Profil użytkownika


komentarze: 11, w dziale opowiadań: 11, opowiadania: 2

Ostatnie sto komentarzy

@Finkal – Cóż, zapewnili ją sobie dobrym życiem. Tak więc już przed śmiercią, Śmierć wiedziała, że na nią zasługują

 

@Finkla – opowiadanie jest wyrazem mojego przekonania, że na nagrodę po śmierci mogą liczyć ludzie dobrzy. Nieśmiertelność nie musi być równa sławie… owa nieśmiertelność jest niesprecyzowana w opowiadaniu i z pewnością stanowi jakiś rodzaj nagrody od Śmierci. Ale na pewno nie chodzi o sławę. Zresztą człowiek który sławę chciał zdobyć (Włodmysław) przekonał się, że w obliczu śmierci jest ona nic nie warta.

Czym zasłużył sobie na to Borzymir? Z pewnością nie stypą. Myślę, że był to efekt raczej tego, że na tą stypę zaprosił tych, których krewni nie odwiedzili, pomagał kowalowi, a co najważniejsze poświęcił ostatni dzień z życia na wydobycie wozu kupca. Przy tym wszystkim też z pewnością był dobrym mężem i ojcem.

Cóż, może naiwne to przekonanie, ale ja tam mam nadzieję, że owocne i dobre życie zostanie wynagrodzone po śmierci, czego wyrazem jest to opowiadanie.

Pozdrawiam

Podpłomyk

Wybaczcie, że dopiero teraz ale właśnie dziś, a właściwie wczoraj, wróciłem z wakacji do miejsca gdzie jest jakakolwiek cywilizacja – to znaczy internet.

Wszelkie wasze uwagi wezmę sobie do serca i na przyszłość obiecuję, że będę bardziej pilnować pewnych słów. Co do zakończenia – owa nieśmiertelność zapewne odnosi się do jakiejś formy przyszłego życia, w końcu każdy musi umrzeć co w opowiadaniu pokazane jest przez fakt, że w finale “główni bohaterowie” również odchodzą do mgły. Śmierć nie oznacza po prostu dla nich końca egzystencji a ich ofiarność została w jakiś sposób nagrodzona.

Co do rewolucyjności przesłania… zdaję sobie sprawę, że ono ewidentnie rewolucyjne nie jest. Jest wręcz sztampowe, utarte i raczej powszechnie znane. Ale nie kojarzę żadnej przypowieści z takim przesłaniem (co może równie dobrze dowodzić mojego braku oczytania w pewnych dziedzinach), zdecydowałem się więc ją po prostu napisać.

Głównym sensem tej historii było dla mnie pokazanie w pewien karykaturalny i wyolbrzymiony sposób ludzkich reakcji na problem śmierci. Wydaje mi się, że udało mi się zawrzeć w Ars bene… większość typowych postaw wobec tego problemu.

Szkoda, że lektura nie przypadła wam do gustu, (szczerze mówiąc lekko mnie to dziwi, bo dużo słabszego w mojej opinii “Martwego Nieśmiertelnego” oceniliście dość pozytywnie) ale mam nadzieję, że zrehabilituje się w przyszłości.

Jeżeli wyszła z tego lekka “mowa obronna” to wybaczcie, nie taki był zamysł. Cenię sobie wszystkie uwagi, zwłaszcza te krytyczne bo, jak powszechnie wiadomo to one są dla każdego z nas, twórców, najcenniejsze.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam

Podpłomyk

@ regulatorzy – W pełni zgadzałbym się, gdyby”polewać” występowało w dialogu, ale skoro w narracji używam słów współczesnych (tak jak przytoczony wcześniej przez Ciebie impas, sceptycyzm, migracja) to chyba nie powinno wybijać ono z opowieści.

Zmienię wódkę.

Co do dni… to także koncepcja przypowieści. Czemu akurat dwadzieścia, skoro nie z powodów konkursowych? Uważam że to dobra liczba: ani nie za mało, ani nie za długo… tak rzekłbym idealnie na uporządkowanie pewnych spraw.

Co do zwierząt raczej nastąpiła ich duża i szybka eksterminacja + jeśli dobrze kojarzę i wyszukuję w opowiadaniu, to jedyna wzmianka jaka jest o ich niekarmieniu pochodzi z drugiego dnia (czyli szok wciąż nie minął). Nigdzie nie jest wspomniane jak wyglądało to w kolejnych dniach.

Pozdrawiam

Podpłomyk

@ Piotrek Lecter – absolutnie nie! Przekaz ma być taki, że dobre życie, po którym można godnie umrzeć, to życie w którym człowiek szanował śmierć i cieszył się życiem, ale przede wszystkim żył nie tylko dla siebie, ale także dla innych. Śmiercią nie przejmowali się ludzie na polach, ale ich postawa nic im ostatecznie nie dała. Próbowali oni wmówić sobie, że śmierć nie istnieje – co okazało się kłamstwem i ostatecznie sprawiło, że końcówka ich życia upłynęła przez nikogo nie zauważona i zdaje się, nieważna.

Pozdrawiam

Podpłomyk

@ regulatorzy – Cóż, przykro mi, że nie przypadło Ci do gustu. Za wszelkie rady dotyczące konkretnych kawałków bardzo dziękuję, zastosowałem się do większości, pozwalając sobie pominąć te trzy:

Piwo polewano za darmo… – jak donosi wikisłownik polewać może być użyte jako zamiennik nalewać w stosunku do alkoholu.

Gdy jednak Borzymir wraz z żoną i dziećmi przywitał wszystkich, polał wódki i zaczął żartować… – wytłumaczę później.

Przez chwilę odczuwał błogi spokój, nagle jednak poczuł, jak wątłe… – mi to szczerze mówiąc dość brzmi :D Jeśli ktoś jeszcze zwróci na to uwagę, to na pewno poprawię.

Usunąłem tag “Słowianie”, bo jest to w sumie marginalny element całości a najwyraźniej obiecał Ci on więcej niż dostałaś. Zrobiłem to żeby inni czytelnicy mogli uniknąć podobnych rozczarowań w przyszłości. Opowiadanie dzieję się w niesprecyzowanym miejscu o niesprecyzowanym czasie, to że użyłem swojskich nazw i terenu miało być drobnym… smaczkiem (nie wiem czy to odpowiednie określenie).

Tak jak wspomniałem we wstępie opowiadanie jest przypowieścią, tak więc zadane przez Ciebie pytania dotyczące motywów kierujących Śmiercią nie wydają mi się tu istotne. Opowieść jest swego rodzaju symboliczną metaforą, opowiadającą o pewnych, może mało odkrywczych, ale uniwersalnych ludzkich postawach. 

Czemu dawała im dwadzieścia dni? Bo ta liczba musiała się pojawić w tekście, żeby spełniał on wymogi konkursu, na który został napisany. Jeśli chodzi o karczmę i karmienie zwierząt: myślę, że zapasy karczmy starczyłyby na jakiś tydzień, a resztę dostarczali okoliczni mieszkańcy na zasadzie zrzuty. Co do karmienia zwierząt, raczej nie przykładano temu większej wagi. Gdybym traktował zwierzęta użytkowo, tak jak oni zapewne to robili, a do końca mojego żywota zostałoby kilka dni miałby zapewne inne priorytety.

Mam nadzieję, że inne moje opowiadania podejdą Ci lepiej i zapewnią większą satysfakcję.

Pozdrawiam

Podpłomyk

 

@regulatorzy – O wieszaniu nie pomyślałem… Uwaga jak najbardziej słuszna ;)

 

@MrBrightside – Jak najbardziej rozumiem ;) Z wieloma zarzutami się zgadzam, z kilkoma jednak pozwolę sobie na polemikę ;)

Cóż, oczy to może nie do końca dobre określenie, ale skoro górne kończyny robota nazwałbym rękoma, to nie widzę problemu aby sensory odbierające światło nazwać oczami. Co do komórek – są w nich przechowywane dane na których obliczenia wykonuje procesor. Wszystkie uwagi dotyczące stylu uważam za jak najbardziej zasadne i wprowadzę odpowiednie poprawki.

Co do Science-fiction… Ja wiem że tutaj nie ma science ;) Ale trudno to opowiadanie nazwać fantasy, albo horrorem, a na “inne“ też mi nie pasuje ;) Co do Afoclu i jego długoterminowości… Skoro umożliwiam bohaterom podróż w kosmosie (a pamiętajmy, że według dzisiejszej nauki podróż z prędkością większą niż prędkość światła jest niemożliwa, zaś zbliżanie się do prędkości światła powoduje wzrost masy, co powoduje wzrost energii potrzebnej na transport, co sprawia że podróż z jakąkolwiek rozsądną prędkością jest niewykonalna) to czy aż tak wielkim nadużyciem jest ów płyn? Na tej zasadzie wszystkie science fiction gdzie występują podróże kosmiczne trzeba by zdyskwalifikować. Nie zależało mi na realizmie a na opisaniu sytuacji psychicznej, którą uznałem za ciekawą.

I zdaje sobie sprawę, że pomysł jest dość mocno eksploatowany – to główny powód dla którego we wstępie pisze, że nie jestem do końca zadowolony z fabuły. Wszelkie pozostałe uwagi przyjmuję i postaram się poprawić w przyszłości ;)

 

 

@Lijen – Dziękuję :D

 

@Reinee – Bardzo mi miło, że się podobało ;)

 

@Finkla – Również cieszę się z pozytywnego odbioru :D Co do zarzutu dotyczącego czasu podróży: dwa tysiące lat w skali kosmosu to i tak niesamowicie blisko ;) A co do pozostałych wad – nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Mnóstwo założeń po prostu, a także limit znaków (20k). Nie skupiałem się na szczegółach technicznych, bardziej zależało mi na samej relacji. Na przyszłość postaram się dopieścić obie te kwestię. Co do interpunkcji – kiedyś do niej porządnie przysiądę i wszystko poprawię, obecnie przygotowuję się do Olimpiady i mam bardzo mało wolnego czasu.

 

@Bellatrix – Dziękuję ;)

 

@CountPrimagen – Z zaimkozą, tak jak z interpunkcją będę walczył po sobocie, ale wprowadziłem troszkę drobnych poprawek. Wszystkie pozostałe, wymienione błędy poprawione ;) Ślicznie dziękuję za korektę ;)

 

 

@regulatorzy – Tak jak powyżej jestem bardzo wdzięczny za wszelkie sugestie ;) Uwzględniłem niemal wszystkie uwagi , nie zmieniłem jedynie monumentalności i odpinania medali. Co do pierwszego punktu to wrażenie było monumentalne, czyli duże po prostu :D A co do odpinania medali – wydaje mi się że jak się składa rzeczy przed spaniem (a tak zapewne, jako wojskowy robi James) to jednak łatwiej z odpiętymi. Jeszcze raz dziękuje za twoje sugestie, bo z pewnością podwyższyły jakość tekstu ;)

 

@ Skoneczny – postaram się zastosować do wszelkich uwag ;) Cieszy mnie pozytywna opinia i punkcik :D

 

@Unfall – Ślicznie dziękuję za miłe słowa i punkt :D

 

 

@Niebieski_kosmita – dziękuję za miłe słowa ;) Względem Jamesa: do tej misji został wybrany, jako osoba nadzwyczaj odporna psychicznie, ale i tak pod koniec zaczyna wariować. Być może nie zaakcentowałem tego dostatecznie mocno, ale akt agresji wobec robota, poruszanie się nago, odmawianie jedzenia i długotrwałe “odłączanie” się od rzeczywistości na mostku miały to przedstawiać.

 

@thargone – jest dokładnie tak jak piszesz ;) Zależało mi na przedstawieniu pewnej relacji, ukazaniu heroicznej, acz bardzo wymagającej postawy. Przyjąłem do tego pewnego założenia – być może rzeczywiście zbyt naciągane. A jeśli kiedyś powrócę do SF z perspektywy robota to z pewnością przemyśle twój pomysł względem psychiki SI ;)

 

@NoWhereMan – James leciał sam z racji zbyt małej ilości Afcolu dla dwóch osób. A co do ilości robotów… obawiam się, że to właśnie zbyt naciągane założenia autora służące przedstawieniu duetu człowiek-robot. ;) Cieszę się, że ogólne wrażenia pozytywne :D

 

@lenah – Dziękuję :D A co do zakończenia: obiecuję, że w przyszłości będą mocniejsze ;)

Dziękuję za wszystkie komentarze i punkt :D

Wszelkie zaproponowane przez śniącą poprawki wprowadzone, a nad interpunkcją obiecuję się jeszcze pochylić ;)

Nowa Fantastyka