- Opowiadanie: RogerRedeye - Niezguła

Niezguła

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Niezguła

– Nazywacie się Jajko? – Redaktor naczelny z uwagą przypatrywał się zażywnej postaci, siedzącej przed biurkiem. – Ubiegacie się o pracę? I jesteście człowiekiem?

– Tak. – Petent podrapał się po łysej czaszce. – Nie każdy ma szczęście, tak jak pan, być androidem.

– A nie każdy android jest androidem typu „Fantastycznyrednacz” i ma nazwę własną ”Rednacz”. – Skrzywienie warg mieszaniny człowieka i robota nieco przypominało uśmiech. – Przejdźmy do rzeczy. Pierwsza praca, a więc etacik stażysty… W tym wieku? Dobijacie czterdziestki!

Paznokcie człowieka, ubiegającego się o posadę najlichszą z możliwych nadal przesuwały się po pozbawionym włosów czerepie.

Rednacz znowu prychnął, tym razem z wyraźną odrazą.

– Mam na imię… – nieśmiało dukał Jajko.

Dłonie Rednacza wykonały szeroki gest w powietrzu.

– Wasze imię nie ma znaczenia. – Android o czterech ramionach, trzeciej źrenicy pośrodku czoła i podwójnym rzędzie kłów, nieco skrytych wydatnymi wargami zaśmiał się wzgardliwie. – Wyświetlicie jednocześnie cztery hologramy? Oczywiście, że nie potraficie.

Kilka obrazów przestrzennych zmaterializowało się nad biurkiem. Jeden przedstawiał leniwie przeciągająca się, roznegliżowaną kobietę.

– Czytacie jednocześnie wszystkie teksty w przestrzennym wydaniu naszego miesięcznika? – Trzy źrenice Rednacza zawirowały w szalonym tańcu. – Naturalnie, ze nie. Jajko, czy jak wam tam – kontynuował android metalicznie brzmiącym głosem – jesteście pospolitym zerem. Kompletnym beztalenciem, bo w wieku czterdziestu lat ubiegacie się o pierwszą pracę. Nierobem i przydupasem rodziców. Utrzymują was ojciec i matka?

– Niestety, tak – jęknął petent, przypominający posturą pękatą gruszkę. – Starałem się, ale nie wychodziło.

– Śmierdzący leń, nieuk, beznadziejny przypadek infantylizmu. – Trzecie oko Rednacza śledziło nowy obraz, wyświetlony nad blatem biurka. Jajko rozpoznał w obrazie swoje podanie. – Kliniczny przypadek osobnika o intelekcie ameby. Ale mogę wam dać szansę.

Oczy Rednacza zwróciły się w stronę nagiej kobiety, wykonującej taniec brzucha. Pstryknięciem palców przybliżył hologram.

– Wasze imię mnie nie interesuje. – Android machnął jednym z czterech ramion. – Będziecie zamiast niego używać oznaczenia ”dj”. To symbol najpodlejszego pracownika, wykonującego najgorsze prace redakcyjne. Ale płatne, a to chyba ważne, sakramencka niedojdo.

– Oczywiście, ze tak. – Korpulentny mężczyzna zatarł dłonie. – Cóż będę wykonywał?

– Organizował konkursy literackie – uprzejmym tonem wyjaśnił android. – Zajęcie dla głupków. Problem polega na tym – czteroręka istota konfidencjonalnie ściszyła głos – że cieszą się coraz większym powodzeniem. Ludzie nie mają zajęcia, bo zastępują ich roboty, więc coś im trzeba zaoferować.

Android uśmiechnął się chłodno.

– Osobnicy podobni do was, Jajko, próbują sił w literaturze, łudząc się, ze coś osiągną – ciągnął wolno. – Może to dla nich forma dystrakcji. Znacie znaczenie słowa dystrakcja, Jajko?

– Nie. – Jajko potrząsnął głową – Ale poznam.

– Wiecie, czym jest literatura? – beznamiętnym tonem kontynuował indagację android. – Rozumiecie, pospolity jełopie, słowo „konkurs”?

Łysy jak kolano mężczyzna rozpaczliwe sapnął.

– Nie rozumiem – stwierdził płaczliwym głosem – większości wypowiadanych przez pana słów. W szkółce parafialnej miałem kłopoty z pisaniem. Wylali mnie, kiedy zrobiłem w siódmej klasie sto błędów ortograficznych na jednej stronie.

– A więc się nadacie. – Rednacz strzelił jednocześnie ośmioma palcami. – Ludzie, piszący na konkursy, uważają się za Byronów literatury, a sadzą nieraz i po dwieście baboli na stronie. Pręciutko staniecie się ich guru i opoką wysublimowanego smaku – oczywiście za najniższą stawkę. Możecie przystąpić jutro do pracy, dj Jajko?

Rednacz pogładził się po brodzie. Ton jego głosu brzmiał przyjacielsko.

– Oczywiście… – wyjąkał Jajko.

– A zatem, jutro o szóstej, przedstawicie mi projekt konkursu na krótki utwór literacki. – Android machnął trzema dłońmi. Czwartą gładził kobietę z hologramu po rytmicznie falującym kształtnym brzuszku. – A teraz żegnam.

– Stawię się. – Zażywny mężczyzna zmierzał do wyjścia. – Choć nie przyrzekam, ze coś wymyślę. W ogóle nie przyrzekam, ze kiedykolwiek coś wymyślę.

Cicho zamknął za sobą drzwi.

Kobieta zaczynała rozkosznie jęczeć.

– W końcu znalazłem do tej parszywej roboty, przypominającej czyszczenie obrzyganych kibli kogoś najlepiej się nadającego: bałwana, dupka żołędnego i bezmózgowca. – Android westchnął z ulgą. – No i oczywiście człowieka, bo żadna inna istota nie podjęłaby się tego. A już sądziłem, ze nawet ludzie nie zdecydują się na tę pracę. W końcu mam czas na swoje kochane przyjemności.

Pozostawała do wykonania tylko jedna czynność.

– Cóż za głąb i dureń skończony! – wykrzyknął android, pośpiesznie wpisując nowe nazwisko w listę zatrudnionych. Palce stopy nagiej kobiety zaczęły rozpinać guziki koszuli. – To cud, że trafił mi się ten nieudacznik i niezguła bez pojęcia!

 

15 marca 2013 r.  Roger Redeye

Koniec

Komentarze

Ludzie, piszący na konkursy, uważają się za Byronów literatury, a sadzą nieraz i po dwieście baboli na stronie. Pręciuteńko

To taki żart sytuacyjny, czy jednak byk?

 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

    Dj Jajko zaproponowal nową formułę konkursu KB027. Powyżej efekt decyzji prowodyra tej strony,  równie szybko napisany jajk "Elizjum". Ciekawe ćwiczenie. 

    Brajcie, zmieniłem, chociaz zdrobnienie "pręciuteńko" --- od "pręciutko"  --- nadal mi się podoba. Dobranoc.

Zdrobnienie jest fajne. Ale od kiedy prędki odmienia się na pręciutko, a nie prędziutko?

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Lub prędziuteńko, w tym przypadku.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

    Chyba jednak pręciutko... Ale  trzeba iść spać  po tak wytężonej pracy literackiej w takim tempie.  

Cóż, no to prętko...

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Mnie się wydaje, a nawet mam pewność, że pręciutki to chyba jakieś malutkie pręty, mniejsze od pręcików. Pręciuteńki są pewnie jeszcze mniejsze od pręciutków. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Co ciekawe w starym wielotomowym słowniku Doroszewskiego istnieje takie hasło (podane jako rzadkie) z odnośnikiem do prędziutko. W nowszych słownikach już tego nie znalazłem.

Oprócz tego Doroszewski wymienia pręciuteńko, prędziuteńko, pręciuśko, pręciusieńko i prędziuchno.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

    Brajcie, dzięki za nocne wykonanie słownikowej pracy redakcyjnej. Widać z niej, że zarówno „pręciutko”, jak i „pręciuteńko’ są poprawne. Gdzieś przeczytałem  wyraz „pręciuteńko”, w jakiejś powieści, ale nie pamiętam już, jakiej. Może Sienkiewicza? Nota bene, nie zwróciłem na to uwagi: Word nie podkreśla ich na czerwono. Z dugiej strony: podobno Doroszewski przy opracowywaniu słownika wymyślił kupę nowych wyrazów, z uwagi na honorarium uzależnione od wierszówki…

    Ale Word to Word, a słownik to słownik. 

    Pozdrówko.

Rogerze --- nazwałbym to przerostem formy nad treścią. W sumie, poza lingwistyczną gimnastyką, nic ciekawego.

Pozdrawiam.

Reymont pił jak szewc i walił byki ortograficczne. Był tak pijany, że nie mógł odebrać nagrody Nobla. Ale Nobla... otrzymał.Nadmiernie intelektualne teksty bawią jedynie wybranych. Polecam argentyńskie pamiętniki Gąbrowicza.

 

Przepraszam za błąd w nazwisku pisarza. Pośpiech jest dobry przy łapaniu...

ryszardzie, czy czasami robiąc błędy, i pijając zieloną herbatę, trwasz w nadziei na Nobla...? ;-)
Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

    Ryszardzie, bardzo możliwe, że masz rację… Dowcip polega na tym, ze wczoraj,  14 marca br, dj Jajko w pewnym wątku w „HP” dość nieopatrznie i nieprecyzyjnie sformułował pewne zdanie. Brzmi ono tak: „Jak do jutra nie ogłoszę zasad to chyba paczkę dostanie pierwsza osoba, która napisze szorta, do 5000 znaków, z podtekstem fantastycznym, w którym będzie szkalować moje imię bez litości.
Wygra ktoś, kto naszkaluje najbardziej”.

    14 marca dj Jajko pisze ”do jutra”... Gdyby napisał tak: Jak jutro nie ogłoszę zasad to chyba paczkę dostanie pierwsza osoba, która napisze szorta, do 5000 znaków, z podtekstem fantastycznym, w którym będzie szkalować moje imię bez litości.
Wygra ktoś, kto naszkaluje najbardziej, byłoby jasne, że należy czekać jeszcze jedne dzień. Ale tak nie napisał…

    Potraktowałem więc sprawę – zresztą najzupełniej świadomie – jako ćwiczenie w pisaniu na czas szkalującego szorta o podtekście fantastycznym, z określoną górną granica znaków. Jakby na to nie patrzeć, mogłem wygrać całą paczkę książek…

    Oczywiście, zasady konkursu błyskawicznego 027 są już dzisiaj ustalone – i w sumie mocno podobne. Możesz cośnapisać, choć formuła jest trudna.

    Miałem niezłą zabawę przy pisaniu tego szkalującego tekstu w maksymalnie szybkim tempie.

    Pozdrówko.    

    PS. Ryszardzie, jak zdrowie? Grypa ustępuje?

Droga "R" --- Jak mawiał Zagłoba: "Zginę ja i pchły moje..." Jak dobrze mnie poznałaś...Z miesiąca na miesiąc, lubię Cię coraz bardziej. --- Rogerze --- zwracam honor --- nie wiedziałem, że tak sobie życzył organizator konkursu. Obiecuję

częściej zaglądać do "Hyde parku" Faktem jest że robię błędy. Czasami z zieloną herbatą, a czasami bez. Pozdrawiam.

    Nie ma sprawy, Ryszardzie. Po prostu nie dysponowaleś kompletem informacji.  Nie wiem, czy nie napisżę jeszcze jednego tekstu na KB027, tym razem najzupelniej mieszczącego się w końcu już ustalonej formule konkursu.  Nota bene, nadal należy sie poznęcać nad jakimś nieudacznikiem, ale z odniesieniem do twórczosci Dicka.

    Ciekawe.  

A co byś powiedział Rogerze na taką rymowankę dla organizatora konkursu:--- Pośród plemników, ogromna sprzeczka --- kłócą się bez wytchnienia ---które ma prawo wejść do dj- jajeczka ---dokonać zapłodnienia? --- Wtem jeden plemnik krzyknął nieśmiało --- Po co te swary głupie --- Od razu coś mi nie pasowało: ---Zdrada... jesteśmy w d... Pozdrawiam w

nadziei, że organizator się nie obrazi.:

 

Już jestem taki "mucho" --- niechaj kobiety mi wybaczą--- jutro będę przepraszał.

    Wierszyk bomba. Znając portalowe wpisy dj Jajko, z pewnością się nie obrazi. Przepraszać panie... Hm... Ale --- za co? 

    Na nowej stronie przydalaby się zakładka na literackie pierdoly i dyrdymaly. Bylaby ciekawa. 

Rogerze, ja jestem jak najbardziej za taką zakładką. Tego właśnie mi brakuje. Proponuję Ciebie jako redaktora naczelnego, a ja się zgłaszam na zastępcę. Proponuję tytuł takiej zakładki: "Kosmiczne DJ-jaja"

.

Ryszardzie, już nie pierwszy raz widzę, jak używasz tej dziwnej formy zapisu: "mucho". Zobacz: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=macho. Ciekawe, że słowo zachowało oryginalną, hiszpańską pisownię, autor hasła jej nie spolszcza.

 

A może "mucho" to jakiś prywatny żart?

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Była zabawa przy pisaniu? To cel osiągnięty! Czekam na kolejny z nawiązaniem do Dicka.

Pozdrawiam.

Skoro już się tutaj pojawiłem z dygresją, chyba wypada, żebym wypowiedział się również na temat. Zważywszy, że pisałeś w wielkim pośpiechu, RR, uważam, że króciak Ci się udał. Ośmielę się postawić tezę, że nawet nie ważąc wielkiej presji czasu, presji wywieranej przez Rogera na Rogera, Rogera walącego Rogera klepsydrą w głowę, żeby napisał, żeby szybko, żeby już, a więc postawię tezę, że uczciwy krytyk winien otwarcie wyrazić zachwyt nad Rogera dziełem.  Króciak ów ośmieszając przeraża. Gdyż wizja świata rządzonego przez nieludzkie -- choć chuć ludzką przejawiające -- androidy jest iście straszliwa. I ten, ach, ponury akcent Twojego, Rogerze, utworu. Bo jakże współczuje biednemu Jajku wrażliwy czytelnik, jak roztkliwa się nad Jajka smutną egzystencją.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Droi kolego --- rozpatrzę twe zastrzeżenie. Słowo pamiętam nie ze słownika, ale z książki. --- mucho ---macho --- (maczo) --- oznaczające twardziela pamiętam z młodości w zapisie --- "mucho" Bardzo prawdopodobne, że się mylę. Taki zapis pamiętam z powieści pt. "Statek szaleńców" opisującej rejs z Meksyku do Europy. (autorka - nazwiska zapomniałem,

prawdopodobnie można znaleźć w internecie, ale nie chce mi się szukać).Jeżeli się mylę, to się poprawię. Pozdrawiam.

I znowu, cholera, --- zginęła mi litera...

    Jerohu, lubię zabawy z pisaniem tekstów na czas.  Lubię pisanie na  konkursy z dziwacznymi formułami, choć  nie na wszystkie. To jest bardzo pożyteczne ćwiczenie. Przypadkowo, dzięki wprowadeniu androida jako bohatera,  w "Niegule" jest nawiązania do Dicka, czego wymaga oficjalna juz formuła konkursu.

    Fajnie, że tekst się podobal. Dowalenie było niezłe... Dzięki za przeczytanie i komentarz.

    Pozdrówko.  

    Ryszardzie, najlepszym rednaczem  ---- z czteroma ramionami? --- dla tej zakladki byłby sam dj Jajko...

    Ale naprawdę przydałaby sie. Publikacja fantastycznego wiersza na temat Regulatorów mogaby wywolać trzęsienie ziemi. 

    Poważnie: w wielu portalach są  zakladki z wierszami. Ale--- zdecydowanie musiałaby funkcjonwać wstępna kwalifikacja utworów. 

Ale mnie chodziło o zakładkę z głupotami, fraszkami, złośliwościami, satyrą, błyskotliwymi powiedzonkami prześmieszkami

w każdej formie --- wierszyk, fraszka, skecz, powiedzonko, zaczepka, itp itp, bez cenzury...

    Ryszardzie, nyślałem o tym samym. Ta uwaga o zakladce na wiersze jst tylko uwagą poboczną. Jasne, że taka zakładka mialaby sens. Ba, bylaby pewnie oblegana. Musialaby być zakladką  "impulsywną", dostepną dla wsyzystkich. Ale podtrzymuję tezę ---  dj Jajko jako prowodyr i opiekun tej zakladki sprawialaby się doskonale. To widać po jego wpisach i tematach w "HP". Pewnie polubilby wizyty w takowej zakladeczce prześmiewczo -- dowciparsko - anegdotycnn -- zabawowej.

    Zdaje sie, że kiedy nowa strona zacznie funkcjonować, trzeba będzie zgłosić ten pomysł. 

 

No to jest nas dwóch. Nawet nie podejrzewasz, jakie mam magazyny...

    Bardzo  dobrze.  Proponuję roboczy tytul zakladki: " Fantastyczne Varia - ctwo", albo odwrotnie - "Varia -ctwo Fantastyczne''. Zresztą, tytul można ustalić w drodze plebiscytu.

    Dajmy szansę powszechnej demokracji portalowej. 

O matko moja, a cóż ja tu widzę? Dlaczego fantastyczny wiersz na temat Regulatorów, miałby wywołać klęskę żywiołową?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

    Rzeczywiście, może taki wiersz nie wywolaby trzęsienia ziemi, ale na pewno zakladka "VF" bylaby dla wielu szansą na sprawdzenie się w formach krotkich. I na debiut literacki... 

    No i wtedy pierwszy utwór Regulatorów, a jeszcze wiersz, wywolalby niewątpliwie spore poruszenie.

Rogerze, fantastyczny wiersz na temat Regulatorów i wiersz napisany przez Regulatorów, to dwa zupełnie różne pojęcia. To drugie raczej nie ma prawa się zmaterializować.
Natomiast popieram pomysł powstania zaproponowanej przez Ciebie zakładki.
Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A to miłe. 

Regulatorzy i Ryszard w jednym stali domu.

Regulaturzy na dole, a Ryszard na górze.

Ryszard znanym byl twórcą po piórze. 

Regulatorzy skrobali coś po kryjomu...

Pozdrówko. Dalszy ciąg może napisze Ryszard.  

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zakładka

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

 

Abyś mi włożyła nowy... - wieniec laurowy.Dalszy ciąg --- Wdzięczę się, ma miła, wdzięczę --- prawie już przed Tobą klęczę. --- :

 

Edytor poprzestawiał mi linijki. Dosyć tego. Już nic nie piszę, bo to sensu nie ma. Przyklepujemy pomysł.

– A nie każdy android jest androidem typu „Fantastycznyrednacz” i ma nazwę własną ”Rednacz”. – Skrzywienie warg mieszaniny człowieka i robota nieco przypominało uśmiech.    

Nie czytałem komentarzy, może ktoś wcześniej to wyłapał.

Ryszardzie, proponuję ten kawałek wykorzystać w dalszej części w formie bardziej rozwiniętej. Oczywiście, Ty byłbyś autorem tej zwrotki  – i jeszcze kilku  Coś takiego wymyśliłem przed wysłuchaniem audycji M.O:

 Dla R***

 Regulatorzy i Ryszard w jednym stali domu.

Regulatorzy na górze, nasz Ryszard na dole.

Ryszard był twórcą wielkim i znanym po piórze.

Regulatorzy niekiedy skrobnęli cosik po kryjomu.

 

Rysard człek – trusia, spokojny, nie wadził nikomu.

Regulatorzy jako krytycy straszliwe czyniły swawole.

Genialny Ryszard mozolnie tworzył śliczne parabole.

Regulatorzy pisali, że jest poetą zwykłego idiomu.

 Oś narracji poetyckiej rysuje się dość prosto. Ryszard i Regulatorzy działają na pewnym portalu. On – uznany pisarz i poeta. Oni / one? – krytyk. On tworzy, ona go tępi jako grafomana. On się w końcu wkurza, a nawet więcej niż wkurza, ona się śmieje. Nie wiedzę jednak, ze w jednym stoją domu i prywatnie bardzo się lubią, a może nawet..

Proponuję, aby trzecią zwrotkę napisali Regulatorzy, a po jej zamieszczeniu kolejną Ryszard. O w ten oto kolektywny sposób – mogą dołączyć się inni –powstanie poemat satyryczno – erotyczny, w przyszłości otwierający nową zakładkę „VF”. Gdzieś, cholera, trzeba będzie wpleść element fantastyczny…

PS. Pierwsze dwie zwrotki oczywiście można poprawiać.  Bez pospiechu.

Wystąpienie w parze z "R", to dla mnie zaszczyt. Jestem zwarty i gotowy. Informuję uprzejmie, że w następnej humoresce droga "R" ma swoje, niepoślednie miejsce. Ale to dopiero za miesiąc. Dzisiaj biorę się za czytanie drugiej części

"Kapelusza". Pragnę Ci wyznać, że szukam czegoś Twojego do zbiorku. Może zasugerujesz...

Adamie, rycerzu słowa, rozstrzygnij spór: --- oryginalna pisownia hiszpańska ---"mucho" --- spolszczenie --- "macho" --- fonetycznie ---"maczo". Aby było śmieszniej, różne słowniki różnie tłumaczą to słowo --- samiec --- twardziel --- a tu mam

też (...)--- człowiek...zniewieściały... i bądź tu mądry...

    A zatem --- czekamy na trzecią zwrotkę autorstwa Regulatorów. Oczywiście, może być w innej poetyce.  

Macho, wymowa maczo. Wszystkie dostępne mi a godne zaufania słowniki są pod tym względem zgodne.

R

zekłeś.

    Wydaje mi się, ze problemik z "mucho/maczo" jest bardzo typowy. To jest taki sam problemik, jak z "pub/pab", "mail/mejl", "short/szort", "weck/wek" czy "reasarch/risercz". Coraz wiecej jest takich wyrazów. To wybika  z tego, ze coraz częściej w języku polskim funkcjonuje --- jako wyraz --- zapis fonetycznego sposobu wymawiania tych słow. Rosjanie od dawien dawna to stosują. I powstają  i są stosowane dwa równoprawne  wyrazy, z tym zastrzeżeniem, że forma zapisu fonetyczngo zyskuje pierwszęństwo i wypiera  formę oryginalną, a w wielu przypadkach obie formy notują słowniki. 

    Nie jest to chyba nic nowego --- przykladem wyrazy "tramwwj" i "trojlebus", od dawna powszecbnie i bez oporów używane. A w starych wydawnictwach można jeszcze spotkać formy oryginalne.   

Rosjanie nie mają innego wyjścia, bo cyrylica bazuje na zapisie fonetycznym. Serbowie i Bułgarzy robią tak samo.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

    Brajcie, nie do końca o to idzie. Klasycznym przykładem jet sposob pisania przez Rosjan skrotu "USA" --- i oczywiście nie tylko tego skrótowca. 

   PS. A cóż się tam dzieje z Regulatorami? No, ale --- bez pospiechu.   

    Ryszardzie, przykra wiadomość, W innym wątku Regulatorzy stanowczo oświadczyli, że nie wezmą  udzialu w kolektywnym pisaniu wiersza. Było to. niestety, do przewidzenia, ale pozostaję  nieutulony w żalu. 

    Pozwoliłem sobie na przerobienie pewnego znanego wiersza, a wlaściwie tylko pierwszej zwrotki. Efekt poniżej.   

 

Pożegnanie niedoszłej poetki

 

Wielką mi uczyniliście siurpryzę na portalu moiem.

Tak mi drodzy Regulatorzy, stanowiskiem swoiem.

Dwóch nas skrybów przecie, a jakby żadnego nie było...

Jednym pióreczkiem niespełnionym tak wiele ubyło!

 

Brawo Kochanowski, to jest, Kochany Rogerze...

    Cała pracę  dawno temu wykonał Kochanowski....  Łatwo się przerabia piękne wiersze.

Rogerze ubawiłam się setnie przy czytaniu opowiadania i niestety, ale utwierdziłam w przekonaniu, że startować nie mam po co ;)

    Prokris, fajnie, że sie setnie ubawiłaś.  Milo mi. Ciekawe, czy dj Jajko się  ubawi... Dzięki za przeczyatnie i komentarz. Cieszę sie, że opowiadanie się podobało.

    Pozdrówko.

    PS. Nie startowac, nie startowac... Zdaje sie, że dj Jajko podzieli nagrody. Chyba po prostu nęcił uczestników, A start to zawsze jedno dośiwadczenie więcej.

    W pewnym takim sporym natłoku komentarzy  umknął mi jeden wpis – Adama KB.  Przykro mi.  Adamie, a o cóz Ci idzie w tym inkrymionowanym zdaniu i wytłuszczeniach bijących  po oczach" Rzeczywiścue, nikt na to zdanie nie zrócil uwagi… To prawda.    Pozdrówko.  

No, strasznie nadowalałeś Jajkowi. I jak? Szort zdobył jakieś nagrody? :-)

A Adamowi być może chodziło o to, że mieszanka człowieka i robota to raczej cyborg niż android.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka