Profil użytkownika


komentarze: 397, w dziale opowiadań: 326, opowiadania: 144

Ostatnie sto komentarzy

Bardzo dobrze napisane i ciekawe. Historia medycyny nie przeszkadzała wcale a wcale. Przedstawiłaś ją tak fajnie, że chętnie poczytałbym o tym nawet więcej.

Podobnie jak niektórzy komentujący mam problem z zakończeniem. Skoro moc Indianki polegała generalnie na leczeniu i wskrzeszaniu, to skąd w brzuchu Fiony ożywione dziecko innej kobiety?

Ogólnie mogłoby też być trochę więcej przeszkód na drodze bohaterów, byłoby ciekawiej, bo tak to wszystko szło im dość łatwo (ok, zgadzam się, że sprzedanie w niewolę to jest jakaś przeszkoda, ale wiesz co co mi chodzi ;)).

Tak czy siak klikałbym, gdyby nie było doklikane.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

No więc nie do końca zrozumiałem sen i skąd wzięła się ta piszczałka, oraz w jaki sposób trafiła do rzeczywistości i czym tak naprawdę była. W zakończeniu nie było dla mnie jasne co się stało z głosem i dlaczego.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Potwierdzam, dostałem wczoraj, księga spora i bardzo atrakcyjna.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dziękuję serdecznie, za klika i za pamięć. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ok, odezwę się, postaram się wskazać. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Bardzo ciekawy pomysł, świetne połączenie psychozy z elementami fantastycznymi. Fakt, że nie do końca wiadomo, czy była to tylko psychoza – a więc nie fantastyka – czy może obcy lub jeszcze coś innego, wcale mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie.

Zgodzę się z przedpiścami, że momentami można się pogubić w fabule. Szkoda, bo myślę, że tekst wiele by zyskał, gdyby był nieco jaśniejszy. :)

Rzeczywiście mnóstwo smacznych kąsków dla słuchowiska. 

Na plus również postacie, zwłaszcza Uli oraz Głosu.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Cieszę się, Karolu, że się podobało i dzięki za klika!

Kurczę, miałem pewne przeczucie, że zagadka może być zbyt łatwa, ale nie sądziłem, że aż tak.

Jestem mile zaskoczony, że zapamiętałeś opowiadanie o weselu. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dziryty Czechowa. ;)

Ok, no dla mnie było tego trochę za dużo, ale co człek to opinia. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Mnie też się podoba, chodzi mi tylko o ilość danych do przetworzenia. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Akurat Lugasz jest na tyle charakterystyczny, że nie stanowi problemu. BTW: prawie jak Łukasz. ;)

Że bardziej papierowe – tu się nie zgodzę, choć i upierał się nie będę. Wydawało mi się, że sporo informacji można by pominąć, ale, wybacz, nie będę teraz ich wyszukiwał. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podobało mi się. 

Bardzo ciekawe uniwersum, które ma w sobie pewną magię i wciąga. Łapałem się nawet na odczuciu, że szkoda mi, że zaraz skończę czytać i wrócę do rzeczywistości. Intryga też ciekawa, no i fajne zakończenie.

Napisane dobrze, choć osobiście wolałbym więcej fajerwerków w narracji. Żeby styl był nie tylko efektywny, ale też efektowny. I żeby pojawiło się więcej emocji. :)

Imion, funkcji i zależności jest rzeczywiście za dużo i utrudniają odbiór. Starałem się więc nie rozkminiać za dużo, tylko przyjmować wszystko jak jest i skupić się na fabule.

Czepię się teraz trochę przewrotnie – rozumiem, że chcąc uniknąć powtórzeń używałaś zamiennie imion postaci, ich stanowisk w którymś z “zakonów” lub też roli w rodzinie. Tyle tylko, że zwiększało to mętlik. :) Fakt, dość szybko zapamiętałem, że Eniaki to następca, a Ninga to jego matka i jest żoną imperatora, ale już z innymi postaciami i ich określeniami miałem trochę kłopotu. Nie na tyle, żeby nie zrozumieć przekazu, ale na tyle, żeby musieć co jakiś czas przystawać i zastanawiać się o kim mowa.

Mam wrażenie, że gdyby wyciąć nieco informacji opowiadanie nabrałoby dynamiki i lekkości.

Tak czy inaczej, klik jak byk.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Witam w moich skromnych progach!

Oczywistość i przewidywalność, jakie są, każdy widzi. ;)

 

Światowider – cóż, dobrze, że chociaż na plus. :)

 

Reg – dzięki za klika! Cieszę się, że – raz – sprawiło przyjemność i dwa – że tej przyjemności nie zepsułem. ;) Dziękuję też za łapankę, tylko niestety poprawić już chyba nie mogę, po terminie. Natomiast wezmę sobie Twoje uwagi za pazuchę i wykorzystam w przyszłości.

 

Rossa – miło mi. :) A że nie zapamiętasz? Nic to, napiszę nowe i Ci o sobie przypomnę. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

No więc opcje są dwie:

  1. Nie zrozumiałem o co chodzi.
  2. Zrozumiałem o co chodzi, ale nie rozumiem co z tego wynika.

W sumie na jedno wychodzi. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Mam odczucia podobne jak poprzednicy. Historia ciekawa, nawet fajnie napisana, tylko zakończenie nie pasuje. Nie jest złe, tak jak złe nie są ani lody czekoladowe, ani śledzie, ale spróbuj zjeść je razem. ;)

W wykonaniu widać trochę tę presję czasu, kilka sformułowań wydało mi się nie najlepszymi, np.

że ich flota da radę wrogowi, do niedawna będącemu niczym ponad miraż; majaczący nad oceanem element marynarskiej gawędy.

 

Mamka zachowała sekret dla siebie, lecz przykazała nierozsądnej podopiecznej

Tutaj może się czepiam i zdaję sobie sprawę, że szukałeś synonimu dla bohaterki, ale “nierozsądna podopieczna” jest trochę wydumane – to raz, a dwa, że wygląda to tak, jakbyś chciał dokonywać interpretacji za czytelnika, bo on/a sam/a nie wie co ma myśleć.

 

Później rzeczy zadziały się błyskawicznie. Ixode pojmano i uwięziono, gdy tylko mamka zorientowała się, że w szczelinie brakuje cennego okazu.

“Cenny okaz” jest trochę mylący, w pierwszej chwili wróciłem się do wcześniejszych partii tekstu, bo myślałem, że przegapiłem wzmiankę o jakimś okazie. Dopiero po chwili załapałem o co chodzi.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Witam nowych Gości :)

 

Wybranietz – to i ja jestem pocieszony ;)

 

Drakaina – cieszę się, że przynajmniej napisane nie najgorzej. Może następnym razem trafię w Twój gust (choć z rąbanki i posoki nie zrezygnuję raczej, bo ja z kolei za nimi przepadam ;)

 

Finkla – dzięki za klika! Miło mi, że sympatyczne. Hasło miałem na tyle wdzięczne, że chciałem je właśnie wykorzystać na jak najwięcej sposobów.

Kurczę blade, dałem d… głowę z tymi literówkami, ale już za późno żeby poprawić.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wyjaśnienie. 

Tak właśnie objawiła się moc przepowiedni i mądrość wyroczni. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wizytę. :)

 

Śniąca – cieszę się. :) No właśnie taką łamigłówkę chciałem zorganizować. ;)

 

Staruchu – no trudno. :) Stalaktyty i stalagmity – przyznam, że nie wiem. A promień słońca tak padł, bo to taka magiczna moc była. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Doceniam dobry język, styl, klimat i historyczną otoczkę. Fabularnie jednak nie porwało mnie, działo się zbyt mało i zbyt wolno jak na mój gust. :) I rzeczywiście kulminacja mogłaby być trochę mocniejsza.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ogólnie podobało mi się, ciekawe i dobrze napisane.

Trochę czepiłbym się struktury. Tekst zaczyna się od wspomnienia zabitego młodzieńca, a potem następuje retrospekcja. Jest to nieco mylące, bo na początku nie miałem pojęcia o kogo chodzi i jak on się ma do całej historii. Dopiero, kiedy po przeczytaniu całości wróciłem do początku pomyślałem “Ahaaaa”. ;) Rozumiem zabieg retrospekcji, ale tutaj jakoś nie było to do końca jasne.

Na początku miałem też wrażenie przytłoczenia zbyt dużą ilością imion i relacji. Już dawno nie miałem styczności z mitologią. :)

Znalazło się też klika słów, które nie pasowały mi do stylu i tematyki, np. “planowanie”, “kwestia”, “dzieciak” itd.

Ciekawy pomysł na zemstę.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Wszystko fajnie, tylko tekst jest za krótki, żeby sobie te wszystkie informacje przyswoić. Pojawiają się chyba tylko raz i bez przypomnienia znikają z pamięci. Przynajmniej ja miałem z tym problem. :)

Inna sprawa, że, jak pisałem, nie przeszkadza to w odbiorze tekstu i zdaję sobie sprawę, że limit cisnął.

 

A Środkowego to pewnie na samym końcu pokazali temu kolegium. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Jako że jestem raczej zwolennikiem szalonej akcji i gwałtownych jej zwrotów, moja opinia może nie być miarodajna. ;)

Zgodzę się z poprzednikami – bardzo dobrze napisane i klimatyczne. Podobała mi się postać skrzata, tak sama w sobie, jak i w kontekście połączenia rzeczywistości z fantazją. Nawet jeśli, jak ktoś wspominał, pomagający skrzat to standard, to wcale to nie przeszkadzało i skrzat podobał mi się tak czy inaczej.

Postać Eili natomiast mało wyrazista wg mnie, w zasadzie była ona tylko wykonawcą dzieła, nie przejawiając jakichś cech indywidualnych. Zabrakło mi też fabuły, która wzbudzałaby emocje, tzn. emocje wynikały z samej narracji, zaś fabuła przypominała mi raczej reportaż niż opowiadanie. Z drugiej strony chyba taki właśnie był Twój zamysł.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Nie ma sprawy. :)

Hmm, tylko że ja tego wyjaśnienia też nie rozumiem. :) Chyba problem polega na tym, że raz operujesz stopniami, a raz nazwiskami i, choć dla Ciebie jest to oczywiste, ja nie mam pojęcia kto jest kapitanem, a kto pierwszym oficerem itp. Weź pod uwagę, że w tak krótkim opowiadaniu nie ma szans dobrze zapoznać się z postaciami (choć mam wrażenie, że nawet czytając dłuższą powieść nie jestem w stanie pamiętać dokładnie kto ma jaki stopień; no, chyba że to tylko ja tak mam ;)).

 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie! :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Nie wystarczy Ci, że Kciuk cieszył się jak dziecko z odzyskania magii?

Niestety, dla mnie to mało. :) Czytając o tym poczułem rozczarowanie, że gra nie warta była świeczki.

 

Końcówka z Verissą nie pasuje do reszty, bo nie łączy się z fabułą tekstu, nic do niej nie wnosi. Jest to dodatkowy wątek, który nie wiadomo skąd pojawia się na końcu. Brzmi to tak, jakbyś tym fragmentem rozpoczynała zupełnie nową opowieść.

Po drugie – właśnie tak, wcześniejszy tekst odbierany jest jako lekki i zabawny, a końcówka taka “horrorowata” (choć może to za mocne określenie). Trochę trudno mi to ująć, ale myślę, że zgrzytała mi ta agresja w relacji Verissy i bohatera, nawet jeśli była nieświadoma. 

 

Kto jest kto – może źle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że wszystkie postacie, w przebiegu opowieści, zlewają się ze sobą, a odróżniają je tylko ksywki. O wszelkich indywidualnych cechach dowiaduję się tylko w komentarzach narratora, nie są one widoczne w działaniu. W zasadzie nie miałoby znaczenia, która z postaci wykonuje daną czynność w fabule. Nie wiem, może za bardzo się tutaj czepiam, ale cóż, takie odczucie mi zostało po lekturze. Uprzedzając pytanie – zdaję sobie sprawę, że pokazanie cech pięciu postaci w 20 tys. znaków jest mało realne. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

W końcu dotarłem. :)

Ogólnie podobało mi się, ciekawe, intrygujące, dobrze napisane. Świetna postać Verissy.

Mógłbym się trochę czepić fabuły – trochę za łatwo to wszystko poszło. Przydałoby się więcej emocji.

Zakończenie nie do końca satysfakcjonujące, bo w sumie cała operacja żaków pomogła tylko tyle, że więzień odzyskał moc, z którą i tak niewiele może zrobić (choć może uciec, fakt, ale i to nie do końca, bo wtedy będzie banitą). Brakło mi tu jakiegoś mocniejszego uderzenia, żeby poczuć, że cała ta akcja miała swój sens).

“Drugie” zakończenie, z Verissą, jest fajne i pomysłowe, choć nie za bardzo pasuje do reszty tekstu, tak treścią jak i wydźwiękiem. 

Jak już wspominał Psycho – może nie do końca było jasne kto jest kto, ale nie przeszkadzało to w odbiorze.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Hola, Amigo :)

Kurczę, napisane jest bardzo fajnie i sprawnie, tylko też nie do końca zrozumiałem fabułę. Myliły mi się postacie, może dlatego, że bohaterów było sporo jak na tak krótki tekst, a dodatkowo oprócz nazwisk posługiwałeś się ich stopniami. Wiem, że w ten sposób można uniknąć powtórzeń, ale niestety było mylące.

Poza tym na zdecydowany plus tytuł (nie wiem czemu Ci nie pasuje ;)) oraz research i wykorzystanie niełatwego hasła. No i, jak już wspominałem, napisane bardzo dobrze, tylko chyba zbyt dużo danych w zbyt skondensowanej formie. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

I jako autor jestem wdzięczny za wszelkie informacje zwrotne. :)

 

Przyznaję, że w tekście znalazły się pewne naciągnięcia fabularne i skróty myślowe. Dzięki komentarzom wiem czego unikać w przyszłości. Mógłbym tłumaczyć się limitem znaków, ale to słabe wytłumaczenie. ;)

 

Pozdrawiam :)

 

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za komentarz, PsychoFish.

Zapamiętałem z niego głównie to, że opowiadanie ma potencjał na bycie wyyebanym w kosmos. ;)

A teraz tak poważnie:

 

Pierwsze primo: na jaki wuj wilkołak prosił oprawcę o pomoc, skoro za chwilę widzimy, że dość zręcznie wymyka się atakującym i znika w lesie?

Bo miał szansę wydostać się tylko w pojedynkę, nie z młodym na plecach, co stwierdza bohater.

 

Co powoduje, że myśliwy biorący udział w wyrzynce wilkołaków decyduje się pójść na ten układ i ukryć wilkołacze szczenię, skoro zaraz wilkołaków nie będzie

Z takiego zwykłego ludzkiego odruchu. Wilkołaki trzeba wybić ze względów bezpieczeństwa, ale młode – jak bohater stwierdza – nie musi umierać.

 

Drugie primo: przegapiłem upływ czasu między otwierającą sceną a “Nadeszła zima”.

Znakiem tego ile czasu upłynęło miało być właśnie stwierdzenie “nadeszła zima”. :) Ale rzeczywiście był z tym problem.

 

Trzecie primo: lwią część objętości zżera potyczka z najemnikami, w której protagonista najpierw rzuca się na trzech, dostaje w łeb, potem znów rzuca się na trzech… Imo to całe dostawanie w łeb i budzenie się można sobie darować, skrócić starcie

Dobra uwaga.

 

O ile w dialogu powtórzenia mają głęboki sens, w narracji można zastosować synonim: szczenię wilkołaka, małego wilkołaka etc.

Akurat w tym przypadku powtórzenie było zamierzone, w sensie że wilk mówi o młodym, a bohater właśnie młode trzyma za pazuchą. Może nie wyszło to tak jak zamierzałem.

 

Dzięki za wizytę i rozbudowany komentarz.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dziękuję i gratuluję, ale heca. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki. Celem jest “efekt specjalny”, w mniejszym stopniu wnoszenie treści. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dobry wieczór.

Czy takie zdanie:

 Klinga rozmazała się, tnąc powietrze

ma sens i jest zrozumiałe?

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Gratulacje!!!

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Buenas tardes, Amigo :)

Disculpe, że dopiero teraz odpisuję, ale mam ostatnio dużo trabajo i to takiej muy duro. ;)

Cieszę się, że wróciłeś, właśnie coś Cię tu brakowało ostatnio.

Cieszę się również, że tak Ci się podobało, aż się czerwienię na te pochwały. ;)

Dzięki!

Hasta luego, Amigo!

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Pewnie tego nie przeczytasz, Cieniu, ale i tak odpiszę, choćby kilka słów. :)

Wielkie dzięki za wizytę, rozbudowany komentarz, pochwały, uwagi, no i klika. Cieszę się, że się podobało i bez problemu zrozumiałeś cały mój zamysł.

 

Na splątane brody bogów chaosu, wyobrażasz sobie, żeby prawdziwy człowiek – w dodatku raczej prosty woj bez dyplomu z poezji stosowanej – formułował myśli w sposób tak górnolotny?

Nie wyobrażam sobie i przyznam się bez bicia, że też mi to zdanie nie pasowało. Powiem szczerze – termin i limit gonił, a ja obawiałem się, że bez tego tekst nie będzie do końca zrozumiały, więc zgrzeszyłem małym infodumpem.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

No cóż, to powodzenia w nowej pracy. ;)

A drabble ciekawy, nie spodziewałem się takiej puenty.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Jeśli za “przegranie” uważasz zajęcie każdego miejsca innego niż pierwsze w konkursie, na który prawdopodobnie spłynie kilkadziesiąt prac na co najmniej dobrym poziomie, to rzeczywiście szansa na zwycięstwo jest niewielka, czysto statystycznie. XD Po co stawiać sobie takie wymagania na dzień dobry? :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

NoWhereMan – dzięki za wizytę i klika. Mordują wilkołaki dla bezpieczeństwa ogólnie pojętego, a pakt został “zawarty” w momencie, gdy bohater wyniósł z pogromu młode wilkołaka. Córka kłopotów nie miała, dopóki nie pojawili się najemnicy. Wydawało mi się, że wynika to z pierwszego fragmentu, ale może nie był dość jasny.

Co do drugiej części – cieszę się, że podeszło. :)

Anet – cieszę się, dzięki za odwiedziny. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki, Cieniu! Twoja aktualizacja regulaminu jest jak promyk słońca w pochmurny dzień, jak łyk wody na pustyni, jak penicylina, kiedy ma się coś, co leczy penicylina. :)

A poważnie to świetna informacja, do soboty zdążyłbym, ale tak rzutem na taśmę, bez odleżenia i w ogóle.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Łojejku, dziękować, dziękować za wyróżnienie i gratki.

A ja dopiero teraz znalazłem ten wątek!

Jeszcze raz piękne dzięki, gratulacje dla wyróżnionych i pełen szacunku uścisk dłoni dla wszystkich uczestników.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wizyty, komentarze i kliki!

Jeroh – właśnie też przyszło mi do głowy, że zbytnie gimnastykowanie się w celu uniknięcia “był”, podobnie jak powtórzeń, czasem sprawia, że tekst traci zamiast zyskiwać.

Morgiano – cieszę się, że się podobało. :) Dzięki za uwagi. Cóż, kajam się. ;)

Śniąca – cieszę się, że pięknie, i że trafiłem w Twój gust. :) Co do sytuacji ze zbirami – cóż, kiedy pisałem wydawało mi się, że ma to sens, ale nie miało. Albo nie przedstawiłem go odpowiednio. Dzięki za uwagę.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Pytanie natury technicznej – czy w takim razie jeśli pomodlę się do koperty za dużo, to czy reszta zostanie wydana również w formie modlitwy, czy w innej walucie?

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wizytę i uwagi.

Nie bardzo wiem, w jaki sposób dali się podejść – jakiegoś specjalnego fortelu nikt tam nie stosował. Wydaje mi się, że wszystko było raczej na chłopski rozum. ;)

Rozumiem skakanie między scenami – dobra uwaga. Nie rozumiem natomiast uwagi o skakaniu pomiędzy bohaterami, bo był tylko jeden i zawsze POV miało być z jego perspektywy (poza końcowym fragmencikiem).

Byłozę zostawiłem świadomie, traktując to jako eksperyment. Wyszedłem z założenia, że często “był” brzmi dobrze i naturalnie. Ale pomyślę nad tym. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

To ma sens, choć jednak fajnie, gdyby znalazło się w tekście, bo dla Ciebie jest to oczywiste, ale przy czytaniu już niekoniecznie. :)

Działa, działa. Najpierw, kiedy zobaczyłem ilustracje, nie wiedziałem o co chodzi, ale 0,5 sekundy później nastąpiło “Ahaaaa”. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Fajne i wciągające, dobrze napisane. Puenta bardzo dobra. :) Podobał mi się wątek psychologiczny, był taki bardzo prawdziwy i można było wczuć się w przeżycia bohatera, w jego konflikt między naturalnym strachem a presją społeczną.

Trochę wątpliwości natury fabularnej wzbudziło to, że społeczność krasnali wymagała od bohatera stawania do walki z potworem, z którym – tak wynika z opisów – nie miał żadnych szans. Odebrałem to tak, że oczekiwali od niego pójścia na pewną śmierć, byle tylko nie uciekał, co wydaje mi się trochę przesadzone. Ale z drugiej strony kto wie, co te krasnale uważają za normalne, nie ufałbym gościom w czerwonych wysokich czapkach. ;)

Klik mentalny, bo opko już w Bibliotece.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Na to wychodzi. Dorosłym mógłby się biedaczek przejeść i by go brzuszek rozbolał. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki, Finkla, za wizytę i kliczka. Cieszę się, że na plus. :)

Teraz widzę w czym rzecz, ale cóż, już po terminie.

A młodego wilkołaka karmi się oczywiście tym samym, co dorosłego, tylko w mniejszych porcjach. ;)

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Aż chciałoby się zacytować: “A co on jest, k…, robocop?” ;)

 

A poważnie, to bardzo udany tekst. Historia naprawdę ciekawa, intrygująca i emocjonująca. Zaintrygowała mnie postać Blaszanego oraz różne związane z nim “technikalia”. No i zakończenie – genialne. Już byłem pewny, że wyposażony w serce robot zacznie szerzyć miłosierdzie i nawoływać do pokoju, a tu patrz – bierze siekierę i hajda. Bardzo realistycznie i, cóż, po ludzku.

Napisane dobrze, choć momentami przydałoby się więcej obrazowości. Ale to może kwestia gustu.

 

Tych, których nie można było ruszać, do czasu udzielenia im pierwszej pomocy nieustannie łatał.

Ale łatanie to już chyba jest pierwsza pomoc? :)

 

Klikałbym, gdyby było jeszcze coś do klikania.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wizytę, Darcon.

Że też zawsze wojak musi być zalany krwią w takich historiach, krew musi się lać, jak u Tarantino. :(

Cóż, kwestia gustu. Mi się tak podobało, to tak napisałem. :)

A Tarantino zawsze w cenie. ;)

 

Co do drugiej kwestii – wręcz przeciwnie. Skaron uważa, że tylko wybicie wilkołaków zapewni bezpieczeństwo jego córce. Nie podoba mu się to, ale, no właśnie, innego sposobu nie ma.

W drugim przypadku chodziło o podkreślenie tego, że Skaron po raz kolejny robi coś, co nie do końca mu pasuje (bo jest ryzyko, że młody wilkołak i tak nie przeżyje), ale nie widzi innej możliwości. Miało to pokazywać pewien konflikt wewnętrzny u niego.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Oki, rozumiem Was. Zamysł był taki, że bohater rzeczywiście trzymał wilkołaka przez całe lato, a wypuścił dopiero na zimę, bo wtedy skończyły się polowania i mały miał szansę przeżyć. Chowanie młodego przez lato zostawiłem niejako w domyśle, a widać niesłusznie. Było napisać jaśniej, ale cóż, będzie nauczka na przyszłość. :)

W ostatniej scenie bohater nie miał być zdziwiony, lecz raczej otępiały, ale widocznie tak to wyszło.

Dzięki za uwagi!

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki, Staruchu, cieszę się, że się podobało.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ja mam pytanie, bo nigdzie nie było o tym napisane. Czy w przedmowie do opowiadania mam podawać tytuł grafiki czy nie? Bo nigdzie o tym nie ma. :/

Hue, hue, hue. Taki sucharek.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Wybranietz – cieszę się, że zadrżałaś. ;) Druga część opowiadania zaczyna się od informacji, że nastała zima, a wraz z nią skończyły się obławy na wilkołaki (w wyniku czego najemnicy stracili zajęcie i zaczęli rozrabiać w dolinie). Czas, jaki upłynął jest bliżej nieokreślony, ale musi to być kilka miesięcy, dlatego że podczas pierwszej bitwy zimy nie było, a dopiero potem “nastała”.

Wilku, nie bardzo rozumiem pierwszy akapit Twojego komentarza, ten o czasie. :)

Skaron musiał wypaść z chaty, żeby uniknąć ciosu. Następnie stanął sam przeciw 3 oprychom, więc zamknięcie ich w chacie było jedynym, co odwlekało czas jego śmierci. 

Minuskuła – Dzięki. Dopiero co skończyłem Trylogię Husycką, a i Wiedźminy czasem sobie przypominam, więc pewnie Sapkowski gdzieś tam we mnie siedzi. :)

Śniąca – przyjąłem. Zatem czekam jeszcze tylko na Kropkę Akceptacji od Cienia. :)

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za wizytę i komentarz, Wilku. Cieszę, się że dobry i mocny. :)

Główna postać chciała zabarykadować najemników w chacie po prostu dlatego, że ją atakowali, a unikając ciosów znalazła się na zewnątrz. Drzwi były jedynym sposobem na odgrodzenie się od nich i przeżycie.. Ratunek córki musiał poczekać, bo trudno kogoś ratować z mieczem w brzuchu. :) Sytuacja na “polu walki” wymusiła od niego takie a nie inne zachowanie.

Co do odsieczy – druga opcja, oczywiście. Działo się to zaraz po wypuszczeniu wilkołaczka, więc stare wilkołaczysko było blisko.

SPOILER ALERT: okrzyk miał brzmieć jako groźba lub obietnica, taki deal. Ciekawe w takim razie, jak odczytają to inni.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Łojejku, to ja już żem myślał, że coś mam nie tak z głową, bo nie widzę tego, co wszyscy, a Ty tu piszesz, że zmieniłeś zakończenie. xD

Ogólnie niezły tekst, choć narracja jest miejscami nieco chaotyczna. Podobało mi się dużo akcji i nawalanka, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Fabularnie czegoś mi brakuje, albo nie zrozumiałem do końca.

Masz też trochę brakujących przecinków.

 

Pozwoliłem sobie wyłuskać kilka zdań, które wyróżniły się na minus jak i na plus:

 

Dziki warkot zbierającego się do skoku zwierzęcia zagłuszył huk wystrzału.

Tu nie jest jasne, co zagłuszyło co. Owszem, można się domyślić, że huk wystrzału jest głośniejszy od warkotu, nawet dzikiego, ale jak się człowiek musi domyślać, to czytanie traci płynność i przyjemność. :)

 

Rozbieganym spojrzeniem jasnych oczu spoglądał w mrok głębi lasu.

Rozbiegane spojrzenie kojarzy mi się raczej z kimś uderzonym ciężkim przedmiotem w głowę, kto nie może skupić wzroku. Trudno też chyba takim spojrzeniem czegoś wypatrywać.

 

Czarne plamy na śniegu znieruchomiały, wlepiając w niego lśniące oczy.

To z kolei bardzo mi się podobało. Można by rzec, że to taki twist w obrębie jednego zdania. A przy tym bardzo obrazowy.

 

Poczuł jak złość ulatuje z niego, razem z krwią odpływającą z twarzy.

To również fajne. Znów mam wrażenie małego twistu w jednym zdaniu.

 

Nieco pocieszył go widok stojącego nieopodal drewnianego krzyża, który uznał za dobry znak i już miał się przeżegnać, gdy przyjrzał mu się bliżej.

– Kurwa, prawosławny.

XD Nic dodać, nic ująć. :)

Choć IMO taki żarcik trochę się gryzie z powagą sceny.

 

 

– Tak. Nie zaśnij – pożegnał się, posyłając mu ostatnie spojrzenie. Będzie modlił się o to, by ich losy nigdy więcej się ze sobą nie skrzyżowały.

Nie kumam, czemu ojciec powtarza mu, że ma nie zasnąć. Czegoś nie załapałem.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki za pomoc. Czy ma znaczenie, hmmm, pomyślałem, że to doda dramatyzmu. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podbijam!

Jak napisać, że ktoś padł na kolana, a następnie usiadł tak, że tyłkiem uderzył o swoje pięty. Usiadł na piętach? Jakoś mi to nie brzmi. Albo wydziwiam.  :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ani mr. Maras, ani ja, jazdy nie mylimy. A Mr. Maras wyraźnie dał do zrozumienia, że różnicę między husarzem i huzarem widzi i rozumie, a tylko na potrzeby opowiadania postanowił ją nieco rozmyć (nie wiem czy “rozmyć” to najlepsze określenie, ale chyba wiadomo o co mi chodzi).

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Licentia poetica, Rybaku.

Poza tym też mi się wydaje, że na ilustracji jest lekkozbrojny jeździec (nosi mundur, a nie zbroję), któremu Autor domalował husarskie skrzydła i kopię, co, tak mi się wydaje, samo w sobie miało być symboliczne.

Naprawdę jest sens – nomen omen – kruszyć kopie o takie coś? To krótkie opowiadanie fantastyczne, nie powieść historyczna.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Już się nauczyłeś. Teraz pozostał tuning. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Napisane jest po prostu pięknie, podziwiam i zazdroszczę. Research i gwara też zrobiły ogromne wrażenie. Świetnie wkomponowałeś je w opowieść i przekazałeś mnóstwo informacji w formie przyjemnej do przyswojenia.

Jedynie fabuły mógłbym się deczko doczepić. Opis śmierci rodziców bohatera, choć napisany wspaniale, wydaje mi się zbytnio rozbudowany. Dalej – gdzieś w środku akcja spowalnia i zaczyna lekko nużyć, na szczęście nie bardzo. W ogóle miałem wrażenie, że fabuła była tylko pretekstem do zaprezentowania historycznych wydarzeń.

Duży plus za konstrukcję psychiki bohatera, jego uczuć i przemyśleń. Wydawały się bardzo prawdziwe.

Oczywiście klik!

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podobało mi się i wzruszyłem się, zwłaszcza końcówką. :) Bardzo dobrze napisane i zadziałało na emocje.

I teraz tak – z jednej strony rzeczywiście szkoda, że nie wydarzyło się więcej, a z drugiej strony dla takiej formy i celu, jakie przyjęłaś, długość tekstu i ilość wydarzeń była w sam raz. Taki szybki kąsek. :)

Klik.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Się podobało. Napisane nad wyraz sprawnie, a przy tym obrazowo, a w czytaniu wdzięczne jak kłus hus(z)arskiego wierzchowca.

Zgodziłbym się z Rogerem, że w niektórych miejscach można by delikatnie przyciąć, myślę, że te rozmowy są odrobinę przeciągnięte.

Lekki dyskomfort wzbudził też wątek samego “oryginalnego” huzara, który to nagle gdzieś przepadł. Jakoś to jego zniknięcie nie wiązało się z resztą fabuły i wyszło tak dziwnie. No, chyba że się wiązało, tylko ja nie wyłapałem.

Poza tym doczepić się właściwie nie ma czego. Żałuję tylko, że nie opisałeś wyniku finałowego starcia, ale to nie błąd, a tylko kwestia gustu. Domyślam się, że wielu osobom takie zakończenie odpowiada bardziej niż dookreślone.

EDIT: serio poczułem dreszcz, gdy jeździec ruszył na mecha. A ja jeszcze jestem fanem Don Kichota, więc już w ogóle mnie porwało.

Informuję, że tekst zostanie zgłoszony! Do Biblioteki.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dzięki :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Chciałem się przypomnieć, bo chyba moje zgłoszenie nie było uwzględnione.

Nessekantos – Obcy naprawdę dali nam popalić

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podobało mi się. Dobrze skonstruowana fabuła i interesujący twist. Napisane również dobrze, czytało się płynnie i bez zgrzytów (może jakiś niewielki czasem). Nie jestem wielkim fanem s-f, więc tym bardziej zostałem mile zaskoczony.

Mógłbym się jedynie przyczepić tego, że dużo jest w tekście tell, a mało show. Niektóre opisy mogłyby być bardziej obrazowe, np. tutaj:

Zaatakowaliśmy, wbiliśmy się w kordon i przecięliśmy go równie łatwo jak wiązka lasera przecina metal. W mgnieniu oka i z chirurgiczną precyzją.

Podobałoby mi się, gdybyś opisał tutaj jakieś statki obcych rozpadające się w kulach ognia, przecinające przestrzeń kosmiczną lasery itp. itd. Podawanie informacji na dłuższą metę męczy i powoduje nadmiar danych do przetworzenia. A że mózg ma czytelnik tylko jeden, a nie jest podłączony do jakiegoś umysłu zbiorowego (przynajmniej w moim przypadku, za innych ręczyć nie mogę), to może się poczuć przytłoczony. ; )Ale to może bardziej kwestia gustu niż błąd.

 

Plan misji zakładał, że będziemy lecieć dalej, nie zważając na straty wśród związanych walką pilotów. Oni mieli zająć obcych, my mieliśmy rozwalić kosmiczne jajo. Ale – teraz to widzieliśmy – ten plan nie miał sensu. Mogliśmy roznieść obcych. I pewnie by nam się to udało, gdyby nie krążowniki. Ich ostrzał nadszedł bez ostrzeżenia. Nie przewidzieliśmy tego. Szybko skorygowaliśmy nasze założenia i ruszyliśmy w ich kierunku. Potężne działa grawitacyjne mogły zniszczyć tarcze statku-mózgu i przebić jego pancerz skuteczniej niż atomówki, które mieliśmy ze sobą.

Tutaj jeden z nielicznych zgrzytów. Skoro Ziemianie mogli roznieść obcych, to dlaczego taki zły był ten plan? Dalej wspominasz o krążownikach, które są tego powodem. Ok, ale te informacje nie są podane za porządkiem i utrudniają zrozumienie. 

Działa grawitacyjne są lepsze niż atomówki, ale piloci mają ze sobą te drugie. Tak wynika z ostatniego zdania. Później jednak flota używa tych grawitacyjnych właśnie.

Rozumiem, o co w tym fragmencie chodzi, ale jest nieco trudny do zrozumienia bez zatrzymania się. Moim komentarzem starałem się oddać tok myślenia, jakiego doświadczyłem przy czytaniu. Mam nadzieję, że coś z tego zrozumiesz. ;)

 

Pomimo takich lekkich zawirowań tekst zasługuje na Bibliotekę, do której go właśnie zgłaszam.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

I wszystkie te biblijne nawiązania w 5 tys. znaków. No, no. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Księgi Genesis nie, ale może chociaż takiego Listu do Tesaloniczan. ;)

A co do budynków szemranego pochodzenia to prawdę powiadasz. Nawet jeśli nie napadną Cię wilkołaki, to zawsze może sufit spaść na głowę. ;)

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Może ujmę to inaczej: mało się wydarzyło. W zasadzie była to jedna scena. WIlkołaki przejęły kontrolę nad cerkwio-potworo-machiną i ruszyły do boju. Nie znając kontekstu nie wiem, czy mam się tym faktem zmartwić, czy może ucieszyć. Czy jest to coś niesamowitego, czy wręcz przeciwnie – standard i codzienność (choć to pewnie nie, bo wtedy żołnierze nie weszliby do niej tak beztrosko). 

Wadim zginął, ale jest to postać z którą, że się tak wyrażę, nic mnie nie łączy i nie znam jego historii. Ani mnie jego śmierć grzeje, ani ziębi. Stąd odczucie, że jest to pojedyncze zdarzenie, scena czy może prolog, a nie historia, która, jak to historia, winna się toczyć. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

To, jak się skończyło jest jasne, tutaj nie mam zastrzeżeń. Chodziło mi o to, że to pojedyncze wydarzenie, a nie historia. Chciałoby się zapytać: “I co dalej?” Przynajmniej w moim mniemaniu. Ale dobra już tam. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Hmm, w takim razie zostaję przy zdaniu, że coś niecoś więcej by się przydało. Podobnie jak Roger odbieram tekst jako ucięty, jakby było to tylko jedno zdarzenie z dłuższej historii.

Nie zgadzam się natomiast co do powtórzeń. IMO nie ma co przesadzać z szukaniem synonimów, jeśli powtórzenia nie przeszkadzają. Inaczej tekst może tracić na klarowności. A tutaj, przynajmniej mi osobiście, nie przeszkadzają wcale.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Komandir wzwoda. Ano tak, to już nie budzi żadnych skojarzeń. Żadnych. :)

Ja zrozumiałem tak: grupa wojaków pod pretekstem odsuwa od siebie Wadima, który nie jest wtajemniczony w ich ukrytą agendę. Wchodzą do cerkwi, przemieniają się w wilkołaki i używają cerkwi jako jakiejś machiny bojowej. Bo te wszystkie dziwne stwory porywające żołnierze, to byli właśnie tacy przemienieńcy.

Ewentualnie druga opcja: żołnierze wchodzą i zostają zabici przez wilkołaki, które zaczynają operować cerkwią. A Wadim przeżył, bo miał szczęście w nieszczęściu.

Tylko że jakoś nie jestem przekonany, że o to chodziło. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Jak przeczytałem komwzwod, to zacząłem liczyć na nieco inny gatunek literacki. Ale cóż, fantastyka też może być. ;)

Czemuż, ach, czemuż, droga Finklo, nie rozwinęłaś tego tekstu! Zwłaszcza, że zostało jeszcze pyat tysyatz znakow. Zaciekawił mnie, a później nagle skończył niestety. 

Wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałem zakończenie. Albo zrozumiałem, ale nie jestem pewien, że czy o to Ci chodziło.

Tekst dobrze napisany, ale to, jak już ktoś zauważył, tautologia w przypadku Twoich opowiadań. Na początku tylko trochę myliły mi się imiona postaci.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

No po prostu świetne! Bardzo zabawne, a przy tym ciekawe, intrygujące i dobrze napisane. Fabuła dobrze skonstruowana, spójna i pełna. Przyznam, że spodziewałem się, że książę okaże się amatorem macek, ale nie tej drugiej puenty, a tym bardziej nie przyszło mi do głowy, że będą dwie. :)

 

podniósł ów magiczny przedmiot i nabożną czcią

Tu zabrakło literki “z”, może to ta literówka, której szukasz.

 

– Zabierajcie te łapy! – zaprotestował Wizyr, krzywiąc się z obrzydzeniem na myśl o lizaniu dojarki po rękach.

Traktuj to, co teraz napiszę tylko jako bardzo luźną sugestię – pomyślałem, że fajnie byłoby tu zaznaczyć, że np. ta ręka była spocona, brudna i porośnięta długimi czarnymi włosami. ;) Albo coś innego w tym stylu, żeby zadziałać na zmysły.

 

To nawet mogłoby tłumaczyć ciągłą obecność macek u księżniczki, gdyż z racji swojego fachu, denat powszechnie zwany był Pijawką.

heart

 

Biegnę do Biblioteki!

 

Edit: tak się składa, że pamiętam też “Dla dobra kraju”, choć czytałem już dość dawno, więc myślę, że i nawiązania załapałem.

 

Edit edit: księżniczka w tego typu opowieści brzmi zdecydowanie lepiej niż księżna, nawet jeśli to określenie nie jest 100% odpowiednie z historycznego punktu widzenia.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podoba mi się Twój bezpośredni, konkretny styl. Początek tekstu mnie zaciekawił, dalej niestety mniej. Niestety opowiadanie roi się od błędów wszelkiej maści, choć przynajmniej ortograficznych nie zauważyłem. Ale literówek, brakujących przecinków i dziwnych sformułowań jest niestety dużo.

Jeśli chodzi o fabułę to zgadzam się z Stn’em, że niewiele się działo. Ani rozrabiające świnie (choć wzbudziły ciekawość, do czego to wszystko zmierza), ani rozmowa z Boguśką o jej lubym nie wiążą się z głównym motywem tekstu, który to motyw został zaczęty, a nie został dokończony czy choćby rozwinięty. Chociaż podobał mi się pomysł z babuleńką z wiejskiej chaty, która okazuje się być ważnym generałem. Szkoda, że nie został rozwinięty.

 

Na czoło opadły jej włosy w kolorze wyblakłego fioletu

Rozumiem, co miałaś na myśli, ale to brzmi, jakby te włosy spadły na nią gdzieś z góry. :)

 

Pogoda ładna, w chałupie zrobione co ma być tom pomyślała żem pójde

Z tego co się orientuję w gwarze, to zarówno “żem” jak i “tom” wskazuje na czas przeszły. Zatem albo “to żem pomyślała”, albo “tom pomyślala”.

 

Mira uśmiechnęła się tylko na no.

“Na tak”?

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Wydaje mi się, że “rozgrzewająca” a “rozgrzana” to subtelna, acz chyba znacząca różnica. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Innymi słowy koszmarne dno, że gorzej już się nie da.

Tego nie napisałem, bo i tak nie uważam. Co do reszty – myślę, że skrajne opinie są bardzo subiektywne. Może więcej powie Ci “średnia” z opinii w komentarzach. Nie masz więc co się tak przejmować akurat moim odbiorem.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Jakiś pomysł jest, ale całość niespecjalnie przypadła mi do gustu. Mam wrażenie, że fabuła nie została dobrze przemyślana i jest nieco chaotyczna, a przy tym niewiarygodna. Nie wzbudza też emocji i zabrakło wyraźniej zarysowanego bohatera. 

Sama narracja niezbyt składna mi się wydaje. Poniżej kilka konkretów (wybacz jeśli się czepiam za bardzo, ale to mi się rzuciło w oczy):

 

Oparty o zimny mur zakonnej celi stary Kacper Kobza wpatrywał się w niebieskie oczy Wrońskiego. 

Niedoszły furtian, powstaniec listopadowy, kuternoga, co to już szabli utrzymać nie zdoła, czekał na tę chwilę całe swoje życie. Wreszcie wypełni przyrzeczenie.

− Będą cię ścigać. Wiedzą, że masz dokumenty dla Langiewicza − odezwał się do chłopaka.

W pierwszym zdaniu po “zakonnej celi” powinien być przecinek i nie jest to tylko błędzik interpunkcyjny, ale sprawia, że zdanie zlewa się w jedno i to przeszkadza w odbiorze, zbyt dużo informacji obok siebie.

W dalszej części akapitu nie wiadomo, do którego z rozmówców odnosi się fragment od słów: “Niedoszły furtian (…)” Może było gdzieś wcześniej napisane, kogo mogą opisywać te słowa, ale weź pod uwagę, że czytelnik jest nowy w Twoim świecie i nie zna dobrze postaci, dobrze na tyle, żeby identyfikować je po przymiotach czy faktach z życia.

Wroński skinął głową, przeżuwając otrzymany podpłomyk.

I tu jest dopiero wyjaśnienie o kogo chodzi. IMO trochę późno.

 

Wyruszyli tuż przed brzaskiem. Puszcza wyglądała dziwnie niesamowicie.

myślę, że albo jedno, albo drugie, bo trochę masło maślane. ;)

 

Podsumowując – ciekawe pomysły, ale wykonanie mi nie podeszło.

 

 

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Feneris – Miałem czołg

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Fajny ten obrazek. A pieseł jaki zadowolony!

 

A opowiadanie bardzo mi się spodobało, jest naprawdę dobrze napisane, w tym styl narracji zasługuje na wyróżnienie.

Nie do końca rozumiem tylko jedą rzecz – dlaczego czołg z carskim żołnierzem, który miał wysiedlić bohatera, miał namalowane polskie godło, skoro to czerwone gwiazdy są w tym świecie oznaczeniem najeźdźców. Myślałem, że może czołg z orłem miał ostrzec mieszkańców przed zbliżającym się wrogiem, ale wtedy dlaczego carski żołnierz w nim siedział i dlaczego bohater go zabił.

 

Westchnął przeciągle, wypuszczając słup pary z czubka korpusu

Czubek korpusu to nienajlepsze sformułowanie. Czubek to chyba ostry raczej, a ten czołg nie ma ostrego zakończenia.

 

– Uszanowanie – zawołałem donośnie.

Nie chcę się wtryniać w Twój tekst, ale tu aż mnie po oczach bije, że fajnie byłoby, żeby bohater zawołał “Pochwalony!”.

 

Równowagę dzięki ręce owiniętej wokół jednej ze skierowanych w niebo luf

Makabryczny widok. Ręka owinięta wokół lufy musiałaby nie mieć kości. ;) Może “dzięki dłoni zaciśniętej na lufie”?

 

Klik do Biblioteki.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Całkiem niezłe, dobrze napisane. Tyle tylko, że bardziej jest to fragment większej całości niż zamknięta opowieść. Wstęp może trochę przegadany, chyba nie łączy się z fabułą.

Na plus zdecydowanie świat, mechanizmy nim rządzące, a także połączenie wilkołaka z robotem i lupisoma (rozumiem, że to Twój autorski pomysł).

 

Zima na dobre na dobre opanowała Bruensk 

powtórzenie

 

Wędrowiec niestrudzenie brnął przez kopce sześcioramiennych gwiazd, zastanawiając się, czy istnieje coś piękniejszego od symetrii kryształu.

Jak dla mnie przekombinowane. :) Zwłaszcza “kopce sześcioramiennych gwiazd” jako zaspy. 

 

Zittgaist

To celowe czy chodziło Ci o Zeitgeist?

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dziękuję za wyjaśnienie. Chodziło mi o to, że IMO dla każdej możliwości zakończenia powinna istnieć jakaś przesłanka i tu właśnie leży pies pogrzebany. Inaczej niedookreśloność jest zbyt niedookreślona.

 

(Jeśli powyższy akapit wygląda tak, jakbym powtarzał to, co pisałem we wcześniejszym komentarzu tylko po to, by użyć frazeologizmu z psem, to dlatego, że tak właśnie było. ;))

 

Ale mniejsza z tym. Ogólne tekst świetny i chętnie przeczytam coś więcej Twojego autorstwa.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Świetnie napisane, czytało się lekko i z prawdziwą przyjemnością. Podobał mi się klimat i mroczność, skontrastowana z dziecięcym widzeniem świata.

Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju i nie pozwala z czystym sumieniem kliknąć Biblioteki – chodzi o zakończenie. Rozumiem, że niedookreśloność polega na tym, że nie wiadomo, czy jakiś pies był, a jak był to jaki, czy to może dziewczynka jest jakimś krwawym stworem, czy jeszcze coś innego. Tylko nic o tym nie świadczy. Skoro ciało miało na sobie ślady psich zębów, to znaczy, że to jednak pies, a nie siostra zamordowanego. Jeśli to jednak ona, to przydałaby się jakakolwiek przesłanka we wcześniejszym tekście, która by na to wskazywała. Jeśli ja czegoś tu nie łapię, to upraszam o wyjaśnienie, bo nie daje mi to spokoju. ;)

Edit: nie chodzi mi o to, że wszystko musi zostać wyjaśnione, tylko o to, że jeśli możliwych rozwiązań jest kilka, to coś powinno wskazywać na każde z nich. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Też myślę, że z nowym obrazkiem i puentą jest zdecydowanie lepiej!

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Całkiem fajne i zabawne. Jeśli mogę coś zasugerować, to wg mnie tekst dużo by zyskał, gdyby dialogi wystylizować na gwarę góralską. Wyobraziłem sobie rozmowę o futurystycznych technologiach w takiej właśnie mowie. :)

Edit: a ten robot w tle to myślałem, że któryś z kumpli bohatera postanowił swoim wynalazkiem przebić jego szczudła. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Proszę, Satan. ;)

Może “zaczynam robić się senna” byłoby bardziej zrozumiałe.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

W dużym stopniu zgadzam się z przedpiścami. Na początku tekst napisany pięknie i opowieść zaczęła się ciekawie. Ale tylko przez jakieś 2/3 rozumiałem o co chodzi, później niestety nie za bardzo. Zrobiło się zbyt enigmatycznie. A gdyby tak te pozostałe 3000 znaków wykorzystać do rozwinięcia tekstu? ;)

 

Słyszę dobrze mi znany dźwięk kosy. To wizg rozpędzonego ostrza.

Miałem nadzieję, że wujek kosiarz rozpłata napastnika. ;)

 

Mówiąc szczerze, to na początku wręcz bolało od zimna, ale teraz jest już lepiej. Zrobiło się jakby cieplej, choć zaczynam zasypiać.

Przechadzam się pod blaszanym dachem i dostrzegam kosobota.

Tu trochę niespójnie, bo najpierw dziewczynka zasypia i w ogóle zdaje się mieć objawy hipotermii, a później nagle się przechadza.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

IMO wersja Stna jest rzeczywiście bardzo dynamiczna, a przy tym oryginalna i dzięki temu, pardon my French, oczoj**na. Podobałoby mi się, byle nie używać takiej formy zbyt często, a tylko w wyjątkowych okolicznościach.

A żeby było bezpieczniej w kwestii poprawności, a przy tym dynamicznie, to moja propozycja jest taka:

– Złodzieje! – wrzasnął wujek.

Po prostu. Nawet bez “nagle”, bo w sumie chyba trudno wrzasnąć nie nagle. :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Noo, nie taki znowu kloc! Znaków niby dużo, ale czyta się lekko i przyjemnie. Opowiadanie bardzo interesujące i intrygujące. Utożsamiałem się ze słuchaczami Nima, którzy nie pozwalali mu przerwać opowieści.

A żeby było merytorycznie, to poniżej uwagi:

 

Sny z matką w roli głównej przestały mnie nawiedzać.

Nie pasuje mi tu wyrażenie “W roli głównej”. Wydaje mi się, że takiego określenia można użyć, jeśli piszemy o czymś z przymrużeniem oka lub sarkastycznie, nie wtedy, kiedy opowiadamy o czymś poważnym i bolesnym.

 

Gdy oddaliłem się na tyle, że poczułem się bezpiecznie, mięśnie mi sflaczały i mało nie upadłem. To był właśnie pierwszy raz. Wtedy już wiedziałem, że nie ostatni.

Tu mu brakuje wyjaśnienia, co takiego w tym przeżyciu sprawiło, że Nim postanowił kontynuować złodziejski proceder. “Sflaczenie” nie brzmi jak coś kuszącego, co chce się powtarzać. :)

 

W końcu, po kolejnej połajance, nie wytrzymał, widziałem, że miarka się przebrała, i że ma tego serdecznie dość. Przez jakiś czas przestał mi truć nad uchem, choć nadal robiłem to samo. Nie liczyło się nic poza tym uczuciem, gdy działałem ponad wszystkimi zakazami. Ale ta chwila spokoju, była tak naprawdę ciszą przed burzą. 

Troszkę chaotycznie rozmieszczone zdania, bo najpierw piszesz o reakcji ojca (Przestał mi truć nad uchem), potem o odczuciach Nima (Nie liczyło się nic poza tym uczuciem), a potem znowu o ojcu (Ale ta chwila spokoju…). 

 

Zamieszkałem w dzielnicy rzemieślniczej, w domu znajomych brata mistrza kowalskiego, u którego pracował ojciec.

Dom znajomych brata mistrza, u którego pracował ojciec. Zawiłe. :) Może ja jestem mało domyślny, ale musiałem się zatrzymać i zastanowić o kogo chodzi, a to zaburza płynność czytania.

 

W tartaku pojawiłem się tylko raz. Kompletnie nie nadawałem się do ciężkiej fizycznej pracy. I śmiało mogę stwierdzić, że to był o jeden raz za dużo.

Podobny chaosik z układem zdań jak wyżej. Owszem, jest to zrozumiałe, ale zaburza płynność czytania.

 

Zacząłem niepewnie i niewinnie, ale szybko okazało się, że idzie mi gładko. Nie miałem problemu z przechodniami, czasem okradałem kramy kupieckie, a gdy miałem szczęście, to i szlachcica udało mi się obrabować.

Przydałby się jakiś przykład skoku, najlepiej barwny i w jakiś sposób wyjątkowy.

 

 

Wyglądali jak my, ale inaczej.

Hmm… :)

 

Zdawało się nawet, że nieco odpuścili, choć jeszcze czasami spotykały mnie nieprzyjemne sytuacje.

Strasznie łatwo się poddali jak na bandziorów i morderców.

 

Przestałem logicznie myśleć.

Tu się może czepiam, ale IMO lepiej brzmiałoby “Przestałem myśleć logicznie”.

 

Należeliśmy do ludzi niezwykle ostrożnych, dlatego nie widywaliśmy się zbyt często.

Raczej zwyczajowe zachowanie Nima nie świadczy o nadmiernej ostrożności…

 

Położyła mi dłoń na policzku i delikatnie przejechała nią po kilkudniowym zaroście.

“Przejechała” trochę zgrzyta. Może “pogładziła” albo coś?

 

Szybkim ruchem wyciągnąłem grube, tlące się jeszcze polano i cisnąłem w jego bok.

Docisnąłem do jego boku?

 

Trochę też zachowanie bohatera było niespójne. Czasem zachowuje się jak osobnik antyspołeczny i impulsywny, a czasem jak wrażliwy i ostrożny.

Pomimo tych uwag tekst mi się podobał, większych błędów nie zauważyłem i klikam Bibliotekę.

 

 

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Co do dialogów – chodzi mi o wypowiedzi typu:

 Za kwadrans wyruszamy, a trzeba jeszcze zęby wymyć. Niemcy zawsze świecą kulturą osobistą, zwłaszcza tutaj, na tym przedpolu Europy. Rolf nakarmiony?

– Nic się nie zmienia… – (…) – Zdychają z głodu, zżerają ich choroby, więc mają jeden cel – przedostać się do Zjednoczonej Europy. Do naszego Eurolandu. Niekiedy im się to udaje… Czujność, chłopcy!

Dla mnie brzmi to zbyt “ładnie” jak na wydawanie rozkazów. Tak mógłby mówić jakiś wysoko postawiony “Hauptmann” czy ktoś taki w czasie przemówienia albo konferencji prasowej. :) Trudno mi sobie wyobrazić, żeby dowódca mówił tak do żołnierzy. Ta druga wypowiedź to dodatkowo ewidentne informowanie czytelnika, bo o tych sprawach żołnierze muszą doskonale wiedzieć. 

Jeśli Kluge jest dowódcą małego oddziałku, odpowiednika drużyny, jak napisałeś, to tym bardziej spodziewałbym się po nim słów o wiele mniej górnolotnych. Bardziej czegoś w stylu “Brać d*** w troki.” ;)

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podobało mi się. Napisane lekko i przyjemnie, całkowicie zrozumiale, bez zbędnego zagmatwania.

“Kalendarz” odebrałem na początku jako wydarzenia przed i po roku “0”, kiedy zdarzył się wypadek. A takie kosmiczne liczby tłumaczyłby rozwój medycyny, która przecież umożliwia nawet klonowanie, więc czemu nie długowieczność. W dalszej części tekstu przestało mi się to zgadzać, więc dałem sobie spokój i skupiłem się na fabule. W komentarzu przeczytałem o co chodziło z tymi datami i pomysł mi się podoba, ale szkoda, że nie był jaśniej pokazany, bo nikt chyba nie załapał. :)

Fabularnie fajny pomysł i niezła puenta, choć nieco mało intensywna. :) Jakoś spodziewałbym się czegoś więcej. Owszem, strata oka to nie błahostka, ale jednak mam wrażenie, że czegoś brakuje, że opowieść jest niedomknięta.

Na Bibliotekę oczywiście zasługuje, więc klik mentalny ode mnie. ;)

Rysunek super!

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Całkiem fajne opowiadanie, dobrze się czytało i przyjemnie. Podobało mi się też połączenie motywu holokaustu/nazizmu i jakże aktualnej kwestii imigracji.

Brakło mi jednak jakiejś konkretniejszej fabuły i zakończenia, w zasadzie można by stwierdzić, że ten tekst to bardziej obraz niż opowieść. Ale podejrzewam, że taki właśnie był jego cel.

Na początku jest lekki chaos z imionami ludzi i zwierząt, musiałem się wrócić, żeby załapać kto jest kto i na ilu nogach chodzi. ;)

Dialogi wyszły trochę nienaturalnie, czasem brzmiały bardziej jak jakaś broszura propagandowa, niż normalna rozmowa. Ale znowu – chyba taki miał być styl tego tekstu.

 

Rolf jeszcze nie odpoczywał. Wilczurowi należał się przynajmniej kwadrans oddechu na zregenerowanie sił. A on sam przestudiuje ważną wiadomość od brata. Zaaferowany przygotowaniami do nocnej libacji, rzucił tylko na nią okiem.

W tym fragmencie zdania nieco chaotycznie rozmieszczone, utrudniają odbiór.

 

Pomimo powyższego narzekactwa tekst mi się podobał i bym klikał, gdyby było jeszcze coś do klikania.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Przeczytałem tylko pierwszą część, bo niestety nie rozumiem o co chodzi. Może też dlatego, że ja się na tym cyberpunku kompletnie nie znam.

Ale napisane ładnie i bez błędów.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Nowa Fantastyka