Profil użytkownika

Informuję, że do odwołania nie przyjmuję zaproszeń do betowania (wyjątek to ci, którzy mnie betowali). 

 

Moje ślady poza portalem fantastyka.pl:

 

Na straganie w dzień targowy – http://szortal.com/node/10600          

Jest zabawa, muszą być straty – https://www.dropbox.com/s/2u1abh0yvp7ivrz/Magazyn_Silmaris_3_2016_v1.pdf?dl=0  

Z nocą polarną pod rękę – https://www.dropbox.com/s/zqkd7bbaz3d8dc5/Magazyn_Silmaris_3_2017_v3.pdf?dl=0           

Pociąg do Lechii – http://www.magazynfantom.pl/wydania/fantom-nr-3-wrzesien-pazdziernik-2017,56.html   

Dębowy Świat – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2017/09/Magazyn_Bia%C5%82y_Kruk_-_NR_1_lipiec_-_wrzesie%C5%84_2017.pdf             Jestem najszybsza – wersja audio – czyta Aleksander Bromberek – https://www.youtube.com/watch?v=i5YiUl1huQk 

Wakacje dla potwora – http://silmaris.pl/wydanie-specjalne-bajki/    

Od kuchni, czyli dni otwarte w Akademii – http://szortal.com/node/14045  

Potęga Orlich Gniazd – http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2018/09/Magazyn_Bialy_Kruk_-_NR_5_lipiec_-_wrzesien_2018.pdf     

Norddragen – https://fantazmaty.pl/czytaj/antologie/#dragoneza   

Ogród kwinącej wiśni – https://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2019/10/magazyn_bialy_kruk_-_nr_9_lipiec_-_wrzesien_2019.pdf   

Praca życia – https://www.dropbox.com/s/sdwr623be7g8ct8/nr15_2.pdf?dl=0&fbclid=IwAR0AiD30ni3dLFTu6_ff4ddST17li3G4-E-cG6DP3ECckZy9vl7RcNJ4wKM (Silmaris)

 

I jeszcze nowość – artykuł w tutejszej publicystyce: Fantastyczne podróże – Ziemia nie z tej Ziemi – https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842777   

 

Coś nowego – mój debiut w roli recenzenta: Recenzja książki “Świt między dobrym i złym” – http://silmaris.pl/silmaris-4-2018/    


komentarze: 6711, w dziale opowiadań: 4601, opowiadania: 1866

Ostatnie sto komentarzy

Tenszo, wielkie gratulacje!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Kam, świetna robota :) Również słowa uznania dla tych, którzy sprawdzili i wyłapali braki.

Nic, tylko podziwiać. Zwłaszcza liczbę publikacji w NF.  Ale i tak pięknie, niezależnie od miejsca publikacji. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wzajemnie i ode mnie wszystkiego naj wszystkim!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Po pierwsze – bardzo przepraszam Ninedin za literówkę w nicku. Głupio mi…

 

Po drugie – gratuluję wybranym, zwłaszcza nowym członkom Loży :)

 

Po trzecie – dziękuję odchodzącym członkom Loży :) 

 

I po czwarte, ale wcale nie najmniej ważne – dziękuję za wszystkie oddane na mnie głosy. Bardzo mnie wzruszyło, że, mimo mojej minimalnej aktywności na portalu w ostatnich miesiącach, wciąż mnie pamiętacie i doceniacie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

drakaina

Finkla

gravel

Irka_Luz

kam_mod

mr.maras

ninendin

regulatorzy

Thargone

Wiktor Orłowski

wilk-zimowy 

Żongler

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziś będzie dostępny nowy numer Silmarisa (pewnie wieczorem), a w nim i moje opowiadanie “Praca życia”. 

Tak się tylko chwalę wink (inni niech się chwalą sami).

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Podziemny świat oraz jego mieszkańcy (do których zaliczam też Cindy – dop. późniejszy: dlaczego Cindy zmieniła się w Kore?) wykreowani obrazowo i plastycznie, bardzo wiarygodnie, a jednocześnie w pewien sposób surrealistycznie. Powstał z tego niezwykle malowniczy i sugestywny obraz, nie tylko ostatniej podróży dżdżownicy i jej operatora, ale i podziemnej rzeczywistości.

Emocje z opowieści aż biją. Głównie smętne, ale z pewnym sentymentem.

Jedyne, co mi średnio podeszło to nowa wersja zakończenia. Jak nie jestem wielką fanką zakończeń otwartych, bardziej niejednoznacznych, tak tu właśnie taki typ, który był w pierwszej wersji, pasował mi bardziej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciągle się zastanawiam, czy teleport/kopiarka spełnia założenia konkursowe. Jest z punktu widzenia fabuły ważnym elementem, bo bez niego cała ta filozoficzno-religijna rozkmina nie miałaby sensu. Jednak, przy takiej puencie, czy to wciąż jest środek transportu?

Pomijając ww. kwestie formalne, opowiadanie jest dość ciężkie i mam tu na myśli klimat. Niby nic się nie dzieje, nie ma pędzącej na łeb na szyję akcji, większość tekstu zajmują przemyślenia i wyjaśnienia dotyczące pokazanego świata. A że Autor miał tak ponurą wizję, to i ja jako czytelnik pogrążałam się wewnętrznym mroku niezdecydowania. Mam na myśli, że mimo poważnego tematu, który zadaje trudne pytanie bez odpowiedzi, lektura wciąga i oddziałuje na czytelnika.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – moim zdaniem nie ma.

Mamy zwykły samolot z co najwyżej niezwykłym pasażerem na pokładzie. Pomijając ten aspekt konkursowych wymagań, mogę powiedzieć, że jest tu pokazana jedna scena, która nie porywa. Jakoś dylemat bohatera, co zrobić z niecodzienną pacjentką, nie robi na mnie wrażenia. Mimo wszystko jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że android został pomylony z człowiekiem – przy pokazanych w opowiadaniu założeniach. Do tego niejednoznaczność zakończenia akurat w tym przypadku sprawia, że zakończenie nie jest satysfakcjonujące. Można je zinterpretować dwojako – jako pomyłkę lekarza lub bombę-pułapkę. To pierwsze w pewien mroczny sposób mogłoby być komiczne, drugie to tragedia. Możliwość takiego rozjazdu interpretacji sprawia, że tekst całościowo do mnie nie przemawia.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – hmm, mam dylemat, by na to odpowiedzieć. Pociągi jako takie są zwykłe, jednak na korzyść opowiadania przemawia moim zdaniem świat z komunikacją wyłącznie szynową i kolejowe duchy.

Przyznaję, że w pierwszej chwili ciężko mi było uwierzyć w wykreowaną tu rzeczywistość i wiarygodność bohaterki. Jednak im dalej w ten nieco jak dla mnie absurdalny świat, tym łatwiej to wszystko przyjmowałam. A gdy tylko załapałam, kim jest Sar i jemu podobni, to od razu punktacja skoczyła. Może ostatecznie przemianę Marty odbieram jako stosunkowo łatwą, ale poszła w ciekawym kierunku. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Bardzo sympatyczne i przyjemne opowiadanie. Trochę na początku miałam obaw, co do tematyki (czy przypadkiem sama się tu nie zapętliłaś), ale ciekawie podeszłaś do kwestii pętli czasowej. Postaci, zróżnicowane i z własnymi smaczkami osobowościowymi dodają tekstowi uroku i lekkości. 

Dodatkowy plus za wakacyjny klimat, aż mi się przypomniała jazda kolejką wycieczkową, wprawdzie w Grecji, nie Hiszpanii i nie w tunelu, ale prawie, bo w kanionie, gdzie ściany prawie muskały wagoniki.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – mam spore wątpliwości. Co tu nim jest?

No nie porwało, nawet mimo wyraźnie wyczuwalnego klimatu epoki, mistycyzmu i swoistej magii. Opowieść snuje się leniwie, może ciut za leniwie. Plus bohaterowie – dość schematyczny Edgar i odrobinę zbyt tajemnicza Elizabeth. Ogólnie czytało się dobrze, szczególnych uwag do stylu czy wykonania nie mam, ale moim zdaniem czegoś tu brakło. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – nie ma.

Pomijając powyższą kwestię formalną, do tekstu można mieć wiele innych zastrzeżeń. Po pierwsze wykonanie – chyba każda możliwa usterka, jaka mogła się pojawić, pojawiła się przynajmniej raz (nie będę listować, bo zanim mój komentarz się pojawi, to z pewnością inni czytelnicy wskażą wszystkie błędy i jest nadzieja, że Autorka nawet zdąży je poprawić). Pomijając czyste technikalia jako takie, tekst roi się od niedociągnięć logicznych i kompozycyjnych. Odniosłam wrażenie, że nie wszystko zostało dobrze przemyślane – np. dzieciak wyskakuje nagle jak diabeł z pudełka, dopiero w momencie, w którym był potrzebny. A lepiej by było wprowadzić go wcześniej, bo zaskoczeniem była obecność jeszcze kogoś w teoretycznie pustym samochodzie.

Nie przypadł mi do gustu styl, momentami zbyt wulgarny (jak dla mnie bez uzasadnienia) i potoczny. Gdyby narracja była pierwszoosobowa, to byłoby to dla mnie bardziej do przyjęcia. W zaprezentowanej formie mnie to raziło.

Sam pomysł średni i nie odkrywczy, chociaż akcja poprowadzona została tak, że pewien element zaskoczenia był.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

I w sumie to na tym koniec. Tekst roi się od wszelkich możliwych błędów, jakie tylko można sobie wymyślić (listować nie będę, bo zanim mój komentarz się pojawi, to z pewnością inni czytelnicy wskażą je wszystkie). Poza technikaliami bardzo raziły mnie usterki logiczne, których jest tu od groma. Niestety, ale styl przypomina mi stawiającego pierwsze kroki w pisaniu ucznia podstawówki.

Dodatkowo tekst nie jest dość jasny, kompozycyjnie brakło kilku elementów, które by nieco rozjaśniły sytuację, bo w tej chwili w trakcie lektury pojawia się w głowie masa pytań, które do samego końca pozostają bez odpowiedzi.

Sam pomysł na autobus ma moim zdaniem potencjał, który jednak został pogrzebny wykonaniem.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Dla mnie głównymi bohaterami, choć niby schowanymi na drugim planie i w tle, są Alex i Irene. Mam ogromny sentyment do antropomorfizowanych pojazdów, więc tym zabiegiem mnie kupiłaś. Do tego tekst napisany jest sprawnie, czyta się lekko i z wciąż rosnącym zaciekawieniem. Odsłaniasz tajemnicę po kawałeczku, budując pewne napięcie i pobudzając apetyt. I tu mam jedyny zarzut – nie zaspokajasz go w pełni, nie domykasz wątku Adamowicza ani samochodów (udało się uratować Irene, czy nie?). Z jednej strony ta część historii jest zamknięta, ta przygoda skończona, jednak z drugiej aż się prosi o część dalszą, która da końcowe odpowiedzi.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. 

Opowieść wpasowuje się w klimaty nordyckiej mitologii, którą lubię, więc liczyłam na ciekawą i ikrą historię, zwłaszcza że bohaterami są Loki i Sigyn. A tu wyszła taka sobie historyjka o parce na wycieczce. Czytało się w miarę lekko i przyjemnie, ale szaleństwa nie było. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Cóż tu dużo mówić, bardzo dobry tekst. Podziwiam za to, że tak zgrabnie i naturalnie łączysz różne elementy i motywy na świeży sposób. Bohaterowie ze swoimi rozterkami są jak żywi, nie liczą na cud, ale sami walczą o swoje racje. I chyba to mnie tu najbardziej urzekło. Chociaż wcale nie zapominam o kosmicznej scenerii, w której umieściłeś akcję. Wszystko jest tu zgrane na tip-top. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Opowiadanie, które jest krótkie, ale treściwe, ma świetny, mroczny klimat, którym stoi. Tak się wciągnęłam, że zaczęłam się zastanawiać z odrobiną lęku, co będzie, gdy znowu wsiądę za kółko mojego Potwora.

Napisane dobrze, z zachowaniem należytego balansu między liczbą pętli, na plus ich zróżnicowanie, dzięki czemu nie miałam wrażenia nudnego powtarzania w kółko tego samego, mimo że to przecież było w zasadzie to samo.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – nie za bardzo dostrzegam.

Mamy tu fantastyczną podróż konkretnym środkiem transportu, który już jednak nie wykazuje żadnych cech fantastycznych. Napisane ciekawie, północna kraina i jej mieszkańcy zaskakują. Przyznaję, że nie spodziewałam się takiego połączenia. Podobało mi się, jak się zagęszczał klimat i narastała powoli groza. Co mniej mi podeszło, to sam sposób pokazania podróży. Akcja nie dzieje się bezpośrednio, ale jest opowiadana, włącznie ze streszczaniem dialogów. Mogę się jedynie domyślać, że sporą część winy ponosi limit, jednak chyba chętniej widziałabym tę opowieść napisaną ciut inaczej. Mniej jako taką suchą relację, a mocniej nacechowaną emocjami.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – hmm, są nawet trzy pojazdy, jednak nieco z boku i nie o nie same w historii tu chodzi. Muszę się zastanowić.

Wykonanie mogłoby być odrobinę lepsze, bo rzuciło mi się w oczy kilka błędów, a najbardziej zapamiętałam „kolor moro” – moro to nie kolor, tylko wzór.

Sam pomysł mi się spodobał. Czytałam z pewną przyjemnością o magicznym warsztacie zgrzytając zębami na działania wrednego majstra. Dobrze mi się z tym zgrywa lekki, nieco baśniowy styl, przez co można spokojnie przymknąć oko na dziwne dziwności, jak oddawanie młodości, czy innych cech tak lekko, jak to robią klienci.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Bardzo mi się podobała przejażdżka magicznym tramwajem. Ładnie napisane, plastycznie. Opis jazdy i podziemny świat przemawiały do wyobraźni. Podobała mi się też bohaterka, która nie startowała ze szczytu, ale od początku była ledwie przeciętna, a i tak strata, jaką czuła była przeraźliwa.

Przy końcówce bałam się, że kończysz banalnym „a jednak to był tylko sen”, na szczęście pióro zaprzeczyło temu i uratowało końcówkę.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

“Technobełkot i gadające głowy” – sam tak zareklamowałeś własny tekst. No i masz rację, a od siebie dodam, że tu jakoś wyjątkowo (jak dla mnie) jest on przegadany. Dużo literek, dużo słów, tylko jakoś treści i akcji niewspółmiernie mało. Więcej treści wyczuwałam w Twoich monologach-słowotokach. Gadają, gadają, tłumaczą rzeczywistość, a gdy już zaczyna się coś dziać, to się od razu kończy.

Dlatego mam po lekturze spory niedosyt, jak zawsze, gdy przeczytam fragment czegoś interesującego. Bo mimo wszystko opowieść w pewnym momencie wciąga i zaciekawia. Jednak ciekawość ta nie zostaje zaspokojona. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Wiem, po co i dlaczego ta część pierwsza w karczmie się w tekście znalazła, ale uważam, że jest zbyt długa. Dialogi są jak na mój gust za bardzo rozwleczone i zanim dotarłam do zasadniczej części drugiej, zdążyłam się nieco zmęczyć. Na szczęście surrealistyczna podróż piekielną karetą zrekompensowała niedostatki początku. Przez to oceniam całość neutralnie – szaleństwa nie ma, ale nie jest też źle. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jak dla mnie trudno dostrzegalny. 

Szczerze mówiąc, nie do końca połapałam się w tym dystopijnym, brudnym świecie. Pewnie dlatego, że dawka niedopowiedzeń była dla mnie za duża, co powodowało, że w ostateczności bardziej uwierały mnie braki wyjaśnień kilku kwestii niż satysfakcjonowała lektura. 

Za to nie można absolutnie odmówić Ci sprawności pióra. Ciekawy styl i żywe opisy, bardzo plastyczne sceny.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Humor wlazł, nie pytając o zgodę.

Nie wiem, jak się dogadujecie, ale najwyraźniej humor ma u Ciebie duże luzy i łazi gdzie chce i jak chce. I Chyba mu z Tobą dobrze, bo wyłazi naturalnie często :D I dobrze. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Freja jest też czarodziejką, dlatego zdołała zatrzymać świadków na miejscu i później odzyskać motor. Rozmawiają nawet o tym z adwokatką.

Kurcze, myślałam, że to widać, cóż, biję się w piersi.

