- Opowiadanie: brajt - Prometeusz

Prometeusz

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Prometeusz

Poranek zapowiadał się jak zwykle. Od samego świtu robota, ciężka i w zasadzie nikomu niepotrzebna. Ale po tylu latach, kto by tam narzekał? Na razie korzystałem z życia, czekając na pierwsze promienie słońca. Wódeczka na dobry początek dnia, coś do przegryzienia i ciekawe towarzystwo.

Zabawny gość. Poprosiłem go o ogień, a on od razu wyskoczył ze wspominkami. Ten typ faceta, co ma zawsze serce na dłoni. No to zamieniłem się w słuch, lubię takie opowieści. A tym razem trafił się prawdziwy rarytas. Zwali go Prometeusz. Tak, wiem, mi też się coś nie zgadzało.

Z zaciekawieniem słuchałem jego historii. Prometeusz pił na umór, do oporu, dzień w dzień. Jednak nie dlatego, aby zapić smutki, choć przyznaję, miał do nich powody. Przede wszystkim chciał sobie zniszczyć wątrobę. Na pozór idiotyzm, ale w jego rozumowaniu mimo wszystko tkwił przewrotny sens.

A było to tak. Przez lata żył niemal jak bóg, póki nie zadarł z kimś sytuowanym zbyt wysoko, jak na własne możliwości. Wiadomo, każdy za młodu popełnia błędy. Ja rozumiałem to doskonale. Od tamtej pory, codziennie o świcie potężny sęp wyjadał mu wątrobę, która następnie szybko odrastała. Siłą rzeczy miał tylko dzień na to, aby ją doszczętnie zniszczyć. Może wtedy wredny ptak da mu w końcu spokój.

Przyglądałem się długo swojemu rozmówcy, próbując wyrobić sobie o nim konkretną opinię. Facet sam wyglądał mi na sępa – wiadomo, wódka od zawsze przyciągała takich ludzi. Tyle że skądś kojarzyłem tę opowieść. W końcu w głowie zaczęło mi coś świtać.

– Panie, ale to ptaszysko to chyba Herakles ubił?

– No niby ubił, ale nie to co trzeba. Wie pan, jak to jest z bohaterami. Więcej o nich gadają, niż są warci.

Już miałem mu wygarnąć, że to się kupy nie trzyma, przecież miał być przykuty do skał Kaukazu. Moją uwagę odwrócił jednak skrzydlaty kształt, wyłaniający się spomiędzy drzew.

Mówi się, że słońce wschodzi krwawo. Dla mojego nowego przyjaciela miało to znaczenie dosłowne. Jego wrzask, gdy sęp rozrywał mu wnętrzności, był nie do zniesienia. Z obrzydzeniem odrzuciłem w krzaki kawałek kiełbasy, która służyła mi za zagrychę. Gdy przedstawienie dobiegło końca, poklepałem Prometeusza po ramieniu i podałem butelkę. Od tej pory nic mnie już nie dziwiło.

Zawsze miałem nietypową słabość do poszkodowanych przez los. Może dlatego, że sam do nich należę? Umówiliśmy się, że obaj będziemy dzisiaj pić do upadłego.

Niech mi tylko pomoże w końcu wtoczyć ten głaz na samą górę…

Koniec

Komentarze

Zaskoczyłeś mnie końcówką. I za to plus. Przydałoby się wyjaśnienie, w jaki sposób  Prometeusz uwolnił się z niewoli.  Może Herakles nie ubił sępa, natomiast przeciął więzy krępujące Prometeusza?  Pomyśl nad tym:).  Tak czy inaczej, tekst podobał mi się.

 

Pozdrawiam

Mastiff

Dzięki. Gdybym to wyjaśnił, fragment o skałach Kaukazu straciłby rację bytu i musiałbym szukać innego sposobu na przejście do kolejnej części tekstu. Dlatego wolę to zostawić domysłom. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

No tak, z mitologii można garściami czerpać. Aż dziw, że piszący tak rzadko do niej sięgają. Opowiadanie krótkie, acz treściwe. Podoba mi się. Przedstawienie się narratora w ostatnim zdaniu, moim zdaniem, stanowi zaskakującą pointę. Dziękuję za miły początek dnia.

 

Zabawny gość. Poprosiłem go o ogień, a on od razu wyskoczył ze wspominkami. Ten typ faceta, co ma zawsze duszę na ramieniu.

 

No to zamieniłem się w słuch, lubię takie opowieści. – Z kontekstu wynika, że Prometeusz został odebrany jako „równy gość”, podoba się narratorowi, który chętnie słucha jego opowieści i równie chętnie napije się z nim wódki. O tego typu facecie mówi się, że ma duszę na dłoni. Mieć duszę na ramieniu – to być strachliwym, bojaźliwym, węszyć niebezpieczeństwo na każdym kroku. Znakomite jest natomiast Poprosiłem go o ogień…

 

Przez lata żył niemal jak Bóg – W tym znaczeniu bóg piszemy mała literą. Nie chodzi bowiem o Stwórcę, a o jednego z tytanów, który zadając się z bogami olimpijskimi, żył jak jeden z nich. Do czasu oczywiście.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O kurczę, masz rację, zmieniam na "serce na dłoni". Bóg to tak z przyzwyczajenia, poprawię, dzięki wielkie!

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Naprawdę drobiazg. Cieszę się, że pomogłam. Dzięki temu od razu lepiej się czuję. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kurcze, ostatnio trafiam na same dobre shorty. Nie ma czego wytknąć, ani do czego się przyczepić:) Końcówka, jak i całe opowiadanie, świetna! Może napisz coś jeszcze korzystając z mitologii? To Ci wyszło naprawdę dobrze. 

Wreszcie ktoś jakimś krótkim tekstem umilił mi dzień. Spodobało mi się, bo umiejętnie sięgnąłeś do mitologi i rozwaliła mnie końcówka. Dobry szort.

Ale niestety muszę się czepić, bo taki jestem czepialski trochę typ.

 

" (...) przywiązany do skał Kaukazu." - niby wszystko w porządku, ale nie do końca. Zauważ, że Kaukaz to ogromny łańcuch górski, więc jakoś trudno jest przywiązać kogokolwiek i cokolwiek to całego pasma. Prometeusza przywiązano do zbocza góry Kazbek (taka duża, wysoka góra o wyskości 5033 m npm). Mogłeś tego akurat nie wiedzieć, i wybaczam. Oczywiście w niczym to nie zepsuło mi zabawy podczas czytania.

 

Pozdrawiam i czekam na coś równie fajnego, a może masz coś lepszego.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Hmm "skały Kaukazu" funkcjonują w języku polskim niemalże jak frazeologizm, od encyklopedii PWN po wszelkie możliwe opracowania, właśnie w związku z Prometeuszem. Natomiast nie wiem, czy problem nie wziął się z czego innego - Prometeusz był przykuty łańcuchami, a nie przywiązany do skały. Dzięki, poprawiam. Wrzucę coś nowego za tydzień.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Przyszło mi właśnie do głowy, że Prometeusz fajnym gościem jest, bo umie szczerze powiedzieć, co ma na wątrobie. :-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobre. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

:-) No czekaj, czekaj. Jutro o wszystkim dowie się Zeus.   :-)  

Zakończenie bardzo dobre.

Sięgnięcie do mitologi - bardzo fajny pomysł. Całość sprawnie napisana i puenta zaskakująca.

Bardzo fajny szorcik. Świetna puenta.

 

Pozdrawiam.

Dzięki za ciepłe słowa. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

podobało się:)

Opowiadanie świetne! Czekam na coś dłuższego, równie dobrego! Pozdrawiam.

Milo, ale nie aż tak znów cudownie. Ciekawe spojrzenie na świat można wykorzystać lepiej. Na co, w twoim wykonaniu, czekam.

Bardzo przyjemny short, ciekawe podejście, puenta - miodzio (szczególnie, jak przecztałam jeszcze raz - dałeś dostatecznie wiele wskazówek, żeby się domyślić, a jednak zaskoczyłeś mnie ;) )

Jedno "ale": Herakles nie tylko zabił sępa, ale też UWOLNIŁ Prometeusza (ponieważ z moją pamiecią ostatnio różnie bywa, sprawdziłam - i w mitologii Markowskiej i w "Bogowie i Herosi starożytnej Grecji" tak stoi. Parandowski gdzieś mi zaginął, więc nie wiem co on ma do powiedzienia na ten temat).

Pozdrawiam

Masz rację, Herakles rozkuł Prometeusza z łańcuchów i zabił sępa. Stąd Prometeusz w opowiadaniu jest wolny. Na potrzeby opowiadania przyjąłem jednak, że owszem, uwolnił go, ale "no niby ubił, ale nie to co trzeba". Pomyliły mu się ptaszyska, dlatego bohater ma do niego takie pretensje.

Choć pewnie odnosisz się do kolejnej linijki ze skałami Kaukazu. Tu masz rację, bohater nie ma racji dziwiąc się, że Prometeusz jest wolny. Te dwie linijki to pozostałości z ostatnich poprawek, nie wyszło do końca dobrze niestety.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Podoba mi się, naprawdę ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuję. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Zaskoczę Cię, jeżeli powiem, że spodziewałem się jaka będzie pointa? ; )
Przyjemne. Ale bez przesady, że świetne i w ogóle ;p

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Pierwszorzędny tekst. Lekki język, świetna puenta. Brak zbędnych elementów. Podobało mi się ogromnie.

Pozdrawiam

Haha, nie zaskoczysz. ;) Za to ja was zaskoczę kiedyś i umieszczę coś dłuższego. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Naprawdę bardzo sympatyczny tekst, mitologia rządzi!

Pozdrawiam

Zabawny szorcik.

pozdrawiam

I po co to było?

Mnie też się podobało :)

Pomysł jak najbardziej interesujący i oryginalny, dobre wykonanie. Ogólnie --- fajny szort.

Przyłączam się grupy zaskoczonych puentą i zadowolonych z tekstu. :-)

Babska logika rządzi!

Dźkuję. :) Niedługo będzie można przeczytać dłuższą wersję.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Dobre!

Mee!

A dzięki. Ja tę wersję jednak przepiszę, wykorzystując fragmenty “Błędów Młodości”, ale bez środkowej części. Bo ta tutaj jest znacznie słabiej napisana wg mnie.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Jak miło oderwać się na chwilę od kawek i przeczytać ulubione opowiadanie, z całkiem innym ptakiem! ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A proszę!

Mee!

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Dzięki, Reg, za polecankę. Dobry szorcik, a zarazem ciekawie, jak surowo patrzyli inni użytkownicy: “a, niezłe, ale nie aż znowu tak dobre”, żeby przypadkiem Autor sobie nie pomyślał, że napisał świetny tekst :D

Ależ bardzo proszę, to jedno z moich bardziej ulubionych i zapamiętanych opowiadań. ;-D Szkoda, że Brajt zniknął i nie możemy czytać jego nowych dzieł. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Robię sobie przebieżkę po mitologicznych opowiadaniach na forum. To jest pomysłowe i z trafioną puentą, dobrze mi się je czytało.

Nowa Fantastyka