- Opowiadanie: Bellatrix - [KB021] Agonia tęsknoty

[KB021] Agonia tęsknoty

Dyżurni:

brak

Oceny

[KB021] Agonia tęsknoty

 

Drzewa szumią, mrok zapada

ludzie idą, cisza włada,

cmentarz z wolna pustoszeje.

Czy katorga ma zmaleje

po pogrzebie najdroższego,

tak brutalnie zabitego?

 

Patrzę w lustro wzrok mój blady,

łzy, nim uschną, żłobią ślady.

Szloch rozrywa śpiew tęsknoty.

Krzyk szaleństwa niczym motyl

bladą czernią skroń spowija

kokon snu, w nim dłoń, zabija!

 

Widzę co noc, tak wyraźnie

swoją niemoc, Twoją kaźnię.

Sztylet w dłoni, oczy czarne,

jęk agonii. Życie marne

z krwią opuszcza ciało drogie.

Kim zabójca, niech ktoś powie!

 

Tak mi było dobrze z Tobą,

to skończone, mam za sobą

życie całe, bo bez Ciebie

życie moje nie istnieje.

Słowa w łzach wypowiedziane

dudnią ech żałosnym łkaniem.

 

Co noc z Tobą, mój kochany.

Widzę, goją się Twe rany,

wstajesz z trumny, pukasz do mych

snów tajemnych. Słodycz ust Twych

jest zatruta trupim jadem,

twa pokuta mym koszmarem.

 

Piękna wdowa, w czerń spowita,

w tych dwóch słowach męża wita:

"błagam, zostań", lecz on głuchy

ma już przystań u Kostuchy.

By zatrzymać kochanego

jestem zdolna do wszystkiego.

 

Lustro w ciszy pęka z trzaskiem,

serce płoszy się potrzaskiem

w który wpadło, bo te słowa

brzmią znajomo. Pęka głowa

z bólu, trwogi, strach wypiera

obraz nagi, co wyziera

 

Spod pokładów świadomości,

spośród lęków samotności.

Ach, Ty śmiałeś, dnia tamtego

że chcesz odejść, do innego

życia z młodszą, piękną, rzekłeś.

Umierając za to w piekle

 

Czarny kokon się rozwiera,

nóż głęboko w serce wpiera,

dłoń ze snów należy do mnie

chciałeś, mów! odejść już do niej.

Błagam byś pozostał w domu,

wychodziłeś po kryjomu.

 

Skrzydeł czarnych łopot w ciszy,

rozum usnął, serce dyszy

żądzą zemsty, cała płonę.

Już nie mój Ty, lecz odbiorę

tamtej flamie, tak Cię kocham

nie dostanie nikt już, szlocham.

 

Dłoń mordercy ujrzeć chciałam

lecz to ja zamordowałam

i dlatego nocy każdej

mam miłego wizje straszne.

Moje wizje, sercu bliskie.

Choć nie żyje, będzie przy mnie.

 

Nie żałuję, o mój złoty,

choć boleję, że pieszczoty

Twej nie zaznam nigdy więcej.

Lecz nie oddam Cię panience

żadnej, miły. Ukochany,

w trumnie zgniły, w snach związany.

 

 

 

Koniec

Komentarze

to skończyło, mam za sobą (...) ---> skończone(?).
No proszę, można bez wampira, a nie mniej przejmująco.

Dzięki, poprawiłam.

NMZC, PSNP :-)

Lecz nie oddam Cię panience
żadnej, miły. Ukochany,
w trumnie zgniły, w snach związany.


A jednak oddała. Kostusze. Tak to bywa, że gdzie dwie się biją, tam trzecia korzysta :)

Forma mogłaby być bardziej dopracowana - interpunkcja, wielkie i małe litery czasem biegają bez nadzoru. Określenia flama i panienka wprowadzają trochę taki przekupczy kilmat i trywializują początkowy patos (ten dobry patos, pozytywnie gotycki :), a szkoda. Najbardziej podoba mi się pomysł pokazania szaleństwa bohaterki, obrazowy, ale bez nazywania go po imieniu.

Zakładam że bardzo dobrze obmyśliłaś samą historię przed ułożeniem jej w rymy. Naprawdę dobra robota! Jeżeli chodzi o treść, to spodobało mi się to zaskoczenie jakim obdarzasz czytelnika w połowie wiersza- że to właśnie podmiot zabił swojego męża, czego wcale na początku bym się nie spodziewał (Kim zabójca, niech ktoś powie!)  ;).
Co do formy- tak jak napisał bubug, mogłoby być lepiej, ale błędy nie są wyjątkowo rażące.
Dałbym jakoś 3/4.
Pozdrawiam,
wradziu

Witaj!

Nieźle, nieźle! DJ będzie miałz czego wybierać. Twój tekst idealnie wpisuje się w gotycki kanon. Gdyby oceniano klimat i jego umiejscowienie w temacie... zajęłabyś pewnie pierwsze miejsce! Co do formy to nie mnie oceniać, bo wierszokleta ze mnie marny, ale mi tam się podobało! =)

Pozdrawiam
Naviedzony

Dzięki za komentarze, z interpunkcją/literami wielkimi to miałam problem, faktycznie mogą "hasać" bo w początkowej wersji ich nie było zupełnie. Ale postanowiłam ułatwić (może niepotrzebnie?) życie potencjalnym czytelnikom i powstawiałam. Nad flamą i panienką myślę, jak zdążę wymyśleć coś sensownego zanim upłynie czas edycji, to zmienię/przerobię.
Co do samej historii, to nie przesadzajcie, nie jest jakoś bardzo skomplikowana ;) niemniej cieszę się, że udało mi się wywołać efekt zaskoczenia :)

swoją niemoc, Twoją kaźnię - w tym wypadku raczej twoją z małej litery
Patrzę w lustro, wzrok mój blady - tu przecinek zbędny, ja dałbym w tym miejscu myślnik, za to po blady dałbym przecinek
Krzyk szaleństwa, niczym motyl - przecinek zbędny
bladą czernią skroń spowija
kokon snu, w nim dłoń, zabija!  tu takze, ten drugi przecinek, zbędny.
Ładna puenta, ale technicznie to Mickiewicz nie jest. Dużo masz rymów gramatycznych - to uchodzi za słabość. Językowo ciekawe, potrafisz zbudować nastrój.

Klimat, faktycznie mroczny i straszny, powiało grozą. Nie przepadam za poezją, gdyż zazwyczaj nie przekazuje nic poza ulotnym powiewem wiaterku nad zielonym wzgórkiem, a tutaj przeciwnie - historia urzeka i z niecierpliwością przebiega się wzrokiem do następnych wersów, by wiedzieć, co dalej z szaloną żoną i jej mężem umarlakiem. W dodatku wiersz posiada niezły rytm, trochę się go recytuję, jak wyliczankę :)

Raz, dwa, trzy - Baba Jaga patrzy! ;) Lekka forma nie sprzyja budowaniu mrocznego nastroju. Nie znam się za bardzo na poezji, ale przyjemnie się czytało i opowiedziana została historia, co w innych pracach konkursowych jest rzadkością. Pozdrawiam!

Pomysł jest świetny; takiego jeszcze w tym konkursie chyba nie było. Gdyby wykonanie dorastało doń poziomem, byłaby szóstka i nagroda bez dwóch zdań. Niestey nie dorasta.

Tam, gdzie stawiasz kropki w połowie wersu, rytm całkowicie się rozjeżdża. Nie znam wyrazu "kaźnię". Kaźń w Bierniku brzmi dokładnie tak samo, jak w mianowniku. "Katorga" to ciężka praca fizyczna. Tobie chodziło raczej o katuszę. Tyle drobiazgów.

Z zarzutów poważniejszych - wiersz istotnie brzmi jak wyliczanka, co mocno nadszrpuje, skądinąd sprawnie językowo budowany, nastrój grozy. Z mojego doświadczenia wynika niestety, że regularny ośmiozgłoskowy trochej zawsze tak wychodzi. Poza tym uważam, że trochę za wcześnie wyjaśnia się osoba mordercy (w obecnym kształcie domyślić się tego można mniej więcej w połowie). Idealnie byłoby, gdyby czytelnik - konsekwentnie ku tej prawdzie porwadzony - odkrywał ją dopiero w ostatniej strofie. To by bardzo pomogło w budowie nastroju i napięcia. Poza tym wiersz moim zdaniem trochę za długi, przegadany. Niestety, zwięzłe posługiwanie się mową wiązaną jest trudne i wymaga sporo wprawy.

Tym niemniej, jeśli nie to Twój pierwszy czy jeden z pierwszych wierszy, to wdzę duży potencjał. Pisz więcej, powodzenia. :)

lPPl, piszesz chyba o innym konkursie. :p Jakaś połowa prac, które czytałem, opowiada jakąś mniej lub bardziej wyraźną historię.

@Świętomir - nie lubię offtopować, więc króciutko: może uległem złudzeniu nie dostrzegając po prostu tych „mniej wyraźnych historii"? ;]

Oryginalne, klimatyczne, ma coś z Poe'go, acz faktycznie przydałaby się odrobina szlifu.

Podobało  mi się.
Czytając kolejne utwory, zgadzam się ze Świętomirem, że ośmiozgłoskowiec bardziej przypomina nastrój wylicznki, niż poemat grozy; ale cóż - mój wierszyk też jest pisany w ósemce.

No chwila, taką wyliczanką, ubraną w odpowiednie słowa, można zbudować niezłe napięcie (które w tekście wyżej rośnie przecież całkiem zgrabnie), a tym samym klimat zagrożenia, co zresztą udowodnił Poe w "Kruku". Chyba nie wybrał sobie tej akurat formy dla zabawy? ;)

No napisałem przecież, że mi się podobało. Ta uwaga o ośmiozgłoskowcach była natury ogólnej - wiersza jako takiego, a nie zarzut do tego utworu. Nie miałem wcześniej kontaku z liryką; z okazji tego konkursu oczy mi się otwierają na inny świat i tak trolnęło mi się refleksją.
Sorry, jeżeli źle mnie zrozumiano.

Przeczytałem, i też popieram słowa kolegów i koleżanek, ale tylko w połowie. Masz dobry warsztat, dlatego przyjemnie się czytało. Jest przejrzyście, mało fajerwerków, które obciążają każdy utwór poetycki. Ale troche wymaga dopieszczenia. Spodobał mi się ten wiersz. Pozdrawiam

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Nie wiem jakie były założenia KB021, ale wiersz, jakkolwiek nieco koślawy, zrozumiałam, co nie jest u mnie częstym zjawiskiem, jeśli chodzi o twórczość rymowaną. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytane. Pozdr.

No, nie uwiodło. Gdzie tu fantastyka?

Rymy w pierwszej strofie mi mocno nie podeszły. Ale ja w ogóle nie przepadam za poezją, więc się nie znam.

Babska logika rządzi!

No jak to gdzie, trup męża co noc nawiedza żonę :)

Ale tak ciałem albo chociaż duchem, czy kobita tylko myśli o nim albo śni koszmary?

Babska logika rządzi!

Ciało to trochę chyba zgniło ;) Ale duch się szwenda ;)

Aha. Nigdy nie byłam dobra w zgadywaniu, “co poeta chciał przez to powiedzieć”. W takim razie odszczekuję zarzuty. Hau! Hau!

Babska logika rządzi!

Prosty rym, nieszczególnie zawoalowana historia – taką poezję potrafię zrozumieć i polubić. Zresztą, jest taka Twoja – trochę grozy, trochę tęsknoty… Ładne.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Nowa Fantastyka