Profil użytkownika


komentarze: 33, w dziale opowiadań: 20, opowiadania: 10

Ostatnie sto komentarzy

No to już zależy od jury, ale wrzucę w takim razie info, że Sparta 404 pne, to cały sojusz miast-państw, a nie samo miasto/państwo :D

Z Welesem raczej nic już nie zdziałam, zresztą miała to być tylko postać poboczna. Choć i z tego powodu też jakoś nie specjalnie chciałem za bardzo rozwijać sceny walki, żeby nie okazało się, że jego postać będzie stanowić 1/3 lub ¼ treści.

To w takim razie muszę pomyśleć nad poszerzeniem bytności Welesa, ale skoro to “bóg”, to może być w wielu miejscach naraz :D 

 

 

Jak formacja żółwia jest bez sensu na kamienie i strzały? Nie po to ona jest? Wzniesione do góry tarcze, żeby je odbijać? A po to do niej wrócili. Smoły faktycznie nie zatrzyma, bo się przewali przez tarcze, więc zgrzytu nie będzie.

 

 

Oh, ale w zupełności mnie nie uraziłeś, wręcz przeciwnie :D Ciesze się na Twój komentarz i właśnie liczyłem na wyliczenie mi błędów i potknięć. 

A takowe też muszę wyjaśnić, żeby było wiadomo o co miało chodzić, a co wyszło.

 

Zerknę i poprawię wszystko wieczorem.

Dziękuje za uwagi :D

Dziękuje za komentarze i muszę przyznać, że w pewnym momencie faktycznie straciłem trochę jabłuszko z oczu, aczkolwiek Sparta 404 pne to przede wszystkim koniec wojny peloponeskiej, uważam że przeniesienie akcji na pola walki, nie są jakimś rażącym odstępstwem od reguł. Na dobrą sprawę, skoro Ateny zostały podbite, to czy nie stały się Spartańskie w tym momencie? :D W takim ogromnym uproszczeniu. A chcąc się trzymać historii (uhm, tak, przy tym co napisałem…) to jakoś nie mogę się przemóc do sprowadzenia walk pod samą Spartę.

 

 

 

@oidrin Opowiadanie jeszcze rozwinę, zwłaszcza o opisy, masz zupełną rację, że by się przydały. 

Nigdzie nie było, że musi on stanowić głównego bohatera, a wolałem go umieścić jako postać drugoplanową. Choć mogłem poprowadzić narrację z jego widoku, to wydaje mi się, że mogłoby to być trochę zbyt nudne? Myślę, że jak skończę poprawiać to opowiadanie to postaram się w ramach ćwiczeń napisać je z jego widoku. 

 

@Sagitt 

Oczywiście, normalnie to wszelkie hipotezy i teorie muszą mieć poparcie w dowodach, jednak czy przeczytałeś resztę tego zdania? Bo nie bez powodu napisałem w ten sposób i wspomniałem o Wielkiej Lechii (Tu masz również odpowiedź dotyczącą Słowian, skąd oni się tam wzięli ), obcych budujących piramidy i ludziach koegzystujących z ludźmi. 

 

Nie da się “dłutem haratanej”?

Brzydki, choć bardziej zależało mi na wskazaniu toporności twarzy, jak w totemie, stąd też to porównanie. I chyba tak też to zmienię, w coś podobnego do tego: “Tułów przechodził bezpośrednio w kwadratową głowę o płaskiej twarzy/topornych rysach twarzy”.

 

 

 

W zamyśle to jest tak, że za Wielką Lechię (dziwnie się czuję pisząc tą(tę?) nazwę -,-) odpowiadają właśnie bogowie (czyli obcy) pokroju Welesa, Pieruna. Postaram się gdzieś dodać zdanie o tym, żeby nadać trochę więcej spójności, oraz że WL rozciąga się na euroazję(tak podobno było!), zamiast mglistego wspomnienia o tym, że jest na północy.

A dlaczego? Bo:

Nasza rada uzgodniła, że nie dostaniecie niczego w swoje ręce, czego nie jesteście w stanie pojąć i zrozumieć, ani stworzyć. Jednak plany uległy drastycznym zmianom – oznajmił, wskazując w górę. – Wojna przybrała dla nas niekorzystny wpływ, w przyszłości będziemy potrzebowali was, ludzi jako naszych sojuszników. Tak, osiągniecie boską wiedzę, jednak sami musicie do niej dojść, my możemy jedynie wskazać kierunek. 

Czy ten fragment jest wystarczająco jasny? Że toczy się wojna w kosmosie? Oczywiście pomijam wszelkie kwestie, po co, jak i kiedy. To tylko tło.

To wszystko razem powinno dać, że planem bogów jest zjednoczenie ludzi, bo ich potrzebują.

 

 

Mury na długości kilkunastu kilometrów, obsadzone. Po drugiej stronie 25 katapult. Czy możliwe byłoby ciężko uszkodzić miejskie mury przy takich siłach w ciągu tylko jednego dnia? Oblężenia to kwestia wielodniowa, jeśli nie wielomiesięczna więc powyższy fragment jest nierealny.

Masz rację, pewnie dlatego im się nie udało :D A tak na poważniej, wezmę to pod uwagę. Podobnie jak odbiór wielkości wojsk, bo czytając wychodzi, że to skromna armia 300 spartan atakuje.

Opis murów zostawię, nie spodziewam się, żeby ktokolwiek potem sprawdzał jak było w rzeczywistości.  Poza tym, to są tylko, a może aż dwa zdania? Ale skoro brzmi to sucho, co mnie boli… 

 

 

– Po rozgromieniu sojuszu Ateńczyków, zniszczcie mury otaczające same Ateny i te prowadzące do portu Pireus. Te mury muszą legnąć w gruzach. 

Wspomniane mury/fortyfikacje nie tylko okalały obydwa miasta, ale ciągnęły się także pomiędzy nimi na odcinku kilkunastu kilometrów, dając Ateńczykom schronienie i miażdżącą przewagę przy obronie. Jeszcze do niedawna mogli się za nimi kryć i skutecznie odpierać ataki przewyższających ich liczebnie armii. 

 

 

Fortyfikacje ciągnęły się kilometrami, stanowiąc/stanowiły ostatnią, niezdobytą do tej pory, linię obrony Ateńczyków.

Tiaa, to chyba brzmi o wiele lepiej :) I właśnie, zawsze mam ten dylemat, jaka końcówka? “stanowiąc” czy lepiej “stanowiły? Ale z tym to chyba już na jakieś forum.

 

 

 

Szyk obronny służy do obrony, a oni tu atakują.

Oni nie tyle atakują, co ruszyli za pierwszym szeregiem, który atakuje. Wiem, dziwne. Widzę, że brakło mi tutaj też kontekstu. Bo tylko grupa Lazarusa przybrała szyk obronny, dla jak największej ochrony, żeby mógł jak najbezpieczniej dotrzeć do muru z ładunkiem.

 

Ciężko byłoby, by formacja żółwia biegła, więc dodałbym, że formacja się rozproszyła.

EDIT: w dalszym fragmencie jest wskazanie, że utrzymywali tę formację, co się kłóci z tym biegiem. Mogliby próbować, ale wtedy nie spełniałoby to swojej funkcji ochronnej.

Ponadto na polu bitwy nie ma miejsca na omijanie ciał tylko trzeba po nich przechodzić, by zachować ciągłość formacji.

 

Masz rację, wezmę to pod uwagę, że powinni byli się rozproszyć, ale dopiero w momencie kiedy rozstąpił się pierwszy szereg. 

 

Przejście przez pole zasłane martwymi towarzyszami broni okazało się trudniejsze niż przypuszczał. Żołnierze padali tak gęsto, że nie dało się ich wyminąć. I równie często ranni wołali i błagali o pomoc, której nie mogli im udzielić. W pewnej chwili pierwszy szereg się rozstąpił. Lazarus wraz z grupą ruszyli biegiem, porzucając chwilowo szyk obronny

Wyznaczona wcześniej grupa łuczników i trzech katapult ostrzelała wskazany przez Lazarusa przed rozpoczęciem ataku odcinek, ułatwiając im dojście pod mur. Wrócili do szyku dopiero pod murami. 

 

Dlatego też napisałem, że nie dało się ich wyminąć, zwłaszcza, że padali tak gęsto. 

 

Co do smoły, też mam już szkic poprawki. Musiałem nieświadomie pominąć ten fragment. 

 

 

Resztę sugestii wprowadzę jutro, razem z rozwinięciem i dodaniem opisów.

 

 

A obrazek, jeśli można, podepnę pod koniec opowiadania, bo pasuje wręcz idealnie :D

 

 

Zastanawiałem się czy nie byłoby dobrze w przedmowie przybliżyć choćby trochę właśnie kwestię Wielkiej Lechii i wojny Peloponeskiej.

To termin został przedłużony rozumiem?

A do kiedy? Trochę się cieszę, bo dopieszcze swoje dzieło wątpliwej jakości, ale byłoby dobrze, jakby zostało to podane oficjalnie :]

A dokładniej to podanie nowych terminów i zrobienie edycji pierwszego postu na pewno, by w tym bardzo pomogło. Zwłaszcza, że jest już po 18.05 a tu nic nie wiadomo.

