Profil użytkownika

- Esensja – http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=19234 (“Interes”),  http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=21624 (”Droga przez las”) oraz http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=24604 (”Selekcja naturalna”);

- Qfant – http://www.qfant.pl/qfant-17  (“Sama prawda i tylko prawda”);

- Silmaris nr 1 – http://silmaris.pl/silmaris-116-1/ (”Miej serce”);

- Creatio Fantastica nr 2 (53) 2016 – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2016/07/lit-anna-grzanek-mrc3b3z.pdf (”Mróz”);

- Sofa nr 14 – https://issuu.com/almari_/docs/sofa_14_1 (”Chłopiec piękny i młody”);

- Świt e-booków nr 10 – http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTY0NA%3D%3D/swit-ebookow-nr-10.html?title=%C5%9Awit%20ebook%C3%B3w%20nr%2010 (”Prawdopodobnie”);

- Biały Kruk nr 1/2017 – http://magazyn.bialykruk.org (”Panna z wilkiem”);

- Mega*Zine Lost&Found – http://lostandfound_megazine.vipserv.org/?page_id=1618 (”Szczęście”);

- Szortal – http://szortal.com/taxonomy/term/151;

- Szortal Wydanie Specjalne Lato 2015 – http://szortal.com/node/8017 (”Piekło na Ziemi”);

 

Publikowałam również na papierze w Bramie (nr 1/2017), w Fantomie (nr 2/2017) oraz w Smokopolitanie (nr 3/2017).


komentarze: 8381, w dziale opowiadań: 4555, opowiadania: 2742

Ostatnie sto komentarzy

Nowy sezon Lucyfera – Netflix dał radę. Daję znak jakości joseheim ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje dla wyróżnionych!

 

A także ukłon dla Cienia za pracę, którą do tej pory wykonywał. Nie daj się rzeczywistości! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Chciałabym wyrazić moją opinię na temat najnowszego odcinka GOT, ale nie jestem w stanie tego zrobić, nie używając słów niecenzuralnych. Jestem w szoku. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo zmarnowałam godzinę i piętnaście minut.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podsumowanie kwietnia: Rosebelle niestety się nie wyrobiła, a Werwena wzięła urlop. Reszta narodu ma dyżury wyrobione w terminie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wizja jest pierwsza klasa, podoba mi się. I mimo “twardości” ja bym mogła spokojnie o tym czytać, gdybym znalazła coś, co trafia do takich “miękkich” czytelników jak ja. Ale właśnie jakoś zabrakło mi tu “czynnika ludzkiego”, który wciągnąłby mnie po uszy w historię, który by sprawił, że bym się przejęła podłością ludzi/polityki/losu, czegokolwiek. Marudzenie mode off ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mnie się tak rzadko coś podoba, że jak już się spodoba, to ho, ho. Tak że polecajki się nie wypieram, niech zajrzy tu jak najwięcej osób, nawet jeśli mają być mniej usatysfakcjonowane ode mnie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ludzie, czytajcie i nominujcie czym prędzej, bo jest za****ste:

Wiktor Orłowski – Gambit lankijski

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Szapoba z głów, jakby napisał DJ Jajko. Wiktorio, napisałaś po prostu zajebiste opowiadanie. Nie mam czasu na czytanie i w ogóle miałam w tym miesiącu już nic nie czytać, ale zobaczyłam, że ktoś polecił Twój tekst w wątku kwietniowym i uznałam, że a co tam. I naprawdę się cieszę, że tu zajrzałam. Mnie się rzadko kiedy i mało co podoba, a tym razem jestem naprawdę zachwycona. Gdybym była w Loży, dostałabyś ode mnie wielkie, neonowe, jaskrawe, tęczowe TAK. Nie jestem, więc mogę tylko dołożyć głos w wątku kwietniowym, no ale w mordę jeża, jak Ty to robisz? Jak Ty to robisz, że piszesz tak dużo i tak dobrze? Zazdrość mnie pożera!

 

Co mi wpadło w oko:

„Mężczyzn w Plecakami jest więcej.” – z Plecakami

 

„Udaje, że wciąż jest nieprzytomny, To Cos w głowie pracuje gorączkowo, szukając rozwiązania.” – Coś

 

Co to właściwie jest podbudówka?

 

Już po czternastej, późno, za późno na cokolwiek. Znów dręczy go poczucie niepokoju, ale już się go nie boi…”

 

„Snajper powiedział, że spędził na dzwonnicy dziesięć godzin. Atak nastąpił przed dziewiątą, więc powiedzmy, że zszedł z niego właśnie wtedy.” – Zszedł z niej, z dzwonnicy.

 

„Niespełna godzinę później znajduje właściwą Dzwonnicę. Chwilę zajmuje mu wymyślenie, jak się na niego dostać” – jw., jak się na nią dostać.

 

„Jutro o ósmej czterdzieści dwie zastrzeli pan stąd dżihadystę, ale bardzo wielu ludzi i tak zginie. Możemy uratować resztę, ale musi pan najpierw uwierzyć, że już się kiedyś spotkaliśmy.”

 

„Pistolet jest ciężki i Javier czuje dreszcz; zabijanie waży jakiś kilogram, może dwa. Hollywood pokazuje, jak ją trzymać, jak odciągnąć zamek i którędy załadować magazynek.” – Pokazuje jak go trzymać, pistolet, nie ją.

 

O ile Hollywood to blondyn, domyśliłam się tego dopiero na zapleczu sklepu, wcześniej nie miałam pojęcia, który to z mężczyzn.

 

„– Dobry wieczór, Javier. – Mężczyzna nawet przez telefon emanujący autorytetem.” – Dziwna jest forma tego zdania opisowego. Nie powinno być: Mężczyzna emanuje, a nie emanujący?

 

„W głosie wibruje znużone rozbawienie, coś jakby podziw, on gra, Javier, i jest bardzo silny, zmiażdżyłbyś go w pięćdziesięciu, może dopiero pięćdziesięciu pięciu ruchach.”

Przyznam, że nie trafia do mnie to łączenie zdania opisowego z monologiem Tego Czegoś. Wydawałoby się, że „słowa” Tego Czegoś powinny być zapisywane jednak raczej jak myśli, a nie w ciągu z normalnym zdaniem.

 

„To Coś w głowie skacze niecierpliwie, widzisz, Javier, masz dopiero dwanaście lat, ale umarłeś już dwadzieścia razy, zostałeś mordercą, a teraz nawet Bardzo Ważny Dorosły pyta cię o zdanie w sprawie Pierdoły.”

J.w. (i dalej też).

 

„Spodnie są trochę przykrótkie, a koszula mimo wszystko trochę napina się na klatce piersiowej, ale na szczęście mieści się we wszystkim.” – Trochę dziwny wydaje mi się zwrot, że dziewczyna „mieści się w ubraniu”.

 

„Konsul Cortez ze strachu puszcza sprzęgło, silnik gaśnie.”

Moment… Konsul nagle jest Cortezem z t, a wcześniej chłopiec cały czas był nazywany Corezem bez t…

 

„…którą eksplozja musiała rozmazać po chodniku jak papkę z surowego mięsa polanego sosem o zapachu krwi. To Coś surowo zabrania mu martwić się o tatę.”

 

„Już dwieście metrów od portu Javier czuje, że coś jest nie w porządku.

Najemnicy wysiadają z samochodów dwieście metrów przed hurtownią sprzętu rybackiego.”

„Javier liczy uderzenia serca, gorączkowo wsłuchując [+się] w sporadyczne szmery dobiegające z radiostacji.”

 

„SKUP SIĘ[+!], wrzeszczy To Coś w jego głowie.”

 

„Jak wydrenowana wiśnia w nalewce ciotki Marjorie.” Wiśnie się dryluje, a nie drenuje ;)

 

Jeśli tak wyglądają Twoje teksty pisane na ostatnią chwilę i nie-betowane, to ja się chyba przerzucę na rzeźbienie w mydle czy szkicowanie martwych natur, bo w pisaniu nie mam czego szukać. Rzekłam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A z grzybami to chyba teraz byłoby kiepsko ;)

 

Ja zamierzam debiutować najpóźniej w przyszłym roku. Nie, nic jeszcze nie wysłałam do żadnego wydawnictwa.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zacznijmy od tego, że – jak pewnie wszyscy wiedzą – nie jestem fanką SF. Oczywiście są od tego odstępstwa, ale zwykle jeśli coś mi się podoba, to fakt SF-owatości jest tłem/pretekstem, a dana opowieść przede wszystkim skupia się na relacjach między bohaterami. W każdym razie, to cut to the chase, nie zostałam przez Ciebie kupiona, NWM. O ile doceniam wysiłek włożony w pisanie i kreację świata (choćby to, że nie jesteśmy na Ziemi, tylko wymyśliłeś coś nieco innego, gdzie indziej), o tyle sama historia nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia.

Wstawki co bardziej naukowe/fizyczne spłynęły po mnie, bo np. nie rozumiem na jakiej zasadzie “naukowo” widzi się strzępy przyszłości (tylko przyjmuję do wiadomości, że tak jest), a słowa takie jak “redundantny” mój mózg niestety w ogóle omija ;) Główny bohater nie wzbudził we mnie właściwie żadnych emocji, a co za tym idzie – jego rozterki także. Trochę się pogubiłam przy plot twiście z Tolketem/Akernem, jednak koniec końców pojęłam, o co chodzi. Komletnie za to nie ogarniam, czym jest “innomyślenie” – zbyt enigmatyczne mi się to wydało. I o ile zakończenie w sumie mi się spodobało (niespodziewane zniszczenie planety), o tyle sama końcóweczka (filozoficzna rozprawa o naturze ludzkiej i głodny kawałek o rozświetlaniu mroku) zepsuły w moich oczach efekt pozytywnego zaskoczenia. Tak że, no, nie tym razem ;)

 

„– Oraz największy punkt sporny w negocjacjach[+.] – Unita wziął małża do ręki, na co magos spojrzał w górę.”

 

„– Co jest… – Dał się słyszeć głos kelnera.” – Tutaj, imho, „dał” małą literą, sytuacja podobna jak „usłyszał bohater”.

 

„Roboty musiały zabrać kamień, by awatar mógł zająć przynależne Piątemu Magosowi miejsce.” – Myślałam, że te kamienie to były siedziska?

 

„– Poza czym? – wyrwało się Akernowi.

– Poza tachionami nic nie mknie szybciej od światła – zaczął – więc tradycyjnymi lidarami czy radarami nie zaobserwujemy zjawisk, których sygnały dotrą do nas za jakiś czas już po ich wydarzeniu.”

Kto zaczął? Ostatnim podmiotem był Akern.

 

„Wtedy wybuchł alarm.” – Czepiam się, to jasne, ale zgrzyta mi to wybuchanie alarmu.

 

„– Mogę zadać kolejne, z czystej ciekawości?” – Kolejne co?

 

„…logika rozmyta podpowiadała zaskakującą opcję.

– Proszę zaczekać – powiedział Naczelnik do agenta, gdy zostali sam na sam i ten miał opuścić konstrukt.

