Profil użytkownika

- Esensja – http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=19234 (“Interes”),  http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=21624 (”Droga przez las”) oraz http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=24604 (”Selekcja naturalna”);

- Qfant – http://www.qfant.pl/qfant-17  (“Sama prawda i tylko prawda”);

- Silmaris nr 1 – http://silmaris.pl/silmaris-116-1/ (”Miej serce”);

- Creatio Fantastica nr 2 (53) 2016 – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2016/07/lit-anna-grzanek-mrc3b3z.pdf (”Mróz”);

- Sofa nr 14 – https://issuu.com/almari_/docs/sofa_14_1 (”Chłopiec piękny i młody”);

- Świt e-booków nr 10 – http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTY0NA%3D%3D/swit-ebookow-nr-10.html?title=%C5%9Awit%20ebook%C3%B3w%20nr%2010 (”Prawdopodobnie”);

- Biały Kruk nr 1/2017 – http://magazyn.bialykruk.org (”Panna z wilkiem”);

- Mega*Zine Lost&Found – http://lostandfound_megazine.vipserv.org/?page_id=1618 (”Szczęście”);

- Szortal – http://szortal.com/taxonomy/term/151;

- Szortal Wydanie Specjalne Lato 2015 – http://szortal.com/node/8017 (”Piekło na Ziemi”);

 

Publikowałam również na papierze w Bramie (nr 1/2017), w Fantomie (nr 2/2017) oraz w Smokopolitanie (nr 3/2017).


komentarze: 7813, w dziale opowiadań: 4337, opowiadania: 2657

Ostatnie sto komentarzy

Jose – zadanie napisania opowiadania, które spodoba się Tobie, powoli, lecz konsekwentnie wędruje na szczyt moich pisarskich ambicji ;)

To miło stanowić inspirację, sądzę jednak, że moje zdanie nie jest warte wysiłku ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Sen nie miał kolorów, dźwięków[-,] ani kształtów”

 

“gratulując sobie doboru grubości okularów i licząc wzajemnie ilość kratek na swoich frakach.” – Nie ilość, liczba

 

“Łapczywe, ciężkie szpony zacisnęły się na ramieniu Anonima w swoim zwyczajowym[+,] dominującym geście.”

 

“Ze złączonymi z tyłu dłońmi wypatrywał w dal,” – Wypatrywał czegoś, być w może, ale w dal mógł się co najwyżej wpatrywać

 

“Te pojedyncze ukłucia dumy były jedynym, co wciąż trzymało go przy życiu.” – Dziwnie brzmi, że coś, czego jest wiele, jest jedynym

 

“– Przez całe życie? Moje życie? Nie, oczywiście, że nie. Proszę spojrzeć, jak pada.

Ta kolejna bzdura uderzyła Anonima na odlew w twarz.

– Żartuje pan?

– Skąd. Stań obok mnie, a zobaczysz.”

Czy zamierzona jest zmiana formy? Albo ktoś mówi na pan, albo na ty.

 

“Anonim nie potrafił powiedzieć, dlaczego podszedł do tego dziwacznego człowieka. Chwiejnie zbliżył się do nieistniejącego okna, stając obok absurdalnego mężczyzny w płaszczu przeciwdeszczowym sprzed czterech tysiącleci. Człowiek pchnął lekko okiennice.

– Nie wyjrzysz? – spytał krótko jegomość.”

Niepotrzebnie gmatwasz tyle razy dookreślając podmiot. A już z pewnością ten “jegomość” jest zbędny, bo wiadomo, kto był ostatnim podmiotem i kto teraz mówi.

 

“Lecąc w dół, Anonim czuł łagodne krople zimnej wody, szare okruchy strzaskanego nieba, które zlało się z mknącym straceńczo świecie.” – światem

 

“Nie dało się odgadnąć, czy przybył razem ze światłem, czy był tkwił tam długo przed nim.” – albo był, albo tkwił

 

“– To niedorzeczne – powiedział głośno.

– Zgadzam się – odparł głos

 

“Ten świat – jego ręka wystrzeliła tak nagle, że niemal nie zdzieliła Anonima w skroń – to kraina ślepych, niedowierzających analfabetów.”

 

“Anonim czuł pulsujący, uporczywy ból, który rozchodził się falami po całym jego ciele. Nigdy nie czuł czegoś tak wyraźnego.”

 

“celnym, zaplanowanym ruchem cisnął nim w odmęty pobliskiej fontanny.” – Fontanna nie może mieć odmętów.

 

“Powietrze stało się ciężkie od soli, wilgoci i zmurszałej wody” – Woda nie może zmurszeć.

 

“– Co ty zrobiłeś? – krzyczał karcąco głos, rozeźlony warkot kogoś, kogo nierozsądnie jest rozwścieczać.” – Skoro krzyczał, to potrzeba wykrzyknika

 

“– Co z niego za marynarz? Statek za mocno kołysze?

Marynarze śmiali się głośno”

 

“pod szyją spoczywał mu gruby, złoty krzyż, osadzony nieruchomo na stalowym napierśniku, szczodrze pokrytym połami czerwonego płaszcza. Gdy szedł, krzyż obijał się o metal.” – No to krzyż spoczywał czy się obijał?

 

“Nie czasem miałeś igrać.

– Niczym nie igram.”

Igra się z czymś, a nie czymś.

 

“– Kim jesteś? – zawołał Anonim” – Skoro zawołał, to brak wykrzyknika

 

“Anonim poczuł ciężar jego dłoni na własnym ramieniu”

 

“Zamknął oczy, przewiesił nogi przez burtę i skoczył do wody.

*~*

Tym razem zdołał utrzymać się na nogach

 

“spojrzał z góry na pozwijany cień u własnych stóp. Trącił go stopą.”

 

“Chyba[-,] że zdążasz do królestwa niebieskiego.”

 

“drzewa podawały sobie echo swymi rozłożystymi, zręcznymi gałęziami”

 

“czymś innym było usłyszeć to oskarżenie z ust innego człowieka.”

 

“uderzając bez wytchnienia, aż odgłosy mordu nie przywołał reszty banitów” – raz, że przywołały, poza tym “nie” jest zbędne

 

“Bez nich[-,] ludzie musieli stworzyć jednego”

 

„– Mówiłeś, że wszystko da się odwrócić. Że mogę uratować całą ludzkość.” – Mówiłeś? Przecież rozmawia z kobietą…

 

“Anonim wbiegł na wzgórze, żeby ocalić człowieka, który umierając[-,] zmienił świat” –

 

“a zatknięte w ziemi ogromne krzyże puste.” – To zdanie jest niejasne. Co to jest krzyż pusty, co to jest krzyż pełny? Dopiero potem z kontekstu mi wyszło, że to krzyże do krzyżowania ludzi, ale pierwszym obrazem, jaki pojawia się w umyśle człowieka, który czyta o krzyżu wbitym gdzieś w ziemię, zdecydowanie nie jest krzyż tego typu, tylko raczej zwykły krzyż przydrożny.

 

“W miarę jak pił, przestawał czuć smak. Pod sam koniec przestał czuć cokolwiek. Osunął się bezwładnie w ramiona kobiety, która ucałowała go czule w czoło i delikatnie zamknęła mu powieki.”

 

 

Być może nawet wyczuwam zamysł stojący za tym wszystkim, prawdopodobnie jednak moje wrażenie jest dalekie od Twoich zamysłów. Oczywiście może to moja wina, że nie wyłapałam tego, co trzeba, by należycie pojąć odniesienia i sens całości, ale nie zmienia to faktu, że tekst jak dla mnie jest o wiele zbyt abstrakcyjny, rozedrgany, niespójny i surrealistyczny. Ponadto nie czytało mi się go dobrze. Rozumiem, ze to kwestia przyjętej konwencji, jednak zastosowanym stylem/językiem bynajmniej nie ułatwiasz czytelnikowi odbioru. Miał być niejasno, eterycznie, onirycznie? Jeśli tak, to wyszło, ale tylko zagmatwało wszystko. Niektóre zdania wydają mi się w swej dziwności udane, ale inne – przepraszam – jak na mój gust ocierają się o grafomanię. W każdym razie, jak mówię, nie czytało mi się tego dobrze ani płynnie. Ewidentnie nie jestem targetem, bo i znaczna część sensu mi wyciekła przez palce, i od strony literackiej nie doceniam niestety zastosowanych przez Ciebie zabiegów.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podsumowanie lipca – Iluzja oraz ocha były na urlopie.

Dyżurów niestety nie wypełnili Blacktom i Morgiana89.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak się składa, że przeczytałam teraz ten tekst drugi raz – pierwszy raz miałam z nim do czynienia przy kwalifikacji opowiadań do Smokopolitana, jeśli się nie mylę. Teraz wiedziałam w związku z tym, czego się spodziewać, pewnie wpływa to na moją ocenę sytuacji.

Ogólnie rzecz biorąc czyta się dobrze – językowo jest w porządku, tekst płynie ładnie, jest odpowiedni klimat, postaci mają wyczuwalne rysy charakterologiczne. Z drugiej strony jednak mimo ciekawego pomysłu (hodowla księżycowych ludzi, innych od wypranych ze wszystkiego Ziemian) niezbyt kupiła mnie Twoja fabuła. Widać, że chciałeś skupić się przede wszystkim na bohaterach, na tym, co przeżywają, pokazac jakiś “zwyczajny” dramat, pokazać przemianę, rozczarowanie życiem itp. Mimo wszystko jednak trochę mi to utonęło w otoczce, a zakończenie i zaserwowane na koniec wyjaśnienie wydają się jakieś takie… niesatysfakcjonujące. Czegoś mi zabrakło i nawet nie bardzo umiem określić, czego. Może to kwestia samego Tada, który mimo wszystko jako postać jakoś nie wzbudził mojej sympatii. Śledziłam jego losy obojętnie, więc było mi wszystko jedno co zrobi, co postanowi, uda mu się czy nie. Ale to pewnie tylko mój problem, sądząc po entuzjazmie wypływającym z innych komentarzy ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Powiem Ci, Zygfrydzie, że czytałabym, mimo że nie jestem jakąś wielką fanką grozy. Może dlatego, że zwykle się nie boję tego, co określa się jako literaturę grozy. Tobie jednak udało się wykreować odpowiedni klimat. Czytałam w ciągu dnia, w upalne lato, a poczułam niepokój. Fajnie piszesz, fajnie kreujesz postacie… Czegóż chcieć więcej? ;)

 

“Ania i Kacper wyglądali, jakby bardzo chcieli coś powiedzieć, ale woleli nie ryzykować rozgniewania gościa audycji. Marek czuł delikatne dreszcze, ale nie wierzył…”

 

“Zamknęli, dobrze o tym wiedzieli, ale woleli się upewnić. Później przeszli do sprawdzania okien. Marek wiedział, że to niedorzeczne, gdyby któreś było otwarte, wyziębiłby się cały dom, a na podłodze zebrałaby się góra śniegu. Ale ostrożności nigdy za wiele.”

…i zaraz potem:

“– To nie było fajne – marudziła Ania. – Miało być straszenie, ale tylko trochę.

– Nikt do nas nie przyjdzie – uspokajał ją brat. – Dom jest zamknięty. Wystarczy poczekać do rana. Ale jeśli się boicie, to…”

 

„Usiedli ma łóżku” – na

 

„Macie za to pięć sekund, żeby się stąd stracić.” – Przyznam, że nie rozumiem tego zdania.

 

„Nic więc dziwnego, że pomieszczenie to obrali jako swoją twierdzę.” – Jak obrali to za coś, a nie jako coś

 

„Zgubił gdzieś flet, zostały mu cymbałki.” – Wszelka atmosfera grozy właśnie wyparowała :D Cymbałki to po prostu zbyt śmieszne słowo ;p

 

„Dotarł do okolicy, gdzie domy stały rzadziej, a śniegowa zaspa sięgała mu niemal po kolana.” – Jedna zaspa?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przybyłam tu zwabiona wątkiem z najlepszymi opowiadaniami lipca.

Choć jednak czytało mi się dobrze – tekst jest ładnie napisany, oddaje klimat epoki, postacie są ciekawie zbudowane – to fabuła kompletnie do mnie nie trafiła. Rozwiązanie zagadki ani mnie grzeje, ani ziębi, co najwyżej mnie lekko zdziwiło. Także przeczytałam gładko i poświęconego na to czasu nie żałuję, jednak zabrakło mi tu czegoś, co by zrobiło na mnie wrażenie i pozwoliło tekst zapamiętać na dłużej.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Zasnute mieszaniną mgły i dymu z kominów niebo nad Glasgow[-,] przybrało brunatny kolor”

 

„Pokrzykiwania ludzi, rżenie koni i dobiegające ze stoczni przy Clyde uderzenia tysięcy młotków do nitowania[-,] tworzyły kakofonię dźwięków”

 

„– Czyli według ciebie, to może mieć przyszłość?” – albo „według ciebie” wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

„– Ojcze, jeszcze nie tak dawno nikt nie wierzył, że bezbolesna operacja jest w ogóle możliwa. A teraz? Sam widzisz, że znieczulenie wybawiło nas od bólu. Możliwe, że kwas karbolowy uchroni nas przed zakażeniami, ale jest chyba jeszcze za wcześnie, żeby uznać to za przełom w medycynie – odparł Edgar spokojnie, pociągając łyk kawy z porcelanowej filiżanki.

– Masz rację, jest jeszcze za wcześnie, ale medycyna wciąż idzie naprzód – stwierdził w końcu Albert.”

 

„Wiedziała, że musi zostać na miejscu i udawać martwą, bo tylko wtedy miałaby szanse na przeżycie.” – Skąd ten tryb przypuszczający?

 

„Po całym dniu spędzonym w szpitalu Edgar lubił czasem wracać do domu piechotą.”

Eee… Piszesz przed fragmentem o Indiance „Zachodnia Wirginia, rok 1731” po czym przechodzisz do fragmentu z Edgarem, który żył kiedy indziej. Nie zmieniając na powrót oznaczenia czasu dajesz do zrozumienia, że on żył również w 1731 roku.

Po czym dalej skaczesz między czasami, nie sygnalizując tego. Dziwne.

 

„Długi[+,] orli nos[-,] [+i] ostry podbródek[-,] nadawały jej twarzy jakiś dziwny, demoniczny wygląd.”

 

„…a co najważniejsze pragnąc w końcu spłodzić potomka, postanowił się w końcu oświadczyć i ostatecznie został przyjęty.”

 

„Kobietę, która była jej bliższa[-,] niż matka.”

 

„…ostatecznie nauczył się ją tolerować, co było o tyle łatwe, że Indianka[+,] świadoma jego niechęci, raczej nie wchodziła mu w drogę.”

 

„Edgar uważał jednak, że Fiona i Sissi są ze sobą w zbyt zażyłych stosunkach. Wolałby, żeby jego żona utrzymywała bliższe kontakty z paniami z towarzystwa, żonami innych lekarzy czy asystentów, a nie spędzała większości czasu z jakąś nawiedzoną kobietą.

Jednak najzabawniejsze wydawało się Edgarowi…”

 

„Mimo takiego podejścia żony, Edgar czuł, że jego pozycja[-,] jako lekarza we własnym domu jest niezagrożona.”

 

„powiedziała Fiona wstając[-,] i odkładając tamborek na fotel.”

 

„wyszła z salonu, [+nawet] nie patrząc nawet na Edgara.”

 

„– Czy bycie miłym dla służby[-,] to mój obowiązek?”

 

„A ziemia, która żywi się krwią, potem i ludzkimi łzami[+,] i wszystkim, co jest w człowieku”

 

„zawodzenie Wahkana poczuła, jak jej ciało wygina się w spazmatycznych drgawkach, a dusza opuszcza ciało i wędruje do innego świata”

 

„Wraz z nimi Sissinnguaq powoli pogrążała się w otchłani, gdzie[+,] jak mała iskierka, tliło się życie. I czuła je. Czuła początek wszystkiego…

Odzyskiwała świadomość bardzo powoli. Sissinnguaq czuła, jakby znów wracała do życia.”

 

„Sypialnia Fiony mieściła się na końcu korytarza, ale według doktora Grandwelsa[-,] mogłaby się znajdować jeszcze dalej.”

 

„Śpiew kanarka sam w sobie nie był dziwny, jednak fakt, że poprzedniego dnia Edgar widział, że zwierzę było martwe, a nazajutrz słyszy jego trele, wydał mu się już zaskakujący.” – Nie nazajutrz. Raczej teraz. Piszesz o sytuacji w danym punkcie w czasie, także jeśli kanarek był martwy „poprzedniego dnia”, to „nazajutrz” wypadałoby dnia jeszcze następnego, czyli dwa dni od śmierci ptaszka.

 

„Głos Fiony, która nagle stanęła tuż za nim i położyła dłoń na ramieniu, wyrwał Edgara z zamyślenia.” – Mimo wszystko brakuje zaimka, czyje to było ramię.

 

„Pod stopami państwa Grandwels szeleściły liście we wszystkich odcieniach żółci, czerwieni i brązów, kiedy nieśpiesznie spacerowali alejkami, korzystając z ostatnich ciepłych dni tego roku. Otwarty park z licznymi szklarniami prezentował się przepięknie jesienią. Promienie słońca błyskały figlarnie w szybach osadzonych w kutych, żelaznych kratownicach, malując je wszystkimi barwami tęczy.”

 

„Edgar od czasu do czasu spoglądał na Fionę, która na tę okazję założyła tartanową spódnicę i pasujący do niej szal spięty broszą na ramieniu[+,] i musiał przyznać, że żona wyglądała kwitnąco.”

 

„Ostatnio rozterki wiązane z brakiem potomka powodowały” – związane

 

„– To oczywiste – stwierdził Edgar. – Żeby to wiedzieć, nie musisz brudzić rąk – dodał i strzepnął resztki ziemi z rąk żony. [+–] Chodźmy.”

 

„Szczęściem było to, że nie przydzielono jej do pracy przy zb[+i]orze tytoniu, tylko zagoniono do kuchni, gdzie uwijała się[-,] jak w ukropie między czarnoskórymi i indiańskimi niewolnicami.”

 

„Tutaj poznawała język i zwyczaje białych ludzi, i to właśnie tutaj, wśród zamieszania towarzyszącego zwykle przygotowywaniu posiłków doszło do zdarzenia, które na zawsze miało zmienić [+jej] życie Sissinnguaq.”

 

„Po zderzeniu w ułamku sekundy zawartość naczynia znalazła się na twarzy i piersiach małej Felici.” – Felicii

 

„– Co się stało?! – Kkrzyknęła Isabel Bloylock, matka dziewczynki, wpadając do kuchni.”

 

„zapłakała, zrozumiawszy, że to teraz ona teraz będzie musiała podejmować wszystkie decyzje.”

 

„Poparzona Felicja wiła się z bólu i krzyczała[+,] i spośród wszystkich znajdujących się w kuchni[-,] jedynie Sissinnguaq miała na tyle odwagi, by zbliżyć się do dziecka i spróbować je uspokoić.”

 

„Felicję szybko przeniesiono do sypialni, gdzie zajęła się nią matka i służące.” – zajęły

 

„– Sprowadźcie natychmiast tę kobietę! – Zzarządziła pani Bloylock, a kilka minut później Sissinnguaq już stała w progu pokoju.”

 

„Jednak godziny mijały, a wezwanego do Felici lekarza wciąż nie było.” – Felicii

 

„– To niemożliwe. Widziałam poparzonych ludzi. To zostaje na całe życie[+.]mMówiąc te słowa, pani Bloylock zaniosła się spazmatycznym płaczem.”

 

I co, nikt nawet nie próbował dziewczynki ochłodzić, opatrzyć ran? To niemożliwe, by całymi godzinami pozwolono jej po prostu leżeć. Sama Sissi nie powinna na to pozwolić. Nikt, kto choć odrobinę znał się na leczeniu, albo widział kiedyś jak ktoś kogoś opatrywał, nie powinien na to pozwolić. To… nieludzkie ;(

 

„Doktor Grandwels nie mógł uwierzyć, że sam wcześniej niczego nie zauważył. – Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?”

 

„– Chciałam mieć całkowitą pewność – odparła Fiona, spuszczając wzrok.

– Jak się czujesz? Muszę cię zbadać. Muszę być pewny, że wszystko jest w porządku.”

 

„– Ja wierzę, że to będzie syn – stwierdził zdecydowanie Edgar. – A teraz powiedz, jak się czujesz?

(…)

– Wszystko jest w najlepszym porządku – stwierdziła stanowczo Fiona.”

 

„jednak nie zastanawiał się dłużej nad tym, bo najważniejsze w tej chwili było to, że tam[+,] w środku, żyje i rośnie jego upragniony syn”

 

„Kiedy Indianka poczuła, że zaczyna tracić siły i kręci jej się w głowie, wsunęła dłoń[-,] aż po nadgarstek między grudki”

 

„Kiedy Sissinnguaq zjawiła się ponownie w pokoju Felici, przy łóżku zastała jedynie panią Isabel.” – Felicii

 

„Sissinnguaq zaczęła powoli i delikatnie nakładać ziemię na rozognioną, pomarszczoną skórę Felici.” – jw.

 

„Wiedział, że rozwiązanie jest już blisko i kazał służbie zawiadomić natychmiast, gdy tylko Fiona zacznie odczuwać pierwsze skurcze[-,] albo gdy zacznie się dziać coś niepokojącego.” – Zawiadomić kogo?

 

„Choć wiele słyszał o uzdrowicielskich zdolnościach Indianki i o tym, że to ona przyjmowała wszystkie porody w rodzinie jego żony i cieszyła się ogromnym zaufaniem, nie tylko Fiony, ale też jej rodziców w sprawach związanych z leczeniem, to w tym konkretnym przypadku, gdy w grę wchodziło życie ich dziecka, wolał wziąć sprawy w swoje ręce i sam odebrać poród.” – Bardzo długie i niezgrabne to zdanie.

 

Żadne z dzieci również nie przeżyło.

Wiedział, że cokolwiek teraz zrobi, ta dziewczyna nie ma żadnych szans…”

 

„Ostatecznie wydało mu się to niedorzeczne, bo w końcu[-,] co Sissi miałaby tu robić?”

 

„…zyskała zaufanie pani Isabel, a także jej męża, w efekcie czego stała się opiekunką ich córki. Życie stało się prostsze, a sama Sissinnguaq, nazywana teraz przez panią [-] Sissi, odnalazła się w nowym otoczeniu i z przyjemnością obserwowała, jak dorastała jej mała podopieczna. A mimo iż…”

 

„Kochały ją później dzieci, wnuki i prawnuki Felici.” – Felicii

 

„Wiele lat później, gdy biały szron czasu pokrył głowy obu dziewcząt, [+a] ich twarze przypominały wyschnięte koryta rzek, coraz częściej docierała do nich świadomość upływającego czasu i nieuchronności losu.”

 

„– To już nie przynosi takich efektów jak kiedyś. Słyszysz, jak kaszlę? Nie, już nie chcę[+.] – Felicia pokręciła głową[+.] – Nawet za cenę tego…”

 

„Sissinnguaq została, by wychowywać kolejne pokolenia Bloylocków, dbać o nich, leczyć, przyjmować na świat i cieszyć się ich zaufaniem.” – Dbać o nie, o pokolenia

 

„Kiedy wiele lat później na świat przyszła mała Fiona, Sissinnguaq zobaczyła w niej wierną kopię małej Felici.” – Felicii

 

„Edgar zawahał się tylko przez ułamek sekundy, po czym jeszcze raz dokładnie wytarł skalpel o mankiet surduta…” – Jezu O.o Ja się nie znam, ale czy w tych czasach lekarze byli rzeczywiście aż tak głupi i mieli tak mało poszanowania dla higieny? Toż nawet na wsiach akuszerki wiedziały, że potrzebna jest duża ilość czystej wody do odbierania porodów, a lekarze nie?

 

„Krew tryskająca z naczyń krwionośnych przysłoniła lekarzom pole widzenia. Niezrażony tym młodszy doktor Grandwels szybko sięgnął w głąb i już po chwili obaj lekarze ujrzeli małą…”

 

„Fakt ten, jak i doświadczenie ojca w zakresie cięcia cesarskiego[+,] ostatecznie zniechęciły Edgara do wykonywania w przyszłości tego zabiegu.”

 

„Sowicie opłacony dorożkarz popędzał konie z całych sił. Przechodnie uciekali w popłochu przed rozpędzonym powozem, przeklinając głośno, gdy błoto pryskające spod końskich kopyt brudziło ich ubrania i twarze.”

 

„Edgar spojrzał[-,] na stojącą wciąż przy drzwiach Indiankę i skinął głową w wyrazie podziękowania.”

 

„– Nawet nie wiesz, jak się cieszę, moja droga! Wiesz, jak mocno pragnąłem tego dziecka.

Wiem, Edgarze. Ja też jestem bardzo szczęśliwa.

– I do tego jeszcze syn! – Edgar pokręcił głową z niedowierzaniem. – Teraz wiem, że…”

 

„Czy to niewygoda, czy też głód[-,] sprawiły, że…”

 

Przeczytałam gładko i szybko, bo lubię Twój styl, AQQ, ale – napiszę prosto z mostu – fabuła mnie niezbyt zainteresowała. Na początku mnie zaintrygowałaś, bo byłam ciekawa, jak łączą się światy Sissi i doktora, jednak rozwiązanie ani mnie nie zaskoczyło, ani nie wzbudziło większych emocji.

Przyznam, że dopiero z Twojego komentarza wywnioskowałam, o co chodziło z dzieckiem (SPOILER – nie domyśliłam się, że Fiona nigdy nie była w ciąży), przez co – oczywiście to może być tylko moja wina – końcówka raczej wywołała we mnie konsternację niż zaskoczenie. W sumie największe wrażenie zrobiła na mnie ta beznadziejna krótkowzroczność i głupota (przynajmniej tak to wygląda z naszej perspektywy) lekarzy. O ile rozumiem, że to trwało, nim dowiedzieli się o higienie, sterylności, bakteriach itp., o tyle w głowie mi się nie mieści, że uznali mięsień za niewarty zszywania. W przypadku dowolnych innych ran, np. ciętych, które wymagały szycia, serio zszywali tylko skórę? No nie wierzę, po prostu nie wierzę ;O

Podsumowując – czytało mi się dobrze, więc miło spędziłam czas, ale fabuła mnie nie chwyciła. Może następnym razem ;)

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Widać, że opowiadasz o tym wszystkim z uczuciem ;) To fantastycznie, bo jeśli chce się o czymś dobrze pisać, to trzeba to dobrze znać. Powodzenia!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyznam, że mam kłopot z tym tekstem. Z jednej strony szczerze doceniam wysiłek, jaki musiałeś włożyć w przygotowanie się do pisania i w samo pisanie – próba jak najwierniejszego odwzorowania realiów, zawarcia jak największej liczby elementów i odniesień antycznych, architektura, stroje, zwyczaje itp… No kawał dobrej roboty, zdecydowanie.

Z drugiej strony stylizacja omal mnie nie zabiła. Nie oceniam, czy jest dobra, czy zła, po prostu stwierdzam, że mnie się przez nią czytało bardzo źle, sztywno, niemiodnie. Oczywiście Homera też się niełatwo czyta, ale Homer to Homer, łatwiej wybaczyć klasykowi niż komuś, kto klasyka naśladuje ;) Tak już jest i już.

Z trzeciej strony bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii. Kleon irytował mnie ogromnie, reszta wydała mi się raczej obojętna, choć król mający nie do końca równo pod sufitem był dość ciekawy.

Co do fabuły – też niespecjalnie mnie kupiła. O ile przypadła mi do gustu intryga z medalionem, o tyle zabiegi Seleukosa aby uwieść Kleona – wcale. Najbardziej w sumie podobało mi się wprowadzenie Heraklesa, taki przewrotny, choć smutny akcent.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dla mnie tekst nie jest nowy – jak się okazało – bo miałam z nim już do czynienia w Smokopolitanie, robiłam drugą korektę (choć pewnie nie powinnam się przyznawać ; p). Zorientowałam się dopiero po jakimś czasie – czytam, czytam i myślę: czy ja tego czasem skądś nie znam? No i wreszcie przypomniałam sobie, że owszem.

Nie mogę się zdecydować, co sądzę o tym tekście. Jest dobrze napisany, pod względem językowym trudno się przyczepić. Podoba mi się zastosowana klamra. Ponadto nie jestem fanką ani znawczynią SF, ale widać, że Ty jesteś i że wiesz, o czym piszesz. To robi na czytelniku dobre wrażenie (bo czasem człowiek sięga po SF po którym widać, ze autor bardzo by chciał, ale się nie zna ani na fizyce, ani na astronomii i tylko się ośmiesza albo pomija wszelkie techniczne zagadnienia).

Natomiast mam wątpliwości co do fabuły. Jakoś mnie nie ruszyła, nie czuję tego dramatu związanego z ucieczką ze świata skazanego na zagładę. Postacie też mnie do siebie nie przekonały, albo były lekko irytujące, albo nijakie. Innymi słowy to właśnie one są – chyba – najsłabszym elementem opowieści. Bo jeśli nie możesz utożsamić się z bohaterami czy wykrzesać zainteresowania ich losami, to trudno dać się wciągnąć i przejąć.

Także przeczytałam gładko, ale bez emocji.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobra, potrzebuję się upewnić – jak ktoś nieprzytomny wpadnie do wody, to czy a raczej w jakim tempie jego płuca zaczną się wypełniać wodą? W sensie że nie topi się jako tako, bo się nie miota i nie łyka wody sam w panice.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O widzisz, nawet nie wiedziałam, że potocznie to są dołeczki Wenus (lub Apolla, jak sprawdziłam). Dobre i tyle. Wielkie dzięki ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam bardzo głupie, anatomiczne pytanie. Śmiejcie się, ile chcecie ;)

Człowiek w dole pleców, tuż nad tyłkiem, ma po obu stronach kręgosłupa takie małe dołeczki. Czy jest na to jakaś specjalistyczna nazwa?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kolejny raz przepraszam za opóźnienie z odpowiedzią…

 

@Fun – przyznam, że jestem megazaskoczona tym, że opowiadanie przypadło Ci do gustu. Oczywiście bardzo mi z tego powodu miło, dzięki za TAK-a ;) Najwyraźniej kiedyś pisałam lepiej, zważywszy że generalnie moje starsze teksty często cieszą się lepszymi opiniami niż nowsze, ech. Albo może faktycznie na samym początku opowiadania traktowałam bardziej osobiście i, jak napisałeś, wkładałam w nie więcej siebie? Co do powieści to możesz mieć pewność, że nigdy w życiu nie dałam czemuś tyle z siebie, co tej powieści (nie licząc oczywiście dziecka ;p).

Jakby co wzięłam sobie do serca kwestię “osadzania w realiach” i mam ją z tyłu głowy.

 

@Finkla – dzięki ;) Cieszę się, że tyle elementów zagrało i całość okazała się nie tylko jadalna, ale chyba nawet całkiem smaczna. Faktycznie kiedyś, jak zaczynałam, chyba pisałam opowiadania lepiej, muszę się głęboko zastanowić dlaczego…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dwa tysiące znaków brutto, lol.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadzam się – jeśli odczytanie na głos, to małą, jeśli jako cytat, czyli przedstawienie tego, co widzi bohater, to dużą.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jestem pewna, że mało kto na jakimkolwiek świecie mógł sobie pozwolić na trwonienie strzał. To oczywiste, że łucznicy próbowali je odzyskać i z pewnością wykorzystywali części ponownie, jeśli mogli.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Spóźnione, ale podsumowanie czerwca – wszystko jest cacy, a Iluzja wzięła urlop ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wybaczcie zwłokę w odpowiedzi.

@Cobold – Biorę wszystko na klatę. Pisząc nie zastanawiam się zbytnio, czy jestem oryginalna czy nie, po prostu staram się przedstawić pomysł, który mam w głowie, najlepiej jak potrafię. Niemniej rozumiem, że często ten brak oryginalności właśnie działa przeciwko mnie.

Dobrze, że mimo wszystko znalazłeś w tekście szereg pozytywów. Mam nadzieję, że czas spędzony na lekturze mimo wszystko nie był zmarnowany.

Co do personaliów detektywa – nie tylko jego miano kryje w sobie coś, kiedyś miałam wielką słabość do podobnej zabawy nazwami ; p

 

@Śniąca – Bardzo mi miło. Fajnie, że przyjęłaś opowiadanie jako klimatyczne i ogólnie dobre. Fajnie też, że postać Deinharda wydaje Ci się dobrze skrojona. Pozostaje tylko cieszyć się, że nie miałaś czasu od razu napisać komentarza ; p

 

@Cień Burzy – Nie, nie, nie, to zdecydowanie nie miał być hołd dla Death Note’a ; p Anime znam, owszem, ale nie starałam się nim w żaden sposób sugerować, jeśli coś z niego przeszło, to przypadkiem, mimowolnie i podświadomie. Rozumiem jednak, że trudno uniknąć porównań bo, cóż, pomysł jest praktycznie taki sam. Mimo wszystko nie sądziłam, że Deinhard będzie aż tak podobny do Lighta.

Naprawdę uważasz tekst za zbyt poważny i ciężki? No popatrz, nie wiedziałam, że umiem takie pisać ; p

Biorę na klatę bylejakość Engilla. Starałam się, by był choć troszkę niestandardowy jak na anioła, no ale rozumiem, że nijakość go zabiła. Nie dziwię się, że kot-diabeł wzbudza więcej sympatii (nie tylko dlatego, ze jest kotem, rzecz jasna).

Nie będę wyjaśniać co miałam w głowie przy końcowej rozmowie anioła i diabła, bo nie o to chodzi. Co zaś do kwestii tego, dlaczego zwierzaki przyczepiły się akurat do Deinharda to przyznam, że nie widziałam tu powodu do tłumaczenia, czemu akurat on. W ogóle nie przepadam za wyjaśnianiem podobnych rzeczy w fantastyce. W sensie że bardziej mnie interesuje zwykle jak bohater sobie poradzi z sytuacją w której się znalazł niż to, jak do tej sytuacji doszło. 9Ale to tylko moje zdanie, oczywiście ;)

No pewnie masz rację co do dziecinnego zachowana D. w początkowej scenie. Pisałam to dawno temu, zanim poznałam lepiej jakiekolwiek dziecko w stosownym wieku ; p Szczęście, że nikt inny nie zwrócił na to uwagi… (Ale jeśli bym kiedyś poprawiała to opowiadanie, to poprawię i to – przesunę trochę zdarzenia tak, by Deinhard był tu młodszy).

Dzięki za obszerny, jak zawsze, komentarz ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Prawdę mówiąc, w ogóle zapomniał o istnieniu partnerki”

i zaraz potem:

„lecz Jacek zupełnie zapomniał o jej istnieniu.”

Niepotrzebnie powtarzasz dokładnie tę samą informację.

 

„Jacek przeszedł przez ulicę i stanął naprzeciw wielkiego[+,] murowanego gmachu.”

 

„Jacek uśmiechnął się niepewnie, licząc, że wygląda na nieco pewniejszego, niż się czuje.”

 

„– Ale z ciebie świrek – wyrzuciła na jednym tchu.” – A to ile oddechów powinna wziąć do wygłoszenia tak krótkiego zdania? Przyznam, że nie rozumiem o co chodzi w tym miejscu z tym „jednym tchem”.

 

„Przez chwile milczała” – chwilę

 

„Jej słowa i czyny były tym, co wyprowadziło go z ciemności, co zrzuciło łańcuchy ze spętanego chorobą umysłu. Z każdym słowem Patryka[-,] oczy Jacka otwierały się coraz szerzej…”

 

„– Przy dłuższym marszu wciąż mnie boli, więc o wycieczce w góry nawet nie marzę, ale… generalnie tak. Świetnie pływam[+.] – Patryk roześmiał się i zamilkł na dłuższą chwilę.”

 

„W jego twarzy odbijało się coś na kształt żalu.” – W twarzy czy na twarzy?

 

„Wpadające przez okno światło Księżyca pozwoliło mu dostrzec nieruchome sylwetki śpiących przyjaciół.” – księżyc małą literą

 

„Górujący nad nimi Księżyc osiągnął tej nocy pełnię, widoczność była doskonała.” – jw.

 

„Zresztą[-,] będziemy cię asekurować, więc nie masz czego się bać!”

 

„Dziewczynka roześmiała się i korzystając z pomocy Patryka, wsunęła stopę w strzemię.” – Wtrącenie albo wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

„Jacek z niepokojem zauważył, że słuchając opowieści dawnego przyjaciela, odruchowo zaczął szkicować konie na jednej z zaścielających stolik kartek.” – Tu odrobinę kłopotliwa sytuacja przecinkowa. Albo bez przecinka po „przyjaciela”, albo z nim, ale wtedy trzeba wydzielić wtrącenie i przestawić przecinek sprzed „że” za nie.

 

„intensywnie wpatrywał się w ich grzbiety, wypatrując czarnowłosej dziewczynki.”

 

„Ostrów Mazowiecka jeszcze nigdy nie wydawała mu się tak smutnym miejscem.” – Ostrowia?

 

„Na szczęście deszcz przestał padać, a zza chmur wychynęło Słońce, jakby sprzyjając jego zamierzeniom.” – słońce małą

 

„– Oboje jesteśmy winni. Zabiliśmy ją, Pchełko[+.]sSzept Jacka był cichszy niż szelest poruszanej wiatrem trawy, a jednak koń zdawał się rozumieć każde słowo.”

 

„– A pamiętasz[-,] pan[-,] jak?”

 

„Stajenny uśmiechnął się[-,] widząc, jak bardzo”

 

„wtedy również Księżyc stał w zenicie” – księżyc

 

„Oboje wierzyli, że tej nocy dziewczynka przemówi po raz kolejny. Po raz ostatni.” – Może coś przegapiłam, ale jakoś nie odniosłam wrażenia, że on znajdował się w tej stadninie nocą? Wysiadł z autobusu chyba o jakiejś normalnej porze, a potem zjadł i poszedł do stajni. Kiedy zapadła noc?

 

„Zresztą[-,] zrobiłaby znacznie więcej”

 

„– To już miesiąc od wypadku, Jacek. Wiem, że głupio postąpiłam. Przepraszam.” – Zgubiłeś mnie tu. Co takiego zrobiła, że przeprasza?

 

Za Reg powtórzę – czy ADHD to niepełnosprawność, serio?

 

I w sumie podobnie jak Reg mogę napisać, że przeczytałam z pewnym zaciekawieniem, ale generalnie nie zostałam kupiona. Mimo że jestem fanką koni, nie dałam rady się jakoś wczuć w tę manię Jacka i tęsknotę Bianki za ostatnią jazdą. W ogóle nie przejęłam się zbytnio losem ani jednego, ani drugiego. A dodatkowo irytowała mnie postać Ewy, głównie tym, że jej obecność wydała mi się kompletnie zbędna. I zakończenie też jakoś tak… no fajnie, że się razem przejechali, ale czy tak ponure konsekwencje wypadku Jacka cokolwiek wnoszą?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja tam lubiłam książki L.M. Montgomery ;) Na serial ochoty nie mam, jeśli jest uwspółcześniony, z tych samych powodów o których pisała drakaina.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Oczywiście ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przepraszam za zwłokę, katastrofalnie brak mi czasu.

 

A propos zwłok… Łatwizna.

 

Zmartwychwstanie może być brutalne.

W Korpusie Emisariuszy uczą, żeby przed przechowalnią odpuścić. Przestawić się na zero i dryfować. To pierwsza lekcja, a nauczyciele wbijają to do głowy od początku. W sali wykładowej przechadzała się przed nami hardooka Virginia Vidaura, z ciałem tancerki ukrytym w bezkształtnym kombinezonie Korpusu.

– Niczym się nie przejmujcie – powiedziała – a będziecie gotowi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Starałam się nie powielać uwag Regulatorów, ale coś mogło mi umknąć.

 

„– Po prostu… zmachałem się przy rozkładaniu tego cholerstwa, nic mi nie będzie[+.] – Gary dzieli się z nami swoim myśleniem życzeniowym…”

 

„Łopata luzuje się, a tarcie powietrza wymusza zmniejszenie kąta natarcia.”

 

„z impetem uderza w lodowiec.

Uderzenie tysiąca sześciuset kilogramów…”

 

„– Wsiadaj – mogę wreszcie zawołać kilkanaście metrów od przepaści.” – Niefortunnie skonstruowana kwestia dialogowa. „Mogę wreszcie zawołać” nie jest naturalną kontynuacją tego, co zostało powiedziane, więc teoretycznie po „Wsiadaj” powinno kończyć się znakiem interpunkcyjnym – i to wykrzyknikiem, skoro mamy do czynienia z wołaniem, a „Mogę” powinno zaczynać się wielką literą.

 

„Mój program używa danych z LIDARu” – tutaj i wszędzie dalej podtrzymuję poprawki Reg na temat odmiany. LIDAR-u.

 

„Oczywiście[-,] nikt nas o zdanie nie pytał.”

 

„– O, tutaj się schowałeś! Co tak sam siedzisz?[+!] – wykrzykuje Hailey, jeszcze bardziej rumiana niż zwykle. Zagląda mi przez ramię, pachnie koniakiem.”

 

„– Czuję, że nie próżnowaliście[+.]sStaram się, żeby to nie zabrzmiało jak oskarżenie, ale niepotrzebnie.”

 

„– Co się dzieje? Gdzie się pali?[+!] – wykrzykuje lekarz.”

 

„– Craig?[+!] – wołam już od progu laboratorium do badań nad fauną morską.”

 

„Wstukuję komendę, a na dachu sąsiedniego budynku kopuła obraca się, wlokąc za sobą po niebie nitkę lasera. Muzyka zmienia się przy akompaniamencie trzasków jak staromodne radio dostrajane za pomocą pokrętła. Przyspiesza, zwalnia, drży i szumi, a spomiędzy cichych, basowych wibracji przebijają wyższe, rozedrgane tony, ale melodia nie daje się całkowicie zagłuszyć. Obracam laser w kierunku Australii, a potem ku biegunowi i na wschód, ale mruczanka nie znika: cały czas jest słyszalna, czasem cichsza i wolniejsza, a po chwili znów głośniejsza i bardziej zdecydowana.

A to ci zagadka – mówi Brodacz.”

 

„– Spróbuj najpierw wyeliminować pierwsze dwie opcje[+.]pPuszcza oko i wraca do swoich ukochanych szkarłupni, a ja zostaję i sprawdzam wszystko raz za razem.”

 

„– Pomyślcie przez chwilę jak naukowcy[+.] – Craig włącza się do rozmowy.”

 

„– Nie rozumiecie? – wWbrew woli podnoszę głos.”

 

„Robię pauzę i dodaję[-.+:] – Proponuję głosować. Ja jestem za.”

 

„Wygrzebuję się z łóżka i przepłukuję twarz” – pewnie się czepiam, ale jak na mój gust przepłukać można usta albo kubek, coś, w co można nalać wody. Twarz można opłukać.

 

„Nie wiem, ile go upłynęło, gdy kiwałem się wsparty plecami o traktor śnieżny, starając oprzeć się falom senności, wspominając i rozmyślając, ważąc na szalach rozsądku własne obawy oraz determinację, by wbrew wszystkiemu udać się na samotną wyprawę do AM06.”

 

„– Szpikulec do lodu[+.] – Scaffidi przerywa ciszę, która zapadła po słowach kucharza.” – ew. przerywa ciszę Scaffidi, wtedy małą literą po półpauzie i bez kropki.

 

„– Alan, nie krzycz. Steve, zamknij się[-,+.] – Craig unosi rękę w uspokajającym geście.”

 

„Do tego czasu[-,] wszelkie oskarżenia są bez sensu.”

 

„– Jeden głos mniej przeciwko twojej ekspedycji” – brak kropki na końcu zdania.

 

„Jeśli tak[+,] to duży – doprawdy niezły okaz.”

 

„–Zmniejsza powiększenie.” – brak spacji po półpauzie

 

„– Jakoś jeszcze żyję[+.]Zz pozoru lekceważąco wzruszam ramionami”

 

„– Doskonale, stawka jest chyba wystarczająco wysoka[+.]rRobię pauzę.”

 

„Posłuchaj teraz bardzo uważnie, nie próbuj mnie powstrzymywać i rób, co mówię. To niezwykle ważne.”

 

„– To bez sensu… – uUrywa w pół słowa.”

 

„– Każda twoja teoria będzie warta tyle samo co moja, czyli niewiele[+.]wWzruszam ramionami.”

 

„Rytm licznika przyspiesza jak egzaltowane plemienne bębny.” – Nie wydaje mi się, by słowo „egzaltowany” było tu właściwie użyte.

 

„Kręci mi się w głowie, czy to ze wzruszenia i radości[+,] czy z wyczerpania i odwodnienia. Ciekaw jestem, czy wieki temu Aborygeni uważali ten kamień za święty. Kto wie, może oni – na swój animistyczny sposób – rozumieli Drobiażdżki nie gorzej niż ja? Bo czy istoty zdolne władać ludzkimi losami nie zasługują na miano bogów?”

 

…i zaraz potem:

„…czy robię to z wycieńczenia[+,] czy z szacunku.”

 

 

Generalnie… no cóż, to dobry tekst jest. Miałabym te same zarzuty, co MrBrightside, to znaczy powolne rozwijanie akcji (dłuuugo się rozkręca, a potem szast prast i kończymy) oraz to, że porzuciłeś wszystkich pozostałych bohaterów od momentu w którym Alan i Craig pojechali na miejsce katastrofy – jednak koniec końców obroniłeś się. Początek mnie zaciekawił, potem zaczęłam czytać już tak raczej z rozpędu i byłam przekonana, że ostatecznie będę na „NIE”, ale gdy doszło do konkluzji uznałam, że odwaliłeś kawał dobrej roboty. Fajną opracowałeś koncepcję, wybrałeś nietypową scenerię, dałeś radę mnie zaskoczyć. Brawo ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czy to aby portalowe Szepty pielgrzymów?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że imprint na literaturę męską to bardzo dobry pomysł.

No i uważam, że bardzo wiele książek da się określić wyłącznie jako literaturę kobiecą. I nie widzę w tym nic nikomu ujmującego. Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie, true stroy. To nie powód do dyskusji czy załamywania rąk, tylko fakt.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale czy Wy krytykujecie imprint z zasady nastawiony na literaturę kobiecą za konkurs na literaturę kobiecą? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wydaje się, że Inanna zaprasza do konkursu “wszystkie panie”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A mnie się bardzo nie podoba zestawienie zdań “usłyszał mężczyzna na drugim końcu globu, a jego twarz rozjaśnił uśmiech” oraz “odpowiedział ciepły, męski głos”.

Pisząc o mężczyźnie, zmieniasz na niego podmiot, więc drugie zdanie jest pozbawione sensu. Powinno być coś w stylu: odpowiedział ciepłym głosem. I generalnie to nie głos odpowiedział, tylko ktoś, kto tego głosu używa (abstrahując od istnienia zdania pierwszego).

 

(I jeszcze jedno – przed domknięciem nawiasu masz zbędną spację).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Psycho, jeśli chodzi o Kawkowe, to i ja chętnie bym je sobie odświeżyła, jeśli będziesz chciał jak już do niego wrócisz ;)

 

Co do ludzi wychowanych w pewien sposób właśnie czytam książkę (typowe young adult, więc to żadna poważna lektura), gdzie właśnie jeden z bohaterów to taki typowy młody bogaty chłopak i w sumie to też jest fajnie pokazane, jak np. traktuje kwestię pieniędzy, których ma jak lodu, jak się zwraca do innych ludzi w sumie jak mu ciąży to, że często zachowuje się niegrzecznie, mimo że nie rozumie, co takiego źle powiedział. Nawet w takim aspekcie to ciekawe zagadnienie.

A socjopatia to już w ogóle mega interesujący temat. Muszę kiedyś przeczytać jakąś porządną książkę psychologiczną…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Psycho, przepraszam, że odpisuję dopiero teraz.

Słowo daję – Twój komentarz jest o wiele mądrzejszy od mojego opowiadania! ;) Cieszy mnie niezmiernie, że znalazłeś w nim aż tyle zalet i znaczeń, nawet nie wiedziałam, że niektóre tam są ; p (Nigdy w życiu nie użyłam słowa serwilistyczny!) Aczkolwiek, skoro o tym mowa, zawsze ciekawiło mnie zagadnienie tego, jak ludzie posiadający wysoką pozycję (czy to z urodzenia/z racji bogactwa czy innego powodu) patrzą na ludzie tej pozycji nie posiadających… Pewnie mam marne wyobrażenie na ten temat, ale zagadnienie uważam za wielce interesujące.

W każdym razie bardzo się cieszę, że tekst przypadł Ci do gustu. Dzięki, że znalazłeś chwilę, by tu zajrzeć i obszernie skomentować, a także dzięki za głos w miesięcznym wątku ;)

 

Z całkiem innej beczki – Psycho, co się stało z opowiadaniem, które w zamierzchłych czasach przysłałeś na Kawkę? Pytam, bo było świetne. Mam nadzieje, że gdzieś się przydało, a nie że kurzy się na dysku?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zajrzałam, ale dam szansę innym. Do wieczora ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak jest, druga część. Nie trzymam dłużej, dajesz, Ocha ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Okej, cytat, który będzie oczywisty:

 

Dalinar poczuł, że jakaś mała dłoń bierze go za rękę.

Poruszył się gwałtownie i spuścił wzrok.

– Z-zwinka? Nie powinnaś tu przychodzić.

– Ale ja jestem mistrzynią zjawiania się w miejscach, w których nie powinno mnie być.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kolejny cytat:

Podróży towarzyszą cierpienie i porażka. Musimy zaakceptować nie tylko kroki naprzód. Ale i potknięcia. Próby. Świadomość, że popełniamy błędy. Że skrzywdzimy tych, którzy nas otaczają.

Ale jeśli się zatrzymamy, jeśli zaakceptujemy osobę, którą jesteśmy, kiedy upadamy, podróż się kończy. Ta porażka staje się naszym celem.

Miłość do podróży oznacza brak akceptacji dla takiego końca. Odkryłem, poprzez bolesne doświadczenia, że najważniejszym krokiem, który może zrobić człowiek, jest zawsze następny.

 

Ech, Ocha by pewnie zgadła, gdyby tu zajrzała ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Generalnie serdecznie polecam, ale to baaaardzo dużo znaków do przeczytania ;) Innymi słowy podpowiedź: cytat ten pochodzi z drugiej części trzeciego tomu pewnego cyklu fantasy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Obserwowała przez chwilę, jak wojak pochłania kaszę, a potem zadała nurtujące ją pytanie[-.+:]

„Przez większość wieczoru tylko przysłuchiwała się rozmowie.

– Powiedzcie, panie oficerze, to prawda, co ludziska gadają? Że tylko cud może nas uratować przed Czerwonymi?”

 

„Goszcz milczał chwilę. Wreszcie odezwał się przygaszonym głosem[-.+:]

 

„– Czekaj[+,] mały, może dynamo?”

 

„– Pokażę! To niedaleko[-.]Wwyrwał się Bronek.”

 

„Popatrzyła na niego i odezwała się cieplejszym głosem[-.+:]

 

„Na słowa matki dziewczyna spiekła raka, ale nic nie odrzekła.

Janina nie mogła spać. Najpierw wyczekiwała syna. Ale gdy wszedł po cichu do izby i położył się na pryczy, dalej nie mogła zasnąć…”

 

„– Bez obaw, dałem Bronkowi. Powiedział, że odniesie do szopy. Wojak już wstał? Bo jak wyszedł od nas to ledwo chodził. – Mężczyzna zmarszczył czoło.

– To znaczy dzieciaki tak mówiły, bo ja sam zaniemogłem i niewiele pamiętam. Ten samogon od młynarza to dopiero ma moc. To jak, wstał już? – dopytywał, rozglądając się po izbie.”

To wszystko mówi jedna osoba, czemu zrobiłeś więc dwie kwestie dialogowe?

 

„– Będę wracał, to poszukam po krzakach. – Minę miał skruszoną. Dobry gospodarz powinien odprowadzić żołnierza do wdowy.

– Szczęść Boże – wydukał niepewnie na odchodnym.”

J.w.

 

Podobało mi się. Zgrabny szort Ci wyszedł, ładnie (jak zawsze ;) napisany, klimatyczny. To taki spokojny tekścik, który czyta się bardzo miło i pozostawia po sobie lekki smutek, choć, jak zauważyła Śniąca, na kolana nie rzuca i nie zostanie długo w pamięci. To nie zarzut, bo zgaduję, że wcale nie miał “wybijać z kapci”, przeciwnie, wybrana stylistyka sugeruje coś całkiem przeciwnego. No, po prostu ładnie wyszło.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mało intuicyjne, powiedziałabym ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Następny razem wcale nie było lepiej.” – Następnym

 

“Nek prowadził z ponurym zacięciem[-,] i[+,] kiedy już prawie przeszli przez Długą Równinę, w oddali zobaczył jednego ze Starych Bogów.”

 

“Pochylił łeb, odsłonił zębiska tak długie jak ręka chłopaka, owionął go oddech bestii – śmierdział zgnilizną.” – Wyszło niezgrabnie i niegramatycznie, bo większa część zdania tyczy się potwora (”pochylił”, “odsłonił”, “śmierdział| (jego oddech), a jedna część, w środku, zupełnie z d… odnosi się do chłopaka (”owionął go”). Nie powinno tak być.

 

“Powoli, jakby nieśmiało, zza czyichś pleców[-,] wyszedł Mar.”

 

“znajdzie sobie żonę, będzie dzielny, mężny, prawy, ale kiedy tylko widział ślady czyjeś obecności: drogi, ścieżki, uprawy

 

Grafiki zaskoczyły mnie nieco, więc spełniły swoją funkcję. Zgadzam się jednocześnie z – chyba – Żonglerem, że bez nich tekst mocno traci na czytelności… No ale był pisany na konkretny konkurs, więc oderwanie od grafik raczej mu nie grozi.

Z jednej strony mi się podobało, bo ładnie przedstawiasz klimat tajemnicy i strachu bohatera, a z drugiej czegoś mi jednak zabrakło. No i, siłą rzeczy, bohater – przedstawiony jako kompletny tchórz – nie wzbudził we mnie za grosz sympatii. Nawet pod koniec.

W sumie czemu psy były bogami? I kiedyś przyjaciółmi, a potem stały się wrogami?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

;)

 

– Chwileczkę! Ico, widziałem, że tam się coś porusza.

Ico zamknął drzwi i powiesił klucz na pasie.

– Mój ojciec.

– Twój ojciec? Trzymasz ojca w zamknięciu?

– Nie mogę znieść myśli, że będzie gdzieś się błąkał. – Kapitan patrzył prosto przed siebie. – Ale muszę go trzymać w zamknięciu. Inaczej wyruszy na poszukiwanie człowieka, który nosi jego trupa. I zejdzie z pokładu.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czyżby “Pokój światów” Majki?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Idąc tym tropem może jednak Magneto?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Co jakiś czas efekty tych prac próbował podłączyć…” – Efekty prac? Była mowa o mechanizmach, nie pracach.

 

„Co jakiś czas efekty tych prac próbował podłączyć do siedzącego na krześle na samym środku robota, zwykle uprzednio testując przez podłączenie do któregoś z ustawionych pod prawą ścianą silników. Tych zaś było co najmniej kilka – zarówno parowych, jak i spalinowych, zespolonych z rurami wychodzącymi na zewnątrz budynku.

Była jednak i ściana po lewej, wraz z ustawionymi pod nią wielkimi…”

 

„Choć[+,] jak wielokrotnie powtarzał Baum, za wcześnie, by się tym chwalić światu.”

 

„Wrogie wojsko musiało być bardziej rozproszone, niż sądzili, skoro tędy też przeszli.” – Skoro tędy też przeszło, to wojsko, a nie przeszli.

 

„Sądząc po odgłosach, tym razem oprócz piechoty i moździerzy[-,] na polu bitwy pojawiły się maszyny kroczące.”

 

„Sięgnął do klapy na swym przedramieniu i ją otworzył. (…)

Nie powiedział, że wiele swych zdolności zawdzięczał nauce na samym sobie i wymianie części organicznych na zastępcze, wyjmowane ze słojów z formaliną. Gdy Baum parokrotnie dla zabicia czasu wchodził w dyskusje z robotem, zdarzało mu się napomknąć o początkach swoich prac.”

 

„– To nie serce czuje. Jednak wraz z nim brak mi też ducha – powiedział, by po chwili zamknąć osłonę.

Dorota chwilę milczała.”

 

„Blaszany wygrzebał się spod gruzu.” – Gruzów.

 

„Otworzył swoją torbę medyczną, narzędzia w środku przetrwały w idealnym stanie. Sięgnął po nie i przystąpił do pracy. Gdy skończył, walki nadal trwały, zmieniło się jednak coś innego.”

 

 

Podoba mi się pomysł na motyw, w którym bohater dostaje (a raczej sam sobie bierze ;) serce i uczuciem, jakie zyskuje, jest dla odmiany nienawiść. Przeczytałam gładko, ale ogólnie nie zostałam kupiona – jakoś zabrakło mi tu klimatu. Twoja opowieść wydała mi się napisana w sposób dość beznamiętny – oczywiście to zrozumiałe, zważywszy, że chodzi o pozbawionego emocji robota, ale z tego powodu czytało mi się dość sztywno i, no, bez emocji właśnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Najgorszą? Ja tam uważam, że twórcy świetnie sobie poradzili, Diablo po prostu poszło z duchem czasu. Trójka jest miodna i dobrze się w nią nawala, nawet jeśli klimat był lepszy w pierwszej i drugiej części.

I oczywiście tak, to cytat z Tyraela z cutscenki w Diablo III. Dajesz, NWM ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„– Powiadam ci, Wolfram, nie miał szczęścia ten mój kuzyn[+.]gGnom wsparł się na łopacie, ocierając czoło.”

 

„Pracował w milczeniu, rozkopując dalej grób. W końcu natrafił na zakopane ciało.”

 

„Musi[-,] z napadu, bo nikt przytomny…”

 

„– Tylko te wierszydła[+.] – Hugo potrząsnął rulonem.”

„Mimo to[-,] znaleźliśmy mogiły całej szajki…”

 

„Musi[-,] zakochał się, kretyn.”

 

„Wolfram milczał chwilę, spoglądając na kurhany i wspominając zabalsamowane ciało[+.]

 

„Wolfram przechylił się do pergaminu, na którym roześmiany gnom wskazywał żółtawy szkic, który pojawił się poniżej kołysanki-rymowanki pod wpływem ciepła[-spacja].”

 

„Nie pałętał się tu nikt[-,] poza zbrojnymi.”

„Nie to, co o tam[+.] – Wskazał palcem samotną postać, migającą w oddali między drzewami.”

 

„– Spokój w lesie był przynajmniej – skomentował Wolfram. – Nie pałętał się tu nikt, poza zbrojnymi. A tych było z daleka słychać. Nie to, co o tam – Wskazał palcem samotną postać, migającą w oddali między drzewami. – Wtedy samojeden nikt się w las nie zapuszczał.

– Dobrze, dobrze, rozumiem… Ale nie jest teraz lepiej?

– Teraz może i tak. Ale za parę miesięcy, może rok, ludzie zaczną wycinać las, polować.”

 

„Postać zbliżała się w ich kierunku” – Ten zwrot jest bez sensu, masło maślane. Nie mogła się zbliżać nie w ich kierunku.

 

„Okrzyknięta[-,] wyprostowała się gwałtownie, rozglądając się z przestrachem.”

 

„W lesie żyła Baba-Jaga,

Miała chatkę z masła,”

Czemu cytat kończysz przecinkiem?

 

„– Cochall! Jaśko!” – cholernie zgrzytnęło mi zestawienie imienia „fantastycznego” i swojskiego, polskiego.

 

„Dwoje wyrostków wyskoczyło zza drzwi. W dziewczynce rozpoznali małą spotkaną w lesie, zaś chłopiec wyglądał na jej brata.” – Bój się bogów, Psycho. Wyrostek to kilkunastoletni chłopak, dziewczynka nie może być wyrostkiem!

 

„W międzyczasie dziatwa gospodarza przyniosła miskę polewki i kaszę.

(…) Podał rękę Wolframowi i pożegnał się z wyraźną ulgą, zaganiając dziatwę z powrotem do chaty.”

Za blisko siebie ta dziatwa.

 

„…by wykarbować w głowach wasz obraz tuż obok leśnych demonów.” – Przyznam że nie rozumiem w jakim sensie zostało tu użyte słowo „wykarbować”.

 

„człeka usiecze[-,] miast potwora”

 

„Gnom długo chodził wokół skały, mamrotał coś pod nosem, przykładał do nosa jakiś dziwaczny okular…” – Czy na pewno do nosa się okular przykłada?

 

„Gnomy ze zbójeckiej bandy najwyraźniej nie porzuciły całkowicie wyuczonego w kopalniach i warsztatach Mahakamu rzemiosła. Hugo schodził po nich ostrożnie…” – Wiem, że się czepiam, ale to brzmi tak, jakby Hugo schodził po gnomach, a nie po stopniach, bo to gnomy były ostatnim podmiotem ;)

 

„Kawał drewna bujał się jeszcze kilka razy nad ich głowami, nim uspokoił lot na tyle, że mogli kontynuować wędrówkę.” – Jeśli się bujał, to przez chwilę, jeśli kilka razy, to np. zabujał (różnica między czynnością ciągłą a jednorazową).

 

„Większość leżała w równym rzędzie, pod jedną ze ścian. Te wyglądały na najstarsze, leżące tu najdłużej.”

 

„– Rozumne chłopaki od twojego kuzyna, jak mniemam, doszły do wniosku, że nikt poza nimi nie powinien znać lokalizacji kryjówki? – cCicho, bardzo cicho odezwał się Wolfram.”

 

„– Nie wiem[+,] może na takich jak my?”

 

„Wnętrze ozdabiała zgrabnie wyciętą wnęka” – wycięta

„gdzie nieludzi tak nie gnoją, a odmieńcy tacy jak ja mogą bezpiecznie żyć w podcieniach.”

– Co to znaczy, że w podcieniach? Dziwna przenośnia.

 

„A w tej chatce same dziwy,”

Znowuż mnie zdziwił przecinek na końcu cytatu

 

„Kaptur i większa jego część pokrywała rdzawa plama.” – Większą

„Nic dziwnego, ponoć patrzyły, jak jej rodzinę wyżyna w pień komando nieludzi.

Cochall patrzyła w ogień we wspólnej izbie…”

 

Przeczytałam gładko, ale jakoś mnie nie kupiłeś samą historią (chociaż, patrząc pod kątem konkursu, zgrabnie nawiązujesz do różnych okołowiedźmińskich miejsc/osób/wydarzeń itp.). Historia zresztą jak historia, trochę mnie poirytowała łopatologia dotycząca tej trucizny, co to ludzi trawi. Jakoś to wszystko zebrane razem do kupy nie przekonało mnie i tyle. Ale czytało się dobrze.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kto zgadnie taki epicki cytacik? ;)

 

You cannot judge me. I am justice itself!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Światowiderze, wielkie dzięki za wizytę i komentarz. Rozumiem, czemu końcówka pozostawiła niedosyt (może w przyszłości coś tu pogrzebię…), niemniej cieszę się, że jest klimat i że jednak przeczytałeś z zainteresowaniem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale druga jest z kropką!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z podanych przez Ciebie wariacji pierwsza imo jest zdecydowanie najlepsza.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Marsjanin?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czasem to jest fajne, ale czasem przekombinowane (np. moim zdaniem Sanderson w “Archiwum Burzowego Światła” jednak przesadził, bo co komu po cytatach, które są kompletnie niezrozumiałe przez wieleset stron).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

MrBrightside, no nie, ale opowiadanie to taka mała skala, z którą nie wiążę nadziei. Ot, piszę, bo mam pomysł.

Ale powieść to zupełnie co innego, nie da się porównać procesu jej tworzenia/planowania itp. z opowiadaniami. Mam nadzieję, że ktoś jednak to wyda, a w związku z tym chciałabym zaprezentować wydawnictwom produkt możliwie jak najlepszy. Dlatego kiedy Cet bardzo stanowczo zażądała rozdziałów, zaczęłam je równie poważnie rozważać.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Krótko mówiąc ilu czytelników, tyle opinii ;)

 

Zaczynam dochodzić do wniosku, że dodawanie rozdziałów “na siłę” już po skończeniu pisania, kiedy od początku w ogóle o rozdziałach nie myślałam, może być bez sensu. Tym bardziej bez sensu byłoby silenie się na dopisywanie tytułów tych rozdziałów.

 

Swoją drogą, nie mam nic przeciwko cytatom na początkach książek czy części książek, ale jeśli coś pojawia się na początku każdego rozdziału, to zwykle raczej mnie to drażni niż cieszy/interesuje.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jezu O.o

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przepraszam, że niezorientowana jestem, ale jakie dostałaś hasło w konkursie?

 

“Emeryci i renciści ciągnęli do niego jak ćmy do ognia, nie miał jednak takiego powodzenia z warsztatami dla dzieci i Karol obawiał się, że w przyszłości będzie tego gorzko żałować.

Co jednak mógł zrobić?”

 

„Tacy klienci jak on[-,] to tylko kłopoty.”

 

„– Sierotką jest się niezależnie od wieku[-.]Pprzerwała mu[-,] zdumiewająco ostro.”

 

„Nieproszona[-,] przeszła do kuchni”

 

„Często żartowała, że każdy punkt[-,] to godzina życia więcej.”

 

„Kiedy zobaczyła, że się waha, dodała z wyraźnym zniecierpliwieniem[+:] – Kaprys, nie kaprys, należy uszanować ostatnią wolę zmarłej.”

 

„Wyglądały tak samo jak wcześniej – oparte o krawędź, jakby spały, choć coś było inaczej, nie wiedział tylko co.

W trakcie licytacji zdziwił się tylko trochę – tę grę też miał wygraną.”

„Zbierał lewę za lewą[-,] i kiedy wybrał siódmą kartę, z zaskoczenia upuścił ją na stół.”

 

„As. Wygrał[+.]

 

Karty zawodziły potępieńczo.

As. Wygrał

Ostatnie wyjście. Król. Ten się nie ruszał, Karol musiał zwalczyć chęć potrząśnięcia kartą.

Kiedy pani Emilia rzuciła ostatnią kartę, król zaczął chichotać. Wysoko. Przenikliwie.

– Kaput – powiedział Karol, tym razem bez triumfu w głosie. Karty zamilkły.

Zebrał karty, znowu ciężkie, jak pięć dni wcześniej, kiedy wygrał je od babki.”

 

„Wygłodzony, wyjący opętańczo król odbijał się od powierzchni karty, dopóki Róża nie nakryła go dziesiątką. Odłożył nagle rozgrzane karty na swój stosik, odchrząknął, jakby mógł tym zagłuszyć mlaskanie.” – Kto odłożył? Brakuje mi tu dookreślenia podmiotu, bo ostatnim był król, ewentualnie to zdanie można dać do nowego akapitu.

 

Podobało mi się. Sugestywny, bardzo ładnie napisany, klimatyczny tekst. Spodobał mi się pomysł, ale także jego przedstawienie. Właściwie nie mam się do czego przyczepić więc napiszę tylko – dobra robota! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Trzymam za słowo :)

 

I nie mam żadnego prologu!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale fragment zakończony *** też można zakończyć w sposób cliffhangerowaty, nie?

 

Deirdriu, zakładki się sprawdzają w przypadku książki wydrukowanej, plik na komputerze jest bardziej kłopotliwy ;p A, niestety, nikt mnie jeszcze nie wydał ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

200.000 znaków prologu? Nie sądzę ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie mogę użyć dosłownego podziału na dni, bo początek jest zbudowany nieco inaczej niż reszta, więc na “dzień 1”, “dzień 2” się nie da ;)

 

Dzięki wszystkim za udział w dyskusji, czytam wszystko i myślę, co zrobić, bo jeszcze nie podjęłam decyzji.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Rozumiem… pytanie, czy spis treści typu “rozdział 1”, ‘rozdział 2” itp. spełniłby swoją funkcję tak jak spis treści z tytułami rozdziałów…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki za odzew ;)

 

Hm… Ze względu na wysoki stopień szczegółowości opisywanych wydarzeń jedyny sensowny podział, jaki mi ewentualnie przychodzi do głowy, to podział na dni. Bohaterka kładzie się spać – bach, koniec rozdziału, zaczynamy kolejny od ranka dnia następnego.

 

Pytanie, czy ma to dla Was znaczenie, że tak powiem, wizualne? Tak jak zauważyła Finkla – można dojść do momentu, w którym ktoś za nas zdecydował, że może nastąpić przerwa, więc odkładamy książkę/idziemy spać/itp.?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Niestety z “się” walczymy praktycznie wszyscy, cholernie trudno jest unikać zaimków zwrotnych ;)

 

Teoretycznie pewnie nie ma nic złego w nimbocumulusie, skoro jest na przykład nimbostratus, ale takie google wyrzuciło mi tylko wyniki dla tłumaczeń z angielskiego, nie dla “normalnego” użycia. No i po polskiemu też mówi się, że chmura jest kłębiasto-deszczowa, nie odwrotnie (jakby pierwiastek budowy był ważniejszy niż fakt jednoczesnej deszczowości ;p).

(EDIT: Wicked, przepraszam, ale SJP to żaden autorytet…)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgrabnie napisany, klimatyczny tekst. Nie ogarnęłam niestety co właściwie sołtysowa zakopała, a co miało uratować Polskę i Europę, ale to w sumie ma drugorzędne znaczenie.

Jeśli chodzi o język to miejscami stworzyłeś piękne zdania, jednak szkoda, że tak zgrabne zwroty jak ten:

“Dymy ciągnęły niebo w dół.”

sąsiadują na przykład z czymś takim:

“Szarość za oknem ołowiowo zmatowiała, coraz odważniej liżąc szyby ciężkim jęzorem.”

…Innymi słowy moim zdaniem miejscami przegiąłeś, ale to oczywiście tylko moje zdanie ;p

 

“I póki co, jakoś się trzymamy, ale gdy Tuchaczewski uruchomi i przyprowadzi swoje sybiraki, padniemy.” – Póki co jako wtrącenie powinno być albo wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

“Chyba[-,] że…”

 

“Być może trzynaście lat temu na Syberię rzeczywiście spadła Gwiazda Piołun, a Szatan uczynił bolszewików swymi poplecznikami w dziele zniszczenia. Nie wiem. Nie interesuje mnie teologia, a technologia. A w tym momencie tylko my stoimy na drodze ich diabelskich maszyn. I póki co, jakoś się trzymamy, ale gdy Tuchaczewski uruchomi i przyprowadzi swoje sybiraki, padniemy. A później Warszawa, Berlin, Paryż. Zginie świat, taki, jaki znamy. Chyba, że…

Zawiesił głos, a sołtysowa zaczęła się zastanawiać, kto był adresatem tej przemowy. Chyba nie oficerowie, którzy musieli ją słyszeć wielokrotnie. Ona? Wątpliwe. Rotmistrz Ortwein zapewne mówił do siebie. 

A szarość powoli przejmowała kąty.

 – Pod Skarżyskiem powstają nowe Legiony. Stalowa husaria, broń, dzięki której przeprowadzimy kontrofensywę, a te ziemie i wy, droga gospodyni, będziecie świadkiem największej bitwy w historii.”

 

“Od zwykłej bańki na mleko[-,] czy wojskową grochówkę[-,] odróżniał go tylko bursztynowo błyszczący symbol na pokrywie.”

 

“Jeśli ceną jest piekło, to chętnie ją zapłacę.” – Piekło

 

A wy, sołtysowo, macie zapewnić im prowiant, luzaki, a nawet cywilne ciuchy i przewodnika. Ku chwale Ojczyzny. A teraz odpoczynek.”

 

“Potężny nimbocumulus srożył się na północy…” – Nimbocumulus? Żyłam w przeświadczeniu, że poprawną nazwą jest cumulonimbus (tak mnie na studiach na meteorologii uczyli ;p)

 

“nowej dachówki[-,] w miejscu strzechy.”

 

“Jak ojciec i matka, którym drogę do nieba posrebrzał zimny, syberyjski księżyc.” – Nieba

 

“ – Panowie oficery[+.]kKobieta postawiła na stole kubki z aromatycznym naparem.”

 

“ – Racja[+.] – Nitecki był bardzo blady.”

 

“Stół pomógł jej utrzymać się na nogach. Szeptane zdrowaśki[-,] zachować przytomność.” – ewentualnie z półpauzą, ewentualnie można połączyć zdania i złączyć je Twoim ulubionym “a” ;)

 

“Bezużyteczne słupy linii elektrycznej nieco łamały słoneczną, sielankową kompozycję[-,] jak z obrazów Tetmajera.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W ogóle niewiele razy próbowałam, więc kompletnie się na tym nie znam, ale uwaga zaiste słuszna ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przepraszam za nieobecność. Dziękuję wszystkim za wizytę i lekturę!

 

Regulatorzy, cieszę się, że opowiadanie Ci się podobało i że motywacje/zachowanie bohaterów nie zgrzytały, tylko wydały się w miarę wiarygodne.

Co do imion i nazwisk bohaterów… cóż, pewnego pięknego wieczoru siedziałam sobie w bardzo miłym towarzystwie popijając wino i stwierdziłam, że Deinhard Riesling brzmi tak epicko, że po prostu muszę kiedyś nazwać jakąś postać w ten sposób ;) No a kiedy przyszło do nadawania imienia ojcu bohatera, nie mogłam nie zachować konsekwencji.

Dzięki Tobie poznałam różnicę między tuszem a atramentem, dziękuję ;D

 

MrBrightside, niestety to nie tak, że wzięłam do serca Twoje uwagi, by zmienić scenerię, bo to bardzo stare opowiadanie, w sumie to było moje pierwsze z “diabłem i wsią” ever ;)

Nie pozostaje mi nic innego jak przełknąć z godnością, że Ci się nie podobało ;) Przyjmuję na klatę wszystkie zarzuty o to, że “to już było”, że diabeł typowy itp. Dodam tylko, że wcale nie zamierzałam pokazywać przemiany Deinharda z dobrego w złego. Zgadzam się w 100% (z Tobą i Reg), że np. ta scena z kotkiem nie miałam pokazać, jaki to młody panicz jest dobry, tylko miała pokazać, że synowie ogrodnika nie są dobrzy.

Dobrze chociaż, że postacie poboczne i zwierzyniec miały swój urok ;)

A co do nazw – tak, absolutnie. Zdecydowana większość zastosowanych nazw to po prostu słowa w różnych językach określające konkretne cechy/zjawiska które miały się z danymi rzeczami kojarzyć ; p

 

Agroeling, przynajmniej fajnie, że dobrze napisane, nawet jeśli treściowo nie przypadło Ci do gustu.

No popatrz, nie miałam pojęcia, że słownikowo “oponent” dotyczy przede wszystkim dyskusji. Stosuje się to tak często w innych przypadkach, że zawsze wydawało mi się, że to zwyczajnie synonim do przeciwnika.

Ścierwojada poprawię, ale śmiejącego się kota zmieniać nie będę. W końcu to nie był zwykły kot ;)

 

Anet, cieszę się bardzo, dzięki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„załatwią swoje sprawy, ona poczeka, tyle już czekała… Ale i tak była to już kwestia dni, może tygodnia.”

 

„– Ale to żadna faty…– Nim pan Andrzej zdążył dokończyć” – brak spacji po wielokropku

 

„– Pani sobie nie żartuje! – krzyknęła kobieta i wybuchła płaczem.” – Wybuchnęła.

 

„Z pewnym niesmakiem stwierdziła, że umierając[-,] miała przed oczami twarz pana Andrzeja, tego wdowca z jamnikiem”

 

„– Pani…– Sanitariusz zrobił minę” – brak spacji po wielokropku

 

„ten tępy, przytłaczający ból był jak nagłe zanurzenie głowy w lodowatą wodę.” – raczej w lodowatej wodzie

 

„Tylko pod sam koniec kierowca oświadczył z miną kwaśną, że też nie wierzy” – czemu szyk przestawny? Mina kwaśna a nie kwaśna mina?

 

„Dwa następne tygodnie, jakie minęły, nim w mieszkaniu Reginy Cichy” – które, nie jakie

 

„Woda i piach spowalniały ruchy, ucisk w piersiach systematycznie narastał i coraz bardziej brakowało powietrza. Tak, faktycznie, brakowało. Oddychała, jak i żyła, siłą odruchu

 

Miejscami stosujesz bardzo długie akapity. Kiepsko się czyta takie zwarte bloki tekstu, uwaga czytelnika ucieka, jak nie ma na czym oka zawiesić.

 

„W nocy, szarpana bólem, nie mogła spać[-,] ale[+,] przywalona zmęczeniem, wstać też nie mogła.”

 

„A ten zegarek, czy nie był prezentem, jaki sprawiła mu na pierwszą rocznicę ślubu?” – prezentem, który

 

„Mężczyzna, chłopak raczej, wyciągnął przed siebie prawą dłoń i z namysłem, odrobinę nieporadnie, powtórzył gest kobiety.” – Przyznam, że nie rozumiem, o jaki gest tu chodzi…?

 

„– Nie bój się – poprosił łagodnym szeptem. – Nie zrobię ci krzywdy. – I chwilę wpatrywał się w Reginę czarnymi oczami, a potem dodał z powagą[-.+:] – Więc ty też nie rób sobie krzywdy, dobrze? – W oczach błysnęły radosne iskierki, na usta wrócił zawadiacki uśmiech.”

 

„sięgając po czajnik, nalewając do niego wody i ustawiając go na kuchence elektrycznej. Pierwszy raz w życiu pożałowała, że nie sprawiła sobie takiego elektrycznego.”

 

„Regina zatrzymała się w połowie kroku, a stare opakowanie z gazą mało nie wypadło jej z rąk.” – o mało

 

„Regina zatrzymała się w połowie kroku, a stare opakowanie z gazą mało nie wypadło jej z rąk.

– Co to znaczy? Kim ty w zasadzie jesteś? Nie. Nie wyjmuj rąk spod wo…

Ale Manuel już klęczał u stóp Reginy. Trzymał przed sobą upuszczoną gazę, jakby podawał bukiet dziewczynie, której właśnie się oświadcza.”

Jeżeli „o mało” jej wcześniej nie wypadło, to znaczy że nie wypadło, a więc Manuel nie miał co podnosić.

 

„…żadnych liter, tylko rozmazane linie. – Tylko rok, nie dłużej…”

 

„Zamiast spytać, skąd Manuel to wie, powiedziała tylko zmęczonym, ale kategorycznym tonem[-.+:]

– Nie wierzę ci.

(…)

– Nie proszę, żebyś mi wierzyła. Chciałbym tylko, żebyś nauczyła się tej sury.

(…)

– Tak. – Manuel uśmiechnął się niezrażony. Był tylko naiwnym dzieckiem…

(…)

Może to dobry sen. Tylko dziwny.

(…)

– Jedna ze świętych ksiąg – poprawił się Manuel. – Potrzebuję właśnie tej. Tylko tej jednej sury.”

…i tak dalej. Niby odstępy między tymi słowami są, ale „tylko” pojawia się w tej części tekstu nader często.

 

„– Oczywiście. – Manuel skinął z powagą. – On jeszcze nie istnieje.

– A ty go założysz? – spytała Regina, przybierając dobroduszny ton, jakby rozmawiała o oddziale zuchów z synkiem sąsiadki.

– Nie istnieje u was. U nas owszem. Powstał, zanim się jeszcze narodziłem.”

 

„Wtedy Manuel uśmiechnął się nieprzyjemnie, jakby [+z] politowaniem.”

 

„I sura zostanie źle przekazana, dodał jakby mimochodem, choć Regina wiedziała, ile ten fragment Koranu dla niego znaczy. (…) Kiedy oglądali na YouTube filmiki instruktażowe, spytała jakby mimochodem, czemu Manuel nie poprosi o pomoc któregoś z rodzimych recytatorów.”

 

„…cierpliwie, z szacunkiem i wyrozumiałością, prowadzi ją przez meandry dziwnych literek, jak tłumaczy Reginie, czym się różni dźwięk „d” w słówku pytającym „mada” od polskiego „d”….” – wielokropek ma trzy kropki, nie cztery.

 

„Tu masz „ba”, takie przewrócone „l” albo rozciągnięty na płasko uśmieszek, o[+,] spójrz…”

 

„Skłamała, że z takim wzrokiem i tak nie może korzystać [+z] komputera.”

 

„Spokojna pewność wypowiadanych słów zmieniała się w obraz pociągłej twarzy w orlim nosem i szpiczastym podbródkiem.” – z orlim nosem

 

„A Regina poczuła, jak po warstewce potu jej palce ześlizgują się z okiennej ramy.” – Dziwny zwrot. Nie rozumiem, o co chodzi z tą warstewką potu.

 

 

Czytało mi się dobrze. Już Ci to wyżej nie raz napisano – spokojnie możesz zająć się pisaniem historii obyczajowych, bo piszesz lekko, zajmująco i zwyczajnie ładnie. O ile jednak historia bohaterki – smutna, taka zwyczajna – jest opisana bardzo dobrze, o tyle wątek z Manuelem i religiami i poświęceniami wydaje się a) zbędny, b) doczepiony mimo wszystko na siłę, c) nieszczególnie przekonujący. Najgorzej zaś wypada ostatnia rozmowa Manuela z mistrzem, która dodatkowo psuje efekt zbudowany przez opisywanie życia Reginy przed i po wypadkiem lotniczym. Szkoda, bo początek z pojawieniem się Manuela intryguje, obiecujesz coś ciekawego… a potem czytelnik – a przynajmniej ja – tego nie dostaje. No i mimo wszystko wydaje mi się, że jak na niesioną treść opowiadanie jest jednak za długie. Ładnie piszesz, ale miejscami ogromna szczegółowość wydała mi się przesadzona (oczywiście to tylko moje zdanie).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Algirze, czasem zmiany czasów nie bolą, jeśli są wprowadzone sensownie, np. podkreślają dramatyzm niektórych scen. Jeżeli napisałeś ileś tekstów i w części nikt się tego nie czepiał, to znaczy że tam pewnie nie zgrzytało, a tutaj może akurat coś poszło nie tak. Różnie bywa.

 

Nie zgadzam się za to z Tobą co do sztancy. Dobry redaktor nie próbuje sprawić, by wszystkie redagowane przez niego teksty wyglądały jak z szablonu, tylko dostosowuje się do autora, próbując wydobyć to, co z jego pisaniny najlepsze – ale też musi bezlitośnie tępić błędy i nielogiczności ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ewentualnie możesz to faktycznie bardziej opisowo zrobić: bohater przyklęknął na oba kolana, po czym usiadł na piętach. Albo co. Jeśli to ma znaczenie, by czytelnik wiedział, jak on siedział ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję wszystkim! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Staruch kałasznikowa przewieszonego na ramieniu.” – przewieszonego przez, a jeżeli na, to raczej zawieszonego

 

„Od mostu dzieliło ich tylko kilka kroków.

– To głupota – mruknął Szymon. – Tylko niepotrzebnie stracimy cały dzień.”

 

„– To głupota – powtórzył Szymon, ale poszedł za nim.

Dawny kanał melioracyjny miał zaledwie dwa metry szerokości, ale płynące z nurtem śmieci utworzyły tamę pod mostem, a woda rozlała się na okoliczne łąki. Szymon i Staruch zamierzali z pomocą haków rozwalić tamę, a cięższe kawałki drzewa i gałęzie wyciągnąć linami na brzeg kanału. Na powierzchni wody wirowała lepka żółta piana. Brodząc po kolana w wodzie i mule wolno zbliżali się do betonowego mostu.”

 

W sumie po co nakłuwać ciała? Jeśli chcieli je tylko wyciągnąć, to dużo łatwiej byłoby przesunąć takie nabrzmiałe niż ze „spuszczonym powietrzem”, które na dodatek jest niebezpieczne…

 

„Szymon, brodząc po kolana w wodzie, odrzucał mniejsze śmieci i folię.” – jedną folię?

 

„– Jesteśmy tu już za długo.

– Może już czas, żebyśmy zostali na zawsze.”

 

„– Co to było? – krzyknął. – Co to kurwa było?” – Jak krzyknął, to potrzebny jest wykrzyknik.

 

„Ze złością odepchnął ciało Starucha. Już dawno trzeba było stąd odejść. Czuł potworną złość, a zimna woda odbierała mu oddech.”

 

„jama w ziemi z drewnianą podłogą i stropem z belek przysypanych ziemią

 

„już dawno straciły termin przydatności do spożycia, ale wciąż dawały się zjeść z przyjemnością. Prawdziwy skarbiec w tych trudnych czasach. Nigdy nie poznali ludzi, którzy zbudowali ziemiankę, ale nie było to dla nich ważne”

 

„–Nie żyje.” – brak spacji po półpauzie

 

„Szymon przez krótką chwilę się zastanawia, czy nie powiedział tego zbyt zdecydowanym głosem.” – Skąd nagła zmiana czasu na teraźniejszy?

 

Dopisek późniejszy: Przyznam, że naprawdę rozstrajają mnie zdarzające się raz na jakiś czas nagłe zmiany czasu z przeszłego na teraźniejszy i z powrotem.

 

„Po lichej kolacji z gotowanych ziemniaków i warzyw…” – Jeśli i tak musieli zostawić część zapasów, bo by ich nie unieśli, czemu nie zjedli sutej kolacji?

 

„Po kilku dniach obserwacji znał ich bardzo dobrze. Najgroźniejszy wydawał się Szymon” – Kiedy mowa o dwojgu ludzi, to Szymon był raczej groźniejszy od Wery niż najgroźniejszy.

 

„Czuł w nogach kilometry pokonane w ostatnich dniach.” – Przecież od co najmniej kilku dni podglądał Starucha, Szymona i Werę, nadal był taki zmęczony?

 

„Jonasz lgnął po kolana w błocie.” – lgnął?

 

„Nie chce zrobić wam krzywdy.” – chcę

 

„Szczeknęła zasuwa” – szczęknęła

„– Chce wam pomóc.” – chcę

„Otworzył klapę i cofnął się po drewnianych schodkach do wnętrza ziemianki. Jonasz nieporadnie zszedł za nim, stanął na środku ziemianki…”

 

„Kiedy bomby zdmuchnęły stolicę, zostaliśmy ślepi jak krety. Kompania została zluzowana. Tropiliśmy je jeszcze przez kilka miesięcy. Na koniec zostałem tylko ja.”

 

„Ten jest wyjątkowo wredny. Lata nisko, wali do wszystkiego co się rusza. Człowiek, który nim steruje, jest wyjątkowo okrutny.”

 

„Trzy ciężkie wozy bojowe szły z rykiem silników.” – Czepiam się, ale od kiedy wozy chodzą?

 

„Jechali na pełnej szybkości wąską drogą przez las” – Jeździ się z szybkością, a nie na niej

 

„– Uważajcie, kurwa! (Hamkało).” – Tu i potem – zakończyłeś zdanie wykrzyknikiem, dodatkowa kropka po nawiasie raczej nie jest dobrym pomysłem

„– Jest już blisko (radiooperator Kuba). Mam go wciąż na radarze. Jest szum!” – Czemu określenie mówiącego znajduje się w środku jego kwestii dialogowej? Dziwnie to wygląda.

 

„– Tropiliśmy go od pięciu miesięcy… – Sszepcze Jonasz.”

 

„– Dlaczego? – pyta. – Dlaczego koniecznie chcesz to zniszczyć?

Jonasz chce natychmiast odpowiedzieć, dlatego szybko przełyka kawałek mięsa i popija wodą z manierki.”

 

Jonasz podchodząc do ziemianki mówi, że chce pomóc. W czym niby? Szymonowi i Werze w żaden sposób nie pomógł.

 

„przewiesił na ramieniu karabin” – wcześniej już było o przewieszaniu

 

„…ruszył w stronę wyjścia. Ubierał się po drodze. Na schodkach przypomniał sobie o plecaku. Wrócił do stołu, zarzucił plecak na ramię, jednym ruchem zgarnął naszywkę wielorybników i z rozmachem przyczepił ją do ramienia. Następnie ruszył w stronę wyjścia…”

 

„Licha ziemianka spoczywała we śnie” – Co to znaczy?

 

„odbezpieczony pistolet wkłada pod plecak, który tej nocy będzie jego poduszką” – może się nie znam, ale wkładanie odbezpieczonego pistoletu pod plecak na noc wydaje mi się skrajną głupotą. Człowiek poruszy się we śnie, odwróci na bok, jakiś wystający element plecaka coś naciśnie itp… Za duże ryzyko.

 

„O świcie znów jest w drodze: z ponurą twarzą i błędnym spojrzeniem przemierza równinę jak człowiek ścigany przez duchy. Wciąż spogląda na bezchmurne niebo. Przed południem dociera do miejsca, gdzie stoją wraki samochodów i leżą napuchnięte ciała jego dawnych towarzyszy. Jonasz z twarzą zasłoniętą mankietem…”

 

„Potężny narwal przewalił się przez prawy bok, opadł na wysokość kilkunastu metrów i przyśpieszył: teraz czuć było na skórze wibracje jego napędu. Jonasz czuje bezsilność. Pozbawiony czujników, wyrzutni rakiet i samochodu jest jak drapieżnik, któremu wybito kły. Nie może polować. Jonasz, niczym pokonany żołnierz patrzący na przemarsz obcych wojsk, przez lornetkę obserwuje majestatyczny ruch wielkiego narwala. Potężne cielsko leniwie opada do wysokości stu metrów i przyśpiesza.”

Jak to jest z tym opadaniem? Najpierw kilkanaście metrów, a potem nagle sto?

 

„Zakłada opaski uciskowe na udo i przedramię. Ustaje krwawienie.” – Zły szyk – krwawienie ustaje. Bo inaczej wychodzi, że to Jonasz jest wykonawcą czynności.

„Dla Jonasza świat już dawno został odwrócony w swych posadach” – Mówi się o ruszaniu z posad.

 

„A więc zginę w takim miejscu. Na tę myśl pokręcił głową. Jeszcze, kurwa, nie dziś. Nie tym razem!” – Oczywiście pewnie się czepiam, ale w tym kontekście „Nie tym razem” brzmi jakby Jonasz już kiedyś stanął w szranki z narwalem i dał się wtedy zabić, ale dziś nie pozwoli, by to się powtórzyło ;)

 

„Jonasza z jasnych chmur wynurzył się wielki narwal i otoczony swym nieśmiertelnym majestatem, płynął ku żałosnym ludziom i ich żałosnym sprawom na ziemi.” – Wtrącenie winno być albo wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

„Godził ich swą pieśnią.” – Godził ich w sensie zażegnywał kłótnie? Czy raczej godził w nich?

 

„Po kilku minutach syta bestia wytoczyła się z hangaru, ponownie przetoczyła pasem startowym i uniosła do nieba.”

 

Wolno wczołgał się po stalowych schodkach i pchnął uchylone drzwi. W środku panowała zupełna cisza, zakłócana monotonnym szumem komputerów. Przed panelem z ekranami dostrzegł człowieka siedzącego na fotelu. Jonasz wolno wczołgał się do środka. Wymierzył w głowę obcego mężczyzny. Potem wolno opuścił broń.”

 

„Ciepło ciała Wery i Szymona odcinają się jasną barwą od zimnej ziemi, gdy wychodzą przed ziemiankę, a potem ruszają na południe.” – Albo ciepłe ciała, albo ciepło ciał.

 

Hm… Niestety, nie zostałam kupiona. O ile początek mnie zainteresował (niestandardowa wizja i świat), o tyle rozwinięcie już nie, a zakończenie też nie przemówiło. Po pierwsze kompletnie umknęło mi dlaczego Jonasz najpierw dezerteruje, najwyraźniej głęboko gdzieś mając towarzyszy i wieloryba, a potem nagle postawił sobie za cel zabicie bestii? To jakieś nagłe nawrócenie? I serio, czemu on w ogóle uciekał, skoro nie miał ani przed czym, ani za bardzo dokąd?

W sumie po co Szymon i Staruch próbowali rozwalić tamę? By sobie zalać ziemiankę?

Końcówka mnie zdecydowanie nie przekonała, bo najpierw opisujesz obrażenia Jonasza jako bardzo poważne, a potem on z tymi obrażeniami czołga się przez kawał terenu i jeszcze zamierza ładnych kilka godzin pożyć, “opiekując się” Werą i Szymonem.

Nie bardzo też w sumie czaję ideę wielorybów. Naprawdę opłacało się komukolwiek konstruować aż tak wielkie maszyny? Przecież to mnóstwo materiałów, części, mnóstwo paliwa potrzebnego do wznoszenia się… A małe maszyny zabijają równie skutecznie jak nie skuteczniej, trudniej je wykryć, wymagają mniej nakładów itp.

Co do symboliki – Jonasz powinien jakimś sposobem znaleźć się w wielorybie, bez tego się nie liczy ; p

Technicznie potykałam się dość często o różne drobiazgi czy trochę niezręczne sformułowania. Poza tym naprawdę, ale to naprawdę drażniły mnie te niczym niewytłumaczalne zmiany czasów. Czytałam przez to na raty, bo tekst długi, a wymęczył mnie okrutnie.

 

Podsumowując – jest tu jakaś iskra, coś nowego i oryginalnego, ale to coś utonęło w fabule i wykonaniu, niestety ; (

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Trzymaj się więc tego optymizmu ;) I pisz jak najwięcej!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie daj się rzeczywistości ;)

 

A za czepialstwo jednak trochę przepraszam ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Wczoraj idąc do kiosku po gazetę, zobaczyłem go z durszlakiem na głowie i zagadałem o przebranie pirata.” – wtrącenie albo powinno być wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

„Początek października[+,] a temperatura w cieniu ponad trzydzieści stopni.”

 

„– To znaczy[-,] kiedy zacznę paradować w durszlaku na głowie?”

 

„Michał byłby zwyczajnie zapomniał o uroczystości, ale małżonka[+,] licząc na prezent, grzecznie mu o tym odpowiednio wcześniej przypomniała.”

 

„– Ja… Ja myślę, że armia szatana przybędzie na ziemię i usmaży nas w piekielnym ogniu, a właściwie[-,] że już to robi.” – W sumie Szatana wypadałoby zapisać wielką literą, to nie borowik.

 

„A poza tym[-,] co ty taka zaskoczona?”

 

„– Ok, przestań rozpaczać.” – czepiam się, ale słownikowo jest albo OK, albo okej

 

„Beata jak zwykle czekając na wyniki krwi, obgryzała paznokcie.” – Kulawe zdanie wyszło, by wynika z niego, że Beata zwykle czekała na wyniki, a nie że zwykle obgryzała paznokcie.

 

„Beata oznajmiła mężowi, że już nigdy nie zje makaronu i nie pójdzie na spotkania pastafarianów.” – pastafarian

 

„– Rób[-,] co chcesz, tylko daj mi święty spokój.”

 

„– To[-,] co chciałeś mi pokazać?”

 

„– Ale… Po co mi teraz oglądać twoją ciemnię? – kKobieta podejrzliwie spojrzała na męża.”

 

„To znaczy[-,] moim zdaniem powinniśmy się tu… przeprowadzić.”

 

„– Te zapasy, nie wiem, na jak długo nam starczą.” – Zdanie wydaje mi się dziwne. „Nie wiem, na jak długo nam starczą te zapasy” ma sens, ale w obecnej formie jest jakieś nienaturalne.

 

„– Zlikwidowałem lokatę oszczędnościową i wziąłem kredyt… Wiem, że nie powinienem tego robić za twoimi plecami, ale teraz… Teraz te pieniądze nie są już nic warte.

Żona chciała powiedzieć, że dwa lata temu jeszcze były, ale ugryzła się w język.”

 

„Z wizyty na wizytę ilość jedzenia[-,] jak i wody ulegała ograniczeniu.”

 

„Beata leżała na łóżku, na różowej kołdrze i gapiła się na migoczącą żarówkę.” – Nie mieli żadnej pościeli na zmianę? ; p

 

„Beata uśmiechnęła się, albo a raczej wykrzywiła usta w grymasie, który miał udawać uśmiech.”

 

„Pierwsze zbliżenie po… Nie była pewna, chyba jej zdaniem po siedmiu miesiącach. Seks. Praktycznie jedyna rozrywka w podziemnym schronie, gdzie nie było telewizora, Internetu, a telefonom komórkowym brakowało zasięgu.”

No to jeśli seks był jedyną rozrywką w schronie, a siedzieli w nim już od dłuższego czasu, to czemu to był pierwszy raz od siedmiu miesięcy? Pogubiłam się…

 

„– Bo są duże, a poza tym[-,] po co ci laptop bez Internetu?”

 

„Jedyna[-,] słuszna decyzja.”

 

„– Ta… Ludzie zwykle uciekają do religii, gdy jest im źle. Ja teraz żałuję, że w nic nie wierzę. Taki Bóg katolicki, życie wieczne, niebo

– Niebo? – zapytała ze zdziwieniem żona. – Twoim zdaniem trafiłbyś do nieba?”

– W tym kontekście Niebo wielką literą.

 

„Nie mamy innej opcji. Inaczej tu zgnijemy.”

 

„Beata siedziała na łóżku, na kolanach trzymała szklaną kulę[- ]tę, którą pięć lat temu podarowała mężowi.”

 

„Wprost przeciwnie[+,] mogę ci życzyć ich odwrotności…”

 

„Tak jak to sobie przyrzekaliśmy na ołtarzu przed Bogiem, w którego żadne z nas nie wierzyło.”

Na ołtarzu, serio?

 

„Abyście nie traktowali mojego listu jako żart, dołączam swoją fotografię na tle waszego domu.” – Listo jako kogo, czego – żartu

 

„Kobieta zamilkła, podeszła do ściany i zaczęła przywalać głową w cegły.” – Przywalać? Raczej walić/uderzać

 

„Cisza zakłócona jedynie nieregularnym oddechem dwóch skazanych na siebie ludzi.” – Dwojga, a nie dwóch

 

„– A jeśli latający statek makaronowego króla będzie na ciebie czekał?[+!] – krzyknął za nią Michał.

– To polecę[+!] – odpowiedziała krzykiem żona.”

 

„– To niebezpieczne[+,] byś wychodziła tam sama.”

 

 

W zasadzie mogę podpisać się pod komentarzem Cobolda – opowiadanie ma mocne strony, w tym smutny, przybijający wydźwięk, przedstawienie apokalipsy w skali mikro, niektóre dialogi, ale ma też strony słabe. Przede wszystkim, jak dla mnie, było nieco za długie jak na niesioną treść, zgadzam się też z wyżej wspomnianym Coboldem m.in. w kwestii ułatwiania sobie życia poprzez skracanie czasu oraz wtrętów filozoficznych. Czytało mi się ogólnie dobrze, piszesz coraz lepiej. W kontekście nominacji muszę się jednak zastanowić.

Generalnie mam nadzieję, że moje małżeństwo będzie szczęśliwsze po 15 latach niż Beaty i Michała…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Może i dynamiczna, ale podtrzymuję, że nienaturalna. No… tak się nie zapisuje dialogów i tyle. Każdy redaktor zacząłby Ci przy tym grzebać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„– Jeżeli zdecydujemy, że tak… Tto tak.”

 

„W każdym razie[-,] to nie pański problem, profesorze.”

 

„– Idź sobie[-,] albo zobaczysz!”

 

„– Ła, już nigdy tu nie wrócę! – kloszard zaskrzeczał kloszard głosem dziewczynki, odlatując pod łóżko.”

 

„– Chciałbym, żeby to było takie pros… – uUrwał i na chwilę zatopił się w myślach.”

 

„– Ile razy mam ci powtarzać… – pProfesor zaczął odgrywać rolę swojego lalkowego sobowtóra, potrząsając figurką.ę

 

ę– Chyba teraz musisz go przepędzić naprawdę – dziewczynka szepnęła dziewczynka, przesłaniając usta dłonią.ę

 

„Menel wzruszył ramieniem i chyba parsknął, ale Pann nie mógł tego usłyszeć przez dzielącą ich odległość. Chciał coś dodać, ale po pierwsze nie miał pojęcia…”

 

„Na tyle dokładne, by wytwarzać pole magnetyczne[-,] w tak wybiórczy sposób…”

 

„Sęk w tym, że im bardziej zagłębimy się w mikroskalę, tym ciężej będzie nam definiować wynikanie, ciąg przyczynowo-skutkowy.

– Coś z kwantami? – rzucił na ślepo agent.

Profesor zamrugał szybko, po czym westchnął jeszcze ciężej niż poprzednio.”

 

„Pann wskazał dłonią dalszą część pomieszczenia, zauważywszy, że stojąc na środku[-,] przeszkadzają robotnikom.”

 

„która umożliwi istnienie wszystkich możliwych stanów wszystkich możliwych układów elektrycznych oprócz… – pPrzerwał, dodając wagi ostatniemu słowu.”

 

„Poza tym[-,] mam dokumentacje całego przedsięwzięcia…” – dokumentację?

 

„– Do widzenia[+,] prof…”

 

„Jeden z pięciu niemal identycznych naukowców, wgapionych w szybę, odwrócił się w stronę drzwi i skinieniem powitał gości. – Proszę posłuchać.

Firmington zbliżył się do szyby i podniósł z pobliskiego stołu parę słuchawek. Po drugiej stronie bariery…”

 

„Ludożercy w krwistoczerwonych uniformach mierzyli się spojrzeniami z kontrastem upiętych pod same szyje białych koszul i twarzy, w zakłopotaniu nie ustępujących kolorem ubiorowi badanych.” – Może się czepiam, ale ilekroć czytam to zdanie, wychodzą mi upięte pod same szyje twarze, co jest kompletnie bez sensu…

 

„Manipulowanie szarą masą, odrażające, prawda[+,] profesorze?”

 

„Dopiero po chwili dotarło do niego, że przerywanie wariatowi[-,] który zagraża życiu jego córki mogło nie być najlepszym pomysłem.”

 

„Co kilka sekund któreś z trójki odchrząknęło niezręcznie.” – Odchrząkało? Czynność się powtarzała, a „odchrząknęło” jest jednorazowe, już w przeszłości.

 

„– Chyba na zewnątrz coś… Zzgubiłem – wydukał mężczyzna.”

 

„Po chwili konsternacji kloszard wyciągnął ramię w kierunku, ledwie widocznego spod chmury odłamków, Księżyca.” – Pewnie się czepiam, ale czy coś może być widoczne spod chmury?

 

„– Latać jak ptaki. – Rozmarzył się menel.” – Nieprawidłowy szyk. Menel rozmarzył się.

 

Przychylił się i z trudem ściągnął z nogi jeden but, po czym wręczył go profesorowi.” – To słowo zwraca uwagę, bo jest dość rzadko używane w tym kontekście, a dopiero co użyłeś go kilka akapitów wcześniej.

 

„Mimo[-,] że bezdomny dobrze wiedział, że nie było już czego ratować”

 

„Nigdy dotąd, ani nigdy później[+,] nie rozumieli się tak dobrze, jak teraz.”

 

„– Krljazdek[+.]kKobieta podziękowała, po czym wróciła do objaśniania klasie pracy domowej.”

 

„Bo tak daleko[-,] jak my nie zaszedł jeszcze nigdy nikt.”

 

 

Co do samego opowiadania… Podoba mi się podwójny tytuł. W ogóle sam pomysł na podwójny tytuł i jego brzmienie też. Ponadto naprawdę spodobał mi się początek – zdołałeś mnie zainteresować, lubię absurd, humor, wszystko zaczyna się tak fajnie lekko i… i potem mnie kompletnie zgubiłeś, niestety. Cała ta cudna lekkość uległa zagubieniu w momencie w którym pojawia się wątek menela za oknem, potem jest dużo tłumaczenia o tych polach elektromagnetycznych – i to już uznałam za, przepraszam, nudne – a choć pojmuję (chyba) idee, jakie Ci przyświecały, zakończenie nie podoba mi się w ogóle. Mam wrażenie, że zostało kompletnie zatopione w absurdzie, oderwane tak od lekkiego początku, jak i potem techniczno-naukowego środka. W ogóle do niczego mi nie pasuje.

Innymi słowy uważam, że Twój tekst jest nierówny, niezbyt dobrze utkany pod względem kompozycji. Tak jakbyś nie mógł się zdecydować, w jakim właściwie tonie chcesz go utrzymać i co chcesz z nim zrobić, aż wyszła Ci jakaś hybryda. Początkiem obiecałeś coś innego niż zaserwowałeś w efekcie no i… no i choć w sumie czytało się nieźle, to ja nie zostałam kupiona.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

NoWhereMan, oczywiście znam Death Note’a, niemniej to nie on był dla mnie inspiracją do napisania tego opowiadania. Jeśli Deinhard kojarzy Ci się z Lightem to mimo wszystko słabo, Light to był niezły psychol ; p

Dobrze, że historia mimo wszystko wypadła dobrze, jeśli choć trochę dobrze się bawiłeś przy lekturze, to wszystko jest na swoim miejscu. Dzięki za klik!

 

Morgiano, cieszę się, że uważasz opowiadanie za dobre. Może nie do końca moje ulubione, ale jedno z trzech najbardziej ulubionych na pewno, mam do niego potężny sentyment ;) Myślę, że Deinhard sobie poradził z ciężarem, który przyjął na swoje barki. Dzięki za głos do Biblioteki!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

IMO źle to wygląda, nienaturalnie. Może raczej coś w tę stronę?

 

Nagle wujek wrzasnął:

– Złodzieje!

 

?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję Tematycznym ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Finkla, właśnie to chciałam osiągnąć, pokazać anioła i diabła w odrobinę odwrotnych, przewrotnych rolach ;)

Spoglądanie zmienię.

Dzięki za wizytę, cieszę się, że dało radę wciągnąć i że postacie wyszły niezłe.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki wszystkim za wizyty!

 

Tarnino, moim celem było pokazanie anioła jako niefajnego, natarczywego właśnie gościa.

Styl i język zawsze można doszlifować, ze świecą szukać tekstów idealnych ;)

Co do konia – masz rację, niemniej moim zamysłem było to, że ulubieniec Deinharda nie ma biegać po wypadku w wyścigach, tylko dożyć starości gdzieś na jakimś pastwisku. No ale zrozumiałe, że czytelnik nie siedzi w mojej głowie.

No i w sumie zgadzam się też co do tego, że lepiej jest obrazowo oddać rozmiar czegoś niż podawać metry/łokcie. Ale tu już kombinować nie będę (z braku czasu, nie chęci).

 

drakaino, mam nadzieję, że w wolnej chwili przeczytasz opowiadanie i dasz znać, co o nim sądzisz.

 

katiu, bardzo się cieszę, że Ci się podobało i że uważasz, że tekst jest klimatyczny i dobrze napisany. Jak napisałam w przedmowie, to jeden z moich ulubionych tekstów, więc tym bardziej się cieszę, jeśli i innym się podoba ;) No i dzięki za klika.

 

Darconie, Tobie też dziękuję za kilk. Te nieszczęsne powtórzenia postaram się anihilować w wolnej chwili. Aż wstyd mi za tego przybysza. A nad czynnościami gębowymi w dialogach się zastanowię, muszę to sobie przeczytać jako całość.

Ale głośną ciszę zostawię, chyba że ktoś jeszcze zwróci na nią uwagę (sam, nie dlatego, że Ty ją wymieniłeś. Taki uparciuch ze mnie ;p).

Nad finałem się zastanowię, jeśli aż tak bardzo Cię zabolał. I tak często wpadam w sztampę, więc jeśli mogę jej uniknąć…

Niemniej cieszę się, że at the end of the day jesteś usatysfakcjonowany lekturą. Zwłaszcza że moje dotychczasowe teksty raczej Cię do siebie chyba nie przekonywały. Dzięki za głos do nominacji ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Żadnych ślad stóp, łap, racic” – śladów

 

„Mniej miał szczęścia faktycznie tego dnia.” – Nienaturalny szyk

 

„Po pewnym czasie coraz większa grupa mrówek zaczyna podążać w tamtym kierunku, zostawiając na swojej drodze ślad feromonowy[+.]cCiepły kobiecy głos ilustrował film przyrodniczy odtwarzany na ekranie.”

 

„…uwieczniała sklecona z gliny i blachy statua wyrażająca zgarbionego mężczyznę siedzącego okrakiem na gigantycznym grzybie…” – Czy statua może kogokolwiek wyrażać?

 

„…śmiertelną ofiarą morderczych maszyn, która złożyła swój los w obronie współbraci.” – Miejscami mam wrażenie, że silisz się na ładne, okrągłe zdania, a wychodzi Ci przez to trochę nie po polsku. Co to znaczy złożyć los?

 

„– To przypełzło dziś na drugą stronę wielkiego muru[-.] – zaczął nieco pompatycznie”

 

„– Tato, czy to jest mrówka? – zawołało jakieś dziecko, nieświadome narastającej grozy.” – Skoro zawołało, to przydałby się wykrzyknik

 

„Pułkownik dosłyszał ten komentarz i wyjaśnił[-.+:]

 

„Tak[-,] czy siak, to nie jest mrówka!”

 

„– Nie! – Przestali zaskoczeni nagłą odpowiedzią.” – Nieprawidłowy zapis dialogu. Po kwestii dialogowej, po półpauzie, powinien nastąpić opis dotyczący czegoś związanego z osobą mówiącą. Tu skaczesz z tematu na temat. „Przestali” powinno się znaleźć w nowym akapicie.

 

„– Również nie! – Przedstawiciele owej grupy unieśli wymownie brwi, aby zasygnalizować swoją konsternację.” – j.w.

 

„– Graut[+,] do rzeczy, to nie teleturniej.”

 

„Rzucił jej gniewne spojrzenie, ale dokończył[-.+:]

 

„Gdy jesteśmy razem, nic nas nie pokona. Za każdym razem, gdy następował przełom, organizowaliśmy się na nowo i za każdym razem coraz efektywniej.”

 

„– Nie wiem, o co chodzi ci, Graut, ale ja w ekskrementy nie wchodzę[+.]sStarucha znowu próbowała być zabawna, ale pułkownik wiedział, że należy ją ignorować.”

 

„Graut wziął kilka oddechów. Na ten moment czekał od kilku lat.”

 

„A wyobraźcie sobie, co się stanie, gdy wokół Nowego Aleppo pojawi się takich tysiące.” – pojawią

 

– Wozy strażackie też były tanie w produkcji[+,] a tylko głowa od nich bolała[+.]rRaz jeszcze uwaga starej zdekoncentrowała część zebranych.

 

„– Ona dość słabo działa bez prądu – rzucił ów męski głos należący do Markusa.” – Co to znaczy „ów” w tym przypadku? Ów głos czyli jaki?

 

„Tylko[-,] kto powinien w nim zasiąść? – zZawiesił znacząco głos.”

 

„Zgodnie z ustaleniami męski głos Markusa przerwał milczenie.

– Ty to zacząłeś, Graut, więc ty powinieneś wziąć odpowiedzialność za swój pomysł – ponownie odezwał się znajomy męski głos.

Wyszło bez sensu, bo zwyczajnie niepotrzebnie powtarzasz tę informację.

 

„Odezwały się brawa, ale tym razem[-,] jakby bardziej entuzjastyczne.”

 

„…w zależności od warunków środowiska – mówiła lektorka niskim, dźwięcznym głosem[+.]tTu widzimy, jak pojedynczy osobnik poszukuje swojej kolonii.”

 

„Nierównomierne migotanie kursora jedynie wskazywało…” – Nienaturalny szyk.

 

„…albo gdy po prostu wyczerpały się okoliczne zapasy[+,] takie[-,] jak owoce i zwierzęta.”

 

„Zaś to, co udało się wytworzyć[+,] wysyłała na ludzkie osiedle.”

 

Trochę przeczysz sobie w opisie tego, że z jednej strony ludzie lubili się przenosić z miejsca na miejsce, wybierając lokacje bogate w zasoby, a z drugiej Nowe Aleppo od kilkudziesięciu lat stało w tym samym miejscu.

 

„Wroga armia zaś z braku możliwości uruchomienia produkcji nowych automatów, które byłyby w stanie ruszyć na pozycje wroga, okopała się w ruinach miast. Tam, gdzie natrafiła na opustoszałe, choć nie całkiem zniszczone fabryki, próbowała uruchamiać linie produkcyjne. Zaś to, co udało się wytworzyć wysyłała na ludzkie osiedle.

Nowe Aleppo zostało założone kilkadziesiąt lat wcześniej[-.+,] Zz AI zajęła pobliskie miasto niedługo później.”

„Po paru latach doświadczono pierwszego natarcia. A z czasem Nowe Aleppo doświadczyło wielu najazdów…”

 

„Problem z nimi polegał na zbyt dużej autonomii nawet[-,] jak na nieograniczone możliwości sztucznej inteligencji…”

 

„Druga frakcja wprost przeciwnie[+,] postanowiła przygotowywać rajdy na obóz ludzki, ale z zamiarem ich zniszczenia.”

 

„Wokół obozu na czatach wystawiono straże…” – masło maślane wyszło

 

„…które dymem miały zasygnalizować dokładny kierunek natarcia. Daleki zwiad wysłany kilka dni wcześniej powrócił wczoraj z wiadomością, że w mieście zaczęło dziać się coś niezwykłego. Znad jednej z fabryk unosiła się delikatna smuga dymu i dało się słychać odległy szum.”

 

„– Przejście, przejście, bo w was trafi – wrzeszczał.” – Skoro wrzeszczał, to brakuje wykrzyknika.

 

„– Ruszajcie[+!]Graut krzyknął [+Graut] w tył w kierunku plutonu rowerzystów.”

 

„– Ruszajcie – Graut krzyknął w tył w kierunku plutonu rowerzystów.

Niemal sto maszyn ruszyło pod naciskiem mięśni. Zrazu powoli, ociężale, ale pod wpływem mięśni nóg coraz szybciej zaczęły się kręcić ich koła zawieszone tuż nad ziemią. Tylne koła maszyn…”

 

„– No to konar zapłonął – przyznała kwaśno[+.]mMacie panowie coś równie morderczego na deser, czy to koniec przedstawienia?”

 

„– Markus[+,] pogoń ich, rusz się…”

 

„Markus spojrzał wymownie na Grauta, jakby chciał zapytać, od kiedy to są moi ludzie, ale pobiegł w ich kierunku.” – Od kiedy to są jego ludzie, a nie moi

 

„Fakt, że po chwili kolejny strumień zalał ten, który udało się deaktywować.” – dezaktywować.

 

„I mimo, że działo non stop ładowało w nie elektrycznym ogniem.” – To nie jest samodzielne, pełne zdanie.

 

Poczytaj przy okazji o przecinkach przy mimo że. To powinno wyglądać tak:

„I mimo[-,] że działo non stop ładowało w nie elektrycznym ogniem[-.+,] Mmimo[-,] że powietrze zrobiło się rześkie od ozonu[-.+,] [-I]mimo[-,] że ludzkie plemię prześcigało się w soczystych bluzgach, mrówki nieubłaganie podchodziły coraz bliżej.”

 

„Wyszła na przedpole, podparła się pod boki i powiedziała do siebie[-.+:]

„Najbardziej konserwatywny ze scenariuszy zakładał podporządkowanie nowej technologii ludziom i sprowadzenie je do roli ultranowoczesnego młotka.” – jej

„Potęgi, która z każdą godzina może podwoić swoją moc…” – godziną

„Po stracie kolejnych żołnierzy[-,] Nowe Aleppo, ostatnie miasto ludzkości, podjęło decyzję o całkowitej izolacji.”

 

O ile niezmiernie sympatyczna wydaje mi się wizja nieudolnej walki między ostatnimi ocalałymi ludźmi a sztuczną inteligencją, o tyle niestety wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Co rusz potykałam się o drobne błędy, potknięcia interpunkcyjne czy dość dziwnie skonstruowane zdania, co zdecydowanie popsuło mi radość z lektury. Męczyłam się nieco. Także generalnie popieram fabułę, ale nie jej przedstawienie.

Mam również podobne odczucie co Śniąca – nie rozumiem, po co jest ten ostatni fragment. Powtarzasz w nim część powiedzianych już wcześniej rzeczy. Psujesz tym niestety konwencję.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Rozumiem ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…mikro– i makroelementów…” – po mikro -, a nie –

 

“Ciężko nie stracić rachuby” – Trudno, a nie ciężko (czepiam się, wiem ;)

 

“Zresztą[-,] nawet gdybym się wydostał, to co dalej?”

 

“W sumie[-,] dla Tamtych dron wielkości muszki octówki to pewnie pestka.”

 

“Niedowierzają własnym oczom, tak samo jak ja.” – Nie dowierzają osobno

 

“Nie chcę już patrzeć na niego[-,] ani na jego przygnębiającą domenę.”

 

Miło przeczytać tekst, w którym tak mało rzeczy jest do wynotowania ;)

Generalnie czytało mi się dobrze, szybko, bez kłopotu. Udało Ci się całkiem nieźle stworzyć klimat duszności i zamknięcia, choć mnie nie do końca przekonał ten eksperyment czy cokolwiek to jest, zachowanie ludzi itp. Znaczy niby wszystko jest na miejscu, ale jak doszłam do końca miałam odczucie, że coś mi nie gra. Trudno mi to wyjaśnić. Niby rozumiem, że w zamknięciu większość ludzi popadnie w marazm i machinalne czynności, ktoś inny – jeśli będzie miał okazję – rozwinie w sobie psychopatyczne skłonności itp… No nie wiem, pewnie się czepiam. W każdym razie pod kątem nominacji będę musiała się zastanowić i przespać z tematem ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nowa Fantastyka