- Opowiadanie: brajt - Nic panu nie jest?

Nic panu nie jest?

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Nic panu nie jest?

Świat przesłaniała jej ciemność nocy, mimo to dziewczyna dalej biegła przez park. Ból zmęczonych mięśni był coraz trudniejszy do zniesienia, ale dawał jej bezcenną informację. Wciąż żyła. Choć nie miała pojęcia, jak długo to jeszcze potrwa.

Poślizgnęła się na mokrym trawniku. Wstała, by znów ruszyć, tylko… w którą stronę? Drzewa i deszcz skutecznie tłumiły odgłosy miasta. Orientację w terenie straciła już dawno, tak samo jak większość sił. Instynkt przetrwania, najlepszy przyjaciel uciekiniera, sprawdzał się dotychczas znakomicie. W końcu jednak przekroczyła granicę, za którą z trudnością łapała oddech. Ciało ostatecznie odmówiło posłuszeństwa, domagając się odpoczynku.

Podświadomie czuła, że prześladowca jest już blisko. Jej zmysły przytłumione były zmęczeniem, ale strach podsycał wyobraźnię tak, że pracowała jak nigdy. Każdy dźwięk, który przedarł się przez gąszcz myśli i emocji, budził nowe przerażenie. Chciała coś powiedzieć, błagać, aby dał jej spokój, umysł jednak nie potrafił skonstruować zdania.

– Proszę, ja… – zachrypnięty i zdławiony płaczem głos zawisł na tym słowie. Odpowiedzią był szyderczy śmiech. Zebrała resztki sił po raz ostatni.

– Pomocy!

 

***

 

– Nic panu nie jest? – Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło, jakby właśnie trwał najpiękniejszy dzień jej życia. Piotr współczuł jej. Ale jednocześnie nienawidził za to, że usiadła w metrze akurat przed nim.

Przez jego zmysły przepływały falami szczegóły nadchodzących wydarzeń. Nie odczuwał bólu, przynajmniej nie fizycznie. Czuł jednak całą jej rozpacz. Słyszał w głowie jęki, próbujące wyrazić coś, czego nie sposób ująć w słowa. On rozumiał je wszystkie, tak jakby sam je wydawał. I nie miał pojęcia, jak przerwać ten koszmar, póki nie wydała w jego myślach ostatniego tchnienia.

– Nic panu nie jest? – Piotr w końcu otrząsnął się z amoku. Głos dziewczyny zdradzał pewność siebie, towarzyszącą wyłącznie szczęśliwym ludziom. Nie zasługiwała na taki los. Przez chwilę pomyślał nawet, czy… Nie, to był jej problem, jemu nic do tego. Te wizje nigdy nie były jego sprawą.

– Jestem Alicja, a pan?

Nie miał ochoty z nią rozmawiać. Skinął głową i spojrzał ku otwierającym się drzwiom, z nadzieją, że nigdy nie powróci myślami do tego spotkania.

 

Nie wstał jednak. Przecież równie dobrze mogłaby być jego córką. Musiał przynajmniej spróbować jej pomóc. I tak się nie uda, jak zawsze, ale…

– Słuchaj… nie wiem, co mi się dzieje, ale to jest nie do zniesienia. – Chwycił się za klatkę piersiową i zrobił minę, jakby miał zaraz dostać ataku. Poskutkowało, dziewczyna widocznie się przejęła.

– Może zadzwonię po karetkę?

– Nie, ale mogłabyś mi pomóc? Podprowadzisz mnie, a ja ci zamówię taksówkę do domu. Daleko jedziesz?

– Parę przystanków, wysiadam przy…

Na jej twarzy pojawił się cień podejrzliwości. Była młoda, ale nie aż taka głupia. Gdy tylko drzwi się otworzyły, wybiegła, by szybko zniknąć na schodach.

Odetchnął z ulgą. Plan był inny, ale nie to się liczyło. Zmienił bieg wydarzeń. Była bezpieczna. Mimo wszystko ogarnęły go wątpliwości. Po tylu latach udało się? Tak po prostu? Ruszył do wyjścia, żeby się upewnić…

 

***

 

Nie pamiętał, co się właściwie wydarzyło. Wiedział tylko tyle, że ona nie żyje. Nie rozumiał czemu ani jak. Ale czy to było istotne? Powoli wracała mu świadomość. Znów słyszał w myślach, jak wzywa pomocy. Chciał jej pomóc, naprawdę, ale po prostu nie mógł nic zrobić.

W końcu odzyskał władzę nad ciałem. Rozluźnił dłonie, zaciśnięte kurczowo na szyi dziewczyny. Łzy napłynęły mu do oczu.

Koniec

Komentarze

Kolejny szort w ramach odświeżania archiwaliów. Niektórzy mogli go już czytać tu i ówdzie pod tytułem "Amber". Wstawiam tutaj po poprawkach.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Dojrzały tekst. Podziwiam głębię psychologiczną. Pozdrawiam.

Moje ciało, moje więzienie, tak? ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

coś w ten gust :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Boże, Brajt, chyba znowu wezmę się za pisanie o Kasi i Sławusiu. Jestem zszokowana i nie wiem, czy chciałabym Cię spotlkać w realu. Może to Ty jesteś...

Zmieniłabym tylko "zaciśnięte morderczo na jej szyi". Jakoś ten wyraz jest tu niepotrzebny, zbyt oczywisty. Nie wiem  na jaki, ale to jedno słowo mi nie pasuje.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ojtam ojtam, ja przecież na co dzień bajki dla dzieci piszę. ;) A ten tekst ma dwa lata, powstał na konkurs SFFiH.

"Morderczo" wyrzucę. Dodałem to słowo w ostatniej chwili, więc nie jestem do niego przywiązany.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Brajcie, sugeruję dokładne przewertowanie archiwaliów i raczenie nas kolejnymi, tak dobrymi tekstami.  

 

„W końcu dotarła jednak do granicy, za którą z trudnością łapała oddech”. – Dotarła do granicy, czy znalazła się za nią?  

 

„Przez jego zmysły przepływały falami szczegóły nadchodzących wydarzeń”. – Ja napisałabym: Przez jego zmysły falami przepływały szczegóły nadchodzących wydarzeń.  

 

Słyszał w głowie jęki, próbujące wyrazić coś, czego nie sposób ująć w słowach.”. – Ja napisałabym: …czego nie sposób ująć słowami. Lub: …czego nie sposób ująć w słowa. Albo: …czego nie sposób wyrazić słowami. Bądź: czego nie sposób zawrzeć w słowach.  

 

Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

kurczowo - to jest to, czym możesz zastąpić morderczo

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

regulatorzy, ozłocić to mało, powinnaś się skrzyć diamentami.

Z trzech propozycji poprawek uwzględniam dwie. Zamiast "docierać" do granicy będziemy ją "przekraczać". "Słowami" nie dam ze względu na "falami", "zawrzeć" mi nie pasuje, dlatego zmieniam na "słowa". "Falami przepływały" początkowo uwzględniłem, ale zaraz potem znów cofnąłem - jest za daleko mojego stylu.

bemik, dziękuję, "kurczowo" już wprowadzone. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Tak, gdybym skrzyła się diamentami, wszyscy mogliby zauważyć, jak wielu mam przyjaciół. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dołóż jakąś bajkę do zbiorku...

Dobre.

Sorry, taki mamy klimat.

Bajka na 100 słów? Da się załatwić.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

No, no, no. Krótkie a niezłe!

Może być sto, dwieście, i więcej...ale krótkie.

Krótki tekst, to i komentarz masz krótki: fajne, w sumie warto by to rozwinąć.

Dobra myśl. Poczytałoby się o leśnyczym i jego krasnoludku.

Jak chcesz poczytać o leśniczym to zapraszam piętro wyżej.

Przpraszam, musiałem:]

 

Oj sesi19. Nie poganiaj. I tak byłeś drugi w kolejce:)

Krótkie, mordercze, skomplikowane i całkiem fajne.

Recenzja w pięciu słowach

Sześciu. A tak na marginesie, mi się też podobało.

Dźkuję bardzo. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Uuu, faajnee! Mimo przykrego zakończenia... ;)

Somniator, a kiedy Ty zadebiutujesz? :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

(...) Piotr w końcu otrząsnął się z amoku.  ---> nie sądzę, żeby amok był najlepszym z określeń stanu Piotra.   

Bardzo sugestywny szort. Nie chciałbym być Piotrem...

Oooo, na poprawkę za późno, ale aż sprawdzę sobie dokładne znaczenie, bo przyznam się, że nigdy w życiu się nad nim nie zastanawiałem - jak raz zobaczyłem to słowo w użyciu, tak stosowałem według własnego rozumienia, bez refleksji. Dzięki!

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Fajne, choć króciutkie. Tylko jakoś element fantastyczny mi uciekł, ale to drobnostka.

 

Pozdrawiam

Mastiff

Element fantastyczny jest domyślny, bo Piotr jedzie metrem, a (domyślnym) miejscem akcji jest Kraków. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

:-) Głęboko skryty ten element fantastyczny, oj, głęboko.  :-)

@brajt Uch, wciąż to odkładam, chyba tchórzę przed krytyką ;p Ale racja, trzeba by w końcu coś poddać do oceny, im szybciej, tym szybciej będę mogła szlifować styl.. :)

Nie wstydź się i dawaj, poszlifujemy razem. ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Wstawione ;p

A ja nie do końca zrozumiałam - skoro bohater wiedział, że to on morduje (po dokonaniu morderstwa odzyskał świadomość), to po co szedł sprawdzić, czy dziewczynie się udało? Z opowiadania wynika, że bohater wie, że nadchodzące wydarzenia stają się z jego winy - dlaczego więc próbuje zmienić bieg wydarzeń w taki, a nie inny sposób?

Bo to psychol

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Pierwsza wersja opowiadania powstała koło 2006 roku i ewoluowała w różnych kierunkach, zresztą początkowo był to tylko wstęp do dłuższego opowiadania i powyższy fragment kończył się w momencie, gdy Piotr wychodzi z metra, zostawiając dziewczynę na pastwę losu, choć wie, że ją zamordują.

W nowej wersji, opublikowanej na łamach SFFiH, kiedy wcześniejszy fragment zaczął funkcjonować jako pełnoprawny szort, Piotr zostaje w metrze i jednak postanawia jej pomóc, a później idzie za nią, aby dopilnować żeby była bezpieczna. Wówczas los, czując się oszukany, przejmuje nad nim władzę i Piotr sam zabija dziewczynę. Przed wstawieniem tekstu tutaj naniosłem sporo poprawek, które miały przede wszystkim poprawić język, ale w międzyczasie pogubiłem akcję. Jak znajdę wolną chwilę, przemyślę to i poproszę dja jajko, żeby wstawił nową wersję.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Jaaaacieeeee. Przy pierwszym akapicie przeleciały mi sceny ze strasznych filmów i innych takich i pomyslałam " o rety znowu historia o mordercy i ofierze". A tu nagle hop i juz siedzę w głowie psychola! Wow! To było niezłe doświadczenie.  

Dobrze ze juz nie jezdze metrem. Podobalo sie.

Przeczytałem i w sumie nie wiem --- z jednej strony całkiem mi się podobało, z drugiej odczuwam wyraźny niedosyt. Chyba rzeczywiście warto jeszcze posiedzieć nad tym tekstem.

pozdrawiam

I po co to było?

Ja mam wątpliwości co do logiki tego tekstu, podobnie jak Dreammy. Zatem, pomysł całkiem fajny, ale wykonanie nieprzekonujące.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Brajcie, skontaktuj się ze mną mailowo. Chodzi o Ryszarda.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Znakomity pomysł, bardzo mi się podobało. "Jej zmysły przytłumione były zmęczeniem(…)" - Nie lepiej brzmiałoby: Jej zmysły były przytłumione zmęczeniem? Ale jestem kompletna noga z tego, więc możliwe, że mówię głupoty.    PS: Hehe, tekst z 2013-02-07, mam refleks szachisty. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Dobry wariat :) 

Musiał przynajmniej spróbować jej pomóc. I tak się nie uda, jak zawsze, ale…

 

Hehe, ciekawe dlaczego ;) 

W zasadzie to nie wiem czy uda pomóc czy uda spróbować. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Spróbować mu się w zasadzie udało ;)

Pamiętam, że to czytałem. Pamiętam, że mi się podobało, a śladu mojej obecności brak w komentarzach. Niedopatrzenie jakieś.

Teraz widzę aż trzy ślady. :-) Dzięki!

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Bardzo zgrabny shorcik. Też czytałam wczesniej, też mi się podobało, ale w przeciwieństwie do Unfalla, nie mam wątpliwości najmniejszej, czemu nie skomentowałam – leniwa strasznie jestem. No i nieśmiała taka;)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Piotr to ma przesrane. Ładne dziewczyny widzi, jak umierają. A mógłby widzieć w innych sytuacjach… I jeszcze próbuje oszukać tkaczki, a tu nic, niczewo, nie nada… Mocny szorcik, podobał mi się. :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję. Też Piotrowi nie zazdroszczę. Kto go tak urządził? Bo przecież nie autor… ;-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

To ci niecnota, ten twórca Piotra, niecnota, sadysta i kurwi syn – jak on mógł tak mu życie połamać…!? ;)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dodaję komentarz, żeby wydobyć to opowiadanie z niebytu. Może ktoś jeszcze kliknie na bibliotekę?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję bemik i regulatorzy. :-) To tak teraz na bezczelnego – jakby ktoś jeszcze miał ochotę sięgnąć po coś z moich staroci, to polecam “Zagubionych chłopców”.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Brajcie, jestem przekonana, że Zagubieni chłopcy odnajdą się we właściwym miejscu. Z pewnością zasługują na to. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podobało mi się :)

A mnie jakoś nie przekonało. Nie widać, że to los obraził się za ingerencje i zmusił faceta. Wygląda, jakby od początku wiedział, że to on. A mógł nie wsiąść do metra?

Babska logika rządzi!

Czyli o co chodzi? Ze ma wizje, że komuś kogo widzi coś złego się stanie czy o to, że tym ludziom on zrobi krzywdę? 

Nowa Fantastyka