Profil użytkownika

Informuję, że do odwołania nie przyjmuję zaproszeń do betowania (wyjątek to ci, którzy mnie betowali). 

 

Moje ślady poza portalem fantastyka.pl:

 

Na straganie w dzień targowy – http://szortal.com/node/10600           

Jest zabawa, muszą być straty – http://silmaris.pl/silmaris-3-2016/         

Z nocą polarną pod rękę – http://silmaris.pl/silmaris-32017/        

Pociąg do Lechii – http://www.magazynfantom.pl/wydania/fantom-nr-3-wrzesien-pazdziernik-2017,56.html   

Dębowy Świat – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2017/09/Magazyn_Bia%C5%82y_Kruk_-_NR_1_lipiec_-_wrzesie%C5%84_2017.pdf          

Jestem najszybsza – wersja audio – czyta Aleksander Bromberek – https://www.youtube.com/watch?v=i5YiUl1huQk   

Wakacje dla potwora – http://silmaris.pl/wydanie-specjalne-bajki/  

Od kuchni, czyli dni otwarte w Akademii – http://szortal.com/node/14045  

Potęga Orlich Gniazd – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2018/09/Magazyn_Bialy_Kruk_-_NR_5_lipiec_-_wrzesien_2018.pdf  

Norddragen – https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/ 

 

I jeszcze nowość – artykuł w tutejszej publicystyce: Fantastyczne podróże – Ziemia nie z tej Ziemi – https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842777  

 

Coś nowego – mój debiut w roli recenzenta: Recenzja książki “Świt między dobrym i złym” – http://silmaris.pl/silmaris-4-2018/  


komentarze: 6445, w dziale opowiadań: 4409, opowiadania: 1801

Ostatnie sto komentarzy

Widząc tytuł bałam się, że wzorem Magdy G. zaserwujesz tu kuchenną dramę ;) Na szczęście okazało się, że to drama innego rodzaju, znacznie przyjemniejsza w odbiorze. Wprawdzie nie czytałam opowiadań sowo-skowronkowych, ale dałeś mi powód, by przynajmniej część nadrobić, bo parka złodziejaszków jest sympatyczna i chętniej więcej o nich poczytam. 

Udało Ci się mnie nieco oszukać – bo wciągnęło, wywołało momentami uśmiech, a fantastyki w tym nie ma. Chyba że za taką uznam transport całego tego menu przez dwoje ludzi. 

 

Kliknęłabym, ale zostawię te brakujące dwa punkty innym, a ja po prostu przywłaszczę sobie jeden z marasowych. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cet, brawo i gratulacje :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Opinia, proszę pani, opinia ;) Do pisania prawdziwych, profesjonalnych recenzji mi daleko, ale staram się :) Przy okazji podziękowałabym za naprostowanie paru elementów i uświadomienie pewnych rzeczy przy okazji tego tekstu mojemu Wielkiemu pomocnikowi, ale nie wiem, czy chce tu być wymienionym.

I proszę bardzo, polecam się na zaś. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pięknie :) Gratki!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zgadzam się Ze Staruchem, że infidump z początku lepiej by było wplesc w fabułę. I nie podoba mi się zakończenie. W sensie, że czegoś moim zdaniem w nim brakuje. Praktycznie rozwiązanie zagadki wyskakuje samo. Sachien w sumie nic nie zrobił. Dlatego ja tego opowiadania nie kupuję. A szkoda, bo potencjał jest w nim duży. Podobało mi się to, co zapowiedziałaś. Podoba mi się to o zobaczeniu i nie/uwierzeniu. Szkoda tylko, że nie rozwinęłaś tego bardziej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratki, WO! 

Naz już dostała osobiście, zaocznie drugi raz nie będzie cheeky

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czytane kilka dni temu na telefonie, więc krótko.

Jak zawsze lekko i przyjemnie (się czyta, bo Glennowi z syfilisem raczej przyjemnie nie było ;) ). Chłopak – spryciula, elegancko powiązał fakty i mity i doprowadził do odzyskania nawet nie jednej, ale dwóch twarzy :) 

Bardzo podobał mi się wymachujący laseczką papcio bohatera. W sumie nie wiem, dlaczego, ale od pierwszego akapitu zapałałam do niego sympatią. 

Bardzo satysfakcjonująca lektura. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo sympatyczne opowiadanie. Ładnie napisane i obrazowo pokazane. Postaci wiarygodne, akcja w sam raz. Czytałam kilka dni temu na telefonie więc więcej szczegółów nie będzie ;) Nie pamiętam, żebym chciała się do czegoś przyczepić, za to pamiętam sam tekst i Kosa z jego przemianą. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Właśnie zobaczyłam małą iskierkę światła w tunelu – skoro nikt Cię nie zmuszał do skończenia, a zrobiłaś to – to znaczy, że nie było aż tak tragicznie ;) Ulżyło mi :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jose, dziękuję za poświęcony czas i łapankę (o matulu! tyle jeszcze się znalazło, zwłaszcza powtórzeń?).

