Profil użytkownika

Zawodowo i hobbystycznie zajmuję się historią i kulturą okresu 1789-1870, głównie Francji. Kocham XIX wiek, ale niekoniecznie ostatnie trzy dekady i niekoniecznie standardowy “wiktorianizm” – uważam bowiem, że w tym “długim stuleciu” jest mnóstwo znacznie ciekawszych zjawisk. Jestem pasjonatką historii militarnej i niepoprawną wielbicielką opery.

Mój flagowy projekt popularyzatorski:

https://altronapoleone.home.blog/

 

Dla chleba długo tłumaczyłam fantastykę młodzieżową, ale wygaszam tę działalność i tłumaczeniowo zajmę się tylko poezją, której już (w przekładzie) całkiem sporo opublikowałam.

 

Piszę do szuflady od zawsze. Od jakiegoś czasu głównie rzeczy dziejące się w nieco alternatywnym XVIII/XIX wieku. Poniżej lista tekstów opublikowanych z linkami:

 

Dragoneza (”Kobieta, która słyszała smoki”): https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/

Ja, legenda (”Kroki Komandora”): https://fantazmaty.pl/czytaj/antologie/ja-legenda/

“Auto da fe” w Esensji: https://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=27957

“Z głębi morza” w Magazynie Histeria (lipiec 2019): http://magazynhisteria.pl/1921-2/

“Mysia Wieża” (powieść młodzieżowa napisana z ninedin): https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Mysia-Wieza.-Tom-I-serii-Dzieci-Dwoch-Swiatow

A ponieważ przyjaciółka zrobiła mi stronę autorską, to proszę: https://www.facebook.com/Agnieszka-Fuli%C5%84ska-strona-autorska-2315084808750116

 

Następne opowiadania będą w kolejnych antologiach Fantazmatów (“Umieranie to parszywa robota”, “Jeszcze raz w wyłom”). Inne zajęło pierwsze miejsce w konkursie “Pusty klient” na Sherlockonie 2018, kolejne dostało II nagrodę w VIII Konkursie im. Krystyny Kwiatkowskiej (2018) i ukaże się w tegorocznych “Snach umarłych”, jeszcze jedno czeka na publikację w “Creatio Fantastica”, a cała seria – w osobnym autorskim zbiorze.

 

BETOWANIE. Duża szansa, że skuszę się na tagi: historia alternatywna, XVIII i XIX wiek, steampunk, ale niechętnie betuję użytkowników, którzy nie wykazują aktywności na forum w ramach altruizmu wzajemnego (czytaj: komentują, jeśli w ogóle, wyłącznie własne utwory). W roku 2019 ze względu na członkostwo w loży ograniczam betowanie, proszę więc w razie czego pisać na priva.


komentarze: 4545, w dziale opowiadań: 2849, opowiadania: 932

Ostatnie sto komentarzy

Nie mam jednego schematu. Część opowiadań – i to kilka nagrodowych – napisałam w jeden dzień. Jedno wręcz pod kroplówką. A część męczę przed tygodnie, przerywając i wracając.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pisz, pisz. Dobrym pomysłem byłoby opowiadanie z Twojego uniwersum. Takie, które przedstawiałoby świat, jego magię, ale nie próbowało od razu opowiadać wielkiej epickiej historii. Może jakiś poboczny epizodzik, historia jednej postaci – może takiej z cienia, a nie od razu ze świecznika? Ja np. lubię wszelkie rusałki , właśnie się okazało, że w większości opowiadań, które będą niedługo wydawane, mam magię wody, więc chętnie zobaczę kolejny pomysł na takie postacie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ulijo, miło, że w końcu się odezwałaś. Co do “zaśmiecania portalu” – nie istnieje takie pojęcie (no dobra, jest zarezerwowane dla spamerów). Każdy ma tu prawo zamieszczać swoje teksty, ale oczekujemy tak po prawdzie, że uwagi osób, które coś konkretnego krytykują albo robią łapanki, będą uwzględniane przez autorów a teksty poprawiane.

 

A tak poza tym – spróbuj wrzucić krótkie opowiadanie, takie teksty mają większą publiczność.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

On pisał jednak głównie niepolityczne wiersze, więc opcja nie powinna być przeszkodą :) Też go kocham za melodię.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irko, Broniewski jednak wielkim poetą był :)

 

A tak naprawdę na poezji to zna się ninedin, ale ona jest mało aktywna. Ja jestem raczej praktykiem w sensie tłumaczem i parodystą ;) No i znam się na technikaliach.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Reg, podziwiam, zważywszy, że autorka nie napisała nigdzie – nawet tu – ani jednego komentarza…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

– Trója, Kowalski. 

– Ale dlaczego, panie profesorze? 

– Bo tak. I nie dyskutuj.

Tróje, a tym bardziej dwóje, to umiem uzasadniać. Gorzej, jak student chce wiedzieć, za co dostał piątkę. Wtedy jest “bo tak” :D

Sorry za offtop

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jest szansa, że na wakacjach przeczytam

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Klasyczny limeryk wcale nie jest bardzo prosty, bo powinien mieć konkretny schemat metryczny, nie tylko rymy, ale mnóstwo ludzi, włącznie z Szymborską, eksperymentuje z formą. Ja akurat – a co, pochwalę się bezczelnie – mam publikowane limeryki w dwóch tomikach, w których byli również nobliści i trochę innych sławnych person, ale do czasu, kiedy wzięłam się na poważnie do tłumaczenia poezji, nie czułam się pewnie nawet w takich formach.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wrzuciłam do kolejki, niestety długi ten Kraftwerk :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

NWM – kusi, ale boję się, że nie dam rady z solidną betą – wyrywam się wreszcie na wakacje, a zaległości wszelkiego rodzaju nadal mam spore. Ale jeśli chcesz czytelniczkę, która powie Ci, czy się dobrze czyta, czy nie i co jej nie pasuje, ale bez bardzo szczegółowego rozkminu, to mogę się skusić, jak już przeczytam nominacje piórkowe ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Chrościsko, nie bądź aż tak surowy – w poczekalni też się poprawia, choć rzeczywiście wklejanie drugiej wersji w związku z komentarzami w pierwszej mija się z celem.

Niemniej, Abbadonie, zważywszy że na portal wpada zazwyczaj kilka tekstów dziennie, naprawdę nie możesz oczekiwać, że będziemy z wypiekami na twarzy śledzili zmiany w jednym z nich, w dodatku fragmencie. Chrościsko dobrze prawi w ogólności – betalista jest najlepszym miejscem do tego, żeby tekst dać do “redakcji”, zwłaszcza że betareaderzy istotnie będą zerkali na poprawki i zastanawiali się nad zmianami. (Skądinąd, gdybyś kiedyś decydował się na betę – warto takie poprawki zaznaczać boldem, żeby było je gołym okiem widać – wszyscy tu mają pracę lub studia oraz własną twórczość, a beta jest pracą społeczną, więc warto ułatwiać życie czytającym).

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Z komórki mi się nie chciało pisać, ale brawo za całkiem udatne rymy męskie, co jest po polsku niełatwe. Częstochowskich jest jakiś tam procent, czyli dopuszczalnie. I zakładam, że celowe złamanie rytmu dwuwierszem z rymami żeńskimi na koniec. Jak na razie najlepszy wiersz z wszystkiego, co wpadło ostatnio – i naprawdę zabawny. Masz ode mnie klika.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dobra, za ten entuzjazm w pracy nad tekstem należy Ci się czwarty klik ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nawiasem mówiąc, w zdaniu wyrwanym z kontekstu zauważyłam, że te “odpowiednie przedmioty” są też mało zgrabne. Bo czym właściwie są te “przedmioty”? Kośćmi, czymś innym? Elementami sztalug? Nie rzuciło mi się to w oczy w lekturze całości, ale teraz zgrzyta.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czegoś, co z założenia jest napisane jako żart, nie zamierzam się na poważnie czepiać, choć pierwszemu wersowi nie zaszkodziłaby średniówka, bo w porównaniu z resztą jest toporny :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pewna Irka gdzieś z kraju Germanów

Anonimom nie pisała peanów,

lecz strzeliła limeryk,

co do bólu był szczery,

zaraz zyskał jej też grono fanów.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, niezła zabawa słowami, choć fantastyka tu pretekstowa :D Całość przypomina mi popisy Finkli swego czasu na krzyczącym pudełku…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tarnino, dziękuję za te krzepiące słowa. Bo w sumie nie wiedziałam, jak skomentować ten kolejny wybryk, żeby nie wyjść na nudną osobę, którą najchętniej nazwałabym określeniem, za które tsole wyzywa mnie od Helg tego świata…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Anonimie, tekst jest daleki od “nie podobał” (to rezerwuję np. dla fragmentów fantasy ;)) – po prostu nie zachwycił, nie porwał, bo był nieco zbyt przewidywalny w warstwie fabularnej, a zarazem zbyt enigmatyczny w zakończeniu. Pozostałam z takim, eee, ale właściwie czego chciał ten Karol? I czego chciał autor? Ale potencjał tu jest, tylko może warto by się zastanowić nad zakończeniem – takie krótkie może być mocne, ale może paradoksalnie za mało wiemy o Karolu, żeby mieć jasne przeczucia, co mu się zmieniło, a co nie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Całkiem fajne i dość świeże jak na oklepany temat nadprzyrodzonego malarstwa. Oczywiście z wrodzonej frankofilii zaczęłam szukać, czy w tym konkretnym miasteczku jest coś, co uzasadnia jego wybór, ale chyba jestem paranoiczna ;) W sumie fajny weirdzik. Jeśli poprawisz błędy, kliknę bibliotekę.

 

Wykonanie niezłe, choć parę drobiazgów zakłuło w oczy:

 

jedyny w swoim rodzaju, dedykowany mu obraz

Wprawdzie dzieło sztuki można komuś dedykować, ale tu to jednak jest paskudny anglicyzm, bo nie chodzi Ci przecież o to, że na dziele jest wypisana dedykacja – a po polsku powinno się używać tego czasownika jedynie w takim kontekście. → Przeznaczony dla niego obraz

 

Tylko jedna osoba zdołała opisać, co widziała podczas tego przeklętego transu, choć jego opis ograniczał się jedynie do powtarzania dwóch, wyrwanych z kontekstu słów.

Jeśli osoba to “jej”, chyba że “jego” odnosi się do transu, ale i tak to źle brzmi. Wyrzuciłabym w ogóle zaimek, bo nie jest potrzebny, a zgrzyta. I może ze względu na następne zdanie lepiej “Tylko jeden człowiek zdołał opisać”? („Te oczy”, powtarzał.)

 

Wyrwiecie sobie własne kości.

Wiem, że to weird, ale jednak logistyka tego przedsięwzięcia przerosła moją wyobraźnię, zwłaszcza że dalej mamy coś jednak robić ;)

 

Podobrazie mi trochę zgrzyta jako termin mocno techniczny.

 

Będziecie wiązali, łączyli i przybijali,

Brak dopełnienia – co wiązali itd. ?

 

Nikt nie odnajdzie twojego ciała,

Przeskakujesz z liczby mnogiej na pojedynczą – źle to brzmi, do ujednolicenia. Albo, albo. Tak, pisanie w drugiej osobie jest trudne i zwodnicze ;)

 

Zaimki w literaturze małą literą, nawet w bezpośrednim zwrocie, chyba że cytujesz list do konkretnej osoby.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Albo mam multikonto, bo też poniekąd jestem ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Oszust jest używany w tekstach okołonaukowych, w sensie figura czy archetyp, ale co zrobić z literature? Te wszystkie proponowane nie wskazują tak jasno na typo postaci mitologicznej…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zazwyczaj, nie zawsze ;)

 

Czyżby autor był polonistą?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, niestety w parzystozgłoskowcach średniówka jest zazwyczaj w samym środku.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Okej, czyli to nowa wersja animula vagula blandula potraktowana jako fantastyka :D Dobra, niechże Anonimowi będzie w kwestii fantastyki. Ale gomułkowskie akcenty nawet w grafomanii trudno mi odpuścić. A tagi mało kto czyta devil

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

jeśli zaciapiesz płótno bez sensu, wyjdzie gówno. (…) Ale ci, którzy naprawdę znają się na rzeczy, nazwą sprawę po imieniu. 

Co mi przypomniało, że w krakowskim MOCAKu była (a może i jest dalej, staram się unikać tego miejsca, ale przez czas jakiś miałam tam seminarium poboczne…) instalacja z zakonserwowanymi krowimi plackami (autentycznymi) i bardzo mądrym komentarzem do tego. Mam nawet gdzieś na zdjęciu, ale obawiam się, że nie znajdę tego łatwo.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tyle lat razem już przeżyliśmy,

miałaś okazję na mnie narzekać.

Z różnych opresji wychodziliśmy;

jakoś nie chciałaś wtedy uciekać!

A tę strofę pisał tow. Gomułka, który tak akcentował: przeżyliśmy, wychodziliśmy (zamiast: przeżyliśmy, wychodziliśmy)?

Trochę rymów gramatycznych (choćby w całej zacytowanej strofie), trochę lepszych, “skradli – diabli” tak se. Ale przede wszystkim: gdzie tu fantastyka?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Moją uwagę kilka lat temu zwróciły głównie “konkursy” na powieść, które nie wyłoniły żadnego ciekawego autora ani choćby ciekawej powieści, a same książki nie były kompletnie promowane, dowiedziałam się o ich istnieniu ze strony wydawnictwa, kiedy rozglądałam się za potencjalnymi wydawcami, którym można by wysłać propozycje czy fragmenty. I tu akurat miałam wrażenie, że te konkursy i ogólnie otwarty nabór to wabik na naiwnych, mający promować wydawnictwo, które poza tym autorów olewa. Fakt, że te parę lat temu nie bardzo widziałam różnicę między vanity a selfem oraz pseudo-wydawnictwami, które niby same wydają, ale poza tym nie zapewniają absolutnie nic. I w sumie wydanie w nich od typowego vanity różni się głównie tym, że nie płacisz.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Niezła captatio benevolentiae z tym linkiem ;)

 

A opowiadanie – coś mi w nim nie pasuje i jest to chyba zakończenie. Zbyt proste, zbyt oklepane. Ta fabuła by się lepiej sprawdziła, gdyby ta zabawa z zamianami potrwała dłużej i bohater się uzależnił (a jego żona jeszcze bardziej).

Całość napisana poprawnie (jakiś błędny zapis dialogu mignął w trakcie lektury), ale trochę drętwo. Szkoda, że ta powolność drugiego życia nie jest oddana stylistycznie, a tylko gadżetami w rodzaju słoniowatego ciała. W sumie mam wrażenie całkiem fajnego pomysłu na taką plus minus socjofantastykę zmarnowanego próbą zrobienia z niego funtastyki – bo tej to właściwie tu nie znalazłam.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Fajny pomysł, dobre wykonanie, czyta się lekko i przyjemnie ale całość mnie troszkę znużyła (choć może to wina późnej pory), tak o jakieś 5k znaków, bo przy całej baśniowej konstrukcji mam wrażenie pewnego – zwłaszcza dialogowego – przegadania, w którym trochę gubi się koncept. No i ponieważ dość od początku wiadomo, o co będzie chodzić, to zabawne jest samo uzasadnienie, czemu tak, a nie inaczej, a ono mi lekko się gubi w nawale gadaniny. Ogólnie lektura zdecydowanie satysfakcjonująca, ale teksty oparte wyłącznie na koncepcie (bo fabuły tu pretekstowa) wolę nieco krótsze.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Forma by się obroniła w tekście napisanym metatekstem, żeby te odnośniki dało się klikać. Wtedy mogłoby to nawet być fajne, choć z drugiej strony wymagałoby nieco bardziej złożonej fabuły i ciekawszych bohaterów, żeby naprawdę bawić. Ale nie zniechęcaj się do pisania.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mnie nie powaliło, bo pierwsza część jest dość przegadana, w sumie od kiedy dowiadujemy się, kim jest Karol, to całe napięcie znika, a zakończenie głównej intrygi – mnie rozczarowało. Sytuacja jest dość oklepana, a przerażenie Doktora niestety wielkiego uśmiechu nie robi. W ogóle nie jestem pewna, czy takie ustawienie sytuacji jest na komizm – chyba że na tragifarsę, a to nie wyszło.

Co do ostatniego zdania, jak dla mnie jest nieco zbyt enigmatyczne. Niby daje możliwości interpretacji, ale wolałabym jednak coś od autora.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Anonimie, rymy asonansowe – bo, powiedzmy, dzięki pewnej podpowiedzi je tu w końcu zauważyłam – nie powinny być ucieczką przed dokładnymi, ale sztuką samą w sobie. Przy asonansowych powinien być nieskazitelny rytm, melodia, żeby to płynęło i żeby niedokładność rymów nie rzucała się w oczy. Na dodatek nie wolno ich łamać – chyba że w czymś jawnie prześmiewczym i autotematycznym – jednym dokładnym rymem, bo to gubi czytelnika na tyle, że nie szuka innej regularności, tylko uznaje, aha, autor po prostu formalnie bredzi.

Ale przynajmniej ten wierszyk od strony formalnej jest do poprawek, a nie całkiem do kosza. No i ten petrarkizm, nie wiem, czy zamierzony – jest rozczulający.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czyta się nieźle, stylistycznie nawet archaizacja wyszła nie najgorzej, fabuła całkiem składna, aluzje czytelne i nieźle podane, choć mogłyby być dyskretniejsze, byłoby zabawniej. Z powodu tych aluzji uśmiecha dość wisielczo. Ogólnie lektura satysfakcjonująca, choć bez fajerwerków.

 

Plusik za Zaplutego Karła Reakcji i Żonkila D.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jest twist, ale niestety dość przewidywalny. Może trzeba było napisać dłuższy tekst, rozpisać ten pomysł na więcej postaci, dać choćby poległych żołnierzy (pionki), pobawić się różnymi nazwami figur szachowych, pozwodzić jeszcze trochę dłużej czytelnika, żeby pointa miała szanse wybrzmieć.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Fakt, z bezosowym “kto” nie wychodzi. Musiałaby być zmiana formy, np.

Nie czytasz wierszy, to zombie cię zmusi.

Ale pointa, która lekko łamie rytm może być, bo to ma być zaskoczenie. Byle się płynnie czytało po całości złamanej tylko urwanym wersem umierającego :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Całkiem przyjemne, choć w pamięci na długo nie pozostanie. I dlaczego nie ma tagu “dramat”? Fantastyki brak devil

 

Dobrze trzymasz rytm, więc masz u mnie plusa, tylko na końcu mały zgrzyt (nie powiem, co jestem, bo znów tsole mnie zje):

 

A morał z bajki porządny być musi:

Kto nie czyta wierszy, tego zombie zmusi.

11+12 zazwyczaj nie brzmi najlepiej, chyba że zadbać o rytm, a tu w pierwszej połowie drugiego wersu coś się kićka z akcentami (bo taki płynny wiersz wymusza naturalne, logiczne akcentowanie, a tu musisz je dla rytmu złamać). Lepiej by było, gdyby przestawić szyk: “Kto wierszy nie czyta…” i wtedy nawet ten dwunastozgłoskowiec może zostać.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A co z opowiadaniami, których autorzy ewidentnie wpisali i tagi, i fragment reprezentacyjny, i Biblioteka ich odanonimowała? Dwa takie właśnie wiszą na głównej.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

amunicja zespolona pojawiła się chyba w XVIII (XIX?) wieku

Wynaleziona w 1808, ale nie zdążyła wejść do użytku, na dobre wchodzi do użytku ok. połowy XIX w.

 

Któryś tam Napoleon szpanował przed gośćmi, podając im aluminiowe łyżeczki, bo wtedy były droższe od złota

Sądząc po tym, kiedy opracowano technologię, III (z tym że II de facto nie było). Nie znałam tej historii, muszę doczytać :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Najlepiej by było, gdybyś napisała krótkie (tak do 30k znaków) opowiadanie o zamkniętej fabule, np. ze świata tej mikropowieści, które dałoby czytelnikowi wyobrażenie o tym, jak piszesz: fabularnie, światotwórczo, stylistycznie, technicznie. Jeśli się spodoba, więcej osób zajrzy do długiego tekstu.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

None – bo w ogóle mało kto czyta, to punkt pierwszy, jest spory zastój. A teksty są w sumie mało śmieszne – to punkt drugi. Chyba nikt nie chce iść w całkowity humorystyczny odlot – zapewne właśnie z obawy przed tym, że to niełatwe.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Fizyku, dokomentuj szybko 14 opowiadań, to będziesz mógł :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ależ ten minimalistyczny, zredukowany równoważnik zdania jest znacznie bardziej intrygujący fabularnie niż zwykłe zdanie z orzeczeniem. Otwiera tak szerokie spektrum interpretacyjne, że

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Slawie, chcesz, to masz: to jest seksistowska pornografia, na dodatek przegadana. Seksistowska na wielu poziomach, ale summa summarum zamykająca się w samczych wyobrażeniach o tym, jakie mają być kobiety. Wszelkie kobiety, bo i kochanka, i żona. Wszystko sprowadzone do roli obsługi samca. Na dodatek twist na zakończenie boleśnie nieoryginalny (to w kwestii konstrukcji). Gdybyż tu przynajmniej była autentyczna ironia i dystans do stereotypu. Ale nie ma. Szort z początku budzi niesmak, a potem rozwiązuje się w najbardziej banalny z możliwych sposób. W ciekawym, dobrze wymyślonym tekście zapewne łyknęlibyśmy nawet tę dawkę pornografii, u dobrze skonstruowanego bohatera nawet seksizm, ale tu nie ma nic poza pornografią.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Cóż, chciałam coś dodać do komentarza przedmówczyni, ale chyba po prostu powiem tyle, że zgadzam się z nią w pełnej rozciągłości.

Edit: dodam dla jasności. Tagi nie są w tym przypadku problemem.

Oraz: po co?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Oj, wcale nie myślałam o żadnych nakazach czy przymusach :( Może mój mózg i system nie wiem czego funkcjonuje inaczej niż większości ludzkości, ale dla mnie przypisanie do konkretnego dnia jest znacznie bardziej przymusem. Bo to muszą być te konkretne opowiadania, które wpadły tego dnia. Ale kłócić się nie będę, bo już przywykłam, że np. sposoby obsługi urządzeń czy programy określane powszechnie jako intuicyjne dla mnie są antyintuicyjne, więc może to podobny przypadek :D

 

Twój pomysł z określoną liczbą tekstów na miesiąc jako normą jest z jednej strony dobry, bo klarowny, ale z drugiej strony, procentowy jest lepszy, bo uwzględnia wahania w liczbie tekstów. Choć z kolejnej strony, jeśli wyrzuci się konkursowe, to ta liczba powinna być statystycznie w miarę stała. Tylko że jeśli zadaniem dyżurnych ma być m.in. niepozostawianie żadnych tekstów bez komentarza, to taki model, kiedy sobie wybierasz trzy – np. trzy autorów, których lubisz – jest dość przeciwskuteczny.

 

Zgadzam się, że spora część tekstów świeżynek to niestety bardzo niski poziom, a na dodatek te świeżynki często nie zaglądają nawet na komentarze i znikają jak sen jaki złoty i inwestowanie czasu w czytanie i komentowanie ich opowiadań jest średnim biznesem. I lepiej poczytać teksty, które mogą zasługiwać na piórko. Ale w sumie nikt nie każe dyżurnym robić łapanek i komentować każdego uchybienia. Dla opisanych świeżynek można zastosować prostą strategię: czytam, wynotowuję najgorsze babole, piszę krótki komentarz. Jeśli autor milczy i olewa, zostawiam jak jest, jeśli się zaktywizuje (= rokuje), piszę dłuższy komentarz, wskazuję więcej błędów, dyskutuję. W pewnym sensie obejmuję jego/jej pierwsze kroki rodzajem patronatu.

 

PS. Wydłużenie czasu komentowania – tak. Ba, nawet piórka nie muszą być przyznawane w następnym miesiącu. Wydłużyłabym czas komentowania i nominacji do 15 następnego miesiąca, czas na czytanie nominacji przez lożę do końca miesiąca, ogłoszenie na początku drugiego miesiąca (piórka za styczeń ogłaszane na początku marca). To raptem dwa tygodnie więcej czekania, ale ogromna różnica dla opowiadań wrzucanych pod koniec miesiąca.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, też przeskanowałam i odpadam. Pomijając miałkość i wtórność fabuły, a także koszmarną interpunkcję, niepotrzebnie silisz się na ozdobny styl, posiadając marną sprawność językową. To nie wychodzi, to niezamierzenie śmieszy.

 

Masz tu analizę wybranego na chybił trafił niewielkiego kawałka.

 

Wrzasnął przeraźliwie, nieludzko, jak zagnane do rogu zwierzę.

To dość egzotyczne porównanie, mam wrażenie, że pokićkało ci się z frazeologizmem “zagonić w kozi róg” – https://pl.wiktionary.org/wiki/zap%C4%99dzi%C4%87_w_kozi_r%C3%B3g

 

Czuł ostrze szabli, rozpruwające mu ręce, piersi, przesuwające się po jego twarzy wśród fontanny krwi. Przewrócił się na brzuch, próbując się odczołgać, ale nie miało to sensu. Wisenhert śmiał się szaleńczo, orząc jego nogi i plecy szablą. Daniel czuł, jak krew wypływa z koryt w jego ciele, jak gigantyczna dziura pod jego żebrem rozszerza się przy każdym ruchu, powodując niewyobrażalne cierpienie

No, to, panie dziejku, to jest grafomania pierwszej wody. Klasyczna, kliniczna, nadająca się na billboardy. Po pierwsze spróbuj sobie wyobrazić ruch tego ostrza szabli, pomijając już, że przywołuje to klimaty sado-maso nie gorzej niż scena wbijania na pal Azji Tuhajbejowicza w “Panu Wołodyjowskim”. Poza tym jak już mu z rąk, piersi i twarzy tryskały fontanny krwi, a nad tym wszystkim górowała przesuwająca się zmysłowo szabla, to dalibóg on nie miał żadnych szans przewracać się na brzuch nie tracąc przy tym z bólu przytomności, o próbie czołgania się już nie mówiąc. Aż by człowiek chciał, żeby fraza “ale nie miało to sensu” była metatekstem, ale niestety nie jest. I co to są, na litość Cthulhu, “koryta w ciele”? Ani to anatomiczne, ani dobra metafora. Gigantyczna dziura pod dowolnym żebrem zasadniczo oznacza, że facet już dawno jest kaput, a to wszystko nie ma sensu.

 

Czuł, że jego życie się kończy. Czuł, że nie ma już dla niego nadziei.

Dla życia? No, wykazałam to w poprzednim komentarzu. Nie było jej już dawno. Deal with it.

 

Ogarnęła go rozpacz i rezygnacja. Zamknął oczy, gotowy by umrzeć.

Jeżeli już to gotowy na śmierć. Ale zastanawia, skąd ten apolliński spokój, skoro bohater na W śmiejąc się demonicznie orze nadal jego nogi i plecy szablą, bo nic nie wiemy o tym, jakoby przestał.

 

Dwoje ludzi, których imion nawet nie pamiętał, zwabione jego nieludzkim krzykiem przybiegły, rycząc jak oszalałe zwierzęta.

No, tu gramatyka polska zapędziła cię w kozi róg. To zdanie jest pozbawione gramatycznego sensu. Uważaj na liczebniki zbiorowe (dwoje, troje, czworo itd.), bo to wyjątkowo podstępne bestie.

 

No i jeszcze takie cudeńka:

 

Przewrócił się z powrotem na plecy, próbując chronić choć największe rany od infekcji.

Średniowieczny świat, dark fantasy i facet się infekcjami przejmuje? Może gdyby to był Konował z “Czarnej kompanii” Cooka, to bym uwierzyła, ale Cook raczej by użył bardziej pasującego do epoki i nastroju słowa.

 

Ach i jeszcze pole kukurydzy w tym europejsko wyglądającym średniowieczu. Chyba że coś mi umknęło i jednak jesteśmy u Azteków. Nawet jeżeli tezy części archeologów, że tzw. “indyjskie proso” uprawiane sporadycznie w południowej Europie już w starożytności, jest jakąś odmianą kukurydzy, to 1) nie było to powszechne, 2) nie pasuje do fantasy.

 

“Przywódca kraju” też niezamierzenie śmieszy, tak z wcześniejszych kawałków.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irko, czuj się dyżurną :) Tu uzgodnisz z Berylem termin i zamieszczenie na liście i możesz zaczynać. Powodzenia!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jest jeden: chmurą – ponurą. Światła – skradła od biedy podejdzie pod rym. Poza tym – zero, null.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irko, ja też nie zajarzyłam, mimo że mieszkam w Polsce przez większość czasu, ale mam akurat niezłe algorytmy w komórkach i babole mi się nie wysyłają.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Cóż, zostawiłam komentarze pod prawie każdym tekstem (pod każdym mogłoby zbyt łatwo wysypać, co je moje…)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zasady są do dyskusji, można wprowadzić zaklepywanie ;) Ale najistotniejsze wydaje mi się to, że taki system pomógłby rzeczywiście dodawać komentarze tam, gdzie jest ich mało. Przecież nikt by nie stał z batem, ale po prostu fajnie by było, gdyby tekst A, który ma jeden komentarz i trafił w dzień leniwych dyżurnych, miał podobne szanse, co tekst B, który już ma piętnaście komentarzy, ale i tak zostanie przeczytany w ramach dyżuru, bo akurat tak wypada, że jest czwartek.

Może pomogłoby to też tekstom z końca miesiąca, które są dość skazane na klęskę, w nominacjach. Bo ci dyżurni, którzy mieliby jeszcze normę do wyrobienia, powinni w pierwszej kolejności rzucić się na to, co nadeszło późno i jest nieskomentowane. Co ważne – chodzi o komentarze dyżurnych właśnie, nie przypadkowo wpadające – bo to one często decydują o nominacjach do piórek.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Aktualne dyżury są w grafiku (link w przedmowie). Zgłosiłaś się, ja to zaraz zgłoszę Loży, masz wyrobiony staż, więc czekaj na decyzję :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Irko, weź wtorek lub środę, bo tam świeci komentarzowymi pustkami. A dzień tak naprawdę nie ma znaczenia, bo nie musisz czytać i komentować w ten dzień, tylko teksty z tego dnia :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Można dać mniejszą normę. Przecież nawet dyżurny i tak czyta to, co chce czytać, poza normą (a liczyłoby się do normy _wszystko_ przeczytane, pod warunkiem, że nie będzie świecących pustkami tekstów w grafiku). A teraz dla jednego norma to pięć tekstów, a dla drugiego piętnaście. No i w sumie w tym systemie nadal możesz komentować głównie czwartkowe, nikt tego nie broni.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Marasie, przypominam tekst z preambuły tego wątku:

 

“Wszystkich, którzy chcieliby się przetestować i pomóc w tym, by portalowe opowiadania nie świeciły pustkami serdecznie zapraszamy do zgłoszenia się :)

 

To jest idea dyżurów i trudno – jak byłam dyżurną, grzecznie czytałam najgorsze babole, co najwyżej w tych świeżynkowych nie robiłam łapanki, bo to nie jest obowiązkiem dyżurnego, a zżera czas, który może w takim przypadku okazać się źle zainwestowany. Czytałam w pierwszej kolejności to, co miało małe szanse na komentarze. I teraz też tak robię, staram się każdy świeżynkowy tekst choćby obczaić i zazwyczaj pozostawiam choćby zdawkowy komentarz, że się nie dało dobrnąć do końca. A że uważam, że łączenie Loży i dyżurów nie ma sensu, więc zrezygnowałam z dyżurów (i akurat dobrze, bo bym musiała była brać urlop w kilku ostatnich miesiącach, więc i tak bym wyleciała).

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Oho, chyba zaspamuję jakąś grafomanią najbliższy piątek :P Tak z dziesięć tekstów, pisanych plus minus automatycznie. Albo generatorem I następne dziesięć w następny piątek :P I tak dalej :P A najlepiej zrobię multikonto, żeby myśleli, że to jaka świeżynka :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

1/5 czy nawet 1/6 powinna być ok. Oczywiście jest też różnica między przeczytaniem dziesięciu szortów poniżej 8k  a pięciu opowiadań po 50k każde, ale nie będziemy się bawić w średnią ważoną, liczenie znaków i tym podobne rzeczy ;) Niemniej można by to brać pod uwagę przy “zaliczaniu” normy w celach nominacyjnych (czyli właśnie zaliczyć czasem nominalną 1/6). Tzn. gdyby ktoś jej formalnie nie wyrobił, ale okazało się, że przeczytał dużo kolubryn, a nie wywinął się szortami.

 

A co do konkursowych – powtarzam, że absolutnie jestem na tak, dokładnie z powodu argumentacji, którą podałeś.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka