprawa. Mam podobnie, szczególnie, kiedy czytam tekst w małych odstępach czasu. Najlepiej, jak opowiadanie odleży tak ze dwa tygodnie, wtedy o wiele łatwiej znaleźć zgubione błędy ;)

Dzięki wielkie za przeczytanie i komentarz – cóż mogę powiedzieć zgadzam się, szczególnie jeżeli chodzi o naiwność Joe, jego kreacja nie wyszła mi zbyt dobrze niestety. Bardzo mocno zastanawiam się nad tym, aby po konkursie wycofać opowiadanie do roboczych i nad nim popracować jeszcze (bo z tego co kojarzę jest taka opcja?).

Moim zdaniem to nie jest jakiś świetny pomysł – skoro już poszło, to po prostu poprawiaj mankamenty techniczne i zajmij się nowym pomysłem. Napisałaś we wstępie, że masz problemy z “kończeniem” tekstów – zacznij od czegoś krótkiego ;)

I cieszy mnie dobra opinia o braku happy endu – uważam, że są przereklamowane i wielokrotnie niszczą książkę/opowiadanie (szczególnie gdy nie są logiczne), choć wiadomo, nie zawsze. 

Tak, nie ma reguły, ale mnie tu bardzo na plus zaskoczyłaś ;)

Hej, Shanti!

Na temat mankamentów sporo już zostało napisane, ale niestety nadal w tekście są pewne problemy. Bardzo żałuję, że nie udało Ci się ich wyeliminować – błędy bardzo odciągały mnie miejscami od tekstu. Główne usterki to brakujące przecinki, miejscami spacje (np. już w pierwszym akapicie:

-… abym ocenił, czy planetę należy eksterminować. – Pokiwał głową i upił solidny łyk kawy. 

Przed trzykropkiem brakuje spacji ;)

 

Ale na szczęście obraz, który miejscami przykrywają usterki sam w sobie jest bardzo ładny. Nieszczególnie przepadam za opisami, ale te Twoje są piękne! Przypadła mi do gustu Twoja wizja i pomysł, uważam, że są bardzo udane ;) Miejscami miałem poczucie pewnego rozwleczenia, główny bohater jest też dość naiwny (nie wyobrażam sobie, żeby po tylu latach pracy w taki sposób nie nabrał wielkiego dystansu i nie wykształcił jakichś mechanizmów). Można się też czepiać, że jego praca jest w zasadzie zbędna – AI mogłoby równie dobrze samo oceniać. Podoba mi się bardzo proekologiczna wymowa, jest prosta, ale na tyle nienachalna, żebym mógł się z nią identyfikować. Na plus brak happy endu – zadziałał dobrze, bo spodziewałem się ogólnego szczęścia i motylków. Taki finał dobrze podkreślił całość ;)

Chętnie przeczytam Twój kolejny tekst, mam jednak nadzieję, że spędzisz więcej czasu nad techniczną stroną ;)

Zanais

To opowiadanie, które nie zdziwiłbym się odnaleźć w jakieś antologii czy czasopiśmie. Bardzo drukowalne.

Padło to przy becie, ale Amon nie dowierzał. Przynajmniej ma teraz potwierdzenie od niezależnego eksperta :D

Powtórzę opinię z bety (żeby móc klikać do biblioteki :P). Dwa razy śmiechłem, z trzy razy się uśmiechnąłem. Czyli bardzo, bardzo dużo. Klimat bardzo fajny, ale to właśnie te wstawki humorystyczne, jak cherbatka czy pięćset sześćdziesiąt trzy (no, wiadomo o co chodzi) dni robią konkretną robotę. Mam nadzieję, że jeszcze przeczytamy więcej o Tyfusie, bo ostatecznie wygrał walkę z Bereniką o moją ulubioną postać ;)

Generalnie jak ludzie się kochają, to jest to coś dobrego. A kiedy zabijają, to jest to coś złego. Wygląda na to, że powinniśmy zabronić jakichkolwiek wątków romantycznych (i żadnego seksu!). A ten brak krwi i flaków to taki prezent od nas dla Was, żeby było trudniej xD

(Oczywiście tak sobie śmieszkuję, nie bać się opisów!)

