- Opowiadanie: mariusz303 - Powrót Bogów

Powrót Bogów

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Powrót Bogów

POWRÓT BOGÓW

 

Rozdział I: OBIETNICA

Olimpia najwieksza i najpiękniejsza planeta galaktyki Oriona.Kolebka cywilizacji w tej części wszechświata, zamieszkała była przez ludzi wielu ras i rózne inne istoty pochodzące z całego wszechświata.To z tego miejsca przez dziesiątki tysięcy lat istoty ludzkiego pochodzenia sprawowały rządy i kolonizowały inne planety. Także tu powstawały śmiałe plany rozwoju planet na których inteligentne życie dopiero się miało narodzić.Tu jedna z najpotężniejszych cywilizacji wszechświata mogła decydować o losach i przyszłości innych światów. Nazywano ich Novixelu co w starożytnym języku oznaczało" niosący nowe życie".Byli bardzo inteligentni,obdażeni niezwykłą siłą fizyczną i wspomagani kosmiczną technologią pochodzącą z niezliczonych znanych im planet.Uważano ich za dobrych władców ,sprawiedliwych ale też potrafiących być bezwzględnymi w razie potrzeby. Wielcy galaktyczni wojownicy ze swoimi armiami sprawowali władzę drogą pokoju,walcząc tylko w razie ostateczności.Planeta ta miała morza i oceany,oraz kontynenty z niezliczoną ilością jezior.Ciągnące się setkami kilometrów tropikalne lasy i wysokie na tysiące metrow góry.W samym centrum Olimpi na największym kontynencie, na trzech płaskowyrzach górskich wznosiły się trzy olbrzymie miasta państwa.Zamieszkiwali w nich najstarsi Novixelu.Były to miasta pełne wystawnych pałacy otoczonych przepieknymi ogrodami na których pośrod traw i kwiatów dostrzec można było trójkątne ladowiska dla statków powietrznych jak i sześciokątne stajnie Pegazów ulubionego środka transportu miejskiego. Pegaz był koniem mającym ptasie skrzydła,potrafiącym pokonywać duże odleglości bez lądowania.Zamieszkiwały kilka planet w galaktyce Oriona. Oswojone,tysiące lat temu dzielnie towarzyszyły mieszkańcom w wyprawach i podróżach miedzygwiezdnych.Mieszkańcy Olimpi kochali te inteligentne zwierzęta jak żadne inne i traktowali nierzadko jak członków rodziny.Olbrzymie piramidy wznoszące się setki metrów w górę i w dół pobierały z powietrza i gleby potrzebne pierwiastki i przetwarzały w energię potrzebną do oświetlenia,trzech gwiezdnych portali znajdujących się na Olimpi,napedów statków kosmicznych, tarczy obronnej chroniacej miasta czy też uzbrojenia. Patrzac z góry pomiedzy miastami można było dostrzec kilka wielkich kosmodromów pełnych małych statków jak i olbrzymich transportowców międzygwiezdnych. Małe jeziorka wystepujące na skrajach miast otoczone gęsto drzewami były centrami wypoczynkowymi.Mieszkańcy Olimpi lubili korzystać z uroków życia i spędzać czas na przyjemnościach jak i nauce. Wracający z dalekich podróży międzyplanetarnych mogli liczyć na wszelakie rozkosze oferowane przez zamieszkałe te tereny istoty zwane nimfami. Nimfy wodne wyglądem przypominające ludzi, pływające nago w jeziorach potrafiące oddychać także pod wodą kusiły swoim ciałem i zapraszały do wspólnych wodnych igraszek.Nimfy leśne okryte tylko kolorowymi kwiatami wpiętymi we włosy zapraszały do pląsów po leśnych polanach,wspólnych śpiewów, recytowały wiersze i poematy miłosne. Poniżej płaskowyży na których wybudowano miasta w głębokiej dolinie otoczonej zewsząd górami mieściła się siedziba flot wojennych.Kosmodrom miasta Eptos pełen zwinnych szybkich mysliwców z wielkim statkiem ścigaczem dowodzonym przez Horusa. Kosmodrom miasta Gesos gdzie stały eskadry pancernków z okrętem flagowym dowodzonym przez Here, oraz kosmodrom miasta Manos z niszczycielami dowodzonymi przez komandora Ahpuch.Cała to flota operowała w razie konieczności poza Olimpią.Dlatego mieszkańcy Olimpi nie znali wojen.Była to oaza dla wszystkich pragnących spokoju i życia w pokoju. Samo serce każdego z miast to podziemne centrum dowodzenia miedzygwiezdnego. W każdym z nich znajdował się gwiezdny portal. Portal ten był niczym innym jak anteną pozwalającą porozumiewać się pomiędzy planetami wewnątrz galaktyki jak i poz nią.Wiadomosć wysyłana tą drogą docierała prawie natychmiast do najodleglejszych planet.Tylko Novixelu oraz ich sygnotariusze na innych planetach posiadających portale mieli prawo je otwierć przy pomocy złotego dysku klucza przypominającego tarczę słoneczną. Pod ziemią znajdowały się także labolatoria naukowe gdzie przeprowadzano eksperymenty, klonowno i mieszano rasy tworząc hybrydy.W magazynach chłodniach znajdowały się zahibernowane sztucznie wychodowane dorosłe osobniki wielu ras w tym ludzkie.Novixelu byli zapalonymi genetykami otwartymi na wszystko. Przechowywane w ten sposób mogły być w każdej chwili użyte do kolonizacji planet. Choć mieszkańcy Olimpi nie byli nieśmiertelni żyli tu tysiące lat. Tylko tu w miastach Eptos, Gesos i Manos biły niewyczerpalne żródła Ambrosi ,złocistej, życiodajnej cudownej wody której spożywanie pozwalało żyć prawie wiecznie.Niestety spożywanie jej miało też swoje złe strony. Każdy kto choć raz napełni nią swoje usta tracił płodnośc i nigdy już nie mógł mieć potomstwa. Żródeł tych strzegły Medusy istoty z odległej planety Medea . Były to piękne półnagie kobiety z długimi po pas kręconymi włosami okalającymi duże nie osłonięte piersi Zamisat stóp nogi ich były zakończone płetwami pozwalającymi zwinnie poruszać sie w wodzie. Kiedy Nowixelu odwiedzili ich planetę długo zastanawiali się jak takie z wyglądu bezbronne piekności mogły by walczyć gdyby okazali się najeżdźcami. Ich ciekawość została bardzo szybko zaspokojona.Zwiad pod dowództwem Hermesa wylądował na największej z setek tysięcy wysepek rozrzuconych na bezkresnym oceanie okalającym całą Medee. Gdy Hermes ujrzał jedną z owych piękności wychodzącą z wody spojrzał jej w oczy pełen podziwu powiedział

– O najpiękniejsza istoto jaką kiedykolwiek widziałem pragnę pow…. – umilkł nie dokończywszy zdania.Poczuł że nie może wykrztusić z siebie słowa więcej.Dziwna niemoc sparaliżowała jego ciało.Wydawało mu się że nie pragnie niczego innego jak tylko patrzeć w jej oczy.Zawsze.Spoglądać i marzyć o tym by ją pocałować,dotknąć,poczuc jej zapach.

– Wiem co pragniesz powiedzieć – powiedziała szczerze rozbawiona stając na przeciwko niego.Była tak blisko.Na wyciągnięcie ręki.Nie potrzebowała żadnej broni.Ona była bronią.Medusy posiadały dar hipnozy któremu nikt nie potrafił sie oprzeć.

– Jestem Tyche-ukłoniła się z wdziękiem odsłaniając nagie piersi. Wyczówam,że nie jesteś zagrożeniem-szepneła mu do ucha.Jeszcze raz spojrzała mu w oczy oznajmiając:

– Mój czar za chwilę cię opuści.Kim jesteś i co cię sprowadza na nasza planetę?

– Jestem Hermes z Olimpi i choć zabrzmi to dziwnie zakochałem sie w tobie od pierwszego spojrzenia….Dziś jako jego żona wraz z siostrami stoi na straży żródeł Ambrosi w Eptos. Eptos,Gesos i Manos niewiele się rózniły od siebie. Były to bliźniacze miasta z tym że każde z nich było zażądzane przez innego Novixelu.Cała wielka trójca jak na nich czasem mówiono była postawiona najwyżej w hierachi Olimpi. Ich przybranym ojcem był Xeulor najstarszy i jeden z pierwszych Novixelu,którzy przybył tu z nimi gdy byli mali tysiące lat temu ale nikt nie wie i nie pamieta już z kąd i jak przybyli. Na Eptos wiekszość budowli była koloru żółtego lub złotego a panował na niej ciemnoskóry młodzieniec o wyglądzie nastolatka o krótkim imieniu Ra. Złote berło z umieszczoną na szczycie piramidą pośrodku której znajdowało sie oko przypominajace ludzkie które zawsze trzymał w ręku nie było tylko synonimem władzy ale także śmiercionośną bronią.Ta mini piramida działała jak te wielkie na powierzchni.Dzięki gromadzonej w niej energi mógł w każdej chwili wystrzelić z niej czerwonym promieniem zdolnym przebić najtwardszą skałę. .W Gesos przeważały kolory biały, szary lub srebrny. Mężczyzna o białej cerze i wyglądzie starego ociężałego z długą siwą brodą dziadka podpierający się srebrną laską z błyskającą jaskrawym światłem rączką to Zeus pan tych ziem.Jego laska nie służyła tylko do podpierania ale zgromadzony w rączce ładunek niczym błyskawica mógł w każdej chwili wystrzelić tysiące metrów w dół lub górę rażąc ewentualnych wrogów.Zatem brązowe i czarne nieco ponure kolory aglomeracji to Manos a wysoki postawny czerwonosóry człowiek całymi dniami dosiadający Pegaza to Hunab wiecznie znudzony i szukający przygód budowniczy Manos. Wielki pióropusz na jego głowie i szybkostrzelny łuk wyposarzony w elektryczne strzały zdradzały jego wojownicze usposobienie.Przez wieki dowodził na pierwszej lini walki na lądzie wodzie i w kosmosie z istotami które nie chciały wybrać drogi pokoju. W całej galaktyce i po za nią, wszędzie gdziekolwiek staneła stopa Novixelu i gościł pokój uważani byli za dobrych, mądrych i sprawiedliwych. Lecz była planeta gdzie złamali swoje własne zasady obowiązujące od kiedy pamiętali.Nie byli Bogami ale i w ich imię miała się polać krew. Północne ogrody Eptos po których sie przechadzał pełne były owocowych drzew i krzewów. Lubił tu przychodzić popołudniam spoglądać w trzy księżyce które o tej porze wydawły sie dotykać najwyższych drzew w ogrodzie,zrywać owoce i zjadać je ze smakiem,zapominając wtedy o codzienności życia i wracać wspomnieniami do czasów gdy jako mały chłopiec pomagał projektować i budować te wspaniałości. Zachwycał się właśnie wspaniałym smakiem argoni owocu którego skórka była kwaśna a miąsz słodki co dawało niesamowitą uczte dla podniebienia gdy nagle do jego uszu doleciał głos.

-Zeusie,Zeusie! – odwrócił głowę i spojrzał w stronę skąd dobiegł okrzyk.Szła w jego kierunku szybkim krokiem a jej długie włosy falowały w rytm jej kroków. Była tak piękna że mało kto potrafił się oprzeć jej urodzie.Złocista tunika utkana z materiału tak lekkego a zarazem twardszego niż najtwardsza stal mogła spokojnie przyjąć strzał z broni energetycznej czy też uderzenie ostrza z każdej stali idealnie pasowała do jej złocistych włosów. Jednakże słoneczna tarcza na jej plecach i energetyczny miecz u boku zdradzał iż nie jest to żadna nimfa tylko wojowniczka.Atena zaprawiona była w wielu wyprawach i walkach z przeróżnymi stworami we wszechświecie.

– Ateno córko moja bardzo się cieszyłem słysząc twój głos pośród szelesu liści.Tylko nie wiem dlaczego krzyczysz.Tak bardzo stęskniłaś się za swym ojcem? W jego oczach wyczytać można było radość z widoku córki , której nie widuje na codzień gdyż jako ambasador międzygwiezdny podróżuje pomiędzy miastami, kontynentami i planetami. Była jego oczami i uszami w całym znanym mu wszechświecie dlatego zawsze był radosny na jej widok.

– Wiesz ojcze jak bardzo tęsknię zawsze gdy wyjeżdżam ale tym razem mam wiadomości dla ciebie, które są ważniejsze od mojej tęsknoty-rzekła całując czule czoło ojca.

– A co może być ważniejszego.Zapytał z uśmiechem przegryzając ze smakiem owoc argoni

– Ojcze!Aktywowano gwiezdny portal poza nasza galaktykę – odpowiedziła nerwowo tupiąc nogą w trawę.

– Hmm? Od lat nie potrzeba już pozwolenia mojego ani Ra na aktywacje wrót.Nasi sygnotariusze są do tego upowarznieni. Ufam swoim wszystkim poddanym Ateno w każdym stopniu – jego mina zdradzała zdziwienie. Nie rozumial o co Atenie może chodzić.

– Ojcze!Potwierdzono aktywacje portalu na Manos.

– Ateno. Ja i Ra zawarliśmy umowę z Hunabem iż pięć tysięcy lat po czarnym dniu będzie mógł otworzyć gwiezdny portal i korzystać z niego. Jego winy zostały juz odkupione i zapomniane,czas by brat mój znów mógł ruszyć budować wszechświat-powiedziawszy to pomyslał że przecierz ich filozofia każe każdemu dać szansę na poprawę a czy ktoś ją wykorzysta zależy od niego samego. Wierzył w swojego brata z całego serca.Przcież każdy może zbłądzić,choć błedy Hunaba kosztowała wiele istnień.

– Zeusie! Najmądrzejszy i najsprawiedliwiejszy władco tym razem otwarto potral i nie wysłano żadnej wiadomości tylko odebrano zaszyfrowany przekaz! – jej głosie zdawał sie krzyczeć.

– Co jest w tym dziwnego? – zapytał zirytowany.

– Odebrano wiadomośc z układu słonecznego siedmiu planet!To wiadomość z Ziemi!-wykrzyczała mocno zdenerwowana. Uśmiech zniknoł z jego twarzy tak nagle jak się pojawił. Zauważyła jak żrenice w jego oczach robią się coraz mniejsze i jaśniejsze zdawało sie jej że iskrzą jak blyskawice.Jego twarz pobladła , zgarbił się każda postronna osoba mogła by rzec że to jakiś niedołęzny staruszek nie wielki Zeus.Ale ona wiedziała co dzieje sie teraz w jego sercu i umyśle.Wręcz czuła jego gniew i ból. Odwrócił sie do niej plecami zamknął oczy siegając pamięcią pietnaście tysięcy lat w tył.Ziemia była ich dzieckiem którą juz raz za ich sprawą okrótnie doświadczył los. Kiedy wysłana sonda zwiadowcza do układu słonecznego ośmiu planet przesłała pierwsze hologramy oniemiał z zachwytu.Była tak podobna do Olimpi.Góry,lasy,jeziora.morza i oceany. Nazwali ją druga Ziemią. Natychmiast wysłali eskadrę Gryfów wraz z transportowcem gwiezdnego portalu by ci potwierdzili jakie są na niej warunki i czy istnieje tam jakas inteligentna fotma życia. Gryfowie byli rasą pół ludzi pół ptaków. Choc przypominali ludzi ich długie zaostrzone nosy i ostre szpony u rąk i stóp skutecznie odstraszały smiałków prubujących zawrzeć z nimi znajomość. Byli zwiadowcami, oczami i jesli była potrzeba szponami mogacymi pokonać całe armie. Podobała im się ta niewdzięczna praca bo choć nigdy nie było wiadomo co ich czeka to najczęściej ich szpony pierwsze odbijały się pioniersko na niezliczonych planetach. Pamiętał jakież było jego zdziwienie gdy wysłany tam pierwszy oddział zwiadowczych Gryfów wysłał wiadomosć iż na sześciu kontynentów nie ma zadnych inteligentnych form życia. Natomiast planeta zamieszkala była przez niezliczone gatunki zwierząt,owadów,roślin.Postanowił zwołać nadzwyczajne zebranie Novixelu i podjąć decyzję co do przyszłości niezamiszkałej planety. Gesos.Wielka piramida Ra zawsze robiła na wszystkich wrażenie.Olbrzymia,komfortowa,trójkątna sala konferencyjna idealnie nadawała się do obrad i dyskusji.Znajdujący się w podłodze rzutnik holograficzny prezentował właśnie trójwymiarowe obrazy Ziemi gdy głos zabrał Zeus:

– Bracia i siostry,drodzy towarzysze jak zapewne wiecie już wszyscy doskonale nasza sonda odkryła planetę bliżniaczą naszej.Zwiadowcy potwierdzili tą wiadomość.Jest niezamieszkana przez istoty inteligentne zdolne do stworzenia cywilizacji ,co otwiera nam drogę w kierunku swobodnego zasiedlenia planety – mówił szybko jak nastolatek,wprawiając zebranych w niemałe zdziwienie.

– Wreszcie,cos sie będzie działo – palnoł jak z armaty Hunab ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy. Od setek lat nic się nie dzieje ciekawego najwyższy czas wyruszyć z Olimpi…. – urwał w pól zdania czując na sobie spojrzenia wszystkich zebranych.

– Bracie. Eskadry twoich niszczycieli na nic sie tam nie zdadzą – ironicznie odparł Ra wywołując salwę śmiechu na sali.

– Spokojnie Hunabie.Nie bądz taki narwany – z ojcowską troską dodał Zeus. Zapewne niedługo doczekasz się nowej przygody– uśmiech na twarzy Zeusa zdradzał jego świetny chumor tego dnia.

– Mam dośc siedzenia bezczynnie.Zapomnieliście kim jesteśmy i co jest naszym nadrzędnym celem? – palec wskazujący Hunaba przecioł powietrze,wskazując zebranych.

– Nie zapomnielismy,choć przyznaje że ostatnie lata były pod względem naszch powinności mało aktywne – powiedział mężczyzna w białej szacie wstajac ze srebrnego fotela

 

– Bracia i s – . Mało aktywne Ozyrysie? – szyderczo zaśmiał sie Hunab. Przez ostatnie pół tysiąclecia nic znaczącego nie osiągneliśmy. Mieszkamy tu sobie spokojnie popijamy Ambrosie,przesiadujemy z nimfami całe dnie a gdzieś tam czeka nasze przeznaczenie.Jestem pewien Ozyrysie że chętnie byś sie zabrał za prawdziwe planowanie a nie planowanie z ktorą nimfą jutro chcesz pląsać – zdumiony tymi słowami Ozyrys zamilkł nie wiedząc co odpowiedzieć.Hunab miał dużo racji.Musiał to w końcu przyznać.Był przecierz głównym planistą infrastruktury a także ministrem rolnictwa i planowania przestrzennego Gesos.Pomagał tworzyć miasta na niejednej planecie.Rozwijać rolnictwo na ubogich i mało żyznych terenach nierozwiniętych technologicznie planetach.Trzeba poprzeć czerwonoskurego Nowixelu

Bracia i siostry po namyśle dochodze do wniosku,że słowa Hunaba mają sens.Czas pokazać na co nas stać i przypomniec sobie kim jesteśmy – oznajmił skłaniając głowe przed zebranymi. Z radością przeglądne dane dotyczące Ziemi i zajmę się planami rozbudowy osadnictwa – dodał jeszcze raz skłaniając głowę.

– Świetnie – Zeus także skłonił głowe w kierunku przedmówcy.

– Podoba mi sie twój entuzjazm mój ministrze – dodał Ra zadowolony że to ktos z jego świty bedzie pełnił wiodącą rolę w tej ekspedycji.

– Chwileczkę – słowo Hunaba znowu sprawiło iz na twarzach zebranych zagościło zdumienie.

– Hunabie może byś w końcu oznajmil nam do czego zmierzasz i co sie kłębi w twojej glowie? – zapytał zbudowany,wielki niczym drzewo mężczyzna siedzący po lewej stronie Zeusa.Był nim Hefajstos minister przemysłu, główny budowniczy statków kosmicznych i minister uzbrojenia zarazem.

– Myślę że czas na zmiany.Nie chcę przenieść poprostu naszych ludzi na Ziemię,pozwiedzać i wracać tutaj na nastepne nudne tysiąclecie – wciąż nie przestawał zadziwiać zebranych.

– A czego chcesz? – mruknoł zdziwiony ale i szczerze zaciekawiony Set dowódzca lądowych oddziałów wojskowych. Zacznijmy tworzenie nowej cywilizacji.Ziemskiej cywilizacji.

– Stworzmy na nasze podobieństwo,z naszych genów istoty ktore będą się tylko przy naszej minimalnej pomocy rozwijać same.To projekt który pozwoli nam spędzić tam tysiace lat zanim zrozumieją kim są i osiągną etap pozwalający im wyruszyć we wszechświat u naszego boku.

– Mamy takie możliwości – wystrzelił jak z procy Imhotep.Jak każdy nukowiec i genetyk od razu zapalił się do takiego pomysłu.W końcu mógłby sie wykazać.Jego podziemne labolatoria pełne były potrzebnego do tego celu materiałów.Od dawna eksperymentowali na własnych genach.W tajemnicy w Gesos powstawały ludzkie hybrydy.Ale i setki tysięcy zarodków czysto ludzkich potrzebnych do celu Hubana można by było sztucznie wychodowac w ciągu roku.

– Hmm…ciekawy pomysł wart przemyślenia – drapiąc sie po głowie Ra przechylał po woli szalę zwycięstwa na stronę Hunaba.

– Zaskakujesz mnie mój bracie coraz bardziej – Zeus w duchu pomyślal podobnie jak Ra.

– To nie wszystko bracia – Hunab brnoł dalej w temat wiedząc że trzeba iść do przodu za wszelką cene. Skoro jest tam kilka kontynentów oddzielonych oceanami chcę na jednym z nich sam stworzyć swoją cywilizację,bez waszej pomocy.Chce aby była to kraina czerwonoskorych ludzi.

– Ależ my zawsze od kiedy pamiętam działamy wspólnie w tym tkwi nasz siła – odezwał się Anubis niski starszy człowiek, który był prektorem do spraw ludności cywilnej.

– Anubisie czas zmienić zasady – po słowach Zeusa zapanowała kompletna cisza.Hunab juz wiedział.Jesli wielki Zeus tak powiedział będzie tak jak on zechce.Postanowił zaproponować coś jeszcze.

– Proponuje by wielki Ra oraz wspaniały Zeus także wybrali miejsca i zasiedlili ziemię w ten sposób co ja swoimi ludźmi.

– To moze być ciekawe wyzwanie godne Novixelu – Ra poparł po raz kolejny Hunaba.

– Możemy mieć niepowtarzalną okazję prześledzić drogę ewolucji umysłowej naszego gatunku a tym samym dowiedziec sie czegoś o nas samych.Przecierz nie wiemy jacy bylismy kiedyś przed osiedleniem sie na Olimpi.Z naukowego punktu widzenia uważam że pomysł Hunaba jest wprost genialny – przemowił ponownie z wielkim podnieceniem w głosie Imhotep. Ra może liczyć na moje pełne poparcie i pomoc w realizacji tego założenia. Tymczasem Zeus podszedł do Hunaba ,spojrzał mu głęboko w oczy i zapytał:

– A więc proponujesz stworzenie trzech odrębnych cywilizacji gatunku ludzkiego. Prześledzenie ich ewolucji przez tysiąclecia z nasza pomocą tylko w razie konieczności. A jakie ma być nasze miejsce w ich życiu?Czy mają o nas nie wiedzieć,być nieświadomymi swego pochodzenia?Kim mamy dla nich być?

– Bogami? – Hunab niby odpowiedział a raczej zadał pytanie – Jesteśmy prawie nieśmiertelni, i żyjemy tysiące lat. Jeśli eksperyment ma się udać mają się nas słuchać,muszą się nas bać – po raz drugi zapadła grobowa cisza.To co powiedział,co wręcz nieśmiale zasugerował zebranym zmieniło by ich dotychczasowe poglądy na zawsze.Zawsze czuli się wyjatkowi,czuli że są kimś ważnym we wszechświecie ale nigdy nie pomysleli iż jako stwórcy mogą być odbierani jak Bogowie.A może jest im przeznaczone grać taką rolę.W końcu trudną do zniesienia ciszę przerwał ponownie Zeus.

– Jeśli tak postapimy,jesli zrobimy tak jak chce Hunab wkroczymy na całkiem nową drogę.Jako bogowie będziemy odpowiedzialni za całą rasę ludzką na Ziemi przez czas ,czasy i po koniec czasów.Czy jesteście na to gotowi?

– A więc obieramy nowa drogę na chwałę Olimpi – krzyknoł ja zawsze pełen optymizmu komandor floty Ahpuch. Hunabie nasza flota gwiezdna może wyruszyć choćby zaraz – dodał.

– Komandorze pański entuzjazm jest troszke na wyrost – w końcu zabrała głos Atena – Jako ambasador międzygwiezdny pragnę przypomnieć że wszelakie decyzje podejmujemy droga głosowania i daleko jeszcze do wylotu pańskiej floty.

– Jak zawsze przez córke moją przemawia najwyższa mądrość,której czasem nam zaczyna ubywać – uśmiech znowu zagościł na twarzy Zeusa – A więc niech teraz każdy po kolei przekaże swoje stanowisko w tej sprawie. Hunabie……

– Dziękuję za oddanie mi głosu jako pierwszemu – kiwnoł głową z wdzięczością Zeusowi. Oczywiscie że jestem za skoro to głównie mój zamysł.Chciałbym jeszcze dodać,że ja i moi ludzie chcemy pełnej izolacji do czasu aż nowa ludzkość będzie gotowa poznać prawdę kim jesteśmy.Rozstaniemy się na tysiące lat by pózniej w pelni chwały okazać sobie nasze osiągnięcia.To eksperyment także dla nas samych.Prosze byście uszanowali moją wolę.W razie czego gwiezdny portal wystarczy mi do kontaktu z Olimpią.

– Niech tak będzie mój czerwonoskóry bracie.Ja Ra przykładam swoją pieczęć do tego eksperymentu.

– Ja już swoje powiedziałem.Ruszajmy w przestrzeń kosmiczną na chwałę Olimpi – powtórzył Ahpuch.

– Horusie.Hero?

– Przysięgałam ci Zeusie i nie zmienię zdania.Moja flota poleci za tobą nawet na koniec wszechswiata jesli taka będzie twa wola – Hera jak zawsze wierna nie zamierzała mieć innego zdania niż Zeus.

– Jesli pieczęć Ra jest przybita oddaję swoją flotę i siebie do jego dyspozycji – Horus także moe zamierzał się sprzeciwiać.

– Będę miał sporo pracy by zaplanować takie przedsięwzięcie ale dam radę na czas – rzekł Ozyrys.

– Mamy wystarczając ilośc statków i uzbrojenia by wyruszyć w każdej chwili – Hefajstos też był za.

– Skoro Ziemia jest zamieszkała tylko przez zwierzęta kilka oddziałów wojska,Gryfów i Pegazów powinno wystarczyć.Bynajmniej na początek – powiedział swoje Set z kwaśną miną.Dla niego nie bylo to żadne wyzwanie.Chronić ludzi przed zwierzętami nie za bardzo mu sie podobało.

– Jesli dacie mi kilka miesięcy przygotuję każdemu z was odpowiedni sprzęt i materiał potrzebny do poczęcia inteligentnego życia na tej planecie.Mam nadzieję że zdajecie sobie sprawe iż jeśli wszystko ma przebiegać naturalną drogą.Klonowanie odpada.Oznacza to że zanim cywilizacje te osiągną liczebność rzędu kikuset tysięcy miną setki lat.Zabawimy długo na ziemi.Oby żaden z was nie wczół sie przez ten czas za bardzo w rolę Boga bo prędzej czy póżniej nadejdzie czas w ktorym zrozumieją że nimi nie jesteśmy.Oby wtedy nie poczuli sie oszukani.Chętnie też zobacze jakie są możliwości krzyżowania tamtejszej fauny i flory.Jako naukowiec oczywiście jest to dla mnie wyzwanie – długa wypowiedź Imphotepa była jasna i zrozumiała dla każdego.

– No cóż wydaje się że nie ma żadnych sprzeciwów – Zeus bądz co bądz był lekko zdziwiony. Choć mam dużo wątpliwości stanę ramie w ramię z Ra i resztą w panteonie przyszłych ludzkich bogów na planecie Ziemia. Ateno.Jeśli ty nie masz sprzeciwu w tej sprawie,ślij wiadomośc Gryfom na Ziemię.

– Teraz juz nie mam ojcze. Wierzę, że wiesz co robisz.Jutro osobiście jako ambasador wylecę do układu słonecznego ósemki.Jaką wiadomość wysłąć Gryfom? – zapytała bz większego entuzjazmu.

– Znaleźć lądowiska.Przygotować miejsca na kosmodromy.Odszukać i przesłać hologramy miejsc najbardziej nadających się na zasiedlenie – oto co prześlesz Gryfom. Ateno razem z Hefajstosem przypilnujecie załadunek pierwszych transportowców w których polecicie przed nami już za kilka dni.Pomóżcie Gryfom na miejscu. Szlachetni zebrani.Resztę szczegółów omówimy na następnych spotkaniach.Dokładnie za rok od dzisiejszego dnia bądźcie gotowi na odlot z Olimpi w kierunku błękitnej planety.Ziemia stoi dla nas otworem.

Jego wspomnienia brutalnie przerwały słowa wypowiedziane wprost do ucha:

– Zeusie! Czekam na twe rozkazy!- Atena nie mogła ukryć zniecierpliwienia.

– Czy wiesz co to za wiadomosci? – zapytał zastanawiając się dlaczego dalej podnosi głos.

– Tak udało nam się ją rozszyfrować – odpowiedziała bardzo szybko. Była w dziwnym języku.Mieszaninie naszego starożytnego języka i nie znanych nam słów ale nasze komputery zdołały ja rozszyfrować. Wiadomośc brzmi:" Wielki Hunabie.Tak jak mi nakazałeś śledziłem samotnie daleko od mojej ukochanej Olimpi przez pięć tysiącleci po waszym opuszczeniu planety dzieje ziemian.Ludzie szybko sie pozbierali po naszej wojnie.W tej chwili juz cała planeta jest zasiedlona.Ludzka cywilizacja powoli ale systematycznie parła do przodu.Ludzie dawno już zapomnieli o naszej obecności a pokolenie które teraz tam mieszka nawet nie wierzy w istnienie gwiezdnych przodków.Bez nas ludzie stali się żli,podstępni,zazdrośni.Pałają nienawiścią do siebie tocząc od tysiacleci coraz bardziej krwawe wojny.Niszczą przyrodę.Wycinaja lasy zanieczyszczają morza i oceany.Głód,śmierć,chciwość,niesprawiedliwość oto nasz dziedzictwo.Dlatego prosze cię zrób wszystko by tu powrócić na chwałę Olimpi i zrobić porządek jak obiecałeś swojemu ludowi przed pięcioma tysiącleciami.Błagaj na kolanach Zeusa,Ra i innych by przypomnieli sobie o swoich dzieciach i skarcili bo na nic innego nie zasługują.Nas czerwonoskórych braci niewielu już zostało.Tu na ziemi jedni nienawidzą koloru skóry innych.Niech całe nasze floty i armie przybędą i zniszczą tego potwora którego wychodowaliśmy" – gdy skończyła zobaczyła ogromny żal w jego oczach.Ta wiadomość musiała być dla niego ciosem prosto w serce.Nagle wstałł,wyprostował się i rzekł do niej cichutkim złowieszczym tonem:

– Wezwij natychmiast Hunaba. I poproś Ra o szybkie przybycie do mnie – dodał łagodniej ściskając mocno laskę.

Koniec

Komentarze

Wolę nie pisać, co sądzę o powyższym opowiadaniu. Niech inni to zrobią.

Mastiff

Sory ale tekst jest nieczytelny. Przeczytaj to: Wskazówki dla piszących,  poraw i wtedy pewnie ktoś zrecenzuje.

panował na niej ciemnoskóry młodzieniec o wyglądzie nastolatka o krótkim imieniu Ra.  ---> jak wyglądają nastolatkowie, noszący inne niż Ra oraz dłuższe imiona?

To tylko jeden cytat z chyba setki możliwych. Autor ma, niestety, duże trudności w formułowaniu zdań. Autor chyba nie widział na oczy żadnej normalnej książki --- gdyby widział, zauważyłby, że po kropkach daje się spacje, że w innych miejscach też należy wstawić spację... Interpunkcja szczątkowa i błędna, z ortografią też nie za bardzo...  

Co do pomysłu --- Ben Akiba. To akurat jest jedynie suchym stwierdzeniem faktu. Jeśli Autor zdoła ciekawie poprowadzić intrygę, stara idea może błysnąć świeżym blaskiem.

 

1) Interpunkcja leży i kwiczy.

2) Niektórych wyrazow używasz niezgodnie ze znaczeniem - berlo w zadnym wypadku nie jesy synonimem władzy.

3) Ogolnie styl kiepski, oto maly przyklad:

"Planeta ta miała morza i oceany,oraz kontynenty z niezliczoną ilością jezior. [planeta, ktora ma morza i kontynenty to tak niezwykła rzecz, że aż musisz o tym informować czytelnika?] Ciągnące się setkami kilometrów tropikalne lasy [ciągnąć mogą się tory kolejowe; lasy zajmują powierzchnię] i wysokie na tysiące metrow góry [też niezbyt odkrywcze].W samym centrum Olimpi [Olimpii] na największym kontynencie, na trzech płaskowyrzach [plaskowyŻach] górskich [a są plaskowyże nizinne?] wznosiły się trzy olbrzymie miasta państwa [miasta-państwa]. Zamieszkiwali w nich najstarsi Novixelu.Były to miasta pełne wystawnych pałacy [palaców] otoczonych przepieknymi ogrodami [przecinek] na których [w których] pośrod traw i kwiatów dostrzec można było trójkątne lĄdowiska dla statków powietrznych jak i sześciokątne stajnie Pegazów [nazwy gatunków piszemy małą literą] [pauza] ulubionego środka transportu miejskiego [" środek transportu miejskiego" trochę się kłóci z tym, co piszesz dalej, ze stworzenia te były traktowane jak członkowie rodzin] . Pegaz był koniem mającym ptasie skrzydła [rany, naprawdę uważasz, że czytelnicy tego nie wiedzą???],potrafiącym pokonywać duże odleglości bez lądowania.Zamieszkiwały [w poprzednim zdaniu liczba pojedyncza, w tym znienacka mnoga - to niestylistycznie] kilka planet w galaktyce Oriona."

 

"Jego laska nie służyła tylko do podpierania ale zgromadzony w rączce ładunek niczym błyskawica mógł w każdej chwili wystrzelić tysiące metrów w dół lub górę rażąc ewentualnych wrogów.Zatem brązowe i czarne nieco ponure kolory aglomeracji to Manos a wysoki postawny czerwonosóry człowiek całymi dniami dosiadający Pegaza to Hunab wiecznie znudzony i szukający przygód budowniczy Manos." - jaki jest związek między pierwszym a drugim zdaniem? albo zjadlo Ci akapit (po umieszczeniu na stronie warto sprawdzić, jak tekst wygląda) albo sam ich nie stosujesz, co jest błędem.

 

"Lecz była planeta gdzie złamali swoje własne zasady obowiązujące od kiedy pamiętali.Nie byli Bogami ale i w ich imię miała się polać krew. Północne ogrody Eptos po których sie przechadzał pełne były owocowych drzew i krzewów." - znowu dwa zdania zupełnie nie powiązane.

 4) Plus liczne błędy ortograficzne. Naprawdę bardzo słabo.

W pierwszym zdaniu padła interpunkcja. W drugim ortografia. Przy trzecim przestałam czytać, zerknęłam jedynie, co dalej. Wniosek - gdzie nie spojrzałam, tam były błędy. Proponuję przeczytać tekst jeszcze raz, a przynajmniej wrzucić do Worda - pozbędziesz się przynajmniej problemu literówek.

Wypadałoby zaznaczyć, że ilustracja nad tekstem jest artem z gry Demigod. Tak z przyzwoitości.

Przeczytałam na tej stronie kilkadziesiąt opowiadań. Trafiają się, według mnie, bardzo dobre, Częściej bywają lepsze i gorsze. Zdarzają się także złe. „Powrót Bogów” zakwalifikowałabym do ostatniej grupy, z gwarancja wysokiej lokaty, jeśli Autor pozostawi swój „twór” w obecnej postaci.

Trzeba naprawdę dużo samozaparcia by, przebrnąwszy przez gąszcz błędów wszelkiego rodzaju i maści,  mieć jeszcze chęć napisać komentarz. Z przerażeniem zauważyłam, że to pierwszy rozdział.

Oto kilka przykładów uzasadniających moją opinię:

 

Nimfy leśne okryte tylko kolorowymi kwiatami wpiętymi we włosy zapraszały do pląsów po leśnych polanach,wspólnych śpiewów, recytowały wiersze i poematy miłosne.” – Jakieś kosmiczne musiały być te kwiaty, skoro wpięte we włosy, okrywały leśne nimfy.

To zdanie należy sformułować logicznie, poprawić interpunkcję i spację.   

 

Żródeł tych strzegły Medusy istoty z odległej planety Medea . Były to piękne półnagie kobiety z długimi po pas kręconymi włosami okalającymi duże nie osłonięte piersi Zamisat stóp nogi ich były zakończone płetwami pozwalającymi zwinnie poruszać sie w wodzie. Kiedy Nowixelu odwiedzili ich planetę długo zastanawiali się jak takie z wyglądu bezbronne piekności mogły by walczyć gdyby okazali się najeżdźcami.” – Twój opis każe mi wyobrazić sobie kobiety, którym wokół dużych piersi rosną długie, kręcone włosy, i spływają po pas. Moim zdaniem Medusy nie wyglądały na bezbronne. One porażały swoją fizjonomią.

Do zarzutów z poprzedniego fragmentu dochodzą błędy ortograficzne i literówki.  

 

„Północne ogrody Eptos po których sie przechadzał pełne były owocowych drzew i krzewów. Lubił tu przychodzić popołudniam spoglądać w trzy księżyce które o tej porze wydawły sie dotykać najwyższych drzew w ogrodzie,zrywać owoce i zjadać je ze smakiem…” – A to szkodniki z tych trzech księżyców! Zjadały ze smakiem owoce!

Zarzuty j.w.

 

„- Jesli dacie mi kilka miesięcy przygotuję każdemu z was odpowiedni sprzęt i materiał potrzebny do poczęcia inteligentnego życia na tej planecie.Mam nadzieję że zdajecie sobie sprawe iż jeśli wszystko ma przebiegać naturalną drogą.Klonowanie odpada.Oznacza to że zanim cywilizacje te osiągną liczebność rzędu kikuset tysięcy miną setki lat.Zabawimy długo na ziemi.Oby żaden z was nie wczół sie przez ten czas za bardzo w rolę Boga bo prędzej czy póżniej nadejdzie czas w ktorym zrozumieją że nimi nie jesteśmy.Oby wtedy nie poczuli sie oszukani.Chętnie też zobacze jakie są możliwości krzyżowania tamtejszej fauny i flory.Jako naukowiec oczywiście jest to dla mnie wyzwanie - długa wypowiedź Imphotepa była jasna i zrozumiała dla każdego.” – Z wyjątkiem regulatorów, no i może jeszcze kilku komentujących.

Wzrusza mnie troska o naturalną drogę poczęć. Klonowanie odpada, in vitro pewnie też…

Natomiast ogromną ciekawość budzi we mnie zapowiedź, a co za tym idzie także efekty, krzyżowania fauny i flory.

  

 

 

 

 

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie przebrnąłem początku.

Zabiło mnie. Mam coraz mniej cierpliwości do takich wiekopomnych dzieł.

Nowa Fantastyka