Profil użytkownika

Zawodowo i hobbystycznie zajmuję się historią i kulturą okresu 1789-1870, głównie Francji. Kocham XIX wiek, ale niekoniecznie ostatnie trzy dekady i niekoniecznie standardowy “wiktorianizm” – uważam bowiem, że w tym “długim stuleciu” jest mnóstwo znacznie ciekawszych zjawisk. Jestem pasjonatką historii militarnej i niepoprawną wielbicielką opery.

Dla chleba długo tłumaczyłam fantastykę młodzieżową, ale wygaszam tę działalność i tłumaczeniowo zajmę się tylko poezją, której już (w przekładzie) całkiem sporo opublikowałam. Linki do dwóch wierszy, które przed oficjalną publikacją papierową znalazły się w necie i zostały:

Arthur Rimbaud, “Śpiący w dolinie”: http://imagines.blox.pl/2014/11/Dwaj-zolnierze.html

John Keats, “Oda do urny greckiej”: http://antiquitates.blox.pl/resource/Keats_Oda.pdf

 

Piszę do szuflady od zawsze. Od jakiegoś czasu głównie rzeczy dziejące się w nieco alternatywnym XVIII/XIX wieku. Jedno opowiadanie jest w “Dragonezie”, drugie w “Esensji”, następne będą w kolejnych antologiach Fantazmatów (“Ja, legenda”, “Umieranie to parszywa robota”, “Jeszcze raz w wyłom”). Jeszcze inne zajęło pierwsze miejsce w konkursie “Pusty klient” na Sherlockonie 2018, kolejne dostało II nagrodę w VIII Konkursie im. Krystyny Kwiatkowskiej (2018) i ukaże się w tegorocznych “Snach umarłych”, jeszcze jedno czeka na publikację w “Creatio Fantastica”, a cała seria – w osobnym autorskim zbiorze. W kwietniu 2019 wyszedł natomiast współautorski debiut powieściowy.

 

Dragoneza: https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/

“Auto da fe” w Esensjji: https://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=27957

Mysia Wieża (powieść): https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Mysia-Wieza.-Tom-I-serii-Dzieci-Dwoch-Swiatow

A ponieważ przyjaciółka zrobiła mi stronę autorską, to proszę: https://www.facebook.com/Agnieszka-Fuli%C5%84ska-strona-autorska-2315084808750116

 

BETOWANIE. Duża szansa, że skuszę się na tagi: historia alternatywna, XVIII i XIX wiek, steampunk, ale niechętnie betuję użytkowników, którzy nie wykazują aktywności na forum w ramach altruizmu wzajemnego (czytaj: komentują, jeśli w ogóle, wyłącznie własne utwory). W roku 2019 ze względu na członkostwo w loży ograniczam betowanie, proszę więc w razie czego pisać na priva.


komentarze: 4214, w dziale opowiadań: 2648, opowiadania: 862

Ostatnie sto komentarzy

Masz plusa za szybką i pozytywną reakcję ;) Co do tekstu – się zobaczy, bo na pierwszy rzut oka widzę w nim pole do kontrowersji, ale przeczytam i napiszę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie bardzo wiem, co właściwie chcesz powiedzieć przez ten felieton. Mam wrażenie, że można go streścić w dwóch ostatnich słowach, a następnie dodać jeszcze dwa: “Piszcie dobrze. Kimkolwiek jesteście.”

Natomiast cały rozkmin i kokieteria, że nie, nie chodzi o konserwatyzm, nie chodzi o stereotypy płciowe, aczkolwiek, no oczywiście statystycznie, wydaje mi się kompletnie chybiony. Podobnie jak termin “literatura kobieca” (dawniej nazywana dosadniej “powieściami dla kucharek”).

 

Jeśli w kwestii obecności kobiet w fantastyce istnieje, moim skromnym zdaniem, nadal jakiś poważny problem, to jest on zupełnie inny. Mianowicie autorki bywają (są?) traktowane z większą nieufnością. Są na cenzurowanym.

Podam przykład z własnego podwórka portalowego. Pewien ważny Komentator skomentował ostatnio moje nagrodowe opowiadanie. Komentarz był pozytywny, ale każdy rasowy recenzent ma poczucie, że coś powinien skrytykować. Mam wrażenie, że Komentator wymyślił coś na chybił trafił i palnął, że jak się pisze fantastykę historyczną, należy dbać o realia epoki. Nie wiedział, że piszę o epoce, którą zajmuję się naukowo i jestem research freak. Co nie znaczy, że nie mogę gdzieś jednak czegoś przepuścić – ale w takim wypadku należałoby wskazać konkret, a Komentator tego nie zrobił. I idę o zakład, że gdyby autorem był facet, ten konkretny zarzut by nie padł, bo przecież faceci robią risercz. (Co z tego, że nie robią, co pokazują nawet nagradzane powieści? I tak wszyscy chwalą rewelacyjną znajomość realiów epoki, które nijak się do epoki nie mają. Tak, mam na myśli konkretne powieści i konkretne recenzje, nieportalowe.)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Na razie pokonał mnie zapis: koszmarna interpunkcja (np. brak kropek na końcu zdań) i zły zapis dialogów: po półpauzach i przed nimi zawsze dajemy spację. Wierz mi, jej brak utrudnia lekturę, bo oczy się bardziej męczą. Zasad typografii nie wymyślono po to, żeby ludziom robić na złość, tylko żeby się lepiej czytało.

Postaram się wrócić, bo epoka i tematyka mnie interesuje, ale na razie z trudem przebrnęłam przez niezbyt wielki kawałek długiego tekstu.

“Koniec” na końcu wewnątrz tekstu niepotrzebne, edytor sam to wstawia.

 

Chwytaj poradnik portalowego survivalu:

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Śledź Iluzji rulez

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dziękuję bardzo, jeśli mam komplet adresów, to możemy przystąpić do pakowania i wysyłki :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Napisałam jak dotychczas jedną humoreskę, nie będzie łatwo, ale spróbować trzeba ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Z mojej strony pewna zmiana planów. Czuję się na razie bardzo źle, czekam aż leki przeciwbólowe zaczną działać. Ale w hotelu Skaut, gdzie jesteśmy, blisko skansenu, jest kawiarnia, chyba z piwem W każdym razie da się spotkać

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Michale Pe – nie jestem starą wygą, jeśli chodzi o publikacje literackie. Dragoneza to mój debiut, a opowiadanie napisane po “Komandorze” :P Nie przesadziłam w jednym zdaniu :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

w indywidualnych przypadkach możemy poczekać nieco dłużej

Będę wdzięczna

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A rytmiczność to jeszcze inna sprawa. Nie musisz mieć regularnie rozłożonych akcentów (jak w metrum klasycznym, gdzie one z zasady padają nienaturalnie, nie tam, gdzie akcent wyrazowy – dlatego po polsku mamy tylko naśladownictwa metrum z naturalnie padającym akcentem), żeby rytm brzmiał dobrze, bo część z nich jest na tyle słaba, że się je spycha na bok.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ekhem, ekhem, metrum nie jest x-zgłoskowe. Metrum to regularność akcentowa, nie sylabiczna :P Po prostu: jedenastozgłoskowcem.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ja uwielbiam tłumaczyć poezję, to mój główny z nią kontakt. I jedyne, co naprawdę lubię tłumaczyć. Ale zdecydowanie preferuję zmagania z jak najbardziej wymagającą formą od przekładania wiersza wolnego…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jestem poetry nazi, więc będę się czepiać formalnie, ale nie teraz, bo to wymaga precyzji ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Bardzo mi się Brightsidowy kawałek podobał!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Gdyby tylko nie było takie małe, że dym papierosowy zza drzwi w tempie ekspresowym dostawał się na sam koniec lokalu :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Z uwag technicznych jeszcze taki drobiazg:

 

“Gdzie ważne są Twoje umiejętności a nie pochodzenie? Ciekawi Cię taki świat?”

Wielką literę w zaimkach stosujemy wyłącznie w korespondencji, kiedy chcemy podkreślić szacunek, z jakim zwracamy się do osoby, do której piszemy list.

 

Co do treści – widzę zalążek jakiegoś pomysłu, choć mam wrażenie, że mogłyby to być równie dobrze rojenia związane z chorobą psychiczną, a nie fantastyka. Tekstowi przydałoby się więcej pisania z pewną dozą przemyślenia tego, co chcesz opowiedzieć, oraz dystansu do pisania, a nie tylko “jak czułaś”. To nie jest najlepsza strategia pisarska. Ale powodzenia z dalszymi próbami! Ten tekst oczywiście możesz redagować i poprawiać – taka jest formuła portalu. Możesz też przyszłe próby wrzucać najpierw na betalistę (z dobrym opisem!), żeby wybrani użytkownicy przedyskutowali błędy i niedociągnięcia w bardziej komfortowych warunkach.

 

Chwytaj fajny poradnik, jak przeżyć na portalu:

 

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wróciłam do tego opowiadania po wczorajszym krakowskim spotkaniu, kiedy jakoś wypłynęło z okazji premiery Legendy i w sumie szkoda, że go nie oszlifowałeś lepiej, bo po tym ponad roku od pierwszej lektury podoba mi się nawet bardziej niż za pierwszym razem i trochę żal, że nie trafiło do antologii… Dziś pewnie dałabym mu jakieś punkciki, aczkolwiek głosowanie w Legendzie to była potworna męka ze względu na ogólny poziom konkursu.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

MJP – w wieku lat 23 mówić o młodości w czasie przeszłym?

 

Nie czepiałabym się akurat tego, czy realistyczne jest, że oficerowie pobili dziecko, czy nie. Umotywowane w tekście może sobie być, wynaturzenia mogą być różne i żadna grupa społeczna nie jest od nich wolna. Problemem jest tu brak literackiej fabuły, przetworzenia materiału historyczno-anegdotycznego w opowiadanie, zwłaszcza fantastyczne.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

MJP, po pierwsze tu się nie panujemy i nie paniujemy. Po drugie – wplatanie historii w opowiadania nie jest grzechem, ale samo zmieszanie kilku sytuacji nie czyni literatury, tak się niekiedy postępuje również w reportażach czy felietonach. Publicystyka w literaturze… Można pisać z jakąś założoną tezą, ale fajniej jest, jeśli jest ona podana subtelnie. No i okraszona większą literackością.

Bo tu dostaliśmy linearną opowieść o facecie, który się naraził sanacji i dostał za to, pardon my French, solidny wpierdol. Nic poza tezą, że rządy są złe, a II RP nie była rajem, nie wynika. Bohater jest czytelnikowi obojętny, bo jest tylko rekwizytem, nośnikiem tezy. Podobnie jak postacie poboczne. Usiłujesz na koniec iść w metaforykę i symbolikę, ale to też się nie sprawdza.

Z każdego tematu da się zrobić literaturę, w kwestii tego konkretnego tematu (krytyka pewnych aspektów II RP) można poczytać Kadena-Bandrowskiego (”Generał Barcz”, ostro krytykowany przez prawicę) i Dołęgę-Mostowicza (wiadomo, “Kariera Nikodema Dyzmy”, gdzie i Wieniawa występuje ukryty pod innym nazwiskiem). To są świetne powieści, niebanalne. W Twoim tekście zabrakło tego czegoś więcej, oprócz opowiedzenia dość prostej fabuły. I nawet zakładając, że zgadzam się z wieloma tezami, które w tym tekście stawiasz, nie mogę go ocenić wysoko jako literatury.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Łosiocie, nie mam od Ciebie nic w skrzynce :( Najwyraźniej nie doszło

 

Edytka: znalazłam. Na komórce musiał być jakiś bufor i nie pokazywało, ale na kompie jest, nawet przypomniałam sobie, że Ci odpisywałam :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nagrodzonym i wyróżnionym, którzy jeszcze nie przysłali mi adresów – Łosiot, Maras, leniwy2, patrzę na was! – przypominam o namiarach adresowych. Chciałabym wszystkie nagrody wysłać za jedną wizytą na poczcie :) I będzie to raczej w przyszłym tygodniu, bo nawet gdybyście dosłali mi adresy dziś, to jutro nie dam rady, potem święto, a potem jadę na seminarium ŚKF.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Uff, dotarłam ;)

 

Opowiadanie ma bardzo fajny pomysł na Hermesa, mniej niestety mi się spodobała reszta – zarówno kreacja bohaterki (choć tu wystarczy, jak sądzę, kosmetyka), jak i przede wszystkim taka niemalże publicystyczna stereotypowość zakończenia. Uważam, że do druku (jeśli Fenrirr weźmie tekst) powinnaś popracować nad zrobieniem z tego zakończenia czegoś ciekawszego. Nie chcę podpowiadać konkretnych rozwiązań (no dobra, może trochę chcę, bo redaktor też to pewnie zrobi), ale jak przeczytałam jurorsko, to pomyślałam sobie: kurczę, gdyby to była taka idiotyczna pomyłka, że jakiś koleś na haju wziął giwerę i strzelał na oślep albo wręcz rozjechał babkę motocyklem, a to z tym “Allach akbar” było zmyłą lub fake newsem…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ilustracje Wickeda są fajne, więc propozycja zacna, ale nie wiem, czy Katia nie robi całości?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To ja pozwolę sobie w tym miejscu podziękować rybakowi i staruchowi, ponieważ opowiadanie, które jest w tym zbiorze, było moim debiutem na portalu. I gdyby nie ich entuzjastyczne komentarze, być może wróciłabym do szuflady z pisaniem, a portalowo – w najlepszym razie do lurkowania.

 

No i wielkie gratulacje i uznanie dla Naz, która i przy konkursie, i potem przy redakcji odwaliła kawał niesamowitej roboty!

 

Dzięksy także dla całego zespołu Fantazmatów, bo wszystkie współprace przy antologiach to przyjemność :) Może współpraca redakcyjna z MichałemPe bywała momentami burzliwa, ale myślę, że w końcu wypuściliśmy nieźle podkręconą wersję “Komandora” :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, niestety, trudno nie zgodzić się z przedmówcą. Nie bardzo wiem, czym ma być to opowiadanie, bo fikcyjny bohater na tle postaci historycznych nie czyni historii alternatywnej. Całość jest trochę za bardzo publicystyczna, mało literacka.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A ja z kolei na kierunkach humanistycznych, na których prowadziłam zajęcia, najlepszych studentów miewałam po technikach – może dlatego mam większe zaufanie do tego typu szkół ;)

 

Ale zgoda, że dopisek, że nie miał tak łatwo jak po biol-chemie czy coś w tym rodzaju może być na miejscu ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Saro, wydaje mi się, że nieco przesadzasz. W technikum akurat te przedmioty, które zdaje się na medycynę, są nieźle reprezentowane. A znam z własnej klasy przykład chłopaka, który skończył z nami klasę klasyczną (czyli humanistyczną do potęgi), kujonem nie był, choć był bardzo rzetelny i oczywiście douczał się przedmiotów przyrodniczych dodatkowo (nie dostał się do biol-chemu, poszedł do klasycznej, bo na medycynie jest łacina…), i nie tylko dostał się za pierwszym razem na medycynę, ale po studiach znalazł pracę w jednej z najlepszych klinik uniwersyteckich w Krakowie i teraz jest cenionym specjalistą. Ergo – dla chcącego nic trudnego, nie trzeba być geniuszem :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

W ten czwartek koncert życzeń? Od razu zamawiam się na mp3

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ja bym była za jak najprostszym tytułem, żeby był łatwy do zapamiętania i skojarzenia i nadawał się na cykl. Bo ludzie muszą szybko rozpoznawać “markę”. Dlatego podobają mi się “Fantastyczne pióra”, bo fantastyczne wskazują zarówno na gatunek jak i jakość, a pióra nawiązują do pisania i do naszej nagrody :)

“Papierowy portal” jest ładny, ale jak dla mnie zbyt hermetyczny.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O portalu dałabym w podtytule, np. Antologia najlepszych opowiadań portalu NF

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To też jest szort. I gdzie tu “science”? A w kwestii zapisu dialogów oraz interpunkcji cierpi na podobne problemy, co drugi tekst. Skądinąd strategia wrzucania kilku rzeczy jedna po drugiej nie jest skuteczna – daj czytelnikom zapoznać się z jednym tekstem, wejdź z nimi w interakcję komentarzową, a dopiero później wrzucaj coś nowego.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hmmm, jeśli dam radę w lipcu wyjechać na konferencję do Francji, to jakoś około 20-21 pewnie będę wracać do Krakowa, zapewne przez A4 (muszę być w Kraku 22 lipca), więc mogłabym przemyśleć zatrzymanie się we Wrocławiu.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Autorze, spróbuj poprawić podstawowe błędy w rodzaju złego zapisu dialogów (półpauzy powinny być z obu stron oddzielone od tekstu spacjami). Oraz oznacz to jako szort, bo jest to szort ;)

Poza tym dlaczego siekasz zdania na jakieś takie dziwne cząstki:

“Przemówił czarnooki olbrzym. O długich utkanych z jedwabiu włosach, prostym nosie i mocno nakreślonych szczękach.” [przemówił małą literą w didaskalium, tak btw; zapoznaj się ogólnie z zasadami zapisu dialogów, bo masz je prawie wszystkie źle; poradniki są na portalu, na stronie PWN, na stronie Fantazmatów…] – to przecież jedno zdanie “Przemówił czarnooki olbrzym o długich utkanych z jedwabiu włosach, prostym nosie i mocno nakreślonych szczękach.” I dalej masz podobnie. Bardzo źle się coś takiego czyta.

 

“Uśmiechnął się błogo na myśl chipsów, kanapy i ukochanego telewizora wieczorową porą.” – uśmiechnął się, bo wszystkie te przedmioty myślały? Czy jednak na myśl o tych przedmiotach?

 

Tak poza tym nie za bardzo zrozumiałam, o czym ma być ten szort i co chciałeś nam nim przekazać :(

 

Nie wiem też, po co ten kawałek pod linią z kropek? To jakaś alternatywna wersja? Pozostałość z redakcji? Przypis możesz sobie darować – kto nie wie, wygugla.

A tytuł jest wstawiany przez edytor, więc wykreśl jego powtórzenie.

 

I chwytaj przydatny poradnik portalowy:

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jestem za prostotą i klarownością, czyli propozycją Anet. Jest prosta, a wieloznaczna i nieudziwniona, nikt się do niej nie przyczepi jako do pretensjonalnej czy wydumanej. Pozostałe są zabawne i dla nas pewnie by działały, ale na zewnątrz – niekoniecznie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pozwolę sobie kliknąć bibliotekę, bo opowiadanie od betowego początku bardzo mi się podobało, choć ma oczywiście drobne słabości. Komentarz niebetowy postaram się kiedyś dopisać, jak czas pozwoli… Ale szkoda, żeby tylko z dwoma klikami wisiało.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dzięki!

Przyznam, że ja wyjątkowo lubię to opowiadanie ze swoich własnych, więc jakkolwiek poległo w konkursie, zawsze mi miło, jak komuś się spodoba. Ale pójdzie do cyklu związanego z wojną francusko-pruską, do którego mam już kilka kawałków.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

CM, dzięki! Jak fajnie jest nagle znaleźć nowy komentarz pod starym tekstem… Bardzo się cieszę, że doceniasz to, co nietypowe – mam tak dość tych wiecznie pijanych detektywów :/

 

Co do komplikacji… Cóż, obawiam się, że winna jestem temu sama. Jednym z pierwszych tekstów napisanych w tym uniwersum, jest powieść, która w tej chwili ma ponad 700k znaków, a brakuje jej jeszcze niedużego kawałka pod koniec. Fabuła tam jest cholernie zawikłana (śmieję się, że sama się w niej gubię), ma mnóstwo wątków – i w rezultacie powieść szybko pewnie nie będzie publikowana, bo żywcem nie nadaje się na debiut. A ja chyba zaczęłam pisać historyjki prostsze, żeby ćwiczyć narrację i fabułę.

Mam nadzieję, że już niedługo (ale pewnie realnie w przyszłym roku) ukaże się w Fantazmatach zbiorek opowiadań, gdzie co najmniej jedno ma zmyłki i zakręty fabularne. Mam nadzieję, że się spodoba – jest ono moim ulubionym z tej serii.

 

A opinia jest bardzo cenna, będę myśleć nad komplikacjami. W najbliższym czasie w publikacji będą teksty zupełnie inne: z szeroko pojętego uniwersum, ale nie kryminalne, i mam wrażenie, że paradoksalnie w nich więcej mieszam.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

;)

 

A na mnie z kolei znacznie większe wrażenie robią opowieści, które brutalność, okrucieństwo fabuły, świata, bohaterów, potrafią przekazać językiem tych cech pozbawionym lub prawie pozbawionym. Mam zbyt często wrażenie (np. u Marka Krajewskiego), że brutalizacja języka i opisu jest wyrazem niewiary autora w moc opowiadanej historii. Że musi być tak obrzydliwie na każdym możliwym poziomie, żeby czytelnik nie miał żadnych wątpliwości, że jest obrzydliwie. Podczas gdy znacznie bardziej przerażający może być ktoś w białych rękawiczkach i wyrażający się elegancko.

Jasne, jak opisujesz żulowatych typków i nieuczciwych żołnierzy, to jakiś tam poziom wulgaryzacji języka jest potrzebny. Aczkolwiek właśnie Rafała zrobiłabym kimś takim, komu wydaje się – kto pozuje? – że jest ponad przeklinającym motłochem. Kto jako punkt widzenia będzie usiłował nie widzieć rzygowin, kału i krwi. Dla mnie ktoś taki byłby jako bohater bardziej przerażający i dający do myślenia, bo bardziej “jeden z nas”. Skądinąd dajesz tego tropy i to jest na plus, ale postać jest dla mnie niekonsekwentna w sposób niezamierzony oprócz zamierzonego.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Lubię to opowiadanie, opisaną w nim historię, ale muszę przyznać, że widać w nim wciąż pewien pośpiech narracyjny – to jeden z tych tekstów, który sprawdziłby się lepiej jako mikropowieść. Z rozwinięciem wątków postaci, może z intrygą polityczną.

 

A w kwestii tytułu… Rzuciliście różnymi interpretacjami, a o dziwo umknęły dwie, z czego jedna wydawała się oczywista, i bardzo mnie zastanawia, czy “zniechęcający” tytuł jest równie zniechęcający w tej właśnie wersji, która zaistniała w popkulturze, a pochodzi z tego samego źródła, co u ninedin – “Zapach kobiety” ;)

Opowiadanie, jak podejrzewam, poległo trochę na tym, że historia, na którym jest oparte, nie należy już do kanonu lekturowego czy kulturowego – to przecież “Don Juan”, a konkretnie mozartowski “Don Giovanni”. W zasadzie retelling, bardzo sprytny, bo i do tej opery istnieją interpretacje o charakterze nadprzyrodzonym. Jeśli wyguglacie streszczenie libretta, wszystko stanie się jasne (”zapach kobiety” to cytat z tegoż libretta). Jak dla mnie ten retelling jest bardzo fajny, bo przepisuje historyjkę nie tylko na inną epokę, ale i na inną ontologię.

(Nawiasem mówiąc, ja też kiedyś – w oryginalnej konkursowej wersji “Kroków Komandora” – przeliczyłam się z powszechnością znajomości motywu Don Juana…)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No więc mnie jako czytelnika pewien poziom dosłownego opisywania obrzydliwości znieczula na wszystko w tekście. I paradoksalnie – nie chodzi o to, że opowiedziałeś brutalną, brudną historię. To bym zaakceptowała. Raczej o język, o przeładowanie właśnie tym bezpośrednim brutalizmem. I znów: nie mam nic przeciwko używaniu dowolnego słownictwa (i obrazowania, bo tu też o to chodzi) w literaturze, ale jeśli jego udział procentowy przekracza jakąś masę krytyczną, to jak dla mnie zabija to tekst. Zaczyna się epatowanie brudem i brutalnością zamiast jego artystycznego wykorzystania.

I jak dla mnie tutaj ta granica została przekroczona, miałam przemożne uczucie przesytu, które sprawiło, że oddech ulgi na sam koniec – koniec pozbawiony katharsis, co potęguje wrażenie – jest oddechem ulgi jurorki, która skończyła czytać coś, przez co musiała przebrnąć do końca, a nie czytelniczki, którą powaliła groza opisywanej rzeczywistości i chce uciekać z tego świata.

 

Świat wykreowałeś ciekawy, aczkolwiek nie ukrywam, że dopiero lektura komentarzy otwarła mi oczy na pewne szczegóły. Może należało je wydobyć, kosztem paru wulgaryzmów i obrzydliwości. Końcówka jest dobra i mocna, ten brak katharsis to nie zarzut, ale dla mnie wybrzmiałaby lepiej, gdyby opowiadanie było nieco fabularnie jaśniejsze, bohater lepiej scharakteryzowany itd. Zmiana perspektyw czasowych mi odpowiada, to akurat lubię. I ogólnie mam wrażenie, że temu tekstowi niewiele brakuje, żebym uznała go za bardzo dobry, a może i wybitny, ale jednak zabrakło.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

<lol>

 

To co? Philo? W kwestii lokali dla mnie byłoby fajnie, żeby dało się blisko taksówką podjechać, bo prawdopodobnie przed 22 będę samochód z serwisu odbierać i nie chcę tracić czasu na łażenie w miejsce, w które można wezwać taksówkę. A pod Philo ewidentnie się da. Mnie w sumie wsjo ryba.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

W sensie miejsca, jeśli to Krakowska, jak podają gugle, to ta Literacka by mi nawet bardziej odpowiadała – zwłaszcza jeśli da się tam coś zarezerwować. Bardzo jesteś, Coboldzie, na nie?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mnie się wydaje spoko na zdjęciach, ale nigdy tam nie byłam. Jeśli nie ma sali dla palących, przez którą musiałabym się przeciskać, to może być ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Właśnie się dowiedziałam, że Seminarium kończy się oficjalnie w niedzielę o 13, więc może być nawet wcześniej – zapewne udamy się z ninedin na jakiś obiad w parkowej knajpie…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Taka propozycja:

 

gdyby ktoś chciał się spotkać w sobotę lub – jeszcze lepiej – niedzielę, to może dałoby się to dogadać gdzieś w Parku Chorzowskim? Takie średnie popołudnie, jak podejrzewam, choć jeszcze nie mamy ostatecznego programu… Ale na oko, ok. 16? Jacyś chętni i propozycje lokalowe? Ponoć na terenie parku jest sporo knajp.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ha, a ja właśnie znalazłam to zdjęcie w sieci z powodu komenta MrB :D (W sumie mogłam się spodziewać, co to będzie, ale wolałam się upewnić)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To proponuję krakowskim targiem 18.30? Cobold dotrze nieco później.

 

A co do cafe Philo – jest tam w miarę cicho i da się pogadać? Bo z fejsbukowej strony niestety trudno wywnioskować charakter knajpy, ale wszędzie bardzo podkreślają muzykę. (Edit: na innych zdjęciach wygląda ok, ale pytanie o ciszę pozostaje. Oraz czy trzeba rezerwować?)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli znajdą się chętni na 18 albo 18.30, to proszę się zgłaszać, bo możemy się spotkać wcześniej, a późniejsi dojdą :) Ja prawdopodobnie będę mogła zostać tylko do 21 z minutami. I wymyślcie jakiś miły lokal, który nie grozi przechodzeniem przez salę dla palących ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Znakomita uwaga – jako historyk dokładnie tak traktuję althistorię i okropnie się wściekam, jak ktoś ją sobie z pełną dezynwolturą zmienia, nie zważając na konsekwencje. I mówię o tym ostatnio dużo na konwentach, nie szczędząc przy tym nagradzanych powieści (Piskorski) :D

 

A co do opowiadań… Cóż, portal uznał za najlepsze te piórkowe, jury Retrowizji dało pierwszą nagrodę “Mysterium…” (w sumie dwa konkursy wygrałam w strasznych warunkach związanych z chorobą…), ale ja w sumie wolę te trochę bardziej fabularnie i konstrukcyjnie odleciane teksty, jak “Kroki Komandora”, “Noir” czy “Fundament imperium”. Nie wiem, czy za kompozycyjnie i także poniekąd za nawiązania nie lubię najbardziej “Komety”, która nie trafiła jakoś szczególnie w portalowe gusta.

 

No i oczywiście zapraszam do lektury “Kobiety, która słyszała smoki” w “Dragonezie” (link w moim profilu) – ona się zdecydowanie właściwie wszystkim podoba, ale nie była tu publikowana, podobnie jak kilka opowiadań, które już ujrzały lub też lada moment ujrzą światło dzienne w druku/ebooku.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Bardzo mi miło, że tu trafiłeś :) Choć to najbardziej nietypowe z moich opowiadań.

Tytuł jest celowo z Keplera – chodzi o to, że tak jak w jego koncepcji świat był zbudowany z pozamykanych w sobie idealnych brył, tak tu człowiek jest schowany w sztucznym ciele. Ale z problemu mózgu zdaje sobie sprawę w założeniu tylko Żelazna Maska – dlatego nie poprzestanie na tym, ale będzie szukał innych, pewniejszych sposobów na nieśmiertelność. Stąd przybrane przez niego nazwisko – hrabia de Saint-Germain był najbardziej tajemniczą postacią XVIII wieku, nic nie wiadomo o tym, skąd się wziął, więc postanowiłam połączyć te dwie tajemnicze persony w fantastyce :) Ale ogólnie hrabiego uważano za wampira.

Ta konkursowa wersja powstawała dosłownie pod kroplówką, w ostatniej chwili, i na dodatek musiałam trzymać się limitu, stąd końcówka jest trochę przyspieszona – nie było czasu na zrównoważenie całości. W wersji do publikacji to zostanie dopowiedziane.

Ale ogólnie tak: idea jest taka, że ciało jest, podtrzymywane przez mechanizm, który stopniowo przejmuje jego funkcje, dobrze to wyczułeś.

Raz jeszcze: dzięki!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czy oni przez fantasy rozumieją fantastykę w ogóle? Bo to jest dość zabawne, że w wielu konkursach pada takie hasło, a potem się okazuje, że nie muszą być elfy i krasnoludy ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ja bym bardzo chętnie, ale nie dałoby się choćby trochę wcześniej, bo tak dość hardkoworo proponujecie? Jakem sowa, tak ostatnimi czasy po 20 jestem już z reguły dość wycięta i o ile we własnym domu daję radę, o tyle wyjściowo – średnio. Tak nawet 19, jeśli 18 odpada.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tsole, niestety ani staż (niewiele ponad miesiąc), ani liczba skomentowanych opowiadań (12) nie kwalifikuję Cię jeszcze do zgłaszania Biblioteki. Skomentuj przez najbliższe dwa miesiące co najmniej 38 opowiadań i wtedy otwarta droga :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mnie się nie chce słowo po słowie kopiować, jak piszę np. długiego maila.  Do większości ludzi piszę bez diakrytyki, ale czasem nie wypada…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irka – google translator daje nie najgorzej radę angielski-francuski. Wiem, bo czasem jak nie mogę czegoś napisać w wordzie z akcentami i resztą diakrytyki, to robię w ten sposób i korekt nie jest potem dużo.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Arnubisie, dziękuję :) Wprawdzie lata temu byłam na wakacjach z koleżanką, która wkuwała systematykę, ale najwyraźniej nic się przez osmozę nie załapało ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale sativa czy inne officinalis, trifolia i takie tam, to chyba właśnie podgatunki, a pierwszy człon to gatunek? Nie wiem, biologiem nie jestem.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jak nie będą się zaliczały do sapiens, to nie wykształcą żadnej cywilizacji. No i nie wiem, jak z tym owłosieniem, bo na to ich drogi z kromaniończykiem, a i neandertalczykiem, a i wcześniejszymi hominidami musiałyby się rozejść bardzo dawno – na tyle, żeby owłosienie twarzy nie wiązało się z męsko-kobiecą gospodarką hormonalną,  a co za tym idzie, kwestią rozrodczości, ale było cechą przystosowawczą. Od pracy w kuźni skóra będzie czerwona osobniczo, nie gatunkowo, natomiast w kwestii przystosowania do mrozu, to trzeba by zerknąć na Eskimosów. Owszem, górskie ludy w Ameryce południowej i w Tybecie mają specyficzny odcień skóry, ale o ile dobrze pamiętam (Wiktoria jest pewnie bardziej na bieżąco) jest to raczej znak niedostosowania z powodu krótkiego (jak na ewolucję) życia w takich warunkach.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irko, mówisz – masz: Maman, cet homme était nu

 

A o Greka to do ninedin – ale ona tu rzadko bywa, więc pewnie sama się nie zgłosi, ale jutro dopytam, jeśli nie zapomnę

 

Ajzan – nie rozumiem, “człowiek czerwony w sensie krasnolud” ;) Jeśli “naukowo” czyli jak w systematyce biologicznej, to Homo ruber, ale za nic nie wiem, co to ma wspólnego z krasnoludami, bo krasnolud to jakoś inaczej

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Bardzo zdecydowanie, jeśli chcesz coś takiego stosować, to musi być intrygujące. Nie infodump. Jeśli chcesz tam przekazać informacje, to zrób to tak, żeby czytelnikowi już w trakcie pisania głównego tekstu szczęka opadała na zasadzie “aha, więc to o to chodziło w tym wstępie!” Infodum, dowolnie podany, zniechęca.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ogłoszenie duszpasterskie:

 

Nagrodzonych i wyróżnionych proszę o przysyłanie mi na priv adresów do wysyłki nagród. Jak się nie odezwiecie, będę prześladować sama, ale lepiej się odezwijcie.

Z góry przepraszam za ewentualne opóźnienia, ale mam wielowymiarowy sajgon w życiu i staram się wszystko ogarniać, ale czasem zachodzą nieoczekiwane okoliczności. Jak np. ostatnio na dodatek do wszystkiego zapalenie spojówek w stopniu takim, który mnie w dużej mierze odłączył od komputera.

 

Kwestia antologii będzie omawiana dopiero po sesji (Fenrirr), ale na wszelki wypadek wszyscy wymienieni w oryginalnym poście mogą już zacząć pracować nad ostatecznymi wersjami tekstów.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Neurologu, kilka uwag wstępnych, technicznych:

 

1) Nie wrzucaj tekstu do przedmowy. Przedmowa służy temu, żeby tekst przedstawić. Wrzucenie go tam w całości nie zwiększy czytalności.

2) Zrób coś z formatowaniem, bo na razie od tych krótkich, niewyjustowanych linijek można dostać ciężkiej neurozy.

3) Nie wrzucaj kilku tekstów pod rząd tego samego dnia – daj czytelnikom zapoznać się z Twoją twórczością powoli, to naprawdę lepiej działa.

 

Polecam lekturę tego portalowego poniekąd przewodnika:

 

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676

 

Powodzenia!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Naocznie zauważyłam kilkakrotnie u osoby, której zdarza się zasypiać  pół zdania, że istotnie tuż przed takim zaśnięciem wykonuje ruch gałkami ocznymi, jakby bardzo mocno i nagle patrzyła do góry i ma się wrażenie, że widać tylko “białko” – tak, na oko sprawia to wrażenie, że gałka się obraca i “ucieka”. Może stąd takie popkulturowe wyobrażenie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

heart

Dla nas chyba najlepsza byłaby niedziela, wczesne godziny popołudniowe (choć nie ma jeszcze programu Seminarium), ale w sobotę pewnie też damy radę się wyrwać na chwilę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nigdy nie umiałam długo uzasadniać ocen pozytywnych ;) W każdym razie: jest świetnie. Pomysł bardzo zacny, narracja miodzio. I mnie się akurat podoba ten brak emocji i zimno, bo moim skromnym zdaniem idealnie pasuje do historii. I działa jak świetny foreshadowing twista – czym naprawdę jest Inanna. Jedno z najciekawszych opowiadań w ostatnich czasach tu na portalu. W zasadzie nie mam zarzutów, więc wybacz, że pean taki krótki :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Decydując się na taką wersję opowiadania, zdawałam sobie sprawę, że nie zachwyci zbyt wielu

E, debiutanckie opowiadanie w bibliotece – nie jest źle :)

 

Jeśli mogę jeszcze przeprowadzić jakiś remont

Remonty można zawsze przeprowadzać :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Idea, że moc bogów jest wypadkową ich “popularności” wśród wyznawców, nie jest nowa, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby ją eksploatować. Tylko że wizja, którą tu przedstawiłaś, nieszczególnie mnie przekonała. Nie bardzo rozumiem, dlaczego autorką takiego planu miałaby być akurat Hekate, choć oczywiście może to być dowolne bóstwo, które wpadło na pomysł ;) Ale za mało tu było dla mnie Hekate, poza zewnętrznymi oznakami. Może gdybyś podkręciła jej osobowość, jej wieloaspektowość?

Nie przemawia też do mnie idea oparcia się na jednej piosence, myślałam, że to będzie bardziej o zjawisku – ale tu mógł zawinić limit, a może to, że w zasadzie całe opowiadanie jest rozwiniętą anegdotą o genezie tej jednej piosenki. Na koniec wkładasz w usta bohaterki uwagi ogólne i to jest prawie infodump, wyjaśniający, o co chodziło wcześniej. Czyli może część problemu w linearnej kompozycji?

Mam też problem z tym, że jako działających bohaterów wrzucasz żyjących ludzi, ale to może moja idiosynkrazja ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zgadzam się z współjurorką, że najfajniejszy jest pomysł z pożarem Olimpu i losem bogów. Taki zmierzch bogów, z którego komuś udało się uciec. Scena z wielorybem całkiem fajna.

Ale niestety reszta jest jak z wypracowania szkolnego – prościutka, aż za prosta fabuła, zero realnego dramatyzmu. Nie jest tak, że bezwzględnie wymagam tego ostatniego, ale tu nie ma też np. oniryczno-nierealnego nastroju, który usprawiedliwiłby brak fabuły. I może po prawdzie nawet bardziej by pasował do tego, co sobie wymyśliłeś jako wątek Posejdona.

Też bym nad tym tekstem popracowała – zostawiła pomysł, ale spróbowała wymyślić mu inną fabułę z innymi postaciami ze świata ludzi.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tekst wymaga, moim zdaniem, sporo przepracowania i przeredagowania, jeśli miałby się kwalifikować do antologii. Ninedin w zasadzie wyraziła większość moich myśli, dodam jeszcze, że miałam problem z bohaterkami taki, że żadnej nie byłam w stanie choćby śladowo polubić, a zatem przejąć się jakkolwiek ich losem. Przydałoby się tu trochę zniuansowania zarówno samych postaci, jak i uczuć i motywacji. Jest pomysł – na dodatek wybrałeś postać niełatwą, co na plus, bo wymyśliłeś jej całkiem sensowne wcielenie – ale wypadałoby go lepiej wyartykułować.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przyznaję, że miałam dwa podejścia. Za pierwszym odczucie było takie, że za dużo grzybków w tym barszczu: Egipt, Indianie, atomówki… Ale za drugim doceniłam koncept tej podwójności na różnych poziomach. Wątek z atomówkami podobał mi się od początku – widać, że się na tym znasz, że Cię to fascynuje. I ujęłaś to bardzo zgrabnie, nie ma poczucia niestosowności, o które łatwo, kiedy się w ten sposób przerabia autentyczne tragedie. Ujęcie egipskiej mitologii też mi nie zgrzytało, jedyny problem miałam z początku z wilkami i indiańskimi legendami. Ale za drugim podejściem to się lepiej skleiło.

Znakomite ostatnie zdanie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Opowiadanie jak dla mnie o krok od bycia naprawdę dobrym. Miałeś dobry, może nawet świetny pomysł na taką antybajkę. Znakomicie grają cytaty z Bułhakowa – jak dla mnie tytuł powieści mógłby nie padać w opowiadaniu, ale wtedy mogłoby być zbyt hermetyczne. Warionucha jako Kościej? Właściwie dlaczego nie?

A czego mi brakuje? Trudno powiedzieć. Może tego, że początek zaczynasz bardzo literacko, ale potem – pośpiech? – narracja robi się bardziej naiwna, mało jest tego oddechu epickiego, którym porwał mnie początek. Zaczęło się zacnie, a potem się troszkę rozlazło, choć sama historyjka bez zarzutu. Twist z dwiema skrytkami zacny. Zakończenie zacne. Ale środek trochę do remontu. I postać Marysi też trochę do remontu, bo ona nie wydała mi się zbyt wiarygodna. Wiem, zapewne zaszkodził limit, więc po części moja wina ;)

Ale jak dla mnie – wysoko wśród tych, które po sporych modyfikacjach mają naprawdę dobry pomysł na mitologiczną przeróbkę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No to przyszłam z obroną tekstu.

Bardzo mi się podobało, jak w realną historię, która w zasadzie idzie torem wielce podobnym do prawdziwego (acz szczegółów nie ocenię, bo ta epoka to średnio moja specjalność, ze średniowieczem miałam przygody, o których wolę zmilczeć, na właściwie każdym kierunku, o który zahaczyłam na edukacyjnej ścieżce), wplotłeś wątki lekko fantastyczne. To jest ten rodzaj historii alternatywnej, czy też raczej objaśniania historii fantastyką, który szczególnie lubię. A że ostatnio usiłuję stworzyć typologię światów i historii alternatywnych, sporo mi na dodatek podpowiedziałeś.

Ale bardziej merytorycznie. Masz tu wiarygodnie oddany świat – tak, że nie czułam potrzeby guglania, czy coś tam naprawdę takie było. Znać albo wykształcenie historyczne, albo świetny risercz. Masz nietypowy, niby uczony w szkole, ale niezbyt popularny epizod z polskiej historii – fabularnie wybrany znakomicie. Masz wreszcie absolutnie błyskotliwy pomysł na mitycznych bratobójców jako motory pewnych wydarzeń historycznych.

Musi jednak być jakieś “ale”, skoro mimo tych zachwytów przepchnęłam opowiadanie zaledwie do ostatniej grupy, aczkolwiek z osobistym wyróżnieniem.

Otóż mam wrażenie, że za bardzo kunktatorsko zachowałeś twisty na sam koniec. Za mocno je chowałeś. Tak, w pewnym momencie zaczęłam się domyślać, że coś z tym nauczycielem łaciny nie ten tego, że on musi być kluczową postacią. Ale za diabła, mimo że znam i historię, i mitologię, nie miałam pomysłu, do czego zdążasz. (A czytałam opowiadania, nie sprawdzając, co kto wybrał, żeby bawić się w to, czy zgadnę, jeśli nie jest wprost powiedziane, co jest poniekąd miarą sukcesu tekstu.) Twist na końcu jest świetny, ale przydałoby się mieć, jak już się do niego dotrze, poczucie, że po drodze były rozrzucone bardzo wyraźne ślady, które jednakowoż tworzą pełen obraz dopiero na końcu i wtedy czytelnik chwyta się za głowę “jak mogłem tego nie zauważyć’.

Zgadzam się z NWM w kwestii emocji, aczkolwiek mnie to mniej przeszkadzało, bo wolę spokojną prozę. Niemniej można by co nieco trochę podkręcić.

Będę promowała tekst do antologii, bo dawno nie czytałam tak sensownie skrojonej historycznej fantastyki, jeśli chodzi o szacunek dla historii, ale będzie tu trzeba sporo popracować – w razie czego zgłoszę się na redaktora lub współredaktora.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ucieszyłam się, kiedy wziąłeś Ratatoska, bo pomyślałam, że wstrętna wiewióra trafiła do właściwego autora. A na dodatek kompletnie mnie zaskoczyłeś – ale w sumie pozytywnie (jak już się otrząsnęłam z szoku). Pomysł jest arcyzacny i opowiadanie było na granicy podium.

Przychylam się do opinii, że limit zaszkodził pomysłowi (przepraszam!), ale że Jaśnie Panujący Wilk pozwolił na lekkie rozwijanie tekstów, proponuję, żebyś parę rzeczy dopracował, dopowiedział, dowyjaśniał.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przyjmuję autorskie wyjaśnienie, ale fajnie by było, gdyby to wszystko czytelnik odczytywał z tekstu :) Jeśli pójdzie do antologii, będziesz miała czas popracować nad tym z redaktorem.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To może tutaj daj oryginał i przekład angielski albo zostaw ten angielski z wyjaśnieniem w przedmowie? A jeśli pójdzie do antologii, to się będziemy redakcyjnie głowić :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Masz u mnie plusa za ikonkę profilową, miałam ochotę napisać to już dawno :)

 

Natomiast opowiadanie mnie nie zachwyciło – nie bardzo zrozumiałam, co właściwie Atena robi we współczesnym świecie, poza tym, że się świetnie do niego dostosowała, co akurat jest zgodne z etosem tej bogini. Humor też nie rzucił mnie na kolana, a relacja Ambrożego do bogini pozostała dla mnie niejasna.

 

Co do napierśników (pomijając to, że lepiej było się w odnośniku powołać na jakąś starożytną rzeźbę), to na przedstawionym przez Ciebie zdjęciu jest jeden napierśnik. Choć dla porządku należałoby zwrócić uwagę, że wprawdzie Austriacy pomalowali ten kawałek posągu na złoto, jak hełm, co sugeruje wykonanie z metalu, nie jest to napierśnik. N. to część przednia zbroi, a ta rzeźba ma na sobie egidę z gorgonejonem w formie epiblemy czyli narzutki :P (Sorry, pisałam o takich rzeczach doktorat)

W kwestii napierśnika internety graficzne są zdominowane przez jeździectwo, ale w wikipedii można sobie obejrzeć, czym on jest. I nosi się zdecydowanie jeden, dwa albo więcej byłoby trudno nosić.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Gracze mają ksywki, gra toczy się o jakieś miasto – ale dlaczego mamy wierzyć, że tymi graczami są naprawdę antyczni bohaterowie?

Puszczając wodze fantazji, widziałabym Twój zalążek pomysłu tak: nieśmiertelni herosi po setkach lat znudzeni życiem, rozgrywają w wirtualu swoje dawne przygody, ale to nie to samo, nuda wyziera też stąd, wszystko jest sztuczne, brak adrenaliny. I brak realnych konsekwencji wygranych czy porażek. Nawet Odyseusz nie ma siły na intrygi, a zamiast wrócić do Itaki ginie w odmętach internetu. Mogłabym coś takiego czytać.

Niestety zamiast pełnokrwistego opowiadania dostałam strzęp o browarze i pęcherzu. To by mogło być w tekście, ale pod warunkiem, że stanowiłoby jeden ze zrównoważonych elementów. A nie stanowi.

Najwięcej literackiego potencjału ma przedostatni akapit.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Okej, jest to jakiś argument, ale w takim razie należało poszukać niemieckiej, choćby i miała być niezrozumiała ;) Wybacz, że nie czytałam wszystkich komentarzy – starałam się przy wszystkich opowiadaniach do nich zajrzeć, ale dokładne czytanie przekraczało moje możliwości czasowe, dlatego nie znałam argumentów.

Gdyby to miało iść do antologii, to trzeba będzie znaleźć jakieś wyjście :) W najgorszym wypadku sama coś wyprodukuję, bo przekłady poezji to moja specjalność.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pierwsze, co mi zgrzytnęło: dlaczego Wolfram po angielsku???? Jest polski przekład, wydany stosunkowo niedawno, więc wypadałoby go wykorzystać.

Poza tym setting dość sztampowy, ale coś w nastroju tego tekstu sprawiło, że go przepchnęłam na listę rezerwową ;) Coś nieuchwytnego, bo jak wracałam – kilka razy – to wciąż mi umykało, przesłaniane przez mało oryginalne elementy. Najwyraźniej jednak coś uchwyciłeś w tej historyjce, co poruszało we mnie jakąś strunę, ale jak na razie będę miała tu spory problem, żeby wskazać, co by przebudować, żeby tekst stał się lepszy, ciekawszy fabularnie. Zdecydowanie ładnie napisane, dryfowanie ku poetyckości tu akurat mi nie przeszkadzało, zwłaszcza że zaczynasz od poezji z wysokiej półki ;)

Zapewne jeszcze wrócę, jeśli w końcu wymyślę, co mnie przekonuje, a co nie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Grrr. Gdyby nie pierwsza długa część, końcówka byłaby całkiem dobra. Znudziły mnie narkotyczne bajania, a potem przeskoczyłeś gładko – zbyt gładko – na zupełnie inny ton. A dałoby się z tego zrobić bardziej spójny tekst – gdyby to, co opisujesz na początku, miało większe znaczenie dla dalszej akcji, dla wyborów podejmowanych przez bogów, gdyby oznaczało realne konsekwencje na większą skalę. Może, zważywszy, że bogowie indyjscy są bliscy ludziom, ich zachowanie jakoś się z nędzą świata łączyło (jeśli taki był Twój zamiar, to nie wyszedł on w tekście). Wtedy zakończenie miałoby w sobie więcej dramatyzmu. Ogólnie: jest dość sprawnie, ale kompozycja tekstu kuleje.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mogę się podpisać pod opinią ninedin, dodam tylko, że niejasne było dla mnie, że rzecz dzieje się w Polsce – to koniecznie trzeba podkreślić, jeśli opowiadanie trafi do antologii. Dla Barona to powinno też być czymś zaskakującym – dodałabym idącego w tym kierunku dramatyzmu scenie spotkania. Oraz zdecydowanie zmieniłabym nutę tragedii bohatera – tu możesz pograć nawet na wysokich emocjach, bo on przecież powinien być wykończony sytuacją z żoną, a zarazem złamany śmiercią dziecka.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka