- Opowiadanie: RogerRedeye - Polowanie

Polowanie

Nieco poprawiona wersja starego drabble'a. Uwzględniłem uwagi krytyczne. 

Oceny

Polowanie

Łowcy schwytali go rankiem, kiedy odsypiał trudy nocnego polowania. Oszałamiający pocisk trafił nieomylnie.

Obszerna klatka została znakomicie zabezpieczona. Nie mógł wyryć podkopu. Pod ziemią ułożono betonowe płyty. Leżał bez ruchu w kącie, coraz bardziej słabnąc. Czekał.

– Nie jadł od czterech dni.

Głos brzmiał przyjaźnie.

– To chyba jedyny okaz. Nakarmimy go.

Drugi głos zabrzmiał opiekuńczo.

Mężczyźni otworzyli wierzeje klatki.

Postępowali tak, jak przewidywał. Podchodzili nieostrożnie, sądząc, że jest chory i wycieńczony. Założyli pancerze bez masek.

Skoczył. Kły szarpały nieosłonięte twarze. Czuł upragniony smak krwi.

Strzał strażnika powalił go na ziemię.

Skonał szczęśliwy. Wiedział, że nie jest już ostatnim wilkołakiem na świecie.

 

14 marca 2012 r. Roger Redeye

Koniec

Komentarze

Ogólnie, to fajne, tylko nie bardzo rozumiem sensu zakładania masek, bo to kojarzy mi się z ochroną albo przed gazem, albo czymś konkretnie atakującym twarz, na przykład kobrą, która zamiast kulturalnie dać buzi, w pysk jadem sika. A wilkołak? Jak nie w mordę ugryzie to w kulasa. 

To już pancerz na przykład byłby bardziej na miejscu. To mi zgrzyta w tekście, po za tym jak pisałem, ciekawe i przyjemne :)

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

"...kiedy odsypiał trudy nocnego polowania. Usypiający pocisk trafił nieomylnie." Podchodzi mi to pod powtórzenie.

Między "jedyny" a "żyjący" bez przecinka.

"Wiedział, ze nie..." - literówka. "że".

A po co maski? Co by im maski pomogły? Nie powinien się do gardeł, tętnic rzucać?

Doceniam pomysł. Ale trochę grozy, albo chociaż desperacji by się przydało.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Literówkę poprawam -- dzięki. Pomiędzy "jedyny" a " żyjący", na pewno bez przecinka. Joseheim? Jaki - "jedyny", jaki" "zyjący"? Co prawda drugi wyraz jest imiesłowem, ale w znaczeniu przymiotnikowym. Przemyślę. Dziekuję za wychwycenie problemu.

Strażnicy przeiez wiedzieli, że pochwycono wilkołaka. Powinni chronić twarze...Drobne, acz istotne nieodpowiedzenie. Świadome. Dzięki za natychmiastowe komentarze. 

Pozdrowienia.

Niestety, nadal nie rozumiem sensu istnienia przecinka akurat w tym miejscu. ; ( Jeśli możesz mi to przełożyć łopatologicznie, to poproszę, bo w tej chwili zwyczajnie... źle mi to wygląda.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Sprawdziłem w tekstach. Poprawiłem, czyli usunąłem. Chyba mógłby być w tym miejscu  przecinek -- jako odżwierciedlenie przerwy w wypowiadanym zdaniu. Ale, jednak lepiej będzie bez przecinka.

Pozdrowienia.   

Dzięki, bo mózg mi się zaczynał gotować.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

"jako odżwierciedlenie przerwy w wypowiadanym zdaniu" - to anglosaskie podejście: stawiania przecinka tam, gdzie podczas wypowiedzi bierzesz wdech. W polskim niepoprawne :P

Przydałoby się więcej napięcia, ale tekst całkiem dobry: 4+/6.

Niemniej jestem zdania, że popularyzacja drabbli zrobiła Nowej Fantastyce to, co poezji wyrządziły białe wiersze, lepieje i inne moskaliki ;P "Nie umiem pisać długo, to okroję do dokładnie 100, żeby było usprawiedliwienie" (nie mówię, że to tyczy się akurat tego tekstu i autora - ot, taka refleksja na temat sztucznej, wymuszonej formy).

Drabble jest ciekawą  i trudną formą treningu pisarskiego. Służy szlifowaniu pomysłu i formy przekazu. Może rzeczywiście jest nieco sztuczny w sztywnej konwencji napisania opowiadania, zamkniiętego  w stu wyrazach,  ale nie do końca. Drabble uczy przede wszystkim dyscypliny pisania i szlifowania pomysłu -- w sensie jego przedstawienia w zamkniętej formie. Co jakiś czas warto napisać opowiadano zamknięte w stu wyrazach. 

Każdy drabble można rozwinąć w dłuższe opwiadanie --miniaturę, short, i jeszcze coś dłuższego.  To nie jest trudne. Tylko -- trzeba najpierw mieć  pomysł... 

Co do przecinka w zdaniu " To chyba jedyny żyjący okaz." -- nadal się nad tym zastanawiam. Interesująca sprawa.

Dzięki za komentarz.

Pozdrowienia.

Nie podobało mi się zbytnio. Począwszy od błędów - niezręczności w stylu "pocisk trafił nieomylnie", "wyryć podkopu", "wierzeje klatki" (mogę się mylić, ale wierzeje to chyba brama z drewna, i raczej do klatki nie pasuje). Też nie rozumiem po co strażnikom mogłyby być maski. Poza tym istotna różnica między wampirem i wilkołakiem to taka, że (zazwyczaj) wampirem człowiek się staje, a wilkołakiem - rodzi, ewentualnie zostaje na własne życzenie (zjedzenie mięsa wilka, nałożenie wilczej skóry itp.). Oczywiście różne bywały "teorie" na ten temat, ale ogólnie rzecz biorąc - wilkołakiem jest trudniej się stać niż wampirem. Skoro tak łatwo stać się wilkołakiem (przez pokąsanie), to czemu Twój był ostatnim na świecie?

Przecinka między "jedyny" a "żyjący" nie powinno być również dlatego że przydawki nie są równorzędne - w tym sensie, że nie można usunąć jednej bez utraty sensu zdania. Przynajmniej ja się tym zawsze kieruję ;)

Zdecydowanie stać Cię na więcej. Nie ma co się marnować na takie drabble.

Wilkołak – w wielu mitologiach (m.in. słowiańskiej i germańskiej) i legendach człowiek, który potrafił się przekształcić w wilka. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Wierzono, że wilkołakiem można stać się za sprawą rzuconego uroku lub po ukąszeniu przez innego wilkołaka[1]. Przeistoczenie w wilka było również możliwe dzięki natarciu się specjalną maścią.

Dreammy, inspiracją do drabbla stał się stary, ale bardzo dobry filn z Jackiem Nicholsonem, niedawno przeze mnie oglądany. 

"Wierzeje" -- podkreślają  rozmiar klatki i siłę zamknięcia. " Drzwi" uzznałem za mało przekonywujące. Ale, pewnie to błąd.  A wilkołak był już ostatni, ale jednak okazało się, że pozostawił dwóch następców... To on jednak polował...

Serdeczne dzięki za komentarz. 

Pozdrawiam.

Kiepski sposób na polowanie, skoro kończy się nieuchronną śmiercią polującego. ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przeczytałem tekst i większość komentarzy. Sam tekst nie jest może wspaniały i odkrywczy ale mi się podobał. Język faktycznie trochę kuleje w paru miejscach ale do zniesienie :)

Pozdrawiam serdecznie

http://tatanafroncie.wordpress.com/

Dzięki za komentarz, Juanie Meksico. Pozdrowienia.

Podoba mi się. Mimo, że usiłowałem odgadnąć puentę, to nie udało mi się to, a dodam że była ona bardzo udana ;)

Pozdrawiam :)

Ogórke, dzięki za komentarz. Jedna z zasad drabbla -- finał powinien być zaskakujący. Fajnie, że udało mi się to osiągnąć. 

Pozdrówki. 

Witaj!

 

Plus za puentę, ale... Siedzenia nie urywa. Poza tym ten wilkołak trochę przedwcześnie ucieszył się, że nie jest ostatnim na świecie, bo teraz ostatnim na świecie jest ten, którego ugryzł. A skoro wszyscy widzieli, że go ugryzł, to najprawdopodobniej za chwilę i tak nie będzie już zadnego wilkołaka.

 

Pozdrawiam

Naviedzony

Już nie miał czasu rozważyć tej kwesti... Ale - pozostawil dwóch następców. Zaje się, że to całkowicie satysfakcjonowało wilkołaka.

Dobrze, że siedzenie całe.

Dzięki za komentarz.

Może masz rację. W końcu nie wolno pouczać autora o treści jego opowiadania. ;) Sam wie najlepiej.

Naviedzony, autora pouczać można i trzeba... Autor wie swoje, czyli chce coś przedstawić, ale kieruje zamysł pisarski  do czytelenika. Czytelnik wie swoje, czyli odbiera tekst tak, a nie inaczej. W sumie --  najważniejszy jest czytający. Wiadomo.

Ale -- wcześniejsza uwaga to bardzo ciekawy pomysł na podwójną puentę. Druga byłaby jeszcze bardziej niespodziewana. Jeden martwy wilkołak i dwa trupy ludzi, chcących w dobroci człowieczego serca nakarmić  schwytanego stwora. Wszyscy zabici strzałami strazników. Stan wyższej konieczności... Tylko -- już nie w stu wyrazach. W tym drabblu już to się nie zmieści. W miniaturze, w short story --- tak.  Wykorzystam za jakiś czas. 

Dzięki. Pozdrówki.  

RR

Nie ma sprawy. To tylko takie swobodne przemyślenie, mam nadzieję, że na prawdę Ci się przyda! :)

Drabble - ciekawa rzecz. Napisałeś to na sto słów? No cóż, gdybym był wilkołakiem, i konał, też wolałbym mieć świadomość, że nie jestem ostatni ze swojego gatunku; ogólnie rzecz biorąc, za wilkołakami nie przepadam. Jeśli piszę fantasy to dlatego, że mam jakoś konkretny pomysł, a nie dlatego, że na przykład - lubię smoki. Niestety osobiście nie mam krótkich prac, nie tak krótkich.

 

Piotrze, dzięki za komentarz.  Napisałem o wilkolaku, co nie znaczy, że za nimi przepadam.  Ale -- to ciekawy temat literacki, i nie tylko. Jest dokladnie sto wyrazów i dwa myślniki, a właściwie --- dywizy.  Trzeba pamiętać, że "statystyka wyrazów"  liczy myślnik / dywiz za wyraz, więc przy sprawdzaniu myślniki najlepiej skasować --- potem oczywiście ponownie dodać. 

Drabble jest fajną formą treningu, zarówno zwięzlości wypowiedzi, unikaania powtórzeń wyrazów, jak i przedstawienia fabuły.  Pisalem o tym powyżej. Dodam, że czytelnik  od razu widzi błędy jak na dłoni, a autor --- jak zwukle, niestety, nie... 

Warto spróbować, tylko trzeba mieć pomysł. co najmniej w miarę intrygujący. Jest też tak, że wielu nie lubi drabbli. Za krótkie... 

Pozdrówko.

Wszystkim dziękuję za cenne komentarze. 

Drabble fajną formą treningu? Trochę jakby biegacz postanowił przebiec maraton, żeby "trochę sobie potrenować". Tylko że w pisaniu im mniej, tym trudniej, a w sporcie odwrotnie.

A teraz do ad remu: podobało mi się. Może nie zachwyciło mnie językiem czy uświęconą formą wyrażania myśli, ale zdążyło zaciekawić mnie, kim jest główny bohater. Pomysł był całkiem ciekawy, domyślam się pewnej rozpaczliwości u "ostatniego" wilkołaka - choć tej rozpaczliwości nie czuć, niestety. A mimo to - podobało mi się, bo końcówka mnie zaskoczyła.

 

Jeżeli chodzi jednak o samego drabble'a, może pora zmienić podejście i z "fajnej formy treningu" zacząć traktować go tak, jak należy - jako piekielnie trudną do napisania rzecz, w której w stu słowach trzeba przekazać całe mnóstwo treści i emocji. Może to podniesie jakość?

Okazuje się, że nie ma co za wcześnie, zgodnie z dobrymi obyczajami forum, dzękować za komentarze...

Altairze Blacku, dzięki za przeczytanie i komentarz --- to już dość stary tekst. Zauważę, że jeżeli ten drabble ci się podobal i czegoś się domyslileś, coś cię ruszylo, to zamiar pisarski zostal spełniony, tym bardziej, że koniec okazał się zakakujący.  Bie wszystko nalezy pisać wprost, tak myślę.  Bo czemu akurat ta "rozpaczliwość" ma być wyrażona wprost? Wtedy -- koniec mogłby nie być zaskakujący.   Język narracji jest spokojny, może jednak rzeczywiście trochę za mało dynamiczny, ale właśnie ten język narracji ma czytelnika nieco uśpić i doprawdzić w ostatnim zdaniu do zaskoczenia.

Ale --- każdy osądza inaczej, i każdy krytyczny komentarz jest cenny.

Pozdrówko.  

Sorry, myślałem, że komentarz napisał męzczyna, i stąd "męska" końcówka w jednym z czasowników w poście powyżej.   

Kwestia przyzwyczajenia, wszak Altair tu i tam był mężczyzną.

Nie chodzi o to, żebyś tę rozpaczliwość pokazywał paluchem "patrzcie! On rozpacza!", tylko przekazał ją, nie mówiąc wprost. W tych stu słowach. Stąd drabulec jest formą trudną.

Oczywiście, że drabble jest formą trudną...  Zdaje mi sie, że wilkolak specjalnie nie rozpaczał, tylko planowal, co ma czynić dalej. I zaplanował. W tej sytuacji raczej o to mu chodziło. 

Napisz jakiś drabble, chętnie przeczytam.

Ale zaciekawiło mnie co innego --- co właściwie stało się z " Brązowym piórkiem", chyba z kwietnia br,  za "Latającą Polskę"? Nie zobaczyłem insygnium wyróżnienia w profilu. Ciekawa sprawa. A opowiadanie jest. Może jakieś techniczne niedopatrzenie? 

Pozdrówko weekendowe. 

Test przyjemny. Uwielbiam wilkołaki. Wiele się o nich nasłuchałam (starszy brat pod tym względem to skarb).

Dlatego jeszcze bardziej miło mi było to czytać.

PS. Czyżby Pan się na mnie obraził? Dawno u mnie Pana nie było.:)

Pozdrawiam.

Majatmajaja

    Dzięki za przeczytanie,  komentarz i zaproszenie. Fajnie, że tekst się podobal. Trochę już zdązyl się zakurzyć... 

    Pozdrawiam.

Może być, chociaż szału nie robi. Ale końcówka zaskakująca. Tylko strażnicy głupi – po co ładowali się do klatki? Nie mogli wrzucić mięsa albo wstawić michy? Nie można tak lekceważyć mięsożernej i inteligentnej istoty.

Babska logika rządzi!

To znaczy tak… Ten drabble taki miał być – spokojny, opisowy, ale puenta miała być zaskakująca. Wygląda na to, że jest. Dlaczego strażnicy weszli do klatki? Bo wyglądało na to, ze wilkołak jest słaby – to wynika wyraźnie z tekstu, więc chcieli go nakarmić.  Zabezpieczyli się, ale nie do końca. 

Z tego drabble'a jestem bardzo zadowolony. 

Dzięki za nocne przeczytanie starego tekstu. Spać nie możemy? 

Pozdrówko.

PS. Zapraszam do "Fetysza" – też drabble. 

Śpimy jak dziecko, ale niezależnie od długości geograficznej, żyjemy we własnej strefie czasowej i nie cierpimy zrywać się o świcie. ;-)

A co do kolejnych utworów, to powtarzam; spokojnie, czytam sobie po jednym, zobaczymy dokąd dojdę zanim się cała aktywność przeniesie tutaj.

Babska logika rządzi!

Też w porządku

Znam tylko pięć liter ;)

     A to dobrze, bo już się bałem, że będzie inaczej – i musiałem zapalić  cygarko dla uspokojenia nerwów skołatanych…        Dzięki za przeczytanie i komentarz.      Pozdrówko.      PS. Anet, cygarla marki "Salsa". Mocne jak sto skurczybyków, , więc młodym sawantkom nie polecam. 

;) PS. Chyba bym się udusiła cygarkiem ;)

Znam tylko pięć liter ;)

     W związku z tym nie polecam, o czym wyraźnie napisałem…      Widzę wiecej komentarzy pod moimi tekstami, i domyślam się, kogo, więc pójdę sobie zapalić– ale papieroska.      Pozdrówko.  

Całkiem zgrabny drabelek :) Zdałoby się więcej krwi, ale ogólnie jest ok. Puenta też niczego sobie :)

Marko, jakiż to stary tekst… Jak go znalazłeś? Musiałem sobie co nieco przypomnieć.

A “Polowanie” jest przykładem, jak to w niepohamowanym pędzie rozwijam teksty.  Było sobie właśnie to “Polowanie”, jednak po jakimś czasie zmieniło się w miniaturę, opublikowaną w “Szortalu” i “Szortalu na Wynos”. Jednak jeszcze nie do końca tekst mnie satysfakcjonował,  zwłaszcza tytuł. No więc, zmieniłem go i dopracowałem miniaturę. I tak powstało “Dziedzictwo”, publikowane i na tym portalu.

Link: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/60000039

A obraz Picassa świetny. 

Miło, że stary drabelek się podobał. Stuwyrazowce można bardzo łatwo przetworzyć w miniatury, jednak chyba wtedy, gdy warto to zrobić.

Dzięki za niespodziewane przeczytanie i komentarz.

Pozdrówka.

PS. A w “Szortalu” tekst – już miniatury  – znajduje się tutaj: http://szortal.com/node/4026

Będę musiał zerknąć również na rozszerzoną wersję.

Zapraszam. Też już trochę stary tekst, chociaż już nie tak bardzo.

Pozdrawiam.

Nie przepadam za opowiastkami o wampirach, ale ta, na szczęście, nie należy do typowych. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne :)

Pomysł na pewno miałem ciekawy. A tego stuwyrazowca rozwinąłem w miniaturę o innym tytule.  Chyba opublikował ją “Szortal”, potem opublikowałem ją i na tym portalu. Znalazłem do niej bardzo interesującą ilustrację, obraz Picassa. 

Na wszelki przypadek link → http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/60000039

Tradycyjnie dzięki za komentarz.

Pozdrówka.

Nowa Fantastyka