- Opowiadanie: sulfur - Prezent [short]

Prezent [short]

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Prezent [short]

 

Tak mnie natchnęło na dzień kobiet.

 

 

8 marca 2013r.

 

– Mam dla ciebie zadanie – powiedziała. – Wiesz, o co chodzi?

 

Przytaknąłem.

 

– Masz dziesięć minut.

 

I wybiegłem z pokoju.

 

***

 

Idę przez korytarz. Podchodzę do drzwi. Wiem, co jest za nimi. Waham się, lecz w końcu naciskam klamkę. Zamykam oczy i wstrzymuję oddech. Wchodzę i uaktywniam zmysły. Czuję uderzenie w kark. Upadam na ziemię. Ktoś ciągnie mnie po ziemi. Podnoszę wzrok. Widzę ją.

 

– Udało się? – spytała.

 

– Tak, żono kochana.

 

I wyjmuję bukiet kwiatów.

 

Podchodzi do mnie i uderza pięścią w twarz. Z ust cieknie mi strużka krwi.

 

– Ale… – zacząłem.

 

– Miały być róże – syknęła.

 

Rzuca kwiatami za siebie. Nie zapowiada się ciekawie, pomyślałem i rzuciłem się za siebie.

Koniec

Komentarze

Jacie... zabiłeś mi ćwieka. Nie zrozumiałem...?

Mastiff

A ja nie zrozumiałem komentarza.

Raczyłbyś wyjaśnić?

To proste: nigdy nie szukaj żony spośród innego gatunku, zwłaszcza z tej listy:

- Ogry, trolle, orkowie:)

Wyjaśniam: nie zrozumiałem Twojego opowiadania i teraz siedzę i kombinuję nad jego treścią:).

Mastiff

Aha. To życzę powodzenia. :-)

A i fantastyka jest. Nieludzka żona. :)

Zmyliły mnie słowa "rzuciłem sie za siebie" i poszedłem bardziej w kierunku samca:). Jak należy rozumieć zwrot "rzuciłem się za siebie"?

Mastiff

No to jest w pierwszej osobie. Rzuciłem, czyli rodzaj męski, więc mężczyzna. Rzuciłem się za siebie, czyli uciekłem. Jeśli o to chodzi :-)

Aha, teraz wszystko jasne. Nie spotkałem się z określeniem ucieczki, jako rzucaniem się za siebie. Stąd moje myśly pomknęły w niewłaściwym kierunku:).

Mastiff

Rozszczepienie jaźni. To był moment, w którym odezwały się dwie osoby uwięzione w jednym umyśle; jedna rzuciła się za drugą, rzucając drugą za jedną, a ostatecznie ta jedna przed tą drugą nie zdążyła się rzucić, więc ta druga po jednej dokończyła diabelskie dzieło.

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Hehe, no to teraz wszystko rozumiem. Dzięki, StargateFan.

Mastiff

Stróżka to rodzaj żeński od stróża. Chodziło Ci pewnie o strużkę krwi.

Och, dzięki.

Ale nikt do tej pory nie powiedział czy podoba mu się czy nie.

Nie obraź się, ale bezsensu to jest. Takie, bylejakie i o niczym.

No i gdzie jest fantastyka?

 

Ale w tym zdaniu to pojechaliście kolego po bandzie:

>> Z ust cieknie mi stróżka krwi. << --- "stróżka" czy "strużka" (krwi)?

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Moim zdaniem słabe.

Mastiff

Zmieniłem tą strużkę już. I mówiłem już, że nieludzka żona. Heh

Aha, poprawiłeś... teraz jest dobrze. Sorki, cofam uwagę do "stróżki", bo poprawiłeś, a ja nie zauważyłem, bo pisałem komentarz.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

No, mnie się też wydaje bez sensu. Nie podoba mi się, niestety.

Nie pojąłem.

Również uważam, że słabe.

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Zamykam oczy i wstrzymuję oddech. Wchodzę i uaktywniam zmysły.
Uaktywnienie zmysłów w odpowiednim momencie to absolutnie słuszne posunięcie. Dezaktywowanie ich w jakiejkolwiek sytuacji uważam za wielce nierozważne. 

Czuję uderzenie w kark.
A! Jołop jeden! Nawet zmysłów nie potrafił włączyć jak należy! A może mu zasilanie padło? Jeśli tak, zwracam honor.

Upadam na ziemię. Ktoś ciągnie mnie po ziemi.
Miałam problem z określeniem przestrzeni, ale upadek na „ziemię” naprowadził mnie na prawidłowy trop. Skoro w chałupie jest klepisko, to rzecz się dzieje między nami jaskiniowcami.

Podnoszę wzrok.
Po raz drugi słuszne posunięcie! Jeśli człowiekowi upadnie wzrok, szczególnie na glebę, należy go natychmiast podnieść, otrzepać i włożyć z powrotem we właściwe miejsce.
(…)
I wyjmuję bukiet kwiatów. Podchodzi do mnie i uderza pięścią w twarz.
Prawidłowa reakcja Wilmy, czy tam Betty. Skoro Barney leżał jak neptek na podłożu, to coś, co spod siebie wyjął, nie było już kwiatami, tylko  zmiażdżoną paszą dla Dino. Mogła się ucieszyć? Nie! Więc lutnęła gamoniowi, żeby w przyszłości pamiętał, aby na wznak padać i nie niszczyć zakupów.
(…)
- Miały być róże – syknęła.
Właśnie! Róże! Nie kompost!

Nie zgodzę się z @w_baskerville w jednym --- wzrok można podnieść, choć oczywiście lepiej byłoby napisać "unieść".

 

"Musialik podniósł wzrok znad protokołu i spojrzał na >>pana mecenasa<<..."

Dziewczyna z Banku Prowincjonalnego S. A., Bielecki Michał.

 

 

 

 

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Oczywiście, że połączenie „podnieść na coś/kogoś wzrok” jest zupełnie poprawne. To tylko moje absurdalne skojarzenie wynikające z kontekstu: Barney upada, ale z podłogi podnosi wzrok,  nie swoje wątłe ciało. Sam mi zasugerowałeś taką interpretację przekazu. A tego, że Wilma/Betty PODCHODZI do nieboraka, którego wszak trzymała w garści za fraki, wlokąc po podłodze, nie zauważyłeś? Nawet jeśli ten tekścik miał być żartem, to naszpikowanie go kiksami językowymi nie sprawiło, że stał się bardziej dowcipny. 

Tak, masz absolutną rację :) Myślałem po prostu, że kategorycznie krytykujesz ten zwrot.

I, @w_baskerville, nie jestem autorem tego tekstu ;) A Twój komentarz na to wskazuje. Nie myl nicków!

 

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Rzeczywiście - czepiłam się niewłaściwej osoby, przepraszam. Z nicka autora zapamiętałam wyłącznie wspólną wam literkę "S", a reszty nie sprawdziłam. Do imion "mam łeb tępy jak karp".

Dla mnie również jest to tekst bez sensu.

 

Pozdrawiam.

Średnio śmieszne. Bo zabawność jest chyba jedynym kryterium, którym można oceniać to opowiadanie

Jeżeli trzeba tłumaczyć sens tekstu w komentarzach, to raczej słabo wyszło. A ja zrozumiałem o co chodzi, dopiero po przeglądnięciu komciów :)

Dziś jest już 6 marca, a ja nadal nie rozumiem. ;-)

Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorko, poczekaj jeszcze dwa dni... nie trać nadziei. ;)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Masochista albo trąba jerychońska. Skoro tak, to dobrze mu tak. :-)

Nowa Fantastyka