- Opowiadanie: masztalski - Do oceny

Do oceny

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Do oceny

Leciał ku słońcu. Jego skrzydła dodawały mu swobody i lekkości. Pławił się wolnością, swobodą ruchu, ciepłem słońca, które ogrzewało jego ciało promieniami. Czuł się bosko.

 

Dostrzegł samicę. Nie chciał do niej lecieć, podświadomie czuł, że to wiąże się z dużym ryzykiem. Mimo że nie chciał, to jednak leciał. Walczył ze sobą, ale na próżno.

 

Szybko doskoczył, chwycił ją w miłosnym uścisku, spojrzał jej w oczy.

 

Ester!!!

 

Uśmiechała się do niego, a on był przerażony – „przecież to jest moja królowa” – kołatało mu w głowie.

 

Szybkość całego zajścia i jego przerażenie nie pozwoliły odczuć mu żadnej przyjemności.

 

Już po wszystkim.

 

Rozejrzał się wokół. Ester już nie było. W oddali dostrzegł jakąś sylwetkę, ale nie miał siły lecieć ku niej. Musiał wylądować. Nie chciał tego robić, ale musiał.

 

Bał się.

 

Wylądował niedaleko kopca. Spojrzał na swoje skrzydła.

 

„Są takie piękne” – pomyślał.

 

Nie chciał tego, a jednak sprawnym ruchem żuwaczek odgryzł je. Leżały przed nim. To była jego wolność, którą stracił.

 

Cały czas był przerażony, czuł, że teraz coś powinno się wydarzyć.

 

Poczuł czyjąś obecność, obejrzał się.

 

Zanim stała królowa, ale to nie Ester. To była królowa z innego kopca. Ta sama, która nie pozwoliła mu, aby został u niej niewolnikiem.

 

– Zdajesz sobie sprawę banito, że tak naprawdę nie powinno cię tu być? – Już kiedyś usłyszał te słowa.

 

I wtedy nagle pojawił się człowiek.

 

Po chwili był zamknięty w przezroczystym pojemniku. Obok niego była Ester, niestety, też w niewoli. Mimo to uśmiechała się do niego, sprawiała wrażenie szczęśliwej.

 

Jaro był bezradny.

Koniec

Komentarze

Witam serdecznie

zamieszczam tekst, który jest częścią wiekszej całości. Mam pytanie do was, czyten krótki tekst  intryguje i ewentualnie czy zachęciłby was do dalszej lektury.

Będę wdzięczny za wszelkie opinie.

pozdrawiam serdecznie

Kolego, póki jeszcze możesz edytować, dołóz chociaż jedną scenę, dziejącą się później. Jakie można wyciągać wnioski z krótkiego opisu lotu godowego? Można tylko zauważyć poważny błąd: Jaro nie mógł spotkać Ester, królowa nie opuszcza gniazda, nie odrastają jej skrzydła... Jeśli odpowiesz, że to tylko powierzchowne podobieństwo do mrówek, ja odpiszę: a to trzeba było, Kolego, wybrać taki fragment, jaki pozwoliłby mi się tego domyślić.   

Sztuka wybierania prezentacyjnych fragmentów nie jest taka łatwiutka...

Wrzucając "część większej całości" popełniasz bardzo częsty błąd debiutantów. Jeśli całość składa się z kilku takich części, mogłeś je spokojnie wrzucić jako jedną, żeby było z czego wywnioskować, co potrafisz, a nad czym powinieneś jeszcze popracować. A tak jak jest... Jak dla mnie zero napięcia, całość zbyt fragmentaryczna i pobieżna, jakby to był szkic do opowiadania. Na Twoim miejscu, póki jest czas na edycję, dorzuciłbym tu jeszcze kilka części (oczywiście poddanych korekcie) i wtedy czekał na odzew ze strony czytelników.

Pozdrawiam.

Z przykrością to mówię, ale ten tekst zupełnie mnie nie zaintrygował i nie zachęcił do dalszej lektury. Nie chcę już czytać „fragmentów większych całości”. Chcę przeczytać całość. Większą.

Mam dość kilkuwierszowych tekstów, których autorzy proszą o ocenę czegoś, czego nie da się ocenić, tak jak w tym przypadku. Mogę tylko wytknąć błędy.

 

„Pławił się wolnością, swobodą ruchu…” –– Pławimy się w czymś, nie czymś. Można cieszyć się wolnością, ale nie można się nią pławić. Pławić można się np. w dobrobycie.

 

„Szybkość całego zajścia i jego przerażenie…” –– Czym przerażone było zajście? ;-)

 

Zanim stała królowa, ale to nie Ester”. –– Za nim stała królowa, ale to nie Ester.

 

„I wtedy nagle pojawił się człowiek. Po chwili był zamknięty w przezroczystym pojemniku”. –– Kto zamknął człowieka w przezroczystym pojemniku? ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak pisał Adam --- do zaintrygowania zdecydowanie za mało. Dodaj jeszcze gdzieś drugie tyle, jeszcze jedną, może dwie sceny.

Napisałem to już trzy tysiące osiemset czterdzieści dziewięć razy, ale co mi tam, to Internt, wszystko zmieści, więc napiszę jeszcze raz. Nie przeczytam już żadnego tekstu, bo nie chcę już więcej czytać większych czy też mniejszych części jakiejkolwiek całości. Skoro piszesz o tym, że masz całość, to opublikuj całość, jesli chcesz jakąkolwiek opinię dostać.

 

Pozdrawiam serdecznie !

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

burza się rozpętała:)

a tak na poważnie. jest to fragment książki która już nie długo zostanie wydana, a tem fragment wybrałem na okładkę, dlatego też wyszły pewne niezrozumiałości. mimo wszystko dziękuje ze poświecony czas i opinie.

-> Adamkb - analogia do mrówek uzasadniona. królowa opuszcza gniazdo u większości gatunków, poza tym nie jest napisane aby królowej odrosły szkłydła.

Niestety, ten fragment nie jest zbyt interesujący.

pozdrawiam

I po co to było?

Nie wiem, czy ten fragment by mnie przekonał do lektury książki, choć z drugiej strony rzadko kiedy przejmuję się tym, co jest napisane na okładce (poza autorem i tytułem naturalnie)...  ;)

-> KaelGorann. warto spróbować. ja czesto wchodze do do księgarni, lub do antykwariatu i szukam książek przez godzinę lub dwie. nieraz znajduję perełki, mimo że mam ulubionych aktorów.

-> pławimy się w czymś. zgadzam się z tobą. Czy wolność, swoboda nie może być przestrzenią w której można się "pławić"? -pytanie filozoficzne, ale bardzo istotne.

dzięki za poświecony czas.

Jeśli to mam być na okladkę, to ja nie jestem targetem. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Weź daj jakiś normalny tytuł, to poważna strona a nie forum dyskusyjne.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Dołączam do grona niezainteresowanych. Pozdrawiam.

Jeśli TO ma iść na okładkę, już słowo w słowo, to ciekaw jestem, jakie wydawnictwo jest na tyle poważne, że to zaakceptowało. Z wolnością reguatorzy ma rację i nawet, jeśli można kupić Twoje filozoficzne pytanie, to i tak powinno chyba być 'pławił się w wolności'. Błysku nie ma i jakbym faktycznie miał wybierać książki po okładkowych fragmentach, tą bym szybko odrzucił.

Widać okrutny brak pracy redakcyjnej (zaimkoza poszłaby na pierwszy ogień), więc zakładam, że wydajesz to sobie sam jako self-publishing?

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

MNie rzuciła się w oczy masa powtórzeń, bo sens tego fragmentu jest zarysowany bardzo mgliście.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

„Leciał ku słońcu. Jego skrzydła dodawały mu swobody i lekkości. Pławił się wolnością, swobodą ruchu, ciepłem słońca, które ogrzewało jego ciało promieniami. Czuł się bosko.“ – dwa powtórzenia – słońce i swoboda. Poza tym wyraz „promieniami“ wydaje mi się zbędny. 

„Dostrzegł samicę. Nie chciał do niej lecieć, podświadomie czuł, że to wiąże się z dużym ryzykiem. Mimo że nie chciał, to jednak leciał.“ – następne powtórzenia. Może mógłby choćby kierować się , lub podążać ku samicy. Dla czytelnika i tak będzie jasne, że nie wylądował i nie ruszył piechotą.

A to są pierwsze zdania fragmentu, mające zachęcić do kupna i przeczytania książki.

Do tego dochodzą kłopoty z podmiotem przy konstruowaniu zdań, wytknięte przez Regulatorzy. Całość robi wrażenie, jakby nie została zredagowana, a przecież to ma być próbka całości. Źle to świadczy o wydawnictwie i umiejętnościach samego autora.

 

Nie rozpisywałbym się, gdybyś nie oświadczył, że książka idzie do druku. Nie wypowiem się jako polonista, bo nim nie jestem. Dam ci radę, jako drobny przedsiębiorca, mający sporo do czynienia z nowymi, startującymi przedsięwzięciami biznesowymi.

Ta książka (sądząc po zaprezentowanym fragmencie) nie jest dobrą inwestycją. Nie powinno się publikować niezredagowanych tekstów. Jeśli sam wydajesz tę książkę (wybacz, ale trochę trudno uwierzyć, że jakieś szanujące się wydawnictwo przepuściło tekst w takiej formie), zainwestuj jeszcze trochę i zatrudnij kogoś, kto tekst zredaguje.

Być może stworzyłeś bardzo ciekawą historię (trudno ocenić po małym fragmencie). Zadbaj więc teraz o to, aby te swoje dzieło doszlifować i dopieścić. Szkoda psuć efekt i wydawać książkę rojącą się od błędów. To Twoje dziecko, więc zadbaj o nie i wypuść na świat, gdy dojrzeje.  

dzięki za poświecony czas. Pozdrawiam

Nowa Fantastyka