Profil użytkownika

Uwaga! Nie przyjmuję tekstów do betowania. Jestem zwolennikiem samodzielnego pisarstwa! 

 

Krótko o sobie: Maciek z gór; Maciek, co kocha góry i na pewno coś o górach jeszcze napisze. Chciałbym mierzyć się na tym forum z horrorem, fantasy, road-story, surrealizmem oraz oczywiście z tematyką górską (pewnie da się to wszystko jakoś tam połączyć). Kocham prozę Schultza dokładnie tak samo, jak ubóstwiam muzykę Bacha (bardzo obu tych panów cenię i szanuję, a cenię i szanuję panów tych obu bardzo za ich wspaniały warsztat, którego i sobie, i nam wszystkim z całego serca życzę).


komentarze: 460, w dziale opowiadań: 448, opowiadania: 113

Ostatnie sto komentarzy

Dzięki za komentarz, Drakaina. Na marginesie: Muszę wyznać, że zaimponowałaś mi tym niezwykle sprytnym i – w pewnym sensie – zbiorczym określeniem “Beskid Wysoki”. Wyrażenie to jest zdecydowanie mniej popularne od takiego – dajmy na to – nazewnictwa typowo geograficznego (terenowego, przestrzennego): “Beskid Niski”, “Beskid Śląski”, “Gorce”… Wiesz na pewno, co mam na myśli, no nie? Pozdrawiam! :)

maciekzolnowski

Ale mięsa jest dużo. Można by mięsny otworzyć. Syf S.A. czy coś takiego? 

Może to obecność czasowników determinuje istnienie lub brak akcji / fabuły?

maciekzolnowski

Finkla będzie ukontentowana. Jest dużo mięsa (czyli akcji). Mięsa jest tak dużo, że można by otworzyć masarnię. 

maciekzolnowski

Nie wiem, czy pamiętasz? To… takie coś raczej tylko dla miłośników gatunku: “Groza w stu słowach” (czy jakoś tak). Drabbelek o lustrze jest naprawdę niezły (stosowny klimat, wciągająca fabuła). 

A Syf.a zaraz sobie sprawdzę… 

maciekzolnowski

Dzięki za szczerą opinię. Doskonale Cię rozumiem. Mogłem sobie darować to, co ostatecznie pozostało w nawiasach. Myśl przewodnia miała być jedna: jemy po to, aby żyć (i nie odwrotnie). Ale – swoją drogą – ciekawie by wyglądało odwrócenie kulturowych ról (”biali” stają się “czarnymi”, a “czarni” “białymi”) i przeniesienie całej scenki np. do dzisiejszego Dubaju lub innego Istambułu. Muzyk mógłby grać folklor, ale nie na skrzypcach czy gitarze, lecz na jakimś orientalnym instrumencie. Rasistowska optyka – mniemam – uległaby wtenczas zmianie. Wyszłoby mniej prowokacyjnie, ale na pewno ciekawie. 

maciekzolnowski

Co Wy tak z tym mięsem? Właśnie przed sekundą Finkla mi o nim wspomniała i przed nosem wymachiwała, gdy analizowała kwestie dotyczące pojemności fabularnej drabbelków. Zacne. Zacny temat. ;)

maciekzolnowski

Od sześciopaku, wolę czteropak. Przyjemności trzeba dozować! Ale dzięki – sprawdzę to. Pytanie jednak pozostaje otwarte: co jest wyznacznikiem akcji; co decyduje o tym, że czytelnik stwierdza odpowiedni poziom nasycenia tekstu fabułą? Kiedy fabuły jest dużo, a kiedy mało? Ile fabuły (że tak powiem: maksymalnie) da się upchać w stu zaledwie słowach?

maciekzolnowski

:D Anet, Finkla! :)

 

Mięsa! Mięsa! Mięsa! ;)

 

Tak mi chodzi czasem po głowie to fabularne mięcho Finkli: chodzi, chodzi, chodzi… I tak się zastanawiam na poważnie, który ze znanych Wam szortów / drabbelków z “NF” uważacie za mega fabularny, wypełniony zdarzeniami do granic możliwości. Czy możecie podać mi jakieś przykłady takich króciaków akcji? Pytam. Zapewne spieszy mi się do piekła, a ciekawość – jak wiadomo – to pierwszy krok we właściwą stronę.

maciekzolnowski

Bes ceguś? Panna, jak to panna; cosik ma, a coguś ni mo. Mógłbym się, Blackburn, z taką panną spotkać na górze. I zwiedzić niejedno pięterko (no, górskie oczywiście). Dzięki. ;)

 

 

No, chyba że ma sąsiadów w zasięgu wzroku, to wtedy ma przerąbane.