Co innego pisałaś na rozmowie jurorskiej… xD

Bardzo to ładne. Podoba mi się lekkość, z jaką ułożyłaś poszczególne zdania. Nie jestem zbyt dobry w porównania, ale miałem wrażenie, że płynę albo lecę po poszczególnych słowach od początku do samego końca ;)

Jest to wyjątkowo przyjemna scenka. Niezmiernie miło było mi ją przeczytać :)

Faktycznie, perełki językowe są. Jest też (jak podejrzewam) bardzo czasochłonna stylizacja, która jednak powoduje, że przez sam tekst bardziej brnąłem, niż go czytałem. Przykro mi, że odkopuję po takim czasie, żeby dać niezbyt przychylną opinię ;)

Ja to odbieram w pewnym sensie jako bizarro wprost doskonałe, bo większa część tekstu z uwagi na moją kompletną niewiedzą oraz braki w wykształceniu z fizyki była niemalże całkowicie niezrozumiała. Innymi słowy, czytam, ale nie rozumiem, co tak naprawdę czytam. Tym niemniej sama realizacja hasła konkursowego wspaniała ;)

W sumie moją opinię z bety znasz, ale chciałem po prostu publicznie zaznaczyć, że mi się tekst bardzo podoba. Jak widać po reakcjach, nie jest to dla każdego (i nie ma w tym nic złego, mi też często nie siada coś, co powoduje zachwyt), ale dla mnie już sam klimat jest bardzo dobrze wykreowany.

Mu chodzi o Jar-Jara. Tylko uległ propagandzie, że to Palpatine stał za wszystkim.

nie grzeszący wzrostem polityk z jakiejś zapyziałej prowincji

Żoliborz to zapyziała prowincja?!

Jak piał wieszcz, i zielony, i pieprzony.

Dla Ciebie to nawet zmienię nazwę nagrody na im. Rage Against The Machine :P

Umówiliśmy się, że na kwestie sporne będzie odpowiadała w imieniu jurorów Silva (obgadujemy wszystko w naszej tajnej konwersacji w jaskini zua. WSZYSTKO). Ale jeśli pojawi się więcej takich pytań, to może ufunduję nagrodę im. The Clash dla osoby, która najbardziej bezczelnie, ale inteligentnie złamie regulamin. Dla zwycięzcy bądź zwyciężczyni mogę zaproponować darmowe opracowanie dowolnego utworu*, ale przy założeniu, że przerobię go na ukulele lub suzafon.

 

*do 3 minut trwania.

Amon:

Deklaruję swój udział w konkursie, bardzo podoba mi się jego motyw i mam nawet pomysł. Fantastyczne jury i przyzwoity limit znaków. 

Stary, weź takich rzeczy publicznie nie pisz, bo potem wrzucisz genialne opowiadanie, wygrasz i będzie, że jesteśmy łasi na komplementy :P

Tak, oni wydają dwa. Gorzowski LandsbergON i teraz leci nabór do opolskiego Imaginarium. Widziałem w regulaminie, że zrezygnowali z zasady o mieszkających/urodzonych/w inny sposób związanych z danym miastem autorach.

@Mort –

Jedyny jasny punkt w ostatnim czasie to Alien: Isolation, ale z uwagi na pewną niszowość na pewno nie trafi do wszystkich.

Widzę, że kolega nie czyta komiksów, bo by takich herezji nie wypisywał :P Sprawdź sobie “Alien: Labirynt” – komiks jest porażający, bo pokazuje, że prawdziwymi bestiami, o wiele gorszymi od ksenomorfów, są ludzie.

Przyjrzę się, tej. Dzięki za polecajkę! Komiksów niestety nie czytam zbyt wiele, głównie internetowe, typu Oglaf, Gunnerkrigg Court czy Romantically Apocalyptic.

 

A tutaj masz zajawkę “Legiona” – widać na tyle, żeby się podjarać, ale nie na tyle, żeby sobie zepsuć ten serial (w klipie tylko urywki z pierwszego sezonu – kiedy jeszcze nie jest aż tak dziwnie.

No i żebyśmy mieli jasność – Legion uważam za najlepszy serial jaki dane mi było oglądać. Jestem fanboyem tego serialu, a jedno z moich ramion czeka na ładny tatuaż z motywem serialowym :)

Nie lubię zajawek i wolę nie odpalać, ale skoro kolejna osoba poleca Legion, to też jest coś na rzeczy ;) Dzięki!

Z seriali ciężko mi określić jednoznacznie, który jest najlepszy z tych, jakie widziałem. Mnie się strasznie podoba to, co kiedyś robił Bryan Fuller, najlepiej wszedł mi Hannibal. Uwielbiam też Cowboya Bebopa. Miałem napisać więcej, ale chyba nie ma tyle czasu, więc na tym poprzestanę :P

4096 dla ścisłowców. A dla humanistów 4000 ;-)

Dodatkowo w antologii autorzy zaproszeni mają limit 1024 słów dla ścisłowców, 1000 słów dla humanistów ;-)

Była jakaś weryfikacja na podstawie dyplomu? :D

Ja mam podobne (znaczy cała otoczka inna, brak rodziców wieczorem w domu i przypadkowe przełączenie kanałów) wrażenia z pierwszym Obcym. Za gówniaka myślałem, że umrę ze strachu, dosłownie tak samo! I oglądałem to sam w ciemnym mieszkaniu. Bałem się wstać z kanapy, żeby włączyć światło, ale nie mogłem oderwać wzroku od tego filmu. Dlatego pewnie ta Izolacja mi tak weszła – wszystko przypomina Ósmego Pasażera Nostromo, wróciła trauma i nostalgia w odpowiednich proporcjach :P

No dobra, masz moją ciekawość :P Jak skończę Euforię i kilka innych rzeczy to spojrzę na pierwszy odcinek, bo

psychodeliczny, odleciany, groteskowo-weirdowy i kompletnie nie typowo-superbohaterski

to coś, co można włożyć do skutecznej zasadzki na moją uwagę :)

Gdybyś bawiła się w takie rzeczy, to ja mocno polecam Alien: Isolation. Klimat strasznie gęsty, nie boję się zbyt często przy graniu lub oglądaniu, ale tu kilka razy zszedłem prawie na zawał.

Legionu póki co nie widziałem. Słyszałem bardzo dobre opinie, ale mam taki przesyt Marvelem i jakimkolwiek superbohaterstwem, że wolę sobie nie psuć seansu. Bo to o Legionie, synu Xaviera, zgadza się? :)

Fargo z kolei mnie bardzo zachwyciło przy pierwszych dwóch sezonach. Trzeci mnie nieco złomotał. To znaczy, nadal to coś dobrego, ale niestety poziom nie został utrzymany. Szkoda straszna, tam konkretne strzały aktorskie są, nie tylko McGregor, ale Carrie Coon czy Thewlis. Winstead też ogarnia, także być może problem wynika ze zderzenia się rzeczywistości z moimi wygórowanymi wobec obsady i twórcy wymagań :P

Co do Obcego-serialu, obawiam się, że Disney poza incydentalnymi przypadkami nie jest w stanie stworzyć niczego ponad prostą rozrywkę. Ja bardzo takową lubię, ale niestety niekoniecznie w ich wydaniu. Aczkolwiek Mandalorianin w pierwszym sezonie był świetny (to właśnie ten przypadek).

Ładne to!

Co do Aliena, to obawiam się, że serial może kompletnie dobić franczyzę i dobre wrażenie. Od prawie trzydziestu lat nie doczekaliśmy się dobrego filmu, do tego Ridley Scott zablokował projekt Neila Blomkampa, który zapowiadał się bardzo ciekawie. I Sigourney Weaver miał w nim być!

Jedyny jasny punkt w ostatnim czasie to Alien: Isolation, ale z uwagi na pewną niszowość na pewno nie trafi do wszystkich. A szkoda, bo to mega genialna gra, która ma bardzo silny klimat pierwszego filmu ;)

@wilk-zimowy

Informatyk to 4K, Morskie Oko to 3K.

A tymczasem Funthesystem robił Pocztówkę z Mordoru (1K), a Drakaina robi limeryki.

A fakt, coś mi się pogięło mocniej niż zazwyczaj. Informatyk miał chyba 4096?

 

@Adek_W

Lekkie i przyjemne. Na tapecie jeden z filmów mojego dzieciństwa, więc nawiązania sprawiały radochę. :D Cytując klasyka – fajne! 

Dzięki uprzejme, film jest prawdziwą kopalnią, dlatego starałem się nie iść w najbardziej oczywiste nawiązania :P

Zagłosowałem. Dobra rzecz, ten plebiscyt, bo nie gdyby nie on, to pewnie nie przeczytałbym kilku turbo opowiadań, które przeczytałem, ponieważ zachęcił mnie do tego plebiscyt, a których nie przeczytałbym, gdyby nie plebiscyt, który mnie do tego zachęcił i dzięki temu je przeczytałem. 

Dobra rzecz ten plebiscyt! Gdyby nie on, to pewnie byś nie przeczytał kilku opowiadań, które przeczytałeś, bo zachęcił Cię do tego plebiscyt…

regulatorzy:

Nie mam pojęcia o sprawach które Cię zainspirowały, więc szort okazał się dla mnie mało zrozumiały, ale czytało się nieźle.

Uroki meta pisania :c Głównie poszło po regulaminie konkursu i filmie. Szkoda, że tekst okazał się być zbyt hermetyczny, aczkolwiek pochwała z Twojej strony to coś, co zdecydowanie poprawia humor ;)

Szkoda, że nie zdążyłeś napisać komentarza przed usunięciem, bo jestem ciekawa Twojej opinii. ;) A pewnie już nie pamiętasz, co ja tam nabazgrałam. :P

Przykro mi, chociaż skoro nie pamiętam, to nie było ani zbyt źle, ani zbyt dobrze ;)

Nie było dramy, ale pewna osoba zadziałała mi na nerwy. Jak to się mówi – nadgorliwość gorsza od faszyzmu, a tamta osoba chyba nie wie co to umiar. ;)

Niestety to normalna sprawa – jeśli dzielisz się swoją twórczością, to reakcje mogą być różne ;)

Co do chaotyczności – na razie jesteś jedyną osobą, która zwróciła mi na to uwagę. Dlatego pozostawmy to. ;)

Pewnie, bez problemu. Zobaczymy, jaki odzew dostaniesz od innych osób ;)

W sumie to nie do końca spodziewałam się, że mi odpowiesz, ale dzięki! :D

Dlaczego? Ale luz ;)

To moje pierwsze opowiadanie, pisane bez żadnych ambicji. Ot, przypadek sprawił, że je napisałam. ;) Równie dobrze może sobie nagle zniknąć. Powiedzmy, że to taka próba. :P Zdecydowanie wolę fragmenty. ;)

Rozumiem. Pewnie dostałaś już czterysta razy informację, że fragmenty nie cieszą się tu powodzeniem, więc sam tego nie powiem (zamiast tego przywołam to ponownie w sprytny sposób :P)

Witam, Mortecius!

