- Opowiadanie: Unfall - wściekłe zombi szczały z dachu

wściekłe zombi szczały z dachu

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

wściekłe zombi szczały z dachu

 

Powieść – Wściekłe zombi

 

Rozdział pierwszy – Szczały z dachu

 

 

 

Kapitan Rape Victim był dobrym komandosem, może nawet najlepszym. Wychowały go ulice Brooklynu, do których często uciekał z domu dziecka gdyż był sierotą i koledzy brechtali się z jego dziwnego nazwiska. Od dziecka nauczył się sztuk walki i przetrwania. Nie wyszedł na złą drogę, bo był prawiczkiem i gangsterzy go nie pociągali. Jak dorósł to poszedł do wojska i odkryli jego różne talenty, co je podobno odziedziczył po dziadku który walczył dawno temu w wojnie między Południowcami a Północnikami. Szybko został komandosem w Delta Force bo był dobry we wszystkim. Był strzelcem wyborowym, specjalistą od wybuchów, znał się na broniach, umiał judo i karate, był pilotem, w Wietnamie i w Korei.

Będąc w Afganistanie, jacyś bandyci zabili mu żonę i córkę, spalili razem z domem i zgwałcili. Nie mógł sobie wybaczyć, że im nie pomógł. Po tym wszystkim zamknął się w sobie i nikogo nie wpuszczał. Zaczął pić dużo wódki i alkoholu. Stoczył się z samego dna.

Wtedy nagle, w jednej chwili nastąpiła apokalipsa. Zmarłe kobiety i ludzie zamienili się w zombi i powychodzili z ziemi, gryzli innych ludzi bo byli głodni i zmieniali się w następne zombi. Nawet dzieci zamieniały się w małe zombiaki. Wkrótce na ulicach było więcej zombi niż ludzi, bo ci nie pogryzieni się pochowali a ci pogryzieni już też byli zombi. Zombi zrobiły się wściekłe, bo cały czas były głodne i mieli coraz mniej ludzi do gryzienia.

Rape dowiedział się wszystkiego z telewizora i pomyślał że nie będzie się chował jak ostatni cykor, bo był przecież komandosem i żołnierzem. Wstał z kanapy, wytrzeźwiał i pobiegł do szafy. Przelotem spojrzał na lustro. Jego wygląd był groźny ale przystojny, można by nawet rzec samobójczy. Na twarzy miał ciemne okulary, skórzaną kurtkę, bojówki i glany. Wziął dużą sportową torbę i pakował swoje bronie, granaty, amunicję, celowniki laserowe i inne narządy, których przeznaczenia zwykły lajkonik mógłby się tylko domyślać. W Ameryce można mieć broń, więc on miał, w razie żeby się bronić przed bandytami, złodziejami, terrorystami albo zombi, żeby mu znowu nie zabili żony, jak by znowu miał, chociaż jeszcze nie miał. Zabrał też swój bicz, którym świetnie umiał sobie walić i przypiął do paska. Specjalnie nauczył się kiedyś grabarstwa, żeby sobie móc zrobić taki bicz jak chciał, z własnej skóry.

Wybiegł na klatkę a tam czekało już na niego 3 zombiaków.

– i co jebnąć wam cieniasy? – krzyknął swym barczystym głosem po amerykańsku.

Jednego walnął z karata, a drugiego celując w głowę kopnął nogą aż mu się urwała. Wyjął sobie swoje magnum 44 i wycelował trzeciemu zombiakowi między wyłupione oczy, szczelił i upadł z rozwaloną głową. Pobiegł dalej schodami na dach. Zablokował za sobą wejście i rozglądnął się swym snajperskim wzrokiem. Na dachu niczego nie było, tylko on z kominem po środku. Podszedł do krawędzi i rzucił okiem z dachu. Wszędzie łaziło pełno zombi, a na końcu ulicy widać było płonący pożar szpitala.

