Profil użytkownika


komentarze: 416, w dziale opowiadań: 153, opowiadania: 54

Ostatnie sto komentarzy

Gratuluję wszystkim zwycięzcą oraz wyróżnionym. Nie wszystkie opowiadania przeczytałem, ale mam mocne postanowienie nadrobić.

 

P.S. Jestem w szoku, że dostałem wyróżnienie. Zasadniczo kilka osób skomentowało i jak zrozumiałem, nikomu się nie spodobało. Cieszę się, że najwyraźniej drakaina miała choć trochę przyjemności z lektury (przynajmniej taką mam nadzieję).

Przyjmuję krytykę. Ogólnie faktycznie opisane wydarzenia mogłyby się rozegrać bez postaci mitycznej, bo i faktycznie wydarzyły się bez nie (na tyle na ile można było wyczytać o tych postaciach w artykułach naukowych).

Przyznam, że zainspirował mnie tekst Starucha, który opisał prawdziwe wydarzenie z wykorzystaniem bogini.

Przykro mi, ale rozumiem. Przyznam, że jestem w szoku, że ktoś przeczytał moje opowiadanie 3 lata od opublikowania, mimo że zostało w poczekalni bez żadnego punkcika do biblioteki :D

Co do fantastyki przed finałem – uważam, że nauczyciel łaciny, który zawsze jest w tym samym miejscu co książę jest dość magiczny. Sam Bolesław nad tym się zastanawia, gdy jest w niewoli – taka mała wskazówka przed finałem.

reg – W sumie taki był mój pomysł na tę postać. Osoba skryta, która oficjalnie nie ma większego znaczenia, która jednak przez swoje działania jest w stanie zmienić bieg historii. Rozumiem, że ten pomysł nie przypadł Ci do gustu.

Irka_Luz – Cieszę się, że przynajmniej część opowiadania Ci się podobała. Co śmieszne pomysł zrodził się od finału, do którego wymyśliłem całą resztę i to akurat zakończenie Ci się nie spodobało.

Odnośnie Kaina – To prawa, że w Biblii pojawia się przykazanie “Nie zabijaj” jednak potem w Księdze Liczb i w Księdze Kapłańskiej i Księdze Powtórzonego Prawa masz wykaz czynów za które przewidywana jest kara śmierci. Więc zakaz zabijania nie jest jakimś prawem nadrzędnym. Dodatkowo Bóg często posługiwał się ludźmi wymierzając karę (Księga Jozuego i podbój Palestyny).

W moim przekonaniu to wyglądało tak, że Kain po zabiciu Abla błąkał się po świecie żałując za swój czyn. Dlatego Bóg do niego przemówił i wskazał mu jakąś pokutę (w księdze rodzaju rozmowa z Bogiem nie była tak niespotykana). Oczywiście to tylko domysły, które nie zostały wyjaśnione w fabule opowiadania.

Dodatkowo to nie tak, że Kain tak błąka się po świecie i zabija ludzi. W opowiadaniu jest pokazane, że u każdego szuka żalu za grzechy i nakłania do poprawy – jedynie ludzi którzy trwają w przekonaniu, że moralność ich nie dotyczy spotyka tak zły los. Krzywousty żył jeszcze długo po tym wydarzeniu, a jego testament świadczy o tym, że jednak żałował swojego czynu.

Co do zabicia krewnych – w starożytnym Rzymie największą zbrodnią było zabicie osoby dającej życie lub osoby, której dało się życie, czyli rodziców i dzieci. Co prawda rodzeństwo nie wpisuje się w tą definicję, jednak podejrzewam, że zabicie brata było postrzegane jako większa zbrodnia niż zabicie nie spokrewnionego.

Mimo wszystko rozumiem, że zakończenie może się nie podobać.

Po pierwsze przepraszam za błedy – poprawie wszystkie po konkursie.

 

Co do fabuły przykro mi, że się nie spodobała, ale rozumiem. Zaznaczam tylko, że choć postać mitologiczna ujawnia się na końcu, to całe opowiadanie zostało napisanie pod nią. Zastanawiałem się, kto jest najsławniejszym w historii Polski bratobójcą i wyszedł mi Krzywousty.

Przejrzałem jeszcze trochę rzeczy wyłapałem. Zapewne błędów mam dużo więcej – wszystko przez moje pisanie na ostatnią chwilę. Jeszcze raz dziękuję Anet, za to, że wytknęłaś część błędów.

 

Co do opowiadania – większość opisanych wydarzeń miała miejsce, choć muszę przyznać, że trochę wybieliłem Zbigniewa, który także miał w planach zabicie brata. Zmyślona jest również scena z przyprowadzeniem Zbigniewa przed Władysława Hermana po bitwie nad Gopłem. W rzeczywistości Zbigniew po walce ukrył się w Kruszwicy i opuścił ją dopiero po obiecaniu, że ujdzie z całej historii z życiem.

Prawdą też jest, że siedmioletni Bolesław był na wyprawie wojennej, ale jak podejrzewał, sytuacja opisana na początku opowiadania także się nie wydarzyła.

Wielkie dzięki za łapankę, za chwilę jeszcze raz wszystko przeczytam i zastosuję uwagi. 

Poprawiłem największe babole. Gdybyś znalazł jakieś błędy przed północą byłbym bardzo wdzięczny, gdyż zgodnie z konkursem mógłbym je jeszcze poprawić.

Ogólnie można, ale za godzinę będzie już w miarę wygładzone stylistycznie – polecam poczekać.

Zadam naiwne pytanie – Nie przewidujecie wydłużenia konkursu do 19 maja? Tak pytam, gdyż niedziela mogłaby pomóc niektórym na doszlifowanie dzieła.

Na razie jestem po przeczytaniu publicystyki i muszę stwierdzić, że felieton Kosika bardzo mi się nie podobał. Opis sytuacji powiązany z błędną tezą, którą obala – to ma być dowód na to, że ludzie nie myślą.

Zacznijmy od tego, że w moim przekonaniu typowy Kowalski nie wspominałby, że u nas emeryci biedni bo pieniądze idą na “diety poselskie”. Bardziej “politycy nas okradają i huśtają się na zagranicznych wczasach” – i tu już obliczenia nie były by takie proste. Dodatkowo autor sam przyznał, że nie bierze pod uwagę wydatków kancelarii (ja bym jeszcze dorzucił biura poselskie) które generują pokaźne koszta. No i mowa o posłach, a co z senatorami i rządem? A prezydent?

Upraszczanie modelu do prostej 5-minutowej matematyki kiepsko koresponduje z dalszą tezą – bo ludziom się myśleć nie chce. Może nie chce, bo wszystko zbyt uproszczone (taka luźna myśl).

Najśmieszniejsze jest jednak to, że powód, dlaczego emeryci nie chodzą na kawę autor podał już na początku tekstu – bo jest o połowę tańsza. Zgaduję, że nie jest to jedyny produkt tańszy niż w Polsce. A pośrednio za ceny (przez podatki) odpowiadają politycy – czyli jednak generują o wiele większe koszta niż 30 groszy.

Na marginesie autor jest bardzo optymistyczny co do naszej demografii – 40 milionów Polaków to było 2 dekady temu. Obecni szacuje się tę liczbę na 38 milionów.

P.S. A poza powyższym zgadzam się z  tez,a, że ludzie w większości nie myślą :P

Achilles – Kolun

Adonis – Łosiot

Afrodyta – Thom Ash

Agamemnon – Tarnina

Agni – Tomasz R. Czarny

Amaterasu – wybranietz

Apollo

Artemida – Darrien

Artur – Fizyk111

Aryman – Owca_z_Makowca

Atena

Baal – Król Gniew

Baldur

Baron Samedi – yantri

Bastet – Monique.M

Beowulf

Brunhilda

Cuchulain – Thargone 

Demeter – Zielonka

Eneasz – Żongler

Freya -amade1324

Gilgamesz

Ginewra

Hades – Wilk-Zimowy (gdyby komuś zależało, niech pyta, najlepiej na priv by nie umknęło między komentarzami, bo nie do końca jestem pewien, czy tekst zostanie sfinalizowany)

Hanuman – Nevaz

Hekate

Helena

Hera

Herakles – Realuc

Hermes – Irka_Luz

Ilia Muromiec – wojtas10

Inanna – black_cape

Izanagi i Izanami – Caern

Izyda

Jazon

Kościej Nieśmiertelny – El Lobo Muymalo 

Kriszna – kam_mod

Lancelot

Lawinia

Loki – Blacktom

Medea – Finkla

Merlin – Mr.Maras

Morgan le Fay – Tymoteusz123

Odyn

Odyseusz – Arnubis

Orestes – syf. 

Ozyrys – Rossa

Pan – Asylum

Pandawowie

Perceval [Parsifal] – Madej90

Persefona – Staruch, Artemisia

Posejdon – sylwiel

Quetzalcoatl – WilkBetonowy

Rama/ Sita

Ratatosk – Światowider 

Rhiannon – Majkubar 

Romulus – Natan

Set – Naz

Siwa

Tejrezjasz – Dinos

Tezeusz – dogsdumpling

Thor – BearClaw

Thot

Tristan/ Izolda

Wasylissa Przemądra-Zielonka

Zeus – Borowik

Zygfryd

Szedł czując otępienie. Myślał, że nie ma już niczego. co życie mogłoby mu zrobić, niczego gorszego od piętna niewolnika z shash, niczego gorszego niż utrata wszystkiego, co miał, nic straszliwszego od tego, że zawiódł tych których przysięgał chronić.

Najwyraźniej się mylił. Mogli zrobić coś jeszcze. To była ostatnia udręka, którą świat przygotował dla (…)

A nazywał się most numer cztery.

Nie czytałem, ale fragment ten jest w reklamie serialu więc spróbuję:

“Ślepnąc od świateł” Żulczyka

Jury zastrzega sobie, że może przyznać opowiadaniu 0 punktów w związku z rażącymi błędami językowymi lub brakiem fantastyki.

Czy to zero punktów dotyczy zgody całego (lub większej części) Jury, czy każdy z członków Jury może inaczej ocenić rażący błąd lub brak fantastyki?

Czy tekst może zostać zdyskwalifikowany przez błędy językowe, czy najsurowszą karą jest 0 pkt?

Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie spodziewałem się, że jeszcze ktoś tu zaglądnie. Cieszę się, że się podobało – usterki zaraz poprawię.

Sam zgadzam się, że fabuła nie porywa i pracuję nad czymś bardziej zajmującym, choć z takim samym światem przedstawionym.

 

Co do koloru skóry, to w sumie nie ja to wymyśliłem, a życie. Pewna kobieta w USA przez lata udawała czarną, dostała stypendium na czarnym uniwersytecie i wybuchła afera, jak okazało się, że jest biała. Tu link:

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/latami-udawala-afroamerykanke-uwazam-sie-za-osobe-czarna,552106.html

Najwyraźniej nikt nie badał jej czaszki :P

Dziękuję za komentarze i kliki. W końcu znalazłem czas na naniesienie poprawek.

Co do zarzutu, że narratorowi wszystko się udaje i wszystko wie – warto zauważyć, że to on opowiada historię swoim wnukom, co może usprawiedliwiać lekkie koloryzowanie – przecież nie po to opowiada, żeby pokazać, że podjął kiedyś złą decyzję.

Cieniu – mięta najwyraźniej w ich stronach pospolita nie była, a do tego, jeśli zawczasu się nie pomyśli, to w zimie nikt jej mieć nie będzie. Podejrzewam, że miała maskować zapach prochu i srebrnych kul ukrytym przez Mikołaja, a wyciągniętym z rękawa celem zabicia przywódcy.

Jeśli chodzi o śmierc obcego – nie wiadomo, czy narrator od początku chciał go zabić, czy tylko porządnie nastraszyć (być może zaprzeczając, że jest bestią, a jedynie przekonując, że chcą żyć poza cywilizacją), jednak ten strzelając do narratora zmusił go do ujawnienia się i nie było możliwości, aby go zostawić w spokoju. Ucieczka została wymuszona śmiercią obcego, który znał położenie wioski. W tekście jest informacja, że od tej ucieczki, nauczeni doświadczeniem, działają z wyprzedzeniem i nic ich nie niepokoi (może zabijają nieszczęsnych obcych w sporej odległości od wioski?).

Fakt, że nie rozwinąłem Mikołaja. Mógł na przykład wypytywać dzieci podczas urządzania jasełek (fakt, że to kolędnicy, ale nie chciałem, żeby pomylono ich ze współczesną wersją w której tylko śpiewają kolędy, a nie odgrywają przedstawienia), ewentualnie miał zamiar np. porwać jakieś dziecko w celu badań. Może on wiedział o demonach, ale inni byli sceptyczni i potrzebował dowodu?

 

Pewnie Jurki się nie zgodzą, bo już regulaminy i wszyscy znali termin od początku itp., ale…

Czy nie można byłoby zrobić aneksu do regulaminu i przedłużyć czas zgłaszania prac do końca niedzieli? (To tylko jeden dzień, a jednak pełen weekend może dać czas konieczny do napisania/dokończenia tekstu.)

 

Jeśli nie – w pełni to rozumiem.

Nie żebym się łudził, że przejdę dalej, ale…

Możemy dalej się modlić o wyniki pierwszej selekcji dzisiaj (10 dni od zakończenia przyjmowania prac), czy jednak w swoich modłach bardziej należy się odwołać do bliżej nie określonej, ale nieodległej przyszłości?

Osobiście uważam, że takie opisy rozdziałów świetnie wyszły w Trylogii Husyckiej Sapkowskiego.

Ogólnie, jeśli podziałem mają być dni, to czemu nie zastosować “dzień 1”, “dzień 2” itp.

Zdecydowanie byłby to dobry pomysł.

Z “ą” i “om” to mam problem od podstawówki – muszę chyba jakieś ćwiczenie z odmianą tego typu słówek porobić :P.

Bije się w pierś za literówki i te nieszczęsne przecinki. Interpunkcja chyba do śmierć zostanie nauką tajemną.

Co do mięty należy przyjąć, że jednak w okolicy mięty brakowało, a były sprowadzane z innych części Polski/świata (z tą ceną bym jednak nie przesadzał – sądzę, że bilet na pociąg też nie był astronomicznie drogi, ale dla takich małych społeczności funkcjonujących w głównej mierze bez pieniędzy mógł to być poważny wydatek).

Cieszę się, że przypadło do gustu. Dziękuję za klika.

 

Kolumbia – Japonia 1:0

Polska – Senegal 2:1

Rosja – Egipt 0:1

 

Dodatkowo jako mistrza świata typuję Polskę, królem strzelców zostanie zaś Lewandowski z 10 golami.

Pisanie na ostatnią chwilę dało o sobie znać w postaci literówek :/ Muszę się tego oduczyć i kończyć wcześniej.

wilk-zimowy -Cieszę się, że się spodobało, może rozwinięcie to jest jakiś pomysł na zbiór miniatur…

MrBrightside – przykro mi, że niestety opowiadanie Cię rozczarowało. Co do głównego bohatera – po prostu nie ufał obcym, i nawet jeśli przyjezdny miałby dobre zamiary, to i tak by mu nie ufał. Miał szczęście, że Mikołaj też nie był tym za kogo się podaje.

Darcon – cieszę się, że się spodobało. Wiem, że tekst nie jest wybitny, ale jak już odkryłem szorty średnio mi wychodzą – labo skracam do połowy limitu, albo rozpisuje się i przekraczam go. Dzięki twojej opinii, nawet prze reszcie negatywnych komentarzy będę mógł twierdzić, że “zdania były podzielone” :D

 

Pytanie – czy błędy jakie wskazał MrBrightside mogę już poprawić, czy należy czekać na zakończenie konkursu?

A chodziło o “Rozjemcę” lub we wcześniejszej wersji “Siewcę wojny”. Swoją drogą polecam gorąco! Świetna powieść.

Autor poprawny, ale inna książka – co ciekawe w polskim przekładzie występowała pod dwoma różnymi tytułami. To ma być cykl, ale póki co jest tylko jedna część, która swoją drogą można czytać jako samodzielną całość.

Uważam, że jak do południa nikt nie odpowie to zaliczam odpowiedź Jogurta.

Ostatnia podpowiedź – Autor słynie z ciekawych systemów magii, w jubileuszowym numeru zaprezentowano jego opowiadanie, które tak naprawdę było trzema rozdziałami jego niedokończonej powieści. Był z nim też wywiad w NF – z tego co pamięta powiedział, że wcale nie pisze szybko, tylko ok. 12 godzin dziennie. Głównymi bohaterami powieści jest Siri, Dar Pieśni i Vivienna. No i jest jeszcze tytułowa postać z czarnym mieczem.

Fantasy, ale bardzo oryginalna, z bardzo ciekawym systemem magii – taka mini podpowiedź :P

Ostatni cytat z imionami dwójki bohaterów (choć nie głównych). Jeśli tym razem nikt nie zgadnie do jutra rana zmienię zagadkę. Wieczorem dodam podpowiedź odnośnie autora, bez cytatu.

– Myślisz, że przeżył? – spytał Tonk Fah.

– Wypadł z trzeciego piętra twierdzy, z wysokości, która zabiłaby każdego. Oczywiście, że przeżył – odparł Denth.

 

Podpowiedź:

Jesteś bogiem – dodał, patrząc Powracającemu w oczy. – Przynajmniej dla mnie. Nie ma znaczenia, jak łatwo cię zabić, ani to ile posiadasz Oddechów czy jak wyglądasz. Bogiem się jest przez to, jakim się jest człowiekiem i czego chcesz dokonać w życiu.”

Pierwsze opowiadanie i już na podstawie hasła o którego znaczenie się pytałem :P

Technicznie jest napisane dobrze i płynnie się czyta. Jednak cała ta historia mnie nie porwała – ot gość zrobił pieczątkę – jestem przekonany, że znaleźliby się jacyś inni fałszerze potrafiący to zrobić, szczególnie że zleceniodawca musiał przejść kawał drogi aby trafić do Quasmusa.

Dodatkowo ekspozycyjny monolog na końcu do mnie nie przemawia – skąd w jakiejś małej wiosce, gdzie nie stać ich na nowe gwoździe można dowiedzieć się o problemach dyplomatycznych prowadzących do wojny? Były tam gazety?

Przykro mi, że opowiadanie mi nie podeszło. Podkreślę jeszcze raz – napisane dobrze, a i hasło nie proste.

Dzięki – w takim wypadku taka zagadka:

– Musisz mi tylko obiecać, że nie będę musiał nic robić. A wtedy zrobię wszystko, co zechcesz.

– Wszystko?

– Wszystko, co nie będzie wymagało robienia czegokolwiek.

– Czyli nie oferujesz mi tak naprawdę nic.

– Czyżby?

– Tak.

– Cóż, nic to zawsze już coś.”

Czy hasło należy wykorzystać ściśle powiązane z definicją, czy dozwolone jest lekko od niej odstąpić (w przypadku gdy współczesna nauka tę definicję rozszerzyła)?

Też nie wiem co to, ale nabrałem ochoty, żeby to przeczytać :D

Konkurs super, ale śmiem twierdzić, że wybrany słownik jest troszkę za trudny :P

Jeszcze raz przywołam:

Elektrochemitypja – g. ulepszony sposób trawienia na cynku drogą galwaniczną.

Czy ktoś może mi wytłumaczyć tę definicję? 

Pytanie – jeśli wylosujemy boginię to mamy ją umieścić w opowiadaniu, czy wystarczy nawiązać do dziedziny, której była patronką?

 

Jak dla mnie najbardziej szalone:

Elektrochemitypja – g. ulepszony sposób trawienia na cynku drogą galwaniczną.

Espanjoleta – (f.) drążek z klamką przy oknie służący do zamykania go.

Seraskierat – pers. [nł.] misterium wojny w Turcji; obwód podległy władzy seraskiera.

Apozjopeza – g. przemilczenie, jako figura retoryczna, urwanie mowy umyślnie.

Finklo – wiem i zdecydowanie się z tym zgadzam. Powinno wygrać najlepsze opowiadanie również pod względem formy.

Niemniej nie rozumiem dyskwalifikacji za braki przecinków czy sporadyczny błąd w zapisie dialogów – jeśli opowiadanie jest złe to nie wygra – po co od razu odrzucać? Bo jeszcze komuś się spodoba?

Po prostu chcę się upewnić – bo znowu będzie jakaś gwiazdka, że mam rażąco złe opowiadanie i nie podlegam pod konkurs, a osoby biorące udział w konkursie mają zdania na pięć linijek i mogą sobie je poprawiać nawet po 18 maja.

A! Jeszcze pytanie – czy źle postawione przecinki (w tym straszny brak przecinka przed “że”) będą dyskwalifikowały pracę i nie będzie podlegała ocenie?

 

Azjan – faktycznie, pamiętam to opowiadanie. Jednak adaptując brzytwę Lema do tego przypadku – gdyby nie słuchał tej muzyki fabuła nie zmieniłaby się. Trzymam kciuki, żeby tym razem hasło Ci podpasowało.

Osobiści uważam, że hasło spoza kręgu zainteresowań jest jeszcze ciekawsze – można wtedy w kreatywny sposób spojrzeć na problem i pójść drogą, której nikt się nie spodziewa :D

Wow, jest tak popsuty technicznie, że musisz o tym sądzić po komentarzach, bo sam niczego nie możesz znaleźć?

Muszę przyznać, że skoro Twoje opowiadanie znalazło się w bibliotece, to zdecydowanie obniżyła loty i przyznaję rację – pięć użytkowników zdecydowanie może się mylić.

nie ma żadnego znaczenia dla pisarza, czy losowe pięć osób z internetu powie “o, podobało mi się!”, albo “o, nie podobało mi się!”, co najwyżej dla jego ego, poczucia własnej wartości.

Czyli opinia “Twoje opowiadanie jest do dupy” nie powinno wywoływać u Ciebie żadnych reakcji, a jednak 

kiedy ktoś mi wytknął na tym portalu błędy w moim, to musiałem chodzić po pokoju przez dobrą chwilę, taki byłem zażenowany

Jak na tak krótką wypowiedź zadziwiająco dużo błędów logicznych.

Może wrzuci go za miesiąc, albo dwa jak już będzie mógł liczyć na szersze grono czytelników.

Nowa Fantastyka