Potwierdzam, że usunęłam fragmenty. Jednakże zaznaczam, że wciąż żyją i mają się dobrze – gdzie indziej. :) Przykro mi, że teksty akurat zostały usunięte, kiedy pisałeś komentarz (xD co za wyczucie czasu z mojej strony)

Luz, albo z mojej. Taki traf ;)

ale proszę nie mieć pretensji do mnie, a do pewnej osoby, przez którą usunęłam moje fragmenty z NF. ALE to już historia. ;)

Jakaś drama się tu rozegrała? :D

Tak czy siak nie zakończyłam pisania “Pieśni o Pojednaniu”. ;) Po prostu już jej tutaj nie dodaję. “Start od nowa” to nie start od nowa. :D Nie miałam zamiaru pisać zamkniętych opowiadań, ale jakoś tak wyszło, że przyszedł mi pomysł. Napisałam to trochę dla “beki”. ;)

Luz, jasna sprawa.

Co do uwag. Chaotyczność? Hm, nie wyczułam tego. ;)

 

Nie próbuję Cię obrazić, ale trudno, żebyś wyczuła chaotyczność we własnej historii. Sama ją wymyśliłaś, masz w głowie wszystkie jej elementy, więc to by było nielogiczne. Dopiero osoby czytające Twój tekst mogą ewentualnie wskazać, że czegoś nie rozumieją lub wydaje się właśnie chaotyczne. To jest normalna sprawa, przecież nikt nie siedzi w Twoim umyśle poza Tobą ;) Ja tylko sygnalizuję, że odniosłem takie wrażenie. Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.

Patryk ma omamy, trochę odleciał. Ale każdy czasami tak ma, że idąc, rozmyśla o czymś tak bardzo, że ucieka do innej krainy, ale pozostałe czynności, jak chód, nie zostają zaburzone, i trafiamy tam gdzie mieliśmy. xD

No właśnie, mamy potwierdzenie tego, o czym napisałem wyżej. Ja myślałem, że Patryk leci na jakimś kwasie podbitym marihuaniną przynajmniej. Przynajmniej tak to odebrałem z tekstu bez Twoich wyjaśnień ;)

Nie wiem, jak mam Ci to wytłumaczyć. Może tylko powiem, że nic nie jest takim jakim się wydaje. ;)

No w porządku, nie musisz nawet nic tłumaczyć – pytanie, czy taki był zamysł, żeby zrozumieli to tylko niektórzy. Jeśli tak, to gratuluję sukcesu ;)

Wszystkie uwagi przyjmuję i dziękuję za wizytę!

Pozdrawiam!

Dzięki również, pozdrawiam!

Myślałem, że wyrobię się z czytaniem tekstów innych uczestników przed wynikami, ale nie było na to szans ;)

Gratulacje dla wszystkich uczestników, laureatów, jubilatów i innych rometów!

 „eliksir źle się kojarzy, odkąd w miejscowej karczmie sprzedają nalewkę”

XD

Stary dobry żart z alkoholu najwyraźniej zawsze śmieszy :P

No gratuluję napisania metaopowiadania XD Lubię takie easter eggi ;)

Sprawnie i wartko, hermetycznie, a jednak z żarcikami po drodze. No uśmiechnęło :D

Dziękuję bardzo, cieszę się, że nawet jurora uśmiechnęło ;)

Ale że ja Obelix? XD

Ależ skąd, niestety nie wpadłem na lepszy pomysł co do tytułu ;) No i “Asteriks i Alchemik” jakoś nie nie zabrzmiało (chociaż pewnie bliżej prawdy).

Kurdę, po co ten podliz, są już wyniki :c

Zabawne. Technicznie miejscami kuleje, ale nie na tyle, żeby zepsuć przyjemność z czytania. Pomysł naprawdę niezły ;)

Niestety klisza konkret. Żeby to się obroniło musiałoby być napisane genialnie, albo pójść w kierunku parodii, jakiegoś twardego pulp. Technicznie jest bardzo słabo, a postać szalonego naukowca jest śmieszna w (prawdopodobnie) niezamierzony sposób.

Mnie z kolei bardzo to siadło. Podoba mi się, jak w niewielkim objętościowo tekście zmieściłaś aż tyle. Ubawiłem się, a ta narracja dobrze podkreśliła całość ;)

Styl niestety zabija radość z czytania. Sama historia to Frankenweenie, ale ze smutnym zakończeniem. Kocham psy, więc pod tym względem tekst nieco na mnie zadziałał.

Strasznie szanuję takie pomysły na tekst, jak ten Twój tutaj. Nawet, jeśli nie zawsze potrafię w pełni czerpać z wiadra wszystkich nawiązań i pomysłów (tak, jak niektórzy, musiałem udać się do komentarzy, żeby zrozumieć kontekst). Klimat i granie niedopowiedzeniami bardzo mi się podobały.

Hej!

Czytałem pierwszą część fragmentu, który wrzuciłaś, ale kiedy zacząłem pisać komentarz tekst zniknął (chyba go usunęłaś) ;)

Ale wydaje mi się, że start od nowa z krótkim opowiadaniem to dobry ruch.

Całość jest dość chaotyczna. Podoba mi się początek, język jest stylizowany w sposób, którego nie lubię, ale czuć, że dobrze czujesz się w tej baśniowej otoczce. Później wkrada się kilka niezbyt zrozumiałych dla mnie decyzji fabularnych/realizatorskich. Rozumiem, że początek do jakiś mega gruby trip Patryka. Trochę mi to zgrzyta, bo część specyfików, które powodują tak ostre przećpanie zaburza też możliwość swobodnego poruszania się, także w parku przechodnie pewnie by coś zauważyli. Z drugiej strony, to Polska, więc być może nikt nie zwrócił uwagi? ;)

Rozmowa między dziadkiem a Patrykiem jest nieco niezgrabna, szczególnie to:

– To twoje życie. Weź je w swoje ręce. Zacznij rozgrywać po swojemu. Stań do walki. Zagraj w te szachy.

Szczególnie zagraj w te szachy mnie boli.

Gdyby całość trochę popudrować to myślę, że będzie się bronić – jako coś w rodzaju baśni z pozytywnym przesłaniem ;)

Niestety zdanie:

Wszystkie nawiązywały do słowiańskich motywów.

brzmi strasznie (sorka, Daniel xD). Może przedstawiały postacie ze słowiańskich legend czy coś?

Nati (mogę tak skracać?) Ci nieco poczyściła całość, ale miejscami czuć pewne mankamenty techniczne ;)

Tak z ciekawości, jak widzisz content warning o wulgaryzmach albo pierwszą dupę w tekście to faktycznie omijasz/przestajesz czytać i wyłączasz?

Ja czasem tak. A czasem nie. Zależy. Ulubiona_emotka_Baila.

Znaczy się zależność występuje, ale nie została jeszcze dokładnie zbadana? :D

myślałem, że król będzie wyleczony z kiły już na zawsze

A nie wiedziałam, że rtęć i na to pomaga. XD

Tarnina Ci już napisała, w jaki sposób pomagała xP

Wedle średniowiecznych pojęć o medycynie – tak. Ale też – pacjent martwy chory nie jest. Ulubiona_emotka_Baila.

Mogę się mylić, ale o ile pamiętam, to rtęci używano jako lekarstwa jeszcze w XX wieku. Specyfik nazywał się kalomel ;)

Gdyby nie błędy i mankamenty, to klimat moim zdaniem mógłby zabijać. Pomysł jest bardzo ciekawy. Wykonanie niestety bardzo psuje robotę ;)

Chyba najlepiej moje odczucia oddał już CM:

Przybyłem.

Przeczytałem.

Ale jednak nie zrozumiałem.

Ja niestety również nie :c

Morał dobry, wykonanie o wiele gorsze. Wydaje mi się, że po konkursie warto ten tekst rozwinąć, przeredagować i poprawić, bo potencjał jest :)

Przyjemne to bardzo. W pewnym momencie myślałem, że król będzie wyleczony z kiły już na zawsze, ale poszło to w zupełnie innym kierunku. Ja również nie spodziewałem się końcówki i dzięki temu bardzo mi się podobała ;) Moim zdaniem to bardzo udany szort. Powodzenia w konkursie! :)

Dzięki za odpowiedź, CM!

Tu nie chodzi o powstrzymywanie się, ale skalkulowanie, czy jest sens ograniczać sobie potencjalną grupę odbiorców. Jeżeli widzę tekst, który przynajmniej sugeruje jakiś żartobliwy wydźwięk, który ma fajną uniwersalną puentę, który samym imieniem Rhys nawiązuje do Pratchetta i siłą rzeczy budzi skojarzenia z jego twórczością i stylem (który akurat uważam za dość uniwersalny, bo może trafiać do różnych grup odbiorców bez względu na wiek), to tym bardziej nasuwa się myśl, żeby to napisać mniej więcej w taki sposób. Żeby nie ograniczać sobie potencjalnej grupy odbiorców paroma słowami, bez których tekst może się obejść (albo które można było zastąpić jakimś zgrabnym zawijasem słownym, niejako sugerującym właśnie te słowa). I jasne, można napisać tak, jak jest teraz. Tak samo, jak właściciel warzywniaka może (przynajmniej teoretycznie) wywiesić informację “Młodzieży do lat 18 warzyw nie sprzedajemy”, ale jeśli spojrzeć na to szerzej, to korzyści z takiego zabiegu są niewielkie (jeśli jakieś), a straty z tego tytułu mogą się pojawić.

W sumie rozumiem Twoje podejście, co nie oznacza, że się z nim zgadzam. Jak każdy (no dobrze, pewnie nie każdy, ale nie chce mi się tu wrzucać gwiazdki. Chociaż właśnie dałem nawias, gwiazdka pewnie byłaby szybsza. Już kończę :P) autor chciałbym, żeby mnie czytano. Pytanie jednak, na ile jestem się w stanie nagiąć do preferencji odbiorcy/odbiorców? Czy w ogóle chcę się naginać? Może wolę, żeby moje teksty trafiały do nielicznych, ale jeśli już się spodobają, to całkowicie?

Na początku Twój komentarz odczułem nawet nieco negatywnie, bo kojarzył mi się nieco z autocenzurą. Teraz rozumiem, że to inna sytuacja. Z jednej strony wycięcie jednego słowa (bo piszę tu w odniesieniu do tekstu Irki, pod którym dyskutujemy) to niewielka zmiana, a z drugiej może prowadzić do coraz dalszych i dalszych kompromisów, miejscami wypaczając pierwotną ideę. Ale nie mamy też po dwanaście lat, więc na spokojnie – mam świadomość, że w życiu ogółem, pisaniu, graniu muzyki (bo tym się zajmuję) i innych rzeczach kompromisów nie da się uniknąć. Pytanie po prostu, co jest dla nas ważne i na ile jesteśmy w stanie się zgodzić ;)

I chodzi tutaj o ogólną kalkulację, pewne szersze podejście do pisania i ocenę tego, co jest korzystne, a co niekoniecznie. Jasne, to tylko mój pogląd, ale komentarz też jest mój, pisany w oparciu o moje spojrzenie na literaturę (zgodnie z którym literatura oznacza dla mnie pewną kulturę słowa), więc i nie widzę powodu, by tego nie zaakcentować. ;-)

No i bardzo dobrze, inaczej byśmy nie rozmawiali ;)

Irce pewnie trochę łatwiej to zrozumieć, bo ona dość dobrze zna mój pogląd na temat wulgaryzmów w literaturze. Dobra informacja z kolei jest taka, że jest on raczej odosobniony, więc zwykle autor czy autorka ryzykuje najwyżej jeden komentarz pod swoim tekstem mniej. ;)

Tak z ciekawości, jak widzisz content warning o wulgaryzmach albo pierwszą dupę w tekście to faktycznie omijasz/przestajesz czytać i wyłączasz? Serio nie chcę się śmiać, ale jeśli rzeczywiście tak jest, to nie zazdroszczę, bo chyba ciężko w codziennym życiu w ten sposób funkcjonować.

Pewnie można by to było szerzej rozwinąć, bo to w sumie i tak już mocno zahacza o to, jak kto postrzega literaturę i jaki każdy z nas ma pomysł na pisanie komentarzy do tekstów, ale szerzej rozwinąć tej wypowiedzi nie jestem w stanie, bo i tak już się na portalu ledwie obrabiam. ;)

Aj, miałem tu się rozwinąć, ale mnie też czas ściga nieubłaganie. Może innym razem? ;)

Mortecjusz, z Ciebie to jest jednak śmieszek :P Fajne to, przyjemne, lekkie. Żarty z zasad konkursu na pewno nie pomogą Ci w walce o punkty srogiego żyri, jak również fakt, że opowiadanie to jeden wielki inside joke, ale i tak zaliczam tekst do grona lektur udanych.

Czegóż, ach czegóż można chcieć więcej? Uznanie starożytnego boga lepsze, niż jakieś oceny jurków.

Komentarz egipskiego bóstwa jest dla mnie niezwykle nobilitujący, chociaż czekam jeszcze na Teutatesa :P Żartów z zasad było nieco więcej, ale poszły pod nóż, tak samo jak jeden pomysł skrajnego zdesakrowania limitu znaków, który zostawię sobie jednak na kolejny konkurs z małym limitem xD Generalnie pisałem dla zabawy, nie liczę na miejsce, samo doświadczenie i zabawa z krojeniem była tego warta.

PS. Sfinks nie ma nosa, bo jeździłem po nim na deskorolce. 

Jak już pisałem, podejrzewam tu bardziej inverta niż jeżdżenie jako takie, chociaż body jar pewnie najlepiej załatwiłby sprawę.

Brawo, Jim!

Dla jasności:

A to przypadek. Akurat rano tego słuchałem :)

Dobry wybór :P

dla formalności Boston – More Than a Feeling

Zgadza się, jest to More Than a Feeling zespołu Boston. Zadajesz! :)

Dobra, wrzucam plakat z okładką płyty. Nazwę zespołu (i jednocześnie albumu) zasłoniłem zapisem nutowym i tabulaturą tej zagrywki xD

Jeśli do jutra nikt nie zgadnie, to będzie podpowiedź ;)

Po imionach wydaje mi się, że to coś z Belgariady. Chyba :D

Tak, napisałem tyle komunałów, że nie jestem pewien, czy przekaz jest jasny xP Tekst bardzo mi się podoba.

Mi się podobało. Są pewne techniczne niedoskonałości, ale grałem trochę w papierowe D&D, do tego bardzo dużo we wszystkie komputerowe FR z końcówki lat dziewięćdziesiątych, także odniesienia są czytelne. Nie jest to killer, ale dość przyjemne. Skoro umieściłaś tu wątki SM, to szkoda, że nie pojawiło się też BD xD

Dzięki, Irka! To nie od Pratchetta, ale nie śmiem dementować takiego wspomnienia :P

CM, jasna sprawa, bez problemu ;)

Technicznie jest trochę niezgranie, szczególnie zabolało mnie jedno zdanie:

Zaraz po urodzeniu lekarze twierdzili, że to zupełnie normalne, w trakcie dzieciństwa wspominali, że na pewno przejdzie z czasem, ale kiedy Fred dorósł, a medycyna osiągnęła znacznie wyższy poziom, postanowił wziąć udział w serii kosztownych badań, zahaczających o tortury, byleby tylko poznać źródło swej ułomności i stać się zupełnie normalnym obywatelem.

Ale bym je ciął :P

 

W każdym razie, spodziewałem się niespodziewanego i mój apetyt został zaspokojony. Jest zabawnie i absurdalnie, bardzo mi się podobało ;)

Nowa Fantastyka