Usiadł i zaczął sobie wyjmować swoje zabawki. Na początek swój ulubiony karabin snajperski Barett M82 kaliber 12mm z celownikiem optycznym. Wybrał sobie jednego zombi, wycelował i szczelił. Zombiak jak zobaczył że nie żyje, zrobił głupią minę która upadając na ulicę tak mu pozostała. Następny w kolejce był karabin szturmowy M16A4 kaliber 5,56mm. Zdjął uchwyt transportowy i założył na jego miejscu celownik kolimatorowy M68. Wybrał sobie grupkę 6 zombi stojących przy kiosku z gazetami, puścił serię i pozabijał wszystkich. 5 upadło na chodnik i tylko jeden dał buta, bo był prawie umarty ale jeszcze się ruszał. Pod jego domem zaczęło się zbierać coraz więcej zombi.

– Możecie mi naskoczyć, przychlasty – krzyknął Rape ciesząc bułę i zrzucając im z dachu dwa granaty zaczepne RG42. Po chwili pierdyknęło aż miło, a po ścianie domu zaczęły spływać gęste stróżki zombiackiej krwi. A to był dopiero początek zabawy, bo kapitan miał jeszcze w torbie AK47, 2 UZI z długimi magazynkami, pistolet maszynowy P90, HK MP5, Desert Eagle i granatnik RPG7.

Do wieczora ulica została pokryta różnymi członkami i ciałami martwych trupów zombi. Niedobitki zombi schroniły się w pobliskim parku, gdzie gęste liście chowając się w krzakach dawały im schronienie przed sokolim wzrokiem snajpera, którym był kapitan Victim.

W oddali dało się słyszeć warkot wojskowego śmigłowca Black Hawk, który właśnie niepostrzeżenie wylądował na dachu obok kapitana. Wyskoczyła z niego pilotka w wojskowym mundurze i podbiegła do niego nie wyłączając silnika.

– Czy pan się nazywa kapitan Rape Victim? – zapytała ściszonym głosem. Był z niej niezły lachon. Zdejmnął ciemne okulary i popatrzył na nią w jasnych promieniach zachodzącego słońca stojącego w zenicie tuż nad horyzontem. Uśmiechała się lekko pod wąsem. Czyżby to była jego nowa miłość od pierwszego wrażenia?

– Tak to ja. – odparł seksownie.

– Niech pan leci ze mną. Wszyscy pana potrzebują, bo jest pan najlepszy we wszystkim. Poleci pan?

– Dobrze – zgodził się kapitan Rape i poleciał.

 

Koniec

Komentarze

Hejka. Błędów chyba dużo nie ma, bo sprawdzałem w worldzie. Nie wiem kiedy napiszę następny rozdział, bo mam szlaban na kompa za dzidę z polaka. 

poproszę osame pozytywne komentarze to może rodzice jak zobaczą ile mam idoli to zdejmią mi szlaban na kompa i będę mógł napisać następny rozdział bo jak nie to nie

cudo :D

Znakomite :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Na twarzy miał ciemne okulary, skórzaną kurtkę, bojówki i glany.  

Specjalnie nauczył się kiedyś grabarstwa, żeby sobie móc zrobić taki bicz jak chciał, z własnej skóry.  

krzyknął swym barczystym głosem po amerykańsku.  

Na dachu niczego nie było, tylko on z kominem po środku.  

Zdejmnął ciemne okulary i popatrzył na nią w jasnych promieniach zachodzącego słońca stojącego w zenicie tuż nad horyzontem. Uśmiechała się lekko pod wąsem.  

Unfallu, człowieku bez litości w sercu... Zaraz czkawki dostanę...

hehehe. Niezłe!

Stoczył się z samego dna. :D

ta sygnaturka uległa uszkodzeniu - dzwoń na infolinie!

Kurde, kurde, kurde! Sam tytuł powala :D. Teraz nie przeczytam bo musze wracać do zadań z majzy (wiesz zagrorzona jestem!), ale jak starzy pujda spać to wracam!!!

Świetne! Poziom grafomaństwa osiąga w tym konkursie wyżyny.

A ja się zastanawiałam, kiedy te zombi zaczną szczać z dachu.

Znakomite. 

umiał judo i karate!!!

śmigłowca Black Hawk, który właśnie niepostrzeżenie wylądował na dachu obok kapitana.

Obśmiałam się jak norka 

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poprawiacie mi humor, drodzy grafomani. ;) PRzeważnie nie śmieję się do monitora, ale przy Twoim dziele momentami wręcz rżałem. ;)

Genialne! Niektóre zdania to prawdzimy majsersztyk:)

Dziękuję za komentarze. Bardzo się cieszę, że udało mi się parę osób rozbawić.

Ale przez Ciebie nie mogę skupić się na nauce... :D

Prosiaczku, ucz się, bo jak nie, to napiszę drugi rozdział ;)

Tylko nie jutro, bo mnie wywalą z roboty.

Dawaj!

Ja by chętnie przeczytał:)

Chyba sam coś skrobnę...

I zaraz wrzucę :D

Pisze Ten, co miał się uczyć;)

Nie Ty jeden. Czas zakasać rękawy. Oj my biedni uczniowie..

Siła oddziaływania jest zbyt wielka. Współczuję autorom mającym zamiar wrzucić coś normalnego. ;)

Mnie się już udzieliło. Piszę opka i jednocześnie zaglądam na portal. W "poważnym" opowiadaniu sama walnęłam takiego babola, że ha...

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Na twarzy miał ciemne okulary, skórzaną kurtkę, bojówki i glany.- to mnie wgniotło

Wstał z kanapy, wytrzeźwiał i pobiegł do szafy.

Jednego walnął z karata, a drugiego celując w głowę kopnął nogą aż mu się urwała. - chylę czoła

...płonący pożar szpitala.

- Tak to ja. – odparł seksownie. :P

Dobre, nie mam sie do czego przypieprzyć :(

Sorry, taki mamy klimat.

Przeczytałam. Chapeau bas! Moim zdaniem pewne zwycięstwo. O ile ktoś czegoś lepszego nie napisze. No i jeszcze nie czytałam tekstu Prosiaczka.

Jest tu tyle zdań, po których umarłam ze śmiechu, że nawet nie próbuję ich cytować. I nazwisko bohatera... :P

Ja nie mam szans. :) Przynajmniej narazie, bo w planach mam kontynuację. ;)

Usmiechala sie lekko pod wasem. -padlam na klawiature.

; DDD

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

D

rogi chłopcze, zapraszam cię do mej galerii, jako numer osiemnasty. Chyba mi nie odmówisz? Czeka mnie zapaść finansowa.Pozdrawiam.

 

Kasica---nr 11, 12, 13---Fanta nr.14, Brajt, 15, Prosiaczek 17, Unfall 18. Jeszcze dwanaście wolnych miejsc.

Ryszardzie, Tobie nie odmówię, chociaż jeśli miałaby Cię czekać zapaść finansowa, to może powinienem.

Również pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję wszystkim za komentarze. 

W takim towarzystwie to sama przyjemność, nawet gdy jako jedyny będę robił za grafomana i półanalfabetę ;)

A u nas to brat siedział w kiblu i ja nie mogłam wytrzymać ,jak czytałam to wzięłam jego jak był mały i do niego robił, no wiecie co to, wziełam to naszczynie bo tak to bym chyba wysikała majtki.

Więc najwięcej to bym te majtki zniszczyła jak przeczytałam że #Zabrał też swój bicz, którym świetnie umiał sobie walić i przypiął do paska.# ha ha ha ! dobrze ze mama przyniosła z pracy rolke papieru.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

"rozglądnął się swym snajperskim wzrokiem" - no dobra, przyznaję, że to opowiadanie na Grafomanię mnie urzekło :D

Jestem pod wrażeniem kolejnego konkursowego opka. Czapki z głów.

Ryszardzie, jeszcze raz, przy okazji, dziękuję za to, że znalazłam się w tak zacnym gronie.