Fakt, umknęło mi gdzieś to “czytanie” w głowie Kurta. Resztę widać, może nawet aż za bardzo i właśnie to zderzenie świata realnego z czarodziejsko-boskim jest dla mnie zbyt sztuczne, zbyt łatwe. Ale to tylko takie moje wrażenie ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Obiecuję się poprawić, ale nie za bardzo, ponieważ sama nie wiem, czy to możliwe.

Bo ja wiem, czy to mus się poprawiać? W czym? Jak? 

Piszesz intrygująco, to z pewnością. A że nie dla każdego? To też nic nowego, ani tym bardziej złego, że nie każdy jest w stanie wszystko w Twoich tekstach dostrzec, tym samym docenić. Jeśli o mnie i moje nie/zrozumienie chodzi, po prostu – nawiązując do fal ;) – gdzieś nam się częstotliwości nadawania i odbioru tu rozminęły. Tak ja to widzę. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Niby tak, ale w trakcie czytania biły mnie te przymiotniki po oczach.

A zdrobnienia… Mam do nich awersję, więc może też dlatego mi się w oczy rzucały i kłuły, zwłaszcza że nie umiałam dla nich znaleźć uzasadnienia. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. 

Zacznę od tego, co mnie lekko denerwowało – miejscami nagromadzenie przymiotników oraz fragmenty naszpikowane zdrobnieniami. Nie do końca wiem, czy łapię, co chciałeś tym osiągnąć – podejrzewam, że ocieram się o zrozumienie, ale irytacja mi je skutecznie utrudnia. 

Poza tym opowiadanie jest szalenie klimatyczne. I generalnie ładnie napisane – czułam się, jakbym to wszystko widziała na własne oczy. 

I chociaż pomysł na pojazd widmo i swego rodzaju przepowiednię nie jest wybitnie oryginalny, to lubię takie połączenia i nawiązania. Zwłaszcza że, jak już wspomniałam, napisane jest to ładnie i wciągająco. Plus osobiście lubię ten motyw swoistej przepowiedni, jaki tu zastosowałeś. I to zaskoczenie na koniec. Długo się zastanawiałam, co tym razem pojawienie się wagonu może zwiastować, ale nie zgadłam – punkt dla Ciebie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – niby jest, ale tak łatwo wyciąć bez szkody dla fabuły. Bo zamiast konfesjonału-samochodu mógłby być konfesjonał-cokolwiek. A że bryka proboszcza? Nie widzę ścisłego związku.

Pomijając ten aspekt muszę przyznać, że tekst mi się nawet spodobał. Zwłaszcza lekkość stylu i plastyczność scen. Naturalność detali (np. zakup hot doga dla dzieciaka). Oczywiście, postaci są nieco przerysowane, ale mam uczucie, że tak tu powinno być. Całkiem sympatyczna opowieść.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Aż chciałoby się powiedzieć: klasycznie zabawnie. I to w różnorakim rozumieniu ;) Chociaż podróż mitologicznym batyskafem ciągnęła się i, wnioskując po opowieściach przewodnika, nie zobrazowanych pochowanymi stworzeniami (jakie to denerwujące, gdy atrakcja się chowa i nie ma zamiaru dać się zobaczyć), sprawiała wrażenie nieco nudnej, to jednak w rzeczywistości okazała się w pełni satysfakcjonująca. Zwrot akcji pod koniec i boska interwencja idealnie dopełniają historię.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – hmm, mam wątpliwości.

Tekst napisany jest dość chaotycznie i niechlujnie. Kompletnie leży i kwiczy zapis dialogów, zignorowana jest interpunkcja, konstrukcja zdań pozostawia wiele do życzenia, do tego pełno jest innych usterek wszelkiego rodzaju (jak choć zamiast chodź). Teoretycznie narracja pierwszoosobowa pozwala na nieco większy luz niż trzecioosobowa, jednak styl wypowiedzi bohatera jest raczej rażący. Mimo wszystko powinno być to bardziej przemyślane.

Do tego forma opowieści – czyli narracja w narracji, nie była najlepszym wyborem. Niczego nie pokazujesz, nie dajesz w żaden sposób czytelnikowi odczuć świata, zdarzeń, klimatu, bo wszystko opowiadasz za pomocą monologu postaci.

Pomysł jakiś tu był, takiego picia do korpoświata nie kojarzę, jednak został pogrzebany wykonaniem.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Zacznę od technikaliów – liczebniki, daty, zwłaszcza w wypowiedziach słownie, nie liczbami. Nieco powtórzeń. To to, co najbardziej rzuciło mi się w oczy. 

Mogło to być ciekawe paranormalne śledztwo, a wyszła taka sobie opowiastka. Czegoś jej brakło, z pewnością klimatu. Mam wrażenie, że wpływ na to miał sposób narracji. Jest on zbyt suchy i wyprany z emocji. Plus nie dzieje się nic niespodziewanego, wręcz idzie może nawet zbyt gładko.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Z jednej strony pomysł nie nowatorski, z drugiej nawet z potencjałem. Jednak potencjał ten, moim zdaniem, nie został do końca wykorzystany. Bo świat nie wydaje mi się dopracowany, są tu elementy, ale i zdarzenia, w które trudno mi w pełni uwierzyć i które nie do końca się ze sobą kleją. Np. chłopak startując w zawodach, nawet nie wie, że nie będzie się ścigał na swojej samoróbce? Będąc już na etapie wywiadów? Nie kupuję tego.

A z tą krawędzią dnia i światła to od razu na myśl mi przyszedł Riddick. Ciekawa jestem, czy był elementem inspiracji. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. I postrzegam go nie tylko w postaci magicznej teleportacji, ale literalnie strzały, która pociąga za sobą Nodara. Ciekawy pomysł.

Szaleństwa może tu z fabułą nie ma, ale opowiadanie jest sympatyczne. W moim typie jest postać dżinna, która bardziej mi podeszła niż sam strzelec. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. 

To chyba drugie opowiadanie z postaciami z kart w roli głównej, jakie pamiętam i jakie mi się wyraźnie spodobało. Bardzo magiczny, owiany nutą tajemnicy tekst. Wciągnął mocno, a czytało się szybko i rosnącym zaciekawieniem. Ładnie trzymasz na wodzy ciekawość czytelnika. Elegancko wykorzystałaś nietypowy pojazd – tu ode mnie dwa plusy: za jego rzadkość i za sposób wykorzystania, jako pewnego rodzaju katalizator dla bohatera.

Zakończenie jak dla mnie ciut za bardzo otwarte, które wskazuje zbyt jednoznacznie, że ciąg dalszy powinien nastąpić. Ja w każdym razie bym go oczekiwała. A to daje wrażenie fragmentu większej całości, niż zamkniętej opowieści. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – dla mnie nie za bardzo. Warszawa, choć fajny samochód, jakoś nie widzi mi się jako specjalnie fantastyczna. A dodatek do auta w postaci kłamczuszki nie jest dla mnie wystarczającym powodem do uznania środka lokomocji. 

Losy Krzysztofa jawiły mi się jako majaki na jakimś haju. Może i jest w tym kilka ciekawych elementów i przemyśleń, ale jako całość raczej nie zapadnie mi w pamięci.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. 

Odjechane i pokręcone, a z całą pewnością pełne surrealistycznego mroku. I to takiego wywołującego ciarki. Sporo tu też brudu, ale nie wyczuwam przesady. Klimat jest zdecydowaną przewagą tego tekstu. Ale nie tylko, bo i pomysł na Puszkę Pandory miałaś ciekawy – udało Ci się coś tak znanego i osadzonego w kulturze, pokazać w zupełnie inny sposób. 

I chociaż nie wiem ostatecznie, co się stało z Leną, to nawet mnie to aż tak bardzo nie uwiera. Tym razem kupuję takie niedopowiedzenie i surrealizm.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Początkowo przeplatanie dwóch narracji i dwóch opowieści mnie irytowało, zaburzało lekturę “właściwej” historii. Jednak w miarę czytania dałam się wciągnąć na tyle, że zaczęłam się zastanawiać, która część jest tą główną i właściwą. Muszę więc w ostatecznym rozrachunku przyznać, że ten eksperyment wyszedł nawet całkiem dobrze. Zwłaszcza że akcja gwiezdnej podróży toczy nie niezwykle leniwie, bez zwrotów i szaleństw. Jednak nie wyobrażam sobie większej liczby tekstów, czy jednego dłuższego, o konkretniejszej fabule, które by tak zostały napisane. 

Do jakości większych uwag nie mam, było kilka ciekawych elementów i nawiązań, jak tytułowa pchełka. Za to – spory plus.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest. 

Ciekawy tekst, chociaż fabuła, czy jej założenie, dość prosta i schematyczna – jest zbrodnia i jest kara. Zbrodnia dość przyziemna (wykorzystywanie seksualne dziewczynek wydało mi się pomysłem pod publiczkę, próbą zagrania na skrajnych emocjach). Kara za to wydała mi się nieco za bardzo “boska”. Wierzyłam w przypadek tej nadnaturalnej interwencji do momentu odnalezienia w ostatniej scenie zwłok dziewczynki. I w tym momencie uznałam, że przesadziłaś, bo okazało się, że akcja z dzikiem była z góry zaplanowana, a nie przypadkowa. A to już budzi mój sprzeciw. 

Aczkolwiek przy tym wszystkim pewne elementy sceny na polanie nawet nie raziły mnie tak bardzo brakiem realizmu (np. jakoś trudno mi uwierzyć w tak łatwe odzyskanie motocykla). 

Za to sam fantastyczny motor mi się spodobał i to nawet bardzo. Lubię takie pojazdy :) I mimo powyższego marudzenia sam styl opowiadania sprawił, że czytało się je szybko i lekko (nie mylić z ciężarem tematyki). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – zdecydowanie jest, chociaż długo nie umiałam go wyłuskać.

Przyznaję, że mnie ten tekst przerósł i nie całkiem do mnie dotarł. Mam takie dziwne wrażenie, że jest taki bardzo “Twój” – tajemniczy, nie końca wyjaśniony (co to za apokalipsa? Jacy śmieciarze? czym jest Lina? itp. itd), mocno metaforyczny (takie przynajmniej odniosłam wrażenie). I jakby nieco chaotyczny – być może w tym chaosie jest jakiś porządek i metoda, ale najwyraźniej mi one umykają. 

Mimo wszystko jest w tym opowiadaniu “coś”, co nie daje spokoju, co mi mówiło, że za mieszaniną enigmatycznie pokazanych scen z rodziną Kresa i scenkami rodzajowymi Liny, kryje się coś poważniejszego. Swoją drogą samo imię Kresika mi się spodobało – ciekawy pomysł. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spełnienie podstawowego założenia – fantastyczny środek transportu – jest.

Lekko absurdalny, groteskowy tekst, w którym się nieco pogubiłam miejscami. Monstra stworzone są ze śniegu (to skąd skóra)? Czy pokonane się w niego zmieniają? To błąd, czy elementy absurdu? 

Sam pomysł na wóz i sprzężone z nim magiczne zwierzęta ciekawy, chociaż przedstawiony w dość prostej historyjce.

Trochę usterek w tekście jest, np. niefortunnie zbudowane zdania, powtórzenia. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratuluję w szczególności Katii, NoWhereManowi i Drakainie – świetne teksty. Pozostałym wyróżnionym i uczestnikom tez brawa i dziękuję za niezłe przejażdżki.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wielkie brawa!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zewsząd. Dosłownie wszystko może być inspiracją. I czasem pomysł pyknie od razu, czasem musi dojrzeć.

Ja jednego uniwersum nie mam. Z pisaniem u mnie jest jak z podróżowaniem – z małymi wyjątkami nie wracam do tych samych miejsc czy światów. Tym samym niczego na dużą skalę nie planuję. A opowiadania mam zazwyczaj ułożone z grubsza w głowie, a potem piszę i tak inaczej. 

Kiedyś zrobiłam sobie dość szczegółowe notatki do jednego pomysłu. Jakiś czas temu pomysł ten zrealizowałam, bez zaglądania do notatek, bo wydawało mi się, że pamiętam wystarczająco dobrze wymyśloną fabułę. Po skończeniu zajrzałam z ciekawości do szkicu i okazało się, że poza samym głównym pomysłem wszystko mam inaczej. 

Może gdybym pisała powieść, nie opowiadania, to bym rozpisywała plany i jakieś inne dziwne rzeczy, żeby samej się nie pogubić, ale na to się nie zanosi. Więc raczej żywioł, pozwalam historii toczyć się własnymi torami, pilnując ogólnego kierunku. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przepraszam, myślałam, że skoro nie ruszam się z domu, to dokończę czytanie. Jednak przegrałam z choróbskiem i więcej przez te dwa dni spałam, niż robiłam czegokolwiek innego…

Postaram się jak najszybciej nadgonić.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mnie jeszcze zostało kilka tekstów do przeczytania, ale postaram się wyrobić do jutra.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dogsdumpling, gratulacje :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Arko, przede wszystkim polecam betalistę i poradnik, jak z niej korzystać: https://www.fantastyka.pl/loza/17 

O swoim opowiadaniu na becie możesz poinformować w tym wątku: https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/11534 , to zwiększy szanse na znalezienie chętnego do pomocy.

 

Poza tym tu znajdziesz kilka innych poradników, dotyczących działania portalu: https://www.fantastyka.pl/poradnik

W tym poradniki prawidłowego zapisu dialogów: https://www.fantastyka.pl/loza/14. Jest jeszcze jeden dobry poradnik zapisu dialogów od Fantazmatów: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/. Jeśli poczytasz i zastosujesz, to sam będziesz w stanie poprawić źle zapisane dialogi. 

 

Powodzenia :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brawo, Fun!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Hm, może uda mi się przyjechać. Ale obiecać nie mogę, bo to będzie zależało, jak pójdzie i kiedy skończy się inna moja niedzielna impreza. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje, Kam, Wiktorze :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Khm, ten, tego… Ja tak tylko nieśmiało, że właśnie ukazał się Biały Kruk i jak ktoś ma ochotę na japońskie klimaty, to zapraszam (głównie do siebie, licząc na jakieś komentarze, ale nie tylko).

 

Edytka

Przeglądam właśnie numer i widzę, że nie jestem tam jedyną reprezentantką portalu :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ja mam zamiar być, choćby się waliło i paliło, ale tylko w sobotę. 

 

(Napisała ta, co to nie ma nic do powiedzenia i tylko będzie zbierać autografy… ;))

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mogę tylko powtórzyć za jose: wooooooow!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wreszcie :D okrutnie i strasznie bardzo bardzo bardzo się cieszę.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje! Sny mam zamówione, czekam na przesyłkę… Kolejna książka w niekończącej się kolejce do przeczytania. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że bilet został skasowany.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Belhaj, Dogsdumpling – wielkie graty! 

 

Wicked – brawo! Ciekawy tekst, chociaż przyznaję, że oczekiwałam (w sumie nie wiem, dlaczego) czegoś mroczniejszego. jednak (chyba na szczęście) poszedłeś w łagodniejszym, mniej oczywistym kierunku. Podobało się. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Popieram przejrzenie Pokoju światów. I nie wiem, czy mogę zareklamować siebie, bo ze mnie żaden autorytet, ale jedno z moich opowiadań to słowiańskie bestie w klimacie postapo "Potęga Orlich Gniazd"

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ocho, dziękuję :) Ja sobie książkę kupię i po dedykację się zgłoszę przy jakiejś okazji. Nie żebym nie chciała od Ciebie egzemplarza, ale chcę wesprzeć sprzedaż ;) 

 

PS. Idę poszukać, w której szafie mam schowane moje OP1 i maskę – buahahaha!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Złapałam kawałek WiFi i chciałam się pochwalić Krukiem, a tu Jose już obwieściła (dziękuję). Co to będzie? Trochę grozy (mam nadzieję) w japońskich klimatach. Do zobaczenia we wrześniu :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jose, Drakaina – graty, dziewczyny :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki za chęci, ale moja prezentacja to w zasadzie slajdowisko z podróży laugh  Będę mieć własne foty,  które muszę przebrać i poukładać, plus naszkicować, co mówić. I na to muszę poświęcić weekend. Za to Ty (i każdy inny chętny) możesz wpaść 15. września do Siemianowic posłuchać i pooglądać. Ja już raz z wizytą u Ciebie byłam, teraz czas na zrewanżowanie się wink

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie da rady. Będę zaraz po urlopie, więc na piątek z pracy się nie urwę, a w weekend będę musiała przygotować prezentację na kolejny weekend (taką mam nadzieję, bo oficjalnego potwierdzenia nie mam, ale myślę, że ze słownych obietnic się nie wycofają) i zdjęcia na wystawę. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka