Profil użytkownika


komentarze: 1588, w dziale opowiadań: 739, opowiadania: 239

Ostatnie sto komentarzy

“Chwyt marketingowy” – 3 pkt

“Kropla wody” – 2 pkt

“Klasa rentgenowska” – 1 pkt

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Literóweczki? Skoro się domagasz:

– jest “National Geografic” miast “National Geographic”;

– jest “co nie co na żywo” miast “co nieco na żywo”;

– jest “jedynie” miast “jedyne”.

Drobiażdżki :P.

 

A gdzie się wybierasz następną razą?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

No i piękne :)!

Jakem domator – ekstremista, bardzo mi się podobało. Mam tylko nadzieję, że tam nie pojadę ;). Zimno, wulkany, poziome deszcze, a do tego może kiszone śledzie? Brrr…

W każdym razie – zdjęcia ekstraklasa. I jak Śniąca, jestem za całkowitą naturalnością. Żadnych ulepszaczy! WYSIWYG, jak się drzewiej mawiało (o czym innym co prawda, ale tu pasuje).

A tekst? Nienachalny i dowcipny. Jeno go coś mało…

Svartifoss przypomina mi te fińskie organy z Twojego poprzedniego opowiadania :). 

 

PS. Trzy literóweczki, ale kto by się czepiał (poza Staruchem ;)).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Narzekać na Cienia? Dopiero, gdy się spotkamy devil!

Świat się przez te trzy tygodnie chyba nie skończy, co?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Potwierdzam – Rebis sprezentował mi “Europę jesienią” :). Miło!

Tylko jedno mnie zastanawia – czemu dwa egzemplarze?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

dlaczego ojciec kopie węgiel w piwnicy i czy to nie spowoduje “szkód górniczych”, od których osiedle się zawali?

Drakaino, ojciec nie kopie węgla w piwnicy, tylko go przerzuca. W praktyce wygląda to tak – pod piwnicę zajeżdża ciężarówka i zrzuca na ziemię 2-10 ton węgla (w zależności od potrzeb i od auta). Ten węgiel łopatami zrzuca się do piwnicy przez okienko. Następnie (jak rozumiem, bo w familoku nigdy nie mieszkałem), znowu za pomocą łopat rozrzuca się go do oddzielnych komórek, dla każdego posiadacza odpowiedniego pieca. 

A żeby powstały szkody górnicze, to trzeba wyciągnąć spod ziemi znacznie więcej niż kilka ton węgla. Zdecydowanie – tysiące ton :).

 

@Śniąca – nie jest problemem technicznym w domu wielorodzinnym, by jedni palili w zwykłych piecach kaflowych, a inni – zamontowali ogrzewanie podłogowe i opalali gazem. 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

A mnie się podobało :). Taka impresja z delikatnym motywem fantastycznym. Moje klimaty, toteż – jestem na tak!

Mam tylko kilka uwag – na pewno do pracy przy węglu nie służy szpadel. Raczej szufla, albo, po noszymu – hercówa. Czasem kłują “hałdy”, bo trzy tony węgla to nie hałda. Jest “czarny węgiel” (a biały widziałeś ;)?). Niektóre słowa zapisałbym inaczej, ale to kwestia interpretacji. Za wyjątkiem jednego – upierałbym się, że pisze się “gizd”. 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Opowiadanie o skrytce w ścianie (a właściwie zepsutej “skrzynce” do przesyłania rzeczy z przeszłości, tak?) to “Awaria na linii”. Nie należy do cyklu guslarskiego (a przynajmniej – nic na to nie wskazuje).

A niektóre opowiadania guslarskie bywają “odklejone” od socjalizmu, przynajmniej w wymowie. O złotych rybkach, o poszukiwaniu wysłannika przyszłości na święcie… Świetne!

Bradbury’ego można czytać nie pamiętając czasów zimnej wojny

Można. Ale jednak trochę już każdy nasiąknął taką atmosferą, bo to i filmy, i książki różnorakie. Ale scenografia Ameryki lat 50-tych czy innych krajów tzw. “zachodnich” ma znaczną przewagę – tam działo się wszystko “z sensem”. A “realny socjalizm” to coś jak z “Mistrza…” czy “Alicji…”. Absurd goni absurd, sensu nie należy się spodziewać. I to jest chyba największą przeszkodą dla współczesnego czytelnika w odbiorze tych opowiadań. Jak w tym dowcipie z brodą:

– Synku, pamiętam takie czasy, kiedy w sklepie był tylko ocet!

– Tato, w Auchanie???

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

“Ci z Dziesiątego Tysiąca” – tak, to jedna z tych książek mnie “inicjujących”. Ma kontynuację – “Oko Centaura”. A Broszkiewicz popełnił jeszcze kilka książek mniej czy bardziej fantastycznych.

mam tę antologię, to był jeden z pierwszych świadomie zakupionych “staroci’ laugh

“Starocie” mówisz :-/. Ja ten zbiorek kupiłem w kiosku Ruchu, czekając na autobus, który jak zwykle nie przyjechał. Nówka nie śmigana (wtedy oczywiście).

“Kopciuszka” jakoś nie pamiętam, a zapewne czytałem. Muszę gdzieś poszukać.

Co do Guslaru… Tych opowiadań nie pojmie w pełni nikt, kto nie pamięta czasów “realnego socjalizmu”. Bo one przemawiają nie tylko do głowy, ale też do serca i do wspomnień. Uwielbiam Udałowa :)!

 

A teraz – czekamy na niespodziewaną portalową admiralicję :P.

 

EDIT: Po intensywnym guglaniu zdaje się, że tych “Białych skrzydeł Kopciuszka” jednak nie czytałem. To miało tylko jedno wydanie? Czas nadrobić :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Kurcze, w Enderze też tyle nielogiczności :(? Jak to dobrze, że Staruch tak dawno to czytał, bo nie zdążył jeszcze nasiąknąć “szkiełkiem i okiem”. No i na szczęście – mnie mormoni nie przeszkadzają. Jak i muzułmanie, homoseksualiści, Murzyni, a nawet fanatyczni katole ;). Byle pisali dobrą literaturę!

I tak, to rzeczywiście był ten wywiad. Co śmieszniejsze, zacząłem już pisać kiedyś wspomniany artykuł, ale początek wydał mi się zbyt “martyrologiczny”, bo traktuje właśnie o dostępności:

A wtedy? Hm, na półkach jeśli nawet nieco mniej, to i tak sporo woluminów. W czym więc problem? Oczywiście – w wyborze. Co najmniej jeden regał przeznaczony na dzieła Lenina. Przepięknie wydane, w skórze, ze złoceniami. Nikt nie kupuje? No trudno – stoją sobie i ładnie wyglądają. Co ponadto na półkach? Nie będę zanudzał tytułami poradników dla rolników, kursami ekonomii politycznej czy żołnierskimi wspomnieniami sołdatów bratniej armii.

Fantastyka? Młody człowieku, z fantastyki polecamy „Pana Twardowskiego na Księżycu”.

Lem? Był, ale już nie ma. Asimov, Clarke – kto zacz? Biblioteka? Niewiele lepiej. Wypożyczone! Spytaj jutro, ta książka ma zostać zwrócona. 

(…)Temat „dostępność” odfajkowaliśmy. A co z tematem – „wybór”? Nawet gorzej niż z dostępnością. Fantastyka znajdowała się na samym końcu tematów, których wydanie uważano za ważne. Czyli – jeśli akurat nie było nic innego wartego drukowania, to ostatecznie może być fantastyka. Stąd tytułów fantastycznych ukazywało się kilka, kilkanaście rocznie.

I na tym skończyłem, bo nie o tym chciałem pisać :P.

 

Tomaszewska to oczywiście Tapatiki (ale nie tylko), do Hofmana dotarłem dzięki czeskiemu filmowi “Odyseusz i gwiazdy”, oglądanemu w wieku jakichś 10-12 lat, Rasch to straszna grafomania (jak na dzisiejsze standardy), a Stypow – jeszcze gorsza. I co z tego? Ja te książki darzę olbrzymim sentymentem. A, i zapomniałem o Broszkiewiczu. Alicja? No poezja po prostu! Z tym, że to są wszystko pozycje dla dzieci starszych-młodzieży młodszej.

Potem z tych książek przeszedłem gładko do serii “Szczęśliwa siódemka”: “Groźnej planety” i Bułyczowa – tam się znajdują opowiadania, które czytałem jako pierwsze z jego twórczości, i dwa moje ulubione: “Czerwony jeleń, biały jeleń” oraz “Połowa życia”. One są chyba z cyklu Pawłyszowego?

 

Hm, no niby offtop, ale w ramy fantastyczno-czasopismowe się mieści chyba ;)?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

AC – taki wątek istnieje, tylko coś uwiądł ;).

O, tu – https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19695 .

 

Poza tym – zawsze możesz zapoznać się z recenzjami w zakładce “Książki”. Jest kilka tych “must read”. Sam tam czasem coś wrzucam (ostatnio zdaje się tylko ja :O) – polecam np. “Wszyscy na Zanzibarze” Brunnera.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Okej, zatem, a więc…

Zdecydowanie – książki najlepsze zawsze odkrywają coś nowego przy kolejnej lekturze. Ostatnio powróciłem do “MiM”. Dawno temu była to dla mnie przypowiastka o Bogu, wczoraj – o strachu przed bezmyślnym stalinowskim terrorem. A za kilka lat?

Dalej – zastanawiając się nad w miarę uniwersalną pozycją dla początkującego “czytacza SF”, doszedłem do “Gry Endera”. Bo to i dla młodocianych, i dla graczy, i dla troskliwych matek, i dla ekologów biadających nad eksterminacją gatunków… I ponadto – dobre czytadło to jest :)!

Odbiór “Kronik…” – każdy, podkreślam, KAŻDY czytelnik, może wyciągnąć z lektury to, co mu pasuje. I taka lektura Bradbury’ego, ze “szkiełkiem i okiem” też jest uprawniona. Ale wtedy straszliwie zubaża całą feerię znaczeń, za tymiż “Kronikami…” stojących. Bo to i Stany lat 50-tych jako Złoty Wiek, i strach przed nuklearną katastrofą, i obawa przed jutrem, zmieniającym całkowicie dziś…

Ale taki odbiór dzieł wszelakich to chyba jakaś nowa moda? Bo jak czytam o pani Jemisin, która Lovecrafta nie lubi, bo kiedyś w liście zawarł coś rasistowskiego… To w takim razie – Ajschylosa, Eurypidesa, Owidiusza i innych wykreślamy, bo tolerowali (ba, nawet przyklaskiwali) niewolnictwu i dyskryminacji kobiet. Szekspir – na śmietnik, bo Żydów nie lubił (ten Shylock, fee), Sienkiewicz – do kosza, bo dla niego ukraińskie chłopstwo to “czerń”, źródło wszelkiego zła itd itp.

Czyli – czytamy tylko prekursorów LGBTQ, którzy byli weganami. Inni są ideologicznie nieprawomyślni!!!

Oraz na koniec – nie wiem gdzie to czytałem, bo coś nie mogę znaleźć (na Twoim blogu?),  że w latach 70-tych i 80-tych było lepiej, bo wychodziły tylko dzieła przesiane prze wiele filtrów, po prostu najlepsze. Może i tak. Ale zdobyć je – graniczyło z niemożliwością. Że istnieje coś takiego jak “Władca Pierścieni”, dowiedziałem się od kolegi (którego ojciec strzegł tomów jak źrenicy oka i nie pożyczał), a potem z audycji w Trójce. Nabyłem – po wybuchu wolnego rynku na początku lat 90–tych.

Nosiłem się kiedyś z zamiarem napisania artykułu, na czymż to wzrastał młody fantasta na przełomie lat 70-tych i 80-tych. I Tomaszewska, i Petecki, i twórczość demoludów – Alicja Bułyczowa (ZSRR), Hofman z Czech, Rasch z DDR, Stypow z Bułgarii (o, to była rewelacja ;)). Znasz te pozycje? Peteckiego wiem, że tak. Kogoś by to zainteresowało?

Uff, się rozpisałem nie na temat :D.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Jak sobie stryjenka życzy ;). To jeszcze raz.

 

Sierpień i fantastyka? Jakoś dałem radę, choć (rzucając sucharem) w trakcie lektury nieznane mi niziołki wrzuciły do mego pokoju jakąś obrączkę.

Ale teraz już na poważnie o treści.

„Horda” Jacka Komudy – wypisz wymaluj zbeletryzowane „Kroniki Wielkiej Lechii” ;). Jest rozmach, jest akcja, tylko sztampowe to, jak każda fantasy zresztą. Bitwa pod Grunwaldem (a może bardziej – pod Legnicą), ze szczyptą magii i zmienionymi nazwami występujących osób i plemion. Czyta się nieźle, tylko wyprane to całkowicie z jakichkolwiek nowości. Dla zagorzałych fanów – fantasy oraz/albo pana Komudy.

„Grabieżnik” Piotra Zawady – przypomniały mi się książki pana Żabińskiego, w których ten niezwykle zajmująco opisywał życie różnych zwierząt. Tu też mam wrażenie, że to coś jak film przyrodniczy z National Geographic, z tym, że świat jest całkiem nam obcy. Napisane to bardzo ładnie, ale… Ale cóż ja się z tego opowiadania dowiedziałem? Jeno tyle, że autor umie sprawnie i barwnie pisać.

„Dwoje przy huśtawce” Krzysztofa Adamskiego – czyli odwieczne „co to znaczy być człowiekiem?”. Może i nienowe, ale całkiem smacznie podane. Mi się!

„Żywy i zdrowy w samotnej podróży” Harlana Ellisona – gdyby nie ten statek i megapływ, to byłaby to właściwie opowiastka filozoficzna. Każdy może przedstawić sobie podróż pana Ćmy jak chce – czy to czyściec, czy to kolejny etap reinkarnacji, czy to seans psychoterapeutyczny. To tylko kilka interpretacji, jakie przychodzą mi do głowy. I fajnie! Bo opowiadanie, właściwie dość proste w zamyśle i konstrukcji, zmusza do zastanowienia. Choć nie jest to najlepsze opowiadanie Ellisona, jakie czytałem, to i tak najlepszy tekst numeru!

„Elfy z Antarktyki” Paula McAuleya – następny nieoczywisty tekst. Niby kolejna opowieść o globalnym ociepleniu, acz nie do końca. Bo jaki ekooszołom podpisze się pod takim zdaniem – „nie możesz nienawidzić zmian. To jakbyś nienawidził życie”. Kim jest hydraulik Will? Kustoszem zmian? Choć mocno przegadane, całkiem niebanalne.

„Z Themis każdy pisze listy do domu” Genevieve Valentine – oklepane tematy rzeczywistości wirtualnej i zdobywania nowych planet połączone pod hasłem „każdy ma swój raj”. Tyż przegadane, za to klimatyczne i wciągające. Niezłe!

A co tam, panie, w publicystyce?

Vargas znowu poza konkurencją, Vertigo mnie ani ziębi, ani grzeje, VR też średnio. Watts pisze coś idealnie dla Gary’ego Joinera – do pojęcia Boga można dojść również poprzez bardzo „hard science”, i nie jest to dziadek z brodą na chmurce.

Trochę więcej miejsca poświęcę artykułowi Silaqui o Bradburym. Po pierwsze – nie wydaje mi się, że istnieje uniwersalna książka SF do polecenia wszystkim na „SF-owy start”. To raczej jak z pudełkiem czekoladek Gumpa a rebours – jedni lubią mdląco słodkie czekoladki  o smaku toffi, inni orzeźwiające miętowe, a są i straceńcy, którzy lubią smak lukrecji. Czyli – jedni zachwycą się „Diuną”, inni – „Kwiatami dla Algernona”, a jeszcze inni – „Lewą ręką ciemności”.

I dwa – ciekawe może być podejście dzisiejszych czytelników do klasyki typu „Kronik marsjańskich” bez odpowiedniego kontekstu. Bo zetknąłem się nie tak dawno z taką opinią o „Kronikach…” (mam nadzieję, że autor się nie obrazi, gdy zacytuję anonimowo): „(…)Nie brakuje również innych błędów merytorycznych: autor [Bradbury] uznał mimozę za drzewo, umieścił na Marsie marmury, czyli skały powstałe najczęściej w wyniku przeobrażenia wapieni – skał osadowych, zbudowanych ze szkieletów morskich żyjątek. No, ewidentnie Bradbury nie odrobił lekcji, pisząc tę książkę”.  Są też zarzuty o zakamuflowany rasizm, nielogiczności, nienaukowość itp.

Ciekawe, prawda? Nigdy mnie nie korciło, aby akurat „Kroniki…” analizować pod tym kątem. Które, skądinąd, uwielbiam :D! Ponadto widzę, że Silaqui wśród wydanych w Polsce książek Bradbury’ego nie umieściła tej, do której i mnie nie udało się dotrzeć – „Jakiś potwór tu nadchodzi”.

Z kronikarskiego obowiązku – literówek trzynaście (jakoś uporczywie znikają ogonki u Parowskiego – tym razem aż trzy). Z ciekawszych babolków – z Jugurty zrobił się jogurt?! („I wtedy jogurt dosłownie wyrwał mu się z rąk”), jest gdzieś „rdzeń nerwowy”, kamienie butwieją…  

Bardzo ładna reklama książki Bemik – brawo!

 

PS. Właśnie przeczytałem wpis o numerze blogerki z „Latających książek” – Bradbury’ego nie znać, droga młodzieży?

Wobec tego mam prośbę do Naczelnego – a może by tak Silaqui (z Fenrirem na spółkę?) stworzyła jakiś kącik dla młodocianych pt. „książki SF napisane przed Twoimi narodzinami, które powinieneś przeczytać”? Już mam dwa typy na początek – „Miasto i gwiazdy” Clarke’a i „Kwiaty dla Algernona” Keyesa.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Przeklejać stamtąd tu czy zostawić?

 

(cuda, panie, cuda się dzieją w tym ynternecie ;))

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Się ktoś obudził :P. To ja swoje standardowe trzy grosze.

 

Sierpień i fantastyka? Jakoś dałem radę, choć (rzucając sucharem) w trakcie lektury nieznane mi niziołki wrzuciły do mego pokoju jakąś obrączkę.

Ale teraz już na poważnie o treści.

„Horda” Jacka Komudy – wypisz wymaluj zbeletryzowane „Kroniki Wielkiej Lechii” ;). Jest rozmach, jest akcja, tylko sztampowe to, jak każda fantasy zresztą. Bitwa pod Grunwaldem (a może bardziej – pod Legnicą), ze szczyptą magii i zmienionymi nazwami występujących osób i plemion. Czyta się nieźle, tylko wyprane to całkowicie z jakichkolwiek nowości. Dla zagorzałych fanów – fantasy oraz/albo pana Komudy.

„Grabieżnik” Piotra Zawady – przypomniały mi się książki pana Żabińskiego, w których ten niezwykle zajmująco opisywał życie różnych zwierząt. Tu też mam wrażenie, że to coś jak film przyrodniczy z National Geographic, z tym, że świat jest całkiem nam obcy. Napisane to bardzo ładnie, ale… Ale cóż ja się z tego opowiadania dowiedziałem? Jeno tyle, że autor umie sprawnie i barwnie pisać.

„Dwoje przy huśtawce” Krzysztofa Adamskiego – czyli odwieczne „co to znaczy być człowiekiem?”. Może i nienowe, ale całkiem smacznie podane. Mi się!

„Żywy i zdrowy w samotnej podróży” Harlana Ellisona – gdyby nie ten statek i megapływ, to byłaby to właściwie opowiastka filozoficzna. Każdy może przedstawić sobie podróż pana Ćmy jak chce – czy to czyściec, czy to kolejny etap reinkarnacji, czy to seans psychoterapeutyczny. To tylko kilka interpretacji, jakie przychodzą mi do głowy. I fajnie! Bo opowiadanie, właściwie dość proste w zamyśle i konstrukcji, zmusza do zastanowienia. Choć nie jest to najlepsze opowiadanie Ellisona, jakie czytałem, to i tak najlepszy tekst numeru!

„Elfy z Antarktyki” Paula McAuleya – następny nieoczywisty tekst. Niby kolejna opowieść o globalnym ociepleniu, acz nie do końca. Bo jaki ekooszołom podpisze się pod takim zdaniem – „nie możesz nienawidzić zmian. To jakbyś nienawidził życie”. Kim jest hydraulik Will? Kustoszem zmian? Choć mocno przegadane, całkiem niebanalne.

„Z Themis każdy pisze listy do domu” Genevieve Valentine – oklepane tematy rzeczywistości wirtualnej i zdobywania nowych planet połączone pod hasłem „każdy ma swój raj”. Tyż przegadane, za to klimatyczne i wciągające. Niezłe!

A co tam, panie, w publicystyce?

Vargas znowu poza konkurencją, Vertigo mnie ani ziębi, ani grzeje, VR też średnio. Watts pisze coś idealnie dla Gary’ego Joinera – do pojęcia Boga można dojść również poprzez bardzo „hard science”, i nie jest to dziadek z brodą na chmurce.

Trochę więcej miejsca poświęcę artykułowi Silaqui o Bradburym. Po pierwsze – nie wydaje mi się, że istnieje uniwersalna książka SF do polecenia wszystkim na „SF-owy start”. To raczej jak z pudełkiem czekoladek Gumpa a rebours – jedni lubią mdląco słodkie czekoladki  o smaku toffi, inni orzeźwiające miętowe, a są i straceńcy, którzy lubią smak lukrecji. Czyli – jedni zachwycą się „Diuną”, inni – „Kwiatami dla Algernona”, a jeszcze inni – „Lewą ręką ciemności”.

I dwa – ciekawe może być podejście dzisiejszych czytelników do klasyki typu „Kronik marsjańskich” bez odpowiedniego kontekstu. Bo zetknąłem się nie tak dawno z taką opinią „Kronikach…” (mam nadzieję, że autor się nie obrazi, gdy zacytuję anonimowo): „(…)Nie brakuje również innych błędów merytorycznych: autor [Bradbury] uznał mimozę za drzewo, umieścił na Marsie marmury, czyli skały powstałe najczęściej w wyniku przeobrażenia wapieni – skał osadowych, zbudowanych ze szkieletów morskich żyjątek. No, ewidentnie Bradbury nie odrobił lekcji, pisząc tę książkę”.  Są też zarzuty o zakamuflowany rasizm, nielogiczności, nienaukowość itp.

Ciekawe, prawda? Nigdy mnie nie korciło, aby akurat „Kroniki…” analizować pod tym kątem. Które, skądinąd, uwielbiam :D! Ponadto widzę, że Silaqui wśród wydanych w Polsce książek Bradbury’ego nie umieściła tej, do której i mnie nie udało się dotrzeć – „Jakiś potwór tu nadchodzi”.

Z kronikarskiego obowiązku – literówek trzynaście (jakoś uporczywie znikają ogonki u Parowskiego – tym razem aż trzy). Z ciekawszych babolków – z Jugurty zrobił się jogurt?! („I wtedy jogurt dosłownie wyrwał mu się z rąk”), jest gdzieś „rdzeń nerwowy”, kamienie butwieją…  

Bardzo ładna reklama książki Bemik – brawo!

 

PS. Właśnie przeczytałem wpis o numerze blogerki z „Latających książek” – Bradbury’ego nie znać, droga młodzieży?

Wobec tego mam prośbę do Naczelnego – a może by tak Silaqui (z Fenrirem na spółkę?) stworzyła jakiś kącik dla młodocianych pt. „książki SF napisane przed Twoimi narodzinami, które powinieneś przeczytać”? Już mam dwa typy na początek – „Miasto i gwiazdy” Clarke’a i „Kwiaty dla Algernona” Keyesa.

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nie nie, Blackburnie, nic z tych rzeczy. Dr Kasantecki i Jacek Motyka will be back!

 

EDIT: Czemu telefon dorzucił tyle pytajników to nie wiem.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Blackburnie – ciąg dalszy <a właściwie – ciąg “równoległy”> (zapewne) nastąpi…

Thx!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Czyli komplecik :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Przeczytałem “Przebudzenie Lewiatana” i “Wojnę Kalibana”.

Pierwszy sezon prawie dokładnie jak w książce, drugi – generalnie też, ale rozjeżdża się w szczegółach (głównie tych, które da się pokazać). Wyjaśniony cliffhanger z połowy trzeciego sezonu – tam kończy się tom drugi (nie wiem, czy druga połowa trzeciego sezonu to cały tom trzeci, bo w oryginale nie czytam?).

Cofam zarzuty odnośnie Stevena Straita. Postacie u Coreya to plastik łamany przez styropian. Holden książkowy to mieszanka Jezusa Chrystusa i młodego Wertera. Brrr! Tym większe oklaski dla Thomasa Jane’a, który z papierowego Millera wycisnął 300%. Postacie pierwszoplanowe – tragedia (za wyjątkiem Avasarali), za to drugoplanowe – miodzio. Może Corey (tak, wiem, że jest ich dwóch) nie pisałby tych monologów wewnętrznych, bo to mu wyraźnie nie idzie?

Inne zarzuty – trochę dziur logicznych (dziurek właściwe). Oraz literówki – poziom może nie tragiczny, ale alarmujący. I tłumacz – statek nazywa się “Agatha King”, ale akcja dzieje się na “Kingu”. 

Za to cała reszta – rewelacja! Scenografia, akcja, kulminacje… Znowu poczułem się jak nastolatek – co będzie na następnej stronie?

 

PS. Oraz – oczywiście – moja ulubiona poprawność polityczna. Errenwright z książki:

Sadavir Errenwright miał skórę ciemniejszą niż ona [czyli Hinduska] i okrągłą, miękką twarz.

A tu gość w filmie:

 

No comments!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Jużem pisał, ale co tam, zacytuję siebie:

“ i ku zdumieniu wszystkich żałobników, rzeźba wpierw poczęła płakać brązowymi łzami, by w końcu utracić swą szlachetną postać i rozlać się w kałużę prostackiego brązu. – Bogowie opiekują się najwierniejszymi!- rozległy się szepty”.

Coś w tym stylu ;)?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nadejszła do mnie dziś spora cegła ;):

 

 

Wzbogacona o cenne co nieco:

 

 

Wzruszonym niezmiernie. Dziękuję jeszcze raz!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Wybranietz, coś dla Ciebie ;)

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/56844002 

 

EDIT: Drakaino – “ i ku zdumieniu wszystkich żałobników, rzeźba wpierw poczęła płakać brązowymi łzami, by w końcu utracić swą szlachetną postać i rozlać się w kałużę prostackiego brązu. – Bogowie opiekują się najwierniejszymi!- rozległy się szepty”.

Coś w tym stylu ;)?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Drakaino, ale nasza dyskusja przypomina już spory o wyższości Świąt Wielkiejnocy nad Świętami Bożego Narodzenia ;).

Zgadzam się, że brąz jest bardziej majestatyczny niż wosk. Ale nie zgadzam się na to, że rzeźba stopi się na stosie pogrzebowym. I tyle.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nie jestem, broń Boże, jakimś specjalistą od metalurgii. Wiem tyle, ile wyczytałem w sieci. Ale owszem, na zdrowy rozum, masa i grubość powinny mieć wpływ na proces topienia. Choćby ze względu na dostarczenie tej samej jednostki ciepła na większą powierzchnię – a więc szybciej, i dla mniejszej masy – a więc skuteczniej. 

I nie chodziło mi o samą technikę wykonywania rzeźb z brązu, bo Grecy umieli piękne brązowe rzeźby wykonywać, ile nieadekwatność temperatury stosu pogrzebowego do topienia tego stopu.

A ten passus

Jego dłoń, poczerniała i spękana od ognia, cuchnąca starą krwią i dymem, oparła się na jej ramieniu, zostawiła ślady paznokci na gładkiej, oliwkowej skórze.

jednak bardziej mi do wosku pasuje.

Oraz – wosk raczej nie podtopiłby się w objęciach Laodamii, a najwyżej stałby się ugniatalny. Jak donosi nieoceniona sieć, wosk “topi się przy 62-72 °C (w zależności od składu)”.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Czy lepszy byłby wosk, tego nie wiem, ale ten brąz raczej nie pasuje:

Otóż: materiał ten topiono, temperatura topienia brązu jest relatywnie niska, zależnie od receptury wynosi około 900 do 1000 stopni Celsjusza, co może wydawać się wysokie, jednak daje się uzyskać za pomocą drewna. Konieczna jest jednak dobra wentylacja oraz zasilanie ognia miechem, jednak przy odrobinie wysiłku i umiejętności odpowiedni tygiel można wybudować w domu.

Za – https://fanbojizycie.wordpress.com/2017/09/23/kilka-slow-o-metalurgii-czyli-o-wykuwaniu-broni/ 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ładne. Nastrojowe. Się podobało.

Mam tylko jedną uwagę – jak mi się wydaje, temperatura uzyskana w wyniku palenia drewna w stosach jest zbyt mała, by stopić brąz. Ale to już takie czepianie się starego marudy ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

No tak, audiobooki to przyszłość, a książka i Staruch to przeszłość :-/.

Czekam na mówiony internet, bez tych paskudnych, małych, czarnych robaczków…

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Hindenburga zbudowano przede wszystkim z myślą o wygodzie pasażerów, a nie o biciu rekordów prędkości. Jego najszybszy przelot nad północnym Atlantykiem w roku 1936 – podczas którego na wysokości 200 metrów rozwinął prędkość 130 kilometrów na godzinę – trwał prawie 43 godziny. Żegluga w powietrzu przebiegała na ogół bardzo płynnie. Przed jedną z podróży z Lakehurst pewna dama była tak zmęczona, że po wejściu na pokład poszła do kabiny się przespać. Później wezwała stewarda i zażądała, by powiedział, kiedy wreszcie wystartują. Zdumiony steward wyjaśnił, że są w powietrzu już od przeszło dwóch godzin. „Nie wierzę” – burknęła kobieta. Przekonała się dopiero wtedy, gdy z okien salonu zobaczyła wybrzeże Nowej Anglii jakieś 200 metrów niżej.

Oczywiście, sterowce miały silniki, czyli musiały warczeć. Ale przy ich ogromie – pewnie ten warkot był ledwie słyszalny. A obsługa naziemna? Coś się pompowało, testowało, sprawdzało. Czyli mniej więcej jak na normalnym lotnisku. Tylko ryku startujących (i lądujących) silników – brak.

 

EDIT: A jedyne (chyba) co czytałem o sterowcach, to – Rudyard Kipling, “NOCNA POCZTA – HISTORIA Z ROKU 2000”, <Droga do Science Fiction tom 1>

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Wybranietz – interpretacje czytelnika są interpretacjami czytelnika, nawet jeśli drgania nie są duszami ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Interpretacje czytelników ;)?

No tak. Jak zwykle popłynęłaś z wyobraźnią ;). Interesujące, acz czasem trochę przeszarżowane, logika się ledwie, ledwie trzyma. Tak się zastanawiałem, czy nie ciekawsze by było, gdyby Głosy to były nasze „dusze”, a bez nich bylibyśmy nierozumnymi zwierzątkami?

Może być?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Przybyłem, zwabiony ochami i achami komentujących :P.

Ochy i achy jak najbardziej zasłużone, ale…

Pierwsza, antarktyczna część opowiadania, tak bardzo przypomina “The Thing”, że miałem wrażenie deja vu ;). Dopiero od Drobiażdżków jest prześwietnie, i za tę część rzęsiste brawa.

No i spodziewałem się, ze bezbabolkowo już będzie, ale jednak nie:

– “surowa Antarktyczna zima” – antarktyczna;

– “zbitek amatorsko skleconego kodu” – o ile się nie mylę, w języku polskim funkcjonuje tylko “zbitka”, a nie zbitek;

– to “schodzenie w dół” kłuje, jak zauważyli przedpiścy.

A z rzeczy poważniejszych – gaśnica służąca w bazie do gaszenia urządzeń elektrycznych nie może być pianowa. Halonowa, proszkowa, ale pianą urządzeń pod napięciem się nie gasi. Poza tym, urządzenia gaszone pianą nie nadają się zwykle do ponownego użytku, co w warunkach polarnych jest wadą dyskwalifikującą.

Ale mam inny, jeszcze poważniejszy zarzut – żadne rozsądne ciało zwierzchnie nie pozostawia odciętych (choć na krótki czas) ludzi bez zwierzchnika, kierownika, lidera czy jak tam zwał. Przewodnik w górach, sztygar w podziemiach kopalni, kierownik wyprawy do dżungli. W warunkach zagrożenia demokracja się nie sprawdza. Karygodny błąd Australii. Który zresztą powoduje kolejny zgon.

Lekko zgrzyta też pierwszy kontakt z Drobiażdżkami – od razu łapy pchamy? Żadnej kwarantanny, zamkniętych pojemników? Heloł, ktoś czytał o zabójczych wirusach, morderczych nanobotach czy Piasecznikach ;)?

Oraz – po co te stworki tu przyleciały? Bo skoro manipulują prawdopodobieństwem, to podróż kosmiczna nie jest chyba przypadkowa? A skoro tak, to jaki cel mają w przybyciu na Ziemię? Strach pomyśleć…

 

Czyli tak – połowę czyta się znośnie, połowę z opadem szczęki! I od czasu do czasu coś lekko skrzypi ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Finkla, znalazłem coś dla Ciebie ;)

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Są i inni Atlanci, Reg :)

 I nagle Atlantydę dotknęła zagłada. Platon w Krytiasie opowiada najpierw o złotym wieku, w którym Atlanci cechowali się inteligencją, zamożnością, a nade wszystko szlachetnością. Niestety, Atlanci ulegli demoralizacji. Za karę Zeus zesłał na nich karę :"… miały miejsce gwałtowne trzęsienia ziemi i powodzie. Aż nadszedł ów dzień… a wyspa Atlantyda… zanurzyła się pod powierzchnię morza i zniknęła" – pisał Platon.

Za – http://www.histurion.pl/historia/starozytnosc/art/zagadka_atlantydy.html 

 

Chyba, że chodzi Ci o tych “atlantów” pisanych z małej, ale MrB już wyjaśniał tę konwencję.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

John Connor ;P? O tym nie pomyślałem.

Opowiadanie będące artykułem z Wikipedii z przyszłości powiadasz? Nie pamiętam takowego, choć musiałem czytać. Mogę za to zdradzić, że bardziej inspirowały mnie fragmenty “ Wszyscy na Zanzibarze”.

Thx, Światowiderze :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Thx, MrB.

Fantastykę już tłumaczyłem, nie jest tak strasznie źle ;). 

A fotki – polecam stronkę FOTOPOLSKA.EU, tam dopiero są różne ciekawe rzeczy!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

[offtop on]

Antyczna gra? Szyszkowy, milcz ;). 

Grałem nawet w węża na ZX Spectrum.

[offtop off]

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ania? Rewelacja! I mówi ci to stary, zgrzybiały mizogin ;)!

Czytać!!!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Yes, System Shock. Czyli AI, cyberprzestrzeń, zwykła przestrzeń i radosna rozwałka!

Fajne to było!!!

Dajesz, Dziadku :).

 

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Znajomo? Zależy, w co grałeś :). Powstały dwie części tej gry, łączącej strzelankę z wieloma innymi motywami SF (mówiąc eufemistycznie). 

I nie jest to Earth 2150.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nie Starcraft (bardzo zacny zresztą :). 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ok. To ja coś podobnego, choć klimatem – kompletnie odmiennego ;).

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Książę i Tchórz” (aczkolwiek zatrzymałem się na jakimś zręcznościowym triku z rzucanymi kośćmi ;)).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Kolejny zadowolony czytelnik – wow!

Dzięki, Wojtasie :)!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Toć konkurs już się skończył (znaczy – zgłaszanie prac) ;)?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Marudzisz. Dodaje kolorytu. Z robakiem co prawda nie piłem, ale ze żmiją oraz ze skorpionem – tak. 

Wrażenia smakowe, hmmm… Interesujące :P.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

A propos soczku – myślałem bardziej o przefermentowanym, jak TEN :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Bliżej niż dalej :P

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Sorry, to już wiek blush.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

A mnie trochę minęło jakoś. Nie przejąłem się losami bohaterów. Ale pewnie dlatego, że ja fantasy z reguły omijam szerokim łukiem.

Czytałem wczoraj, to nie wypisałem babolków. Dużo nie było. “Wgłąb” się gdzieś trafiło. No i nie wiem, czy w jaskini mającej tyle kontaktów z powierzchnią (pustynną do tego), byłoby na tyle wilgotno, bu powstawały stalagmity. Oraz nie wiem, jak blask Słońca może padać tylko na łono. Soczewkę jakąś podstawili czy cu ;)?

@Śniąca – tytuł opowiadania, moja droga :D.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Jak zwykle, opowiadanie podiumowe (bo czy najlepsze, to nie wiem), Bella wrzuca na koniec ;).

I kto by pomyślał, że będę guglał arabinozę z tak wielką ciekawością? Napisane bez zarzutu (prawie, ale o tym potem), historia wciąga, jedynie ten trend “na szczerość” do mnie akurat nie przemawia, ale kto wie? Bardzo dobre w każdym razie!

Aha, to te zarzuty (a raczej – zarzuciki):

– “nacisnął guzik” – to mi pobrzmiewa SF z lat 50-tych – guzik? a nie jakieś dotykowo-smyralne fiu-bździu? że o telepatii nie wspomnę ;)?

– “czy jeszcze czymś innym” – jakby to Naz widziała :P – cóż za przedmiotowe traktowanie kobiet! “czymś” zamiast “kimś” – na feministyczny stos ;P;

– “tonęły w tle wrzawy” – w tle wrzawy to nie brzmi dobrze; “we wrzawie” nie wystarczy? czy “narastającej wrzawie” albo coś.

Bardzo (osobiście) mnie boli, że goście znowu ciągną jakiś bimber na myszach pędzony (whisky znaczy się). Toż to świństwo przecież. A tyle dobrych napojów jest. Idąc tropem roślinnym, np, sok z kaktusa ;).

A to sobie zapiszę do kajecika, bo parsknąłem jak koń – “spółki-córki, spółki-siostry, spółki-matki-żony-i-kochanki”. Świetne!

I ogólnie – też świetne! Czyta się:)!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Hmmmm…

Bardzo plastycznie, barokowo wręcz napisane, tym bardziej zakończenie mi cholernie dysonansuje.

Historia też stara jak świat. No nie wiem.

Oraz:

– “drżała w fasadach” – w posadach raczej;

– “dumnych atlantydów” – ogólnie rzecz biorąc – Atlantydów (jak Indian czy Afrykańczyków); poza tym utarła się nazwa mieszkańców Atlantydy – Atlanci;

Nie pasi mi też ta bańka powietrza. Jak się utrzymuje przy głowie? Oraz “instynktowna” pomoc dla człowieka. Skoro nigdy ludziom Atlanci nie pomagali, to taki instynkt się wykształcić nie mógł. Chyba że człowiek podobny był do atlanckich dzieci np., ale tego już nie mówisz.

Skonfundowany jestem, waszmość ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Historia alternatywna – plus. Niebanalne miejsce i czas – duży plus. Zakończenie – olbrzymi plus!

Czyli – jestem na tak :).

Co nie znaczy, że uwag nie mam. Nie jestem ekspertem, ale w XIX wieku piło się raczej wina, ewentualnie trunki francuskie i hiszpańskie, a whisky to był trunek pośledniejszy (choć pewien tego nie jestem).

I dalej:

– “z racji na pańskie wybitne osiągnięcia” – tu raczej “ z uwagi na…”;

– “– Spodziewałem się, że pan tak zareaguje – zaśmiał się teraz.” – wcześniej podmiotem jest Adamowicz, i wydaje się, że to on się śmieje , a nie książę;

– “wróży dla parku nic dobrego” – wróży parkowi niczego dobrego.

 

W każdym razie – czyta się!

 

EDIT: Aha, na początku denerwowało, że się “wyłuskuje” czy “wyławia”, zamiast po prostu – wyjmować.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

imiona greckie i łacińskie mieszane są równo i regularnie. Lubię to

A ja jednak nie lubię. Jowisz zamiast Zeusa czy Wenus zamiast Afrodyty brzmi jak Fredzia Phi-Phi zamiast Kubusia czy Bagosz zamiast Bagginsa. Niby zgodnie ze sztuką, a nie brzmi, bo przywykłem już do czegoś innego.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

na razie to taka trochę snobistyczna zabawa dla klasycznie wykształconych

Jak i całe czytelnictwo :P?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Te kobiety to jednak mściwe i wredne istoty ;) (nie to, żeby Pan był lepszy).

A tak poza tym – podobało mi się. I fajny jest ten pomysł na opowiadanie niespecjalnie znanych historyjek mitologicznych. Jestem na “tak”!

Czepiłbym się tylko:

– “modliłam się do nie tej bogini” – niby błędu niem, ale moim zdaniem lepiej byłoby “modliłam się nie do tej bogini”;

– “fakt, że wmieszałam się w tłum służących i pod pretekstem ubierania księżniczki uczyniłam ją ślepą na fakt” – tu faktów trochę za dużo.

I z cholerę nie wiem, czemu jest Diana, a nie Artemida?

 

Poza tym – czyta się :)!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

A dobra, już wiem. Śniąca, tak się zafiksowałem na tym spawaniu, że wydawało mi się, iż o materiał tych “dzwonów rurowych” chodzi blush.

 

EDIT: Wydaje mi się, że ani 5, ani 6. Więc zostaje co zostaje.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Byłem pewien, że jest golem, a jednak nie…

Myślałem, że słowo 12, ale to chyba Śniąca wylosowała? Więc może 42? Też nie wiem.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Jest dobrze, choć ten punkt kulminacyjny z 6 bodaj odcinka podobał mi się bardziej niż zakończenie. A samo zakończenie jest podobne do pewnej książki ;).  

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Czyli używano kiedyś golemów zamiast chirurgów plastycznych? Kto by się spodziewał ;).

Jak zwykle – ładne. I pouczające. Choć może trochę zabrakło jakiegoś horrorowatego dreszczyka…

Mogłaś tylko zasugerować gdzieś, że brat Ludwika XVI i hrabia Prowansji to ta sama osoba, oraz wymienić nazwisko księcia Bergu. Dla tych nieguglujących :).

Się przyczepię tylko do “w którym na szczęście w którym na szczęście” – wiadomo, oraz “w tych rejonach” – tu wg mnie lepsze byłoby “w tych stronach”.

W każdym razie – czyta się! I klimacik ma!

 

PS. A dach w Pałacu Pod Blachą rzeczywiście się stopił? Bo tego to nie pamiętam.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

“The Expanse” – trzeci sezon. To jednak cały czas bardzo dobry serial jest. I gdyby nie ten Strait… Jeszcze Elizabeth Mitchell dostroiła się poziomem gry aktorskiej.

Zdziwił mnie tylko zabieg z dwoma punktami kulminacyjnymi. Sezon powstał na podstawie dwóch książek? 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Znowu historia alternatywna! Super, bo lubię. Acz czasy mnie kompletnie nieinteresujące, to trochę musiałem wyguglać.

Ale i bez tła historycznego – fajne. Za wcześnie jeszcze na niezależne dziennikarstwo? Bo internetu nie było? Bardzo mi się!

Ale, żeby nie było tak słodko – masz czasem tendencję do wrzucania nadmiaru słów:

– “Szendler dolał resztkę, która została na dnie ostatniej butelki” – jak resztka, to wiadomo, że nie przy szyjce;

– “oczy znad czytanej gazety” – ponieważ wlepiał w nią oczy, to mógł jedynie czytać, a nie używać w innym celu “gazetowym”;

Dalej – “Wielomski wlewał w siebie coraz większe ilości trunku”. To raczej Szendler w niego wlewał?Mógłbyś to zdanie przekonstruować, żeby jasno wynikało, że dziennikarz chce upić posła.

“kierowców powozów” – się mi wydaje, że powozy mają woźniców, a nie kierowców.

“Niech żyje wojsko polskie! Niech żyje naczelny wódz!” – a tu, z duchem dawnych czasów, walnąłbym wielkie litery: Wojsko Polskie! Naczelny Wódz!

I jeszcze – “Jego ciało rozpierała ekscytacja”. Ciało? A nie duszę czy ducha?

 

Tym niemniej bardzo interesujące i fajnie napisane. Czyta się!

PS. A wydarzenie z przedmowy to przejęcie przez Trębickiego dowództwa nad podchorążymi w 1830r. i zmieniające losy powstania listopadowego? Wstyd przyznać, ale ten fragment historii znam wyjątkowo marnie…

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Tak wszystko od strzału?

 

Urugwaj – Francja 2:1 (jeśli zagra Cavani)

 

Brazylia – Belgia 2:0

 

Szwecja – Anglia 1:1

 

Rosja – Chorwacja 1:3

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

A nazwisko Colon, rok 1450 nic nie mówiły?

Kurde, jeszcze ktoś stanie w obronie podrozdziału 10, to odszczekam jojczenie ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Szok!!!

Gratulacje i podziękowania wszystkim – czytającym, piszącym, Jurkom i NadJurorowi!

 

<tu Staruch płacze ze wzruszenia, a później ociera łzy i pławi się w blasku samouwielbienia ;P>

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

“literatura stylu” MOŻE być równie piękna

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Zwróciłaś uwagę na słówko “generalnie” ;)?

Czytasz książki historyczne, wydaje mi się? A czy nie dlatego (między innymi), żeby odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego ten świat jest jaki jest, co w przeszłości spowodowało, że taki jest? Ja z tego powodu uwielbiam literaturę historyczną. Nie identyfikujesz się, ale z ciekawskimi się identyfikujesz.  Czyli jest jeszcze literatura – “dla dociekliwych” :).

A co do fantastyki – wydaje Ci się, że mówi o blasterach, rakietach, gwiazdach czy SI? Nie, mówi o nas, czasem bardzo ciekawe rzeczy. Czyli to też “literatura dla dociekliwych”.

I dlatego fantasy z reguły jest taka nudna, bo o nas mało mówi.

 

Kurde, ale dość tego offtopu, bo nas Beryl w końcu z tego lasu wyrzuci ;).

 

EDIT: Żeby już nie zaśmiecać. Ja Ci tak mówiłem, Naz? To pewnie prawda, bo ja z reguły prawdomówny jestem ;). A kolor biały był kiedyś kolorem żałoby. I co z tego? Świat się zmienia? Toż wiem :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Coś mi się nasunęło po komentarzu Thargone’a. 

Podobno literaci dzielą się na “pisarzy pomysłu” i “pisarzy stylu”.

Zdecydowanie preferuję “pomysł”, a od “stylu” odrzuciły mnie głównonurtowe dzieła w stylu “Ulissesa” czy “Lolity”. Bazuje na “stylu” cała (prawie) współczesna proza polska – jakieś Kuczoki, Masłowskie itp. Czyli generalnie – omijam!

A Śniąca pokazała tym opkiem, że “literatura stylu” może być równie piękna, jeśli czasem nie piękniejsza, jak “literatura pomysłu”.

Czapki z głów!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Pigułka feminizująca? Hm, jak zdążyłem całkiem niedawno zauważyć, jesteś kobietą ;).

Kiedyś uważano, że Ziemia jest płaska. Kiedyś uważano, że dzieciom należy pozwalać na wszystko. Wszystko weryfikuje życie. Jedne poglądy się umacniają, inne się obala. Normalna rzecz!

Dyskutować można o wszystkim. Aż dojdziemy do ściany – dziewczynki są dziewczynkami, a chłopcy chłopcami. To też temat do dyskusji?

A sorry, jest. Ostatnio. Niestety!

A “literatura kobieca” to określenie-wytrych. Sama wiesz. Ale – czy coś takiego nie istnieje?

 

Dobra. Ja nie przekonam Ciebie, a Ty – mnie. Proponuję rozmowę przy następnym spotkaniu. Nic tak nie otwiera głowy, podsuwa świetnych argumentów i podnosi poziomu dyskusji jak trzy setki ;P!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dobra, Naz, to ogólnie. Lubimy czytać o czymś, z czym możemy się identyfikować. Ślązacy o Ślązakach, wspinacze o himalaistach, Polacy o Polakach, Chińczycy o Chińczykach, chłopcy o chłopcach…

To istnieje literatura chińska, himalaistyczna czy nie ;)?

Nie, bo to są kulturowe stereotypy!

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Tak, tak – kulturowa opresja, wtłaczanie na siłę w społeczne stereotypy ról itd itp

 

Nie ma “literatury kobiecej”, a skąd. I już abstrahując od literatury pięknej:

https://www.nieprzeczytane.pl/YEStem-kobieta,product1046205.html 

 

Nie wspominając już o takich ulubionych książkach dla facetów:

https://www.nieprzeczytane.pl/Zaburzenia-miesiaczkowania,product1021212.html

https://www.nieprzeczytane.pl/Karmienie-piersia,product1047089.html 

 

To tylko kulturowe stereotypy!

Rzeczywiście zabawny dyskurs :).

 

Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie

Pod tym się podpisuję rękoma, nogami i włosami!!!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Darconie, Cień (z uwagi na niechęć do ludzkości i ucieczkę od tejże :)), przedłużył termin do 8 lipca zdaje się.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ok, informacje o tym, że Kolumb był synem Warneńczyka (w tym opku przynajmniej) – kawa na ławę, ale niektórym potrzebne.

Ale po co było wspominać o odkryciu Indii Zachodnich, zwanych też Ameryką? To już mi się wydało łopatologią. Jakby pisać o Koperniku i koniecznie dodać, że “wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Uczą jeszcze o takich sprawach w szkołach, Gwidonie?

A tak poza tym – dzięki za bardzo fajny tekst :D! 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Fantastyka kosmiczna retro – lampy, drukarki, stosy… Ech, trochę Pirx się przypomina ;)!

Fabuły nie załapałem do końca – maszynę czasu wieźli? Skąd ten wybuch? Czyta się bez bólu, ale i bez szału.

Kilka uwag – linie raczej się w ciągi nie układają, jeno liczby. Ja powiedziałbym raczej “pęk linii”, ale tak naprawdę to nie wiem. Główny Inżynier w każdym sensownym przedsiębiorstwie to nie chłopiec do bicia, a szycha. Toteż stopień bosmana jest za niski, a opieprz Ingridmanna – niespecjalnie możliwy.

Czy “sterniczy” to twój neologizm? Bo ogólnie przyjęte słowo to “sternik”.

I dalej:

– “napędzany na małe detonacje jądrowe” – napędzany detonacjami;

– “drobne szpary w spojeniach przepuściły nieco światła” – i już załogę zabiłeś; jak myślisz, po co osłony muszą być szczelne?;

– “nie chciał zalegnąć za biurkiem” – raczej – “ugrzęznąć”;

– “kacerze” – karcerze;

– “celi, urządzonej naprędce w kantorku na poziomie trzecim” – skoro opisujesz ich jako zamordystów, to muszą mieć więzienie na statku, koniecznie!;

– “Przez mózg przelatywały mu tysiące myśli” – kurcze, co na forum ostatnio taki urodzaj na nadludzi? chłopu pół bebechów wyrwało, a ten medytuje miast od razu wykitować – heloł!

 

Fajne wykorzystanie hasła, choć wykonanie mogłoby by być lepsze.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Rosso, proszę Cię, przestań pompować ten balonik, bo skończę jak polska reprezentacja :P.

 

A tak poważnie to – dzięki, Anet i Rosso:)!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Fun, startuj! Jak wygrasz, możesz powiedzieć, że zawsze czułeś się wewnętrznie kobietą ;).

Przecież cię nie zdyskwalifikują, bo to prosta droga do Trybunału Strasburskiego za dyskryminację.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Supermoce jak w “Dzikich kartach” Martina. Z tym, że to się trochę rozjeżdża w praniu. Skąd tylu superbohaterów, żeby z nich oddziały wojskowe robić? Toż to sporo chłopa. A piszesz, że ci najsilniejsi olali nowe prawo. To chyba co trzeci człowiek był mocami obdarzony?

Wojsko – sztampowe do bólu. Oraz język – często coś zgrzyta. Przykłady:

– “pędził przez zatłoczoną ulicę” – przez? raczej “pędził zatłoczoną”;

– “tęgiego łysego murzyna” – Murzyn z dużej;

– “maksymalnie pedalsko” – nie jestem super poprawny politycznie, ale to brzmi… źle;

– “nie nadużywała alkoholu” – co wy z tym nadużywaniem? tak można mówić przy spowiedzi albo u lekarza, ale kto tak mówi “normalnie”?;

– “nie puszczała się na lewo i prawo” – to też brzmi wyjątkowo fatalnie – dziewczyna z liceum? znaczy – da całusa dwóm chłopakom, to się “puszcza” (w rozumieniu szkolnym)? wolne żarty!;

– “super-bohaterów” – wydaje mi się, że to się pisze łącznie – “superbohaterów”;

– “schwyciłem dwóch przestępców” – schwytałem;

– “stracisz szansę na dobrą przyszłość” – abstrahując od Trumpa, tu widać, jak stereotypy rządzą młodym pokoleniem ;); dwa lata w wojsku niweczą szansę na przyszłość? biada wam, repetujący klasy albo zmieniający kierunki studiów – zwichniecie sobie przyszłość;

– “A są tu jakieś dziewczyny” – takie wojsko zeżarłyby na śniadanie wszystkie feministki – cóż za paskudny seksizm i dyskryminacja!;

– “swojej superbohaterską historii” – superbohaterskiej.

 

No niestety – nie przekonuje, i to w wielu aspektach. BTW, hasła jakoś nie wychwyciłem ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Gratulacje wyróżnionym!

 

A do tego – brawo ja ;D! Dzięki, Naz, za miłe słowa.

Oraz przy okazji – jednak olbrzymi rozrzut ocen. 41 opowiadań zasłużyło na punkty, przy tylko piątce nominatów (ależ to był trudny wybór!). Gusta czytelników są jednak niesłychanie różnorodne.

Chciałem przy okazji podziękować tym, którym moje niełatwe w czytaniu opko się podobało. Ukłony!!!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Coś strasznego. Zespół, którego piłkarze nie potrafią grać, w ćwierćfinale. To tylko świadczy o piramidalnej głupocie władz Legii.

Jedno już można powiedzieć – gwiazdy zawodzą. Messi, Kroos, Neuer, Iniesta, Neymar się ośmiesza, dziś Modrić mało Chorwacji mistrzostw nie przegrał. Jedynie Ronaldo na poziomie.

 

Brazylia – Meksyk 2:2

 

Belgia – Japonia 3:1

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Przyjdzie Cień, przyjdzie Gravel i samouwielbienia trzeba będzie z lupą szukać ;)

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

29 głosów, jeśli dobrze podliczyłem.  Naz pisała, że zgłoszono 91 opowiadań. Zgłoszeń z tagiem konkursu było 133.

Trochę żal, że podejście “wrzuć i zapomnij” jednak przeważyło :(. Choć trzydziestkę głosujących (doliczam jeszcze Naz) uważam za całkiem niezły wynik.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

To zależy od regulaminu konkursu. Z reguły wolno poprawiać aż do terminu zamknięcia zgłoszeń, acz nie jest to żelazną zasadą. Bywa też, że jurorzy czytają wcześniej. I wtedy trafia do nich wersja “zabugowana”.

Toteż raczej lepiej wrzucić na betalistę, a jakaś dobra dusza pomoże wtedy wyłapać oczywiste babole.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dzięki, JeRzy! Strasznie wygłodniałe te chochliki i sporo wyżarły ;).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Wybranietz, zdaje się, że masz twoje aequidistanty ;).

“Ciąg czarnych linii” trafił na betalistę.

 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Thargone, chciałbyś moje nagie selfie? 

To mogłoby być ostatnie spojrzenie przed nagłą śmiercią!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Za młoda jesteś ;).

 

EDIT: Ale – są książki, trafiające do czytelnika w określonym wieku. Sprzedają proste prawdy, napisane nieskomplikowanym językiem. Trafisz jako nastolatek(tka) – będziesz hołubić do śmierci. Trafisz jako dorosły – odrzucisz z niesmakiem w kąt.

Przecież nikt Ci nie każe się zachwycać przygodami krasnala Hałabały, a kilkulatkom – czytać “Mistrza i Małgorzatę”. Na wszystko jest odpowiedni czas. Albo trafisz, albo nie!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nowa Fantastyka