Profil użytkownika


komentarze: 1199, w dziale opowiadań: 654, opowiadania: 138

Ostatnie sto komentarzy

Chciałbym napisać coś o nowym numerze, ale dział prenumeraty przysłał mi en sam numer, co miesiąc temu  :-( 

Czy nadmierne entery

 

 

 

są znakiem rozpoznawczym tego wątku?

 

 

 

 

Wykończysz te wiatraki!

No tak patrząc na to, że Cień o sprawie dowiedział się przypadkiem, bo publiczność dała znać, to trochę tego znienacka było ;-) 

Właściwie całe czasy przed popularyzacją internetu przy odpowiednim przedstawieniu dla części czytelników będą “mistyczne”, więc granicę da się przesuwać bardzo daleko :-) Postawiono w takim, a nie innym punkcie i tyle.

A może to własnie było tl;dr i za chwilę Cień dostarczy dłuższą wersję?

Coboldzie, założysz, się, że po porównaniu portalowych wyjadaczy i portalowych świeżaków okaże się, ze to wyjadacze częściej będą korzystać z tego marginesu? :)  Mi się podobało użyte w którymś konkursie sformułowanie, ze dopuszczalny jest niewielki margines nadwyżki, “przy czym niewielki znaczy niewielki” – i od razu jasne było, że nie należy tego wykorzystywać do oporu, bo nikt nie wiedział gdzie się cierpliwość jurorów skończy ;)

Zawsze można napisać opowiadanie Grafomanii 2019 w ramach Odzyskać twarz (tekst w ostatnim  akapicie powinien odzyskać czytelną formę).

W sumie to ten sam problem co z “ile znaków ponad limit można” :P Jeśli jest jasny limit,  np. 41000 to nie rozumiem opisania go jako “40000 (bla, bla) i 1000” ;-)

 

Animality!

Jeden czeka na przeciwnika na dworze, drugi czeka na przeciwnika na placu – i żaden nie ustąpi!

Ale że dj Jajko tez został tu między wierszami wezwany?

Nie słyszałam (co może dowodzić, jak bardzo słuch po niej zaginął), ale to się bardzo dobrze trzyma kupy – jeśli jest darmowa alternatywa, to po co płacić?

Jako przykład odwrotny polecam historię systemu BeOS – przegrał z Windowsem i MacOSem, choć był o niebo lepszy, a dla użytkowników domowych dostępny za darmo. Ale to już epoka pozakonkursowa – podobnie jak Linux z obrazka ;-)

Baboł, aczkolwiek sama Szymborska jeszcze wtedy żyła :-) Inna sprawa, że te interpretacje z klucza to w ogóle bywały jakieś niestworzone.

Stój, wróć, chciałem sprawdzić źródło i okazało się, ze to baboł medialny.

Hm? Jakiś czas temu były jaja, jak kilku poetom (żyjącym) dano do rozwiązania zadania maturalne z ich wierszami. Okazało się, że ich interpretacja była niezgodna z kluczem ;-) 

Na dobrą sprawę to nawet niektóre felietony można rozumieć jako “prace artystyczne prozą”…

tu i tam szepce o Twoim bardzo dobrym opowiadaniu

O, czyli jednak nie tylko ja próbowałem w innych komentarzach zaganiać do tego tekstu?  :)

Dobrze,  dobrze. Jak już w innym miejscu wspomniałem, “Siewcy” w moim odczuciu byli najlepszym opowiadaniem, z jakim się spotkałem w 2018 (nie tylko na portalu, ogółem w 2018). 

nie zmieni się. Na tyle znam człowieka, który  zainicjował cały temat, że nie wrzuci rzeczy nieosiągalnych :D 

 

Ależ “Problemy” są osiągalne. tyle że trudnoosiągalne ;-) A szkoda  tego “trudno”, bo przy 20% opowiadań słabych i 20% średnich, pozostałe 60% było naprawdę w dechę.

Niekoniecznie. Wystarczy, ze jest obiekt, o którym do końca nie wiadomo czym dokładnie jest.

No właśnie w jej tekście wcale nie jest oczywiste jak Obcy dostali się na Ziemię, latające kapsuły dla ludzi są… dla ludzi. W komentarzach jest wyjaśnienie sposobu przybycia (nie będę tutaj spoilerować na wypadek, gdyby ktoś nie czytał jeszcze tekstu). I tak po prawdzie do końca nie można tylko domyślać się faktycznego celu.

A pod opowiadaniem Żonglerki narzekania na to, że obcy są  obcy, przewidywalności nie ma i autorka gra z czytelnikiem w zagadki :-) 

Możliwe, że np. niektórzy zrobili szkice kilku opowiadań, a potem wybrali jedno. Albo że np. ktoś zaczął, a nie zdążył skończyć. 

To, co wyświetla się na liście konkursów, uwzględnia także teksty, które zostały na betaliscie oraz teksty w kopiach roboczych.

Tarnino, tylko wiesz, co innego magia w sensie “poskacze na jednej nodze i zawyję”, a co innego dy np. kapłani egipscy wyliczali datę zaćmienia Słońca – co z perspektywy starożytnych było magią, a z perspektywy dzisiejszej nauką. W drugą stronę upiorne splątanie materii jest dobrym przykładem zjawiska, które jakiś czas temu wydawało się kompletnie nierealne, a obecnie jest przedmiotem dyskusji naukowych.

Zobaczyłem oczami wyobraźni 50 użytkowników w czerni trzymających kursor nad przyciskiem “publikuj”.

Skoro w ścieżce A była na to zgoda, to w ścieżce B siłą rzeczy też… Ale proszę o zachowanie tej samej nazwy pliku (no i oczywiście nie gwarantuję, czy część  jurorów już nie przeczytała bieżącej wersji).

U mnie LibreOffice myślników nie liczy jako słów, za to zauważyłem, że zlicza gwiazdki. Stąd oświadczenie: w razie problemów sprawdzę ręcznie czy komuś  tego typu znaków nie doliczyło i odpowiednio skoryguję.

Na sny możesz jeszcze zdążyć w ścieżce B :-)

A ja się zastanawiam jak wygląda spektakularny rozwój technologii santapunku :-)

 

Hm, ale tu jest ten problem, że jeśli największym dramatem jest powoli postępująca destrukcja rodziny, to trudno to opisać w trybie nagłym.

Są jeszcze opcje z portretem, sobowtórem lub ze snem. W dalekiej przyszłości być może też z klonowaniem. Możliwości jest mnóstwo. Nawet gdy pominiemy te znane z mitologii nordyckiej.

Chirurdzy mogą połowicznie zaprzeczyć tej tezie.

No ok, a jeśli będzie to tak, jak bczęsto w steampunku, gdzie technologia parowa czesto sięgała po eter?

No czekam, aż wyzwanie zmieni się w “szukajcie, w której bibliotece są jeszcze stare numery ‘Problemów’” :P 

 

BTW, kiedyś znalazłem w antykwariacie jakiś stary numer “Małej Fantastyki”, do dziś pamietam jakie wrażenie wywarło jedno z opowiadań. A że byłem mały, to ciekawi mnie, czy obecnie wrażenie byłoby podobne, czy już tylko machnięcie ręką. Ale nawet jeśli to drugie, to sam pomysł, na którym opierał się  tekst byłby wart odświeżenia.

Myślę, ze jest wiele osób działających więcej i skuteczniej. Ale lepiej trochę niż  wcale :-)

Nie no, (Ni)czym skorupka na pewno była klasę wyżej od Braci mniejszych, bardziej chodzi mi o to, że znając Twój styl oczekiwałem, ze ten tekst w końcu do czegoś dotrze. Tylko stało się to późno. Jak widać większości to nie przeszkadza, więc osobną sprawą jest to, czy w ogóle powinnaś zawracać sobie głowę odosobnioną opinią :-)

A co do wiary – wiarę można mieć we wszystko. Znam ludzi, którzy przy fatalnej sytuacji odbijali się od dna. Ale to nie znaczy, ze mieli lekko, tylko że nie poddali się pomimo tego, ze było przegwizdane. Ta sytuacja tutaj jest naprawdę fatalna – chyba, ze trafi na takich pracowników MOPSu, którzy nie tylko “czują  misję”, ale jeszcze są dość uparci przy przepychać niektóre formy pomocy tam, gdzie inne urzędy mogą stanowić czynnik opóźniający.

A nie myślałaś o ścieżce B? :-)

 

PS. Bardzo miło, że mimo wszystko zachęcasz czytających do wsparcia Synapsis :-)

 

Pojawiły się wątpliwości czy przed ogłoszeniem wyników można w ścieżce A poprawiać literówki, przecinki, błędy ortograficzne itp. Tak, tego typu błędy można (i nawet jest to mile widziane). Byle to własnie były modyfikacje związane z tego typu błędami, a nie zmiana narracji, modyfikowanie kwestii merytorycznych itp.

Apel do osób zgłaszających tekst do ścieżki B: piszcie tytuły opowiadań :-)

Tytuł do limitu słów się nie liczy, więc spokojnie :-)

O dziwo akurat wśród znajomych użytkowników buffów jest pełen przekrój wiekowy ;-) 

Przy okazji: jeśli ktoś z wysyłających zgłoszenie na ścieżkę B nie dostał potwierdzenia, proszę o sygnał na priv.

Zygfrydzie! Wygląda na to, że tym razem nie będziesz ostatni z recenzją :-) Ja jeszcze nie zacząłem czytać tego numeru :-(

 

No właśnie płynność z powodu przegadania spadła. Dotarłem do końca tylko dlatego, że po "(Ni)czym skorupce", "Braciach mniejszych" i "Marmurkach" wiedziałem, że jakiś finał będzie. Z drugiej strony mam świadomość, że wcześniejsze komentarze świadczą o tym, że jestem w tym odbiorze w mniejszości.

I z niczego nie wywalam :P Zwyczajnie widzę większy akcent na “niezidentyfikowaną klątwę na trzmielach”, ale zgadzam się, że można to odebrać też jako “niezidentyfikowane trzmiele” :-) No i nie zmienia to faktu, że finał jest bardzo obrazowy.

 

"A bohater, wbrew pozorom, nie ma aż tak przegwizdanie – dostanie opiekę nad siostrą, dostanie odpowiednie zasiłki”

Czyli ma przegwizdane. 18-latek, który ma zapewnić dwóm osobom wyżywienie i dach nad głową za sam zasiłek – a podstawowe rzeczy codziennego użytku musi skompletować od zera. Edukację to raczej szlag mu trafi. Z mieszkaniem socjalnym może mieć problem, najpierw ze względu na dokumenty tymczasowe, później na terminy i dostępność lokali. Pracę to on jeszcze musi zdobyć. Jeśli faktycznie zamierzasz rozszerzyć tekst, to jest tu potencjał do dodatkowego wątku w tle (byle nie przesadzić z nim).

W sumie najwazniejsze jest, by:

– Dało się rozmawiać (hałas)

– Nie czuć było fajami z nieszczelnej palarni

– Niezmotoryzowani niekrakowiacy mogli trafić

:)

 

Myślę, że to nie starość. Raczej na łódzkim zlocie fantastów Reg mogła pić coś podejrzanego :P

Jeżeli w ścieżce B praca nie zostanie wybrana do publikacji, można ją przecież wrzucić na portal. Także tego :-)

Powtarzam w nieskończoność: nie podoba się limit ścieżki A? Jest ścieżka B.

Wybrano ścieżkę A? Nie narzekać! :P 

Człowiek zrobi liteówkę, zapomni, a potem Reg wyświetla komunikaty błędów xD 

czy aby nie chciałaś napisać

 

(Czasami Reg jest jak Google. “Czy chodziło Ci o…” xD )

UWAGA! AKTUALIZACJA!

Wraz z Jupiter i Geistem (czyli pozostałą dwójką jurorów) ustaliliśmy, że termin ścieżki B (mailowej) wydłużamy do niedzieli 13.01. włącznie. Postarajcie się jednak nie odkładać zgłoszenia na ostatnią chwilę :-)

Ścieżka A bez zmian, do środy 9.01. włącznie!

Berylu, żarty żartami, ale całkiem na serio rozważ jedno. Co się stanie gdy w ostatnie kilka dni konkursu przyjdzie kilkadziesiąt zgłoszeń w górnym pułapie limitu znaków. Każdy chce szybkich terminów, ale tu jednak warto się zabezpieczyć jakimś dłuższym czasem na pracę jury – bo po dwóch miesiącach możesz mieć sporo autorów.

Powoli, spokojnie, dobrze oddana atmosfera małego miasteczka z lat 90-tych (choć jednocześnie elementy takie jak filmowanie smartfonami sugerują, ze akcja dzieje się jednak teraz). W sumie byłby to dobry początek do książki, ale w przypadku opowiadania chyba nie te proporcje. Trochę jakby na koncercie były 2 godziny spokojnego pobrzdękiwania na gitarze akustycznej, by na końcu walnąć 2 minuty trash metalu :-)

 

Finał solidny, mocny, konkretny. Całość za to można by skrócić o jakieś 20-30%. Z drugiej strony pytanie jeśli byłoby to kosztem tego „leniwego miasteczka”, zburzyłoby wiarygodność zachowania tłuszczy na końcu. Podobnie pewnie problemem by było zachować obraz tego poczucia… hm, brak mi słowa, ale tego, co się dzieje w tej rodzinie (zachowanie matki, relacje córka-matka, brat-siostra, bohater-wuj itd.). A chyba właśnie te relacje są w tym tekście dużo ważniejsze, niż sceneria dookoła i niby znajdują się w tle, ale chyba są głównym rusztowaniem historii. W sensie nie konkretne sceny, a cała forma rodziny. Nie toksyczność, a zaburzenia i ich konsekwencje. Pytanie: czy taka interpretacja jest trafna? Bo w sumie to by mogło jakoś uzasadnić przegadanie tekstu – byłoby odbiciem rozciągniętej w czasie rezygnacji, jaka może się pojawić w takiej rodzinie (a ten element jest tu wiarygodnie pokazany).

 

Jest weird. Jest lekko, ale porażająco wyraźnie zarysowany dramat rodzinny. W finale jest groza, a być może nawet horror. Ufolog jest, ale gdyby nie tag UFO, nawet nie pomyślałbym, że trzmiele z tej historii mogą mieć coś wspólnego z samym “UFO”. Pytanie do Ciebie Wybrańczyni: mają? Podejrzewam, że niekoniecznie.

 

„Może to tylko ja tak przemarzłem przez dziesięć lat zimnego chowu?”

→ Jeżeli ktoś 10 lat siedzi w zimnie, to albo nawyknie albo wręcz przeciwnie. W sensie, ze część osób uodparnia się na takie warunki, a część albo zaczyna być chorowita albo chodzi grubo ubrana wszędzie, nie tylko w miejscach chłodnych.

 

„Już właściwie chciano Borsuka wyprosić z Obrazy, kiedy spadły Perseidy i umarł stary Jóźwiak.”

Bardzo mocne zdanie. Niezłe przełamanie wspomnianej leniwej atmosfery. Pierwsze brzdęknięcie zapowiadające późniejszy łomot muzyczny!

 

„Wuj też się bał (…)

– (…) Wasza matka musi mieć jakąś rodzinę w mieście, nie?”

Wuj tego nie wie?

 

„Tego ranka przymrozki objęły wieś (…) Albus był wyjątkowo niespokojny.”

Głównego bohatera nie zdziwiło, że trzmiel w zimnie zachowuje się tak, jak trzmiele zachowują się w trakcie największych upałów? Chwilę później nie ma już czasu na rozważanie, a jeszcze później to się składa w całość, ale nie w tym momencie, zwłaszcza, jeśli całe życia znał realia sadów. No i na dodatek wcześniej ten sam trzmiel zachowywał się normalnie, słabnąc przy chłodzie.

 

„Mój telefon przemarzł i do niczego się nie nadawał.”

→ Nie jestem pewien, ale elektronika to raczej powinna dobrze przetrwać chłód, co najwyżej potrzebować dłuższego czasu na ponowne uruchomienie. Problemem jest raczej ewentualna wilgoć przy jednoczesnym mrozie. Czy jest na sali jakiś specjalista, który mógłby się do tego odnieść?

 

Z jednej strony nie porwało mnie (ale to nie jest krytyka – warsztatowo tekst jest dobry). Z drugiej mam wrażenie, że gdyby znacząco skrócić pierwszą część, mógłbym odebrać tekst o wiele lepiej. No i niby nie porwało, a jednak zostawia smutek. Podobnie jak w trakcie lektury łatwo przegapić to, jak ważny dla tekstu jest opis rodziny, tak na końcu jeszcze łatwiej przegapić niedopowiedzenie z tym, co czeka rodzeństwo. Bo samo planowanie drugich przenosin w krótkim czasie to mało, gdy komuś zostaje tylko garść banknotów. Taki dramat w dramacie, że nikt nawet nie pyta bohatera co planuje dalej. Bo mam wrażenie, że ten brak pytań też jest tu świadomie wprowadzony – po raz kolejny zapytam, czy trafnie odgaduję?

 

(No, mimo zastrzeżeń jak widać tekst skłonił mnie do długiego komentarza. Znaczy nie zostawia czytelnika obojętnym.)

 

Jeśli krakowska jest jedną z najlepszych komunikacji miejskich, to chyba w niejednym regionie jest Nadkomunikacja. Nie no, krakowska to taki średniak w tym zakresie. Ani chwalić, ani narzekać.

Ten rok będzie Rokiem Linuksa. Już na pewno.

I Rokiem Czytelnictwa. Już wkrótce każdy Polak będzie czytać minimum jedną książkę miesięcznie notkę na facebooku co minutę.

Hm, jeśli dobrze odczytuję intencje autora (autorze, skomentujesz?) to chyba miało być rwane, symbolizujące obce umysły.

Dodałem parę słów. Nie wiem czy wystarczająco, ale mam nadzieję tak.

Co mi się podobało w tekście:

W bardzo krótkiej formie powstał obraz dziczy, który najpierw można kojarzyć z jakimś zapomnianym plemieniem, a potem okazuje się, że narracja jednak nie pochodzi od ludzi. Ba, nawet doszło do pewnego nawiązania do mitów Cthulhu (macki).

Nie ma tu jakiegoś “przejedzenia” opisu. Czyta się lekko i zgrabnie i w sumie jakoś tak “ilustracyjnie”, co w przypadku tak krótkiego tekstu jest niezłym wyczynem. Taki tekst-zdjęcie.

“plują pociskami z ołowiu”

– ten fragment nie pasuje do reszty słownictwem.

 

Całość fajnie napisana :-)

 

Nowa Fantastyka