 

Po prostu dobry tekst i tyle. Pozdrawiam, Fanto.

Ja też bardzo Ci dziękuje Ryszardzie za zwrócenie uwagi na kilka opowiadań - Książeczka zapowiada się niezwykle ciekawie. Choc koszt jej wydania - przeraża. Trzeba sie rozejrzeć za jakimś sponsorem z poczuciem humoru.

Marcinie --- trzy etapy---pierwszy płyta cd. dla każdego autora. Drugi etap --- wydanie nieprofesjonalne w technice fotograficznej dla każdego autora i na końcu próba negocjacji z wydawcą. Spokojnie, bez pośpiechu. Własna korekta, kieszonkowy format.Przy okazji przyznaj się ---jesteś raperem, albo piszesz teksty piosenek, poznałem po składanych

rymach. Musisz mieć coś wspólnego z muzyką, albo wyczucie już mnie zawodzi.

Piszę teksty i spiewam Ryszardzie. Wałśnie z nowym projektem pracuję nad płytą:) jak coś sie urodzi, dam znac:)

Unfall!No nie mogę z tym tekstem:)) Właśnie przeczytałem go na głos znajomym...umierali ze śmiechu:)))

Wykreowałeś niechcący ikonę popkultury:))) Chce Kapitana Rape'e na koszulkach, kubkach, figurkach z macdonalda:)

Wspaniały tekst! Wielkie gratulacje za poczucie humoru!

Dzięki Marcinie.

Wspaniałe. Więcej Rape'a! My też go potrzebujemy. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Unfall się nie chwali, ale podobno Hollywood się zainteresowało tym opowiadaniem...

Jak myślicie. Kto mógłby zagrać captaina Rape'a ?

Młody Anthony Hopkins skrzyżowany z (równie młodym) Arniem eS!

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Hopkins ma za mało barczysty głos :)

Leslie Nielsen ;)

Co do Hollywood, to tam powstało już tyle filmów o strzelaniu do zombi i wykreowano tylu bohaterów, którzy tracili rodzinę, staczali się, a potem przylatywał po nich jakiś śmigłowiec i wracali do akcji, że ja raczej powinienem trząść portkami, żeby mi któryś reżyser filmów klasy B nie podał do sądu. Nieprzebrane źródło inspiracji dla grafomana. :) 

Ale głos będzie Arniego S.!

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Może, mimo wszystko, Jason Statham tudzież Sylwek?

z 40 lat temu, w polskiej wersji mógłby go zagrać Janek Himmilsbach...głos miał barczysty jak mało kto ;)

Świetne! Obawiam się, że niektórzy z sąsiadów mają mnie za wariatkę, ale co tam... jak śmiech - to pełną gębą :D

Bruce W. mógłby go zagrać. Któż inny jest tak bardzo najlepszy we wszystkim ;)?

Może Chuck Norris? Kopnięcie z półobrotu niesamowicie pasuje do zombiaków. :)

Cóż mogę dodać do tych milionów pochlebnych komentarzy? Napisałeś coś absolutnie genialnego. Nie do odróżnienia (no, może po nicku autora) od tworzonej na poważnie, sprawdzanej i poprawianej w Worldzie prawdziwej grafomanii. Ja nedawno popełniłem coś z innych okolic obłędy - tekst pisany przez Alex(a) na spontanie, w przekonaniu o własnej wielkości, bez edycji. Twój jest znacznie lepszy. Gratuluję!

Wielkie dzięki Tintinie.

Prawdę mówiąc, podkładając miny w różnych miejscach tekstu bawiłem się świetnie i potem miałem wrażenie, że jednak przesadziłem, a tekst nie wyszedł naturalnie i jest znacznie przerysowany. Potem, gdy na tych minach kilka osób wybuchnęło śmiechem (i podzieliło się ze mną wrażeniami), przestało to mieć dla mnie znaczenie. 

Unfallu, przeczytałem opowiadanie ponownie. I wiem, o czym mówisz, ale ja się tak dobrze bawiłem czytając je po raz pierwszy, że nie zauważyłem nienaturalnego, lub nienaturalnie błyskotliwego, bełkotu, zbyt miejscami gęso upakowanego i zbydt wręcz doskonałego jak na grafomana. W sensie - szczały z dachu, zbyt dużo skaszanionych podmiotów (vide "Będąc w Afganistanie, jacyś bandyci") - ale jak to się czytało! Literki dosłownie same skakały mi do oczu! Jeszcze raz - dzięki za śmiech paszczą:)

Jeśli ci się spodobało, to polecam Twojej uwadze drugą część.

Może nie powinno się kontynuować takich tekstów, aby nie zepsuć wrażenia, ale tak się przy tym bawiłem, że nie mogłem się powstrzymać.

Hej.

Gdy poziom dzieła wchodził na wyżyny nie sposób było się zaśmiać, ale krótko. Później zażenowanie, nie bawią mnie takie opowiadania. Za dużo osób pisze w ten sposób.

Pozdrawiam.

"Za dużo osób pisze w ten sposób" - to jest niestety przerażająca prawda, a przykłady można znaleźć nie tylko w szkolnych zeszytach, ale też coraz częściej w publikacjach młodych dziennikarzy. Jak z tym walczyć? Jednym ze sposobów może być satyra, obśmianie błędów, przedstawienie zjawiska w karykaturalnej formie. Chyba właśnie temu służy konkurs "Grafomania". 

Każdy ma inne poczucie humoru, estetyki, inny smak i wrażliwość. Jestem pewien, że tak jak Wujkowi, wielu innym taka forma nie będzie odpowiadać. Można nawet mieć wątpliwości, czy to przystoi stroić sobie żarty z pewnej ułomności. Myślę jednak, że skoro ta ułomność wynika z nieuctwa i lenistwa, to raczej tak.

Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

Zgadzam się, jednak kiedy niemalże co rusz człowiek natrafia na takie perełki to zaczyna się zastanawiać czy to wszystko jest na właściwym miejscu, czy działa poprawnie. Smutne jest że część usilnie nie słuchając czytelnika mówi że opowiadanie jest wspaniałe i że sie nie zna :)

Pozdrawiam.

To jest świetne. Uśmiech nie schodził mi z ust.

Wyśmienite :) Zdanie o Afganistanie to moim zdaniem jedna z perełek, która zapisze się jako klasyka tego konkursu :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Unfallu, cieszę się, że rodzice najwidoczniej już Ci zdjęli bana. Co do dzidy… Pokaż ten tekst swojej babce od polaka, to Ci od razu poprawi pałę.

Babska logika rządzi!

Od publikacji zdążyli mi już kilkanaście razy zdjąć i założyć. ;)

Uprzedzona do Ciebie wiedziałam że nie będzie to historia o kontynuacji losowej kapitana Rape Victima to też i bez zbytniego niedowierzania zanurzyłam się w dzieje nowym bohaterom przypisane. I nie zawiodłam się akurat w tym zakresie. Co prawda to prawda, ale nakreśliłeś ich, tych owych bohaterów nowych, wizerunki znajdujące się w innym czasie i miejscu niżby już wspomniany kapitan R.V., ale jak się wysłowiłeś o nich to wszystkich dało się polubić i towarzyszyć im nie raz z ramieniem duszą obciążonym, bo takie niesamowite i groźne przeżycia mieli, że normalnie żal dupę ściska że taka normalna czytelniczka jak ja, pomarzyć sobie tylko o podobnych morze a nie dać akces do udziału w człapaniu choćby i w kanałowych gówienkach, z których można wyjść i okryć się sławą i chałwą. Dziękuję Ci Unfallu, że dzięki Tobie było mi dane sięgnąć niesięgalnego w innych warunkach poziomu myśli twórczej Cię cechującej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne! :)

Nie wiem jak to się stało, ale powyższy komentarz jest do opowiadania .:: Wilcze kórelstwo. Tom I: Union Jack. (Prolog) >18 [GRAFOMANIA 2014] ::.. Tutaj to on jest bez sensu. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przez to drobne zamieszanie przeczytałem sobie ten miły komentarz trzy razy ;)

;-;-;-D

 

Gdyby, za moją sprawą, pojawił się jeszcze gdzieś, zostałabym chyba uznana za trolla. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Koniec świata, naregulowany troll! :D:D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O dzizas, Regulatorzy jak juz zamota, to na całego :)

Sorry, taki mamy klimat.

No! Nie każden tak umi! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Znowu popłakałam się ze śmiechu.

Idę do drugiego rozdziału (znowu).

Szacun za tyle zabawnych, dwuznacznych błędów. Fajne :)

Dzięki

Oj, padłam :D Na pewno przeczytam kolejne części :)

Świetna robota, Unfallu!

 

EDIT:

Żeby było bardziej merytorycznie: trzeba mieć spory talent, żeby napisać coś tak złego i jednocześnie tak wspaniałego :) Pozazdrościć :) Główny bohater swoim arsenałem wszystkiego zwala z nóg wszystko! Jak to możliwe, że Rape Victim jeszcze nie powędrował do Biblioteki?! Trzeba to naprawić!

Wielkie dzięki.

To powinna być obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy uważają, że używanie imiesłowów czasownikowych jest prostym sposobem dodania tekstowi epickości ;)

Coboldzie – ​dzięki za odwiedziny. Zdaje się że nowa lista lektur obowiązkowych została już zamknięta ;)

Czad. Lepsiejsze niż umyśliwałem. <3

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Dzięki. A najśmieszniejsze jest to, że to jedyny mój tekst, jaki ukazał się drukiem.

To jest akurat raczej nieco smutne, gdyż zamiast brylować z takimi perełkami na literackich salonach, cywilizujesz Afrykę. Nic to, wierzę, że wrócisz jeszcze do pisania, bo dobrej satyry w tym smętnym kraju nigdy za wiele. Trzymam kciuki zarówno za Afrykę jak i grafomaństwo :).

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Naprawdę zacne to i po mistrzowsku perfidne. Rozjaśniło me lico dzisiaj. Ubawiłem się setnie, przednie i po pachy.

Zmysł niebywały. Pamięć do takich kwiatków nieprzeciętna. Oprawić w ramkę i wysłać do… Ale nie, nie powiem do kogo.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dzięki. A najśmieszniejsze jest to, że to jedyny mój tekst, jaki ukazał się drukiem.

I jeśli mnie pamięć nie myli, to w dodatku po korekcie :D

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A tak z ciekawości, cóż to za znamienity periodyk przyjął to wiekopomne dzieło?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Bailout – ​żaden periodyk. Kolega Ryszard zaprosił mnie (wśród paru osób z portalu) do wydawanej przez siebie antologii.

Beryl – ​pamięć Cię nie myli. Ubaw był po pachy.

Mr.maras – ​miło, że ktoś tu jeszcze zagląda.

Przeczytałem, mając na względzie polecankę Marasa.

 

Cóż mogę powiedzieć… w sumie tekścik spełnia warunki, które mi nie odpowiadają w tutejszych “grafomaniach”. Właściwie mam wątpliwości, czy to w ogóle jest grafomania, bo mnie wygląda raczej na pastisz opowieści o komandosach z błędami.

Co bynajmniej nie oznacza, że mi się nie podobało! Bo to zabawny, przyjemny w odbiorze tekścik, który w kilku miejscach mocno uśmiechnął. No i dobrze, że nie jest dłuższy, bo błędy trochę jednak utrudniają czytanie ;)

 

Ale, w sumie, niezła próba, Unfallu.

 

Trzym się.

 

PS: A komentarz Reg, rzeczywiście, sztos <3 Chyba przy okazji najbliższego konkursu będę czytał tylko je :D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Grafomanię pisać trzeba umieć. Zabawnie wyszło i profesjonalnie. ;) 

Nowa Fantastyka