No, ho, ho, niech język jędrny, gwarowy wyrazi wszystko to, co pomyśli głowa. Dobrze mówisz, Reg! 

maciekzolnowski

Dzięki, Gnoom.

Wielkie dzięki, Reg! Jak zwykle można na Tobie polegać. Błędy zostały poprawione w trybie pilnym. :)

 

A swoją drogą… to ciekawe… Dokonała się tutaj swoista estetyzacja biedy. Czy bieda może być piękną biedą? Wychodzi na to, że tak. Ja jednak nikomu jej nie życzę. 

Oj, nie wiem, nie wiem, Reg. Czy góry nie tracą na chaotycznej, wręcz dzikiej zabudowie? Czy służy im komercjalizacja, budowanie wyciągów narciarskich (wciąż nowych), likwidowanie korytarzy dla zwierzyny, nieokiełznany rozrost wsi, kurczenie się terenów zielonych na przedgórzach?

maciekzolnowski

I dobrze robisz, Pietrek. Aczkolwiek jest taka anegdotka o staraniu się:

 

Mówi jeden gość do drugiego, słowami znanej piosenki:

– “Blondynki, brunetki… ja wszystkie Was dziewczynki… całować chcę”…

– Mój drogi – odpowiada mu jego towarzysz. – Wszystkich nie dasz rady.

– No dobrze, ale przynajmniej trzeba się starać.

 

Mnie coś ostatnio wzięło na słuchanie creepypast (być może szukam inspiracji, być może prostoty, być może klimatu, być może akcji, a być może wszystkiego tego jednocześnie), ale jakoś mi się nie wydaje, ażebym zdołał przez nie wszystkie przebrnąć. I podobnie jest z tym forum (że nie wspomnę o Niedobrychliterkach, Szortalu, Weryfikatorium czy choćby Opowi)… Tego jest zwyczajnie… dużo. 

Stephen King radzi swym adeptom i początkującym pisarzom, ażeby najpierw wyłączyli telewizor i wszystkie inne elektroniczne rozpraszacze. To brzmi mniej-więcej tak: “albo piszesz, albo oglądasz film; albo – albo.”

 

maciekzolnowski

Magia starych antykwariatów była niepodważalna. Zastanowił się jak to możliwe, że nie zaglądał w podobne miejsca częściej.

Słońce wpadało do pomieszczenia smukłymi smugami, w których leniwie tańczyły drobinki kurzu. Jasne promienie zamiast oświetlać wnętrze, tylko kontrastowały z odwiecznymi kontuarami i kredensami tonącymi w mroku. Ciszę, która zalegała w tym miejscu, jakby przygniecioną skondensowaną przeszłością, można by kroić nożem.

 

No i pięknie. Już mnie “kupiłeś” samymi tylko opisami. Podnoszę zatem “łapkę w górę”.

maciekzolnowski

O dziwo – jestem w szoku – nie znam tego dzieła, nigdy też o nim nie słyszałem. Czas nadrobić zaległości, choć czasem się człek zastanawia, czy ma pisać, czy czytać, czy też oglądać filmy (bo nawet filmy – i to kiepskie – mogą być inspirujące), i co w ogóle robić z natłokiem informacji: bodźców i wrażeń (już choćby i tylko na tym forum). Dzięki w każdym razie! 

maciekzolnowski

Dzięki, Pietrek! Wiem, że Jarmusch marzył o karierze pisarskiej (jeszcze za nim został uznanym filmowcem). Nie wiem, czy jego opowiadania są (po polsku) tak łatwo dostępne, ale wiem, że parę filmów stworzonych jest na bazie oryginalnego pomysłu (scenariusza) wspomnianego twórcy. 

U nas w Polsce podobnie było z Himilsbachem, który nie tylko występował w filmach, ale także niejednokrotnie tworzył do nich scenariusze. Istnieje też bardzo zacny i całkiem pokaźny zbiorek opowiadań pana Jana.  

maciekzolnowski

Tekst – jak się okazuje – ma drugie dno, a mianowicie myśl, którą by można było sformułować w ten sposób: Imigranci, którzy nie są rodowitymi europejczykami prędzej zaakceptują nasze bułki, jako pokarm, od naszych – dajmy na to – klasyków wiedeńskich; szybciej przyjmują dobra materialne (telefony, samochody, zachodnie ciuchy), wolniej natomiast (a może i wcale) – te pozostałe dobra, dobra duchowe.

maciekzolnowski

Masz rację, Anet. Już mi to Sylwia wypomniała (nie)wypominająco. Są sposoby, ażeby np. z Maćka-gawędziarza uczynić któregoś z jego bohaterów nośnikiem różnych ciekawych historyjek i anegdot. A uczynić to tak, aby nie ucierpiała na tym strona fabularna tekstu. Trzeba jeszcze niestety chcieć, nad czym usilnie pracuję.  

 

Wytłumaczę się jeszcze z jednej rzeczy: Osoba matki-Murzynki jest jak najbardziej przypadkowa, a wtręt dotyczący multikulti – być może zupełnie niepotrzebny. Po prostu byłem świadkiem opisywanej scenki, którą starałem się uchwycić najlepiej, jak umiałem (bez upiększeń i koloryzowania). A że akurat wyszło tak jakoś czarno-biało – to już nie moja wina!

maciekzolnowski

Fajnie byłoby też, Anet, napisać coś w rodzaju zbiorku miniopowiadań, być może w formie dialogów rodzajowych, pod roboczym, choć wiele mówiącym tytułem – dajmy na to – “Dialogi Beskidzkie”. I znów byłby to cykl. I znów – cykl, przeznaczony nie dla “NF”! Oj, byłoby co zmyślać-opowiadać, a nawet wspominać; oj, byłoby (takie dialogi z życia capnięte)! 

maciekzolnowski

“Nie mam pojęcia o czym jest powyższy tekst.” “A sama wymowa, ciut niepokojąco niepoprawna politycznie.” 

Cóż, on nie jest może zbyt poprawny politycznie, ale niepoprawny też nie jest. A jeśli jest niepoprawny – to tylko w tym sensie, że nie idealizuje życia w monarchii tak, jak czynią to red. Michalkiewicz i (jeszcze do niedawna) robił to red. Ziemkiewicz (ażby się chciało odpowiedzieć tym panom: cudze chwalicie, swego nie znacie).

No, a powyżej? Cóż mamy powyżej? – Ot, jest sobie scenka rodzajowa z grajkiem i jakąś tam przypadkową Murzynką w tle. Może kroi się coś o wiele grubszego od przerośniętej drożdżówki. ;) Może powstanie – narodzi się z bólu i redbullu, i cierpienia, i ciężkiej, wytężonej pracy – jakiś cykl rodzajowo-obyczajowy o grajku lub grajkach. Takie trochę studium socjologiczne na niepoważnie i nie na to forum… jeszcze się zobaczy! A ponieważ zależało mi na opinii kilku osób, więc tekst pozwoliłem sobie wstawić (z myślą taką oto, iż zawsze jeszcze zdążę go stąd wycofać). ;)

Dzięki za komentarze i za wytrwałą obecność tych, na których obecność liczyłem! Pozdrawiam! :)

maciekzolnowski

Ahoj everyone!

Hehe łamane przez hi, hi; no, moje klimaty, nareszcie ktoś ruszył głową i napisał coś z myślą o mnie (tak jakby o mnie). Sprawnie napisany szorciek, pełen niepokoju od pierwszych po ostatnie litery, układające się w słowa, a następnie w spójną i mięsistą całość. Jest noc, jest stacja benzynowa, jest pustkowie – no i jest “impreza”. I jest się czego bać. Naprawdę! Plus za humor (czarny oczywiście)! Smykałkę do horrorów to Ty, Kolego, na pewno masz! Nie musisz trzymać się kurczowo fantastyki (sorki, że to mówię na naszym portalu), wystarczy, że będziesz sobą, i że, no właśnie, ruszysz tym swoim demonicznym i zdrowo trzaśniętym (w pozytywnym znaczeniu “trzaśniętym”) czerepem. I wcale nie trzeba być J.P.II, by porwać za sobą tłumy; wystarczy być tajemniczym i charyzmatycznym J.S.

Serdeczności!

maciekzolnowski

Zmieniłem parę rzeczy: kilka usunąłem, kilka dodałem. Dorzuciłem nadnaturalnego bohatera.

maciekzolnowski

Nie narzekam, tylko trochę, troszeczkę marudzę (jak to ja). Już taki ze mnie maruda… ;) Jak Ty to robisz, Reg, że znajdujesz czas na czytanie i w ogóle na wszystko inne – na penetrowanie forum, na pisanie tych wszystkich cennych uwag i komentarzy? W pewnym sensie jest to dowód na wspaniałą kondycję i końskie zdrowie, którego Ci zresztą z całego serca życzę (wiesz, o co mi chodzi)… Jesteś też absolutnie młoda, młodziutka duchem, czego Ci szczerze zazdroszczę. :)

 

Ach, dzięki za kliknięcie komuś, sam nie wiem, komu. Merci! 

maciekzolnowski

Ja to mam wytrenowane, tę względną podzielność. Ale wierz mi, Reg, mogłoby być lepiej, o wiele lepiej. Perkusiści mają (bo mieć muszą) niesamowitą koordynację trwałych zestrojów ruchowych i umiejętność wygrywania różnych, różnistych metrów i rytmów jednocześnie. Jak oni to robią, nie wiem. Gdybym wiedział, ach… Ale nie wiem! Myślę, że rozminąłem się z powołaniem. Trzeba było wykorzystać te ostatnie dwadzieścia parę lat życia na naukę… pisania i na czytanie tego, co też inni (mądrzejsi) napisali. Naprawdę szkoda, że życie, choć bywa podłe (i kto to mówi), jest tylko jedno. :)

maciekzolnowski

Dzięki, Darcon. Cieszę się, że odebrałeś tak ulotny przekaz o czymś, co jest ulotne. Ja nie wiem, czy ja to w tekście uchwyciłem i zapisałem, choć bardzo się przecież starałem, ale wiem za to, że tak czy siak Ty to “coś” poczuć zdołałeś. I o to mi chodziło! ;) 

Drakaina, dzięki za kapitalny wykład, który (oprócz tego, że jest kapitalny) jest też wyjątkowo interesujący. Ja jednak uważam, że czasem lepiej nie wiedzieć za dużo… Może warto dać popracować wyobraźni. Niech poszuka odpowiedzi być może błędnych, ale zawsze interesujących. Nie odmagiczniajmy świata, który jest wkoło nas. Niech będzie choć troszkę tajemniczy, dziwny, irracjonalny, a nieco mniej “lidlowaty”, “biedronkowaty” (tutaj dochodzą jeszcze dodatkowo kolorki, które rażą w oczy w całej Polsce) czy też “żabkowy”. 

Dzięki, Reg. Jednak widać, że tam (w Beskidzie Niskim) jeszcze mnie nie było. Wędrowałem palcem po mapie… aż w końcu zachwyciłem się tym swoim wędrowaniem (i tutaj się powtórzę) palcem po mapie.

maciekzolnowski

To prawda: jest to nużące, a już na pewno bardzo mylące, jeśli się nie czytało wstępu, przedmowy. Nie chciałem jednak zaśmiecać tego forum, więc wszystko skomasowałem, zebrałem w mały zbiorek. Dzięki Reg.

Thargone, tu aż chciałoby się rozwinąć w niewielkie opowiadanko ów temat grzybów “zbierających” i żywiących się grzybiarzami. To by mi się bardzo, ale to bardzo podobało i widziało! Merci! 

Rossa, tu aż marzyłoby mi się stworzenie różnych wariantów krótkosłówek, np. miniopowiadań, refleksji zamkniętych w układach wyrazów: 9+8+7+…+3+2+1 albo 1+2+3+4… albo w ciągu liczb pierwszych. Wiesz, o co mi chodzi… Ot, taka sobie zabawa matematyczno-literacka. Pozdrawiam i dziękuję!

maciekzolnowski

Jednym słowem: jedno wielkie megalopolis (zabudowa chaotyczna, ale zaplanowana, zwarta, lecz rozproszona, wieś, ale też i miasto, miasto, które łączy się i przechodzi w wieś). Miszmasz! Witamy w Matrix albo Matriksie (czyli gdzie? A tak – na Śląsku Cieszyńskim, gdzie pomieszkuję). ;)

Nie wiem, tak po prawdzie, czy powstają obecnie jakieś nowe miejscowości i czy tworzone są dla nich jakieś nazwy. 

maciekzolnowski

:Dzięki Mr.Maras. O, jak miło! Już mi Tarnina zaserwowała mocne lanie. ;))

 

“Taki ciepły ten tekst, od serca. I patriotyzm, nie tylko lokalny w wersji, którą szanuję i lubię”. Coś mi się zdaje, że to są w większości nazwy łemkowskie. Ale nie ważne w sumie. Patriotyzm to takie dziwne słowo, szczerze mówiąc. Kiedy mówię o Polsce, to mówię o własnej wsi, osadzie, mieście, w którym chodziłem na studia… Chodzi mi po prostu o patriotyzm lokalny, nienapuszony, nienadęty, prosty i szczery, jako i ja jestem.

 

Dlaczego ludzie nie nazywają w ten sposób swoich miejscowości (mówię o czasach obecnych). Teraz już pewnie nikt by nie nazwał swojej wsi: Kozią Wólką, Łabędzim Sadem, Dąbrówką, Zaleszczynami, Starą Osadą, Dębowym Sadem, Starym Młynem, Starą Dolina czy Gajówką. To teraz takie nie modne. :(  

maciekzolnowski

Nigdy jeszcze nie oglądałem pół tyłka (półdupka?) przez lufcik. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić póki co. ;)

A tak na poważnie… to pewnie masz rację. Wyobrażam sobie, że dialog z takim pogłębionym bohaterem mógłby być ciekawy dla czytelnika. Cóż, może właśnie podpowiedziałaś mi ćwiczenie – zadanie domowe na dziś i na jutro. Napisać to samo, ale inaczej. Dzięki, zastanowię się. 

maciekzolnowski

Nie wiem, czy mu wolno. Być może latał u siebie, po swoim ojczystym niebie (czyli tam, gdzie obecnie mieszkam). 

A czytałaś może ten drugi tekst o Beskidzie Niskim i Bieszczadach? Wygląda na to, że dawny Maciek (góral) powrócił. I jakie jest drugie dno tego radosnego faktu? Przydałaby się krótka psychoanaliza. ;)

maciekzolnowski

Teraz już wiem, dlaczego tylu Ukraińców przyjeżdża do Polski. Na najpierwsiejszy sam przód – dieta beztłuszczowa (alkoholowa znaczy) w Biedronce oraz Żabce, a potem to już tylko robota, robota i jeszcze raz robota… naprawdę nie do przemielenia (przerobienia).

Dzięki, Reg i El Lobo de Carne Picada. :)

maciekzolnowski

Nie mam pojęcia, Reg. Może to był helikopter brytyjski? A znając tutejsze realia, wszystko jest możliwe. Mam złe zdanie o Anglii i Anglikach, trzeba jasno powiedzieć. :) :D

maciekzolnowski

W Beskidzie Śląskim mamy takie oto przykłady nazwy (lista oczywiście niekompletna): Brenna Hołcyna, Wisła Malinka, Dziechcinka, Dobka, Świniorka, Łazek, Brenna Bukowa, Chata Wuja Toma, Żarnowiec, Kamieniec, Głębiec, Barujec, Głębce, Obłaziec, Jawornik, Zdejszy, Tokarnia, Gahura, Jarzębata, Partecznik, Łabajów, Jurzyków, Gościejów, Nierodzim, Lipowiec, Zawodzie, Dobka, Jaworzyna, Chrobaczy, Jatny, Brzozowa, Jaworowa, Borek i Lachy Dolne, Kotarz, Nostrożny, Snowaniec, Kobyla, Stawieńce.

maciekzolnowski

Ciekawe, że jest to tekst parareligijny, a napisany został przez agnostyka, wręcz ateistę. 

Tarnina, co to ma być: “ładnie”, “nastrojowo”? Liczyłem na standardowe baty z Twojej strony, na lanie, jak to mówią, na goły tyłek. :) 

Drakaina, Finkla, słusznie prawicie. To jest właściwie felieton bardziej, a niżeli “opek”. I może niepotrzebnie z nim tu wyjeżdżam. A pamiętacie mojego Paddingtona? “Małe, wredne, purpurowe”? To chyba taka kolejna inkarnacja jednej i tej samej fazy.

Dzięki Wszystkim za komentarze!

maciekzolnowski

Dzięki. W różnych miejscach pracowałem i na różne (niekiedy dziwne godziny), ale jeśli miałbym trafić do Maca, to bym się chyba pochlastał. 

A tekst ogólnie o mcdonaldyzacji jest. Można go w każdym razie w ten sposób interpretować. 

maciekzolnowski

Duch spisał oczywiście. Zawsze to coś – jakiś fantastyczny, nadnaturalny element… :)

maciekzolnowski

Właśnie przeczytałem swojego “opka” w trzeciej osobie. I sam nie wiem, co mam myśleć. Może ta pierwsza osoba to taka próba zmylenia czytelnika (bardziej lub mniej udana). Dzięki w każdym razie, Finkla.

 

Ale chodzi Ci o to, Anet, że:

– “życie pisze nie tylko ekscytujące scenariusze”

– “nie tylko życie pisze…”

– “nie tylko ekscytujące scenariusze pisze życie”?

Czy o co? ;)

maciekzolnowski

“Średnio jakoś”. Akurat tę historyjkę napisało samo życie. Na moje szczęście nie mnie użarła główna bohaterka tego “opka”. 

maciekzolnowski

Tak, zakładam, że NF będzie istnieć… no, może nie po wsze czasy, ale długo w każdym razie. I w ten sposób nasze teksty przetrwają wieki (czego i Tobie, i sobie życzę). ;)

maciekzolnowski

Dzięki, Sylwia! 

“Mnie najbardziej się podobało to o walce z czasem”. To ten najbardziej osobisty, który mnie osobiście dotyczy. Idą wakacje. Możliwości wiele, a czasu jak na lekarstwo. Zabraknie go na pewno na pisanie i, co gorsza, na czytanie NF też. Chciałbym, ażeby mi te teksty ktoś wkładał bezpośrednio do głowy, a co cenniejsze pomysły telepatycznie i automatycznie zapisywał. (Pisarstwo jest zresztą rodzajem telepatii… przynajmniej wg Kinga).   :(

maciekzolnowski

Dawno Cię nie widziałem / nie słyszałem, Homarze! Dzięki za komentarz. A tak… moda na dziennikarstwo śledcze nam zapanowała. Wziąłem przykład z Sumlińskiego.

Co do Maca… Mam dokładnie to samo, co Ty. Nie cierpię go i nie jadam w nim! Odżywiam się zdrowo i mam zamiar dożyć setnej rocznicy istnienie “Nowej Fantastyki”. ;)

maciekzolnowski

Dzięki za podpowiedź, Deirdriu!

 

Na “Szortalu” jestem z jednym tekstem, a na “Niedobrych Literkach” (o podobnym do “Szortala” profilu) jestem chyba z dwoma, może trzema. Nie chcę się podlizywać, ale z pewnych względów (z uwagi na Towarzystwo, które się tutaj znajduje: Reg, Finkla…) “Nowa Fantastyka” jest mi najbliższa, jest memu sercu najmilsza. ;)

 

I jeszcze jedno… Kolejne króciaki podeślę zbiorczo, bo nie chcę zaśmiecać tego portalu nowymi, mniej lub bardziej zbędnymi tematami. 

 

Pozdrówko!

MZ

maciekzolnowski

Dzięki, poprawione! Dalsze tego typu szorty pozwolę sobie opublikować zbiorczo, by nie zaśmiecać forum NF niepotrzebnymi nowymi wątkami. No, i gitara! :)

maciekzolnowski

Ty popatrz, zapomniałem o tej scenie, a przecież film znam. Nie jest to może moje ulubione dziełko, ale… tak, tak… znam “Donniego”.  

 

No i tak… może wspólnymi siłami, poprawka za poprawką, kroczek za kroczkiem, piano piano, step by step, poco a poco, powstanie kilka ładnych, dopieszczonych, horrorowatych albo komediowych dribbelków. ??? :)  :D

maciekzolnowski

Jest w tym jakiś fenomen (i nie chodzi mi wcale o helikopter, co nie chodzi). Jest coś generalnie fascynującego, kiedy człowiek ociera się o własną śmierć, ale ginie dopiero chwilę potem (tj. za dzień, dwa, może dziesięć).

maciekzolnowski

Dzięki, Issander. Przekonałeś mnie, zmieniłem końcówkę. :)

maciekzolnowski

O, super. Dzięki, Śniąca. Zabieram się za czytanie. 

Anet, tak właśnie myślałem. Bardzo interesujące podejście. ;)

maciekzolnowski

Chętnie bym sobie poczytał. Daj, proszę, znać, jak znajdziesz.

Osobiście bardziej by mnie interesowała zabawa w układanie historyjek jednozdaniowych (pod warunkiem, że byłyby to “opki” nie za długie i nie zanadto udziwnione – he, i kto to mówi). ;)

Ich długość byłaby więc w naturalny sposób dostosowana do treści, do tego, co też starają się przekazać.

Jednozdaniówki – póki co jest to rzecz dla mnie nie do ugryzienia!

maciekzolnowski

Umiesz opowiadać obrazami:

“Nawet jeśli krajobraz za oknem się przesuwa – a wiem, że musi się przesuwać, bo przecież czuję jak cały traktor śnieżny kołysze się i drży, dwiema parami gąsienic pokonując ze chrzęstem nierówności pokrywy lodowej – to i tak mam wrażenie, że stoimy w miejscu pośrodku śnieżnego pustkowia”.

 

Myślałem, że tylko ja kocham się w językowym baroku:

“(…) każdy z nich zaczyna żyć własnym życiem, wirując, parując, płonąc, krusząc się i przecinając kolejne warstwy atmosfery”.

 

Jest bardzo dobrze. Co mam mówić więcej?! 

 

Pozdrawiam,

Maciek

maciekzolnowski

Na swój sposób zwięzły, trochę jakby pośpieszny styl opowiadania. Zwolnij, Ajzan, a będzie lepiej!

 

“(…) po czym oddał pod opiekę najpierw piastunki i służącej, potem do szkoły”. Nie brzmi to najlepiej. Proszę, zrób coś z tym.

 

Pozdrawiam,

MZ :)

 

maciekzolnowski

Rozumiem, Deirdriu. Potraktujmy to wyłącznie jako portalową ciekawostkę. :)

“Zgodzę się z tym, co mówili przedmówcy: jeden post, jeden tekst”. Macie rację, Issander, Anet oraz oczywiście Śniąca. Ale nie chciałem zaśmiecać NF.

Anet, kto jak kto, ale Ty bywasz oszczędna w słowa. ;) 

Issander raz jeszcze… A propos tego oto króciaka: “Pogrzeb ojca. Mamy wesele. Kwiatów pełno”, to przypomniała mi się wypowiedź jednej ze słynnych wyroczni, która ponoć głosić miała tak: “Syn… Nie… Córka”. 

maciekzolnowski

“Legenda głosi, że w latach 20. ubiegłego wieku, podczas jednego ze spotkań z zaprzyjaźnionymi pisarzami, Hemingway przechwalał się, iż potrafi napisać pełną historię zawartą jedynie w sześciu słowach. Zaproponował nawet zakład: każdy miał wyłożyć po 10 dolarów, a jeśli Ernest przegra, to wypłaci równowartość puli z własnej kieszeni. Przyjaciele zgodzili się, licząc na łatwy zarobek (10 dolarów w owym czasie było niemałą kwotą). Hemingway zapisał coś na serwetce i puścił ją w obieg. Na papierze widniało następujące zdanie: „Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone” – sześć słów zawierających w sobie historię, którą czytelnik mógł dopowiedzieć sobie sam” (http://booklips.pl).

maciekzolnowski

No i widzisz, Master-of-Orion, wszystko jasne. Sama makabra jest na pewno ciekawa w wersji ludowej (tej oryginalnie pierwotnej). Na szczęście bywa, że udaje mi się nieraz napisać coś mniej dziwacznego i “normalnego”. Dzięki, pozdrawiam! M :) 

maciekzolnowski

Szczerze, Anet? Ja też wolę, ale to tylko eksperyment. Interesują mnie też historyjki (szorty) jednozdaniowe, ale to, zdaje się, są wyżyny dla mnie niedostępne (tutaj trzeba znać język nie tylko, jako użytkownik, praktyk; wiesz, o co mi chodzi…). 

maciekzolnowski

“Zabić, zamordować za obcojęzyczny tytuł” oraz za umiarkowanie niewielką ilość fantastyki. Cieszę się, że przynajmniej niektóre Ci się spodobały. Mówi się często o tych dwóch, tych zdecydowanie naj, naj:

“Sprzedam: buciki dziecięce, nigdy nieużywane”.

“Dzieciństwo – za Nixona, nastoletniość – za Reagana… i w końcu jakaś nadzieja”. (Sorki, za moje nieudolne tłumaczenie). 

maciekzolnowski

Dzięki, Reg. Masz rację. Za dużo coś tej radosnej twórczości ostatnio.

maciekzolnowski

Witaj, Reg. Jak to dobrze, że jesteś. Już myślałem, że udałaś się na urlop i nici z komentowania, nici z dobrych rad, za które, jak zwykle, serdecznie dziękuję! Oj, żal zwierzaczków, żal! Ten Grześ jest widocznie inny, a i wierzba płaczliwą być wcale nie zamierza i woli sobie radośnie po pląsać. Takie to u nas w Beskidach drzewka się znajdują: każde jest inne, każde ma swoją historyjkę do opowiedzenia, każde jest nietypowe, każde – na swój sposób piękne niczym baletnica z tej opowiastki. ;) 

maciekzolnowski

“OK, przyjmuję do wiadomości, że dotychczas spotykałam jakieś karłowate osobniki”. Gdzież są Ci łowcy mitów z YouTuba? ;)

Dzięki wielkie, Thargone! Cieszę się, że jesteś kontent. A lody w takim razie wychodzą (znaczy się: coś z nimi zrobię albo całkiem wywalę). ;)

“Może trzeba się przywiązać tymi gałązkami i czekać, aż się umrze z głodu?” W sumie czemu nie? Niech sobie Grześ wybierze, w jaki sposób chce ze sobą skończyć. W ramach ostatniej woli…

maciekzolnowski

Wyjątkowo ciekawa interpretacja, Anet. 

 

Właściwie, skoro to nie drabbelek, mogłem bardziej się przyłożyć i parę spraw doprecyzować. Dopisać też mogłem i nadal mogę kilka zdań, które by konsekwentnie tworzyły mroczną aurę bajki.

 

Dzięki za komentarz, Deirdriu. Nie jest to me najukochańsze dziecię (że tak powiem). :)

maciekzolnowski

Przynajmniej Finkla napisała komentarz pod moim “opkiem”, że jest, cytuję, “pod wrażeniem”. Co prawda nie zachwyciła się ani mną, ani moim szortem, ale dobre “wrażenie” i tak pozostało. ;) 

 

Dzięki Nevaz za wizytę! :)

 

Aha, w sprawie długości odpowiedzi jeszcze… Chciałbym niniejszym zgłosić naszym Wielce Szanownym Adminom, że ktoś bezczelnie podszywa się pod naszą Anet, pisząc długaśne komentarze (powyżej siedmiu, a nawet ośmiu słów). To jest, powiem szczerze, wielka bezczelność! My tym czasem nie chcemy dać się nabrać, gdyż Anet jest tylko jedna. No i fajnie! I już! ;))

maciekzolnowski

Oj, Anet się rozpisała na maksa, no nie wierzę! Dzięki tak w ogóle! :))

 

Wyjaśniam wątpliwości:

“Idzie rak nieborak, Raz do przodu a raz wspak. Idzie rak nieborak, Jak uszczypnie, będzie znak”. Przecinek (a nawet myślnik) jest wg mnie możliwy, ale zupełnie niepotrzebny.

“Skoro wierzba zamieniła się w baletnicę, to gdzie na niej wisi Grześ”. ??? Naprzód się powiesił, a dopiero potem wierzba uległa metamorfozie.

I faktycznie: nadużywam jego imienia nadaremno.

A mroku mogłoby być rzeczywiście więcej, bo to zasadniczo bajka nie dla grzecznych i nie dla dzieci!

 

Uzupełnienie:

Ależ dziwna postać z tego Grześka mi się wykreowała, nieprawdaż? No bo… zastanówmy się nad tym przez chwilę. Nie dość, że wiejski głupek, to jeszcze sadysta, czciciel drzew, człek przesądny i irracjonalny – świr jednym słowem. 

 

maciekzolnowski

I to samo jako drabbelek:

 

Zdobią ją girlandy długaśnych, malachitowych włosów, niby wodotryski przełamujące grawitację; z wiatrem gaworzy. Grześ, nieborak w cieniu schowany, a ona milczy. Gniazdo mrówek znajduje się w pobliżu. Tam gna. Wraca z mróweczką i ją na oczkach wierzby morduje. Ona znowu nic, nawet nie zaszumi. Pędzi więc Grześ po chomiczka, wnet już mu łebek skręca, taszcząc niczym ryżu woreczek. Drzewko nic. Idzie więc Grześ po baranka i go, niczym poganin, kniei darowuje. A płacząca – ani be, ani me. Wiesza się Grześ na gałęzi, by sprawdzić, co się stanie. I wtenczas drzewko się ożywia, zmienia w gołębicę. Ale umarlak tego nie widzi! 

maciekzolnowski

Może powinno być coś mocniejszego? Przypomniał mi się tekst pewnego autora, zw. Nuncjuszem: 

“Tusku z satysfakcją spojrzał na zebrane i wiwatujące na jego cześć tłumy. Powiewały błękitne flagi, na transparentach z napisem „Witaj królu, nasz zbawco” promieniało krzywym uśmiechem jego oblicze. Spojrzał z pogardą na gawiedź i zdarł maskę z twarzy – tłum oniemiał. Pod maską ukazała się zwyrodniała twarz śp. Lecha K.”

maciekzolnowski

Merci za zaproszenie na “Herbatkę u Heleny”. Co prawda wolę kawę, ale chyba i tak się skuszę. Ciekawe, kim jest owa tajemnicza kobieta – Helena… ??? 

Suzuki, będę wdzięczny, jeśli wskażesz mi te wszystkie miejsca, w których potykałaś się o prozę wybrukowaną prozą (z naciskiem na: wybrukowaną). Wtedy może będę mógł coś z tym zrobić. Z góry dzięki! :)

Co do “drogi przerzuconej nad wiaduktem”… Może lepiej zabrzmi, sam nie wiem, droga poprowadzona albo biegnąca wiaduktem. ???

maciekzolnowski

Dzięki, Suzuki, Finklo i Deirdriu! Doszlifuję tekst i poprawię, co trzeba. Ja też nie lubię Paddingtonu (w sensie: stacji).

Masz fajne pomysły, Tarnina, naprawdę. Dla Ciebie jednej warto napisać “opka” od nowa w wersji, która nam obu przypadnie do gustu. ;)

Aha, Tarnina, taki drobiazg… Skoro wypaść może z ust cukierek, to może wylecieć i ów żelek, no nie? Trzeba by do Reg się udać na konsultacje. I zapytać, która forma brzmi lepiej. 

maciekzolnowski

Uwielbiam, wyznać muszę, takie opisy miejsc (nieczynna stacyjka), postaci… Intrygujący teksy niezwykle, jak ktoś już zdążył słusznie zauważyć. ;) 

maciekzolnowski

Nowa Fantastyka