- Opowiadanie: Agroeling - Koko, bajka, spoko

Koko, bajka, spoko

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Koko, bajka, spoko

Mały Książe z dumą spoglądał na swoją drużynę. Same zuchy, nie ulegało wątpliwości. Chociaż… Największy niepokój budziła w nim obsada bramki. Wprawdzie Kubuś Puchatek miał bezprzecznie wielkie serce do gry, ale Mały Książe obawiał się trochę, że Prosiaczek trafiony piłką wywinie koziołka i posypią się z niego trociny. No cóż, może nie będzie tak źle. Na szczęście reszta drużyny to chojraki, co się zowie. Choćby Baltazar Gąbka, w nim pokładał największą nadzieję. Chytrus i mózgowiec, jak on rozegra piłkę, to przeciwnicy, zapętliwszy się w zacietrzewieniu, poobgryzają sobie chwosty. Albo Sam Gamgee, istny stachanowiec, będzie biegał niestrudzenie wzdłuż i wszerz, a nawet w poprzek boiska. A taki Tomcio Paluch, niby mały, ale wiadomo, że nie tylko wielkość i siła się liczą. Pewne obawy żywił jednak co do skrzydłowego Zająca, gdyż po przeciwnej stronie miał mijać się ze swym starym antagonistą, Wilkiem. No ale przecież, przekonywał siebie w duchu, nie od parady zorganizowano ten mecz w ramach procesu integracyjnego i wzajemnego zrozumienia, mającego znieść odwieczny podział między zwaśnionymi stronami. Cóż, zwycięstwo łatwo nie przyjdzie, pomyślał Mały Książe, spoglądając na drugi kraniec areny, gdzie połowę bramki przesłaniała zwalista sylwetka Balroga. A obrońcy wrażej drużyny to ogromne gobliny uruk-hai, prawdziwe wyrwichwaty. I jeszcze ich rozgrywajacy, cwany sukinkot Gargamel, ciężko będzie go wykiwać. Mały Książe westchnął i spojrzał teraz na piłkę, leżącą na środku murawy. Zrobiona z pęcherza gargulca, była twarda i obła , niechby tylko przeciwnicy spróbowali połknąć ją i w ten sposób przetrzymać, najpewniej zaraz wystrzeliłaby im odbytem. Nie, tu nikt nie będzie oszukiwał, wszak ten, kto zdobędzie nagrodę fair – play, przejdzie do dalszej tury rozgrywek. A więc nie wynik był ważny. W końcu turniej zorganizowano w imię przyjaźni, poszanowania obopólnych wartości oraz krzewienia tolerancji. Pewna kwestia mocno jeszcze nurtowała Małego Księcia. Kim będzie sędzia? Na razie nikt się nie pojawił, a po drugiej stronie boiska wyraźnie dały się słyszeć pierwsze oznaki zniecierpliwienia i irytacji: powarkiwanie, zgrzytanie zębów i ostrzenie pazurów o pazury. Nie wytrzymał też kapitan rywali, Czarnoksiężnik z Oz. Podszedł do swego vis-a-vis, spojrzał mu w oczy i wycedził: – Grajmy już. Mały Książe wypiął pierś i spokojnie odpowiedział: – Musimy poczekać na sędziego. To on odgwiżdże rozpoczęcie meczu. Czarnoksiężnik z Oz wycofał się do swoich, przyjmując wyjaśnienie, ale jego oczy miotały błyskawice. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Na twarzy Małego Księcia nie widać było oznak niepokoju, ale wewnątrz cały dygotał. Bo co, jeśli sędzia nie przybędzie? Wtem wszyscy nagle zadarli głowy. Mały Książe też to uczynił i zobaczył na niebie mknący punkcik. Dopiero po chwili rozpoznał w nim Malutką Czarownicę. Co ona tu robiła? Na te pytanie nikt jeszcze nie znał odpowiedzi. Malutka Czarownica właśnie wylądowała na środku boiska, nic sobie nie robiąc z nie dowierzających spojrzeń zawodników obydwu stron. – Oh, nie. To chyba niemożliwe, co myślę – wystękał Mały Książe do stojącego obok Baltazara Gąbki. – Spoko, ona nie będzie sędziować – odparł rezolutnie rozgrywający. I jak zwykle miał rację. Malutka czarownica rzuciła tylko dwa szybkie spojrzenia na stojących jak w stuporze graczy obydwu drużyn. – Heja, heja hop!!! – wydarła się na całe gardło i z triumfalnym błyskiem w zielonych oczach zgarnęła piłkę. Wsunęła ją sobie pod pachę, wsiadła na miotłę i odleciała.

Koniec

Komentarze

No i znów się zlało. Jest jakiś sposób?.Bo widzę,że innym wkleja się normalnie. W komentarzach też mogę robić akapity.

Może wpiszę tę bajkę właśnie w komentarzu?

Edytor Cię nie lubi :)

www.herbatkauheleny.pl

Mimo braku akapitów dało się przeczytać, gdyby opowiadanie było dłuższe pewnie dałbym sobie spokój (z powodu braku tychże akapitów). A poza tym całkiem miłe.

Na to wygląda,że edytor mnie nie lubi. Choć dawniej było w porządku.

Piteraszek- dzięki za opinię.

Ja też przeczytałem, ale nie podobało mi się. Takie jakieś bez wyrazu, puenta kompletnie mnie nie rozbawiła.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Szczerze powiedziawszy, cała ta fala euro gdakania już mi się przejadła. Poza tym, tekst - mimo że jest dobrze napisany - niczym mnie nie porywa. I nawet nie śmieszy, więc ode mnie - niestety - minus.

że prosiaczek trafiony piłką ---> Prosiaczek.

poobgryzają sobie nawzajem chwosty. ---> Agroelingu, podejmij błyskawicznie męską decyzję. Jeśli poobgryzają sobie chwosty, to nie nawzajem, bo 'sobie' to 'samoobsługa'. Jeśli nawzajem, czyli na przykład Pies Kotu, a Kot Psu, to bez 'sobie'. Co jest w zaimkach zwrotnych takiego, że połowa piszących beznadziejnie się w nich plącze?

A mi się podobało, o, i już.

--------------------

Spróbuj wklejać przez Schowek. Ja tak robiłem, i nie miałem liczących się problemów. W Wordzie "zaznacz, kopiuj", w przeglądarce (FF) "wklej" i fertig.

Dzięki za poprawkę, zawsze jakaś wpadka się zdarzy.

Schowka jeszcze nie używałem, może mi się uda. Ale to chyba z następnym moim tekstem.

Malutka Czarownica to oczywiście bohaterka mojej ulubionej książki z dzieciństwa, pod takim właśnie tytułem. Ale młodsi pewnie jej nie znają. Te "heja, heja, hop" to był taki jej okrzyk bojowy, jak miałem 8 lat, kiedy te kiążeczkę dostałem, to potem ciągle mi to grało w głowie i sam sobie tak pokrzykiwałem, wprawiając w konfuzję kolegów. Tak nawiasem mówiąc, wtedy dzieciaki też książek nie czytały, tę "Malutką Czarownicę" to tylko ja miałem.

Czytając to, miałam wrażenie, jakobym oglądała kolejną część Shreka czy czegoś w tym stylu. Ale wydaje mi się całkiem sympatyczne, trzeba tylko edytować, by tekst nie był jednym blokiem.

Mermaids take shelfies.

Ha, a mi się podobało! Absurdalne, zaskakujące, bardzo fajne!

Smutna kobieta z ogórkiem.

Cieszę się ,że moja bajeczka się podobała.

Hah! Widziałem wszystkie postaci po kolei, jak pozują do ujęć przedstawiających właśnie nie. Sam Gamgee, stachanowiec - zbliżenie kamery na silne owłosione łydki oraz nieustraszoną twarz, wyrażającą gotowość do spełnienia obowiązku. Pokazanie Balroga, który strzela biczem i wypatruje wśród publiczności Gandalfa, by pokazać mu kto jest lepszy. Baltazar z zamyślonym wyrazem twarzy wpatrujący się w piłkę... Ach, istna uczta dla wspomnień i wyobraźni.

Gratuluję udanego wykonania przyjemnego pomysłu.

Pozdrawiam,

ja.

Albo Sam Gamgee, istny stachanowiec --- haha,

poza tym to taka zwykła historyjka.

pozdrawiam

I po co to było?

Odniosłam wrażenie, Agroelingu, że miałeś jakiś pomysł na szorcik, ale nie miałeś pomysłu na jego zakończenie, no i wyszło jak wyszło, czyli raczej marnie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, dzięki za wizytę, dopiero teraz zauważyłem. To był raczej taki okolicznościowy szorcik.

Szorcik okolicznościowy, bo i okoliczności pewnie były po temu. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“Malutka Czarownica to oczywiście bohaterka mojej ulubionej książki z dzieciństwa, pod takim właśnie tytułem”. 

I to jest dokładnie to, co lubię. Chcesz i potrafisz budować swój własny świat. Nie ważne, co myślą inni. Ja wyznaję zasadę: piszę (nie tylko dla czytelnika, ale przede wszystkim) dla siebie. Wiem, że to moje podejście może wydawać się kontrowersyjne, ale gwiżdżę na to. 

Pozdrawiam serdecznie!

Maćko :)

Hmmm. Do mnie nie przemówiło.

“Książę”, nie “książe”. I teraz też nie dało się rozbić tego ogromniastego akapitu?

Taka wyliczanka postaci, które Ci przyszły do głowy.

Ale może sprawa rozbija się o to, że nie znam Malutkiej Czarownicy, a piłka nożna mnie nudzi.

Babska logika rządzi!

maciekzolnowski, Finkla, dzięki za wizytę. Ten stary, okolicznościowy tekścik to taki żart pisany na fali entuzjazmu przed Euro.

Wszyscy bohaterowie to oczywiście postaci z bajek, choć pewnie nie każdy je pamięta. Nawet ja ledwo pamiętam Baltazara Gąbkę, choć teraz na jakimś kanale go powtarzali, zresztą jak większość tych staroci co jakiś czas można gdzieś zobaczyć. A “Malutka czarownica” Preusslera – polecam, cudowna lektura dla ośmiolatka.

Faktycznie, nawet mi nie przyszło do głowy, że ten blok można by teraz porozdzielać na akapity, bo to było na starej jeszcze stronie. Sęk w tym, że już nie pamietam, jak je wtedy porozdzielałem

Sympatyczne, wystarczyłoby wprowadzić poprawki.

Znam tylko pięć liter ;)

Dzięki, Anet, że choć to się podobało. Może jeszcze spróbuję wprowadzić akapity…

Na pewno czytałoby się łatwiej :)

Znam tylko pięć liter ;)

Nowa Fantastyka