Profil użytkownika


komentarze: 442, w dziale opowiadań: 167, opowiadania: 60

Ostatnie sto komentarzy

Uważam, że można krytykować tekst za jego wartości artystyczne, a nie za to jaką ideologię promuję (tak, prawie każdy promuje jakąś ideologię w swoim dziele).

Jednocześnie jeśli będziemy mieli tęczowy numer, to czy w ramach różnorodności pojawią się potem numery islamskie, kościelne, płaskoziemskie, antyszczepionkowe itp.?

Nadchodzi świat z mojego opowiadania – i już teraz nawet ciekawe opowiadanie z tego świata nie będzie miało szansy zostać wydrukowane… Ech, szkoda.

Cieszę się, że twist zadziałał. Dziękuję za brakujący punkcik do biblioteki – choć chyba duch tejże mnie nie lubi, gdyż moje opowiadanie nie pojawiło się na stronie startowej :P Widać, taki już mój los.

Gekikara – “Bajki robotów” do tej pory bardzo lubię. Cieszę się, że Ci się podobało. Co do świadomości łazików to jest zagadka – może to faktycznie oddziaływanie Marsa.

wybranietz – Mogłoby się to tak potoczyć, natomiast bliżej mi było do braku zrozumienia jak w “Solaris”, dlatego skończyło się tak jak się skończyło. Przykro mi, że nie spodobał się tekst – mam nadzieję, że przyszłe przypadną Ci do gustu.

regulatorzy – Dzięki za miłe słowa. Opowiadanie w założeniu miało być ciekawe i zabawne, więc się udało. Dziękuję również za łapankę, błędy już poprawiłem.

Gratuluję przenikliwości i rozumiem, że nie każdemu opowiadanie może się podobać. Dziennik pokładowy miał zdradzić twista, a skoro został przewidziany, to faktycznie niczego nie wnosi.

Zauważyłem, że zazwyczaj opowiadania bardziej przypada do gustu osobom, które twista nie przewidziały :P

Może faktycznie trzeba było dorzucić kilka zaawansowanych łazików – przyznaję, że nie przemyślałem liczby mieszkańców.

Oczywiście, że bazuje tutaj na abstrakcji – rozwinięte struktury społeczne dość prymitywnych łazików nie można brać na poważnie :P Opowiadanie oparłem o twist i jak widzę komentarze to tylko w jednym przypadku został on odkryty przed czasem.

Co do zebrania się do kupy – jeśli miały dużo czasu to w końcu mogły się spotkać :P 

Fajnie, że się podobało i dziękuję za punkcik do biblioteki.

Dzięki za wyróżnienie oraz organizację konkursu. Gratuluję laureatom i wyróżnionemu.

Widzę, że również masz pecha i czytelnicy omijają Twój tekst. Przyznam, że spodziewałem się czego słabego ze względu na małe zainteresowanie i brak punktów do biblioteki i pozytywnie się zaskoczyłem.

Opowiadanie napisane dobrze technicznie, choć czasami można był wyłapać jakieś babole – niestety nie wskażę ich bo czytałem opowiadanie wczoraj i gdzieś mi umknęły.

Co do fabuły to główny twist fabularny odgadłem dość wcześnie, gdyż jak dla mnie dałeś bardzo dużo tropów do odkrycia tożsamości głównego bohatera. Co nie zmienia faktu, że lubię takie zabawy.

Załoga statku wydała mi się z jednej strony prawdziwa przez złośliwości, ale z drugiej strony nie mogłem zrozumieć, czemu młodemu nie pozwolili wyjść ze statku nawet na chwilę, choćby żeby zrobić sobie zdjęcie. Dodatkowo zgrzyta mi rok 2019 – lepiej sprawdzałoby się podanie odleglejszej daty, albo w ogóle jej pominięcie. Nie wiem też czemu odzyskanie głównego bohatera było tak istotne dla załogi.

Zakończenie jednak kompletnie nie przypadło mi do gustu. Najpierw dostajemy super dużo info tak naprawdę z niczego. Samo wyjawienie twistu też jakoś na zadziałało prawidłowo.

Co do istoty myślącej wielkości planety to widzę inspiracje w “Solaris” Lema. Nie wiem tylko czemu upodobała sobie głównego bohatera i obdarzyła go rozumem skoro nie pozwala mu z niego korzystać.

Pomimo nie przypadającego mi do gustu zakończenia i kilku mankamentów logicznych lektura mi się podobała i żałuję, że jak do tej pory tak mało osób ją przeczytało.

W konkursie widziałem gorsze opowiadania, które dostały się do biblioteki, dlatego ode mnie masz punkcik.

Wybaczcie, że odpisuję z takim opóźnieniem – naprawdę nie wiem gdzie mi ten czas umyka.

ANDO – Co do utrzymywania kontaktu łazików z Ziemią mogą istnieć dwa wytłumaczenia. Po pierwsze wiadomości mogły być wysyłane jednostronnie – maszyny wykonywały swoją pracę, ale nie otrzymywały informacji zwrotnej. Ewentualnie wysyłały owoce swojej pracy w przestrzeń kosmiczną, jednak nikt już jej nie odbierał. Chociaż twist nie zadziałał to cieszę się, że odczułaś przyjemność z czytania.

Finkla – Cieszę się, że się podobało i dziękuję za punkcika.

Co do przecinków – to moja zmora, może pora kupić jakiś podręcznik interpunkcji?

Sugerujesz, że Ziemia została zniszczona? A ja naiwnie miałem nadzieję, że Słońce spopieliło Merkurego i dlatego im się rachunki nie zgadzały.

Co do wielbienia Ziemi Świętej to bardziej wiązali ją z Mesjaszem i dlatego mówili “O tutaj chodził Pan nasz, a w tamtej grocie to nawet się urodził itp.”, a nie “no ten pagórek to jest piękny” :P Może masz trochę racji – ale tylko jeśli religia ta skupia się na wielbieniu dawnych Ziemian – wtedy mogą wielbić tę planetę.

Nie mniej sam termin Krzyżowcy mi zgrzyta – przetrwało tylko chrześcijaństwo?

Faktycznie opowiadanie wygląda jak szkic, jednak czyta się bardzo dobrze. Technikalia oczywiści znakomite.

Niestety sama historia mnie nie porwała. Szczerze powiedziawszy gdyby nie temat konkursu nigdy bym się nie domyślił, że planeta to Mars, a tajemniczy przedmiot to łazik. Dziwne też, że znaleziono tylko jeden, gdy do tej pory wysłano na marsa osiem.

I nie za bardzo rozumiem czemu Krzyżowcy zatrzymali się na pierwszej planecie z litem. Nie daleko mieli do prawdziwej Ziemi. Zastanawiająca jest też religia – niby oddają kult Ziemi, natomiast dalej nazywają się Krzyżowcami.

Koniec z podrzuconą dziecięcą pornografią żywcem wyjęty ze współczesnego świata – pytanie tylko czy wielebna miała gdzieś w zapasie taką pornografię, żeby w sytuacjach takich jak powyżej komuś podrzucić?

Poza tymi wątpliwościami podkreślam, że czytało się bardzo przyjemnie.

Opowiadanie czytało się przyjemnie i zajmująco. Technicznie nie mam nic do zarzucenia.

Po chwili zastanowienia jednak można dostrzec fabularne zgrzyty – amnezja bohater jest jakaś mocno nieprawdopodobna – jednak traumatyczne przeżycia zazwyczaj mocniej odciskają się w pamięci – ale nie jestem ekspertem, może się mylę.

Nie wiem jak było z Australią i jakością ich statków, ale trochę kłóci mi się logika – jesteśmy humanitarni i nie zabijamy ludzi – ale jak rakieta wybuchnie to trudno. Rozumiem że raz wszystko się może zdarzyć, ale tak ciągle?

No i w Australii jednak chcący mógł sobie coś upolować – a jak bezpiecznie wylądowali by na Marsie to co mieli jeść? Bardziej niż na zesłanie skazywali ich na śmierć głodową. To samo tyczy się tlenu – butle raczej nie starczyłyby na 25 lat.

Pomimo tego jak mówiłem na wstępie – czytało się dobrze.

Przykro mi, ale nie jest dobrze.

Jeśli chodzi o treść, to miałem chwilami trudności z połapaniem się kto jest kim. Nie wiem właściwie co stało się z dilerem, ani po co ktoś ukradł maszyny drążące. Bohaterowie pojawiają się znikąd, a przede wszystkim jest ich za dużo.

Jako debiutant też myślałem, że upchani ważnych informacji w dialogach jest ciekawsze od objaśniania wszystkiego przez narratora, jednak to nie zawsze działa. Postacie, które znają swoje plany raczej nie rozmawiają o tym w stylu “a jak wiesz nasz plan polega na…” – już lepiej wyjaśnić wszystko narratorem.

Musisz też popracować nad jaśniejszymi zdaniami. W tekście kilka razy musiałem przeczytać niejasne zdanie – czasami i to nie pomogło, przykłady:

“Wyszedł a na blacie, został jego kontrakt.” – w sumie zdanie zrozumiałem dopiero je po przeklejeniu – dowód na to, że przecinki mają znaczenie.

“Jedynym w miarę przyjemnym punktem dzisiejszego wieczoru, miało być after-party. Zorganizowane na najwyższym poziomie kopuły, konkretnie hali planetarnej, dawno rozpoczętegozazwyczaj trwającego do marsjańskiego rana.” – Nie wiem czy to after-party jest cykliczne co sugeruje zazwyczaj, czy jednorazowe. Dodatkowo nie trzeba dodawać marsjańskiego – dla postaci to oczywiste. My też nie mówimy do ziemskiego rana.

“A jednak młody wysoki blondynek o budowie, przypakowanego kościotrupa, dotarł na Marsa.” – nie mam pojęcia jak może wyglądać ten oksymoron.

Skoro to debiut to trzymam kciuki za rozwój pisarski. Zdradzę Ci sekret – debiuty zazwyczaj nie są dobre.

 

Konkurs zacny, choć chyba mało popularny, skoro przez 9 dni raczyło skomentować mój tekst 3 osoby (w tym jeden komentarz Jurorki więc tajny). Nawet nikt porządnie go nie zjechał…

Może następnym razem.

Dzięki za przeczytanie i punkcik. Super, że twist się udał, gdyż to na nim zbudowałem opowiadanie, więc gdyby był słaby wszystko by się nie udało.

Jeśli nawet nikomu innemu się nie spodoba to już wyrównałem ilość pozytywnych opinii w stosunku do mojego opowiadania :D

Błędy poprawię po zakończeniu konkursu.

Czytało się sprawnie i szybko, obyło się bez zmuszania się do doczytania zakończenia. Jednak historia nie jest zapadającą w pamięć i właściwie niewiele ma do powiedzenia. Właście historia mogłaby opisywać odwiedziny dzisiejszych nastolatków do muzeum dotyczącym np. II WŚ, którzy nie chcą porozmawiać z uczestnikami tamtych wydarzeń.

Podobnie jak Bellatrix nie rozumiem czemu wprowadziłaś tutaj inną rozumną rasę, skoro nawet nie wspomniałaś o jakimś szczególe, który ich wyróżnia.

Podsumowując – czytało się przyjemnie, natomiast bez większych szans na zapamiętanie.

Speedmail znów nie zawiódł – nie dość, że dostarczył przesyłkę dzisiaj (7.01.20) to jeszcze złamał gazetę na pół bo się do skrzynki nie mieściła <3 

Nigdy nie zaprenumeruję już tej gazety.

Nie wiem czy pisać tutaj, czy jednak w osobnym wątku na Hyde Parku. Można gdzieś zrezygnować z prenumeraty? – już wolę kupować po pełnej cenie zamiast wyciągać zmięte egzemplarze ze skrzynki na listy w taki sposób, że farba odłazi i mocno utrudnia czytanie (o kolekcjonowaniu numerów nie ma mowy, bo po co komuś gazeta jakby wyciągnięta z kosza).

Czytałem regulamin tak speedmail jaki Poczty Polskiej (z niewiadomych przyczyn raz dostarcza czasopismo jedna firma a raz druga) i jest w niej zapis, że w przypadku za małej skrzynki na listy wrzuca się awizo. Listonosze nie przestrzegają tego i wpychają przesyłkę “na chama” niszcząc ją. Dzwoniłem do obu firm, w obu przeproszono i poinstruowano listonoszy o tym co mają robić w przypadku za małej skrzynki i w obu zapewniali, że sytuacja się nie powtórzy. Dzisiaj znowu musiałem wyszarpywać zmiętą gazetę. W tym roku wszystkie numery jakie dostałem były uszkodzone (z wyjątkiem tego z promocyjną książką, bo jej już nie wepchnęli tylko musieli wrzucić awizo).

Pytanie formalne – czy temat konkursu dotyczy jedynie konfliktu, czy np. jest możliwe opowiadanie w którym pies współpracuje z kotem?

Gratuluję wszystkim zwycięzcą oraz wyróżnionym. Nie wszystkie opowiadania przeczytałem, ale mam mocne postanowienie nadrobić.

 

P.S. Jestem w szoku, że dostałem wyróżnienie. Zasadniczo kilka osób skomentowało i jak zrozumiałem, nikomu się nie spodobało. Cieszę się, że najwyraźniej drakaina miała choć trochę przyjemności z lektury (przynajmniej taką mam nadzieję).

Przyjmuję krytykę. Ogólnie faktycznie opisane wydarzenia mogłyby się rozegrać bez postaci mitycznej, bo i faktycznie wydarzyły się bez nie (na tyle na ile można było wyczytać o tych postaciach w artykułach naukowych).

Przyznam, że zainspirował mnie tekst Starucha, który opisał prawdziwe wydarzenie z wykorzystaniem bogini.

Przykro mi, ale rozumiem. Przyznam, że jestem w szoku, że ktoś przeczytał moje opowiadanie 3 lata od opublikowania, mimo że zostało w poczekalni bez żadnego punkcika do biblioteki :D

Co do fantastyki przed finałem – uważam, że nauczyciel łaciny, który zawsze jest w tym samym miejscu co książę jest dość magiczny. Sam Bolesław nad tym się zastanawia, gdy jest w niewoli – taka mała wskazówka przed finałem.

reg – W sumie taki był mój pomysł na tę postać. Osoba skryta, która oficjalnie nie ma większego znaczenia, która jednak przez swoje działania jest w stanie zmienić bieg historii. Rozumiem, że ten pomysł nie przypadł Ci do gustu.

Irka_Luz – Cieszę się, że przynajmniej część opowiadania Ci się podobała. Co śmieszne pomysł zrodził się od finału, do którego wymyśliłem całą resztę i to akurat zakończenie Ci się nie spodobało.

Odnośnie Kaina – To prawa, że w Biblii pojawia się przykazanie “Nie zabijaj” jednak potem w Księdze Liczb i w Księdze Kapłańskiej i Księdze Powtórzonego Prawa masz wykaz czynów za które przewidywana jest kara śmierci. Więc zakaz zabijania nie jest jakimś prawem nadrzędnym. Dodatkowo Bóg często posługiwał się ludźmi wymierzając karę (Księga Jozuego i podbój Palestyny).

W moim przekonaniu to wyglądało tak, że Kain po zabiciu Abla błąkał się po świecie żałując za swój czyn. Dlatego Bóg do niego przemówił i wskazał mu jakąś pokutę (w księdze rodzaju rozmowa z Bogiem nie była tak niespotykana). Oczywiście to tylko domysły, które nie zostały wyjaśnione w fabule opowiadania.

Dodatkowo to nie tak, że Kain tak błąka się po świecie i zabija ludzi. W opowiadaniu jest pokazane, że u każdego szuka żalu za grzechy i nakłania do poprawy – jedynie ludzi którzy trwają w przekonaniu, że moralność ich nie dotyczy spotyka tak zły los. Krzywousty żył jeszcze długo po tym wydarzeniu, a jego testament świadczy o tym, że jednak żałował swojego czynu.

Co do zabicia krewnych – w starożytnym Rzymie największą zbrodnią było zabicie osoby dającej życie lub osoby, której dało się życie, czyli rodziców i dzieci. Co prawda rodzeństwo nie wpisuje się w tą definicję, jednak podejrzewam, że zabicie brata było postrzegane jako większa zbrodnia niż zabicie nie spokrewnionego.

Mimo wszystko rozumiem, że zakończenie może się nie podobać.

Po pierwsze przepraszam za błedy – poprawie wszystkie po konkursie.

 

Co do fabuły przykro mi, że się nie spodobała, ale rozumiem. Zaznaczam tylko, że choć postać mitologiczna ujawnia się na końcu, to całe opowiadanie zostało napisanie pod nią. Zastanawiałem się, kto jest najsławniejszym w historii Polski bratobójcą i wyszedł mi Krzywousty.

Przejrzałem jeszcze trochę rzeczy wyłapałem. Zapewne błędów mam dużo więcej – wszystko przez moje pisanie na ostatnią chwilę. Jeszcze raz dziękuję Anet, za to, że wytknęłaś część błędów.

 

Co do opowiadania – większość opisanych wydarzeń miała miejsce, choć muszę przyznać, że trochę wybieliłem Zbigniewa, który także miał w planach zabicie brata. Zmyślona jest również scena z przyprowadzeniem Zbigniewa przed Władysława Hermana po bitwie nad Gopłem. W rzeczywistości Zbigniew po walce ukrył się w Kruszwicy i opuścił ją dopiero po obiecaniu, że ujdzie z całej historii z życiem.

Prawdą też jest, że siedmioletni Bolesław był na wyprawie wojennej, ale jak podejrzewał, sytuacja opisana na początku opowiadania także się nie wydarzyła.

Wielkie dzięki za łapankę, za chwilę jeszcze raz wszystko przeczytam i zastosuję uwagi. 

Poprawiłem największe babole. Gdybyś znalazł jakieś błędy przed północą byłbym bardzo wdzięczny, gdyż zgodnie z konkursem mógłbym je jeszcze poprawić.

Ogólnie można, ale za godzinę będzie już w miarę wygładzone stylistycznie – polecam poczekać.

Zadam naiwne pytanie – Nie przewidujecie wydłużenia konkursu do 19 maja? Tak pytam, gdyż niedziela mogłaby pomóc niektórym na doszlifowanie dzieła.

Na razie jestem po przeczytaniu publicystyki i muszę stwierdzić, że felieton Kosika bardzo mi się nie podobał. Opis sytuacji powiązany z błędną tezą, którą obala – to ma być dowód na to, że ludzie nie myślą.

Zacznijmy od tego, że w moim przekonaniu typowy Kowalski nie wspominałby, że u nas emeryci biedni bo pieniądze idą na “diety poselskie”. Bardziej “politycy nas okradają i huśtają się na zagranicznych wczasach” – i tu już obliczenia nie były by takie proste. Dodatkowo autor sam przyznał, że nie bierze pod uwagę wydatków kancelarii (ja bym jeszcze dorzucił biura poselskie) które generują pokaźne koszta. No i mowa o posłach, a co z senatorami i rządem? A prezydent?

Upraszczanie modelu do prostej 5-minutowej matematyki kiepsko koresponduje z dalszą tezą – bo ludziom się myśleć nie chce. Może nie chce, bo wszystko zbyt uproszczone (taka luźna myśl).

Najśmieszniejsze jest jednak to, że powód, dlaczego emeryci nie chodzą na kawę autor podał już na początku tekstu – bo jest o połowę tańsza. Zgaduję, że nie jest to jedyny produkt tańszy niż w Polsce. A pośrednio za ceny (przez podatki) odpowiadają politycy – czyli jednak generują o wiele większe koszta niż 30 groszy.

Na marginesie autor jest bardzo optymistyczny co do naszej demografii – 40 milionów Polaków to było 2 dekady temu. Obecni szacuje się tę liczbę na 38 milionów.

P.S. A poza powyższym zgadzam się z  tez,a, że ludzie w większości nie myślą :P

Achilles – Kolun

Adonis – Łosiot

Afrodyta – Thom Ash

Agamemnon – Tarnina

Agni – Tomasz R. Czarny

Amaterasu – wybranietz

Apollo

Artemida – Darrien

Artur – Fizyk111

Aryman – Owca_z_Makowca

Atena

Baal – Król Gniew

Baldur

Baron Samedi – yantri

Bastet – Monique.M

Beowulf

Brunhilda

Cuchulain – Thargone 

Demeter – Zielonka

Eneasz – Żongler

Freya -amade1324

Gilgamesz

Ginewra

Hades – Wilk-Zimowy (gdyby komuś zależało, niech pyta, najlepiej na priv by nie umknęło między komentarzami, bo nie do końca jestem pewien, czy tekst zostanie sfinalizowany)

Hanuman – Nevaz

Hekate

Helena

Hera

Herakles – Realuc

Hermes – Irka_Luz

Ilia Muromiec – wojtas10

Inanna – black_cape

Izanagi i Izanami – Caern

Izyda

Jazon

Kościej Nieśmiertelny – El Lobo Muymalo 

Kriszna – kam_mod

Lancelot

Lawinia

Loki – Blacktom

Medea – Finkla

Merlin – Mr.Maras

Morgan le Fay – Tymoteusz123

Odyn

Odyseusz – Arnubis

Orestes – syf. 

Ozyrys – Rossa

Pan – Asylum

Pandawowie

Perceval [Parsifal] – Madej90

Persefona – Staruch, Artemisia

Posejdon – sylwiel

Quetzalcoatl – WilkBetonowy

Rama/ Sita

Ratatosk – Światowider 

Rhiannon – Majkubar 

Romulus – Natan

Set – Naz

Siwa

Tejrezjasz – Dinos

Tezeusz – dogsdumpling

Thor – BearClaw

Thot

Tristan/ Izolda

Wasylissa Przemądra-Zielonka

Zeus – Borowik

Zygfryd

Szedł czując otępienie. Myślał, że nie ma już niczego. co życie mogłoby mu zrobić, niczego gorszego od piętna niewolnika z shash, niczego gorszego niż utrata wszystkiego, co miał, nic straszliwszego od tego, że zawiódł tych których przysięgał chronić.

Najwyraźniej się mylił. Mogli zrobić coś jeszcze. To była ostatnia udręka, którą świat przygotował dla (…)

A nazywał się most numer cztery.

Nie czytałem, ale fragment ten jest w reklamie serialu więc spróbuję:

“Ślepnąc od świateł” Żulczyka

Jury zastrzega sobie, że może przyznać opowiadaniu 0 punktów w związku z rażącymi błędami językowymi lub brakiem fantastyki.

Czy to zero punktów dotyczy zgody całego (lub większej części) Jury, czy każdy z członków Jury może inaczej ocenić rażący błąd lub brak fantastyki?

Czy tekst może zostać zdyskwalifikowany przez błędy językowe, czy najsurowszą karą jest 0 pkt?

Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie spodziewałem się, że jeszcze ktoś tu zaglądnie. Cieszę się, że się podobało – usterki zaraz poprawię.

Sam zgadzam się, że fabuła nie porywa i pracuję nad czymś bardziej zajmującym, choć z takim samym światem przedstawionym.

 

Co do koloru skóry, to w sumie nie ja to wymyśliłem, a życie. Pewna kobieta w USA przez lata udawała czarną, dostała stypendium na czarnym uniwersytecie i wybuchła afera, jak okazało się, że jest biała. Tu link:

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/latami-udawala-afroamerykanke-uwazam-sie-za-osobe-czarna,552106.html

Najwyraźniej nikt nie badał jej czaszki :P

Dziękuję za komentarze i kliki. W końcu znalazłem czas na naniesienie poprawek.

Co do zarzutu, że narratorowi wszystko się udaje i wszystko wie – warto zauważyć, że to on opowiada historię swoim wnukom, co może usprawiedliwiać lekkie koloryzowanie – przecież nie po to opowiada, żeby pokazać, że podjął kiedyś złą decyzję.

Cieniu – mięta najwyraźniej w ich stronach pospolita nie była, a do tego, jeśli zawczasu się nie pomyśli, to w zimie nikt jej mieć nie będzie. Podejrzewam, że miała maskować zapach prochu i srebrnych kul ukrytym przez Mikołaja, a wyciągniętym z rękawa celem zabicia przywódcy.

Jeśli chodzi o śmierc obcego – nie wiadomo, czy narrator od początku chciał go zabić, czy tylko porządnie nastraszyć (być może zaprzeczając, że jest bestią, a jedynie przekonując, że chcą żyć poza cywilizacją), jednak ten strzelając do narratora zmusił go do ujawnienia się i nie było możliwości, aby go zostawić w spokoju. Ucieczka została wymuszona śmiercią obcego, który znał położenie wioski. W tekście jest informacja, że od tej ucieczki, nauczeni doświadczeniem, działają z wyprzedzeniem i nic ich nie niepokoi (może zabijają nieszczęsnych obcych w sporej odległości od wioski?).

Fakt, że nie rozwinąłem Mikołaja. Mógł na przykład wypytywać dzieci podczas urządzania jasełek (fakt, że to kolędnicy, ale nie chciałem, żeby pomylono ich ze współczesną wersją w której tylko śpiewają kolędy, a nie odgrywają przedstawienia), ewentualnie miał zamiar np. porwać jakieś dziecko w celu badań. Może on wiedział o demonach, ale inni byli sceptyczni i potrzebował dowodu?

 

Pewnie Jurki się nie zgodzą, bo już regulaminy i wszyscy znali termin od początku itp., ale…

Czy nie można byłoby zrobić aneksu do regulaminu i przedłużyć czas zgłaszania prac do końca niedzieli? (To tylko jeden dzień, a jednak pełen weekend może dać czas konieczny do napisania/dokończenia tekstu.)

 

Jeśli nie – w pełni to rozumiem.

Nie żebym się łudził, że przejdę dalej, ale…

Możemy dalej się modlić o wyniki pierwszej selekcji dzisiaj (10 dni od zakończenia przyjmowania prac), czy jednak w swoich modłach bardziej należy się odwołać do bliżej nie określonej, ale nieodległej przyszłości?

Osobiście uważam, że takie opisy rozdziałów świetnie wyszły w Trylogii Husyckiej Sapkowskiego.

Ogólnie, jeśli podziałem mają być dni, to czemu nie zastosować “dzień 1”, “dzień 2” itp.

Zdecydowanie byłby to dobry pomysł.

Z “ą” i “om” to mam problem od podstawówki – muszę chyba jakieś ćwiczenie z odmianą tego typu słówek porobić :P.

Bije się w pierś za literówki i te nieszczęsne przecinki. Interpunkcja chyba do śmierć zostanie nauką tajemną.

Co do mięty należy przyjąć, że jednak w okolicy mięty brakowało, a były sprowadzane z innych części Polski/świata (z tą ceną bym jednak nie przesadzał – sądzę, że bilet na pociąg też nie był astronomicznie drogi, ale dla takich małych społeczności funkcjonujących w głównej mierze bez pieniędzy mógł to być poważny wydatek).

Cieszę się, że przypadło do gustu. Dziękuję za klika.

 

Kolumbia – Japonia 1:0

Polska – Senegal 2:1

Rosja – Egipt 0:1

 

Dodatkowo jako mistrza świata typuję Polskę, królem strzelców zostanie zaś Lewandowski z 10 golami.

Pisanie na ostatnią chwilę dało o sobie znać w postaci literówek :/ Muszę się tego oduczyć i kończyć wcześniej.

wilk-zimowy -Cieszę się, że się spodobało, może rozwinięcie to jest jakiś pomysł na zbiór miniatur…

MrBrightside – przykro mi, że niestety opowiadanie Cię rozczarowało. Co do głównego bohatera – po prostu nie ufał obcym, i nawet jeśli przyjezdny miałby dobre zamiary, to i tak by mu nie ufał. Miał szczęście, że Mikołaj też nie był tym za kogo się podaje.

Darcon – cieszę się, że się spodobało. Wiem, że tekst nie jest wybitny, ale jak już odkryłem szorty średnio mi wychodzą – labo skracam do połowy limitu, albo rozpisuje się i przekraczam go. Dzięki twojej opinii, nawet prze reszcie negatywnych komentarzy będę mógł twierdzić, że “zdania były podzielone” :D

 

Pytanie – czy błędy jakie wskazał MrBrightside mogę już poprawić, czy należy czekać na zakończenie konkursu?

A chodziło o “Rozjemcę” lub we wcześniejszej wersji “Siewcę wojny”. Swoją drogą polecam gorąco! Świetna powieść.

Nowa Fantastyka