- Opowiadanie: Eferelin Rand - Zagubieni

Zagubieni

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Zagubieni

 

Czy niewinność może boleć?

 

Wypisana bliznami na ciele Agatki kronika stanowiła wystarczającą odpowiedź. Dziewczynka pamiętała bardzo długą drogę w dół, wykutym w skale tunelem. Ciemność powitała ją serdecznie, opatulając lepkimi ramionami, i towarzyszyła aż do samego końca ścieżki, która wychodziła na ogromną pieczarę. Tam mrok rozpraszało blade, bijące z niewiadomego źródła światło.

 

Czuła się zagubiona i osamotniona, ale niedługo po wejściu do jaskini napotkała pokrewną duszę. Mały chłopiec, chudy jak szkielet, ubrany w podarte i brudne łachmany, siedział na ziemi i drobnymi rączkami obejmował podkulone nogi. Na widok Agatki zesztywniał, jednak niepokój szybko zniknął z jego oczu, gdy rozpoznał dobrze znane piętno udręki. Miał na imię Jaś.

 

Trzymając się za ręce, dzieci pomaszerowały dalej.

 

Jaskinia zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Ściana, przy której się spotkali, już dawno zniknęła gdzieś w oddali. Dokoła, aż po horyzont, rozciągało się szare pustkowie. Brak punktów odniesienia uniemożliwiał ustalenie jakiegokolwiek kierunku.

 

Martwą ciszę przerywał od czasu do czasu chrzęst kamyczków pod stopami.

 

– Nie jesteśmy tu sami – wyszeptała pewnego dnia dziewczynka, trwożliwie rozglądając się na boki, jakby bała się, że ktoś usłyszy wypowiedziane słowa. W zasięgu wzroku jak zwykle nie było nikogo. Odkąd rozpoczęli wędrówkę, nie napotkali żywej duszy.

 

Jaś wzdrygnął się i spojrzał na nią wielkimi ze strachu oczami. Przyłożył palec do ust, dając znać, że niektórych prawd lepiej nie wypowiadać.

 

– Stąd musi być jakieś wyjście! – Nie ustępowała Agatka, nie zwracając uwagi na błagalny wyraz twarzy przyjaciela. – Musi. Ja chcę stąd wyjść! Nogi mnie bolą, jestem głodna i chcę wrócić do domu! Tęsknię za mam…. – Głos uwiązł jej w gardle. Nie dała rady dokończyć zdania. Chciała powiedzieć: „za mamą i za tatą”, ale byłaby to nieprawda. Słowa te niosły ze sobą nieznośny ciężar wspomnień, twardych jak pięść i giętkich jak gumowy kabel.

 

Wszędzie, jak okiem sięgnąć, zaczęły pojawiać się zarysy postaci. Z początku ledwie widoczne, z każdą chwilą jednak nabierały wyrazistości. Były ich tysiące, miliony. Kobiety, mężczyźni, dzieci, starcy i inne, od dawna zapomniane odmiany człowieka. Puste spojrzenia skupiły się na dwójce przerażonych malców.

 

– Chyba się zgubiliśmy – powiedział Jaś, bezwiednie drapiąc się po własnych, ledwie zaleczonych ranach. Spod zerwanych strupów błyskały kropelki krwi. Prawda w końcu odnalazła drogę wyjścia z zepsutego naczynia. – Poszliśmy w złą stronę.

 

Agatka przytaknęła. Nagle zrobiło jej się lżej na duchu.

 

– To nie była nasza wina – oznajmiła, a milczący tłum zachwiał się, jakby pod uderzeniem fali.

 

– Nie nasza – powtórzył chłopiec.

 

Ciała dzieci zaczęły zdrowieć, blizny odpadały ze skóry jak wyschnięte plastry. Pozostały tylko dwie – na plecach każdego z nich. Gdy się otworzyły, błysnęła oślepiająca biel. Skrzydła zatrzepotały.

 

Zagubione duszyczki w końcu odnalazły drogę do Domu. Opadające pióra ożywiły wyschnięte serca Potępionych nadzieją.

 

 

 

Tomasz Zawada

Jasionka, dnia 16.06.2012 r.

 

Koniec

Komentarze

Życzę przyjemnej lektury.

 

Pozdrawiam.

Tylko domyślam się, o co może chodzić, co nie zmienia faktu, że tekst jest bardzo fajny i klimatyczny. Czytanie go to była sama przyjemnbość.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Tekst jak muzyka, ładnie skomponowany i klimatyczny, szczególnie zakończenie. Zgadzam się z Fasolettim, bardzo płynnie i przyjemnie się czyta.

Dziękuję za opinie. Miło mi, że opowiadnko się podobało.

 

"Kobiety, mężczyźni, dzieci, starcy i inne, od dawna zapomniane odmiany człowieka"

Nie podoba mi się tu zwrot "odmiany człowieka".

 

I niestety pozostanę sceptyczna. Ja proste stworzenie jestem. Rozumiem Twój zamysł, ale jednak zbyt eteryczne i mgliste to wszystko jak na mój gust. Chodzi mi głównie o ten odlot wywołany słowami "nie nasza wina". Nie przekonuje mnie.

 

Pozdrawiam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pisałem ten tekst w środku nocy, z jednym okiem otwartym, jednym zamkniętym, i ta eteryczna, niedopowiedziana aura sama mi się nasunęła. ;)

Jeśli chodzi o wspomniany zwrot, to użyłem go celowo. Mnie się podoba, ale rzecz jasna to kwestia gustu.

 

Dzięki za opinię.

 

Pozdrawiam.

Fajny pomysł i przyjemnie napisane, poczułam klimat. Jak najbardziej jestem za.

Oj, nie... Strasznie kiczowato :) Jakbyś sam był małą dziewczynką :)

www.herbatkauheleny.pl

To ja się tu staram dotknąć ważkiego problemu, a Ty mi mówisz, że kiczowato... Jesteś bez serca! ;)

Sorki :D

www.herbatkauheleny.pl

Opowiadanko smutne, ale chyba nie pozbawione optymizmu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Smutne i coś trąci sentymentalizmem.

Po co Ci odstępy między akapitami?

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka