Profil użytkownika

- Esensja – http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=19234 (“Interes”),  http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=21624 (”Droga przez las”) oraz http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=24604 (”Selekcja naturalna”);

- Qfant – http://www.qfant.pl/qfant-17  (“Sama prawda i tylko prawda”);

- Silmaris nr 1 – http://silmaris.pl/silmaris-116-1/ (”Miej serce”);

- Creatio Fantastica nr 2 (53) 2016 – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2016/07/lit-anna-grzanek-mrc3b3z.pdf (”Mróz”);

- Sofa nr 14 – https://issuu.com/almari_/docs/sofa_14_1 (”Chłopiec piękny i młody”);

- Świt e-booków nr 10 – http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTY0NA%3D%3D/swit-ebookow-nr-10.html?title=%C5%9Awit%20ebook%C3%B3w%20nr%2010 (”Prawdopodobnie”);

- Biały Kruk nr 1/2017 – http://magazyn.bialykruk.org (”Panna z wilkiem”);

- Mega*Zine Lost&Found – http://lostandfound_megazine.vipserv.org/?page_id=1618 (”Szczęście”);

- Szortal – http://szortal.com/taxonomy/term/151;

- Szortal Wydanie Specjalne Lato 2015 – http://szortal.com/node/8017 (”Piekło na Ziemi”);

 

Publikowałam również na papierze w Bramie (nr 1/2017), w Fantomie (nr 2/2017) oraz w Smokopolitanie (nr 3/2017).


komentarze: 7896, w dziale opowiadań: 4348, opowiadania: 2663

Ostatnie sto komentarzy

I ja gratuluję ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie wiem co to, ale brzmi świetnie ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobrze wiesz, Cet, że u mnie nie da się tego sensownie podzielić…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przecież pytam Wilczycę, a nie GC, czy jej zdaniem da się jej powieść bezboleśnie ciachnąć ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z ciekawości: czy masz w fabule jakieś miejsce, gdzie faktycznie da się ciachnąć mniej więcej na pół, by zrobić dwie książki, bez szkody w odbiorze?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Rozumiem. Jeśli Ty się cieszysz, to ja też i gratuluję ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bemik, gratulacje! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Cat Stevens! ; p

 

„…one oczarowane przyglądały się jej taktownym ruchom.” – Użyłeś określenia „taktowny” w nieprawidłowym kontekście.

 

„Klekotały z głośników udających usta, przechylając przy tym metalowymi głowami.” – Przechylając co – głowy

 

„…zamknięty w dzwonie, spał ostatni z żyjących książąt.

Stacja Katowice – przemówił radiowo system.

Oddychała głośno – było potwornie gorąco, ale to strach i podniecenie spowodowały, że w jej piersi bił młot. Współbrzmiał z dzwonem, który dudnił, aż zębami dzwoniło. Stanęła, w dźwiękach echa szukając kapsuły, w której leżał jej syn.

Dzwon okazał się dużą maszyną o obłym kształcie…”

 

„Proboszcz nie zgadzał się na rozmowę[-:+.]

– Książę numer dwa nie może przyjąć wizyty.”

 

„Przed nimi rozciągały się korytarze długie na dziesiątki kilometrów, utopione w mroku, rzadko rozświetlone halogenami. Większość z nich prowadzi donikąd, zbudowane bez planu i większego sensu. Król musiał stracić kontrolę nad dzwonami, a przez to zdziczeli budowniczowie.”

Prowadzisz narrację w czasie przeszłym, więc skąd nagle teraźniejszy?

 

„Szmatławce dzieliły się wszystkimi znanymi wyzwiskami, niektórymi zresztą paskudnymi… i nic ponadto.” – Szmatławce? Czy tam były jakieś gazety?

 

„Elefant szarpał na boki, bijąc fircykowe baby.

Raz za razem, smagał ich przez głowę, plecy, nogi.”

Skoro baby, to smagał je, a nie ich.

 

Kim jest Julia i skąd się nagle wzięła…?

 

„– Nie masz tu prawa głosu! – Wwykrzykuje i rzuca mną z powrotem na ziemię.”

 

„– Jeśli któryś z klanów do jutra nie zdecyduje o przyłączeniu się do nas[-,] albo jeszcze raz podważy zasadność moich planów, to tutaj zostaje…”

 

„Książe wie jak tam dojść.” – Książę

 

„– Zacznijcie[+.] – Wasyl chwyta i przyciąga ją do siebie.”

 

„…stopa melodyjnie klaszcze o betonową posadzkę. Stuk, stuk-stuk, stuk.” – Klaskanie i „stuk stuk” zdecydowanie do siebie nie przystają.

 

„Widzę echem i choć widmo fali elektromagnetycznej jest ciągłe, zatem zbiór możliwych częstotliwości jest nieskończony, ale kryształy działają jak pryzmaty – pozwalają mi dostrzec jego wyróżniające się harmoniczne…” – To zdanie jest niegramatyczne.

 

„Mięsna inkluzja psuje doskonałość obrastającej jej minerału” – doskonałość obrastającego ją

 

„Otoczona przez dwa półokrągłe płaszcze, które w odległości kilku metrów zawisły, przypominają źle nałożone na siebie misy.” – przypominając

 

„radiorozkazuję:  pobierz mnie.” – zbędna spacja

 

„Siedzę oparty o konar, tak mi wygodnie.” – O konar? Drzewa owocowe są może i niskie, ale nie aż tak, by dało się oprzeć o konar, siedząc na ziemi. Zapewne miałeś na myśli pień?

 

„A zatem – cząsteczki zachowują się jak sklejone pajęczyną, a z rosnącą temperaturę te nitki po prostu znikają.” – temperaturą

 

„Usłyszałem dziwny szept:  ciszej, zimniej, jeszcze zimniej.” Zbędna spacja, a „ciszej” powinno być kursywą

 

„Chcę latać… – pPrzerywam na chwilę.”

 

„Ojciec pyka fajką, depcze opadły żar i obniża wzrok” – To żar opada czy popiół?

 

Czekał na mnie, aż urosnę.

Mężczyźni czekają

 

„Poła namiotu otwierają się” – Poły

 

„z cienia Sukiennic wychodzi para. Prowadzi ją za rękę, ona się na niej opiera, idą szeroko uśmiechnięci.” – Kto prowadzi? Brak określenia podmiotu.

 

„W oczach Wasyla tylko nienawiść. Fircyk marszczy czoło, porusza ustami jakby próbował coś powiedzieć, ale ostatecznie porusza tylko dłonią.”

 

„Jego buczenie odbija się od talerzy płacza i żyje echem wewnątrz naszych głów.” – płaszcza?

 

„Ale wspomnienia[+,] jak sadzonki, zapełniają negentropijny las.”

 

Skąd znowu nagła zmiana czasu na teraźniejszy, mimo że wcześniej wszystko było w przeszłym?

 

„Nic nie słyszę. Sięgam palcami i czuję cieknącą z uszu krew. Mgła bardzo zgęstniała. Przedzieram się przez nią, aż na nich natrafiam. Wasyl leży, oczy zasypane ma odłamkami. Julia klęczy, ślepa i głucha.

Chwytam płaczącego fircyka za szczękę.

– I jak podoba się ciemność?

To wszystko, co chciałem mu powiedzieć. Czuję krew płynącą z moich uszu, widzę strużkę cieknącą z jego.”

 

„Podległy czasie i przestrzeni, pierworodny jest duchem, który wisi na drobinach kryształu.” – Podległy czasowi?

 

„…ów ton z którego rodziło się życie, równy był biciu serca powtarzanym w nieskończoność.” – powtarzanemu

„Jest tak cicho, że aż boli słuchać. Tak spokojnie, że aż boli czekać.” – Żaden ze mnie ekspert, ale dla mnie to brzmi niegramatycznie. Że słuchanie/czekanie aż boli.

 

Widzę, że włożyłeś w ten tekst dużo czasu i wysiłku. (Chyba) starałeś się zrobić wszystko w sposób unikalny, po swojemu – masz wizję i ją realizujesz, nie biorąc jeńców, co ma swoje dobre i złe strony. Z jednej jest godne podziwu, z drugiej ryzykujesz, że część czytelników polegnie bądź na formie, bądź na treści (ale raczej na tej pierwszej).

Nie chcę się wymądrzać, ale wydaje mi się, zrozumiałam o co mniej więcej chodziło – a przynajmniej przetłumaczyłam sobie to, co przeczytałam, po swojemu. Forma jednak jest dla mnie niestrawna. Odbiłam się już na początku, a brnęłam przez tekst tylko dlatego, że uważam, że nie w porządku byłoby głosować nad czymś, czego się nie przeczytało w całości. Za dużo tu dla mnie chaosu, abstrakcji, udziwnień, poezji, synestezji i sama nie wiem czego. Za łatwo się pogubić, a odnaleźć potem nie sposób. Nie mam siły ani samozaparcia, by próbować jeszcze raz… No ale na pewno znałeś ryzyko, ubierając fabułę w takie a nie inne słowa i zdania. Przepraszam, że nie dorastam do Twoich wizji ;)

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nikt nie będzie patrzył wstecz, ważne, że na bieżąco jest git ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Soku, to może niezupełnie w temacie, ale może sięgniesz po którąś książkę Williama Whartona? On był malarzem, pisał trochę po malarsku, a czasem pisał i o malarstwie, może coś Ci podpasuje ;) (Np. Dom na Sekwanie).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Taak, ja też o tym przypominam Berylowi, drakaino ; p Dziękujemy za inicjatywę. Zmiany w grafiku na pewno (w końcu) się pojawią ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ech, spóźniłam się ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zdaje się, że tematyka ma być nieograniczona.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wybacz, jak rano pisałam było 1/3 ; / Już edytuję.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję wszystkim, którym nie gratulowałam ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Cóż, czytałam tylko “Dziewczynę z dzielnicy cudów”, więc nie będę strzelać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Super ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Znaczy pewnie Jadowska ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O kurczaki ; ( Toż to jakiś pogrom!

 

Podsumowanie września:  wszyscy wyszli na prostą

Urlop wzięli: Marcin Robert, stn, śniąca

Zrezygnowali: funthesystem, Morgiana89, ocha

 

EDIT: W środę i sobotę zostały dwie osoby, w niedzielę zaś są cztery. Może ktoś się przeniesie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jakbym wcześniej nie wyguglała, to bym się domyśliła po cytacie z elfką, bo jest charakterystyczny. Niemniej może DJ-u zmień po prostu zagadkę na jakąś bardziej, no, DJ-ową? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dla mnie jako czytelnika nagrody w zasadzie niewiele znaczą. Ostatnio na przykład odbiłam się od noblisty. Ale może to moja wina, bo za głupia jestem ; p

Jeśli chodzi o nagrody typu Zajdel, to w nie jako czytelnik nie wierzę, bo uważam, że najczęściej dostaje się je za to, że ma się więcej znajomych na Facebooku/w fandomie. Nie mówię, że zawsze, ale takie odnoszę wrażenie.

A ogólnie nie da się ukryć, że jeśli mamy jakiekolwiek grono jurorów, to nie unikną oni subiektywności i tyle. Różnym ludziom podobają się różne rzeczy i ktoś może zachwycić się czymś, co “znawcy” zjechali, a za to kompletnie nie kupić tego, co zdobyło jakąś nagrodę.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“To jest zawsze problem z tekstami z uniwersum, że pokazują jakiś wycinek rzeczywistości, która w głowie autora ma więcej rozgałęzień i uzasadnień. A żeby było zabawniej, pozostałe napisane już teksty z tym samym bohaterem są zupełnie inne…”

Wiem jak to jest ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…był artystą, który ubierał automatony w wymyślne okrycia, dzięki którym ich mechaniczna natura przestawała rzucać się w oczy…”

 

“A ja nie mam całego dnia , jeszcze dziś wyjeżdżam do Bretanii.” – zbędna spacja

 

“…i zmiażdży ten świat, który kochali.

– Muszę kogoś zabić, żeby ocalić Francję. Cesarza. Nasz świat.”

 

Na początek powiem, że szczerze doceniam wysiłek włożony w próbę odwzorowania realiów – to nie mój konik i się nie znam, ale czytając odniosłam wrażenie, że Ty się znasz, a to chyba o to chodzi. Jest oddanych duch czasów, klimat itp. właściwie we wszystkim – w opisach, strojach, dialogach. Także pod tym względem naprawdę wyszło super.

Tekst czytałam jakiś czas temu i może coś mi się pokiełbasiło, ale w sumie odniosłam wrażenie, że wynalazki techniczne są wprowadzone tylko po to, by bohater miał się czego obawiać, a nie dlatego, że odgrywają jakąś szczególną rolę w historii. To taka uwaga na marginesie.

Czarny do mnie nie przemówił. Jakaś taka bliżej nieokreślona siła, która robi źle bo tak, ani nie ma charakteru, ani twarzy, ani w zasadzie nie wiadomo skąd i po co się wzięła… Nie przekonuje mnie taki antagonista.

Subiektywnie dodam, że nigdy nie przepadałam za wątkiem wizji. Bohaterowi coś się udaje, bo miał zesłaną przez kogo właściwie? wizję. Albo zaczyna coś robić, bo ma wizję. I gdyby nie te wizje, to pewnie błądziłby we mgle jak dziecko, bo własnymi działaniami bądź metodami konwencjonalnymi niczego by nie osiągnął, nie, musi być wizja. Ale to oczywiście takie moje marudzenie.

A, no i nie kupuję wątku ze zbieżnością nazwy miejscowości. Nie i już.

Podsumowując – jest klimat i chwała Ci za odwzorowanie realiów, ale ta konkretna osadzona w nich historia do mnie nie przemówiła.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wyguglałam. W życiu bym nie zgadła, a czytałam ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że spokojnie możesz spróbować ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Na Kwiatkowską można słać wszystko, nigdy nie wiadomo, co się spodoba ;) Ale mogę się zareklamować – w kolejnych edycjach moje “Mróz” i “Chłopiec piękny i młody” zgarnęły wyróżnienia, a “Miej serce” zajęło trzecie miejsce.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wow, że też ktoś tu jeszcze zajrzał ;D

 

Problemem tego tekstu (i jeszcze jednego opowiadania z Bremenem i Chavesem w rolach głównych, tu akurat nieopublikowanego) jest to, że to tylko nic nie znaczący epizod wycięty z zupełnie innej, niezwiązanej z zabijaniem demonów, większej historii. Dlatego biorę na klatę wszystkie zarzuty o niedookreślenia i o to, że właściwie nie wiadomo, o co chodzi. I dlatego też po napisaniu dwóch tych pobocznych opowiadań uznałam, że nie ma sensu się w to bawić, tylko napisać (kiedyś) powieść i tyle ; p Kiedyś to zrobię, true story, a na razie po prostu bardzo się cieszę, że się wciągnąłeś i że dobrze Ci się czytało, bo to jak na mój gust w każdym czytaniu najważniejsze ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki za wyjaśnienie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki za odpowiedzi.

“Okruchy dnia” jakoś do mnie fabularnie nie przemawiały od początku…. A co nie tak było w świecie “Nie opuszczaj mnie”, że nie dałaś temu wiary?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Skoro już ten wątek się ożywił, to wspomnę, że niedawno przeczytałam “Pogrzebanego olbrzyma” Ishiguro Kazuo. Wiele sobie obiecywałam po tej książce, a okazało się, że brnęłam przez nią jak przez zasychający beton. Nie znalazłam w niej nic, co by tłumaczyło zachwyty. Macie jakieś doświadczenia z tym autorem? Za coś tego Nobla dostał, nie? ;/

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zaczęłam czytać z ciekawości. Ale moim zdaniem kreska jest brzydka ; p To znaczy nie przeszkadza mi jeśli chodzi o tła, miasto, demony itp., ale ludzie są rysowani strasznie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja też jestem ciekawa, co robi Goodkind? :O

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podsumowanie sierpnia Iluzja niestety wpadła, bo wzięła urlop na czerwiec i lipiec, a tu już trzeci miesiąc popłynął.

Blacktom i funthesystem wzięli urlop.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Requiem dla snu” to tłumaczenie z “Requiem for a drem” i wydaje mi się, że tutaj jednak jest w nieco innym kontekście.

Napisałabym rekwiem za, bo jak słusznie zauważyłeś msza jest za.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja mam jak Ocha. Chciałabym żeby, skoro już piszę, ktoś to czytał.

Ale dlaczego?

To ciekawe pytanie, Gary. Nie jestem psychologiem i się nie znam, ale… Czy ja wiem? Tak jakby proces tworzenia w moim przekonaniu kończy się na odbiorcy. Nie ma odbiorcy, który by określił, czy coś, co napisałam, nadaje się do czytania, czy nie, proces nie zostaje zakończony. A jak już coś robię, to chciałabym robić to dobrze. Wyznacznikiem, że jest nieźle, byłaby właśnie decyzja jakiegoś wydawnictwa, że warto mnie wydać. Nie marzę o sławie i kasie, bo nie w tej branży i nie w tym kraju, ale chciałabym jednak potwierdzenia właśnie, że moja pisanina coś jest jednak warta.

Im szersze grono odbiorców, tym łatwiej określić trend. Jeśli wydam się sama albo w jakimś gównowydawnictwie i moją książkę kupi 10 osób, znaczy najbliższa rodzina i znajomi, to poniosę porażkę, mimo że będę trzymać papier w ręku. A jeśli łyknie mnie jakieś choćby średnio szacowne wydawnictwo, będą jakiekolwiek wyniki sprzedaży/recenzje/opinie, to jest to już chyba jakieś potwierdzenie dla autora, że zrobił coś wystarczająco dobrze.

Oczywiście rozumiem, że różni ludzie mają różne motywacje i cele, więc nikt nie musi się ze mną zgadzać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja mam jak Ocha. Chciałabym żeby, skoro już piszę, ktoś to czytał. Publikacje w e-zinach trafiają do bardzo niszowej grupy odbiorców i człowiek ma przeświadczenie, że przeczytało go może kilka, kilkanaście osób i tyle. Nawet jeśli publikacja typu Fantazmaty ma szansę dotrzeć do większej liczby osób, to takich inicjatyw jest baaardzo niewiele. No i jakoś tak mam wrażenie, że jednak papier, o ile postawiony w księgarni w widocznym miejscu i o ile otrzymał garść jadalnych recenzji, ma szansę jednak przyciągnąć czyjąś uwagę.

No i coś jest w tym zapachu nowej książki i szeleście kartek ;) Ja mam obsesję, lubię kupować i MIEĆ książki, jestem książkowym zombie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gary i Fenrir, nie prowokujcie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No, ja zawsze byłam wdzięczna za wsparcie mojej rodzonej matce. Jej opinia na temat fantastyki zamyka się w zdaniu: “Przecież każdy mógłby takie pisać” ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Opening dawno się zmienił, ale ten i tak nadal siedzi mi w głowie: Odd Future by UVERworld. Pod względem piosenek przewodnich twórcy anime rzeczywiście się postarali.

Z innej beczki – ten opening jest wyjątkowo ładnie zanimowany. To fantastyczne, jak zmieniają się standardy i o ileż przyjemniej jest właśnie pod względem estetycznym czasem oglądać nowe produkcje w porównaniu z takimi nawet sprzed kilku lat, nie mówiąc o jeszcze starszych.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A ja sądzę, że to zależy. Jest szereg autorów (prawda, że raczej zagranicznych…) w których książkach elementy fantastyczne są wyraźnie obecne, ale nie są oni wcale traktowani jako fantaści. W księgarni znajdziecie ich w dziale “literatura piękna”.

O ile akcja nie dzieje się w quasi-średniowiecznym wymyślonym świecie, tylko w realiach, które można “łyknąć” jako rzeczywiste, można spróbować coś sprzedać nie tylko jako fantastykę. Być może. W zależności od natężenia poziomu elementów fantastycznych można spróbować coś opchnąć jako “prawie” obyczajówkę, przypowieść, baśń, kryminał, przygodę, romans… cokolwiek. Nie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pewnie. Ale jednak fajnie by było ukazać się w wydawnictwie, które reklamuje swoje książki szerzej, nie tylko przed wąską grupą czytelników.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja wiem, gdzie bym nie chciała ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No tak, Cet, ale ludzie z jakiegoś powodu go czytają. Albo: wydawnictwa z jakiegoś powodu go drukują. Musi w tym coś być ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyznam, że żadnej jeszcze nie czytałam ;) Może powinnam, by się czegoś nauczyć…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja tam się nie znam, ale czy naprawdę można się wczuć w daną historię, poznać bohaterów itp. w tak krótkim czasie? To nie pisarstwo, to faktycznie jakiś przemysł…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale powiem Ci, że przecinki to Ty zanadto szanujesz, Thargone, wiesz? ;)

 

„…możliwości urządzeń elektronicznych wyrażały się ilością monitorów, klawiatur oraz masą splątanych kabli.” – Monitory i klawiatury są policzalne

 

„Zawartość trzeciego [+pojazdu] budziła pewne kontrowersje, bo był to właściwie gąsienicowy szpital polowy…”

 

„Przepraszam[+,] kapitanie, jestem z Wrocławia, myślę metrycznie.”

 

„Ale jeśli chodzi o pochówek ciałopalny z symbolicznym kurhanem[-,] lub monolityczną…”

 

„ – A wieża[-,] to nie jakaś ruina[+.] – Wielicki przerwał rozpędzającej się archeolog.”

 

„ – Cisza! – syknał książę.” – syknął

 

„W każdym razie[-,] kapitan Wiśniowiecki prawdopodobnie uratował nam wszystkim życie.”

 

„– No, panie Myrdin[+. Lub …]kKsiążę wypuścił powietrze z płuc.”

 

„Zupełnie[-,] jakby ktoś uniósł wilgotny”

 

„Przy czym każdy uważał, iż z racji posiadanej specjalizacji[-,] to właśnie jemu należy się bezwzględne pierwszeństwo.” – Chyba że wydzielisz wtrącenie przecinkami z obu stron

 

„– Baaacznooość!!! – książę ryknął znienacka tak głośno, że aż podskoczył na wpół głuchy kapral Wlazło.” – W takim szyku Książę wielką.

 

„– Tak, hmm[+.] – Myrdin wyglądał na zakłopotanego.”

 

„ – Czemu więc zawdzięczamy zaszczyt? Podpowiedzią speców od PR, by poprawić wizerunek po słynnym… Towarzyskim faux pas w Paryżu?” – Zawdzięczamy komu czemu, albo jednej podpowiedzi, albo podpowiedziom. A „towarzyskim” małą literą, bo to kontynuacja zdania po wielokropku, a nie nowe zdanie.

 

„Na Rosję, która… Jest Rosją.” – jw.

 

„Z tego[+,] co wiem…”

 

„Jedyny[-,] wciąż działający artefakt.”

 

„Każdy płyn zawierający wodę[-,] zostaje wzbogacony o pewną ilość alkoholu etylowego.”

 

„Póki co, zmuszeni jesteśmy do używania terminów[-,] stworzonych na potrzeby fizyki…”

 

„…długowieczność wiąże się ze zdolnością do wprowadzania organizmu w stan[-,] przypominający letarg.”

 

„…rysował koślawe smoki[-,] oraz mniej lub bardziej człekokształtne dziewice.”

 

„Asystentka Myrdina[-,] badawczo zerkała znad monitora na swojego szefa.”

 

„Poza tym[-,] mamy anestezjologa.”

 

„Raczej trudno takie uzyskać[-,] bez pukania do setek drzwi i robienia medialnego szumu.”

 

„prowadzą nawet rozpoznanie walką.” – Nie rozumiem, co to znaczy?

 

„Miała za szerokie, kunsztownie zdobione strzelnice, ze skomplikowanym maswerkiem, imitującym późny gotyk[+,] i zbyt niskie blanki…”

 

Potrzebujemy co najmniej sześciu ładunków, tu, tu i w tych zagłębieniach. Potrzeba precyzji…”

 

„Nepotyzm jakiś[-,] czy co?”

 

„Chociaż przez ten głupi osełedec[-,] wygląda jak wielki plemnik.”

 

„ – Zamknij się, Cholewa! – książę i profesor warknęli niemal jednocześnie.” – Albo książę wielką literą, albo trzeba zmienić szyk.

 

„Wkrótce[-,] przypominające kolumny głośnikowe segmenty dysruptora powędrowały na górę…”

 

„– Pięć minut! – Dobiegła odpowiedź Cholewy.” – To oczywiście kłopotliwy, niejednoznaczny przypadek, ale powiedz, czy w innym przypadku, gdyby to nie był dialog, postawiłbyś gdzieś zdanie brzmiące „Dobiegła odpowiedź Cholewy”?

 

„Pomieszczenie wypełnił basowy pomruk, bardziej wyczuwalny[-,] niż słyszalny.”

 

„W obszarach mózgu[-,] odpowiedzialnych za kwestie militarne[-,] zawyła syrena alarmowa.” – W tej formie to nie jest wtrącenie.

 

„Poza tym[-,] i tak nie ma dokąd spierdalać.”

 

„Jakaś postać pędziła w górę zbocza, zygzakując, zbyt szybka[-,] jak na kościeja.”

 

„Było ich jednak zbyt wiele. Archeolog wpadła między trzy[-,] kościano-metalowe paskudy…”

 

„Zapasowy rdzeń dysruptora potoczył się po kamiennej podłodze.”

Pewnie się czepiam, ale jak dziewczyna dostała w łeb to chyba wypuściła z rąk to, co niosła, nie? ; p

 

„Rana na głowie archeolog krwawiła obficie, zmieniając jej włosy w szmatę, którą ktoś wytarł rozlane wino.”

J.w. – pewnie się czepiam, ale wyobraziłam sobie na podstawie opisu, że dostała kością jak pałką, więc skąd aż tyle krwi?

 

„ – Pięćdziesiątki! – krzyknął Wlazło. - Żubry mają pięćdziesiątki!” – Raz, że zbędna spacja przed pierwszą półpauzą, dwa że dywiz zamiast trzeciej półpauzy

 

„Dopiero[-,] gdy dopadł książęcego żubra…”

 

„części ciała padłych napastników” – jak napastników w liczbie mnogiej, to raczej ciał

 

„Piętro wyżej[-,] profesor Myrdin, bliski zawału, spojrzał na…”

 

 

„…trzymetrowa wersja surrealistycznego maszkarona ze zwieńczenia portalu[-,] zamłóciła pięcioma ramionami, krzesząc na ścianach iskry.”

 

„Nie było rozkazów, przekleństw, krzyków zaskoczenia, przerażenia[-,] czy zagrzewania do walki.”

 

„Doktor odwróciła się gwałtownie i zniknęła w otworze[-,] prowadzącym na schody.”

 

„Uwijał się między mackopodobnymi ramionami, tłukł, rąbał, siekł, wspinał [+się] na wyżyny możliwości ekwilibrystycznych…”

 

„Wywodził się wprost z zasnutej mgłą zapomnienia[-,] ery hyboryjskiej.”

 

„Zwłaszcza[-,] że doktor Zatoński…”

 

„…fizycznie nie ucierpiał zbyt mocno, mimo to[-,] musiał być trzymany pod respiratorem.”

 

„ – Tak[+.] – Buchwald westchnęła. – Grunt[-,] to pozytywne podejście.”

 

„Inaczej[-,] nie byłoby mnie tu.”

 

„Cały[-,] chrześcijański system magiczny…”

 

„Szczególnie[-,] że pojawiła się teoria mówiąca, iż po kilkuset latach magicznej hibernacji[-,] śmierć nosiciela w momencie przejścia[-,] wyśle demona na dobre…

 

W zasadzie mogę się podpisać pod opinią MrBrightside’a. Mogłabym na tym skończyć komentarz, z wrodzonego lenistwa, ale ponarzekam sobie jeszcze troszkę: opowiadanie jest długie. Czytałam je na raty, nie wciągnęło mnie na tyle, bym przeczytała od strzała (czyli wracamy tu do kwestii, że początek jednak niekoniecznie zasysa). To raz. Dwa, że miejscami łatwo się pogubić. Jak wspomniał Darcon, chyba próbowałeś wrzucić trochę za dużo grzybków w jeden barszcz. Widać, że masz szerszą historię w głowie, ale w przypadku opowiadania próba zbyt szerokiego opisania świata/realiów/wydarzeń/bohaterów może odbić się czkawką, bo rozmieniasz się na drobne zamiast skupić na tym, co w przypadku tego konkretnego tekstu jest najważniejsze. No więc jest tu dużo postaci, które praktycznie do końca mi się trochę ze sobą mieszały. Zgubiłeś mnie też na chwilę kiedy zmienił się czas akcji (retrospekcja), ale to może problem mojego zbyt wolno działającego mózgu. Potem było ciekawiej – choć zgadzam się z przywołanym już MrB, że walka wygląda na wprowadzoną tylko po to, by dodać trochę niewiele wnoszącej akcji – a najlepsza w ogóle okazała się końcówka i to ona mnie przekonała do siebie, tak naprawdę. O takie zakończenia walczyliśmy ;) Zdradzę niniejszym od razu, że jestem na TAK.

 

Ale nad przecinkami powinieneś popracować ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest na liście, Cet.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wiecie co, może ja się poddam. Kto pierwszy ten lepszy.

 

To była Maggie Stiefvater, “Król kruków”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z mojego doświadczenia wynika, że niezupełnie. Dwukrotnie ugrałam tam coś tekstami dłuższymi, które tak sformatowałam, by mieściły się na 10 stronach ;D Oczywiście nie na chama, czcionką 12 i przy interlinii 1,5, tak by było czytelnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

U nich zawsze tak było.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zawsze możesz po prostu napisać, że miała dość męski typ urody ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nikt tu nie czyta YA, serio? Wierzyć się nie chce. To popularny, głośny cykl, pierwsze zdanie (nie licząc prologu) pierwszej części. Pada tu charakterystyczne imię głównej bohaterki.

Subiektywnie wspomnę, że to być może najlepsze YA, jakie czytałam.

 

Wieczorem albo jutro wrzucę inny cytat. Albo znów zmienię zagadkę.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Sądzę, że to normalne, że jak za długo ktoś skupia się na jednej rzeczy, to zaczyna nią rzygać. Mózg musi mieć czas na odpoczynek.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ma tu fanów Kinga? ;( No cóż, chodziło o “Outsidera”.

 

Zmiana zagadki:

Na przykościelnym cmentarzu panował przeraźliwy chłód, choć umarli jeszcze się nie pojawili.

Blue i jej matka Maura przyjeżdżały tutaj co roku i za każdym razem było bardzo zimno. Ale dziś, bez Maury, wydawało się chłodniej niż zwykle.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam bardzo podobnie jak Ocha. Nawet jeśli jestem zadowolona z niektórych swoich pomysłów, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że drugim Tolkienem (ani  nawet Grocholą ;p) nie zostanę. Piszę, bo odczuwam taką potrzebę – przychodzi mi do głowy pomysł, zagnieżdża się tam i jeśli mija trochę czasu, a pomysł nadal jest, w momencie w którym widzę go dostatecznie wyraźnie, próbuję go przelać na klawiaturę.

Też nigdy nie wiem, co powiedzą czytelnicy. Czasem coś, z czego jestem szczególnie zadowolona, zostaje zjechane, a czasem ludzie piszą, że niezłe jest coś, co moim zdaniem nadaje się tylko do kosza ;p

Podczas pisania bywa różnie – niektóre teksty się porzuca w trakcie, coś doprowadza się do końca bez problemu, coś innego w trakcie pisania samo się zmienia.

 

Generalnie pisanie jest strasznie frustrujące. Kończysz pisać i nie wiesz, czy Ci wyszło, czy nie wyszło. Pokazujesz komuś i to loteria, co powie. Skończyłam pisać powieść, której niektóre elementy się ludziom podobają, inne nie. Mało tego, niektórzy chwalą to, co inni każą wyrzucić. Groza. I ja sama z niektórych fragmentów jestem dumna, a inne uważam za żałosne i straszne. Jak żyć? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A to ja przyznam, że mnie zaskoczyłaś, bo o “Uniesieniu” nawet wcześniej nie słyszałam (Czo ten King, rzyga książkami w tempie Remigiusza Mroza ;p). Ale ono będzie miało premierę dopiero w listopadzie, więc nie, to nie to ;) I bez googlania!

Podpowiem, że tytuł to też pojedyncze słowo.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ciepło!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podpowiedź: to początek najnowszej (wydanej w tym roku) książki jednego z najlepiej sprzedających się pisarzy na świecie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Książka słaba, imo, nawiasem mówiąc ; p

 

Samochód był nieoznakowany, ot, nijaki kilkuletni, amerykański sedan, ale zdradzały go czarne opony i trzyosobowa załoga. Z przodu dwóch w niebieskich mundurach, z tyłku wielki jak dom facet w marynarce. Dwaj czarni chłopcy stojący na chodniku – jeden z nogą opartą na porysowanej pomarańczowej deskorolce, drugi z limonkową deską pod pachą – patrzyli, jak wóz skręca na parking parku Rekreacji imienia Estelle Bargi, po czym spojrzeli na siebie.

– Gliny – orzekł jeden.

– Co ty powiesz – odparł drugi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to szczelam w “Demony dobrego Dextera” – Jeff Lindsay ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dexter?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Ojciec młodzieńca jako jedyny odnaleziony przez handlarza człowiek posiadał informacje o Odblasku i tajemniczej mgle, która podobno od jakiegoś czasu pojawiła się w tamtym osiedlu.” – Pojawiła się jakiś czas temu albo pojawiała od jakiegoś czasu.

 

„Przesiadywanie w nich i spoglądanie na spustoszoną planetę od kilku lat stało się jego małym rytuałem.” – Znowu niekonsekwencja czasowa. Od kilku lat było jego rytuałem, albo stało się nim kilka lat temu (w określonym punkcie w czasie).

 

„Zresztą[-,] wcale nie myślałem o Alicji.”

 

„W międzyczasie wyemitował sygnał aktywacyjny i nim się spostrzegł, jego uszu dotarło burczenie elektrycznego silnika.” – Albo dotarło do jego uszu, albo dobiegło jego uszu

 

„– Nie potrzebne.” – Niepotrzebne. Albo nie jest potrzebne.

 

„Te[-,] właśnie badane przez Adama prowadziły bezpośrednio do Szklarni.”

 

„Handlarz wydał wozowi polecenie zwiększenia ilości obrotów.” – Pewnie się czepiam, ale czy obroty nie są czasem policzalne? I czy nie mówi się po prostu o zwiększaniu obrotów, a nie o zwiększaniu ich ilości?

 

„Poza nim[-,] nie było już nic.”

 

„Ale takiego jak on[-,] jeszcze nie spotkałam.”

 

„Napełniały serce otuchą, pokazywały, że pomimo wszelkiego zła[-,] życie toczy się dalej.”

 

„Zwykle drogowskazy do miejsc, w których istnieje ryzyko spotkania Lurian, były usuwane, te ktoś najwyraźniej naniósł na nowo.

Umieszczone tuż nad posadzką, pozostawały właściwie niewykrywalne dla przemierzających korytarz mieszkańców. Adam wiedział jednak, czego szuka, więc niezwłocznie ruszył wyznaczonym przez doktora Nericka szlakiem.”

Trochę jakby przeczysz sam sobie. Najpierw piszesz, że „ktoś” zrobił znaki, a zaraz potem zdradzasz, że ten ktoś jest znany.

 

„Wkrótce później ściany zniknęły, a on stanął naprzeciw otwartej przestrzeni.” – Nie wydaje mi się, by można było stać naprzeciw przestrzeni. Wyobraź sobie, że wychodzisz z gęstego lasu na wielkie pole… I raczej stajesz na jego skraju, a nie naprzeciw niego, nie? Coś tak wielkiego jak „przestrzeń” jest za duże, by człowiek mógł stanąć naprzeciw temu, chyba że w przenośni.

 

„Adam zamarł. Spoglądał na przejrzystą jak szkło skórę kobiety i kłębiące się pod nią chmury gęstej, świetlistej mgły. Na usta, które przy każdym słowie opuszczała fontanna blasku, na wstęgi błyszczących włosów. Ludzkie pozostawały tylko oczy i rąbek skóry dookoła nich.”

Absolutnie nie kupuję tego, że jakieś ubranie tamowało cały ten blask, że nawet poblaski w kompletnej ciemności się nie przebijały. Zwłaszcza jeśli podczas mówienia z ust wypływało jej światło (jak u Sandersona).

 

A propos skojarzenia z Sandersonem, ogólnie miałam przed oczami coś na kształt protomolekuły z Expanse, kiedy czytałam o tym, jak ludzie zmieniają się u Ciebie w światło ;)

 

„Suey przezornie milczała – póki kobita o niej nie wiedziała, świeczka wolała obserwować wszystko z bezpiecznej odległości, z koszyka.” – kobieta

 

„Ich tęsknota za rodzicami, ich płacz[-,] raz za razem łamały jej serce.”

 

„Stali pacjenci doktora Nericka nie mogli znieść swego losu i czasem, w szale, zrywali fragmenty blach, przeinaczając się w istoty[-,] takie jak ta, którą spotkał Adam.”

Z innej beczki – chyba przeistaczając? Bo przeinaczanie zdecydowanie tu nie pasuje…

 

„Dla doktora ich myśli i uczucia nie miały znaczenia – liczył się efekt, a ten wciąż pozostawał niezadowalający.

Pozostała tylko Tija i ten chłopak, Krili.”

 

„Przynajmniej tych[-,] zamieszkujących świeczki z pszczelego wosku.”

 

„Podczas rozmowy dwóch Lurian światło migotało i zmieniał intonacje, odgrywało spektakl, jakiego oczy Adama dotąd nie widziały.” – zmieniało

 

„Wszystko zaczęło się dnia, w którym dziewczynka zobaczyła, co dzieje się z jej matką.” – Zaczęła się w dniu, albo np. tego dnia, pewnego dnia. Samo „dnia” brzmi dziwnie, nienaturalnie.

 

„Dopiero[-,] gdy jego „towarzyszka” zamilkła…”

 

„– Tak, na zawsze sam[+.] – Derra zbliżyła się niespodziewanie.”

 

„– On nie chce już być samotny, Adamie. Obiecałam mu, że jeśli uzdrowi cię, to ty pozwolisz mu odejść. Bardzo zżył się z Tiją, wieczność w samotności nie jest dla niego już kusząca.

(…)

 – Muszę – odparła kobieta. Wszystkie łzy wsiąkły już w przysłaniający jej twarz szalik.”

 

Dlaczego muzyka handlarza zabiła tylko pokraka, a nie innych Lurian obecnych w gabinecie luster? Bo chyba jacyś byli? Chociażby Suey? Ci w ręce Adama? Czemu nie zaszkodziła Kriliemu?

 

„Istota, która opanowała Kriliego, nie była wyjątkiem. Gdy widmowa kobieta złożyła ramiona na piersiach…” – założyła?

 

„Na oczach handlarza padł na ziemię. Jego ostatnie słowa pochłonęła ciemność.

– Teraz jesteśmy kwita, Adaś. Poznać cię było… dla mnie… za… – Widmo uśmiechnęło się smutno i rozpłynęło w powietrzu. Pieczęć upadła na posadzkę…”

 

„– Bez sensu. Zupełnie bez sensu… – mruknął, tuląc ciało chłopca.

Gdzieś za jego plecami Derra wybuchła płaczem. W otulającej ich ciemności” – Poza tym wybuchnęła, a nie wybuchła.

 

„Luminescencja dziewczynki zanikła, co oznacza, że i jej niedola wreszcie dobiegła końca.” – oznaczało

 

„Wrzucił do topiarki kilka kolejnych, świeżo wyeliminowanych z uli plastrów wosku i patrzył, jak ich powierzchnia zaczyna się stopniowo szklić.” – Pewnie się czepiam, ale eliminacja jakoś nie pasuje mi do wyjmowania plastrów wosku z ula. Czy to fachowe określenie? Eliminacja kojarzy się z usuwaniem/niszczeniem czegoś na dobre.

 

„Spoglądający w płomienie i słuchający otaczającej ich przyrody. Wtedy, gdy przyroda jeszcze istniała.

(…)

Siedzieli dłuższy czas w milczeniu, ciesząc się pięknem otaczającej przyrody…”

Tu też się pewnie czepiam, jednak zwróciłam uwagę na te dwa kawałki. Czy to, co w szklarni, jest jeszcze przyrodą?

 

Zainteresowałeś mnie początkiem. Faktycznie ten tekst wydaje się jakiś inny niż te Twoje, które czytałam wcześniej… Na jakimś etapie mnie jednak zgubiłeś. O ile zaintrygowałeś mnie wstępem i nakreśleniem świata, o tyle później, jako doszło do doktora i wyjaśnienia, kierunek, w którą poszedł tekst, wydał mi się co najmniej niesatysfakcjonujący. Pewnie dlatego, że w pewnym momencie uznałam, że kompletnie nie widzę tej Twojej wizji istot świetlnych. Może jakby miały jeden rodzaj… ale było ich więcej, a ja kompletnie nie wiem, czym się różnią, czemu jedne działają na ludzi tak czy inaczej, czemu zachowują się w różne sposoby. Mojemu mózgowi umyka cała idea. Im więcej informacji na ich temat było, tym mniej rozumiałam, bardziej się gubiłam, a przez to coraz mniej mi się podobało. Kompletnie nie rozumiem np. czemu od kontaktu ze światłem ludzie zmieniają się w mgłę? O.o To takie… nieintuicyjne. Z jakiegoś powodu nie zrozumiałam też grozy eksperymentów na dzieciach. I tak umierały, prawda? Czemu to, co im robił doktor, było okrutniejsze niż los, który i tak miał je spotkać?

Wyżej pisałam też, że nie ogarniam, czemu jeden pokrak umarł (albo nie do końca umarł, jak się okazało, bo nie zdążył?) od tej muzyki, a żadne inne świetlne stworzenie, włącznie z drugim pokrakiem, od niej nie ucierpiało.

 

Odrębną kwestią pozostają pocałunki. Ich idei – choć wydaje mi się niezmiernie wdzięczna – też nie rozumiem. Znaczy co, Adam zaklina wdzięczność w woskowej pieczęci? I co, pomaga samym wspaniałym kobietom, które mają wielką moc, którą potem można wykorzystać? Zwykłym ludziom nie pomaga? I od mężczyzn też te całusy bierze? ; p No po prostu nie dociera do mnie zasada działania i już. I za dużo tego wszystkiego, bym przyjęła cokolwiek na wiarę.

 

Niezależnie od wszystkiego muszę powiedzieć, że podziwiam Twoją wyobraźnię. Wpadasz na przedziwne, unikalne, niestandardowe pomysły. Jest w tym siła. Trzymam kciuki, żebyś wykorzystał ją do czegoś wielkiego.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli nie jesteś pewna, musisz to komuś pokazać, niech beta-czytacze się wypowiedzą. Bo tak na sucho, jak ktoś nie widzi tekstu, to nie podpowie, co się sprawdza, co ma sens itp., a co nie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałam gładko. Zgadzam się przy tym nieco z Reg – splot zbiegów okoliczności zadziwiająco duży. Przyznam też, że nie zostałam zaskoczona zakończeniem – oczywistym wręcz mi się wydało, do czego to wszystko zmierza (motyw nienowy). Niemniej jednak opowiadanko wydaje mi się całkiem zgrabne, podoba mi się też połączenie rodzimego malarstwa z nierodzimą literaturą. Plus edukacyjny, choć minus taki, że jak ktoś nie zna (bądź nie zada sobie trudu ;p) obejrzenia obrazu i sprawdzenia, kim była Ligeja, jeśli nie czytał, to nie zrozumie i tekst po nim pewnie spłynie. No ale to już ryzyko zawodowe.

W każdym razie uważam opowiadanie za interesujące i całkiem udane. Pod kątem nominacji do piórka muszę się zastanowić. Pewnie przeważy wrażenie, jakie pozostanie we mnie za dwa tygodnie, kiedy będzie głosowanie – bo teraz nie umiem jednoznacznie stwierdzić, czy byłabym na TAK, czy na NIE.

 

“zgodziłam się, bo to przecież jej pieniądze miałyśmy wydawać.” – raczej: bo przecież to jej pieniądze…

 

“W pickupach i kombi przywozi się wszystko” – Kurcze, może po konurbacji górnośląskiej pikapy jeżdżą jak szalone, ale przyznam, że na łódzkich drogach nie widziałam takiego pojazdu… może nigdy. To nie są w Polsce popularne samochody ;O

 

“Zdjęcia, płótna i ramy, kupione za niewielkie pieniądze, których nie boimy się zniszczyć, są najlepszym materiałem do ćwiczeń.” – Czepiam się, ale to brzmi tak, jakby bohaterki nie bały się zniszczyć pieniędzy ;)

 

“Stół zastawiono różnymi bibelotami, nic wartościowego, ale moją uwagę przykuł niewielki obraz, oparty o kryształowy wazon. Dziewczyna, w wianku, opatulona szalem, włosy zaczesane do przodu zakrywały jej pół twarzy, ale tym, co naprawdę przyciągało uwagę było…”

 

“Aparat jednak niczym się nie wyróżniał.” – Nie wyróżniać to się mógł spośród innych podobnych przedmiotów, a był jeden.

 

„Z transu wyrwał mnie domofon, sygnalizujący, że ktoś właśnie wstukuje kod do bramy kamienicy. Zamknęłam szybko jego gabinet i pędem rzuciłam się do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi, tuż przed tym, jak on wszedł do pracowni.”

W pierwszym zdaniu jest “ktoś”, w drugim “jego gabinet”, a w trzecim “on”, co wyraźnie wskazuje, kim jest ktoś, że jest to postać znana – szef. Czemu nie dookreśliłaś podmiotu? Wyszło bzdurnie.

 

Ale dlaczego?

Ochlapałam twarz zimną wodą, ale nic nie mogłam poradzić na rumieniec. Nie wiedziałam, jak się zachować, ale nie mogłam siedzieć w łazience w nieskończoność.”

 

„Kiedy wyszłam, szef spojrzał na mnie z troską: – Dobrze się czujesz?”

Raz, że kwestia dialogowa powinna być od nowego wiersza, dwa, że konstrukcja pierwszego zdania nie uprawnia do stawiania na końcu dwukropka. Gdyby na przykład szef powiedział coś z troską, to tak, ale patrzenie nie ma związku z mówieniem.

 

„Dlaczego ktoś go zamalował, zasłonił to przeszywające spojrzenie, wypisz wymaluj, oczy wzięte wprost z opowiadania Poego: gorejące, nieustępliwe, przebijające na wylot.”

Gdzieś tam na początku piszesz, że to spojrzenie było marzycielskie. Nie pasuje to do tego, co piszesz teraz.

 

„ciekawa, czy uda mi się odnaleźć mi się ten”

 

„Przez cały wieczór zastanawiałam się, jakiego pretekstu użyć, by przyjść do pracowni przed środą. Najlepiej tak, żeby nie zastać tam szefa.

W piątek z samego rana zadzwoniłam do pracowni.”

 

„– Dzień dobry! Wypadły mi dziś zajęcia i chciałam zapytać, czy bym się do czegoś dziś nie przydała.”

 

„W poniedziałek spakowałam aparat i po drodze do pracowni[-,] zatrzymałam się na uczelni, by pożyczyć światłomierz.”

 

„– Kto wie? Może jakiś złodziej chciał zmylić tropy? Albo chciano go tak ukryć.

Może. Może ktoś obłąkany chciał zniszczyć obraz, nie niszcząc go?”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Biorę wszystkie zarzuty na klatę ;) I tak dobrze, że szereg elementów przypadł Ci do gustu. Jeśli tylko nie męczyłeś się przy lekturze, jestem zadowolona.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jose – zadanie napisania opowiadania, które spodoba się Tobie, powoli, lecz konsekwentnie wędruje na szczyt moich pisarskich ambicji ;)

To miło stanowić inspirację, sądzę jednak, że moje zdanie nie jest warte wysiłku ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Sen nie miał kolorów, dźwięków[-,] ani kształtów”

 

“gratulując sobie doboru grubości okularów i licząc wzajemnie ilość kratek na swoich frakach.” – Nie ilość, liczba

 

“Łapczywe, ciężkie szpony zacisnęły się na ramieniu Anonima w swoim zwyczajowym[+,] dominującym geście.”

 

“Ze złączonymi z tyłu dłońmi wypatrywał w dal,” – Wypatrywał czegoś, być w może, ale w dal mógł się co najwyżej wpatrywać

 

“Te pojedyncze ukłucia dumy były jedynym, co wciąż trzymało go przy życiu.” – Dziwnie brzmi, że coś, czego jest wiele, jest jedynym

 

“– Przez całe życie? Moje życie? Nie, oczywiście, że nie. Proszę spojrzeć, jak pada.

Ta kolejna bzdura uderzyła Anonima na odlew w twarz.

– Żartuje pan?

– Skąd. Stań obok mnie, a zobaczysz.”

Czy zamierzona jest zmiana formy? Albo ktoś mówi na pan, albo na ty.

 

“Anonim nie potrafił powiedzieć, dlaczego podszedł do tego dziwacznego człowieka. Chwiejnie zbliżył się do nieistniejącego okna, stając obok absurdalnego mężczyzny w płaszczu przeciwdeszczowym sprzed czterech tysiącleci. Człowiek pchnął lekko okiennice.

– Nie wyjrzysz? – spytał krótko jegomość.”

Niepotrzebnie gmatwasz tyle razy dookreślając podmiot. A już z pewnością ten “jegomość” jest zbędny, bo wiadomo, kto był ostatnim podmiotem i kto teraz mówi.

 

“Lecąc w dół, Anonim czuł łagodne krople zimnej wody, szare okruchy strzaskanego nieba, które zlało się z mknącym straceńczo świecie.” – światem

 

“Nie dało się odgadnąć, czy przybył razem ze światłem, czy był tkwił tam długo przed nim.” – albo był, albo tkwił

 

“– To niedorzeczne – powiedział głośno.

– Zgadzam się – odparł głos

 

“Ten świat – jego ręka wystrzeliła tak nagle, że niemal nie zdzieliła Anonima w skroń – to kraina ślepych, niedowierzających analfabetów.”

 

“Anonim czuł pulsujący, uporczywy ból, który rozchodził się falami po całym jego ciele. Nigdy nie czuł czegoś tak wyraźnego.”

 

“celnym, zaplanowanym ruchem cisnął nim w odmęty pobliskiej fontanny.” – Fontanna nie może mieć odmętów.

 

“Powietrze stało się ciężkie od soli, wilgoci i zmurszałej wody” – Woda nie może zmurszeć.

 

“– Co ty zrobiłeś? – krzyczał karcąco głos, rozeźlony warkot kogoś, kogo nierozsądnie jest rozwścieczać.” – Skoro krzyczał, to potrzeba wykrzyknika

 

“– Co z niego za marynarz? Statek za mocno kołysze?

Marynarze śmiali się głośno”

 

“pod szyją spoczywał mu gruby, złoty krzyż, osadzony nieruchomo na stalowym napierśniku, szczodrze pokrytym połami czerwonego płaszcza. Gdy szedł, krzyż obijał się o metal.” – No to krzyż spoczywał czy się obijał?

 

“Nie czasem miałeś igrać.

– Niczym nie igram.”

Igra się z czymś, a nie czymś.

 

“– Kim jesteś? – zawołał Anonim” – Skoro zawołał, to brak wykrzyknika

 

“Anonim poczuł ciężar jego dłoni na własnym ramieniu”

 

“Zamknął oczy, przewiesił nogi przez burtę i skoczył do wody.

*~*

Tym razem zdołał utrzymać się na nogach

 

“spojrzał z góry na pozwijany cień u własnych stóp. Trącił go stopą.”

 

“Chyba[-,] że zdążasz do królestwa niebieskiego.”

 

“drzewa podawały sobie echo swymi rozłożystymi, zręcznymi gałęziami”

 

“czymś innym było usłyszeć to oskarżenie z ust innego człowieka.”

 

“uderzając bez wytchnienia, aż odgłosy mordu nie przywołał reszty banitów” – raz, że przywołały, poza tym “nie” jest zbędne

 

“Bez nich[-,] ludzie musieli stworzyć jednego”

 

„– Mówiłeś, że wszystko da się odwrócić. Że mogę uratować całą ludzkość.” – Mówiłeś? Przecież rozmawia z kobietą…

 

“Anonim wbiegł na wzgórze, żeby ocalić człowieka, który umierając[-,] zmienił świat” –

 

“a zatknięte w ziemi ogromne krzyże puste.” – To zdanie jest niejasne. Co to jest krzyż pusty, co to jest krzyż pełny? Dopiero potem z kontekstu mi wyszło, że to krzyże do krzyżowania ludzi, ale pierwszym obrazem, jaki pojawia się w umyśle człowieka, który czyta o krzyżu wbitym gdzieś w ziemię, zdecydowanie nie jest krzyż tego typu, tylko raczej zwykły krzyż przydrożny.

 

“W miarę jak pił, przestawał czuć smak. Pod sam koniec przestał czuć cokolwiek. Osunął się bezwładnie w ramiona kobiety, która ucałowała go czule w czoło i delikatnie zamknęła mu powieki.”

 

 

Być może nawet wyczuwam zamysł stojący za tym wszystkim, prawdopodobnie jednak moje wrażenie jest dalekie od Twoich zamysłów. Oczywiście może to moja wina, że nie wyłapałam tego, co trzeba, by należycie pojąć odniesienia i sens całości, ale nie zmienia to faktu, że tekst jak dla mnie jest o wiele zbyt abstrakcyjny, rozedrgany, niespójny i surrealistyczny. Ponadto nie czytało mi się go dobrze. Rozumiem, ze to kwestia przyjętej konwencji, jednak zastosowanym stylem/językiem bynajmniej nie ułatwiasz czytelnikowi odbioru. Miał być niejasno, eterycznie, onirycznie? Jeśli tak, to wyszło, ale tylko zagmatwało wszystko. Niektóre zdania wydają mi się w swej dziwności udane, ale inne – przepraszam – jak na mój gust ocierają się o grafomanię. W każdym razie, jak mówię, nie czytało mi się tego dobrze ani płynnie. Ewidentnie nie jestem targetem, bo i znaczna część sensu mi wyciekła przez palce, i od strony literackiej nie doceniam niestety zastosowanych przez Ciebie zabiegów.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podsumowanie lipca – Iluzja oraz ocha były na urlopie.

Dyżurów niestety nie wypełnili Blacktom i Morgiana89.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak się składa, że przeczytałam teraz ten tekst drugi raz – pierwszy raz miałam z nim do czynienia przy kwalifikacji opowiadań do Smokopolitana, jeśli się nie mylę. Teraz wiedziałam w związku z tym, czego się spodziewać, pewnie wpływa to na moją ocenę sytuacji.

Ogólnie rzecz biorąc czyta się dobrze – językowo jest w porządku, tekst płynie ładnie, jest odpowiedni klimat, postaci mają wyczuwalne rysy charakterologiczne. Z drugiej strony jednak mimo ciekawego pomysłu (hodowla księżycowych ludzi, innych od wypranych ze wszystkiego Ziemian) niezbyt kupiła mnie Twoja fabuła. Widać, że chciałeś skupić się przede wszystkim na bohaterach, na tym, co przeżywają, pokazac jakiś “zwyczajny” dramat, pokazać przemianę, rozczarowanie życiem itp. Mimo wszystko jednak trochę mi to utonęło w otoczce, a zakończenie i zaserwowane na koniec wyjaśnienie wydają się jakieś takie… niesatysfakcjonujące. Czegoś mi zabrakło i nawet nie bardzo umiem określić, czego. Może to kwestia samego Tada, który mimo wszystko jako postać jakoś nie wzbudził mojej sympatii. Śledziłam jego losy obojętnie, więc było mi wszystko jedno co zrobi, co postanowi, uda mu się czy nie. Ale to pewnie tylko mój problem, sądząc po entuzjazmie wypływającym z innych komentarzy ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Powiem Ci, Zygfrydzie, że czytałabym, mimo że nie jestem jakąś wielką fanką grozy. Może dlatego, że zwykle się nie boję tego, co określa się jako literaturę grozy. Tobie jednak udało się wykreować odpowiedni klimat. Czytałam w ciągu dnia, w upalne lato, a poczułam niepokój. Fajnie piszesz, fajnie kreujesz postacie… Czegóż chcieć więcej? ;)

 

“Ania i Kacper wyglądali, jakby bardzo chcieli coś powiedzieć, ale woleli nie ryzykować rozgniewania gościa audycji. Marek czuł delikatne dreszcze, ale nie wierzył…”

 

“Zamknęli, dobrze o tym wiedzieli, ale woleli się upewnić. Później przeszli do sprawdzania okien. Marek wiedział, że to niedorzeczne, gdyby któreś było otwarte, wyziębiłby się cały dom, a na podłodze zebrałaby się góra śniegu. Ale ostrożności nigdy za wiele.”

…i zaraz potem:

“– To nie było fajne – marudziła Ania. – Miało być straszenie, ale tylko trochę.

– Nikt do nas nie przyjdzie – uspokajał ją brat. – Dom jest zamknięty. Wystarczy poczekać do rana. Ale jeśli się boicie, to…”

 

„Usiedli ma łóżku” – na

 

„Macie za to pięć sekund, żeby się stąd stracić.” – Przyznam, że nie rozumiem tego zdania.

 

„Nic więc dziwnego, że pomieszczenie to obrali jako swoją twierdzę.” – Jak obrali to za coś, a nie jako coś

 

„Zgubił gdzieś flet, zostały mu cymbałki.” – Wszelka atmosfera grozy właśnie wyparowała :D Cymbałki to po prostu zbyt śmieszne słowo ;p

 

„Dotarł do okolicy, gdzie domy stały rzadziej, a śniegowa zaspa sięgała mu niemal po kolana.” – Jedna zaspa?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przybyłam tu zwabiona wątkiem z najlepszymi opowiadaniami lipca.

Choć jednak czytało mi się dobrze – tekst jest ładnie napisany, oddaje klimat epoki, postacie są ciekawie zbudowane – to fabuła kompletnie do mnie nie trafiła. Rozwiązanie zagadki ani mnie grzeje, ani ziębi, co najwyżej mnie lekko zdziwiło. Także przeczytałam gładko i poświęconego na to czasu nie żałuję, jednak zabrakło mi tu czegoś, co by zrobiło na mnie wrażenie i pozwoliło tekst zapamiętać na dłużej.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

„Zasnute mieszaniną mgły i dymu z kominów niebo nad Glasgow[-,] przybrało brunatny kolor”

 

„Pokrzykiwania ludzi, rżenie koni i dobiegające ze stoczni przy Clyde uderzenia tysięcy młotków do nitowania[-,] tworzyły kakofonię dźwięków”

 

„– Czyli według ciebie, to może mieć przyszłość?” – albo „według ciebie” wydzielone przecinkami z obu stron, albo wcale.

 

„– Ojcze, jeszcze nie tak dawno nikt nie wierzył, że bezbolesna operacja jest w ogóle możliwa. A teraz? Sam widzisz, że znieczulenie wybawiło nas od bólu. Możliwe, że kwas karbolowy uchroni nas przed zakażeniami, ale jest chyba jeszcze za wcześnie, żeby uznać to za przełom w medycynie – odparł Edgar spokojnie, pociągając łyk kawy z porcelanowej filiżanki.

– Masz rację, jest jeszcze za wcześnie, ale medycyna wciąż idzie naprzód – stwierdził w końcu Albert.”

 

„Wiedziała, że musi zostać na miejscu i udawać martwą, bo tylko wtedy miałaby szanse na przeżycie.” – Skąd ten tryb przypuszczający?

 

„Po całym dniu spędzonym w szpitalu Edgar lubił czasem wracać do domu piechotą.”

Eee… Piszesz przed fragmentem o Indiance „Zachodnia Wirginia, rok 1731” po czym przechodzisz do fragmentu z Edgarem, który żył kiedy indziej. Nie zmieniając na powrót oznaczenia czasu dajesz do zrozumienia, że on żył również w 1731 roku.

Po czym dalej skaczesz między czasami, nie sygnalizując tego. Dziwne.

 

„Długi[+,] orli nos[-,] [+i] ostry podbródek[-,] nadawały jej twarzy jakiś dziwny, demoniczny wygląd.”

 

„…a co najważniejsze pragnąc w końcu spłodzić potomka, postanowił się w końcu oświadczyć i ostatecznie został przyjęty.”

 

„Kobietę, która była jej bliższa[-,] niż matka.”

 

„…ostatecznie nauczył się ją tolerować, co było o tyle łatwe, że Indianka[+,] świadoma jego niechęci, raczej nie wchodziła mu w drogę.”

 

„Edgar uważał jednak, że Fiona i Sissi są ze sobą w zbyt zażyłych stosunkach. Wolałby, żeby jego żona utrzymywała bliższe kontakty z paniami z towarzystwa, żonami innych lekarzy czy asystentów, a nie spędzała większości czasu z jakąś nawiedzoną kobietą.

Jednak najzabawniejsze wydawało się Edgarowi…”

 

„Mimo takiego podejścia żony, Edgar czuł, że jego pozycja[-,] jako lekarza we własnym domu jest niezagrożona.”

 

„powiedziała Fiona wstając[-,] i odkładając tamborek na fotel.”

 

„wyszła z salonu, [+nawet] nie patrząc nawet na Edgara.”

 

„– Czy bycie miłym dla służby[-,] to mój obowiązek?”

 

„A ziemia, która żywi się krwią, potem i ludzkimi łzami[+,] i wszystkim, co jest w człowieku”

 

„zawodzenie Wahkana poczuła, jak jej ciało wygina się w spazmatycznych drgawkach, a dusza opuszcza ciało i wędruje do innego świata”

 

„Wraz z nimi Sissinnguaq powoli pogrążała się w otchłani, gdzie[+,] jak mała iskierka, tliło się życie. I czuła je. Czuła początek wszystkiego…

Odzyskiwała świadomość bardzo powoli. Sissinnguaq czuła, jakby znów wracała do życia.”

 

„Sypialnia Fiony mieściła się na końcu korytarza, ale według doktora Grandwelsa[-,] mogłaby się znajdować jeszcze dalej.”

 

„Śpiew kanarka sam w sobie nie był dziwny, jednak fakt, że poprzedniego dnia Edgar widział, że zwierzę było martwe, a nazajutrz słyszy jego trele, wydał mu się już zaskakujący.” – Nie nazajutrz. Raczej teraz. Piszesz o sytuacji w danym punkcie w czasie, także jeśli kanarek był martwy „poprzedniego dnia”, to „nazajutrz” wypadałoby dnia jeszcze następnego, czyli dwa dni od śmierci ptaszka.

 

„Głos Fiony, która nagle stanęła tuż za nim i położyła dłoń na ramieniu, wyrwał Edgara z zamyślenia.” – Mimo wszystko brakuje zaimka, czyje to było ramię.

 

„Pod stopami państwa Grandwels szeleściły liście we wszystkich odcieniach żółci, czerwieni i brązów, kiedy nieśpiesznie spacerowali alejkami, korzystając z ostatnich ciepłych dni tego roku. Otwarty park z licznymi szklarniami prezentował się przepięknie jesienią. Promienie słońca błyskały figlarnie w szybach osadzonych w kutych, żelaznych kratownicach, malując je wszystkimi barwami tęczy.”

 

„Edgar od czasu do czasu spoglądał na Fionę, która na tę okazję założyła tartanową spódnicę i pasujący do niej szal spięty broszą na ramieniu[+,] i musiał przyznać, że żona wyglądała kwitnąco.”

 

„Ostatnio rozterki wiązane z brakiem potomka powodowały” – związane

 

„– To oczywiste – stwierdził Edgar. – Żeby to wiedzieć, nie musisz brudzić rąk – dodał i strzepnął resztki ziemi z rąk żony. [+–] Chodźmy.”

 

„Szczęściem było to, że nie przydzielono jej do pracy przy zb[+i]orze tytoniu, tylko zagoniono do kuchni, gdzie uwijała się[-,] jak w ukropie między czarnoskórymi i indiańskimi niewolnicami.”

 

„Tutaj poznawała język i zwyczaje białych ludzi, i to właśnie tutaj, wśród zamieszania towarzyszącego zwykle przygotowywaniu posiłków doszło do zdarzenia, które na zawsze miało zmienić [+jej] życie Sissinnguaq.”

 

„Po zderzeniu w ułamku sekundy zawartość naczynia znalazła się na twarzy i piersiach małej Felici.” – Felicii

 

„– Co się stało?! – Kkrzyknęła Isabel Bloylock, matka dziewczynki, wpadając do kuchni.”

 

„zapłakała, zrozumiawszy, że to teraz ona teraz będzie musiała podejmować wszystkie decyzje.”

 

„Poparzona Felicja wiła się z bólu i krzyczała[+,] i spośród wszystkich znajdujących się w kuchni[-,] jedynie Sissinnguaq miała na tyle odwagi, by zbliżyć się do dziecka i spróbować je uspokoić.”

 

„Felicję szybko przeniesiono do sypialni, gdzie zajęła się nią matka i służące.” – zajęły

 

„– Sprowadźcie natychmiast tę kobietę! – Zzarządziła pani Bloylock, a kilka minut później Sissinnguaq już stała w progu pokoju.”

 

„Jednak godziny mijały, a wezwanego do Felici lekarza wciąż nie było.” – Felicii

 

„– To niemożliwe. Widziałam poparzonych ludzi. To zostaje na całe życie[+.]mMówiąc te słowa, pani Bloylock zaniosła się spazmatycznym płaczem.”

 

I co, nikt nawet nie próbował dziewczynki ochłodzić, opatrzyć ran? To niemożliwe, by całymi godzinami pozwolono jej po prostu leżeć. Sama Sissi nie powinna na to pozwolić. Nikt, kto choć odrobinę znał się na leczeniu, albo widział kiedyś jak ktoś kogoś opatrywał, nie powinien na to pozwolić. To… nieludzkie ;(

 

„Doktor Grandwels nie mógł uwierzyć, że sam wcześniej niczego nie zauważył. – Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?”

 

„– Chciałam mieć całkowitą pewność – odparła Fiona, spuszczając wzrok.

– Jak się czujesz? Muszę cię zbadać. Muszę być pewny, że wszystko jest w porządku.”

 

„– Ja wierzę, że to będzie syn – stwierdził zdecydowanie Edgar. – A teraz powiedz, jak się czujesz?

(…)

– Wszystko jest w najlepszym porządku – stwierdziła stanowczo Fiona.”

 

„jednak nie zastanawiał się dłużej nad tym, bo najważniejsze w tej chwili było to, że tam[+,] w środku, żyje i rośnie jego upragniony syn”

 

„Kiedy Indianka poczuła, że zaczyna tracić siły i kręci jej się w głowie, wsunęła dłoń[-,] aż po nadgarstek między grudki”

 

„Kiedy Sissinnguaq zjawiła się ponownie w pokoju Felici, przy łóżku zastała jedynie panią Isabel.” – Felicii

 

„Sissinnguaq zaczęła powoli i delikatnie nakładać ziemię na rozognioną, pomarszczoną skórę Felici.” – jw.

 

„Wiedział, że rozwiązanie jest już blisko i kazał służbie zawiadomić natychmiast, gdy tylko Fiona zacznie odczuwać pierwsze skurcze[-,] albo gdy zacznie się dziać coś niepokojącego.” – Zawiadomić kogo?

 

„Choć wiele słyszał o uzdrowicielskich zdolnościach Indianki i o tym, że to ona przyjmowała wszystkie porody w rodzinie jego żony i cieszyła się ogromnym zaufaniem, nie tylko Fiony, ale też jej rodziców w sprawach związanych z leczeniem, to w tym konkretnym przypadku, gdy w grę wchodziło życie ich dziecka, wolał wziąć sprawy w swoje ręce i sam odebrać poród.” – Bardzo długie i niezgrabne to zdanie.

 

Żadne z dzieci również nie przeżyło.

Wiedział, że cokolwiek teraz zrobi, ta dziewczyna nie ma żadnych szans…”

 

„Ostatecznie wydało mu się to niedorzeczne, bo w końcu[-,] co Sissi miałaby tu robić?”

 

„…zyskała zaufanie pani Isabel, a także jej męża, w efekcie czego stała się opiekunką ich córki. Życie stało się prostsze, a sama Sissinnguaq, nazywana teraz przez panią [-] Sissi, odnalazła się w nowym otoczeniu i z przyjemnością obserwowała, jak dorastała jej mała podopieczna. A mimo iż…”

 

„Kochały ją później dzieci, wnuki i prawnuki Felici.” – Felicii

 

„Wiele lat później, gdy biały szron czasu pokrył głowy obu dziewcząt, [+a] ich twarze przypominały wyschnięte koryta rzek, coraz częściej docierała do nich świadomość upływającego czasu i nieuchronności losu.”

 

„– To już nie przynosi takich efektów jak kiedyś. Słyszysz, jak kaszlę? Nie, już nie chcę[+.] – Felicia pokręciła głową[+.] – Nawet za cenę tego…”

 

„Sissinnguaq została, by wychowywać kolejne pokolenia Bloylocków, dbać o nich, leczyć, przyjmować na świat i cieszyć się ich zaufaniem.” – Dbać o nie, o pokolenia

 

„Kiedy wiele lat później na świat przyszła mała Fiona, Sissinnguaq zobaczyła w niej wierną kopię małej Felici.” – Felicii

 

„Edgar zawahał się tylko przez ułamek sekundy, po czym jeszcze raz dokładnie wytarł skalpel o mankiet surduta…” – Jezu O.o Ja się nie znam, ale czy w tych czasach lekarze byli rzeczywiście aż tak głupi i mieli tak mało poszanowania dla higieny? Toż nawet na wsiach akuszerki wiedziały, że potrzebna jest duża ilość czystej wody do odbierania porodów, a lekarze nie?

 

„Krew tryskająca z naczyń krwionośnych przysłoniła lekarzom pole widzenia. Niezrażony tym młodszy doktor Grandwels szybko sięgnął w głąb i już po chwili obaj lekarze ujrzeli małą…”

 

„Fakt ten, jak i doświadczenie ojca w zakresie cięcia cesarskiego[+,] ostatecznie zniechęciły Edgara do wykonywania w przyszłości tego zabiegu.”

 

„Sowicie opłacony dorożkarz popędzał konie z całych sił. Przechodnie uciekali w popłochu przed rozpędzonym powozem, przeklinając głośno, gdy błoto pryskające spod końskich kopyt brudziło ich ubrania i twarze.”

 

„Edgar spojrzał[-,] na stojącą wciąż przy drzwiach Indiankę i skinął głową w wyrazie podziękowania.”

 

„– Nawet nie wiesz, jak się cieszę, moja droga! Wiesz, jak mocno pragnąłem tego dziecka.

Wiem, Edgarze. Ja też jestem bardzo szczęśliwa.

– I do tego jeszcze syn! – Edgar pokręcił głową z niedowierzaniem. – Teraz wiem, że…”

 

„Czy to niewygoda, czy też głód[-,] sprawiły, że…”

 

Przeczytałam gładko i szybko, bo lubię Twój styl, AQQ, ale – napiszę prosto z mostu – fabuła mnie niezbyt zainteresowała. Na początku mnie zaintrygowałaś, bo byłam ciekawa, jak łączą się światy Sissi i doktora, jednak rozwiązanie ani mnie nie zaskoczyło, ani nie wzbudziło większych emocji.

Przyznam, że dopiero z Twojego komentarza wywnioskowałam, o co chodziło z dzieckiem (SPOILER – nie domyśliłam się, że Fiona nigdy nie była w ciąży), przez co – oczywiście to może być tylko moja wina – końcówka raczej wywołała we mnie konsternację niż zaskoczenie. W sumie największe wrażenie zrobiła na mnie ta beznadziejna krótkowzroczność i głupota (przynajmniej tak to wygląda z naszej perspektywy) lekarzy. O ile rozumiem, że to trwało, nim dowiedzieli się o higienie, sterylności, bakteriach itp., o tyle w głowie mi się nie mieści, że uznali mięsień za niewarty zszywania. W przypadku dowolnych innych ran, np. ciętych, które wymagały szycia, serio zszywali tylko skórę? No nie wierzę, po prostu nie wierzę ;O

Podsumowując – czytało mi się dobrze, więc miło spędziłam czas, ale fabuła mnie nie chwyciła. Może następnym razem ;)

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Widać, że opowiadasz o tym wszystkim z uczuciem ;) To fantastycznie, bo jeśli chce się o czymś dobrze pisać, to trzeba to dobrze znać. Powodzenia!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyznam, że mam kłopot z tym tekstem. Z jednej strony szczerze doceniam wysiłek, jaki musiałeś włożyć w przygotowanie się do pisania i w samo pisanie – próba jak najwierniejszego odwzorowania realiów, zawarcia jak największej liczby elementów i odniesień antycznych, architektura, stroje, zwyczaje itp… No kawał dobrej roboty, zdecydowanie.

Z drugiej strony stylizacja omal mnie nie zabiła. Nie oceniam, czy jest dobra, czy zła, po prostu stwierdzam, że mnie się przez nią czytało bardzo źle, sztywno, niemiodnie. Oczywiście Homera też się niełatwo czyta, ale Homer to Homer, łatwiej wybaczyć klasykowi niż komuś, kto klasyka naśladuje ;) Tak już jest i już.

Z trzeciej strony bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii. Kleon irytował mnie ogromnie, reszta wydała mi się raczej obojętna, choć król mający nie do końca równo pod sufitem był dość ciekawy.

Co do fabuły – też niespecjalnie mnie kupiła. O ile przypadła mi do gustu intryga z medalionem, o tyle zabiegi Seleukosa aby uwieść Kleona – wcale. Najbardziej w sumie podobało mi się wprowadzenie Heraklesa, taki przewrotny, choć smutny akcent.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dla mnie tekst nie jest nowy – jak się okazało – bo miałam z nim już do czynienia w Smokopolitanie, robiłam drugą korektę (choć pewnie nie powinnam się przyznawać ; p). Zorientowałam się dopiero po jakimś czasie – czytam, czytam i myślę: czy ja tego czasem skądś nie znam? No i wreszcie przypomniałam sobie, że owszem.

Nie mogę się zdecydować, co sądzę o tym tekście. Jest dobrze napisany, pod względem językowym trudno się przyczepić. Podoba mi się zastosowana klamra. Ponadto nie jestem fanką ani znawczynią SF, ale widać, że Ty jesteś i że wiesz, o czym piszesz. To robi na czytelniku dobre wrażenie (bo czasem człowiek sięga po SF po którym widać, ze autor bardzo by chciał, ale się nie zna ani na fizyce, ani na astronomii i tylko się ośmiesza albo pomija wszelkie techniczne zagadnienia).

Natomiast mam wątpliwości co do fabuły. Jakoś mnie nie ruszyła, nie czuję tego dramatu związanego z ucieczką ze świata skazanego na zagładę. Postacie też mnie do siebie nie przekonały, albo były lekko irytujące, albo nijakie. Innymi słowy to właśnie one są – chyba – najsłabszym elementem opowieści. Bo jeśli nie możesz utożsamić się z bohaterami czy wykrzesać zainteresowania ich losami, to trudno dać się wciągnąć i przejąć.

Także przeczytałam gładko, ale bez emocji.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobra, potrzebuję się upewnić – jak ktoś nieprzytomny wpadnie do wody, to czy a raczej w jakim tempie jego płuca zaczną się wypełniać wodą? W sensie że nie topi się jako tako, bo się nie miota i nie łyka wody sam w panice.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O widzisz, nawet nie wiedziałam, że potocznie to są dołeczki Wenus (lub Apolla, jak sprawdziłam). Dobre i tyle. Wielkie dzięki ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam bardzo głupie, anatomiczne pytanie. Śmiejcie się, ile chcecie ;)

Człowiek w dole pleców, tuż nad tyłkiem, ma po obu stronach kręgosłupa takie małe dołeczki. Czy jest na to jakaś specjalistyczna nazwa?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kolejny raz przepraszam za opóźnienie z odpowiedzią…

 

@Fun – przyznam, że jestem megazaskoczona tym, że opowiadanie przypadło Ci do gustu. Oczywiście bardzo mi z tego powodu miło, dzięki za TAK-a ;) Najwyraźniej kiedyś pisałam lepiej, zważywszy że generalnie moje starsze teksty często cieszą się lepszymi opiniami niż nowsze, ech. Albo może faktycznie na samym początku opowiadania traktowałam bardziej osobiście i, jak napisałeś, wkładałam w nie więcej siebie? Co do powieści to możesz mieć pewność, że nigdy w życiu nie dałam czemuś tyle z siebie, co tej powieści (nie licząc oczywiście dziecka ;p).

Jakby co wzięłam sobie do serca kwestię “osadzania w realiach” i mam ją z tyłu głowy.

 

@Finkla – dzięki ;) Cieszę się, że tyle elementów zagrało i całość okazała się nie tylko jadalna, ale chyba nawet całkiem smaczna. Faktycznie kiedyś, jak zaczynałam, chyba pisałam opowiadania lepiej, muszę się głęboko zastanowić dlaczego…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dwa tysiące znaków brutto, lol.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadzam się – jeśli odczytanie na głos, to małą, jeśli jako cytat, czyli przedstawienie tego, co widzi bohater, to dużą.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jestem pewna, że mało kto na jakimkolwiek świecie mógł sobie pozwolić na trwonienie strzał. To oczywiste, że łucznicy próbowali je odzyskać i z pewnością wykorzystywali części ponownie, jeśli mogli.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Spóźnione, ale podsumowanie czerwca – wszystko jest cacy, a Iluzja wzięła urlop ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wybaczcie zwłokę w odpowiedzi.

@Cobold – Biorę wszystko na klatę. Pisząc nie zastanawiam się zbytnio, czy jestem oryginalna czy nie, po prostu staram się przedstawić pomysł, który mam w głowie, najlepiej jak potrafię. Niemniej rozumiem, że często ten brak oryginalności właśnie działa przeciwko mnie.

Dobrze, że mimo wszystko znalazłeś w tekście szereg pozytywów. Mam nadzieję, że czas spędzony na lekturze mimo wszystko nie był zmarnowany.

Co do personaliów detektywa – nie tylko jego miano kryje w sobie coś, kiedyś miałam wielką słabość do podobnej zabawy nazwami ; p

 

@Śniąca – Bardzo mi miło. Fajnie, że przyjęłaś opowiadanie jako klimatyczne i ogólnie dobre. Fajnie też, że postać Deinharda wydaje Ci się dobrze skrojona. Pozostaje tylko cieszyć się, że nie miałaś czasu od razu napisać komentarza ; p

 

@Cień Burzy – Nie, nie, nie, to zdecydowanie nie miał być hołd dla Death Note’a ; p Anime znam, owszem, ale nie starałam się nim w żaden sposób sugerować, jeśli coś z niego przeszło, to przypadkiem, mimowolnie i podświadomie. Rozumiem jednak, że trudno uniknąć porównań bo, cóż, pomysł jest praktycznie taki sam. Mimo wszystko nie sądziłam, że Deinhard będzie aż tak podobny do Lighta.

Naprawdę uważasz tekst za zbyt poważny i ciężki? No popatrz, nie wiedziałam, że umiem takie pisać ; p

Biorę na klatę bylejakość Engilla. Starałam się, by był choć troszkę niestandardowy jak na anioła, no ale rozumiem, że nijakość go zabiła. Nie dziwię się, że kot-diabeł wzbudza więcej sympatii (nie tylko dlatego, ze jest kotem, rzecz jasna).

Nie będę wyjaśniać co miałam w głowie przy końcowej rozmowie anioła i diabła, bo nie o to chodzi. Co zaś do kwestii tego, dlaczego zwierzaki przyczepiły się akurat do Deinharda to przyznam, że nie widziałam tu powodu do tłumaczenia, czemu akurat on. W ogóle nie przepadam za wyjaśnianiem podobnych rzeczy w fantastyce. W sensie że bardziej mnie interesuje zwykle jak bohater sobie poradzi z sytuacją w której się znalazł niż to, jak do tej sytuacji doszło. 9Ale to tylko moje zdanie, oczywiście ;)

No pewnie masz rację co do dziecinnego zachowana D. w początkowej scenie. Pisałam to dawno temu, zanim poznałam lepiej jakiekolwiek dziecko w stosownym wieku ; p Szczęście, że nikt inny nie zwrócił na to uwagi… (Ale jeśli bym kiedyś poprawiała to opowiadanie, to poprawię i to – przesunę trochę zdarzenia tak, by Deinhard był tu młodszy).

Dzięki za obszerny, jak zawsze, komentarz ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nowa Fantastyka