I przepraszam, że tekst Ci nie podszedł :( Aż mam wyrzuty sumienia, że przez niego zmarnowałaś trochę czasu. Nic jednak na swoją wenę nie poradzę – tak to widziałam i widzę – jako niezbyt skomplikowaną historię, przy której trzeba mocno zawiesić niewiarę, co – zdaję sobie sprawę – nie każdemu pasuje. 

Więc tym bardziej doceniam poświęcenie i jeszcze raz dziękuję. 

 

PS. byki oczywiście poprawię, ale po wynikach. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W punkt cudnie :) 

 

AQQ, nie wiadomo, czy kiedykolwiek będą, bo nie wiemy, czy któremuś nie zadrżał palec na spuście i starzec nie zabrał ich ze sobą do grobu… ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zrobimy tak: ja znajdę czas, żeby przeczytać, a Ty, żeby napisać ;)))))))))))))))))))))))))

Stoi :) 

 

A, nie zauważyłam. Tym bardziej więc dziękuję i tym bardziej się cieszę z zadowolonego czytelnika :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Anet, czuję się zaszczycona tak długim komentarzem :D Kłaniam się w pas. 

Przecinek poprawię po ogłoszeniu wyników i wierzę, że to będzie nie za długo (słyszysz, Berylu? Wierzę w Ciebie :)). 

Tak, to jest świat, do którego sama mam olbrzymią chęć wrócić. A Twój głos jest kolejnym za czymś więcej i dalej, co daje dodatkowe okruchy motywacji. Tylko skąd wziąć czas???

 

Edytka (żeby Beryl nie krzyczał), bo się jeszcze komentarz Irki pojawił.

 

Irko, ze zgrozą czytałam o krzyczeniu na Mikrusia i takich okrutnych groźbach! Jak można na chorego? Zdrowy przynajmniej pozna się na żarcie. Ja wiem, że z mechanikami jest problem, więcej jest wymieniaczy modułów i komputerowych kasowaczy błędów, ale nie można się poddawać. Na szczęście okazało się, że Wasza historia zakończyła się dobrze :) 

 

I w najbliższych dniach zafunduję mu myjnię i ogólne pucowanie, zasłużył sobie.

No, i to jest właściwa postawa :) Tak trzymaj. 

 

Cieszę się, że się podobało. I pogłaskaj Mikrusia ode mnie po kierownicy przy najbliższej okazji.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

18!

Czyli pełnoletniość osiągnięta ;) 

 

Piątek to taki czwartek tylko zaraz po północy.

Dokładniej to 16 minut po północy ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mr.Marasie, o teksty dyżurne w wątku konkursowym nawołujesz. A wcześniejsze konkursowe wszystkie przeczytałeś? ;)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Chciałam coś napisać o marudach, ale odpuszczę ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Za co, za pogląd?

Asylum – za formę. Można różne rzeczy przedstawić na różne sposoby – spokojnie, rzeczowo, co pozwoli na spokojną dyskusję albo autorytarnie, co wywoła naturalny sprzeciw (już o tym wspomniałam).

 

Najpierw jednak wyrażę swój podziw dla rybaka, za sposób dyskusji, cierpliwość i konsekwencję w obronie swojego stanowiska, wobec wielokrotnie i przez wielu powtarzanej rady “jak ci się nie podoba, to zrób sobie swój konkurs ze swoimi zasadami”, bardzo często wyrażany przez osoby, które uważają, że to społeczność tego portalu ustala reguły i skoro są takie jakie są to rybak powinien się dostosować. To oznacza ni mniej ni więcej jak wykluczanie rybaka z tej społeczności.

Źle to odczytujesz, Fizyku. Nikt Rybaka nie wyklucza, tylko podsuwa mu się pomysł na realizację własnego konkursu z własnymi zasadami. To może zrobić każdy użytkownik portalu – Ty też. I każdy może sobie wymyślić zasady, jakie tylko będzie chciał, choćby były najbardziej rewolucyjne. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wynajmował małe, zapuszczone mieszkanie na obrzeżach miasta, który pozwalało mu pozostać czarną sylwetką w plątaninie zadymionych ulic. – literówka 

 

Każda kropla okazywała się cenniejsza, niż wszystko, co kiedykolwiek miał.

 

Gdzieś niedaleko grał skoczny akordeon. – skoczny akordeon? a nie miało być przypadkiem skocznie?

 

Razem poderwali się do biegu, rozchlapując wodę, przeskakując z kamienia na kamień i pokonując zatknięte w mule gałęzie. – zatknięte sugeruje, że ktoś je tam umocował. Czy to miałaś na myśli? Tylko dopytuję. 

 

Ukochany pies, który podczas głupiej zabawy spadł z wąwozu i skręcił kark… – a nie do wąwozu? 

 

Przyznaję, że się nieco pogubiłam. Sklepik jest dla mnie czytelny i jasny. To, co się dzieje poza jest jak senny majak, którego sceneria i znaczenie zmieniają się co chwila. Jeśli taki miał być efekt, to się udało ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje!!!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mocne i w pewien sposób straszne. 

Nie przepadam za tekstami bazującymi na realnych problemach politycznych (bardziej pod tym kątem na to patrzę, niż pod kątem społecznym). Wolę wszelkie -topie bardziej odrealnione, odleglejsze, albo może raczej mocniej obudowane fantastyką (czuję, że się zaplątałam – nie wiem, czy jasno się wyrażam). A jednak jest tu coś, co nie pozwoliło mi się od tekstu oderwać. 

Za niepodważalny atut uznaję to, że nie stoisz jednoznacznie na żadnym stanowisku, nie próbujesz zasugerować czytelnikowi, czyje zdanie i czyje przekonania są tymi właściwymi. Pokazujesz je tylko. To oczywiście moje subiektywne odczucie – ja tak to widzę. 

Nie powiem, że przyjemna lektura, bo była niepokojąca, ale z pewnością zapadająca w pamięć.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bo wsiadły w swoje latające spodki i odleciały na granice galaktyki ;) 

 

Edyta.

Ech, nie zdążyłam przed Naz… A taka piękna odpowiedź dla Fenrira była… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kto wie, jak się sklonować? Nie nadążam za dyskusjami, komentarzami a i czytać jest co – Retrowizje, konkurenci w Odzyskać twarz… A kiedy jakiś komentarz jeszcze napisać (najlepiej merytoryczny)? 

Słuchaj kobiet, Staruchu, kobieta prawdę Ci powie – jak Asylum przed chwilą :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Naprawdę ostatni raz :) 

Fakt, że czytałam tę dyskusję na raty, w zależności od możliwości w danym momencie. Może i coś mi umknęło – nie dam sobie głowy ani ręki uciąć, że nie. Może i emocje dochodzą do głosu. Jednak Rybak ma styl wyrażania własnego zdania i podawania propozycji, który ja (a po innych komentarzach nie tylko w tej dyskusji sądząc, nie tylko ja) odbieram jako zbyt autorytarny i momentami agresywny. Stąd mój opór i poczucie narzucania mi czegoś. 

Zasady, ramy – ok, ale w jakichś granicach. Dla mnie wymuszanie zasad w jakikolwiek sposób ograniczających autora granice te przekracza. Nie chcę po raz kolejny powtarzać argumentów, które już tu padły (zwłaszcza tego podstawowego o nauce – w końcu portal to poligon szkoleniowy dla adeptów sztuki), więc tylko powtórzę – niech ludzie mają dowolność. Kto będzie chciał, to powie, za co dokładniej dziękuje betom. Kto nie będzie chciał, podziękuje ogólnie i dobrze. Zainteresowani będą wiedzieć, o co chodzi, inni nie muszą. A jeśli ktoś będzie bardzo ciekaw – niech zapyta. Autor może odpowiedzieć w komentarzu, a jeśli się wstydzi przyznać publicznie, to wciąż może zadowolić ciekawość pytającego w wiadomości prywatnej. Jeśli chce. A jeśli nie chce – po co go zmuszać? 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bo to nie o sam wygląd chodzi ;) To się czuje i wie.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Takie rzeczy Staruchu się po prostu wie:))), czy chłopak, czy dziewczyna!

No właśnie :)

 

Dzięki, Asylum :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kobieca intuicja :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jeśli chodzi o sprawę główną to moim zdaniem warto poszukać rozwiązań. Kilka w wątku się już pojawiło i nie pojmuję, dlaczego tak bulwersują?

Z powodu uczucia chęci stosowania przymusu? 

 

 Przy konkursie taką możliwość wykluczyłbym. 

Rogerze, czy widziałeś jakikolwiek regulamin jakiegokolwiek konkursu spoza portalu, w którym byłby zawarty zakaz betowania? Nikt normalny by nawet o takim punkcie nie pomyślał. A to często są konkursy z nagrodami rzeczowymi, w postaci publikacji (np. antologie papierowe), nawet pieniężnymi. Dlaczego konkursy społecznościowe o tę pietruszkę tu mają mieć większe ograniczenia? I czy wydaje Wam się, że na takie konkursy (te zewnętrzne) wpływają same teksty bez bety? 

 

PS. Tak, wiem, miałam się już nie odzywać. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Happy end zawsze na plus :)

Yes!!! No. Bo co poniektórzy trochę nosem kręcili ;) 

 

Kolejny tekst, przy którym emocje mogę odhaczyć, ale za to brak jeszcze czegoś ożywiającego… Hm. Nie poddam się, będę dalej próbować nadrobić ten brak. 

Konkursy tematyczne to do siebie mają, że stwarzają dla tekstu duże ryzyko przewidywalności – z tym się liczyłam. Gorzej, że coś w tekście zdradza, co będzie dalej. Kolejna rzecz do nauczenia się. 

Dziękuję, NoWhereManie, za komentarz i klika. Cieszę się niezmiernie, że fajerwerki były udane :) 

 

PS. 

też chciałbym mieć takiego towarzysza :)

To zależy ;) Mój Potwór ostatnio postanowił samodzielnie mi naprzeciw wyjechać. Ja do niego pod górkę, a on sam do mnie z górki. Stan przedzawałowy gwarantowany. Mimo wszystko nie polecam :) A poza tym, to raczej grzeczny chłopiec jest ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wróciłam przed komputer i do dyskusji. To będzie jednak mój ostatni komentarz w temacie – mam masę innych rzeczy do zrobienia, które są pilniejsze niż jałowe dysputy (jeśli ktoś się tym poczuł urażony, to przepraszam). 

 

Rybakumogę, nie znaczy muszę i że będę to robić za każdym razem. Jeśli ktoś będzie miał jakieś wątpliwości lub strasznie go będzie zżerała ciekawość i ładnie i grzecznie poprosi, to mogę odpowiedzieć. Ale podkreślam – bez szczegółów (które ładnie, aczkolwiek przerysowując, pokazał Fenrir). Gdyby ktoś mnie tu jakimś nakazem do tego zmusił, to sorry – żegnamy się. Ja w życiu codziennym i pracy mam wystarczająco dużo rzeczy, które muszę robić i nie mam ochoty być zmuszaną do czegokolwiek tutaj – na poletku hobbystycznym. 

Poza tym – ja cały czas piszę o sobie. A inni wcale nie muszą chcieć nawet dobrowolnie “chwalić” się swoją słabszą stroną – masa argumentów powyżej w wypowiedziach chociażby Wiktora. I mają do tego prawo. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rybaku, w którym miejscu sobie przeczę? Gdzie ktokolwiek z nas (może poza Tobą, który uważasz betę za oszustwo) mówi, że tu ktokolwiek w jakikolwiek sposób oszukuje? Powtórzę – tylko Ty uważasz betę za oszustwo. Wszyscy o niej wiedzą, są jej świadomi. Beta jest widoczna – raz systemowo, dwa najczęściej autorzy betom publicznie dziękują za poświęcony prywatny czas i pomoc (niektórzy piszą dokładniej jaką i w jakim zakresie, może bez szczegółów, ale jednak).

Jeśli były/są  tu osoby, które za betą nie przepadają (np. już nieobecny Gary), to mówią o tym krótko, w organizowanych przez siebie konkursach zaznaczają w zasadach zakaz bety i dla wszystkich sprawa jest jasna. Gary był przeciwko becie, ale nie tworzył takiej jak Twoja krucjaty i nie próbował narzucać innym związanych z tym rozwiązań ani własnego zdania. I za to szacun dla niego. 

Jak już inni wspominali – nie każdy chce się chwalić słabościami. Ja mogę pod moim tekstem napisać z grubsza, co pod wpływem bet poprawiłam w tekście, ale bez ujawniania szczegółów. Nie dlatego, że chciałabym coś zataić i oszukać konkurentów, jurorów i czytelników. Po co komu (znaczy czytelnikom) dwie wersje tego samego tekstu? Dla jakiejś masochistycznej przyjemności podwójnego czytania tekstu dopracowanego i wersji pełnej błędów? Jak się taki masochista trafi, to teoretycznie moglibyśmy się umówić na priv. Ale i tak się nie umówimy, bo ja nie trzymam miliona kopii miliona wersji, tylko ostatnią. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wiesz, dla mnie konkurs piękności jest bliższy konkursowi tu, niż zmagania sportowe. Fryzjer, krawiec/stylista, wizażystka – są jak bety. Może nawet w większym zakresie niż nasze bety literackie, bo jednak w większym stopniu wpływając na wygląd uczestniczki. Pupą, jak to ująłeś, nie kręcą, ale ją do kręcenia podkręcają. 

Nie wiem, jak wyglądała beta, w której uczestniczyłeś, ale nadal stoję na stanowisku, że nie jesteś w prawie dyktować zasad przeprowadzania konkursów (cudzych – swój możesz zorganizować, jak Ci się tylko żywnie podoba). Może trafił Ci się przypadek,gdzie bety napisały tekst za autora, zmieniły go w ponad 50% czy coś podobnego i stąd Twoja trauma i demonizowanie.

Jakiekolwiek ograniczenia i kategoryzacja uczestników konkursów (vide Twoja propozycja rozdziału komu beta, a komu nie) są pozbawione sensu. Abstrahując od tego braku sensu, jestem ciekawa jak chciałbyś to egzekwować. Uczestnik z ilomaś tam bibliotekami ma zakaz bety. Ok – na portalu bety nie będzie. A skąd będziesz wiedział, że nie konsultował się z kimś mailowo? Będziesz wymuszał przysięgi i oświadczenia? To wciąż będzie słowo przeciw słowu i zawsze możesz je zakwestionować. Delikatnie mówiąc, to gotowa recepta na zupełne zepsucie atmosfery. 

Coś Ci powiem. W moim czarno-białym konkursie teksty były publikowane anonimowo. Nie czytałam komentarzy, żeby się nie sugerować zgadywankami co do autorstwa. I tu było moje słowo – że nie zaglądam w komentarze, przeciwko podejrzeniom jednego użytkownika, że z pewnością kłamię. Nie sprzeczałam się z nim, nie dyskutowałam, bo nie było o czym. Ale chciałbyś takich durnych przepychanek pod każdym tekstem? Ja i podejrzewam, że znakomita większość użytkowników tego portalu, absolutnie nie. Nie po to tu jesteśmy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rybaku, podstawowe pytanie ode mnie – betowałeś komuś lub ktoś betował Tobie tekst? 

 

Jeśli tak – to powinieneś wiedzieć, jak to wygląda, ile jest poprawek, uwag i jakiego rodzaju. Zazwyczaj są ich pewne standardowe, wspomniane wcześniej na przykładach, grupy.  Powinieneś wiedzieć, że beta potrafi przerodzić się w szerszą dyskusję o hobby, ulubionych filmach i innych offtopowych tematach, nawet tzw. dupie Maryni, które będą nabijać liczbę komentarzy. Czasem beta zawrze ocean uwag i sugestii korekt w jednym komentarzu, czasem przez pięćdziesiąt można się wymieniać dowcipami, uśmieszkami i oczkami. Przyjmij do wiadomości, że liczba komentarzy pod betowanym tekstem o niczym nie świadczy w kontekście merytoryki i redakcji. 

 

Jeśli nie, to moim zdaniem nie za bardzo masz prawa stawiać tez i wysuwać propozycji, które się w Twoim poście i komentarzach pojawiają. Bo nie masz w takim przypadku pojęcia, jak to wygląda i krytykujesz coś, czego nie znasz. 

I nie ma to nic wspólnego z moralnością, a porównania do  sportu są wysoce nietrafione. 

Nie będę powtarzać argumentów przywołanych przez innych użytkowników, które stoją w opozycji do Twojego zdania, a z którymi się zgadzam. 

 

Dodam za to od siebie, jako jurora niejednego konkursu. Czy jako organizator, czy juror zawsze wręcz namawiam do bety pod każdą jej postacią – prywatnie poza portalem, na betaliście, czy w formie po prostu korekty usterek (wszelakich, nie tylko technicznych) w tekście publicznie opublikowanym, w którym czytelnicy te usterki wskazują. Byle zmieścić się w określonym terminie. Dlaczego? Dlatego, żeby w momencie oceny (po upływie terminu zgłaszania prac) mieć teksty jak najlepsze. Żebym ja jako jurorka z jednej strony nie musiała się męczyć z bykami, a z drugiej, żebym miała ciężki, ale przyjemny wybór zwycięzców z tekstów dopracowanych. 

Na konkursie pokazujesz się z jak najlepszej strony, więc tekst dopracuj, dopieść – tak zawsze mówię. Jak nie potrafisz sam, poproś o pomoc lub przyjmij tę zaoferowaną.

 

Lubisz porównania? To proszę bardzo – to chyba będzie ciut lepsze od sportowego. Wybory miss – czy tam stroje, fryzury, makijaż też byś uznał za doping (już nie  wnikam, czy legalny, czy nie)? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czytałam na telefonie, więc nawet nie bardzo zwracałam uwagę, czy jeszcze jakieś usterki zostały. Poza tym czytało mi się tak lekko i przyjemnie, że i z tego powodu mogłam na coś nie zwrócić uwagi. Łapanki więc nie będzie. 

Dawno się tak nie ubawiłam. Pomysł na piekło i zarządzanie nim – szalenie sympatyczny. Księgowy – pierwsza klasa. tekst masz oparty głównie na dialogach, narracji tyle, co kot napłakał ale nie przeszkadzało mi to. To, co miało być pokazane, zostało pokazane bez zbędnego rozwlekania. 

Jedynie na początku (dokładniej cz II) nie do końca podobał mi się brak podmiotu w zdaniach traktujących o Kowalskim, gdy już był i diabeł. Niby było wiadomo, który którą czynność wykonuje, ale i tak jakoś to jak dla mnie sztuczne było. 

Generalnie – jestem usatysfakcjonowana lekturą. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Klasyka to klasyka i już ;) 

 

A Twoja przyjemność jako czytelnika, to moja przyjemność :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ok, przyjmuję więc do wiadomości, że to kwestia zainteresowań. Rozumiem i tym bardziej dziękuję za docenienie klikiem :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Regulatorzy, dziękuję za wizytę i komentarz :) 

Ja takie byki nawaliłam??? :O Co za wstyd… Poprawię jak najszybciej. Dziękuję bardzo za wskazanie. Nie, powtórzenia nie są celowe, zaplątały się łajzy. 

I Ty wspominasz o przegadaniu. A możesz wskazać jakiś fragment lub fragmenty, które uważasz za przegadane? Z konkretami łatwiej będzie mi się nad tym zastanowić. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Starym landkiem je jeździłam, ale z wyglądu bardzo mi się podoba i podobno jest dobry. 

Czyli w samochodach zwracamy na co innego uwagę i inne mamy wymagania ;) To szerokości życzę i tego miliona zakrętów :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wasza Wysokość, w zupełności wystarczą mi Twoje słowa uznania :) Dygam z wdzięcznością i jeszcze raz dziękuję :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Asylum, spokojnie :) Późną godzinę i związane z nią skutki uboczne w postaci poplątania języka rozumiem bardzo dobrze, bo sama czasem bredzę, gdy już późno i jestem zmęczona. 

 

Thargone, przepraszam za rozdarcie i wynikający z niego dyskomfort. Chciałam odejść od fantasy, ale sama wiem, że nie udało mi się należycie wejść w SF (przytomnie więc otagowałam jako “inne” ;)). O przypominaniu filmu familijnego już wspominał na becie Hrabia, aczkolwiek absolutnie nie miałam takiego zamiaru. 

Potknięcie zaraz postaram się poprawić, by się nikt dalej nie potykał. Dzięki. Co do monologu Łukasza, to muszę się zastanowić – nie chcę pochopnie na chybcika korygować, bo jak się znam, to mogę popsuć bardziej. 

Bardzo mnie cieszy, że sprawiłam jednak odrobinę radości i że opowiadanie w ostatecznym rozrachunku się podobało. 

A Ty jeździsz bądź jeździłeś jakąś terenówką? Defem? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Staruchu, czy ja tu zostawiłem klik do biblioteki? :O

Odpowiem za Starucha – tak, zostawiłeś. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A cóż Ty robisz o tej porze, Staruchu? Już po północy… ;) 

A ja mogę zrozumieć Asylum. Jak się człowiek przyzwyczai do jednego znaczenia, to inne nie chcą pasować i już. Też tak mam czasami. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Już miałam iść spać (jutro uczelnia czeka od rana – ostatni zjazd), ale jeszcze rzut oka, a tu wreszcie wyczekiwany komentarz od Asylum :) 

Normalnie się zarumieniłam od tych pochwał – podziękował bardzo :) 

Co do uwag, zwłaszcza dotyczących tempa, zgadzam się. I staram się z tym walczyć, bo wiem, że mam często z tym problem. Jednak nie zawsze mi wychodzi. 

Sama nie lubię jak mi się za bardzo słowa powtarzają, więc od zmaksymalizowania zamienników nie odstąpię. Uważam, że są lepsze niż imię bohatera w co drugim zdaniu i linijce. 

Co do rozbudowania, to tu już mi brakło miejsca (limit – spory, ale i tak się rozpisałam). Ponieważ jednak jeden z betaczytaczy (spoza portalu) cały czas doprasza się o więcej, a temat mi wybitnie leży, to nie wykluczam, że rozwinę. Ale to znów kwestia czasu…

“burta” to bok samochodu ciężarowego. Może nie w 100% pokrywa się z bokiem samochodu jako takim, ale w przypadku mojego Potwora jest to całkiem bliskie, więc na co dzień tak mówimy, więc z przyzwyczajenia i tu weszła. Niech jej będzie. 

“sypały się całe płaty…” – wiem, że ciężko to brać dosłownie z tym sypaniem, ale tak się mówi. Jeśli Ci się trafi okazja, to przyjrzyj się czemuś mocno rdzewiejącemu, co długi czas jest w jednym miejscu – obok, czy pod zobaczysz płaty “rdzy” – strzępy zardzewiałego metalu, które odpadły od przedmiotu, czasem z lakierem, czasem bez (zależy). Tu chodziło o podkreślenie stanu, a nie o akcję. 

Co do “delikatnego warkotu”, to chyba masz rację, ale muszę to przemyśleć jutro popołudniu, bardziej na trzeźwo, nie z klejącymi się ze zmęczenia oczami. 

 

Dziękuję Ci za wyczerpujący komentarz i za klika :) 

 

PS. Opowiadania Counta mogę z czystym sumieniem polecić prawie wszystkie (W świetle gwiazd… uważam za najsłabsze – ale to moje zdanie). A na becie mi się nie trafiają kłótliwi ani aroganccy czytelnicy – sami dżentelmeni rzeczowo tłumaczący swoje racje :) I tego wszystkim życzę :) 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No, ja się z Twoją wyobraźnią kłócić nie będę, CM. Moja też nie zawsze mnie słucha i robi sama co chce i kiedy chce (zazwyczaj zaczyna intensywnie działać w najmniej odpowiednim momencie i podsuwając przed oczy najstraszniejsze obrazy) :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dlaczego nie? Jakby tak zaszaleć i gdzieś daleko i wiarygodnie odwiesić niewiarę… ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Finklo, jestem tu na tyle długo i uważnie, że już Cię znam wystarczająco, by pewne reakcje przewidzieć :) 

W jakiś pokrętny sposób cieszę się, że do Arystotelesa mi tak daleko ;) 

A może w ramach rewanżu doczekam się opowiadania rowerowego? ;) 

 

CM, bardzo się cieszę, że mimo wcześniejszych wątpliwości zdecydowałeś się jednak na zostawienie komentarza. Gusta – wiadomo. Mnie ogół motoryzacji jako taki też jest raczej obojętny. Miłość jest do tego jednego wybranego :D Są rzeczy, które mnie nie kręcą i wiem, że czytanie o nich zawsze będzie obarczone pewnym ryzykiem “niezadowolenia/niespełnienia” czytelniczego – dlatego doskonale rozumiem Twoje podejście i łapię, o co Ci chodzi. 

 

czytałem je z takim wrednym poczuciem, że mógłbym z niego wynieść nieco więcej. Gdybym…

(…) Jego wartość merytoryczna jest w końcu żadna.

I tu w drugim zdaniu nie całkiem masz rację. W kilku słowach potrafiłeś wskazać, co – mimo rozjazdu gustów – wyłapałeś i odczułeś, co Ci się spodobało, czego zabrakło. I tu przechodzę do zdania pierwszego, czy raczej pierwszej zacytowanej linijki. Uważam, że gdybym napisała to opowiadanie lepiej, ono samo by Cię wciągnęło mimo awersji i nie byłoby żadnego “gdybym…” z Twojej strony. Jednak do takiego mistrzostwa dalej mi niż bliżej. Może w kolejnym wcieleniu się uda? Mimo wszystko takie komentarze pozwalają mi trzymać się w ryzach i pracować nad dalszym rozwojem, a nie popadać w samozachwyt. 

Słowem – dziękuję :) Za poświęcony na lekturę czas i za komentarz :) 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Finklo, wiedziałam, że tym razem do Ciebie nie trafię i do tego Ci podpadnę. Cytat z bety (odnośnie wspomnianej przez Ciebie energii):

Bo Ty to łaskawy jesteś, ale taka Finkla nie popuści, nie przymknie oka i nie kupi opka z dobrodziejstwem inwentarza w całości. 

Jak widać, byłam świadoma ryzyka. Tak jednak do mnie przyszło i tak wyszło i ja się z własną weną kłócić nie będę, bo się jeszcze obrazi i pójdzie precz ;) 

Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że znużenie minęło po zakończonej lekturze i że już nie wróci. Dziękuję za poświęcony czas. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Asylum, widzę w Tobie bratnią duszę :) Siedem stówek to ładny wynik, mojemu Potworowi jeszcze do takiego sporo brakuje.

Cieszę się, że na płaszczyźnie emocjonalnej się podobało i teraz z niecierpliwością czekam na część merytoryczną. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W “Szetlandii” był nie ten pojazd, a na Islandii jest nie całkiem ten (pustynny) klimat ;) 

Dajmy szansę tekstowi – niech broni się sam i sam działa na wyobraźnię czytelników. Może później, na deser, podrzucę jakieś linki (może po zakończeniu konkursu?). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie widać :) I wreszcie się doczekałeś :) 

 

Jeszcze raz, Staruchu, dziękuję za wszystko. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak na razie dwa słowa od mojej Mamy, która pierwsza dorwała marcowy numer. Ponieważ bardzo Twój styl pisania lubi, to przeczytała z wielką przyjemnością. Podobało jej się. Na więcej nie licz, od niej to i tak dużo :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bo zajawka na głównej pojawia się m.in. tylko w ciągu miesiąca od dnia publikacji, potem już nie.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje hurtem, zbiorczo i grupowo – komu zalegam :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Piszą w SJP, że “oboje” odnosi się do osób różnej płci 

No właśnie – do różnej płci, czyli jeśli mamy parkę – ona i on. Jak jest dwóch onych to jest obaj, jak dwie one to obie. Taka drobna różnica.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przykro mi, ale do mnie to opowiadanie nie dotarło, a wręcz mnie zmęczyło. W sumie, to nie bardzo wiem, o czym czytałam. Za dużo tu jak dla mnie filozofowania. Do tego z pewnością udział w tym miały usterki – literówki, pisanie pasza raz wielką raz małą literą i przede wszystkim, gdy mowa o dwóch mężczyznach lub chłopcach, to piszemy obaj nie oboje. Na telefonie pisze mi się kiepsko, więc nie będę rozwijać komentarza.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie ma fantastyki, ale jest papierowy debiut – literacki, a nie rozprawka naukowa ;) – gratulacje, Wisielcze :) I wszystkim tym, którym zalegam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Anet :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

6 lutego 2019 r. naniosłem kolejne poprawki, częściowo zainspirowane niektórymi głosami w dyskusji.

Ponieważ już czytałam pierwotną wersję, to będę wdzięczna za wskazanie co i gdzie zostało poprawione – o ile to nie są korekty literówek, przecinków itp., tylko ingerujące w treść/fabułę/pomysł. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Oboje zeszli po spiralnych schodach i w milczeniu rozdzielili się w głównym holu. – wiem, ze gender i te sprawy, ale z ciekawości – który był rodzaju żeńskiego? (przepraszam za ten żart, ale popraw na obaj)

 

Gdy odeszli w dwójkę na bok, doktor zapytał ściszonym głosem: – jak wyżej – we dwóch 

 

Pierwsze na tarasie pojawiło się dwóch mundurowych – nie zgrywa się

 

Mimo,(-,) że jego twarz nigdy nie należała to najurodziwszych, to wiek jeszcze pogorszył sprawę. – zbędny przecinek i literówka 

 

Doktor skinął głową do mundurowego po swojej prawej(+,) a ten powiedział coś do zamontowanego przy uchu mikrofonu. – hm, chciałabym to zobaczyć

 

Słabo pokazana przemiana Ostojca. Limit ledwie napocząłeś, mogłeś to rozwinąć.

Nie wiem w sumie dlaczego, ale przypomniał mi się film Transcendencja, może przez to przenoszenie ludzkiej świadomości do maszyny.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ardanie, drobna uwaga przypominająca: przy ewentualnych poprawkach weź pod uwagę zapisy pktu 10 zasad konkursowych.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Super! Wielkie gratulacje :) To akurat wiek moich bratanic, więc w jakiś sposób z pewnością nabędę i zgłoszę się po dedykację :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Chcę wierzyć, że jednak tak nie jest, że porywa ich drakkar sławy i spełnienia literackiego, na którym wiosłują wena do spółki z hajsem :D

I tego się trzymajmy :D 

 

Dzięki za wizytę i zostawienie śladu po niej. Każdy odzew czytelnika cieszy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kurka wodna, co widzę słowo “śniąca”, to od razu się rozglądam, o co chodzi i co kto chce ode mnie ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

MPJocie, zgadza się. 

Tylko dopracuj tekst – literówki, interpunkcja. Zresztą dotyczy to wszystkich uczestników – dopieszczajcie teksty :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

ANDO, cieszę się, że się podobało. 

Uważam, że w przypadku tego szorciaka każda interpretacja będzie dobra – literatura, obrazki inne wymiary – wo koloru, do wyboru, co komu pasuje :)

A inspiracją był nasz portal i znikający z niego autorzy, którzy “wypływali” (i nadal to robią – ci sami po raz kolejny lub następni) z dużymi publikacjami – czyli książki własne, udział w antologiach.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

parę baboli wsadziłem

Baboli nie zauważyłam, więc albo ich nie ma, albo się dobrze ukryły i nie rzucały w oczy ;) 

A jedyna rzecz, która mnie lekko uwierała, to nie Twoja wina, a raczej tego, kto układał całość, ale o tym na końcu.

 

Widać i czuć, że pisałeś artykuł z pasją i z sentymentem. A do tego lekko i ze swadą. Przez chwilę zastanawiałam się, czy streszczenia nie są zbyt chaotyczne. Przy Porwaniu się lekko zawiesiłam od natłoku wszystkiego, ale przy Tapatikach się rozkręciłam i załapałam rytm i dalej już poszło. Ładnie przechodzisz między książkami, a cytaty jako śródtytuły elegancko to uzupełniają. Dobry pomysł. 

I chociaż sama nie znam wszystkich wspomnianych pozycji (nie przyznam się, których), to i tak powiało nostalgią i się wzruszyłam. Szczególnie Tapatiki są mi bliskie, bo – jak już Ci wspominałam – od nich zaczęła się moja przygoda z fantastyką taką bardziej SF. 

 

Super, że napisałeś ten artykuł :) Wyszedł naprawdę fajnie. 

 

A co mi wprowadzało lekki dysonans, to układ ilustracje – tekst. Jeśli już ilustracje muszą być (a byłoby bez nich łyso), to lubię, gdy wpasowują się w treść. A tu ktoś przy wprowadzeniu Tych z Dziesiątego Tysiąclecia wrzucił obok okładkę X-1…  i od razu miałam rozjazd tego co czytam, z tym, co widzę. I tak jest dalej – patrzę na Lalande… i czytam o rysunkach Butenki.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciekawa koncepcja, taka dość bajkowa. Technicznie jakichś szczególnych zgrzytów nie zauważyłam, napisane dobrze. 

 

Dziewczynka uśmiecha się.

– Noga mnie boli. Chcę do taty – prosi.

Nie gra mi to – dziecko ledwo żyje (co wynika z wcześniejszych i dalszych fragmentów), noga boli, ale się uśmiecha, tak po prostu? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Szkoda, że brak mi czasu na regularne zaglądanie i przegapiam takie gratki :( 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Takie kombinacje :D Wyciąć połowę, jeszcze płeć zmienić może? Tu jest tylko przykład, a realna lista się wydłuża, i wydłuża, i wydłuża… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bo pewnie usiłujesz to zrobić zbyt dosłownie, Finklo. Te postaci są bardziej symboliczne. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka