Profil użytkownika

Informuję, że do odwołania nie przyjmuję zaproszeń do betowania (wyjątek to ci, którzy mnie betowali). 

 

Moje ślady poza portalem fantastyka.pl:

 

Na straganie w dzień targowy – http://szortal.com/node/10600           

Jest zabawa, muszą być straty – http://silmaris.pl/silmaris-3-2016/         

Z nocą polarną pod rękę – http://silmaris.pl/silmaris-32017/        

Pociąg do Lechii – http://www.magazynfantom.pl/wydania/fantom-nr-3-wrzesien-pazdziernik-2017,56.html   

Dębowy Świat – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2017/09/Magazyn_Bia%C5%82y_Kruk_-_NR_1_lipiec_-_wrzesie%C5%84_2017.pdf          

Jestem najszybsza – wersja audio – czyta Aleksander Bromberek – https://www.youtube.com/watch?v=i5YiUl1huQk   

Wakacje dla potwora – http://silmaris.pl/wydanie-specjalne-bajki/  

Od kuchni, czyli dni otwarte w Akademii – http://szortal.com/node/14045  

Potęga Orlich Gniazd – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2018/09/Magazyn_Bialy_Kruk_-_NR_5_lipiec_-_wrzesien_2018.pdf  

Norddragen – https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/ 

 

I jeszcze nowość – artykuł w tutejszej publicystyce: Fantastyczne podróże – Ziemia nie z tej Ziemi – https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842777  

 

Coś nowego – mój debiut w roli recenzenta: Recenzja książki “Świt między dobrym i złym” – http://silmaris.pl/silmaris-4-2018/  


komentarze: 6591, w dziale opowiadań: 4529, opowiadania: 1832

Ostatnie sto komentarzy

 Moja Mama jest w połowie i na ten moment do powiedzenia ma mniej więcej coś takiego: na początku ją książka denerwowała (nie pytaj, nie doprecyzowała), ale przecierpiała i teraz stwierdziła, że to bardzo fajne jest. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Na pięć minut Was tu zostawić… ;) 

 

Jurorko Kam_mod, dziękuję za komentarz. Opowiadanie powinno bronić się samo. Jeśli w Twoich oczach tak nie jest, to trudno – nic już, zwłaszcza w tej chwili, na to nie poradzę. Biorę więc na klatę krytyczne elementy (nie mogę obiecać, że w przyszłości się poprawię, ale obiecuję, że będę się starać), za dostrzeżenie pozytywnych kłaniam się. 

 

Asylum, dziękuję pięknie za obronę :) Jak już sama zauważyłaś – różnimy się podejściem, poglądem, postrzeganiem, więc nic dziwnego, że reakcje też są różne :) Ale mieć taką fankę jak Ty, to sama przyjemność i każdemu autorowi takich życzę :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

CM, Black_cape – dziękuję :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Po pierwsze – wyszłaś, Autorko, poza ramy czasowe określone w konkursie.

 

Po drugie – pogubiłam się z tymi datami. I o ile jeszcze łapię jakieś wizje przyszłości, które pokazuje plazma, to nie łapię przeskoku z 1971 do 2012. No i z tych mikro-scenek przedstawionych w notatkach bohatera nic nie wynika, co powoduje, że całość zatraca sens. Na myśl przychodzi pytanie – co chciałaś tu pokazać?

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Z wielką przykrością to piszę, ale ta opowiastka jest napisana fatalnie pod każdym możliwym względem. Leży nie tylko wykonanie (każdy możliwy błąd i usterka się tu znalazły), ale i fabuła. Nie wiem, ile masz lat, Autorko, ale tekst wygląda jak wymyślony przez młodszą nastolatkę. Ponadto nie widzę tu ani SF, ani technologii, która kwalifikowałaby tekst spełniający wymogi konkursowe.

Jeśli lubisz wymyślać historie i pisać, to fajnie. Jednak jeśli chcesz to robić tak, by inni chcieli to czytać, to musisz się jeszcze dużo nauczyć. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Hm, nie widzę w tym tekście nawiązania do tematyki konkursu. Nie widzę żadnej technologii, żadnych wynalazków. To czyste fantasy. Dla mnie kolejnym minusem jest fakt, że to próba retellingu historii o smoku wawelskim, która wypada słabo. Zabrakło tu jakieś oryginalności i świeżości. Poza tym bohater jest kretynem i czytając jedynie zgrzytałam zębami. Wybacz za te mocne słowa, ale tak to odebrałam. Aby wykreować zabawnie głupkowatego huncwota, który wzbudziłby sympatię, trzeba trochę więcej. Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że się jeszcze tego nauczysz. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

I znów jeden z moich faworytów. Bardzo spodobał mi się ciężki klimat opowieści. I mam tu na myśli mieszankę, którą stworzyłeś z czasów, realiów działania kompanii, Makau i losów bohatera. Zgrane tu jest wszystko mocno i wyraźnie. Na plus też jak dla mnie brak happy endu, bo chociaż lubię szczęśliwe zakończenia, to jednak takie tragiczne od czasu do czasu są potrzebne dla równowagi. Historia wciągnęła i nie chciała wypuścić. Brawo.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W sumie miałeś całkiem ciekawy pomysł i nawet przez chwilę zastanawiałam się, co z tym tekstem zrobić. Jednak parę elementów przeważyło szalę na niekorzyść. Dużo jest patosu, mało głębszych emocji, o które aż się tu prosi. Do tego zachowanie polityków dla mnie mało przekonujące i zakończenie jakby zbyt pospiesznie napisane, nie do końca przemyślane. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przyznaję, że czytało mi się ciężko i przez tekst raczej brnęłam niż leciałam. Sporo ustetrek (dlaczego wciąż nie poprawione?), zmienna narracja, przegadanie. Gdzieś w tym wszystkim utonął nie taki zły pomysł. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Z jednej strony byłam pod dużym wrażeniem, z drugiej tekst wydał mi się bardzo obcy i daleki, przez co w ogólnym rozrachunku jednak bardziej obojętny. Wrażenie z pewnością zrobiło na mnie podejście do detali, obrazowość, klimat. Jednak pogubiłam się kto jest kim i jaki przyświeca mu cel, poza ogólną walką o władzę i pokazanie, kto jest lepszy/silniejszy. Tak to przynajmniej zapamiętałam. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wybór zostawiam Tobie. Przecież nie będziemy się na rodzaj szyfru umawiać. Co to za zabawa, jak mi ją ułatwisz ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Z tym tekstem miałam spory problem – pogubiłam się w panującym w nim chaosie. Plus nie widzę retrowizji, bardziej zakrawa mi tu wszystko na jakąś magię. Chociaż były momenty, gdy zdawało się, że historia pójdzie w jakąś ciekawą stronę, to jednak po chwili wszystko znów się rozmywało.

Jak sam przyznajesz, to Twój debiut literacki – i za to brawa. Nie poddawaj się, pracuj więcej, korzystaj z portalu, a liczę, że kolejne teksty będą tylko lepsze. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Szczerze mówiąc, ja tego pomysłu nie kupuję i nie za bardzo rozumiem, co tu się tak naprawdę stało. Dostrzegam pewien zamysł i potencjał w chemii zamiast techniki, ale potencjał ten moim zdaniem został zaprzepaszczony wykonaniem. I nie mam na myśli samych technikaliów, ale poprowadzenie fabuły. Zgubiłeś gdzieś swój pomysł w nie do końca dobrze poskładanym świecie i strzelance przy bunkrze.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pokręcone jak zwinięty wąż australijski i absurdalne, ale absurdem leżącym w granicy mojego zrozumienia. Przyznaję, że ubawiłam się zdrowo w trakcie lektury. Dowcip może nie topowych lotów, ale w zupełności wystarczający, by zabawić czytelnika. Postaci przerysowane w sam raz – udało się zachować pewną równowagę i nie popaść w totalnie kiczowatą skrajność.

Techniki jak na taką awanturę też w sam raz.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak dla mnie dobrze wyszła Ci stylistyka. Archaizacje ładnie podkreślają klimat epoki i awanturniczej opowieści. I tym moim zdaniem tekst wygrywa. Pomysł na fabułę też ciekawy, chociaż wszystko toczy się bardziej w kulisach niż na „froncie” i jest raczej prosty, bez zakręconych intryg. Ciekawie też wykreowałeś postaci. I w sumie nie wiem, dalczego, ale jakoś najbardziej przypadł mi do gustu Francuz. Jego osoba mnie zaintrygowała i przykuła uwagę.

Generalnie jedno z lepszych opowiadań biorąc pod uwagę całość, w tym podejście do tematu konkursu.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czekam więc z niecierpliwością. Sama chętnie sprawdzę, jak to wyjdzie :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję, jurorko Finklo :) 

 

Wszystkie zarzuty przyjmuję, tym bardziej, że zwłaszcza z braku wyrazistszej akcji sama od początku zdawałam sobie sprawę. Jednak butnie powtórzę, że i tak czuję się wygrana – samą możliwością napisana tego tekstu :) I proszę mi tu żadnymi brzytwami nie wymachiwać, ostre przedmioty trzymamy z daleka od miłych dziewcząt i ich prostych przygód ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ech, zdaje się, że ubiegłaś mnie o minuty.

Ha, dobrze zrobiłam pomijając kolejkę :D

 

Kurczę, już po tytule poznałaś, o czym to będzie? No i nici z zaskoczenia… ;-)

Bo należysz do osób, co do których czuję, że nadajemy na tych samych falach i wiele potrafię złapać nie tylko między wierszami, ale i z półsłówek, czy tytułów ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie pozwolę, żeby Finkla pierwsza wstawiła pod moim tekstem jurorski komentarz, w końcu nasz konkurs zakończył się wcześniej :D 

 

Jakoś tak po zerknięciu na tytuł, zaczęłam zastanawiać się, czy będzie tu gdzieś komputer. I nie zawiodłam się – prawdziwa druidzka technologia w pełnym rozkwicie. A jak pięknie wpłynęła na historię świata!

O wykonaniu nawet nie będę wspominać, bo jest jak zawsze lekko (no, może poza niektórymi imionami, które musiałam za pierwszym razem składać jak przedszkolak po literce), z humorem, z polotem. Wracając do imion – rewelacja, od razu wiadomo kto jest kim i czym się zajmuje. I nawet nie przeszkadzały mi automatyczni nasuwające się nawiązania do historii o Asterixie i reszcie zgrai. Przy takiej ich popularności wydaje mi się to nieuniknione przy podobnych próbach.

Finklowy humor jest zdecydowanie mój, więc kupiona zostałam tym tekstem w całości. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje zwyciężczyniom i wyróżnionym! 

Gratulacje Finkli i jurorom :)

 

Asylum, ja moją wygraną w tym konkursie mam od samego początku – było nią napisanie tego opowiadania. Jak pisałam w przedmowie, gdyby nie pomysł Finkli, nadal miałabym napisane ze dwa pierwsze akapity i nie wiem, czy i kiedy bym to skończyła. Ale dzięki i wzruszonam bardzo taką wiernością czytelnika :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tak w ogóle Ostryga powstała właściwie po to, by zwrócić uwagę na “Opowieść…” i była raczej taką literacką wprawką, a nie wielkim, przemyślanym, całościowym opowiadaniem. Mam nadzieję, że to akurat zadanie spełniła. I dopowiedziała co nieco do historii Mikrosa, Herona i Paulusa.

Niech Ci będzie :) Spełniła. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mimo poczucia sporego podobieństwa do filmu Wanted z tymi wiadomościami zapisanymi w przędzy (tu kryształy, tam supełki), czytało mi się całkiem przyjemnie. I o ile Edmund bardziej swoją miałką postawą irytował, o tyle pokazany przez Ciebie świat przypadł mi do gustu. Może i nie przedstawiasz wynalazku ludzkości, ale pokazujesz całkiem sprawne zaadoptowanie i wykorzystanie tej obcej technologii. Podoba mi się też pomysł na fabułę – tu nie ma prywatnych interesów, ale dbałość o miasto, o społeczeństwo.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jeden z tekstów, z którymi mam największy problem. Podskórnie wyczuwam, że coś w nim siedzi, ale za chińskiego boga (ani żadnego innego) nie widzę tego. Jest to jedna z najbardziej chaotycznych i zamotanych w nieczytelne dla mnie, zbyt abstrakcyjne metafory opowieści, jakie do tej pory czytałam. Dostrzegam pojedyncze elementy, rozpoznaję inspiracje, nawiązania, ale nie składają mi się one w żadną konkretną całość.

Powyższy osąd nie oznacza, że tekst jest zły (lub ja całkiem głupia – bo tak też można pomyśleć). Po prostu najwyraźniej nie nadajemy na tych samych falach.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Miałam z tym tekstem pewien problem. Gdzieś w tle są wynalazki, które jakoś zmieniły kształt świata i układ sił. Jednak no właśnie – pozostały daleko w tle, jako pewne ledwo wspomniane ozdobniki, bez których opowieść by się doskonale obeszła. To, co pozostawiłeś w głównej historii nie ma moim zdaniem nic wspólnego z retrowizjami, pozostawiasz jedynie bliską magii alchemię, a intryga też w pamięć nie zapada. Tekst nadrabia trochę porządnym wykonaniem, przez co czytało się szybko i z jakimś tam zainteresowaniem. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przyznaję, że świetnie się bawiłam przy lekturze tego opowiadania – przynajmniej do pewnego momentu. Poziom i rodzaj absurdu przyswajalny przeze mnie, co uczyniło go zrozumiałym.

Bardzo ciekawy pomysł, jak dla mnie nieco „antyretrowizyjny”, bo pokazujesz wynalazek i nie to jak on zmienił świat, ale jak jego odrzucenie to zrobiło. To odwrócenie dodało sporej dawki świeżości do dobrze znanych, choćby z Flinstonów, motywów. Do tego na swój sposób podobała mi się postać głównego bohatera. Ciekawie nakreśliłeś chłopaka i jego rozterki.

A teraz największy minus, który w moich (i pewnie nie tylko moich) oczach przekreślił szanse na przychylniejsze spojrzenie. Śmieszki śmieszkami, ale tym razem z hasłami i nazwami nawiązującymi do tragicznych elementów historii wyszedłeś daleko poza pewną granicę. Nie wiem, dlaczego tak zrobiłeś, ale jestem pewna, że tekst i humor obroniłyby się bez tych nawiązań. Dlatego szkoda, że jednak się nie pohamowałeś. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Napisane z pewnym rozmachem, ale jak na mój gust za bardzo przypominające komiksy i to te amerykańskie, kiczowate o „superbohaterach” (pewnie narażę się tu teraz wszystkim ich miłośnikom, ale nic nie poradzę, że nie lubię). Dla mnie to największy minus opowiadania. To też sprawia, że opowieść pod różnymi kątami jest mało oryginalna i nie porusza (przynajmniej mnie).

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jestem pod wrażeniem. Od momentu ukończenia lektury wiedziałam, że to opowiadanie będzie w mojej ścisłej czołówce.

Jest tu pełna historia, która pokazuje dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam w tym konkursie, wpływ technologii na świat i jego kształt.

W pewien sposób tekst jest prosty, minimalistyczny, bez zbędnych ozdóbek i rozdmuchania, a jednak niezwykle wpływający na wyobraźnię i obrazowy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Całkiem fajne opowiadanie. Fabuła może nie porywająca, ale czytało mi się całkiem spokojnie. Lepiej by poszło, gdyby wykonanie było lepsze, ale i tak muszę przyznać, że robisz postępy i nawet z interpunkcją, wciąż jeszcze kulejącą, jednak jest coraz lepiej.

Pomysł miałeś całkiem ciekawy, intryga niezła, chociaż odniosłam wrażenie, że odrobinę przeładowałeś całość wynalazkami. Z postaciami wyszło różnie, ale czołowe wykreowane dobrze.

Przyznaję, że na pewnym etapie Twój tekst był w mojej pierwszej dziesiątce, z której został później wyparty – ale było blisko. Popracuj więcej nad technikaliami i będzie tylko coraz lepiej. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Szczerze mówiąc, bardziej podobało mi się pierwsze opowiadanie i osobiście żałuję, że zastąpiłeś je tym.

Nie da się ukryć, że masz dar do tego typu narracji i jakkolwiek ta łajza by nie była irytująca, to jego wywody czyta się z zainteresowaniem. Generalnie lektura całkiem przyjemna, aczkolwiek nie rzucająca na kolana.

Mam jednak pytanie – jak okulary wpłynęły na historię? Jakoś lepiej mi się to widziało w wykonaniu siedmiomułów z „Opowieści o wodzie i ogniu”. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Po pierwsze – dlaczego tekst nie jest wyjustowany? Jak ja nie lubię czytać takich poszarpańców… (ech, tyle po zakończeniu konkursu, a ten punkt komentarza wciąż aktualny).

Po drugie – magia to nie technologia/nauka i tu będę kręcić nosem.

Po trzecie – o czym to było? Nie całkiem załapałam. Jak dla mnie tekst jest zbyt odjechany i nadający na falach, których ja nie odbieram. To nie zarzut, tylko stwierdzenie. Tak niestety czasem bywa, że nie wszystko do każdego przemawia, a właśnie taki rodzaj pisania nie przemawia do mnie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Z jednej strony napisane dobrze, sprawnie i obrazowo. Czuć egzotykę. Widać dbałość o realia i szczegóły. Jest w tym tekście niesamowity klimat. Z drugiej brakło mi jakiejś więzi z tekstem, z bohaterami. Żadnego nie trzymasz się jako osi opowieści, żadnego więc nie zdążyłam szczególnie polubić i mu kibicować. Do tego doszły problemy z rozróżnieniem kto jest kim (ach, te dalekowschodnie imiona…). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mam wrażenie, że tekst jest urwany, ale nie na zasadzie otwartego zakończenia, ale po prostu nie dokończony. Zaprezentowałeś fragment czegoś większego, wprowadzając pewne postaci i zawiązując wątki, ale niczego nie zakończyłeś i nie pokazałeś tak naprawdę. Pomijając pewne potknięcia, tekst napisany jest z pewną werwą, więc przynajmniej od tej strony jest potencjał. Cóż z tego, skoro kompletnie zmarnowany. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Warsztat, a raczej jego braki, to pierwsze co rzuca się w oczy: literówki, niewłaściwa odmiana słów, pomijanie ogonków przy ę, ą, leżąca interpunkcja, liczebniki zapisane cyframi zamiast słownie, bloki tekstu nie podzielone na akapity, zły zapis dialogów, powtórzenia. Nieporadnie zbudowane zdania, co przekłada się na narrację brzmiącą jak streszczenie historii przekazane koledze ustnie na przerwie między zajęciami. Pisana opowieść po prostu musi wyglądać inaczej.

Zza tego wszystkiego trudno mi było wyłuskać fabułę i do końca zrozumieć, o co w niej chodziło. W pamięci nie pozostało mi nic poza nawalanką.

 

Z jednej strony chwali się, że chcesz i próbujesz pisać. Z drugiej jednak szkoda, że po publikacji tekstu nie zajrzałeś już do niego i komentarzy. Skorzystałbyś na tym i Ty i tekst. A tak pozostał bez poprawek.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Muszę przyznać, że tekst jest dla mnie kompletnie obojętny. Ani mnie nie zachwycił, ani nie uważam, żeby był całkiem zły. Od strony technicznej do wykonania nie mam specjalnych zastrzeżeń, ale pomysł mi nie podszedł. Nie kleiły mi się w trakcie czytania niektóre elementy i to na różnych poziomach. Nie poczułam też, abyś szczególnie poszalał z technologią. Same robotyczne kobiety i ich otoczka to trochę mało. Poza tym miałam poczucie, że więcej powiedziałeś niż pokazałeś w tym tekście. Z jednej strony momentami akcja leci jak szalona, z drugiej te tłumaczenia zamiast fabuły… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Fatalny zapis doialogów, interpunkcja, inne usterki – np. brak kropki na końcu zdania, niezręczne zdania/wyrażenia, nienaturalny szyk, wymieszane słowa (ciebie zamiast ci itp). Ogółem pod względem technicznym – mocno niedopracowane. Tak samo logika tekstu i poszczególnych elementów mi się nie klei.

I gdzie tu Retrowizje? Gdzie założenia konkursowe? Moim zdaniem brak. Imię Leonardo i balon na ciepłe powietrze to za mało.

Niezależnie od powyższego: to nie robi wrażenia opowiadania, a z jednej strony fragmentu (urwane ni z gruszki ni z pietruszki zakończenie), z drugiej szkicu. Bo miejscami brzmi jak streszczenie, notatka do rozwinięcia. Nic się nie wyjaśnia, kto, co, po co i na co? Jaki cel miał Leonardo, jaki cel mieli czarodzieje, sekciarze itd.

 

Widzę tu elementy i próby humoru, lekko absurdalnego, ale jeszcze dla mnie strawnego, gdyby tylko zostało to lepiej dopracowane na każej możliwej płaszczyźnie.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo, bardzo wszystkich uczestników konkursu przepraszam. Zawsze komentuję sobie w pliku tekstowym przeczytane teksty konkursowe, a potem tylko wklejam komentarze, dzięki czemu zazwyczaj pojawiały się one szybko. Tym razem stracił mi się plik z komentarzami i wszelkie próby odzyskania go zawiodły i muszę wszystko pisać od nowa.

Wybaczcie więc opóźnienie i lakoniczność.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zygfrydzie, fajnie, że wpadłeś i zostawiłeś po sobie ślad :) Cieszę się, że mimo prostoty fabuły opowiadanie Cię kupiło. A Islandię polecam zawsze i każdemu (nawet zmarzluchom ;) ). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Podpis można nie tylko na książce dostać ;)

Gdyby mi to przystojny pisarz obiecywał, to już bym  rozważała różne opcje ;) 

 

Gratulacje! Z pewnością przeczytam, może nawet zdążę przed emeryturą… W każdym razie za parę dni książka powinna wylądować na półce. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Późno, ale szczerze gratuluję wszystkim – i zwycięzcom i wyróżnionym. 

 

Komentarze postaram się dodać do końca weekendu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jej! Uwielbiam fajerwerki, więc taka ocena wystrzeliła mnie na kolejny poziom ogólnego zadowolenia z życia dzisiaj :) Mam nadzieję, że drugie pół dniówki utrzyma ten poziom ;) 

NoWhereManie, cieszę się ogromnie, że zadowolony opuszczasz Islandię w literackiej podróży do następnych fantastycznych światów :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czołem, Black_cape! Dzięki za komentarz. Cieszy mnie, że lektura okazała się przyjemna, mimo że brakło emocji związanych z wyrazistszą akcją. Coraz częściej jednak widzę, że zaczynam nie mieścić się w limitach znaków, przez co muszę dokonywać wyborów, co i jak pokazać, a co pominąć. W tym przypadku padło na pominięcie większych, bardziej przygodowych zwrotów akcji, przykro mi. 

Co do podmiotów, to staram się nie przeginać w żadną stronę, a tu jednak bałam się, że ich brak w wielu miejscach narobi większego bałaganu. Z kolei wprowadzając różnorodność w określeniu Ady chciałam uniknąć nadmiernego powtarzania imienia bohaterki i słowa “dziewczyna”, które teoretycznie wydaje się najbardziej naturalnym zamiennikiem. To tyle mam na swoją obronę ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tomaszu, dziękuję za wizytę i komentarz. Za typy i gusta nie biorę odpowiedzialności, bo za dobrze wiem, że te są różne i tekst nie jest w związku z tym dla wszystkich. Cieszy mnie, że doceniasz wykonanie :) 

Do Ciebie z konkretną rewizytą wpadnę, ale po zakończeniu Retrowizji. Do zobaczenia więc :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brawa i gratulacje! Znów hurtem, ale po prostu nie nadążam za Wami wszystkimi ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Potwierdzam – zakładki cudne :) Ludzie się o nie wykłócali z Naz, bo pozwoliła wziąć tylko jedną do jednej książki, a chcieli więcej, bo wybrać sobie wzoru nie potrafili :D 

Przeczytane, opinia napisana, ale będzie w swoim czasie i właściwym miejscu, więc trzeba się na razie uzbroić w cierpliwość, bo ja pary z ust nie puszczę. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kolejna osoba, której mottem zdają się być słowa: Marudzę, więc jestem ;) 

Jak ja nie pomarudzę w pracy na pracę, to koledzy marudzą, że nie marudzę :) 

 

Marudź sobie na zdrowie, Irko, mnie to nie przeszkadza :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

E tam, od czego jest wyobraźnia? Od tego, żeby umieć zamienić jedno w drugie (prawie jak alchemia – ołów w złoto – mam nadzieję, że nie wyjdzie mi na odwrót :)). I poprzednio zapomniałam dodać, że tak – z Interiorem u mnie jak z Kotami u Ciebie.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Reg, w takim razie pomyślę nad tą kwestią. A tak ładnie mi tu pasowała… 

 

Irko, dążę do perfekcji, co nie znaczy, że jestem w stanie ją osiągnąć, zwłaszcza w kwestii obrazków – grafik ze mnie żaden. Z gotowych z obrazkami mapek (są takie) nie chciałam korzystać, bo mimo że tu to nie jest komercyjne użycie, to i tak mam opory związane z prawami autorskimi (a ta mapka jest za free). 

95% mnie w zupełności w tym kontekście zadowala :) 

 

Staruchu, dzięki :)

 

A link do zdjęć jest podany w przedmowie :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Powinno być zwycięzcy (jest zwycięzca, nie zwycięsca). 

 

Jeśli Cię uraziłam, to przepraszam, już milknę. Chciałam tylko wytłumaczyć, jak to wszystko jest postrzegane i zwrócić uwagę, żebyś jednak jak najszybciej edytował tekst i naniósł poprawki. Jeśli już nie dla jurorów, to dla innych czytelników. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Lud Joruba skandował jego imię, imię zwycięscy.

 

Niejednokrotnie stawał twarzą w twarz z umęczonymi ludźmi i pomagał im w walce ze złym. Sam papież, widząc jego osiągnięcia w walce ze złym, mianował go egzorcystą. Teraz nauczał młodych ludzi jak uniknąć zniewolenia i jak walczyć ze złem.

 

Na szybko dwa losowe przykłady, bo jeszcze nie czytałam tekstu i łapanki nie robiłam. Głos zabieram po przeczytaniu przedmowy i komentarzy. 

 

Zgadzam się z Finklą w 101% – według mnie tekst, zwłaszcza konkursowy, wstawić należy na maksa dopieszczony. To, że można do końca terminu wnosić poprawki, to nie znaczy, że dobre jest publikowanie surówki i korekta w trakcie trwania konkursu. Oczywiście, nawet najlepiej dopieszczony i po kilku autokorektach (a czasem i becie) tekst będzie miał jakieś przegapione babole i uważam, że to one powinny być poprawiane po publikacji, a nie całe ich mrowie. 

Jeśli lubisz obrazowe porównania, to proponuję takie: konkurs piękności. I wyobraź sobie, że jakaś kandydatka na miss wychodzi na scenę bez zrobionej fryzury, w rozciągniętym dresie, czy bez jakiegokolwiek makijażu. Jakie zrobi pierwsze wrażenie? A to ono się liczy. 

Tam, gdzie ja juroruję, zwracam uwagę na warsztat i technikalia i nawet jeśli autor dokona poprawek i coś mu ocenę podniosę na koniec, to i tak pierwsze wrażenie pozostaje i ocena w górę nie poszybuje.

 

Na Twoim miejscu nie zwlekałabym dłużej, tylko zabrała się za przegląd i korektę jak najszybciej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Reg, mam nadzieję, że później miałaś kolorowe sny o magicznych krainach :) Cieszy mnie, że pamiętałaś Adę i że przyjemność sprawiła Ci kolejną wycieczka z nią.

Co do baboli, to aż mi szkoda słów. Czyta się przed publikacją, czyta się po tak z milion razy i się przegapia… Interior – to moje prywatne podejście, o którym zapominam, że powinnam zapomnieć w “wystąpieniach” publicznych – własne emocje vs zasady pisowni… 

Dziękuję za łapankę, poprawiam, bo jak zwykle masz rację.

Co do cytatu, to Rejsu nie oglądałam, słowa gdzieś tam w głowie siedziały, ale nie miałam pojęcia o ich pochodzeniu. A przed Rejsem nikt nie mógł wpaść na taką kwestię? Albo duch zasłyszał to od innych turystów i mu się spodobało? Nie wiem, na razie, co z tym zrobić (za wczesna godzina na jak dla mnie na konkretniejsze przemyślenia), więc jeszcze zostawię. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Irko, cieszę się :) Ponieważ do perfekcji staram się dążyć, mapkę dodałam (zwłaszcza że Twój głos w tej kwestii nie był jedyny). Wprawdzie nie jest może ona bajkowa, ale ametystowy szlak Ady jakoś pokazuje ;) 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jestem zdziwiona, a nawet wręcz zszokowana. Nie przypuszczałam, że mamy takich hazardzistów i liczyłam na zalew tekstów do siódmego.  

I Żonglerko, jeśli wciąż tu zaglądasz – nie licz na to, że zapomnę o Twoim islandzkim tekście. Choćby pozakonkursowo chcę go przeczytać!!! Narobiłaś mi apetytu, to teraz go zaspokój ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

I choćbyś zechciała urwać mi za to stwierdzenie łeb, dalej będę nazywał Twoje opowiadanie bajką. :)

Ani mi się śni czytelnikowi (zwłaszcza zadowolonemu) łba ani niczego innego urywać :) Pisałam to jako bajkę i tym jest – sama tak tekst otagowałam :) 

 

Cieszy mnie bardzo, CM, że podzieliłeś się odczuciami po lekturze. Każde słowo komentarza jest na wagę złota. I nie mam na myśli wyłącznie tych pochwalnych, ale i te krytyczne. Z przewidywalności i prostoty fabuły zdawałam sobie sprawę od samego początku i przez cały czas pisania. Przyznaję, że w dużym stopniu było to zamierzone. Czy słusznie? Pewnie nie ma jednej odpowiedzi – są czytelnicy, którym się podoba, są pewnie i tacy, którym taka forma nie podchodzi (aczkolwiek patrząc po liczbie odwiedzających w większości ci ostatni wolą milczeć, niż zostawić komentarz i napisać co i dlaczego nie podeszło). Przyznaję też, że przez myśl mi gdzieś tam przeleciały jakieś zakrętasy fabuły i groźniejsze momenty, ale ze względu na konwencję plus limit znaków, odpuściłam. Wiem, że limit nie jest mały, ale skoro puściłam bohaterkę w podróż, a ja o podróżach mogę zacząć opowiadać, ale nie umiem skończyć i mogłabym tak jeszcze długo, to musiałam jakieś ograniczenia sobie postawić ;) 

 

Widzę, że niezauważona siękoza się zakradła. A czytałam tekst tyle razy… Dziękuję, że zwróciłeś na to uwagę, zaraz to poprawię.

 

To kolejny głos na renifera :) Coś tak czułam, że niezłe z niego ziółko. Nie wykluczam więc, że otrzyma własną opowieść – jeden warunek: CZAS na pisanie, dużo pisania! Jak zostanie kiedyś spełniony, to kto wie, co z tego wyjdzie. 

 

Tymczasem – dziękuję pięknie i kłaniam się w pas :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Staruchu, bardzo mnie cieszą Twoje słowa, zwłaszcza te, które uważasz za offtop. Ja z kolei uważam, ze mieszczą się w temacie – wszak dotyczą głównej konstrukcji opowiadania – bajkowej. 

Co do baboli, to widzę, że zostały mi głównie po ostatniej autokorekcie (jak granica styku). I musiałam chyba głodna pisać, skoro z roku zjadłam “dziewięćset”. Ubawił mnie “letni pilnik” :D Że też nie zauważyłam wcześniej. Zaraz to wszystko poprawię. I dziękuję za łapankę.

 

Co do słońca kryjącego się za zboczami, to muszę się zastanowić. Bo to jest tak, jak ze słońcem, które chowa się za budynkami i one rzucają cień, a gdzie ich nie ma, to jeszcze świeci. I tak samo ze wzgórzami – jest od nich cień, bo słońce jest już za nimi, ale jeszcze nie za horyzontem jako takim i gdzieś jeszcze prześwituje, skoro są cienie. Mam nadzieję, że nie zaplątałam się w tym tłumaczeniu. 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rosebelle, dziękuję za podzielenie się wrażeniami. Zdaję sobie sprawę z prostoty tekstu, która nie zaskakuje żadnymi zwrotami akcji. Pociesza mnie, że coś jednak w nim znalazłaś przyjemnego i nie zamęczyłam Cię na śmierć ;) A że nie całkiem dla dorosłych? No, w końcu to bajka. 

Ja często doczytuję pewne rzeczy po powrocie i tak dowiaduję się, gdzie byłam. Bo bardzo często jadę na wariata, bez przygotowania, czasem decydując się na cel już będąc w drodze. Ale na miejscu lubię poczytać lub posłuchać od ludzi ciekawostek, poczuć klimat. A im bardziej północny, tym chętniej :) Mimo że na Islandii byłam już dawno temu, to wciąż jest to moja podróż życia i przez lata żaden inny kraj wyspy nie zdetronizował.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kto pierwszy, ten lepszy ;) 

 

Ale hej, nie załamuj się, Żonglerko. Dziś dopiero czwarty – jak zdążysz z publikacją do siódmego, to będzie ok: 

Wyjątki od reguły „każde państwo jeden raz w konkursie”. Są dwa: zasada nie dotyczy debiutantów (tekst konkursowy musi być pierwszym opublikowanym w karierze portalowej, drabble i fragmenty też się liczą) oraz tekstów opublikowanych od 1 do 7 kwietnia. Jeśli dwie osoby przez półtora miesiąca pisały o na przykład Japonii, to już trudno, nie chcę skreślać ich roboty, przyjmę oba teksty. 

A ja z wielką chęcią poczytam coś innego o Islandii. Więc PISZ i SIĘ NIE PODDAWAJ!!!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Caernie, po ocenie wnoszę, że Ci się podobało i bardzo mi z tego powodu miło. Gdybyś jednak chciał dodać jakieś słowne uwagi, to się nie krępuj. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jeśli juror Thargone będzie zostawiał takie cudne obrazki jako znak bytności, to chyba zacznę startować we wszystkich jurorowanych przez niego konkursach heart

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Obawiam się, Asylum, że mogłabyś być w mniejszości, jeśli chodzi o krajobrazy i nadmiar odczuć ;) Aczkolwiek kto i co porabia mogłoby mieć więcej zwolenników. Tak czy siak – musiałoby nie być limitu znaków i jakbym się rozpędziła, to by pewnie nie opowiadanie, ale powiastka z tego wyszła. Ech, mogę tylko pomarzyć o odpowiedniej do tego ilości czasu… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

OMG, czytanie Was przygniecie.

Jeśli wszyscy, którzy się zgłosili by faktycznie napisali, to przy tym limicie znaków i tak nie ma tragedii.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Asylum, aż się rumienię ponownie po Twoim komentarzu ;) Dziękuję pięknie za słowa uznania i cieszę się niezmiernie, że podobają Ci się i opowieści o Adzie i zdjęcia. I w sumie o to mi chodziło – pobudzić innych do wyruszenia w drogę. Niekoniecznie do Islandii, ale dokądkolwiek nogi i oczy poniosą. Bo podróżowanie jest cudowne i inspirujące :) 

Pośpiech? Hm, sama miałam wrażenie, że Ada za bardzo się nie spieszy (przystanki na zwiedzanie, kąpiele). I wcale aż tak dużo nie pokazałam – na mapie trasy miałam więcej miejsc, ale limitu znaków mi brakło, żeby to spokojnie, a nie w biegu pokazać ;D A poza tym, to w końcu pościg ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nikt nie powiedział, że dla wszystkich to będzie miła niespodzianka ;) 

Dobra, ja kończę z offtopem.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Trafiłam :) Wiem, ale nie powiem – będzie niespodzianka :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tym razem brak danych, Cień wszystko zatrzymał dla siebie :(  A domysłów nie będę upubliczniać ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cień jak zwykle jasno i rzeczowo :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał wiedzieć, co tu się mówi, bez przeszukiwania słowników:

 

Helvítis! – Cholera

Fjandinn hafi ūađ. – Chrzanić to

Ríddu ūér, Geitir! – Pieprzę cię, Geitir

Scheiße! Guck mal, Walther, jemand greift uns an! Ein Loch in unserem Boot… Wir werden sinken! – Cholera! Patrz, Walter, ktoś nas atakuje! Dziura w łodzi… Zatoniemy!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brawa i gratulacje – pozwolicie, że hurtem, bo sypią się jak z rękawa :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka