- Opowiadanie: ocha - Pustka

Pustka

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Pustka

 

Fotel na biegunach kołysał się łagodnie, a po twarzy siedzącej w nim kobiety płynęły łzy. Nie ocierała ich, bo i po co? Nikogo tu nie było, nikt nie mógł ich widzieć.

Samotność w takie dni jak ten dokuczała jej jeszcze bardziej niż zwykle. Na starość stała się wrażliwa na zmiany pogody; wraz z deszczem i niskim ciśnieniem nadciągały wspomnienia i melancholia.

Syndrom opuszczonego gniazda – tak to zdaje się nazywa. Słyszała o nim kiedyś w radiu, lata temu, ale wtedy w tym maleńkim, ślicznym domku rozbrzmiewał gwar dziecięcych głosików, słodki szczebiot wydobywający się z maleńkich gardełek. Nie przejmowała się więc jakąś nadętą, naukową dyskusją – jej gniazdo było pełne, żywe, głośne, pachnące jedzeniem.

– Mamo, mamo! – wołały szkraby, a ona uśmiechała się wówczas i odpowiadała:

– Już do was idę, słodziaki kochane, już idę!

Dzieci… Gdzie teraz jesteście? Bardzo mi was brakuje!

Westchnęła ciężko. Nie radziła sobie z pustką, nie została stworzona do samotności. Musiała mieć wokół siebie ludzi, inaczej wszystko się waliło. Wiedziała, że wiele będących w podobnej sytuacji osób szukało znajomości przez Internet, sporo z nich znajdowało też w ten sposób towarzystwo. Ale skąd Internet na takim zadupiu? Zresztą, nowoczesne technologie ją przerażały.

Zaniedbała siebie, zaniedbała ten piękny, wzbudzający zachwyt, przyciągający zabłąkanych przechodniów domek. Niechętnie rozejrzała się wokół – meble pokryła gruba warstwa kurzu, muchy i pająki stały się równoprawnymi gospodarzami. Ślady apatii, która ogarnęła ją dawno temu, były widoczne w każdym zakątku.

Na palniku podskakiwał czajnik. Zupełnie o nim zapomniała, woda musiała gotować się już jakiś czas. Wstała z ciężkim westchnieniem, doczłapała do kuchenki trzymając się za dokuczające bólem biodro. Nalała wrzątek do przygotowanego już zawczasu kubka w misie i serduszka. Intensywna woń mocnej kawy rozeszła się po całej izbie. Zmrużyła oczy i zamruczała zadowolona. Otworzyła drzwiczki kredensu, wsunęła dłoń i po omacku szukała czegoś na półkach. Nie znalazła jednak nic prócz paru okruszków. Posmutniała jeszcze bardziej, pozbawiona kolejnej drobnej przyjemności, stała chwilę jakby zagubiona we własnym domu. W końcu niespiesznie ruszyła w stronę okna, wyjrzała na zewnątrz, w kościste dłonie chwyciła smętnie zwisającą na jednym zawiasie okiennicę.

Ostatnia.

Nagle zalała ją fala niepohamowanego gniewu. Wstrętne, niewdzięczne bachory! To wszystko było dla was, dla was tak się starałam, dla was ten domek zawsze tak wyglądał, był tak zadbany,tak piękny i pełen łakoci, dla was, dla was, dla was!

Wściekle szarpnęła okiennicę, została jej w dłoniach. Chwilę wpatrywała się w nią chmurnie, ze zmarszczonymi brwiami. Powoli jednak jej wzrok łagodniał i ponownie smutniał. Z pewnym trudem odłamała fragment trzymanego w rękach przedmiotu i położyła go na wyszczerbionym talerzyku; resztę wsunęła do kredensu. Wzruszyła ramionami – zawsze zostały jej jeszcze schody, drzwi, jakaś zbędna ścianka. Wystarczą na długo.

Wróciła na bujany fotel. Kubek postawiła na stojącym nieopodal maleńkim stoliczku, w gorącej kawie zanurzyła kawałek ostatniej w tym domu, mocno już czerstwej okiennicy. Wsunęła go do ust i po raz pierwszy dzisiaj słabo się uśmiechnęła.

Pierniczki – pomyślała. – Nadziewane. Moje ulubione.

Koniec

Komentarze

"Wściekle szarpnęła okiennicę, została jej w dłoniach."
A poza tym nie mam zastrzeżeń :) Z początku troszkę przeładowane przymiotnikami, ale w ostatecznym rachunku juz tak to nie "gryzie" :)
Zaczynam się bać staruszek... :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

rachunku rozrachunku :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Dzięki :). Zależy mi na wszystkich komentarzach i uwagach, po to pierwszy tekst, który zdecydowałam się upublicznić i poddać ocenie. I generalnie jeden z pierwszych :)

Być może zostanie Ci wytknięte parę drobiazgów, ale to tylko dla Twojego dobra. :) Np. Starczą, zamiast Wystarczą. Staruszka mówiąca: odpicowany :) Nie chce mi się ponownie zagłębiać, choc nie uważam, że nie warto.

W każdym bądź razie (według mnie) bardziej, niż przyzwoicie (szczególnie, jak na pierwsze teksty). Ciekawe, co napiszesz za dwadzieścia lat... :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

To ja wytknę. Strasznie jejczysz w pierwszej części tekstu. Panuj nad tym na przyszłość. ;)

 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Ok, dzięki :). W sumie to zamierzone, bo ona taka biedna ta staruszka :(. Ale może rzeczywiście, proporcje trochę to zaburzyło.

Jejczysz, nie jojczysz. ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Nie chce mi się wierzyć, że to naprawdę debiut. Może autorka tak się kryguje...ładne i z pomysłem. Pozdrawiam.

Debiut, jak debiut. Kiedy miałam 12 lat pisałam oczywiście wielkie powieści, równie oczywiście żadnej nie skończyłam. Teraz mam lat sporo więcej i jakoś znowu mnie wzięło. Ale to próbki, tak sobie po prostu coś skrobię. A ten wreszcie zdecydowałam się opublikować, tu, bo wiem, że mogę liczyć na szczere opinie, bez poklepywania sie po plecach i eufemizmów :). Dziękuję za dotychczasowe opinie .

Bardzo trudno poprawić tekst komentarza. Czy to tylko na moim komputerze? Pytanie do administratora strony.

Ryszardzie, nie ma takiej możliwości, żeby poprawić komentarz.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

ocha chodziło mi o pięć "jej" w ośmiu pierwszych linijkach. Wbrew pozorom da się z tego wybrnąć.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

No dobra, ale gdzie tu jest... fantastyka?

To co napisałaś, to samo życie, ani odrobiny fantazji. Z racji wykonywanego kiedyś zawodu znałem takich staruszek dość dużo. Są chwilami wk.....ne na los, ale ogólnie cierpliwe i raczej miłe.

Więc wszystko pięknie ładnie, ale gdzie fantastyka? Bo to portal fantastyczny jest przecież. 

 

 

Jak to gdzie, tutaj. ;) Na palniku podskakiwał czajnik.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

   "Siedziała więc na zgliszczach dawnego szczęścia i popadała w coraz większą apatię i marazm." --- klasyczny przyklad pretensjonalnego stylu patetyczno --- bombastycznego....

   Byłby to naprawdę niezły tekst, gdyby został opowiedziany  prosto, surowo, a nawet zgrzebnie. Aż się prosiło o konwencję naturalistyczną -- z zaskakującą puentą. 

   Ale, niestety, tak nie został opowiedziany... 

Homarze, czytaj wnikliwiej. Fantastyka jest.  

Kubek postawiła na stojącym nieopodal maleńkim stoliczku, zanurzyła w nim kawałek ostatniej w tym domu, (...). ---> mam bardzo silne wrażenie, iż trudno zanurzyć cokolwiek w stoliczku. W kubku to by się dało zrobić... Zdanie do przebudowy celem wyeliminowania skutków pułapki zaimkowej.

Bardzo mi się podoba. Nie rozumiem pytań o fantastykę. Przecież nie wszystkie starsze, samotne panie mieszkają w domkach z pierników, a Twoja bohaterka, owszem. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Taka natura Internetu, że większość czytelników nie czyta opowiadań uważnie, niezależnie czy tutaj czy w innych serwisach. Przez to wiele rzeczy trzeba wykładać łopatologicznie, albo przepadają w gąszczu linijek.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Natura Internetu? Świetny dowcip.

Adamie, nie wiesz. Tyle w temacie.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

To nie wina internetu, tylko nieuwagi. Ja odebrałem zamysł autorki. Ale to ona powinna się bronić. Nasze komentarze, to nie boskie wyroki, ale takie sobie dywagacje na luzie.Mam nadzieję, że debiutantka podejdzie do nich z dystansem. Tu się Nobli nie rozdaje. Pozdrawiam.

Ba! Nawet Nike nie dają! :) Jest dobrze i jest fantastycznie.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Brajt - wreszcie zrozumiałam :). Mnie też trzeba czasem łopatologicznie. Poprawiłam, chociaż  teraz w pierwszym akapicie jest dwa razy "ich", ale chwilowo nie jestem w stanie wymyślić nic lepszego. Chyba trochę za późna pora.

AdamKB - dzięki za uwagę, poprawione, może nie jest idealnie, ale pewnie bardziej logicznie.

Ryszard- oczywiście, że podchodzę z dystansem. Obawiałam się totalnej krytyki albo braku odzewu, więc i tak jest nieźle :).

Regulatorzy, koik80, ryszard - cieszę się bardzo, że się spodobalo.

Pozdrawiam

Udany tekścik --- jeżeli chodzi o pomysł. Na początku trochę za dużo patosu.

pozdrawiam

I po co to było?

Syf - dzięki za komentarz. Wszystkim innym również jestem wdzięczna za opinie.

Mile widziane również wszystkie wytknięcia błędów - gramatycznych, stylistycznych, interpunkcyjnych (ortograficznych się nie spodziewam, ale kto wie). Nawet, jeśli nie zdążę poprawić, będę wiedzieć na przyszłość.

Wydaje mi się, że styl jest dość nierówny. Mamy apatię, marazm, syndrom, istotę społeczną kontra domek, starszą panią, słodziaki, pierniki i pająki. Spróbuj wyobrazić sobie dokładnie narratora, jego głos, manierę mówienia i przeczytaj tekst, a potem oceń - czy on by tak powiedział? Czy te słowa w jego ustach nie brzmiałyby nienaturalnie?

Tekst z niezłym pomysłem i smutny, a takie założenie było chyba, nie? ;]

Dzięki, ekeeke. Hmmm - właściwie o to chodziło, o kontrast. Marazm i pierniki, jak to słusznie zauważyłeś :). Czy narrator by tak powiedział? Do przemyślenia oczywiście. Pozdrawiam

Chciałam oczywiście napisać - czy bohaterka by tak powiedziała (a właściwie tu: pomyślała):). Narrator to inna bajka.

Podobało mi się. Ciekawy pomysł i tekst ładnie napisany.

 

Pozdrawiam.

Eferelin - wielkie dzięki.

Ekeeke - przemyślałam i doszłam do wniosku, że wcześniej nie do końca zrozumiałam Twój komentarz. Chyba już wiem, o co Ci chodzi... Coś jest na rzeczy:). Pozdrawiam

Dzięki, Marcin. Staram się nie komentować opowiadań innych osób (myślę, że po dwóch tekstach, nawet w miarę przychylnie przyjętych, po prostu mi nie wypada :)), ale tu mogę napisać, że Twoje opowiadania również przypadły mi do gustu:). Pozdrawiam

Bardzo fajne. Ogólnie nie lubię tzw. "szortów", zazwyczaj okazują się albo wprawkami pisanymi na kolanie, albo - co bardzo wkurzające - zalążkiem jakiegoś fajnego pomysłu, którego komuś nie chciało się rozwinąć. U Ciebie jest natomiast "nic dodać nic ująć" - tekst jest kompletny i do tego widać że przemyślany. Ładnie napisany, błędy nie kłują w oczy chociaż oczywiście parę by się znalazło ;) Chętnie przeczytałabym coś dłuższego w Twoim wykonaniu. 

A komentować teksty innych osób jak najbardziej wypada, przynajmniej tak mi się wydaje ;) 

Ocho, nie mam żadnego dorobku twórczego, a komentuję od połowy czerwca. Nigdy nie miałam wrażenia, że robię coś, czego nie powinnam. Kiedy przeczytam opowiadanie, które wywrze na mnie jakieś wrażenie, dzielę się moimi odczuciami z jego autorem. Piszący czekają na komentarze – są dla nich dowodem, że zaprezentowany tekst kogoś zainteresował. Wydaje mi się, że autorowi, pod opowiadaniem którego nie ma żadnego wpisu, jest smutno.  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, regulatorzy, zgadza się. Wyraziłam się nieprecyzyjnie - Twoje komentarze dowodzą tego, że jeśli chodzi o kwestie językowe jesteś profesjonalistką, są one cenne i dla wielu, mających problemy z interpunkcją, składnią itd., nieocenione. Jeśli popełniam tego typu błędy, analiza Twoja lub, powiedzmy, joseheim, jest bezcenna. Zwłaszcza, że tak szczegółowa. Ja się uczę. Nie da się ukryć, że negatywne komentarze potrafią zniechęcić, a osoby tutaj nowe nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że komentują nie tylko profesjonaliści czy też osoby z jakimś dorobkiem. A znowu pisanie samych komplementów też nie za bardzo ma sens. 

To jest tylko moja opinia i też dlatego - na razie - będę się powstrzymywała od komentowania innych tekstów. Zapewne, jeśli zagoszczę tu na dłużej, a takie mam plany, po jakimś czasie to się zmieni :).

Dreammy - cieszę się, że spodobało Ci się, bardziej niż mój "Niedźwiedź":). Ale tak, tak, wiem, nie lubisz drabli :). Nie wypowiadam się, ale czytam komentarze pod innymi tekstami.

Pozdrawiam

 Ocho, Twoje zdanie o mnie sprawiło, że zarumieniłam się, ale muszę napisać, że opinia o moim profesjonalizmie jest, mówiąc wprost, niezasłużona. Nie mam wykształcenia polonistycznego. Językoznawczego także nie. Miewam spore kłopoty z interpunkcją, dlatego na jej temat nie wypowiadam się. Jeśli mimo to moje komentarze są autorom przydatne, mogę się pławić w samozadowoleniu. ;-) Pozdrawiam i mimo Twoich oporów, zachęcam do komentowania.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Są bardzo przydatne. Myślę, że zgodnie z intencją" regulują" sporo językowych zawiłości. Mi też wiele razy pomogły. Dzięki!

Marcinie, "regulatorzy" są bez intencji. Pan, który sprawił, że mój komputer pracuje najlepiej na świecie, kazał mi wybrać login – co najmniej osiem liter, bez polskich znaków. Szukałam w myślach i otoczeniu, kiedy wzrok padł na grzbiet „Regulatorów” Kinga. I tak już zostało. I tak to trwa. ;-)

Cieszę się, że „regulacje” są przydatne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy - właśnie się zastanawiałam skąd nick (i jak się go odmienia) :-) ja akurat jestem tzw. tfu, profesjonalistką, czyli po studiach i mam wydany na ładne oczy papierek że jestem redaktorem i takie tam. Ale pewnie po moich komciach nikt się tego nie domyśli :) tutaj na forum wchodzę nie po to, żeby poprawiać błędy (szczerze podziwiam wszystkie osoby, które to robią, zwłaszcza że często zamiast wdzięczności dostają w zamian po wirtualnej twarzy, ja się kiedyś wdałam w pyskówkę na temat podmiotu i stała się ona dłuższa od opowiadania, a autor nadal nie widział błędu w zdaniu typu "Pocisk przeszył powietrze. Wychylił się zza rogu i spojrzał przed siebie"  ;), tylko żeby poczytać fajne historie. Jak już zostawiam dłuższy komentarz, to zazwyczaj na temat treści, historii, struktury, bohaterów, pomysłu... albo narzekam, że nie lubię drabbli :P A pod swoimi tekstami jestem wdzięczna również za "nieprofesjonalne" komentarze, więc ocha, myślę że nie masz się co martwić.

Oo, jakie fajne, pomysł przedni :) - samotna staruszka w samotności zjadająca własną chatkę z piernika :))) trochę z niej "prawdziwej", marudzącej staruszki, troszkę baby jagi...

Technicznych ochybek nawet nie wypatrywałam, natomiast to, na co ja zwróciłam uwagę, to:

"(...) nadciągała melancholia i czarna rozpacz":  albo - albo; ewentualnie np."nadciągała melancholia, a później/a może nawet/ albo co gorsza  czarna rozpacz". Na pewno nie z "i", bo to są odmiany tego samego uczucia, różniące się natężeniem.

a druga rzecz: co prawda pojawia się zdanie o tym, że bohaterkę przerażają nowe technologie, ale ja bym poszła zdecydowanie dalej - jej by nawet nie przyszło do głowy korzystać z internetu...a w ogóle komputer w chatce z piernika jakoś tak...chyba, że byłby z piernika ;)

Nie są to jednak kluczowe sprawy.

Pozdrawiam wiosennie :)

:). Dzięki, Blue_Ice, zwłaszcza, że nie spodziewałam się już pod tym tekstem komentarza. To był w ogóle mój pierwszy zamieszczony tutaj tekst i zapewne teraz napisałabym go nieco inaczej. Cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam :).

Podobało się. Fajna zmyłka z dzieciaczkami. Ale ten podwójny tytuł to już byś mogła usunąć. ;-)

Babska logika rządzi!

A, masz rację, usunęłam:). Dzięki. To był mój pierwszy zamieszczony tu tekst i stresowałam się jeszcze bardziej niż stresuję się teraz.

Takie bajki to ja lubię. Ciekawy pomysł, głównie ze względu na konstrukcję – smutek, melancholia – czytelnik zaczyna współczuć starszej pani, po czym łup – rozładowanie napięcia i szeroki uśmiech.

Troszkę smutny portret starszej pani, z którym pewnie wiele kobiet w głębi duszy mogłoby się utożsamiać. I te ambiwalentne ścierające się ze sobą uczucia miłości i złości… Można zrozumieć. 

Domku, dziękuję za komentarz. :)

Alex, Ty leniuchu – znowu przeczytałaś, oceniłaś, a komentarza to się zostawić nie chce! ;)

Kajam się. Bardzo mi się podobało, czytałam jakiś czas temu, dziś przeczytałam raz jeszcze i mimo iż pamiętałam puentę, nie straciło nic ze swego uroku. No pierniczek nadziewany po prostu:)

Ja naprawdę mam problem z merytorycznymi komentarzami. Należę do tej paskudnej kategorii komentujących, o których chyba Bemik kiedyś pisała, że albo przy… czepiają się do jakichś drobiazgów, albo piszą "Fajne. Podobało mi się." ( choć za większość moich czepialstw obrywa bogu ducha winna Finkla ;))

 

 

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Hmmm. Tego komentarza nie zrozumiałam. Naprawdę?

Babska logika rządzi!

A myślisz, że za kogo ostatnio wezwano Cię do tablicy każąc komentować zabójcze zarazki:D

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

No. Dzięki! ;)

Chodzi Ci o pytanie Kózki-sana?

Widziałaś, Ocho? Upierałaś się przy komentarzu Alex i teraz dostaniesz taki offtop…

Babska logika rządzi!

Aha:)

Offtop wychodzi mi lepiej niż merytoryczność. Kawkę? Ciastek nie proponuję, bo próbuję wyrwać się ze szponów tego nałogu.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dziękuję. No to poproszę z cukrem.

Coś Ty chłopakowi zrobiła? ;-)

Babska logika rządzi!

Kawa z cukrem?! O 23?!

:)

A co? Kiedyś cukier był na kartki, ale czy obowiązywała go godzina policyjna? ;-)

Babska logika rządzi!

Heh, dałem się podejść – czytam o starszej pani, co to jej smutno, a tu okazuje się, że ona wcale z Jasiem i Małgosią źle nie żyła, dzieciaczki jej w piecu nie spaliły, tylko sobie, gówniarze, dorosły i poszły won!

Ocho, będziesz poprawiać ten tekst? "nadciągała melancholia i czarna rozpacz" zgrzytnęło mi z dwóch powodów. Jeden, gdzieś wyżej, wymieniła Blue Ice – to różne odmiany tego samego uczucia? A drugi zgrzyt był formalny, bo skoro było ich dwie, to czemu nie nadciągały ?

I już teraz rozumiem, czemu broniłaś moich szarż stylizacyjnych. :) Sama lubisz trochę poszarżować :)

A – fajne. Podobało mi się ;)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O, nadciągały – masz rację. Poprawię.

Żeby ten tekst naprawdę poprawić, musiałabym go napisać od nowa. Teraz zgadzam się z uwagami czytających dotyczącymi jego stylistyki. Ale jako że to mój debiut – niech sobie będzie taki, jakim jest. :)

Czy tylko ja poprzez metafore tej starszej pani rozumiem tę wiedźmę z bajki “Jaś i Małgosia” ? Owszem ta metafora co do smaku tej okiennicy może być wynikiem choroby/głodu etc. Ale ja bardziej wole wierzyć że to była po prostu ta chatka z piernika :D

Chyba nie tylko Ty. :) Myślę, że tekst został prawidłowo odczytany.

Dzięki za komentarz, mocno się zdziwiłam – pod takim starym tekstem to zawsze bardzo miłe. :)

No, ocho, udało mi się znaleźdz jeden z pierwszych opublikowanych Twoich tekstów!

 

Nasunęła mi się jedna refleksja:

Dlaczego Nazgul nie zaczynał na takim poziomie:(

 

Ale tu, nie o mnie. 

Fakt, początek przynudzał, nie było w tym emocji, a czułem, że miały być. Za to zamknięcie historii bardzo dobre. I oczywiście napisane świetnie.

 

Czytając Twój najnowszy i “najstarszy” tekst mogę porównać oba teksty.

Wniosek?

Piszesz coraz lepiej. Tutaj mamy momenty słabsze i lepsze, mówiąc krótko, tekst jest nierówny. Za to “Potwór”, to już kawał profesjonalnej literatury.

Chyba nadchodzi czas, by pomyśleć nie o forum NF, a papierowej NF;)

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dzięki, Nazgulu. :)

Mam nadzieję, że jakiś postęp jest, duża w tym zasługa forum. 

Może to dziwne, może to nienormalne, ale naprawdę nie działa na mnie fetysz papierowej “NF”.

 

“Powrót”, nie “Potwór”. ;) Ale to urocza pomyłka. :)

Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz.

Papierowa NF toż to furtka, nie, brama do wydawniczego sukcesu w Polsce!

Nie lekceważ tej drogi. Obecnie lepszej nie ma. Może nawet nie potrzeba;)

 

Z tym potworem…

Śmieszna sprawa. Myśli się o jednym, pisze drugie. Eh… starość;)

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Tekst ma już ponad dwa lata, ale to nie szkodzi. Przyciągnął mnie tytuł, a dokładniej jego zbieżność z nazwą pewnego opowiadania, z którym jestem bardzo związany. No i cóż… z początku czytałem z lekkim znudzeniem, ot, taka sobie prozatorska proza… i wtedy przyszła końcówka. Łłłup.

Dzięki, Bartoszu. Ja nawet na tym portalu czytałam jakieś inne opowiadanie o takim tytule. Cóż, oryginalnością nie powala. :)

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

:)

Dzięki, Anet.

Syndrom opuszczonego gniazda – tak to zdaje się nazywa.

Nie brakuje gdzieś przecinków? ;)

 

Spodobało mi się. Prosty, ciekawy, fajnie napisany obraz zrujnowanej chatki z piernika. 

Dzięki. :)

Myślisz, że “zdaje się” powinno być oddzielone przecinkami? Hm, może. Pomyślę na spacerze. :)

Też fajne. Początek taki trochę pretensjonalny (szczebioty, gardziołka), zyskuje nowy sens po dotarciu do finału. Tak sobie tylko pogdybam, że prawdziwą sztuką byłoby to napisać tak, żeby już pierwsze akapity szczerze wzruszały jakąś świeżą, dotkliwą obserwacją na temat samotności starszej osoby. Bo tutaj korzystasz z wypróbowanych klisz i fajnie je wywracasz na drugą stronę, ale w efekcie masz tylko (!) sprawny żart. I dlatego tylko (!) piąteczka.

Też ma swój urok. Acz już nie tak przejmujące, bo jakoś trudno współczuć Babie Jadze, prawda?

W każdym razie – dobrze napisane :)!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Coboldzie, tak, to byłaby sztuka. Myślę, że teraz też poszłabym w tę stronę. Wtedy byłam taka cholernie niedoświadczona! ;)

 

Staruchu – Babie Jadze nie ma co współczuć. Ale mojemu Kopciuszkowi też chyba nie trzeba było. W końcu to ona była górą. :)

 

Dziękuję, panowie, za komentarze.

Nowa Fantastyka