 

 

Hahaha, Ja wybrałem Welesa ze Spartą 404 pne :D Ale połatałem to już, w ten i inny sposób, teraz tylko dokończyć. 

@Deirdriu to nie literki są najważniejsze :P Chyba, że masz zamiar osiągnąć, któryś z limitów :P

Weles,  Sparta 404 p.n.e.

Jeszcze nie wiem jak to zgram, ale jakoś postaram się ogarnąć :D

 

 

 

STRONA A JABŁKA

Agni

Apep / Apophis: https://en.wikipedia.org/wiki/Apep

Bohaterscy Bliźniacy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ixbalanque_i_Hunahpu

Durga: https://en.wikipedia.org/wiki/Durga  

Ekajati: https://en.wikipedia.org/wiki/Ekajati

Enki

Hanuman

Hera

Jacheongbi: https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_mythology#Segyeong_Bonpuri

Kanaloa: https://en.wikipedia.org/wiki/Kanaloa

Łada

Maui: https://en.wikipedia.org/wiki/M%C4%81ui_(M%C4%81ori_mythology)

Nodens (powrót na listę)

Rama/ Sita

Tezcatlipoca: https://en.wikipedia.org/wiki/Tezcatlipoca

Tlaloc

Toutatis: https://en.wikipedia.org/wiki/Toutatis

Weles

Zahak: https://en.wikipedia.org/wiki/Zahhak

 

STRONA B JABŁKA

Memfis (Egipt) 1300 p.n.e.

Sparta 404 p.n.e.

Persepolis 331 p.n.e.

Judea 73 (n.e.)

Akwizgran 814

Florencja 1350

Kraków 1574

Kraków 1901

Japonia 1603

Tasmania 1642

Warszawa 1655

Londyn 1688

Królewiec 1781

Bordeaux 1793

Caracas 1812

Berlin 1866

Madagaskar 1896

Kapsztad 1900

Jerozolima 1968 (wróciła na listę)

Dziękuje wszystkim za przeczytanie, miłe słowa, a szczególnie za zwrócenie uwagi. 

Mimo zakończonego konkursu, postaram się poprawić tekst i go doszlifować.

 

Naprawdę uważacie, że ten fragment o smyraniu nie pasuje? Będę musiał nad tym pomyśleć.

 

@śniąca, zostało w pliku :D Ale już wyrównane

 

@kam_mod

Tak, masz rację. To już naprawdę nie pasuje. Teraz to widzę. 

@kchrobak

Nie skojarzyłbym tego z Sully z “Potworów”, więc gratuluję :D

A bliskość, szczególnie w kosmicznych miarach jest pojęciem względnym.

 

May­mor ude­rzał po­tęż­ny­mi in­kan­ta­cja­mi dra­pież­ne­go stwo­ra, któ­re­go zęby były cien­kie ni­czym igły, a po­mię­dzy prze­rwa­mi wid­nia­ły krwi­sto­czer­wo­ne ka­wał­ki ludz­kie­go mięsa, Garus wciąż do­cho­dził do sie­bie po wy­pi­ciu po­przed­nie­go wy­wa­ru. Kto wie jak skoń­czy­ło­by się owo star­cie gdyby nie to, że nagle za­czę­ła się ma­te­ria­li­zo­wać le­d­wie wi­docz­na po­stać, na widok któ­rej May­mor krzyk­nął:

– Ma’Annem Tailu?

Na środku izby rozpętała się prawdziwą burza; błyskawice uderzały w losowe miejsca, meteoryty spalały się, doprowadzając do tego, że ich pył osiadał na trupiobladym ciele wendigo. Większe okruchy kamieni uderzały w grubą jak pancerz i niewrażliwą na ból skórę, towarzyszący przy tym ogień sprawiał wrażenie uwierać przywołańca.

 

 

OFF:

To się spa­la­ły czy ude­rza­ły? Trud­no, żeby ude­rza­ły, kiedy zdą­ży­ły już znik­nąć ^^

OFF:

To i ja poprawiłem swój fragment.

Nie spodziewałem się takiego odzewu. Miło.

To dodam jeszcze, skoro pojawiła się kwestia przygotowań, często włączam muzykę klasyczną(podobno synchronizuje półkule mózgowe :D), wokal także mi przeszkadza jak i osoby chodzące za mną. Niestety, mimo posiadania dużej ilości czasu, ciężko zabrać mi się za pisanie, ale to już wynika z lenistwa i innych takich. No i tego przeklętego wynalazku jakim jest internet, potrafi skutecznie odciągnąć od pisania niekiedy. 

Co się z tym wiąże, potrafię napisać od kilku zdań do 2-4 tysięcy znaków i koniec. Do następnego dnia. 

 

Przejrzałem tekst i w oczy rzuciło mi się:

– Świetny, kurwa, koncept. Plan wędrówki wyszeptały ci duchy ziemi, co?

“Koncept” niezbyt pasuje do takich czasów. Zbyt nowoczesny. W zakładki wrzucony, przeczytam w wolnej chwili. 

Finkla, zgadzam się z Tobą, że brakuje tu myśli przewodniej, chociaż zdecydowanie tekst opowiada o dojrzewaniu Michała. Jednocześnie jest to historia kamienicy zamieszkanej przez pokraczne kreatury. 

Czyta się przyjemnie, dość gładko. Odczułem lekki wstręt czytając o onichofagach, panu krawacikowi itp.

Powiedziałbym, że to dobry zabijacz czasu. 

Na razie tyle, swoją myśl chyba skończę jak wrócę z pracy :] Poczytnego dnia życzę :]

I dla mnie historia o waleniu, jest przerostem formy nad treścią. Zupełnie do mnie nie trafia i poniekąd też zgadzam się z poprzednimi opiniami o papierowatości świata. To świat został stworzony dla bohatera, nie na odwrót. Podobnie odczułem to w Moście – który muszę dokończyć, bo przerwałem w którymś momencie. 

Jednak, jestem literackim troglodytą. Wiersze do mnie w ogóle nie trafiają, więc może po prostu jestem za mało wrażliwy. 

@Dzięki Skoneczny za uwagę, na pewno w przyszłości będę zwracał większą uwagę na stopniowanie różnych rzeczy.

I ciesze się z tego, ponieważ mogłoby zepsuć zakończenie. I tak miałem obawy, czy tytuł nie zdradza za wiele, ale jak widać, na szczęście nie.

@kchrobak Dzięki, faktycznie, źle wpisałem. Dodałem ten fragment po becie, dlatego przeszedł taki kwiatek.

Czy głupie? Równie dziwnie i zboczone co dendrofilia czy gerontofilia. Spalenie tego wszystkiego byłoby zbyt oklepane. W każdym bądź razie, dziękuje za miłe słowa :]

 

@Filon/Stark, zdziwienie i obrzydzenie, samą końcówką, ewentualnie dystans i niechęć do bohatera. 

Dlaczego kiepsko napisany?

 

@Zalth, a komu to przeszkadza w tych czasach? Skoro chłop z jajami może być kobietą(nie wspomnę o iluś tam płciach na FB), to planeta również może zmienić płeć. Zabronisz jej? :]

Jaja sobie Jajko robisz? Z połową dopiero? Życzę ci w takim razie powodzenia i wytrwałości, w dalszym czytaniu :]

Jajko powiedz tylko słowo, a przekonwertowane opowiadanie zostanie :D

 

Tak z czystej ciekawości, korzystasz z Kindle czy raczej z fona? Tak, wiem, że są też inne czytniki, ale nie są one godne używania :p

Blanche, to zabawne bo mam tak samo. Wrzuciłem opowiadanie na inną stronę, a potem tutaj i zupełnie różne opinie dostałem  :D

Może dlatego, że na innym portalu, a ty u znajomych, jak sama powiedziałaś, nie są ekspertami od redakcji. Czytać, czytało im się dobrze i nie widzieli większości błędów jak co niektórzy tutaj :D

PsychoFishu, nie wiem jak można się obrazić na kogoś za betę. To w końcu dla własnego dobra :D

 

Bo ciężko mi się odnieść do tego jak sam tworzę. Nie wiem czy to jak piszę, konstruuje zdania i opisuje jest dobre, albo chociaż wystarczająco dobre, by nie zrazić czytelnika. A o to chodzi, by pisać dobrze, bo to czy komuś się spodoba styl i sposób to już czysty przypadek. 

Ale też, jak sam przeglądam tekst, to wydaje mi się, że wszystko jest okej. Ale wiem, że to z powodu efektu “świeżości”.  Czasami trudno o czas, do odłożenia tekstu.

Może najprościej powiedzieć, że nie mam wystarczająco długiej praktyki w pisaniu, by rozróżnić gdzie popełniał błędy ^ ^ I tu też dziękuje za każdym razem wszystkim osobom, które wytkną mi dziwactwa, jak ostatnio to, że czasami słowa w zdaniu są brzydko poustawiane. 

To tyle, chociaż nie jestem pewien czy to wszystko :]

I tak, konkurs to sposób na określenie własnego poziomu, ale trzeba pamiętać, że spory wpływ ma też to czy prowadzącym podoba się styl.

No dobra, mam też obawy, że jestem po prostu do dupy :D

 

I oh, oczywiście, że czytam wskazówki, porady, przemyślenia itp. itd. ale to nie wszystko, samo czytanie niewiele da.

PsychoDorszu, niektórym faktycznie brakuje samokrytyki, a inni nie potrafią określić gdzie są (patrz, ja…), a jeszcze inni mają nadzieję po prostu :]

Dlatego też wystawiam opowiadanie by dowiedzieć się na czym stoję i liczę przy okazji na szczęście :D

Dobra, koniec obijania się, czas zabrać się do dalszego pisanie :]

I ja dołączyłem do konkursy. Spisałem pomysł, który chodził mi od pewnego czasu w głowie i żałuje tylko, że nie mogłem go dosłownie przelać do komputera. 

Opowiadanie jest proste i lepiej napisane, niż ostatnie jakie tutaj opublikowałem. Mam jeszcze tylko nadzieję, że znajdzie się osoba chętna do korekty.

Pozdrawiam!

Dzięki Regulatorzy, poprawiłem. Dodałem kilka zdań, ale rozwinę tekst jeszcze bardziej, w wolnym czasie. To samo tyczy się przecinków. Nie długo dodam poprawioną i bardziej rozwiniętą wersję.

@Finkla Dzięki. Zmienione :)

 

@Bohda Gdyby w tobie nie wywołało żadnych emocji, byłoby źle. Robotem nie jesteś, więc dobrze że coś poczułeś, chociaż pytanie co to było? Przejrzę i dodam :)

 

@ocha Faktycznie, po przeczytaniu twojego postu dotarło do mnie, że w wielu miejscach mogłem jeszcze rozpisać tekst. Musze się też jednak przyznać, że pierwsza wersja była dwa razy krótsza. Dzięki za tą uwagę, wezmę ją sobie do serca.

Zaimki kreślę kiedy widzę.

Fragment? To nie jest fragment…

Dziękuje za uwagi, do następnych tekstów przyłożę się jeszcze bardziej i postaram się o coś mniej naiwnego.

Fanatyk zabija wartownika ^^ Widocznie źle to przekazałem.

Promień wpierw trafił silnik, a następnie w bak.  Gdziekolwiek był, nie został trafiony od razu. Poza tym, wpierw trafia w koło.  Ludzie ci również uratowali się z bunkra i zorganizowali,  więc dlaczego nie? Ale rozumiem, chodzi o naiwność.

Tak, kilkuwatowy laser jest potężny, chociaż zależy co rozumiemy pod tym słowem. Kiedyś, rakiety celowało się w konkretny punkt i odpalało. Teraz wsadza im się procesory, ogólnie pojętą elektronikę, która steruje całym pociskiem. Więc gdy cały ten układ wysiądzie, rakieta przestaje być sprawna. Podobnie jak w aucie, jak padnie ci centralny komputer, to silnik się również wyłącza i auto staje.

Biegł opierając się o ścianę – faktycznie koślawo wyszło.

Oczywiście, że tak. Tekst trochę odleżał, został przejrzany ponownie przeze mnie i przez jeszcze jedną osobę.

Nie ignoruję przecinków. Was proszę o zignorowanie tych kilku zagubionych ^^

Jakbyś mógł wymienić chociaż kilka z brzegu, z pierwszych akapitów, żebym wiedział co masz na myśli.

Trudno jest stworzyć coś czego nie było, albo z czymś się nie skojarzy :] Ale rozumiem. Taki pomysł wpadł mi do głowy, to go napisałem nie zastanawiając się, czy ktoś już coś podobnego zrobił. 

 

Nie wiem dlaczego, ale w pliku mam myślnik, widocznie przy kopiowaniu musiałem przypadkowo usunąć. Najmocniej przepraszam.

Czepianie się, gdzie jest matka jest trochę bezsensu, bo nie o to chodzi.  Do piaskownicy wchodzić może każdy. A ilością detali chciałem pokazać, że jednak dzieci znacznie lepiej korzystają z wyobraźni i niewiele im trzeba by dobrze się bawiły. A czy tekst by zyskał bez nich? Raczej wypadłby gorzej niż jest ^^

 

Dziękuje za uwagi. Wiem, że piszę jeszcze dość koślawo, ale wciąż nad tym pracuje.

Nowa Fantastyka