Profil użytkownika

- Esensja – http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=19234 (“Interes”),  http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=21624 (”Droga przez las”) oraz http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=24604 (”Selekcja naturalna”);

- Qfant – http://www.qfant.pl/qfant-17  (“Sama prawda i tylko prawda”);

- Silmaris nr 1 – http://silmaris.pl/silmaris-116-1/ (”Miej serce”);

- Creatio Fantastica nr 2 (53) 2016 – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2016/07/lit-anna-grzanek-mrc3b3z.pdf (”Mróz”);

- Sofa nr 14 – https://issuu.com/almari_/docs/sofa_14_1 (”Chłopiec piękny i młody”);

- Świt e-booków nr 10 – http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTY0NA%3D%3D/swit-ebookow-nr-10.html?title=%C5%9Awit%20ebook%C3%B3w%20nr%2010 (”Prawdopodobnie”);

- Biały Kruk nr 1/2017 – http://magazyn.bialykruk.org (”Panna z wilkiem”);

- Mega*Zine Lost&Found – http://lostandfound_megazine.vipserv.org/?page_id=1618 (”Szczęście”);

- Szortal – http://szortal.com/taxonomy/term/151;

- Szortal Wydanie Specjalne Lato 2015 – http://szortal.com/node/8017 (”Piekło na Ziemi”);

 

Publikowałam również na papierze w Bramie (nr 1/2017), w Fantomie (nr 2/2017) oraz w Smokopolitanie (nr 3/2017).


komentarze: 8215, w dziale opowiadań: 4495, opowiadania: 2709

Ostatnie sto komentarzy

Dzięki za wyjaśnienie, nie przyszło mi takie do głowy ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Taa, chyba my dwoje się ostaliśmy (coś kojarzę, że Bemik i Naz wycofały swoje teksty).

Generalnie nie odnoszę jednak wrażenia, że mam się czym chwalić, to wydawnictwo jest co najmniej wątpliwe (z organizacyjnego punktu widzenia).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O, zacna myśl.

 

“Szyby i lustra” też daleko nie są, jakby co, ale “Woda” bliżej ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Takie tam drobiazgi:

 

“…jasną plamę rozpościerającą się po niebie.” – Rozpościerającą się na, a nie po

 

“W powietrzu często widywał świecące kule, a wtedy samolotem zaczynało trząść, przyrządy odmawiały posłuszeństwa, a głowa zaczynała potwornie boleć.”

 

“…odkryto rzeczy pozostawione przez turystów. Zapewne zostawili je…”

 

“Przed namiotem, stojąc boso na śniegu w towarzystwie kilku równie zdezorientowanych i niekompletnie ubranych chłopaków…”

Ale że serio? Oni śpią w namiocie, na zewnątrz jest przynajmniej kilkanaście stopni mrozu, a oni kładą się w tak zdekompletowanych ubraniach? Boso i w samych koszulkach? Nie znam się na nocowaniu na zewnątrz zimą, ale jednak wydaje mi się to nieprawdopodobne…

 

“Na ciało Nikołaja nie chciał patrzeć, wolał go zapamiętać takim, jak widzieli się ostatni raz w łagrze, lata temu.” – Skrót myślowy. Co to znaczy: “takim, jak widzieli się ostatni raz”? Takim, jakim był, gdy widzieli się ostatni raz.

 

“W odpowiedzi gwizdnął przeciągle.” – Brak dookreślenia podmiotu. Ostatnim był Kostia, a to nie on gwizdnął.

 

Podobało mi się. Zaciekawiłaś mnie, jest atmosfera, jest lekki nastrój grozy i niepewności. Na koniec poczułam rozczarowanie, że nie ma wyjaśnienia zagadki, ale w obliczu faktu, że hm, to jest oparte na faktach, historia zmienia wydźwięk i ten brak wytłumaczenia już tak nie boli. Pozostawia lekki niedosyt, owszem, ale też stosowne ukłucie niepokoju… Dobra robota ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Odświeżam temat. 27.01 (niedziela) o godzinie 13:00?

 

Ale gdziekolwiek mamy się spotkać, ja nie rezerwuję, bo najwyraźniej nie umiem ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To nie moja sprawa, ale… Asylum, czy Ty masz pretensje, że komuś podobało się jakieś opowiadanie, które Tobie się nie podobało?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Nie wiem ile to trwało” – dodaje gdzie indziej NP „Jakby rzucił na nas urok, cząsteczki kurzy zawisły w smugach światła i czas zamarł” – wspomina w kolejnym wywiadzie.” – brak znaku interpunkcyjnego po NP. I chyba kurzu, a nie kurzy.

 

“Podówczas jednak dryfowaliśmy poprzez czas, jedynie z przyzwyczajenia, zadawnioną inercją, fundując uczniom praktyki na obcych planetach.

Więc raz jeszcze powtarzam, matematyczna egzegeza wszelkich dostępnych danych prowadzi do tego jednego wydarzenia. Na obrzeżach naszej rodzimej Galaktyki, na trzeciej planecie krążącej wokół żółtego karła ciągu głównego (nieprawidłowy link), pewnego letniego dnia dochodzi do niewielkiej perturbacji w zachowaniu jednej z paru miliardów zamieszkujących ją prymitywnych istot, zresztą tak do nas zbliżonych wyglądem. Poprzez sito danych przesącza się wyraźnie to jedno, wydawałoby się nieistotne zaburzenie rutyny codzienności, którego świadkiem była grupka miejscowych i jeden student z naszego świata.

Poszukajcie, te informacje są, rozproszone w oceanie opowieści, powiązanych z NP. Zawsze okraszone jednym z arsenału typowych dlań pytań.

(…)

…czy też wręcz przeciwnie, nosi w sobie dumę, świadomość że raz, ten jeden raz, on, zwykły, poprawny – ale ani kroku dalej – muzyk dotknął Absolutu, i jemu to wystarcza?”

 

“Co sprokurowało to nagłe ujawnienie talentu improwizacyjnego pośredniego muzyka?” – Pośredniego czy pośledniego?

 

“…by miał gdzie wędrować, ze swoją dobrotliwą, zaciekawioną twarzą. Miał swoje chwile słodyczy, wieloletnią partnerkę…”

 

Oj, Gapo, Gapo… Znowu to zrobiłeś! Tekst eksperymentalny, w którym trudno doszukać się pointy ;( Niestety i ja dołączam do grona nierozumiejących.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Powiem Ci, że ten Witek w ogóle mi nie pasuje do tego Witka, którego znam z przygód Ted. Może się zmienił przez ten czas, kiedy był opiekunem? Tak czy owak odbieram ich jako dwóch zupełnie różnych ludzi.

Czytało mi się lekko, jednak mimo przyjętej przez Ciebie konwencji wydaje mi się, że to wszystko jest właśnie za lekkie. Witek w ogóle niczemu się nie dziwi, na wszystko się godzi, wszystko przyjmuje jako oczywiste, żadnych refleksji. W ogóle on nie przejawia żadnych uczuć – ani się nie przejął śmiercią ojczyma, ani nie przestraszył Welesa i wąpierza, ani nie widać w nim emocji w scenie “z akcją”. Nawet jak myśli o mamie, to jakby tak mimochodem, bo tak wypada, a nie dlatego, że mu naprawdę zależy na jej samopoczuciu. Tak miało być? Bo wiesz, to czyni go bardzo dziwnym i trudnym do polubienia.

 

“Mogłem zostać aż do sylwestra, bo ten obiecałem spędzić z dziewczyną w akademiku.” – Sylwestra wielką.

 

“A kiedy kaprys pogody sprawił, że jedna noc była ciepła, odwilżowa i dżdżysta, więc powracający mróz zamienił wierzchnią warstwę wilgotnego śniegu w twardą jak beton skorupę, załamaliśmy się.” – Przez “więc” to zdanie jest mocno zakręcone. Chyba dopiero za trzecim razem doszukałam się w nim sensu.

 

“– W czwartek rano zadzwonimy po pomoc drogową, żeby nas odkopali, i po południu pojedziemy do domu[-.]Wwymyślił Jerzy, a mama się zgodziła.”

 

“Muszę przestać marnować moje błyskotliwe uwagi na kogoś, kto nie ma za grosz poczucia humoru. – Tu nie ma żadnych demonów.”

Jeśli “Tu nie ma żadnych demonów” to kwestia mówiona, to powinna znaleźć się w nowym wierszu.

 

“Patykowata postać mignęła mi przed oczami i zniknęła.

 Zdążyłem się nawet zdziwić, i dopiero po chwili poczułem, że stoi za mną.

 Weles położył mi dłoń na czole. Nie wiem, co zrobił, ale wzrok mi się rozmazał…”

 

“ – Nie będziesz miał tak znów wiele obowiązków – ciągnął Weles powoli, cedząc słowa. Jego głos zdawał się dobiegać z oddali.

 – Zwykle moje dzieci są grrzeczne. Czasem będziesz musiał doprowadzić do porrządku jakąś rrusałkę czy pogonić zmorrę. Nic, czego nie mógłbyś dokonać.”

A tu czemu słowa jednej postaci są od dwóch półpauz?

 

“Zamiast drobnego ukłucia coś z całej siły uderzyło w moje plecy, aż straciłem równowagę.” – To jest niegramatyczne.

 

“W pierwszej chwili pomyślałem, że do środka jakimś cudem wpadł jakiś dzik czy wilczur…”

 

“Świtało już. Matylda znów uspokajała mamę na górze, a ja poszedłem do kuchni, gdzie bulgotała już woda na herbatę.

 

„Cienkie, malowane czarną kredką brwi zmarszczyły się…” – Zdecydowanie nie jest to coś, na co zwróciłby uwagę mężczyzna…

 

“ – Oj tam, zaraz diabłu[+.]mMachnąłem ręką.”

 

“ Po drodze na piętro zajrzałem do łazienki i sprawdziłem w lustrze, co mam na plecach. O mały włos nie wrzasnąłem. Nic dziwnego, że babcia była przerażona.

 Ściągnąłem koszulkę i przyjrzałem się plecom jeszcze raz. Były pokryte gęstą siecią cienkich, jasnoniebieskich linii, które układały się w niewielkie, ale pełne detali koła i półokręgi. Wzory pokrywały całe plecy i docierały aż na szyję.”

 

“Zdążyłem tylko poczuć ciężar, nim zaryłem brzuchem w ziemię.” – A czy w tej sytuacji bardziej nie doskwierało mu, że zarył w śnieg twarzą?

 

“Odszedł na kilka kroków i znów przy-mierzył się do ataku.” – przymierzył

 

“Zza zaspy wynurzyła się drobna postać, w której pod warstwami kurtek i szalików rozpoznałem mamę.” – Serio miała na sobie więcej niż jedną kurtkę?

 

“Wąpierz zerknął na mnie. Wreszcie szybkim ruchem przejechał pazurem po odsłoniętym fragmencie szyi i odrzucił na ziemię jak lalkę. Śnieg, w który zapadła się z krzykiem, oblał się czerwienią.” – Zaznaczone zdanie jest bez sensu, brzmi tak, jakby wąpierz przejechał pazurem po własnej szyi. I co odrzucił? Czemu nie ma tu żadnych dookreśleń i zaimków?

 

“…zapadłem się w zaspie.” – Raczej w co – zaspę?

 

“Unieruchomił mój nadgarstek i próbował wy-trącić fulguryt” – wytrącić

 

“Z trudem utrzymywałem jego dłonie. Zerknąłem w panice na sztylet, który leżał poza zasięgiem naszych rąk.

 Ale dostrzegłem coś nieco bliżej – kamień. Zwykły kamień wielkości pięści. Złapałem go i bez wahania opuściłem dłoń na głowę Jerzego.

 Kość pękła z nieprzyjemnym trzaskiem, po którym nastąpiło ciche chlupnięcie. Uniosłem dłoń i opuściłem. I jeszcze raz, i trzeci.”

 

“Dopiero za którymś razem udało mi się ominąć żebra i przebić dalej, ale no tak szczerze to nie miałem pojęcia, czy ostrze choćby drasnęło żądany organ.” – “ale no tak” bardzo niezręczne (w ogóle to “no” wydaje się zbędne).

 

“ Dopiero, gdy wyciągnąłem nóż i wytarłem z go z czarnej mazi w jasnoniebieską piżamkę Jerzego, w mojej głowie pojawił się strach.” – Piżamkę? I narratorem jest dorosły mężczyzna?

 

“Okazało się, że szaliki i wysoki golf faktycznie uratowały jej życie.” – A pisałaś, że została draśnięta w odsłonięty fragment szyi.

 

“Matylda patrzyła na mnie badawczo, nadal omijając wzrokiem ciało ojca.” – Tu zwątpiłam. Jerzy dla Witka jest ojczymem, a dla Matyldy ojcem?

 

“Kończyłem właśnie drugą porcję, gdy zauważyłem, że poza mną mało kto coś jadł. Matylda i mama skubały tylko ziemniaki, a góra jedzenia na ich talerzu nie zmalała przez ostatnie pół godziny. Jerzego wyniosłem w pole i spaliłem jego ciało, tak jak mówiła babcia.” – To zdanie o Jerzym jest totalnie, za przeproszeniem, z dupy, niezwiązane z obiadem. Powinno być od nowego akapitu.

 

“Po jej minie szło poznać, że zdążyła dostrzec. że błękitne tatuaże nie zniknęły.” – przecinek zamiast kropki?

 

Zgadzam się z Chrościskiem, że wątek z przemianą Jerzego tylko po to, by go zaraz zabić wydaje się skonstruowany nieco na siłę. I tak – czytałam opko które przesłałaś Smoko, czytałam powieść i, w porównaniu, ten tekst wypada blado. Wygląda na to, że o wiele lepiej się czujesz opisując wydarzenia z perspektywy Ted niż Witka. Witek jako narrator kompletnie mnie nie przekonał ;(

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję piórkowiczom!

 

A ponadto serdecznie dziękuję za wszystkie miłe głosy, polecam się na przyszłość i z ulgą składam lożową broń ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje, Cieniu! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie, nie. Ta książka jest po prostu dziwna. Styl jest taki nietypowy, myślę, że to można albo pokochać, albo znienawidzić, trudno przejść obojętnie. Mnie nie podszedł. Tu Ocha pewnie będzie protestować (;p) ale sądzę, że mężczyznom to może się bardziej podobać niż kobietom.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mnie Czarna kompania znużyła. Przeczytałam pierwszą część i – choć miała parę bardzo dobrych elementów – nie sięgnęłam po drugą. I jakoś mam w kolejce kilkadziesiąt pozycji, które pociągają mnie bardziej, więc pewnie już do Cooka nie wrócę…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratuluję! Każda powieść to naprawdę sukces!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Marudzenie mode on:

 

“…perspektywa wysunięcia choćby czubka nosa z ciepłego azylu[-,] wydawała mu się mało zachęcająca, a co więcej, granicząca z narażeniem się na odmrożenie, o ile nawet nie samobójstwem.”

To zdanie jest deczko niejasne. Zatrzymało mnie, bo samobójstwo odnosi się do graniczenia, a nie narażenia, co powoduje mały chaos w odmianach.

 

“Mróz, który już w połowie listopada ściął rzeki i jeziora, wciąż trzymał, a cała okolica stopniowo pogrążała się pod kolejnymi warstwami padającego śniegu.”

Nie wydaje mi się, by można było pogrążać się pod czymś.

 

“Wprawdzie po tym, jak za sprawą magii udało mu się w znacznym stopniu poprawić dziwaczny wygląd księżniczki, jego pozycja na dworze wzrosła. Mimo wszystko wolał jednak nie narażać się na jej gniew.” – Coś tu poszło nie tak. Albo te dwa zdania powinny być połączone, albo np. powinno zniknąć “wprawdzie”.

 

“Mroźne powietrze zadziałało na maga, jak uderzenie obuchem, z tym jednak skutkiem, że zupełnie otrzeźwiło Wezira.” – Jak na mój gust przeczysz sama sobie. Uderzenie przecież ogłusza, więc mróz, który maga otrzeźwił, zadziałał zupełnie przeciwnie do tego, do czego je porównujesz…

 

“Chodzi o to, Pani, że oczywistym jest…” – czemu “pani” wielką literą?

 

“Milczący dotychczas książę Armir[-,] postanowił zachęcić maga.”

 

“– Panie, ja… ja… – jąkał się Wezir. – Ja myślę, że to jakiś bardzo silny magiczny artefakt, choć nie mam pojęcia, jak się tu znalazł, a przede wszystkim, po co się tu znalazł – stwierdził ostatecznie Wezir.”

 

“– Nic złego to cuś nie robi, ino loto, huśto się i błysko – przemówił kapitan straży”

Pewnie się czepiam, ale przeszkadza mi, że to akurat kapitan straży tak wieśniaczy. Wydawałoby się, że ktoś, kto osiągnął takie stanowisko, ma jednak kwalifikacje/urodzenie wyższe niż chłop.

 

“– Niii[+.] – zZebrani znów zgodnie pokręcili głowami.”

 

“– To Ufo! – Klasnęła w dłonie Marra, ciesząc się, że znalazła wreszcie odpowiednie określenie dla artefaktu.” → Zły szyk. Marra klasnęła w dłonie… “Klasnęła w dłonie Marra” nie jest pełnoprawnym, samodzielnym zdaniem.

 

“– A magia? Czy nie mógłbyś użyć magii, żeby tego… Ufo sprowadzić na ziemię? – zamyśliła się Marra.” → Znów szyk. Marra zamyśliła się.

 

“A jakby to Ufo postawić w komnacie, to nie trzeba by pochodni[-,] ani świec wieczorami zapalać[+.]kKlasnęła w dłonie, znalazłszy praktyczne zastosowanie dla świecącego obiektu.

Nawiasem mówiąc, drugie “Klasnęła w dłonie” generuje powtórzenie.

 

“…szybko wrócił do swojej komnaty, chcąc w swych magicznych księgach…”

 

Ciężar zaufania, jakim księżniczka Marra obdarzyła maga, był przytłaczający. Nie, żeby wątpił w swe umiejętności, ale mimo wszystko odczuwał ciążącą na nim odpowiedzialność.”

 

“Zanim jeszcze przyszła na świat sama księżniczka, a jej matka – królowa Adelajda zmarła, wydając ją na świat… Zanim jeszcze stary król Rufus pojął za żonę Adelajdę… Zanim jeszcze…”

Wstawiając półpauzę w środek kwestii mówionej w dialogu wprowadzasz lekki chaos, bo półpauzy oddzielają kwestie mówione od opisów.

 

“– Możesz zwięźlej[+?] – ponaglił.” – To jest pytanie.

 

“– Wiele lat temu[-.] – stwierdził ostatecznie.”

 

“– Ciekawe rzeczy prawicie. Kontynuujcie[-.]Zzainteresował się Wezir.” – Tu znowu “Zainteresował się Wezir” nie stanowi samodzielnego zdania.

 

“Nie wiem, gdzie spotkał, i tym bardziej[-,] co sprawiło, że zakochał się w niej bez pamięci…”

 

“Ludzie początkowo nieufnie do niej podchodzili, widząc w tym zauroczeniu króla działania jakowejś siły nieczystej[-,] albo i urok rzucony…”

 

“Mag zamyślił się przez chwilę.” – Zamyślił się na chwilę. Przez chwilę ewentualnie mógł być zamyślony.

 

“– Zawsze dużo czasu spędzał na cmentarzu, przy grobie Adelajdy, ale od kiedy podagra na stałe przykuła go do łóżka, to już nic go nie cieszy[-.]Zzakończył swą opowieść kapłan.”

 

“– Byli tacy, co próbowali. Byli tacy, co byli przeciwni temu małżeństwu. Byli też tacy, co mówili, że król nie powinien był płodzić dzieci z Adelajdą, bo tylko nieszczęście z tego wyniknie.”

 

“Wezir domyślił się, że chęć gorącej modlitwy[-,] została pokonana przez działanie równie gorącego miodu i kapłan najbliższe godziny spędzi w swoim łóżku. Dziedziniec opustoszał. Gdzieniegdzie tylko zmarznięci łucznicy, mający czekać w pogotowiu, grali w karty i raczyli się rozgrzewającymi trunkami.”

 

Nagle zamek i otaczające go mury stawały się coraz mniej wyraźne, jakby rozpływały się w powietrzu.

(…)

Nagle czas jakby zatrzymał się w miejscu, a Wezir poczuł wszechogarniający spokój i ciepło.”

“Nagle stawały się” trąci brakiem gramatyki. Nagle zaczęły się stawać.

 

Opowiastka lekka i rozrywkowa. Może odrobinkę na siłę, ale i tak uśmiechnęło. Klikam Bibliotekę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak! Już myślałam nad podpowiedzią ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przepraszam za opóźnienie. Będzie pewnie łatwo:

 

Wrócił do kuchni, przetrząsnął kieszenie w poszukiwaniu dziesięciocentówki, a następnie za jej pomocą uruchomił ekspres do parzenia kawy. Wdychając jej niezwykły – w każdym razie dla niego – aromat, spojrzał na zegarek i stwierdził, że upłynęło już piętnaście minut, podszedł więc energicznym krokiem do drzwi wejściowych apartamentu, przekręcił gałkę i odsunął zasuwę.

– Proszę o pięć centów – powiedziały drzwi, nie otwierając się.

Przeszukał kieszenie, ale nie znalazła w nich już żadnych monet – ani jednego centa.

– Zapłacę jutro – powiedział do drzwi. Znów próbował kręcić gałką, ale drzwi wciąż były szczelnie zamknięte. – Pieniądze, które ci daję, to w gruncie rzeczy napiwek. Nie mam obowiązku ci płacić!

– Jestem odmiennego zdania – odparły drzwi. – Proszę sprawdzić w kontrakcie, który podpisał pan, kupując ten apartament.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No dobrze, to z pewnością któraś Tiffany. Ponieważ nie wiem która, strzelam w pierwszą – “Wolni Ciut Ludzie”, Terry Pratchett.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pomysł zacny, ale na ściance trudno się gada (prędzej się wrzeszczy ze strachu ;p).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kurczę, a ja bym chciała wygrać akurat tę książkę, dla mnie to zachęta. (Oczywiście nie wygram, bo nawet jakbym napisała genialne opowiadanie, to Beryl by mnie nie nagrodził ;p).

 

I cieszcie się, że macie dwa miesiące, Beryl chciał dać jeden!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

…a żebyście widzieli, co potem zrobił w domu!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

BearClaw, jak najbardziej, wręcz wskazane jest poprawianie błędów ;)

Kiedy masz otwarte swoje opowiadanie, na górze, z prawej strony masz napis “edytuj”. Kliknięcie przeniesie Cię do edytora w którym możesz wprowadzać zmiany.

 

A tymczasem od siebie dodam jeszcze:

 

„Jego bracia zakonni[-,] w mgnieniu oka zastosowali się do polecenia. Ostrzał Nekronów[-,] kilku [+z nich] poważnie zranił, jednak reszta, niczym jeden mąż, zalała przeciwnikaów gradem kul. Nieliczni z nich padli, a właściwie ulegli destrukcji, w wybuchu dziwnej, zielonej energii. Znaczna większość jednak[-,] wciąż stała na swoich pozycjach, ku zaskoczeniu Kosmicznych Marines. Taka salwa bowiem[-,] powinna roznieść oddział tej wielkości w drobny mak.”

 

„Upiorne sylwetki dawnych żołnierzy, z nienaturalnie powykręcanymi kończynami i rękoma zagiętymi niczym szpony…”

Z tego zdania wynika, że ręce nie są kończynami ;)

 

“– Wiem. Testowali naszą siłę[-.] – odparł spokojnie Bearclaw.

– Teraz już wiedzą[+,] z kim mają do czynienia. Myślisz, że ich zniechęciliśmy? – spytał z nadzieją kapitan.

– Wątpię[+,] bracie Hamilton. Raczej sprawdzali nasze umiejętności bojowe.

– Naprawdę sądzisz, że to[+,] co tutaj się rozegrało, to był tylko test?”

Wyszło bez sensu, bo bohater dwa razy mówi, że byli testowani, a jego kolega jeszcze dopytuje, czy jego zdaniem to na pewno był test?

 

No i dodatkowa rzecz – staraj się walczyć z powtórzeniami.

 

EDYCJA:

Jeszcze jedno:

“– Głównie dlatego, że mieliśmy miażdżącą przewagę liczebną i ogniową[-.] – powiedział ciężkim głosem Bearclaw.”

Moment, a czy to czasem nie przeciwnik miał przewagę liczebną? Jeśli paladyn sam zabił dwustu, a jego towarzysze “nie byli gorsi”, to napastników musiało być znacznie więcej niż Marines, nie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wypowiem się jako odchodząca jednostka – jestem zdania, że przesadne ograniczanie liczby nicków zaszkodzi. Wyobraźcie sobie, że w tym roku wszyscy pisaliby tylko np. Cobold, Regulatorzy, Thargone, i tak do znudzenia. Uniemożliwiłoby to kompletnie zebranie 9 osób, nie mówiąc o jakiejkolwiek liście rezerwowej. Uważam, że każdy użytkownik powinien podać skład Loży, jaki by najchętniej widział, a nie “część składu Loży, którą chciałby mieć”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zaczęłam czytać Twój tekst, BearClaw, jednak zanim do lektury wrócę, nie mogę nie zwrócić uwagi na aspekty techniczne.

 

Przede wszystkim, niestety, szwankuje Ci interpunkcja. Miejscami przecinki stoją dobrze, a miejscami zdają się wstawione zupełnie losowo. Interpunkcja jest trudna, to fakt, ale tekst, w którym przecinki latają jak szalone bardzo źle się czyta, bo czytelnik co rusz się o nie potyka.

 

Dalej – stosujesz nieprawidłowy zapis dialogów. To na szczęście jest łatwiejsze do nauczenia się niż interpunkcja, zajrzyj tutaj, na początek. A zaraz potem tutaj, to też się przyda.

 

“statki Kosmicznych Marines podchodziły do ładowania.” – lądowania?

 

Na razie tylko tyle. Spróbuję przeczytać opowiadanie do końca, zaznaczę jednak, że uniwersum Warhammera 40,000 jest mi obce, a ewidentna “growość” i “bitewność” wyzierające z fabuły stanowczo nie należą do moich ulubionych tematów ; (

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja również gratuluję wszystkim, którym gratulacje się należą!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Może i nie, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić (jak coś przerysowuję, to mam to przed sobą, a nie z boku ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Spieszę z nadrabianiem piórkowych opowiadań, by móc głosować w plebiscycie.

 

Otóż, to opowiadanie zdecydowanie podoba mi się najbardziej ze wszystkich Twoich tekstów, które czytałam. Biorę poprawkę na to, że jest – sorry – przegadane. Spokojnie można by je skrócić, pewnie co najmniej o 10.000 znaków bez szkody dla treści. Widać, że lubisz pisać, sęk w tym, że w opowiadaniach trzeba pisać przede wszystkim to, co jest potrzebne, a np. przy opisach służących budowaniu klimatu łatwo przedobrzyć. Dlatego też Twoja opowieść rozwija się bardzo powoli i tak naprawdę zainteresowuje człowieka kawał od początku. Pomysł fajny, fabuła zbudowana dobrze, fajny akcent na koniec… no ale naprawdę warto by to było przy redakcji nieco skrócić ;)

Co mnie wprawiło w konsternację – siła odycka. Jakoś wydała mi się doczepiona na siłę. Spokojnie on po prostu mógłby umrzeć/prawie umrzeć i jakoś te ozdobniki z walkiriami czy innymi wiktoriami nic nie zmieniają.

Podsumowując jednak – jak już dojechałam do końca mogę szczerze powiedzieć, że bardzo mi się podobało. Zdecydowanie bym była na TAK, gdybym głosowała w tamtym miesiącu ;)

 

„…w przeciwieństwie do Vidocqa, który poprzedniego dnia sprawiał wrażenie zmuszającego się do zachowania spokoju przez skupienie się na jakimś szczególe, oczy pana Verneta były pozbawione wyrazu.” – Niezgrabne jest to zdanie, bo wychodzi, że w przeciwieństwie do Vidocqa, oczy Verneta coś robiły, a nie sam Vernet.

 

„…pan siedział zamyślony, jak czasami, kiedy bardzo myślał nad kompozycją.”

 

„Inspektor ujął bezę masywnymi palcami z niezwykłą delikatnością, co stanowiło jedną z tych jego niezwykłych umiejętności, które nie przestawały zadziwiać Adama.”

 

„…a sam udał się do apartamentu przy rue du Renard, gdzie zamierzał odpocząć przez większość dnia…” – odpoczywać, nie odpocząć (w dłuższym czasie forma ciągła)

 

„– Z tyłu jest zaułek między kamienicami, zamknięty furtką – odparł Jean-Louis. – Ostatni raz otwieraliśmy ją, kiedy pan kupił konia.”

Tak zupełnie offtopując – serio, kupili konia i co, albo go trzymali w boksie, albo wprowadzali do pracowni malarza? A ogródek, z opisu, jest maciupeńki. Toż to okrucieństwo wobec zwierząt, koń potrzebuje wybiegu ;( Posunę się wręcz do stwierdzenia, że koń bez odpowiedniej przestrzeni zmarnieje i będzie się średnio nadawał jako wzór do malowania…

 

„Jeśli agenci Vidocqa nie spodziewali się, że zniknie tak blisko, łatwo zgubili jego trop…”

A to zdanie wydaje mi się bez sensu. Jeśli to dobrzy agenci, to powinni spodziewać się wszystkiego. A skąd wniosek, że śledzony musi pędzić na drugi koniec miasta, co mu broni wejść w sąsiednie podwórko?

 

„chwycił nieznajomego za rękę…”

Naprawdę? Mężczyzna chwyta innego mężczyznę za rękę? Jakoś nie sądzę. Za ramię, za łokieć tak, ale za rękę, czyli za dłoń?

 

„…a w jego oczach Adam dostrzegł przez moment cień tej samej pustki…” – jak przez moment, to forma ciągła – np. widział przez chwilę.

 

„Spojrzał w udręczone oczy, ujął go delikatnie za rękę.” – Znowu! Co za mężczyzna chwyta drugiego mężczyznę za rękę! Mężczyźni nie robią takich rzeczy!

 

„– Witam pana barona szybciej niż się spodziewałem – odezwał się lekarz tubalnym głosem. – Czyżby zaszła zmiana w stanie naszego znakomitego pacjenta?

– Pamięta pan, co sam mi pan powiedział o odrzuceniu możliwych rozwiązań? – zapytał, a kiedy otrzymał potakującą odpowiedź, streścił swoje przypuszczenia.”

Zgubiony podmiot. Kto zapytał? Nie lekarz, a to on był ostatnim podmiotem.

 

„Thévenet obserwował to wyłanianie się obrazu z płótna z rosnącym napięciem…” – Jeśli Thévenet pozował, to jak mógł widzieć, co dzieje się na płótnie? Nie mógł, bo stał za obrazem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Morzyrad uniósł niecierpliwie rękę. Robot, wyczulony przez tabuny niezadowolonych konsumentów na mowę niewerbalną, umilkł natychmiast, układając ręce w geście uprzejmego oczekiwania.”

 

“…inspirowany początkiem XXI wieku: terroryści, początki e-sportów, diety bezglutenowe…”

 

“Herbaty „naturalne”[+,] udające te sprzed rewolucji genetycznej[+,] były ostatnio w modzie.”

 

“– Bo one mi pomagają pisać horrory. – Wykrzywił usta. – Które inni ludzie czytają, żeby też sobie obniżyć nastrój.”

Kto wykrzywił usta? Brak dookreślenia podmiotu – ostatnim był “Asystent”, a on wykrzywić ust nie mógł, bo ich nie ma.

 

“To przerażające[+,] co potrafi algorytm ewolucyjny pozostawiony na pastwę niezadowolonych konsumentów.”

 

“W głowie, jak wełniana mózgoczapka[+,] drapał go irytujący, zasuszony głos behapowca.”

 

“Morzyrad drgnął przeszyty odczuciem Obecności, obcinając sobie palec.” – Rozumiem, że to sen, ale nie tak łatwo obciąć sobie przypadkiem palec ;)

 

“…w rytm wybuchającej z palca krwi…’ – wybuchającej? A co to, bomba? raczej buchającej (to nie to samo ;)

 

“Pośród rozmigotanego deszczem asfaltu…” – Nie rozumiem zwrotu “pośród asfaltu”.

 

Fajny tekst, ciekawy pomysł, interesująco wykreowana wizja przyszłości i, co dziwne, sympatyczny przedwieczny. Ogólnie wyszedł Ci lekki, rozrywkowy tekst, choć może miejscami humor jest troszkę wciśnięty na siłę (fragmenty z robotem). Tak czy owak, mnie uśmiechnęło, a czytało się dobrze.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…na drodze robota stanął super bohater.” – Superbohater łącznie

 

“Miej się na baczności, Opiekunko. Nadchodzą.

Rozbrzmiało w jej umyśle ostrzeżenie.”

Wypowiedź bezcielesnego głosu i zdanie linijkę niżej nie są ze sobą połączone, a powinny być.

 

“Intensywność strachu jaki czuła[-,] zaskoczył ją…” – Z kontekstu wynika, że to intensywność ją zaskoczyła, a nie strach.

 

“Cóż miała zrobić[+,] by ochronić ten skarb?”

 

“Zrobi wszystko[+,] co w jej mocy.”

 

Krótka scenka pokazuje jasno, co chciałaś przekazać, więc to jest na plus. Na początku dajesz jednak do zrozumienia, że znów jest wiele, Opiekunka ogląda jeden po drugim. potem nagle chroni tylko jeden sen, jakby wszystkie inne zniknęły i nie pojawiły się żadne nowe – taki zgrzyt, jak dla mnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest to do rozważenia, nie sądzicie? Kto powiedział, że trzeba się spotykać wieczorem?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podsumowanie grudnia – Mr. Brightside, Werwena, Zygfryd niestety się nie wyrobili.

Stn wziął urlop. Reszta do przodu.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Dwunożne istoty powróciły na planetę[+,] by zniszczyć Boginię-Matkę i odzyskać dom.”

 

Hm… zgadzam się z Syf.em. Generalnie jak dla mnie jest troszkę chaotycznie. Niby wiadomo mniej więcej, co się dzieje, ale jednak jest tu na tyle mało słów, że wiele rzeczy pozostaje niejasnych, a zastanawianie się nad nimi odrywa mnie od formy. Innymi słowy – zamierzonej przez Ciebie atmosfery raczej tu nie czuję, ale też ja jestem gruboskórna ;)

Zawsze jednak trudno jest w małej liczbie słów skutecznie coś przekazać, więc ćwiczenia są jak najbardziej wskazane. Im mniej słów, tym bardziej muszą być przemyślane i dopieszczone.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kochani, my musieliśmy wrócić wcześnie, ale bawiliśmy się świetnie. Bardzo Wam dziękujemy. Fajnie, że frekwencja okazała się taka duża, że aż się nie mieściliśmy. I kit w oko rezerwacji! ;)

Mam nadzieję, że będziecie siedzieć do zamknięcia klubu i potem opowiecie nam, co straciliśmy ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Blacktomie, raz, że “dużą”, a nie “z dużej” (przepraszam ;p), dwa, że się z Tobą nie zgodzę.

W tekście beletrystycznym takie słowa jak ziemia, księżyc, słońce itp. (o ile to nie jest SF gdzie ktoś ląduje na Księżycu czy coś) piszemy małymi literami.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Możesz pierwsza usiąść we wskazanym miejscu? ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zagadka: rezerwacja jest zrobiona na moje nazwisko, to po mężu ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jasna Strono, właśnie to chcemy zmienić!

A teraz, nawet bez piórek z grudnia, które jeszcze nie są znane, mamy na oku w porywach do trzynastu tekstów o łącznej objętości 564.242 znaków. A w grudniu na pewno coś dojdzie. Przy założeniu, że wszyscy autory wyrażą zainteresowanie, będzie co czytać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To niech w głosowaniu ktoś poda tylko te punkty, w których ma zdanie i tyle.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ad 1. Czy jesteś za wprowadzeniem tajności głosowania?

a) NIE

b) TAK, poprzez przesyłanie wiadomości prywatnej administratorowi strony

 

Ad 2. Czy jesteś za ograniczeniem liczby kadencji członka Loży?

a) NIE

b) TAK, maksymalnie dwie kadencje, potem rok przerwy

 

Ad 3. Czy uważasz, że liczba osób w Loży powinna ulec zmianie?

a) NIE

b) TAK – 11 osób

 

Myślę, że większa liczba wariantów nie ma sensu, bo połowa portalu nie może nagle znaleźć się w Loży, prawda?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Popieram inicjatywę!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki Wam, dobrzy ludzie, już sobie upatrzyłam okropnego złego, którego potrzebowałam ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Też sądzę, że to raczej kwestia wizji autora. Przy czym jak dla mnie coś materialnego, np. kamień, uderzyłoby w szybę, ale jeśli piszemy np. o wietrze chłoszczącym okna, to tu bym użyła “o szybę”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ifryty też byłyby dobre, użyłam slowa demon raczej pomocniczo. Dzięki, jutro poszukam w konkretnych źródłach :)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No tak, nie doprecyzowalam. Chodzi mi również o wyłączenie hebrajskch, kabalistycznych itp. bytów. W miarę możliwości chciałabym uderzyć w coś mniej znanego.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Kochani, potrzebuję jakiegoś potężnego demona, prawdziwego badassa z mitologii innej niż chrześcijańska. Nic, na co trafiłam, do mnie nie przemawia. Może ktoś z Was coś mi podrzuci? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Spod powiek uciekła pustka. Gdzieś w niebyt.” – zgadzam się z Rogerem, też mnie to zatrzymało.

 

“Wczorajszy bankiet pamiętałem jakbym go oglądał z daleka przez dziurkę w pleksie.” – I ta pleksa, jako potoczna, też mnie ubodła, choć rozumiem, że przy narracji pierwszoosobowej jest wytłumaczalna.

 

“Jacy oni.” – To pytanie, więc przydałby się znak zapytania?

 

Jest klimat, fajnie się czytało, lekki dreszczyk niepewności wywołało… Ale pozostawiło niedosyt. Nic nie wyjaśnione, koniec końców nawet nie wiem, co spotkało bohatera. Zabrakło mi podsumowania.

 

EDYTA: Wybranietz dała czwartego klika, a ja dopiero wtedy się zorientowałam, że jakieś kliki jeszcze są do wykorzystania (zwykle docieram pod teksty o wiele za późno), więc posłałam tekst do Biblioteki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest ich dziewięcioro ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Drakaino, proponowany przez Ciebie pkt. 2 de facto oznacza, że remis w każdym wypadku kończyłby się otrzymaniem piórka. Bo skoro użytkownicy zgłosili, to znaczy, że są na TAK. I takiemu rozwiązaniu na przykład ja jestem przeciwna.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A Reg ptaszka albo rybkę. Prędzej rybkę, pod jakiś trunek ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Założenie jest takie, że jak nie ma pół-TAK-ów i jest remis, to nie ma piórka.

 

AQQ, Drakaino, temat remisów był wałkowany po wielokroć. I za każdym razem decydowano, że ze względu na dobro i jakość piórek, jeśli dany tekst nie uzyskał większości, to znaczy, że nie jest dostatecznie dobry. I wypowiem się jako osoba, która znalazła się kiedyś w tej sytuacji – uważam, że to jest słuszne. Musi być przynajmniej 50,001% głosów na TAK, by był TAK.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Boję się :O

 

Czy ja powinnam wyglądać zatem jak kot?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli Beryl mam mieć maskę, Wiktorze, czy Ty będziesz przebrana/y za szkielet? ;)

 

Iluzjo, Beryl nie potrzebuje kolejnej pięknej, zdolnej, fantastycznej i inteligentnej kobiety ;p

[A maska kontraktora (a nawet konkretnego kontraktora, Heia) jak najbardziej pochodzi z anime i Beryl ma ją w awatarze.]

 

EDYCJA: No właśnie, Finkla mnie przejrzała, a Wiktor ubiegł/a w wyjaśnieniach ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

I ja jestem ZA doliczaniem pół-TAK-ów w razie remisu, niezależnie od tego, kto na ten jakże prosty i celny pomysł wpadł ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Szyszkowy, ale Ciebie już widzieliśmy, więc o ile nie dokonasz bardziej drastycznych zmian niż tylko w profilu… ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…musiał to przyznać nawet taki stary cynik[-,] jak Charon.

Kiedy przybili do brzegu, skowronek zatrzepotał skrzydłami, gotów do dalszej podróży.

– Bezpiecznego lotu! – zawołał stary przewoźnik.”

 

“– Bo mam do-o-o-ość! – iIm bardziej dzierlatka była zdenerwowana, tym częściej śpiewała, zamiast mówić.”

 

“A[+,] faktycznie, mówiłaś coś o byciu kobietą…”

 

“– Owszem[+.]dDzierlatka skinęła głową.”

 

“– Nic nie mów! – machnął ręką bóg.” → Bóg machnął ręką. “Machnął ręką bóg” ani nie jest samodzielnym zdaniem, ani naturalną kontynuacją kwestii mówionej.

 

“…trafiło mnie.  Jedna Hippodamia córka Kalipposa…” – podwójna spacja

 

“– Nie ma „ale” – pokręcił głową władca zaświatów.” – j.w., zły zapis zadania opisowego po kwestii dialogowej. Po “ale” kropka, a zdanie po powinno przybrać formę: Władca zaświatów pokręciła głową (od wielkiej litery).

 

“– Aha! Nie praktykuje się – nie znaczy, że to niemożli-i-we! – zaśpiewała podekscytowana dzierlatka. – Może by w takim razie przemienić mnie w puchacza?” – A tu za dużo półpauz. W dialogu półpauza oddziela to, co mówione od opisu, więc wsadzanie dodatkowych w kwestię dialogową wprowadza chaos.

 

“– Dość – przerwał jej Hades łagodnie, ale stanowczo. – Dość. Pewnie, w końcu wymyślisz jakiegoś wolnego nocnego ptaka, ale zrozum, to tak nie działa. Przemiana jest ostateczna, jedna i na zawsze.

– A Tejrezjasz? – zapytała ze złością dzierlatka.

– Za dużo się bajek nasłuchałaś na tych ucztach! – prychnął władca umarłych. – Proszę bardzo, możemy pójść w model a la Tejrezjasz, ale nie jestem…”

 

“I wtedy właśnie Hadesowi przypomniało się, o co chodziło z Askalafosie i za co syn Charona został zamieniony w puszczyka.” – z Askalafosem

 

“Hippodamio[+,] córko Kalipposa”

 

Sympatyczne, lekkie opowiadanie. Bynajmniej nie utrzymane w mitologicznym tonie, raczej z przymrużeniem oka. Kreatywny pomysł, nietypowe podejście do tematu konkursu, miły akcent w zakończeniu mimo gorzkiej konstatacji, że skowronkowi pomóc nie można. Uśmiechnęło mnie, choć raczej tekst nie zostanie ze mną na dłużej ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bycie w Loży wyklucza dyżurowanie? Od kiedy? :O

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Piszesz fajnie, mam nadzieję, że nominacja to tylko kwestia czasu ;) A ja staram się nadrobić to i owo, bo to ostatnia chwila, w której mogłabym coś nominować, więc szukam ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jestem nie pierwsza w kolejności, ale skoro pytasz, Fun: Jeśli ktoś by 15-go zgłosił urlop, a nominowanych byłoby na danym moment np. pięć opowiadań, to oczywiście zależnie od miesiąca mogłabym różnie stać z czasem, ale raczej bym odpowiedziała: sorry, wolę się nie podejmować, bo to jednak presja i odpowiedzialność znienacka.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przynajmniej czterokrotnie członkowie Loży rezygnowali z funkcji w trakcie kadencji, nie licząc Finkli.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja myślę, że można założyć, że jednak umarło. Rozpadło się na kawałki tak, że ekipy nawet nikt formalnie o tym nie poinformował…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Na szczęście nie mamy piwnicy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…tak jak przez większość tego lata.” – Niezgrabne. Przez większą część lata?

 

“Dobiegające z placu odgłosy zabawy zdawały im się obscenicznie wręcz nie na miejscu.” – A mnie się słowo “obscenicznie” zdaje tu nie na miejscu, jako za mocne i kojarzące się raczej ze sprośnością niż nieprzyzwoitością…

 

“Myśliwca mogli napaść zbójcy[-,] albo jakiś dziki zwierz.”

 

“– I jak w dziadowych bajaniach trzeba sobie z problemem poradzić? – Koźma wbił w niego wrogie spojrzenie.

– A jakże. Dla dobra wszystkich.”

Subiektywny zgrzyt: W pierwszej chwili zrozumiała pytanie Koźmy jako mające taki sens: A co bajania radzą? Co według bajań trzeba zrobić, by zażegnać niebezpieczeństwo?

 

“Tuzin milczących mężczyzn z pochodniami w dłoniach stało w kręgu…” – Tuzin stał

 

„…obleczone w zgrabne trzewiki stopy kopały rozpaczliwie w klepisko…” – raz, że mam wątpliwości, czy stopy można „oblec” w trzewiki, dwa – klepisko w jaskini?

 

„ona zaś tylko wychudzonym podrostkiem” – podrostek to określenie nastolatka płci męskiej

 

Opowieść spodobała mi się. Myk ze skowronkiem i dziwny rytuał na plus. Widać było, że użaliłeś się nad losami dzieciaczków ze wsi, bo w każdy możliwy sposób pokazałeś, że Ludka była do odstrzału (jej rodzina zmarła, a ciotka miała pięcioro własnych dzieci i nie potrzebowała następnego ;p), ileż dramatyzmu by było, gdyby trzeba było wybrać spośród dzieci chcianych? Może gdyby dramatyzm tego rodzaju, jakiś dodatkowy konflikt się pojawił, nominowałabym opowiadanie, bo poza tym i pomysł i klimat mi się spodobały, i warstwa językowa. Ale jednak opowieść jest troszkę za prosta, pozostawia niedosyt. Tak czy owak – bardzo dobry tekst ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Darconie, ja tylko powiem, że każde z nas ma swój komputer i nie mamy sobie zwyczaju zaglądać przez ramię, co akurat robi to drugie ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Autor pisze co mu w duszy gra i tyle ;) Ale tutaj fajne byłoby IMHO pozostawienie historii bez wyjaśnienia ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Drakaino, przyznaję się bez bicia, że dwa razy wzięłam urlop w 2018 roku. Komentarz pod “Jeśli wykluczysz możliwe” jednakowoż uzupełnię, bym mogła głosować na opowiadania plebiscytowe.

 

Niestety dotychczasowa praktyka doprowadziła nas do takich a nie innych rozwiązań. Jestem boleśnie świadoma ich ułomności. I za Śniącą powtórzę – jeśli wypracujecie coś lepszego, będzie to z korzyścią dla portalu, a to najważniejsze :)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zawsze do usług ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ściągnięta polecajką dodałam brakującego klika, bo i miniatura zacna. Podoba mi się to że w niewielu słowach zarysowałeś właściwie wszystko, co było potrzebne.

Zwracam tylko uwagę na przecinki po zwrotach otwierających zdania – większości wypadków nie są potrzebne. Przykład:

“Po chwili[-,] zziajana pani Danusia wpada z powrotem do sali.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W “naszych” czasach zapewne moc lektury szkolnej, chociaż bo ja wiem od kiedy to jest lektura? Ewentualnie polecanek rodziców (mnie tata podsunął, jak pacholęciem byłam). W każdym razie dla mnie kiedyś “Trylogia” jednoznacznie kojarzyła się z Sienkiewiczem, a dopiero potem się dowiedziałam, że każdy cykl składający się z trzech części to trylogia (moją pierwszą zapewne był Tolkien). No i czy ci inni pisarze pisali w danych czasach ku pokrzepieniu serc tak obrazowo, jak Sienkiewicz? ;)

 

EDYTA: Żeby nie było, ja nie bronię, tylko prowadzę rozważania.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zdecydowanie wystarczy, a wręcz nie przesadzaj z tą liczbą powtórzeń, bo czytelnik może zostać uznany za idiotę (przecież już wiem, że on ma opaskę!!! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Światowiderze, jak to, Sienkiewicza zna każdy, a innych piszących w tych klimatach niekoniecznie ;) Nawet jak ktoś lubi czytać, może niekoniecznie sięga po opowieści osadzone w podobnych czasach.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadzam się z Finklą, że fajniej, jak takie rzeczy wynikają z tekstu, a nie z podanej na tacy informacji. Jestem przekonana, że da się to tak napisać, by dla czytelnika było jasne, że bohater jest niewidomy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Aż się boję wspomnieć, że ja chyba kiedyś zaczęłam oglądać Steins;Gate, ale nie dokończyłam…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Post śledź, może wreszcie się na coś z Berylem skusimy (bo od wielu tygodni nic nie oglądamy ;()

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli Wy będziecie we trzy, to przy reprezentacji łódzkiej uzbiera się dość osób, by warto było zrobić rezerwację. Jutro zadzwonię. Bo na mniejszą ekipę, 3-4 osoby, zawsze się tam miejsce znajdzie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podbijam temat. Kochani, jak tam się szykuje frekwencja na sobotę 5 stycznia? ;)

 

Tradycyjnie już proponuję klub Tago, Brzeźna 3. Można posiedzieć, pograć w bilard, napić się i piwa, i czegoś bezalkoholowego, ewentualnie coś przekąsić.

Chyba że macie inne propozycje, no ale jak mówię, tradycja to tradycja (poza tym my z Berylem mamy blisko ;p).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bogowie, przepraszam za gapiostwo :O

 

Hm… widzisz, tylko że ja nie odniosłam wrażenia, że to bajka czy baśń. Zabrakło tu elementów, które sygnalizowałyby bajkowość/baśniowość, którą można by tłumaczyć brak prawdopodobieństwa czy symbolizm pewnych elementów. Odczytałam to raczej jako opowieść grozy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam nadzieję, że Sylwester Wam się udał lepiej niż nam ; p Dziecia obudziły fajerwerki, ale nie chciał ich nawet oglądać, musiałam się z nim od razu położyć, więc też nie obejrzałam. No i trzeci rok z rzędu się oczywiście nie napiłam ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tekst przeczytałam wcześniej i zrobiłam łapankę, ale jakoś nie mogłam znaleźć chwili na napisanie komentarza i Regulatorzy mnie uprzedziła ;) Starałam się nie powielać jej uwag, ale jeśli coś przepuściłam, to przepraszam.

 

Przede wszystkim nie rozumiem, czemu bohaterowie wcześniej nie zadbali o opał? Tym bardziej, że spodziewali się narodzin dziecka? Podczas porodu czy też po jego zakończeniu ciepła woda naprawdę się przydaje – trzeba obmyć i matkę, i dziecko… Ogólnie wydaje się to dziwne, że mieszkając w takim miejscu, w jakim mieszkali, nie zadbali o siebie z wyprzedzeniem.

Chata nie stała chyba cicha cały wieczór czy noc, domyślam się, że Sława sporo się nawrzeszczała przy porodzie ;) A jeśli nie, to może warto to dookreślić.

Dalsze wątpliwości – jeśli sytuacja jest taka straszna, niebezpieczna itp., to bohaterowie już dawno powinno porzucić oddalone domostwo i przeprowadzić się do wsi. Albo zimą mieszkać bliżej innych ludzi, a dopiero jak jest bezpiecznie przenosić się na wzgórze, by zająć się gospodarstwem.

 

“– Musi inny wędrowiec – pokręciłem głową.” – “Pokręciłem głową” nie jest naturalnym następstwem kwestii dialogowej. Albo Pokręciłem wielką literą i kropka po wędrowcu, albo “powiedziałem, kręcąc głową”, albo to kręcenie głową można wystawić z dialogu i wstawić gdzieś obok.

 

“…na których powieszeni byli wisielcy. Ojciec nauczył mnie, nim odszedł, żeby nie patrzeć na nich, a wtedy znikną. Teraz jednak była noc, a zima była zbyt silna…”

 

“Martwy, bezimienny, nieochrzczony chłopiec to większe nieszczęście[-,] niż wszystko, co kryje się w mroku.”

 

“Rozpoznałem go natychmiast, uklęknąłem w śniegu, spojrzałem… pPrawą nogę miał w zakleszczonych sidłach…”

 

“Ostrze było dobre, wystarczyły dwa zamachnięcia…” – Wątpię, by ośmiolatek nawet najlepszą siekierą dwoma uderzeniami dał radę odciąć nogę dorosłemu mężczyźnie. Wątpię też, by bez fachowej pomocy Gniewomir miał szansę nie zemdleć, nie stracić od razu mnóstwo krwi i dokuśtykać jakoś do chaty.

 

“…kiedy pomagałem mu wstać.

– Rano pójdę do wsi po pomoc – zarzekałem się, pomagając mu iść…”

 

“W tydzień potem brat odkrył, że ziemia jest rozkopana, mimo[-,] że skuta była lodem…”

Tu mam zagwozdkę. Wiem, ze mróz czasem potrafi ścisnąć niespodziewanie, ale jakoś mi zazgrzytało – skoro można było ich pochować, ziemia musiała być dość miękka do kopania. A w tydzień później już jest dziwne, że grób jest rozkopany…

 

“Na jej widok serce rozgorzało mi na nowo, pociągnąłem Gniewomira, który ledwo już dawał sobie radę, ku furcie. (…)

Pchnąłem drzwi do sieni i padliśmy jak dłudzy na podłogę. W palenisku gorzał ogień…”

 

“…wgryzła się w szyję mego brata, szarpnęła ze dwa razy[-,] i wyrwała kawał mięsa spod ucha.”

 

“I nie patrzcie za długo na nieruchome drzewa przy drodze… kKto wie, co błąka się wśród nich?”

 

Ogólne wrażenia – problemem jest to, że siadło tu prawdopodobieństwo. Wszystko to, o czym pisałam wcześniej, sprawiło, że po prostu nie wierzę w tę opowieść. Bo jest niewiarygodna, ta tytaniczna praca ośmiolatka, poród w zimnej chacie i w ogóle siedzenie bez ognia i drewna jak kaczki na strzelnicy w sytuacji w której wszyscy wiedzą, że noc, chłód i potwory zabijają. Czasem na jakieś niedociągnięcie można przymknąć okno, ale nie kiedy jest ich aż tyle. Sądzę jednak, że gdybyś napisała inny tekst, który byłby wiarygodny, mogłabym go przeczytać z przyjemnością i może nawet poczuć dreszczyk emocji ;) Powodzenia przy dalszych próbach.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Cześć.

Biorąc poprawkę na Twój wiek, napisałeś bardzo dobre opowiadanie. Jeśli chodzi o pomysł i warsztat – ukłony.

Natomiast nie biorąc poprawki na Twój wiek – sam pomysł, choć nienowy, fajnie wykorzystałeś. Zakończenie, choć niby oczywiste, jest ładnie zagrane. To zdecydowanie na plus. Tyle tylko, że położyłeś totalnie wątek romantyczny. Bo jest on skonstruowany tak jakby, hm, napisał go szesnastolatek ;) Mało tego, jest on absolutnie zbędny dla fabuły. Całą pannę Magnum można by wyciąć i nic by to nie zmieniło. Wróć, zmieniłoby tekst na lepsze. Bo bohater, kreowany na takiego twardego, który zupełnie nie wiadomo dlaczego nagle się zakochuje (no bo dlaczego? bierzesz to znikąd) i to tak czule, delikatnie i wrażliwie, jest po prostu niestrawny ;(

Do tego deczko zdziwił mnie ten twist z badaniami. Znaczy trudno to twistem nazwać. To jest takie… zwyczajne. Od takiego tekstu oczekuje się jednak czegoś więcej, rozwiązania jakiejś zagadki, przygody, a nie “nie mogę opublikować wyników badań, więc zamiast komuś powiedzieć, o co chodzi, stworzę spisek”.

Tak czy owak przeczytałam z zaciekawieniem i z zakończenia jestem zadowolona. Sądzę, że jeśli tylko będziesz regularnie czytał, pisał i uważnie obserwował otaczający Cię świat, możesz już niedługo pisać naprawdę świetnie ;)

 

„Spojrzał dumnie na pole modyfikowanej fasoli, dorobek całego życia i pomyślał, że gdyby ktoś pozwolił mu cofnąć się w czasie i jeszcze raz dokonać życiowych wyborów, to zrobiłby dokładnie to samo. Pozostał kawalerem, hodował modyfikowaną fasolę i walczył z…” – Ta druga modyfikowana zbędna, generuje powtórzenie, a czytelnik już wie, że jest modyfikowana.

 

„Wyciągnął rękę w kierunku psa, ale o jego dawnej obecności świadczył już tylko korytarz stratowanych łodyg.” – Niedawnej raczej, a nie dawnej, dopiero co tam był ;)

 

„– Ty sukinsynu, nie masz serca! – pamiętam jak kiedyś powiedział MobZin…”

Raz, że zapis dialogu nie jest tu prawidłowy. Teoretycznie „Pamiętam” powinno być od wielkiej litery, ale wtedy zdanie po kwestii dialogowej nie ma sensu. Należałoby je nieco przekształcić.

Dwa – uwaga po lekturze reszty – o co chodzi z tym udawaniem, że MobZin to przyjaciel? To jest absolutnie bez sensu, niczego nie wnosi, tylko miesza…

 

„Przez pewien czas traktowałem go nawet jak ojca, co po części zgadzało się z prawdą.” – Raz, że w obliczu, że MobZin jest jeden, nie może być własnym ojcem. Dwa, że wydaje mi się, że zwrot, że „coś zgadza się z prawdą” nie jest poprawnie skonstruowany. Coś albo jest prawdą, albo nie.

 

„…którą on starał się jakoś utrzymywać przy życiu. Kiedy jego podmiejski warsztat spłonął doszczętnie, MobZin przeżył załamanie nerwowe i przeszedł do życia w sieci.”

 

„Radar nie wykrył żadnych nakładek[-,] ani wirtualnych masek nałożonych na twarz.”

 

„Zamiast ludzkich rysów, twarzy mężczyzny, dostrzegłem psi pysk okolony skołtunioną, czarną sierścią, lekko przerzedzoną, jak u starego, bezdomnego kundla. I te oczy. Miałem wrażenie, jakby wpatrywały się wprost we mnie.

Chłopak obrócił się, jednak nie zdążyłem zobaczyć jego twarzy, bo na linii wzroku znalazła się staruszka, która postanowiła zająć wolne miejsce. Ale ja wcale nie chciałem widzieć tej twarzy. Bałem się tego, co mogę ujrzeć.”

 

Przepychałem się między śmierdzącymi rolnikami, zmierzającymi na rodzinną planetę, nie zważając na obelgi rzucane w moją stronę, kiedy popychałem któregoś metalowym łokciem.”

 

„Godzinę później lądowaliśmy na Nerri[+.]

 

„Większość stolików była zajęta[-,] albo zalana sosem dodawanym do ryżu.”

 

„Starałem zbytnio się nie wyróżniać, a przy okazji nie oberwać w szczękę.” – Wydaje mi się, że jednak pominięcie jednego zaimka zwrotnego jest tu błędem.

 

„Dojrzałem pośród tłumu dwójkę moich rozmówców.” – Przedwczesny wniosek. Oni jeszcze nie byli jego rozmówcami ;)

 

„Siedzieli przy stoliku stojącym jak najdalej od drzwi.”

 

„Gdy dwa tygodnie temu[-,] jeden z rolników na wyspie New-England odnalazł…”

 

„Wreszcie dobrnąłem do portu” – do portu? Czy to miała być metafora?

 

„– Dzień dobry, pan MobZin[+,] jak sądzę?”

 

„Biała karnacja błyszczała pośród czerwonego półmroku.” – Coś może być w półmroku, ale nie pośród niego.

 

Z daleka jeszcze dojrzałem wysoką konstrukcję, skleconą z metalowych słupów. Na jej szczycie kręciła się fluorescencyjna dioda, do której podłączono grube kable, wędrujące w dół, splecione z metalem, tworzące jeden wielki organizm.

 

„Mówiła jak pieprzona pani profesor…” – Nie, prawdę mówiąc to wcale tak nie mówi ;)

 

„Zaciągnąłem się[-,] i wstrząsnąłem fajką…”

 

„Wzdrygnąłem się na myśl o chłopcu z autobusu i jego rysunku, który zdążyłem już wymazać z pamięci.” – Nie wymazał go z pamięci, skoro o nim pamięta ;)

 

„…a mówiąc językiem ludzkim, pieprzonej chwili mojej słabości.” – Na krótkim odcinku trzykrotnie używasz słowa „pieprzone”. Za dużo, to zwraca uwagę jako powtórzenie. Jakiś synonim by załatwił sprawę.

 

„gdzie można było zjeść coś innego niż chińskie żarcie i napić się szampana, zamiast marnej podróbki sake ze Starej Ziemi.” – Czemu japońska sake do chińskiego żarcia?

 

„Założyła na siebie niebieską koronkową sukienkę, jedną z tego rodzaju, która sprawia, że kobiety zyskują dużą dawkę dziewczęcej niewinności…” – Niezgrabnie z tym jednym rodzajem. Jedną z tych, które sprawiają, że…

 

„Po wielkich, starodawnych, elektronicznych banerach reklamowych ścigały się kropelki deszczu. Po ulicy, ponaglane wiatrem, przesuwały się co jakiś czas mokre reklamówki.”

 

„Zaciągnąłem się, starając przywołać cały poprzedni dzień i te kilka wcześniejszych…’ – ponownie wydaje mi się, że usunięcie drugiego zaimka zwrotnego jest tu błędem.

 

„Czułem się[-,] jak pęknięty worek na zboże.”

 

„Popatrzyła na mnie z wyrzutem, jakby chciała przyszpilić do ściany za nami, niczym obraz na wystawie.” – I znowu, jednak brakuje tego drugiego „mnie”. Ewentualnie można go nie zastosować na początku: Popatrzyła z wyrzutem, jakby chciała przyszpilić mnie…

 

Jak pies ze wścieklizną, który najpierw łasi się do nóg, żeby za chwilę ugryźć.

Obserwowałem, jak miasto ustępuje polom uprawnym, pola lasowi, a las bagnom. Na miejsce dotarłem po około dwudziestu minutach. To była jakby stara…”

 

„Było ciepło, a wiatr znad południa odgonił…” Wiatr z południa, może od południa, ale na pewno nie znad.

 

„Stojąc w środku[-,] miałem wrażenie, że ściany ułożono z brył lodowych…”

 

„Na znak, dany przez robota, dwa znajome nam androidy…” – Niezgrabne. Na dany przez robota znak…

 

„…jednemu z androidów, który za pomocą lutownicy materii[-,] zespawał dwie części płyty i włożył je do skrzyneczki…” – Lutownica materii…?

 

„– Złożyło się na to kilka czynników[-.] – odpowiedział Taizai po odchrząknięciu.”

 

„Nie znajdując w nas współczucia[-,] ani oddania sprawie, kontynuował[-.+:]

 

„– To Bach[-.] – skomentował Taizai.”

 

„Kiedy wszystkie jego myśli koncentrują się tak trywialnym przedmiocie jak butelka wody.” koncentrują się na

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Marasie, przeczytałam na telefonie, więc nie miałam szansy niczego sobie zaznaczyć. Dlatego jednak postanowiłam czytać na telefonie, że założyłam, że nie będę miała dużo do łapania. I miałam rację – poza kilkoma przecinkami i brakującym wykrzyknikiem, o tu:

“– Chodźcie ze mną[+!] – zawołał, zaglądając do środka…”

…nic nie wpadło mi chyba w oko ;)

 

Przyszłam tu w nadziei, że znajdę ten szczególny klimat, który zaserwowałeś np. w “Trzeba czekać” czy “W Miesiącu Godów”. I tu niestety go nie znalazłam. Nie mówię, że opowiadanie jest złe, po prostu nie ma w nim tego czegoś, co mnie zauroczyło od pierwszego Twojego tekstu ;)

Trochę nie kupuję tych Kacperków, bo za mało o nich wiem. Fajny jest pomysł na ich cofanie się w czasie, ale co one właściwie robiły ludziom? Co takiego się stało, że aż wyszła z tego apokalipsa? Czemu cały autobus dzieci ocalał, a wszystkich dorosłych poza Ptasznikiem szlag trafił? No i właściwie co się z tymi dorosłymi stało? Parking i budynek nie są usłane trupami?

Druga kwestia – z kontekstu wynika, że oni trochę tam siedzieli. Przynajmniej kilka tygodni, prawda? No to co oni jedli w tym czasie? Bo jednak kilkadziesiąt gąb do wykarmienia swoje robi, nawet jeśli to dzieci…

Trochę też dziwi opanowanie i rozsądek dzieciaków, nawet jeśli to laureaci olimpiad. Nikt nie tęskni za rodzicami? Nikt nie oszalał ze strachu, nikt nie płacze po nocy? Agrafka serio nie boi się ani nie brzydzi trupa? Nawet osiłek okazuje się mieć sporą dawkę rozumu, a Zulus nader rozsądnie rozdziela dobra otrzymane od Ptasznika… No ale na swój sposób odświeżające też było poczytać jak dzieci właśnie sobie radzą, zamiast wpadać w histerię i się tłuc ;)

Przepraszam, jeśli czegoś nie zrozumiałam, czytałam o jakiejś trzeciej w nocy.

 

Ogólnie ciekawie się czytało, płynnie, relacje między bohaterami choć prosto oddane to wyszły ok, same postacie też dobrze zarysowane. Wszelkie rzeczy, które “mogłyby być lepsze” składam na karb limitu i terminów ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ach, ja taka nie na bieżąco z wrzucanymi tekstami, gdybym zauważyła, pojawiłabym się tu od razu ;)

Bardzo fajny w swojej niefajności, treściwy mimo niewielkiej objętości, dobrze zbudowany tekścik.

Spóźniona na Święta, ho, ho, ho, i na nowy rok życzę jak najwięcej czasu na pisanie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wyciągnąłem rękę w stronę szafki, na której leżała moja komórka, by wyłączyć ten pierdolony jazgot, który od kilku sekund bębnił mi w uszach.

Wstałem z łóżka, spojrzałem przez okno, by sprawdzić jaka pogoda się zapowiada. Niebo było bezchmurne. Będzie dobra jazda – pomyślałem, otwierając okno na oścież i wpuszczając do domu świeże powietrze.

 

“młoda kobieta z naprzeciwległego bloku” – subiektywne czepialstwo: naprzeciwległy blok brzmi niezgrabnie

 

Ciekawe kto potem domywał tę szminkę z lustra ; p

 

“– Myślisz[+,] gnojku, że mnie sprowokujesz?”

 

“Wjechałem w barierkę[+,] zrywając ją.”

 

Naprawdę tak łatwo na autostradzie przebić się na drugą stronę? A poza tym było tam drzewo…?

 

“Musiałem stracić przytomność[+,] bo kiedy się ocknąłem poczułem swąd. Nim zdążyłem uświadomić sobie, co za chwilę nastąpi, osobówka zaczęła się palić[+,] a potem już wszystko stanęło w płomieniach.

Moje ciało trawił ogień. Nie czułem bólu[+,] tylko widok topniejącej skóry obnażającej stopniowo kości był zatrważający.”

 

“kobieta z bloku znad przeciwka” – znad przeciwka?

 

Krótka scenka w sumie, oparta na mocno wyeksploatowanym motywie. Nie jest to wielki grzech, ale też niczym nie zaskakuje. Zgadzam się z dogsdumpling, że bohater nie budzi sympatii – oczywiście nie musi, to tylko taka obserwacja. Generalnie szorta nie czyta się źle, ale jest napisany taki dość bezemocjonalny sposób. Co skutkuje tym, że ani nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, ani mi nie zapadnie w pamięć.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja tylko zaznaczę, że jest mi bardzo miło. Dziękuję ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mytriksie, że cyberpunkowo, klimatycznie i plastycznie, to już wiesz.

Zdecydowanie bardzo mocny początek, zrobiłeś to strasznie, ale dobrze. Rozumiem, że chodziło tu o zaznaczenie wydarzenia, które bardzo mocno wpłynęło na oboje rodziców, jednak… Wydaje mi się, że w obliczu utraty pierwszego dziecka narodziny drugiego powinny być dla bohatera czymś szczególnym, prawda? Dziwię się, że w ogóle, nawet odrobinę, nie jest związany z córeczką. Trudno mi też tak w 100% ocenić matkę, bo pokazujesz jej bardzo mało, ledwie przelotem. Dlatego wydaje mi się nieco przejaskrawione to dążenie do scyborgizowania dziecka za wszelką cenę. Znaczy ogólnie bardzo rozumiem chęć ochrony dziecka, ale absolutnie nie rozumiem skali zjawiska – co innego ulepszenia wpływające na bezpieczeństwo, a co innego moduł mowy i widzenia rzeczywistości wirtualnej… Takie trochę nietrafione mi się to wydało. Tym bardziej, że oni stracili dziecko przed jego narodzinami, a nie w wyniku nieszczęśliwego wypadku (np. gdyby udławiło się drobnym przedmiotem, rozumiałabym lepiej późniejsze ruchy matki). Oczywiście nie próbuję tu oceniać, bo sama nie mam podobnych doświadczeń. Przekazuję tylko moje wrażenia po lekturze.

Żeby nie było, że tylko narzekam, powiem, że wiele innych rzeczy rozumiem dobrze – ucieczkę bohatera w pracę i jego oddalenie się od małżonki. Fajnie też przedstawiłeś samą rzeczywistość przyszłości i ten dysonans między “naturalsami” a wyznawcami technologii. No i czytało mi się dobrze, a to przecież najważniejsze ;)

Jeszcze jedno, a w zasadzie dwa – o co chodzi z tym cytatem z Lema? Stary Chińczyk był w to zamieszany? Jeśli tak, absolutnie nie rozumiem, jak i dlaczego. I dlaczego Lola została opiekunką do dziecka? Z wdzięczności?

 

„W ogóle bym tych sieci nie usuwał, gdyby łapały się tylko reklamówki[-.] – Rrozmyślałem, wyciągając z bocznego bagażnika nożyce do metalu.”

 

„– No, to teraz tylko wdrapać się na górę[+. Lub …]wWypowiedziane w chłodną przestrzeń zdanie dodało mi motywacji.”

 

„Błąd, upomniałem się w myślach” – skoro wcześniej przy kwestiach myślowych dawałeś półpauzę, to teraz też powinna być półpauza zamiast przecinka.

 

„Od progu zawołałem:

– Hej, Chang, podwójną czarną, trzy łyżeczki cukru[-.+!]

 

„– Dobrze, ogni… – uUrwał, spiorunowany chłodnym spojrzeniem.”

 

„Jedyne, o co cię proszę, to o pozbycie się Obiektu. Jesteś pieprzonym kłusownikiem. Wytrop to ustrojstwo i rozpierdol w drobny mak. Zrób to, co musisz, i to zanim ten ktoś użyje tego cholerstwa na większą skalę…”

 

„– Ale ja potrafię.

Przygryzła wargę, nie chcąc przyznać mi racji.

Albo kiedyś potrafiłem.

– Nauczę cię, ale chcę czegoś w zamian!

– Czego?

– Dionizos nie powiedział mi wszystkiego. Dowiedz się więcej o Obiekcie.

Chwilę milczała.

– Okej.

Wątpiłem, by naprawdę zdobyła cenne informacje, ale widziałem w Loli dawnego siebie.”

 

„Śledztwo dawało pretekst[+,] by jej pomóc, a przy okazji Dionizos za to płacił.”

 

„Obiekt jest zdalnie sterowany, ale można się też do niego bezpośrednio podpiąć. Ale żadnych konkretów…”

 

„– Aaaa… – Diler załapał. Latencja Mózgu! Sto pięćdziesiąt!” – brak półpauzy w kwestii dialogowej

 

„– Chodzi o jej umysł, duszę, psyche! Nazywaj to, jak chcesz! Coś ci powiem[+…]pPrzerwałem, by zebrać myśli.”

 

„– Przekaż mojej żonie, że… – zZawiesiłem się na moment.”

 

„– Kochający mąż i ojciec, wzorowy policjant, wreszcie[-,] nasz kolega i przyjaciel.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam mieszane uczucia (jak zwykle zresztą przy piórkowych tekstach). Z jednej strony super, że poświęciłeś uwagę tematowi jakim są media i tym, co można za ich pomocą osiągnąć, jak można wykrzywić prawdę czy też sprzedać społeczeństwu cokolwiek, byle było odpowiednio opakowane. pod tym względem to straszne opowiadanie. Straszna też jest władza, która uważa, że “dla dobra obywateli” może zrobić to, tamto i owo i czuje się usankcjonowana, nawet jeśli dokonuje zbrodni.

O ile jednak kupuję temat i scenerię, o tyle sama historia wydała mi się trochę przekombinowana. Oczywiście może marudzę, bo prosta kobieta jestem, więc to tylko taka uwaga. Natomiast powiem tak: jakoś nie kupuję głównej bohaterki. Wydaje mi się jakaś taka rozlazła, nie budzi sympatii. Nie wierzę w to jej dziennikarskie powołanie. Jakoś nie wierzę, że świadomie zaryzykowała życiem rodziny, przede wszystkim dziecka, dla idei. No a tak w ogóle, jeśli o nią chodzi, zdecydowanie wydaje mi się, że za łatwo jej poszło w starciu z bandziorami. Za dużo szczęścia na raz. Rozbroiła jednego, ukradła item, potem uniknęła śmierci i uciekła. Nieprawdopodobny mi się ten fragment wydał.

 

„…przyjrzeli się filmowi z zmysłoartykułu…” – ze zmysłoartykułu

 

„Musiała podtrzymać swego małego mężczyznę na duchu, choć panująca w szpitalu atmosfera bezduszności dawała się i jej we znaki.”

 

„…więcej wysiłku, by udowodnić swoją wartość. Gdy wspólnymi siłami przeszli przez staż…”

 

„…zatoczył i padł prosto w błoto. Broniona przez niego ciężarna kobieta ze łzami w oczach padła do stóp stojącego obok w tłumie starszego robotnika.”

 

„Setki wykresów i tabeli na temat spadku populacji…” – tabel

 

„Ponieważ nie ma możliwości znalezienia optymalnego (pod względem kosztów, czasu i utrzymania zysków) scenariusza odbudowy zasobów biologicznych Specjalnej Strefy Ekonomicznej za pomocą metod naturalnych czy technologicznych, dlatego zebrani przedstawiciele rządu i prywatnego biznesu pragną przedłożyć Pierwszemu Ministrowi Lefezji i Przedstawicielowi Korporacji przy Rządzie Lefezji następujące wnioski wykonawcze:

 

„– Też jestem z SBR-u – darł się mężczyzna. – O, tu mam…” – skoro się darł, to potrzeba wykrzyknika

 

„Od teraz widziała i słyszała to, co chciał SBR.” – Albo chciało SBR, albo chciała (Służba)

…tym bardziej, że chwilę potem sam zrobiłeś formę bezosobową. Zachowaj konsekwencję:

„…nie ma potrzeby, by to SBR karało schwytanych agentów…”

 

„Ach[+,] i naprawdę powinnaś przestać palić.”

 

„– Halo[+.] – Rozmówca używał modulatora.”

 

„Jeśli to opublikuje, czy da radę z żyć ze świadomością, że naraziła syna i męża?” – zbędne „z”

 

„Jak wtedy zareaguje Sanal? Jak będzie z tą wiedzą żył Kiran?”

A to mi się wydaje zdecydowanie bez sensu. Jeśli nic by nie zrobiła, nie widzę powodu by dzieliła się tym z mężem. Nie żebym nie wspierała szczerości w małżeństwie, to szczególny przypadek. Ale pal licho męża, co za matka obarczyłaby małe dziecko taką wiedzą?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki, Ocha, niniejszym skreślam z listy ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Fun, widziałam to zestawienie. Nic z niego nie czytałam, ale kilka pozycji wynotowałam na zaś.

 

Darcon, no nie wiem, synek ma już całą gamę ulubionych bohaterów książeczek i powtarza całkiem długie frazy, widać, które opowieści woli od innych. No ale najważniejsze, że czytać lubi. Czasem wręcz nas terroryzuje :D

Fajne też jest to, że teraz dla małych dzieci jest tyle różnych kreatywnych pozycji – interaktywnych, z dziurkami, okienkami, wycięciami, o różnych kształtach itp. Naprawdę super rzeczy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Do Eraka i Evanlyna nie dotarłam, bo przeczytałam tylko jeden tom ;)

 

Pisać dla dzieci jest trudno ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A “Baśniobór” czytaliście?

“Zwiadowcy” mnie wynudzili przez kompletną zero-jedynkowość postaci. No ale ja już dawno jestem poza tak zwanym targetem ;p

 

Dwa lata i dwa i pół miesiąca nawet ;)

Z dwulatkiem jest o tyle problem, że jeszcze nie wiem, co już będzie dla niego za proste, a przy czym się znudzi, bo za trudne albo w dziwnej formie. Ale wybór jest szeroki, więc i tak mu kompulsywnie co i rusz coś kupuję :)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No ja właśnie poszłam na odwyk. Jak policzyłam ile ostatnio mi przybyło książek na półkach, które czekają w kolejce, to złapałam się za głowę. Staram się trzymać postanowienia, że jak książki, to dla dziecka (tu mam zagwozdkę, bo mały już wyrósł z takich książeczek dla maluszków, a trudno ocenić, jakie bardziej zaawansowane pozycje dotrą do dwulatka). No chyba że się trafi jakaś mega promocja, ale to musiałaby być naprawdę taka -70%…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nowa Fantastyka