Gdyby miał moduł emocjonalny, byt cyfrowy czułby się zaskoczony.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Spóźnione dzięki dla Asylum za trzymanie kciuków za pisanie ;) Wszyscy dookoła wydają książki, może mnie też się kiedyś uda (bo właśnie na tym zamierzam się skupiać, kiedy już znajdę trochę czasu ;p)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Chciałabym móc pisać do drugiej w nocy ; p (I też uważam, że tylko herbata!).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Drakaina odwaliła kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o analizę Twojego tekstu. Właściwie trudno nawet nazwać to szortem, to raczej fragment, scenka, wycięta nie wiadomo z czego i nie wiadomo jaki cel mająca. A ponieważ czytelnik nie zna tła, nie wie ani kto i za co ginie, ani kto i dlaczego zabija, trudno wykrzesać z siebie jakiekolwiek emocje podczas czytania. Nic nie przykuwa uwagi, nie ma na czym oka zaczepić, nie ma tu też żadnego twistu czy pointy. Dodatkowo, niestety, technicznie nie jest najlepiej: trochę niefortunnych, nieporadnych zdań, błędy interpunkcyjne, nagłe zmiany czasów… Czeka Cię sporo pracy nad językiem polskim, zanim zaczniesz pisać dobrze – oczywiście najlepszym ćwiczeniem jest samo pisanie, ale też czytanie dobrze napisanych i zredagowanych tekstów.

 

Taka uwaga:

Jeden z uciekających młodzików, upadł na błotnistą glebę. Gdy wstał i się odwrócił, ujrzał przed sobą jedną z postaci i dwa małe czerwone punkty wpatrujące się w niego z pustki, pożerając jego duszę. Reszta postaci zlewała się z ciemnością. Z tyłu dobiegały go krzyki umierających towarzyszy.

Jeśli bohater, uciekając, oddala się od towarzyszy, a potem upada i odwraca się, to znaczy, że stoi przodem do tych, których zostawił. Tak że krzyki umierających powinny dobiegać go z przodu ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z żalem informuję, że odwalę swoją robotę za kwiecień, ale od maja rezygnuję z dyżurów.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Chciałabym zabrać Mirka ze sobą, ale jest już za późno. Krzyk dziecka wyrywa ją z jej świata, ale wcale nie wydaje się cieszyć, że nas widzi. Chciałabym mu pomóc. Chciałabym mu pomóc, ale jest już za późno.”

Ogólnie, jeśli się przyjrzysz, masz bardzo dużą ale-lozę…

 

“Siwe głowy coś udają, ale nie słucham.” – Nie rozumiem tego zdania. Co może udawać głowa?

 

Ładnie operujesz klimatem, obrazy są plastyczne, pojawia się lekki niepokój i dyskomfort. Mimo tego nie przestraszyłam się ani trochę, nazwałabym to raczej… realizmem magicznym niż horrorem, w sumie. Eksperyment narratorski jest troszkę dziwny i odrobinę mi nie przypasował, przy dłuższym tekście pewnie by mnie ta forma zmęczyła, choć tu się ciekawie sprawdziła.

W końcówce całkiem mnie zgubiłaś. O ile jest absolutnie jasne, że matka zabiła Mirka i idzie się domyśleć, że na jakimś etapie zabiła również córkę, o tyle nie rozumiem, o co chodzi z tymi lustrzanymi odbiciami. No i z rodzicami Jacka. Mamy scenę, w której kobieta w szalu płacze, ktoś ją pociesza, szal sugeruje, że to matka narratorki, ale wychodzi na to, że jednak matka Jacka… ale jednak okazuje się, że to matka dziewczynki. Tak więc kupuję (bardzo) klimat, ale fabularnie błądzę w ciemności.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“– Witaj – rzekła głosem, który nie był ani ciepły, ani zimny.” – Taka uwaga: Wita się kogoś, kto przychodzi do Ciebie, np. w Twoim domu. Ktoś, kto odwiedza Ciebie, nie ma podstaw, by kogokolwiek witać ;)

 

“Słowa ugrzęzły mi w gardle, nie wiedziałem[+,] co powiedzieć.”

 

“Całe moje życie stanęło mi przed oczami.” – Za dużo zaimków, wiadomo, czyje życie przecież.

 

Całkiem zgrabny, ładnie napisany szort. Rzeczywiście zakończenie jest nieco zaskakujące, co wychodzi na plus. Nie jest to coś, co zapadnie mi w pamięć, ale spędziłam te kilka minut przyjemnie. Trzymam kciuki za dalsze próby pisarskie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mnie tam bardziej niż dziecko przeszkadza jednak chyba praca ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Morgiano, łączę się z Tobą w bólu w kwestii małego dziecka :)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podpis można nie tylko na książce dostać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Próbowałam skorzystać z metody płatka śniegu, ale w sumie na g**** mi się zdała.

Niemniej to, co obecnie piszę, staram się maksymalnie rozpisać i zaplanować, i wydaje mi się, że to jednak procentuje (w stosunku do tego, co pisałam pod wpływem natchnienia).

Piszę też teraz nie po kolei, a systemem scen (mam zamiar napisać wszystkie kluczowe sceny, a dopiero potem wypełnić miejsce pomiędzy nimi w razie potrzeby).

 

Nie zmienia to jednak faktu, że mimo, że obmyśliłam najważniejsze rzeczy przed rozpoczęciem pisania, i tak materiał mi się w trakcie pisania przekształca, dochodzą nowe pomysły itp. A przecież nie zrezygnuję z dobrego pomysłu tylko dlatego, że nie przyszedł mi do głowy dwa miesiące wcześniej ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

1. Odnośnik do “Sapkowskiego” nie działa.

2. Podany przez Ciebie przykład z Holendrem jest nietrafiony, bo zaproponowane przez Ciebie zdanie jest zdaniem samodzielnym, naturalnym. Mogłoby stanąć w opisie poza dialogiem i wciąż miało by sens. A “Tupnęła nóżką Nadia” nadal nie stanowi naturalnego zdania.

3. To, co zacytowałeś na końcu sugeruje, że nie rozumiesz czym są poszczególne części zdania w sensie gramatycznym. (EDYTA: W kontekście zdania z tupaniem nóżką, nie ogólnym).

 

Powiem tak, Staruchu: Widzę, że dyskutowanie z Tobą nie ma sensu. Wskazuję Ci ogólnie przyjętą, poprawną zasadę, a Ty szukasz pojedynczych przykładów na to, że “o, ale ktoś już kiedyś tak napisał!”. Ja chciałam dobrze, chciałam pomóc Ci coś poprawić, ale oczywiście to Twój tekst, więc zapisuj sobie dialogi, jak wolisz. Bez odbioru.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie twierdzę, że jestem autorytetem w sprawach językowych. Ale to, co pisałam o dialogach i szyku opisów, to nie jest tylko kwestia mojego widzimisię i tego, czy mi się coś podoba, czy nie, Staruchu.

 

Przykład z Poradni Językowej PWN. Przykłady zakończone konkluzją: “W pozostałych przypadkach mamy szyk podmiot + orzeczenie”.

 

Przykład z Językowych Dylematów. Punkt 5.

 

Przykład ze strony Fantazmatów, choć oczywiście Fantazmaty też nie muszą być dla nikogo autorytetem. Sam początek podrozdziału “Didaskalia”: “W tym przypadku didaskalia zawsze rozpoczynamy wielką literą i od podmiotu, również domyślnego, po którym dopiero występuje czasownik.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Staruchu, nie poczułam się urażona, tylko zdziwiona, bo akurat ta uwaga wydała mi się kompletnie niezwiązana z Twoim opowiadaniem ;)

Do takiego “wszak” nic nie mam. Nie jest niepoprawne, tylko właśnie staroświeckie (wybacz, ale też tak uważam ;). Ja się czepiam rzeczy, które wydają mi się niepoprawne (nie zawsze mam przy tym rację, to jasne).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Staruchu, przykro mi, ale nie mam czasu analizować komentarzy innych czytelników i Twoich odpowiedzi do nich. Zwykle je tylko przeglądam, a i to nie zawsze.

 

Nie mam pojęcia, o co Ci chodzi z wrzeszczącymi pokrakami. Nie wydaje mi się, bym się czymkolwiek przerzucała z Ceterari. I nie wydaje mi się, by miało to jakikolwiek związek z Twoim tekstem ani z tym, czy on mi się podobał, czy nie. Nie sądzę również, by to, czy ktoś lubi anime albo kino włoskie czy nie, miało jakiś wpływ na to, czy może mu się spodobać Twoje opowiadanie, proza Dukaja albo sztuki Goethego.

 

Konwicki pisał kilkadziesiąt lat temu. I to, że raz użył zwrotu “tupnął nogą ktoś tam” przy dialogu, nie czyni z tego normy. Nie mam żadnych kłopotów ze zwrotem “tupnąć nogą” czy ze słowem “perorować” (nie rozumiem, po co podałeś odnośnik co do tego drugiego), natomiast jak najbardziej mam kłopot z nienaturalnym szykiem zdań opisowych stosowanych przy dialogach. Podaj mi przykład książki, którą wyjmiesz dzisiaj z półki, wydanej przez normalne wydawnictwo, która przeszła sensowną redakcję i korektę, w której znajdziesz w dialogach zdania opisowe podawane w takim szyku, jak Ty podajesz. Powtarzam pytanie, czy stosujesz w normalnych opisach, nie związanych z dialogami, szyk typu: “Ulicą szedł bohater”? Wątpię. Naturalny szyk to “Bohater szedł ulicą”. Ten drugi sprawdza się w niewielu przypadkach i dialog nie jest jedną z nich.

 

Oczywiście, że mogę się mylić, jak we wszystkim, ale nadal wydaje mi się, że wszechwiedzący narrator nie powinien mieć osobistego stosunku do tego, co relacjonuje. I miałabym takie samo zdanie nawet gdybym “czytała uważniej”.

 

Co do zakrztuszenia się. Kiedy postać się jąka albo urywa wypowiedź, albo się boi itp. można zastosować różne zabiegi, choćby z użyciem dywizów czy wielokropków. Ogólnie wydaje mi się dziwne krztuszenie się aż trzema odrębnymi pytaniami na raz, ale rozumiem, że się czepiam.

Niemniej proszę bardzo, jakby mnie zależało akurat na krztuszeniu się, zapisałabym to na przykład tak:

„– Czym… k-kim… jesteś? – zakrztusił się Pietrow.”

 

Cóż, nie musisz walić czytelników w łeb. Tylko podzieliłam się moim wrażeniem.

 

Jak rozumiem, zabolało Cię użycie przeze mnie określenia “sztampowe”. Nic na to nie poradzę, to również wyłącznie kwestia mojego odbioru Twojego pomysłu. Podobny zabieg, typu “bóg na ziemi coś zrobił, bo a) nudziło mu się, b) jest przychylny ludziom” itp. został przewałkowany tysiące razy. Nie mówię, że jest w tym coś złego. Ja sama wałkuję głównie rzeczy, które już były tysiące razy i przyznaję to bez bicia. Tylko że jakoś tutaj, w Twoim opowiadaniu, oczekiwałam czegoś więcej, ciekawszego rozwiązania. A wręcz wolałabym, żeby żadnego wyjaśnienia nie było, niż takie. Ale ponownie – to tylko wrażenie jednego czytelnika.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałam z jakimś takim łagodnym zainteresowaniem, ale to w sumie tyle. Wszystko jest niby na swoim miejscu, dopięte, warsztatowo jest dobrze, jednak nie poruszyło we mnie żadnych głębszych strun. Lubię opowiadania oparte na faktach, do których dodaje się różne elementy. Postać bohatera wyszła okej, córeczka jest sympatyczna, ale najsłabszym elementem jest tu moim zdaniem Dziewczyna. Jak ktoś już wspomniał wcześniej, wydaje się nadmiernie nachalna. I ja też w pierwszej chwili nie zrozumiałam, że “oficerka” w Norze to dziewczyna sprzed domu. I jej tłumaczenia są jakieś takie… sztampowe. “Zapobiegliśmy katastrofie, bo nie chcemy, byście nam się nagle zwalili na głowy, aha, a bogowie też mają uczucia”. Nie przemówiło to zbytnio do mnie i tyle.

 

„– Tatooo! – Tupnęła nóżką Nadia. – Nie widzisz, że to Hades?” – „Tupnęła nóżką Nadia” to nie jest szczególnie sensowne zdanie. W dialogach nie powinno się przenosić szyku „powiedział ktośtam” na zdania opisowe. Czy jakbyś pisał zwykły akapit, to użyłbyś zdania w podobnym szyku? „Ulicą szedł bohater”? Wątpię.

 

‘– Oho, mamy trzeba słuchać zawsze[+.] – Raisa Dmitriewna słynęła w okolicy z gderliwości.”

 

„To nie grundig jest winny, tylko ty! – Z wyrzutem perorowała Nadia.” – Albo perorowała Nadia z wyrzutem”, albo „Nadia perorowała z wyrzutem”.

 

„– Nie! To nieprawda! – Tupnęła nóżką Nadia i wzięła się pod boki, patrząc na ojca z ogniem w oczach.” – I znowu Nadia tupie nóżką. Raz, że powtarzasz zwrot, dwa, że znowu w kiepskim szyku.

 

„Może nawet ze Sztabu Generalnego? Szlag by ją trafił…” zżymał się w duchu Pietrow.” – Tu mi brakuje znaku interpunkcyjnego między zżymaniem a cudzysłowem (przecinka, półpauzy).

 

„Na szczęście dyżur przebiegał rutynowo. U nas startowały MiGi, w Ameryce – F-16.” – U nas? Narrator, o ile to nie bohater z którego perspektywy ogląda się wydarzenia, nie powinien używać „personalnych” wstawek. Narrator jest neutralny. Nie ma żadnego „u niego”.

 

„– Korablow, co wy mi tu, do jasnej cholery, zapodajecie? To jest meldunek? – ryknął Pietrow.” – Jak ryknął, to przydałby się jakiś wykrzyknik.

 

„– Pietrow, dzwoń do Andropowa! Atak nuklearny na Rosję rozpoczęty! Pięć rakiet zmierza w naszym kierunku!” – Nie rozumiem, po co powtarzasz informację, przecież już wiemy o rakietach.

 

„Do czego byli szkoleni, do tego jednego, jedynego zadania, o którym każdy z nich myślał, że nigdy się nie zdarzy.” – Czy zadanie może się zdarzyć?

 

„– Czym? Kim? Jesteś? – zakrztusił się Pietrow.” – Sposób zapisu słów w dialogu w żaden sposób nie sugeruje krztuszenia się.

 

„– Jeśli mam pozostać normalny, to tak, chcę wiedzieć! – Dmuchnął gwałtownie dymem pułkownik.” – I znowu szyk. Pułkownik gwałtownie dmuchnął dymem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja również nie zostałam ani zainteresowana, ani poruszona tą opowiastką. Nie wiem, kim jest główny “zły”, jaką ma rolę, autorskie elementy świata (Smok, Zegarmistrz etc.?) są dla mnie niejasne, nie poczułam atmosfery grozy. Wykonanie pozostawia do życzenia, ale chyba wszystko, co wpadło mi w oko, zostało wymienione przez poprzednich komentujących, więc nie będę się powtarzać.

W każdym razie wygląda na to, że długa droga jeszcze przed Tobą, ale każdy od czegoś zaczynał. Czytaj i pisz, pisz i czytaj. Powodzenia.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki, Anet, właśnie tego potrzebowałam ;D

 

I jeszcze – mogą być rozpuszczalne albo nie! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wychodzę z założenia, że usta są delikatne, czasem niewiele trzeba, by je uszkodzić. Ale kupa ludzi ma szycia wewnątrz ust po różnych zabiegach i żyją, normalnie jedzą itp., a jakoś nie wyczytałam nigdzie, by straszliwie cierpieli z tego powodu. Więc mam nadzieję, że dwa szwy z wierzchu, na górnej wardze, na ranie, która nie jest na wylot, nie będą jakimś drastycznym problemem…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bailout, też zwróciłam na to uwagę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Liczę się z tym, że chłopak będzie raczej małomówny przez jakiś czas ; p Co poradzicie, czasem trzeba bohatera pognębić.

Rozumiem zatem, że wyjęcie szwów to będzie ogromna ulga?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Masz bliźniaka, Arnubisie? :D

 

Dobra, jak tylu tu specjalistów, to ja tylko krótkie pytanie chciałam rzucić: planuję uszczęśliwić bohatera ze dwoma szwami na ustach po uderzeniu. Czytałam w różnych miejscach i wyczytałam, że szwy powinny zostać zdjęte po dziesięciu dniach, ALE jakoś nikt się nie podzielił informacją, czy to przeszkadza/swędzi/wkurza? Będzie ślad na 100%, czy jeśli ładnie się zrośnie, to niekoniecznie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czy ktoś miał kiedyś szytą niewielką rankę na twarzy?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli nikt się nie zgłosi, to ja mogę odrobinę pomóc “na sucho”, jeśli chodzi o formalności (znam takie sprawy od strony zarządcy nieruchomości).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Spokojnie, spokojnie, nie bierz mojego rozczarowania na klatę, nic wielkiego się nie stało ;)

 

Przykład zbędnego przecinka po zwrocie otwierającym: “Dla mnie[-,] wprowadzał dysonans i niepokój do słodkiej melodii.”

 

Jeszcze jedna rzecz – czy promienie słońca na pewno całują chłodem?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zacna inicjatywa! Tak trzymać! Narodzie, proszę brać przykład z Arnubisa! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Twoje  palce dotykały mnie delikatnie…” – zbędna spacja po “Twoje”

 

“podążający za Marley'em” – Marleyem, bez apostrofu

 

Miejscami miałam wątpliwości co do przecinków (zwłaszcza pojawiających się po zwrotach otwierających zdania).

 

Jestem trochę rozczarowana. Nie domyśliłam się, o jaki przedmiot codziennego użytku tym razem chodzi (choć moje podejrzenia się zawęziły gdy doszło do parówki we wspólnym czajniku ;p), koniec końców jednak uważam całość za mocno przegadaną, na pewnym etapie naprawdę zaczęła mi się ciągnąć. Za dużo tu choćby o muzyce, która koniec końców zdaje się nie mieć znaczenia, w stosunku do finału. Nawet jeśli nie drabble, to lepiej sprawdziłby się tu szort na 3.000 zamiast na 6.500 ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Marasie, ac powinien być skreślony z listy dyżurnych już w zeszłym miesiącu, o czym pisałam w podsumowaniu lutego, ale jakoś komunikacja między mną a Berylem okazała się niewystarczająca, by faktycznego skreślenia dokonać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Skoro Beryl obiecuje, to ja niestety spieszę z nadrobieniem podsumowania marca: POGROM. Nie wyrobili się Deirdriu, Issander, Werwena. Stn zrezygnował. Deirdriu niestety zgłosiła urlop zbyt późno, a przez to, że nie wyrobiła się też w lutym, oznacza to skreślenie z listy dyżurnych ;( Podobnie niestety jest z Issanderem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Teraz będzie że niby druga część sezonu trzeciego ;) (bodajże od 29 kwietnia).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyznam, że miejscami odnosiłam trochę wrażenie, że czytam o przygodach Unfallowego kapitana Rape’a Victima ; p

Opowiadanie jest lekkie, rozrywkowe, absurdalne, czasem zabawne, a czasem jednak przesadzone i końcówka mi się już dłużyła – ale akurat jak doszłam do wniosku, że mam dość, to się pojawił mechakrokodyl, który zniknął w bumerangowej kuli ognia.

W każdym razie, jakkolwiek się ubawiłam, a duet Dingo i Księżniczka Anastazja przypadł mi do gustu, to jakoś nie sądzę, by to opowiadanie wpisało się odpowiednio w konkurs Retrowizje ;)

 

“– To chyba proste. My znajdziemy te przeklęte ptaszyska jako pierwsi i załatwimy je, nim one załatwią nas[-.]Wwyjaśnił Mick i poprawił kapelusz.”

 

“Mechaemu znalazły ich kryjówkę i otoczyły, odcinając wszelkie drogi ucieczki.” – Coś tu nie gra. Albo znalazły i otoczyły ich kryjówkę, albo znalazły kryjówkę i otoczyły ją, ale teraz brakuje dookreślenia.

 

“Na jej powierzchni, niczym wrzody, wyrosły dziesiątki czerniejących szybów plujących w niebo ciemnym dymem.”

A wcześniej nic o tym nie było. Bohaterowie gapią się na odległą skałą i nic nie wspominasz o dymach, które powinni byli zauważyć jako pierwsze. Nie wspominając o tym, że wojsko na pewno te dymy też musiało już od dawna obserwować i nie miało prawa ledwie “podejrzewać”, że coś tam się dzieje – powinni mieć 100% pewności…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałam opowiadanie oraz przejrzałam komentarze pod nim – i spieszę powiedzieć, że a) całkiem dobrze mi się czytało, b) zgadzam się z przedmówcami.

Widać, że pisanie to dla Ciebie nie pierwszyzna, nawet jeżeli tu na tym portalu dopiero się pojawiłaś. Opowieść jest utrzymana w konwencji baśni, fabułę ma dość prostą (i miejscami niestety przewidywalną), ale widać, że wiedziałaś o czym piszesz i klimat jest wykreowany sprawnie, sugestywnie. Fajnie wypada ta cała magia… która w sumie sprawia, że właściwie nie widzę dla tego opowiadania miejsca w Retrowizjach, bo techniki i nauki wydaje się tu jak na lekarstwo. Zgadzam się z Drakainą, że rola Tener w pałacu jest taka bliżej nieokreślona – lata sobie dziewczyna gdzie chce, robi co chce, wszędzie ma wstęp itp. To oczywiście dogodne dla fabuły, ale mało wiarygodne.

Jeśli chodzi o wykonanie, to czytałam w warunkach uniemożliwiających wypisanie czegokolwiek, ale nie kojarzę, bym w trakcie lektury jakoś szczególnie chciała coś zaznaczać, więc to chyba dobrze ;)

Pozdrawiam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja też dziękuję ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A widzisz, w ten sposób to z tą świadomością zostało rozwiązane… no to kupuję, ale jakoś nie ogarnęłam przy czytaniu ;( (no ale to w poczekalni w sytuacji nieco stresującej było, więc biję się w pierś, może nie skupiłam się należycie).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałam. Jak to u Ciebie, czytało się gładko, ale tym razem nie zostałam kupiona historią jako taką. Rozterki i plany Ludwika mnie zbytnio nie obeszły, podobnie jak praca wynalazcy i jego pomocników (chociaż pomocnicy sami w sobie są sympatyczni). Intrygi zahaczającej o Żelazną Maskę chyba nie pojęłam w pełni, podobnie jak paru innych rzeczy – np. sposobu, w jaki batutą można doprowadzić się do groźby amputacji nogi (i tak, widziałam obrazem – ale mam w głowie obraz batuty małej i zero wyobrażenia, że kiedyś mogła wyglądać inaczej, a z tekstu nijak to nie wynika), czy tego, jak niby przeniesiono świadomość króla do automatonu…

 

“…ta kojąca myśl irytuje.” – A cóż to za sprzeczność? Myśl mogła być albo irytująca, albo kojąca, nie te dwa odczucia na raz…

 

“Pierre spędził dwa dni na upychaniu tłoków pakułami, żeby pasowały do cylindrów.” – Ja mało techniczna jestem, ale wiem, jak wygląda tłok i przyznam, że nie rozumiem, jak pakuły mogą załatwić sprawę tak, by tłok w cylindrze chodził sprawnie ;O

 

“Dziewczyna spojrzała na niego nierozumiejąco.” – Okropne, okropne zdanie.

 

Końcówkę doczytywałam na telefonie, więc nawet jeśli coś mi wpadło w oko, to tego nie pamiętam (ale wątpię, bo technicznie raczej nie ma potrzeby się u Ciebie niczego czepiać ;)

 

Podsumowując – przeczytałam z pewnym zaciekawieniem, ale nie zostałam kupiona. Innymi słowy byłam ciekawa, do czego to wszystko zmierza, jednak rozwiązanie raczej nie spełniło moich oczekiwań. Co niewątpliwie wynika między innymi z mojej nieznajomości realiów/epoki – np. nie mam pojęcia, kim był hrabia Saint-Germain i nawet jak wrzuciłam go w google to sama rozumiesz, że ten brak znajomości wyraźnie wpłynął na to, że jego pojawienie się pod koniec mnie nie obeszło, nie zdziwiło itp. Także najwyraźniej nie jestem targetem. Z innej beczki nigdy nie wiesz, co czytelnik zna, a czego nie, więc zawsze trzeba liczyć się z tym, że ktoś nie będzie wiedział, o czym piszesz, i zakończy lekturę, tak jak ja, mniej lub nawet wcale nie usatysfakcjonowany, w przeciwieństwie do kogoś, kto nawiązania zrozumie. Takie niestety jest czasem ryzyko w przypadku tekstów bardziej hermetycznych.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałam i w sumie jestem zadowolona z lektury, jednocześnie zgadzam się jednak z uwagami np. None’a – że całe zamieszanie z Setnachem można by wyciąć, bo nic nie wnosi albo że postacie poboczne są napisane bez pomysłu, a dialogi pomiędzy nimi sztuczne (najgorzej wypada tu rozmowa strażników pod palmą, choć Kleo wyskakująca z mleka też nie jest zbyt przekonująca). Nie zagłębiam się w wynalazki, prawdopodobieństwo historyczne i inne takie, bo ani nie znam epoki wystarczająco, ani nie to mnie interesuje w sumie w literaturze – jeśli autor sprzeda mi coś dość przekonująco, to to kupię i tyle.

Podsumowując, ogólnie podoba mi się pomysł na realia, klimat i relacja Meritites-Knofer. Otoczka warta by była przemyślenia i dopracowania, jednak klik do Biblioteki się należy. Czytało mi się całkiem przyjemnie – że czytałam na telefonie w poczekalni, nie miałam szansy zrobić łapanki. Tak naprawdę tym, co mi jednak doskwierało, była przede wszystkim interpunkcja, nad którą zdecydowanie musisz popracować, poza tym wyłapałam tylko jakieś tam lekkie potknięcia, nic wielkiego.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Odwróciłem się” – brak kropki na końcu zdania

 

“– Jeśli Hypatii uda się stworzyć swoją machinę…” – “swoja” nie jest tu raczej odpowiednim zaimkiem.

 

Poza tym, jeśli chodzi o technikalia, przy czytaniu chyba nic mi nie wpadło w oko.

Natomiast jeśli chodzi o treść, to nie zostałam kupiona. Przeczytałam gładko i szybko, ale też bez większego zainteresowania. Nie przejęłam się losem ani bohatera, ani Hypatii. Zabrakło mi dramatyzmu i generalnie jakichkolwiek emocji. Nie bardzo przy tym ogarnęłam, co właściwie bohaterowi mówił ogień. Także opowiadanie mi niestety w pamięć nie zapadnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

NWM, czemu przy Homo sapiens zniknął mój nick? ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Królu, jakkolwiek nie kupuję idei mięsnych budynków, całkiem przypadł mi do gustu zaprezentowany przez Ciebie zarys pomysłu samej fabuły. Ja wiem, że opowiadania mają swoje ograniczenia, przez co łopatologia miejscami była zabójcza, ale widzę tu koncept, który w szerszej formie mogłabym z zaciekawieniem przeczytać.

 

„Natężenie krwi było…” – Co to jest natężenie krwi?

 

„Pozwoliłam im uchylić drzwi, ale tylko nieznacznie. Ruch powietrza czy jego brak nie był w stanie zakłócić mojej pracy, ale jedno przypadkowe spojrzenie nieproszonego…”

 

„…miasto i zawarty w nim balans sił.” – Nie jestem przekonana, czy miasto może zawierać balans sił. A właściwie jestem przekonana, że nie może ;)

 

„Plusem było to, że mężczyźni w sztucznej ludzkiej skórze nie rzucają się w oczy. Minus jest taki, że Ligotti…” – Było… jest… nagłe zmiany czasów tylko mącą, zachowaj konsekwencję.

 

„Ze zgięć łokciowych wyrastały mu przewody przypominające pępowiny, łączące[-j] jego organizm z pistoletami przytwierdzonym[+i] chirurgicznie do nadgarstków.”

 

„Był cherlawym, młodym chłopakiem…” – A mógł być starym chłopakiem?

 

Wojna. Od kiedy pamiętam, wojna była dosłownie wszędzie na świecie. W Europie druga wielka miała się ku końcowi, na ulicach Nowego Jorku jedna z wielu właśnie się rozpoczynała. To wojna nakręca świat, to wojna rozwiązywała nawet najmniejsze spory i to wojna pochłonęła życia moich dwóch braci. Ale to ludzie tacy jak Titan tworzyli wojnę.”

Za dużo tej wojny, i znowu bezsensowne zmiany czasów.

 

„Niemniej gang Coscarelli’ego” – Coscarelliego, bez apostrofu

 

„Nie zaprzeczę, byłam dumna z faktu, że wybrał właśnie mnie, co nie zmienia faktu, że…”

 

cerebrowiator – oczywiście to mój problem, ale za każdym razem, jak widziałam to słowo, czytałam to jako jakąś pochodną wibratora…

 

„We wnętrzach cudzych umysłów czułam się jak ryba w wodzie, ale nie mogę zaprzeczyć, że przed każdym przenikaniem czułam stres…”

 

„ruchem reki wezwałam do siebie kompana” – ręki

 

„…ruchem reki wezwałam do siebie kompana, k[+t]óremu najbardziej ufałam. Na tyle, na ile można ufać bezwględnym mordercom.

– Rawhead, posłuchaj mnie. – wręczyłam mu do ręki końcówkę…”

Wręczanie do ręki to masło maślane, a poza tym „Wręczanie” powinno być wielką literą.

 

„Skok w czarną dziurę spowalniający twoje ciało i przyśpieszający twoją percepcję.”

 

„Bez ciała stałabym się częścią świadomości budowli, wspomnieniem lub ulotną myślą…” – Tu się czepiam, ale z technicznego punktu widzenia „budynek” i „budowla” nie są synonimami ;)

 

„Data, miejsce, zabezpieczenia – wszystko w jednym miejscu, podane mi jak na srebrnej tacy. Wszystkie w mojej głowie, zapamiętane, gotowe do przekazania szefowi.” – Pomijając powtórzenie, dlaczego „wszystko” nagle zmieniło się we „wszystkie”?

 

Ale dopiero po chwili zauważyłam, że w umyśle Titan było coś jeszcze. Albo ktoś jeszcze. Niewyraźny obiekt umieszczony gdzieś we wspomnieniach kobiety, przyczajony gdzieś w ich tle, niewyraźny, ale w miarę widoczny.”

 

„…kiedy jeszcze jako dziecko uczyła się jazdy konno.” – Albo jazdy konnej, albo jeździć konno

 

Patrzył przez okno, gdy którejś nocy nie była w stanie zasnąć i zrezygnowana patrzyła w sufit.”

 

Był częścią tłumu w pewien kwietniowy poranek, kiedy rozlała kawę na swoje zupełnie nowe spodnie. Był w każdym wspomnieniu, nawet najgłębszym, najbardziej ukrytym. Nie byłam w stanie…”

 

„Zanim zdołałam zdjąć ze mnie hełm…”

 

„…zamknięta wewnątrz mojej dawnej czaszki, nie docierały niestety do moich towarzyszy. Uznali pewnie, że milczenie mojego mięsa sygnalizuje pomyślne zakończenie zadania. Nic bardziej mylnego.

Kościany nóż schowany w moim bucie powędrował prosto w oko mojego czarnoskórego wspólnika, zabijając go na miejscu.”

 

„…strzelba przymocowana do klatki piersiowej Rawheada odruchowo wystrzeliła w stronę młodzika.” – To nie był odruch.

 

„…zmasakrowały jego twarz, paraliżując jego ciało…”

 

„W końcu życie wyciekło z moich martwych towarzyszy…” – Ekhm. To bardzo bez sensu. Skoro byli martwi, to życie nie mogło z nich wyciec…

 

„Nie potrafię zatkać uszy…” – uszu

 

„Raczej ofiarą porwania zamkniętą w bagażniku, obserwującą uciekający świat przez dziurkę od klucza.” – Nigdy nie byłam zamknięta w bagażniku, ale nie wydaje mi się, by przez „dziurkę od klucza” w bagażniku dałoby się coś podejrzeć… Zwłaszcza że teraz mało który bagażnik otwiera się kluczem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“…wydawała się atakować oczy piaskiem i ostrymi kryształami światła. Chociaż starannie obrysował oczy kholem…”

 

“Senmut objął dzieci ramionami i zapytał z przejęciem, jakby miał im zdradzić wielką tajemnicę[-.+:] – Czy wiecie, skąd wziął się Meszir i inne słoneczne skarabeusze?”

 

Ach, żeby dzieci tak łatwo usypiały wieczorem… ; p

 

“Gdzieś w oddali, jak ciemna, burzowa chmura gromadziło się oślepiające światło.” – Słucham? Jak coś oślepiającego może być porównanego do czegoś ciemnego?

 

“Piasek był wszędzie i nie mógł się doczekać wieczornej kąpieli.” – Zgadzam się z Finklą, że to brzmi tak, jakby to piasek nie mógł się doczekać kąpieli…

 

“Zniszczony domy, zasypane kanały irygacyjne…” – Zniszczone

 

“….odkąd jego ojciec zniknął wraz z Meszirem[+,] był przecież odpowiedzialny za matkę i siostrę…”

 

Przeczytałam, ale choć zrobiłam to szybko i bezboleśnie, nie zostałam kupiona. Jakoś nie przemówiła do mnie ta opowieść, ani nie przejęłam się skarabeuszami, ani losami stratowanego Egiptu, ani nawet losami rodziny, którą pokazałaś. Jakieś to wszystko takie bezemocjonalne mi się wydało, niedramatyczne. No i kompletnie nie rozumiem, co to za UFO wzorem szczurołapa z Hameln ukradło wszystkie skarabeusze. Tak że byłam czytałam, ale niestety nie zapamiętam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Setki czysto poprowadzonych strzał pomknęły pionowo i wgryzły w okute metalem kadłuby wiman.” – wgryzły się

 

Jakkolwiek lubię Twoją pisaninę, Wiktorio, tym razem mnie zgubiłaś. Na pewno w znacznej mierze odpowiadają za to obco brzmiące słowa, tak imiona bohaterów, jak i nazwy własne oraz używane czasem dodatkowe określenia, które niewątpliwie pozwalają nakreślić realia i wczuć się w klimat jakże inny od tego, co znamy na co dzień… jednak, koniec końców, trudno mi się było połapać kto jest kim, kto jest kim dla kogo i jak to się wszystko łączy. Podziwiam nakład pracy, który musiałaś włożyć w przygotowanie się do pisania, pojmuję wszystkie etapy fabuły, ale po prostu nie zdołałam się wczuć, nie zostałam kupiona, zabrakło mi tu… czegoś. Mimo wszystko cały ten konflikt nie wydał mi się na tyle dramatyczny i sensowny, bym się nim przejęła. Doceniam pomysł, doceniam wykonanie, ale ewidentnie nie jestem targetem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak, zgadza się, Asylum ;)

 

To było rok temu, Jogurcie! A ja nawet nie wiedziałam/nie pamiętam, bo czytałam relatywnie niedawno, więc jak kiedyś dałeś cytat, to było to jeszcze dla mnie obce i nie zwróciłam uwagi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wiktoria się rozpędza…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Musisz pamiętać, że koniec jednej historii to tylko początek kolejnej. Zdarzało się to już wcześniej. Ludzie umierają. Znika dawny ład. Powstają nowe społeczeństwa. Kiedy mówimy, że “świat się skończył”, zazwyczaj kłamiemy, bo sama planeta ma się dobrze.

Ale tak właśnie kończy się świat.

Tak kończy się świat.

T a k  k o ń c z y  s i ę  ś w i a t.

Po raz ostatni.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czy ja wiem… chodzi o to, że to jest takie bardzo współczesne określenie, wynikające z pewnych zjawisk związanych z naszą kulturą XXI w. na Ziemi ;)

Ale skoro już wiemy, że chodzi o Sandersona, to niewyparzoną gębę miała Zwinka (a przynajmniej pierwsza mi przyszła do głowy). Natomiast sam cytat mimo wszystko wiele nie wyjaśnia, może chodzić zarówno o “Słowa światłości”, jak i którąś część “Dawcy Przysięgi”…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Burzowość” wyraźnie wskazuje na Archiwum Burzowego Światła Sandersona, ale “rzyganie tęczą” z kolei absolutnie do tego uniwersum nie pasuje, więc… ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli pracujesz nad zyskaniem na klarowności, to zdecydowanie widać różnicę między Atomą a takim Ostinato czy właściwie wszystkimi pozostałymi Twoimi opowiadaniami, które czytałam ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z góry przepraszam jeśli wymienię coś, co już dawno zostało wskazane i/lub poprawione. Czytałam parę dni temu i nie mogłam znaleźć czasu na dodanie komentarza…

 

„Na wychodnym usłyszała o planach odnowienia kolumny Zygmunta, któremu Monter złośliwie odłamał krzyż, i choć był to plany pozytywny i ze wszech miar pożądany…” – Wychodne to nie to samo, co odchodne.

 

„Sięgnęła po nią i bezmyślnie ślizgała wzrokiem po kolejnych stronach…” – Wydaje mi się, że tutaj przy ślizganiu brakuje jednak zaimka zwrotnego.

 

„Ktoś wisiał na ścianie, przybity do niej jak Jezus na krzyżu siekierą z IKEI” – Czy jedną siekierą można kogokolwiek przybić do ściany jak Jezusa?

 

„…przedmiotem ilu rozmów był dzisiaj,.” – znaki interpunkcyjne

 

„Nie wstając z miejsca uniósł stojący w drugim końcu celi kubek i[+,] tłukąc nim o ścianę, wystukiwał melodię We will rock you.”

 

Cały spocony przewrócił się na plecy i rozciągnął na podłodze, próbując wchłonąć cały jej chłód.”

 

„…broda wyglądała, jakby ostatnich kilka lat spędził na bezludnej wyspie, choć w areszcie spędził tylko kilka tygodni.”

 

„– Nic nie ma, co ma być? – Najeżył się Tom.” – Tom najeżył się.

 

„…sprawdzając, co Tom jest w stanie zrobić.

Jak się okazało, mniej więcej wszystko.

Nie byli w stanie dać mu polecenia, którego nie byłby w stanie spełnić…”

 

„Z niego był zawsze taki śmieszek, miał[-,] co robić i to mu wystarczało.”

 

„Miał teraz naprawdę dobry widok na swojego przeciwnika, ale tak naprawdę niewiele mógł o nim powiedzieć.”

 

„Typowy polski salon, dwa fotele, meblościanka, kanapa i ława z białą serwetką…” – Hm. Czy naprawdę ktoś, kto wejdzie do pokoju z meblościanką, w pierwszej kolejności zwróci uwagę na fotele?

 

„Górował nad mężczyzną o co najmniej pół metra i to wystarczyło, by zapomniał o plazmie i wybiegł z mieszkania.” – Z kontekstu wynika, że to ten, kto górował, wybiegł z mieszkania.

 

„Plecy paliły żywym ogniem, a noga zdawała się eksplodować.” – Czepialstwo może, ale „zdawała się” sugeruje ciągłość, jakąś przypadłość która trwa, a eksplodowanie sugeruje, że eksplozja nastąpiła raz, a nie że trwała. Więc te dwa określenia do siebie nie przystają.

 

„– Noga – powiedział. – Wezwij po pogotowie.”

 

„Wystarczył jeden rzut oka na jej twarz[+,] by Tom zrozumiał, że Ula nigdzie nie zadzwoni.”

 

„Trochę się już znamy, nie? Muszę już iść.”

 

„Tom wiedział, że przyjdzie dzień, gdy to on będzie musiał pomóc jej odzyskać twarz.” – Subiektywnie: lepszym szykiem byłoby „to on będzie musiał pomóc odzyskać twarz jej”.

 

 

Ogólnie przybyłam tu zwabiona wynikami konkursu. Lekturę zaliczam do udanych, opowiadanie jest dynamiczne, opisane lekko, z pomysłem i dość zaskakujące, wplotłaś parę fajnych smaczków i żartów. Bardzo podoba mi się pomysł na postać Toma. Mimo wszystko zabijanie do niego nie pasuje, ale bez tego oczywiście nie byłoby fabuły. Logiki nie ruszam, bo nie o nią przecież chodzi, tylko o rozrywkę. I jako coś, co ma czystą rozrywkę stanowić, jest naprawdę fajne ;) Wiem, że przy tekstach tego typu nie należy szukać głębszych przesłań ani tym podobnych, ale choć czytało mi się dobrze, to zabrakło mi tu czegoś, co sprawiłoby, żebym mogła to opowiadanie podrzucić do wątku najlepszych opowiadań marca. Tak tylko sygnalizuję.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przybyłam tu zachęcona polecajką z wątku najlepszych opowiadań marcowych. Z lektur wcześniejszych Twoich opowiadań już wiedziałam, że nie jestem i pewnie nie będę nigdy docelowym targetem Twoich tekstów, ale tym razem, o dziwo, poszedłeś mocno do przodu w kwestii zrozumiałości samego tekstu. Nie wiem, czy to przez inne założenia, czy np. ewoluujesz (na pewno, jak każdy kto pisze ;), czy bierzesz czasem pod uwagę co piszą czytelnicy, ale tym razem język masz prostszy, mniej przepełniony poetyckimi czy – wybacz – dziwnymi konstrukcjami, opisy też są o wiele bardziej przejrzyste. Niemniej jednak jest tu wiele rzeczy, które mnie umknęły. Doczytałam do końca bez problemu, tyle tylko, że szereg wątpliwości nadal mnie po zakończeniu lektury nieco dręczy (o ile rozumiem sens i cel budowania Atlasa, o tyle jego opisy, to, z czego się składa, te wszystkie atomowo-elektronowe zagadnienia wleciały mi jednym okiem i wyleciały drugim ;). Zdecydowanie na plus są oczywiście starożytne nawiązania, bardzo lubię takie zabiegi, nawet jeśli teoretycznie są przewałkowane na wszystkie strony. Innych nawiązań pewnie wyłapałam o wiele mniej niż by wypadało, no ale każdy czytelnik widzi inne rzeczy.

Podsumowując – myślę, że włożyłeś w to opowiadanie mnóstwo wysiłku i się ów wysiłek zwrócił, patrząc na liczbę pozytywnych komentarzy. Ja kupiona nie zostałam, ale nie wykluczam, że z kolejnymi Twoimi opowiadaniami może zacznę z nich rozumieć coraz więcej ;)

 

„– Idę… – pPłuca napełnił chwilą, przez którą się zastanowił. – Idę tam za nią.” – Sugerujesz czynność ciągłą, on się zastanawiał, a nie zastanowił.

 

„Musieli schować się we wnętrzu góry.

Z wnętrza przybytku, prócz rzężenia podnieconych wojaków…”

 

„…roześmiany wojak co rusz popychał ją kopniakami, wykrzykując – wydawało mi się – jeździeckie komendy.

Pchnąłem wózek.”

 

„Zbliżał się do nas tumult podszyty końskim galopem. Kopyta i buty wzbijały piach, dusił nas kurz i smród spalenizny. Spiąłem wszystkie mięśnie i pchnąłem wózek z całej siły. Niedługo potem biegliśmy, rusek mi pomagał.

Okazał się być jednym z resztki starej obsady garnizonu, tych którzy go pamiętali.

– Prometej! – Klepnął starca w ramię. – Dawno cię nie było.

Poganiały nas krzyki i tumult podszyty galopem. Kopyta i buty wzbijały piach, dusił mnie smród spalenizny.”

Powtórzenia niedokładne, domyślam się, że zamierzone, ale mnie mocno zgrzytnęło. Tym bardziej, że nie wiem, co to jest tumult podszyty galopem – ten zwrot nie ma dla mnie sensu. Poza tym Rusek, nie rusek.

 

„– Rusudan – zawołał jednego z młodzików.” – Skoro zawołał, to brakuje wykrzyknika.

 

Co to jest cywka?

 

Zapach burzy wypełniał powietrze. Unosiło się w nim jakieś dziwne napięcie. Coś groźnego i zmysłowego.

– Czujesz ten zapach? – zapytał Amirani. – Przebija się przez olejki. To zapach tajemnicy.”

 

„Rusudan przyklęknął nad jednym z ciał, zerwał z szyi jakiś naszyjnik i podał mi go. To były korale ze złotego elektronu, w każdym z niewielkich oczek dostrzegłem inną pamiątkę. Mrówkę, robala, ząb, kawałek piórka – ale jeden z nich czekał na wypełnienie.”

 

„Tak jak mężczyzna lgnie do kobiety, tworzą rodziny i wspólnie się uzupełniają…” – Jeśli jeden mężczyzna i jedna kobieta, to tworzą rodzinę, a nie wiele rodzin.

 

„Nie słuchał Amiraniego, wsadził palce w ranę jednej z kobiet i po chwili wyciągnął czarną kulę.

– Rosyjska – mruknął i rozejrzał się w otaczającym nas półmroku. – Pietrow, pokaż się!

Jeden z nich, jednooki, przez cały ten czas patrzył spode łba, jego haczykowaty, wręcz sępi nos, ledwie dał się zasłonić maską. W jednej dłoni coś trzymał i przyciskał do siebie, w drugiej miał muszkiet. Drugi z nich – stary sołdat…”

 

„…jakby drżenie serca nadawało nam tempo, którego taktom musieliśmy się poddać.” – Takty tempa?

 

„Krzyknął i ścisnął się za podbrzusze.” – Nie wydaje mi się, by za podbrzusze można było się „ścisnąć”.

 

Jeszcze raz, tym razem w szyję. Padł na plecy i zakrztusił się krwią.

Rusudan odrzucił broń i podszedł do leżącego Pietrowa. Uczony zacharczał, kiedy młodzik oparł but o rękojeść i wcisnął ostrze jeszcze głębiej…”

 

„Treść wypełniały opisy nieba i tak zwanej skuteczności elektrycznej każdej z chmur, niezrozumiałych wzorów i szkiców maszyny przypominającej serce tytana.” – Tam były opisy wzorów i szkiców, czy same wzory i szkice?

 

„Amirani odpowiedział mu jękiem. Krwawił, ale to ja płakałem. Ręce miałem jak z waty. Ściągnąłem płaszcz i ułożyłem na nim starca. On nie miał siły wstać, a ja nie miałem siły go podnieść. Próbowałem ciągnąć, ale był taki ciężki.”

 

Dlaczego wtedy nie poświęciliśmy więcej czasu, dlaczego nie rozwiązaliśmy pewnych spraw inaczej? Przypominały, że jest już za późno.

Dlaczego w ogóle podjąłeś się projektu Atlasa?

Mruknął, po chwili odpowiedział.

Dlaczego mi zależało?”

 

„Odpoczął chwilę, zanim dokończył[-.+;] – Połóż mnie pod ścianą, do której stoisz plecami.”

 

„– Zrobił to też mój brat. Przede mną. Zakochał, znaczy się.” – „Zakochał” wymaga zaimka zwrotnego.

 

„przyciągało bladą i ciepła luminescencją.” – ciepłą

 

„– Nie śmiej się, nawet nie próbuj! – krzyknął[-!+.] – Nie waż się!”

 

„Wraz ze śmiercią architekta niebo zdawało się uspokoić.” – „Zdawało się uspokoić” nie jest poprawnym zwrotem. „Zdawanie się” sugeruje czynność ciągłą, a uspokoić się można raz.

 

„Położyłem się na wznak i zamknąłem oczy. Chyba zemdlałem. Przyśnił mi się upiór o bursztynowych oczach pełnych zabrudzeń i pęknięć.”

 

„Niebo się rozchmurzyło, więc Atlas ćmił światłem i kolorami odbitymi, kiedy księżyc przeglądał się w jego odbiciu.” – Tu nie mam pewności, ale wydaje mi się, że ćmić to można np. fajkę, ale jeśli błyszczał czy żarzył coś, to ćmił się.

 

„Wyszedłem z cienia rzucanego przez Prometeusza i jedynym, którego znaleźć mogłem za sobą, był ten należący do mnie.” – O co chodzi w tym zdaniu? Jeśli o cień, to „jedynym, który”, a nie którego.

 

„Ale nie tak mocno[+,] jak ty tęskniłeś.”

 

Uśmiechnąłem się najszczerzej jak tylko umiałem.

– Absolutnie żadnym.

Nie odpowiedział. Spojrzał na mnie i zmarszczył brwi. Pogrążył się w myślach, ale przerwał mu jeden z ordyńców. Wymienili dwa zdania, po których Osman szeroko się uśmiechnął.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A wiesz, nie jestem wcale zdziwiona, że akurat Ty odgadłaś ;) Oczywiście, to “Demon ruchu”. Dajesz.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Okej:

Szygoń pozostał sam.

Był w stadium jednej ze swoich słynnych “ucieczek”. Pewnego dnia ni stąd, ni zowąd znachodził się ten dziwny człowiek o kilkaset mil od rodzinnej Warszawy, gdzieś na drugim krańcu Europy, w Paryżu, Londynie lub w jakiejś trzeciorzędnej mieścinie we Włoszech – budził się ku niezmiernemu swemu zdziwieniu w jakimś nieznanym hotelu, który oglądał po raz pierwszy w życiu. W jaki sposób dostawał się niespodzianie w obce sobie środowisko, nie umiał nigdy w takich razach wytłumaczyć.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wanted?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Okej, wygląda na to, że spotkanie nie ma większego sensu. Oficjalnie postuluję o jego przełożenie na weekend na razie nieokreślony ;(

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nad nami trochę wisi znowu wizja, że tylko jedno z nas będzie mogło przyjść.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Moja lista pozycji “chcę przeczytać” rośnie w tak zastraszającym tempie, że chyba będę musiała niedługo rzucić pracę, by mieć na to wszystko czas ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyznam, że nigdy (serio) nie spotkałam się z bodaj z “nie”, a jak weszłam z ciekawości w słownik, to wszystkie przykłady były “nie” pozbawione, nie szukałam jednak nie wiadomo jak głęboko. Pozostaje mi zatem ogólne wrażenie, że z tym “nie” zdanie brzmi nieprawidłowo ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Finkla, bo konstrukcja z bodaj występuje bez “nie” i już ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przyszłam tu zwabiona polecajką z wątku najlepszych opowiadań marca, ale nie zostałam kupiona. Jak to określił ladnie NWM, “Masz styl balansowania na krawędzi zrozumienia i zagmatwania przedstawianych elementów.” Poetyckość opisów miejscami mnie przerastała (co za dużo, to niezdrowo), a choć mniej więcej rozumiem, czym jest przedstawiony przez Ciebie świat, to kompletnie nie czaję, o co chodziło bohaterowi, za co chciał odpokutować i co on takiego zrobił społeczeństwu. Na dodatek ów bohater w ogóle nie wzbudza sympatii, a przez to mu się nie kibicuje, nie śledzi się jego poczynań z jakimś wielkim zainteresowaniem – a przynajmniej ja tak miałam. Nie jestem także pewna, czym dokładnie skończył się jego sen. Ja prosty czytelnik jestem, lubię odkrywać głębsze treści, ale jeśli są ukryte zbyt głęboko, a coś mi zgrzyta w otoczce (jak np. tu język), nie będę sobie zadawać trudu, by szukać…

 

„…o rozwichrzonych kręconych włosach, opadających ciężko na strapione…” – Jak włosy, które są rozwichrzone, jednocześnie mogą ciężko opadać?

 

„Zużytą i starą, rozstrzelaną setkami pocisków niezadowolonych bywalców i przypaloną równą ilością gaszonych na niej papierosów.” – Co to jest równa ilość?

 

„Półki, oznaczone wypolerowanymi na błysk tabliczkami, były wąskie i wysokie…” – Czy półka może być wysoka? Regał tak, ale półka”

 

„Czy[+,] mimo starań, nie może pan zasnąć, czy też zwyczajnie nie odczuwa pan potrzeby, by to robić?”

 

„Aksoy pojął, że jej nienawidzi. Chciał jej to powiedzieć, ale nie zdążył.

Odwróciła się tak płynnie, jakby sznurki niewidzialnego lalkarza pociągnęły jej ciało.”

 

„Przepadła, zastąpiona próżnością, której zaraził się od istot tak paskudnych…” – próżnością którą, a nie której

 

„…szorstkie i grząskie jak trumienny piach…” – Czy piach ma cokolwiek wspólnego z trumnami?

 

„Po śnie przeprowadził go anioł z szyldu, cierpliwy i spokojny, stworzony z wyobrażeń o niebiańskich aniołach, idealnym pięknie i dobroci. Był bardzo cierpliwy jak na posłańca.”

 

„Szybko, nim jeszcze nie jest za późno! Póki trwał jeszcze na granicy dwóch wszechświatów!” – Poza tym masz tu „nie jest” w czasie teraźniejszym, a zaraz potem „trwał” w przeszłym. Niekonsekwencja.

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Fajnie, gładko się czytało, jest klimat. Pomysł nietuzinkowy, super, że “odzyskiwanie twarzy” potraktowałaś zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Może nie zostałam rzucona na kolana, ale miło spędziłam czas, a zakończenie zdecydowanie na plus. Dziękuję za rozrywkową lekturę przy obiedzie ;)

 

“Lekarz, pan Chenirotti[+,] wyprostował się, pobruździł wysokie czoło zmarszczkami.”

 

“– To wydarzyło się przed siedemdziesięcioma laty, gdy wszędzie szalała rewolucja i wybuchła Wielka Trwoga…

– Ależ od Wielkiej Trwogi minęło już siedemdziesiąt pięć lat! Mamy rok pański sześćdziesiąty czwarty!”

Eee… A więc jedna postać mówi, ze coś wydarzyło się przed siedemdziesięciu lat, a druga oponuje: Niemożliwe, przecież to było ponad siedemdziesiąt lat! Czy tylko mnie wydaje się to absolutnie pozbawione sensu?

 

“Jeden z nich, Joseph, służył u pana Listoliera, bodaj nie najbogatszego człowieka w Mazargues…”

 

“…nieznana ręka cisnęła kamień w okno do salonu…”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przybyłam tu zwabiona wskazaniem w wątku z najlepszymi opowiadaniami marca, ale po namyśle nie dodam swojej cegiełki. Myślę, że moje odczucia pokrywają się częściowo z odczuciami Chrosciska, niby czyta się nieźle, akcja jest wartka, cały czas coś się dzieje, ale… No właśnie, ale. Coś mi tu zgrzyta, czegoś brakuje. Bohaterka początkowo mnie zaciekawiła, jako taka twarda, otwarta kobietka, ale na dłuższą metę okazała się męcząca, nieco zbyt twarda i wulgarna, na dodatek zbyt łatwo adaptująca się do wyzwań. No i szkoda też trochę, że – choć scena otwierająca ma siłę – zdradza, do czego to wszystko zmierza. Lekturę uważam jednak za całkiem udaną, fajna jest ta komiksowa estetyka. Także imho opowiadanie jest dobre, ale nie bardzo dobre.

 

„Macie mnie tam wpuścić[-,] albo pójdę prosto do prasy!”

 

Wiem, słabo to brzmi, ale wtedy byłam naprawdę wściekła. Totalny szał jajników. Jeff zniknął. Jasne, taki był plan, ale on nie pojawił się w domu ani po siedmiu, ani po czternastu, ani nawet po trzydziestu dniach. Na początku się martwiłam, później denerwowałam, ale na końcu dosłownie odchodziłam od zmysłów.

Znajomi mówili, że wykorzystał okazję i dał nogę, ale ja wiedziałam swoje. Nie zrobiłby mi tego. Próbowałam pytać na policji, ale odesłali mnie z kwitkiem.

– Nie należy pani do rodziny – tłumaczył funkcjonariusz. – Naprawdę mi przykro, ale nic nie możemy zrobić.

(…)

Dobry interes, ale i tak wygryzały nas duże firmy. Musieliśmy dorabiać.  

Jeff nie miał rodziny. To znaczy, miał, formalnie, ale totalnie się od nich odciął. Jego tata był właścicielem rzeźni. Przetwórnia śmierci. Jeff opowiadał, że był w środku jeden, jedyny raz i obiecał sobie wtedy, że nigdy nie stanie się taki jak ojciec. Nie dopytywałam, to było dla niego trudne. Matka podobno płakała, kiedy odchodził, ale ostatecznie przestali nawet do siebie pisać.

 

I tych ale jest potem więcej.

 

„Puść mnie[-,] albo cię pozwę!”

 

„…różne oferty za drobną opłatą. Przez knajpę przewija się mnóstwo ludzi, więc zawsze znajdzie się ktoś chętny na drobną pracę[-,] albo żeby kupić używaną deskę.”

 

„Zagotowałam się koncertowo, podniosłam z krzesła i pochyliłam się nad nim.”

 

„– Za chwilę zjecie dziewczynę żywcem[+.] – To Gorski wreszcie zdecydował się wkroczyć.”

 

„– Miło mi[+.]zZmusiłam się do uśmiechu. – W samą porę. Często tak ratujesz dziewczyny?

– Nie tak często, jakbym chciał[+.]zZaśmiał się, a ja razem z nim.”

 

„– Ale to profesor Zimmerman je stworzył.” – Je?

 

„– Jak widać[+.]zZnów się uśmiechnęłam i przejechałam dłońmi wzdłuż boków.”

 

„Mieliśmy płaszcze, więc[+,] prócz idiotycznych fryzur, wyglądaliśmy normalnie.”

 

„Mrugnęłam i[+,] kręcąc tyłkiem, poszłam we wskazane miejsce.”

 

„Wymontowanie ze środka części, które odpowiadały za głośne „bziuu”[-,] przy wciskaniu guzika, nie było trudne.”

 

„Sprawdziłam[+,] czy wszystko działa. Satysfakcjonujący dźwięk przeskakującego łuku elektrycznego[-,] powiedział mi, że jestem gotowa.”

 

„Kiedy stukając obcasami[-,] wróciłam do salonu, Gorski stał już w samych bokserkach…” – Albo wtrącenie wydzielone przecinkami z obu stron.

 

„Godziny spędzone przy lodach i filmach akcji wreszcie przyniosły owoce.” – Przyznam, że nie rozumiem sensu tego zdania…

 

„…wszystkie czasopisma plotkarskie stąd[-,] aż po granicę z Meksykiem[-,] będą wiedziały,”

 

„– Przestań, albo znów ją kopnę[+!] – krzyknął Stefan. O dziwo, poskutkowało. W pokoju zawisła cisza.” – Zawisła cisza?

 

„A teraz[+,] Jess, porozmawiamy sobie.”

 

„Podszedł do biurka, wziął kubek i nalał sobie wody z kranu. Opróżnił zawartość jednym haustem i westchnął.” – Nie opróżnił zawartości, tylko naczynie.

 

„Ale niestety, niewystarczająco sprytnie.

Stałam więc i słuchałam dalej, opierając się o biurko.

Niestety, nie wszystko poszło tak, jak zaplanowałem.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Lubię Twoje opowiadania z tej serii, Drakaino. O ile wątki z “czarnym” zdecydowanie mnie nie przekonują, o tyle jak ich nie ma, to zwykle jestem bardzo zadowolona ;)

 

„Jak zajrzysz dalej, zobaczysz główny argument: „Przecież chyba rozpoznałabym człowieka, z którym spędziłam ponad pół życia!”[+.]

 

„…nadal miał ten sam zniechęcony wyraz twarzy, co godzinę temu, kiedy Adam zobaczył go po raz pierwszy, był to inny rodzaj rezygnacji niż ta, która biła z postawy i miny mężczyzny na zdjęciu.

– Tak – mruknął Royer czy Legrand, czy jakkolwiek naprawdę się ten mężczyzna nazywał. – W całych trzydziestu egzemplarzach. Na więcej nie było mnie stać. – Zawiesił głos. – Zwłaszcza że doszły też inne wydatki – dodał niechętnie.”

 

„Historia opowiedziana mu przez podejrzanego była dziwaczna, ale mogła też stanowić sprytne zmyślenie. Rzekomy Legrand utrzymywał, że ilekroć wymyślał jakieś przestępstwo, wkrótce podobne akta lądowały na jego biurku. Z początku uznawał to za zbieg okoliczności, ale kiedy z gazety dowiedział się o wyjątkowo perfidnym włamaniu…”

 

Ogólnie mam wrażenie, że są tu fragmenty, gdzie „ale” pojawia się dość często.

 

„– Chodzi zapewne [+o] mojego ojca – przerwał mu Adam”

 

„Adam milczał nadal, mając nadzieję, że przedłużająca się cisza sprowokuje prokuratora.

– Pan się widział z aresztantem? – zapytał w końcu.

Mercadier skrzywił się.

– Poza wyglądem nie widzi pan nic, co przeczyłoby jego pretensjom, zgadza się? – podpowiedział.

– To jest oszust. Bardzo sprawny, ale oszust – oznajmił prokurator.”

Kto „podpowiedział”? Bo z kontekstu wynika, że Mercadier, to on był ostatnim podmiotem. Ale prokurator wypowiada następną kwestię. Brak dookreślenia podmiotu.

 

„…pod warunkiem, że miało się doświadczenie pracy w biurze do spraw specjalnych.” – Co to jest doświadczenie pracy?

 

„– To też, ale tylko.” – Ale nie tylko?

 

„…było coś takiego, ale sprzedało się na pniu.

– Zdołałem zainteresować sobą literacki światek, ale marzyłem wciąż tylko o tym…”

 

„– Dałby pan spokój z tytułami – mruknął Adam w zamyśleniu. Coś nie dawało mu spokoju.”

 

„– Wie pan – powiedział – ta sprawa chyba za bardzo pana pochłania, a nie wiem, czy jest tego warta.

– Każda zagadka jest warta rozwiązania – odparł sentencjonalnie Adam. – Tylko niektóre sprawiają wrażenie…”

 

„Jeśli coś takiego istniało – napomniał sam siebie. – To tylko domysły.”

Brak dookreślenia podmiotu. Napomniał sam siebie Adam. Jego imię nie pada od samego początku akapitu/fragmentu.

 

„Zaskoczenie było tak ogromne, że panika powoli torowała sobie drogę do jego myśli.” → Zaskoczenie było tak ogromne, że panika torowała sobie drogę do jego myśli powoli.

 

„Dało się jednak wyczuć, że pod fasadą opanowania pani Legrand skrywa przerażenie i niepewność. Nie był tylko pewny, czego lękała się bardziej: dziwnego zdarzenia, które postawiło świat na głowie, czy perspektywy powrotu do życia sprzed czterech lat.”

W tym drugim zdaniu brak jest dookreślenia podmiotu. Kto nie był pewny?

 

„A więc jednak świat nie wyszedł całkowicie z normy.” – Mam wątpliwości co do zwrotu „wychodzenie z normy”. Czy aby na pewno jest to poprawne?

 

 

Krótkie podsumowanie: to, że tak dobrze czujesz się w klimatach, po których poruszasz się od dawna, wspaniale procentuje. Widać, że wiesz, co piszesz, masz plan, znasz swoich bohaterów i realia itp., więc z każdą nową historią tym łatwiej prawdopodobnie odmalować Ci kolejny pomysł, kolejną fabułę. Pomysł zawarty tutaj jest ciekawy, udatnie przedstawiony, pozostawia dreszczyk zaciekawienia, “co będzie dalej”, a przy tym opowiadanie daje radę jako osobna całość. Lubię to. Gratuluję też powodzenia w konkursie ;)

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Zapraszam cię do mojego gabinetu, sadzam w skórzanym fotelu i częstuje szklaneczką whisky…” – częstuję

 

“Czujesz[+,] jak każdy oddech napełniający płuca życiodajnym tlenem, budzi twoją Bestie.”

 

“Zginasz się w pół” – wpół łącznie

 

“…napięte mięśnie boleśnie wgryzają się w zakończenia nerwowe[+,] informując twój mózg o swym głodzie.”

 

Miejscami zdecydowanie nadużywasz zaimków (vide komentarz Regulatorów).

 

“Pogłębiam uchwyt, miękkie ciało podaje się[+,] odsłaniając szlamowate wnętrzności. Przez palce przecieka brunatna jucha i zgniłozielone skrzepy, a miękkie chrzęści rozpadają się na drobne.”

podaje się → poddaje się

chrząstki, a nie chrzęści. “Chrzęści” to czasownik.

 

“– I co[+,] udało się?”

 

“…możesz zregenerować osłabiane ciało i w pełni wrócić do życia. Niektórym się udało. Inni[-,] po prostu poddali się.” – Osłabione, nie osłabiane.

 

By każdego dnia sobie przypominać, że mam siłę[+,] by walczyć ze swymi słabościami.”

 

Raz piszesz o Bestii, raz o bestii. Wypada zachować konsekwencję.

 

Szort niestety nie poruszył we mnie żadnej struny. Rozumiem, że chciałeś pokazać, że choroba przynajmniej częściowo tkwi w głowie, ale z tekstu na dobrą sprawę nic nie wynika. Ot, taka scenka. Brakuje mi tu czegoś konkretnego, pointy czy choćby odrobiny dramatyzmu/klimatu.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To nie jest temat, który da się skanalizować i opracować konkretne wytyczne “tak należy betować, a tak nie”. Przyznam, że oczekiwanie czegoś takiego wydaje mi się dziwne, podobnie jak zawoalowany apel, który odczytuję: “nie umiecie, to nie betujcie”.

Wszystko jest kwestią indywidualną, począwszy od autora, jego tekstu i jego podejścia do tekstu, po to, co dany czytelnik w tym tekście zobaczy. Nie ma czegoś takiego jak “beta idealna”, która sprawi, że zbetowany tekst zajmie pierwsze miejsce w konkursie. Materiał wyjściowy jest, jaki jest i on jest najważniejszy. Każdy czytelnik, czy to beta, czy ktoś, kto go ujrzy już po opublikowaniu, odbierze go po swojemu. Możesz mieć pięć bet które będą z lektury zadowolone, bo tak, a potem pięciu czytelników, którzy powiedzą, że wyszło w sumie słabo. To jest nie do przeskoczenia.

Dalej – na portalu udzielają się ludzie, bo lubią i robią to na zasadzie wolontariatu. To nie jest ich praca, nikt im za to nie płaci, jak również nikt nie stawia wymagań co do wykształcenia i doświadczenia. Ktoś przeczyta dla przyjemności i powie “podobało mi się i nawet zaskoczyło na końcu”, a ktoś z zacięciem redaktorskim rozbierze Ci tekst na części i akapit po akapicie powie, co sądzi i dlaczego. Wyjście jest jedno – proś o bety te osoby, do których masz zaufanie i o których sądzisz, że podejdą do tematu tak, jakbyś chciał. Ale to, czego Ty oczekujesz od bety, może kompletnie nie pokrywać się z tym, czego oczekuje ktoś inny.

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Powiem Wam, że sposób przedstawienia wyników jest imho mocno mylący. Tak, Cieniu, na Ciebie patrzę! Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby piórka w miesiącu były cztery, a powinno naprawdę rzucać się w oczy, że piórko jest tylko jedno i kto je dostał, nie sądzicie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja tam w sumie do tej pory nie wiem, co właściwie jest na tej okładce.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bailout, ale ja książkę też czytałam (nie żebym dumna z tego była ;p).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W “Niezgodnej” teoretycznie jest wytłumaczone (w trzeciej części) dlaczego to jest tak, a nie inaczej, i po wytłumaczeniu wygląda sensowniej, ale tylko trochę i ten sztuczny podział na początku zgrzyta jak paznokcie po tablicy. (Na marginesie, tam jest pięć frakcji, a nie cztery, i podana przez Tarninę scena początkowa się nie zgadza, więc chyba jednak chodziło o coś innego, ale to zrozumiałe, że więcej osób wpadło na takie pomysły).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Faktycznie jakoś niemiło zabrzmiał Twój komentarz, Naz. No i co Ci szkodzi wrzucić ładniejszą, większą okładkę teraz? Wszyscy na pewno chętnie ją zobaczą.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W sumie co to są te “Sny umarłych”?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadzam się z Wilkiem. Ja też oczywiście nie mam problemu z tym, że ktoś postanowił zrobić numer “płciowo-seksulany”, tylko z tym, jakiej jakości i jakiego typu teksty zostały tu przedstawione (nadal mówię o prozie polskiej).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W sumie to chciałam wyrazić zdumienie, że w takim konkursie na pięć zwycięskich opowiadań jedno napisał mężczyzna, ale przecież na liście są dwa męskie nazwiska, bo jeszcze Wiktor Orłowski. Nigdy ne oceniaj człowieka w internecie po nazwisku ;P

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje, Wiktorio! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuję za odpowiedź ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Deirdriu <3 Dziękuję. Z grubsza czaję. A jeszcze co, jeśli chodzi o osobę dorosłą, a nie nastolatka? Podobne mechanizmy? W sensie głównie niezaspokojone potrzeby i możliwość idealizowania osoby, której nie znamy, wymyślenia sobie czegoś, co nam pasuje? (Pytam, bo tu raczej odpada przynależność do grupy fanów).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Najważniejsze, że masz ochotę pisać, przychodzi Ci pomysł do głowy, siadasz i go realizujesz. Nigdy nie zadowolisz wszystkich, jednemu coś się spodoba, innemu nie, a kto wie, może z czasem napiszesz bestseller, bo akurat wpadniesz na pomysł-petardę ;) I wtedy te wszystkie opowiadania, które napiszesz po drodze, będą częścią drogi do celu, ćwiczeniem warsztatu. Każdy napisany tekst to okazja do rozwoju.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Szukanie wzorców? No tak, ale jak sobie nastolatek znajdzie np. piłkarza, który jest cool i młody chce być jak on, to jedno. Ja mam raczej na myśli sytuację w której ludzie autentycznie potrafią się zakochać w kimś, kogo znają tylko z ekranu/zdjęć z internetu/czasopisma.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czy jest na sali psycholog?

Ciekawa jestem, skąd się bierze zjawisko uwielbiania dla idola. W sensie, że ktoś zaczyna się interesować gwiazdorem/aktorem itp., kimś, kogo w ogóle nie zna, nigdy go nie spotka, ale śledzi jego losy, czyta wywiady, wzdycha do zdjęć. Nie dotyczy to przecież tylko nastolatek, które piszczą na koncertach boysbandów. Po co mózg to człowiekowi robi? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Na etapie gugu oglądaliśmy co chcieliśmy, bo dzieć był przyklejony do cyca i było mu wszystko jedno ;) Teraz jest z napędem na dwa z kawałkiem, więc wolimy mu nie sprzedać jakiejś traumy na przyszłość…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bez przesady z tymi wyrzutami sumienia. Każdy czytelnik czyta na własną odpowiedzialność, jak nie chce czegoś kończyć, to nie kończy i tyle ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Śniąca, przykro mi, ale niestety nie zostałam kupiona. O ile są tu elementy sympatyczne, a tekst jest napisany płynnie, o tyle a) kompletnie nie kupuję koncepcji “żywych” samochodów, które na dodatek wymagają konserwacji człowieka!, b) fabuła jest nieco naiwna i bardzo przewidywalna. Zgadzam się też z tym, co pisali niektórzy, że jak na niesioną treść, opowiadanie ubrane jest wyraźnie w zbyt wiele słów. No ale pal licho to, przede wszystkim bohater jest schematyczny do bólu, nic tu nie zaskakuje, trudno go polubić od początku aż do końca i to jest moim zdaniem największym mankamentem tekstu, nawet jeśli przyjmie się istnienie honków jako ciepły żart i mrugnięcie okiem do czytelników.

 

 

„…dłonią w cienkiej, funkcyjnej rękawiczce podparł się o ziemię…” – Można siebie podeprzeć, ale o coś to się oprzeć.

 

„Łukasz zaklął, zgodnie ze starą polską tradycją puszczając wiązankę wulgaryzmów.” – Masło maślane, zresztą albo zaklął raz, albo puścił wiązankę, to niezupełnie to samo.

 

„– Paplasz[-,] jak mój trzyletni bratanek.”

 

„Nie było siedzeń, kierownicy czy choćby joysticka, żadnych przyrządów. (…) Co dziwne, nic nie sprawiało wrażenia, że ktoś po prostu ogołocił samochód z wyposażenia, bo mężczyźni nie wypatrzyli choćby śladu po jakichkolwiek mocowaniach.”

 

„Do obserwującego tę scenę Łukasza zaczęło powoli docierać jej znaczenie i kryjąca się za nim prawda o naturze wraków. Postanowił nie dzielić się nią z nikim.”

Niejasny ten fragment. Jej, nim, nią. Zacięłam się i na pierwszy zdaniu (co to jest za „nim”), a jak już doszłam, że chodzi o znaczenie, to zaraz potem potknęłam się o „nią”, czyli prawdę.

 

„Zgodnie z prawem Murphy’ego[+,] wszystko waliło się naraz.”

 

„Średnia prędkość[-,] z jaką leciałem to jakieś dwieście kilometrów na godzinę…”

 

„Na szczęście honki pasł się nieopodal miejsca…” – honki? A nie honk?

 

„A świeżo osiągnięta pozycja bohatera[-,] dawała Łukaszowi dodatkowe poczucie bezkarności.”

 

„Niektórzy naukowcy wysnuwali teorie o okresowej migracji, ale bez możliwości zbadania planety na szerszą skalę[-,] nie byli w stanie tego udowodnić…”

 

Grabski wrócił do montowania siedziska, ale odpowiedział:

Trochę się naszukałem, ale mój ojciec był…”

„– Cio… Baaa… – Wędrowiec nie umiał się wysłowić nie tylko ze względu na wyschnięte gardło. Tuż przed nim stała Aleksandra, dawno zmarła jeszcze na Ziemi krewna.

(…)

Łukasz potrząsnął głową i przetarł twarz zmarzniętymi dłońmi. Powoli ruszył przed siebie. Wlókł się jednak niemrawo noga za nogą nie tylko ze względu na zmęczenie i brak pożywienia.”

 

"…zaczął przemawiać schrypniętym głosem:

– Spokojnie, spokojnie. Nic złego ci nie grozi. Chcę ci tylko pomóc. Spokojnie…

(…) Nie przestając przemawiać i przesuwać dłonią wzdłuż burty, powoli, krok po kroku Łukasz przeszedł do tylnego prawego koła. W bieżniku utkwił duży odłamek skały, który powodował, że pojazd nie mógł swobodnie się przemieszczać.

Przemawiając jednostajnie cały czas, mężczyzna sięgnął do odłamka.”

 

„Ani jemu[+,] ani Łukaszowi nigdzie się nie spieszyło.”

 

„…statek zdążył ledwie raz okrążyć planetę, ale bez zebrania kompletu danych. Nie zdążyliśmy.”

 

„Miasto, w przeciwieństwie do Heim[+,] nie miało własnej drużyny honkowej…”

 

„Bez choćby słowa ostrzeżenia wyprowadził idealnego sierpowego prosto w szczękę. Łukasz zatoczył się od ciosu i ledwo ustał na nogach.

– Co jest…? – zapytał zaskoczony, z trudem wymawiając słowa.

– Jeszcze pytasz, skurwielu? – Głos Tomasa wybrzmiewał agresją.

Łukasz podniósł rękę, jakby chciał osłonić się przed kolejnym ciosem, ale Tomas chyba już wyładował największą złość.

– Gdzie Licho?

– Nie ma. Ludzie mówili, że jak cię zostawił pod szpitalem, to zaraz wyjechał z miasta.”

Wiem, że to dziwne, ale zgrzytnęło mi sąsiedztwo „wymawiania” i „wybrzmiewania”, a jak przyjrzałam się większemu fragmentowi, to znalazłam więcej wy ; p

 

„Drzwi się otworzyły na całą szerokość. Łukasz stał zaskoczony bez ruchu. Szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w kanciasty kształt.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nowa Fantastyka