- Opowiadanie: Kalep - Gonitwa

Gonitwa

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Gonitwa

Niewątpliwie skarb ciążyłby nam w innej sytuacji przyjemnie. Kto pogardziłby kamieniami szlachetnymi, które wypełniały nasze kieszenie? Niestety ghul nie pozwalał na rozkoszowanie się zdobyczą.

 

Biegliśmy więc we dwóch, ja i Norbert, jedyni ocalali z grupy ekspedycyjnej do starej nekropolii. Drogę rozświetlał nam płomień zapalniczki, którą trzymałem w wyciągniętej przed siebie dłoni. Cudem było, że nikły płomyk nie gasł w tej gonitwie. Bez niego już dawno potknęlibyśmy się na nierównej posadzce, a przy przyjemniaczku za nami upadek to praktycznie wyrok śmierci. Jedyną broń stanowił mój pistolet z ostatnim nabojem, reszta uzbrojenia przepadła. Marny oręż w walce z trupojadem, mogłem jedynie co jakiś czas oglądać się za siebie i wyczekiwać odpowiedniego momentu na desperacki wystrzał. Stwór w końcu nas dogoni, człowiek nie ma szans uciec przed nim.

 

– Norbert, nie chciałbyś się poświęcić, zatrzymać potwora? – spytałem nieco zdyszany.

 

– Spierniczaj! – wysapał.

 

Nagle dostrzegłem jakiś ruch za nami, ghul musiał być bardzo blisko. Niewiele myśląc wystrzeliłem.

 

– Aaaa, sukinsynu! Strzeliłeś mi w kolano! – zawył mój towarzysz.

 

Nie oglądając się za siebie krzyknąłem:

 

– Ty to zawsze musisz zgrywać bohatera! – Pognałem przed siebie.

Koniec

Komentarze

O ile pamiętam, światło miało odgrywać istotną rolę w opowiadaniu. Masz jeszcze trzy godziny na poprawkę. ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Dzięki. Troszkę uwidoczniłem znaczenie światła, mam nadzieję że wystarczy.

Drabble z zasady powinno składać się ze stu wyrazów. U Ciebie jest zdecydowanie więcej. ;) 

Dopisz 26 słów i zmień tytuł na double drabble. ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Trochę się rozkręciłem...

No dobrze, przemienię mojego pierwszego drabble w szorta ;)

Uśmiechnęłam się, ale nie powaliło mnie. Może dlatego, że nikt nie strzelił w moje kolano.  ;-)   „Stwór w końcu nas dogoni, człowiek nie ma szans go prześcignąć.” – Gdyby człowiek biegł za ghulem, to może miałby szansę, gdyby się postarał. Ale uciekając, przed kimkolwiek, istotnie – na dogonienie nie ma najmniejszej nawet możliwości. Pewnie miało być: Stwór w końcu nas dogoni, człowiek nie ma szans uciec przed nim.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy, zawsze może być ten pierwszy raz. Rzeczywiście w zapisie lepszy jest "uciec przed nim", "prześciganie" to kwestia sporna, trzeba byłoby zorganizować wyścigi ghuli.

Dziękuję za komentarze.

Kalep, wolałabym aby moje kolana pozostały w pełni sprawne, bym – przeczytawszy Twój, może już następny tekst – mogła na nie runąć w zachwycie. Gdyby zorganizować wyścigi ghuli i ludzi na stadionie, to ghule zdublowawszy ludzi, przynajmniej przez pewien czas, byłyby ścigane. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem jak u Ciebie drogi Autorze, ale ghule w mojej okolicy raczej słabo biegają - pewnie to jakiś inny podgatunek :)

Hm, przeczytałam, ale bez emocji - dosłownie. Nie poczułam przestrachu i desperacji bohaterów, nic a nic. Ani się nie uśmiechnęłam. Także pozostaję nautralna, choć manewr ze strzałem w kolano współtowarzyszowi, aby uciec, uznaję za dobry ; P

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A mi się nie spodobało. Nieładnie tak strzelać do swoich.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka