- Opowiadanie: RogerRedeye - Alekto

Alekto

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

CountPrimagen, Użytkownicy III

Oceny

Alekto

Nie boję się mroku, nie lękam się blasku,

Zajedno mi, kiedy swoje czynię.

Zżerając twą duszę, w każdym dnia potrzasku,

Rosnę, nabieram mocy, zmieniam się w Erynię.

 

Zajedno mi, miły, jak jesteś odziany,

Czy łachmany nosisz, czy czarne koronki.

Umysł twój zmieniam w proch wiatrem niesiony,

Zamiary w nicość, a marzenia w mrzonki.

 

Pożeram piękne myśli, wysysam nadzieję,

Staję się silna powszedniością zwykłą.

Namiętność twej miłości zmieniam w stęchłą breję,

Cuchnącą smrodem trupim, i jak trup obrzydłą.

 

Nazywasz mnie Alekto, jedną z bogiń pomsty,

Przeklinasz i odrzucasz, gonisz precz od siebie.

Nie pojmujesz, czemu w sieczące razy nieustannej chłosty,

Zmieniam miłość do istoty, śpiącej tuż przy tobie.

 

Nie wiesz w końcu, kim jestem, iluż mam kochanków,

Bezsilnie krzycząc, zwiesz mnie potwornością.

A przecież każdego z tych szarych poranków,

Ukochany mój, znałeś me imię – jestem codziennością.

 

 

  

14 stycznia 2012 r. Roger Redeye

Koniec

Komentarze

Oho, jeszcze jest nadzieja dla konkursu, jak widzę. Niezłe toto, w każdym razie z pewnością lepsze niż dotyczhczasowe teksty. Całkiem mi się podoba, choć mroku to tutaj nie masz za dużo...

Nie przepadam za takimi filozofiami, więc nie ocenię zawartości merytorycznej.

Rymy często wepchane jakby na siłę i wszystko składa się w jakąś nieudolną całość, ciężko się to czyta.

"Przeklinasz i odrzucasz, gonisz precz od siebie.

Nie pojmujesz, czemu w sieczące razy nieustannej chłosty,"

odrzucam, odganiam precz od siebie... takie podwójne mianowniki, brzmią na prawdę słabo

Konkurs jst ciekawym wyzwaniem. Nigdy nie pisalem wierszy i moja styczność z poezją jest li tylko stycznością czytelnika, i to okazjonalną.
Należalo spróbować.  A jeżeli próbować,  to próbowac się zmierzyć z rymami, wersami, zwrotkami, rytmem wyrazów  i wszystkim tym, co pozornie wydaje sie latwe.
I tematem. 
Now więc, sprobowałem ...   

Należalo spróbować. A jeżeli próbować, to próbowac się zmierzyć z rymami, wersami, zwrotkami, rytmem wyrazów i wszystkim tym, co pozornie wydaje sie latwe.
O to, to! Jestem tegoż samego zdania. :)

sieczące 
"siekące" chyba... ?

Muszę przyznać, że podoba mi się najbardziej z wszystkich prac konkursowych, jakie dziś przeczytałam :)

"Są zresztą różne przekłady tego dzieła i część z nich w różnych miejscach Sieci da się znaleźć. W tym właśnie problem, że interesujący mnie fragment (akurat nie ten o zbiegłym, sieczącym szablą plebanie) jest w tych przekładach różnie zapisany. Dlatego też chciałem sprawdzić, jak on wygląda w oryginale. I oto, jaka niespodzianka mnie spotkała:"
Świętomirze, istnieje taki wyraz, chociaż chyba jest to juz archaizm. Cytat dotyczy omówienie cyfrowej edycji  kroniki Długosza.
Wyraz wydawal mi się odpowiedni do tonacji wiersza. 
Pozdrawiam.

Ciekawe, nigdy się z tym nie spotkałem. Muszę zapamiętać.

Ukłony 

Nawiązując do tego wyrazu. Istnieje wyraz " sieczna" . Na pewno mamy dwusieczną klingę miecza ( noża), bo były miecze ( a właściwie kordy ) jednosieczne. Trochę się nad tym nadal zastanawiam. Dziękuje za sugestię i pozdrawiam.  

Oczywiście, jesteż dwusieczna kąta. Wyraz ten pochodzi od "siec", w którym w rozmaitych formach 'c' wymienia się na 'k' (siekać, siekany etc.) lub 'cz' (sieczesz, siecze etc.). Z pewnością posiada on formę imiesłowu "siekący" natomiast o "sieczący" nie słyszałem jak dotąd, co jednak łatwo wytłumaczyć jej archaicznością. ;) Chyba, że to może forma innego wyrazu?

Wyrazu " sieczący" uzyłem instynktownie. Ale sprawa jest ciekawa.
Okazało się, że jest też i prosta. Mamy dwa rózne czasowniki "siekać" i "siec". A wyraz " siec" odmienia się w czasie teraźniejszym tak oto : sieczę, sieczesz, siecze itd. Mamy więc i imieslów " sieczony". A jeżeli tak, winniśmy miec imiesłów "sieczący". Czasownik " siec" oznacza - uderzać  mocno czymś ostrym (zwłaszcza bialą bronią), ciąć na drobne kawałki nożem, tasakiem, rąbać. Może też znaczyć tyle, co bić, chlostąć,smagać. 
I ładnie pasuje w tej zwrotce. Inna sprawa, jak brzmi ... 

To zagadkowe... A jaki masz słownik? Bo wg mojego (Podręczny słownik języka polskiego, oprac. E. Sobol, Warszawa 2001. Wyd. PWN) wyraz siec odmienia się w czasie teraźniejszym: siekę, sieczesz, siecze itd. Z kolei przy siekać napisano tylko, że jest to forma ndk. wyrazu siec. Dodam jeszcze, że odmiana mojego słownika jest bardziej zgodna z moją osobistą intuicją językową. Czy jest na sali specjalista? :p

Wyraz "sieczący" jak dla mnie pasuje; i znaczeniowo i stylistycznie. Jeszcze w utworach Sienkiewicza można znaleźć takie słowa, więc to nie taki wielki znowu archaizm.
Wiersz ten, moim skromnym zdaniem, jest zdecydowanie najlepszy ze wszystkich do tej pory wklejonych. Widać, na pierwszy rzut poszły żywiołowe, bez namysłu napisane wytwory radosnej fantazji, a teraz zaczynają się te bardziej konkretne.
Z szóstkami poczekam na coś naprawdę ekstra, a Tobie dam 5

Mam kilka slowników jezyka polskiego - sięgnąlem po najstarszy, to jest " Słownik jezyka polskiego" PWN. tom trzeci, wydanie z 1985 r ( trzy tomy w płóciennej oprawie w cenie dwóch paczek papierosów na bazarku - taniutko). Tom trzeci, strona 210). Ale rzeczywiście, w pierwszej osobie lp czasownik " siec' odmienia się " siekę". Sorry. Ale imiesłów bierny to wyraz " sieczony" - logiczne, bo od wyrazu " siekać" imiesłów bierny brzmi " siekany" . W słowniku " Ridest Digest" mamy zwrot " zsieczona trawa". I rzeczywiście, jest używany.
Wydaje mi się, że imiesłów czynny " sieczący"  ( szablą, mieczem, tasakiem, kordem ) jest prawidłowy, choc może brzmieć dziwacznie. I archaicznie. Ale to odrębna kwestia. Przemyślę, moze znajdę inny wyraz.    

Dzięki, Tomaszu, za ocenę. Napisz jakiś maly poemat - chętnie przeczytam. To naprawdę jest ciekawa i wymagająca próba., pisanie utworu w formie nigdy nieużywanej, i w dodatku niejako na zamówienie, i to jeszcze ogólnie określające temat. Zachęcam też Świętomira. Ja juz mam to za sobą, mogę ewentualnie jeszcze coś poprawić. 
Pozdrawiam.  

Ja też mam to już za sobą. Prawie. Napisałem surowy tekst, który obecnie leżakuje. Za parę dni wrócę do niego, poprawię, wymyślę tytuł i wkleję. Słowo Świętomira. ;)

Tylko, że dla mnie to nie pierwszyzna, niestety. Mam całe archiwum wierszy sprzed lat. :p 

Zrobiłam sobie wieczór z poezją:D. Szczerze mówiąc pomysł konkursu ciekawy, ale widać że jednak proza jest formą bliższą tutejszym twórcom. Trudno mi tekst ocenić, zwłaszcza ze poezja moją pasją nie jest, więc tylko pozstawiam znak, że czytałąm:) i tekst nie pozstawi we mnie niesmaku, ale też nie zapadni mi w pamięc.

Laodiko, dzięki za komentarz.

Pozazdrościć, zwłaszcza jeśli jest to Twoja pierwsza próba zmierzenia się z wierszem. Bardzo mi się podobało, choć na liryce znam się jak świnia na lataniu.

UthModar, bardzo się cieszę, ze wiersz się podobał. Starałem się, ale eFekt starań oceniają  czytający ... Pozdrowienia.

Witaj!

Generalnie myśl przewodnia niezła na tle innych, ale z wykonaniem trochę słabiej. Nierównomierna rytmika zabija jakiekolwiek próby sensownego odczytania tego wiersza. Jak już jest to wiersz rymowany, to myślę, że powinieneś się trochę bardziej przyłożyć do formy. Ja też nigdy nie pisałem wierszy (tylko dwa w życiu, jako integralne części opowiadań), ale gdybym napisał, to chciałbym, żeby się go dobrze czytało.

Pozdrawiam
Naviedzony

Nawiedzony, dzięki za komentarz.
Zastanawiałem sie nad tym. Trochę mnie niepokoi ostatni wers trzeciej zwrotki, no i znowu trzeci  wers następnej zwrotki. Ale, z drugiej strony. nie chciałem, żeby wiersz i rytmika były proste jak konstrukcja cepa. Rytmika wiersza czasami może faluje, ale to oddaje z kolei jego tonacje, też taką falującą ... Na pewno nie chcialem, aby " Aleko", mimo konsekwentnego stosowania rymów, była wierszem gładkim i prostym, z rymami typu " pręty - gięty", zawzięty - nieugięty".  Żałuję że się  żle czytało. Jeszcze zastanawiam się nad przerobka tych wersów, ale nie mam konceptu. No i, tak z drugiej strony, inni nie mieli takich odczuć ... Kwestia odbioru.
No i dziękuje za ocenę, rozumiem, że Twoją. 
Pozdrawiam.

Roger- dzięki za zachętę; a póki co
czekam jeszcze na natchnienie, co poruszy ludzkie plemię
mam już pomysł i słów parę, moze wkrótce się pochwalę
:-)

 ... myślą zaś będąc nieugięty,
Przełam leki, wyrwij pręty,  
Skrusz okowy strachi swego, 
Dobądż pióra mistrzowskiego! 
Marne bardzo, ale to nie na konkurs ...
Chętnie przeczytam  - i skomentuję.

To nie tak, że czytało się go źle. Między "dobrze", a "źle" jest jeszcze cała masa określeń pośrednich. Tego wiersza nie czytało mi się źle, ale co najwyżej w miarę średnio. Ale to i tak, powtarzam, lepiej niż zdecydowana większość zamieszczonych do tej pory arcydzieł.

@ Ardwn - Sorry, że nie odpowiedziałem od razu, zajęty rozważaniami w sprawie czasownika "siec".  Podwójny czasownik o podobnym, jednakże róznym znaczeniu, posłuzyl do podkreślenia chęci odegnania Alekto - czyli rzeczywistości, codzienności - od siebie.  Pewnie można było zlnależć  lepsze środki  wyrazu. Cieszę się jednak, że odebrałeś " Alekto" jako utwor jakby filozoficzny - bo tak  trochę jest. To jest chyba jedyny wiersz na konkurs, który nie rozwija jakiejś linearnej historii.
I taki był w zamierzeniu. 
Pozdrowienia.

Arden - Sorry za literówkę w nicku.
Milika - Dzięki za komentarz. Zajęty dysputą ze Świętomirem, nie odpowiedziałem od razu, ale lepiej późno, niż wcale. Pozdrawiam.

lepiej późno, niż wcale... przeczytałem i me like it, yes ;)

piąteczka, paniczu Rogerze!

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

TyraeIX, dzięki za komentarz i ocenę. Pozdro.

Jak na zasady konkursu, temat trochę za bardzo szary, za mało mroczny…

Babska logika rządzi!

Niesamowity wiersz. Straszny i piękny jednocześnie…

Nie wiedziałem, że tak potrafisz, Rogerze ;D

 

Stempel jakości stawić mi trzeba!

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki za stempel. Stary wiersz… Napisałem jeszcze rozwinięcie “Alekto”, czyli “Alekto II”. Jednym czytelnikom bardziej podobała sie pierwsza wersja, drugim kolejna. W tej drugiej przyjemność sprawiała mi praca nad formą. Pamiętam, ze sporo się nad tym natrudziłem.

Bardzo miło, że “Alekto”uzyskało tak wysoką ocenę. Wiersz  dobrze  przetrwał próbę czasu.

Pozdrawiam.  

Gdyby ktoś powiedział, że to wiersz Mickiewicza, uwierzyłbym. 

A tak się składa, że mam też historyjkę z udziałem Wieszcza. Ale to za jakiś czas. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Aka­ni­r89 – miło, że mnie odwiedziłeś. Cóż, pisałem “Alekto” trzynastozgłoswcem, i starałem się, żeby wiersz był krótki. Rytm trochę łamie się w dwóch miejscach, ale to zabieg celowy. To był chyba jedyny, jak do tej pory, konkurs na wiersz. Sporo prac napłynęło, i to bardzo ciekawych. 

Dla ewentualnie zainteresowanych link do o wiele bardziej rozwiniętej formy, czyli “Alekto II” http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/6259

Dzięki za komentarz.

Pozdrówka.

Podpisuję się pod Countem ;)

 

Tak się zdarzyło, ze podczas czytania leciała mi w tle muzyka, która jakoś tak mi się wpasowała w ten klimat :) Ale myślę, że do tego klimatu pełnego zarazem trwogi i melancholii – takiej niepewności dnia codziennego, pasowałoby wiele pięknych utworów :)

 

Ta wersja spodobała mi się o wiele bardziej od dwójki, może przez to, że jest krótsza, jakby owiana mgiełką, bez opisu dotyku, be ciał, tutaj jest tylko umysł i dusza. Intymność na głębszej płaszczyźnie, bo duchowej i mentalnej. Takie obdzieranie z dobroci i szlachetności przez upływ czasu. Nieuchronność losu, przemijanie towarzyszące człowiekowi, chociażby nie wiadomo jak starał się je wyprzeć i zagłuszyć. Naszła mnie dodatkowo taka refleksja, że w sumie Alekto jest uosobieniem zemsty i niestrudzenia. To niestrudzenie mogłoby oznaczać upór z jakim każdy człowiek każdego poranka wstaje, chociaż wie, że czeka na niego jedynie szarość. Natomiast zemsta to coś, co rodzi się w człowieku, kiedy staje się zgorzkniały, kiedy nie może już znieść tego wszystkiego i chce po prostu odreagować na tym wszystkim co jest dookoła – traci życzliwość, traci serce.

 

Tak się zastanawiałam, czy przydanie Alekto codzienności jest jakoś uzasadnione w mitach, czy to Twoja interpretacja, Rogerze, bo nigdzie nie mogłam tego znaleźć? :(

 - dzięki za wizytę i komentarz. I za ocenę wiersza.

Większości czytelników “Alekto” bardziej się podobało od w “Alekto II”, ale w tym drugim wierszu radość sprawiała mi praca nad rozbudowaną formą. Nad tym, że rymują się środkowe wyrazy w trójwersowych wstawkach, i to między poszczególnymi wstawkami. I to, ze to wstawki opowiadają  inną historię. To było żmudne. Pewnie jakoś się to nazywa w języku poetyckim, ale nie wiem, jak.

“Alekto” jest o wiele prostsze, chociaż bardzo obrazowe, i to jest na pewno siłą tego wiersza. Można go odczytywać w różny sposób, mimo tego, że  finał wybrzmiewa jednoznacznie – tak często bywa. Tak po wielokroć wydarza się… Ale sama postać Alekto można odczytywać bardzo różnie. 

Dzięki za głos za biblioteką.

Pozdrawiam.

Też tak sądzę, chociaż kilku czytelników odebrało ten wiersz jako bardzo dobry, a nawet znakomity. Jednakże, jak zwykle, jest to kwestia czytelniczego –  czy może raczej literackiego – gustu.

Dzięki za komentarz. Pozdrówka.

Nowa Fantastyka